Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wielkie jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wielkie jezioro   Czw Maj 31, 2012 10:47 pm

First topic message reminder :

Jest to jedno z nielicznych i zarazem największych jezior na namek. Wśród zielonych tubylców chodzą pogłoski, że w okolicach tego niezwykłego jeziora mieszka potężny trener zdolny wykrzesać ogromną siłę oraz nauczyć niezwykłych technik. Problem w tym, że jest to jedynie legenda i jeszcze nikomu nie udało się odnaleźć owego, niezwykłego mistrza. Przez liczne plotki na temat tej dziwnej okolicy łatwo można natrafić tutaj na zmutowanych nameczan lub patrole changelingów. Dodatkowo pobliskie jaskinie i sama głębia jeziora skrywa wiele sekretów i drogocennych, zaginionych przedmiotów.

-Można znaleźć tutaj różne zaginione przedmioty.
-Istnieje duże prawdopodobieństwo, że spotkamy tutaj jakiegoś przeciwnika.
-Nieliczni będą w stanie odszukać tajemniczego i wręcz legendarnego trenera...
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
KOŚCI



Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sob Lip 04, 2015 6:01 pm

The member 'Fanalis' has done the following action : Rzut Kośćmi

#1 'Walka automat ' :

#1 Result :


--------------------------------

#2 'Walka automat ' :

#2 Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Fanalis



Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015


SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Nie Lip 05, 2015 4:06 pm

Oprawcy w swojej wynaturzonej formie po raz kolejny odczuli stawiany im opór od gatunku, który zamierzali podbić i zniszczyć doszczętnie. Istna zniewaga rozgniewała ich na tyle, że powoli zaczynali tracić nad sobą panowanie, a co za tym idzie, także zaczynali tracić rozsądek. Być może wysiłek i nieugiętość Fana przyczyniły się do naturalnego osłabienia dwójki walczących wrogów. Oddalający się Fanalis dobrze wyczuł, co mogło się stać. Wściekłe bestie tupały i ryczały grzmiącym głosem. Nieostrożność nadal mogła dużo kosztować. Niestety unikaniem tego nie załatwi i musi stawić czoła do końca. Zatrzymał się ślizgiem przez rozpęd i nawrócił. Jednym odbiciem zaczął wzlatywać na wysokość ich torsów. Nadal znaczna odległość miała Namekowi pozwolić na dogodną reakcję, żeby dostrzec każdy ruch przeciwnika. Przy ich posturze walka z ziemi wydawała się nieopłacalna, bo tracił pole widzenia. Tym razem chciał wypróbować tej metody, żeby również do niej przywyknąć w późniejszym czasie. Już na samym początku wiedział, że manewrowanie w powietrzu jest o wiele bardziej męczące niż używanie mięśni. Musiał zatem nabrać podobnej naturalności.
W końcu obaj Saiyanie ruszyli. Machali wielgachnymi, jak dęby kończynami. Zwinność i szybkość Fanalisa nadążały, lecz w miarę wzmagającej się częstotliwości nadarzyły się w końcu potknięcia. Pierwsza małpa zdołała go trafić nogą i odleciał bezwładnie w bok, co wykorzystał jego silniejszy partner i zadał centralne uderzenie. Chłopak przez moment odczuł skumulowane obrażenia i zabrakło mu tchu w piersi. Stracił kontrolę nad lewitowaniem, jednak podniósł się z ziemi. To był ledwie prztyczek dla niego, aż sam nie mógł uwierzyć, że w tak krótkim czasie uodpornił się bardzo znacząco. To stawiało świadomość w bardzo pozytywnym nastroju. Wręcz nastrajał go do działania i podbudowywał.
Walka polegała na obustronnym oddawaniu ciosów, więc nie mając problemów z osłabieniem poprzez naładowanie się specyfikami od Changelinga ruszył ze zrywem i zaczął rozpędzać się do maksimum prędkości. Mknął, niczym zawodnik futbolu, żeby zdobyć pole dla swojej drużyny i lecąc po punkty. Miejsce docelowym było oczywiście znokautowanie osłabionego już do granic możliwości Saiyanina. Wymanewrował drugiego olbrzyma i wzleciał do zadania ostatecznego ciosu przeciwnikowi. Kompletnie go przyparł i kopnął od dołu w szczękę, robiąc przy tym klasyczne salto. Widok oszołomienia sam malował się na twarzy pokonanego, a bezwładne cielsko opadało na ziemię z wielkim hukiem oraz rykiem jego kompana. Dobrze wiedzieć, że nie ważne, jaką formę przybiorą, można ich pokonać na różne sposoby. Teraz Fanalis mógł zmierzyć się z poważnym zagrożeniem i jego też wyeliminować raz na zawsze.

Podsumowanie:
 
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Nie Lip 05, 2015 4:06 pm

The member 'Fanalis' has done the following action : Rzut Kośćmi

#1 'Walka automat ' :

#1 Result :


--------------------------------

#2 'Procent' : 13, 56

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1214
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Lip 15, 2015 4:21 pm



Fanalis radził sobie całkiem nieźle z wrogiem, ale nie widać było końca. Nagle z południa nadciągnęły posiłki dla wielkiego Oozaru. Trójka saiyan, których moc wyglądała na dużo większą.Nameczanin mógł mieć niezłe kłopoty, ponieważ byli bardzo szybcy. Zdecydowanie nie mógł się z nimi mierzyć. Nim jednak otrzymał cios od jednego z nich to tuż przed nim śmignęła jakaś czarna smuga. Huk i niesamowita ilość kurzu pojawiły się w jednej chwili.- Gryź ziemię śmierdzący orangutanie. Wróciłem. - changeling zemścił się. Właśnie zabił jednego z tych, który doprowadził do jego śmierci. Ten był najsłabszy, a więc została dwójka najsilniejszych. Ton i sposób mówienia były identyczne jak spedziały facet. Nawet wyglądem takiego przypominał. [Trochę jak Zarbon]- Wcześniej nie byłem w tej formie. Dopiero po śmierci wszedłem na drugie stadium. Hej nameczanku. Weź dobij tę okropną wielką małpę, bo jego zapach wywołuje młdości. Zapach krwi jest dużo lepszy. Saiyanie to okropna rasa. Musiały naszą planetę najechać. Changeling, który nie rości swoich praw do namek? Mówiąc nasza, uważając, że należy do obu ras? Fanalis mógł mieć wątpliwości co do tajemniczego wojownika, który pojawił się znikąd. I jeszcze to kółko nad jego głową.


OoC:
Zrób trening. Rozpisz jak latasz koło małpy i próbujesz opanować jakąś technikę energetyczną. Możesz rozpisać od razu cały trening, nie musisz używać kości, chyba że Ci się chce. A jak nie to po prostu sam opis jak latasz koło niego, on Cię nie trafia itd.
Dostajesz +5pkt za dotychczasową walkę z kośćmi
.

______________________

♫♫ Where Riki now? ♪♪
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pią Lip 17, 2015 12:24 pm

Było ciężko. Nikt temu nie zaprzeczy, a tym bardziej zmarli już mieszkańcy planety. Groźny najazd najbardziej dał się we znaki bezbronnym i gdyby nasz bohater Fanalis miał tylko chwilę o pomyśleniu o nich, byłby ich uznał w kolejce przed sobą. Nie znaczyło to, że kompletnie nie pamiętał o co walczy. Walka musiała go pochłonąć na tyle, żeby nie zginął pod stopą wielkiego Małpiszona. Teraz myśli rozluźniły się, a raczej przybrały weselszego wydźwięku, bo mógł skupić się na jednym gorylu i go pokonać. Wypatroszy i przetrzepie mu bebechy raz dwa. Słowa motywacji potrzebne chłopakowi, który w szybkim czasie stał się o wiele silniejszy niż zazwyczaj by na to wskazywało. Los potrafi zrobić niespodziankę, a przeznaczeniem Nameka było pięcie się ku górze. Niezwłocznie postarał się o dodatkowy zastrzyk energii i mógł przeć naprzód. Skoncentrował się na unikaniu i z gracją, jakiej pozazdrościłby mu każdy rywal wymijał bezradnego Sayianina. Jednak te jego małpie ciało nie sprawiało, że urósł w siłę. Wręcz przeciwnie, jego walory uległy zmianie na gorsze. Tym Fanalis przerastał pionki w całej hierarchii wojsk wroga i mógł je bez trudu eliminować. Ciekaw był, co będzie dalej, jeśli ci najsłabsi już zostaną wykończeniu. Gdzie tkwił haczyk w tak przyjemnym, chociaż męczącym pokonywaniu kolejnych wrogów? Co zamierzali zrobić Changelingowie, a co Nameczanie? Nie potrzebował na zaraz takiej wiedzy, więc pokornie czekał, co nadejdzie. Pośrednio towarzyszyła mu myśl, że może równie dobrze zginąć. Przetrwa do jakiegoś momentu i potem wieści kompletnie się urwą. Jednak dożycie zakończenia było ważne dla tak ciekawskiej i w gruncie rzeczy młodej osoby. I nie żeby staranne i szybkie wymijanie łapsk goryla, niczym mucha uciekająca zwinnie przed ślamazarnymi ruchami człowieka było nużące. To niestety należało przedsięwziąć jakieś ofensywne środki. Nie wiedział, co to może być jeszcze, lecz w chwili, w której zmarły pobratymiec pokazał mu ten promień z oczu postanowił wykorzystać. W dodatku Sayianie w swoich potwornych formach również podali mu pomysł na wykorzystanie do techniki. Całkiem sprytnie pogłówkował i połączył wszystko w całość. Też wystrzeli promieniem z ust! To był właśnie ten typ akcji, która niespodziewanie przemieni losy walki na jego korzyść. Popracuje w wolnej chwili nad promieniem z oczu i wtedy dopełni się agresywny arsenał, jaki będzie do dyspozycji Fanalisa. Same przygotowania na pewno polegały na skumulowaniu energii. Ki, jak w przypadku zwykłego blasta musiała mieć swoje źródło i być wystrzelone natychmiastowo, niczym światło po włączeniu latarki. Cokolwiek by to nie było, zionie z paszczy promieniem jak ten cały Mount Blast.
Nie przerywał sobie i w odpowiedniej chwili odleciał od przeciwnika, żeby go trochę rozruszać. Uczenie się w takiej formie wymagało przyspieszonego przebiegu. Także gdy tylko wyczuł, że mu nie idzie i jest w zbyt wielkich opresjach, nie ryzykował. Przeleciał za jego plecy i kontynuował denerwowanie przeciwnika ciągłymi zwodami. Koncentrował w sobie energię, żeby w przestępny sposób przekształcić ją w promień ustny. Jakby długo to nie trwało nie mógł się martwić. Dopełni się i to, a w międzyczasie zabawiał naszego olbrzyma prostymi ciosami, żeby ćwiczyć w dziedzinie fizycznego doskonalenia. Kilka pacnięć w ataku i obronie nie zaszkodzi, lecz bez przesadzania. To nadal poważna gra o wielką stawkę. Wszystko zachowane w przyzwoitym rytmie, bojowej postawie i nienawiści wobec wroga. Oponent stał się o tyle groźniejszy, że wypadało go poczęstować większą wiązką. Pamiętał nadal o najważniejszym: znęcaniu się nad jego pobratymcem. Wystrzelił zatem serię Ki-blastów, żeby go zwabiły. Nie zważał na ryki i słowa, a tylko na jego zachowanie. Wtedy zmieniłby pozycję do kolejnych ataków, jednak zrobiło się bardziej nieprzyjemnie niż sądził. Gdyby nie nagła smuga ratująca mu życie, pewnie leżałby teraz znokautowany przez kolejnych przeciwników. Nie był na tyle dobry, żeby wyczuć ich przybycie, a co dopiero odeprzeć nagły atak. Szczęście mu sprzyja i to od Changelinga. Kolejny raz, gdzie tak się dzieje. Namekian miał do nich pociąg, jakby nie patrzeć. Roześmiał się na słowa przybyłego, jakby z góry mógł twierdzić, że są po tej samej stronie. I do tego bardzo specyficznie wyraził się o całej akcji. To nie w stylu tych groźnych Changów, którzy nienawidzili się z Nameczanami. Istniała zatem druga strona medalu. Dobrze wiedzieć, lecz u Fanalisa ona istniała od samego początku. Po prostu taki miał charakter. Trochę beztroski, waleczny i mający przyjazne stosunku do większości osób. Kiwnął z aprobatą do charakterystycznie wyglądającego Changelinga i wziął się z powrotem do realizacji planów. Kolejne kule energii i błyskawiczne podlecenie do wielkoluda, żeby ukąsić go niczym bąk w wielu miejscach. Zaczął od uderzeń w biodra, kierując się jak po spirali w górę i unikając wszelkich przeszkód, żeby wyłonić się przed twarzą Sayiana potraktować go wspomnianym promieniem z ust. Tak sobie wymarzył perfekcyjną kombinację, którą chciał wykończyć wroga raz na zawsze.

Ooc: Nauka Chou Makouhou i trening statystyk.
Powrót do góry Go down
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sob Lip 18, 2015 7:24 pm

Ciągła, bojowa mina, przypominająca groźną maskę niczym z dramatu towarzyszyła Nameczanowi nieustępliwie podczas bitwy. Od jednej walki do drugiej rysy twarzy chłopaka uwikłane były w ciągłym skupieniu. Zdarzył się moment zwątpienia, po którym potrafił zachować się dość niekonwencjonalnie. Tym właśnie odmiennym sposobem bycia różnił się od wielu. Być może nawet przypominał inną rasę z odległej galaktyki, w układzie Słonecznym - Ziemian. Chciałby kiedyś wybrać się w podróż kosmiczną, lecz może okazać się to marzeniem nie do spełnienia.
W każdej chwili mógł zostać zabity i mimo pochopnej kalkulacji, co do różnicy sił obu pojedynkujących, to dla Fanalisa najlepiej było myśleć, że jeszcze za wcześnie dla niego na wygraną. Atakował seriami w grube cielsko Małpiszona, żeby zadać mu odpowiedni ból, lecz ten nie miał dość. Chłopak powoli powątpiewał i zastanawiał się, czy nie lepiej będzie pozbawić Sayianina jego ogona. Wtedy osłabiony po transformacji będzie łatwym celem do wyeliminowania. Pamiętał jeszcze, gdy wcześniejszy wojownik mimo słabej kondycji z krwiożerczym błyskiem w oczach przeraził Fana do białości. W końcu jeszcze niedawno nie potrafił tak wiele, jak obecnie. Niby mgnienie oka te sytuacje mogły mieć miejsce w odstępach lat, a nie godzin. Nie można było określić dokładnie, jak długo już walczy. Pochłonięty zajęciem nie potrzebował rozpraszać się niepotrzebnymi szczegółami. Na razie wygrywał, bo miał więcej przewagi niż zazwyczaj. Wytężał mięśnie, żeby pracowały na odpowiednich obrotach. Latanie jakby weszło mu w nawyk, jednak było męczące. Dodatkowo przez ten fakt zużywał intensywniej Ki, którego zapasu wkrótce mógł się pozbyć doszczętnie. Ciężko stwierdzić.
Rozszalała małpa wariowała, lecz starania i wysiłek jaki włożył w postęp walki mógł okazać się słuszny. W ten sposób tez dojdzie do zwycięstwa, chociaż trochę wolniej. Zamęczy tego olbrzyma doszczętnie, aż ten nie będzie miał sił więcej się ruszać. Wytrzymałość u Fanalisa była jeszcze spora i to go pokrzepiło w duchu. Namek poza swoim przeciwnikiem dostrzegał także w tle nieznajomego, który miał swoją bitwę. Jeszcze ciekawszy osobnik, niż jego pobratymcy. Chociaż cała trójka, która zdążył dotychczas poznać wydawała się niczego sobie, to ten był inny. Nad głową błyszczała mu aureola, jakby świadcząca o jego śmierci. Czy to jakaś sztuczka energetyczna? Nie wiedział. Tylko teraz mógł stoczyć zapierające dech w piersi walki, ocierając się o śmierć, chociaż dotąd ani razu nie był konający. Ciągle też chciał wypracować sobie własny styl i opanować promień z ust. Chou Makouhou wydawała się prostą techniką, którą wali się nieczysto, z zaskoczenia, żeby przeciwnik nie miał czasu na reakcję. To jeden z tych wynalazków, które pozwalają zaatakować, kiedy ma się zajęte lub skrępowane ręce. Wszystko na potrzeby skutecznej walki. Fanalisowi to odpowiadało, dlatego cyrkulacja Ki w jego ciele nieustannie była do czegoś wykorzystywana. Dążył do tego, żeby być w czymś dobry i mimo że nie dostrzegał swojego potencjału, to w jakimś stopniu już go odkrył. Za pierwszym razem nie wyszło mu dobrze i musiał odczuć bolesne skutki niepowodzenia. Tym razem chciał się zrewanżować. Ponownie zebrał w ciele energię i w chwili wystrzału skierował jej źródło do jamy ustnej, w której powinien wystrzelić promień. Pocisk miał żółtą barwę i niemal niczym nie różnił się od zwyczajnego ki-blasta. Mimo to różniła je siła, a to za sprawą zużytej energii. Namekian, jak zwykle chciał być pewny, co do limitu techniki, dlatego wręcz domagał się przeładowania. W wielu przypadkach efektem jest wybuch, a to niestety w tej sytuacji byłoby zgubne. Do pewnego momentu po prostu czuć, że więcej nie pomieści i musi wystrzelić zebraną moc. Mógł tym sposobem równie dobrze przedrzeźniać Sayiana i prowokować do użycia tego samego. Niestety nie przyszło mu to do głowy, bo ten ich promień wydawał się o wiele silniejszy, ale także pożerający więcej energii. Najlepiej było zachować minimalną formę, która fanowi wychodziła na zdrowie.

Ooc: Koniec nauki Chou Makouhou i treningu statystyk.
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1214
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pon Lip 20, 2015 6:14 pm

Tajemniczy changeling radził sobie znakomicie ze swoimi przeciwnikami. Nie wyglądało wcale na to jakby wcześniej tamci mieli go zabić. Co pewien czas wokół niego pojawiała się dziwna, mroczna aura.

- Słabeusze. - powiedział zabijając ostatniego prezycyjnym uderzeniem w serce. Przebił klatkę piersiową trzymając serce wroga w dłoni. Następnie wyciągnął rękę trzymając organ tuż przed twarzą saiyana. Tym zachowaniem na pewno mógł wzbudzić grozę. Następnie rzucił Kienzanem w ogon goryla z którym walczył Fanalis. Wielka małpa zaczęła maleć, aż gość wrócił do normalnych rozmiarów, a jego moc była malutka. Fanalis mógł teraz dokończyć dzieła.
- KSO! - ryknął saiyanin opadając na kolana. Nie miał już sił.

______________________

♫♫ Where Riki now? ♪♪
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Lip 22, 2015 11:28 am

Wczucie się w odbywaną walkę przychodziło Fanalisowi naturalnie. Zdążył podchodzić do reakcji przeciwnika z odpowiednim dystansem i bacznie obserwować każdy jego ruch, aby nie nadziać się na coś ekstremalnie niebezpiecznego. Oczywiście wszelkie kwestie były rzeczą sporną i zależały od jego reakcji. Szkolenie poprzez pojedynki wywierało niesamowitą presję, która opłacała się podwyższaniem swoich umiejętności. Perspektywa dalszego rozwoju i rośnięcia w siłę była czymś realnym, co dodawało motywacji Namekowi, żeby nie tracił ducha walki. To, co niegdyś mu nie sprzyjało, teraz wracało do niego z pozytywnym wydźwiękiem. Cieszył się bardzo, lecz nie było czasu, żeby to okazywać. W porywie walki nie zdążył samodzielnie znokautować drugiego draba. Małpiszon trzymał się, a to ze względu na jego formę. Przeistoczenie było poważnym mankamentem na drodze do przeciwstawienia się Kosmicznym Najeźdźcom. W dodatku tak liczny nalot wskazywał, że stali równie dobrze technologicznie, co Changelingowie. I o wilku mowa, bo jeden miał tą przyjemność zaszczycić naszego bohatera i zaciekawić do reszty. Wszystko w nim wydawało się inne niż powinno. Jakby jego pochodzenie faktycznie nie wskazywało na bycie zwykłym Changelingiem. Tego niestety Fan nie mógł być w ogóle świadom, a ledwie wymyślać własne teorie w głowie, żeby pozbyć się natarczywych pytań bez odpowiedzi. W każdym razie Fanalis zebrał się w sobie i odgrodził sprawy sporne od oczywistej powinności. Sayianin tracił swoja formę, a baczny i bojowy wzrok Nameka przygotowywał się do reakcji. Rozwiał wątpliwości, co do teorii nabytych podczas walk z wrogiem. Teraz, gdy miał już spore doświadczenie wiedział, że mężczyzna będzie praktycznie bezsilny. Zwrócił się jeszcze do Changelinga, żeby rzucić mu podziękowania i nie przejmować się jego wzgardą dla słabszych. Sam nigdy nie mógłby traktować kogoś słabszego w ten sposób. Po prostu posiadał zakodowany pewien kodeks moralny, który w wielu przypadkach okazuje się zgubny. Empatia, która nim kierowała znikała jedynie pod wpływem wielkiego bólu i impulsu, sprawiając że górę brały negatywne uczucia: złość, nienawiść, wzgarda. Taki wojownik na pewno był skuteczny w tym, co robił, jednak był to proces powodujący destrukcję z psychiki. Do tego Fanalis nie mógł doprowadzić. Toteż znokautowanie pierwszego małpiszona było czymś oczywistym i w tym przypadku nie był w stanie zrobić więcej. Prawda, zabawili się jego pobratymcem, który zginął z ich ręki. Nie było go przy nim, kiedy mógł mu pomóc i obwinianie kogokolwiek traciło większy sens. Swoisty mętlik w głowie.
Na szczęście zdecydował. Wymierzy cios kończący, którym zakończy aktywność kolejnej jednostki wroga. Nieprzytomny nie wyrządzi więcej szkód i to było wystarczającym rozwiązaniem. Opadł na ziemię w równym locie i mógł na spokojnie zbliżyć się do klęczącego Sayiana, zmierzyć go wzrokiem i pokazać, jak bardzo powinien obawiać się Nameczan.
- To za mojego brata, nad którym się znęcaliście. - Przyszykował się i jednym susem uwolnił całą siłę w kopnięciu. Na ułamek sekundy owa złość zdawała się przekonywać Fanalisa, żeby kopnięcie w szyję było zdolne całkowicie ją zmiażdżyć, zniszczyć, odciąć. Po chwili jednak ochłonął, a wymierzona kara już dodała mu ulgi. Wiadomym było, że pozostaje mnóstwo innych problemów we wszystkich zakątkach planety. A jak po każdej, wyczerpującej walce można odsapnąć parę minut i odzyskać świeżość umysłu. Chłopak zainteresował się więc Changelingiem. W swoim stylu, przyjaźnie i w dobrej intencji posłał ku jaszczurowi luźnym gestem ‘salut’, dwoma palcami.
- Dzięki za pomoc. - krzyknął do Changelinga, wspominając jego błyskawiczne wtargnięcie i uratowanie przed atakiem przeciwników zza pleców. Następnie założył swój detektor, który wcześniej zawadzał mu przy walkach w nadziei, że pomoże mu w obraniu nowego kierunku. Nie wiedział konkretnie co mógłby zrobić. Panował zapewne wielki chaos i próżno szukać jakichś instrukcji. Jak tam wioski? Co z ich Guru? Za wszelką cenę musiał być pomocny i ochraniać to, co jest dla Nameczan najcenniejsze: życie. Pozostawały także smocze kule, które na pewno nie mogą wpaść w chciwe ręce przybyszy. To tym chciał się przysłużyć, ratowaniem. Mógł sprawdzić założenia, że plądrowanie Namek będzie polegało na zdobyciu tych cennych kul. Nie było niestety pewności, a jedynie obawa o zgładzenie wszystkich Nameczan wraz z odbiciem planety.
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1214
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Czw Lip 23, 2015 9:53 pm


Changeling po zabiciu swoich wrogów przypatrywał się przez chwilę nameczaninowi. Zastanawiał się czy jest twardy czy miękki. Szybko się przekonał, więc wylądował obok nameczanina i wystawił do niego rękę z sercem saiyana i po chwili pojawiła się ki wokół ręki changelinga, ukazując tym samym część jego mocy. 50 000 jednostek. Niebagatelna liczba. Jednak użycie ki to nie popisówka.
- Jesteś głodny? Pieczone serce jest całkiem dobre.
Bez wątpienia Fanalis stanął naprzeciw niezwykłego osobnika rasy gadów, który zaskakiwać mógł młodego wojownika na każdym kroku. Jego aureola przysłoniła na moment fragment słońca rzucając cień na twarzy nameczanina.
- Poza tym po co Ci scouter? Nie wyglądasz na amatora.

______________________

♫♫ Where Riki now? ♪♪
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Czw Lip 23, 2015 10:35 pm

Nameczan z zadowoleniem obserwował ruchy Changelinga. Zagrożenie zostało zwalczone, dlatego mogli pozwolić sobie na chwilę wytchnienia, która bardziej przyda się Fanalisowi niż rwącemu się do krwawych ekscesów Jaszczurowi. O ile dla kogoś z poza ich planety wygląd obu ras był czymś niezwykłym, to na Namek nie był on różnorodny. Poza nimi łańcuch żywnościowy zapełniały innej maści zwierzęta. Wszystko było w naturalnym porządku, a mimo to Fana ciekawiło, jak to jest mieć ogon. Niby większych oporów przed krwią i innymi takimi nie miał, lecz pewne kwestie należało przemilczeć. Tak samo, jak nietypowe zbliżenie się nowego kolegi. Chang był nietypowy, co można również przypisać Nameczanowi. W szczególnych przypadkach ciągnie swój do swego.
- Raczej nie skorzystam. - odpowidział grzecznie z lekko speszoną miną. Wyższy niż mu się zdawało osobnik stanął przed nim i po chwili oględzin, które jednak skupione były na paru innych szczegółach niż aparycja, doprowadziły go do prostych wniosków. Spotykało go szczęście z doborem towarzystwa. Mimo to bliżej mu było do swoich braci niż gatunku gadów.
- Lubie walczyć, ale mimo wszystko ta cała sytuacja zdarzyła się zbyt nagle i nie byłem zbyt zachwycony starając się przeżyć. Detektor dostałem od jednego Changelinga, który pomógł mi na początku. Wskazał u niego moc 10k. Ciekawe czy jeszcze żyje. - zagadnął otwarcie, jakby wcześniejsza sytuacja miała miejsce dawno temu. Jednak wypowiedziane słowa w jakiś sposób pozwoliły mu się odstresować i nie przejmować niepotrzebnie. Niebieski Chang przewyższał wszystkich o niebo. Zaskakujące było to w centrum jakich wydarzeń znalazł się fanalis. Odpowiadały mu i nie mógł doczekać się kolejnych ekscesów. Nie ważne, jak trudne i wymagające miałyby być.
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1214
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Czw Lip 23, 2015 11:55 pm


- Więc musiałeś mieć do czynienia z Kirin albo Jishin, a skoro raczył coś Ci dać to znaczy, że doceniono Twoją sztukę walki. Domyślam się, że sobie radzisz z saiyanami poza tymi w formie wielkich małp. Widziałem, że niektórzy z Twojego ludu potrafią zwiększać rozmiar ciała. Jedni rośli na 3 metry, a jeszcze inni na 10 i wtedy dorównują saiyanom w formie oozaru. Coś mi mówi, że Ty tego nie potrafisz. Potrafisz tworzyć taki dysk? Jak odetniesz ogon małpie to jak sam już widziałeś... maleje ku**s i łatwiej to zabić.
Był rozgadany i nadzwyczaj przyjacielski. Ciężko to było zrozumieć. Tym bardziej, że Fanalis tego nie wiedział, a nawet sam changeling nie był do końca tego świadom, że został zesłany przez najpotężniejszego "złego" kaio-shina 'z powrotem' na Namek, żeby ubić trochę saiyan, a póki co nie kwapił się do tego.
Nagle do głowy changelinga przemówił głos jego nowego "pana", a dało się wyczuć przez ten ułamek sekundy mroczną aurę. Nawet mógł to poczuć Fanalis, który potrzebował scoutera do znalezienia KI. Cząstka mrocznej ki była na tyle silna, że nameczanin mógł poczuć jak parzy go skóra.

OoC:
Jak wypadnie np. atak podstawowy to tyle tracisz HP i KI, analogicznie do innych ataków. Jeżeli wypadnie technika to tracisz samo ki w wysokości Twojej energii. Power-up (wylosowałeś dodatkowy punkcik fabularny... Powiedzmy taka Mini loteria w nagrodę za odpisy).

______________________

♫♫ Where Riki now? ♪♪
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Czw Lip 23, 2015 11:55 pm

The member 'Rikimaru' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Lip 29, 2015 3:14 pm

W międzyczasie Fanalis otrzepał swoje podniszczone ubranie. Widać było po nim trudy kolejnego spotkania z wrogimi siłami. Sprostał wyzwaniu i nie zamierzał odpuszczać. Jeszcze dużo może się zdarzyć i aż ciężko odwieść ciekawskie myśli od zobaczenia całości. Do tego potrzebna mu była porządna dawka motywacji. Oby mu jej nie zabrakło, skoro zaszedł tak daleko. W chwili roztargnienia i spokoju widocznie osłabł, ale po uspokojeniu oddechu wrócił mu także nastrój. Wytłumaczył Changowi prawie wszystko w zwięzłych słowach, a po jego odpowiedzi zaczął przypominać resztę szczegółów. Nadal niewiele mu to mówiło.
- Miał całkiem porządną zbroję i detektor. Nic dziwnego, że jest wysoko postawionym żołnierzem u was. Na razie mało umiem, ale z walki na walkę staje się coraz silniejszy. - rozgadałby się bardziej i nieco zapoznał z nowym osobnikiem rasy gadów, jednak nie było mu to dane. Sytuacja przybrała kolejnego obrotu i Nameczan mógł jedynie zareagować na swój sposób. Spłoszony i zdezorientowany dostrzegł ciemną aurę i psychiczne ukłucie tej mocy, żeby potem poczuć na skórze porządnie rozgrzane uderzenie ciepła. Zasłonił się odruchowo i nic więcej zrobić z tym nie mógł. Bolało gorzej niż nie jeden cios, który przyjął na twarz. Gdy już przezwyciężył jakoś tą niedogodność do głowy napłynęło kilka myśli. Przede wszystkim, co to było, ale także zrozumiał, że detektor pokazywał u Changelinga pięciokrotnie większy poziom mocy niż posiadał Gado Jishin.
- Co to było takiego? Twoja moc? Słabe wyczucie czasu. - zapytał Fanalis, chcąc dowiedzieć się przyczyny tak nagłego zajścia, które go dotknęło. Z tego względu bez namysłu uleczył się zażywając kolejną, już ostatnią dawkę leku. W kapsułce były jeszcze wzmacniacze i tajemnicze kulki. Fan nie martwił się o ich działanie. Po prostu jakoś ich użyje, żeby sprostać kolejnym potyczkom z kosmicznym najeźdźcą. Był to względnie łagodny specyfik, ale regenerował wystarczającą ilość zdrowia przy jego kondycji.

Podsumowanie:
 
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1214
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Lip 29, 2015 9:58 pm

Changeling położył rękę na ramieniu nameczanina i uśmiechnął się. Nie powiedział jednak słowa. Przez moment w milczeniu wpatrywał się w pustkę jakby coś gdzieś przykuło jego uwagę.
- Ahh... Wybacz. Wyczułem daleko wibracje całkiem ciekawej mocy. Walczy nameczanin oraz jakieś demony, a nie jestem pewien czy nie ma tam jednego z moich pobratymców. No i saiyanie. Jedna energia jest potężna. Może być ciekawie.
Na zadane pytanie nie odpowiedział. Podleciał w górę i jego ciało spowiły czarne, ledwie widoczne opary aury. Czarnej niczym smoła. Wyglądało na to, że dobrze opanował mroczną technikę. Spojrzał na nameczanina i zasalutował mu. Następnie pognał ze znaczną prędkością w kierunku pewnej walki zostawiając Fanalisa samego na placu boju.
Nameczanin mógł teraz podjąć dowolną decyzję i mógł udać się w dowolne miejsce. Walki nadal trwały, ale wyraźnie liczba saiyan malała. Lecz nie tylko ich...

OoC:
Wątek finished. Lecisz gdzie chcesz. Mam pewien plan długoterminowy, ale na razie możemy rozkręcić jakiś mniejszy wątek., możesz sam coś wymyślić albo zmienić lokalizację. Na niektóre mam przygotowane pewne ewentualności, ale nie zdradzę nic. Zobaczę co sam zrobisz.

______________________

♫♫ Where Riki now? ♪♪
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pon Sie 03, 2015 12:47 am

Początkujący dopiero Namek był pod ciągłym wrażeniem postawy Changelinga. Utwierdzał się w przekonaniu, że ktoś tak silny i coraz silniejszy istnieje, a już na pewno, że w tym wypadku rosła nadzieja na ratunek planety. Sam Fanalis nie był w stanie bez pomocy detektora nic wskórać, co go bardzo zaciekawiło. Czy on także kiedyś dostąpi zaszczytu posiadania tak ogromnego poziomu mocy? Scouter wprawdzie był cudem techniki, którego on nie pojmował i nie wiedział od czego zależą obliczenia, a mimo to z ufnością przyjmował wszelkie wskazania. Być może wolał tego typu proste sposoby, aniżeli pustelnicze metody, niby medytacji. Kto wie, co może przynieść mu kolejna sytuacja. Lepiej mieć się na baczności. Poprawił scouter na  twarzy i przytaknął jaszczurce z aureolą.
- Demon? Pewnie kolejna dziwna rasa, jak Sayianie? Może zerknę, co dzieje się tam takiego. Kierunek wskazuje na nieprzyjemny teren, gdzie nikt z Nameków raczej się nie zapuszcza. - odparł luźno, spostrzegając kierunek, na którym skupił się Chang i wywnioskował przybliżone położenie jako dość przeklętą równinę. Mógł się mylić, ale jako rodowity Namek było mu znane wiele już lokacji. Znał również położenie większości wiosek, więc kierunek mógł obrać na każdą, żeby tylko wspomóc braci. Nigdzie tak naprawdę nie było bezpiecznie, patrząc na skalę ekspansji zafundowanej przez najeźdźcę. W miarę walki wszelkie zmartwienia czasami ulatywały i nie przeszkadzały w spokojnym myśleniu o walce. Dlatego teraz powróciły, żeby dokładnie przemyśleć kolejny krok. Zgodził się z Changelingiem w pełni. Coraz bardziej podobało mu się pokonywanie przeciwników. Niekoniecznie zabijanie, ale patrzenie, jak kto inny to robi było mu obojętne. Nastawił się tak, a nie inaczej, a raz wyrobioną naturę trudno z siebie wyzbyć. Odmachał gadowi równie dziarsko i mógł się zebrać we własną stronę. Spróbował włączyć jeszcze podgląd terenu, żeby na pewno się nie zgubić i rozpoczął swobodny lot w kierunku jednej z wiosek, jak również blisko równiny Trivarro.

Occ: Regeneracja +142hp/post

zt. > któraś ze Smoczych Wiosek.
Powrót do góry Go down
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Wto Lut 23, 2016 5:23 pm

O/T Baza słonecznych, Wejście.

Wodniste połacie planety iskrzyły w blasku ognistych kul oddalonych dostatecznie daleko by ich przekazywana energia nie zrównała Namek do statusu rozgrzanej skały. Lot nie zapowiadał niezwykłej przygody, raczej monotonnej wędrówki po owej, jakże prymitywnej kopule. Trawa, drzewa, wyspy, woda i żaby…owy najpowszechniejszy widok wielokrotnie rejestrowały tęczówki Vvien dając poczucie znużenia i świadomości marnowanego czasu. Polaris najwyraźniej wolała by wykonała pierwszy ruch, ale przez najbliższe kilka minut lotu Cryonetta milczała nie zamierzając korzystać z sposobności. To właśnie wtedy poczuła silne szarpnięcie i zmuszona nadgonić, zeszli na niski pułap. Wiedziała, że coś ją gryzie, ale w tej chwili musiała podjąć wyjątkowo trudną decyzje. Każde pytanie mogło okazać się na wagę złota, ale z każdym pragnieniem informacji mogła stać pułapka zdradzająca jej intencje. Nie mogła sobie na to pozwolić, ale zdecydowanie musiała zostać wytrącona z myślowego transu.
„Co wyprawiasz!?” spytała ze zdziwieniem, odwzajemniając spojrzenie jaszczurki o różowej barwie skóry. Za każdym razem musiała zmieniać pozycje, bowiem zdecydowała, że musieli zmienić trajektorie lotu. Kurczowo trzymając się worka, obydwie czuły, że żadna ze stron nie ma zamiaru go puścić i tak zaczęła się irytująca zabawa. Jej szybkość dominowała znacznie nad ciemno magentowym bytem, któryż to musiał za nią regularnie nadganiać. Wyższa z rangą zniżyła pułap prawie do powierzchni wody, a wraz za nią ruszyła Cryo pobudzając w sobie dodatkowe podkłady energii. Niewiele ponad dwa metry nad cieczą dało się dostrzec, jak ich prędkość zaczynała wzrastać do tego stopnia, że tafla wodna zaczęła się burzyć.
„Zaraz stracimy balast i przepadnie w odmętach” wyraźnie się zdenerwowała, ale obecna przełożona za nic myślała o bezpieczeństwie transportowanego ładunku. Na domiar złego zrobiła piruet nad rubinowooką osobistością zmuszając ją do przerzucenia worka z lewej ręki na prawą. Tak też zmieniły się pozycjami i wystrzeliły w nieboskłon niczym dwa promienie rozgrzanego ki z prymitywnych blasterów, które niegdyś były normą wojskową wyposażenia kadetów w latach dziewięćdziesiątych wczesnych od obecnej chwili.

Tak taniec dwóch jaszczurów kontynuował w mieszaninie magenty z różową bliźniaczką. Oba kolory zlewały się, gdy te regularnie zmieniały pozycje między sobą, a workiem w celu należytego dostosowania lotu. Niczym lot statkami kosmicznymi w przestrzeni kosmicznej z użyciem systemu ręcznego, gdzie piloci z nudów bawili się w próżniowe akrobacje dla urozmaicenia wędrówki. Zamiast silników była wola, zamiast wyobraźni zaś…jej całkowity brak, gdy Vvien poczuła, jak ponownie trójpalczasta dłoń wykręca się z odgłosem chrupiących kostek. Ból szybko przeminął, ale zabawna mimika skrzywionych ust wywarta tak niestosowną sytuacją zaryje się w pamięć bardziej doświadczonej towarzyszki.
- Mogę pytać, więc w końcu się udzielam. Dlaczego w rozkazie zwróciliście się do mnie z użyciem powszechnie niedostępnej identyfikacji? – spytała, a lot ostatecznie się unormował. Kilka kropel potu i powykręcane kończyny, które przez ostatnie kilkanaście minut przesyłały sygnały bólowe nie załamały jej woli do dalszego działania.  
-…i skąd o tym wiecie? Obecnie niewiele zostało baz danych mogących potwierdzić tytuł nadany przez … - wstrzymała się, dwa pytania, aż były nad to. Podróż trwała i miała nadzieje, że znajdowała się już ku celu podróży.


OCC: Koniec treningu III.

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Czw Lut 25, 2016 4:49 pm

Polaris z wyraźnym rozbawieniem przypatrywała się spojrzeniom Vvien oraz grymasom nad którymi Jaszczurka próbowała panować. Niemniej, zachowała milczenie dopóki przed nimi nie pojawiła się tafla zielonego jeziora, połyskująca w promieniach pięciu słońc Namek. Dała znak by wylądowały i po chwili worek z żelastwem z trzaskiem opadł na ziemię. Beztroska Changeling podpadła miejscami pod ignorancję. Liliowa przeciągnęła obolałe mięśnie i uniosła górne kończyny nad głowę, masując ramiona.
- ”Powszechnie niedostępnej identyfikacji” mówisz? – Polaris machnęła z gracją i kocim powabem ogonem i przykucnęła przy worku, zaczynając grzebać wśród jego zawartości. – Musisz pamiętać, że jesteś w naszym wojsku, skarbie. Tutaj dane wędrują od jednego przełożonego do drugiego. Jako „selektor niewolników” byłaś w jednym spisie. Czy tam były wpisane te dany czy nie, każdy w jakimś stopniu podlegający armii ma swój numer identyfikacyjny. Pod ową liczbę przypisują Ci wszystko, opinie współpracowników, liczbę walk, podbitych planet na koncie, wszystko, nawet litry potu jakie wylewasz na salach treningowych. Oczywiście ja zobaczyłam niewiele, mój stopień nie pozwala mi przeczytać Twoich akt, prócz podstawowych informacji. Właściwie to pełny tytuł pozostał mi nieznany, tylko ten stary głupiec z archiwum przekazał mi polecenie od Aisikuru.
Na potwierdzenie włączyła scouter, odtwarzając wiadomość. Głos rzeczywiście należał do kogoś wiekowego i najwyraźniej mającego dość swojej pracy.
- Polaris, przesyłam Ci numer identyfikacyjny Gado  Buraun, nazywa się Cryonetta Vvien. Małe toto, także nie przeocz przypadkiem. Gado Jishin Aisikuru kazał się nią zająć, wymyśl coś. I nie za…
Tutaj przerwała nagranie, zajmując się wyciąganiem złomu. Spojrzała na Cryonette, potem na zielonkawą toń jeziora, znów na Jaszczurkę i ponownie na wodę. Na jej wąskich wargach pojawił się cwany uśmieszek.
- Powiedz, skarbie, lubisz pływać?

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Czw Lut 25, 2016 7:01 pm

Podróż dobiegła końca mając szczęśliwe zakończenie, jak za ziemiańskich bajek. W romantycznej scenerii, one dwie i samotny ogon z zezwoleniem na pieszczotliwe, pełne gracji omiatanie niebieskozielonkawych traw. Stanęły na skraju wielkiego jeziora próbującego skutecznie zwabić jaszczurki swą zielonkawą poświatą. Kryły się w nim zapewne nie lada okazy flory i fauny, co zdaniem Cryo było idealną odskocznią od ostatniej inwazji żab. Przypatrywała się tej jednej, szczególnej z wybałuszonymi oczami jeszcze przed wejściem do bazy, ale nagle, zrobiło się ich całkiem pełno w okolicy. Nie wykluczała, że zapewne mają sezon rozrodczy, coś zupełnie obce większości changelingów poza...kilkoma osobnikami z jej starej fregaty, którzy mogli ocaleć. Możliwe, że mieli świadomość o jej fizjonomii skoro rozgadana Polaris wyraźnie zdradziła, jak daleko mogą sięgać podstawowe dane z baz wojskowych. Mogli wiedzieć o niej dosłownie wszystko, a także to, że jest jednym z nielicznych changelingów które nie rozmnażają się...aseksualnie.
-Wiedziałam o tym, ale dobrze wiedzieć, że informacje mogą sięgać, aż tak głębokich detali. Olśniłaś mnie tym, muszę przyznać. - odpowiedziała płynnie jednocześnie zwracając wzrok na tafle wody. Nie interesowała jej dodatkowa rozgrzewka niewiele wyższej rangą przełożonej. Lot okazał się nawet bardziej męczący, niż doświadczone ostatnie wydarzenia.
"Hmm...czyli mają stosunkowo łatwy dostęp do szerokiej bazy danych. Owy stary głupiec z archiwum o którym wspomniała mógłby się okazać bardzo użyteczny, jeśli zdołałabym zyskać ich większe zaufanie." uśmiechnęła się delikatnie słysząc potulne nazewnictwo, mało kto zwracał się do niej skarbie, było to wyjątkowo prymitywne i staroświeckie, ale kolejne wspomnienia z życia kontrolera niewolników napływały.
-Przejdźmy do konkretów i dajmy tego nura. - odsapnęła starając się przedstawić swoimi znacznie rozwierającymi oczami kolejną prymitywną anegdotkę
"się wie dziecinko"

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sob Lut 27, 2016 3:56 pm

- No to świetnie. – uśmiechnęła się Jaszczurka szczerząc perłowe ząbki i wyciągnęła z worka… No, masę żelastwa. Większość z ciężarów jakie obie tu przeniosły przypominało losowe części mechanizmów stopione w jedną, okrojoną „dziwną” rzecz, mniej-więcej wielkości ramienia przeciętnego Changelinga.  Polaris wyciągnęła dwa pistolety i przeładowała, podając jeden Vvien.
- Naszym zadaniem jest przymocowanie tych… Odbiorników na samym dnie jeziora. Prześlę Ci mapę. – poklikała coś na scouterze i na zielonym szkiełku Gado Buraun pojawił się plan zbiornika wodnego z zaznaczonymi dwudziestoma czerwonymi punktami. – Każda z nas ma po dziesięć odbiorników do przymocowania. Te zakończenia po bokach można stopić i przymocować do dna, po to te pistolety. Gładka końcówka na czubkach rozgrzewa się do czerwoności, dlatego uważaj. W worku są jeszcze obciążniki, jakbyś miała problem z zanurzeniem się na odpowiednią głębokość. I trzeba nieco uważać, Skarbie… Nie tylko byś się nie poparzyła, ale podobno różne stworzenia mieszkają w tej toni…
Polaris wzięła pod pachę dwa odbiorniki, sapnęła cicho i weszła do zielonego jeziora po kolana. Machnęła ogonem, złapała pistolet i odwróciła się do Vvien.
- Te cholerstwa są strasznie ciężkie, żeby Cię tylko nie przygniotły. – dodała z niejakim rozbawieniem i dała nura w wodę.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sob Lut 27, 2016 4:51 pm

Podwodna przygoda rozpoczęła się, tajemnicze odbiorniki miały znaleźć się na dnie Wielkiego Jeziora, ale kto wie co jeszcze mogło znajdować się pośród wodnej toni. Namek mimo prostoty ekosystemu oraz jej mieszkańców skrywało w sobie wiele nieocenionych tajemnic, to one właśnie pchały chłodną z natury Vvien do tego typu działań. Typowo brudna robota bez przewidzenia możliwości, że ktoś w okolicy pojawi się i zastanie worek podejrzanego żelastwa. Mało prawdopodobne, by ktokolwiek miał świadomość do czego służą, sama zaś nie była pewna poza tym, że na pewno zdawały się być jakąś formą nadajników.
- Dobra, choć mam nadzieje, iż masz świadomość, że nie powinniśmy zostawiać na powierzchni odbiorników. Nie lepiej zanurzyć w najpłytszych punktach brzegu by nie zwracały niczyjej uwagi? - tak też nie czekając na jej odpowiedź, zaczęła chować sprzęt w najpłytszych punktach wybrzeża tak, by ledwie były zanurzone w wodzie. Nurt Jeziora był zbyt słaby, aby nawet przez najbliższe kilkadziesiąt dni pogrążyć balast we swoich mulistych warstwach. Wskoczyła do wody podobnie, jak jej poprzedniczka, zanurzając się po kolana w wodzie.
- Co raz lepiej idą mi ciężary. - w następstwie przemawiając oschłym tonem z dodatkową szczyptą znużenia, odpowiedziała przełożonej. Założyła mniejszy komplet ciężarek na ręce tuż przed nadgarstkami oraz na nogach niewiele nad poziomem kostek. Szybko przeliczyła orientalną masę swojego ciała względem wyporu wody by przewidzieć, że bez dodatkowej masy jej ciało będzie za lekkie i wymagało zbyt wielkiej dozy energii, aby znaleźć się na najgłębszych obszarach zbiornika wodnego. Tuż przed skokiem do wody chwyciła w lewą rękę pistolet, zaś dwa odbiorniki pochwyciła swoim mocarnym ogonem. Najsilniejszą i zarazem najbardziej rozwiniętą grupą mięśni jakie miała na tą chwile do dyspozycji. Dla rozgrzewki kilkakrotnie uniosła w górę nadajniki, jakby chciała udźwignąć hantle by upewnić się, że balans sił kinetycznych wpływających na jej ciało jest dostatecznie zrównoważony. Mimo wszystko to właśnie nóg i ogona będzie używała w drodze na powierzchnie wody. Aktywna mapa prezentująca się na tarczy scoutera wskazywała najbliższe położenia poprzez czerwone punkty. Wystarczyło tylko się udać w odpowiednim kierunku na podstawie symbolu wskazującego w jakim kierunku powinna się udać. System punktowy przedstawiający szesnaście stron świata ułatwiał proste i w miarę precyzyjne określanie kierunku. Był to stosunkowo stary program, ale bywał regularnie używany w starszych modelach z drugiej ręki, jak ten, który obecnie posiadała. Miała wątpliwości, czy rzeczywiście Dr. Forge usprawnił dostatecznie owy scouter, ale nie mogła oczekiwać na wysokie standardy z tegoż samego powodu, które Dr. Forge jej zdradził.
Doszło więc do zanurzenia w kierunku pierwszego celu misji mając nadmierną pewność, że wytrzyma nacisk nie tylko ciężarów, ale i samej wody. Praca nóg oraz wymachiwanego ogona była kluczowym działaniem w przemierzaniu odmętów.

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pon Lut 29, 2016 10:08 pm

Zielona toń zamknęła się cicho nad Vvien, chowając ją w innym świecie. Gęste promienie słoneczne rozświetlały jezioro, sprawiając, że wnętrze zbiornika było w miarę przejrzyste, jedynie parę cieni kładło się na dnie oraz w podejrzanych zaułkach. Pod wodą wszystkie dźwięki były rozmyte… Koło Jaszczurki przemknęło kilka srebrnych ryb, spłoszonych jej pojawieniem się w ich środowisku. Mimo to nie było tutaj wiele do oglądania. Trochę roślinności, parę płetwiastych stworzeń…
Gdy Vvien dotarła do wyznaczonego miejsca na mapie, na podwodnej skale dostrzegła nacięcie – zupełnie jakby ktoś zrobił dwie kreski na kamieniu z taką łatwością z jaką wbija się nóż w miękkie masło… Czy Changi w ogóle wiedzą co to masło? Mniejsza o to, znak zaznaczał punkt w którym trzeba było przymocować odbiornik. Podwodna okolica wyglądała spokojnie… Bardzo spokojnie.
Na scouterze Vvien czerwona kropka zmieniła barwę na zieloną po przeciwległej stronie jeziora – to Polaris zamontowała pierwszy odbiornik. Gdy tylko Jaszczurka przyczepiła swój, punkt na mapie zmienił kolor… Oraz pojawiła się linia między miejscami gdzie przymocowano sprzęt, a na mechanizmie przed nią włączyła się biała dioda.

OOC
Na razie spokojnie, pracuj dalej.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Wto Mar 01, 2016 3:17 pm

Bulgot wody przejmującej ciepło z stopionego metalu nie odstępował przy każdym, dokładnym namierzeniu pistoletu. Punkt wrzenia szybko zanikał wraz z niezliczoną liczbą wodnych cząsteczek oddających własną energie cieplną do stabilnego poziomu. Krótki sygnał i zmiana kolorystyki jednego z punktów oznaczał tylko jedno, Polaris nie zwleka z wykonaniem roboty, ale Cryo również nie szczędziła pracowitością i była zaledwie tuż za nią.
"Gotowe, czas od razu ruszyć do następnego najbliższego punktu" machnęła zamaszyście ogonem by lekko odbić się od dna i udać w kierunku następnej, najbliższej lokalizacji.
Rubinowe oczy uważnie lustrowały otoczenie, ale czego właściwie mogła się spodziewać po planecie z tak małą liczbą złożonych ekosystemów? Pięć słońc promieniujących nad nieboskłonem skutecznie hamuje możliwość wykształcenia odmiennych form wegetacyjnych, bądź warunków na wykształcenie się nowych gatunków. Ten proces nie jest zauważalny, ale póki planeta nie zmieni swojej pozycji z powodu jakiejś nienaturalnej siły, nie będzie można dostrzec za nadto różnice za kilka eonów.

Mała rybka iskrząca tęczowymi barwami przepłynęła przed obliczem jaszczurki wyraźnie skołowana, że spotkała się z czymś niecodziennym. Długie czułki wystające za jej głowy przypominały wręcz te nameczańskie, aż do tego stopnia, że Cryo mogła kwestionować, czy to czasem nie był ich daleki przodek. Oczywiście nic bardziej mylnego zakładając, że najbardziej rozwinięte ewolucyjnie byty z drugiej pozycji zamieszkujących tą planetę, są niczym innym, jak rozumną trawą.
„W sumie…” zanim spanikowana ryba odpowiedziała na jej ruch, wygenerowała trochę więcej energii by pochwycić ją prawą ręką. Na nic się zdały śliskie szamotaniny, gdy szponiaste dłonie kurczowo trzymały od pochwycenia, błyskawicznie łamiąc ości i miażdżąc organy. Brakowało jej tej drobnej satysfakcji, że każde życie jest zależne od wyższego bytu. To niegdyś czyniło ją tak wyjątkowym selektorem niewolników. Odrzuciła martwe żyjątko, które następnie spływając z prądem opadło na dno jeziora. Prędzej, czy później zajmie się nią jakiś padlinożerca.
„Takie marne, nie mogę się doczekać, aż urosnę w siłę, choć wtedy już raczej nie będę brudziła sobie rąk.” w pełni grymasu powagi przyśpieszyła płynne, faliste ruchy dolnych kończyn, aby dotrzeć czym prędzej do następnego punktu zaczepu.

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Czw Mar 03, 2016 7:43 pm

W ciszy wody narodził się ruch i nie chodziło o odpływającą Jaszczurkę. Szybki, choć ukradkowy, zmącił dno jeziora i wzburzył ciemny piasek. Scouter zapikał, wyczuwając czyją energię. Na zielonym szkiełku obraz mapy zbiornika zmniejszył się i przesunął na bok, ukazując migającą strzałkę i cyfrę 800. Gdy Vvien odwróciła głowę, nie ujrzałaby niczego… Nie poczułaby niczego oprócz delikatnych prądów wody… Acz co prądy mogły robić w stałym zbiorniku takim, jakim jest jezioro? Musiało je coś wzbudzić oczywiście…
Odległy dźwięk, stłumiony i rozproszony przez wodę podrażnił zmysł słuchu. Przypominało to bardzo, ale to bardzo nieprzyzwoite ciamkanie oraz mlaskanie, połączone z rozmywającą się w toni plamą fioletowej krwi. Rybka, zmiażdżona wcześniej przez Jaszczurkę, smakiem posoki zwabiła jakiegoś drapieżnika, który pożerał ją wolnymi kłapnięciami.
Na dnie leżało długie, lśniące stworzenie, zajęte pożeraniem przekąski. W jasnych, pustych oczach odbijało się światełko scoutera i zamontowanego odbiornika. Długie, cienkie kły wgryzały się w rybie wnętrzności. Drapieżnik przybył szybciej niż ktokolwiek by się spodziewał i był tak długi jak Vvien, od czubka ogona po głowę.

Spoiler:
 

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pią Mar 04, 2016 12:09 pm

„Scouter coś wyłapał” już za samym pikaniem scoutera zatrzymała się by uważnie rozejrzeć, jednak w tak mętnej toni skalanej przez naruszony muł ledwo dało się dostrzec źródło energii.
„Proces identyfikacyjny celu dobiegł końca, to jakiś rodzaj podwodnej fauny” na tą myśl określenia mocy bojowej oraz lokalizacji celu musiała się zastanowić, czy warto biedaczynie przerywać posiłek. Unosząc się nieruchomo w toni, nawet nie drgała powoli opadając na niższy pułap, aby jak najmniej wzburzyć wody okalające jej ciało. Decyzja jednakże zapadła, bowiem drapieżne stworzenie zajadające się świeżo wyciśniętym z wnętrzności rybką mogło prawdopodobnie nie zdawać sprawy z obecności, że znajdowało się na niższym pułapie łańcucha pokarmowego. Brzucho jaszczurki skurczyło się, bowiem dokładnie pamiętała, że nie miała nawet możliwości zjeść i choć mogła pociągnąć jeszcze przez wiele godzin nim przyjdzie pora na kolejny posiłek, warto by było jednak uzupełnić zapasy energii i wzmocnić się przed kontynuowaniem podwodnej podróży. Skoro Polaris tak lekceważącą podchodziła pod zadania, czemu miałaby się śpieszyć? Prawą ręką obecnie nie dzierżącą żadnego przedmiotu wcisnęła kilka komend z konsoli scoutera. Zmieniając tym samym rodzaj wizji na bardziej czytelny, a tym samym dogłębnie identyfikując fizyczne walory przyszłej ofiary. Będąc już na dnie wody, zaczęła powoli przemieszczać się w kierunku stworzenia mając nadzieje, że będzie mogła zaatakować je z zaskoczenia. Woda nie należała do jej środowiska, ale czuła, iż drapieżnik zamiast uciec, zainteresuje się nią dostatecznie by kontynuować walkę. Inaczej by zmarnowała czas, a jedyne co wystarczyło to dostatecznie mocno ją pochwycić, wypalić lub zmiażdżyć.
„Smacznego” przeszło jej przez myśl, pewna, że członka fauny zaciśnie w swoich kleszczach. Zmniejszając dostatecznie dystans starając się, jak najmniej naruszyć wodną toń, rzuciła się w końcu na drapieżnika przechodząc do walki z ogonem gotowym do mocarnego uderzenia kościstą maczugą.
OCC: Start Trening IV

OCC2: Mimo treningu proszę o odpis ze strony NPC. Także chciałabym spytać, czy walka będzie przebiegała na zasadzie kości, czy tez nie. Nie byłam nawet pewna, czy mogę od razu znienacka zaatakować, więc zostawiłam okienko na taką ewentualność.

______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Nie Mar 06, 2016 7:55 pm

Stwór zajęty był pożeraniem rybki, wytrzeszczając półprzezroczyste oczyska w stronę Jaszczurki. Refleks miał jednak przedni, gdy rzuciła się na niego, odpłynął gwałtownie w bok i zawirował, kręcąc w wodzie ósmeki wyczekująco. Pod wodą dało się słyszeć niemrawe syczenie, jakby ktoś próbował wymówić ”SSSsssSSS” przez wąską rurkę. Stwór nagle napił mięśnie i rzucił się na Vvien, szczerząc ostre igiełki w paszczy.

OOC
Jak rozumiem, chcesz powalczyć… Stawiam na kości. Pomimo tego, że uciekła przy pierwszym ciosie, używając kości Ty zaczynasz. Jeśli wypadnie technika, ryba razi Cię z pyska zielonym promieniem za 100dmg.
Staty potworka:
PL - 800
Siła - 20
Szybkość – 50
Wytrzymałość - 20
Energia – 20

Powodzenia~

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pon Mar 07, 2016 6:26 pm

Rubinowe oczy bacznie śledziły zataczającego ósemki węgorza o matowej, zielonkawej łusce pokrytej drobną warstwą niebiesko-zielonkawych, glonowych żyjątek.
- Hark! Hark! – odchrząknęła w wodnistej cieczy w odpowiedzi na stłumiony syk z nadzieją, że sprowokuje drapieżnika do przyjęcia wyzwania i zainicjowania walki, nie mogła liczyć na atak z zaskoczenia, ale najwyraźniej jej niespodziewana obecność naruszająca jego spokojny posiłek wyraźnie zdezorientowało morskie zwierze. W końcu pamiętając, że resztki zmiażdżonej rybki jeszcze czekały na dokończenie konsumpcji, drapieżnik nie zamierzał oddać łatwego łupu. Nastroszył płetwiaste błony gotowe do skorygowania pozycji ciała i ruszył zwinnym ruchem w kierunku Cryonetty, nie wadząc na jej odrobinę większe rozmiary. W aparacie wzrokowym stworzenia Vvien przedstawiała się jako istota wolna i typowo lądowa, która najwyraźniej przez omyłkę znalazła się w podmorskiej toni o czym świadczył jej niezbyt opływowy kształt, ale szybko się przekonała, że Changeling porusza się z tą samą sprawnością falując całym ciałem wertykalnie. Niczym Delvirien, drapieżny delfin z oceanicznego świata zamieszkanego przez humanoidalną drobnice, niegdyś zniewoloną przez oddziały z jej fregaty, ruszyła nie zamierzając czekać, aż szczęki węgorza naszpikowane serią drobnych ząbków, zacisną się z miażdżącą siłą na biologicznej tkance.
„Instynkty rzekomo są nieprzewidywalne, ale nie jest problemem stwierdzić, że sprowokowane zwierze ucieknie, bądź zaatakuje.” Z tą myślą oczekiwała podpłynęła bliżej aktywnie używając większości mięśni posiadanego ciała. Dystans niewiele ich dzielący zacisnął się, a jakoż, iż jej ogon był dłuższy od całego ciała oponenta, zamachnęła się rotacyjnie o dziewięćdziesiątych stopnia, aby uderzyć kościstym obuchem w cielsko defensora.

OCC: Potężny atak ogonem (Si + Sz = 80 obr).





______________________

Know your place:
 
Powrót do góry Go down
Online
Vvien

avatar

Liczba postów : 426
Data rejestracji : 05/02/2016


SCOUTER
HP:
450/450  (450/450)
Ki:
75/75  (75/75)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pon Mar 07, 2016 6:31 pm

Węgorz:
PL - 800
Siła - 20
Szybkość – 50
Wytrzymałość - 20 - 300/300 HP
Energia – 20

vs

Cryonetta Vvien
PL - 1220
Siła - 30
Szybkość - 50
Wytrzymałość - 60
Energia - 40
HP startowe/max - 900/900
KI startowe/max - 900/600

OCC: Pomyłka, pierwszy rzut kością i zrobiłam to błędnie, ale się nie powtórzy.

Edit: Dodałam swoje statystyki startowe oraz hp/ki by było wiadomo z jakimi statystykami wtedy walczyłam. Tak na przyszłość.

______________________

Know your place:
 


Ostatnio zmieniony przez Vvien dnia Sro Mar 09, 2016 3:26 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   

Powrót do góry Go down
 
Wielkie jezioro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Wielkie jezioro
» Zwiedzenie - czasy ostateczne
» Szkliste Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: