Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wioska Sześciogwiezdnej kuli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Czw Maj 31, 2012 10:41 pm

.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Pon Lip 08, 2013 9:20 pm

Pomiędzy wioską jedno, a sześciu-gwiezdnej kuli znajdowały się wyłącznie pagórki, jeziora i depresje. Droga więc była łatwa i przyjemna. Jak to na nameczan przystało szli niemal całą drogę w milczeniu. Nawiązała się między nimi tylko krótka rozmowa:
- Jakie widzisz moje szanse w tym turnieju?
- Marne. Nie, dlatego, że jesteś słaby. Ani mi się waż ściągać te ciężary.
- Z nimi nie wiem czy wygram ze dwie walki.
- O to chodzi. Każdy może wygrać taki turniej, ale jeżeli pójdziesz łatwą drogą to nic nie osiągniesz. Pamiętaj w szczególności, aby nie nadużywać tej techniki.
Trener zrobił zamach w bok i rozciągnął swoją rękę na ponad dziesięć metrów tylko po sięgnięcie kamienia. Po skróceniu ręki podrzucił kilka razy kamień, aż w końcu przestrzelił kulą energii.
- Mistyczna nameczańska technika. W tej chwili niewielu z nas ją umie lub stosuje. Nawet z energią nie wszyscy szaleją. Wiesz, dlaczego?
- Jedynie domyślam się. Pewnie odgórny zakaz?
- Nie. Nasza planeta już wiele przeszła. Poza tym moc oszczędzamy na prawdziwego wroga. Im jesteś lepszy w walce na same pięści tym bardziej będą się liczyć z tym, że możesz mieć silne ataki ki.
Porady jak porady, ale na pewno sobie weźmie je do serca. Oczywiście nie chciał mistrzowi robić przykrości i mówić mu, że jest to głupotą zachowywać na sam koniec wszystko. Uwielbiał styl szybkiej walki. Nie wyobrażał sobie męczenia się zbyt długo po to, aby przegrać lub nie mieć wystarczającej satysfakcji z wygranej.
Dlatego wrócili do tej wioski licząc na to, że turniej między nameczanami będzie niezłym widowiskiem. Nim on się jednak rozpocznie musi nauczyć się kilku technik. Tuż po wejściu do wioski zauważyli sporą grupę. Wielu mieszkańców krzątało się, chodziło tam i z powrotem. Szli w kierunku centrum wioski, gdzie starszyzna miała przyjmować ochotników do turnieju. W końcu stawili się i oni. Druid oraz Fail stanęli przez wysokim i nieco grubym przedstawicielem ich rasy, którego skóra była niemal brązowa. Za pewne niedługo wyzionie ducha, a plotki głosiły, że zwycięzca turnieju będzie mieć zaszczyt połączyć się z tym niegdyś znanym i bardzo lubianym namekiem.
- Zapisuję mojego ucznia!
- Witaj Fail. Druid? Dawno was nie widziałem! Sporo się zmieniłeś chłopcze. Tym razem wyglądasz jak chłop.
Myśli starszego za to mówiły, co innego: Ciekawe czy czegokolwiek Cię ten łachmaniarz nauczył. Zejdzie na zawał widząc jak bardzo rozwinęła się jego grupa pod okiem innego.
Widać na starość stał się markotny, ale być może to on będzie zadziwiony formą.
- Turniej zaczyna się za dwie godziny. Szykujcie się.
- Co!? Miał być jutro.
- Spójrz na konstelacje na niebie. Chyba straciłeś rachubę.
Fail popatrzył na niebo, a wtedy przeraził się. Faktycznie stracił jeden dnia życia. Na szczęście cudem zdążyli. Druid wymienił wzrok z trenerem i ruszył w stronę południową, gdzie miała znajdować się arena walk. Nie poczuwał się do potrzeby przygotowywania. Co prawda miał ochotę douczyć się latania oraz techniki energetycznej, ale skoro przeciwnicy z wielkim prawdopodobieństwem nie będą i tak korzystać z KI to może być raczej spokojny.
Arena była całkiem duża, a wokół niej kilkudziesięciu wojowników. Na niej stał już jeden z mieszkańców wioski. Zawsze nadzorował różne potyczki. Tym razem widocznie miał być sędzią. Widział kilku byłych uczniów Faila, ale nie wszystkich. Zastanawiał się ilu ze zgromadzonych przy ringu będzie walczyć.
 


1. Taki sobie turniej robię.
2. Być może niektórzy już mieli okazję kiedyś to widzieć.
3. Rzucam kość, żeby poznać statystyki uczestników. Parzysta liczba 32.
4. Wartość umiejętności maksymalnie 50. Kość wskaże procent z 50.
5. W kolejnym rzucie kośćmi ustalone zostaną pary i poznam swojego pierwszego przeciwnika.
6. Żeby nie spamować przejdę z tym wymyślonym turniejem do tematu Sparingi
7. Chcę pisać, ale nie będę mieć czasu na pisanie z innymi osobami w ciągu najbliższego miesiąca.
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Pon Lip 08, 2013 9:20 pm

The member 'Druid' has done the following action : Rzut Kośćmi

#1 'Procent' : 45, 56, 96, 61

--------------------------------

#2 'Procent' : 29, 95, 65, 17

--------------------------------

#3 'Procent' : 7, 94, 87, 46

--------------------------------

#4 'Procent' : 19, 59, 66, 64

--------------------------------

#5 'Procent' : 99, 1, 41, 92

--------------------------------

#6 'Procent' : 51, 33, 60, 70

--------------------------------

#7 'Procent' : 40, 91, 91, 68

--------------------------------

#8 'Procent' : 87, 35, 66, 52

--------------------------------

#9 'Procent' : 86, 32, 77, 100

--------------------------------

#10 'Procent' : 71, 9, 53, 24

--------------------------------

#11 'Procent' : 70, 74, 8, 82

--------------------------------

#12 'Procent' : 41, 62, 35, 90

--------------------------------

#13 'Procent' : 1, 54, 10, 55

--------------------------------

#14 'Procent' : 52, 81, 30, 74

--------------------------------

#15 'Procent' : 67, 59, 36, 55

--------------------------------

#16 'Procent' : 4, 1, 96, 40

--------------------------------

#17 'Procent' : 53, 65, 90, 43

--------------------------------

#18 'Procent' : 71, 42, 99, 85

--------------------------------

#19 'Procent' : 76, 38, 63, 96

--------------------------------

#20 'Procent' : 33, 50, 20, 66

--------------------------------

#21 'Procent' : 95, 75, 95, 14

--------------------------------

#22 'Procent' : 75, 85, 5, 63

--------------------------------

#23 'Procent' : 45, 96, 26, 46

--------------------------------

#24 'Procent' : 29, 53, 73, 64

--------------------------------

#25 'Procent' : 92, 43, 96, 63

--------------------------------

#26 'Procent' : 21, 57, 31, 72

--------------------------------

#27 'Procent' : 46, 92, 91, 95

--------------------------------

#28 'Procent' : 61, 31, 5, 94

--------------------------------

#29 'Procent' : 68, 38, 66, 75

--------------------------------

#30 'Procent' : 37, 54, 18, 35

--------------------------------

#31 'Procent' : 82, 6, 90, 71

--------------------------------

#32 'Procent' : 37, 74, 29, 69
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Pon Lip 08, 2013 10:01 pm

Wśród chłopaków z tej grupki widział i wyczuwał, że niektórzy mają spory potencjał i mogą go chować podobnie jak on. Oczywiście ten turniej nie odzwierciedli rzeczywistej siły. Tym bardziej, że w tej grupie widział również niskich i młodszych oraz grubszych skupiających się z pewnością na magii leczenia osobników. Trener mu kiedyś wspominał, że tacy są najgorsi, ponieważ mało atakują, przyjmują bardzo dużo ataków, ale ciągle się leczą i w końcu jak się zmęczysz atakowaniem ich to Cię przygniotą swoim cielskiem, a potem jest wstyd na całą wioskę lub nie daj saichoro całą planetę. Wtedy tylko można marzyć o tym by Cię inni szanowali, jako wojownika. Przed takimi nie zawaha się użyć ki, ponieważ nie ma zamiaru się cackać z leniami. Można przecież nauczyć się magii, technik opartych na ki oraz być silnym i szybkim namek-senshi.
Stali tak przez kilkadziesiąt minut, aż w końcu stojący na środku areny starszy odchrząknął i zaczął przemawiać.
- Witajcie młodzi adepci oraz widzowie. Ten turniej ma za zadanie wyłonić wśród tej grupy przyszłych elitarnych obrońców, a najlepszy będzie mieć szansę na trening z najlepszych z nas i tylko on się dowie, kto nim jest. Nawet ja tego nie wiem!
Wydawało się to całkiem ciekawą informacją. Według Druida najsilniejszym musiał być obrońca ich wielkiego wodza. Nie wyobrażał sobie, że znajduje się ktoś taki w innym miejscu. Uśmiechnął się w duchu, że mógłby kiedyś być na tym samym miejscu, ale taka pozycja uniemożliwia wtedy poruszanie się. Musi przebywać blisko wodza, aby móc go chronić w każdym momencie. Zajęcie niezwykle nudne. Nieważne jak bardzo jest oddany swojemu ludowi to woli pozostać drugim najsilniejszym i móc bronić planety z każdego miejsca. Woli iść na pierwsze i ma nadzieję na przyszłość, że najmocniejsze uderzenie. Nie ma, co się cackać z agresorem. Do rozpoczęcia turnieju pozostawała już niecała godzina. Zapisy, więc zostały zakończone. Pewnie stąd zaczął mówić. Dowie się ilu ma przeciwników i kto może stanąć na jego drodze.
- Koniec zapisów! Mamy dokładnie trzydziestu dwóch uczestników. Było zapisane trzydzieści pięć osób, ale musieliśmy zdecydować o odrzuceniu trójki najmłodszych. Przepraszamy za to. Wasz czas nadejdzie.
- Tak jest mistrzu. Będziemy trenować i będziemy mocniejsi.
Stali trochę z tyłu i krzyczeli chórkiem. Jak przystało na sumiennych nameków przyjęli to z olbrzymim spokojem. Pewnie był to dla nich jeden z testów. W przypadku innego zachowania można w przyszłości kogoś takiego wykluczyć podejrzewając, że może być zbyt agresywny, nieposłuszny lub zbyt pyszny.
- Jak już powiedziałem będzie walczyć trzydziestu dwóch śmiałków. Czeka nas oczywiście losowanie par. Czekamy na razie aż zostanie rozpisana całkowita lista i ustalone kilka szczegółów.
Fail złapał Druida za ramię stojąc za nim, a ten się gwałtownie obrócił.
- O co chodzi?
- Nie są tacy silni.
- Tak?
- Ale na kilku trzeba uważać.
Puścił jego ramię i poszedł na bok w kierunku swoich byłych uczniów. Jakoś jego rada nie była zbyt cenna. Domyśli się tego nawet największy idiota, że są tutaj wojownicy, których nie powali dość szybko, a może dostaje piękny łomot jednym ciosem. Wystarczyło spojrzeć na tego o twarzy dziecka, a z rękami jak wielkie młoty.


1. Dalej piszę w temacie Opis turnieju
Powrót do góry Go down
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Sro Lip 24, 2013 10:17 pm

Wycieńczający turniej dobiegł końca, a on mocno wyczerpany. Nie dał się wyleczyć nawet innym nameczanom. Woli, aby jego ciało zregenerowało się samo. Jest to również częścią treningu. Zdolność najlepszych wojowników do regeneracji ciała. Po każdej ciężkiej walce jego ciało będzie się długo regenerowało, aż zrozumie, w jaki sposób to działa. Wtedy sam się nauczy tej ciekawej i potrzebnej techniki. Na obecną chwilę musi odsapnąć i znaleźć swojego mistrza, którego nie było w tłumie, który oglądał oraz w okolicy. Sądził, że Fail będzie w mieście, ale tam również go nie mógł znaleźć. Część mieszkańców już wróciła w okolice swych domów, wojownicy zaczęli się rozlatywać w różne strony, a on nie miał sił szukać dalej. Usiadł pod jednym z domków i założył ręce na kolana. Zaczął wpatrywać się w przechodzących nameczan, którzy kłaniali się mu. Z pewnością swoją zaciętą ćwierćfinałową walką zasłużył na uznanie, ale wiedział, że niedługo ponownie wrócą do rzeczywistości wszyscy. On musi po tym turnieju odpocząć, ale nie zamierza siedzieć w miejscu. Musi stać się mocniejszy, a po turnieju wie, że do najlepszych mu jeszcze trochę brakuje.


1. +10%hp. +30hp. Moje hp 34.
2. +10%ki. 30ki. Moje ki 200.
3. Zakończony turniej w Sparing-turniej w wiosce 6-gwiezdnej kuli
Powrót do góry Go down
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Czw Lip 25, 2013 3:15 pm

Druid nie mógł znaleźć swojego mistrza, ale to mu nie przeszkadzało. Musiał mieć swój nagły powód, a kiedy będzie mieć czas to znajdzie swojego ucznia bez problemu. Już nie raz podczas ich treningów, Fail znikał na bardzo długo i nawet nie wyjawiał swojego powodu. Druid nie zastanawiał się nad tym, ponieważ nie było takiej potrzeby, a zaprzątanie sobie głowy zbędnymi drobnostkami jest głupotą. Wie, że im więcej w głowie głupich myśli, tym jest gorzej. Siedział w spokoju i obserwował innych. Widać było po nim efekty walk. Jako jedyny nie chciał dać sobie pomóc po turnieju, więc patrzyli na niego z dużym zdziwieniem. Każdy uczestnik został wyleczony i był w pełni formy. Jeden z uczniów tej wioski, który koncentrował się na nauce Sochi podszedł do niego.
- Druidzie, dlaczego nie chcesz dać sobie pomóc?
- Moim celem jest nauczenie się Sai Sei, ale moje ciało nie jest jeszcze gotowe na to.
- Rozumiem. Pozwolisz, że przynajmniej trochę Cię podleczę?
- Co to da?
- Ja nauczę się lepiej tej techniki.
- Dobrze, ale tylko trochę mi możesz pomóc. Nie potrzebuję pełnego leczenia.
- Rozumiem, wiem czego oczekujesz.
Po krótkiej pogawędce Druid obniżył głowę i zamknął oczy. Był na tyle wyczerpany, że szybko przysnął, a młody nameczanin wystawił do przodu ręce i rozpoczął proces leczenia.


1. Wykorzystuję nameczanina jako maszynę lecznicą. Start procesu leczenia 15:15.
Powrót do góry Go down
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Czw Lip 25, 2013 9:14 pm

Drzemka była bardzo długa i po przebudzeniu się czuł pełnię sił. Otworzył po chwili oczy i wstał. Młody nameczanin kucał obok i Druid patrzył teraz na niego z góry. Nie mógł się złościć o coś takiego, bo młodzian kiedyś będzie dobrze służył lecząc innych. Zastanawiał się jak długo go ten młokos leczył i czy potrzeba mu dużo treningu, skoro nie posłuchał prośby starszego kolegi i wyleczył go całkowicie.
- Musiałeś leczyć do końca? Od jak dawna się uczysz?
- Niestety nie jestem tak zdolny jak reszta lub Ty. Mi nauka nowej techniki zajmuje długo.
- Pewne techniki trzeba długo ćwiczyć. U mnie lewitacja zajęła wiele godzin treningu, a dopiero podczas tego turnieju w pełni zrozumiałem jak działa. To samo dotyczy techniki Kiaiho. Leczenie również wykorzystuje czystą ki. Opanowanie jej jest najtrudniejsze. Dlatego changelingi nie potrafią siebie same leczyć.
- Dużo wiesz jak na… to znaczy… wojownika.
- Wiem, że Fail nie cieszy się dobrą opinią. Nie wiesz, gdzie mój mistrz zniknął?
- Niestety nie. Nikt go nie widział. Ktoś inny również go szukał, ale nikt nie wie gdzie jest.
- Długo byłem nieprzytomny?
- Około trzech, czterech godzin.
- Myślałem, że tydzień. To nic się nie dzieje. On często znikał na tak długo.
Młody nameczanin przechylił głowę ze zdumienia i wzruszył ramionami, bo nie rozumiał stosunków mistrza Faila z jego uczniem. Druid rozglądnął się dookoła. Nie wiedział, co w tej chwili mógłby robić, ponieważ wcześniej zawsze zadania wyznaczał mu Fail, a teraz miał chwilę wolnego i brak wytycznych. Oczywiście trening będzie musiał odbywać samodzielnie, ponieważ jego mistrz już go więcej technik nie nauczy, a również pokazał mu wszystkie sposoby na wytrenowanie ciała. Ruszył w kierunku domku starszego w nadziei, że uzyska od niego odpowiednie zadanie lub wskazówkę, co powinien robić dalej. Może być coś do zrobienia.


1. Nameczanin kończy leczenie. 21:00.
2. +100%hp.
3. +100%ki.
Powrót do góry Go down
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Czw Lut 27, 2014 9:26 pm

POST Time Skip
Po turnieju parę rzeczy się zmieniło. Druid został pozostawiony sam sobie i przydzielony do wioski sześciogwiezdnej kuli. Celem było wzmocnienie oraz nauka podstawowych technik nameczan oraz obrona wioski przed zagrożeniami. Jego mistrz został przydzielony w zupełnie inne miejsce przez samego wodza, a więc musiał trenować z innymi osobami.
Pierwsze miesiące przeznaczył na zapoznanie się z każdym wojownikiem poprzez krótki sparing, a także z innymi mieszkańcami poznając ich specjalne umiejętności. Według wodza wioski nadawał się bardziej na mieszkańca typu leczącego niż walczącego. Stąd wódz postanowił nauczyć go podstawowej techniki, czyli wyczuwania innych osób. Dzięki temu będzie wiedział, że ktoś potrzebuje pomocy jak będzie spadać moc. Będzie wyczuwać zagrożenie i będzie mógł polecieć ze wsparciem.
- Wodzu. Jeszcze nie nauczyłem się latać.
Niebieskooki po tych słowach nasłuchał się kolejnych wulgaryzmów w kierunku swojego mistrza. Jak zwykle. Przyzwyczaił się już do tego. Naukę latania pozostawili na później. Uznali, że skupi się na wsparciu wioski. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że będzie po prostu wykorzystywany ze względu na Faila.
Trening wyczuwania energii był bardzo długi ze względu na niezbyt dużą moc Druida oraz niską moc KI. Przez parę miesięcy trenował z innymi poprzez walki, a w wolnych chwilach medytował. Skupiał się na szczegółach. Tak go uczył Fail i nie zamierzał rezygnować z jego nauk na rzecz prostych i typowych metod innych wojowników oraz szamanów. Dzięki temu już po miesiącu zdołał wyczuć changelinga, który wkroczył na ich teren. Próbował upolować ryby z jeziora, a które wytwarzały nawóz dla nameczańskich pól. Pakt zawarty z tą rasą nie pozwalał mu na zabicie swojego przeciwnika. W dodatku wykazał się skruchą, więc nie miał podstaw do uśmiercenia go. Swoich zasad nie zmieni nigdy. Podczas walki skupiał się na mocy changelinga i czuł jak spada po każdym zadanym przez niego ciosie. Wtedy poznał magiczną rzeczywistość jak jego decyzje, czyny i akcje mają wpływ na innych. Wibracje changelinga na początku były złe jak jego zamiary, ale przegrywając z nameczaninem zmienił nastawienie. Ki-feeling pozwoliła mu rozpoznawanie natury innych osób, ale szybko odkrył, że znający techniką mogą maskować wibracje. Mógł się intensywnie koncentrować na celu, ale niewiele to dawało. To był mały problem. Miał opanować technikę, żeby zaspokoić plany wodza.
Na planecie było bardzo spokojnie i nic specjalnego nie działo się. Po roku doszło do kolejnego turnieju. Podczas pierwszej rundy trafił na debiutanta z wioski pięciogwiezdnej kuli. Pokonał go za pomocą wydłużenia ręki na samym początku. Wykorzystał swój najlepszy atut na samym początku, bo reszta przyszłych przeciwników znała ten sekret. Druga runda była trudna, bo przeciwnik był równie mocny co on, ale troszkę otyły. Omal nie przegrał przez to, że wciąż nie opanował jak należy sztuki latania, ale dzięki wydłużaniu kończyn mógł ściągnąć nameczanina na zasięg swoich nóg, których uderzenia zyskały sławę podczas sparingów w trakcie ostatniego roku. Podczas ćwierćfinału zmierzył się z przeciwnikiem sprzed roku. Dawno go nie widział i jego rywal mógł przyszykować coś mocnego. Na pewno ukrywał swoją moc. Nie mógł być słabszy niż wcześniej. Od samego początku walczyli ostro i po długiej wymianie ciosów przeciwnik wystrzelił dziwnym promieniem. Był on bardzo, ale to bardzo mocny, ponieważ przebił się przez ciało Druida bez problemu. Zdrętwiał momentalnie i złapał się za przebite ramię. Z jedną ręką będzie znacznie trudniej walczyć, ale on się nie poddaje. Walczyli jeszcze chwilę i zmęczył się znacznie szybciej. Nie był w końcu w stanie zadawać nawet ciosów i padł. Po krótkim leczeniu wrócił do sprawności. Oglądał turniej do końca, żeby zobaczyć na czym polegała tajemnicza technika. Przykładał palec do głowy i koncentrował bardzo dużo mocy. Później strzelał dwa promienie. Jeden leciał prosto, a drugi obracał się wokół niego. To było jak wiertło, które miało wspomóc przebicie się przez materię. Poznał efekt techniki na własnej skórze, więc było to coś co chciał sam opanować.
Po turnieju zdecydował się opuścić na jakiś czas wiosce. Dostał zgodę i oddalił się na samotną wyspę. Cały ten czas przeznaczył na trening tylko jednej techniki. Tuż po turnieju porozmawiał chwilę ze swoim przeciwnikiem, który wytłumaczył mu jak wykonać poprawnie Makankosappo. Cała moc do palca. Gromadzić najdłużej jak się da, a następnie wyrzucić moc. Taki promień może nawet zabić. Dużo zależy od tego gdzie trafi i ile energii włoży w to. Trenował to parę miesięcy, ale wiedział, że poświęcony czas będzie tego wart. Broniąc swój lud musi mieć do tego odpowiednią broń, a tak potężna technika będzie najlepszym wsparciem. Z początku promień tylko niszczył małe kamienie, ale potem radził sobie z pagórkami. Największe wyzwanie to walka z pewną drużyną changelingów. Po raz kolejny polowali, ale tym razem na stworzenia lądowe, których kał nameczanie wykorzystywali do nawożenia ziem. Musieli zwiększyć żyzność planety. Od pewnego czasu nie mogli trafić na stado tych zwierząt. Interwencja była konieczna, a żywe cele wykazujące się takim działaniem były odpowiednie. Pierwszy z nich otrzymał uderzenie promienień w udo. Przebite na wylot. Kolejny dostał w dłoń. Trzech kolejnych dostało w tors. Ramiona, klatka piersiowa, brzuch. Te przypadki nie zakończyły się przebiciem ciała, ale głęboka rana nie pozwoliła im walczyć i uciekli. Nie zabija zadając ciosu w plecy, poza tym byli słabi. Nie mógł również potwierdzić, że zabili inne zwierzęta, więc nie wymierzył sprawiedliwości.
Po powrocie do wioski przekona wodza do tego, że musi zostać wojownikiem. Wyzwie najmocniejszego obrońce wioski do walki żeby udowodnić, że jest wojownikiem i w żadnym wypadku nie powinien zostać szamanem.

Post Skipowy 30 pkt
Trening Ki-Feeling -4pkt
Trening Chibi Makankosappo -10pkt
Powrót do góry Go down
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Pią Lut 28, 2014 10:20 am

Nie został przywitany, nikt nie zwrócił na niego uwagi. Życie toczyło się dalej i tak zawsze być powinno. Nameczanie wiodą spokojne życie, a każdy dzień wydaje się podobny do poprzedniego. Nie przeszkadza im to, ponieważ są takim ludem. Domki wyglądały tak samo, a nawet pojawiły się nowe, a więc musieli pojawić się nowi nameczanie. Saichoro korzysta z czasów pokoju i przez dwa lata przybyło kilku młodzików, a ich natura wskazywała na szamanów. To oznacza, że wódz powinien mu odpuścić naukę zbędnych według niego technik. Poświęci czas na wzmocnienie umiejętności bojowych, a pierwszą z nich musi być sztuka latania.
- Wodzu. Wróciłem. Jeżeli będzie zadanie to służę pomocą.
Oświadczył, a następnie poszedł na skraj wioski, gdzie wyczuł mocniejszą ki wojowników. Na chwilę przystanął koło domku i poprawił swoje ochraniacze. Przyglądał się jakie postępy zrobili inni i był mocno zaskoczony. Tak bardzo poświęcił się na nauce śmiertelnego promienia, że inni w tym czasie wzmocnili ciało i zwiększyli szybkość. Wciąż będzie trochę odstawać do reszty.
- Trzeba pracować dwa razy mocniej.
Był ambitny, więc od razu przejdzie do treningu.


1. Start Treningu
Powrót do góry Go down
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Sob Mar 01, 2014 2:43 pm

Dorównać ptakom, czyli muszę latać.
Podstawowa rzecz, bez której jest nikim jako wojownik. Podczas pojedynków wielokrotnie radził sobie za pomocą mistycznego rozciągania i ściągał przeciwnika w zasięg. Miało to dobre i złe strony. Zaskoczenie na samym początku, ale w dalszej walce staje się łatwiejszym celem. Dlatego musi latać.
Poszedł za jeden z budynków i znalazł sobie wygodne miejsce. Latanie opiera się na zasadzie lewitacji. Powinien wytworzyć energię przeciwstawną do siły grawitacji. W przestrzeni kosmicznej każdy bez wyjątku będzie się unosić bez żadnego wysiłku. Planeta z niską grawitacją nie ściąga ciała w dół. Wystarczy wyskoczyć w górę i przez pewien czas jednostka unosi się w powietrzu. Dużo zależy od gęstości i składu atmosfery. Przyciąganie jest mniej ważne. Nameczanin nie może osiągnąć takiej samej gęstości jak powietrze, którym oddycha. Prawdopodobnie we wszechświecie jest niewiele takich jednostek, które potrafią zmienić kształt swojego ciała. Nameczanin mógł nadrobić to tylko za pomocą własnej siły, czyli własną energią przyciągać cząsteczki, które latały wokół niego. Nie miał skrzydeł jak ptaki, czyli dużej powierzchni nośnej, a jego masa była zbyt duża. Mógł machać bardzo szybko rękami i to mogło go unieść, ale to jest duża strata sił.
Przesuwanie cząsteczek tlenu, azotu i innych pierwiastków jest mniej uciążliwe. Lewitacja jest pewnego rodzaju telekinezą, ale o znacznie słabszym działaniu. Przesuwanie tak małych cząstek w powietrzu nie wymaga dużej energii. Jest to niezauważalne dla ciała. Dzięki kifealig czuł drobną energię i w ten sposób mógł to kontrolować. Z początku niewielka ilość cząstek i unosił się ledwie nad ziemią. Skompresował cząstki pod nogami i usiadł na nich. Przyzwyczai się do używania energii w ten sposób. Nawet hałas wywołany przez innych mieszkańców wioski nie zakłócał jego myśli. Ciężkie oddechy, krzyk boleści, uderzenia motyki w ziemię, rozkazy, rozmowy. To był znak, że radzi sobie doskonale. Postawił stopy na ziemi i spojrzał do góry. Nie było żadnych zwierząt. Mógł swobodnie wystrzelić w górę. Najpierw za pomocą siły wybił się, a potem rozsuwał cząsteczki powietrza przed sobą żeby zmniejszyć opór i w krótkim czasie znalazł się na wysokości dwóch kilometrów.
Tak szybkie przemieszczenie się zmieniło ciśnienie w jego głowie i ciele. Reakcja była natychmiastowa. Omdlenie. Zaczął opadać w dół. Dobrze, że wyleciał tak wysoko. Zdążył się ocknąć po kilometrze. Zatrzymał się w powietrzu.
- Jeżeli dobrze pamiętam, mistrz Fail często tak trenował. Dzięki temu zyskał odporność i lata szybciej niż ktokolwiek.
Zrobił kilka takich serii w górę. Za każdym razem po półtora lub dwa kilometry, zmiana ciśnienia i mini omdlenie. Bariera pięć kilometrów nad ziemią była zbyt duża.


1. Trening Bukujutsu -2pkt
Powrót do góry Go down
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Sob Mar 01, 2014 4:44 pm

Rozwój ciała
Po zderzeniu się z warunkami atmosferycznymi przyszedł czas na dopracowanie ciała. Poszukał wzrokiem wioski i poleciał wolno na jej skraj. Część z wojowników zniknęła. Jedna grupka znajdowała się na północy, a druga na wschodzie. Musieli otrzymać misję patrolowania granic. Wylądował obok trójki pozostałych, którzy siedzieli i ciężko oddychali. Również ostro trenowali. Ich poziom mocy wskazywał, że zużyli więcej niż połowę mocy na sparing. Nie powalczy sobie dziś, więc może przeznaczyć czas na proste ćwiczenia. Zaczął od przysiadów, które robił zawsze bardzo często. Potrafił ich zrobić dwa razy więcej niż inny nameczanin o podobnej sile. Nie stawiał tak bardzo na rozwój energii. Zawsze wierzył w swoje ciało i jeszcze nigdy go nie zawiodło.
- Jest ktoś na siłach na mały sparing?
Spojrzał po obecnych. Byli zmęczeni, ale ich siła była duża. Może któryś zdecyduje się na małą zabawę. Zrobił jeszcze rozgrzewkę reszty ciała, żeby trening dokończyć i skupić się na walce.
Nogi były doskonale dotrenowane i dogrzane. Trochę wymachów ręką i skrętów tułowia. Pompki i skręty głową i trochę stania na rękach. Żaden z nich nie palił się na walkę, ale odezwał się głos za plecami.
- Ja mogę.
Rozpoznał głos młodego nameczanina, który pomógł mu 2 lata temu po turnieju. Zaskoczyło go zgłoszenie. Czy młody nameczanin zmienił profil?


1. Trening Koniec
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 598
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Wto Mar 04, 2014 4:47 pm

ZT--> Planetka Kaede

Długo to nie trwało, chyba przyzwyczaiła się już do teleportacji. Wylądowała na Namek i to od razu w jakiejś wiosce… Nie dobrze, pewnie przestraszy biedaków. Pozwoliła, aby fala miłości i jej pozytywnych uczuć rozpłynęła się od jej postaci i dotknęła wszystkich wokół. Złote motyle zrobiły swoja robotę, rozleciały się, roznosząc wszystkim potęgę jej uczucia. Schowała swoją ki do minimum i w pokorze uklęknęła na twardej ziemi. Planeta wydawała się taka surowa… A jednocześnie momentami podobna do Ziemi. Spojrzała z zachwytem na otaczającą ją przestrzeń. Ogromne, a wszystko takie obce… Miała jeden cel, spotkać się z Guru i wybłagać go o możliwość stania się jego córką. Wiedziała, że tylko przez pokorę i pokazanie swojego czystego serca jest w stanie nakłonić ku sobie nowych podopiecznych. Była w stanie zrobić wszystko, aby móc dawać im swoją miłość, przecież to jest cel istnienia bogów. Ale prawdopodobnie tylko Guru może powiedzieć kim jest naprawdę, całej reszcie musi po prostu pokazać, że ich kocha… Klęczała tak, rozsyłając swoje pozytywne uczucia i czekając na reakcję tubylców. Musieli odczuć rozlewające się z niej dobro...
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Pon Mar 10, 2014 8:03 pm

Nameczanie zajęci byli swoimi sprawami, gdy nagle pośrodku pola, na którym pracowali, znikąd pojawiła się jakaś postać. Maluchy bawiące się nieopodal zerwały się na nogi i pobiegły skryć się za plecami starszych. Pozostali przerwali pracę i spojrzeli zaciekawieni na przybysza. Aura Kaede działała na nich kojąco, dzięki temu nie czuli zagrożenia czy niepewności, a jedynie ciekawość kto też ich odwiedził. W końcu na sam przód wystąpił jakiś wiekowy Nameczanin. Przyglądał się badawczo Bogince, mając jednak łagodny wyraz twarzy. Wspierając się na swej lasce, zrobił jeszcze dwa kroki, po czym rzekł:

- Witaj nieznajoma. Co sprowadza Cię do naszej wioski?

______________________




Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Nie Mar 16, 2014 11:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 598
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Wto Mar 11, 2014 2:48 pm

Wyprostowała się, patrząc z życzliwością w oczy starszego osobnika. Zadał dobre pytanie, na które właściwie nie przygotowała sobie dobrze brzmiącej odpowiedzi. Przecież nie może wypalić, że jest boginią, której zadaniem jest ochrona tego terenu. Rzeczywiście bez sensu… Co by tu… Przynajmniej jej mana robiła swoje, nikt nie był przerażony, a raczej każdy kto dostał złotym motylem w serce poczuł ulgę i błogość. „Cudo!” Pomyślała z uśmiechem i wielką radością. Poświęciła parę sekund na obserwację zachowań tubylców. Wydawali się bardzo spokojni, po prostu pracowali na polu, podobni jak ziemianie na swoich ogródkach. Małe, spokojne wioski. Poczuła, że to bardzo miła nacja, którą naprawdę warto się zająć, prawdopodobnie nie znają wojny i tego co wiąże się z cierpieniem. Ich uczucia były czyste i szczere, bez ukrytego podstępu, który często mogła wyczuć na Ziemi. Czuła, że jest do nich podobna…
-Witajcie, jestem Kaede. Przybyłam z bardzo daleka i pragnę zostać jedną z was, jeśli tylko mi pozwolicie…- zrobiła lekką przerwę, aby przywódca mógł przyswoić sobie jej słowa. Złote motyle wciąż jak oszalałe kursowały po wszystkich zebranych, dając im część miłości Kaede. –Proszę, pozwól mi spotkać się z waszym guru.- mówiła błagalnym i ciepłym tonem, próbując zjednać sobie przychylność. Swoim ki fealing rozpoczęła poszukiwanie energii, która mogłaby należeć do najbardziej wiekowego mieszkańca Namek. „Musi gdzieś tu być…”.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Nie Mar 16, 2014 11:38 pm

Staruszek przyglądał się z ciekawością rozmówczyni. Niezwykle rzadko mieli tutaj gości, a jeśli już to nie byli oni nastawieni zbyt pokojowo. A tu pojawia się ta oto Kaede, chcąca zostać, jak sama to określiła, "jedną z was". Po raz pierwszy w swoim długim życiu spotkał się z czymś takim. Normalnie podejrzewałby jakiś podstęp, lecz potrafił wyczuwać Ki - jej aura była przepełniona dobrocią, nie sposób było doszukać się choćby krzty zła. Prośba nieznajomej była jednak dość nietypowa, postanowił więc troszkę podpytać.

- Jedną z nas? A co przez to rozumiesz moja droga?

Uśmiechał się lekko, nie chciał onieśmielać gościa. Liczył na szczerą odpowiedź, która powiedziałaby mu nieco więcej.

______________________




Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Pią Mar 21, 2014 11:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 598
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Pon Mar 17, 2014 2:46 pm

Wciąż była w centrum zainteresowania, a uważne ślepia Nameczan były nieustannie zwrócone na nią. Nic dziwnego, skoro w tej rasie kobiety nie występują. Nagle przypomniała sobie o czymś, puknęła się w łeb i wyciągnęła paczkę ciastek. Po otwarciu jej do nozdrzy wszystkich wokół mógł dolecieć smakowity zapach.
-Chcecie trochę? To prawdziwy przysmak.- zaproponowała poczęstunek, równocześnie łącząc swoją ki z szefem wioski, a po udanym transferze wyjaśniła mu wszystko telepatycznie.
-Jestem przedstawicielką rasy bogów, ale nie każdy może o tym wiedzieć, tak będzie lepiej. Od paru dni zostałam boginią opiekuńczą waszej rasy. Chce zrobić wszystko, aby żyło się wam lepiej, ale najpierw poprosić guru o uczynienie mnie jedną z was. Gdy uzna mnie za swoją córkę, nie będzie nikogo dziwiła moja obecność. Wiem, że nie jest wam łatwo, zwłaszcza przez inne rasy, które wprowadziły się na Namek, ale obiecuje że zajmę się tym, to mój boski obowiązek.- wysyłając mentalny przekaz cały czas częstowała chętnych ciastkami, latając wokół wioski. Złote motyle towarzyszyły jej, energia miłości wciąż była aktywna na całym terenie.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Pią Mar 21, 2014 11:09 pm

Nameczenie ochoczo rzucili się na ciasteczka, zapewne z powodu ich przyjemnego zapachu. Co prawda odżywiali się tylko wodą, ale najwyraźniej ciekawi byli jak wypieki Bogini mogą smakować. Najstarszy, po wysłuchaniu mentalnego komunikatu, zmarszczył czoło. Nie spodziewał się takiego gościa, mało tego, nie miał pojęcia że istnieją takie istoty jak Kaede. Gdyby nie dobroć którą emanowała, uznałby to za jakiś podstęp. Jednak nie mógł wysłać do Guru przypadkowej osoby. Musiał dowiedzieć się więcej. Odchrząknął znacząco, na co pozostali mieszkańcy natychmiast zamilkli, bo dotychczas dość głośno zachwycali się ciasteczkami.

- Myślę, że powinniśmy odbyć dłuższą rozmowę. Zapraszam do mnie

Skinął znacząco na Boginkę i ruszył przez tłum, który natychmiast zrobił mu przejście. Udał się do swojego domu, gdzie zasiadł na siedzisku, a Kaede wskazał identyczne na przeciwko siebie. Następnie przemówił.

- Możesz opowiedzieć mi nieco więcej o sobie, oraz o miejscu skąd przybyłaś?

______________________




Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Wto Kwi 01, 2014 1:49 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 598
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Wto Mar 25, 2014 3:51 pm

No to dostała zaproszenie do wejścia do domu przywódcy. Uśmiechnęła się jeszcze życzliwiej, kiwając głową, że akceptuje propozycje. Jej serduszko radowało się tym, że wszystkim smakowały jej ciastka. Tłum się rozstąpił i przeszła w szpalerze, wchodząc do półokrągłego budynku, po drodze machała wszystkim i posyłała buziaki, jak gwiazda filmowa na czerwonym dywanie, tylko jej gesty były naprawdę przepełnione szczerym uczuciem i sympatią. Gdy zniknęła w środku, zrobiła się bardziej poważna.
-Eee… No to…- zastanawiała się ile może powiedzieć, jej ki wróciła całkowicie do niej, pozwalając tubylcom odpocząć i pozastanawiać się, bez wpływu jej many. Usiadła na podłodze, specjalnie niżej niż przywódca wioski. Jej kolana były złączone, a twarz pokryta rumieńcem, nerwowo patrzyła się w ziemię, czasami spoglądając rozmówcy w oczy. –Pochodzę z zaświatów. To tam, gdzie trafiają wszyscy po śmierci. Należę do rasy, która zarządza tym systemem i dba o harmonię wszechświata. Wcześniej pomagałam na Ziemi, teraz uznali, że jestem na tyle doświadczona żeby sama pilnować innej planety…- przerwała na chwilę, drapiąc się po głowie. –Zrozum, że nie wszystko mogę ci powiedzieć… Nie mamy żadnego interesu w tym co robimy, bardziej przypominamy taką policję niż bogów, którzy mają władze…- czuła zakłopotanie mówiąc o tym, z pewnością nie powinna zdradzać wszystkich sekretów, może tylko nakreślić ogólnikowo co i jak. To duże ograniczenie… -Pojawiłam się tu przez teleportację, to chyba spory dowód i przecież potrafisz wyczuć szczerość mojego serca.- głos dziewczyny był pełen przejęcia, a w oczach miała łezki poruszenia. Chciała akceptacji z ich strony, pragnęła się nimi zająć jako swoim ludem i być jedną z nich, przecież po to jest boginią, żeby służyć innym. –Chcę tylko wam pomóc…- wyszeptała na końcu, uśmiechając się z miłością.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Wto Kwi 01, 2014 1:48 pm

Najstarszy w milczeniu wysłuchał Kaede. To wszystko mogło mu się wydawać nieco zagmatwane. Podejrzewał, że takie istoty mogą istnieć, lecz i tak spotkanie z jedną z nich było dla niego dużym zaskoczeniem. W końcu jednak wstał.

- Rozumiem. Wyczuwam Twoje pozytywne uczucia, nie ma w nich ani krzty zła. Na naszej planecie źle się dzieje i każda pomoc się przyda. Myślę jednak, iż więcej na ten temat powie Ci nasz Guru.

Położył dłoń na głowie Boginki. W jej umyśle natychmiast zaczęły pojawiać się jakieś obrazy. Była to droga do miejsca, gdzie znajduje się Saichoro-sama. Teraz Kaede bez problemu mogła tam trafić.

- Wiesz już gdzie się udać. Mam nadzieję, że Twoja misja okaże się sukcesem. My wszyscy bardzo tego potrzebujemy.

OCC:
Masz zgodę na wizytę u Wodza Nameczan Smile

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Sob Lut 07, 2015 12:15 am

Siedział wysoki nameczanin na wzgórzu na niewielkiej skale. Wpatrywał się w grupkę braci, która krzątała się wokół osoby, która pojawiła się znikąd i przekonała ich niemal w mgnieniu oka do siebie. Nie słyszał dokładnie całej tej gadki, ponieważ podczas jednej z walk osłabił nieco swój słuch. Dzięki temu był mniej nastawiony na negatywne działanie poddźwięków niż cała reszta jego ludu. Zabezpieczył się w pewien sposób na najazd lub wrogość ze strony changelingów. Wiedział, że spotka ich zagłada jeżeli te odkryją mroczny sekret zielonej rasy.
Jakaś bogini, ciasteczka i miła gadka. To wcale nie było podobne do typowego nameczańskiego zachowania. Zaburzyła ich mentalność, odwróciła kulturę i zachowanie do góry nogami. Z oddali ciężko mu było ocenić postać, ale to jak jego bracia się zaczęli zachowywać przeraziło go. Okazali niesamowitą słabość psychiczną. Ta osoba mogła ich podejść i zniszczyć, gdyby tylko była zła.
Druid wstał powoli, lekko obolały po treningu i odwrócił się od wioski. Jego niedawny pomocnik w treningu spojrzał na niego pytająco.
- Jak sam widzisz idą zmiany, które mogą przynieść nam zagładę.
- Wezmę sprawy w swoje ręce.
- Możesz próbować.
- A Ty co zrobisz Druidzie?
- Przemyślę pewne rzeczy, trochę potrenuję.

Rok później.
Nameczanin z drobnymi bliźniami wkroczył między budynki. Zadrapania, zakrwawiona skóra, podarte ubranie. Oznaka walki i to wcale nie łatwej. Druid wyglądał nieciekawie i lekko kuśtykał, ale pojawiło się pytanie:
- Co z tym drugim?
- Wyszedł na tym dużo gorzej Traiu. - powiedział do młodego nameczanina, który jako pierwszy pojawił się przed niebieskookim nameczaninem. To z nim ostatni raz zamienił słowo i on jako pierwszy rozpoznał od razu towarzysza, który nieco się zmienił przez swoją nieobecność w wiosce.
- Może opowiesz mi co się stało?
- Jak widzę to Ty nie masz za wiele do opowiadania.
Rzekł Druid spoglądając na tego samego wodza co ostatnio i widząc w większości tych samych braci. Wrócił tu raczej na krótko. Uważał, że nameczanie zmiękli. Większość. I lepiej będzie mu w samotności. Inaczej nie zostanie dobrym wojownikiem pomiędzy tymi słabeuszami.


1. Trening Start w formie relacji zdarzeń z roku nieobecności w wiosce.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Sob Lut 07, 2015 8:16 pm


Wejście Druida do wioski bacznie obserwował jeden z wojowników i strażników planety, który wyczuł zbliżającą się do wioski całkiem silną jednostkę. Najpierw podszedł do wodza i coś szepnął mu na ucho. Druid mógł usłyszeć jedynie skrawek:
... zbrukany krwią... śmierć... wydalić...
Następnie wszedł do domku na skraju wioski, a w kierunku Druida ruszył wódz wioski, który miał nieco posępną minę.
- Długo Cię nie było przyjacielu. Opowiedz nam wszystkim co się stało. Od tego zależy czy będziesz mógł zostać.
Na namek od dawna nie jest dobrze, a obecność changelingów nie pomaga poprawić sytuacji. Nikt od dawna nie miał wieści o młodym wojowniku, a jego ciało było w złym stanie. Efekt bitwy czy treningu? Wódz miał wątpliwości w stosunku do kogoś, kto nie daje znaku życia, znika bez słowa.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Nie Lut 08, 2015 5:16 pm

Pospiesznie ocenił swoją sytuację. Myślał, że w milczeniu przejdzie obok wszystkich i będzie mógł porozmawiać z innym wojownikiem w spokoju. Rozmowa ze wszystkimi nie będzie zbyt przyjemna, ponieważ starszyzna nie przepada za przemocą, a Druid spędził swój czas na walce. Co też powiedział inny wojownik wodzowi i jaki miał w tym cel? Teraz musiał się trochę wytłumaczyć ze wszystkiego. Podszedł do kamienia i usiadł na nim. Pozwolił, aby młodszy nameczanin popraktykował na nim trochę techniki leczącej.
- Zacznę od wyruszenia z wioski. Jak wszyscy wiecie oddaliłem się bez słowa. Jedynie ten oto przyjaciel wiedział, że na jakiś czas odchodzę.
Postanowiłem udać się na pogranicze ziem naszych i wroga. Tak. Wroga. Nie uznaję obecności innej rasy niż nameczanie na naszej planecie. To zaburza nasz spokój. Stacjonowałem w górzystym miejscu, gdzie żyje dużo ryb. Przeczuwałem, że ich brak w jeziorze nieopodal jest spowodowany działalnością changelingów. Nie musiałem długo czekać. Już drugiego dnia trafiłem na grupę dwóch demonów pod rozkazami władców mrozu. Spokojnie czekałem na ich reakcje. Wiedzieli, że nie mogą tak trzebić wód, bo szybko zniknie z nich życie, ale nie krępowali się przy mnie zabić pięciu wielkich sztuk. Zwróciłem im delikatnie uwagę, ale zaczęli się śmiać. Dałem im ostrzeżenie.
Sytuacja powtórzyła się cztery dni później. Nie wiem ile te zakały kosmosu żrą, ale przesadzają. Zorientowali się, że jestem sam i zaatakowali mnie. Najpierw dwójka, która mnie nieco zlekceważyła. Pozwoliłem im na pierwszy atak. Kilka ciosów, kilka strzałów. Odwrócili się i ruszyli na polowanie. Strzeliłem ostrzegawczo ki-blasta i zaczęło się. Nie zdąrzyli mrugnąć okiem, a już został z nich popiół. Tym razem było ich tylko trzech, więc ten ostatni zaczął uciekać. Nie mogłem już pozwolić mu uciec. Zdałby raport w bazie. Musiałem to załatwić, żeby uniknąć sporów.
Tydzień później przybyła dwójka na patrol. Patrzyłem z ukrycia na nich. Zawrócili. Tydzień później przybyło ich sześciu. Trójka demonów i dwa changelingi. Najpierw walczyłem z trójką. Zabiłem dwóch i wzięli mnie w niewolę. Nie wyjawiłem z której wioski pochodzę. Powiedziałem im tylko tyle, że zdezerterowałem i nie chcę mieć z nikim do czynienia.

Większość tego czasu spędziłem w ich więzieniu. Miałem mechanizm, który nie pozwalał się skoncentrować, ani porządnie trenować. Wypuszczali mnie na walki treningowe na swojej arenie. Nieustannie trenowali na mnie, aby poznać nasze techniki. Na szczęście dla nas byłem słabeuszem. Pewnego razu udało mi się wymknąć. Oszczędzałem się w walce i strażnika zabiłem. Nie chronili mnie tak dokładnie. Jedyne co zdobyłem to wytrzymałość podczas tej wyprawy.

Przez parę tygodni pozostawałem ponownie na granicy. Nie polują już na ryby w tym samym miejscu, ani mnie nikt nie ścigał.

Nameczanin patrzył się przez cały czas w ziemię. Był słabeuszem wbrew wszelkim pozorom. Powinien był dać się zabić, ale changelingi też nie chcą igrać z resztą nameczan. Pozostał przy życiu, więc teraz zrobi wszystko podczas treningu. Odzyska dobre imię.


1. Trening Koniec
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Nie Lut 08, 2015 10:55 pm

Wódz wyglądał na zatroskanego i ręka lekko mu drżała. Mieszkańcy wioski to kiwali głowami, to spoglądali po sobie, to również z zatroskaną miną spoglądali na Druida. Wódz mocno się teraz zastanawiał, a ta chwila ciszy i niepewności przerywana była od czasu do czasu szelestem liści. Dziś pogoda była całkiem niezła na trochę kopania w ogródku lub popijania wody. W końcu nadeszła ta chwila. Wódz spojrzał na wojownika, który wyszedł z domku i miał zaciśnięte pięści. Wiedział, że musi to zrobić. Skinęli w swoim kierunku głowami.
- Chłopcze. Twoja obecność będzie zagrożeniem. Zakazuje Ci wchodzenia do jakiejkolwiek wioski aż do odwołania. - rzekł wódz i zrobił pauzę. Chciał wyczekać na reakcję Druida. Mieszkańcy zareagowali niejednoznacznie. Część była zaszokowana, część wyglądała na ucieszoną, a część zasmuconą. Wojownicy chcieli coś powiedzieć, ale wojownik przy domku przystawił palec do ust. Druid tego nie widział.

OoC:
Dostajesz nowy strój dzięki technice TSUKURIKAESU HITOKASANE. Nameczański bez obciążenia. Oczywiście nie możesz się jej teraz nauczyć, bo nikt Cię nie trenuje w tym.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Pią Lut 13, 2015 8:34 pm

Dla nameczanina przekaz był jasny, że musi odejść. Pewnym jest, że prędzej czy później changelingi zgłoszą się po kogoś, kto zabił paru z nich. Będą domagać się sprawiedliwości, a Druid nie chce narażać swoich. Nameczanie zawsze trzymają się razem i nie wątpi, że uzyska pomoc w tej chwili. Raczej nie puszczą go z pustymi rękoma, dlatego nie zawahał się po prostu zapytać.
- Rozumiem Wodzu. To dla bezpieczeństwa. Proszę, przekaz mi wiedzę albo technikę. Powiedz jak mogę stać się silniejszy abym nie zginął bardzo szybko.
Mało kiedy owijał w bawełne. Taka była większość nameczan. Szczera i prostolinijna. Nie starali się manipulować, bo szczere intencje zawsze lub bardzo często są odwzajamniane. Wstał i poprawił odświeżone ubranie. Na jego twarzy malował się lekki niepokój, ponieważ opuszczenie wioski ostatnim razem i samotna próba powstrzymania changelingów na granicy skończyły się dla niego bardzo źle. Tym razem może skończyć się tragicznie, bo już na pewno jest na czarnej liście, a wódz go wydala, więc nikt nie wesprze go, jeżeli changelingi przyjdą. On może się poświęcić dla dobra wioski. Woli uniknąć przelewu nameczańskiej krwi lub wszczęcia wojny.
Spojrzał po otaczających go nameczanach, a z tyłu stał wojownik. On rozmawiał z wodzem i może ma plan.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1834
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   Sob Lut 14, 2015 8:34 pm

Wódz odetchnął głęboko, bo wiedział, że Druid ma rację. Technika regeneracji stroju bez wątpienia mu się nie przyda, a z początku tę chciał przekazać młodemu nieopierzonemu wojownikowi. Spojrzał na wojownika z tyłu.

Wojownik szedł w stronę Druida, ale nie zatrzymał się. Mijając "brata" przekazał mu pewną informację bezpośrednio do jego głowy.
= Chodź za mną. Nie oglądaj się. Pożegnaj ze wszystkimi. Czekam za wzgórzem. =
Druida mogło to zaskoczyć, ale to był jedyny sposób, aby tylko wódz, on i Druid wiedzieli, że teraz tajemniczy wojownik z tatuażem będzie przez jakiś czas towarzyszyć młodemu wojownikowi z dużym talentem.
OoC:
Zabierasz dupę w troki do tego miejsca:
Wzgórza
Pożegnaj się ładnie z wioską.

Możesz też zacząć trening po wyjściu z wiochy.


______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wioska Sześciogwiezdnej kuli   

Powrót do góry Go down
 
Wioska Sześciogwiezdnej kuli
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Wioska Czterogwiezdnej kuli (Tsuno Village)
» Wioska Dwugwiezdnej kuli
» Wioska w dolinie górskiej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: