Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wioska Trzygwiezdnej kuli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Sro Maj 30, 2012 5:32 pm

First topic message reminder :

To tutaj znajduje się kula z trzema gwiazdami. Wioska zamieszkała przez młodych Nameczan, znaleźć tu kogoś starszego to jak odnaleźć igłę w stogu siana. Wodzem jest Xinus - wyjątkowo otwarty i przyjazny. Jednak gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo Wioski i jej mieszkańców, nie zawaha się użyć siły. Nie ma tu wielu silnych i doświadczonych wojowników, toteż w przypadku inwazji nieprzyjaciela osada jest zmuszona wezwać posiłki i mieć nadzieję, że przybędą one na czas.


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Sro Kwi 16, 2014 1:25 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Sob Lut 09, 2013 8:59 am

" On jest stanowczo za miły... Gdyby był to trener z Vegety, nie to nawet niema miejsca wśród wspomnień... No cóż dobrze mnie już tam niema, mogę spokojnie zająć się planem, ta planeta jeszcze mnie wspomni..."

Błękitny znów był zdziwiony reakcją młodego wodza, wszyscy tutaj przejawiali życzliwość i mieli ogólnie dobre nastawienie. Taki reguły w świecie halfa nie miały miejsca i już pewnie nie zagoszczą ale może i dobrze. Chłopak nie miał zamiaru czekać od razu odpowiedział tubylcowi na jego pytanie.
- Nie powiedziałeś mi że jest tu też inna lokacja, gdzie nie ma zbiorników wodnych a stwory nieznanego pokroju atakuje zapuszczających się tam... Dotarłem tam, zostałem zaatakowany ale przeżyłem...
Spojrzał na swoje odrapania i te większe rany bo jednej stronie ciała tam gdzie kostium był nadszarpnięty a raczej go nie było. Ale to nic w porównaniu z tymi które miał wcześniej, tym razem nie potrzebował magicznego uzdrowienia.
- Nie trafiłem tu po to żeby zwiedzać waszą planetę... Mam tu wrogą sobie rasę, z twoim gestem czy nie przeżyje ale muszę odzyskać swoje dawne moce, twoja rasa kryje tajemnice i myślę że z ich pomocą to będzie kwestią czasu...
Powiedział prawdę, jego celem było odzyskanie straconych mocny można to nazywać różnie lecz chce z powrotem to co jest jego. Wszystko zależało od odpowiedzi młodego wodza, half zdawał sobie sprawę z jakiejś ukrytej potęgi tej rasy choćby po tym cudownym uzdrowieniu w mgnieniu kilku sekund. Lepiej żeby nie pozostawiali mu ostatecznego rozwiązania...
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Sob Lut 09, 2013 2:39 pm

Wodzowi zrzedła nieco mina gdy usłyszał słowa Van'a. Uśmiech nie był już tak promienisty, a zmarszczone czoło i oczy zwrócone gdzieś wyżej sugerowały, że właśnie myśli nad odpowiedzią. Dopiero po minucie a może dwóch przeniósł wzrok na twarz Saiyan'a i odrzekł:

- Nie powiedziałem Ci o tamtym miejscu, bo sam niewiele o nim wiem. My się tam nie zapuszczamy, nie mamy pojęcia co dokładnie się tam znajduje. Słyszałem jedynie pogłoski, a one są często bardzo przesadzone. Chociaż naturalnie w każdej plotce jest ziarno prawdy....

Zasępił się na moment. Nie przypominał już tego wesołego i przyjacielskiego Nameczanina. Po raz pierwszy dał po sobie pokazać, że towarzystwo Van'a mu nie odpowiada.

- Prosisz mnie o zdradzenie sekretów mojej rasy? - zaczął - zapewne spodziewasz się, że odmówię. Nie mamy w zwyczaju dzielenia się Naszą mądrością z przedstawicielami innych ras. A tym bardziej z tymi wrogo nastawionymi. Bo Ty chyba nie masz dobrych zamiarów....

Atmosfera zmieniła się diametralnie. Po ostatnich słowach Wodza kilku bardziej rosłych Nameczan przyjęło pozycję świadczącą o ich gotowości do obrony wioski. Chyba nie takiego obrotu spraw spodziewał się Saiyan.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Sob Lut 09, 2013 3:08 pm

" Hah tak jak podejrzewałem, zmienili swoje nastawienie jeszcze tych kilku większych, jeśli są mniej więcej jak tacy z tamtych terenów będzie źle... Trzeba coś szybko wymyślić..."

Rozmowa zmieniła klimat zrobiło się całkiem groźnie, kilku tubylców o większej posturze odkryło swoje oblicze, każdy nierozważny krok będzie oznaczał walkę o życie. Chłopak przeanalizował sobie wszystko, nie wiedział ilu wojowników jeszcze jest w ukryciu ani nie miał detektora który pozwolił by mu ocenić szanse, gada też nie było w pobliżu jest zdany na siebie, nic nowego.
- O nic Cię nie proszę... Wróg mojego wroga nie jest mi wrogiem do czasu, jestem tu żeby móc przetrwać. Dopieraj swoje słowa z rozwagą czyny też i odwołaj tych którzy najwidoczniej są gotowi do walki. Jeśli Cię to uspokoi zatrzymaj swoje sekrety ale prędzej czy później prawdziwi wasi wrogowie się zjawią i nawet twoi strażnicy nie uratują wioski... Zamiast szukać nowych wrogów młody wodzu zacznij szukać sprzymierzeńców.
Ton halfa był całkowicie poważny, można być tubylcem z kilkoma strażnikami ale to nie ma znaczenia przy możliwościach jakie mają changelingi. Nie spodziewał się jakiegoś zwrotu akcji, ta rasa woli zginąć sama niż podjąć jakąkolwiek formę stawienia się wrogowi. Zatem nie było sensu siedzieć tu dłużej sami podpisali na siebie wyrok.
- Decyzje zostawiam tobie, tylko pośpiesz się... i dobrze wszystko rozważ... Może to być nasza ostatnia rozmowa.
Był ciekawy czy złamie się czy jednak będzie wolał wystawić swój lud na śmierć z ręki changelingów czy halfa to nie miało żadnej większej różnicy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Sob Lut 09, 2013 5:38 pm

Młody Nameczański wojownik uważnie przyglądał się przybyszowi oraz zaistniałej sytuacji. Wiedział na pierwszy rzut oka że takie prostackie "małpy" chcą wszystko zniszczyć i pozabijać. Jeśli dobrze usłyszał to ten prostak nazywa się "Van". Spojrzał gniewnie właśnie na niego, po czym skierował swój wzrok na młodego wodza. W tym momencie zrozumiał właśnie, że nie najlepszym pomysłem było by się wtrącać. Może to spowodować niepotrzebny rozlew krwi, a tego by było już za wiele. Muszą to załatwić między sobą. Wojownik miał nadzieję że nie będzie musiał interweniować. Nambar wolnym krokiem zaczął oddalać się od przybysza rozmawiającego z młodym wodzem. Oczywiście cały czas uważnie obserwując przebieg sytuacji. Przeszedł za tłum gapiów, ale też zadbał o dobre miejsce żeby wszystko miał przed swoimi oczami. Z podzieloną uwagę Nameczanin usiadł w pozycji medytującej. Postanowił zregenerować swoje siły po wędrówce do tejże wioski. Wziął kilka głębokich wdechów po czym energicznie wstał. Ustawił się w pozycji bojowej. Był tak ustawiony przez kilka chwil. Prze jego głowę przeleciała byś odnośnie treningów.
- Przecież muszę ciągle się szkolić... - powiedział po cichu sam do siebie po czym zrobił mały podskok aby rozładować napięcie i przystąpił do lekkiej rozgrzewki. ]

OCC: Następny post treningowy.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Nie Lut 10, 2013 12:02 pm

Wódz słuchał uważnie słów Van'a. Ciężko było stwierdzić, czy to co powiedział mu się spodobało czy też nie.

- Czy to raczej nie Ty powinieneś uważać na to co mówisz i robisz? Zjawiasz się tu, nadużywasz Naszej gościnności i jeszcze zwracasz się do mnie w ten sposób? Nie, nie odwołam ich bo nie robią tego z mojego rozkazu. Działają sami w obronie wioski.

Na wzmiankę o "ostatniej rozmowie" kilku rosłych Nameczan nie mogło się powstrzymać, by nie parsknąć śmiechem. Nawet wódz wyglądał, jakby chciał się roześmiać, lecz powstrzymał się.

- Nie mam Ci nic do powiedzenia. Twoja wizyta chyba dobiegła końca. Bywaj - po czym odwrócił się i ruszył w stronę swego lokum.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Wto Lut 12, 2013 6:33 pm

Koniec treningu
Spoiler:
 

Po skończonym treningu i zregenerowaniu sił, Nambar znów ruszył w kierunku, w którym znajdował się przybysz oraz wódz wioski. Sytuacja nie wyglądała najlepiej, panowała tutaj taka atmosfera, w której wyczuwało się zbliżającą się walkę. Nambar nie chciał by się mieszać, ale jeśli zajdzie taka potrzeba to stanie z ogromną przyjemnością do konfrontacji wraz z pobratymcami. Widząc że wódz zmierzał do swojego lokum, Nambar wyminął stojącego Van'a i podbiegł do Nameczanina zatrzymując go delikatnym gestem
- Przepraszam wodzu, czy znalazł byś dla mnie chwilę wolnego czasu? Chciałbym omówić kilka spraw - po tych słowach Nambar objął wzrokiem całą postać swojego rozmówcy. Ruchem ręki wskazał na swoją bliznę, dając mu do zrozumienia w czym tkwi rzecz. Kątem oka spojrzał jeszcze na Van'a, który stał w bezruchu. Mimo że go nie znał, nie darzył go sympatią, chociażby przez to że lekceważąco traktuje jego lud. Jednak Nambar powrócił myślami i wzorkiem na właściwie miejsce. Jeszcze raz przyjrzał się wodzowi. Wydawał mu się zbyt młody, żeby obejmować takie stanowisko, ale nie jemu to oceniać. "Najwidoczniej musi być potężny i cieszyć się poważaniem Nameczan..." Z niecierpliwością czekał na jego odpowiedź, wiązał z tym swoje dalsze losy.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Nie Lut 17, 2013 12:07 pm

Wódz Wioski spojrzał nieco nieprzytomnym wzrokiem na Nambar'a. Pomimo, iż zakończył rozmowę z intruzem, to nadal był czujny i gotowy zareagować, w razie gdyby Saiyan jednak spełnił swe groźby.

- Oczywiście bracie - odrzekł przywołując na twarz nikły uśmiech - tylko szybko, sam widzisz że sytuacja jest niewesoła.

Odwrócił się na moment w stronę Van'a, po czym ponownie spojrzał na Nameczanina i gestem ręki dał znać, aby wszedł za nim do jego domku.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Nie Lut 17, 2013 1:17 pm

" Hah-hah, wydaliście na siebie wyrok... Wasza rasa jest już skończona może i nie pokonam was w pojedynkę ale zjednoczę sobie stwory z którymi walczyłem i wrócę tu..."

Van był wściekły, obca mu rasa zadrwiła z niego ale to jeszcze nie koniec, miał nowy pomysł wróci na tereny w których stoczył walkę i zapanuje nad tymi bestiami wykorzystując je do podbicia wioski. Nagle pojawił się jeszcze jeden chloroplast i wtrącił się w rozmowę, dalsze spory nie miały sensu half odwrócił się i zawołał.
- Podpisałeś na swój lud wyrok młody wodzu, wrócę tu z bestiami z równin i nikt nie ujdzie z życiem... Do zobaczenia...
Zaraz po tych słowach wystrzelił w górę jak najszybciej sądząc że strażnicy mogli by ruszyć za nim starając się go powstrzymać. Nie był do końca pewien jak wymusi posłuszeństwo na tych dzikich stworach ale to nie powinno być aż tak trudne. Obracał się czy ktoś czasem nie leci za nim, ostrożnie kierował na tereny gdzie nie było żadnych zbiorników wodnych.
" Zapłacą mi za to... Jeśli dobrze pójdzie pokonam jakąś grupkę i zmuszę ich żeby wykonywali rozkazy chyba ze są tam jeszcze myślące istoty... "

Zt> Równina T.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Nie Lut 17, 2013 4:05 pm

"Co za nieokrzesana małpa... Niech tu tylko jeszcze raz się pokaże!"
Nambar gniewnym wzrokiem spojrzał na odlatującego agresora.
- Tylko spróbuj tu wrócić ty nieokrzesana małpo, a osobiście pogruchotam Ci oraz tym potworom kości! Splunął w miejsce, w którym stał i skierował swój wzrok na młodego wodza. Na jego twarzy momentalnie pojawił się uśmiech, cieszył się że Nameczanin znalazł dla niego chwilę czasu. Gestem głowy podziękował mu i razem z nim skierował się w stronę jego domu. Po dotarciu na miejsce Nambar'a zdziwiło to mieszkanie. Nie było jakieś luksusowe, nie wyróżniało się zbytnio od innych mieszkań, jedynie było trochę większe. Po uspokojeniu atmosfery, młody wojownik chodził w te i z powrotem, szukając odpowiednich słów, żeby nie obrazić majestatu wodza. Po chwili spokojnym głosem przemówił
- Dziękuje drogi wodzu że zgodziłeś się porozmawiać z moją skromną osobą. Wracam prosto z pobojowiska, prosto z drobnej wioski, która została zniszczona... Chcę stać się silnym wojownikiem a jednocześnie zaskarbić sobie przychylność wszystkich Nameczan żeby stawić się przed obliczem wielkiego guru i przedstawić mu swój problem a także prosić o wsparcie - po chwili namysłu dodał - Bracie, czy jest coś co mógłbym dla Ciebie bądź dla tej wioski zrobić? - po wygłoszeniu wszystkiego, Nambar głęboko odetchnął po czym z wielką uwagą zaczął słuchać i obserwować wodza.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Nie Lut 17, 2013 10:02 pm

Wódz Wioski widząc nieco zdziwioną minę Nambar'a domyślił się o co chodzi i rzekł:

- Skromnie tu, wiem. Pewnie oczekiwałeś małego pałacu? Nie potrzebuje czegoś takiego, to co mam w zupełności mi wystarczy - na jego twarzy zagościł znajomy uśmiech.

Wysłuchał co Nameczanin ma mu do powiedzenia. Dla odmiany tym razem on zaczął spacerować po izbie. Najwyraźniej analizował słowa rozmówcy i zastanawiał się nad odpowiedzią.

- Ach tak, słyszałem o tym incydencie - odrzekł w końcu - z ogromnym żalem przyjąłem wiadomość o śmierci Naszych pobratymców. To już kolejny taki przypadek.

Westchnął, po czym usiadł na stołku, gestem ręki pokazując Nambar'owi aby zrobił to samo.

- Masz szlachetne zamiary, cieszy mnie to. Na wizytę przed obliczem Szlachetnego Guru trzeba sobie zasłużyć, jednak jeśli będziesz wytrwały z tym co robisz to czeka Cię wielka nagroda. Owszem miałbym dla Ciebie pewne zadanie. Zapewne widziałeś co działo się tu przed chwilą. Niestety, spodziewam się najgorszego. Dlatego chciałbym Cię prosić, abyś udał się do Wioski Dwóch Gwiazdek, zrelacjonował przebieg wydarzeń i poprosił w moim imieniu o posiłki. Nasza osada nie dysponuje zbyt wielką siłą bojową, a tam mają wielu potężnych wojowników gotowych bronić swej planety do ostatniej kropli krwi.

Wstał, podszedł do wyjścia i wyjrzał za nie, jakby sprawdzał sytuację na zewnątrz. Chwilę wpatrywał się w jakiś punkt, po czym wrócił na miejsce i kontynuował:

- Wioska ta znajduje się kilkadziesiąt minut lotu stąd. Kieruj się na zachód, a bez problemu na nią natrafisz. I śpiesz się, nie wiadomo kiedy ten błękitnowłosy wróci i zaatakuje. Powodzenia mój Bracie.

OCC:
Wybacz, że zmuszam Cię do nauki latania, ale i tak prędzej czy później musiałbyś się tej sztuki nauczyć. Lecąc do Dwugwiezdnej natrafiasz na inną i sądząc, że to ta właściwa lądujesz tu --> http://dbng.forumpl.net/t212-wioska-siedmiogwiezdnej-kuli-sanjurrobarra-village

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Pon Lut 18, 2013 3:10 pm

Nambar słuchał z wielką uwagą. Czuł powagę sytuacji a także powagę zadania. W końcu od niego zależało czy ta wioska zostanie zniszczona, tak jak jego dom... Zagryzł delikatnie wargi ze złości, tym razem jednak nie był bezradny, mógł coś zrobić żeby to powstrzymać. "Wioska Dwugwiezdnej kuli, muszę dostać się tam jak najszybciej... Jednak, ja nie potrafię latać. Ale zaraz, przecież ten Sayian tu przyleciał, skoro on to potrafi to i mi się uda..." Wojownik szybko wstał z krzesła i z poważną miną skierował się do wodza
- Zrobię wszystko co w mojej mocy, nie pozwolę aby to przydarzyło się i tej wiosce. Wrócę jak najszybciej! - Po tych słowach wyleciał biegiem z domu wodza, rozejrzał się w poszukiwaniu jakieś wolnej przestrzeni, której było teraz więcej, bo Nameczanie pochowali się po tym incydencie. Nambar bez większego namysłu szybko podbiegł do miejsca wcześniejszego treningu i rozpoczął naukę Bukujtsu

OCC:
Następny post treningowy Bukujutsu


Ostatnio zmieniony przez Nambar dnia Pon Lut 18, 2013 7:48 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Pon Lut 18, 2013 7:44 pm

Bukujutsu
Bukujutsu, podstawowa technika, którą wojownik musi poznać. Nambar widział ją niejednokrotnie, dzięki niej przecież latała cała jego wioska. Zamknął oczy. W jego głowie pojawił się obraz przylatującego jak i odlatującego Van'a. Rozmyślał nad tym od czego zacząć. Nie wiedział na czym polega ta technika, ale nie mógł się poddać. Otworzył oczy. Czuł pewną bezradność, nikt nie dał mu najmniejszej wskazówki, najmniejszego tropu. Zagryzł wargę po czym zamknął oczy. Postanowił pokierować swoją KI tak jak w przypadku Chou Makouhou, tyle że nie do ust lecz do nóg. Na początku zebrał pewną ilość energii duchowej w ustach. Delikatnie skierował jej przebieg do gardła, delikatnie go piekła jednak szybko przeniósł ją do klatki piersiowej. Tam już szło z górki. KI spokojnie wędrowała przez brzuch, nogi aż dotarła do stóp. Najpierw skierował ją do koniuszków palców. Poczuł dziwne mrowienie, jednak nie było widać żadnego efektu. Postanowił powtórzyć czynność, tyle że zwiększając ilość KI. Mrowienie powtórzyło się, tyle że mocniejsze. Po wypuszczeniu energii, Nameczanina delikatnie odepchnęło do tyłu. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, jest na dobrej drodze żeby opanować tą technikę. Znów skierował KI do koniuszków palców ale o wiele więcej. Tak odepchnęło wojownika że stracił równowagę i upadł na ziemię. "Nie tędy droga..." Nambar podniósł się z ziemi, wiedział mniej więcej z czym to się je. Skupił w sobie ponownie energię KI, tym razem przetransportował ją na całą powierzchnię stóp. Tym razem nie było to drobne mrowienie, ale uczucie jakby po stopie chodziło cało stado mrówek. Jednak Nambar nie unosił się. Zrobił krok po czym cała KI została uwolniona i odepchnęła go w górę. Kolejny upadek i kolejne podniesienie. Zielony odczuwał już delikatną złość, jednak nie zaprzestał. Myślał przez chwilę gdzie skierować energię. Po chwili rozmyślań przeszedł do czynów. KI powędrowała do nóg, w całej okazałości. Od koniuszki palców po górne partie mięśni nóg. Nameczanin delikatnie zaczął się unosić. Jego ciało przechyliło się do przodu, przez co stracił równowagę i wylądował na ziemi. Szybko wstał. Wiedział już mniej więcej o co chodzi. Przez chwilę zbierał w sobie większy nakład energii po czym rozniósł ją po całym ciele. Każda jego komórka była wypełniona KI. "Noo!" Zielone ciało zaczęło unosić się w powietrzu. Stopy oderwały się od ziemi. Nambar delikatnie się uśmiechnął po czym zaczął "pływać" rękoma w powietrzu. Poruszał się w kółko, aby nabrać większej wprawy. Nie był to idealny lot, ale na pewno wyglądało to lepiej niż poprzednio. Pomału zaczął lądować. Nie był zadowolony z efektu, on musiał latać szybko. Ponownie wzbił się w powietrze, tym razem mocno się skupiając. Ustawił ciało w pozycji owalnej i zaczął wypychać KI stopami. Momentalnie nabrał prędkości i krążył między domami. Po kilku chwilach miał już opanowane latanie. Wiedział jak przyśpieszyć, zahamować i przede wszystkim wylądować.

Wojownik przetarł pot z czoła. Był zadowolony z siebie że udało mu się opanować technikę latania. Ostatni raz spojrzał na wioskę. Łezka zakręciła mu się w oku. Miałby swój dom, gdyby wtedy mógł jakoś zareagować. Potrząsnął lekko głową, wyrzucając wspomnienia z przeszłości i skupiając się na teraźniejszości.
- Wioska Dwugwiezdej kuli... Pomoc... Walka
Nambar uniósł się w powietrzy po czym wystrzelił jak strzała i udał się w kierunku wskazanym przez wodza.

OCC:
Zakończenie nauki Bukujtsu

Zt>Wioska Siedmiogwiezdnej Kuli (Sanjurrobarra Village)
Powrót do góry Go down
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Nie Mar 29, 2015 7:22 pm

Wioska ta była najbliżej poprzedniego miejsca pobytu Druida. Postanowił rozejrzeć się tu ze względu na zadanie jakie otrzymał. Jedna z wiosek miała mieć zakłucony porządek, ale nie wiedziała o co dokładnie może chodzić, ani jak zweryfikować co tak naprawdę ma znaleźć. Liczył na jakiś łud szczęścia albo na oczywiste zachowanie, które będzie odbiegać od normy. Tuż przed wioską rozważył nawet sytuację, że w tej wiosce nic się specjalnego nie dzieje, ponieważ wędrowcy nic nie zauważyli, a mieli również najbliżej do wioski trzygwiezdnej kuli. Pamiętał jak wódz z wioski Druida wspominał, że tutejszy jest dość przyjazny. Mimo wygnania Druida powinien go przywitać i choć chwilę z nim porozmawiać. Gorzej może być z wojownikami. Podobno mieli najsłabszych, a Ci ze strachu mogą szybko zareagować i go wygonić.
Próbował dostrzec coś w obrębie wioski co odbiegało od normy, ale wszystko wyglądało w porządku. Pola świetnie zachowane, pracujący nameczanie, kilku rozmawiało w centrum wioski. Zamiast wlecieć do wioski od fronu zrobił to z góry lądując obok najsilniejszej grupy. W ten sposób nie wzbudzi podejrzeń, a także zbyt wielu nameczan go nie zauważy. Skoro ma się skonfrontować z obrońcami wioski to lepiej zrobi to na zaś i poprosi tylko na moment wodza.
- Witajcie bracia. Przyleciałem tylko po drodze. Zaraz stąd odlatuję. Pragnę tylko zapytać czy byli obcy w pobliżu, bo nie chcę się na nikogo niepotrzebnie natknąć albo robić wam problemów.
Takie oświadczenie było przejrzyste i szczere, bo faktycznie młody nameczanin wolał teraz unikać changelingów, a dzięki temu również sprawdzi czy w tej wiosce jest wszystko w porządku. Nie przemyślał tylko tego co się stanie, jeżeli nie jest i z czym musi się liczyć. Powinien był chwilę przemyśleć misję u boku Trollsa, a dopiero wtedy ruszyć. Zachował się jak zwykle. Pewnie mistrz uważa go teraz za kretyna i przewiduje, że Druid nic nie załatwi.


1. [font=Papyrus]Tam byłem
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Pon Mar 30, 2015 9:42 pm

Wojownicy skierowali wzrok na Druida, a następnie na jego rękę. Zmarszczyli czoło i widać było, że im go szkoda.
- Nie radzisz tam sobie sam! Podjęli zbyt drastyczną decyzję.
- Dokładnie. Też tak uważam. To trochę dziwne, bo...
- Ekhem. Nic nie dzieję się dla przypadku. - Wtrącił wódz. - Musiałeś sporo przejść. Pozwól, że zajmiemy się Twoją ręką.
Za nim stał wysoki i chudy nameczanin od którego emanował dziwny spokój i dało się wyczuć, że posiada większe niż reszta pokłady ki.

OoC:
No niestety, ale to nie ta wioska.
1. Szybka rozmowa i lecisz dalej.
2. Ględzisz z nimi i tracisz czas.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Sro Kwi 01, 2015 11:28 pm

Druid uniósł rękę i pokazał znak stop. Stał tak spoglądając na nameczan i ich reakcje. Chciał im dać bez słów, że nie potrzebuje pomocy. Uśmiechnął się i opuścił rękę, a następnie usiadł. Skoncentrował się na okolicy i spróbował wyczuć w innych wioskach emocje przypominające te obecnych tu nameczan. Nie był pewien czy ta metoda poskutkuje, ale zawsze próbował. Był typem, który chce stać się najlepszym wojownikiem. Pragnął zyskać szacunek nie tylko wśród swoich, ale także i innych ras.
Po chwili pojawiła się niebieska aura wokół jego ciała i widać było smugi rozchodzące się po okolicy, ale równocześnie jego moc obniżała się. Jego siła była jak na tę wioskę dość dobra. Pomyślał, że jeżeli ma unikać np. zagrożenia, a chce misję wykonać dość szybko, to warto unikać niepotrzebnych starć lub kontaktów. Do tego liczył, że w ten sposób wyczuje anomalie.
Jego ki obniżyła się o 25% i określił położenie pozostałych wiosek. Po dwóch, trzech minutach otworzył oczy i odezwał się do wodza:
- Najbliższe dwie duże wioski z kulami mają z wami kontakt? Podobno w którejś z wiosek coś złego się dzieje, ale te dwie w pobliżu chyba mają wszystko poukładane?
Jego pytanie było bardzo bezpośrednie, ale liczył na pewną pomoc. Zauważył, że w tej wiosce są bardzo pomocni, więc może na pytanie też mu odpowiedzą, a to pomoże wykluczyć dwie wioski. Pozostanie jeszcze 3, a wtedy pójdzie szybko. Problem jedynie polegał na odległości. Liczył jednak po cichu na to, że to jedna z pobliskich wiosek ma problemy.


1. Trening Start
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Sro Kwi 01, 2015 11:53 pm

Wódz zrozumiał aluzję z ręką, a pozostali zgodzili się, żeby pozostawić sprawy takimi jakie są. Zachowanie Druida przez chwile było bardzo tajemnicze, ponieważ przez moment nie robił nic poza siedzeniem i medytowaniem, a dopiero po chwili jego ki zaczęło się obniżać, a do tego ta aura. Dla starszego nameczanina było jasne, że ukrywa trochę swojej mocy i szuka po planecie innej ki. Natomiast na pytanie Druida wódz wyraźnie posmutniał. Zrozumiał, że być może ma jakieś zadanie lub też ma złowrogie zamiary. Nie był pewien co to oznacza, ale również nie mógł mieć żadnego wpływu na decyzję niebieskookiego pobratymca.
- Wioska jednogwiezdnej kuli jest najbliżej i po drodze do wioski trzygwiezdnej kuli, więc tak naprawdę możesz odwiedzić te dwie wioski bardzo szybko. - Dał krótką odpowiedź, która zbyt wiele Druidowi pomóc nie mogła. Wiedział jednak, że w wiosce Trójgwiezdnej kuli mają chwilowe problemy i jeżeli tam Druid sprawi problemy, to wpierw w wiosce Jednogwiezdnej poznają jego intencje.

OoC:
Zbyt wiele się nie dowiadujesz, ale najpierw musisz zachaczyć o Jednogwiezdną, a potem dopiero Trzygwiezdną wioskę.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Czw Kwi 02, 2015 11:11 pm

Odpowiedź wodza była bardzo ogólna, a więc skończyła się taryfa ulgowa i nie mógł ocenić co było tego powodem, ale wiedział jedno. Faktycznie w prostej lini znajdowały się dwie większe wioski, a więc powinien tak zrobić jak powiedział wódz.
Nie mniej jednak miał pewne obawy co do wioski jednogwiezdnej kuli, ponieważ była to największa osada z bardzo silnymi wojownikami. Było tam dużo nameczan, więc mógłby się wmieszać w tłum, ale z drugiej strony było niewielu nameczan o niebieskich oczach, a to już był pewien problem. Mimo częściowo ukrytej mocy i tak będzie się rzucać w oczy. Brak jednej ręki, tajemnicze tatuaże. Musiałby być niewidzialny, a to jest niemożliwe.
- Dziękuje. Tak też zrobię. Jeszcze nie byłem w naszej największej wiosce.
Odpowiedział wodzowi, a następnie sobie to przemyślał.
Co ma być to będzie. Ta wioska jest duża, wielu dobrych wojowników. Teoretycznie changelingi nie powinny jej atakować. Może uda się tam dowiedzieć czegoś więcej.
Pożegnał się z wodzem i wojownikami i ruszył w drogę. Skierował wzrok w kierunku wioski jednogwiezdnej kuli, a następnie wystrzelił przed siebie. Leciał nisko, żeby pozostać niezauważonym. Postanowił wymusić z siebie maksimum możliwości, aby usprawnić nieco swój lot. Do tego pragnął stać się bardzo szybkim wojownikiem, a stopniowe zwiększanie szybkości powinno mu w tym pomóc. Do tego co chwila za pomocą techniki mistycznej wydłużał rękę aby rozbić jakieś skały lub też złapać się drzewa i zatrzymać gwałtownie. Dzięki temu również ćwiczył siłę swoich mięśni. To bardzo ważne, ponieważ sukcesem będzie osiągnięcie takich parametrów żeby móc zacząć walkę i od razu ją zakończyć. Bez względu kto stanie mu naprzeciw.
Parę razy zatrzymanie nie udało się i łamał nawet drzewa, które następnie zderzały się z jego ciałem. Parę dodatkowych siniaków, ale przyjmował to jak twardziel. Dzięki temu również wytrzymałość trochę wzrośnie, a dzięki lataniu nieco poprawi energię. Taki trening poprawi każdy z parametrów z naciskiem na szybkość, mniej siłę i wytrzymałość, a najsłabiej na energię. Co by nie było. Dąży obraną ścieżką.
Wioskę trzygwiezdnej kuli pozostawił już daleko za sobą, a wioska jednogwiezdnej była coraz bliżej.


1. z/t Wioska 1* kuli
2. Dalsza część treningu.
Powrót do góry Go down
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Pią Sie 14, 2015 11:48 am

Ciągłe latanie mogło okazać się zgubne, lecz przy samym fakcie namierzania detektorem na nic zdadzą się jakiekolwiek środki ostrożności. Mimo to Fan liczył, że jakoś uniknie wszelkich przeszkód na drodze. Nie powinien, bo każdy, potencjalny przeciwnik może wyrządzić szkód. Sam jeden był zbyt słaby na taką chmarę. Trzeba było zaryzykować i zrobić tyle, ile mógł. Dobrze mu zrobiła przebierzka i lawirowanie wśród większych skał. Mógł także napoić się wodą, tak zbawienną dla Nameków. Od czasu do czasu wydawało mu się, że nic się nie dzieje. Cisza dookoła nie wskazywała na jakiekolwiek oznaki walk. Pustkowia najwyraźniej nie były niczym innym, jak przestrzenią, po której wałęsał się wiatr i kurz. Rozglądał się bacznie i w niemałym napięciu śledził wykresy na swoim detektorze. Dopiero teraz do głowy wpadły mu różne pomysły, których nie zdążył wykorzystać. Miał postrzępione ubranie, a fajnie byłoby wykorzystać pancerz Sayian. Może z daleka nie przykuwałby już takiej uwagi, jak teraz i poruszanie się byłoby efektywniejsze. Pomyśli o tym na następny raz, o ile jakiś będzie. Ratowanie z opresji przez Changelingów to już chyba norma, która dodawała mu przyjemnego dreszczyku. Nikt nie przypuszczałby, że Namek zdoła dogadywać się ze wszystkimi - prócz wrogów.
Droga była wystarczająco długa tam, gdzie zmierzał. Pomagał mu w tym lokalizator i wbudowana w nim mapa, dlatego nie chciał bezczynnie zmierzać do celu i wykorzystać go na udoskonalanie. Trening sam w sobie mógł przybierać różne formy, a przecież Fanalis potrafił tak mało. Tyle dobrodziejstw skrywa zielona rasa, a o których pośrednio dowiadywał się od nieznajomych. Inspiracja sama się znajdowała. Mógł spróbować tajników stawania się olbrzymem lub przetestować inne zagadnienie, na które kiedyś trafił. Myśli podzielnie biegały między rzeczywistością, a planami w głowie. Raptem po kilku minutach zdecydował się. W ciągłym ruchu mógł wykorzystać prosty atak dystansowy. Bezpośrednie walki wymagały zbyt wiele zdrowia, a tak wprowadzi sobie różne schematy do strategii. Szeroko zapatrzony na swoją wizję i sposób walczenia doszedł do pierwszego wykorzystania techniki, aż metodycznie nie zdoła jej opanować. Wysiłek sprzyjał młodemu ciału, chociaż nie odzyskał pełni zdrowia. W takim obiegu wydarzeń było wręcz jasne, że nie zdoła odpocząć wystarczająco długo. Wykorzystanie wszystkich strzykawek pomogło utrzymać się na nogach do teraz, co byłoby kłopotliwe, jeśli nie specyfik i jego działanie. Nadal pozostawały tajemnicze pigułki, którym towarzyszyć pewnie będzie jakichś efekt. Znając Changelingów i ich naukowe wynalazki, to dziedzina medycyny również musiała stać na wysokim poziomie. Kto wie, czego jeszcze może doświadczyć. Plan jednak zakładał pomoc pobratymcom i liczenie, że któryś przywódca wioski albo mieszkaniec zdoła go wyleczyć, a przy okazji wypędzi niechcianych gości.
Jeśli zaś tyczy się samego treningu miał go w głowie nakreślonego od początku do końca. Mystic Attack, tak go zapamiętał. Właściwości Nameków pozwalały na różne rzeczy. Ich ciało mogło przybierać inna formę dzięki elastycznym komórkom, czy coś podobnego. Nadawali sobie ją i wzrastali do postaci kolosa, co zapewne nie udałoby się bez odpowiedniego przeszkolenia. Dlatego chłopak trochę obawiał się o rychłe opanowanie tej sztuki, na która powinien poświęcić sporo więcej przygotowania. Mimo to mógł i liczył na siebie. Ogólna teoria polegała na wydłużeniu kończyny i zaatakowaniu nią. Niby nic trudnego, a wręcz prostego. Wystrzelenie szponów czy pięści samo w sobie może zaskoczyć przeciwnika. Fanalis postawił na koordynację i jak najmniejsze afiszowanie się z energią. Jednak technika sama w sobie zawierała usprawnienie uderzenia, które miało swoją moc. Toteż próby zaczęły się od uelastycznienia ręki, a potem na próbach jej rozciągnięcia, aż nie zdoła wydłużyć jej i przyciągnąć do oddalonej skały. W tym względzie liczył, że zarówno on, jak i chwycona rzecz będą mogły w sprawny sposób zostać przyciągnięte. Na razie jedynie te sposoby przychodziły mu do głowy i wydawały się najefektywniejsze. Czas pokaże, jak wyjdzie w rzeczywistości.

Occ: Rozpoczęcie nauki Mystic Attack i treningu statystyk.
Powrót do góry Go down
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Nie Sie 16, 2015 8:06 pm

I zdarzyło się. Ucieczka przed chordą Sayian nie należała do przyjemnych. Podniosła sytuacja zmusiła naszego Nameka do jedynej, słusznej decyzji, którą podjął bez wahania. Nie raz jeszcze ją podejmie. Niczego sobie sytuacja, w której gnał przez dobrze znane mu tereny, posiłkując się mapa z detektora, aż tu nagle na mapie zaroiło się od punktów. Zdziwieniu nie było końca, gdy ujrzał zza skały tylu żołnierzy. Wszyscy w swoich typowych mundurach, ale wyposażeni w pistolety. Chwila dezorientacji w ciszy i gapienia się od razu skłoniły wroga do typowej reakcji i otwarcia ognia. Rozwalili w trymiga skałę pod nim, chociaż pewnie większość celowała do niego. Całe szczęście, że byli tylko żołnierzami, a nie wyszkolonymi wojownikami. Mimo wszystko musiał natrudzić się, żeby w ogóle przeżyć. Pognał w drugą stronę, co nie było właściwą trasą, więc zaczął zawracać. Tabun ludzi biegł za nim i zza pleców dochodziły go tylko okrzyki i świst laserowej broni. Jeden prawie trafił go w czułka, a inny w ucho. Wtedy to dopiero by się wkurzył, gdyby stracił detektor, a co dopiero antenki. Nikt nie zdawał sobie sprawy, jak ważne dla Nameczanina były jego czułka. To święta świętość, bo były newralgicznym punktem w ich organizmie. Bardzo czułe i służące przy każdej czynności. Bez nich, jak bez ręki. Nie dało się tego opisać.
Długo zajęło chłopakowi dojście do najlepszego rozwiązania. Gdy przerażenie i efekt dezorientacji zniknął, musiał wziąć się do roboty. Dobrze jest poćwiczyć w ten sposób, chociaż niekiedy groźnie. Wykorzystał do tego połowę dotychczasowych pokładów mocy. Z wypracowana w pocie czoła zwinnością starał się eliminować przeciwników, a w zasadzie spowalniać ich, żeby nie dowiedzieli się dokąd zmierzał dokładnie. Manewrował i w końcu mógł posłużyć się w praktyce prawie opanowaną techniką. Testowanie nie było widowiskowe, bo strzelający wróg skutecznie uniemożliwiał mu odpowiednie skupienie. Mimo to bez większego trudu unikał blasterów. Wystarczyło postarać się jeszcze trochę, a poprzez rozciąganie ramienia, obezwładniać ich jeden po drugim. Był dla nich za silny, jednak ich morale zdawały się kompletnie nie reagować. To było denerwujące, żeby aż tak pokładać wiarę w ideę podboju czyjejś planety. Mniejsza o to. Sam wykonywał własne cele i ci faceci trafili po prostu na gorszy dzień. Nie przysłużą się więcej i dobrze, bo przecież niedaleko było parę miejsc z bezbronnymi Nameczanami. Fanalis czuł napływającą siłę ze względu na przestępny sposób, w jakim mógł teraz eliminować skupiska przeciwników. Jakoś ponownie nie chciał robić im krzywdy. Teraz, gdy był o wiele silniejszy i miał przed sobą tych gości, zwyczajnie brała go litość. Nie chciał więcej tracić na nich czasu, więc odleciał, żeby go nie gonili. Na resztę czynników lokalizujących jego położenie nie mógł mieć wpływu. Oby tylko nie trafił przedwcześnie na kogoś, kto zdoła zafundować mu bezlitosną śmierć. To zawsze denerwowało, kiedy mimo usilnych starań ktoś bez trudu pokazuje ci, że nic nie wskórałeś. Ostateczna forma zdławienia czyjejś nadziei. Na szczęście nie do końca był tego świadom, nawet po wydarzeniach w przeszłości.
Wioska trzygwiezdnej kuli była jego celem, ale zanim zdoła pojawić się przed jego mieszkańcami chciał wiedzieć, co dzieje się na terenach dookoła. Czy ktoś z Sayian zdołał je spustoszyć. Liczył, że mogli byś w trakcie precedensu, który byłby zdolny przerwać. Tutaj pojawiał się wyczekiwany moment rozpoczęcia ratunku swoich pobratymców i odstania od tendencji obcowania z Changelingami. Chciał spotkać równie silnych braci i stanąć z nimi do walki o planetę. To na pewno kolejna, potrzebna mu dawka doświadczenia i ujrzenia ich sposobu walki. Wyszkolenie mógł zdobyć jedynie u ich boku, bo w końcu byli jego odzwierciedleniem i posiadali wiedzę, którą mógł przyswoić genetycznie.

Occ: Koniec nauki Mystic Attack i treningu statystyk.
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1208
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Nie Sie 16, 2015 10:52 pm

Fanalis trafił do właściwej wioski, gdzie nameczańscy bracia wiedzieli jak się nim zająć. Zaraz podbiegła trójka młodych osobników, a za nimi wódz.
- Zastanawiałem się, czy przylecisz do nas. Stoczyłeś trudną walkę. Moment!
Wódz na koniec krzyknął, a młodzieńcy stanęli w miejscu. Również wydawali się teraz ostrożniejsi. Wszyscy stali bokiem w nieco bojowych pozach.
- Skąd masz to urządzenie? Po co Ci ono? - Zapytał Xinus, wódz wioski wskazując na scouter.

Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Pon Sie 17, 2015 11:27 am

Zadowolenie i ulga cisnęły się na twarz Fanalisa, gdy tylko dostrzegł, że wiosce nic nie grozi. Naprawdę dodało mu to otuchy, której potrzebował po tych wszystkich walkach. Nie zaprzestanie tak ważnej dla każdego Nameka misji - ochrony planety. Samo spoglądanie na znajome twarze dodawało mu nowych sił. Młodzi chłopcy, niegdyś jak on spędzali tu swoje chwile, lecz w dość nieprzyjemnym okresie. Oby nic wielkiego się tutaj nie stało, a jak już, to przynajmniej z nim mieli jakieś szanse na ucieczkę. Przywódca niezmiennie od lat kojarzył się Fanowi z kimś szlachetnym, kogo obecność była potrzebna do utrzymania spokoju ducha. Skłonił się przed nim i z potrzebnym szacunkiem wysłuchał, co miał do powiedzenia. Zdziwiła go nieco reakcja młodocianych. Potem zrozumiał w czym rzecz i wcale nie był zaskoczony. Zrobił zakłopotaną minę, ale nie czuł się oskarżony za posiadanie urządzenia. Nie wiadomo, jak to wyglądało z ich perspektywy. Pewnie, jakoby miał coś wspólnego z wrogiem. Dlatego stał w miejscu i dał sobie chwilę czasu na zastanowienie. Poukładał szybko wydarzenia w głowie i mógł się wytłumaczyć.
- Ach, ten detektor. - zdjął urządzenie i wystawił je przed sobą na dłoni.- Dostałem go od pewnego Changelinga. Nie wiem, czy bez niego poradziłbym sobie z przeciwnikiem. Changelingom też bardzo zależy na pozbyciu się nieproszonych gości. Od momentu ich lądowania pomogło mi dwóch Changów, dzięki którym zdołałem tu przybyć po wygranych walkach. To moja jedyna metoda lokalizowania przeciwników. - wyjaśnił najbardziej szczegółowo i zwięźle, jak potrafił. Nie wiadomo, kiedy ktoś nieproszony zjawi się i będzie chciał uskuteczniać swój plan podboju. Fan nadal nie mógł za wiele powiedzieć o Sayianach i ich obecności. Walki na pewno trwały na całej planecie niedaleko osiedlonych miejsc. Skoro dysponowali sporą technologią, to wielce prawdopodobne, że ruszyli do pierwszych źródeł mocy. Na tę chwilę nic więcej do wspominania potrzebne nie było, chyba że Xanus ze swoja wnikliwością zauważy taką potrzebę.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Sro Sie 19, 2015 4:47 pm

Wódz wioski bacznie obserwował nowo przybyłego gdy ten tłumaczył skąd ma przy sobie urządzenie z którego użytku słyną raczej Changelingi.. I saiyanie. W tych niebezpiecznych czasach nie można było mu się dziwić, zaufanie podczas wojny to bardzo ograniczony zasób.
-W porządku. Powiedzmy że ci wierzę. Ale jako środek bezpieczeństwa... chciałbym abyś oddał ten swój detektor na czas pobytu w wiosce. Tutaj z pewnością nie będzie ci potrzebny. Potem Onua ci miejsce gdzie będziesz mógł odpocząć i zregenerować rany.
Powiedział Xinus, a w jego głosie dało wyczuć się przejawy strachu i nieufności. Na tak spokojnej planecie niegdyś byłoby to niewiarygodne. Lecz wojna potrafi zmienić istoty w sposób znaczący.

Po chwili do Fanalisa podszedł jeden z wyższych nameczaninów, zapewne wojownik i wystawił swą dłoń po urządzenie z drugiej strony barykady. Może jednak nie należy oddawać tak użytecznego urządzenia? Jak wówczas wykryje się wrogów zanim zaatakują wioskę? Z drugiej zaś strony może to nie spodobać się Xinusowi, a Wodza Wioski należy traktować z szacunkiem. Wyboru jednak trzeba dokonać.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Czw Sie 20, 2015 7:39 pm

Chłopak zapamiętał przywódcę wioski Xinusa bardzo dobrze. Jako, że dorastał tutaj i był zamieszany w wiele nieprzyjemnych sytuacji, mieli go często na oku. Swawolny, jak na Nameczana bez większych zdolności i talentów, musiał sobie radzić. Sentyment wracał po latach, kiedy chciał pomóc przy obronie wioski. Nie mógł się dziwić zachowaniu, kiedy nie był już częścią ich wspólnoty. Mimo to poszukiwał kontaktu z braćmi. Teraz zależało mu na, jak najszybszym powrocie do zdrowia, a przecież zielony gatunek znany jest z leczniczych możliwości swojej magii. Na razie był poddany woli Xinusa i z szacunkiem oczekiwał swojej szansy na odpowiedź. W pewnym momencie skłonił głowę na znak respektu. Niestety posiadał także własną wolę i rozum, którym często kierował się nierozsądnie. To go odróżniało od reszty i sprawiało, że czuł się sobą.
- Z całym szacunkiem. Nie wyobrażam sobie, żeby któryś Nameczan był zdolny do współpracy z wrogiem, hehe. Rozumiem twój niepokój Xinus-sama, lecz nie przybyłem tu na odpoczynek. Jeśli jest szansa, żeby któryś ze zdolnych tutaj braci uleczył mnie, żebym odzyskał świeżość ciała, wtedy będę wdzięczny. Dobrze wiedzieć, że ta wioska jest bezpieczna i jest broniona. - tutaj spojrzał na rosłego wojownika, któremu zapewne nie dorównywał. Nie czekał na reakcję, ale uważnie spoglądał na Xinusa i jego mędrczy wygląd.- Sercem jestem za walką, w której mogę się rozwinąć jeszcze bardziej. Najwidoczniej elektronika Changelingów jest mi niezbędna na tym etapie i nigdy nie śmiałbym postawić się przeciw swojej rasie. Przepraszam za moją młodzieńczą zuchwałość. Nie proszę o wiele. - zakończył i uklęknął na jedno kolano przed zebranymi w geście hołdu dla Xinusa. zrobił się nad wyraz poważny, co było nie podobne do Fanalisa. Samo odczucie w takiej sytuacji to jedynie skrępowanie, ogromny dyskomfort, lecz szczery i braterski. Liczył, że doświadczeni Nameczanie wyczują to w nim, jak nie raz okazywało się w dziejach tej rasy. Po wyleczeniu nadal mógłby pozostać gdzieś w obrębie wioski, żeby wyczekiwać przeciwników zmierzających w obręb osady z Trzygwiezdną Kulą.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Nie Sie 23, 2015 11:11 pm

Xinus patrzył się nowo przybyłemu w oczy przez dobrą minutę, aż w końcu zrozumiał iż tej konfrontacji słownej nie wygra. Postanowił iż spełni jego prosbę. Lecz nie do końca tak, jak ten by tego oczekiwał.
-Skoro przyszedłeś uleczyć rany, to zrobisz to. Ale samodzielnie. Onua, zademonstruj proszę.
Wysoki i nakoksowany nameczanin odszedł na kilka kroków, wystawił ręke przed siebie, po czym gwałtownym ruchem odciął ją od ciała w spektakularny sposób, by kilka sekund później na jej miejsce wrosła kolejna, całkiem nowa ręka.
Fanalis niezaprzeczalnie był pod wrażeniem, lecz jego uśmiech nie trwał długo. Teraz musi zrobić coś podobnego. Stoi przed nim nie lada wyzwanie. Ale wszystko jest możliwe, prawda?
-Powodzenia, Fanalisie.
Dodał wódz wioski po czym zaczął się oddalać, zostawiając przestrzeń optymalną dla treningu.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Wto Sie 25, 2015 11:50 pm

Wydawałoby się, że Fan zareagował zbyt pochopnie przez co jego bracia postąpili tak, a nie inaczej. W każdym razie nie był tym urażony, a wręcz przygotowywał się na podobny scenariusz. Na pewno nie na zły obrót sprawy, w którym doszłoby do złych intencji. Gdyby nie sytuacja z lokalizatorem, chłopak byłby chętny do skorzystania z większej gammy pytań, w których mógłby zostać uraczony kilkoma technikami. Mimo, że na stan obecny wystarczyło, gdyby został wyleczony, to obawiał się, że nie będzie miał zbyt wiele czasu, kiedy to najeźdźca dotrze w te tereny. Bardzo chciał bronić rodzimej wioski, lecz wszystko toczyło się we własnym tempie. Był tu we właściwym czasie i z odpowiednim nastawieniem. To, co odbyło się dalej, niemal zmroziło krew w żyłach. Fanalis nigdy nie przypuszczał, że może dojść do takiego pokazu. Poprzez ten fakt mina chłopaka przybrała wyraźnego grymasu zniesmaczenia. Skrzywił się luźno, jakby pokazano mu śmierdzące odchody zwierzęcia tuz przed nos. W drugiej kolejności przełknął ślinę i powoli oswajał się z tą myślą. Dosłownie, miał zrobić podobnie, żeby tylko móc nauczyć się ów techniki?
Gdzieś w głębi czuł odpowiednią motywację i był w stanie zregenerować swoje siły. Niemniej wymuszone wyzdrowienie wymagało faktycznej wiedzy. Znowu został na pastwę losu, żeby zająć się powierzonym mu obowiązkiem. Dostał to, na co zasłużył. Po zostaniu samemu przeskanował jeszcze okolice, aby sprawdzić otoczenie w pobliżu. Urządzenie nie pozwalało, żeby ktokolwiek ukrywał swoją obecność, dlatego przy jego pomocy mógł być bezpieczniejszy. Potem nie pozostało nic innego, jak spróbować swoich sił ze wspomnianą regeneracją. Z początku czuł się bezradnie, lecz potem rozpędził się, jak w przypadku pozostałych technik. Instynkt w tym wypadku miał dużo do gadania. Wystarczyło zaufać pewnym reakcją. Organizm wiedział najlepiej, czym ma się zająć. Toteż nie było mowy o odcinaniu sobie całej ręki. Z pewnością byłoby to zgubne dla młodzika, który nie zdążyłby na czas z opanowaniem specyficznej odbudowy całej ręki. Nawet jeśli miałby to być ledwie palec. Wystarczyło, że czuł się osłabiony i cały poturbowany. Jeśli ten dyskomfort przeminie, mógłby zacząć eksperymentować. Rozgrzał się w miarę potrzeby, żeby podnieść także szeroko rozumianą formę sprawności. Tu już nie chodziło o same ćwiczenie i tężyznę fizyczną. Namek nie trudnił się w przyjmowaniu ciosów i oddawaniu ich ze zwielokrotnioną siłą. Nadawał się do bardziej wyszukanych rozwiązań. Przede wszystkim w rolę wchodziły różnorakie warianty ataków energetycznych. Musiał popisowo rozwiązywać swoje problemy. Być może doprowadzi go to do ciągłych bitew i walk z większą liczbą przeciwników. Nie mógł próżnować.
Przed oczami nadal miał tą samą formę regeneracji na poziomie komórek, jaka zastosował rosły Nameczanin. Nie zajęło mu to więcej niż kilka sekund. U Fanalisa może potrwać parę godzin. Lepiej nie ryzykować wykrwawienia. Opanowanie i kumulacja Ki wychodziła mu lepiej niż ćwiczenia. Ponownie poczuł przyjemność z kumulowania energii w całym ciele, żeby potem przenieść ją do miejsca docelowego. Tym razem musiał powędrować z nią głębiej. Nie tylko przemieścić ją do odpowiednich członków, ale też ze zrozumieniem zapewnić swojemu ciału mocy do regeneracji. Skumulował coraz to kolejne jednostki energii w ciele i nasycał się nią, żeby obolałe oraz zmęczone partie ciała powracały do swojej świetności. Kontynuował proces nieprzerwanie, aż odczuje przewidywany efekt.

Occ: Rozpoczęcie treningu statystyk oraz nauka techniki Saisei.
Powrót do góry Go down
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Czw Sie 27, 2015 6:59 pm

Chłopak wręcz medytował, aby móc przystosować swoje ciało do regeneracji. Nastawiał się dzięki temu do tego siejącego zgrozę pokazu, jakim został uraczony. Musiał zrobić tak samo, żeby poznać efekty własnej odnowy biologicznej. Niestety coś go wybijało z rytmu. Ten jego charakterystyczny lęk, ciągłe obawy ku defetyzmowi. Naturalnie, że bał się, jak każdy człowiek. Tyle, że on był wojownikiem i musiał prezentować się okazale. W tym względzie mimo określenia, daleko mu było do takich myśli. Nameczanin z dość zakrojonym talentem - tymi słowami opisałby samego siebie. Pozostał sam, w czym czuł się najlepiej. Ustawił scouter, żeby informował go o zbliżającym się przeciwniku - na wykrywanie każdej, kierującej się w to miejsce energii. Skoro jak dotąd wszyscy byli cali i zdrowi, to zdoła dokończyć swój trening, a nauka powinna przynieść właściwe rezultaty.
Drugim mankamentem tuż po odcięciu sobie ręki był powrót na pole walki. Nic tu po nim w obecnym położeniu. Przyda się gdzie indziej, tak samo, jak po opuszczeniu osady. Kontynuował monotonną przeprawę, żeby dokonać niemożliwego. Zastygnął w bezruchu, aż w pewnym momencie zabłąkana żaba zrobiła sobie z jego głowy siedzenie. Gdy tylko otworzył oczy i drgnął pod wpływem powiewu wiatru, strącił płaza odwłokiem do góry. Bojowe nastawienie i chęci wprawiły instynkt do działania. Uruchomił wszelkie pokłady Ki i zaczął pierwsze podejście do odnowienia zużytych komórek w ciele. Zrobił to odruchowo, dlatego nie było mowy, żeby cokolwiek poczuł. Efektem było wezbranie mocy, jaką posiadał i przemieszczenie jej. Pozornie udane czynności nie były tym, czego szukał. Spróbował znowu, tym razem mając przed oczami obraz i uczucie tego, co zrobił jego rosły pobratymiec. On nie wahał się przed niczym i był gotowy na wszystko. Może to jest kluczem do sukcesu? Udane rozwiązanie zawsze przychodzi pod wpływem impulsu, który w potrzebny sposób motywował. Na skraju przepaści myśli się o śmierci, lecz siła jaką można zebrać pod wpływem determinacji przeciwstawia się wszelkim przeciwnością. Przekraczanie limitów nie do końca było mu potrzebne w stu procentach. Wyolbrzymiał tę prostą technikę do skali czegoś niemożliwego, ale tak naprawdę była w jego zasięgu. Dużo nauczył się podczas walk, lecz nie wszystkiego. Nauka nadal pozostawała pod dyktando jego własnego widzimisię. Huu, powoli, pomyślał sobie i odetchnął. Wdech, wydech. Koncentracja i skupienie na celu. Dołożył wszelkich starań, jakich tylko mógł i pozwolił ciału na pójście własnym tempem. Wtem ku zaskoczeniu Fanalis poczuł rodzącą się w nim iskierkę. Była czymś nowym, co wyobraził sobie jako ciepło. Po chwili mógł tą energię przenosić i pobierać uzdrowicielską moc. Przynosiła ulgę, dlatego chciał ją utrzymać, zrobić większą i większą. Rozprzestrzenić po całym organizmie i kumulować w niej potrzebne paliwo.
Obudził się z transu i wiedział, że to chwila, w której doszedł do kulminacyjnego momentu rozwoju. Regeneracja będzie przebiegała w tym samym, niezmiennym tempie. Odczuł spadek Ki. Technika mimo wszystko wyczerpywała. Taką cenę płaciło się za odtworzenie nowej tkanki, a co dopiero całej ręki. Nadal był pod nie małym wrażeniem wyczynu. Tak spokojnie do tego nie podejdzie, ale czy zdoła wykrzesać odpowiednie pokłady determinacji i siły, żeby dokonać podobnego? Obawiał się, ale już nie tak rozpaczliwie. Nie szukał innego rozwiązania, tylko zdecydował się na tą opcję. Przy niej okaże się, czy nie będzie miał żadnych problemów w prawdziwym starciu. Wespnie się na odpowiedni poziom, żeby tylko Nameczanie wyszli zwycięsko z tej batalii o własną planetę. Przyłoży się, aby zasiać chaos w szeregach przeciwnika. Sayianie nie mieli tu czego szukać, a dobroć u zielonej rasy nie była całkowita. Niegdyś znosili podobne sytuacje w dziejach. Fan podjął się wykonania. Wystawił przed siebie lewą rękę, a prawą dłonią miał zamiar odciąć ją u nadgarstka. Wyprostował i napiął wszystkie mięśnie u palców. Pokaźne pazury zabłyszczały w świetle jednego ze słońc. Teraz albo nigdy.
- Haaaaya~! - zawył i w chwili przecięcia na twarzy pojawił się grymas bólu. Pobladł nawet od fali napływającego cierpienia i w momencie przerwania nerwów. Trysnęła fioletowa posoka, a w umyśle chłopaka zakorzenił się lęk i przerażenie, lecz także duma z braku wahania. Musiał przezwyciężyć wszelki opór i podjąć się leczenia, żeby nie stracić życia. Jeśli nie zrobi tego na czas, wtedy wykrwawi się. To pewne. Zatem z niemrawym wzrokiem chwycił bolącą kończynę i postępował zgodnie ze wcześniejszymi odczuciami. Wkładał za małe ilości energii, jak na tak szeroką ranę. Rezultatem było jedynie powstrzymanie znacznego krwawienia. W pewnym sensie cieszył się, że było to tak pomocne. Wyraźnie odzyskał ducha walki, którego było mu trzeba. Nie powstrzymywał się już i poddał się warunkowi regeneracji. Jeszcze tylko jeden okrzyk i przemieni większość Ki w błyskawiczna odnowę kończyny.

Occ: Koniec treningu statystyk i nauki Saisei.
Powrót do góry Go down
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   Pon Wrz 07, 2015 2:10 am

Wykraczając poza granice własnej wytrzymałości wojownik podejmuje się osiągnięcia sukcesu, lecz stawia na szali bardzo cenne dobra, jakim jest stan własnego ciała. Organizm przedstawiał psychiczne, jak i fizyczne zdolności, więc naprawdę dużo trudu należy włożyć w odblokowanie siebie ku niemożliwemu.
Fanalis samo ucięcie ręki traktował, jako masową sprzeczność własnego postrzegania. Jakby urodził się wczoraj i miał w sobie jedynie właściwą moralność. Wolał kierować się ku dobrej karmie, więc nie zwracał uwagi na alternatywne drogi do osiągnięcia celu. Owszem, kreatywnie urozmaicał sobie wysiłek podczas treningu i na swojej krótkiej drodze życia miał wahania równowagi, niemniej zrobił tyle, na ile było go stać. Teraz należał mu się odpoczynek i bardzo rozsądne wybranie konkretnego działania. Nic samo się nie zrobi, a w tym celu również nikt mu nie pomoże. Realistyczne podejście do świata to raczej fikcja u Nameczanina jego pokroju. Fan po prostu nie potrafił wyrosnąć z roli chłopca, który zafascynowany był gonitwą za ideałami. Wszelkie opowieści o legendarnych wojownikach napawały go optymizmem. Ze zderzeniu z niedawnymi przeszkodami nieco stracił na animuszu, lecz nabrał na odwadze i zaczynał przywdziewać męską szatę, przechodząc w dorosłość.
- Mało brakowało. Jak się namęczyłem, to aż ciężko sobie wyobrazić. Ręka cała, nie ustępuje tamtej, ale lepiej nie ryzykować pochopnie. Nigdy więcej. - skwitował na wszelki wypadek, nie trudząc się na niesłyszalne myśli, a werbalny komentarz. Mimo wszystko zdawał się być w dobrym humorze i nie martwić niczym niestosownym. Wybór własnej ścieżki, jak dotąd zawsze mu się opłacał, więc nie zrezygnuje z niczego - nie ważne jakim kosztem. Rozprostował jeszcze raz kości, zdjął scouter i schował go za pasem, jak dotychczas. Czuł się bezpiecznie i skoro już dotarł do wioski, w której wychował się praktycznie, nie omieszka wspomóc ich soja parą rąk. Xinus miał swoje metody i dla dobra swoich dzieci zrobi wszystko, lecz nie zawsze negatywne sugestie wyglądać powinny rażąco. Chłopak w ogóle nie przejął się ich podejściem. Mógł ze swobodą czuć się Nameczaninem i nie panikować ze względu na jakieś konflikty z innymi rasami, zamieszkującymi planetę.
Otrzepał po raz któryś z rzędu podniszczone ubranie i wkroczył głębiej w plac wioski. Chatki, chociaż mało liczne i umiejscowiona na nie rozległym terenie, wyglądały chyba na opustoszałe. Fanalis obracał głowę to w jedną, to w drugą, żeby upewnić się co do stanu faktycznego. Jak radzą sobie z obecną sytuacją i jakie kroki on sam powinien poczynić, żeby wpasować się w założenia obronne. Z podziwem w myślach wspominał rosłego Nameka i prędko ponownie mógłby go wypatrzeć. Miał \by do niego wiele pytań odnośnie walki i zapewne duża wiedza Xinusa podpowiedziałaby resztę. Musi tu zostać dla wielu czynników. Wzmocnienie w taki sposób będzie gwarantowane, żeby wskoczyć na nowy poziom. W końcu liczni, wyszkoleni Changelingowie zagadywali go, co do użytkowania mocy. Nie potrafił oprzeć się im wszystkim i chłonąć informacje, jak gąbka. Oczywiście na pierwszy plan przed wieloma niewiadomymi wysuwa się chęć opanowania nameczańskich technik. Umiejętność tak bardzo wpływająca na wzrost ciała do rozmiarów wielkich Małpoludzi. Chyba mógłby na nią postawić od czasu do czasu, gdy znudzi mu się bycie błyskawicą. Raczej wiedział, gdzie idzie i jedynie wyczekiwał, aż gniewne spojrzenia Xinusa czy jego silnorękiego na powrót pokażą niezadowolenie z powodu złamania doktryny Nameczan.
- Chciałbym przydać się na coś, żeby odbudować reputację Xinus-sama. Bardzo mi zależy na dobru naszej społeczności, ale jako jednostka jestem jeszcze mało doświadczony i zbyt porywczy, a ruszanie w samotną walkę coraz bardziej zbliża mnie do niewątpliwej porażki. Wiele słyszałem o jeszcze jednej właściwości naszego ciała, dzięki której można stać się olbrzymem. Czy jest szansa, że zdradzicie mi, jak mógłbym ją opanować? Na pewno nie jest wam obca, a mnie chęci nie brakuje. Posłużcie się mną w dobrym celu. - W trakcie przemowy ukłonił się nisko, nie ważne czy stał przy nich w pomieszczeniu czy na zewnątrz samotnie mówiąc w głos. Forma przypominać mogła zwyczajną i kulturalną stronę ich społecznego folkloru. Z czystymi intencjami kontynuował tą przeprawę ku całkowitej nadziei własnego losu. Potrzebował tego, jak promieni słonecznych i wierzył, że pomyślnie go wysłuchają i dopuszczą do siebie myśli o wykorzystaniu Fanalisa. Czy jednak takie ofiarowanie na coś się zda?

Occ: Rozpoczęcie treningu statystyk.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wioska Trzygwiezdnej kuli   

Powrót do góry Go down
 
Wioska Trzygwiezdnej kuli
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Wioska Czterogwiezdnej kuli (Tsuno Village)
» Wioska Dwugwiezdnej kuli
» Wioska w dolinie górskiej
» Wioska Kuro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: