Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Pole Bitewne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1831
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Pole Bitewne   Wto Maj 29, 2012 11:54 pm

Pole Bitewne




Nad tym terenem wisi chmura płaczu, krwi i spopielonych ciał które szeptają do walczących wojowników tu na dole. Martwe dusze changelingów: Lodowatych i Słonecznych nie powędrowały do piekła czy nieba a zostały tu, by pewnego dnia zobaczyć rozstrzygający wynik między skłóconym rodem. Teren górzysty, tutaj dochodzi do małych trzęsień ziemi i wydobywaniu się magmy. To tutaj walczą miedzy sobą bracia.

Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 534
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Sob Lis 10, 2012 3:55 pm

Doszedłem na pola bitewne po około godzinie. Krótka przebieżka patrząc na moją kondycję. Gdy byłem blisko zwolniłem i czujnie się rozglądałem. Ten teren od zawsze był powodem waśni i walk pomiędzy naszymi odłamami. Spoczywało tutaj wiele trupów changelingów, bo nikt nie kłopotał się by zabierać poległych. Poległy towarzysz to słaby towarzysz. Każdy zmiennokształtny tak uważał także zmarli z powodu śmierci w walce nie zasługiwali na żaden szacunek.
Rozejrzałem się zmrużywszy oczy, ale wszędzie zalegała cisza, nikogo w zasięgu wzroku. Jakieś dziwne ptaki zjadały ciało niedawno zabitego changelinga, ale ja nawet nie spojrzałem na tego śmiecia. Nie było, po co. Widok śmierci nie przerażał mnie, nie powodował u mnie złości. U changelingów widok śmierci i krwi był na porządku dziennym.
Przyszedłem tu by walczyć. Pola bitewne były dość rozległe a ja przechadzałem się po nich szukając najdrobniejszego ruchu. Tutaj trzeba być czujnym, więc tak się zachowywałem jednak dzisiejszego dnia znów nie dopisało mi szczęście. Po dwóch godzinach przeczesywania i czekania na jakiegoś oponenta doszedłem do wniosku, że nikt już nie przyjdzie.
Zagryzłem zęby z frustracji i podszedłem do najbliższej skały I zmierzyłem ją wzrokiem. Była dość spora, ale nadawała się do tego, do czego miała mi służyć. Musiałem zwiększyć swoją siłę, tylko to się liczyło.
Stanąłem przed skałą i skupiłem w rękach swoją energię. Po chwili pojawiły się w nich dwie kule energetyczne, którymi rzuciłem w skałę. Rozległ się huk i część skały się osunęło. Nie poddawałem się i zacząłem zasypywać swojego nieruchomego przeciwnika ładunkami energetycznymi.
W końcu cała skała osunęła się z hukiem, a na mnie poleciały większe i mniejsze odłamki. Zacząłem unikać ich oraz zestrzeliwać, co większe starając się doprowadzić ciało na skraj wytrzymałości. Mimo że część mi się udało w pewnym momencie większy kawał skały trafił mnie w brzuch i przygniótł do ziemi. Skrzywiłem się z bólu i zrzuciłem kamień z siebie wstając. Sapałem ciężko i doznałem pewnych obrażeń, ale nic, co mogłoby mi przeszkodzić w dalszym treningu.
Zacisnąłem pięści i podszedłem do odłamków, które powstały po zawaleniu się części skały. Podnosiłem mniejsze i większe kamienie. Napinając mięśnie starałem się je zmiażdżyć. Mimo że nie udawało mi się niszczyć większych skał za pomocą rąk to te mniejsze dawałem radę. Pył sypał się za każdym razem, gdy kamień rozpadał się na drobniejsze. To dobry trening na siłę mięśni rąk.
Irytowało mnie, że pomimo huków, które powodowałem nikt się nie zainteresował mną. Trenowałem pośród kamieni do zmroku, po czym usiałem po turecku i poddałem się chwilowemu odpoczynkowi. Krwawiłem trochę i byłem zadrapany w wielu miejscach, ale nic poważnego.
Spojrzałem w niebo i zobaczyłem jakieś istoty lecące w oddali. Momentalnie wstałem i przyjrzałem się im uważniej. To nie były zwierzęta. TO byli albo nameczanie albo moja rasa. Byli jednak za daleko by orzec dokładnie. I nawet jakbym chciał ich gonić to nie miałem jak. Nie opanowałem jeszcze tej sztuki latania.
- W sumie, czemu nie spróbować teraz.. – Mruknąłem i stanąłem pewnie na ziemi.
Zamknąłem oczy i zacisnąłem pięści. Wyrównałem oddech i skupiłem energię w stopach. Nie wiedziałem, na czym to ma polegać, jak się stać tak lekkim by unieść się w przestworza.
Machnąłem zirytowany ogonem niszcząc przy okazji jakiś kamulec, gdy nic się nie wydarzyło. Przez wiele godzin, praktycznie do rana, przelewałem energię w różne partie swojego ciała starając się odbić od ziemi.
Nawet próbowałem wleźć na skałę i skoczyć z niej przelewając Ki do swoich stóp. Skończyło się to jedynie kilkoma nowymi zadrapaniami, gdy spadłem z hukiem na skaliste podłoże. Dobrze, że nikt mnie nie widział, bo chyba spaliłbym się z zażenowania.
Na nieboskłonie zaczęły pojawiać się pierwsze promienie słońca, a ja się nie poddawałem. Musiałem opanować tą technikę. Skoro oni mogli to ja też.
W końcu wypróbowałem ostatniej rzeczy, która wpadła mi do głowy. Zacisnąłem pięści i zacząłem otaczać całe ciało energią. Nie wypełniałem wnętrza, a otoczyłem się czerwoną energią na zewnątrz. Gdy mi się to udało siła woli ruszyłem tą KI i ze zdumieniem zobaczyłem, że uniosła mnie w powietrzu.
Wyszczerzyłem się triumfalnie i zacisnąłem pięści z zadowolenia. Poszybowałem niczym torpeda coraz wyżej i wyżej. Nie umiałem tego jeszcze kontrolować, ale musiałem skorzystać z okazji i teraz zobaczyć, co mogę a czego nie w locie.
Przez kolejne godziny starałem się opanować technikę lotu tak by móc jak najlepiej ją wykorzystywać. Pierwsze moje skręty, przyśpieszenia, hamowania były tak toporne, że za każdym razem prawie bym spadł. Udawało mi się jednak w ostatniej sekundzie odzyskiwać stabilność. To nie było takie łatwe, na jakie się wydawało. Jednak po każdej nieudanej próbie coraz więcej się uczyłem o sterowaniu i możliwościach tej techniki. Nie byłem pewien czy takim sposobem latali inni, ale mój sposób bardzo mi się podobał. Pobierał bardzo mało energii w stosunku do wydajności.
Gdy słońce znów wysoko wisiało nad horyzontem zadowolony z siebie pomknąłem z powrotem do bazy. Tym razem jednak drogą powietrzną.


OOC:
Trening 30h + nauka latania
Zt/Do Zamek Słonecznych wejście
Powrót do góry Go down
Online
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pią Sty 01, 2016 1:35 pm

Przelecieli przez cały teren wzgórz należący nieformalnie do nameczan, a w pewnym momencie zielone tereny zanikały pod wypalonymi trawami oraz fioletową wodą. W oddali widać było jakiś budynek z którego powoli wypływał strumyczek dziwnej mazi. Tutaj changelingi nad czymś pracowały, a o czym Druid nie miał zielonego pojęcia. Rozsierdziło go to, ponieważ zanieczyszczali bezczelnie planetę. Bez chwili namysłu wysunął się na czele, przeleciał nad wielkim budynkiem i wpadł na plac pomiędzy mniejszymi budowlami.
Chwilę wcześniej, zanim do tego doszło nameczanin podpowiedział saiyanom swój plan.
- Odwrócę ich uwagę, a wy otoczcie tę bazę i zaatakujecie razem. Nie patyczkujcie się, tylko rozwalcie te budynki bez namysłu. Przeżyją najmocniejsi. Oni i tak dadzą wam wystarczającą rozrywkę. - A teraz znajdował się w samym centrum, a jego poziom mocy i pojawienie się w samym centrum bazy musiało zwrócić uwagę. Paru changelingów pojawiło się na skraju planu i niepewnie kroczyło w jego kierunku.
- Czego chcesz? - Zapytał jeden z nich. Parę sekund później potężne kule trafiły we wszystkie budynki, a niesamowita skumulowana eksplozja rozwaliło wszystko w drobny mak. Druid zaczął unikać odłamków, część energii dotarła do niego, ale była zbyt mała, żeby go poparzyć. Plac na środku był wystarczająco duży, a jego tymczasowi sojusznicy postarali się i ich kule energii skoncentrowały siłę uderzenia na budynkach. Z wielkich kłębów dymu i ognia wystrzeliło kilkanaście osób. Najmocniejsi z changelingów tej bazy było już gotowych do walki, a saiyanie natychmiast do nich doskoczyli. Changeling, który zadał Druidowi pytanie spojrzał na niego z niedowierzaniem. Pewnie nie spodziewali się tego, że jakiś nameczanin połączy siły z wrogiem. Elementem zaskoczenia się udał, a do tego przez ten niecny plan Druid odciął swoją osobę od saiyan. W razie czego będzie w stanie uciec niezauważenie. Dym wystarczająco utrudniał widoczność, a potrafi ukryć częściowo swoją moc. Na pewno zapamiętali to jaką ma obecnie na maksymalnym poziomie. Mniejsza zasugeruje co najwyżej jakiegoś niedobitka. Zbyt wiele niepewnych poza tą, że teraz będzie mieć na głowie tego jaszczura, którego gniew zostanie skierowany z pełną mocą na nameczanina.


0. Byłem Wzgórza
1. Podejmuję walkę. Kości losują statystyki przeciwnika.
2. Regeneracja. Pełne HP i KI.
3. Dalszy trening.
4. Trzecia kość daje szanse na walkę z dwoma przeciwnikami. Powyżej 50% walczę z drugim, który dołączy od 5-tej tury.
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pią Sty 01, 2016 1:35 pm

The member 'Druid' has done the following action : Rzut Kośćmi

#1 'Procent' : 89, 72, 85, 10

--------------------------------

#2 'Walka automat ' :

#2 Result :


--------------------------------

#3 'Procent' : 3
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pią Sty 01, 2016 4:19 pm

Changeling nie patyczkował się. Krzyknął coś w swoim języku, czego nie zrozumiał Druid. Jego atak jednak wcale taki mocny nie był jak nameczanin się mógłby spodziewać. Zresztą siła tego changelinga była znacznie mniejsza. Być może był o połowę słabszy niż nameczanin, który pierwszy atak bez najmniejszych problemów uniknął, złapał swojego przeciwnika za dłoń, a drugą ręką złamał kończynę tak, że aż wystawała kość na zewnątrz.
- Znam Cię. Byłeś strażnikiem, który rzucał mi ochłapy.
- Poznałem Cię po Twoich wyjątkowych tatuażach śmieciu. - Po czym szarpnął i wyrwał się z objęć nameczanina, ale ten zdołał kopnąć swojego przeciwnika dość mocno w brzuch, że aż się skulił. Druid wiedział, że z tym tutaj poradzi sobie wyjątkowo łatwo, a do tego jego moc pozwala mu na nadzwyczaj sporo. Powoli przestał dostrzegać w tym sens i zastanawiał się czy nie popełnił błędu. Być może powinien zająć się najeźdźcą, a tę bazę zostawić w spokoju, a teraz może skierować ich gniew na nameczan. Dlatego będzie musiał zadbać o los swoich braci i zadbać o to, by zginęli wszyscy. Changelingi, tymczasowi sojusznicy, a być może i w ramach kary on sam. Do samego końca. Spojrzał prosto w oczy changelingowi, który leżał na Ziemi i zwijał się z bólu. Widząc wzrok nameczanina zamarł i zaczął czołgać się pod ścianę.
- Myślałem, że to zemsta, ale Ty chyba oszalałeś!
Nameczanin nie odpowiedział mu. Ciało jakiegoś saiyanina wylądowało w gruzie obok nich, a po chwili kula ki dołączyła. Co chwila leciały kawałki murów, a teraz jeszcze przeleciała przed Druidem czyjaś noga. Na pewno nie tego mężczyzny co przed chwilą spadł. Musiał to być changeling, który zginął w czasie poprzedniego ataku towarzyszy Druida. Biała aura otaczała nameczanina od jakiegoś czasu. Musiał jej użyć, żeby nie ucierpieć we wcześniejszym gradzie kul, a do tego chciał jak najszybciej wykończyć przeciwników ilu da radę, czyli przećwiczy doskonale jak najszybsze wykańczanie swoich wrogów. Tylko czy to ma sens w przypadku, gdy planuje zginąć? A może nie do końca to tak ma wyglądać? Może liczy, że zostanie wchłonięty przez innego nameczanina?
Changeling zwijanie z bólu udawał na tyle dobrze, że jak tylko Druid podążył wzrokiem za lecącą kończyną to ten spróbował go podciąć ogonem, ale nameczanin strzelił pociskiem ki w twarz changelinga, nadepnął na jego ogon, zrobił krok następując drogą stopą i był gotów zabić go. Nie jest za torturowaniem dla zabawy jak to robią jaszczury. Cofnął rękę w tył i wystawił trzy palce i usztywnił je. Wyglądało jak łapa smoka. Następnie uderzył wydłużając rękę i odrywając głowę changelinga. Sunął nią tak po placu przed 5 metrów i zostawił, a ręka wróciła po sekundzie do normalnego rozmiaru.
Rozejrzał się wokół. Wszędzie zgliszcza i ruina, a saiyanie dalej walczyli. Changelingi również, a niektórzy szukali wzrokiem przeciwnika w tumanach kurzu. Jakby nie wiedzieli gdzie jest wróg. Teraz Druid odetchnie na moment po tej serii, złapie nowy oddech i spróbuje się prześliznąć. Poczeka aż walki będą wygaszać i zdecyduje co dalej.


1. Kontratak szybkiego. 257dmg.
2. Biała aura -80KI. +50 siły
3. Atakuję potężnym. 257+250=507dmg.
4. Dodatkowy atak Mystic Attack. 1,5*250+257=562dmg; -281ki
5. HP changelinga: 1275-257-457-562=-1. Moje KI: 1200-80-281=841
6. Rzucam kością, która pokaże ilu zostało żywych.
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pią Sty 01, 2016 4:19 pm

The member 'Druid' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Procent' : 60
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Sob Sty 02, 2016 10:55 am

Czas powoli mijał, ale wciąż wyczuwał wiele osób wokół siebie. Naliczył ich koło 60, a więc będzie mu niezwykle ciężko się prześliznąć. Musiałby być dużo szybszy niż jest obecnie, ale nawet nie ma co próbować. Przekopanie się pod ziemią wzbudzić mogło zainteresowanie tych co nie walczą, ponieważ inaczej niż za pomocą ki tego nie zrobi. Nie przeleci również nad tym wszystkim, ponieważ sojusznicy nie zawahają się odwrócić od niego i go zabić skoro wcześniej postanawia zwiać. Jeszcze wielu, bo około 10-15 changelingów miotało się w gruzach i pomiędzy nimi, i błądziło w dymie. Jedyne co było pewne, że zaraz będzie walczyć z kolejnym który znajdował się za nim i zmierzał w kierunku nameczanina. Bez wątpienia go zauważył i próbował zaskoczyć Druida, ale changeling widocznie nie jest świadom, że wojownik już go wyczuł wcześniej i jest gotów na obronę. Bez wątpienia zaraz się okaże czy tym razem przeciwnik jest mocniejszy. Póki co zlewały się ze sobą dwie moce. Drugi znajdował się trochę dalej, ale stał w miejscu jakby czekał na to co się wydarzy, a więc to oznacza, że będą walczyć jeden na jeden? Co ten drugi planuje? Może dołączy jak tylko ten walczący nie będzie sobie dawać rady. Na pewno wykańczając ich obydwu zmniejszy liczbę tych błąkających się bez celu do 10-12. Pozostali pewnie dołączą do walki z saiyanami, którzy póki co radzą sobie średnio. Wciąż tylu changelingów żyje, a było ich koło 100. Tamten atak zabił niecałą połowę, a pozytywnym efektem mógł nazwać jedynie zniszczenie fabryki, laboratorium i innych budynków z których wyciekały struszki szlamu zatruwającego jeziora i rzeki. No tak. Zniszczenia jakie wywoła działalność wielu ich baz na namek jest nie do wybaczenia. Nameczanie tyle wieków dbali o swoje ziemie, a oni je niszczą. To co stworzyli przez dziesięciolecia, jaszczury zniszczą w kilka lat.


1. Kość #1: poniżej 50, przeciwnik z kości #2; powyżej 50, przeciwnik z kości #3. Druga liczba kości #1. Poniżej 50. Statystyki jak wypadną. Powyżej 50, statystyki *2
2. Regeneracja 10%ki. +120. KI: 841+120=961.
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Sob Sty 02, 2016 10:55 am

The member 'Druid' has done the following action : Rzut Kośćmi

#1 'Procent' : 62, 34

--------------------------------

#2 'Procent' : 86, 14, 85, 52

--------------------------------

#3 'Procent' : 41, 74, 97, 32

--------------------------------

#4 'Walka automat ' :

#4 Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Sob Sty 02, 2016 12:11 pm

Wyczuł moment ataku i bez najmniejszych problemów odchylił się na bok, a następnie złapał go za głowę i używając całej masy własnego i jego ciała przerzucił go przez bark rzucając z całej siły o ziemię, a następnie opadł z wystawionym łokciem celując prosto w klatkę piersiową. Changeling jęknął dwa razy po bardzo mocnych atakach. Druid tylko przekręcił się przez ramię i uderzył płasko ręką w krtań jaszczura. Teraz już jęknąć nie mógł, bo atak przytkał mu struny głosowe. Nameczanin przeturlał się do tyłu i wstał. Zrobił dwa salta w tył i przyjął pozycję bojową spodziewając się ataku drugiego changelinga, ale nic takiego się nie stało. Tamten również miał rozstawione nogi i rękę w pozycji gotowej do ataku, ale nie podejmował go. To oznaczało, że albo chciał zaatakować jakimś atakiem energetycznym albo zabezpiecza się.
- Wstawaj. Nameczanin sądził, że go zaatakuję. Walczmy razem!
- Tak niewiele brakuje mi do awansu. Zostaw go mi. - Powiedział obecny przeciwnik Druida, który ledwo mówił i trzymał się za gardło. Wstał, ale jego ciało się trzęsło. Na pewno ciosy odniosły bardzo mocny efekt. Nameczanin dopiero się rozkręcał. Stawał się coraz mocniejszy i nabierał coraz więskzego doświadczenia. Jak tak dalej pójdzie to w ciągu kilkunastu godzin odbędzie tyle walk co przez ostatni rok. Tylko tamte walki to były słabe sparingi, a teraz ma szanse rozwinąć skrzydła. Teraz potrafił lepiej określić siłę obydwu wrogów. Razem nie stanowili dla niego przeszkody, ale walcząc pojedynczo dają nameczaninowi większe szanse na zachowanie sił i mniejsze marnotrastwo energii. Z drugiej strony wie, że i tak nie ominie go walka przeciw obydwojgu, dlatego powinien przyspieszyć. Pójść na maksa i zmusić ciało do mocniejszej walki. To będzie prawdziwa próba.
- Jeden na jeden nie masz szans, a ja nie za bardzo przepadam za taką nierównowagą. Zakończę to szybko, bo wiem, że i tak bym walczył z tym drugim.
Po tych słowach poleciał przed siebie i najpierw uderzył z pięści poprzedniego przeciwnika odtrącając go na bok, a później odbił się nogą od ziemi i z salta kopnął drugiego changelinga. Ten znalazł się pół metra nad gruntem, więc Druid poprawi robiąc kopniaka z półobrotu w stylu Chucka i posłał drugiego bardziej krępego gada prosto w ruiny ich do niedawna wspaniałej bazy.


0. Przeciwnik: 41,74,97,32. HP: 1455. KI: 480.
1. Biała aura. Siła +50, -80ki.
2. Przeciwnik atakuje potężnym. Kontruję 307dmg.
3. Atak na #1: Atakuję potężnym. 307dmg. Dodatkowy atak silny*2 300dmg.
4. HP przeciwnika #1: 1455-307*2-300*2=241. Moje KI: 961-80=881
5. Atak na #2: Atakuję silnym*2 300dmg. HP przeciwnika #2: 1275-300*2=675
6. Walka przeciw dwóm, dalej trenuje.
7. Kość #2 pokazuje ilu zostało. Jak powyżej 60 wypadnie to zostało 50.
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Sob Sty 02, 2016 12:11 pm

The member 'Druid' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Czw Sty 07, 2016 5:30 pm

Changelingi próbowały jeszcze podjąć walkę, ale po jego ciosach były bardzo osłabione. Sam Druid był za to gotów do walki. Jego ataki były coraz lepsze i miały coraz lepszy efekt. Nad stylem walki musiał jeszcze popracować, ale efektywność ciosów była zaskakująca. Szybciej, mocniej, silniej, lepiej. Tak mógłby sobie nucić, ciągle przyspieszając. Nagle w jego głowie zaświtał pomysł. Opracuje własny efektywny styl w którym z każdym kolejnym atakiem będzie zadawał coraz mocniejsze uderzenia, gdzie będzie coraz szybszy i groźniejszy. To będzie musiało być coś, co pozwoli mu naprawdę z każdym atakiem przyspieszać. Miażdżenie.
Ich ataki były słabe i wolne. Bez problemu uniknął bezmyślnej i dramatycznej próby zabiciia nameczanina. Takim pazurem mógłby changeling zranić, ale Druid tylko się odsunął i zakończył walkę niezwykle mocnym kopniakiem w brzuch. Oczy niemal wyszły z orbit, a ilość krwi jaka trysnęła z ust była zbyt duża jak na zwykłe uderzenie. To był cios ostateczny. Musiał zgnieść changelingowi wszystkie bebechy. Następny atakował niemal równomiernie, więc nameczanin zareagował równie szybko. Złapał tamtego za rękę, przybliżył się i w stylu judoki przerzucił przez ramię. Wykręcił mu dodatkowo łapsko, ale nie udało się wyrwać ze stawu barkowego, ani złamać. Ten gad miał jeszcze trochę sił i dziwnym sposobem oswobodził się z uścisku nameczanina i odskoczył w ogień. Dziwna taktyka albo postanowił uciec. Druid sprawdził, gdzie jego przeciwnik się znajduje. Biegł w płomieniach, ale dlaczego?


0. Mechanicznie nie mają możliwości uniku i bloku. Biała aura +50 siły, -80ki.
1. Unikam ataku #1, kontruję atak #2, czyli 250dmg. HP #2: 675-250=425. (0,33)
2. Atakuję podstawowym na #1, zabity.
3. Koniec treningu.
4. Pewnie dwa ataki i go zabiję, więc rzucam kość ilu zostało. Kość #2 pokazuje ilu zostało. Jak powyżej 60 wypadnie to zostało 50 łacznie. Saiyan i changelingów.
5. Kość #3 pokazuje kolejnego przeciwnika. Kość #4. Jak wypadnie do 33 to ma normalne staty, jak do 66 to ma *2, jak powyżej 66 to ma *3.
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Czw Sty 07, 2016 5:30 pm

The member 'Druid' has done the following action : Rzut Kośćmi

#1 'Walka automat ' :

#1 Result :


--------------------------------

#2 'Procent' : 2

--------------------------------

#3 'Procent' : 36, 2, 77, 15

--------------------------------

#4 'Procent' : 19
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Czw Sty 07, 2016 11:02 pm

Nagle stało się coś nieoczekiwanego. Tam w górze zaczęły zanikać moce. Jedna po drugiej. Nie wiedział czyje, ale dwie energie dominowały. Jedna urosła bardzo szybko i wyeliminowała kilkanaście innych słabych. To musiał być changeling, który zmienił formę i dzięki większej mocy zabił wielu swoich wrogów. Nie minęło wiele czasu, a jakiś wojownik którego energia przygasała nagle rozbłysł niczym słońce i jego moc była przez chwilę nawet większa od tamtej drugiej i rozwalił kolejne kilkadziesiąt osób. Nie wiedział kto kogo zabija, bo ogień palących się budynków niedawnej osady zmniejszał widoczność. Odczuwał wibracje na całym ciele, a emocje z tego tytułu były niesamowite. Nie wiedział kompletnie czego się spodziewać i jak ucieknie z tej potyczki, ale musiał dobić swojego wroga. Miał przez chwile dziwne wrażenie, że wie co zrobi changeling. Biegł między płomieniami, a w pewnym momencie skręcił i wystrzelił jak płonąca kula z ognia. Celował i celował, ale trafić nie mógł, ponieważ Druid bez większych problemów mijał każdy ruch przeciwnika. Uniki były coraz sprawniejsze i w dodatku widział pewne ruchy jakby w zwolnionym tempie. Zdolności rosły, a kolejni wrogowie umierali.
Przez chwilę miał nawet wrażenie, że nagle spowolniła reszta świata. Zauważył wtedy walkę na górze. Changeling i ten jego sojusznik, którego mógł zabić, a teraz miał moc niespodziewanie dużą i walczył na równi z równie potężnym zmiennokształtnym. Przyuważył styl obu i wysnuł z nich coś nowego. Już wie co musi zrobić, żeby osiągnąć wspaniałą technikę super szybkości. Ale teraz zakończy walkę ze swoim przeciwnikiem. Najpierw się cofnął, a potem zrobił zamach i bardzo mocnym uderzeniem wymierzył prosto w twarz changelinga, od razu złapał ją rękami i poleciał jak strzała wprost w płonące zgliszcza. Wbił głowę wroga w gruzy i roztrzaskał ją. Jego ataki miały moc jakiej się nie spodziewał. Teraz czekało go wyzwanie. Uciekać, walczyć? A może ta ostatnia opcja? Zabił w tej walce parę changelingów. Nie do końca był to godny czyn, raczej podstępny. Za jednym zamachem wykorzystał i jednych, i drugich. Saiyan zabił przy pomocy changelingów, a więc trochę przyczynia się do ratowania planety, a z drugiej niszczy rasę z którą nameczanie mają rzekomo sojusz. Czy wiedza, że akurat ta baza należy do złej odnogi changelingów i wykorzystanie wroga Namek do zniszczenia tej bazy było złe? Nie wątpił, że pozbywając się tylu istnień przyczyni się do pokoju dla swych braci. Może tego nie docenią, wielu shańbi go za to, ale ma swój cel i go powolutku osiąga. Poszuka miejsca tutaj u boku wielkiego wodza, jeżeli nie będzie miejsca w żadnej wiosce. Z kolei rozczarowanie u najważniejszego może go skierować ku opuszczeniu planety i znalezieniu miejsca, które go doceni za specyficzne poświęcenia.


1. Unikam ataku #2. Robię 2x szybki. Ostatni dodatkowy. 2x290dmg=580dmg. Zabijam go.
2. Kość #1 Staty tych dwóch. Kość #2 jest mnożnikiem ich statów. Wynik kości dzielę na 10.
3. Kość #2. Poniżej 50 wygrywa pierwszy z nich. Powyżej wygrywa drugi.
4. Kość #3. Poniżej 50 = dam radę dać nogę jak będzie za mocny. Powyżej 50. Muszę walczyć.
5. Jak wypadnie równo 50 to obaj giną.
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Czw Sty 07, 2016 11:02 pm

The member 'Druid' has done the following action : Rzut Kośćmi

#1 'Walka automat ' :

#1 Result :


--------------------------------

#2 'Procent' : 4

--------------------------------

#3 'Procent' : 80
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Czw Sty 07, 2016 11:27 pm

Druid już wie, że nie uniknie walki. Spoglądał przez chwilę na ten morderczy bój między ostatnimi ocalałymi z tej bitwy. Walki powoli zanikały i niedługo może pozostanie ostatni wróg. Niesamowita technika najeźdźcy, ale changeling zdołał zablokować atak. Po prostu przyjął to na ręce i w niesamowity sposób atak po prostu wyparował. Magiczna walka dwóch wspaniałych wojowników, a on teraz widział prawie każdy atak. Po użyciu techniki przez saiyanina nastąpiła wymiana ciosów. Bardzo potężne uderzenia, których rozbłyski widać było na całym niebie. Changeling starał się parować te ciosy, a później szybko wyprowadzał własne, saiyanin znów blokował, i kolejna szybka wymiana kopniaków, sierpowych, prostych, ataków z kolana. Trwało to kilkadziesiąt sekund, ale tracili na sile i szybkości. Stawali się coraz słabsi i minęła minuta walki, a oni dalej walczyli. Z każdą kolejną minutą będą coraz słabsi i dla Druida będzie to szansa na zabicie ostatniego, który przeżyje. Nie będzie to może honorowe, bo on ma pełnię sił, a jego kolejny przeciwnik może być wyczerpany, ale ta moc! Nie będzie łatwo. W końcu nadszedł ostatni moment. Saiyanin bardzo szybkim ruchem ominął zamach ogona changelinga i znalazł się tuż za nim. Wbił dłoń prosto w plecy zmiennokształtnego i przebił na wylot. Na zakończenie tej bitwy wystrzelił potężną falą unicestwiającą przeciwnika. Nie minęła sekunda, a saiyanin znalazł się przed nameczaninem.
- Zostaliśmy tylko my. Dzięki Tobie zginęło wielu moich ziomków. Za to Cię zabiję, ale dzięki Tobie jestem bardzo silny, więc pozwolę Ci przekonać się o mojej mocy, a jeżeli walka nie będzie miała sensu? Zabiję Cię szybko i bezboleśnie w nagrodę.
- Wiedziałem, że prędzej czy później do tego dojdzie. Darowałem Ci życie, ale Twoja rasa chyba nie zna wdzięczności. Myślę, że mam szansę nauczyć Cię pokory plugawy śmieciu.
Był gotów na swoje ostatnie starcie.


1. Regeneracja 10%. HP Full. Ki: 824+120=944
2. Jeszcze raz rzucam kości. Pomyliłem się powyżej. W takim razie 4 oczka starczą.
3. #2 to mnożnik. Dzielę przez dziesięć, a jak wypadnie do dziesiątki to bez dzielenia.
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Czw Sty 07, 2016 11:27 pm

The member 'Druid' has done the following action : Rzut Kośćmi

#1 'Procent' : 9, 6, 17, 35

--------------------------------

#2 'Procent' : 66

--------------------------------

#3 'Walka automat ' :

#3 Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pon Sty 11, 2016 10:30 pm

Nameczanin stał na polu, a wokół cały czas się paliło i kurzyło. Budynki były z dziwnego materiału albo coś tutaj było, co się może bardzo długo palić i tym changelingi zatruwały całe otoczenie. Ochydna rasa, która nie ma za grosz szacunku dla planety, która ich przyjęła. Cóż mógł począć. Ważne, że to koniec tej bazy. Teraz czas powstrzymać stojącego naprzeciw niego najeźdźcę. Jednego z niewielu, którzy pozostali żywi albo chętni do dalszych walk. Spojrzał na niego uważnie. Aura była dziwna. Srebrzysta i bardzo jasna, a do tego wyładowania przechodzące po całym ciele. Prawie tak jak Druid, który potrafił podnieść za pomocą ki moc swoich mięśni, ale tutaj będzie trudniej, ponieważ jego wróg ma prawie dwa razy więcej mocy. Jego postura była również inna. Cholera. Zmienił się. Co jest z jego energią? Nie mógł do końca uwierzyć, że stał się tak silny w krótkim czasie. Ta walka z góry skazana jest na porażkę, ale wyjścia nie ma. Zginie najwyżej na polu bitwy broniąc własnej planety przed agresją.
- Widziałem przez moment waszą walkę. Twoja szybkość i siła są niesamowite. Do tego dążyłem. Szybka walka, potężne uderzenia i efektywne zakończenie. Walcz ze mną na poważnie, a uraduję Cię tą walką!
Nameczanin nie miał nic do stracenia i wizja jego ostatniej walki w życiu niesamowicie go napędzała. Nagle poczuł niezwykły motor do działania. Ale kto wie. Może jego wróg jest wyczerpany poprzednią walką. Może tu jest szansa.


0. Mój przeciwnik: 594, 396, 119, 245. Pierwsze dwie (siła i szybkość). Bardzo nisko wyszło. Pomnożyłem przez całość 66. Kolejne (wytrzymałość i energia). Pomnożyłem jak napisałem. 66/10 = 7. HP=1785. KI=3675
1. Kostka #1. Wcześniej walczył, więc jest na pewno wyczerpany. Pierwsza liczba to ile mu zostało HP, druga ile zostało mu KI.
2. Przeciwnik technika. Zakładam cokolwiek. Kostka #2 określa ile % KI ma moc jego ataku. Ki traci tyle ile dmg.
3. W kolejnym poście podsumuję atak techniki oraz kolejny atak.
4. Ma również odpowiednio więcej siły i szybkości, więc stać go na dodatkowy atak (kość #4).
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pon Sty 11, 2016 10:30 pm

The member 'Druid' has done the following action : Rzut Kośćmi

#1 'Procent' : 85, 57

--------------------------------

#2 'Procent' : 16

--------------------------------

#3 'Walka automat ' :

#3 Result :


--------------------------------

#4 'Walka automat ' :

#4 Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Sro Sty 13, 2016 2:53 pm

Tak oto zaczęła się szybka i efektywna walka dwóch niezwykle silnych wojowników. Spowity niezwykłą aurą z wyładowaniami mężczyzna w kruczoczarnych włosach oraz zielony nameczanin z dość intrygującymi tatuażami i niebieskimi oczami. Oryginalny jak na swoją rasę i stający naprzeciw jednemu z ostatnich agresywnie nastawionych wrogów. Zabijając jego przyczyni się do spokoju planety, a umierając zapewni sobie choć malutką chwałę ku wolności swoich braci. Saiyanin nagle się nieco zmienił. Jego aura stała się gęstsza, a szczątki i grudy ziemi były przez nią zdzierane.
- Dobrze nameczaninie. Druidzie. Imponujesz mi nastawieniem i swoją ambicją. My uwielbiamy walkę, a Ty uwielbiasz niszczenie. Dziwnie to brzmi. Prawda? Widziałem to. Zabijałeś changelingi w ekspresowym tempie. Nie lubisz tak bardzo walki jak my. Po prostu uwielbiasz niszczyć. Twój plan otoczenia ich bazy. Jak na przedstawiciela swojej rasy jesteś dość oryginalny. Pokażę Ci więc pełną moc.
Saiyanin cofnął lekko zgięte ręce, a następnie wystawił je do przodu. Musiała to być jedna z technik jego ludu. Jasnoniebieska fala wystrzeliła z jego dłoni w jednej chwili, a nameczanin nawet nie miał wiele czasu na reakcje. Czuł, że to będzie piekielnie mocne uderzenie i jeżeli jakoś z tego wyjdzie to pozostanie mu niewiele mocy. Spróbował więc odbić tę falę. W chwili kiedy ta znalazła się tuż przed nim złączył ręce i uderzył od spodu kierują całą moc uderzenia ku górze, ale ki była gorąca. Czuł, że palą albo wręcz topią mu się ręce. Po paru sekundach saiyanin osłabł i uderzenie się zakończyło. Druid z każdą kolejną sekundą czuł przeraźliwy ból palonych rąk. Najpierw dłonie, później przedramiona i gdyby przeciwnik nie przestał to cała fala pochłonęłaby nameczanina, ale zakończyło się na spalonych aż do połowy ramion rąk. Stał z tymi kikutami przed wrogiem, który był chyba już pewien zwycięstwa. Podbiegł do nameczanina i zaczął go zawalać serią ciosów w twarz i tors. Ataki w bezbronnego przeciwnika były miażdżące. Życie przygasało w nameczaninie z każdą kolejną sekundą. W końcu upadł na ziemię, ale przeciwnik dalej próbował kontynuować. W tym momencie nameczanin skoncentrował całą swoją silną wolę i odepchnął wroga wprost na ruiny budynku do ognia. Saiyanin po krótkiej chwili wyskoczył z płomieni i zawisł w górze. Wyglądało na to, że zbierał właśnie energię na kolejny atak.
- Prawie spaliłeś mi ubranie! Dokończę dzieła zniszczenia.
- Tak łatwo nie polegnę.
Nie miał już chwili do stracenia. Wóz albo przewóz. Wykorzystał prawie całą wolną ki w swoim ciele i przeniósł ją do nóg. Skulił się i wyrzuceniem ciała w górę udało mu się wstać. Był pełen gniewu do siebie, że nie przyłożył się dotychczas lepiej do treningu. Tym razem jego aura nie była niebieska, a raczej biała, ale bardzo gęsta. Prawie tak gęsta jak jego wroga. Czuł jak krew pulsuje mu intensywnie w żyłach. Pragnął jeszcze osiągnąć coś. Czuł wątpliwości i ból, że nie zrobił wszystkiego w zakresie swoich możliwości. To był niesamowicie mocny zryw. Cały czas się koncentrował, a jego moc rosła i rosła. Jego gniew na siebie narastał i przypomniał sobie, że nie tylko jest zły na siebie, ale i na tego saiyana. Ich atak zmienił wiele, zabili wielu i powinni się smażyć w piekle i tam zamierza posłać tego drania. Nameczanin sam nie pójdzie na drugą stronę, jeżeli nie pozbędzie się kogoś, kto może jeszcze wielu jego braciom zagrozić. Ból duszy, który pojawił się był tak olbrzymi, że wzmocnił jego moc. KI aż kipiała z niego i dalej rosła. Ogień w ruinach urósł od podmuchów powietrza, a aura między dwoma wojownikami stała się niezwykle ciężka. Jeden syzkował atak niezwykle mocnej techniki, a drugi koncentrował się do wykonania ostatecznego ciosu, a conajmniej taką miał nadzieję. To będzie ostatni nameczański zryw, a co najmniej pokaże co ten lud potrafi i jak wielcy mogą się stać zieloni wojownicy. W pewnym momencie aura Druida przybrała odcień zieleni. Był teraz niezwykle potężny jak na swoje możliwości, ponieważ dodatkowo sięgnął po te pokłady mocy, które odkrył jakiś czas temu. Mięśnie jeszcze urosły, a ciało już niemal świeciło. Puls musiał mieć na poziomie 500 lub więcej, jeżeli to możliwe, a tętno jakieś 300/150. Już więcej nie był w stanie wycisnąć ze swojego ciała. To będzie ostateczny cios! Mając tak niskie możliwości według każdego innego. Mając tak niedużą moc wchodzi na wyższy poziom. Ten atak saiyanin zapamięta na pewno na długo i będzie mu się śnił po nocach. Żaden inny nameczanin jeszcze nie osiągnął mocy uderzenia na poziomie jednej piątek swojej mocy. Żaden nawet nie mógł śnić o posiadaniu tak czystej i potężnej mocy fizycznej. Ból który przechodził przez jego ciało był czymś niewyobrażalnym. Ledwo stał, ledwo oddychał i już ledwo czuł własne ciało, ale jeszcze chwilę musi wytrzymać. Strzelił do góry, a jego wróg nie zdążył z reakcją. Szybkość nameczanina wzrosła na taki poziom, że saiyanin nawet nie zdążył mrugnąć. Siła fizyczna Druida była dużo mniejsza, ale połączona z szybkością i wzmocniona mistyczną nameczańską magią dawała mieszankę równie efektywną co bomba atomowa. Właśnie tylko tak może odczuć ten cios ten, który zadarł z niewłaściwym nameczaninem. Saiyanin nie wiedział co się szykuje. Noga Druida znajdowała się z tyłu, jeszcze na ziemii. Idealnie ją zasłonił torsem. Rozcięgnięta na kilkanaście metrów zwijając się nabrała takiego impetu, że wbijając się w brzuch saiyanina wprawiła w wibracje wszystkie narządy wewnętrzne i miażdząc kilka z nich. Ciśnienie wewnątrz ciała tak wzrosło, że na te kilka sekund dostał wytrzeszczu oczu, krew poszła nie tylko z ust, ale również z uszu i nosa, a opuchnięty język na chwilę sam wyskoczył. Jego ciało strzeliło z miejsca jak z prosty i rozdzielało powietrze niczym rakieta. Jego płuca dopiero po kilku sekundach mogły zareagować i dopompować potrzebne powietrze.


0. 85%HP. 1517/1785. 57%KI. 2095/3675. Jego techniki mają moc 16%KI. 588DMG.
0. Wcześniejsza tura=technika. Technika=588dmg.-588KI. KI Saiyan=2095-588=1507.
0. HP Druid=1500-588=912
1. Kontra=Podstawowy, bo nie atakowałem. Za pierwszy -594. Za drugi Kiaiho = blokuję i dmg = 80. Koszt=184ki. Druid KI=944-184=760. HP Druid=912-594=318. 21%
2. Furia. +120 do siły, szybkości i energii. Ki Druid = 1900. Biała aura -80ki +50 siły
3. Atakuję Mystic Attackiem (240+120+50)*1,5+(290+120)=1025dmg; na furii -50%*2 z dmg= 1025KI
4. KI Druid=1900-80-1025=795
5. HP wroga=1517-80-1025=412. 23%HP
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Sro Sty 13, 2016 2:53 pm

The member 'Druid' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Sro Sty 13, 2016 10:18 pm

Atak Druida był niemalże perfekcyjny. Naprawdę zabrakło niewiele, żeby zabił wroga, ale ten był naprawdę wytrzymały. Być może nie tylko to utrzymywało go przy życiu. Jego ki była teraz na maksymalnym poziomie po tamtym ataku, a gniew w jaki wprawił Druid wroga był nie do opisania. Aura teraz kipiała z saiyanina. Wylewała się spod nóg i unosiła do góry wysoko ponad nim. Wyglądał jak pochodnia, która spali zaraz cały obszar. Przy jego rękach pojawiło się światło. Nameczanin przełknął głośno ślinę. Już wcześniej był wyczerpany, a teraz?
- Teraz Cię załatwię. Zniszczę wszystko dookoła. Choćbym miał wysadzić kawałek planety w powietrze. Zginiesz nameczaninie! Zginiesz Druidzie tu i teraz.
Przez chwilę Druidowi wydawało się, że jego przeciwnik ma złote włosy, ale zauważył to tuż przed wystrzeleniem wielkiej kuli skumulowanej energii. Szybko skoncentrował całą dostępną ki. Jego życiu zagrażało śmiertelne niebezpieczeństwo, ale w ostatniej chwili z wcześniej spalonych ramion wystrzeliły nowe, spowite w mazi i krwi. Tym razem nie da rady odbić. Już wie, że to nie zadziała, więc jedyne co może zrobić w takim przypadku jest próba użycia ki, ale ma jej również zbyt mało. Nie był pewien co powinien zrobić. Musiał ryzykować. Tym razem pozwolił, żeby ki przepływała swobodnie przez jego ciało i wystawił ręce przed siebie. Kula zderzyła się z dłońmi i eksplodowała z pełną mocą. Nameczanin przez ułamki sekund był już prawie martwy, ale jego serce jeszcze próbowało wznowić rytm. Całe ciało poparzone, komórki nerwowe doszczętnie zniszczone, a myśli uciekały, dusza próbowała się ewakuować. Prawdziwa agonia. Ciało zaczęło drżeć, ale ból nagle jakby ustał. Przestał cokolwiek odczuwać, widzieć, słyszeć. To było dziwne, ale coś nienamacalnego pozwalało sterować mu ciałem. Odczuł prawdziwą chęć wykorzystania tego ciała do ostatniego uderzenia. Zaczął po prostu lecieć przed siebie w kierunku swojego wroga. Aura nameczanina urosła, a on próbował coś powiedzieć, ale nie był w stanie. Nie wiedział już czy to on sam się porusza, czy to może ktoś zawładnął nad jego ciałem. Znalazł się przed wrogiem. Był od niego teraz jeszcze szybszy. Obleciał dookoła, przeleciał nad nim i zrobił zamach. Wymierzył kopniaka prosto w głowę. Gdyby tylko to mogło zaszkodzić saiyaninowi. Czy to już będzie ostatni atak?
- KSO!!! Żyjcie nameczanie. To walka za was bracia! Jeżeli ja tego nie zrobię, zrobi to ktoś inny. Zawsze znajdzie się silniejszy od Ciebie, ale masz możliwość stać się kimś lepszym. Niech te słowa wibrują Ci po wsze czasy.



0. Sai Sei. Ki=795-382=413. +191HP. HP Druid=398+191=589
1. Technika wroga=588dmg.-588KI. KI Saiyan=1507-588=919. HP Druid=589-588=1
2. Furia +150 do siły, szybkości i energii. KI Druid=474-80=394 Biała aura +50siły -80ki.
3. Atakuję podstawowy. 470/2=235dmg. HP wroga=412-235=177
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 568
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Sro Sty 13, 2016 10:18 pm

The member 'Druid' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Czw Sty 14, 2016 10:11 pm

Cios w głowę posłał jego wroga z powrotem na ziemię. Wbił się w nią na głębokość pół metra. Powstał niewielki krater. Nameczanin nadal nie mógł złapać oddechu, ani ruszyć ciałem. Ledwo widział. Wszystko było zamazane jak przez mgłę. Uśmiechnął się, ponieważ wyczuł energię tamtego. Uśmiechnął się, ponieważ energia przeciwnika była dużo słabsza. Właściwie już niewiele większa od mocy samego Druida, który wiedział jak blisko był. Był w stanie porównać swoją moc sprzed kilku dni i z obecnej chwili. To była znacząca różnica, ale wciąż zbyt mała. Był wojownik, którego mógł zabić, bo był słabszy, a teraz to ten saiyanin zabije nameczanina. Uśmiechał się, bo wiedział, że był lekko lekkomyślny. Nie przemyślał dobrze wszystkiego i źle część rzeczy zaplanował. Do tego nie posłuchał do końca swojego mistrza. Uśmiechał się, ponieważ wiedział, że jeżeli dane im będzie spotkać się w zaświatach to dostanie za to burę, o ile cokolwiek jest po drugiej stronie. To właśnie jest ostatnia chwila. Ujrzał mignięcie. Ledwo, ledwo. Jego przeciwnik znalazł się tuż przed nimi.
- Teraz to już na pewno Cię ubiję! Nie wiem jakim cudem Ci się to udało zrobić i gdzie jest Twoja siła, ale przewyższyłem Cię.
Tuż przed uderzeniem wyczuł, że jego wróg jest słaby. Tak niewiele zabrakło. Tylko jeden cios, a mógł zmienić tak wiele. Niestety tym razem się nie udało. Wróg okazał się za silny. Zdecydować niechybnie mogły wcześniejsze potyczki nameczanina. Przecież on też walczył przeciw changelingom i zużył nieco ki i być może w ten sposób niechybnie przegrał.
Cios w brzuch był tak mocny, że przebił się przez niego. Dziura tak duża, że szybko się wykrwawiał. Opadał swobodnie na ziemię. Nie był w stanie już zatrzymać upadku. W końcu nastąpiło zderzenie z twardą rzeczywistością. Cały w ziemii i własnej krwi pełni świadom, że to ostatnie sekundy. Krew sączyła się z jego ust, a światło w oczach gasło. Ciemność nadciągała szybciej niż się spodziewał, ale nie bolało. Już przestało. Po wcześniejszym ataku przestał odczuwać ten przeraźliwy ból. Czy jest coś po drugiej stronie? Czy tam już nie będzie boleć?
Nagle przestał się martwić tym co się dalej zdarzy. Przestał się bać o namek i o siłę. Uciekły zmartwienia o tym, że czegoś nie wykonał. Zostawia za sobą szansę dla innych. Saiyanin jest tak osłabiony, że albo ucieknie albo dopadną go sępy lub spotka sprawiedliwość. Druid go nie powalił, ale przetarł szlak i pokazał moc wroga. To już nie jego zmartwienie.


Podsumowanie historii nameczaninie Druida nie będzie długie. Narodził się i trenował jak wielu nameczańskich przyszłych wojowników, ale wyróżniał się. Uwielbiał kończyć pojedynki szybko i używał bardzo mało technik. Korzystanie z ki to nie była jego domena. Stawiał na potężne uderzenia i dobrą, szybką technikę. Jeden z mistrzów zauważył jego wyjątkowość i trenował go przez pewien czas. Druid próbując szukać czegoś nowego wpadł do niewoli changelingów i był przez nich traktowany jako worek treningowy. Cudem się oswobodził, ale po powrocie do wioski dowiedział się, że jego mistrz zginął. Niedługo później trafił pod skrzydła innego silnego wojownika, który przeprowadził z nim krótki acz morderczy trening i tu Druid poznał nieco lepiej tajniki ki. Niewystarczająco, ponieważ podczas obrony planety przed nowym najeźdźcą walczył gołymi pięściami z różnym skutkiem, ale wygrywał. Do czasu, aż niechybnie pozwolił sobie sprzymierzyć się ze swoim późniejszym katem.
Czy to zbyt niska energia sprawiła, że historia życia Druida się kończy w tym momencie?
Nieudolna próba ratowania planety zakończy się fiaskiem? Zarzucić sobie wiele nie może, ponieważ umiera po trudnej walce i zostawia wroga bardzo rannego. Ktoś może dokończyć dzieła i uratować Namek. On już powstrzymał wielu wrogów planety. Bezmyślny atak na bazę po sprzymierzeniu się z najeźdźcą planety? Koniec końców zniszczona została baza, która spuszczała do wód jeziora nieczystości. Zatruwali planetę i zostali powstrzymani.
Kilka małych czynów na koniec żywota. Tak oto Druid żegna się ze swoją ojczystą planetą.


1. Przeciwnik atakuje podstawowym=297dmg.
END. Śmierć?! (W mechanice jest, że potrzebuję pozwolenia?)
END2. Zaświaty?
PS. Mam przynajmniej nadzieję, że mój opis i walką zasługują na to, żeby moja postać umarła. Obrona planety przed saiyanami i takie tam poświęcenie.

Powrót do góry Go down
Snake

avatar

Liczba postów : 65
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pon Sty 02, 2017 1:38 pm

Na polach bitewnych deszcz powoli ustępował zaś na jego miejsce pchały się księżyce czy kolejne słońca. Wiatr delikatnie szalał przy czym uderzał w grzywę naszego bohatera, która czesała się na zawirowaniach energii powietrznej. Wilk spoglądał jeszcze przez krótką chwilę w stronę swoich stwórców po czym na tyle ile mógł obejrzał samego siebie czerwono pomarańczowymi ślepiami. Przycupnął przez dłuższy czas zakrywając się kudłatym ogonem i rozmyślał. Magiczna burza powoli dobiegała do końca, kamyczki razem z pyłem osiadły już na swoich nowych miejscach ciesząc się, że wszystko już ucichło. Szare mleko mgły spowijało trupie gadzie podziemne groby, lecz i ona wytracała swoją energię życiową. Dzikie oczy powstały i biegły przed siebie wyczuwając nadchodzący smród obcych ras z dwóch różnych stron. Mijał kolejne wąskie alejki, skakał w nie jakby je już znał, umiejętności nosa okazały się wspaniałe ponieważ chwilę potem usłyszał z miejsca z którego uciekł odgłosy krzyków i walki. Schował się daleko i wysoko na odległym wzniesieniu. Przyglądał się o co tak walczą między sobą krzykliwe kreatury.


OCC: Wilkowsky przygląda się walce. Możliwe, że znów doszło do starcia Lodowatych i Słonecznych. Aaa może to co innego... Who know...
klik:
 
Powrót do góry Go down
MGj

avatar

Liczba postów : 48
Data rejestracji : 07/11/2016


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Sro Sty 04, 2017 8:37 pm

Wilkowi w samą porę udało się uciec, ledwo co zdołał się ewakuować w bezpieczne miejsce a już zaczęła się bitwa. Na szczęście Sztyletowi udało się umknąć. Walczyły dwie frakcje, Słoneczni i lodowi, zawsze toczyli spory, nie tylko pomiędzy sobą, a także z innymi rasami. Mijał czas a wciąż pozostawali jacyś żywi żołnierze którzy rzucali się sobie do gardeł. W końcu ostatni z żyjących zmarli... Nie pozostał już żaden wojownik, wszyscy wzajemnie się wymordowali. Zostały tylko same stygnące ciała. Niedługo pewnie pojawią się jacyś padlinożercy. Tymczasem możliwe że przyda się rozejrzeć a może nawet i przeszukać tych najemników. Ale trzeba też uważnie obserwować okolice. Kto wie czy czasem nie pojawią się tutaj następni chętni do urządzenia bitki. Ale czy znaleźliby chętnych poza nimi samymi? możliwe, tymczasem okolica jakby się uspokoiła, przestał wiać wiatr i zrobiło się cicho, jakby cisza przed burzą. Dzięki znajomości terenu który przemierzał wilkołaty bez problemu dotarł z powrotem na pole bitwy. Co teraz?

Occ:

Witam, poprowadzę cię zgodnie z tym co mówiłem na SB, twoim celem jest rozejrzenie się po okolicy/ przeszukanie walczących itp. Co ci przyjdzie do głowy Very Happy
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   

Powrót do góry Go down
 
Pole Bitewne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Pole Bitewne
» Płaska ziemia - czy można tej teorii zaprzeczyć?
» Rezonans Schumana.... czyżby Bóg skracał czas????

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Baza Changelingów-
Skocz do: