Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
Asteria
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
Liczba postów : 1091
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

New Generation w Liceum

on Pon Maj 04, 2015 9:26 pm
First topic message reminder :

Okej. Załóżmy, że nasze postacie to osoby normalne(tak wiem, tu już są problemy) i nie mają super mocy czy coś. Po prostu chodzą do liceum w Stanach Zjednoczonych. Kto ma chęć niech napisze jak by wyglądało życie jego postaci, kim by był i z kim by trzymał itd. Very Happy Życzę dobrej zabawy

______________________

[You must be registered and logged in to see this image.]

#66FFFF

Kuro
Drobik
Drobik
Liczba postów : 1091
Data rejestracji : 29/05/2012


Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:
http://www.db4evwer.com

Re: New Generation w Liceum

on Pią Wrz 01, 2017 10:24 pm
Imię:
Kuro Vuko

- 176 CM
- 66 KG

Pól roku temu przeprowadził się wraz z rodziną z powodu pracy ojca z Norwegi.  Nie wyróżnia się wzrostem, średnia 4,3 to też nie powód do zauważanie. Nie wyróżniając się niczym szczególnym z wyglądu przeciwników zaskakuje jego szybkość i zwinność. Jest bardziej kojarzony z chodzeniem w towarzystwie ostrej rockowej dziewczyny Nergri - notabene sąsiadki.
Normalny nastolatek, w wolnych chwilach czyta, zajmuje się aktywnością fizyczną, czy gra na konsoli, szczególnie w Pokemony, tu i ówdzie nosi jakieś gadżety związane z nimi. W weekendy pracuje w Macu zarabiając na swoje hobby

W kosza gra od dziecka, po prostu lubi tą grę i czerpie z niej radość. Rozumie ducha gry i chętnie pracuje zespołowo.

Opanował język ale bywa obiektem humoru z powodu wpadek językowych, czy jeszcze nie oswojenia się z odmienną kulturą. Nie przeszkadza mu to. Nowy w kraju i w szkole, więc jest miły dla wszystkich. Jego psotny charakter jeszcze się nie objawił w nowym otoczeniu, przynajmniej na razie.

Mocne strony
- szybkość i zwinność
- zawsze wstaje prawą nogą i jest uśmiechnięty.

Słabe strony
- zawsze wstaje prawą nogą i jest uśmiechnięty - i to wkurza innych
- Szybkość i zwinność przekłada się na wytrzymałość w trakcie gry, wraz z upływem czasu i pobytem na boisku, jego umiejętności spadają.


Ostatnio zmieniony przez Kuro dnia Sob Wrz 02, 2017 8:30 pm, w całości zmieniany 2 razy
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 895
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: New Generation w Liceum

on Sob Wrz 02, 2017 12:16 pm
Hazard Hayama
Cm:211
Kg:97
Center
numer - 17
Wygląd - brunet, typowa japońska uroda, długie członki xD

Koszykarska przeszłość:
W koszykówkę zaczął grac z powodu sporej nadwagi. Miał już dosyć docinek ze strony rówieśników, a ze w szkole funkcjonowała drużyna koszykówki, rozpoczął treningi. Z czasem udało mu się zrzucić zbędne kilogramy, urósł tez o parę centymetrów, lecz nadal nie łapał się do pierwszej piątki, gdyż brakowało mu techniki. Sama gra w kosza sprawiała mu jednak przyjemność, toteż chciał kontynuować treningi w gimnazjum. Wybrał takie z nieprzeciętną drużyną, wierząc że w ten sposób szybciej rozwinie swoje umiejętności. Niestety okazało się, iż przedobrzył, rywalizacja była tak duża, ze nie łapał się do kadry meczowej. Po roku treningów miał dosyć. Zamierzał zrezygnować ze sportu, skoro osiągnął najważniejszy cel jakim było zrzucenie nadwagi, jednakże przez wakacje sporo się zmieniło. Urósł ponad 20 cm, przez co jego szanse na osiągniecie sukcesu w koszykówce znacznie się zwiększyły. I faktycznie, postanowiono zrobić pożytek z jego wzrostu, jako ze był w tym momencie najwyższym zawodnikiem w teamie. Coraz częściej  grał w pierwszej drużynie, stopniowo poprawiając swoje umiejętności czysto koszykarskie. Cały czas przybywało mu centymetrów, w połowie trzeciej klasy przekroczył próg dwóch metrów. Był już wtedy podstawowym graczem drużyny, która stawała właśnie przed ogromną szansą na awans do rozgrywek krajowych. W decydującym meczu przegrali jednak z ekipą (tutaj pojawia się imię jednego z pozostałych bohaterów - po przeczytaniu KP pozostałych, myślę że najlepiej pasowałby Van), mimo znakomitej gry Hazarda (sam zdobył prawie polowe punktów dla swojej drużyny, do tego zbiórki, bloki itp., generalnie jego najlepszy mecz w gimnazjum). Mimo ogromnego żalu i rozczarowania zdał sobie sprawę jak bardzo lubi koszykówkę, a porażka na ostatniej prostej zaszczepiła w nim ogromne pragnienie awansu i zaprezentowania swoich umiejętności na turnieju krajowym. Na rozpoczęcie nauki i grę w (tu nazwa szkoły/drużyny) zdecydował się przez wzgląd na ich ciekawa przeszłość, ponadto obiło mu się o uszy ze (tu imię tego bohatera z którym przegrał awans do krajowych) także wybiera się do tej szkoły...

Osobowość:
Wydarzenia z dzieciństwa (wyśmiewanie z powodu nadwagi) spowodowały, że od gimnazjum trzymał się nieco na dystans. Dużo czasu zajmuje mu zaprzyjaźnienie się z kimś. Zdecydowanie nie jest duszą towarzystwa, trzyma się raczej na uboczu, a na ewentualne wyjścia z domu decyduje się tylko w wąskim gronie bliższych przyjaciół. W ich towarzystwie czuje się dość swobodnie, zdarzy mu się zażartować.
W stosunku do płci przeciwnej - nieśmiały szczególnie przy dziewczynach do których czuje miętę. Podkochuje się w (tu jakieś randomowe, japońskie żeńskie imię), z nią jest w stanie w miarę normalnie pogadać, jako ze znają się od wczesnego dzieciństwa (mieszkają po sąsiedzku). dziwnym zbiegiem okoliczności, wybiera się ona do tego samego liceum...

Mocne strony:
Wszystko co związane z wysokim wzrostem - bloki, umiejętność zbierania piłki z tablicy. Ponadto wsady i alley oop'y, które uwielbia. Zawzięty i zdeterminowany by odnieść zwycięstwo, nie lubi przegrywać, lecz zawsze gra fair.

Słabe strony:
Defensywa - jedynie bloki, trudność sprawia mu upilnowanie rywala, czytanie gry, średnio radzi sobie z presja.

Inne:
- Ma czworo rodzeństwa - 2 siostry, 2 braci (można któreś wkręcić do fabuły jako drugo/trzecio - planowa postać
- Uwielbia spać, jest w stanie usnąć w każdej sytuacji i pozycji, zdarza mu się zaspać na lekcje/treningi
- Jego hobby są gry video, w szkole często siada sobie gdzieś w kącie i pyka na gameboy'u
- Uczy się średnio, często przesypia lekcje, zdarza mu się nie odrobić zadania domowego, jednak z opresji ratuje go wtedy przyjaciółka (ta wspomniana wyżej)
- Jest bardzo przesądny (cecha niewykorzystana w opowiadaniach o piłce, wiec wplatam ja tutaj Very Happy) = przegania czarne koty chcące przebiec mu przez drogę, za nic w świecie nie przejdzie pod drabina itd. Ma swoje szczęśliwe buty i frotki, przed oddaniem rzutu osobistego musi odbić piłkę o parkiet określoną ilość razy, inaczej nie trafi. (Można wymyślić mu jeszcze inne tego typu dziwactwa)

Tyle, jak coś wymyślę to dopisze.
avatar
Asteria
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
Liczba postów : 1091
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: New Generation w Liceum

on Sob Wrz 02, 2017 9:16 pm
Raziel Shimura
Point Guard – Rozgrywajacy
185 cm wzrostu
68 kg wagi
Gra z numerem 7.

Wygląd
Wysoki, brunet z czarnymi jak skrzydło kruka włosami, które sterczą mu we wszystkie strony. Jedyny moment, kiedy są jako tako poskromione to kiedy wychodzi spod prysznica. Kilka kosmyków opada mu na czoło, tworząc uroczą według dziewczyn grzywkę. Czasami zakrywa mu ona oczy, przez co musi ją odgarniać. Najczęściej to dzieje się podczas meczów. Oczy ma koloru czystego szmaragdu. Są one bardzo intensywne i innym ludziom może się wydawać, że przepalają na wylot. W prawym uchu ma srebrny kolczyk, który nosi od wakacji. Cała drużyna obiecała sobie, że zrobi sobie takie po wygraniu pucharu. Z powodu, że grał w kosza w gimnazjum jest dobrze zbudowany. Zazwyczaj ma na sobie szkolny mundurek, albo dresy sportowe. Podczas treningu ubiera czarną koszulkę i szare spodenki.

Przeszłość :
Raziel jest synem dyrektora jednej z największych firm w Japonii, a jego matka posiada własną sieć spa. Tak więc jest dziany, choć nie epatuje tym. Chodził do prywatnego gimnazjum gdzie zdobywał pierwsze szlify sportowe, a na drugim roku przejął miejsce w pierwsze drużynie stając się jej gwiazdą. Wygrał dzięki temu pod koniec roku pierwszy puchar, by na trzecim jako kapitan zebrać już wszystkie trofea. Udał się do Liceum Toriyama ze względu na ich wysoki poziom kształcenia i sukcesy, które kiedyś osiągały. Ma ambicję, by przywrócić im chwałę.

Osobowość:
Jest bardzo pewny siebie i praktycznie ciężko zachwiać. Zna swoje umiejętności i wie, że jest lepszy od większości. Potrafi zachować spokój w wielu sytuacjach i potrzeba czegoś naprawdę mocnego by go zdenerwować. Nie znaczy to, że jest sztywny. Dla przyjaciół i znajomych z drużyny jest duszą towarzystwa i potrafi walczyć za swoich do upadłego. Udowadnia to na boisku. Jest też wymagający, zarówno od siebie i innych, oraz lubi się popisywać swoimi umiejętnościami. Kiepsko znosi też sprzeciw i awantury.

Mocne strony :
Doskonałe rozegranie i przegląd pola oraz podania to coś czym może się poszczycić. Wie kiedy uspokoić, przyspieszyć akcję. Umie ocenić, które zagranie będzie najbardziej korzystne w danej chwili. Jest też szybki oraz dobrze czuje się z piłką przy ręce, przez co umie mijać większych rywali. Dobrze też rzuca oraz od czasu do czasu zrobi wsad.

Słabe strony :

Siła fizyczna. Jest niższy i chudszy od większości zawodników, przez z łatwością mogą wybić mu piłkę czy go zablokować. Nie radzi też sobie ze zbiórkami, więc oddaje to innym kolegom.

Inne:
- Jest bogaty przez co często funduje jakieś atrakcje, jak automaty czy inne zabawy. Plus znajomi lubią przesiadywać u niego w domu.
- Jest dowożony do szkoły limuzyną z prywatnym szoferem.
- Lubi colę o smaku cherry.
- Nałogowo gra w gry na konsoli, choć tylko tej stacjonarnej. Ma wszystkie wydania NBA 2K.
- Ma młodszą siostrę, która jest jeszcze w gimnazjum. Ona gra w siatkówkę.
- Posiada psa o imieniu Red.
- W czasie meczu nosi szczęśliwą opaskę na prawym nadgarstku. Podarowała mu ją siostra.

______________________

[You must be registered and logged in to see this image.]

#66FFFF
avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 788
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
2700/2700  (2700/2700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Sob Wrz 02, 2017 10:34 pm
Dla Vulfi proponuję rolę managerki, ale rola będzie wynikać z tego, że jest córką bogacza, który sponsoruje klub!

Wygląd:
Zawsze nieco w nieładzie - rozwichrzone włosy, odpięte guziki w koszuli, kuse spódniczki z mundurku szkolnego. Preferuje raczej styl sportowy.

Charakter:
Nie uczy się najlepiej, ale za to sprytu jej nie brakuje. Chce mieć kontrolę nad wszystkimi i na każdego miałaby haka. Potrafi wymigać się od wszystkiego i wyjść obronną ręką nawet z najgorszej sytuacji. Choć niejeden chłopak w szkole chciałby mieć ją za swoją dziewczynę, charakteryzuje się tym, że jest nie do zdobycia. A przynajmniej takie sprawia wrażenie.

Vulfi jest wolna, ewentualnie może być swatana przez ojca z Razem, który też jest bogaty. Czuje miętę do Kaede, ale nigdy by się do tego na głos nie przyznała.

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin
„Dziewica Vegetyńska.”

[You must be registered and logged in to see this image.]
avatar
Asteria
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
Liczba postów : 1091
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: New Generation w Liceum

on Pon Wrz 04, 2017 11:40 pm
Rozdział 1



- Całkiem nieźle nam poszło. – powiedziała różowowłosa dziewczyna, wkładając ostatnie podania i papiery do teczki. Dzisiaj były targi klubów i wszyscy próbowali zdobyć jak najwięcej obiecujących pierwszaków do swoich klubów. Tak samo było ze szkolną drużyną koszykówki. Po ostatnich latach niepowodzeń chcieli wreszcie zdobyć przynajmniej kilku graczy, którzy pomogą im powrócić do świetności. I Vvien myślała, że może tak się stać. Te dzieciaki były całkiem niezłe. Szczególnie kilku z nich. Osiągnięcia i warunki fizyczne mieli naprawdę imponujące. Dziewczyna spojrzała na kapitana drużyny, który siedział obok niej. Szarowłosy sprawdzał coś na komórce i wyglądał jakby słowa koleżanki zupełnie do niego nie dochodziły. Vvien westchnęła, a następnie wymierzyła cios pięścią w dobrze zbudowane ramię chłopaka. Nie było to jednak ważne. Mógł mieć bicka jak Arnold Schwarzenegger, a i tak poczuł to uderzenie. Zawsze czują.
- Ała. Za co to? – krzyknął chłopak, prawie wypuszczając telefon z ręki. Zaczął masować swoje ramię. Czy ona zawsze musiała się uciekać do przemocy fizycznej. Rozumiał, że korzysta z tego na treningach, ale czy poza nimi też musi go tłuc? Zaczął się rozglądać uważnie. Coś pusto było wokół. A rzucił okiem na telefon raptem kilka sekund temu.
- Gdzie są wszyscy? Już koniec? – zapytał trochę nieprzytomnym wzrokiem. Różowowłosa westchnęła z poirytowaniem i ucisnęła sobie górną część nosa, by przetrawić wściekłość. Rikimaru na boisku był prawdziwym geniuszem i potrafił ogarniać setki rzeczy na raz, ale poza nim był zupełnie inną osobą. Vvien czasami myślała, że ma ich dwóch. Jednego od kosza, a drugiego do niańczenia w życiu codziennym. Przynajmniej dobrze się uczył i nie sprawiał problemów w tym przypadku. Jednak poza tymi rzeczami zachowywał się jak małe dziecko, które nie ogarnia świata wokół niego. No, ale taki był jego urok.
- Już poszli. Zapisało się kilku pierwszorocznych, więc może w tym roku nam dobrze pójdzie. – powiedziała dziewczyna wstając z miejsca. – Za tydzień zrobimy testy i zobaczymy na co ich stać. Na razie Riki.
- Tak, tak na razie. – powiedział Rikimaru, który znów wbił wzrok w swój telefon, jednak tym razem udał się na poszukiwania pokemonów. Ta gra zamieniała ludzi w pieprzone zombie. Vvien pokręciła głową i ruszyła w stronę przystanku autobusowego. To będzie ich rok. Musi być.


Kuro skupił się, kręcąc powoli palcem po ekranie. Podkręcał swojego najsilniejszego pokeballa, by zdobyć upragnionego Magikarpa. Choć ten pokemon był dość słaby, to jednak szansa na spotkanie go była naprawdę niska. Po części cieszył się, że musieli się przeprowadzić, gdyż w Norwegii złapał już praktycznie wszystkie pokemony jakie były dostępnego dla tego rejonu. Te, których nie miał i tak znajdzie w Japonii, a u samego źródła można było złapać naprawdę wiele rzadkich i nigdzie indziej niedostępnych pokemonów.
- Mam cię. – powiedział cicho do siebie, choć gdyby krzyknął z radości to mało kto zwróciłby na niego uwagę. Moda na Pokemony była tak silna, że co chwilę widziało się jakiegoś nastolatka podskakującego z radości. Jednakże musiał uważać, gdyż wszedł już na teren szkoły, gdzie karano nieodpowiednie zachowanie. Wyłączył aplikację i wyciszył swój telefon, wchodząc do budynku. Przebrał się i spokojnie udał się do swojej klasy. Dzisiaj miał dość luźny dzień i to nawet dobrze się składało, ponieważ dziś miały być testy do drużyny koszykówki. Niebieskowłosy cieszył się, gdyż od małego grał w koszykówkę, a z tego co już zdążył się dowiedzieć to jego szkoła w przeszłości odnosiła znaczne sukcesy. Nie miał zbytniego wyboru placówki, ale cieszył się, że będzie mógł tutaj grać i pomagać drużynie w osiągnięciu sukcesu. Na razie jednak musiał się skupić na lekcjach, gdyż choć opanował mniej więcej język to zajęcia i tak były o wiele trudniejsze niż te w Norwegii. No, ale jego rodzice uważali, że po tej szkole będzie mógł pójść na dobre studia. Na razie więc Kuro siedział w klasie i obserwował ludzi, którzy powoli napływali. Negri też chodziła tutaj, lecz dziś miała zupełnie inny rozkład. Szkoda. Lubił tą szaloną dziewczynę. Rozmyślania Kuro przerwała ciemna chmura, która pojawiła się nad nim. Czyżby burza? Nie, to było raczej niemożliwe, gdyż na dworze było jasno. Podniósł głowę, a jego oczy się rozszerzyły. To nie było możliwe.


Hazard podrapał się po głowie i zaczął rozglądać w poszukiwaniu klasy. Było już po Apelu, a lekcja zaczynała się za kilka minut. On zaś był w przysłowiowym lesie. Pomimo tego, że miał rozkład zajęć i już odbył kilka lekcji w ciągu tego roku, to ciągle jeszcze musiał się przyzwyczajać do nowej szkole. W gimnazjum wszystko było prostsze. Wiedział, gdzie wszystko jest i kogo unikać, a z kim się trzymać. Teraz znów był sam, a w około mnóstwo obcych ludzi, którzy wyglądali jakby doskonale się znali. On zaś był niczym wybryk natury, na który wszyscy się patrzyli. Oczywiście, że się patrzyli, ale nie ze złośliwością, lecz zdziwieniem, gdyż Hazard wyróżniał się na tle rówieśników. Rzadko, który licealista pierwszego roku ma tak dużo centymetrów wzrostu, a na dodatek Hazard starał się być mniejszy i nie zwracać na siebie uwagi. Trochę kiepsko mu to szło, ale miało to jeden plus. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie go zaczepiać. Chyba, że jakiś ostatni wariat. W każdym razie pan Hayama wybrał tą szkołę tylko z jednego powodu. Dowiedział się, że idzie tu ten sam gość, który go zniszczył w półfinałach. Najlepszy mecz w życiu, a i tak go przegrał. To było tak niemożliwe, a równocześnie ciekawił go ten koleś. Więc kiedy dowiedział się, że będzie uczęszczał do Liceum Toriyama to nie miał już większych oporów. Poza tym wiedział, że gość będzie chciał się zapisać do szkolnej drużyny, więc Hazard również złożył wniosek. Dziewczyna przy zapisach chyba była zachwycona. Nie dziwił jej się, choć on sam jakoś nie był szczególnie zachwycony. Był zestresowany nową szkołą, więc nie w głowie było mu podrywanie dziewczyn. Poza tym w tym też był słaby.
W końcu udało mu się dotrzeć do klasy, ale i tak jeszcze nikogo tutaj nie znał. Stres zaczynał go zjadać. Rozejrzał się szybko i dostrzegł wolne miejsce za jakimś chłopakiem w niebieskich włosach, który patrzył się przez okno. Blondyn przełknął ślinę i ruszył przed siebie.
- Przepraszam. – powiedział cicho, ale na tyle wyraźnie, by chłopak go usłyszał. Wskazał na miejsce za chłopakiem. – Czy to miejsce jest wolne?
Kuro podniósł wzrok na olbrzyma, który pytał się go o miejsce. Przez chwilę był mocno zdziwiony, ale szybko opanował to, a na jego twarzy znów pojawił się uśmiech.
- Pewnie. Siadaj. A tak przy okazji jestem Kuro. Kuro Vuko. – powiedział podając rękę blondynowi. Nawet w Norwegii mało, który mężczyzna był tak wielki, a tu proszę. Licealista. Ojciec i Negri mu nie uwierzą. Chłopak przez chwilę patrzył się na rękę niebieskowłosego, jakby zastanawiając się czy to nie jakiś podstęp. Poza tym ten uśmiech na twarzy Kuro mógł przypominać uśmiech Jokera. Nikt jednak nie mówił, że wszyscy są normalni. W końcu jednak się przemógł i uścisnął dłoń.
- Hazard Hayama. Miło mi cię poznać.


Gwizdek przedarł się przez gwar rozmów, który panował w sali gimnastycznej. Uczniowie drugich i trzecich klas już ustawili się w szeregu, jednak pierwszoklasiści jeszcze zbici byli w grupki lub stali samotnie, jakby nie wiedząc co robić. Byli w mniejszości, bo jeśli starszaków było dziesięciu, to ich było tylko siedmiu, a z tego co już się dowiedzieli to tylko piątka najlepszych wchodziła do zespołu. Trener i menadżer uważali, że jest to najlepsza liczba, która pozwala na wyciągnięcie z zespołu pełnego potencjału. Aktualnie była już cała drużyna, a nowa menadżer miała dojść do nich w przeciągu najbliższych minut. Na razie jednak trzeba było zebrać tą gromadkę i zobaczyć z kim ma do czynienia.
- Proszę by wszyscy pierwszoroczni ustawili się w szeregu obok reszty zespołu. – powiedziała różowowłosa dziewczyna o dość przyjemnym dla oka ciele. Może i nie wyglądała, ale wszyscy którzy byli w drużynie w zeszłym roku doskonale wiedzieli na co ją stać. Nowi mają się dopiero przekonać w jakie piekło zechcieli wstąpić. Vvien obserwowała zaś całą siódemkę nowych uczniów. Każdy z nich miał całkiem niezłe osiągnięcia sportowe. No może poza trzema osobami, ale przecież nie zabroni im startować do drużyny. Największe oczekiwania miała w stosunku do Hayamy i Drawa. Ich wyniki z gimnazjum były naprawdę niezłe, a obaj posiadali słuszny wzrost. Poza tym jeden doszedł do półfinałów, a drugi do finałów w zimowym turnieju w gimnazjum. Jeśli pokażą to czego oczekiwała, to mogą dać wiele drużynie. Ciekawie wyglądali też Vuko i Shimura. Kojarzyła ich z zapisów, ale teraz nie mogła skupić się, którzy to są. Jednak ich wyniki sportowe i osiągnięcia biły na głowę tamtych dwóch. Jeden kapitan zespołu gimnazjalnego z trzema triumfami, a drugi transfer z Norwegii. Ciekawie. Interesował ją też pozostała trójka. Nie mieli oni jakiegoś doświadczenia w grze, ale może podjęli decyzje o tym by w liceum wreszcie zagrać. Wszyscy byli dobrze zbudowani i mogli się nadać. Jeśli nie na pierwszy skład, to zawsze mogli znaleźć się na rezerwie. Trochę żałowała, że nie może wziąć całej siódemki, ale zasady były obowiązujące dla wszystkich. W końcu w drużynie mogli znaleźć się najlepsi, jeśli chcą wygrać turnieje. Mają przed sobą wiele pracy, a inne drużyny też się wzmocniły. Pierwszoroczni powoli, ale w końcu się ustawili w szeregu tuż obok reszty drużyny. Mogła wreszcie zacząć robotę.
- Witam was serdecznie. Nazywam się Vvien Tanaka i jestem trenerem drużyny. Witam też nasze gwiazdy z drugiego i trzeciego roku. Mam nadzieję, że tym razem z pomocą nowych kolegów uda nam się zgarnąć puchary. Dziś będzie prosta sesja sprawdzająca pierwszaków. Do drużyny może dojść niestety tylko pięć osób, więc dwójka z was odpadnie. Życzę wszystkim powodzenia, a na początek zaczniemy od czegoś prostego. – powiedziała różowowłosa, a następnie odeszła od chłopaków na dwa metry i spojrzała na nich z szerszej perspektywy. Starsi już wiedzieli co się świeci, ale niech młodzież też to przeżyje. Ot taki urok ich trener.
- Ściągać koszulki!


OOC:
Witam w nowej i odświeżonej wersji naszego liceum. Jeśli czytasz te słowa to znaczy, że przebiłeś się przez ścianę tekstu. Próbowałem zastosować inną formę od tego co pisałem wcześniej. Myślę, że wyszło całkiem ciekawie. Standardowo nie bójcie się. Każda postać będzie miała swój czas. Zapraszam was do komentowania, wyrażania opinii i dodawania pomysłów. Mówcie co wam się podobało, a co byście zmienili. Jakbyście poprowadzili czy byście coś dodali. Chętnie wysłucham i poczytam was. Dzięki za uwagę.


Ostatnio zmieniony przez Raziel dnia Sro Wrz 06, 2017 7:57 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________

[You must be registered and logged in to see this image.]

#66FFFF
avatar
Soma
Liczba postów : 265
Data rejestracji : 26/03/2014


Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: New Generation w Liceum

on Sro Wrz 06, 2017 2:01 am
Soma Hayward
Center/Small Forward
190 cm wzrostu
75 kg wagi
Numer 00

Wygląd

Jest mieszańcem, cechuje się szarymi włosami (długie ale nie wykraczajace poza regulacje szkolne) i jasnymi oczami. Nie posiada ani dużego wzrostu, ani siły porównywalnej z innymi środkowymi, nadrabia to w inny sposób. Jest istną czarna dziurą na jedzenie, żre dosłownie wszystko, zawsze i wszędzie, więc dziwnym jest, że wciąż pozostaje w świetnej formie mimo, że miga się od jakiejkolwiek aktywności fizycznej. W kosza gra od najmłodszych lat, co można zauważyć po sporej wielkości dłoniach.

Przeszłość

Soma do niedawna mieszkał w USA, a to dlatego, że jego ojcem jest emerytowany koszykarz NBA (matka pochodzi z Japonii). Dzięki temu koszykówka towarzyszyła mu od najmłodszych lat co widać gdy w końcu ktoś zmusi go do wyjścia na boisko. Gdy zamiast chodzić do szkoły, całe dnie przesiadywał na boisku grając w streeballa, jego rodzice postanowili, że ulice L.A. nie są dla niego dobrym środowiskiem na dorastanie i za karę wysłali go do jego ciotki w Japonii(ładnej 29-latki o imieniu Yukiko :3). Do Liceum Toryiama zapisany został zaraz po rozpoczęciu drugiego semestru pierwszego roku, jednak widząc niezbyt wysoki poziom szkolnej koszykówki nie zdecydował się na dołączenie do drużyny. Po lekcjach często można go zobaczyć na boisku jedną czy dwie przecznice od budynku szkolnego (Być może to tam kapitan szkolnej drużyny go zauważy?).

Osobowość

Jest leniem. W głowie mu tylko dobra zabawa (koszykówka) i jedzenie. W stosunku do innych ludzi jest bardzo swobodny, co wynika z dorastania w kulturze zachodniej i jest często powodem rumieńców na twarzach koleżanek ze szkoły (szkolni koledzy mylnie uwazaja, ze jest "cool"). Mimo, że matka nauczyła go japońskiego, to wciąż zdarza mu się robić błędy co doprowadza nierzadko zabawnych sytuacji. Na boisku jest pewny siebie, ale w zwykłych meczach sprawia wrazenie przypadkowego przechodnia,l co w połączeniu z jego niezbyt imponującymi (powierzchownie) warunkami fizycznymi powoduje niedocenianie go przez rywali. Tego typu błędy wykorzystuje bezwzględnie. Jego druga pasją jest mocna muzyka rockowa (co jest dosyć dziwne, bo naturalnie powinien słuchać gangsterskich rapsów) więc łatwo zwraca uwagę na ludzi podzielających to zainteresowanie, a to właśnie dinozaurów sceny tego gatunku muzyki uznaje za największych bohaterów. Większość ludzi jest skłonna stwierdzić, że nie grzeszy on zbyt dużą inteligencją.
W stosunku do kolegów z drużyny jest raczej przyjaźnie nastawiony, z pewną dozą optymizmy, ale tez pozornej obojętności. W przerwach pomiędzy kolejnymi batonami/lizakami/cukierkami/ciastkami/dopisz czytelniku co ci tam jeszcze do głowy przyjdzie, ogląda się za managerką i każdą ładną dziewczyną jaka znajdize się w zasiegu wzroku. Dla trenerki jest prawdziwym utrapieniem, gdyż trafiła kosa na kamień, Soma zawsze znajdzie sposób żeby zwiać/wymigać się od treningu.

Mocne Strony

Świetna technika, umiejętność gry kombinacyjnej sporo wykraczająca poza poziom wymagany od środkowego, możliwość zmiany roli na niskiego skrzydłowego (w USA grał głównie na tej pozycji), sytuacyjna kreatywność (streetball), potężny wyskok (jego główna broń) pozwalający mu nie tylko nawiązywać walkę ale również wygrywać z zazwyczaj wyższymi od niego przeciwnikami (niektórych z pośród tych niższych jest wstanie nawet przeskoczyć), nieludzka wręcz umiejętność "dosięgania" kosza w najbardziej niesprzyjających warunkach.

Słabe strony

Nadrabianie techniką i specjalnymi umiejętnościami (w końcu to sport w Japonii, muszą byc jakieś "supermoce" XD) jego braków fizycznych, by mógł spełnić rolę na boisku kosztuje go bardzo dużo energii, dokładając do tego jego potrzebę jedzenia oraz wymóg biegania od kosza do kosza, istnieje ryzyko, ze się szybko "wypompuje" w trakcie meczu.
Największą jednak słabością są ładne dziewczęta (zaraz po słodyczach).

Inne

-W domu zamiast się uczyć próbuje grać na gitarze (z mocnym naciskiem na "próbuje")
-Jak na dorastającego mężczyznę przystało próbował raz podglądnąć Yukiko jak ta się przebierała, oczywiście spuściła mu takie manto, że dziś wykonuje każde jej polecenie bez choćby piśnięcia (stał się pantoflowym siostrzeńcem).
-Najbardziej lubi steki w sosie BBQ, nienawidzi jak japończycy podrabiają (nieudolnie jego zdaniem) amerykańskie potrawy.
-Obecnie najczęściej słucha zespołu Airbourne [You must be registered and logged in to see this link.]
-Zawsze wtrynia jakieś słodycze
-Nie ma jedzenia, którego nie lubi
-Wbrew stereotypom nie ma problemu z porównywaniem go do jego słynnego ojca. Po prostu ma na to głęboko wywalone.

Tylko gwoli wyjaśnienia, Soma obecnie jest na drugim roku.

The author of this message was banned from the forum - See the message

avatar
Joker
Liczba postów : 328
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1050/1050  (1050/1050)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Pią Wrz 08, 2017 10:07 pm
Chciałeś komentarz to masz, więc 1 rozdział jest całkiem niezły, miło się czytało. Częste pisanie z różnych perspektyw jest mile widziane. Więcej będzie jak się pokażą już wszystkie postacie z naszego składu/ szkoły
avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 788
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
2700/2700  (2700/2700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Pią Wrz 08, 2017 10:50 pm
Raz, fajny post, czekam oczywiście na pojawienie się Vulf ;D Rozpoczęcie przyjaźni Kuro->Haz, dokładnie jak sobie to bym wyobrażała Smile

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin
„Dziewica Vegetyńska.”

[You must be registered and logged in to see this image.]
avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 699
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: New Generation w Liceum

on Sob Wrz 09, 2017 12:55 pm
WCHODZĘ DO GRY!

Kaede Saraya
Dziennikarka sportowa
165 cm
50 kg

Wygląd:
Dość niskiego wzrostu, o prostych, długich, czekoladowych włosach, sięgających jej do kości ogonowej. Idealnie zadbane często przerzucone są przez prawe ramię, tworząc niemalże jedwabny szalik. Wokół szyi zwykła nosić różowy komin, będący słodkim dodatkiem, nieco kontrastującym z jej ostrym charakterkiem. Braki we wzroście nadrabia wysokimi obcasami, a długoletnia wprawa wyszkoliła w niej perfekcyjny chód modelki. Zdaje się, że przebiegnięcie maratonu w szpilkach to dla Kaede normalka. Ubiera się zawsze profesjonalnie i lekko wyzywająco. Biznesowa klasyka, z króciutką, opiętą spódniczką, elegancką bluzką i marynarkami w różnych kolorach. Na twarzy nienaganny makijaż, a pod ręką torebka z całą maską damskich przyborów. Nieodłącznym elementem jest dyktafon oraz dość sporych rozmiarów aparat fotograficzny.

Charakter:
Od zawsze należała do tych, którzy wiedzą czego chcą i wiedzą jak to osiągnąć, choć sprawia przeciwne wrażenie. Zazwyczaj obserwatorom jej wdzięków wydaje się, że to drobniutka dziewczyna, która swoja bezradnością aż domaga się opieki kogoś silniejszego. Dopóki jej to na rękę, utrzymuje te wrażenie, ale gdy trzeba pokazać pazur, obserwatorzy szybko przekonują się jak bardzo byli w błędzie. W realizacji celu nie przebiera w środkach, nie wie co oznaczają zakazy, ani nie dopuszcza do siebie myśli, że nie będzie wpuszczona do strefy będącej źródłem najlepszych artykułów. Początkowo chłopczyca, z czasem zaakceptowała swoje kobiece wdzięki i zamieniła pasję do sportu na aktywne dziennikarstwo. Boiskowe cwaniactwo zamieniła na kokieterię, dzięki której jest dziś nieustraszoną dziennikarką. Jej artykuły mają najwięcej lajków na portalach społecznościowych, co przeczy tezie, że kobiety nie znają się na sporcie. Sukcesy spowodowały, że stała się dumna i nieco wyniosła, jednak w prowadzonych wywiadach robi to tak, że to sportowcy czują się wygranymi. No i wolą rozmawiać ze śliczną brunetką, niż nudnymi facetami z branży.

Historia:
Jest absolwentką liceum New Generation, z klasy o profilu dziennikarskim. Ukończyła studia w jednym z lokalnych uniwersytetów, gdzie rozpoczęła publikację bloga poświęconemu koszykówce. Z czasem tematyką wiodącą jej pisarstwa stała się drużyna koszykarska z ukończonego wcześniej liceum. Dziś kontynuuje swoją działalność, a jej materiały przejęła stanowa gazeta. Dzięki przepracowanym godzinom i kokieterii w rozmowie ze sportowcami dziś jest bardzo popularną panią redaktor.

Pozostałe:
-pochodzi z bogatej rodziny i przywykła do luksusów;
-jej pensja pozwala na dość wystawne życie, markowe ciuchy, utrzymanie w kawalerce w centrum miasta;
-jest beznadziejna w obowiązkach typowo damskich, po prostu poświęciła się temu żeby być śliczną i odważną dziennikarką;
-pozowała do różnych magazynów jako modelka;
-jeździ swoją ulubioną toyotą Rav4.
avatar
Asteria
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
Liczba postów : 1091
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: New Generation w Liceum

on Nie Wrz 24, 2017 7:41 pm
Rozdział 2



- Ściągać koszulki!
Ten rozkaz sprawił, że pierwszoroczni zupełnie stracili rezon. Nie spodziewali się zupełnie czegoś takiego na samym początku. Owszem każdy trener miał różne metody na znęcanie się nad zawodnikami, ale jeszcze nikt nie kazał im się rozbierać. Chłopaki popatrzyli się niepewnie na starszych kolegów. Większość się śmiała, albo zupełnie ignorowała świeżaków.  Tylko jeden z nich uśmiechnął się do nich.
- Ona mówi serio? – zapytał jeden z pierwszorocznych. Chwilę później oberwał w głowę butem. Cała drużyna zaczęła się śmiać, a nowi gracze wyglądali jeszcze gorzej niż wcześniej. Niektórzy pewnie żałowali tego, że nagle zachciało im się grać w kosza. Można być twardym i tłuc się, ale to była zupełnie inna sytuacja. Tylko dwie osoby, były dość spokojne, gdyż doskonale wiedziały na czym to wszystko polega.
- Tak. Ona tak na serio. – powiedział chłopak, który zapewne był kapitanem zespołu. Szare włosy miał już związane w kucyk i zupełnie nie przypominał tego gościa, który ich witał. Był o wiele bardziej energiczny i jakby bardziej skupiony na tym co się dzieje wokół niego. – Jeśli chodzi o naszą trener to potrafi być zarówno aniołem jak i diabłem. Poznaliście teraz progi obu ścieżek, ale radzę wam nie sprawdzać jak wygląda ta szatańska. – powiedział, a następnie uchylił się przed lecącym butem. Refleks miał równie dobry, co Vvien cela.
- Ty lepiej Riki uważaj, bo was też czeka ważenie i sprawdzanie waszej masy mięśniowej. A jak się dowiem, że podjadałeś wafelki to już możesz się szykować do karnych ćwiczeń. – powiedziała Vvien otrzepując ręce i następnie patrząc na swój świeży narybek. – Ogłuchliście, czy zwyczajnie nie rozumiecie po japońsku? Ściągać. Koszulki. Teraz. – powiedziała akcentując każde słowo. Coś w jej głosie, spojrzeniu i całej postawie mówiło, że lepiej się nie kłócić. Nowi ustawili się więc w szeregu i ściągnęli koszulki. To samo zrobiła reszta drużyny i teraz sala była pełna pół nagich facetów. Prawdziwy raj dla dziewczyn. Vvien uśmiechnęła się lekko wiedząc, że jeśli nowa menadżer wybierze odpowiedni moment pojawienia się to będzie dla niej niezły prezent. Pani trener wyciągnęła długopis i zaczęła iść od trzeciego roku, przez drugi, aż do samego końca, gdzie znajdowali się kandydaci.
- Riki nieźle. Trzymałeś dietę, masz szczęście. Soma jak zawsze, ty tam masz chyba czarną dziurę, zważywszy na to ile jesz. Oda ważysz za dużo. – mruczała rożowowłosa idąc wzdłuż szeregu, zapisując pewne uwagi przy nazwiskach. Nawet jeśli kogoś pochwaliła to i tak każdy załapał jakiegoś minusa. Jej zadaniem było ocenianie i sprawianie, by ta banda poza celnymi rzutami jeszcze jakoś wyglądała na boisku. W końcu doszła do nowych. Miała już ich nazwiska i wystarczyło ogarnąć, którzy to są. Hayamę i Drawa szybko przeleciała wzrokiem. Jak już wcześniej wspomniała wyglądali bardzo dobrze, a bez koszulek nawet imponująco. Obaj mieli ciała, które bardziej przypominały te należące do studentów. Draw miał nawet niezłe zaczątki kaloryfera. Można powiedzieć, że oni dwaj i Hayward wyglądali najlepiej pod względem fizyczny, ale wszystko i tak zweryfikuje gra. Shuuya i pozostali dwaj choć z tego co czytała to nie grali w koszykówkę też wyglądali nieźle. Może nie grali w drużynach, ale mogli trenować i ćwiczyć na własną rękę. Nie podobały jej się te otarcia czy siniaki na ciele kolorowłosego chłopaka i zapisała sobie, że musi potem to sprawdzić. No, a teraz przyszedł czas na crème de la crème jeśli chodzi o osiągnięcia sportowe. Na pierwszy ogień poszedł Shimura. Chłopak może i nie wyglądał jak pozostali, a nawet był trochę niższy, ale te wyniki nie mogły kłamać. Obaj z Vuko byli najniżsi, ale jednocześnie statystyki czy dane, które zostały już pozyskane pokazywały, że potrafili rekompensować wzrost i mniejszą masę mięśniową swoją techniką. Takich ludzi potrzebowała. Poza tym i tak nie wyglądali źle. Gdyby nie stali przy tych potworach, to dziewczyny zaśliniłyby podłogę. Może i tak to będą robić, bo jeśli Kuro był cały czas roześmiany i strzelał oczami na wszystkie strony, to Raziel obserwował jeden punkt. Zupełnie jakby był znudzony tym wszystkim. Interesujące.
- No dobrze. Prezentujecie się naprawdę nieźle. Chciałaby teraz byście się podzielili na dwie grupy. Mówię tu do świeżaków. Jedna po cztery osoby, a druga po trzy. Pokażecie wasze umiejętności gry i po tym wszystkim wraz z Rikimaru wybierzemy piątkę, która dołączy do zespołu. Następnie zagra ona z zawodnikami z drugiego i trzeciego roku. Zrozumiano? No to do roboty.

Vanowi nie podobała się ta cała idea łączenia się w grupki. Skoro chcą wybrać najlepszych to niech każdy robi na własne konto. Po cholerę ma współpracować z jakimiś słabiakami, skoro i tak trafi do zespołu? Był tego bardziej niż pewny, gdyż doskonale zdawał sobie sprawę z umiejętności, które posiadał. Ta cała trener poza tym, że była całkiem niezła to mogła być również cholerną zołzą. No i nieźle rzucała, o czym przekonał się jeden z tych kretynów. Więc chcąc czy nie chcąc Draw dołączył do grupki czteroosobowej, gdzie znajdował się już ten wielki blondyn i ten konus, który wyglądał jakby naćpał się Gerberem. Był z nimi jeszcze jakiś koleś, ale wyglądał jakby miał się zaraz zeszczać, kiedy patrzył na Vana czy blondyna. Draw kojarzył tego wielkoluda z ostatniego turnieju zimowego dla szkół gimnazjalnych. Dobrze grał i naprawdę był prawdziwym wrzodem na dupie. Cały mecz wygrali przewagą dwóch punktów i to był najcięższy mecz w jego karierze. Chłopak czuł się wtedy najlepiej na świecie i był już pewny, że nikt, ani nic nie odbierze mu wygranej i upragnionego pucharu. Los jednak pokazał, że może mu dokopać i jego drużyna w finale została zniszczona. A główny dyrygent tej masakry znajdował się w drugiej grupce. Koleś choć zupełnie niepozorny, to był diabli niebezpieczny. Van chciał się z nim zmierzyć raz jeszcze i coś czuł, że dziś może być do tego okazja. Na początek dostali kilka chwil na złapanie rytmu i szybką rozgrzewkę. Kilka razy zakozłował, pobawił się piłką i był gotowy do skopania dup. Wszyscy wyglądali dość pewnie z piłką, ale to były tylko pozory. Kilka ćwiczeń i zaraz zobaczą, że to on tutaj jest najlepszy. Obserwował też poszczególne osoby. Wszyscy, którzy trochę grali i mieli jakiekolwiek pojęcie robili to samo. Może nie tak dokładnie jak cycata trenerka, albo starszaki ale i tak sprawdzali, kto co umie i jak czuje się z piłką. Tak jak myślał, to blondyn nie miał problemów. O dziwo kurdupel tak samo. Jeśli miał być szczery to tylko trzy osoby wyglądały jakby pierwszy raz miał w rękach piłki do koszykówki. Coś mu mówiło, że te testy skończą się szybciej niż trwała ich rozgrzewka. Gwizdek rozpoczął pokaz i każdy już pracował na siebie. Gracze po kolei wykonywali wsady, rzuty, sprinty oraz podania. Wszystko było zapisywane i podliczanie. Zwracana była też uwaga na technikę, zachowanie i kondycję. Van doskonale zdawał sobie sprawę, że jest na czele stawki choć kilka razy musiał uznać wyższość blondyna. Koleś pomimo swojej postury umiał się ruszać i bardzo dobrze wykonywał wsady. Przy jego wzroście nie było to trudne, za to jego koleżka również nie ustępował. Natomiast pozostała czwórka jakoś specjalnie się nie wyróżniała. Trójka łamag go nie interesowała, choć jeden z nich nieźle rzucał za trzy i to prawie z każdej pozycji, ale jego uwaga była skupiona na zielonookim. Gdyby nie to, że grał przeciwko niemu to by pomyślał, że koleś zwyczajnie nie wie co robić. Jego zagrania były poprawne, ale nie takie jak w trakcie meczu. Zupełnie jakby uważał, że robi wystarczające minimum. Czyżby się oszczędzał? Jeśli tak, to może się nawet nie załapać. Jednak to nie był problem Vana. On już miał pewne miejsce w składzie. Wiedział to dobrze. Po kilku minutach i ostatnich rzutach nastał ostateczny gwizdek.
- No dobrze. Dziękuję za wasz trud. Dajcie nam chwilę na sprawdzenie wyników i ogłosimy kto się dostał do drużyny. – powiedziała trenerka, a następnie udała się na stronę z kapitanem. Reszta drużyny stała pod ścianą i komentowała ich grę, albo pokazywali sobie coś na telefonach. Van wytarł twarz ręcznikiem i spojrzał na swoich konkurentów. Konus był zadowolony z siebie, ale on chyba miał taki wyraz twarzy nawet jak spał. Blondyn nawet się uśmiechał, kiedy rozmawiał z małym, a ciemnowłosy gadał z tym pofarbowanym chłopaczkiem. Draw musiał się dowiedzieć o co chodziło.
- Ej ty! – rzucił idąc w ich stronę. Przyciągnął na siebie uwagę, ale o to mu chodziło.
– Co ty odwalasz? Wiem jak grasz i nawet nie pokazałeś połowy umiejętności. Myślisz, że nie musisz się wysilać? – pytał Van, patrząc z góry na chłopaka. Był od niego wyższy i dominował go pod każdym względem. Tak się mu przynajmniej wydawało, dopóki ten nie spojrzał mu prosto w oczy.

Gdyby Shadow był bardziej strachliwy i nieprzyzwyczajony do nagłego podniesienia głosu, to zapewne podskoczyłby, kiedy za jego plecami ktoś ryknął. Tak jednak nie było, więc tylko obejrzał się, kto śmie przerywać mu rozmowę. Był to ten koleś, który zachowywał się jakby zjadł wszystkie rozumy świata albo myślał, że podwędził talent od wszystkich graczy NBA. Co on myślał, że występuje w kosmicznym meczu i nazywa się Michael Jordan? Shad nigdy nie interesował się koszykówką, ale kiedy poznał Raziela i dowiedział się czym się zajmuje to postanowił zobaczyć. I o dziwo zaciekawiło go to. Na tyle, by spróbować swoich sił w licealnej drużynie. Wiedział, że nie jest dobry, ale chciał się sprawdzić. Ostatecznie poszło mu całkiem nieźle. Oczywiście te dwa wielkoludy to były jakieś pieprzone potwory, a na dodatek pomiędzy nimi szalał jakiś kurdupel na prochach. Ci goście byli straszni i widać było na pierwszy rzut oka, że grali wcześniej. Na szczęście pozostali nie byli od niego lepsi, choć jeden bardzo fajnie rzucał. Dziwił się, że Raziel grał tak minimalistycznie. To było lepsze słowo od słabo. Jednakże wszystko zostało wyjaśnione i mogli spokojnie poczekać na wyniki. Tak przynajmniej myślał dopóki ten koleś nie podskoczył do nich jakby chciał pożyczyć piątaka na tanie wino.
- No przy tobie to mało kto musi się wysilać. – powiedział Shadow stojąc nieznacznie z boku, gdy ten wielki gość sapał teraz Shimurze w twarz. Gdyby to jemu tak zrobił to pewnie gość by stracił kilka zębów, ale jego znajomy miał o wiele chłodniejszy stosunek. Shuuya postanowił się nie wtrącać. Przynajmniej do czasu, aż nie będzie potrzebny.
- Pokazałem tyle ile potrzeba. Nie potrzebuję udowadniać sobie i innym, jaki jestem super. Wystarczy, że zrobię to w meczu. Chyba pamiętasz? – powiedział Raziel, a jego zielone oczy wręcz świdrowały Vana. Jeśli Draw spodziewał się, że niższy chłopak wymięknie to musiał zmienić swoje cele. Sam zaczynał czuć się niepewnie, ale nie mógł przecież uciec. To byłaby porażka, a porażka nie wchodziła w grę. Słowa zielonookiego sprawiły, że znów poczuł wściekłość, która była mu obecna podczas ostatniego gwizdka. Nie lubił przegrywać, a tamta porażka była naprawdę bolesna. Zupełnie jakby ich przeciwnicy zagrali od niechcenia. Ten koleś wkurzał go coraz bardziej, a ten jego przydupas też dodawał oliwy do ognia.
- Ty gnojku. – warknął Draw łapiąc Raziela za koszulkę. Kilka osób ruszyło w ich stronę, ale najszybszy był Shuuya, który miał do pokonania zaledwie jeden metr. Odepchnął Vana i teraz on stał naprzeciwko niego. Wyglądało to jak starcie dwóch ratlerów bojowych. Napięcie było tak mocne, że jakby ktoś miał nóż to mógłby je pokroić. Niektórzy już pewnie się szykowali do rozdzielenia dwóch krewkich zawodników, zanim przejdą do rękoczynów, ale zostali wyręczeni. Raziel podszedł do dwójki zawodników i jednym pchnięciem rozdzielił ich od siebie.
- Irytujecie mnie. Jak chcecie się tłuc to poza salą. Jak chcecie zostać to zachowujcie się, a ty jak chcesz ze mną walczyć to na boisku. – powiedział Raziel, a ostatnie słowa skierował do Vana. Wyglądał jakby ta sytuacja nie wpłynęła na niego z wyjątkiem irytacji. Wszyscy byli tak zdziwieni tym co tu miało miejsce, że dopiero głośny gwizdek sprawił, że jako tako się ogarnęli.
- Skoro już sobie porozmawialiście to proszę was o uwagę. Wyczytam zawodników, którzy się dostali do drużyny. Chciałam podziękować wszystkim. Doskonale się spisaliście. – powiedziała Vvien omiatając wzrokiem pierwszoklasistów. Rikimaru już znikł wśród kumpli, którzy właśnie relacjonowali mu co się działo. Tanaka zupełnie olewała rozgardiasz jaki panował wśród starszych roczników.
- Z przyjemnością pragnę powitać w naszej drużynie Vana Draw, Hazarda Hayamę, Kuro Vuko, Raziela Shimurę oraz … - tu nastąpiła mała pauza jakby dziewczyna zastanawiała się nad swoim wyborem. – Oraz Shadowa Shuuyę. Gratuluję wam, a pozostałym życzę powodzenia za rok.
Chłopaki, którzy się nie dostali pokiwali głowami i po zabraniu swoich rzeczy opuścili salę. Teraz została tam piątka nowych członków, naprzeciwko starych graczy. Zupełnie jak owieczki przed jaskinią lwa. Chwilę, z którą miało nastąpić pożarcie przerwał krzyk, który wybił wszystkich znajdujących się na sali ze stanu skupienia.
- Raziel!

OOC:
No i drugi rozdział poszedł. Jak zawsze czekam na wasze opinie, komentarze i uwagi. I pytanie. Czy według was zostawić tak jak jest czy wyróżniać jakoś dialogi?

______________________

[You must be registered and logged in to see this image.]

#66FFFF
avatar
Kanade
Ciasteczkowa Bogini
Liczba postów : 699
Data rejestracji : 29/10/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: New Generation w Liceum

on Nie Wrz 24, 2017 11:13 pm
Jest ok. Pisz dalej.
avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 788
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
2700/2700  (2700/2700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Pon Wrz 25, 2017 5:08 pm
Post buchający testosteronem, a Pani trener cichociemna ;D Niby że trening niby że masa, a tak naprawde chciała sobie popatrzać xD BTW w odwrotną stronę to już molestowanie ;D

Raz napisał:Vvien uśmiechnęła się lekko wiedząc, że jeśli nowa menadżer wybierze odpowiedni moment pojawienia się to będzie dla niej niezły prezent.

Very Happy well, yes.

Cały opis sceny Very Happy aż rumieńce!

A opis Vana - Very Happy cały Van :*

I pytanie:

Raziel napisał:krzyk, który wybił wszystkich znajdujących się na sali ze stanu skupienia.
- Raziel!

Kto to?

A twój styl pisania jest w moim guście Smile Czekam na więcej!

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin
„Dziewica Vegetyńska.”

[You must be registered and logged in to see this image.]
avatar
Rex
Liczba postów : 339
Data rejestracji : 18/10/2015


Identification Number
Punkty Życia:
548/850  (548/850)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Pon Wrz 25, 2017 7:08 pm
Kolejny dobry rozdział. Ciężko mi powiedzieć coś więcej poza tym, że ten fragment mnie rozwalił XD
Spoiler:
Poza tym i tak nie wyglądali źle. Gdyby nie stali przy tych potworach, to dziewczyny zaśliniłyby podłogę.
Przez dobrą minute krztusiłem się ze śmiechu i widziałem normalnie jak jakiś woźny stoi w kącie z mopem opartym o ramieniu i tylko czeka na potop.
avatar
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 895
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: New Generation w Liceum

on Sro Wrz 27, 2017 8:09 pm
Przyjemnie się czytało, jak zawsze zresztą Smile Najbardziej rozbawiła mnie postać "naćpanego Gerberem" Kuro xD Fajny team - dwóch dryblasow i biegający między nimi, roześmiany konus Very Happy W poprzednim rozdziale skupiłeś się na postaciach Kuro i Haz'a, teraz głównie Van i trochę Shadow'a, więc w następnym obszerna biografia Raz'a (i pewnie znowu trochę Shad'a)? Smile

W momencie gdy Raz powiedział "irytujecie mnie" na serio skojarzyło mi się z Akashim xD Jeszcze brakowało żeby dodał "jestem absolutem" albo inne jego powiedzonko Very Happy Szykuje się fajny meczyk, liczę na jakieś opisy gry, ciekawe zagrania, próbki kombinacyjnej gry, ale też indywidualne zdolności każdej z postaci. Co do osoby pojawiającej się na koniec, to obstawiam... postać Roty. Pewnie będzie jakoś chciała ośmieszyć Raziela Very Happy

Jedno ale tylko mam. W opisie postaci Hazarda napisałem że jest brunetem, tymczasem opisujesz go jako blondyna xD Rozumiem że to przyzwyczajenie z poprzedniego opka i ogólnie z forum, więc w sumie niech tak zostanie. Chociaż naturalne blond włosy nie występują u azjatów... Może Haz ma skandynawskie korzenie jak Kuro Very Happy W sumie to by wyjaśniało czemu tak szybko się dogadali Smile

Tyle, czekam niecierpliwie na kolejne rozdziały Smile
A co do kwestii kolorów - dobry pomysł. Zamawiam żółty Very Happy

The author of this message was banned from the forum - See the message

The author of this message was banned from the forum - See the message

avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 788
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
2700/2700  (2700/2700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Pią Paź 27, 2017 2:57 pm
Kiedy można się spodziewać kolejnego odcinka? Very Happy

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin
„Dziewica Vegetyńska.”

[You must be registered and logged in to see this image.]
avatar
Joker
Liczba postów : 328
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1050/1050  (1050/1050)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Pią Paź 27, 2017 3:33 pm
Vulfila napisał:Kiedy można się spodziewać kolejnego odcinka? Very Happy

Mówił że stawia sobie cel do niedzieli ma zrobić

The author of this message was banned from the forum - See the message

avatar
Asteria
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
Liczba postów : 1091
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: New Generation w Liceum

on Sob Gru 02, 2017 5:38 pm
Rozdział 3


Ciszę, która była wręcz namacalna przerwał głośny dziewczęcy krzyk.
- Raziel! – krzyczała jakaś dziewczyna, a następnie imię nowego członka drużyny koszykarskiej wykrzyczała kolejna, a następnie kolejna i jeszcze jedna. W sumie czwórka chichoczących pierwszoklasistek stała przed wejściem do sali gimnastycznej i machała do Shimury. Spojrzenia drużyny skupiły się na dziewczętach i ciemnowłosym, który choć na zewnątrz zachowywał powagę i spokój to w środku miał ochotę zapaść się pod ziemię. Za jakie grzechy? Ciągnęło się to za nim od drugiej klasy gimnazjum. Popularność bywała fajna i naprawdę pomagała w niektórych rzeczach, jak wyrywanie dziewczyn czy jakieś chody u nauczycieli, ale potrafiła być też męcząca. Wystarczyło dobrze grać i w miarę dobrze wyglądać, a niektóre dziewczyny już umiały kreować plan jak takiego gościa usidlić. Jego kumplom takie zachowania nie przeszkadzały, gdyż mogli wybierać w panienkach jak w ulęgałkach. Razielowi też to się podobało, ale z upływem czasu zaczęło go to nużyć. No bo ile można bawić się z pustymi panienkami, które uważają, że jak mają chłopaka sportowca to są od razu super. Gdy zaś talent pokrywał się z majętnością rodziny to było już totalnie przewalone. Shimura miał nadzieję, że nie w liceum takie zachowania znikną. Jak widać mylił się. Trener spojrzała na niego jakby chciała go zabić i nie dziwił się jej. Na całe szczęście była dziewczyną i umiała sobie dawać radę z rozwrzeszczanymi małolatami.
- Dobra panienki. Jak się napatrzyłyście to wypad, albo załatwcie sobie oficjalne zezwolenia na oglądanie drużyny. – powiedziała i musiała mieć naprawdę groźną minę, gdyż dziewczęta szybko przeprosiły i wyszły z sali. O dziwo zamknęły za sobą nawet drzwi. Uwaga drużyny była jednak skupiona w dalszym ciągu na Razielu, przez co nikt nie zauważył pojawienia się kolejnej osoby, która stała przy ścianie z uśmieszkiem na twarzy obserwowała całą sytuację. Vvien podeszła do zrezygnowanego chłopaka, a on czuł, że chyba nieźle mu się oberwie.
- Możesz mi to wyjaśnić? – zapytała słodkim głosem. Tak słodkim, że można było dostać cukrzycy. W tym momencie przypominała mu jego matkę. Pomimo tego, że trener była niższa i bardziej pulchna od pani Shimury, to potrafiła być straszna. A ten jej ton zwiastował śmierć w cierpieniu jeśli jego odpowiedź nie będzie zadowalająca.
- Dodaj popularność, wyniki sportowe i odpowiedni wygląd, a wyjdą ci głupie panienki, które za wiele sobie wyobrażają. To był ostatni raz. Obiecuję. – powiedział Shimura i w tej chwili wyglądał na o wiele bardziej zainteresowanego niż podczas całych testów. Vvien w dalszym ciągu nie mogła go rozgryźć, ale nie chciała pozbywać się kogoś z takimi osiągnięciami. Interesował ją, gdyż miał dobrą technikę, ale gorzej z jego zaangażowaniem. A może to była to tylko gra. Z tego co już zdążyła się dowiedzieć to w poprzedniej szkole brylował na boisku i był sercem drużyny. Tutaj tego jakoś nie pokazywał, ale może też sprawdzał jaki mają poziom. Czasem silniejsi zawodnicy odpuszczają byle tylko zrównać poziom drużyny i poprawić grę. Jednakże to nie było możliwe, by tak młody dzieciak miał aż taką wiedzę i umiejętności. Trzeba go odpowiednio przycisnąć, a wtedy zobaczą na co go stać.
- No dobra. Ale kontroluj ten swój fanklub, gdyż drużyna musi być kolektywem. Gwiazdorstwo i marzenia o sławie zostawiamy za drzwiami. Czy to jasne?! – powiedziała, a ostatnie słowa skierowała do całej drużyny. Wszyscy pokiwali głowami, gdyż sprzeciw mógł się źle dla nich skończyć.
- No to dobrze. Skoro wszyscy się zgadzają, to pragnę wam przedstawić naszą nową menadżer. Jest z pierwszego roku jak nasi nowi członkowie, ale liczę, że się odpowiednio spisze na swoim stanowisku. – powiedziała trener i wskazała na dziewczynę w szkolnym mundurku, która sprężystym krokiem szła w jej kierunku. Jej ubranie było chyba specjalnie tak dopasowane, by przyciągać męski wzrok, o czym świadczyły te niedopięte guziki i krótka spódniczka. Nie pozostawiała zbyt wiele dla wyobraźni i chyba doskonale o tym wiedziała. Niektórzy prawie zaczęli się ślinić patrząc na dziewczynę, a Vanowi spadła piłka, którą kręcił na palcu. To się nazywa wejście.
- Dzieńdoberek. Nazywam się Vulfilia Rogozin i jak zapewne już wiecie, będę sią zajmowała wami. Tak. Mój ojciec to Aleksander Rogozin. Nie. Nie pożyczam kasy na dzień dobry. – powiedziała i uśmiechnęła się promiennie, ale Vvien wiedziała już, że to gra. Miała okazje wcześniej porozmawiać z Vulfi dłuższą chwilę i dziewczyna zachowywała się inaczej, niż kiedy była wśród ludzi. Ci nowi stanowili sporą tajemnicę, ale to było kuszące mieć takich osobników u siebie. Mieli farta, że trafili do nich, ale dopiero mecze z innymi szkołami pokażą na co ich naprawdę stać. W międzyczasie Vulfilia dalej nawijała korzystając z tego, że Vvien myślała o czymś innym.
- … nie mówię, że macie mi usługiwać, ale pomoc zmęczonej damie będzie mile widziane. No i podczas wyjść do gorących źródeł czy salonu masażu nie radze mnie podglądać inaczej tatuś będzie zły. Mam też kilka planów jak odpowiednio zwiększyć zainteresowanie wami, ale to uzgodnię z Vvien i poczekam kilka meczy. W końcu by promować zespół potrzeba liderów, a na razie nie wiem o was nic. No prawie nic. – w tym miejscu dziewczyna spojrzała na kogoś w zespole i uśmiechnęła się kokieteryjnie, przy okazji zakładając włosy za ucho. Wszyscy zaczęli patrzeć po sobie zastanawiając się na kogo ona patrzy. W końcu wybraniec mógł być tylko jeden, a niektórzy wypchnęli pierś do przodu niczym pawie swoje ogony. Jeszcze brakowało tego, by zaczęli wokół niej ganiać, próbując zwrócić uwagę na siebie.
- Tak, to wszystko się ustali. Na razie proszę usiądź na trybunie, a zaraz do ciebie dołączę. Zobaczymy co nasi chłopcy potrafią. – powiedziała Vvien, która chyba wreszcie przestała myśleć o obiedzie, niebieskich migdałach czy też kolejnych formach tortury dla swoich zawodników. Ciemnowłosa pomachała do chłopaków i udała się na trybunę, gdzie po założeniu jednej nóżki na drugą wyciągnęła swój notes i zaczęła coś w nim pisać.
- No dobrze. Hayama, Draw, Vuko, Shuuya i Shimura proszę was na jedną stronę. Zagracie przeciwko Rikamaru, Odzie, Reito, Mario i Akronowi. Dałabym też Somę, ale nie przeżyłby chyba nawet tyle czasu. – rzekła trener, a cała drużyna się zaśmiała. Wspomniany zawodnik, który okazał się szarowłosym, dryblasem jedzącym teraz jakieś ciastka pomachał pięścią, jakby grożąc trener, ale szybko się wycofał w stronę kolegów, kiedy Vvien wzięła do ręki piłkę. Chyba już kilka razy nią otrzymał.
- Dam wam pięć minut na ustawienie się na pozycjach.

Dwie drużyny zebrały się po przeciwnych stronach boiska. Starzy członkowie byli skupieni wokół Rikimaru, który dokładnie mówił im co mają grać. Zapewne użyją kilku swoich schematów, gdyż na nowych zawodników nie było potrzeby się sprężać. Poza tym to tylko mecz treningowy. Reszta drużyny usadowiła się na trybunach, ale jakimś dziwnym przypadkiem Soma ze swoimi przekąskami znalazł się w środku. Ciekawiej jednak było po drugiej stronie boiska, gdzie stałą piątka świeżaków. Musieli na szybko się dogadać i mniej więcej określić, kto na jakiej pozycji będzie grał.
- Dawajcie mi piłkę, a zrobię najwięcej punktów. Jestem z was najlepszy, więc to chyba naturalne. Jeśli chcemy wygrać, to róbcie co mówię. – powiedział Van, klepiąc się po bicepsie. Jego ego było chyba porównywalne do jego wzrostu.
- Ty wiesz, że koszykówka to sport drużynowy? Tak się tylko upewniam, bo chyba tam wysoko w górze ci tlen do mózgu nie dochodzi do końca. – powiedział Shadow, powodując uśmiech na twarzach Kuro i Hazarda, a Vanowi zmywając jego samozadowolenie z twarzy. Szybko jednak zastąpiła je złość, a złapanie Shadowa za koszulkę nie było specjalnie trudne. Dokańczali to co zaczęli wcześniej, a cała sala miała z nich doskonała zabawę. Jednakże trzeba było przestać odstawiać komedię.
- Panowie wyluzujcie. Jak tak was ciśnie to umówcie się z jakąś dziewczyną, a teraz mamy zagrać. Jesteśmy w jednej drużynie i powinniśmy się dogadywać. Więc może ustalmy, kto gdzie gra i jakoś sobie poradzimy. – powiedział Kuro, a jego wielki uśmiech szybko uspokoił chłopaków. Nie dlatego, że miły ton niskiego działał jak środek uspokajaczy, ale ten uśmiech przypominał im buźkę Jokera. O tym miłym panu słyszał raczej każdy nastolatek.
- Ja gram w ataku i to chyba jasne. – powiedział Van wskazując na siebie palcem. A Shadowa walnął sobie facepalma.
- Każdy z nas gra w ataku i obronie. Nie uczyli cię tego? – powiedział Raziel, który wreszcie łaskawie się odezwał, tym samy powodując kolejny wzrost ciśnienia u Vana. Zanim ten jednak zdążył coś powiedzieć to ciemnowłosy wbił swoje zielone spojrzenie w brązowowłosego. Było to bardziej przerażające niż ten uśmiech szatana. – Mogę grać na rozegraniu.
- Ja na centrze. – powiedział Hazard, który do tej chwili także za wiele się nie udzielał. Zwyczajnie wolał unikać takich przepychanek i skupić się na grze. Czuł się trochę dziwnie w związku z tym, że podczas testów zajął drugie miejsce, ale najwidoczniej treningi w gimnazjum sprawiły, że coś tam umiał. Kuro uśmiechnął się szeroko. Z tego co już zdołał się dowiedzieć, to Hazard grywał na tej pozycji w gimnazjum, więc pewnie może im pokazać co nieco.
- No to ja pewnie z Vanem w ataku. Z racji wzrostu pewnie będę niskim, ale pasuje mi to. I tak będziemy się wymieniać. A ty? – zapytał Kuro Shadowa, który do tej pory się nie odzywał. Owszem, słuchał tego co mają do powiedzenia na temat pozycji i tego, gdzie kto będzie grać, ale on sam nie był dobry na żadnej. Lubił rzucać i nieźle mu to szło, ale tyle samo celnych oddał Hazard czy Raziel. Wolał więc dostać resztki, które bardziej utalentowani zawodnicy mu pozostawią.
- Mi to obojętnie. Nie jestem jakiś świetny, ale nadrabiam to zaangażowaniem. – powiedział Shadow, a Shimura poklepał go po ramieniu.
- Dasz radę. Najważniejsze to pokazać tamtym, że nie jesteśmy gorsi. Van tak? – powiedział Raziel, na koniec zwracając się do Drawa. – Obserwuj mnie. Będę ci podawał piłki, więc bądź w gotowości. Nie lubię jak ktoś nie wykorzystuje dobrych podań. – rzekł zielonooki i na zakończenie strzelił karkiem.
- Gotowi? To idziemy. Hazard ty wyskoczysz do pierwszej piłki. Masz dobre wybicie i jesteś wyższy od Vana. Zrzuć piłkę na mnie.
Blondyn tylko kiwnął głową jakoś nie chcąc się przeciwstawiać rozkazom. Wszystko co ten gość mówił było tak bardzo proste i konkretne. Dostał cel, który ma zrealizować. To co potem będzie robił zależeć będzie od jego doświadczenia i umiejętności. Wszyscy to wiedzieli, że musza pokazać cześć swojego talentu. Van zaś truchtał już na swoją pozycję uśmiechając się pod nosem. Może i nie udało się sprowokować go wcześniej, ale teraz wreszcie widział tą bestię. A przynajmniej jej nos, który zaczęła wystawiać z jaskini. Podczas finału zachowywał się tak samo, a nawet rządził się jeszcze bardziej. Lecz o dziwo wszyscy go słuchali i wykonywali polecenia. I choć Van próbował podsłuchać i wykorzystać informacje, to nie dawał rady.
Najwyżsi zawodnicy podeszli na środek, a wyznaczona osoba przygotowała piłkę.
- Gotowi? To zaczynamy! – powiedział i wyrzucił piłkę w górę, a zaraz za nią poszybowali Hazard i Oda. Mecz się właśnie rozpoczynał.

______________________

[You must be registered and logged in to see this image.]

#66FFFF

The author of this message was banned from the forum - See the message

avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 788
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
2700/2700  (2700/2700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Pon Gru 04, 2017 4:22 pm
Vulfi wypadła fajnie. I notesik Wink I tatuś.

No a ten tekst: Dobra panienki. Jak się napatrzyłyście to wypad... ;D aż się zaśmiałam.

No i Van <3

Generalnie fajnie Very Happy Czekam na więcej.

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin
„Dziewica Vegetyńska.”

[You must be registered and logged in to see this image.]
avatar
Asteria
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
Liczba postów : 1091
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: New Generation w Liceum

on Wto Cze 12, 2018 10:16 pm
Rozdział 4

Raziel wytarł pot z czoła, kiedy zabrzmiał sygnał oznaczający koniec trzeciej kwarty. Pomimo zdobycia dwudziestu punktów, to i tak tracili wiele. Zbyt wiele. Shimura opadł na krzesełko i wziął butelkę z płynem, które Vulfilia rozdawała zawodnikom. Obok niego siedział Van, który wyglądał jakby miał zaraz kogoś zamordować. Byli niszczeni i doskonale sobie zdawali z tego sprawę, a pomimo ich umiejętności nie mogli znaleźć sposobu, by odwrócić losy meczu. Ciemnowłosy patrzył na tablicę, która pokazywała wynik i z boku mógł wyglądać, jakby chciał za pomocą spojrzenia zmienić liczby, które były tam wyświetlone. Jednakże nie było na to szans. Musieli zrobić to sami. Vvien chodziła wzdłuż ławki swoich zawodników i również miała nietęgą minę. Po drugiej kwarcie grali o wiele lepiej, ale w dalszym ciągu to nie było to co mogli osiągnąć.
- Hanzo. Żeby przegrywać z jakimiś słabiakami. Co tu się odwala? – warknął Van gniotąc butelkę. Kiedyś cisnąłby nią w najbliższą osobę, ale już wiedział, że to mu się nie opłaca. Poza tym musiał się kontrolować. Strata zawodnika to byłby dla nich wyrok.
- Pewnie Kuro przegrał z Negri w pokera i sprzedał nasze umiejętności jakimś ufoludkom. – powiedział Shadow, a po chwili obaj z Vanem ryczeli ze śmiechu. Przynajmniej nie stracili poczucia humoru.
- Chyba za dużo razy oglądałeś Kosmiczny Mecz. Czy ja ci wyglądam na Królika Bugsa? – zapytał obrażony Kuro, który skończył wcinać cytrynę. No, może nie był obrażony, ale przecież nie mógł śmiać się z nimi. Już wystarczyło, że trybuny uznały, że połowa ich drużyny oszalała. Po co potwierdzić ich przypuszczenia odnośnie drugiej połowy.
- No jesteś podobnego wzrostu i podobnie jak on zapierniczasz. Też żresz tyle marchewek? Vulfi czego dodajesz mu do tych koktajli? – rzucił Raziel, kiedy menadżerka znajdowała się przy nim. Jak na drużynę, która zbierała w dupę to mieli zaskakująco dobre humory. Niestety nie można było tego powiedzieć o dwóch kobietach, które ogarniały tą grupę. Vvien zastanawiała się czy kara za pobicie swoich zawodników będzie wysoka, ale ostatecznie z tego zrezygnowała. Potrzebowała ich jeszcze na jedną kwartę, a po meczu może zrobić im prawdziwe piekło.
- Nie widzę powodu do zadowolenia. Przegrywamy i jakoś się nie zanosi byście cudownie powrócili. Nie działają na nich nasze schematy i zagrania, więc spróbujemy czegoś innego. Daję wam pełen luz. Grajcie jak chcecie. Bądźcie nieprzewidywalni i róbcie to czego nigdy byście nie zrobili. Krótko mówiąc zabawcie się. I nie Van. Nie mówię tu o cheerleaderkach dlatego nie pomyl szatni po meczu. Już jedną karę płaciliśmy. – powiedziała trenerka, a cała ławka zarechotała.
- Nie moja wina. – powiedział Van i w tym momencie zawyła syrena, która obwieszczała koniec przerwy. Zawodnicy po raz ostatni w tym meczu wyszli na boisku. Teraz miało się wszystko ustalić.
- Więc jaki plan kapitanie? – zapytał Hazard, który bardziej skupiał się w przerwie na pochłanianiu wszelkich batoników i cytryn, które mu miały dać energię, niż na śmiechu. Cała drużyna spojrzała na Raziela. Zielonooki spojrzał po swoich kumplach i uśmiechnął się lekko. Wpadł na coś szalonego.
- Pamiętacie nasz pierwszy mecz jako drużyna? – zapytał, a wszyscy pokiwali głowami. – No to zagrajmy podobnie jak wtedy.


Piłka poszła w górę i najwyżsi zawodnicy obydwu drużyn wyskoczyli do niej, aby ją przejąć. Hazardowi udało się to, choć od porażki dzieliły go milimetry. Jego przeciwnik wybił się odrobinę za późno i to zadecydowało o tym, że piłka w następnej sekundzie po przejęciu trafiła do Shimury. Wszyscy natychmiast skierowali na niego wzrok, a każdy zawodnik drużyny, która grała przeciwko niemu już obstawiła swoich rywali. Nie miał szans na podanie, gdyż wiązało się to z utratą piłki. Raziel się nie przejmował tym tylko zrobił coś niespodziewanego. Ruszył powoli do przodu spokojnie odbijając piłkę o parkiet. Jedno uderzenie. Drugie uderzenie. Trzecie uderzenie. Czwarte uderzenie. Piąte uderze … chwila, gdzie jest piłka? Wszyscy skupili swój wzrok na chłopaku i zupełnie olali piłkę, która nagle znalazła się w rękach Drawa. On sam był równie zdziwiony co reszta, ale szybko się ogarnął i wrzucił piłkę do kosza. Było już dwa do zera dla nowych.
- Jak on to zrobił? Kiedy? – zapytał jeden z zawodników, lecz Rikimaru nie miał na to odpowiedzi. Czuł się dziwnie. Zupełnie jakby w jednej chwili ktoś zatrzymał czas na ułamek sekundy. Po drugiej stronie barykady rozmowy także były dość interesujące.
- Jak ty to zrobiłeś? – zapytał Van, ale Raziel tylko uśmiechnął się lekko. – Mówiłem, byś mnie obserwował. Próbujcie częściej gubić krycie. Będzie łatwiej.
Jednakże wcale nie było tak łatwo. Pomimo początkowego szoku drużyna w skład której wchodzili weterani zaczynała pokazywać swoje umiejętności i doświadczenie na boisku, a także zgranie. Dzięki temu po gwizdku na koniec pierwszej połowy prowadzili dziesięcioma punktami. Nie było to jednak coś czego odrobić nie można było, a oni sami musieli przyznać, że nowi sprawiali im spore problemy. Vuko zapierdzielał jakby był na jakichś dopalaczach, albo właśnie wypełnił pasek nitro. Dwa razy udało mu się zmylić dwóch przeciwników, a raz sprawił, że padli na swoje tyłki. Hazard nie ustępował w blokach i przechwytywaniu górnych piłek, a Shadow starał się jak mógł i zdobył nawet pięć punktów z rzutów. Jego adwersarz miał lepszy wynik, ale dla chłopaka było to spore osiągnięcie. Jednakże największy problem sprawiał ten dryblas na pozycji wysokiego skrzydłowego i Shimura. Van zachowywał się jakby zjadł o cztery śniadania za dużo i popił to wszystko redbullem, a do nóg miał przyczepione sprężyny. Koleś miał nieziemskie wsady i lwia część punktów była zdobyta przez niego. Jednakże żaden z nich nie miałby na to szans, gdyby nie podania Shimury. Chłopak widział każdą lukę, każdy zły ruch i umiał to wykorzystać. Boleśnie wykorzystać. Jego podania były szybkie i zawsze celne. Jednakże widać było brak między nimi zgrania i to decydowało o tym, że nie prowadzili.


Vvien siedziała na trybunie obok Vulfili i patrzyła jak jej małpki rozpoczynają drugą połowę. Oba zespoły dawały z siebie wszystko, a cieszyło ją to, gdyż obawiała się, że jej aktualni zawodnicy odpuszczą. Nowi postawili jednak trudne warunku i zmusili Rikiego i jego ludzi do większego wysiłku.
- Co uważasz? – zapytała nową menadżerkę zespołu. Vulfilia przez cały czas notowała coś sobie i aktualnie miała już pięć kartek zapełnionych jakimiś zapiskami, kolumnami i strzałkami. Różowowłosa coś czuła, że ta liczba może się znacznie zwiększyć.
- Każdy ma swój styl. Kuro jest nadzwyczaj prędki i będzie doskonały w kontrach. Poza tym jest niski i to tylko sprawia, że może szybciej wymijać przeciwników. Hazard i Van to czołgi. Inaczej ich nie można nazwać. Ta trójka z Rikimaru mogą siać prawdziwe spustoszenie pod koszem przeciwnika. Jednakże zauważyłam, że Hazard czasem odpuszcza niektóre piłki jakby nie wierzył, że da radę, a Van za bardzo chce brylować. Shadow radzi sobie przeciętnie, ale nie jest jakiś koszmarny. Ma w sobie to coś. Jednakże musi poćwiczyć bardziej rzuty jeśli chce wygryźć Odę. Ma dobre oko, ale brak mu techniki. To trzeba wyćwiczyć. – powiedziała i podrapała się po nosie, a następnie zanotowała coś, kiedy Hazard zrobił wsad po podaniu Kuro. Niektóre imiona zawodników były połączone różnymi liniami.
- A co sądzisz o naszej gwieździe? – rzuciła Vvien i chyba wybrała idealny moment na to pytanie bo Raziel zdobył dwa punkty po wyrolowaniu Rikiego. Aktualny kapitan aż przysiadł na tyłku, kiedy niższy od niego o głowę zawodnik go mijał bez cienia jakiegokolwiek problemu. Zupełnie jakby Riki był zwykłym kołkiem. Zawodnik, który w zeszłym sezonie był jednym z najlepszych centrów.
- Ciekawie go nazwałaś. W gimnazjum rzeczywiście był gwiazdą. Prawdziwym asem drużyny i postrachem przeciwników. Nigdy nie widziałam, by ktoś tak operował na boisku. I nie chodzi tu nawet o zdobywanie punktów, bo pod tym względem nie przekracza średniej ale chodzi o kreowanie sytuacji. Jego współczynnik wynosi ponad dziewięćdziesiąt procent, a podań prawie sto. Jeśli poprawi swoje wejścia to może być materiałem na zawodnika kadry narodowej. Zupełnie jak Nakazawa. – powiedziała brązowowłosa i dopisała kolejny akapit na kolejnej kartce. Vvien kiwnęła głową na znak, że rozumie. Wszyscy mieli olbrzymi talent, a jej zadaniem było przekuć go w odpowiednie umiejętności. Spojrzała ponownie na boisko. Do końca zostało pięć minut, a sytuacja stawała się coraz bardziej ciekawa. Nowi coraz bardziej się rozkręcali i zmniejszyli przewagę do pięciu punktów. Końcówka wydawała się naprawdę interesująca.


Rikimaru oddychał głęboko, a pot lał mu się strumieniem po plecach. Ostatnio tak się zmachał podczas najważniejszego meczu w zeszłym sezonie. Zupełnie się nie spodziewał, że nowi postawią tak trudne warunki i zmuszą ich do gry na pełnej szybkości. Na dodatek wynik wisiał na włosku i każda ze stron miała szansę na zwycięstwo. Riki ponownie wyskoczył do góry i zdobył kolejne dwa punkty, ale nie było czasu na radość, gdyż ten Kuro już leciał pod ich kosz, a za nim piłka. Znowu Shimura i tej jego podania. Koleś ma celownik laserowy czy jak? Oda wyskoczył, by zablokować Kuro, ale nie zdało się to na nic, gdyż gość nie miał zamiaru wykonywać akcji. Przerzucił piłkę nad opadającym Odą, a sekundę później złapał ją Hazard, który w ładnym stylu zrobił wsad. Klasyczny Alley oop. Przewaga dalej wynosiła pięć punktów, lecz chwilę później były to tylko dwa, gdy po kolejnym bloku Hazarda do piłki dorwał się Shadow. Pomimo tego, że nie robił wielu punktów to spróbował rzucić i trafił za trzy. Głupi i świeży zawsze ma szczęście, a ten miał go naprawdę dużo. Zostało pół minuty i piłka była teraz po ich stronie. Nie mieli prawa tego przegrać i nawet nie chciał o tym myśleć. Riki spojrzał na zegar i upływające sekundy. Zaczął się rozluźniać, tak samo jak cała drużyna i to był błąd. Skądś pojawił się Vuko i zabrał piłkę Redowi i podał ją do Shimury. Ten ruszył do przodu, ale natrafił na barykadę w postaci Rikimaru. Nie będzie miał tak łatwo. Dziesięć sekund. Shimura odbijał piłkę o parkiet. Jedno odbicie. Drugie odbicie. Riki wyczuł moment i wystawił palce i w tym momencie trafił w pustkę. Raziel nie odbił trzeci raz tylko podrzucił piłkę do góry, którą złapał Van. Jednakże zanim zdążył wpakować piłkę do kosza i zapewnić remis to dupę starszym uratował gwizdek. Koniec meczu. Wygrana zaledwie dwoma punktami i tymi kilkoma sekundami. Kapitan drużyny wytarł pot z czoła i przybił piątkę z kolegami. To był ciężki mecz.
- Hanzo. A było tak blisko. Dlaczego mi nie podałeś od razu? – zapytał Shimury.
- To byłoby zbyt łatwe do przewidzenia. Wiedział, że poda, ale nie wiedział kiedy więc postanowił mi przerwać. I to był mój moment. Jakbyś obserwował grę to byś to widział. – odparł Raziel, a następnie podszedł do Rikiego i wyciągnął w jego kierunku dłoń.
- Dobry mecz. Nie mogę się doczekać wspólnej gry. – powiedział, a kapitan zespołu uścisnął dłoń pierwszoroczniaka z uśmiechem.
- Ja też. – odpowiedział starszy kolega, a następnie do całej grupy podeszła Vvien i Vulfilia.
- Wszyscy dobrze się spisaliście. Teraz już wiemy co trzeba trenować i jak grać. Zmiatać mi pod prysznic bo śmierdzicie i jutro się widzimy o tej samej godzinie. Przedstawię wam w tym tygodniu nasze obserwacje. Miłego wieczoru misiaczki. – powiedziała różowowłosa i opuściła salę. Vulfilia pomachała chłopakom i również wyszła. Chcąc nie chcą śmierdziele poszli pod prysznice.


Kuro rzucił okiem na telefon czy nie ma w pobliżu jakiegoś pokemona, ale były tylko te, które już miał. Negri też nie było, a mówiła że poczeka na niego. I jak tu ufać dziewczynom?
- Masz ochotę na coś dobrego? – usłyszał głos za sobą, a kiedy się odwrócił ujrzał Hazarda.
- Znam bardzo dobrą knajpkę, wiec jak chcesz możemy się wybrać. Chyba, że nie chcesz to nie przeszkadzam. – powiedział blondyn i pomimo swojego wzrostu to wyglądał jakby Kuro nad nim górował. Vuko jednak tylko się uśmiechnął.
- Pewnie. Z chęcią coś zjem. W sumie jestem głodny jak wilk. – powiedział i już miał ruszyć, gdy po przeciwnej stronie placu dostrzegł Raziela. Chciał go zawołać i również zaprosić na żarcie, ale dostrzegł, że z kimś rozmawia. Kiedy wytężył wzrok zobaczył, że tą osobą była dziewczyna, a dokładniej ich nowa manager. Dyskutowali o czymś i śmiali się, a dziewczyna dotykała jego twarzy. Następnie ruszyli razem do wyjścia i zniknęli im z oczu.
- Widziałeś ich. Czyżby byli razem? – zapytał Kuro.
- Bo ja wiem. Ich sprawa. Ale widziałeś jak grał. Jeśli ona go tak nakręca to niech robi to dalej. – powiedział Hazard.
- To prawda. Ogólnie bardzo dobrze grałeś. Bardzo dobre wyczucie czasu na aley oopa. – powiedział Kuro i obaj uczniowie ruszyli przed siebie rozmawiając o meczu, koszykówce, grach i nowych anime. Więzi powoli się zacieśniały.

______________________

[You must be registered and logged in to see this image.]

#66FFFF
avatar
Shido
Liczba postów : 40
Data rejestracji : 25/06/2017

Skąd : Olsztyn

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
200/200  (200/200)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Wto Cze 12, 2018 11:09 pm
Dobry rozdział i tak naprawdę nie mam większych uwag. Jedno co mi się rzuca w oczy to brak wyjaśnienia tego jak Vulfi tak bardzo kmini kosza rozpisuje sobie diagramy itd. Albo przynajmniej brak zdziwienia VV właśnie tą akcją. Po poprzednim rozdziale można było odnieść wrażenie że to faktycznie lala szukająca wyłącznie rozrywki wśród gejzerów testosteronu. Warto jej poświęcić akapicik czy dwa żeby lepiej nakreślić jej postać tak myślę.
avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 788
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
2700/2700  (2700/2700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Sro Cze 13, 2018 12:56 pm
Dotykała jego twarzy :> no no. Ciekawe ciekawe. I ta analiza stylu fajnie odpowiada pewnym cechom naszych forumowiczów Smile

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin
„Dziewica Vegetyńska.”

[You must be registered and logged in to see this image.]
avatar
Joker
Liczba postów : 328
Data rejestracji : 29/11/2015


Identification Number
Punkty Życia:
1050/1050  (1050/1050)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: New Generation w Liceum

on Sro Cze 13, 2018 9:38 pm
Bardzo fajny rozdział, tak jak Shido mówił, można by pewne elementy nakreślić. Chyba nie ma co do czego się przyczepić. Może dodać jeszcze w np: Spoiler na samym końcu jak będą jakieś zmiany? np: nowe techniki których ktoś się nauczył albo coś
Sponsored content

Re: New Generation w Liceum

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito