Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 New Generation w Liceum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Raziel
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
avatar

Liczba postów : 859
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

SCOUTER
HP:
10800/15000  (10800/15000)
Ki:
12672/14400  (12672/14400)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: New Generation w Liceum   Pon Maj 04, 2015 9:26 pm

First topic message reminder :

Okej. Załóżmy, że nasze postacie to osoby normalne(tak wiem, tu już są problemy) i nie mają super mocy czy coś. Po prostu chodzą do liceum w Stanach Zjednoczonych. Kto ma chęć niech napisze jak by wyglądało życie jego postaci, kim by był i z kim by trzymał itd. Very Happy Życzę dobrej zabawy

______________________

Powrót do góry Go down
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

AutorWiadomość
Edo Tensei Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo


Liczba postów : 868
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Pon Lip 06, 2015 11:13 pm

Haha genialne, uśmiałem się czytając Very Happy Czekam na kolejne epizody Razz
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik


Liczba postów : 1053
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Pon Lip 06, 2015 11:19 pm

Genialne - czytam już z trzeci raz Very Happy
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Wto Lip 07, 2015 7:26 am

Super, zapowiada się wyśmienicie! Trzymam kciuki za dalszą wenę!

Jedyne do czego muszę się przyczepić, to... takie eseje zamieszczaj w osobnym temacie, tu można je komentować. Misz-masz się robi, jak wśród komentarzy o opisie bohaterów i wśród oceny pierwszego rozdziału wplata się właściwą treść.
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 494
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2167/10620  (2167/10620)
Ki:
10692/17415  (10692/17415)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Pon Lip 13, 2015 10:40 am

Teraz tak sobie myślę, że Hik faktycznie minął się z powołaniem i wyśmienicie nadałby się na złośliwego belfra Very Happy

Haz i jego maniery Very Happy Raz i jego zmanierowane przemyślenia. Wyśmienite.

Opowiadanie zapowiada się naprawdę ciekawie. Bałam się trochę, że będzie gdzieniegdzie przynudzanie, a tu ani trochę przynudzania! Dramat, romans i komedia, moje ulubione zestawienie! Wciągnęłam się i chcę zobaczyć odcinek drugi. Tylko uważaj, Raz, żebyś nie musiał tego ciągnąć dla swojej publiki bez końca (Jak np. Klan w TVP).

Proponowałabym zrobić jeszcze jakiś opening. Zmontować kilka grafik Very Happy podłożyć muzykę, nadać tytuł. W sumie... mogłabym się tego podjąć, jeśli byście chcieli (mam drugi tydzień zwolnienia lekarskiego i podstawowe umiejętności użycia power pointa). Ale przydałby mi się doradca personalny (inaczej zdalibyście się na mój gust, a ja lubię trudne sprawy i na pewno wykorzystałabym z tego motywy!) i chciałabym pracę skonsultować z twórcą, a końcu nie chcę łamać praw autorskich.

______________________

Jak cycki będą tego warte to i koń i krowa i nawet żyrafę się znajdzie
Reito


Vulfi przyszła Imperatorowa

Rogata Vulfila:
Powrót do góry Go down
Online
Raziel
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
avatar

Liczba postów : 859
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

SCOUTER
HP:
10800/15000  (10800/15000)
Ki:
12672/14400  (12672/14400)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Sob Lip 25, 2015 9:02 pm

Rozdział 2


Hikaru Daishi powoli dopijał swoją kawę z mlekiem, modląc się w duchu o jeszcze kilka minut spokoju. Niestety czas płynął nieuchronnie i nauczyciel musiał się powoli zbierać na karne zajęcia, które otrzymała najsłynniejsza klasa w szkole. I nie dlatego, że byli tacy dobrzy w nauce, choć kilka inteligentnych osób można tam było znaleźć. Niestety tą misterną pracę, przyćmiewały wybryki trójki jego „ulubionych” uczniów. Zahne, Malvick i Vuko byli powodem, dla którego chciał rzucić nauczanie i powiesić się na kablu od odkurzacza. Niestety oznaczałoby to, że gnojki wygraliby z nim, a na to nie mógł sobie pozwolić. Skoro on nie mógł spędzić spokojnego popołudnia z żoną, to oni też nie będą się dobrze bawić. Odstawił swój kubek z misiem Puchatkiem, który dostał od wnuka i już miał wychodzić, kiedy zauważył Alka Seuru, który jak zwykle siedział sobie w kącie z lizakiem w ustach i słuchawkami na uszach. Hikaru westchnął w duchu. Kiedyś zawód nauczyciela był czymś, a teraz przyjmą byle łachmytę po studiach.
- Ekhem. – chrząknął stając przy wychowawcy swojej ukochanej klasy. Mężczyzna chyba nie załapał, gdyż w dalszym ciągu ssał wielkiego lizaka i ruszał głową do piosenek Disneya, którymi tak lubował katować całą kadrę nauczycielską. W końcu chyba jednak poczuł, że ktoś nad nim stoi, gdyż otworzył jedno oko, po czym ściągnął słuchawki. Do uszu pana Daishi, doszły słowa piosenki z ulubionego filmu mężczyzny.
- Sup panie? – rzucił czerwonowłosy pedagog, w tym samym czasie, kiedy Elsa na cały regulator krzyczała, że ma tę moc. Fajnie. Wszyscy o tym wiedzieli od dwóch miesięcy. Siwowłosy belfer wziął kilka uspokajających oddechów.
- Mam właśnie zajęcia z twoją klasą. Chciałbym wiedzieć, czy wyciągniesz jakieś konsekwencje w stosunku do Zahne’a, Malvicka i Vuka. – powiedział Hikaru. Alek, chyba raczej nie kumał za bardzo, gdyż nucił sam piosenkę. W końcu jednak chyba wrócił do rzeczywistości.
- Ale chyba mają już karę z tobą. To po co ja mam im dokładać? – rzucił mężczyzna i już chciał ponownie zakładać słuchawki na uszy, lecz Daishi powstrzymał go ruchem dłoni.
- Dlatego, że trzeba im pokazać, że nie są bezkarni. Mogą sobie być gwiazdami drużyny i szkoły, lecz obowiązuje nas jednakowy szacunek do drugiej osoby. Zrobisz coś z tym?
- Ta, ta. Pogadam z chłopakami. A teraz wybacz, mam robotę. – odpowiedział Seuru, po czym nałożył słuchawki i zanurzył się we własnym świecie, równocześnie namiętnie obracając patyczek lizaka. Rozmowa była skończona. Nauczyciel historii zaś tylko westchnął po czym poprawił marynarkę, wziął teczkę, dziennik i wyszedł z pomieszczenia. Zapowiadał się naprawdę ciężki dzień

Spokojnie wszedł do klasy od razu sprawdzając obecność poszczególnych uczniów. Hazard pochłaniał kolejne porcje jedzenia, zupełnie nie zwracając uwagi na otoczenie, ani na zapatrzone w niego dziewczyny, które chyba marzyły tylko o tym żeby chłopak zjadł kebaba z ich ciał. To było naprawdę dziwne. Kolejna gwiazda siedziała zaledwie dwa metry od pierwszej. Raziel wydawał się tak wyluzowany, jakby zaraz miał iść na jakiś koncert, a nie siedzieć na lekcji i przyswajać wiedzę. Hikaru denerwował styl bycia chłopaka. Rozumiał, że jego rodzina była bogata, lecz nie musiał się z tym tak obnosić. Zahne wywalił kopyta na blat stolika i marnował kolejne minuty życia jakiejś niewinnej dziewczynie, którą się zabawi i pewnie rzuci po miesiącu. Jeśli tak długo wytrzyma. Obok niego jakaś dziewczyna właśnie starała się wszelkimi sposobami zwrócić jego uwagę. Niestety bezskutecznie. Było to tak żałosne dla Daishiego, że skierował swoje oczy dalej. Vuko był chyba najspokojniejszy z całej trójki, lecz też potrafił mu zaleźć za skórę. Jednak się choć trochę przykładał do nauki. Nauczyciel zauważył, że chłopak pożera wzrokiem pannę Shaw i pannę Demin. Obie były grzeczne i uczyły się dobrze, więc Hikaru nie miał do nich zastrzeżeń. Gorzej z personą siedzącą przed nimi, która wpatrywała się w okno z równą intensywnością, jak Raziel olewał jego próby nauczania. Pan Red. Słynna persona w całej szkole i nie dlatego, że jego zaangażowanie w trakcie lekcji wynosiło zero. Chodziło o manifestację swoich uczuć w stosunku do szkoły, lekcji i nauczycieli, co spowodowało, że siwowłosy miał niebywałą przyjemność ponownie go uczyć. Teraz ciemnowłosy też wolał przebywać w swoim świecie, zupełnie nie zwracając uwagi na nauczyciela. Obok pana Makonena siedziała dwójka uczniów z wymiany. Chłopak z Anglii i dziewczyna z Brazylii. Dwa tak skrajne charaktery i osobowości. Takeo był inteligentnym chłopakiem, co kilka razy udało mu się zauważyć, jednak sprawiał wrażenie jakby mu nie zależało, tudzież chciał pokazać, że wcale nie musi tutaj się uczyć. Jednak jego oceny były wystarczające, żeby przechodził z klasy do klasy. Kaede natomiast była jego przeciwieństwem. Dziewczyna była zaangażowana i aktywna na zajęciach, zaś jej wyniki były bardzo dobre, dzięki czemu utrzymywała swoje stypendium. Ponadto ciemna karnacja skutecznie przyciągała wzrok. No dobrze, czas zacząć rzeź.
- Witam państwa. Proszę wyłączyć komórki i przygotować się do zajęć. Do pana mówię panie Zahne. Panie Malvick, konsumpcję może pan dokończyć na kolejnej przerwie. Zapewniam, że nie umrze pan z głodu. – powiedział Daishi, po czym usiadł na krześle i zaczął wyczytywać uczniów. Każdy podniósł rękę, lecz jak zawsze brakowało jednej osoby. Hikaru zastanawiał się czy poczekać jeszcze chwilę, lecz postanowił przejść do zajęć. Jednak zanim zdążył otworzyć usta, to drzwi do klasy się otworzyły i wpadła jego zguba.
- Przepraszam panie profesorze. Spotkanie samorządu się przedłużyło. – powiedziała niska brunetka w krótkiej spódniczce, obcisłej bluzce i najnowszym modelu trampków. Oczywiście dziewczyna łgała mu w oczy, jednak już dawno przymknął oko na jej stroje i zachowanie. Po prostu nie była upierdliwa jak jej znajomi, a nieźle się uczyła więc dawał jej spokój.
- Rozumiem panno Rogozin. Proszę siadać. – rzekł mężczyzna do Vulfili, po czym wstał i zaczął pisać temat lekcji i jej najważniejsze zagadnienia na tablicy. Cała sala ucichła i słychać było tylko długopisy, skrzypnięcia ławek i ziewanie Hazarda.

Vulfilia odrzuciła swoje długie czarne włosy i z nie wymuszoną elegancją podparła się na prawej dłoni, słuchając jak Hikaru mówi im o udziale Stanów Zjednoczonych w Drugiej Wojnie Światowej. Jakby kogoś to obchodziło, poza nielicznymi nerdami. Dziewczyna westchnęła cicho patrząc na swój zeszyt, gdzie zapisała tylko początek lekcji, a później już kreśliła serduszka i jakieś znaczki. Cieszyła się z tego, że udało jej się uniknąć uwagi, kary czy też pogadanki, lecz i tak musiała tu siedzieć przez swoich znajomych, którzy musieli zabawić się w kucharzy. Skoro Hazard był głodny, to nie mogli go zabrać na hamburgera? Musieli sobie robić jajka na samochodzie belfra? Dziewczyna czasami nie rozumiała swoich kumpli. Obejrzała się, żeby zobaczyć co też takiego dwie gwiazdy robią. O Kuro się nie martwiła, bo chłopak miał choć trochę oleju w głowie, żeby słuchać Hikaru. Hazard leżał na swojej ławce, ukryty za plecami Chepriego i chyba szykował się do snu. Blondyn angażował się jednie wtedy, kiedy trzeba było strzelić bramkę, albo ktoś wspomniał o jedzeniu. Jakim cudem przechodził z klasy do klasy? Na szczęście poza szkołą bywał nawet zabawny, lecz niestety musiała go znosić tylko jak widziała się z Razielem. Czyli prawie cały czas. Skoro o nim mowa. Panna Rogozin rzuciła okiem na profesora, lecz ten w dalszym ciągu zajęty był omawianiem czegoś tam o czymś tam. Ciemnooka odwróciła się w stronę piłkarza, który aktualnie był zajęty rozwalaniem świniom domów, za pomocą wściekłych ptaków. Widać, że był bardzo zafascynowany tematem, lecz raczej nie miał czego się bać. Jego rodzice na bank zadbają, żeby synek skończył szkołę. Vulfi przez kilka minut próbowała zwrócić jego uwagę, lecz zielonooki ją olewał. I co biedna dziewczyna ma zrobić, kiedy nikt nie chce dostąpić zaszczytu rozmowy z nią. Całe szczęście, że obok niej siedziała jej przyjaciółka. Kaede od razu wpadła nieoficjalnej królowej szkoły w oko, dzięki swojej nietypowej urodzie i talentowi muzycznemu. Może w innym przypadku poczułaby zagrożenie, lecz Brazylijka nie sprawiała wrażenia jakby chciała rywalizować z Vulfilią o status najpopularniejszej. Dziewczyna zwyczajnie była szczęśliwa i dzieliła się tym szczęściem z każdym kogo spotkała. Może dlatego dogadała się z panną Rogozin? Może dlatego, że córka lekarza potrzebowała prawdziwej przyjaciółki, a nie żmii, która wbije jej nóż w plecy przy pierwszej okazji, równocześnie odbijając chłopaka. Dlatego też córka Aleksandra Rogozina z uśmiechem na ustach rzuciła papierową kulkę w swoją przyjaciółkę, która w dalszym ciągu czytała podręcznik. No ile można czekać?
- Kaede. Hej Kaede. – powiedziała cicho przewodnicząca samorządu szkolnego, rzucając na ławkę latynoski jeszcze jedną kulkę. Zadziałało.
- Co? – szepnęła ciemnooka piękność, patrząc uważnie czy Hikaru ich nie słyszy. Na szczęście ten dalej się rozpływał nad polityką Roosevelta. Tak więc dziewczyny były bezpieczne.
- Co robisz dziś, jutro i w niedzielę? – zapytała panna Rogozin z szelmowskim uśmiechem na ustach. Miała pewne plany, lecz bez jakiejś dziewczyny będzie naprawdę nudno. Kaede natomiast popatrzyła zdzwiona na przyjaciółkę i zaczęła dumać, co objawiało się poprzez gryzienie zatyczki długopisu. Trochę to trwało, aż w końcu Kaede przestała ślinić długopis.
- Hmm. Jakoś nie mam planów. Tylko trening jutro rano, lecz to cię pewnie nie interesuje. - powiedziała Brazylijka i uśmiechnęła się promiennie do koleżanki. Ciemnowłosa również odwzajemniła uśmiech, a coś w jej wzroku mówiło, że ma niecny plan, który chętnie wprowadzi w życie.
- To bardzo dobrze. Zaraz ci wszystko napiszę. – powiedziała córeczka Aleksandra, kiedy nagle zobaczyła zbliżającego się do nich Hikaru. Szybko się wyprostowała już wymyślając wymówkę, a Kaede wsadziła nos w książkę, lecz belfer tylko przeszedł obok nich i stanął naprzeciwko Raza, który chyba jakoś nie zauważył wkurwionego Daishiego. Dziwne, że ciemnowłosy nic nie zauważył skoro nauczyciel stał centralnie przed nim i dyszał, jakby miał zaraz dostać zawału. Jednak, kiedy się odezwał to jego głos był zimny niczym lód.
- Panie Zahne. – zaczął cicho, niczym Severus Snape, zaś jego wzrok mógł zabijać. Wyżej wymieniony podskoczył na krześle i wygasił komórkę, na której przeglądał Internet. Vulfi współczuła chłopakowi, ale w sumie to był sam sobie winny. Mógł obserwować czy Hikaru nie idzie. Koleś był ostatnio cięty na Elitę, więc kwestią czasu pozostawało, aż im coś dowali. Panna Rogozin założyła jedną zgrabną i opaloną nogę na drugą i odwróciła się w stronę nauczyciela i ucznia. Zapowiadało się ciekawe przedstawienie o czym zapewne wiedziała cała klasa. Takeo nawet wyciągnął komórkę i niepostrzeżenie zaczął kamerować całe zamieszanie. Haz natomiast wyciągnął kanapkę i zaczął jeść, a Kuro się chyba załamał, gdyż schował twarz w dłoniach.
- Tak panie profesorze? – rzucił łagodnie Zahne, robiąc minę aniołka. Tylko, że on nim nigdy nie był, więc raczej marne szanse były na to, że Hikaru się nabierze na te słodkie oczka.
- Dlaczego pan nie uważa? Czy może lekcje historii własnego kraju są poniżej pana godności? – powiedział siwy mężczyzna. Jego oczy przepowiadały śmierć w cierpieniach. Piłkarz jednak chyba odzyskał rezon, gdyż wyprostował się na krześle i spojrzał nauczycielowi prosto w oczy. Vulfilia nigdy tego nie robiła, gdyż uważała to za głupotę. Lecz każdy orze jak może czy umie.
- Nie są poniżej mojej godności, tylko raczej nie będą mi przydatne, więc po kiego mam się tego uczyć. – rzucił znudzonym tonem chłopak. To był chyba błąd, gdyż żyła na czole nauczyciela historii zaczęła niebezpiecznie pulsować.
- Nie będzie przydatne? To może w taki razie niech nas pan oświeci. Co będzie panu potrzebne w pana życiu? – powiedział Hikaru uśmiechając się ironicznie.
- To co już posiadam czyli moje umiejętności. Zamierzam grać profesjonalnie w piłkę i gdyby moja matka nie nalegała to już dawno bym siedział w Anglii lub Hiszpanii. Więc proszę wybaczyć, ale na boisku raczej nie przyda mi się wiedza o wojnach czy konstytucjach. – rzucił Zahne, po czym wyszczerzył się do nauczyciela. Jego ruch.
- W Anglii i Hiszpanii? Naprawdę. To musi być pan rozchwytywany.
- Arsenal, Manchester United, Southampton, Barcelona, Athletico. – rzucił chłopak nazwy znanych klubów. Zdziwienie na twarzy znajomych i nauczyciela były warte każdych pieniędzy i kar. Vulfilia spojrzała oszołomiona na Hazarda, a ten tylko pokiwał głową. Raz często wspominał o profesjonalnej grze w piłkę, lecz dotychczas dziewczyna myślała, że to żarty. Najwidoczniej musi zweryfikować swoje długofalowe plany.
Hikaru chyba chciał jeszcze coś powiedzieć, lecz po chwili zastanowienia machnął dłonią i wrócił do prowadzenia lekcji. Reszta karnych zajęć przebiegała już bez problemu i w końcu rozbrzmiał ten upragniony przez wszystkich dźwięk.
- No dobrze jesteście wolni. Miłego weekendu. – powiedział Hikaru do wychodzących uczniów. – A panie Zahne. Na następne zajęcia proszę przygotować referat o udziale USA w Drugiej Wojnie i jego skutkach. Dziękuję.
Vulfilia uśmiechnęła się pod nosem, kiedy Zahne zaklął cicho pod adresem nauczyciela. Sam tego chciał.

Vivian Zahne otarła pot z czoła i przygotowywała się do kolejnego serwisu. Jak na razie jej drużyna prowadziła, lecz wszystko było jeszcze możliwe. Wszystko zależało od niej. Podrzut, uderzenie i… linia! Trafiła czy nie? Sędzia sprawdza, a dziewczyny patrzą na nią ze zdenerwowaniem. Może i był to tylko trening, lecz blondynce bardzo zależało na tym, żeby dobrze grać. Wiedziała, że jej brat pewnie by ją wyśmiał, lecz miała go gdzieś. Choć może dlatego się kryła przed tym, że chodziła na treningi siatkówki. A przynajmniej to był jej drugi trening. Trener się cieszył, gdyż nazwisko Zahne zawsze się dobrze kojarzyło jeśli chodzi o sport. Jej durny braciszek brylował na boisku i korytarzach, a ona raczej wolała miejsce książek. Lecz od pewnego czasu chciała spróbować się w jakiejś dyscyplinie sportowej. Piłka od razu odpadała, a bycie czirliderką jakoś jej nie pasowało. Choć Hazard i inni kumple Raza pewnie by się cieszyli.
- Punkt. Drużyna Niny wygrywa. – powiedział trener, który pełnił rolę sędziego w sparingach drużyny. Dziewczyny zapiszczały tak głośno, że Vi pękły bębenki i rzuciły się na siebie. Młodsza z Zahne’ów uśmiechnęła się lekko i wzięła butelkę z wodą, którą łapczywie zaczęła pić. Trener chyba chciał powiedzieć coś jeszcze i pochwalić jej zagranie, lecz nagle piłka od kosza przeleciała obok jego głowy. Jedna z dziewczyn krzyknęła głośno, kiedy kolejna piłka prawie ją trafiła.
- Goat ty zboczeńcu! – krzyknęła Nina. W tej chwili Vivian zobaczyła kto bombarduje je piłkami. Od razu się załamała i poczuła silną potrzebę powiększenia swojej słynnej kolekcji. Już nazwisko powinno jej powiedzieć z kim ma do czynienia, lecz zmęczenie i lekka zmuła po treningu zrobiły swoje. Dragot, jej znajomy z klasy doskonale się bawił i nawet groźne słowa trenera nie robiły na nim wrażenia. Vivian nie wiedziała, czy chłopak był upośledzony czy też mu się nudziło, lecz miał naprawdę niezłego cela. Kiedy tylko skończyły mu się piłki od kosza, to próbował wziąć te od siatki, lecz nagła szarża trenera spowodowała, że musiał chłopak musiał dokonać taktycznego odwrotu. Dziwna metoda na podglądanie według Vi, lecz gdyby go złapała, podczas swojego prysznicu to pewnie by zaniemówiła, a potem go zabiła. Jeśli by jej nie sparaliżowało zażenowanie. Wiedziała też, że Raziel by chłopaka pewnie zabił po tym. Nie wiadomo co było gorsze. Nadopiekuńczość czy jego ignorancja.
- Chyba koniec treningu dziewczyny. Teraz trener będzie ganiał za tym małym zboczkiem. Czas na prysznic. – zarządziła kapitan drużyny, na co wszystkie panienki popędziły do szatni. Panna Zahne jakoś nie spieszyła się. Wiedziała, że jej brat i jedyna forma podwózki jeszcze ma karne zajęcia, a jakoś jej nie uśmiechało się siedzenie pod wodą z tuzinem nagich dziewczyn komentującymi jej biust, talię, biodra i bóg wie co jeszcze. Dlatego też szła powoli, równocześnie popijając wodę z butelki i układając plan na wieczór, który pewnie spędzi przed komputerem grając w jakąś grę, albo rysując. Według Raziela było to lamerskie, lecz jej się to podobało.
Kiedy weszła do szatni to z prysznicy dobiegały krzyki dziewczyn, które pryskały na siebie wodą i dokładnie myły swoje spocone ciała. Vivian usiadła na ławce i zaczęła ściągać ochraniacze, by później wytrzeć się ręcznikiem. Przetarła twarz i oparła się o chłodną szafkę. Jej piersi powoli się unosiły i opadały, kiedy blondynka stabilizowała swoje tętno i oddech. W międzyczasie napłynęły do niej wspomnienia ostatniego meczu. Oczywiście Raz i Haz jak zawsze grali pięknie i publiczność szalała na ich punkcie. Nie mogła odmówić talentu swojemu bratu, lecz jej uwaga była skierowana na kogoś zupełnie innego. Na czerwonowłosego chłopaka, który tego właśnie wieczoru był królem boiska. To dzięki niemu, drużyna jej brata nie straciła żadnej bramki, gdyż genialnie zabierał piłkę i kierował obroną, równocześnie szybko przechodząc do ataku, uruchamiając Hazarda i Boskiego Raziela. Nawet zdobył jedną bramkę, lecz utonęła ona w bramkach Haza i Kuro. Vivian jednak doskonale pamiętała, kiedy poprawił opaskę na swoich włosach, po zdobyciu bramki główką po rzucie wolnym. Nie miała pojęcia czy wiedział o jej istnieniu, ale tego właśnie wieczoru Vivian zobaczyła w piłkarzu kogoś więcej.
- Hej Vivian usnęłaś? – z zamyślenia wyrwał ją głos Niny i potrząsanie ramieniem.
- Co? Nie. Po prostu musiałam odpłynąć. Wiecie gorąc i zmęczenie. Do zobaczenia na następnym treningu. – rzuciła dziewczyna biegnąc pod prysznic.

- Ile jeszcze mamy czekać? – rzucił Hazard. Stali przy czerwonym Porsche Raza, które ten dostał od rodziców po tym jak zrobił prawko. Równocześnie zastrzegli to, że chłopak będzie musiał wozić ze sobą siostrę, jeśli chce żeby płacili za paliwo, które chłopak dość szybko marnował jeżdżąc ze swoimi kumplami. Raziel spojrzał na swojego kumpla wzrokiem mówiącym, że ma się zamknąć. Był już i tak wkurwiony zadaniem od Hikaru, więc nie musiał słuchać jojczenia kumpla. Vulfilia tylko prychnęła głośno i wróciła do pisania z Kaede. Kuro się ulotnił po zajęciach, bąkajac coś o sprzątaniu czy psie. Lecz chłopaki dobrze widzieli za kim chłopak poszedł. Gdyby nie Vulfi i Vi, to chłopaki pobawiliby się w detektywów.
- Tyle ile trzeba. Vivian zazwyczaj się spóźnia. I nie licz, że siedzisz z przodu. Znasz zasady stary. – rzucił Zahne, widząc że Malvick czai się na miejsce pasażera w jego Cabrio. Blondyn tylko mruknął coś i wskoczył na tył. Ciemnowłosy chciał coś dodać o braku poszanowania dla jego własności, lecz właśnie dostrzegł swoją siostrę, która pędziła w jego stronę.
- No nareszcie Królewno. Ile można? – rzucił zielonooki podrzucając kluczki.
- Wypchaj się Raz. Co nie możesz wytrzymać kilka chwil sam na sam ze swoim ego? – rzuciła blondynka siadając na przednim siedzeniu, po przywitaniu się z Vulfilią. Hazarda zlała jak zawsze co ten skomentował głośnym prychnięciem. Gołym okiem można było zobaczyć, że rodzeństwo się bardzo kocha.
- Ugryź mnie. – rzucił piłkarz siadając za kółkiem i odpalając furę.
- Ciebie? Zawsze. – odpowiedziała siostra z uśmiechem, kiedy chłopak wyjechał z parkingu i z piskiem opon ruszył w stronę domu.

______________________

Powrót do góry Go down
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje
Vam

avatar

Liczba postów : 152
Data rejestracji : 13/06/2015

Skąd : Nie chcesz wiedzieć... ;>

SCOUTER
HP:
2400/2400  (2400/2400)
Ki:
1650/1650  (1650/1650)
HP Pancerza:
580/600  (580/600)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Sob Lip 25, 2015 9:11 pm

Jak dla mnie spoko, oba rozdziały, ale teraz już wiem, czego mi w obu brakuje - Soundtracku!
Poza tym, liczę na dłuższe i bardziej wizualne opisy przy laskach pod prysznicem xD

Edit: Jak napisała poniżej Kisa, oczekuję jakiejś dzikiej imprezki w fabule, poza tym może jakaś aferka z przestępstwem w tle (narkotyki, gwałt, etc)


Ostatnio zmieniony przez Vam dnia Sob Lip 25, 2015 9:21 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://www.hiroft.blog.pl/
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Sob Lip 25, 2015 9:18 pm

Popieram Vama na sb, niechaj będzie dzika balanga. Very Happy
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Sob Lip 25, 2015 10:23 pm

Poziom jak zwykle wysoki, przeczytane na jednym tchu! Super.
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 494
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2167/10620  (2167/10620)
Ki:
10692/17415  (10692/17415)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Nie Lip 26, 2015 11:36 am

Super to opowiadanie. Jakbym czytała Harrego Pottera!

Najbardziej podoba mi się postać Hazarda XD Taki głupkowaty osiłek, który tylko je i śpi, ale za to umie mocno kopać. Chciałabym zobaczyć jakiś opis meczu, gdzie wszyscy strategicznie grają, że na koniec zrobić wrzutkę Hazowi, który wprawdzie nie umie skupić się na strategii przed meczem ani w trakcie, ale za to jak kopnie to z połowy boiska strzeli bramkę.

Podoba mi się też postać Vulfili, musiałeś nieźle ją rozkminić. Ciekawie odzwierciedliłeś jej myśli i zachowania. Sama podobnie bym to zrobiła. Czekam z niecierpliwością na kolejne epizody z jej udziałem. Myślę, że będzie jakaś imprezka, skoro taka konspira. Fajnie też, że kumpluje się z Kaede. Dobrze ująłeś kwestie zaufania. Ciekawa jestem, czy coś w tym temacie się wydarzy. Uh, jakbym oglądała serial Beverly Hills!


______________________

Jak cycki będą tego warte to i koń i krowa i nawet żyrafę się znajdzie
Reito


Vulfi przyszła Imperatorowa

Rogata Vulfila:
Powrót do góry Go down
Online
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 597
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Nie Lip 26, 2015 12:43 pm

A ja bym chciała więcej akcentów brazylijskiej techniki piłkarskiej i większy muzyczny feeling objawiający się u Kaede w częstszym stukaniu pałeczkami o blaty i rysowaniu nutek.
Powrót do góry Go down
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Nie Lip 26, 2015 2:34 pm

Zgadzam się z Kisą i Vamem. Nawet mimo Twoich niezaprzeczalnych umiejętności, to jednak drugie dno doda sporo tej historii i zapewni, że się nie znudzi. Coś podobnego jak w filmie Belfer byłoby fajne Very Happy
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
Edo Tensei Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo
avatar

Liczba postów : 868
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Nie Lip 26, 2015 8:13 pm

Ostatnio oglądałem starą komedie "Rozrabiaki w Waszyngtonie" (przynajmniej takie było tłumaczenie na nasz język xD) i tam był fajny motyw z imprezką w domu dyrektora. Może tutaj zrobić coś podobnego, ale na chacie u Siwego? Very Happy Popieram Vulfi co do tego meczu, w końcu Haz nieprzypadkowo jest kapitanem drużyny i można by to jakoś zaakcentować, ale z drugiej strony większość pewnie by taki opis zanudził, jako że tutaj kibice piłki nożnej są w mniejszości Very Happy
Powrót do góry Go down
Raziel
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
avatar

Liczba postów : 859
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

SCOUTER
HP:
10800/15000  (10800/15000)
Ki:
12672/14400  (12672/14400)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Sob Wrz 19, 2015 9:54 pm

Rozdział 3

Koledzy mieli dobrego nosa co do zniknięcia Kuro. Chłopak ulotnił się zaraz po zakończeniu zajęć, żegnając się z kumplami tylko machnięciem dłoni. Dzisiaj chciał zrobić pewien krok w swoim życiu. Chciał wreszcie powiedzieć April co do niej czuje, albo przynajmniej pogadać z nią bez jąkania się. Ciemnowłosy nie uważał się za nieśmiałego chłopaka. Wręcz przeciwnie, miał w sobie sporo bezczelności i śmiałości, żeby grać z piłkę, gadać z dziewczynami i pomagać swoim kumplom w robieniu kawałów. Jednakże przy tej jednej dziewczynie wszystko obracało się o sto osiemdziesiąt stopni. Język mu kołowaciał, umysł stawał się pusty jak żołądek Hazarda, a na dodatek zaczynał się pocić. Nie miał pojęcia dlaczego, lecz wiedział jedno. Chciał, żeby April zobaczyła w nim kogoś więcej niż tylko kumpla dwóch największych upierdliwców z klasy. Dlatego też właśnie teraz szedł w stronę centrum handlowego, gdzie dziewczyna właśnie miała zaczynać pracę. Nie żeby Kuro był jedną z tych osób, które śledzą innych, grzebią po śmieciach i całymi dniami siedzą na drzewach, obserwując przez lornetkę i śliniąc się. On raczej nie należał do takich typów, choć ktoś stojący z boku mógłby uznać nieudolne próby chłopaka za coś takiego. Vuko znał miejsce pracy ciemnowłosej z tego powodu, że w klasie wiele informacji się przenikało i ciężko byłoby być zupełnie anonimowym. Po za tym Vulfilia stawiała sobie za cel honoru, żeby dowiedzieć się wszystkiego o nowych osobnikach. Dziewczyna była lepsza niż nie jedno biuro detektywistyczne. Jednak wróćmy do rozmyślań Kuro na temat April. Na myśl o niej młody piłkarz poczuł jak zaczynają drżeć mu dłonie. Zawsze tak się działo, lecz ciemnowłosy postanowił z tym skończyć. Raz na zawsze. Ukrył dłonie w kieszeniach i przyspieszył kroku.

Takeo zarzucił plecak na ramię i ponownie ruszył w stronę Akademika. Nie uśmiechało mu się spędzenie kolejnego weekendu nad książkami, lecz jeśli nie chciał, żeby starzy się czepiali o jego stopnie to musiał się choć trochę starać. Nie wiedział po jakiego musiał się tutaj uczyć, skoro i tak studiować zamierzał w Anglii. Lecz kto tam trafi za jego rodzicami. W końcu Ameryka to wielki kraj i każdy chciałby posłać dziecko tam do szkoły. Szkoda, że jemu trafiła się jakaś autystyczna klasa i tylko kilka osób miało trochę oleju w głowie. Chłopak prychnął cicho na wspomnienie dzisiejszego incydentu na lekcji, lecz natychmiast uśmiechnął się do siebie przypominając sobie, że ma piękny film na telefonie. Zrobi furorę w sieci. Na szczęście była jedna rzecz, która podtrzymywała chłopaka na duchu. Dwudniowy maraton filmów i gier RPG u jednego z jego znajomych. Chłopaki, z którymi grał może nie należeli do śmietanki towarzyskiej, lecz posiadali te same zainteresowania co szlachcic, więc automatycznie stawali się dla niego interesujący. Jego znajomy chwalił się, że rodzice wyjeżdżają na weekend, więc będą mieli spokój i ciszę, a on sam kupił ostatnią najnowszą grę. Anglik czytał o niej sporo w sieci i już nie mógł się doczekać, aż stworzy Kartę Postaci i ruszą wraz z Mistrzem Gry na nową wyprawę. W pewnej chwili zapikała komórka chłopaka oznajmiając, że dostał sms. Brunet wyciągnął urządzenie z kieszeni i po odrzuceniu włosów z twarzy spojrzał na wyświetlacz. Prychnął zdegustowany widząc wiadomość od Rogozin, która wypytywała go o plany na weekend. Dziewczyna może i była ładna oraz sprytna , co osobiście podobało się nastolatkowi, lecz trzymała się z Zahne’m i Malvickiem. Goście uważali się za szkolne gwiazdy i królów świata. Dobra umieli grać w piłkę, to Takeo przyznawał bez bicia, widząc kilka meczy swoich znajomych z klasy, a jako rodowity Anglik znał się na tym sporcie. Jednakże ich ego było tak wielkie, że prawie wybuchało. Zahne miał do tego poniekąd prawo, gdyż jego starzy byli bogaci i fundowali połowę miasta, lecz Hazard umiał tylko kopać piłkę. Na dodatek dzisiaj dali pokaz na lekcji, przez co Daishi dowalił jednemu z nich karę. Na wspomnienie o niej do głowy Y wpadł szatański plan. Może wreszcie czas pokazać komuś, że świat nie będzie tańczył tylko dla nich?

- Proszę i smacznego życzę. – rzekła kruczowłosa dziewczyna, podając z uśmiechem serbety lodowe kobiecie w średnim wieku. Ta podziękowała, odwzajemniając uśmiech, po czym zapłaciła i udała się do stolika, gdzie dwójka jej dzieci już czekała na zimny deser. April uśmiechnęła się jeszcze szerzej widząc radość na twarzach dzieci. Młoda dziewczyna od zawsze lubiła kilkuletnie maleństwa i dość często dorabiała sobie opiekując się nimi, lub też pomagając w odrabianiu lekcji. Nie było to dla niej żadnym problemem, gdyż czasami ta praca, stawała się prawdziwą frajdą i zabawą. Jej rodzice mówili, że ma dryg do dzieci, zaś jej starszy brat często jej dokuczał mówiąc, że będzie podrzucał swoje latorośle do siostry. Panna Shaw szczerzyła się wtedy i odgryzała celną ripostą. Lecz jej rodzina miała rację i April marzyła o tym, żeby mieć co najmniej dwójkę dzieci. Kochała je i widziała się w roli matki, co też nieczęsto się spotyka u dziewczyn w jej wieku. Jej brat jednak mówił, że do dzieci potrzeba męża, a o niego będzie ciężko, skoro Ap nie dopuszcza do siebie żadnych facetów, a jej chłopaków można policzyć na palcach jednej ręki. Musiał się oczywiście po tym ratować ucieczką przed nalotem poduszek, lecz w głębi serca niebieskooka wiedziała, że jej brat ma rację. Jednakże do tej pory nie znalazła nikogo, kto powodowałby u niej szybsze bicie serca, motylki w brzuchu i inne bzdury. Jej mama mówiła, że na wszystko przyjdzie czas, zaś April wiedziała jedno. Chciała, żeby jej przyszły mąż był osobą, na którą będzie mogła patrzyć z taką samą miłością, co jej mama na jej ojca i vice versa. June nazywała ją niepoprawną romantyczką, lecz Shaw wiedziała swoje.
- April. April. APRIL! – słowa, a właściwie syk jej przyjaciółki doszedł do niej dopiero, kiedy ta dźgnęła ją łokciem w żebro. Ciemnowłosa roztarła sobie bok i spojrzała na rudowłosą.
- Czego chcesz? Przecież teraz ty obsługujesz. – powiedziała nastolatka patrząc z wyrzutem na June, która teraz podawała loda w wafelku jakiemuś dziadkowi, który szybko przekazał go maluchowi u jego boku.
- Sprawdzam tylko czy jeszcze jesteś z nami, czy już odleciałaś do krainy jednorożców, tęczy i nagiej klaty Hazarda. – rzekła panna Demin odwracając się do przyjaciółki i opierając o blat. Jej usta wykrzywiły się w uśmiechu, który upodabniał dziewczynę do kota, czającego się na małego wróbelka. April prychnęła cicho pod nosem słysząc insynuację, a następnie poprawiła włosy i wzięła się za robienie musu.
- Wiesz nie każdy myśli o chłopakach dwadzieścia cztery godziny na dobę. Mam też inne zainteresowania. – odparła czarnowłosa.
- Takie jak?
- Takie jak pilnowanie ciebie byś nie zrobiła głupot oraz starania o stypendium. Więc widzisz, że nie mam zbyt dużo czasu, żeby myśleć o chłopakach, a już w szczególności o Hazardzie. Ponadto skoro już wypłynął ten temat, to coś się tak nim zainteresowała? A może badasz grunt, gdyż boisz się, że polecę na tego twojego Raziela? – powiedziała April, po czym spojrzała na swoją przyjaciółkę z miną mówiącą „Szach i mat skarbie.” June jednak nie dawała się tak łatwo załatwić. Uśmiechnęła się tylko szerzej i odrzuciła swoje włosy, co oznaczało, że jest gotowa na walkę.
- Mojego? Czy ja o czymś nie wiem? April! – powiedziała dziewczyna, akcentując ostatnie słowo, po czym zrobiła efektowną pauzę i położyła dłoń na piersi w dramatycznym geście.
- Przyznajesz się do romansowania z naszym ukochanym Razielem Zahne? No moja droga gratulacje. Kiedy ślub? – mówiła dziewczyna, cały czas się uśmiechając. April nie wiedziała czy ma się śmiać czy pacnąć swoją przyjaciółkę w głowę.
- Bardzo śmieszne. Nie musisz się martwić. Zahne jest cały twój. – odpowiedziała ciemnowłosa szczerząc się, zaś po chwili obie nastolatki chichotały z tej sytuacji. W końcu obie zaczęły się uspokajać. Na całe szczęście gdyż June zauważyła kolejnego klienta.
- Skoro o przyznawaniu mowa, to on jest twój. Ja idę na przerwę. – powiedziała panna Demin i szybko zniknęła na zapleczu, zanim jej przyjaciółka zdążyła wydusić choć pół słowa. April westchnęła cicho, poprawiła włosy i odwróciła się do najnowszego klienta.
- Dzień dobry, co podać? – rzekła w stronę Kuro, który po słowach dziewczyny wyglądał jakby go piorun trafił. Ona też się lekko zdziwiła, widząc go tutaj bez towarzystwa Raziela i Hazarda. Przez chwilę się bała, że wyżej wspomniana dwójka zaraz wyskoczy spod lady i ją śmiertelnie przestraszy, lecz chyba wyglądało na to, że ciemnowłosy chłopak jest sam. Kuro zaś przez ten cały czas zastanawiał się nad odpowiedzią. Jednak jak na złość jego umysł znów był pusty, a w ustach miał Saharę.
- Eee, nie wiem sam. Wszystko jest tu takie smaczne. Może mogłabyś mi eee, coś zaproponować? – powiedział, po czym od razu miał ochotę zapaść się pod ziemię. Czego musi być takim wielkim frajerem? Czemu? Dlaczego nie mógł mieć tak gładkiego języka jak jego kumple, którzy nie mieli najmniejszego problemu, żeby podejść do dziewczyny i ją poderwać? Tylko on jak ten głupi zawsze robił z siebie pośmiewisko przed dziewczyną, która uwielbiał. April też wyglądała na dość zdziwioną. Nie spodziewała się zobaczyć tutaj swojego znajomego ze szkoły. Myślała, że wszyscy piłkarze co piątek balują do upadłego i zaliczają kolejne panienki.
- Cóż ja osobiście lubię lody w pucharku, więc może to? – zapytała dziewczyna podsuwając chłopakowi kartę z deserami i pokazując mu palcem odpowiednią pozycję. Równocześnie studiowała go wzrokiem. Był dość przystojny, i z tego co zauważyła na zajęciach to posiadał inteligencję. Gdyby tylko nie zadawał się z tymi dwoma mendami, to byłby bardzo porządnym facetem. Chwila, moment o czym ona myśli. Przecież to jest Vuko, członek trójcy i jeden z upierdliwców, którzy uwielbiają dokuczać innym. Dlaczego więc o nim myśli jak?
- Myślę, że zdam się na ciebie. – głos chłopaka wyrwał ją z zamyślenia. Dziewczyna spojrzała na niego lekko zdziwiona.
- Eee, tak już. Usiądź sobie, a ja ci przyniosę zamówienie. – powiedziała, zaś Kuro kiwnał głową i usiadł przy stoliku w kącie lodziarni. Jego wzrok był wbity w ścianę, choć Ap czasami łapała się na tym, że patrzy w jego stronę. Raz czy dwa chyba nawet złapała jego spojrzenie, lecz trwało to zaledwie ułamek sekundy, gdyż on lub ona szybko uciekali wzrokiem, gdzieś indziej. Ciemnowłosa skończyła robić deser i ruszyła w stronę stolika, gdzie Vuko aktualnie coś pisał na komórce. Podała szybko zamówienie i uciekła za ladę, gdzie musiała zrobić jeszcze kilka zamówień. Później dziwne zachowanie chłopaka wyleciało jej z głowy. Może jej praca nie należała do najważniejszych, lecz trzeba było zachować choć minimum koncentracji. No i nie lubiła dawać dzieciom złych lodów. W końcu zaczęła się zbliżać godzina zamknięcia lokalu i dziewczyna rozpoczęła sprzątanie swojego stanowiska pracy.
- Przepraszam. – usłyszała głos za sobą, kiedy się odwróciła od wnętrza lokalu.
- Tak? – zapytała odwracając się i znów się zdziwiła, widząc Kuro, który był znów speszony. To on jeszcze nie wyszedł?
- Chciałem zapłacić i podziękować. Były bardzo smaczne. – rzekł chłopak wyciągając pieniądze i podając je April.
- Miło mi to słyszeć. – powiedziała dziewczyna uśmiechając się i chowając zapłatę do kasy. Jednak młody piłkarz jeszcze nie odchodził od lady. Wyglądał jakby się nad czymś mocno zastanawiał.– Coś jeszcze?
- Eee. Tak. Zastanawiałem się czy eeee… - zaczął chłopak jąkając się i czerwieniąc. – Czy może poszłabyś jutro ze mną do kina. Grają o szesnastej ten film, o którym słyszałeś, że chciałabyś go zobaczyć.
Dziewczynę przez chwilę zamurowało, gdyż nie spodziewała się takiego pytania. Na pewno nie od tego chłopaka.
- Chętnie. – rzekła bez zastanowienia, gdyż ogólnie miała teraz w głowie siano. Chłopak też się chyba tego nie spodziewał, gdyż w jednej chwili jego twarz się rozpromieniła.
- To super. Spotkajmy się przed kinem za piętnaście czwarta dobrze?
- Tak. Ok.
- To cześć. – powiedział Kuro i wyszedł z lokalu. Czuł się jakby rozpierała go energia i mógłby przenosić góry. Teraz tylko musiał zadbać o to, żeby jego debilni kumple się o tym nie dowiedzieli, gdyż wtedy wszystko spali na panewce. Nie chciał zaprzepaścić tej szansy.
- Cześć. – odpowiedziała cicho dziewczyna, jakby jeszcze nie dowierzające tego co tu miało miejsce. Czy ona naprawdę to zrobiła? Idzie do kina z Kuro Vuko?
- Jak słodko. April ma randkę. – rzekła June wieszając się na przyjaciółce i szczerząc do niej swoje białe ząbki. Ciemnowłosa zrzuciła rudą ze swoich barków.
- To żadna randka tylko zwykłe wyjście do kina. Nie doszukuj się podtekstów tam gdzie ich nie ma. – odparła dziewczyna.
- Ja tam wiem swoje skarbie. – powiedziała panna Demin i pokazała April język. Następnie odeszła w stronę kuchni kręcąc biodrami jak jakaś modelka. Panna Shaw chciała jej coś odpowiedzieć, lecz machnęła na to ręką. Zamiast tego zastanowiła się dokładniej nad słowami przyjaciółki. Czy to była randka? Możliwe. Nie wiedzieć czemu Ap uśmiechnęła się do siebie.

Occ:
Powoli zaczynamy rysować pewne kontury zachowań. Jak zawsze zapraszam do komentarzy i swoich propozycji do tego co dawać. Pamiętajcie, że biorę wszystkie wasze propozycje do serca i staram się je w miarę ukazywać. I spokojnie. Jesteśmy dopiero na samym początku.

______________________

Powrót do góry Go down
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Sob Wrz 19, 2015 11:35 pm

http://oi58.tinypic.com/3538f0z.jpg



Uśmiech od szkolnej June. Keep going!
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1053
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Sob Wrz 19, 2015 11:41 pm

Idę na randkę z April. Idę na randkę z April Very Happy Nie spodziewałem się, aż tyle siebie Very Happy

Czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały i na obiecany opening przez Vulfi Very Happy

Powinniśmy zmienić fabułę forum Very Happy

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Vam

avatar

Liczba postów : 152
Data rejestracji : 13/06/2015

Skąd : Nie chcesz wiedzieć... ;>

SCOUTER
HP:
2400/2400  (2400/2400)
Ki:
1650/1650  (1650/1650)
HP Pancerza:
580/600  (580/600)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Nie Wrz 20, 2015 10:30 am

Szatański plan, huh? Czekam, czekam... Cool
Powrót do góry Go down
http://www.hiroft.blog.pl/
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Pon Wrz 21, 2015 9:48 am

Jestem ciekawa, co to za szatański plan :p team June i April jest wprost świetny, a to szczeniackie zachowanie Kuto śmieszne i urocze Very Happy uśmiech nie schodził mi z twarzy jak to czytałam Very Happy
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 494
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2167/10620  (2167/10620)
Ki:
10692/17415  (10692/17415)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Wto Wrz 22, 2015 6:06 pm

Świetny odcinek. Fajnie, ze mozna wreszcie nieco lepiej poznac bohaterów. Takeo Mistrz Zua wydaje sie ciekawy. Chcialabym zobaczyc jakies starcie Vulfi-Takeo. A wątek Kuro oraz Ap jest urzekający! Very Happy Co bedzie z tego wypadu do kina?

Czekam na nastepna część!

______________________

Jak cycki będą tego warte to i koń i krowa i nawet żyrafę się znajdzie
Reito


Vulfi przyszła Imperatorowa

Rogata Vulfila:
Powrót do góry Go down
Online
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 597
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Wto Wrz 22, 2015 9:26 pm

Dużo lepiej jak co akapit nie ma mowy o dwóch osobach. Kuro x April jest słodkie.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   Czw Wrz 24, 2015 7:42 pm

Bardzo mi się podobało. Pisz dalej.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: New Generation w Liceum   

Powrót do góry Go down
 
New Generation w Liceum
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pogaduszki-
Skocz do: