Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wielkie jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wielkie jezioro   Czw Maj 31, 2012 10:47 pm

First topic message reminder :

Jest to jedno z nielicznych i zarazem największych jezior na namek. Wśród zielonych tubylców chodzą pogłoski, że w okolicach tego niezwykłego jeziora mieszka potężny trener zdolny wykrzesać ogromną siłę oraz nauczyć niezwykłych technik. Problem w tym, że jest to jedynie legenda i jeszcze nikomu nie udało się odnaleźć owego, niezwykłego mistrza. Przez liczne plotki na temat tej dziwnej okolicy łatwo można natrafić tutaj na zmutowanych nameczan lub patrole changelingów. Dodatkowo pobliskie jaskinie i sama głębia jeziora skrywa wiele sekretów i drogocennych, zaginionych przedmiotów.

-Można znaleźć tutaj różne zaginione przedmioty.
-Istnieje duże prawdopodobieństwo, że spotkamy tutaj jakiegoś przeciwnika.
-Nieliczni będą w stanie odszukać tajemniczego i wręcz legendarnego trenera...
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
Vvien



Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pon Mar 07, 2016 6:26 pm

Rubinowe oczy bacznie śledziły zataczającego ósemki węgorza o matowej, zielonkawej łusce pokrytej drobną warstwą niebiesko-zielonkawych, glonowych żyjątek.
- Hark! Hark! – odchrząknęła w wodnistej cieczy w odpowiedzi na stłumiony syk z nadzieją, że sprowokuje drapieżnika do przyjęcia wyzwania i zainicjowania walki, nie mogła liczyć na atak z zaskoczenia, ale najwyraźniej jej niespodziewana obecność naruszająca jego spokojny posiłek wyraźnie zdezorientowało morskie zwierze. W końcu pamiętając, że resztki zmiażdżonej rybki jeszcze czekały na dokończenie konsumpcji, drapieżnik nie zamierzał oddać łatwego łupu. Nastroszył płetwiaste błony gotowe do skorygowania pozycji ciała i ruszył zwinnym ruchem w kierunku Cryonetty, nie wadząc na jej odrobinę większe rozmiary. W aparacie wzrokowym stworzenia Vvien przedstawiała się jako istota wolna i typowo lądowa, która najwyraźniej przez omyłkę znalazła się w podmorskiej toni o czym świadczył jej niezbyt opływowy kształt, ale szybko się przekonała, że Changeling porusza się z tą samą sprawnością falując całym ciałem wertykalnie. Niczym Delvirien, drapieżny delfin z oceanicznego świata zamieszkanego przez humanoidalną drobnice, niegdyś zniewoloną przez oddziały z jej fregaty, ruszyła nie zamierzając czekać, aż szczęki węgorza naszpikowane serią drobnych ząbków, zacisną się z miażdżącą siłą na biologicznej tkance.
„Instynkty rzekomo są nieprzewidywalne, ale nie jest problemem stwierdzić, że sprowokowane zwierze ucieknie, bądź zaatakuje.” Z tą myślą oczekiwała podpłynęła bliżej aktywnie używając większości mięśni posiadanego ciała. Dystans niewiele ich dzielący zacisnął się, a jakoż, iż jej ogon był dłuższy od całego ciała oponenta, zamachnęła się rotacyjnie o dziewięćdziesiątych stopnia, aby uderzyć kościstym obuchem w cielsko defensora.

OCC: Potężny atak ogonem (Si + Sz = 80 obr).




Powrót do góry Go down
Online
Vvien



Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pon Mar 07, 2016 6:31 pm

Węgorz:
PL - 800
Siła - 20
Szybkość – 50
Wytrzymałość - 20 - 300/300 HP
Energia – 20

vs

Cryonetta Vvien
PL - 1220
Siła - 30
Szybkość - 50
Wytrzymałość - 60
Energia - 40
HP startowe/max - 900/900
KI startowe/max - 900/600

OCC: Pomyłka, pierwszy rzut kością i zrobiłam to błędnie, ale się nie powtórzy.

Edit: Dodałam swoje statystyki startowe oraz hp/ki by było wiadomo z jakimi statystykami wtedy walczyłam. Tak na przyszłość.


Ostatnio zmieniony przez Vvien dnia Sro Mar 09, 2016 3:26 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Online
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pon Mar 07, 2016 6:31 pm

The member 'Vvien' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pon Mar 07, 2016 8:30 pm

Tarcie wody niewątpliwie spowalniało ruchy mimo opływowego kształtu jaszczurki, ale potężny cios ogonem dosięgnął celu gruchocząc narządy wewnętrzne rozdrażnionego stworzenia. Mierząc wzrokiem łuskowatą istotę dokładnie widziała, jak stworzenie wycofało się rozumiejąc, że starcie mogło się okazać nie warte ryzyka, byle tylko przeżyć na następny dzień. Prawo natury było nie lada brutalne dla całego łańcucha pokarmowego. Vvien dokładnie znając tą podstawę, ruszyła pędem za przeciwnikiem próbującym czmychnąć w opadach mułu, aż do gęstej połaci wodorostów rozciągających się na wielką powierzchnie. Na moment zgubiła paskudę z oczu, byle tylko przekonać się na własnej skórze, że skryta pośród zieleni bestia czekała na wykonanie kontr ataku. Wiązka energii przeszyła całe ciało węgorza oświetlając okoliczną florę jasnozieloną połacią by następnie wypluć jaskrawej barwy wiązkę elektryczną.
Gość wodnych rubieży nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji, gdy nie była w stanie uniknąć faliście mknącego przez cząsteczki wody napięcia elektrycznego. Krwiste oczy dostrzegły błysk oczu drapieżnika, jak ten widząc swoją okazje ruszył z otwartą paszczą na dziewczynę.
"Khhh...pali!" zacisnęła szczęki próbując wytrzymać niewyobrażalny ból w prawej klatce niewiele poniżej piersi. Nadpalona tkanka skórna pomarszczyła się zatrzymując swoją wytrenowaną wytrzymałością, dostęp mocy uderzenia do głębiej zlokalizowanych tkanek.
"Zobaczysz, jak ciebie usmażę tym pistoletem!" złowrogi grymas ją przeszył, gdy wolna prawa dłoń opadła na świeżo otrzymanej ranie. Węgorz był co raz bliżej sądząc, że ofiara ukorzy się pod presją jego promienia i powolutku skona rozszarpywana przez mordercze szczęki. Gdyby posiadał dostatecznie rozwinięty mózg zapewne poczułby nie lada rozczarowanie, gdy będąc dostatecznie blisko poczuł nagły ucisk u nasady głowy. Mierzyli się wzrokiem, gdy dłoń uciskała ze znaczną siłą łącze czaszki zwierzęcia, a ościstego kręgosłupa. Trzy potężne kłapnięcia tuż przed obliczem Vvien nie zraziły ją, ale wiedziała, że nawet tak prymitywne stworzenie może się okazać wyjątkowo niebezpiecznym. Od dnia dzisiejszego, nikogo już nie będzie lekceważyła, przyrzekła sobie zmuszona odrzucić stworzenie na bok, ze względu na zbyt silne szamotanie. Rany z ucisku, najwyraźniej bacznie odczuło starając się oddalić dystans tylko po to by po pięciu metrach zawrócić z powrotem w kierunku Cryo.

OCC: Atak podstawowy(Si) = 30 obr.

HP stworzenia: 220/300

______________________

Know your place:
 


Ostatnio zmieniony przez Vvien dnia Wto Mar 08, 2016 1:17 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Online
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pon Mar 07, 2016 8:30 pm

The member 'Vvien' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Mar 09, 2016 3:24 pm

Wymiana pierwszych ciosów trwała nieustannie podtrzymując zasadę; zjeść lub zostać zjedzonym. Wodnisty krajobraz dalece rozciągających się alg z wolna falował pod wpływem regularnych zaburzeń wody, to zaciskające się szczęki i szybkie faliste ruchy, a to niedostosowane do ciekłego środowiska ciało uderzające masywnym ogonem. Węgorz odbijał się regularnie wpierw od ogona, a następnie szponów mogących zacisnąć się na obłym ciełem. W zamian zwierzę kąsało regularnie changelinga nie dając żadnych odznak poddania się i ruszenia w ucieczkę. Skowyt stłumiony przez cząsteczki wody przeniósł się po Wielkim jeziorze, gdy diabelskie szczęki zacisnęły się na prawej nodze Cryo. Ostre, ościste kły rozszarpywały biologiczną tkankę nie zrażając się nawet na naturalny pancerz przedstawicieli arystokratycznych jaszczurów. Teraz nie liczyła się pozycja, a umiejętności i podejmowane działania. Vvien czując przeszywający ból pogłębiającej się rany na kościstej łydce z całych sił szamotała nogą by uwolnić się od krwiożerczej bestiii. Choć wydawało się, jakby biologiczny zegar jaszczurki rozstrajał się i zamiast sekund, rejestrował minuty, tak naprawdę upłynął bardzo krótki okres od pierwszego kontaktu do chwili obecnej.
-Hiaaa! - krzyknęła zadając trzy szybkie uderzenia idealnie zrównanymi i zaciśniętymi palcami prawej ręki, ale tylko dwa dosięgły celu ze względu na szybkie faliste ruchy oponenta. To wystarczyło by osłabić uścisk i pochwycić za ogon przeklętej istoty wodnej, wyrzucić przed siebie kończąc całą akcje dwoma pociskami wygenerowanego ki blasta. Energetyczne ciosy nie zrobiły jednak znacznych szkód, ale zdecydowanie dały do myślenia biologicznej maszynie, czy aby nie następowała pora do wycofania się. Następny dzień może i byłby pozbawiony pełnego żołądka, ale za to serwowałby w nagrodę dłuższy okres nieprzewidywalnego żywota.

OCC:
Atak szybki z ki blast (Sz) = 50 damage + (2x4 dmg) = 58 damage.
Koszt Ki: 12.

HP stworzenia: 190/300

______________________

Know your place:
 


Ostatnio zmieniony przez Vvien dnia Sro Mar 09, 2016 4:05 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Online
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Mar 09, 2016 3:24 pm

The member 'Vvien' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Mar 09, 2016 4:07 pm

Krew z drobnych otworów na łydce upływała kilkoma stróżkami by scalić się i przybrać bliżej nieokreślony kształt rubinowej brei. Koordynacja ciało-wzrok odruchowo zareagowała wyznaczając ruch na niemrawo poruszający, łuskowaty cel. Nie dawał za wygraną i choć wiedziała, że bliski kontakt mógł zagrozić jej ponownym wtopieniem się szeregu równolegle rozmieszczonych szpil w mięso, musiała zaryzykować. Nie po to zaatakowała drapieżnika by ostać się z pustym brzuchem, gdy ten czmychnie wgłąb polany wodorostów. Wielkie ślepia udekorowane drobny czułkiem przewidziały kontynuacje ataku, ale zamiast uciekać, dał sobie jeszcze szanse na wybronienie się i przejście do kolejnego kontrataku. Vvien w końcu daleko nie popłynie z rozszarpaną łydką, dlatego gdy znalazła się dostatecznie blisko, węgorz zaczął się nerwowo szamotać z jednoczesnym wydawaniem z aparatu głosowego harmonijnego syczenia. Następny cios możliwe będzie definitywny, widziała to po ranach i stróżkach krwi okalających miejsca jej uderzeń, ale musiała jeszcze uzbroić się w cierpliwość. Odpowiedział na jej bliski kontakt potężnym plaskiem z ogona, którego Vvien dotkliwie odczuła na swoim nosie.
-Ojojojoj~! Jeszcze się opierasz!? - zabulgotała zasłaniając miejsce uderzenia nieuzbrojoną prawą ręką, gdy jednocześnie posłała swój ogon z zamiarem pochwycenia i ściśnięcia celu.

OCC:
Atak szybki (Sz) = 50 damage

HP stworzenia: 132/300

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Online
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Mar 09, 2016 4:07 pm

The member 'Vvien' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Mar 09, 2016 4:28 pm

Długi ogon jaszczurki zawijał się na opływowym kształcie węgorza trzykrotnie po obwodzie ciała by mieć pewność, że nie wydostanie się z masywnego uścisku naprężonych mięśni. Nie poddawał się, ale już Cryo wiedziała, że będzie to rychły koniec drapieżnika. Okazała się silniejsza, ale nie ukrywała, że w długości półtorametrowy zwierz może przysporzyć, aż tak wiele problemów. Dzisiaj będzie się delektować mięsem, aż ślinka spłynęła z pyska Vvien by z wolna unosić się, a następnie z wolna opadać w kierunku dna. Szybkim ruchem falowym całego ciała zaczęła wznosić się w kierunku powierzchni jeziora. Ból łydki trochę zelżał nawilżony czystą i nieskazitelną wodą, ale systemy nerwowe oto dały kolejne ostrzeżenie. Nie dość, że traciła na siłach musząc nie tylko uporać się z ciężarem dodatkowych obciążników, to jeszcze sama zdobycz ważyła więcej, jak sześćdziesiątych kilograma. Zacisnęła mocniej ogon miażdżąc ze znaczną siłą ości i narządy przegranego, lecz ten mimo wszystko dalej się szamotał i nie dawał za wygraną. Nie zamierzała go za nic puścić, choć niespodziewanie poczuła serie diabelskich sztyletów wbijających się głęboko w mięso ruchliwego ogona. Musiała odpuścić, tegoż było za wiele, ale nie mogła pozwolić sobie na rozluźnienie uścisku inaczej, zdobyty pokarm mógłby uciec. Zamiast tego odruchowo zrzuciła odbiornik u nasady ogona, który ze swoim wielkim ciężarem stosunkowo szybko uderzył o mulistą powierzchnie wzbudzając wysokie tabuny pyłu.
"Jestem zbyt głodna i ranna by kontynuować misje, czas dokończyć dzieła i uciekać na powierzchnie".

OCC: Atak potężny po regeneracji z trzech tur(Si + Sz) = 80 dmg.

HP stworzenia: 82/300

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Online
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Mar 09, 2016 4:28 pm

The member 'Vvien' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Mar 09, 2016 5:44 pm

"Khhh uparty jesteś, ale poczekaj to przywitam ciebie z nowym zakątkiem świata" zacisnęła mocno zęby pod presją serii agresywnych kąsań. Tkanka z ogona z każdym szarpnięciem rozdzierała się, choć natura nie wyposażyła drapieżnika w na tyle rozwinięte uzębienie by w najbliższym czasie była w stanie dogryźć się, aż do kości. Uporczywie trzymała ją, tak blisko znajdowali się powierzchni, że to była kwestia niezmiernie kilku sekund. Większość drobnicy rybnej uciekła w ławicach na widok dwóch pojedynkujących się stworzeń, ale magentowo-skóra bardziej martwiła się tym, że krwawienie zanęci do wizyty, kolejnego nieproszonego gościa. Zagryzanie ogona z każdym kęsem robiło się co raz słabsze, a węgorz ostatecznie tracił na sile po tak wielkim ubytku krwi z organów wewnętrznych. To był już koniec jej terroru względem mniejszych bytów, ale natura właśnie tak selektywnie wybierała, że nawet większy drapieżnik mógł paść ofiarą jeszcze silniejszego bytu. Cały balans znanego Vvien uniwersum na tym polegał i z taką myślą filozoficzną żyła od stu dwudziestu czterech lat swojego żywa. Wyskoczyła z tafli wody unosząc się wysoko w górze, by wylądować na ziemie z zamaszystym uderzeniem ogona. Najwyraźniej była oddalona z jakieś osiemdziesiąt jednostek od porozrzucanych odbiorników w płytkich wodach tegoż Wielkiego Jeziora.
-Hmm...całkiem niezłe z ciebie bydle. - szorstko odezwała się wobec rybnego bytu, który powolutku oddawał swoje ostatnie, już nie podwodne tchnienie.
-Przydałoby się rozpalić ognisko. - puściła rybę kierując się do najbliższego drzewa na niskim pułapie lotu. Minęło Dwieście piętnaście jednostek dystansowych według parametrów obliczeniowych minikomputera by dotrzeć przed oblicze rzadkiego przedstawiciela lokalnej flory. Urwała dostateczną ilość grubych gałęzi by powrócić do swojej ryby i zacząć szykować ruszt. W tym celu nabiła rybę na jedną z ułamanych gałęzi i wbiła głęboko w ziemie podpierając cielsko dwoma pozostałymi gałęziami wbitymi prostopadle do pierwszej.
Aktywowała pistolet by resztę chrustu i nagromadzonego drewna rozpalić i o zasiadła w pobliżu czekając, aż mięso dostatecznie się nagrzeje. W między czasie zaczęła kolejno zdejmować ciężarki by następujący w najbliższym czasie relaks nie został zachwiany przez niepotrzebny już, dodatkowy balast.

OCC: ostatni Atak podstawowy (Si) = 30 dmg.
HP Stworzenia przed w/w dobiciem: 2/300

Koniec Trening IV

Podsumowanie walki:
Start: Cryo 900 HP, Węgorz 300 HP.
1 Tura: Cryo Atak potężny 80 dmg, Węgorz atak technika 100 dmg.
2 Tura: Cryo Atak podstawowy 30 dmg, Węgorz atak szybki 50 dmg.
3 Tura: Cryo Atak szybki 50 dmg + ki 8 dmg, Węgorz atak podstawowy 20 dmg.
4 Tura: Cryo Atak szybki 50 dmg, Węgorz atak podstawowy 20 dmg.
5 Tura: Cryo Atak Potężny 80 dmg, Węgorz atak szybki 50 dmg.
6 Tura końcowa: Cryo Atak podstawowy 30 dmg.
Koniec: Cryo 660 HP, Węgorz -28 hp.

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Czw Mar 10, 2016 7:21 pm

Rybka się przypiekała, kapiąc tłuszczem w grzejące ją płomienie, które podskakiwały z sykiem od wypływających z przyszłego posiłku soków. Pięć słońc patrzyło z góry na ognisko i pomagało wyschnąć Jaszczurce po podwodnej przygodzie. Zapach pieczystego rósł i wyglądało na to, że zwabił partnerkę Cryo w tym zadaniu.
Polaris zdjęła scouter, miała nieco odrapane ramiona i patrzyła z pewnym zaciekawieniem na nadziane rybsko. Przyszła cicho, bez swoich odbiorników, szkiełko pokazywało, że już cztery swoje zamontowała. Ociekała wodą i jakby nigdy nic przeciągnęła się obok Cryonetty.
- Ładna sztuka. Trochę mnie przestraszyłaś, gdy zobaczyłam na scouterze, że z czymś walczysz, ale jak widzę dałaś sobie radę Skarbie. - obeszła naokoło Gado Buraun i gestem kazała jej usiąść. - Jak Ty wyglądasz…
Zerknęła na nadpalone ciało pod piersią Vvien oraz ranę na łydce i gwizdnęła z podziwem. Nie były to może uszkodzenia zagrażające życiu, ale na pewno dokuczliwe. Polaris zaczęła się przeszukiwać, co wyglądało nieco komicznie, bo obmacywała po kolei wszystkie części swojej naturalnej zbroi, sprawdzając przestrzeń między gładkim ciałem a twardymi płytkami, będącymi naturalnym wytworem jej organizmu. W końcu zza kawałka pancerza wyłuskała błyszczący papierek i usiadła przed towarzyszką.
- Urządziłaś się pokazowo Skarbie, nie ma co… Najpierw noga. - bezceremonialnie ujęła kończynę Vvien nad kolanem i obejrzała uważnie łydkę.
Po rozerwaniu papierek ukazał swą zawartość - mnóstwo cieniutkich, drobnych igiełek, które Polaris wsunęła do swoich ust jak krawcowa szpilki i zaczęła wbijać w krawędzie ran w równych odstępach. Pacjentka mogła odczuć delikatne ukłucia i wyraźne swędzenie tkanki, która podjęła leczenie w ekspresowym tempie.To samo Jaszczurka zrobiła z nadpalonym miejscem pod piersią, obejrzała jeszcze co większe obtarcia powstałe podczas podwodnej walki Vvien. Na koniec odsunęła się o metr, klapnęła przed ogniem i zaczęła w ten sam sposób opatrywać zadrapania na przedramionach.
- Nie ruszaj się przez kilka minut, igły rozpuszczą się, ale nim to zrobią, ruszanie nogą może zaboleć bardziej niż te ukłucia.
Swędzenie nasiliło się, gdy zawartość igieł pobudzała komórki do regeneracji.

OOC
Masz max. HP

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pią Mar 11, 2016 6:36 am

Syk opływającego mięso tłuszczu podsycał apetyt młodej jaszczurki. Niestety długo nie nacieszyła się samotnością, bowiem jej towarzyszka wróciła właśnie od implantacji kolejnych odbiorników. Przymknęła oczy ze spokojem przysłuchując się co miała do powiedzenia.
"Pochwała, zmartwienie, akceptacja" ujęła zarys zachowania, aż nadto miłej i swawolnej Polaris. Miała wrażenie, że choć mogła ją przerastać umiejętnościami w walce, to jednak w życiowym doświadczeniu nie widziała nawet skrawka wszechświata. Podeszła do niej, nie chciała żadnej pomocy i tylko szarpnęła za spory kawał mięsa by zacząć wbijać w nie kły i rozkoszować się mdławym, podsyconym tłuszczem pożywieniem.
-Dzięki. - nie przyglądała się opatrywaniu ran, ale na pewno zwróciła uwagę na ciało Polaris. Miała zupełnie inną od niej fizjonomie, zaś ona typowo charakterystyczną dla przeciętnego changelinga. Poza pewnymi cechami mogącymi identyfikować ją jako osobnika płci żeńskiej, tak naprawdę ułożenie płyt naturalnego biopancerza zdradzało, że była tak samo aseksualna, jak reszta tegoż nameczańskiego bagna.
-Moja klatka piersiowa nie wykształciła warstwy ochronnej ze względu na mutacje rozrodczą. - skwitowała z uszczypliwym sykiem, gdy poczuła szereg igieł wbijających się w jej ciało, a następnie szybko narastające drętwienie.
"W tak krótkim czasie osiągnęłam więcej, niż w dwa lata. Moje ciało drastycznie stało się silniejsze, tylko co było tego skutkiem? Forsowny dzień, a może poczucie zagrożenia? Może nie byłam świadoma, że jednak kiepski trening, nadal przynosił jakieś efekty i dopiero ostatnie jednostki czasu wykrzesały z siebie tą energie." siedząc z lekko ugiętymi kolanami ułożonymi z stopami po prawej stronie względem jej biodra, zastanawiała się nad fenomenem jej wytrzymałości.
"Bez tego treningu, ten promień mógł być bardziej niszczycielski, zamiast tego już pierwsze warstwy mięśni zatrzymały atak przed dojściem ładunku do organów wewnętrznych." mogła sobie uświadomić, że właśnie jest to możliwe. Nie jest tak słaba, jak się jej wydawało, ale nadal była daleka od swoich celów. Uniosła prawą rękę wysoko w górze, by wcisnąć na scouter. Strzałka namierzyła się na Polaris by zacząć kalkulować jej potencjalną moc.

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Online
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1214
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Wto Mar 15, 2016 6:49 pm

Lord Aceagus (czyt. Ajs ejdżys):
 
Spokój Vvien i jej towarzyszki zaburzyć miało pojawienie się pewnego changelinga, którego Polaris mogła rozpoznać, ale niekoniecznie młoda początkująca Gado Buraun. Czy nieopierzony wojownik palnie gafę? To się dopiero okaże, ale na pewno lekko przerażone spojrzenie Polaris mogło coś sugerować. Niebieskoskóry, wysoki i dobrze umięśniony changeling wisiał lekko nad wodą, która pozostawała w kompletnym bezruchu.
- Polaris i... - zamilkł spoglądając na niską przedstawicielkę swojej rasy. Podrapał się po głowie, spojrzał na niebo i zaczął mruczeć.
- Cryonetta Vvien - Powiedziała jej towarzyszka.
- Rozumiem. Tak, teraz pamiętam. Szukam ochotników na swój statek. Jak zwykle mam ochotę pomęczyć młodych i słabych, żeby sprawdzić ich potencjał. Więc...
- Cryonetta Vvien - dokończyła Polaris.
- Racja. Cryonetta. Masz ochotę zobaczyć nasze przyszłe nowe terytoria?
Zachowywał się dziwnie. Wyglądał groźnie i na mocnego, ale równocześnie wydawał się być zapominalski. Changelingirl miała teraz czas na odpowiedź. Pojawiała się szansa na małą wyprawę, ale mogła odmówić, ponieważ może uważać, że trening jest teraz ważniejszy i najpierw trzeba się wzmocnić.

______________________

♫♫ Where Riki now? ♪♪
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Wto Mar 15, 2016 8:25 pm

Każdy nadszarpnięty kęs rybiego mięsiwa smakował wybornie, gdy miętoszone przez szczęki pożywienie nasycone było tłuszczem, a chrupka łuska trzaskała melodyjnie uprzyjemniając posiłek. Nie mogła się za wiele nacieszyć ucztą, gdy scouter piknął na znak, że jakiś obiekt poruszał się w ich kierunku ze znaczną prędkością. Nim proces identyfikacji dobiegł końca, oto przed obliczem jej własnym oraz towarzyszki Polaris ukazał się niebiesko-skóry jaszczur. Niewzruszona nacisnęła na scouter anulując pomiar mocy, aby nie doszło do awarii, czuła, że nie miała do czynienia z kolejnym nudnym i przeciętnym przedstawicielem jej rasy. Wstała na równe nogi spoglądając na lekko skrzywioną oraz wyraźnie podenerwowaną mimikę twarzy swawolnej wojowniczki.
„Hmm…mamy nietypowego gościa, skoro Polaris nawet nie ukrywa swojego stanu emocjonalnego. „ przewróciła rubinowym wzrokiem z różowiutkiej istoty na rogacza unoszącego się nad taflą okolicznego jeziora.
„Najwyraźniej mnie nie zna, nie dziwne, bo kto jego pokroju miałby się płotkami interesować. Ach, to słowo…płotka, jakoś do mnie przywarło. Kiedyś odgryzę się za to szczupakowi.” zadrwiła w myślach z przełożonego tymczasowej współpracowniczki. Żarty się skończyły i zupełnie nie wiedziała, co w takiej chwili powinna zrobić poza przedstawieniem się. Długie namyślania i tu nie pozwoliły otworzyć ust, gdy fałszywa przedstawicielka płci żeńskiej otworzyła niekontrolowanie jadaczkę.
„Zapamiętać, Polaris nie potrafi zamknąć gęby przy uczuciu niepokoju”. Na tą myśl tym razem chciała przerwać jej, ale oczywiście niezbyt pamiętliwy gość musiał ponownie zachęcić do tego, by wyręczyła z nazewnictwem Vvien.
„Oczywiście nie spamięta mojego miana, bo czemuż by miał sobie tym zaprzątać głowę. Pewne detale są odrzucane by nie robił się w umysłach niepotrzebny śmietnik. Hah, lubię mieć trochę bałaganu w tej kwestii” uśmiechnęła się po zapytaniu nieznajomego i spojrzała z determinacją na przybysza.
-Tak. – nie potrzebowała nic więcej dodać, to było, aż nad to w owej stonowanej odpowiedzi. Miała dość nudnej scenerii Namek, choć zaledwie tak krótki ułamek jednostek czasu, mogła nacieszyć się pejzażem spoza tego widzianego w bazie. Doprawdy krajobraz przez całą ich podróż się drastycznie nie zmienił, to pustynia…lecz zamiast piasków są trawiaste połacie i woda.


OOC: a zaryzykuje i przytaknę...przy okazji mierzyłam poziom mocy Polaris z użyciem scoutera w poprzednim poście. No cóż najwyżej później spytam poprzedniego prowadzącego, jaką wartość otrzymałam.

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Online
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1214
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Wto Mar 15, 2016 11:07 pm

Wysoki changeling podparł podbródek i spojrzał na Polaris. Zadumany zaczął powoli opadać, aż zanurzył się całkiem w wydawać się mogło niewielkim stawie. Okazało się, że ten staw średnicy 5 metrów miał głębokość co najmniej 2,5 metra, bo sam Aceagus był ledwie widoczny, a mierzył 2,3 metra. Będąc tak zanurzonym wyglądał jak konusik, co rozbawiło zdecydowanie Polaris. Jej chichot musiał wpłynąć na reakcję wielkiego changa, który zaczął się unosić i wyłonił się z wody z małym krabem w ustach. Złapał zwierzątko i schrupał. Po chwili spojrzał na Vvien i odpowiedział spokojnie:
- Komu w drogę temu czas. Wylot w przyszłym tygodniu. Polaris. Masz stawić się u Zorga.
Nie podając szczegółów strzelił gdzieś w kierunku północnym niczym rakieta. Jego dziwne zachowanie naprawdę mogło budzić obawy o jego zdrowie psychiczne. Do tego chyba zapomniał panience Cryonnette podać kiedy dokładnie wylot, gdzie ma go spotkać i jakiekolwiek szczegóły. Będzie chyba musiała uzbroić się w cierpliwość.
Polaris w końcu wyluzowała po jego odlocie i zerknęła na Vvien z pewną dozą podziwu.
- Czegóż to sam Lord Aceagus od Ciebie może chcieć moja droga? Zapomniał chyba powiedzieć kiedy ten lot. Kurcze. - Wypuściła powietrze jakby zrzucała z siebie duży balast.
- Poczekamy, aż rozpuszczą się szwy i wracamy do bazy. Zorg to Gado Jishin, ale podobno stracił język niedawno w walce z saiyanami.
Polaris zrobiła kilka kroków rozciągając się i gimnastykując. Aż tak bardzo się spięła przy spotkaniu z Aceagusem, że teraz chyba zapomniała jaką ma rangę i jak powinna się zachowywać. Jako changeling jej charakter był słaby. Daleko z takim podejściem nie zajdzie. Pewnie mogłaby kopać grządki z nameczanami.

OoC:
Aceagus zgubił jakąś malutką kulkę z paska. Możesz o tym wspomnieć w następnym poście. W zależności jak opiszesz cechy tej kulki - dowiesz się czym to jest.
6000 jednostek, to jest moc Polaris jaką wskazał scouter. A wybór misji zamiast treningu wpłynie na kwestie TSa.

Kapsułka lecznicza +200HP do użycia w dowolnym momencie.
Kapsułka z trucizną -200HP do użycia w dowolnym momencie.
Kula energii zasilająca blaster.
Kula niespodzianka.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Mar 16, 2016 9:26 am

Całe zdarzenie spłynęło, jak ochłapy mięsa przemierzające przełyk Cryo. Szybko i pasywnie w naturalnej kolei rzeczy. Z założonymi rękami jedna, na drugiej przyglądała się błyskawicznie mknącemu punktowi. Obciążający ją wzrokiem byt skwitował krótko, tydzień, choć nie wiadomo gdzie oraz kiedy dokładnie.
- Ostatnio w tak krótkim okresie jednego świetlistego obrotu*, zaczęłam przyciągać takie typy, jak magnes. Phi…cóż oni w takim kadecie widzą. – skrzywiła usta marszcząc złowrogo brwi, wiedziała dokładnie, że po prostu miała to coś, czego pozostali przeciętni kadeci nie posiadali, a czujne oko doświadczonej osoby najwyraźniej wychwytywało. Tak samo, jak przełożony różowo-skórej zmotywował ją do cięższego treningu, a nie lekceważącego podejścia, tak samo teraz rzekomy Lord zachęcał ją do opuszczenia tej zaschniętej trawiastej skorupy zwanej dla changów domem.
- Musi być pilne, skoro wzywają nas w czasie wykonywania zadania. – nie ukrywała, że zaczęła coś podejrzewać. Nic nie stało na przeszkodzie by szybko uporali się z przydzielonym zadaniem, chyba, że mają sytuacje kryzysową o czym raczej zostaliby natychmiastowo poinformowani przez scoutery.
„Czy odbiorniki to zadanie przydzielone przez dowództwo, czy też tylko prywatna zachcianka pewnego Gado?” zerknęła kątem oka na Polaris, ale nie odezwała się. Musiała ochłonąć od natłoku zbędnych myśli, dlatego wolnym krokiem podeszła do okolicznego stawu. Długo przypatrywała się swojemu zakrzywionemu obliczu w tafli wody zmąconej przez samegoż Aceagnus’a, ale wzrok szybko skupił uwagę na małym okrągłym obiekcie.
„Cóż to? „ zdziwiła się na widok kuli unoszącej się na powierzchni zbiornika wodnego o pomarańczowym połysku z wygrawerowanymi dziwnymi znakami. Chwyciła lewą ręką owy przedmiot bez wahania i zwróciła wzrok ku nieboskłonie, w stronę gdzie powędrował nieproszony gość. Trzy palce z przeciwstawnym kciukiem zaczęły gładzić chropowatą teksturę, jakby było to aluminium przyobleczone jasno pomarańczową warstwą proszkowanego lakieru. Na inskrypcjach przedstawiających połamane i ucięte na różnych odcinkach figury geometryczne dało się poczuć wybrzuszenia, być może to był mechanizm kontrolny, gdyż niektóre z odcinków dało się wcisnąć do głębi kuli. Nie miała jednak pewności, czy mogło to być hasło, czy też kula miała inne specjalne właściwości.  Najciekawszym elementem była objętość kuli, mimo tak skomplikowanej powierzchni nie mogła mierzyć więcej jak trzy centymetry średnicy. Uniosła zgubę na poziomie oczu by przyjrzeć się jeszcze bliżej. Kciuk z palcem wskazującym trzymali ją na północnej i południowej stronie powierzchni, gdzie nie poza powierzchnią idealną do trzymania, nie znajdowały się żadne dodatkowe ornamenty. W końcu zacisnęła delikatnie całą kulkę w pięści i nie pokazując swojej towarzyszce co znalazła, zwróciła się do niej.
- Nie wydaje ci się dziwne, że zwracają na nas uwagę? Obawiam się, że może jesteśmy na krańcu nowego większego konfliktu i potrzebują wszystkich rezerw do walki… – podeszła do Polaris, ale nic bardziej mylnego, przeszła obok niej by dopowiedzieć z całą powagą głosu.
-… o nowe terytoria, to jest wojna! - prychnęła zatrzymując się za plecami towarzyskiej jaszczurki by przystąpić do rozgrzewki. Odrętwiałe od regeneracji ciało musiało dostać upomnienie, że pora odpoczynku dobiegła już końca. Biologiczne szwy wytworzone z leczniczego serum zapewne jeszcze będą trwać, ale ich elastyczna i zarazem wytrzymała forma tak szybko nie puści po serii gwałtownych ruchów. Pozostało tylko wystartować i lecieć w kierunku bazy z komunikacją włączoną w podręcznym komputerze.


*OOC: Jako, że nie ma na Namek systemu dnia i nocy, jest kilka różnorodnych sposobów określania jednostek czasu. Jedną z nich, którą posługuje się Cryonetta zaznacza określanie czasu na podstawie przemieszczania się słońc po nieboskłonie. Różnorodność słońc w rozmiarach oraz typach pozwala określić początek i koniec jednego cyklu. Słabsze promieniowanie słoneczne wydobywa się z największego słońca, a silniejsze promieniowanie słoneczne wydobywa się z najmniejszego z słońc. Poziom stężenia fal UV obliczaną przez scouter określa porę cyklu. Przejście od najsłabszego czynnika do ponownie tej samej wartości to jeden cykl.

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Online
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1214
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Mar 16, 2016 7:59 pm

Polaris na moment przestała się wyginać i wskazała palcem na twarz Vvien. Przez swoje wygibasy nie zauważyła co też niska changelingirl znalazła. Przed wypowiedzeniem kolejnego zdania pokręciła trochę oczami, jakby coś wiedziała.
- Po ostatnim ataku saiyan na namek pewnie coś się kręci, ale pewnie sam lord Ci o tym opowie, ale będziesz go musiała znaleźć.
Postukała się po brodzie i znów pokręciła wokół Vvien. Gorączkowo o czymś myślała, aż w końcu radośnie zaćwierkała:
- A może on Ciebie sam znajdzie? Wracajmy do bazy.
Powoli uniosła się w górę i skierowała swoje ruchy w stronę bazy.

z/t do Uzdrowisko
OoC:
Wiem, że już leczenia nie potrzebujesz, ale nie w tym celu tam się udasz.
Całkiem sprytnie z określaniem dnia. W takim razie, będę mieć pomysł na wykorzystanie tego już niedługo. A kulka to:
Kula niespodzianka - bardzo ładnie to opisałaś, lepiej niż się spodziewałem. Dla niespodzianek mam coś specjalnego. Decyduje tutaj los. To co wypadnie określi zawartość lub działanie niespodzianki.
1 - 30 (pierwotnie niespodzianka to miał być specjalny kostium mechaniczny, który zmniejsza obrażenia o 10% i ma HP: 10 000. Odejmowanie HP to różnica dmg. Czyli te 10% o które by kostium zmniejszał)
31-60 (wyświetla hologram z zarejestrowaną walką, gdzie jeden z wojowników używa tajemniczej techniki - o której z czasem się dowiesz)
61-90 (wyświetla mapę jednej z dawnych baz changelingów, gdzie można znaleźć wiele interesujących rzeczy - w tym dane i badania nad różnymi rasami wszechświata)
91-100 (jest to latający robot blaster - podobny jak ten który pomagał Vegecie w treningach - mógłby Cię wspierać w walce, co 4 tury rzut kością i jeżeli wypadnie powyżej 50, to blaster strzela za 100dmg w Twojego przeciwnika)
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Mar 16, 2016 7:59 pm

The member 'Rikimaru' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Procent' : 34
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Mar 16, 2016 10:07 pm

Po ognisku został tylko tlący się węgiel drzewny i kilka rozgrzanych paproci. Miała trafność, że być może on do niej przybędzie. Skoro fatygował się by spotkać się z nimi to niby przypadkiem, to dlaczego nie miałby się i ponownie stawić to równie niespodziewanie.
-Dogonie ciebie, leć - odpowiedziała oschle, gdy rozradowana jaszczurka znikała jej powoli z pola widzenia. To właśnie owe chwile sprawiają, że jest w stanie poświecić uwagę na własnych dokonaniach, a nie z góry nałożonych zadaniach. Marnotrawienie środków i jednostek czasu było kwestią niewybaczalną, ale musiała jeszcze uzbroić się w kilkuletnią cierpliwość. Jeśli przetrwa...zostanie wynagrodzona sowicie po wsze czasy. Zwinnym ruchem nacisnęła serie przycisków w celu próby identyfikacji pomarańczowej kulki. Ujrzała nagraną wiadomość wojownika złudnie podobnego, lecz nie należącego do jej rasy. Niczym hologram prezentował się w pionowych pasach fioletowych wiązek świetlnych o różnej częstotliwości. Kilka gestów, szał pośród bitewnej zawieruchy i tajemnicza technika...sam film najwyraźniej był zablokowany lub urwany, gdyż oprócz prawdopodobnego sposobu na użycie owej techniki, nieznany jej był rodzaj oraz cel wykonywanych gestów. Może kiedyś się dowie...a może to owy Lord ją oświeci, gdyż szczerze wątpiła, by owa kulka znalazła się w tym miejscu przypadkowo. Znalazła ją bowiem dokładnie tam, gdzie zanurzył się krótkotrwale sam Ace.
-Czas ruszać - zamknęła nagranie, a kulkę schowała w bocznej przegrodzie biopancerza, na poziomie biodra z prawej strony. Tkanka kostna posiadała płaty, które dało się odsuwać i wypełniać drobnymi obiektami. Tak mogła mieć pewność, że niczego nie zgubi, a zarazem tylko po jej trupie ktoś będzie w stanie pozyskać owe przedmioty na własność. Rozpaliła momentalnie małą cząstkę ki i wzbiła się w przestworzach. Kierunek, baza changelingów.



Z tematu do Uzdrowisko Hirysa

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Online
Van'D

avatar

Liczba postów : 125
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1043/1950  (1043/1950)
Ki:
396/525  (396/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Mar 08, 2017 10:06 am

" Opuszczając Archipelag obaj musieli mieć się na baczności, myśli demona wciąż obracały się wokół jednego tematu... Musiał odnaleźć cel dla którego tu przybył i to najszybciej jak się da... Czuł że gdzieś tu jest, coś nim kierowało... "

Przemierzając Namek, spora część drogi odbywała się w zupełnym milczeniu. Demon nie starał się nawet zbytnio rozglądać, tak bardzo coś zaprzątało mu myśli. Wszędzie był ten sam obraz, identyczne wyspy, praktycznie nic się nie zmieniało. Nigdzie jednak nie było widać ani jednego zielonego tubylca czy małej grupki changelingów, która mogłaby zrobić sobie wypad rozpoznawczy, nic tylko cisza.
- Fridge... Lecimy już jakiś czas i nie spotkaliśmy żywej duszy, musimy mieć wyjątkowe szczęście...
Gdzieś pod nimi było olbrzymie jezioro, idealne miejsce na zasadzkę gdyby ktoś tu przybył odpocząć. To była jedna z tych szans jaką należy wykorzystać. Demon momentalnie zmienił kierunek lotu i runął w dół, nie minęła chwila i już dotykał piaszczystego podłoża. Przeciągnął się i czekał aż jego towarzysz do niego dołączy. Tutaj obmyślą kolejne posunięcie, niedaleko od miejsca lądowania, lekko na prawo, demon znalazł sobie idealny kamień. Rozsiadł się i powoli obracał głowę to tu to tam w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Dopiero kiedy Fridge był na tyle blisko aby go usłyszeć, białowłosy od razu zażartował.
- Jak myślisz przyjacielu, dałbyś mi radę w tej formie, haha....Znajdźmy sobie szybko jakieś zajęcie hah.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Mar 15, 2017 1:31 pm


Muzyka (obowiązkowa):
 

Van zniżył lot i spoczął na pobliskim kamieniu. Rozejrzał się po opustoszałej okolicy. Zachowując ciszę i spokój zdawała się zapewniać, że Namek oddycha i odpoczywa po ostatnich walkach. Nie potrafiła kłamać, obaj mężczyźni doskonale zdawali sobie z tego sprawę. Pod pozorem pokoju drżała z obaw o kolejne przelewy krwi...  

Krajobraz Namek był tego dnia szarobury. Nisko nad ziemią unosiła się rzadka, smrodliwa mgła, opary śmierci, wznoszące się z zatrutej krwią ziemi, widoczna tylko dla Vana, całkiem niedostrzegalna dla oczu jego towarzysza, Fridge'a. Gdzieś w oddali majaczyła uśpiona wioska Tsuno Village, zamieszkała przez Nameczan. Krążyły po niej leniwie zielonoskóre postaci. W innym kierunku widać było Bazę Słonecznych, budynek zamknięty dla oczu obserwatorów.

Wzrok Vana spoczął przez chwilę na tafli ciemnego jeziora, przy którym się zatrzymał. Wsuwało się w niego pokryte mchem, drewniane molo. Im dłużej wlepiał w nie spojrzenie, zaczęło coraz wyraźniej się rozmywać. Skierował głowę w stronę piaszczystego, mulastego wybrzeża. Coś ewidentnie działo się z jego zmysłami. Na ułamki sekund tracił kolory. Nad brzegiem pojawiały się i znikały człekokształtne sylwetki.

- NIEEE.. – w jego uszach rozbrzmiał przeraźliwy, kobiecy krzyk. Który nie należał do nikogo...

Wiedział, że to nie może dziać się w tym momencie. Fridge zdawał się w ogóle nie dostrzegać nikogo i nie słyszeć żadnych krzyków.

Tymczasem na wybrzeżu pojawiły się sylwetki trzech męskich postaci. Dwa kroki z tyłu trzymał się saiyanin. Patrzył na scenę beznamiętnym wzrokiem. Z przodu stał z założonymi rękami nameczanin. Lodowy changeling stał po kolana w wodzie. W rękach ściskał kobietę. Van nie widział dobrze, kogo dokładnie. Zasłaniał ją plecami. Dusił ją za szyję i zanurzał co chwilę w wodzie.  

- Zamknij się, bai! – krzyczał. – Zaraz wszystko nam wyśpiewasz.
Wynurzył dziewczynie głowę nad taflę. Zaczerpnęła upragnionego powietrza.
- To jak, będziesz współpracować? – zapytał sycząco.
- Błagam, zrobię wszystko, tylko nie katujcie mnie więcej...
- Doskonale...

Changeling zaczął śmiać się maniakalnie. Wtedy zza jego pleców wyłonił się... kudłaty ogon kobiety.


Scena zniknęła. Kolory wróciły. Opary wciąż unosiły się nad ziemią. Ta wizja była zapewne ich sprawką. Dopiero w tej chwili Van uświadomił sobie, że nie jest już Halfem. Nie jest już nawet istotą żyjącą. Stał się demonem, postacią na skraju światów. Wspomnieniem dawnego siebie. Ale uboższym o człowieczeństwo...

Nagle ziemia zatrzęsła się w podstawach, jakby zaraz pod stopami mężczyzn miała pojawić się głęboka wyrwa. Van nie wiedział, czy to kolejne urojenie czy rzeczywistość. Za to Fridge odczuwał trzęsienie całkiem realnie. Daleko we wiosce Nameczan widać było żywe poruszenie z tego powodu. Nameczanie wybiegli z chat i coś do siebie krzyczeli.

OCC: Witam Panów w sesji prowadzonej prze Vulfilę. Mam nadzieję, że będzie się Wam podobała. Nie ingeruję w żadne decyzje z waszej strony, niech się dzieje wola nieba Wink W razie pytań/problemów, pw lub FB lub sb.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 125
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1043/1950  (1043/1950)
Ki:
396/525  (396/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Czw Mar 16, 2017 12:03 am


" Mrok jeszcze raz dopadł go w najmniej oczekiwanym momencie... Aura tego miejsca potrafiła się zmienić w oka mgnieniu...Czy do dlatego że był Demonem... Stracił już prawie wszystko, złoty kolor który kiedyś napełniał go siłą, teraz nie było po nim już śladu... Jak wielką cenę przyszło mu zapłacić aby wrócić do świata żywych... Nigdy nie spotka już tamtej ogoniastej..."


Coś ewidentnie wisiało w powietrzu, zmysły Demona wariowały a otaczający go świat stał się nagle obcy i mroczny. Wpatrując się w jezioro, coś zdążyło rozbić jego myśli tak, że stracił dan nimi kontrolę i w konsekwencji musiał doświadczyć czegoś wcześniej mu nieznanego. Gdzieś dalej na jedną ze stron, wzrok białowłosego utkwił, całkowicie zatracając się w dziwnym obrazach. Niewyraźne sylwetki które wprowadzały jakąś nieznaną mu scenkę. Im dłużej to wszystko oglądał tym bardziej sprawiało mu to ból.

" Ogoniasty... Chloroplast...Zmiennokształtny... Dlaczego akurat ta scena... Czy to mogła być przeszłość, przyszłość... Nic nie było jasne, co tak naprawdę miała znaczyć ta wizja... Ten kudłaty ogon, kim była ta kobieta i kto złamał w niej wolę... "

Van musiał skupić w sobie rozbity umysł, jego zmysły były uśpione na ten moment i coś trzeba było zrobić. Kobiecy krzyk rozbrzmiewał mu w głowie jeszcze jakiś czas, kiedy przyglądał się całej scenerii. Widząc torturowaną Saiyankę i obojętność pobratymca który stał zaledwie kilka kroków, był gotowy otworzyć ogień całym swoim ciałem. Ale jest teraz inną postacią, mroczną istotą bezwzględną na wszelkie emocje. Gdyby obudziło się w nim życie za czasów błękitnego halfa nie musiałoby to tak wyglądać. Wszystko przez jego własny lud...

" Jego oczy powędrowały w dół, spoglądając na dłoń którą wyciągnął jak najdalej mógł, próbując chwycić pierwszą sylwetkę... Ramię Jaszczura, zatrzymać go lub zmiażdżyć w potwornym uścisku... Zadać ból i wymierzyć sprawiedliwość... Jednak wijący się ogon przykuł jego uwagę, był swego rodzaju symbolem na ten moment... Chciał przesunąć po nim otwartą dłonią... Dlaczego... "
Teraźniejszość wyrwała go z tej zatrutej sceny choć nie zdawał sobie z tego sprawy. Ziemia zatrzęsła się jeszcze kilka razy wzbudzając panikę w najbliżej znajdującej się wiosce. Wokół dało się odczuć ten mroczny klimat i ta mglista aura, nie wróżyło to nic dobrego. Białowłosy spiął swoje ciało uwalniając Ki tak gwałtownie że aura wystrzeliła w powietrze. Nie miał zamiaru dłużej poddawać się temu zjawisku, wróciła chęć życia.
- Ten głos... I ogon...- mruknął pod nosem.
Wystrzelił w górę na tyle wysoko aby mieć możliwość na nowo wybadać sytuacje, i co się tak naprawdę dzieję. Zawsze będzie to możliwie najlepsza opcja i widać dość poro terenu.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pią Mar 17, 2017 12:34 am

Fridge przysiadł na trawie obok swojego towarzysza. Rozglądał się po okolicy z typową dla siebie miną, nie zdradzając emocji. Nie komentował w żaden sposób wypowiedzi i zachowania kompana. Trudno powiedzieć, czy w ogóle zauważył cokolwiek niezwykłego. Nie wiadomo, czy po prostu niewiele go to obchodziło czy może sam nad czymś się zastanawiał. Niewątpliwie nie czuł się najlepiej. Przejścia ostatniej stoczonej bitwy wciąż dawały o sobie znać. Otarcie się o śmierć czy też nawet powrót z zaświatów pozostawił pa sobie pewne piętno. Być może nawet bardziej dotkliwe, niż Van mógłby przypuszczać.

- Nie czuję się najlepiej. – wyznał w końcu, łapiąc się to za głowę to za brzuch. - Jeśli chcesz lecieć wybadać sprawę trzęsienia, ja tu zostaję. Wolę się nie narażać. Odpocznę sobie trochę i zregeneruję się. Swoją drogą nie odmówię, jeśli znajdziesz jakiś sposób, żeby szybciej doprowadzić mnie do porządku. – powiedział sucho.

Van postanowił wznieść się wysoko w powietrze i dokładniej przyjrzeć nieprzyjemnej okolicy. Na tej wysokości przebił się przez opary śmierci. Uderzyła go świeżość morskiej bryzy. Zrobiło mu się zimniej – wysokość robiła swoje, ale jego umysł zdecydowanie odetchnął po natężających wizjach powodowanych przez toksyczne gazy.

Z tego miejsca widać było dobrze całą okolicę.

Ogromne nameczańskie jeziora roztaczały się daleko za wioską w bezkres. Najbliższa miejscowość Nameczan była właściwie jedynie skupiskiem zaniedbanych chat rozproszonych na niewielkich wysepkach. Aby przejść z jednej do drugiej trzeba było opanować sztukę latania lub trudzić się łódką. Jej mieszkańcy jeszcze parę minut temu spacerowali powoli w sobie tylko znanych celach. Nikomu do niczego się nie śpieszyło. Po trzęsieniu ziemi wszyscy wyszli z ukryć i stali pełni gotowości do ucieczki lub walki. Inni biegali od budynku do budynku, wykrzykując. Z tej odległości nie dało się jednak rozumieć ani słowa.

Tymczasem baza changelingów mieściła się na stałym lądzie. Wyróżniała się architekturą spośród otoczenia. Wszyscy jej mieszkańcy chowali się za grubymi murami i niewiele wiadomo było, czy trzęsienie ziemi wzbudziło równie wielkie poruszenie. Van musiałby udać się tam i wejść do środka, by dowiedzieć się czegokolwiek.

Z tego miejsca rozpościerał się jeszcze widok na dawniejsze pole bitwy. W tym momencie było raczej puste, choć wśród licznych okopów mógłby ktoś się ukrywać?

OCC: Jak wspominałam, daję wolną rękę, więc Wink cokolwiek nie postanowisz zrobić, jedziemy z akcją. ‘
Pamiętaj jednak, że każda podróż i każda czynność ma swoje przełożenie na czas. Tak w ramach przypomnienia.
BTW, jeśli chcesz lecieć do wioski, to pisz w tym temacie: http://dbng.forumpl.net/t192p25-wioska-dwugwiezdnej-kuli
Fridge narazie jest do odwołania jako NPC


______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 125
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1043/1950  (1043/1950)
Ki:
396/525  (396/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pią Mar 17, 2017 8:53 am


" Dopiero gdy przekroczył toksyczne opary, jego myśli wróciły do równowagi... Do tej pory tylko równiny otaczała równie mroczna aura którą dało się odczuć już po kilku chwilach... Nawet tubylcy różnili się od reszty a teraz jakby to się rozprzestrzeniało... Teraz myśli demona skupiły się na towarzyszu, który w obecnym stanie po prostu mu się nie przyda..."

Wojownik był już w powietrzu a jego oczy badały teren, szukając jakiejkolwiek możliwości. Chciał w jakiś sposób doprowadzić zmiennokształtnego do pełni sił ale sam nie był wstanie tego dokonać. Sięgnął pamięcią do wcześniejszych wydarzeń na archipelagu, wtedy gdy ratowali grupkę nameczan. Zieloni walcząc z ogoniastymi dysponowali umiejętnością uzdrawiającą. Van zdawał sobie sprawę że musieli mieć dużo większy wachlarz przydatnych technik, zwłaszcza ta dzięki której mogli się ze sobą łączyć. Demon uznał ze lud tej planety ma niespłacony dług za pomoc i jest to szansa na ratowanie jaszczura.
- W tej wiosce na pewno jest zielony który będzie stanie wyleczyć Fridge'a... Sprawdźmy jak zareagują na moją wizytę...- wyszeptał pod nosem.

" Aura mrocznego zapaliła się otaczając ciało... Wystrzelił z miejsca w kierunku wioski, na sam środek placu... Nie wahał się, runął z powietrza nie zaważając na to jak zareagują tubylcy... Gdyby podjęli walkę, wszyscy zginą..."

ZT > Do Wioska Dwugwiezdnej Kuli.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Van'D

avatar

Liczba postów : 125
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1043/1950  (1043/1950)
Ki:
396/525  (396/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Czw Kwi 27, 2017 7:49 pm



" Wielkie Jezioro... To tutaj Van dostał pierwszej wizji... to tutaj mroczna energia uaktywniła się pierwszy raz odkąd żył na tej planecie... To gdzieś tutaj leżał Fridge potrzebujący pomocy... Czuł się już  znacznie lepiej, młody medyk dobrze znał swoją profesję i powoli stawiał demona na nogi... Niestety obszar poszukiwań był dość spory... Trudno było tu znaleźć jednego gada..
."

Poruszali się zasadniczo zbyt wolno aby móc odnaleźć jaszczura tak jakby chciał tego demon. Niestety stan w jakim się znajdował nie do końca pozwalał na szybkie poszukiwania. Dopiero zielony towarzysz którego przydzielił wódz poprawił sytuację. Tubylcy byli świetnymi uzdrowicielami, rany goiły się bardzo szybko a ciało dostawało natychmiastowej ulgi. Van czuł się coraz lepiej nawet jego umysł mógł na chwilę się rozluźnić i zapomnieć o przytłaczającym bólu. Przyszedł moment na chwilę zastanowienia i analizę sytuacji. Na planecie znajdowały się co najmniej trzy frakcje w tym jaszczury i grupki ogoniastych. Trudno było określić na jakim poziomie znajdywali się przedstawiciele tych ras ale demon wiedział czego się spodziewać. Spędził wystarczająco dużo czasu z Fridge'm żeby się przekonać co potrafią changelingi, zwłaszcza odłam którzy zwali się, Lodowymi. Niebezpieczni kolesie,  brawurowi i szaleni, nie znali litości. Drugą sprawą byli saiyanie którzy rozbili się na małe grupki, trudno było ich namierzyć a jeszcze trudniej zabić. Ostatnim problemem był ten nowo napotkany, Picco i jego pomagier, pomarszczony wysoki namek. Wizję ukazały ich obu ale kombinujących razem z innymi rasami co było dziwne. Musiał być między nimi jakiś układ, coś w rodzaju umowy, Van nie rozumiał w jaki sposób działali. Do tego ta Halfka która zawsze jest torturowana, kim była, może to ktoś ważny. Mając po swojej stronie wodza wioski, demon mógł kontynuować poszukiwania zdrajców tym samym odkrywając tajemnice. Pewnie przywódca zielonych o tym wiedział, w końcu przeszukał umysł demona całkowicie.

" Jeszcze raz przemyślał całą sytuację... Będzie musiał wrócić do wioski i wysłuchać win jakich się dopuścił to pewne... Nie wiedział co go czeka ale nie miało to znaczenia... Udało mu się ugrać dość dużo, przynajmniej na chwilę obecną... Wódz rozumiał... Jedyny..."

Trening: Vana
Lokalizacja: Wielkie Jezioro

Minęło trochę czasu na poszukiwaniach ale Demon nie tracił nadziei, mimo wszystko był ostrożny wiedział że jest z nim medyk który nie będzie umiał się obronić. Van powoli zbliżał się do miejsca gdzie zostawił towarzysza, wszystko wyglądało podobnie ale udało mu się trafić na trop. Nagle przeszło go uczucie zgrozy, było tam aż trzech innych zmiennokształtnych, musieli znaleźć ciało. Ciężko było cokolwiek dostrzec z takiej odległości ale to na pewno były gady. Być może jakiś patrol, posiadali pancerze ale nie były wysokich lotów. Musiała być to prosta grupka, nie rzucająca się w oczy i szybko zmieniająca lokację. Nie można było dopuścić do tego aby zabrali Fridge'a do swoich, wtedy wszystko zbyt się skomplikuje. Potrzebne było jakieś mądre posunięcie, jedyne co przychodziło mrocznemu do głowy to atak. Miał obok siebie medyka który mógł zabrać ciało towarzysza do wioski a on sam zajmie się wrogiem i da mu możliwość ucieczki. Nie myśląc dłużej zwrócił się do pomocnika.
- Uzdrowicielu... Obiecałem wodzu wioski że nie stanie Ci się krzywda, zabierz ciało mojego przyjaciela w bezpieczne miejsce do swoich a ja odwrócę uwagę tamtych...
Wiedział że musi dać czas na ewakuacje Fridge'a. Tyle i będzie trzeba albo po prostu zabić nieprzyjaciół, opcji było niewiele. Jedynym problemem było to że jeden z nich posiadał detektor i to pewnie ten najsilniejszy. Nie było czas, zaraz poznają pozycję Vana i efekt zaskoczenia będzie niedostępny.

" Ruszył do ataku... Ale mechanizm był szybszy i zaalarmował wrogów o zbliżającym się demonie na czas... Obrócili się i na raz dało się słyszeć... Saiyanin... Momentalnie przygotowali się do kontrataku... Ruszyli Ci bez detektorów, wyraźnie rozwścieczeni tym że ogoniasty postanowił się pojawić i im przeszkodzić..."

Van przyhamował i ustawił się w pozycji bojowej, nie był wstanie uderzyć z zaskoczenia ale wciąż mógł wykorzystać przewagę w zwarciu o ile nie powala go jak tamci dwaj namecy. Szybko wykrzyczał w kierunku napastników.
- Zabije was tak jak tamtego na ziemi... Jeżeli nie odejdziecie...
Dobrze wiedział że te słowa tylko doleją oliwy do ognia i o taki efekt mu chodziło, gady zawsze pozwolą ponieść się furii. Był pewien że jeden z nich zaraz zaatakuje i tak też się stało. Pierwszy rozpędził się równie szybko jak Van a może nawet szybciej, poruszał się imponująco zręcznie. Uniósł ciało z przerażającą prędkością i uderzył. Demon momentalnie przeszedł do obrony, bez złamania sekwencji ciosów nie był wstanie kontratakować. Wydawało się że changeling zdoła znaleźć szczelinę w defensywie mrocznego i zadać niebezpieczny cios. Białowłosy odpierał pewnie, nigdy nie tracił równowagi. Okręcił się w uniku przed jednym z pchnięć i uderzył z obrotu łokciem prosto na twarz przeciwnika. Jaszczur zatoczył się a Van natarł mocniej, zadając uderzenia bardziej precyzyjne przypominające kulę na łańcuchu, taki cios zostawiał po sobie dużo więcej. Przeciwnik zaatakował w odwecie ale chłopak był na to przygotowany, opuścił własną gardę i wyciągnął rękę aby chwycić ramię wroga. Szarpnął przeciwnie do obrotu, wyprostował rękę a potem uderzył mocno. Głupiec stał przez chwilę wstrząśnięty, po czym opadł bezwładnie na ziemię. Zmiennokształtny leżał na ziemi a Van przyciskał mu dłoń do gardła.
- Jesteś pierwszy... żegnaj... - z tymi słowami złamał lodowemu kark.
Pozostała dwójka stała niewzruszona, jeden z nich wydawał się z tego niezadowolony, ale usłuchał przywódcy i dał zginąć towarzyszowi samotnie. Wtedy posiadacz detektora uruchomił urządzenie i kazał drugiemu atakować. Teraz dopiero walka była nie równa, od razu ruszyli do boju. Demon nie był wstanie blokować tylu uderzeń na raz i jaszczury przedostali się przez jego obronę. Ponieważ nie miał jak wykonać uniku, obrócił się i przyjmował ciosy na najtwardsze mięśnie. Był świadom że długo tak nie wytrzyma i w końcu któryś z nich zada mu śmiertelny cios. Mimo to nigdy nie mylił się w krokach, udało mu się lekko odbić w bok i przywrzeć do jednego z nich, uniemożliwiając drugiemu zadawanie ciosów. Miał okazję na odpowiedź, ale drugi changeling nie był nowicjuszem i momentalnie wyprowadził krótki cios w gardło. Van otworzył szeroko oczy ze zdziwienia, pchnięty doświadczeniem bitewnym wsunął rękę pod łokieć napastnika i pociągnął, żeby wyprostować ramię, po czym wykorzystał własny ciężar aby rzucić nim o ziemię. Wtedy przyszedł cios w tył głowy który kompletnie wybił demona z równowagi. Zatoczył się, momentalnie odczuł napływ paraliżu i nie zdążył unieść pięści aby zasłonić się przed kolejnym uderzeniem które trafiło czysto na szczękę. Kolejne w brzuch i jeszcze raz na twarz odrzucając mrocznego na kilka kroków. Mimo to ustał na drżących nogach ale wciąż nie mógł zabrać myśli, czy był to efekt uderzenia a może pozostałości po technice wodza. Zanik jednak Van zdążył cokolwiek zrobić, przywódca grupy cisnął w niego grad pocisków. Ki rozbłysła, dodając promieniom szybkości. W powietrzu trzaskały iskry. Białowłosy zmusił się aby poderwać trzęsące się ręce i osłonić najważniejsze organy. Niestety inne części ciała nie miały tyle szczęścia. Ataki energetyczne zmiennokształtnych były ostre jak igły i cienkie jak źdźbła. Jeden wybił demonowi dziurę w brzuchu a drugi w biodrze. Spojrzał w porę, by dostrzec że drugi zakręcił mu wokół szyi ogon. Zacisnął mocno pętle gdy płynnie pojawił się za plecami mrocznego.

Occ: Zaczynam Trening Fabularny Smile
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   

Powrót do góry Go down
 
Wielkie jezioro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Wielkie jezioro
» Zwiedzenie - czasy ostateczne
» Szkliste Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: