Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
Asteria
Asteria
Succub Admin
Succub Admin
Liczba postów : 1132
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

New Generation w Liceum

on Pon Maj 04, 2015 9:26 pm
First topic message reminder :

Okej. Załóżmy, że nasze postacie to osoby normalne(tak wiem, tu już są problemy) i nie mają super mocy czy coś. Po prostu chodzą do liceum w Stanach Zjednoczonych. Kto ma chęć niech napisze jak by wyglądało życie jego postaci, kim by był i z kim by trzymał itd. Very Happy Życzę dobrej zabawy

______________________

[You must be registered and logged in to see this image.]

#66FFFF

Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 804
Data rejestracji : 23/07/2013


Identification Number
Punkty Życia:
500/500  (500/500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Sro Cze 13, 2018 12:56 pm
Dotykała jego twarzy :> no no. Ciekawe ciekawe. I ta analiza stylu fajnie odpowiada pewnym cechom naszych forumowiczów Smile
Joker
Liczba postów : 359
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
2100/2100  (2100/2100)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Sro Cze 13, 2018 9:38 pm
Bardzo fajny rozdział, tak jak Shido mówił, można by pewne elementy nakreślić. Chyba nie ma co do czego się przyczepić. Może dodać jeszcze w np: Spoiler na samym końcu jak będą jakieś zmiany? np: nowe techniki których ktoś się nauczył albo coś
Shido
Shido
Liczba postów : 58
Data rejestracji : 25/06/2017

Skąd : Olsztyn

Identification Number
Punkty Życia:
850/850  (850/850)
Punkty Pancerza:
200/200  (200/200)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Nie Cze 17, 2018 11:42 am
A swoją drogą mam jeszcze jedno spostrzeżenie. Myślę że Raz i Vulfi nie kręcą ze sobą tylko mają relacje bardziej jak Daiki z Momo. Razz
Vita Ora
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 804
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
500/500  (500/500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Pon Cze 18, 2018 9:05 am
Aż strach zapytać, co to za relacje xD

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin
„Dziewica Vegetyńska.”

[You must be registered and logged in to see this image.]
Emi
Emi
Liczba postów : 97
Data rejestracji : 06/07/2018

Skąd : Lublin

Identification Number
Punkty Życia:
1800/1800  (1800/1800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Sob Wrz 08, 2018 11:11 pm
Imię i nazwisko: Mirelle Juvien

Wzrost: 172

Waga: 65 kg

Wygląd: Blondynka z długimi nogami. Ma włosy do pasa, śliczną buźkę. Zakochana w siłowni - stąd baardzo krągła figura - krótko mówiąc w tej sferze (fizycznej) niczego jej nie brakuje. Dąży do idealnej sylwetki - talii osy, kształtnej pupy - a właściwie to tylko ją utrzymuje i dopracowuje.

Charakter: Zakochana również i w koszykówce. Z uwagi na to, że nie ma damskiej drużyny w szkole, jest zmuszona oglądać w samotności, w zaciszu domowym mecze największych lig na świecie, ale też... być cheerleaderką. I jest w tym diabelnie dobra. Perfekcjonistka. Opracowuje większość układów mających dopingować szkolną drużynę, co traktuje całkiem serio. Lubiana w swojej drużynie - przez inne... znienawidzona. Pewnie przez zazdrość, choć nie zawraca sobie tym głowy. Po prostu odwraca się na pięcie i udaje, że nie słyszy.
Choć wydawałoby się, że skoro jest kapitanem drużyny cheerleaderek, to powinna być również duszą towarzystwa... Nic bardziej mylnego. Owszem, ma dobry kontakt z każdym, z kim rozmawia, ale... Po meczach zwykle jest wyciszona, trenuje ze słuchawkami na uszach. W szkole również wydaje się bardzo opanowana i skupiona, idzie przez korytarz z podniesionym podbródkiem i głową w chmurach, dopóki ktoś jej nie zagada. Wtedy zaraża uśmiechem i pokazuje się z tej bardziej towarzyskiej strony. Ma jedną zaufaną przyjaciółkę, która nie jest w jej drużynie - to jej kompletne przeciwieństwo, brak zamiłowania do sportu.
Nie jest pilną uczennicą, ale ma bardzo dobre osiągnięcia, nie zadając sobie przy tym trudu.
Uwielbia imprezy, gdzie może się wyszaleć - bo oprócz wyżycia się "na sportowo" - jest dość opanowana. Uważa, że to jedna z niewielu sytuacji, kiedy może się odblokować i "zresetować", by znów powrócić do bycia pochłoniętą swoimi pasjami.
Nie jest typową głupią panienką, która ugania się za zawodnikami (choć część jej drużyny tak postępuje). Jest dla nich miła, ale żeby zasłużyć na coś więcej, musieliby się wykazać.

Rodzina: Matka pracuje w aptece. Ojciec jest ustawionym urzędnikiem. Niespecjalnie zajmują się córką, stąd nie przeszkadza im, że ma własne zajęcia sportowe czy spotkania ze znajomymi. Być może trochę brakuje jej bliższego kontaktu z nimi i dlatego często chodzi zamyślona.
Jest jedynaczką.

Przeszłość: Rodzice Mirelle zawsze byli zajęci czymś ważniejszym niż ich córka - zwykle była to praca. Oczywiście odbiło się to na dziewczynie, ponieważ musiała wypełniać sobie czas pozaszkolny. Od najmłodszych lat były to lekcje tańca - niespełniona ambicja matki, co przydaje jej się obecnie w karierze cheerleaderki. Rodziców Mirelle nie obchodziło, ile się uczy - byle uczyła się dobrze, dlatego też wysłali ją do tego liceum, które ma opinie wymagającego. Obecnie jest już na drugim roku. Kilku jej znajomych trafiła do tej samej szkoły, więc nie musiała się przejmować adaptacją w nowym otoczeniu. Najważniejsze, że miała przy sobie przyjaciółkę.
Drużynę cheerleaderek wymyśliła sama - to jest wpadła na ten pomysł i udała się do dyrektora. Temu spodobała się wizja Mirelle, nakazał jej tylko uzgodnić to z wfistami (którzy mogliby nadzorować przygotowania drużyny) i zebrać oczywiście samą drużynę. Jako, że była pomysłodawcą, została też kapitanem. W ten sposób próbuje dać upust niespełnionemu marzeniu, jakim jest właśnie gra w koszykówkę. Uznała, że przynajmniej tak może się zasłużyć drużynie.
Siłownia - na własne potrzeby. Po prostu lubi widok swojego wysportowanego ciałka i zdrowy tryb życia.

Hobby: siłownia i cheerleaderka (czynne) i koszykówka (bierne, choć często gęsto trenuje pod swoim domem różne zagrania - takie niespełnione marzenie).

Ważne cechy: towarzyska, uprzejma, jednak trochę wycofana i sprawiająca wrażenie "nie do zdobycia". Odważna w swych choreografiach, świetnie się porusza i potrafi zagrzać obserwujących do kibicowania, zdecydowanie pewna siebie, ale nie obnosi się z tym.
Asteria
Asteria
Succub Admin
Succub Admin
Liczba postów : 1132
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: New Generation w Liceum

on Nie Gru 16, 2018 10:22 pm
Rozdział 5

Vulfilia z głośnym jękiem przeciągnęła się. Uczucie przyjemności opanowało jej ciało na krótki moment, w którym postanowiła zrobić sobie przerwę od pracy. Inaczej nie mogła nazwać tego co robiła. Lekcje już dawno odrobiła, a przygotowanie się na kolejne zajęcia nie było takie trudne. Poza tym wystarczyło poświęcić odrobinę czasu każdego dnia i wszystko było w porządku. Przynajmniej dla niej, gdyż wiedziała, że inni mogą potrzebować trochę więcej czasu. Jednakże to nie była jej sprawa i prawdę mówiąc nie interesowało jej to. Każdy był kowalem własnego losu i pracował na siebie. Z tego założenia wychodziło jej ojciec i przekazał to córce. Miała tak pracować, aby osiągać odpowiednie wyniki, a to w jaki sposób to osiągnie, to już jej sprawa. Vulfilia była często niedoceniana i zdawała sobie z tego sprawę. Ładna buzia, dość energiczna osobowość, interesujący ubiór i szybki język sprawiały, że ludzie nie widzieli w niej zagrożenia. Do czasu. W pewnym momencie wszyscy wiedzieli, że nic nie jest takie na jakie wygląda. Dlatego też tak bardzo zaangażowała się w działalność na rzecz drużyny. Vvien nie oceniała jej tylko chciała konkretów, dlaczego to ją ma wybrać. Nie interesował jej status Vulfili, ani to jak jej ciało może przyciągać chłopaków na mecze. Musiała się wykazać i było to coś, co sprawiło, że panna Rogozin miała jeszcze większą ochotę do pracy przy zespole. Uwielbiała analizować różne kwestie i skoro daje radę na wyprzedażach, to wyliczenie prostej średniej trafień z trzech sezonów wszystkich graczy nie było niczym trudnym dla niej. Jej ojciec czasami się śmiał, że była chodzącym kalkulatorem i może coś w tym było, ale dzięki temu mogła przygotować odpowiedni plan dla Vvien. Ocena współczynników i umiejętności, będą niezwykle pomocne przy planie treningowym dla chłopaków. Miała też inne plany na zwiększenie ich popularności, a jeden mogła wprowadzić w życie już za kilka dni. Jej znajomy wisiał jej przysługę, a Vvien wyraziła zgodę, choć sama zdecydowanie odmówiła błaznowania. Jednakże chłopaków wykorzysta jak tylko może. Miała szczęście, że w zespole byli przystojniacy, więc nie będzie większej tragedii, a taki Raziel czy Hazard lub Nakazawa byli swego rodzaju gwiazdami, więc to tylko zwiększało smaczek. Oj biedni chłopcy, nawet nie wiedzą jakie tortury ich czekają. Vulfilia uśmiechnęła się pod nosem i wzięła komórkę do ręki. Szykowała się nieziemska zabawa.

Od testów i przyjęcia nowych zawodników minął już miesiąc. Szkoła zaczęła się na dobre i uczniowie musieli rozdzielać swoje siły na poszczególne przedmioty, jak i na zajęcia dodatkowe. Można powiedzieć, że najgorzej mieli ci będący w drużynie łuczniczej i koszykarskiej. Obie trenerki najwidoczniej lubowały się w katowaniu swoich podopiecznych, gdyż uważały, że bez ciężkiej pracy do niczego nie dojdą. Członkowie często się wymieniali doświadczeniami, ale jeśli klub łuczniczy miał czasem odrobinę spokoju, to Vvien cisnęła swoich graczy do samych granic. Przynajmniej dwie godziny taktyki co dwa dni, a także codziennie gierki i poprawianie indywidualnych błędów. Trzymanie diety było zaś tym co trenerka potrafiła sprawdzić bez najmniejszego problemu. Jakimś cudem na pierwszy rzut oka wiedziała kto zjadł zdrową i bardzo niesmaczną kolację, a kto znów objadał się batonikami podczas grania w Dark Souls czy inne Dragon Balle. Riki mówił, że skończyła wyższe studia dotyczące sportu i zdrowego odżywiania. No nie powiedział tego w taki prosty sposób, ale nazwa tego kierunku była zbyt długa i zawiła, wiec członkowie drużyny tak nazywali wykształcenie swojej ukochanej trener. Poza tym od razu było wiadomo skąd wzięły się jej umiejętności. Również chodziły pogłoski, że sama grała w koszykówkę, ale to już były ploty krążące między zawodnikami. Szczególnie w takich momentach jak ten, kiedy Van leżał na deskach po otrzymaniu soczystego trafienia piłką w głowę.
- Co ja ci do diabła mówiłam o byciu samolubnym?! – ryknęła Vvien, a pozostała reszta zawodników wycofała się na z góry upatrzone pozycje, czyli za Rikiego, Hazarda i Raziela. Tych dwóch pierwszych wybrano z racji wzrostu i szerokości barów, przez co stanowili doskonałe tarcze, a Shimura był jak pieprzony falochron. Vvien mogłaby ryknąć na niego, a ten zapewne nawet by się nie poruszył. O tę apatię Tanaka bała się najbardziej. Wyglądało to jakby zawodnik z największym potencjałem grał w drużynie tylko dlatego, że wypada albo musi. Wszystkie ćwiczenia wykonywał poprawnie, dla wszystkich był uprzejmy, ale coś z nim było nie tak. Nie widziała tej radości z gry jak w przypadku Hazarda, Kuro czy tego durnia Vana. Chłopak zachowywał się podobnie do Nakazawy z czego tamten jeszcze miał jakąś radość, ale doskonale wiedział jaki posiada poziom. Musiała porozmawiać na ten temat z Vulfilią, ale to wtedy kiedy skończy z tymi kretynami.
- Ale o co ci kurwa chodzi? – ryknął Van do trener, ale chyba natychmiast zrozumiał, że to był błąd. W oczach Tanaki widniała rządza mordu. Zupełnie jak u nauczyciela matematyki, który próbował zrozumieć jak Vuko znów się nie przygotował. Wchodzenie w dyskusję z Vvien nie należało do najmądrzejszych rzeczy, ale to trzeba załapać poprzez ból. Każdy kto tego nie kumał w przeszłości przez to przeszedł przynajmniej raz.
- O co mi chodzi? O co mi chodzi? Już ci mówię o co ci chodzi? – mówiła Vvien, a z każdym słowem tykała palcem w klatkę piersiową Vana. Może i nie było to zbyt mocne, ale wypowiadała naprawdę sporą liczbę słów.
- Na początek to, że przez twoje samolubstwo tracisz całą masę piłek. To, że przejdziesz przeciwnika pięć razy nic nie znaczy, kiedy on zabierze ci piłkę dwadzieścia razy i zdobędzie po tej stracie punkty. W trakcie meczu może to nas zabić. Na dodatek twoja ślepota. W ciągu ostatnich dwudziestu minut naliczyłam jakieś osiem sytuacji, gdzie mogłeś podać do innego zawodnika, który był lepiej ustawiony od ciebie. No, ale po co podawać skoro można się popisać i przy okazji spierdolić całą akcję drużyny. Jak tak dalej będziesz robić to wywalę cię z drużyny. Koszykówka to sport drużynowy. Jak chcesz być solistą to idź do klubu łuczniczego, choć June może ci wpieprzyć równie dobrze jak ja. Przemyśl to. – powiedziała Vivien, kończąc swój monolog i przy okazji szturchanie Vana. Chłopak miał wrażenie, że zostanie mu dziura w tym miejscu. Reszta drużyny była szczęśliwa, że ten tajfun nie został wyładowany na nich, ale i tak to nie był jeszcze koniec. Tak przynajmniej uważali.
- No dobra. Możecie iść do domu. Na dziś tyle zajęć. Muszę obgadać jeszcze kilka rzeczy z Vulfi, a jutro macie wolne. Poza tym niedługo poznamy terminy pierwszych próbnych testów, więc wykorzystajcie ten czas na naukę. Rozejść się. – powiedziała Vvien i sama ruszyła do swojego gabineciku, który otrzymała od szkoły, gdy została przyjęta na stanowisko trenera. Reszta drużyny była jeszcze przez chwilę w szoku, ale szybko zaczęli gadać o planach na wieczór. Kuro od razu dorwał się do Hazarda, aby ustalić z nim strategię na przejęcie Gymu nieopodal ich szkoły. Chłopak zaraził wyższego kumpla pasją do Pokemonów i teraz obydwaj szwendali się po mieście szukając mały stworków. Shimura jak zwykle szybko się ulotnił co nie powinno nikogo dziwić, choć Rikimaru wyglądał dość posępnie, kiedy zauważył, że chłopak tak szybko się ulatnia. Miał podobne obawy co Vvien choć nie zdawał sobie z tego sprawy. Spojrzał na Shuuyę, ale ten też za bardzo nie wiedział co się dzieje. Najwidoczniej Raziel nie zwierzał mu się, albo nie byli wcale tak bliskimi znajomymi jak się mogło to wydawać początkowo. Z tego co Riki już wiedział to każdy z nowych znalazł jakieś towarzystwo i spędzał z kimś czas po szkole. Tylko Shimura wyglądał na odludka. Czyżby nie mógł się dopasować? Z takimi myślami kapitan drużyny ruszył pod prysznic, choć szybko uciekły mu kiedy kumple zaprosili go na maraton kina akcji. No jakby mógł odmówić Niezniszczalnym i Szklanej Pułapce?

- No rusz się kretynie! Bardziej zielone nie będzie! – krzyknęła Kaede choć doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że kierowca, do którego kierowała swoje słowa z pewnością jej nie usłyszy. Jednakże była to praktyka tak powszechna wśród kierowców, że robiła to machinalnie i nawet nie starała się tego kontrolować. Przynajmniej nie rzucała mięsem jak większa część posiadaczy samochodów. W końcu była młodą damą z dobrego domu, która wykonywała ważny dla społeczeństwa zawód i zwyczajnie nie mogła sobie pozwolić na tego typu zachowania. W dzisiejszym świecie każdy mógł być dziennikarzem, a wypuszczenie do wrogiej gazety nagrania, w którym przeklina jak szewc zniszczyłoby jej status, który starała się budować od końca szkoły. Udało się jej w końcu opuścić skrzyżowanie i po kilku minutach parkowała na parkingu swojej starej szkoły. Gdy szpilki dotknęły asfaltu wspomnienia lat spędzonych w tej placówce szybko do niej wróciły. Tak samo jak wcześniej, gdy przyszedł do niej szef z tą propozycją.
Skończyła właśnie ostatni akapit swojego tekstu i po zapisaniu go na chmurze przesłała do edycji. Wiedziała, że pewnie przypieprzą się do czegoś, ale pracowała w tej redakcji już wystarczająco długo, aby bronić swoich tekstów i kłócić się z nimi. Ten tekst był perełką i wątpiła, aby chcieli coś zmieniać, ale warto być przygotowanym na wszystko.
- Kaede jesteś wolna? – usłyszała kiedy się przeciągała, przez co o mało nie zleciała z krzesła. Po krótkiej walce o utrzymanie równowagi spojrzała na personę, która wybiła ją ze stanu rozmyślania. Całe szczęście, że nie puściła jakiejś kąśliwej uwagi, które czasem leciały w stronę jej współpracowników, gdyż nad nią stał sam redaktor naczelny. Dziewczyna szybko wstała z miejsca. To mogła być szansa na coś wielkiego.
- Tak szefie. Wolna i gotowa. Cała do pańskiej dyspozycji. W czym mogę pomóc. – powiedziała uśmiechając się uroczo. Doskonale wiedziała, że moment w którym władza sama schodzi do pracownika oznacza spory materiał. Taki, który pozwoli się jej wybić jeszcze mocniej, a nawet awansować. Szef uśmiechnął się delikatnie widząc jej pasję i dał jej znak, że może usiąść. Czyli będzie to coś dłuższego.
- Z tego co wiem skończyłaś liceum New Generation i prowadzisz bloga o ich szkolnej drużynie. Przeczytałem kilka wpisów i są naprawdę interesujące. Mam dla ciebie pewne zadanie, na którym będziesz musiała się skupić w całości. Sprawi to, że zostaniesz odsunięta od innych projektów, ale będziesz miała pierwszeństwo w druku i informacjach. Czy pasuje ci to? – zapytał szef, najwidoczniej chcąc otrzymać zgodę przed wyprowadzeniem cięższych dział. Kaede wiedziała, że może dostać coś świetnego, ale przy okazji odpuści możliwość uczestniczenia w jakiejś bombie, która może w trakcie jej zadania wybuchnąć. To było cholernie trudne, ale jednak zdecydowała się podjąć ryzyko. Czuła, że będzie to coś godnego uwagi. Kiwnęła głową dając znak, że bierze to zlecenie.
- Doskonale. Z tego co już zapewne wiesz drużyna w twojej byłej szkole zyskała kilku nowych zawodników. Zwyczajowo nie interesujemy się rozgrywkami licealnym bardziej niż trzeba, ale w tym roku mamy wyjątek. Nie dość, że są to gracze określani potencjałem zawodowców to na dodatek jednym z nich jest Raziel Shimura. Zakładam, że nie trzeba ci mówić kim jest jego rodzina. – powiedział mężczyzna, a dziewczyna tylko kiwnęła głową. Nazwisko Shimura było znane w całej Japonii i każdy człowiek, choćby nie interesował się biznesem wiedział kim byli. Wystarczy powiedzieć, że ich główna firma podpisała kilka miesięcy temu kontrakt z rządem na stworzenie super zaawansowanej technologii kosmicznej, która ma sprawić, że Japonia pozostawi całą konkurencję w tyle. Eksperci mówili, że mają na to olbrzymie szanse, a ich technologia i autorski system sprawiają, że w przeciągu pięciu lat może dojść do przełomu. Tak więc Kaede doskonale wiedziała dlaczego szkoła, do której trafiło najstarsze dziecko państwa Shimura była tak interesująca.
- Reasumując. Przez rok będziesz przy drużynie. Będziesz pisać teksty o treningach, meczach, przeprowadzać wywiady, a także analizy. Mam nadzieję, że będzie to coś dzięki czemu inne redakcje nas nie dościgną. Życzę powodzenia.
To było bardzo nietypowe i dość ryzykowne zadanie, ale jeśli uda jej się zainteresować wszystkich tą drużyną, to może dostać tak mocnego kopniaka, że jej kariera wystrzeli jak dwunastolatek widzący po raz pierwszy nagą laskę. Uśmiechnęła się szeroko, poprawiła torbę i ruszyła na rozmowę z dyrektorem, a następnie z panią trener. Rozmowy umówione zostały już przez szefa i aktualnie była oczekiwana. Było to niezmiernie przyjemne uczucie.

- Bardzo ładnie dziewczyny. Idzie nam coraz lepiej. Sonia popracuj trochę nad elastycznością. Podeślę ci później kilka ćwiczeń, z których korzystam. A na dziś wam dziękuję i do zobaczenia na następnym treningu. – powiedziała Mirelle i tym samym zakończyła dzisiejszy trening zespołu. Zespołu, który zbudowała sama od podstaw i wkładała w niego całe swoje serce. Od zawsze była aktywna i musiała coś robić, a brak żeńskiej drużyny sprawił, że trzeba było inaczej ulokować swoją miłość do sportu. Cieszyła się więc niezmiernie, że to przedsięwzięcie rozwija się coraz bardziej i dziewczyny również wkładają w to całe swoje serce. Zapewne dziewczyny zgłosiły się do drużyny, gdyż cheerleaderki zawsze są popularne i należą do szkolnej elity. Może i tak było, ale Mirelle nie odczuwała tego. Nie zadzierała nosa, choć wiedziała, że niektóre dziewczęta obgadują ją. Może i miały ku temu powody, ale ona miała to gdzieś. Rzuciła okiem na zegarek i szybko zaczęła odkładać swoje rzeczy i poleciała pod prysznic. Jeśli się uda to załapie się jeszcze na końcówkę treningu męskiej drużyny. Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie pod swoim noskiem. Pomimo tego, że nie mogła grać jako zawodniczka, to nic nie stało jej na przeszkodzie, aby oglądać mecze i podglądać kolegów. Poza tym jako kapitan zespołu dopingującego miała specjalne przywileje i nie musiała się obawiać tego, że Vvien wykopie ją za drzwi, jak to miało miejsce w przypadku kilku innych osób. Tak więc szybko wskoczyła pod natrysk, jednakże w dalszym ciągu pamiętając, aby dokładnie namydlić całe swoje spocone ciało, a następnie dokładnie spłukać. Głowę umyła równie starannie i następnie szybko się wycierała. Pomimo tego, że poszła pod prysznice jako ostatnia to z szatni wyskoczyła jako pierwsza. Leciała do drugiej sali jakby ją gonił co najmniej jakiś zboczeniec, ale na całe szczęście się udało, gdyż trafiła na ostatnią kwartę treningowego meczu.
- Całe szczęście, że zdążyłam. – powiedziała cicho do siebie opadając na krzesełko. Trybuna była pusta, ale zazwyczaj tak było podczas treningów drużyn. Krzesła służyły dla uczniów podczas zajęć szkolnych, a teraz zajmowała je ona i jakaś inna dziewczyna o czekoladowych włosach. Z tego co już się dowiedziała była to najnowsza menadżerka zespołu i za każdym razem jak ją widziała to coś notowała, albo plotkowała z koleżankami. Nie rozmawiała z nią, gdyż jakoś nie widziała się w gronie jej znajomych. Czasami się dziwiła, że ktoś taki dostał taką posadę, ale może miała znajomości, albo była naprawdę dobra. Panna Juvien nie miała zielonego pojęcia o tym i jakoś się jej do tego nie spieszyło. W końcu trening chłopaków się skończył w atmosferze głośnego opierdolu i dziewczyna już mogła udać się do domu, który zapewne będzie pusty bo rodzice mieli dzisiaj jakąś imprezę, więc będą znacznie później. Super. Czyli tylko ona i mecze najlepszej ligi świata. Jednakże musiała przyznać, że chłopaki mieli prawdziwy talent. Na tyle ile się znała i oglądała to potrafili coś zagrać i mogli osiągnąć wiele. Kiedy obserwowała ich jak grają i dobrze się bawią to czuła delikatny żal. Też chciała tego. Chciała gry i walki o piłkę. Cheerleadering też był fajny, ale nie była to ta sama adrenalina. Kopnęła kamyk leżący na drodze i stwierdziła, że poprawi sobie humor ulubionym shakiem. Miała po drodze, a poza tym i tak jutro jest wolne od zajęć szkolnych, więc mogła pójść spać o wiele później.
Humor dziewczyny o wiele bardziej się poprawił po wypiciu ulubionego napoju i kupieniu uroczego swetra z kotkiem. Niektórzy nazwaliby go tandetnym, ale dla niej był wprost boski. Nic nie mogło jej popsuć humoru, a przynajmniej tak myślała kiedy została potrącona i prawie upadła na chodnik.
- Przepraszam bardzo. – usłyszała od oddalających się pleców.
- Pewnie nic się nie stało. – odburknęła i już chciała odejść, kiedy zauważyła leżący telefon. Najwidoczniej wypadł te osobie. Chciała za nią krzyknąć, ale zniknęła jej już z widzenia. Uruchomiła wyświetlacz z nadzieją, że będzie napisany numer kontaktowy, ale był zablokowany. Jedyne co się wyświetlało to alarm z napisem ważne i adresem. Może warto się tam udać?

Raziel czekał pod drzwiami, aż zostaną otwarte. Wiedział, że przejście przez ten hall zajmuje trochę no, ale ileż można czekać. W końcu drzwi się otworzyły i stanął w nich wysoki mężczyzna w czarnym fraku. Jego spojrzenie było chłodne jak zimy w Rosji, a starannie przystrzyżona broda i włosy białe jak śnieg w tamtym kraju.
- Paniczu. Czego panicz nie powiedział, że wraca. Przyjechałbym po pana. – powiedział mężczyzna przepuszczając Shimurę w drzwiach i biorąc jego torbę. Chłopak uśmiechnął się do mężczyzny i poklepał go po ramieniu.
- Spokojnie Borys. Miałem trochę czasu więc postanowiłem, że się przejdę. Rodzice i młoda w domu? – zapytał chłopak ściągając buty i bluzę. Następnie ruszył do kuchni, a za nim Borys, który najwidoczniej zajmował się całym domem.
- Niestety, ale pani Aryenne i pan Zidarock udali się na bal charytatywny i będą dość późno. Powiedzieli, abyście na nich nie czekali. Natomiast panienka Vivian jest w salonie, gdzie oddaje się oglądaniu seriali i zajadaniu przekąsek. – rzekł mężczyzna. Raziel tylko uśmiechnął się pod nosem.
- Czyli męczy kolejne anime i żre chipsy. Doskonale. – powiedział łapiąc jakieś jabłko i ruszając do salonu. Już od wejścia przywitał go ryk walk dochodzących z ekranu telewizora.
- Co tam młoda. Kto wygrywa? – powiedział siadając obok siostry i czochrając ją po głowie. Ta tylko strząsnęła jego rękę z siebie i dalej wpatrywała się w czarodziejkę z księżyca. Raziel nawet nie wiedział, który to już sezon, ale znając swoją siostrę to pewnie od powrotu ze szkoły i odrobienia lekcji zdążyła przerobić z dwa. Wziął kilka chipsów jednakże doskonale wiedział, żeby uważać, bo siostra była bardzo uważna jeśli chodzi o jej przekąski podczas oglądania ulubionych programów. Zaczął zastanawiać się czy jest sens walczyć o pilota jednakże wyrwał go z tych myśli dźwięk dzwonka.
- Otworzę Borys! – krzyknął do mężczyzny, który zajmował się kolacją dla ich dwojga. Robił to i o wiele więcej dlatego też od lat był opiekunem dzieci państwa Shimury. Borys pomagał im w lekcjach, woził do szkoły, a także zajmował się kiedy byli w domu. Oczywiście jeśli rodziców nie było w domu, co ostatnio zdarzało się dość często. Raziel nie wymagał już takiej opieki, ale młodsza Vivian tak. Shimura wreszcie dotarł do drzwi.
- Tak? – zapytał otwierając je na oścież, ale oniemiał widząc kto stoi za nimi. – Co ty tutaj robisz?
- Jak to co? Przyszłam cię odwiedzić skarbie. – powiedziała Vulfilia, a następnie pocałowała go.


Ostatnio zmieniony przez Asteria dnia Pon Sty 07, 2019 8:41 pm, w całości zmieniany 2 razy

______________________

[You must be registered and logged in to see this image.]

#66FFFF
Shido
Shido
Liczba postów : 58
Data rejestracji : 25/06/2017

Skąd : Olsztyn

Identification Number
Punkty Życia:
850/850  (850/850)
Punkty Pancerza:
200/200  (200/200)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Pon Gru 17, 2018 8:27 pm
Imię: Shido Nakazawa

Pseudonimy : Dyrygent Koszmarów (przezwisko które przylgnęło do niego w latach gimnazjum), Niedorobiony Führer (głównie przez Somę podchwycone przez resztę II i III Rocznych)  Naczelny Cymbał (przez Vvien)  Szczekacz, Megafon (ze względu na swój donośny głos na boisku głównie, przez Some, bardzo sprawnie podchwycone przez Shiye), Oda Nobunaga (prześmiewczo przez Shimure)  

Wiek: 17 (II roczny)

Wzrost:198 cm

Waga: 72 kg.

Pozycja: SG

Numer: 13

Wygląd: Białe sięgające do ramion włosy, oczy koloru morskiej zieleni oraz nieco tylko ciemniejsza karnacja zdradzające domieszkę południowoeuropejskiej krwi to chyba jego najbardziej charakterystyczne cechy wyglądu. Poza tym chłopak ma aparycje, którą najłatwiej określić jako „przyjemną dla oka”. Nikt nie nazwałby go może Adonisem i z pewnością daleko mu do modela jednak niejedno damskie serce zabije żywiej kiedy spojrzy w jej kierunku. Jest wysportowany jednak, bardziej niż koszykarza jego budowa przypomina zawodowego tancerza. Na skutek wielu operacji które, musiał przejść ze względu na wydarzenie jakie, miało miejsce na początku zeszłego roku od łokci w dół jego ręce oraz dłonie pokrywają liczne blizny, które gdy tylko może ukrywa pod bandażami

Charakter: Na co dzień stanowi ideał ucznia. Bardzo inteligentny, dobrze się uczy, jest koleżeński, miły, przyjacielski i uprzejmy. Nigdy się nie wywyższa. Ogólnie pozornie dość łatwy do przegapienia i nienarzucający się nikomu. Choć miewa napady jadowicie kąśliwego dowcipu, równie często śmieje się z siebie jak z innych. Częściej niż na imprezach czy w salonach gier można go spotkać z dobrą książką najczęściej traktująca o psychologii w sporcie. Oczywiście jeśli akurat nie okupuje którejś z sal gimnastycznych. Jego „jowialność” znika jednak zupełnie kiedy w grę wchodzi koszykówka. Jeszcze nigdy nie przegapił żadnego treningu, wymagający zarówno od siebie jak i od innych. Parkiet traktuje jak pole bitwy a swoich kolegów jak żołnierzy. Nie jest to wcale taka duża przenośnia, znany jest ze swojej przebiegłości i przerażająco skutecznych planów taktycznych. Wobec przeciwników bezwzględny, punktujący wszystkie ich słabości. Miażdżący ich wyszukaną taktyką i zrozumieniem psychologicznym szczególnie jeśli chodzi o defensywę. Jest prawdziwym koszmarem rywali. Kilku zawodników po meczach z jego drużyną zrezygnowało z gry. Co w pewnym sensie buduje jego bardzo bzdurną czarną legendę o sadyście niszczącym marzenia. W rzeczywistości jest to po prostu niesamowicie ambitny i waleczny sportowiec, który zrobi wszystko by znowu poczuć ciężar reprezentacyjnej koszulki i który, każdy mecz traktuje jako krok w karierze. Dla współtowarzyszy, zawsze pewny element zespołu, wsparcie moralne, najgłośniejszy na boisku. Oddający całą energie parkietowi. Często mając w pogardzie własne zdrowie. Serce drużyny, zawsze poddający się jako ostatni. Wbrew pozorom największą radość z gry czerpie kiedy ktoś rzuci mu prawdziwe wyzwanie. Kiedy ktoś sprawi że, będzie musiał obmyślać coraz to nowe fortele i starać się pokonywać kolejne granice nie tylko własnych jak również drużynowych możliwości. Mimo całej swej „boiskowej ekspresji” niczym wytrawny szachista zawsze potrafi przewidzieć kilkanaście ruchów do przodu. Taktyka, to najpiękniejsza część bitwy czyż nie? Po wydarzeniach z zeszłego roku po raz pierwszy się załamał, jednak własnym uporem i tytaniczną pracą powoli wraca do formy. Jego determinacja ma też ciemną stronę. Chłopak ma tendencje do przepracowywania się by „szybciej” wrócić do maksimum możliwości. Często też ukrywa swoje problemy przed drużyną nie chcąc obciążać ich swoją osobą. Nie rzadko ćwiczy samotnie po godzinach by tuszować swoje upokarzające dla niego braki. Nie lubi publicznie okazywać słabości, nawet kiedy sytuacja jest bardzo zła i obciążająca dla niego samego.  

Przeszłość:

Urodzony na Okinawie Shido całe swoje życie związał z koszem. Od dnia w którym jego ojciec, japoński wojskowy pokazał mu te grę kiedy miał cztery lata Shido zakochał się w niej bez pamięci. Jego droga nie zawsze była usiana różami, a początek jego kariery na parkietach nie należał do najlepszych. Głównie przez to, że w związku z pracą ojca często zmieniał szkoły.  Wciąż pamięta dotkliwe porażki jakich wtedy doznawał i jest świadom jak bardzo zbudowały one jego ambicje i charakter. Jeżdżąc z rodzicami po kraju, nie zatrzymując się w żadnej z miejscowości dłużej niż na kilka miesięcy Shido nigdy z żadną z drużyn nie zbudował jakichś trwalszych więzów. Odbiło się to negatywnie na jego umiejętnościach kooperacji z innymi jednak miało też i dobrą stronę. Jak na tak młodego zawodnika  widział i mógł poznać bardzo wiele styli gry i filozofii koszykówki, co później skrzętnie wykorzystywał. Szybko bowiem zauważył, że może nigdy nie miał w swych drużynach jakiegoś dużego kredytu zaufania, jednak instynktownie wyczuwał co i kiedy należy zrobić. Przynajmniej jeśli chodzi o parkiet. Ze wszystkich umiejętności, którymi mógł się poszczycić to właśnie zmysł taktyczny i umiejętność „rozgrywania” zarówno swoimi kolegami jak i a może, przede wszystkim przeciwnikiem rozwijało się najszybciej. Był to jeden z powodów dla którego więcej wysiłku wkładał w grę defensywną niż atak. Jego kariera gimnazjalna  przebiegała już za to zupełnie inaczej, w odpowiedniej drużynie  (Shikizaku  Academy) rozwinął swoje umiejętności w błyskawicznym tempie i po sześciu miesiącach od wstąpienia do drużyny dostał się na ławkę rezerwowych  drużyny która, w tamtym czasie dominowała absolutnie wszystko. Po wykazaniu się jako „szósty” gracz w Letnich Mistrzostwach gimnazjalnych, został częścią głównego składu, od tamtej pory stając się jedną z czołowych postaci gimnazjalnej koszykówki przez swój styl gry zyskując sobie przydomek „Dyrygent Koszmarów” . Od drugiego roku gimnazjum regularnie powoływany był na zgrupowania narodowej kadry młodzików. Jednak na etapie gimnazjum bez większych sukcesów.  Na trzecim roku nauki przez chorobę dziadków ze strony matki na kilka miesięcy zmuszony do wyjazdu do Barcelony przez co nie był w stanie po raz ostatni w swej gimnazjalnej karierze, zmierzyć się ze swoim rywalem Razielem Shimurą. Powrócił do Japonii kiedy otrzymał kolejne powołanie na zgrupowanie młodej kadry. Na którym w końcu udało mu się założyć reprezentacyjną koszulkę w oficjalnym meczu.)  Po rozpoczęciu swojego pierwszego roku w liceum jako nowy uczeń Toriyama High szybko wpasował się w dowodzoną przez Rikimaru drużynę. Zagrał tam jednak zaledwie parę meczy gdyż po ćwierć finałach Letnich Mistrzostw wracając do domu został napadnięty i pobity a jego obie ręce połamane przez napastników. Obrażenia były na tyle poważne że jego dalsza gra zarówno teraz jak i w przyszłości stanęła pod znakiem zapytania. Po wyjściu ze szpitala na jakiś czas odsunłął się zupełnie od kosza. Wrócił jako „obserwator” dzięki staraniom Somy (i wrzaskom Vvien) cały czas przechodził proces intensywnej rehabilitacji jednak bez większych efektów co sam młodzik okupował ciężkim załamaniem nerwowym. Ostatecznie kilka miesięcy temu ponownie opuścił Japonie żeby poddać się kolejnemu zabiegowi i rekonowalescencji tym razem w specjalistycznej klinice ortopedycznej w Szwajcarii.  

Mocne strony: Refleks i „elegancja” jeśli tak można nazwać połączenie techniki i zwinności jakie prezentuje są jego wielkim atutem po części maskującym fizyczne braki. Nadspodziewany zmysł defensywny pozwalający na błyskawiczne i precyzyjnie wyliczone bloki, zasłony, gdy trzeba nawet wyjątkowo siłowe zbiórki  a przede wszystkim przejęcia piłek od przeciwnika sprawia, że wszyscy szybko zdają sobie sprawę że parkiet to twierdza pod władzą jednego generała. Nie pamięta kiedy ostatnio faktycznie „zgubił” swój cel gdyż naprawdę doskonale czyta grę. Jeśli bowiem uznać defensywę i gracje ruchów za jego dobrą stronę to boiskowe IQ ma na poziomie ocierającym się jeśli nie faktycznie będącym geniuszem. Doskonale rozpracowuje zarówno przeciwnych jak i „swoich” graczy posiłkując się na równi doświadczeniem, wiedzą psychologiczną jak i „czuciem gry” w połączeniu z jego bardzo pokrętnym i przebiegłym umysłem pozwala mu to na tworzenie wysublimowanych taktyk prowadzących do druzgocących, niejednokrotnie wywołujących ciarki na plecach zwycięstw. Mimo wszystkich swoich atutów doskonale zdaje sobie sprawę że meczy nie wygrywa jeden człowiek dlatego (niekiedy z dużym trudem) z reguły chowa swoje ego w kieszeń i skupia się na komunikacji w drużynie by finalizować swoje skomplikowane plany taktyczne z sukcesem.

Słabe strony: obecnie jego główną słabą stroną są rzuty, szczególnie te za trzy. Po kontuzji daleko mu do „narodowej” celności i precyzji  jakie prezentował wcześniej i choć wciąż twardo pracuje nad tym elementem rzadko udaje mu się sfinalizować atak celnym strzałem. Często zaś nie dorzuca nawet do obręczy co okropnie ciąży na jego psychice. Czasami jego dłonie w najmniej odpowiednich momentach odmówią mu jeszcze posłuszeństwa i potrafi spartaczyć najbardziej koronkowo dopracowaną akcje co okropnie go irytuje. Jego zaangażowanie w grę rzadko kiedy przekłada się na zaangażowanie we własne zdrowie i bezpieczeństwo. Brak wielu siłowych argumentów jakie powinien prezentować na swojej pozycji zmusza go do coraz bardziej skomplikowanego kombinowania, choć i te mankamenty stara się zwalczać podczas treningów. Miesiące  nieobecności na boisku odbiły się bardzo negatywnie szczególnie na jego kondycji i przygotowaniu fizycznym, głównie w rozumieniu czasu gry jaki jest w stanie spędzić na boisku na pełnych obrotach oraz szybkości przenoszenia ciężaru gry z obrony do ataku. Wszystko to jednak powoli wraca do optymalnej normy, dla Shido okupionej dodatkową dawką upokorzeń i cierpienia, ale do tego zdążył się już przyzwyczaić. Przynajmniej w opinii wszystkich wokół niego. Największą jego wadą jest jednak to, że nie do końca rozumie własny potencjał. Mimo całego swego ego, często deprecjonuje swoje możliwości podświadomie je ograniczając szczególnie od czasu wypadku.

Relacje:

Gimnazjum:

Shadow – Przez kilka miesięcy mieszkali na jednym podwórku , niejednokrotnie pomagał młodszemu koledze w nauce kiedy ten ewidentnie nie dawał sobie rady przez swoją pracę, wielokrotnie wyciągał go za uszy z kłopotów.  Nigdy się go nie bał dokładnie tak jak nigdy nie bał się nikogo w swoim życiu.

Raziel – Shimura jako jeden z niewielu graczy w jego gimnazjalnej karierze stanowił dla Shido autentyczne i prawdziwe wyzwanie. Shido czerpał olbrzymią przyjemność z każdej gry którą, odbyły ich drużyny. Co absolutnie nie przeszkodzi mu we wkomponowaniu go w glebę po raz kolejny jeśli nadarzy się okazją. Jeśli w jego karierze istniał gracz którego „torturował” najbardziej,  był to właśnie Raziel Shimura. Chociaż samego zainteresowanego raczej to ukształtowało niż złamało jak resztę, co zawsze cieszyło Nakazawę  Jedną niewielu rzeczy których Shido żałuje jest fakt że, musiał w zasadzie walkowerem oddać mu finał Mistrzostw Zimowych kiedy Shimura był na drugim roku gimnazjum, jednak życie nie zawsze układa się tak jak chcemy. Zaskakującym dla niektórych może być fakt, że,  pomimo  bardzo bezwzględnej rywalizacji obu chłopców, całkiem nieźle dogadują się poza boiskiem ze względu na bardzo zbieżne poglądy na grę. Znają się  dość dobrze grywali ze sobą czy raczej przeciw sobie od podstawówki w mniejszych czy większych turniejach.

Van Shaw – ciekawa postać, która stanęła na jego drodze podczas ćwierć finałów Między Gimnazjalnych rozgrywek w drugim roku gry Shido w Shikuzaku. Młodziak będący wówczas na pierwszym roku był z pewnością wyjątkowo utalentowanym graczem, jednak jego niestabilność emocjonalna, zdemaskowana już w trzeciej kwarcie sprawiła że on i jego drużyna  stanowili łatwy cel dla taktyk Shikazaku.  Strasznie się po tym meczu wkurzał, ale On się chyba wkurzał na wszystko. Nie spotkali się więcej. Shido ma nadzieje, że nie zrezygnował z gry. Autentycznie szkoda by mu było utracić tak perspektywicznego rywala.  

Liceum:

Soma – w jakiś pokrętny sposób ten lamus to największa ostoja Shido w całym liceum. Zanim
Shido wyjechał na leczenie do Szwajcarii Soma i On byli w jednej klasie. Choć stanowią swoje całkowite przeciwieństwo, doskonale się uzupełniają. To Nakazawa zaciągnął Somę na treningi kosza mimo protestów obżartucha, Soma zaś pokazał Nakazawie że, nie tylko koszem człowiek żyje. Co prawdopodobnie uratowało jego psychikę. Choć znają się zaledwie kilka miesięcy  przedziwny bromance tych dwóch graczy jest szeroko znany w całym liceum.

Vvien – w ich relacjach naprawdę ciężko dojść do ładu. Czasami dogadują się świetnie, kiedy indziej zaś kłócą jak stare małżeństwo. Oboje doskonale znają się na metodologii w  sporcie choć niejednokrotnie mają skrajnie różne podejścia. Zaraz po wyjściu ze szpitala kiedy lekarze nie dawali Nakazawie szans na powrót do gry Vvien zaproponowała mu posadę drugiego trenera jednak ten odmówił słowami „prędzej świnie zaczną latać a ja walne Cię twą własną mietłą czarownico.” Jest jej jednak ogromnie wdzięczny za, to że wtedy wyciągnęła do niego rękę i tak naprawdę bardzo szanuje jej zaangażowanie i profesjonalizm. Chociaż rzadko się do tego przyznaje.  . W przeciwieństwie do reszty drużyny ma jaja, a mówiąc w kontekście przypadku Rikimaru ma chęci by twardo się czarownicy sprzeciwić gdy zajdzie taka potrzeba.

Kaede Saraya – Shido poznał młodą redaktor już 3 lata temu kiedy po raz pierwszy uczestniczył w  zgrupowaniu młodzieżowej reprezentacji kraju. Kaede jako jedna z kilku młodych reporterów została oddelegowana do śledzenia  poczynań gimnazjalnych kadrowiczów. To ona podczas pytania o jego przyszłość zasugerowała mu uczęszczanie do pogrążonej wtedy w stagnacji Toriyamy. Od tamtej pory udzielił (zresztą tak jak i jego koledzy z kadry czy zespołu) jej kilku dość wyczerpujących wywiadów. Nie jest w końcu tajemnicą że, lokalna drużyna ma do swej starszej koleżanki ogromną słabość.

Rikimaru – Shido zdaje sobie sprawę że w przeciwieństwie do niego Riki to geniusz pełną gębą. Geniusz któremu, życie dało wszystko czego jemu poskąpiono (głównie jeśli idzie o warunki fizyczne.) Geniusz, który w żaden sposób nie wykorzystuje pełni swojego potencjału mimo tego, że gra każdy mecz na pełnych obrotach, w opinii Nakazawy jego obroty mają jeszcze plus jeden, albo i plus dwa biegi w stosunku do tego co kapitan pokazuje na co dzień. Tyle że, Rikiemu jakoś nigdy się nie chce. Mimo to Shido szanuje Kapitana i darzy go szczerze przyjacielskimi uczuciami.  Wie że, w duecie mogli by osiągnąć wiele. Tym bardziej żal mu że, poprzedniego roku musiał porzucić drużynę. Czuje się winny, że wszystko zostawił na szarym łbie kapitana.  

Ciekawostki:
- Przodkowie jego matki pochodzili z Hiszpanii więc ma w sobie nieco kreolskiej krwi.

- Jego matka była psychologiem i to dzięki niej zainteresował się tą dziedziną nauki i zaczął wykorzystywać ją w meczach.

- Zawsze jest bardzo tajemniczy jeśli chodzi o swoją kontuzje. Mało kto w szkole wie co tak naprawdę się wydarzyło.

- Jest zaskakująco popularny wśród piękniejszej części Toriyama High, co zawsze wywołuje u niego zdziwienie. Osobiście uważa siebie za nudziarza.  

- Ma młodszą o rok siostrę Shiye, wobec, której jest bardzo opiekuńczy i z pewnością zarżnął by każdego pajaca który, ośmielił by się położyć łapska na jego małej „Shichii”. Nie do końca jest świadomy tego że, Shiya nie jest już dzieckiem, a temperament z pewnością odziedziczyła po bracie.

- Jest zapalonym otaku. Szczególnie jeśli chodzi o anime związane ze sportem czy wielkimi mechami. Ma w domu masę modeli gundamów , kolekcje limitowane anime, już dawno nie dostępnych na rynku i tym podobne gadżety. Śpi na poduszce z wizerunkiem Euphie z hitowej serii  Code Geass.

- Nigdy nie powiedział kto i dlaczego go napadł, chociaż zdaje się doskonale to wiedzieć.

OCC: Update przypomniał mi że miałem go wrzucić eony temu.
Sponsored content

Re: New Generation w Liceum

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito