Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wielkie jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wielkie jezioro   Czw Maj 31, 2012 10:47 pm

First topic message reminder :

Jest to jedno z nielicznych i zarazem największych jezior na namek. Wśród zielonych tubylców chodzą pogłoski, że w okolicach tego niezwykłego jeziora mieszka potężny trener zdolny wykrzesać ogromną siłę oraz nauczyć niezwykłych technik. Problem w tym, że jest to jedynie legenda i jeszcze nikomu nie udało się odnaleźć owego, niezwykłego mistrza. Przez liczne plotki na temat tej dziwnej okolicy łatwo można natrafić tutaj na zmutowanych nameczan lub patrole changelingów. Dodatkowo pobliskie jaskinie i sama głębia jeziora skrywa wiele sekretów i drogocennych, zaginionych przedmiotów.

-Można znaleźć tutaj różne zaginione przedmioty.
-Istnieje duże prawdopodobieństwo, że spotkamy tutaj jakiegoś przeciwnika.
-Nieliczni będą w stanie odszukać tajemniczego i wręcz legendarnego trenera...
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
KOŚCI



Liczba postów : 578
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Wto Kwi 21, 2015 7:26 pm

The member 'Fanalis' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :



Skoro tak wypadło to powiedzmy, że gość robi kiaiho defensywne. Oblukaj komentarz do poprzedniego rzutu kości. (Patrzy wyżej).
Nie zniechęcaj się tylko xD Mam nadzieję, że Cię nie zamęczam tymi kościami. Ładne opisy, będzie kolejny bonusik.

Riki.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Fanalis



Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015


SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Kwi 22, 2015 2:18 pm

Warto było myśleć podczas walki o tym, co dalej kiedy wyczerpią się wszystkie siły. Miało to o tyle duże znaczenie, że Fanalis mógł skupić się na najważniejszym i chcieć przetrwać. Nie postanowił walczyć tylko dlatego, że nie miał wyboru. Wybór znajdzie się zawsze. W końcu taki trzeba było mieć obowiązek i przekonania. Niezależnie od ciężkiemu do przezwyciężenia tchórzostwu. Odwaga miała wiele oblicz, a u Nameka okazywała się być pomocna w całkiem ciekawym tworzeniu. Kreatywność niezastąpienie towarzyszyła jego dokonaniom.
W trakcie następnego ataku być może był skazany na straty, lecz nikt nie mógł tego podejrzewać do końca. Mały płomyk nadziei zawsze się tlił i pozwalał na dosięgnięcie tego, co niemożliwe. Wyzwanie to coś interesującego i szkoda byłoby je przegapić z głupoty. Chciał za wszelką cenę przyprzeć przeciwnika do muru i nie pozwolić mu na żaden wyskok. To go osłabiło, bo nie myślał, żeby przewidzieć ruch ledwo trzymającego się Saiyana. Stać było chłopaka jedynie na proste uderzenia, którymi mógłby sprawić, że wróg padnie nieprzytomny. Do samego końca będzie stara się tego dokonać i nie pozbawiać nikogo życia. Jeszcze długi czas musi minąć żeby doszło do tak poważnej zmiany. Nastawienie Fanalisa miało swoje dobre i słabe strony. Gdy tylko kierował pięść na twarz oponenta ten popisał się skopiowanym zagraniem Nameczanina. Odbił cios i dodatkowo przewrócił go do tyłu. Zrobił koziołek i wylądował na brzuchu. Nie zniechęcając się powstał na równe nogi, bo większej krzywdy mu to nie wyrządziło. Był lekko zaskoczony, co wpłynęło na dezorientację, bo przeciwnik nadal ukrywał resztkę swojej mocy.

Podsumowanie:
 
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 578
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Kwi 22, 2015 2:18 pm

The member 'Fanalis' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Kwi 22, 2015 2:44 pm

Fan jeszcze o tym nie wiedział, lecz to ten typ walki, w fazie której nie było zbyt wiele opcji do wykonania. Pozostawało wierzyć, że poświęcenie nie poszło na marne. W końcu tyle już się nauczył, a to nadal ledwie wierzchołek góry lodowej. Dlatego być może walka pozostała przesądzona i ten pozornie osłabiony Saiyanin był w stanie wygrać jeszcze z dwoma takimi Nameczanami, którym pozostało o wiele więcej zdrowia - także pozornie licząc. Bowiem najważniejszym czynnikiem było doświadczenie, a te można równać poprzez poziom ogólnej mocy. Mimo to, jak na wojownika przystało, wszystko podpowiadało żeby stanąć do końca i odeprzeć każdą niekorzyść. Trudno tu mówić o przekucie siły przeciwnika w swoją. Ale skoro już stoi i nadal stawać będzie mimo tego, że umysł podpowiada zupełnie co innego. Kolejna lekcja do przerobienia. Ciało będzie tutaj miało zupełnie inne podejście. Zarówno te pomocne, jak i w negatywnym znaczeniu. Na razie podbudowuje Fanalisa, żeby był nieugięty, ale potem odczuje pewnego rodzaju zawód, gdy przestanie reagować tak, jak tego zechce. Niemoc ogarniała go już teraz, jednak musiał być wytrwały. Chciał wykorzystać jeszcze raz pełnię swoich możliwości. Wyczeka i na powrót poczęstuje przeciwnika pełną mocą. Liczył się efekt końcowy, nie ważne, jakimi środkami go osiągnie. Wygrana - liczyli na to wszyscy Nameczanie. Pobratymcy może nie znali go dobrze, jednak twarzą w twarz każdy jest sobie bliski, dlatego nie martwił się o odejście i zapomnienie. Saichōrō-sama czuwał nad nimi wszystkimi, dlatego mogli czuć przepełniającą ich energię do przezwyciężenia limitów.
Młodzik już w pełni nastawił się na ofensywę. Bezpośrednia wymiana ciosów nie była mu straszna i przyjmie wszystkie. Dostał się do wroga przy krótkim doskoku i zamachnął pięścią, która trafiła w w lewe lico. Wyglądało, jakby w ogóle nie zachwiał się przy uderzeniu, bo zaraz oddał Fanalisowi w brzuch. Chłopak poczuł, jak ściska go w przełyku i zwraca część płynów, które podeszły mu do góry. Musiał cofnąć się i zrobił to bardzo chwiejnie. Potem zacisnął mocno zęby i powstrzymał przeszywający ból, który rozszedł się po efektownym trafieniu. Przybrał bojową postawę i na swoją niekorzyść czekał na ruch przeciwnika. Saiyanin zasiał w nim panikę, ale sam nie mógł być pewny na co stać takiego chłystka, jakim był Nameczanin.

Podsumowanie:
 


Ostatnio zmieniony przez Fanalis dnia Sro Kwi 22, 2015 3:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 578
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Kwi 22, 2015 2:44 pm

The member 'Fanalis' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Kwi 22, 2015 3:13 pm

Dopiero teraz młody Nameczan odczuł, jak mu się nogi trzęsą. Czuł, jakby były z waty i zaraz miały się pod nim ugiąć. To wszystko potęgowało lęk przed utratą sił. Dodatkowo przerażająca mina Saiyana nie pomagała, który wyglądał równie gorzko, co on. Jak oni to robią? To przez ich moc, która pozwalała im być wytrwałym do końca? Nie rozumiał tego, lecz pewnie dużo w tym wyćwiczonej bezwzględności, jako ciemiężca okupowanej planety. Nie będzie mu dane poznać odpowiedzi na swoje pytania. Zważając na położenie i frakcje, w których się znajdowali. To głupie, że Fan do końca myśli, że mógłby się dogadać z każdym. Gdyby tylko dali mu szansę to wyniósłby z każdego spotkania wiele korzyści. Tak samo, jak w przypadku Changelingów był dobrej myśli, co do Saiyan. Może źle rozumuje, że to istoty, które czują różnie i ich swobodę ogranicza hierarchia społeczna. Jeśli przypatrzeć się Namekom, to również wychwyci się system, wokół którego funkcjonują. Dyszenie stawało się na tyle głośne, że wybijało umysł z koncentracji. Bicie serca odliczało szybkie sekundy do nieuniknionego końca. Należało zdecydować, czy chce przeżyć albo zginąć. Nie mógł być pewien, co jest po środku. Pewnie nie ma żadnego po środku, bo to nierealna gonitwa marzycieli. Neutralność dawno zaprowadziła ich do grobu. Fanalis nie zamierzał stać się nikim z nich. Obranie własnej ścieżki wprowadzało odpowiedni smaczek do życia. Ciekawość tym, co nadejdzie po własnym wyborze drogi. Zdecydowanie było czuć, że wszystko może się ziścić, gdy tylko walczy się o to do ostatniej kropli krwi. Dlatego koniec uprzejmości. Skoro stali na skraju przepaści należy zadbać o własne dobro i los swoich bliskich.
Nagła zamiana nastawienia zmyła wszelkie wątpliwości z twarzy Nameka. Stał się poważny, a samą  miną nastawiał przeciwnika do srogich konsekwencji. Stał się zupełnie innym człowiekiem, którego duszą zawładną prawdziwy wojownik. Mimo ubytku sił nastroił umysł i ciało do zebrania sporych pokładów Ki. Wzburzona fala zalała jego wnętrze, a przy jej pomocy chłopakowi nie pozostało nic innego, jak przemienić ją w broń. Wystawił obie ręce ku górze i na ich powierzchni, jak na tacy wytworzył swój ostateczny Kienzan. Dysk rozszerzał się i wirował, wydając z siebie odgłosy podobne do ćwierkania. Szum przemienił się w bojowy odgłos wirującej mocy. Na ten obraz Saiyanin nie mógł pozostać obojętny i nie odczuć dyskomfortu. Gdy Fan był pewny ustabilizowania formy dysku, opuścić ją do boku i trzymał przez moment pionowo. Następnie ruszył z nią, a że nie miał zbyt daleko do przeciwnika zaraz nią wymachnął. Nie wiedział, czy mu się uda, ale starał się nadal przytrzymywać technikę. Skośne machnięcie nie doszło do celu, bo mężczyzna cofnął się pod naporem ofensywy. Tym razem Namek zaatakował z drugiej strony - bez rezultatu. Do ostatniej chwili liczył, że ten podda się i będzie po wszystkim. Zmusił go do tego, co miało nadejść. Zacisnął zęby i znienawidził się na chwilę, po czym z całych sił cisnął dysk. Tarcza przecięła klnącego Saiyanina na pół. Pierwsza śmierć, jakiej musiał się dokonać sprowadziła go na ziemię. Padł na kolana bez sił i jakichkolwiek odczuć. Wypłynęło z niego wszystko, czym musiałby się przejmować. Nastała błoga cisza.

Podsumowanie:
 
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pią Kwi 24, 2015 12:24 am

Changeling jeszcze walczył. Wciąż pozostał mu jeden przeciwnik, ale jego stan był nie najlepszy. Wyraźnie połamana ręka, urwany ogon, mocno zakrwawione nogi. Cały czas latał wokół jaszczura i tylko strzelał do niego ki-blastami i promieniami. Changeling trochę się miotał i wyglądało to dość dziwnie. Nie mógł trafić przeciwnika. Wyglądało tak jakby oślepł. W pewnym momencie twarz miał zwróconą w kierunku Fanalisa i można było zauważyć, że cała twarz changelina jest zakrwawiona, a oczy ma zamknięte. Saiyanin sprawnie to wykorzystywał, ale widać było, że słabnie.
Scouter Fanalisa mógł pokazywać zaledwie 500 jednostek. Oczywiście był na tyle osłabiony, że dla nameczanina ktoś taki nie był wyzwaniem.
- Załatwię Cię saiyaninie! Skończy się zaraz miarka. Załatwię was wszystkich! Kso.
Scouter mógł pokazać rosnącą moc changelinga w jednym punkcie. Ręka changelinga zaświeciła się. Fanalis nie mógł być pewien co planuje jego "towarzysz bitwy", ale nie wyglądało to za ciekawie.

OoC:
Kombinuj, pomyśl co się może wydarzyć, rozważ jakąś akcję.
Teraz trochę zwolnię, do niedzieli mogę nie mieć czasu na kolejny odpis.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sob Kwi 25, 2015 11:02 pm

Szybkie tempo wydarzenia dawało o sobie znać i w żaden sposób nie było można się odprężyć. Ciągła uwaga skupiona była ku dochodzącym problemom i zagrożeniu. Zaangażowanie Nameka czasami niepotrzebnie wytracało jego słabe już zasoby energii. Z perspektywy czasu było czego żałować, jednak nadal żył i zamierzał dosadnie przekazać, że jeszcze daleko mu do uległości. Zaprawiony w przeplatanej walce nadeszła chwila oddechu. Ponownie mógł skupić myśli i odlecieć z domysłami na temat innych rejonów planety. Chciałby znaleźć się w wielu miejscach i pomóc w kilku konfliktach z Saiyanami. Najeźdźca miał zbyt poważne sprawy, żeby je odeprzeć bez strat. Tego obawiał się do czasu, aż nie zdecydował zabić jednego z oponentów. Czy zasłużył obie na taki los? Trudno znaleźć satysfakcjonujące argumenty. Choćby jeden przyszedł do głowy, to rzuciłby wszystko i pognał przed siebie w poszukiwaniu kolejnego bydlaka do rozwalenia. W organizmie działała także spora dawka adrenaliny i emocje dotkliwie pustoszyły umysł oraz ciało. Nie było już odwrotu i to co zobaczył w dalszej kolejności po prostu utkwiło w nim znaczenie słów Changelinga. Siła Lodowego przekraczała wszelkie normy, do jakich byłby w stanie dojść Fanalis, a mimo to skończył w opłakanym stanie. Poświęcenie oddane ochronie ziem Jaszczurów wpływała na niego motywująco. To również spora część człowieczeństwa, którą okazywały nawet bezwzględne istoty.
Mimo to Nameczan wahał się widząc Changa walczącego do ostatniej kropli krwi. Mógł domyślać się, że jego duma jest wielka i powinien pozostawić mu rozwiązać konflikt po swojemu. Z drugiej strony nawet tak wytrwały wojownik w końcu nie wytrzyma i zamęczą go na śmierć. Obserwacje niewiele mu powiedziały. Dopiero scouter wskazał dane, jakich zastosowanie nakreśliły w głowie Nameka rozsądny wariant. Gdyby tylko był lepiej wyszkolony w technikach swojej rasy. Niemniej uważał się za o wiele bardziej doświadczonego i nabywszy sporej siły potrafiłby teraz odeprzeć niejeden atak. Nie było zbyt dużego wyboru. Obserwacja albo działanie. Bezczynność pozwalałaby mu na zregenerowanie drobnej części zdrowia. W tym wypadku byłby zadowolony, gdyby mógł skorzystać. Niestety to mało opłacalne rozwiązanie, dlatego bezczynność prędzej zabije kogoś z nich. Poza tym gesty Changelinga wystarczająco go przekonały, żeby więcej nie wystawiać jego dumy na próbę. Cokolwiek źle zinterpretował miał do tego pełne obawy. Pół na pół, że trafi we właściwe intencje, któremu przekazano. Wraz z kumulowaniem przez tymczasowego towarzysza ogromnych ilości Ki w jednej z dłoni, Fanalis zbił się w powietrze. Chciał prędko zbliżyć się do Saiyana i zaskoczyć go, żeby ten stracił rytm. Te zawahanie mogłoby mu pomóc w późniejszej akcji. Złapałby przeciwnika za jedna lub dwie nogi i w płynny sposób zakręcił nim dookoła.
- Poślij go w diabły! - z okrzykiem pełnym premedytacji zamierzał wypuścić na Lodowatego bezradnego mężczyznę, aby ten został trafiony kończącym ciosem nie do końca wiadomego pochodzenia techniki. Niezależnie, jaki skutek będą miały podjęte działania w intencji Nameka leżało, żeby zrównać się z towarzyszem walki i pomóc mu w ewentualnym planie lub decyzji, którą miałby podjąć na zakończenie.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 886
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Kwi 29, 2015 7:08 pm

Changeling uśmiechnął się widząc wyczyn nameczanina, który już miał resztki sił. Być może to co zrobił Fanalis uratowało mu tak naprawdę życie, ale nie mógł czuć się do końca bezpieczny. Changeling mógł przecież źle ocenić stan zdrowia zielonego. Skoro jeszcze atakuje kogoś kto ma 2900 jednostek.
- No tak. Przetrwałeś... Bakuhatsuha! - Najpierw z ironią powiedział "towarzysz broni", który w szale był gotów wysadzić całą okolicę łącznie z nadlatującą trójką kolejnych saiyan, ale poprzez reakcję nameczanina ograniczył obszar zniszczenia. Tylko nieznaczna część energii dotarła do Fanalisa. Changeling wypowiadając ostatnie słowo użył potężnej obszarowej techniki. Uniesienie dwóch palców w górę spowodowała, że spory obszar wokół jaszczura eksplodował. Niezwykle potężna technika, która może posłać w diabły kilku przeciwników.
Nameczanin mógł mieć tylko jedno pytanie co do tego...
W dodatku nie było pewne czy zdoła uniknąć pewnych obrażeń. Fala spowiła saiyanina, a jego energia zgasła.

OoC:
Bakuhatsuha changelinga. Jesteś daleko, ale 33% mocy do Ciebie dociera.
KI = DMG (max 10%KI), czyli 450 dmg. Saiyanin otrzymuje 225. Ty 33% z tego, czyli 75dmg.

Oczywiście możesz 1 raz użyć barierre, więc masz 2 rozwiązania albo i 3. Zależy od Twojego kolejnego posta.



______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Czw Kwi 30, 2015 12:43 pm

Chcący przyczynić się do porażki przeciwnika chłopak porwał się w wir walki ten ostatni raz. Po wewnętrznej walce górę wzięła dobroć aniżeli zdrowy rozsądek. Widok jeszcze bardziej porozrywanego - dosłownie - Changelinga dawała do myślenia. Nie mógł być kulą u nogi czy być wręcz bezużyteczny. W końcu Lodowy znalazł go i postanowił zaufać w kwestii obrony planety. Oznaki zmęczenia były widoczne gołym okiem, a kolejny wysiłek oznaczał katusze dla wycieńczonego organizmu. Porywista akcja, jaką przeprowadził mogła okazać się zgubna, bo przecież mógł się pomylić co do umiejętności niby słabego przeciwnika. Wróg  musiał zostać zniszczony przez Changa, tyle wiedział. I dlatego mimo niedokończonego pojedynku zlekceważył bardzo ważny czynnik - nie pozostał skupiony, aż wszystko się nie wyjaśni. Fanalis z tego wszystkiego zawisnął w powietrzu, martwiąc się jedynie o odpoczynek, ponieważ tego teraz potrzebował, kiedy Changeling aktywował technikę. Błąd za błędem dla takiego nowicjusza nie był czymś dziwnym. Jeszcze długa droga przed dwudziestodwuletnim Namekiem, który pragnął dobrze przeżyć własne życie.
Nim się zorientował do jego marnie przygotowanych zmysłów dotarł głos tymczasowego towarzysza. Jaszczur wręcz pochwalił Fana jego determinacją i chęcią przeżycia. Wykonał względnie wszystkie jego założenia, które były mu pisane w starciu z Saiyanami. Nie chciał na tym poprzestać, jednak przydałaby mu się jakaś dawka świeżej energii, żeby wyrównać szanse. Tylu ich się zleciało, że było widać, iż nie nastarczają. Jednakże już po chwili mógł się domyśleć, że taki obraz czeka Nameków i Changelingów. Nadwyrężone, połączone siły obu ras zamieszkujących planetę muszą sprostać liczebności i tyrańskiej mocy małpich wojowników. Mimo, że przejmował się kilkoma sprawami nie mógł zapomnieć o rzeczywistości. W chwili wypuszczenia przez Lodowatego strumienia energii, wręcz istnego wybuchu, który zaraz rozlał się we wszystkie strony, do chłopaka dotarł napór tej mocy. Stawał się na tyle silny, że wprawił w niepokój i zaraz wkrótce dał sygnał do całkowitego niebezpieczeństwa. Drgający detektor wyświetlił moc techniki oraz zanim siły przeciwnika. Ten został zmieciony, bo znajdował się w epicentrum. Chłopakowi nie pozostało wiele możliwości. Obawa przed znokautowaniem była realniejsza niż cudowne przeżycie. Nie był pewny odpowiedniego rozwiązania: odlecieć czy spaść na ziemię, żeby uniknąć porażenia. Skutki pozna szybciej niż będzie zdolny obliczyć swoje szanse. Nie pchał się w to, w końcu instynkt zadziałał za niego. Fanalis nie wiedział, w jakim stopniu jest w stanie zapanować nad swoją techniką. Być może w ogóle do tego nie dojdzie, lecz musi jakoś zaryzykować, aby wkupić się w łaski szczęścia. Pamiętał to, jak a mgłą, kiedy wpół przytomny doszło do cudownego powstania bariery, która uratowała go przed wściekłością jaszczura. Potem obudził się bezpieczny u swoich pobratymców. Coś musiało być na rzeczy, a sytuacja stwarzała bardzo podobne podłoże. W końcu tutaj chodziło o chęć przetrwania. Tym razem lepiej kontrolował własne ciało i Ki, które w sobie posiadał. W dodatku mimo intensywnej straty mocy na powtarzanie technik nadal był w stanie użyć kilku kombinacji.
Namek nie był zdolny do zrobienia dwóch rzeczy na raz. Tutaj wymagało to wyboru. Pozostał na miejscu i musiał w pełni skupić resztkę sił na zastosowanie powłoki energetycznej. Jego unikatowa zdolność, której odkrycie zawdzięczał losowi, więc z nadzieją w sercu musiał powierzyć jej swój los. Podniósł poziom mocy do maksimum i poprzez kontrolę Ki zaczął ją uwalniać oraz formować w silną tarczę. Wysiłek, jak i umiejętności pozwoliły mu na zasłonięcie ledwie całego ciała. Fioletowa, błyszcząca poświata musiała przejść egzamin, bo Fan na więcej nie mógł sobie pozwolić. Zbyt trudno kontrolować tak potężną technikę. Rozszerzenie jej spowoduje pogorszenie jej działania, a tego nie chciał. Oby teraz wytrzymać całkowity napór tego, co uwolniło się po zmieceniu Saiyanina. Jaki nie byłby tego skutek, nie może winić Changelinga za użycie takiej mocy. Liczył się ogólny rezultat, a Fanalis przypłacił to brakiem rozsądku. Nadal jednak jego wola była zdecydowanie chętna do przeżycia. Nie mógł ot tak pogodzić się z tym, że coś jest od niego silniejsze i musi zginąć. Wybrnie z tej opresji, jak przeciwstawił się wcześniejszym na swojej drodze. Namek skrzyżował ręce przed sobą i w okrzyku determinacji dał wydźwięk swojego manifestu i oporu, jakim miał zamiar przezwyciężyć rychłą energię wypuszczoną przez Changelinga.

Podsumowanie:
 
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 886
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pią Maj 01, 2015 6:24 pm

W końcu mieli chwilę luzu po tym jak Fanalis się obronił przed atakiem jaszczura, który dobił ostatniego przeciwnika. Wyglądało na to, że grupa która leciała w ich kierunku zatrzymała się. Scouter nie pokazywał dużej mocy, a pewnie przerazili się przegraną grupy, która miała dużo wyższą moc niż tamci. Urządzenie na twarzy nameczanina pokazywało wroga o mocach: 500, 700, 850, 400, 900, 550 jednostek, a z drugiej strony jeszcze 3 kolejne o mocach 200, 350 i 1100 jednostek. Łącznie razem mogli sprawić problemy, ale wyraźnie wstrzymali się z atakiem.
- Tchórze! Lecę na grupę z 6 osobnikami. Ty weź tą trójkę. Zaczęli chyba walkę z jednym z Twoich. Jego moc wynosiła 830, ale teraz scouter nic nie pokazuje. Zabił jednego wroga. Może jeszcze go ocalisz. Tu się chyba nasze drogi rozchodzą. Trzymaj to. - Powiedział changeling i rzucił Fanalisowi jakąś kapsułę wielkości dłoni.
Następnie wystrzelił w kierunku 6-tki wojowników. Nameczanin mógł teraz robić co chciał. Miał wybór. Changeling mówił prawdę z nameczaninem, który zginął? Urządzenie Fanalisa nic nie pokazywało albo młody wojownik mógł to przeoczyć.
Mógł zlekceważyć to i udać się do wioski albo pójść inną drogą. Nie mniej jednak był teraz zdany na siebie, nieco wycieńczony.

OoC:
Rób co chcesz. Kapsuła zawiera:
- 4 małe strzykawki z opisem "lek". Jedno regeneruje 30% HP i KI (max. 400HP, czyli jeżeli 30% wynosiłoby 500HP to max będzie i tak 400).
- 2 małe strzykawki z opisem "wzmacniacz". Zwiększa na 3 tury siłę *2.
- 3 kulki bez żadnego oznaczenia. (3 tajemnicze wielkości paznokcia fioletowe kulki).

Do tego za fabułę i drugą walkę +10 pkt.


______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Nie Maj 03, 2015 11:37 am

Myśli Fanalisa coraz bardziej skierowane były ku porażce. Jedynie kurczowo trzymał się nadziei w postaci bariery, jaka wytworzył. Oby wytrzymała i dostał kolejną szansę. Wysiłek zmusił go do wytężenia każdego mięśnia na ciele oraz stłumienia wszystkich zmysłów. Z zaciśniętymi powiekami czekał, aż będzie po wszystkim. Chwila ta przeciągała się i instynkt dał o sobie znać. Cisza zwiastowała przejście niebezpieczeństwa, więc chłopak powoli budził się do życia. Ostrożnie otworzył oczy, by rozejrzeć się dokładnie po otoczeniu. Na początek dostrzegł Changelinga przed sobą, bo to właśnie z jego powodu musiał się bronić. Przez szybkę scoutera wszystko wydawało się nierzeczywiste, więc zdjął go i ponownie schował za pas. Na razie go nie potrzebował, a nie przyzwyczaił się do jego noszenia na tyle, żeby go nie drażnił. Na pewno nie zrezygnuje z niego tak łatwo. W końcu urządzenie miało mnóstwo przydatnych funkcji, które pozwolą mu na dorównanie przeciwnikowi. Nie oparł się pokusie i musiał sprawdzić, czy nic mu nie jest. Poklepał się po torsie i okolicach, żeby odkryć coś, co mogłoby znaczyć, że jednak nie jest żywy. Obolałe partie ciała Nameka wskazywały na jego całkowitą żywotność. Jak już sobie obiecał i wspominał: trudno będzie go powstrzymać. Chwila oddechu przyniosła działania Changa. Lodowy ponownie go pochwalił, bo przecież trochę razem przeszli i teraz tym bardziej Fan czuł do niego sympatię. Niestety nie było mu dane zapytać o imię, ani zdradzić swojego. W zamian dostał prezent, który na pewno wydał się dziwny. Niezręcznie było patrzeć na zawartość.
- Dzięki i powodzenia. Na pewno pokonamy nieproszonych gości. - rzucił na pożegnanie i zaczął obniżać wysokość, aż nie wylądował na twardym gruncie. Jeszcze chwilę pozostał na miejscu, po czym założył detektor i sprawdził proponowane położenie jego najbliższej walki. Gotowało się w Nameku, żeby nie przepuścić nikogo więcej. Po niedawnych przejściach był obeznany w sile najeźdźcy, lecz odczuwał, że to jeszcze nie wszystko. Najprawdopodobniej będzie musiał stoczyć walkę z wieloma przeciwnikami. Nie wiadomo, czy będzie do tego zdolny. Dlatego wszelkie obawy zniknęły z twarzy młodzika. Strzykawki wywoływały mieszane uczucia i ciężko było przekonać się do ich użycia. Czy to nie mogły być tabletki regenerujące zdrowie? Opisy na poszczególnych medykamentach były klarowne, toteż po zastanowieniu mógł spróbować. Natomiast pozostałe, nieopisane przedmioty ciekawiły. Zażycie ich będzie jak loteria, ale przecież to tylko kwestia odpowiedniego podejścia. Można było podejrzewać, że dostanie w zamian coś pomocnego w walce, ale na koniec okupi to pewnymi skutkami. Fanalis nie znał się na tym, ale postanowił wziąć dwie strzykawki z lekiem. Wbił igłę w lewe ramię i z nieznacznym grymasem opróżnił jej zawartość. Po odczekaniu, aż zacznie działać, to samo zrobił z drugą. Resztę zestawu schował i umieścił za pasem poniszczonego ubrania. Z takim wyglądem przynajmniej budził obawy i dokładnie tak się czuł. Musiał pokazać przeciwnikowi, że nie powinien pokazywać się tu, a za nierozwagę przypłacą poważną cenę. Czuł się lepiej, więc organizm odzyskał prawie całą energię. Nie tracił czasu przeskanował teren i ruszył na pomoc swoim braciom. Teraz to będzie jego głównym celem, dopóki nie zabraknie mu tchu w piersi.

Podsumowanie:
 
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1208
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pon Maj 04, 2015 12:31 am

OoC:
Już nie chce mi się przelogowywać, ale nie do końca wiem co planujesz po tym poście. Lecisz do trójki saiyan czy masz jakiś inny plan?
Jeżeli na wroga to możesz w kolejnym poście opisać ewentualne poszukiwania. Wróg jest słaby 200, 350 i 1100j, czyli na oko pierwsza dwójka ma max po 100-200hp, a trzeci nieco mocniejszy. Możesz ewentualnie opisać atak na nich a ja potem w poście napiszę jakie mają dokładnie statystyki i czy przeżyli Twój atak.
Obok nich leży nameczanin, też możesz opisać ten fakt.

Możesz też olać ten powyższy queścik i polecieć do jednej z wiosek lub w inne miejsce.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pon Maj 04, 2015 5:52 pm

Chłopak był pewny swojego i wiedział już, co zamierza zrobić. Dopiero teraz postanowił wzlecieć i ruszyć w przeciwnym kierunku, który wskazał mu Changeling. Zdeterminowany i ponaglony wieściami o swoim pobratymcu czym prędzej chciał powstrzymać grupę trzech Saiyan. Nie pozwoli im skrzywdzić już żadnej osoby. Oby nie było za późno, a całe skupienie poświęcił na szybki lot. Umiejętności jak dotąd nie zawiodły go będąc w opresjach. Tym razem będzie miał do czynienia z trudniejszą walką, której nie chciał odpuścić. W końcu o kolejny etap wzbogacenia się o sporo doświadczenia. Miał pewność, co do swojej szybkości, siły i kondycji. Ze zdecydowanie słabszym przeciwnikiem nie mógł przegrać, skoro miał już do czynienia z równym sobie.
W miarę zbliżania do miejsca docelowego Fanalis musiał podzielić uwagę na płynnym locie i wypatrywaniu przeciwnika. Mimo zbliżonej lokalizacji podanej przez detektor nie był na tyle obeznany, aby wykryć wroga. Dlatego postanowił obserwować otoczenie i szukać śladów walki. Na pewno były gdzieś tu takie. Wyrwy po lądowaniu, zorana ziemia od upadków i zmasowanych starć. Cokolwiek przypominającego działanie ludzkie naruszające naturalny ład. I gdy wreszcie jego wzrok dostrzegł ruch na ziemi albo punkty przypominające sylwetki postaci, wtedy zawiśnie nad ziemią i przyglądnie się sytuacji. Nie mógł pochopnie ruszyć i narazić się na ogień krzyżowy. W dalszej kolejności wypadało podlecieć i nie patyczkować się z ostrożnymi strategiami. Ważne było, żeby sprawdzić poziom mocy każdego z przeciwników oraz wylądować przy Nameku, który walczył z nimi pierwszy. Na pewno przylot Fanalisa powinien wywrzeć na nich presję. Gdyby któryś z napastników był w dogodnym położeniu i trzymał bezsilną ofiarę, to jego bierze za pierwszy cel. Wykorzystanie prędkości do pełnego trafienia powinno oswobodzić Nameka. Wtedy mógłby go bronić.
- Już po was. Nie dożyjecie jutra. - syknął wytężając głos przez ściśniętą krtań. Zadbał w pierwszej kolejności o pobratymca, któremu zamierzał wstrzyknąć lek. Raczej powinien mu zaufać, o ile nie był już całkiem bez świadomości z otoczeniem. Akcja będzie zbędna, gdy nie wyczuje w nim ani krzty życia. Śmierć jedynie dopełniłaby obietnicę, jaką im zdradził. Także bez zbędnego odkładania konfliktu miał pewne opcje do zastosowania. W pierwszej, gdy użył już szybkiego ciosu miał nadzieję na wymuszenie ataku całej trójki, żeby obezwładnić ich Kiaiho.
Druga sytuacja, nie zmuszająca go do odbijania pokonanego Nameka również polegała na szybkim wtargnięciu na plac boju. Po wylądowaniu natychmiast zagroziłby im tymi samymi słowami i wypuścił w stronę najsłabszego pełny Kienzan. Następnie wyczekałby na reakcję pozostałej dwójki i specjalnie zbliżył się do nich, żeby wymusić ich atak i odepchnąć Kiaiho, po czym skoncentrować odpowiednią dawkę energii do Ki-blasta i uderzyć najsilniejszego. W obu przypadkach chciał również pomóc odzyskać siły Namekowi. Ostatecznie z miejsca używa drugiego rozwiązania, które wydawało mu się bardziej opłacalne pod względem wyeliminowania wroga.

Podsumowanie:
 
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 886
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Wto Maj 05, 2015 1:24 am

Fanalis zareagował bardzo szybko. Wróg nawet nie zauważył, gdy kolejny nameczanin pojawił się przy nich. Niesamowity rzut Kienzanem zaskoczył najsłabszego i przeciął go niemal na pół, a ki blast dopełnił dzieła zniszczenia i saiyanin padł trupem spopielony.
Pozostała dwójka ledwie się ocknęła, że ich kompan leży martwy. Kiaiho to był dobry wybór ponieważ odrzuciło ich od nameczanina, który wyglądał naprawdę marnie. 1/3 tułowia była całkowicie zniszczona przez pociski ki, nie miał ręki, a nogi wyraźnie połamane. Wyczuł jednak przybycie brata. Mieli teraz chwilę "dla siebie" (jak to brzmi...) nim tamci wstaną i wygarną kolejny atak.
- Słuchaj... khe... bracie. Oni są... dziwni... - Zabrzmiał tajemniczo przekaz ledwie żywego nameczanina.
- Psubrat. Tak łatwo nas zaskoczył! Gorylia. Zrób to. Scouter pokazuje ponad 1600 jednostek!
Fanalis miał czas na reakcje. Był wyraźnie szybszy, a nameczanin obok niego wydawał się być nie do odratowania.

OoC:
Wolna amerykanka. Pomyśl co robić.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Maj 06, 2015 12:52 pm

Można było odetchnąć po wprowadzającej do walki akcji. Ofensywa wyszła mu nie najgorzej i miał teraz jeden problem z głowy. Z pewnością nie musiałby uciekać się do ponownego zabijania, gdyby nie widok Nameka. Pobratymiec był w strzępach i to dosłownie. Równie dobrze teraz Fanalis mógłby tak wyglądać, gdyby nie był z Changelingiem. To jemu trafiła się lepsza sytuacja i to on musi znosić nieprzyjemny widok. Saiyanie posunęli się za daleko, dlatego równie dobrze mógłby się na nich rzucić i postarać się wygrać, żeby zadość uczynili za krzywdy na jego bracie. Mimo to miał chwilę swobody, którą chciał wykorzystać. Słowa pół przytomnego towarzysza wzbudziły uwagę i nie potrafił nie zainteresować się tym faktem. W każdym razie poważna i złowroga mina zelżała mu, aby przez moment wydać się pogodnym względem konającego brata.
- Nie martw się bracie, spotka ich zasłużony los. Porunga zaopiekuje się tobą już niedługo. - pokrzepił go najlepiej, jak potrafił i był otwarty na każdą jego sugestię. Warto wiedzieć, na co stać przeciwnika. W jaki sposób mogli być dziwni? Widział, jak potrafili zamienić się w wielkie małpy. Na początku walczył z równym mocą sobie, który nie uciekł się do tego zagrania. Być może daje mu to do wiadomości, że jedynie silniejsi potrafią to kontrolować. Kto wie. Na razie nic mu to nie mówi i nadal pozostaje więcej nieodkrytych kart niż informacji. Wróg ma swoje atuty, które pokazał w postaci różnorakich technik. Jeśli Fanalis był nazbyt pewny, bo znał ich przybliżoną moc i wiedział o swoim poziomie, to wszystko wyjdzie w praniu. Nie był osobą, która walczy bezbłędnie i w porywie sytuacji zdarzy się, że nie będzie dostatecznie dobry. W każdym razie to, co już ma za sobą wzmocniło go dostatecznie do kolejnych wojaży. Posiadał także małą pomoc i mógł ją wykorzystać, gdyby nieprzyjaciel pokazał coś niesprzyjającego. Chłopak wstał i odszedł parę metrów w bok od pobratymca. Niech odpoczywa spokojnie, żeby nie musiał więcej cierpieć. Odchodząc w bok nadal miał na uwadze stać przodem do oponenta. Słysząc słowa Saiyana nie mógł bezczynnie czekać i pozwolić im na uderzenie pierwszemu. Używając całej swojej szybkości i zwinności pomknął na tego, który miał zastosować wspomnianą, tajemniczą akcję. Musiał uważać na obu, dlatego podzielność uwagi została rozdzielona, gdyby drugi krzyczący miał się wtrącić. Wtedy na pewno poczęstuje go czymś mocnym. Ważnym było, żeby nic im nie wyszło. Wytrącić z równowagi, przeszkodzić w każdy sposób poprzez zbliżenie się i zmuszenie do reakcji. Wskazania scoutera mówiły, że jeden z nich jest sporo silniejszy i pewnie to on zna jakąś poważniejszą sztuczkę, dlatego to jego musiał wyeliminować. Zakładając, że jest odwrotnie po prostu trzyma się obranej strategii i potężnie uderza gościa, który miał zastosować na niego swoją specjalną umiejętność. Potem mógłby też doskoczyć do jego kumpla i zafundować mu małą rozgrzewkę w wymianie ciosów.

Podsumowanie:
 
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 886
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sro Maj 06, 2015 8:55 pm

Fanalis miał bardzo dobre przeczucie żeby uderzyć w swojego wroga, któremu rozkaz wydał kompan. Ten jednak zdążył stworzyć dziwnie świecącą kulę i rzucić ją w niego. Cios nameczanina odrzucił tamtego w tył, ale nie wykończył. Drugi z kolei rzucił w Fanalisa i o ile początkowo wydawał się być w miarę szybki to po powiększeniu swojego rozmiaru nieco zwolnił. Jego ogromna pięść wydawała się poruszać bardzo wolno w powietrzu. Nim jednak uderzenie dotarło do Fanalisa to ten, którego wcześniej uderzył nameczanin wystrzelił z ust promieniem.
Walka na dwa fronty to nowe wyzwanie dla zielonego mieszkańca planety, który walczy teraz z dziesięciometrowymi małpami.
Od samego początku zaczęli szaleńczo atakować nowego przeciwnika.


OoC:


Pierwszy saiyanin (którego uderzyłeś)
Siła: ???
Szybkość: ???
Wytrzymałość: 20 (po uderzeniu poznajesz jaki jest wytrzymały)
HP: 300-110=190
Energia: ???
KI: xxx-300=xxx

Zamienia się w wielką małpę:
Atakuje Mouth Blastem
Poznajesz energię:
52,5 [KI: 337/787]
DMG: 45%KI= 354dmg; Koszt: 60%dmg=213
KI: 124
Wytrzymałość: *2=40
HP: 380/600
Drugi rozpoczyna atak i znajdując się blisko Ciebie jest już małpą. MOC: 1405j
Potężny=96dmg
Jest dużo wolniejszy od Ciebie, zauważasz, że mu się prędkość zmniejsza po staniu się małpą
Szybkość: 20 w formie małpy.


______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pią Maj 08, 2015 10:17 pm

Sam fakt, że trzeba spodziewać się niespodzianki ze strony wroga, nie pozwala mieć pewności, że wszystko pójdzie po naszej myśli. Tak samo było i w tym przypadku, kiedy Saiyanie bez trudu zaczęli wcielać w życie własną strategię. Fanalis mógł jedynie wytężyć wzrok i mieć się na baczności. Nie mógł już zwolnić i zmienić własnej decyzji. Wzbogacone o nowe siły ciało nie pozwoliło mu zawahać się na dłużej niż ułamek sekundy. Przynajmniej takie posiadał odczucie. W miarę stawiania kroków był pewien, co jest źródłem ich przemiany i następuje ona w bardzo dogodny dla nich sposób. Rozsądnie byłoby powstrzymać tą technikę, lecz obawiał się, że nie posiadał żadnych środków. Za to był przygotowany przez Changelinga, który wskazał mu inny środek na rozwiązanie problemu. Odcięcie ogonów było priorytetem, bo mimo wszystko mógł nie dać sobie rady na dłuższą metę. Samo rozprawienie się z jednym spowoduje u niego zmęczenie, więc nie pójdzie łatwo. Na przygotowanie Kienzana musiał znaleźć lukę w ich ruchach.
- Istne potwory... - skomentował w porywie chwili. Teraz był czas na reakcję i przeciwstawienie się olbrzymom. Ich atak wyglądał na zmasowany i zmierzać mógł tylko i wyłącznie do zgniecenia Nameczanina. Miał nadzieję, że będzie wystarczająco opanowany, żeby nie tyle, co oprzeć się ich sile, a wykorzystać to na własną korzyść. Wielkość równie dobrze mogła być dla nich zgubna, dlatego Fan nadal mógł pozostać nieuchwytny wobec małpich ruchów. Wciśnie się w każdy kąt i być może z sukcesem ucieknie im z pola widzenia. Mimo wszystko na razie trudno mówić o dobrym odczytaniu szczegółów. Gdy biegł, przyspieszając ciągle, to wróg nie próżnował i wystrzelona salwa okazała się zagrażająca. Promień był takiego kalibru, że źrenice Fanalisa zrobiły się wąskie. Tutaj w grę wchodził ten sam ratunek, chyba jeszcze bardziej nagły niż podczas obrony przed falą uderzeniową Lodowego. To dopiero niezła lekcja przetrwania. A skoro miał już praktykę poczynił płynne kroki. Odbił się od podłoża, żeby lewitować i w tym samym czasie musiał nałożyć na siebie barierę ochronną, aby rozszerzyć ją przed wstrząsem. Pierwsza małpa była tą, która scouter wskazał jako słabszą. Możliwe, że po odparciu promienia nie będzie w stanie wykorzystać techniki ponownie. Zatem pozostało mieć się na baczności z silniejszym, którego siła wzrosła o kolejną porcję mocy po przeistoczeniu. Jeśli chciał to wygrać, musi znaleźć odpowiedni moment na odcięcie ogona drugiemu małpoludowi. Gdy już technika doszła do skutku Fanalis był stanowczo za unikiem potężnego zamachu, który był problematyczny. Oba ciosy nadeszły równo w czas z czym chłopak spotykał się pierwszy raz. Wierzył jednak, że może tego dokonać. W innym wypadku lepiej nie ryzykować i nie zostać rozerwanym w strzępy. Fizyczny atak wydawał się do zniesienia bardziej niż gorący promień. Wszak pierwsza kolejka była decydująca, żeby wzbudzić respekt u przeciwnika. Oczywiście to o niczym nie świadczy, że uda mu się odeprzeć ich nalot. Na koniec Fanalis przeleciał koło nich i wylądował na ziemi. Stawiał na szybkie przemieszczanie się po dookoła, żeby nic mu się nie stało. A to znaczyło, że musiał patrzeć na dziesięciometrowe Małpy z dołu.

Podsumowanie:
 
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 886
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Nie Maj 10, 2015 11:16 am

Ataki Fanalisa okazały się w miarę skuteczne. Radził sobie dość dobrze na początku.
Jako wielkie małpy wcale nie mieli takiej przewagi nad nameczaninem, a do tego nagle znikąd przyszło wsparcie. Cieniutki promień przebił nogę tego najsłabszego przez co momentalnie przewrócił się na bok, a więc Fanalis miał o tyle szczęścia, że jeden z wrogów go nie zaatakuje. Nameczanin, który leżał na wpół żywy zaczął instruować Fanalisa:
- Trzeba ich zneutralizować. Takie wielkoludy nie zareagują na uderzenie w tors. Trzeba im strzelać w nogi. - Fanalis mógł ujrzeć jeszcze nieco zaczerwienione gałki oczne i błyszczące tęczówki. - Khee... Khee... Wystrzel z oczu ten promień w momencie gdy się nie będą tego spodziewać. Na szczęście nie tracimy przez to dużo energii w porównaniu do bariery. Khee... Minimalizuj użycie Ki. Jesteś jeszcze niedoświadczony. Khee... Podleć do mnie.
Nameczanin wyczekał, żeby Fanalis mógł do niego podlecieć, a gdy drugi małpiszon zaczął atakować to ledwo żywy pobratymiec strzelił drugi raz promieniem z oczu co mógł teraz zauważyć młody wojownik. Mieli teraz chwilę czasu, gdyż tamci chociaż na chwilę byli unieszkodliwieni. Gdy Fanalis znalazł się blisko starszego nameczanina to ten złapał go za rękę i młodzian mógł poczuć jak przepływa do niego energia.
- Khee... Nie ma dla mnie ratunku. Przekazuję Ci resztki swojej ki, a dzięki temu sam już będziesz w stanie ich unieszkodliwić jeszcze i to wygrać. Z nimi nie da... khee. się po dobroci... Spójrz dokładnie w ten punkt, który chcesz trafić, skoncentruj się na nim i strzelaj! Podziuraw im nogi. Nie będą w stanie stać, a tak wielkie... kheee... małpy będą łatwym celem... Obro... - Ostatnich słów już nie dosłyszał, ponieważ nameczanin wyzionął ducha przekazując mu ostatki swojej energii. Te kilka chwil wystarczyło, żeby poległy przekazał nieco energii życiowej i ki oraz tajniki bardzo przydatnej techniki.
Małpy się już pozbierały i ten, który wystrzelił wcześniej promieniem zrobił zamach ogonem, a ten drugi wyskoczył do góry. Najwyraźniej chciał zdeptać Fanalisa.

OoC:
Nameczanin przekazuje Ci tajniki Eye Beam (za 2pkt treningowe, jako nauka z trenerem) - możesz sobie zacząć trening.
Dostajesz po 75 HP i KI dzięki przekazaniu przez zmarłego nameczanina.


Pierwszy saiyanin
Siła: ???
Szybkość: 15 - poznajesz po szybkości poruszającego się atakującego ogona
Energia: 52,5 [KI: 124/787]
Wytrzymałość: 40
HP: 380-70=310

Atakuje szybkim (atak ogonem) - 15dmg
Drugi atakuje podstawowym - 76dmg

Siła: 76 - poznajesz po tym jak wysoko wyskakuje w powietrze
Szybkość: 20

Wytrzymałość: xxx
Energia: xxx

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Nie Maj 10, 2015 9:42 pm

Czuć było narastającą niedogodność związaną z przewagą liczebną przeciwnika. Każdy, kto choć raz znalazł się w podobnej sytuacji był zdany jedynie na siebie. Mimo to Fanalis wchłaniał wiedzę i poprzez nabyte doświadczenie mógł stawać się coraz silniejszy. W porywie wydarzeń, jakie nękały teraz planetę Namek cały czas musiał walczyć nie tylko o losy swojego gatunku, ale przede wszystkim o siebie. W innym wypadku jego pomoc nie zda się na nic. Były tylko kolejnym robakiem do odstrzału. Na szczęście chłopak nie musiał polegać jedynie na sobie, bo lecąc tutaj miał nadzieję uratować swojego brata. Poszkodowany i ledwo żywy Namek jeszcze dychał. Uwaga Fanalisa nie została przyciągnięta jedynie przez to, że go usłyszał. Podczas walki zdarzyło się niespodziewane i pomocne zajście. Kolejna technika, która wręcz pasowała do młodzika, jak ulał. Wpierw Kienzan, a teraz miał styczność z przeszywającymi promieniami. Nie mógł być temu obojętny, nawet jeśli zostałby nagle odciągnięty. Ciekawość wręcz go zjadała. Podleciał czym prędzej do pobratymca, gdy upewnił się, że Małpoludzie faktycznie są oszołomieni. Tę chwilę poświęcił na wytężenie słuchu i zrozumienie instrukcji. Klucz do zwycięstwa i motywacja której potrzebował, bo czuć było po nim jego wewnętrzną słabość z powodu braku doświadczenia. Mimo wszystko dostał ledwie pomocną dłoń i zaraz zostanie wepchnięty w rozszalały wir walki. Niektóre legendy mawiają, że właśnie w taki sposób poznaje się prawdziwa siłę i odkrywa w sobie godność wojownika.
- Dziękuję, że we mnie wierzysz. Nie dorwą mnie, mam taką nadzieję. - powiedział na zakończenie. Żal po odejściu Nameka na moment zagościł w jego sercu. Nie mógł jednak długo rozwodzić się przy gorzkich emocjach, bo otoczenie zagrzmiało od kolejnego wycia przeistoczonych Saiyan. Ogromne postury przeciwnika robiły wrażenie i trudno byłoby móc przez wieczność wychodzić z ich ataków cało. Ogon przesłonił mu widok przed oczami i chociaż miał już wyrobiona świadomość niektórych z ataków, to odbił się od niego. Nie bolało praktycznie w ogóle, lecz gdy wylądował spory kawałek dalej zaskoczyło go tąpnięcie drugiego olbrzyma. Został odrzucony trafieniem i tym razem zdecydowanie poczuł ból w kościach.
Nie zamierzał się poddawać, bo znosił już podobne ciosy. Teraz także jego czas, żeby zaszkodzić przeciwnikowi. Miał w głowie kilka rad od pobratymca. Jeśli miał je zastosować, to lepiej będzie szybko dostosować odpowiednią taktykę, bo stara nie przyda się w ogóle. Chcąc to szybko zakończyć mógłby zaszkodzić również sobie. W tym celu musiał być dobrze zgrany i w odpowiednim momencie nie zawieść. Warto spróbować. Fanalis ze zdecydowaniem ruszył do przodu. Rozpędził się i miał na uwadze każdy ruch przeciwnika. Nie chciał być zaskoczony przez ich wredne paszcze, czy ogony. Wystarczyło oprzeć się lękowi przed ich wyglądem. Gdy już tego dokonał i uskoczył przed pierwszą z czterech nóg, skakał dookoła niczym pchła. Drażnił nieprzyjaciela i szukał odpowiedniej pozycji do zaatakowania. To nie wydawało się takie proste, więc unikał wytrącenia z równowagi. Musiał na nowo nauczyć się precyzyjnego przemieszczania z użyciem techniki. Tym razem miał skupić Ki w oczach, żeby wystrzelić je w postaci promieni. Bardzo sprytny trik, bo nie wiesz kiedy nadejdzie i jest mało czasu na reakcję. Nikła szansa mówić tu o próbach i przetestowaniu czy działa, kiedy równie ciężko było obrócić się i mieć cel przed oczami. Nie mógł biegać przez wieczność i zmęczenie dopadło go równie szybko, co zazwyczaj. Podtrzymywała go wiara pobratymca, więc ponownie zaryzykował i tym razem miał zdecydowane możliwości do zastosowania Eye Beamu. Czuł wcześniej przygotowaną energię i z chęcią stworzenia z niej paraliżującego promienia wystrzeli ją w nadarzającym się momencie. Niewłaściwy ruch i mogła zostać z niego mokra plama. Na razie nie czuł tego, co powinien, lecz skłonny był próbować. Musiał uśpić jakoś usposobienie wroga, lecz przy ich posturze będzie to miało marne skutki. Postanowił zaryzykować i nadal pozostać przy życiu. Nie mógł pozostać dłużny im atakom. W chwili zajścia za przeciwnika wyskoczył i wzleciał w szybkim tempie, żeby po chwili trafić w głowę małpiszona. Liczył, że nie poczuje ledwie ukłucia, jak jakiegoś komara.

Ooc: Nauka techniki Eye Beam.

Podsumowanie:
 
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 886
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Pon Maj 11, 2015 10:33 pm

Schemat działania zachowywali ten sam. Ten słabszy starał się atakować strumieniem energii z pyska, a ten silniejszy atakował pięściami i używał siły fizycznej, ale był raczej wolny, co nie koniecznie sprzyjało synchronizacji między jednym a drugim, a co ważniejsze... obaj byli teraz wolniejsi od nameczanina, który skakał między nimi.
- Teker! Ocknij się. Weź wal z pyska. - Rozkazał ten mocniejszy. Mogło nameczanina zdziwić, że w ten formie mogą mówić... W końcu pierwszy raz spotyka się z czymś takim. Wiedział jedynie, że ich słabym punktem są ogony, a jeszcze wcześniej ten słabszy stworzył kulę i potem zaminili się w małpy. Do tego ta kula dalej świeciła i momentami mogła na moment nameczanin oślepić. Tak też atak jego nie udał się, gdyż ten który przemówił zatrzymał Fanalisa za pomocą kiaiho, a więc potrafili również i to.
Ten słabszy po chwili miał skoncentrowaną ki w paszczy i strzelił, a ten mocniejszy znów wymierzył w nameczanina. Teraz chciał posłać go wprost na promień ki z pyska.

OoC:
Nie wiem na którego atakujesz... Stąd ten większy/silniejszy robi kiaiho xP. Eye Beam... trochę mało, wymyśl coś efektownego xD Ja mam pewną rzecz na myśli, zobaczę czy też pomyślisz o tym samym, a może mnie zaskoczysz. Liczy się ewentualna próba wykonania... Niekoniecznie możliwe z punktu widzenia mechaniki - może to Ci pomoże w wymyśleniu czegoś oryginalnego.


Pierwszy saiyanin
Siła: ???
Szybkość: 15 - poznajesz po szybkości poruszającego się atakującego ogona
Energia: 52,5
Wytrzymałość: 40
HP: 310

Atakuje Mouth Blast

DMG: 205dmg; Koszt: 60%dmg=123
KI: 124-123=1
Drugi atakuje podstawowym - 76dmg

Siła: 76 - poznajesz po tym jak wysoko wyskakuje w powietrze
Szybkość: 20

Wytrzymałość: xxx
Energia: xxx
Kiaiho def. anuluje Twój atak, ale że nie robi dmg, to nie jesteś w sstanie ocenić jego energii w dalszym ciągu.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Czw Lip 02, 2015 7:29 pm

Tak, jak przed wieloma razami, gdy nasz bohater stawał do utarczki z najeźdźcą planety Namek powątpiewał w swoje siły, tak teraz zdarzyło mu się zachwiać nie z byle powodu. Presja działająca ze strony wyrośniętych Małpoludów to główny czynnik jego słabej koncentracji. Nie ważne, ile razy chciał przezwyciężyć słabość dotyczącą wpadnięcia między dwa olbrzymy. Mimo poczucia wyższości i atrybutu własnego, dobrze znanego sobie ciała. Gdyby miał w zanadrzu stanie się równie wielkim, chyba zrezygnowałby z tej opcji. Instynkt Fanalisa podpowiadał mu, że ta ich forma działa na jego korzyść, więc tliła się nadzieja na wyjście z sytuacji - bez uciekania się do desperackiego odlotu i zgubienia ich, żeby już więcej go nie dręczyli. Wszak, gdzie teraz się schowa jeśli planetę dręczy wielu podobnych. Parszywa rasa, mógłby tylko rzec i zacisnąć pięści do boju. Tak po części uczynił i nie było odwrotu.
Zebrał w całość dotychczasowe informacje na temat przeciwników i miał się na baczności, gdy Saiyanie ponownie zamierzali zaatakować. Gdyby coś poszło nie tak miał w zanadrzu medykamenty. Oby tylko był czas na ich zastosowanie. Na razie czuł się w miarę dobrze, poza tym, że nieustannie od jakiegoś czasu przeskakiwał od jednego przeciwnika do drugiego. Przez ten cały okres miał również na uwadze wyjawione mu przez pobratymca tajniki pewnej sztuczki Nameków. Nie był w stanie odpowiednio się skupić i poczuć tego czegoś, żeby opanować Eyebeam. Rozwiązanie być może było na wyciągnięcie ręki, lecz przed chłopakiem zdawało się być całkiem ciemno. Jak nie teraz to w późniejszym czasie. Priorytetem było przeżycie, lecz atakując i zyskując nowe zdolności dokona tego w równie przestępnej cenie. Wieczny dzień na planecie, jak nigdy zdawał się upalny i pozbawiony resztek przychylności. Nagle Namekowi pigmenty światła kuli przeszkodziły w czujnym obserwowaniu, a wielkie cielsko drugiej małpy zwaliło przed sam nos. Chcąc uskoczyć oberwał od niego z pięści i część ciała mu zdrętwiała. Pęd jakiego nabrał po uderzeniu trudno było kontrolować, więc wkrótce potem na swojej drodze zauważył pocisk energii. Promień go trafi, dlatego zasłonił jedynie twarz i napiął mięśnie, żeby przyszykować się na bolesny upadek. Przeleciał kolejne metry, a dla Fana wydawać się mogło, że nigdy nie skończy się odbijać. Zatrzymała go skała, a jemu zabrakło zwyczajnie tchu, jakby to był jego koniec. Po paru sekundach podniósł się i tylko dlatego, że czuł się na siłach. W innym wypadku poddałby się bez walki. Nabierał teraz nowego przekonania, że te bezmózgie Małpiszony były po prostu słabymi kmiotami, które ledwo co mu dorównują. Jak tylko zdejmie tego słabszego, który już drugi raz tak niebezpiecznie plunął promieniem, to wszystko wyjdzie na prostą. Strasznie denerwujące było walczenie z dwójką na raz, kiedy mimo sprzyjających warunków zawsze może spotkać cię coś nieprzewidzianego.
Splunął fioletową krwią i otarł niedbale kąt ust. Wydawał się nastawiony na oddanie ciosu i nic dziwnego. Pognał z pełną szybkością, mogąc sobie na nią pozwolić. Rozgrzane ciało przeciwstawiało sie w jakimś stopniu bólowi, lecz nadal go czuł. Odrętwienie nie przeszkodziło mu jednak w wyminięciu wielkiego cielska drugiej małpy i skierowaniu się wprost na osłabionego wystrzelonym Mountblastem Sayiana. Zjawił się niemal frontalnie, żeby spanikował. To też pozwoliło mu na zniknięcie z pola widzenia, tuz pod nim. Stamtąd wyskoczył w silnym odbiciu i wykonał szybkie oraz precyzyjne kopnięcie pod żebra. Po wylądowaniu musiał się natychmiast oddalić, żeby mieć na widoku drugiego wroga. Silniejszego starał się trzymać na odległość, wiedząc też że jest powolniejszy. Ubytki siły już teraz wydawały mu się nie wystarczające, dlatego zachowawczo użył kolejnego specyfiku, żeby podnieść swoje zdrowie.

Ooc: Nauka Eyebeam - w trakcie (bez postępów) -_-'
Rozpoczęcie treningu statystyk.


Podsumowanie:
 
Powrót do góry Go down
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sob Lip 04, 2015 4:45 pm


Pierwszy saiyanin
Siła: 40 (przyjmuje proporcjonalnie do wytrzymałości)
Szybkość: 15 - poznajesz po szybkości poruszającego się atakującego ogona
Energia: 52,5
Wytrzymałość: 40
HP: 310 - 70 = 240

Atakuje Potężnym

DMG: 55dmg
KI: 1
Drugi atakuje szybkim - 20dmg

Siła: 76 - poznajesz po tym jak wysoko wyskakuje w powietrze
Szybkość: 20

Wytrzymałość: xxx
Energia: xxx


Ostatnio zmieniony przez Fanalis dnia Sob Lip 04, 2015 4:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 578
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sob Lip 04, 2015 4:45 pm

The member 'Fanalis' has done the following action : Rzut Kośćmi

#1 'Walka automat ' :

#1 Result :


--------------------------------

#2 'Walka automat ' :

#2 Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sob Lip 04, 2015 6:01 pm

Fanalis nie mógł narzekać na nudę, bo kto mógłby być zawiedziony i w dodatku nie uważać się za największego pechowca na planecie. Na szczęście nadal oddychał, a serce w jego piersi biło, jak nigdy. Podwojenie tempa było czymś, czego jeszcze nie uskutecznił, a powinien. Pracowanie na zwiększonych obrotach od samego końca niweczyło jego szanse na wyjście z opresji, bo Saiyanie nie należeli do osób, które łagodnie obchodzą się z przeciwnikiem. Ofiarę raz dwa zgładzą, jak to stało się z biednym Nameczaninem nieopodal placu boju. Życie w takich momentach dawało w kość, ale nie było ono okrutne przez jego cały okres. Kształtowanie własnego przeznaczenia, to jaką drogę obierze zielona rasa było najważniejszym czynnikiem. Zmaganie się z najeźdźcami wpisane było w ich geny. Byli pokojową rasą, lecz posiadali wojownicze predyspozycje, geny którymi mogli się szczycić i które uskuteczniali bardzo skrupulatnie. Niekiedy pewne zdolności rdzewiały i nic nie zdawało się temu zapobiec, przez co cierpiało wielu. Mimo słabej wiedzy Fan wierzył, że planeta jest w stanie się obronić. Poprzez współpracę obu plemion Nameków i Changelingów zażegnają więcej podbojów Saiyan. Może odbędzie się to na tyle dobrze, że na następną ewentualność będą już o wiele lepiej przygotowani.
Sama walka zaś jeszcze nie miała zostać rozstrzygnięta. Chłopak postawił sobie bardzo konkretne cele, żeby ułatwić sobie walkę. Eliminacja każdego z osobna, bo oboje byli dla niego sporą przeszkodą. Niewiele brakowało, żeby mu się udało. Wystarczyło zmobilizować swoje ciało i wytężyć neurony w umyśle. Chwila odsapnięcia w ukryciu pomogła, ale nie na długo. Rozszalałe, chociaż mówiące i myślące bestie nie miały już prawie czego dewastować. Trudno o dobrą kryjówkę, jednak Fanalis nie zamierzał ukrywać się w nieskończoność. Taki rytm mu wystarczał w zupełności i niejako przyzwyczaił się do niego. Zatem znowu wykorzystał przewagę szybkości, ale nie zbliżał się zanadto do wroga. Mógł bez przeszkód poszukać dobrej pozycji do obrony i kontratakować wedle własnego upodobania. Nie był już takim żółtodziobem, na jakiego się prezentował. Wzleciał na wysokość torsów dziesięciometrowych brzydali i przybrał bojową postawę. Pierwsza małpa zajęła miejsce po jego prawej stronie, a drugi Saiyan dopiero dobiegał i nie zatrzymywał się w swojej szarży. Sądził, że tym samym mogą go nastraszyć i zaatakować jednocześnie. Pierwszy Małpiszon nie wytrzymał, więc od razu uderzył. Fan skoncentrował się wpierw na nim, sądząc że może wyrobi się w czasie. Miał zamiar wypuścić w odpowiednim momencie swoje Ki do zniwelowania ataku. Kiaiho musiało podziałać nawet na tak wyrośniętego draba, a skoro był widocznie słabszy poziomem, to tym lepiej dla niego. Wykrzyknął wojownicze ‘Ha!’ w trakcie uwalniania energii dla lepszej cyrkulacji powietrza. Unikanie zadyszki to ważna część walki. Wielka pięść zatrzymała się i zdezorientowany Saiyan stanął przed nim w miejscu, lecz było to na tyle zajmujące, że drugi przeciwnik pacnął go tuż przed jego nosem. Wbił się w ziemię z równie wielkim łoskotem i wydawać się mogło, że każdy taki cios powinien go połamać doszczętnie. Niestety wielce myląca była perspektywa widza, co do siły, jaką włożyła Małpa. Nie posiadał za sprawnego ciała, co działało na korzyść Nameka. Po pozbieraniu się i otrząśnięciu odleciał kawałek, aby nie zostać znowu zaskoczony przez bardziej impulsywnego kolegę i zamierzał wykończyć słabszego nieprzyjaciela. Bardzo upodobał sobie pewną technikę, której nauczył się idealnie w czas i nie zamierzał jej zastępować czymś innym. Wprawna manipulacja energią pozwoliła na szybkie zmaterializowanie dysku i posłanie Kienzan tuż na obezwładnioną małpę. Pomimo starań nad unikiem tarcza rozcięła mu bark przy obojczyku. W standardowej już dla siebie pozie nie poprzestał na tym i zwieńczył uderzeniem Ki-blasta. Następnie opadł na ziemię i mógł być zadowolony z siebie, chociaż nie przestawać na czujności i skupieniu do samego końca.

Ooc: Koniec treningu statystyk.

Podsumowanie:
 
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 578
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Sob Lip 04, 2015 6:01 pm

The member 'Fanalis' has done the following action : Rzut Kośćmi

#1 'Walka automat ' :

#1 Result :


--------------------------------

#2 'Walka automat ' :

#2 Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   Nie Lip 05, 2015 4:06 pm

Oprawcy w swojej wynaturzonej formie po raz kolejny odczuli stawiany im opór od gatunku, który zamierzali podbić i zniszczyć doszczętnie. Istna zniewaga rozgniewała ich na tyle, że powoli zaczynali tracić nad sobą panowanie, a co za tym idzie, także zaczynali tracić rozsądek. Być może wysiłek i nieugiętość Fana przyczyniły się do naturalnego osłabienia dwójki walczących wrogów. Oddalający się Fanalis dobrze wyczuł, co mogło się stać. Wściekłe bestie tupały i ryczały grzmiącym głosem. Nieostrożność nadal mogła dużo kosztować. Niestety unikaniem tego nie załatwi i musi stawić czoła do końca. Zatrzymał się ślizgiem przez rozpęd i nawrócił. Jednym odbiciem zaczął wzlatywać na wysokość ich torsów. Nadal znaczna odległość miała Namekowi pozwolić na dogodną reakcję, żeby dostrzec każdy ruch przeciwnika. Przy ich posturze walka z ziemi wydawała się nieopłacalna, bo tracił pole widzenia. Tym razem chciał wypróbować tej metody, żeby również do niej przywyknąć w późniejszym czasie. Już na samym początku wiedział, że manewrowanie w powietrzu jest o wiele bardziej męczące niż używanie mięśni. Musiał zatem nabrać podobnej naturalności.
W końcu obaj Saiyanie ruszyli. Machali wielgachnymi, jak dęby kończynami. Zwinność i szybkość Fanalisa nadążały, lecz w miarę wzmagającej się częstotliwości nadarzyły się w końcu potknięcia. Pierwsza małpa zdołała go trafić nogą i odleciał bezwładnie w bok, co wykorzystał jego silniejszy partner i zadał centralne uderzenie. Chłopak przez moment odczuł skumulowane obrażenia i zabrakło mu tchu w piersi. Stracił kontrolę nad lewitowaniem, jednak podniósł się z ziemi. To był ledwie prztyczek dla niego, aż sam nie mógł uwierzyć, że w tak krótkim czasie uodpornił się bardzo znacząco. To stawiało świadomość w bardzo pozytywnym nastroju. Wręcz nastrajał go do działania i podbudowywał.
Walka polegała na obustronnym oddawaniu ciosów, więc nie mając problemów z osłabieniem poprzez naładowanie się specyfikami od Changelinga ruszył ze zrywem i zaczął rozpędzać się do maksimum prędkości. Mknął, niczym zawodnik futbolu, żeby zdobyć pole dla swojej drużyny i lecąc po punkty. Miejsce docelowym było oczywiście znokautowanie osłabionego już do granic możliwości Saiyanina. Wymanewrował drugiego olbrzyma i wzleciał do zadania ostatecznego ciosu przeciwnikowi. Kompletnie go przyparł i kopnął od dołu w szczękę, robiąc przy tym klasyczne salto. Widok oszołomienia sam malował się na twarzy pokonanego, a bezwładne cielsko opadało na ziemię z wielkim hukiem oraz rykiem jego kompana. Dobrze wiedzieć, że nie ważne, jaką formę przybiorą, można ich pokonać na różne sposoby. Teraz Fanalis mógł zmierzyć się z poważnym zagrożeniem i jego też wyeliminować raz na zawsze.

Podsumowanie:
 
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wielkie jezioro   

Powrót do góry Go down
 
Wielkie jezioro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Wielkie jezioro
» Zwiedzenie - czasy ostateczne
» Szkliste Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: