Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Pole Bitewne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Pole Bitewne   Wto Maj 29, 2012 11:54 pm

First topic message reminder :

Pole Bitewne




Nad tym terenem wisi chmura płaczu, krwi i spopielonych ciał które szeptają do walczących wojowników tu na dole. Martwe dusze changelingów: Lodowatych i Słonecznych nie powędrowały do piekła czy nieba a zostały tu, by pewnego dnia zobaczyć rozstrzygający wynik między skłóconym rodem. Teren górzysty, tutaj dochodzi do małych trzęsień ziemi i wydobywaniu się magmy. To tutaj walczą miedzy sobą bracia.

Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
Snake



Liczba postów : 63
Data rejestracji : 23/11/2014


SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pon Sty 02, 2017 1:38 pm

Na polach bitewnych deszcz powoli ustępował zaś na jego miejsce pchały się księżyce czy kolejne słońca. Wiatr delikatnie szalał przy czym uderzał w grzywę naszego bohatera, która czesała się na zawirowaniach energii powietrznej. Wilk spoglądał jeszcze przez krótką chwilę w stronę swoich stwórców po czym na tyle ile mógł obejrzał samego siebie czerwono pomarańczowymi ślepiami. Przycupnął przez dłuższy czas zakrywając się kudłatym ogonem i rozmyślał. Magiczna burza powoli dobiegała do końca, kamyczki razem z pyłem osiadły już na swoich nowych miejscach ciesząc się, że wszystko już ucichło. Szare mleko mgły spowijało trupie gadzie podziemne groby, lecz i ona wytracała swoją energię życiową. Dzikie oczy powstały i biegły przed siebie wyczuwając nadchodzący smród obcych ras z dwóch różnych stron. Mijał kolejne wąskie alejki, skakał w nie jakby je już znał, umiejętności nosa okazały się wspaniałe ponieważ chwilę potem usłyszał z miejsca z którego uciekł odgłosy krzyków i walki. Schował się daleko i wysoko na odległym wzniesieniu. Przyglądał się o co tak walczą między sobą krzykliwe kreatury.


OCC: Wilkowsky przygląda się walce. Możliwe, że znów doszło do starcia Lodowatych i Słonecznych. Aaa może to co innego... Who know...
klik:
 
Powrót do góry Go down
MGj



Liczba postów : 47
Data rejestracji : 07/11/2016


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Sro Sty 04, 2017 8:37 pm

Wilkowi w samą porę udało się uciec, ledwo co zdołał się ewakuować w bezpieczne miejsce a już zaczęła się bitwa. Na szczęście Sztyletowi udało się umknąć. Walczyły dwie frakcje, Słoneczni i lodowi, zawsze toczyli spory, nie tylko pomiędzy sobą, a także z innymi rasami. Mijał czas a wciąż pozostawali jacyś żywi żołnierze którzy rzucali się sobie do gardeł. W końcu ostatni z żyjących zmarli... Nie pozostał już żaden wojownik, wszyscy wzajemnie się wymordowali. Zostały tylko same stygnące ciała. Niedługo pewnie pojawią się jacyś padlinożercy. Tymczasem możliwe że przyda się rozejrzeć a może nawet i przeszukać tych najemników. Ale trzeba też uważnie obserwować okolice. Kto wie czy czasem nie pojawią się tutaj następni chętni do urządzenia bitki. Ale czy znaleźliby chętnych poza nimi samymi? możliwe, tymczasem okolica jakby się uspokoiła, przestał wiać wiatr i zrobiło się cicho, jakby cisza przed burzą. Dzięki znajomości terenu który przemierzał wilkołaty bez problemu dotarł z powrotem na pole bitwy. Co teraz?

Occ:

Witam, poprowadzę cię zgodnie z tym co mówiłem na SB, twoim celem jest rozejrzenie się po okolicy/ przeszukanie walczących itp. Co ci przyjdzie do głowy Very Happy
Powrót do góry Go down
Snake

avatar

Liczba postów : 63
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Czw Sty 05, 2017 1:49 am

Nasz bohater obserwował wszystko ze skalnej półki ukrytej gdzieś wysoko. Walki dwóch frakcji trwały nie tak długo jak można było się tego spodziewać, krzyki i wyzwiska byłych braci nagle zamilkły jakby na zawsze. Burza ostatkiem sił już odeszła ale na jej miejsce pojawiła się grupa martwych zwłok. Wymordowali swe oblicza wzajemnie, cóż to za rasa która walczy na śmierć i życie. To przecież jakaś klęska... zaraz zaraz! A niech robią co chcą, to ich wybory chociaż głupie. Jakieś zarysy wilk widział odnośnie ich stylu pięści oraz czego używają, lecz okiem demonicznym nie byli to elitarni wojownicy. Czerwone oczy postanowiły zejść i rozejrzeć się, obwąchać czy też poznać nowych osobników z bliższa. Dwoma dość sporymi skokami zleciał na dół raniąc przednie łapy które uderzyły jakieś nieznajome chwasty, o dziwo nie pojawiła się krew ani żadna posoka. Biegł systematycznie, co paręnaście kroków zatrzymywał swoje ja i nasłuchiwał. Nic. Gnał dalej przed siebie aż jego krwistym oczom ukazały się trupy. Było ich około dwudziestu może dwudziestu pięciu. Twarze niektórych z nich były zmiażdżone a nawet ponadgryzane, gdzieniegdzie leżała jakaś wyrwana ręka czy przebite ciało na wylot jakąś energią. Trzeba zaryzykować i powęszyć trochę, demon prześlizgiwał się między nimi obwąchując martwicę braci czasem też ugryzł but jednego z nich by sprawdzić czy ten jeszcze żyje. Nic. Ich ciała pokryte niby pancerzem ni to łuską twarde cholerstwa. Dzikus wpadł na szatanski plan by tutaj zrobić zasadzkę na swoją ofiarę. Wykopał dość sporą dziurę w kształcie lejka zawlókł jedno ciało, które przykryło połowę szczeliny zaś drugim tak jakby się nakrył i zamknął ją. Czekał na dalszy rozwój sytuacji. Przecież po trupy ktoś się prędzej czy później zgłosi.

OCC: 'szukanie czegoś' + inwencja swoja -zasadzka, może się coś uda!
Powrót do góry Go down
MGj

avatar

Liczba postów : 47
Data rejestracji : 07/11/2016


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Czw Sty 05, 2017 5:13 pm

W zasadzie podczas przeszukiwania zmarłych to Sztylet nie znalazł zbyt ciekawych rzeczy. Głównie jakieś kartki z napisanymi słowami, listy, naszyjniki, pierścionki, scyzoryki, klucze itp. Wilkowaty postanowił się ukryć i zastawić zasadzkę. I dobrze zrobił, gdyż po dosłownie chwili kiedy wykopał dziurę i przykrył się w niej za pomocą trupa pojawił się jakiś typek. Zaczął chodzić i oglądać ciała. Ewidentnie sprawdzał czy ktoś przeżył. Pewnie to jakiś zwiadowca albo coś w tym stylu, który miał sprawdzić dlaczego nikt się nie zgłasza. Wilk miał trochę czasu gdyż gość niezbyt się kręcił blisko kryjówki. Wyglądał jakby szukał jakiś z wyższych rangą albowiem patrzał na sygnety na pancerzach albo pierścieniach i szedł dalej. Nie wyglądał na zbyt silnego, prawdopodobnie demon spokojnie da sobie radę z przeciwnikiem, choć nigdy nie powinno się kogoś oceniać po wyglądzie, albowiem można tego bardzo pożałować. Tymczasem posłaniec niebezpiecznie zaczął zbliżać swój teren przeszukiwania w stronę kryjówki czerwono-pomarańczowo ocznego potworka Very Happy

Occ:

Typek:

Powrót do góry Go down
Snake

avatar

Liczba postów : 63
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Czw Sty 05, 2017 11:26 pm

Trupy mimo iż padły jakiś czas temu grzały dobrze a dodatkowo nasz bohater miał futro. Wszystko przebiegało zgodnie z zaplanowanym planem zasadzki, owity w śmiertelny skafander ciał leżał przygotowany. Kiedy tak czekał zastanawiał się nad swym życiem, wiedźmą co go stworzyły czy przywołały. Nie wiedział po co tak naprawdę tu jest. Bezimienna dzika bestia. Wie jedno... musi przeżyć niczym survivalowiec na bezkresach zimowych, samotnie czy nie wie, że i tak da sobie radę. Czas mijał. Węszył delikatnie by nie zdradzić swej ukrytej pozycji, maskowanie to podstawa na polu bitwy jeśli chodzi o zaskoczenie i szybkie uśmiercenie ofiary czy pożywienia. Kontem swych ślepi dostrzegł dyndający nieśmiertelnik jednego z ofiar braterskiej wyniszczającej wojny. Jedna twarda czarno szara blacha świstała delikatnie obracając się, widniały na nich jedynie inicjały imienia, reszta była delikatnie poszarpana zaś cyfry i inne hieroglify były wilkowi nieznane. Zainteresowało go imię, które momentalnie przybrał...
Coś zbliżało się już jakiś czas, lecz bestyja wiedziała, że zanim dojdzie do ataku trochę piasku z klepsydry minie. Wojownik szukał czegoś, zapewne  informacji albo inny ważnych lub mniej informacji. Znajdował się w polu rażenia futrzastego dzikusa, czekał... mięśnie były spięte cały czas. Kroki chyliły się ku końcowi czasu. Tak to jest ten moment, ten czas. Pierwsza ofiara na planecie o której nie miał pojęcia. Wybił się z całych sił tylnymi łapami, niczym strzała z łuku wyskakując ubrał nieśmiertelnik byłego poległego woja, gdzie widniała ksywa: SZTYLET.
Pęd, wyskok oraz kąt był dość dobry jak na pierwszy atak. Ślepia zabłysły, zaskoczenie oraz maskowanie - perfekto manifiko. Otworzył swą paszczę pełnych kłów, nie zważał co będzie dalej. Wiedział, że priorytet to wyszarpanie szyi, wtedy ofiara musi paść po takim morderczym ataku a nawet jeśli nie to wystarczy parę chwil by się wykrwawiła. Zębiska dosięgły zwiadowcy, przygryzł, szarpnął...

OCC: bez wyliczeń - atak śmiertelny na szyję wroga/przyjaciela/nieznajomego.
Lecim!
Powrót do góry Go down
MGj

avatar

Liczba postów : 47
Data rejestracji : 07/11/2016


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pią Sty 06, 2017 5:14 pm

Wilk natychmiast wyskoczył ze swej kryjówki. Zatąpił swe ostre zęby i kły w szyi niczego nie spodziewającego się przybysza. Atak ten był na tyle szybki, że gość nie miał żadnych szans się obronić. W mig Sztylet rozerwał gardło ofiary, posoka poleciała na wszystkie strony a pomiędzy zębami demona zaczęły się gnieździć kawałki mięsa. Zwłoki opadły bezwładnie na ziemię, krew wypływała i znikała wsiąkana bardzo powoli przez podłoże. Tymczasem z zwłok wypadła jakaś kartka, było na niej napisane: ,, Ochotnicy ! nadszedł czas próby, dołączcie do nas, do najpotężniejszych najemników we Wszechświecie, przybądźcie do naszej fortecy i pokażcie co potraficie''. Intrygujące, kartka ta dawała informacje o możliwości zaciągnięcia się do jakiejś armii Najemników. Były tam informacje jak dotrzeć do ich siedziby. Pisało tam że każdy bez względu na wygląd, rasę i płeć jest mile widziany, ale liczą się umiejętności. Z pewnością pojawią się inni chętni, a prawdopodobnie przejdą przez to miejsce, jak postąpi Wilk?

Occ:
Szukasz tej fortecy, albo zasadzasz się na następnych ,,chętnych''
Powrót do góry Go down
Snake

avatar

Liczba postów : 63
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pią Sty 06, 2017 6:09 pm

Szybki chwyt zębiskami oraz szarpnięcie spowodowało idealne rozerwanie oraz odgryzienie znacznego kawałku mięsa ze szyi nieznajomego. Jego ciało zadygotało a otwarta paszcza próbowała coś powiedzieć. Niestety na marne, sikło tylko krwią w koło bryzgając okolicę oraz naszego bohatera po ryju i czarnym futrze. Wypluł tętniące mięsiwo i rzucił się ponownie do ataku na kosmitę, ścisk demonicznych szczęk zazgrzytał a noga martwego już zaskoczenca została oddzielona od korpusu i rzucona zgniliźnie na pożarcie. Wilkowsky przyglądał się bacznie czy dalej żyje, padł, zdechł. Nowe zwłoki odkryły kolejną tajemnice odnośnie najemników. Ciekawa propozycja lecz trochę dziwna. Jeśli bracia walczą ze sobą to kim są Ci niby najemnicy wszechświata... Bardzo pociągająca myśl, możliwe że można się czegoś od nich nauczyć albo otworzą furtkę do kolejnych przygód spod czarnej gwiazdy. Dzika bestyja obwąchała ciało martwego rekrutanta po czym uniosła krwisty pysk w górę by złapać trop. Spojrzał tylko raz na mapę by się upewnić, zębami pochwycił ją i schował tajemniczą kartkę zza obrożę z ćwiekami. Północny zachód oraz dwie smutne skały. Ruszył niczym stwórca na spotkanie z nową zabawką. Gnał przed siebie ostro i pewnie, futro układało się idealnie tak jak wiatr tego chciał. Czarna futrzasta strzała mknęła przez planetę. Pierwszy zwinny skręt w prawo. Ukrycie przed dziwnymi larwami oraz patrolem. Czerwonooki nie miał czasu i chęci na walkę czy inne zajęcia, zainspirowała go ta kartka. Przemierzając dolinę skalną lawina padła za jego plecami jakby zamykając pewien etap w jego życiu... Pierwsze morderstwo. Nos ponownie dał sygnał. To musi być tu. Mały kanion, gdzieniegdzie kępy traw patrzyły na słońca i księżyce. Podszedł bliżej do głazu, gdzie trop się urywał. Tam może być wejście ale... nie musi.

OCC: stwierdziłem, że warto spróbować zaciągnąć się do najemników.
Powrót do góry Go down
MGj

avatar

Liczba postów : 47
Data rejestracji : 07/11/2016


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Sob Sty 07, 2017 8:34 pm

Demon ruszył do rzekomej kryjówki najemników do których chciałby dołączyć. Jednak kiedy był coraz bliżej zaczęły go nachodzić wątpliwości. Postanowił że zanim wparuję do obozowiska tych rekruterów przyjrzy się im z odległości. I dobrze zrobił, albowiem po paru minutach pojawił się inny chętny. Wszedł on do środka i został zaszlachtowany przez tych typków. Wszystko wydawało się być jasne. Wygląda na to że to rzekome ogłoszenie o najemnikach było tylko przykrywką aby bandyci mogli spokojnie napadać na ludzi którzy tutaj przybędą. Zaskoczeni nie mają żadnych szans. Ale co zrobi z tym faktem Sztylet? czy postanowi zakończyć niecny precedens tych przestępców? czy zignoruję to i pójdzie w swoją drogę? Czas leciał a dróg było kilka. Z drugiej strony taka okazja może się już nie pojawić, zwłaszcza jeśli wilk spotka ich znowu, a tym razem nie będzie miał plusa z racji zaskoczenia. Czas aby podjąć decyzję która będzie miała swoje konsekwencje w przyszłości, ale kto wie jakie one będą, to wie tylko bóg. Przeciwników było pięciu, ale tylko ich szef wydawał się być groźny, reszta to jakieś cieniasy.

Occ:
Atakujesz, albo odchodzisz, jak to pierwsze to możesz napisać jak likwidujesz wszystkich poza przywódcą z którym stoczysz normalną walkę.
Powrót do góry Go down
Snake

avatar

Liczba postów : 63
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Nie Sty 08, 2017 7:54 pm

Stał skryty niedaleko wejścia bacznie przyglądając się wejściu do tajemnego wejścia spotkań. Cisza niczym grobowe wieka, które nie mówiły nic. Jedynie co jakiś czas jakiś mały kamyczek spadł nieopodal krypty. Węch go nie zawiódł po raz kolejny. Łapami zahaczył się o tylny strop i wyczekiwał jak kleszcz na ofiarę. Słychać było kroki, ktoś nadchodzi. Szczupły mieszaniec o gadzich oczach przybliżał się coraz bardziej, szedł pewnie jak w jakiś triumfie chwały i zadowolenia. Nasz bohater miał co do niego wątpliwości, bardzo możliwe że posłaniec którego wcześniej zabił dostarczył już informacje innym grupą albo jednostką, które podłapały temat albo chciały zacząć nową drogę pod nowym sztandarem władzy. Coś wisiało w powietrzu, mgła śmierci. Gadziniec puknął parę razy w kamienne zakamuflowane drzwi. O dziwo otworzyły się po chwili, wyłoniły się cienie zapraszające do środka. Parę sekund prysło a ze środka dźwięki wydobywały się ochrypłe i męczące dla normalnego ucha. Wilk mając wyczulony słuch usłyszał tępe ostrza wbijające się prosto w nowego przybyłego gościa. Parsknął dwukrotnie po czym przeklął mocno swych oprawców. Ciche chichoty wyłoniły się z ciemnej pieczary po czym ciało znikło, gdzieś w głębi. Oddechów naliczył około pięciu z czego cztery wyszły na zewnątrz by złapać świeży oddech po przyjemnościach zatajonych w cieniu. Wilk już wiedział, że to pułapka a za kłamstwo trzeba zapłacić krwią. Pazury wbiły się w kamienną półkę, mknął teraz po prawie prostopadłej płaszczyźnie. Dotarł na dość wysoki pułap, gdzie spore głazy utknęły w swej egzystencji. Odwrócił się tyłem do nich a przednimi łapami zaparł się, szybkie i mocne kopnięcie spowodowało, że kamienie zaczęły spadać prosto na morderców. Odczepił się od kamienistej ściany naskakując na spadające zagrożenie. Pierwsza ogromna masa zwaliła się wprost na jednego z cieni wtapiając go dosłownie w ziemię. Głaz pękł rozpadając się na poważne części raniąc śmiertelnie kolejnych dwóch. Demon wybił się dziko ze spadającej śmierci i pomknął momentalnie na czwartą ofiarę. Oprawca a teraz ofiara nim zorientowała się co się dzieje, jej gardło należało już do Sztyletu i ostrych zębów. Robiąc dwa kęsy wypluł je. Został piąty ostatni czekający w środku. Wilk zawył głośno i wyraźnie oczekując na powitanie ich szefa.

OCC: inwencja twórcza. Spadające głazy zabiły trzech, czwarty został uśmiercony wyrwaniem gardła. Czekamy co wyjdzie z tajemnej bazy? Któż to będzie...
Powrót do góry Go down
MGj

avatar

Liczba postów : 47
Data rejestracji : 07/11/2016


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pon Sty 09, 2017 2:19 pm

Z środka bazy grupy przestępczej wyszedł typek. Spokojnie rozejrzał się po okolicy a kiedy dostrzegł wilka spokojnie powiedział do siebie. - No proszę, wygląda na to że jakieś zwykłe zwierzę zabiło tych idiotów. No nic, przynajmniej będę miał czyj łeb zawiesić przy kominku. Gość jakby nigdy nic uśmiechając się zaczął iść w stronę Sztyleta. Walka z nim nie będzie taka prosta jak się może wydawać, skoro ci jego kompani tak szybko padli to jak on silny będzie. Nie wiedzieć czemu, wilkołaty miał dziwne przeczucie że ktoś go obserwuję, i to bynajmniej nie był ten ludź który stał przed nim. Ktoś inny z nie wiadomo skąd przyglądał się stojącym naprzeciw przeciwnikom. Ale czy tak było naprawdę? Przeciwnik nie wyglądał jakoś zbyt silnie, a przynajmniej sprawiał takie wrażenie, ale to jak potoczy się walka, zależy już od walczących, i od tego jak bardzo będą chcieli wygrać i zabić przeciwnika. Czas zacząć walkę ku ucieszy widzów sponsorów a walkę o przetrwanie

Occ:

Gość:

Oponent ma takie same staty co ty, walczysz do czasu kiedy sam nie napiszę posta. Walczysz kośćmi, jak wypadnie technika atakuję za 20 DMG. Powodzenia
Powrót do góry Go down
Snake

avatar

Liczba postów : 63
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Wto Sty 10, 2017 7:47 am

Stało się, z tajemniczej jaskini wygramolił się ich szef. To co zobaczyły jego oczy było normalne a nawet i błahe. Kompania kłamców oraz morderców znalazła się w rozsypce, lecz został on, szczupły z obojętnym wyrazem twarzy, chęcią wyprucia flaków naszemu bohaterowi by zrobić z jego głowy trofeum. Okolica była nadzwyczaj spokojna ale nie do końca, pewne oczy ciążyły całej sytuacji. Wilkowsky poczuł nowy zapach, niestety nie miał czas aby sprawdzić na własne oczy kto to może być albo co to może być. Jego celem jest ten kto stoi przed nim niczym pyszny samozwańczy faraon. Czerwone ślepia bacznie przyglądały się nowemu zagrożeniu, musi mieć na uwadze również tajemniczego obserwatora, możliwością jest, że to kolejny wróg czyhający na atak z zaskoczenia jak to robi zwykle Sztylet. Dwóch na jednego? Też może być, dla tej bestii to bez różnicy o ile chodzi o życie albo śmierć. Chuderlak ze smutną miną kroczył pewnie w naszą stronę a jego ręce nawet nie drżały, prawdopodobnie umysł już był w jakimś stopniu zaprawiony w boju czy podobnych sytuacjach. Niestety na jego niekorzyść przed nim czeka trudne zadanie i małe zdziwienie bo jesteśmy demonem a nie zwykłą dziką bestią z lasu. Krok nieznajomego przyspieszył, więc włochacz zaczął się cofać jakby się bał. Chwile trwało gdy wilk zahaczył swoim dupskiem o ścianę znajdującą się za nim. Psycho koleś rzucił swe oblicze pięści w pysk czarnej duszy, szybki unik oraz wybicie wymijające pozwoliło na prześlizgnięcie się między nogami przeciwnika oraz rozszarpanie jego spodni w kroku raniąc przy tym jego spocone pośladki. Szarowłosy kwiknął z przerażenie, ponieważ parę centymetrów dalej a pożegnałby się ze swoimi jajami i falusem raz na zawsze. Nim się obejrzał w stronę futrzastego ten naskoczył na jego plecy zaś on sam przez naskok i ciężar runął prosto swoją twarzą o skalistą ścianę znajdującą się przed nim. Coś delikatnie chrupnęło a krew ciekła mu z nosa. Czerwonooki czekał z szyderczą mordą, która wypluła szkrawek jego rozerwanych portek.

OCC: Atak potężny 20dmg

Wilk: 150HP
Szary: 150-20=130HP
Trening start!


Ostatnio zmieniony przez Snake dnia Wto Sty 10, 2017 6:18 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Wto Sty 10, 2017 7:47 am

The member 'Snake' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Snake

avatar

Liczba postów : 63
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Czw Sty 12, 2017 5:08 pm

Stało się! Krew sączyła się z nosa przeciwnika a jego potargane spodnie falowały na wietrze, cóż za przeklęcie śmieszny widok oby ten kto obserwuje walkę śmiał się aż do łez. Nie chce walczyć tylko patrzeć? Proszę bardzo. Wilk mknął po skalnej ścianie znów, gdzie jego pazury mieliły twardą nawierzchnię. Niczym wolf man, tyle że bez sieci. Przeciwnik niewzruszony przyglądał się akrobacją dzikiego zwierza, coś kombinował uśmiechając się szyderczo. Znał teren lepiej niż Sztylet co dawało mu lekką przewagę. Siwowłosy wiedział co zrobić, jednym uderzeniem nogi w skałę spowodował małą lawinę która osunęła się na naszego bohatera. Próbując ominąć spadające przeszkody wczuł się w to i zaangażował... nie mógł przegrać, nie tym razem więc przeistoczył walkę na śmierć i życie w czysty trening w omijanie przeszkód. Pierw łapami odbił na lewą stronę spinając swe mięśnie w mocnym zrywie, odskoczył po chwili ponownie w lewo aby wybić się w powietrze. Niestety kamienie spadające z półki dosięgły jego nogi. Spadł z głośnym hukiem a parę głazów uderzyły w futrzaste ciało. Szybko otrzepał się z pyłu i przystąpił do ataku. Wilkowksy lekko zamroczony swym cielskiem wpadł na swojego oponenta ciskając nim ponownie o twardą ścianę. Stali twardzi jak skała, ale który pęknie pierwszy?

OCC: Atak szybki 10dmg

Wilk:150HP- 10 = 140HP
Wróg: 130HP - 10 - 120HP

Koniec Treningu +30h
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Czw Sty 12, 2017 5:08 pm

The member 'Snake' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Snake

avatar

Liczba postów : 63
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pon Sty 16, 2017 3:38 pm

Bard grał dalej pieść walczących a ptaki słuchały uderzeń serc które biły szaleńczo w ich sercach. Kłaki kurzu piasku nasilały się a nasz bohater nie cofał się przed niczym, jeśli by mógł to porozmawiałby nawet i z samą śmiercią o gry w kości, które turlały się po polach bitewnych. Ataki tych dwóch wojowników o ile ich można tak nazwać nie przestawały zasypywać miejsc gdzie niegdyś bracia przelewali swą krew w imię czego? W imię zbędnych podziałów i pychy. Nowe miejsce wydawało się dość dziwne ale jakże zrozumiałe dla wilka. Szybko adaptował się w nowej sytuacji, mknął na swego rywala ciskając swymi szponami po torsie oponenta. Zaś dziwak rzucał swoje uderzenia wprost na mordę demona. Pazur za kopniak, ugryzienie za uderzenie pięści. Człowiek przeciwko zwierzęciu ale nie z tego wymiaru jeśli możemy tak go nazwać. Plamy krwi powoli pojawiały się na ubraniu szefa tajemniczej pseudo szajki zaś po wilku nie było nic widać a powinno. Bardzo możliwe, że to przez przeklętą krew i brzemię które w sobie nosił nic nie wiedząc o tym... jeszcze. Mknęli łeb w głowę uderzając się prawie w równoczesnym czasie. Odskakiwały im tylko obijające się ryje. Jeden upadł, drugi doskoczył. Walka toczy się dalej jak Syzyfa kamień, ale który go wyniesie pierwszy? Trzecia par oczu patrzy na nich, odczuć można wielki ciężar ich. Powoli bestii zaczynało to przeszkadzać i co jakiś czas rozglądał się po okolicy o ile pozwolił mu na to jego przeciwniki. Wskakiwał na półki zachowując się nierozważnie, ponieważ nie skupiał się aż tak na walce. Niech ten tajemniczy nieznajomy ukaże się i obejrzy walkę z bliska albo do niej dołączy.

OCC:
Atak: szybki za dychę.

Wilk: 140-10=130hp
Wróg: 130-10=120HP
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pon Sty 16, 2017 3:38 pm

The member 'Snake' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Snake

avatar

Liczba postów : 63
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pon Sty 16, 2017 4:32 pm

Starcie pseudo tytanów uderzało o ziemię suchym dudnieniem powodującym zawirowania w powietrzu. Cierpka posoka wrogiego przedstawiciela kapała wolno z ust oraz roztarganego ramienia. Delikatne krople posoki jak dupeczka niemowlaka wydobywały się z ciała, dzika bestia wariowała czując krew dziwnowłosego. Jeżył swoje czarne futro jak oczy studniowego demona, jeśli raz je ujrzysz to wiesz, że po raz ostatni w swoim marnym życiu. Wyjąc i chłapiąc ostrymi zębiskami w szczęce pokazywał swoje oblicze, chciał człeka najzwyczajniej zabić albo oderwać mu nogę by patrzeć jak prosi a nawet lepiej! Jak błaga o darowanie życia, ale pierw by wyćwierkał wszystkie swoje grzeszki i tajemnice przez nadchodzącym złem. Cenne informację zawszę są mile widziane w uszach Sztyletu, zachowa je dla siebie by wykorzystać w późniejszym czasie i tak nikomu ich nie zdradzi, ponieważ nie ma tak wyszczekanej mordy jak inne rasy obdarowane darem mowy... mowy pieprzenia głupot i zbędnych fraz rzucanych na niewidoczny wiatr. Czas mijał niczym pęknięta klepsydra a oni stali. Jeden lekko dyszący, drugi wyczekujący co się stanie. Ruszyli na siebie taranując wszystko wokoło, czyli nic tylko pustkę i myśli o przeżyciu. Cała walka zdawała się dłużyć a paskudne oczy obserwatora tryskały przeraźliwie na całą sytuację znajdującą się na zgliszczach dawnych braci changelingów. Każdy z nich zaczerpnął łyk świeżego powietrza i ponownie zwierz z człowiekiem zaczęli bój niczym neandertalczyk z pradawnym stworzeniem. Czerwonooki doskoczył do gardła, ale nieskutecznie. Jedynie co udało się mu zdziałać to przerysować swoim kłem już roztarganą starą ranę boss'a, która otworzyła się jeszcze bardziej. Przeciwnik nie pozostał dłużny ani tyci tyci i lewym kolanem wbił się pod żeberka bestii.

OCC:
Atak podstawowy za dychę.

Wilk: 130-20=110HP
Wróg: 120-10=110HP


Ostatnio zmieniony przez Snake dnia Pon Sty 16, 2017 4:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pon Sty 16, 2017 4:32 pm

The member 'Snake' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Snake

avatar

Liczba postów : 63
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Wto Sty 17, 2017 7:29 pm

Żebra delikatnie wgięły się do środka na moment by po chwili odetchnąć i złapać oddech. Wilk przeturlał się po kamienistym terenie, ale na szczęście nic mu się poważnego nie stało. Wstając na szybkości poderwał się, lecz kolejne uderzenie nogą dosięgnęło jego mordy, która ponownie odskoczyła delikatnie w lewą stronę. Oczy czerwone błyszczały na przeciwnika, kolejny atak ręką został sparowany. Celny kontratak wymigując się swojemu oponentowi i konkretne dziabnięcie w ramię dziwnego przybysza. Sztylet zaciskał swoje zęby na pochwyconej ofierze niczym pies chcący rozłupać kość jednym kłapnięciem. Krzyki i przeszywający ból tętnił i rozrywał echo niesione po stromych pagórkach nieznanej dalej planety na której aktualnie znajduje się nasz dziki bohater. Lekki wiatr gwizdał im w uszach a nozdrza przecinał gęsty pot walki. Chwila uniesienia boss'a oraz jego pewność powoli go gubiły a było coraz gorzej. Kły sięgały coraz bardziej w głąb mięsa aż doszły do kości ramienia, zgrzytanie zębisk po częściach szkieletu dawało się we znaki. Przeciwnik powoli uginał swoje nogi pod naporem uciekającej krwi z ciała oraz pięknej kostuchy zacierającej swoje łapska na możliwe nowym przybyszu. Wilkowsky zaparł się tylnymi łapami o ziemię i... i zaczął swój taniec. Szarpanie tak głębokiej rany mogło oznaczać jedno. Krash! Ręka powoli oddzielała się od korpusu pseudo bandyty, tego zuchwalca, który tak pewnie wspominał coś o trofeum z wilka. Mresh! Kolejny świst oznajmiał, że całe ramie było już innego właściciela.... O tak dokładnie w pysku wilka! Wypluwając ze wzgardą ochrypłą rękę rozpędził się ponownie i swym kudłatym cielskiem wpadł na swojego oponenta ciskając nim o skałę. Przeciwnik mimowolnie osuwał się po niej zostawiając ogromne ślady na niej. To był już jego koniec. Futrzasty podbiegł do nowej zdobyczy i przycupnął obok na kamieniu skoncentrowany na kolejne zdarzenie. Trzecie oczy patrzyły ale jak jeszcze długo będzie ten obserwator patrzył?


OCC: Atak normalny (nowe rozdane staty) 100dmg.

Wilk: 110-20=90HP
Wróg: 110-100=10HP

Przeciwnik żyje, może mówić itd ale jest bez jednej ręki. Leży jego ramię koło mnie Wink
Zobaczymy co dalej. Kości stop.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Sro Sty 18, 2017 8:50 pm

Zwierzęce instynkty przeczuwały czyjąś obecność, choć naturalna kolej rzeczy nie miała z tym za wiele wspólnego. Obserwator najwyraźniej nawet się nie krył z tym, że znajdował się w najbliższej okolicy, szczególnie gdy szmery i syki odbijały się po ścianach jaskini. Znaczny wzrost siły zwierzęcia to kwestia, którą najmniej spodziewał się lider bandziorów. Z rozwartymi oczami poczuł, jak fale bólu przeszyły jego ciało, a sam w agonii opadł w okoliczny kąt. Krew wypływająca z rozszarpanych otworów dawała do zrozumienia, że tylko zaawansowana technologia medyczna mogłaby go uratować. Wilczur wstrzymał się, najwyraźniej miał dość mieszaniny zapachów otulających jego nozdrza. Za jednej z kolumn wysunęło się ostrze włóczni, które rozwarło się i wystrzeliło różową wiązkę energii. Wiązka nikogo nie trafiła, lecz skutecznie smuga palącego światła przemknęła między niedoszłą ofiarą, a polującym zwierzem.

Pokryte łuską odnóża wkroczyły do wnętrza za nic mając naturalny porządek walki o przetrwanie. Każda dzika istota musiała liczyć się z tym, że w naturze nie jest samotna i potencjalny konkurent może pojawić się w najmniej spodziewanym momencie.

Tym kimś było w ówczesnej chwili było, a raczej była...
Różowa Gadzina:
 
...różowa gadzina o zarysowanym w pewności siebie uśmieszku. Dzierżyła krótką włócznie wysokości jej półtorametrowego ciała o beżowym ostrzu wymierzonym w miejsce pobytu obydwu walczących. Lider bandytów osunął się na ziemie tracąc przytomność i nawet przy zamkniętych oczach dalej dało się dostrzec ten złowieszczy uśmieszek. Jaszczurka z długimi niebieskimi rogami zakrytymi przez kudły czerwonych włosów rozwarła szeroko paszczę i nastroszyła skrzydła robiąc pokaz swojej siły. Drapieżny syk mogący przestraszyć małe żyjątka, a najwyżej wzbudzić niepokój w osobnikach jej pokroju zadudnił w umyśle czarnej bestii, syk znajomy i o dziwo niezmiernie dobrze zrozumiały dla niego.
"- Zostaw! Jest mój! Odpuść to krzywdy nie zrobię!- " źrenice jaszczurzycy zwęziły się budząc jeszcze większą grozę i zdecydowanie w podjęciu drastycznych kroków. Nieznana siła osobnika, kolejny kandydat do walki, ale czy teraz łowca nie stał się osobiście ofiarą? Nawet, jeśli mógł okazać się silniejszy w swojej demonicznej naturze był zraniony przed potyczką, która jeszcze przed chwilą miała miejsce.
Złotooka nie spuszczała wzroku ze czerwonych ślepi nieznanej jej naturze wilka, powoli zaczęła się zbliżać ciągle mierząc krótką włócznią w jego futrzaste cielsko.
Co gorsza okazało się, że nie była sama, za ścian i kolumn wysunęły się cztery ostrza podobnych do jej broni. Kryli się w cieniu, ona zaś z wolnym krokiem zbliżała się do niego, jakby w obawie przed konfrontacją. W końcu zbliżyła się do niego, jeśli ten pozwolił, schyliła się do przodu całym ciałem mocniej opierając się o podłoże. Bez otwierania paszczy, kompozycja łagodnych warknięć wydobyła się z nozdrzy, gdy jej twarz była zaledwie dziesięć centymetrów przed pyskiem wilka.
"-Odpuść powtarzam, jest nas więcej, a nie chce zrobić ci krzywdy. Potrzebuje ten materiał na padlinę żyw. -" dodała najwyraźniej przejawiając pewne zdolności telepatyczne, może to było tylko kwestią przypadku, ale przedstawiciele tajemniczych, skrzydlatych jaszczuroludzi byli na tyle dzicy, że byli bliżej związani z królestwem zwierząt, niżeli istot posługujących się klasyczną mową.


OCC:
Tak, jak było wspomniane, w związku z nagłą nieobecnością twojego Mistrza Gry, przejmuje stołek do odwołania lub twojej własnej prośby.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Snake

avatar

Liczba postów : 63
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Nie Sty 22, 2017 3:20 am

Kolejna wygrana mimo iż walka nie była aż tak trudna to wilk musiał napracować się ciężej niż zwykle, poszło mu dość dobrze dzięki dodatkowej mocy którą zyskał podczas potyczki. Rozwój jego prawdopodobnie zależał od rozwijania wiedzy, działań oraz pojedynkach. Siedział delikatnie spięty wyczekując na obserwatora. Pierw wystrzelił pocisk energetyczny, śmignął on między demonem a wrogiem bez ręki. Chwilę potem rozgruchotał on swą mocą potężny kamień. Nasz bohater siedział dalej, niewzruszony. Wyczekiwał na postać która powoli wyłaniała się zza rogu. Jak się okazało tajemniczy podglądacz był naprawdę blisko i mógł wyskoczyć kiedy tylko chciał atakując z zaskoczenia jednego czy drugiego. Ostra dzida ukazała się jako pierwsza a za nią bujała się różowa istota. Gadzina o pewnym spojrzeniu i ciekawym uśmieszku oraz skrzydła dodające pociągającego wyglądu, ale nie tylko to przykuło oczy demona. Jej skąpe ubrania ukazujące jej walory smakowe podnosiły w dzikiej bestii szybszy przepływ krwi po ciele z podniecenia. Swoim łopotaniem skrzydeł oraz sykiem chciała ukazać swoją wyższość oraz dominację. Zrobiło to pozytywne wrażenie na Sztylecie. Kobieta z pazurem, to jest to. W jego głowie dobiegała teraz wypowiedź od seksowniej piękności by zostawić niby jej zdobycz.  Widocznie znała jakiś magiczny język albo sama była dość dzika by porozumiewać się z futrzastym. Czerwonooki nie odezwał się ani nie poruszył, siedział dalej na swym siedzisku i czekał. Różowa dzika nie wytrzymała i podchodziła coraz bliżej z wyciągniętą dzidą wprost na futro wilka. Oczy oraz uszy czerwonokiego wertowały i kodowały coraz to więcej pojawiających  się przybyszów w cieniu. Czekali oni na rozkaz jej albo na niebezpieczeństwo by wkroczyć. Dzida poszła w bok, zaś gadzinka podeszła na tyle blisko by się ugiąć i spotkać pysk w pysk z demonem. Sztylet pierw patrzył w sam środek jej piersi, ten rowek skrywał zapewne wiele słodkości. Następnie ponownie dotarła do niego wiadomość by odejść i oddać swojego pół martwego wroga w jej łapska. Wilczy syn pomału podniósł swój kudłaty ogon, który powędrował w stronę jej dłoni w której trzymała ostre narzędzie. Delikatnie je odsunął i zaczął ją smyrać ogonem po tej łapie. Zbliżył tym razem on swoją mordę w jej stronę. Wysunął swój język którym lekko maznął ją po ustach. W jego wilczym języku padło:

-Wooff! To moja zdobycz. Nie odstąpię Ci jej od tak bo was jest więcej. Umrę w walce o swoje jeśli trzeba będzie... Widzę, że nie chcesz walczyć... macie coś interesującego na wymianę? Informację? Jakieś rzeczy? Te dranie oszukiwały i zabijały, nie wiem co im to dawało prócz satysfakcji. Chciałem dołączyć do jakiejś frakcji... Większe skupisko to większe profity... Woof!

Szczerze mówiąc miał cichą nadzieję, że go zrozumie chociaż ona. Wiedział w głębi, że i tak da sobie radę. Po przemówieniu ponownie ją oblizał po różowych i smacznych ustach a kudłatym ogonem tym razem smyrał ją po brzuchu z dzikim uśmiechem.

OCC: sexy... umm ten. Rozmowa.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pon Sty 23, 2017 2:17 am

Nie ukrywała irytacji, gdy tajemnicza bestia tak pewnie siebie reagowała na jej groźby. W niekorzystnej sytuacji, odważnie zadeklarował, iż nie odda jej zdobyczy, a drapieżne dziewczę nie zamierzało nawet zastanawiać się nad odmową. Drugie liźnięcie było decydujące, żyłka pękła, a Sztylet poczuł, jak szereg ostrych zębów smoka wtapia się w wystawiony przez niego jęzor. Nawet nie zdążył go schować, a rozszarpujące żółtawe brzytwy wypuściły krew z ran kłutych. Nie szarpała go na szczęście czarnego futrzaka, niewiele brakowało, a by mu owy jęzor odgryzła. Zanim nawet mógł pomyśleć o kontrataku, drewniany trzonek ruszył pędem na jego cielsko i z rozmachem uderzył tuż po lewą przednią nogą, by w następstwie obalić go o okoliczną ścianę.
Wstała na równe nogi, za chrząkała gulgoczącą ze śliną w ustach i wypluła paskudną, rubinową krew sierściucha. Zasyczała już mniej agresywnie, ale stanowczo dając do zrozumienia, że zapomina się, jak tragicznej sytuacji właśnie się znalazł. Ciągle czuł pulsujący ból na jęzorze, gdy do jego głowy napływały myśli.
"-Ostrzegałam! Zapominasz się nieznajomy, że nie jesteś w pozycji do negocjacji! Obowiązuje tu wyłącznie prawo natury, prawo silniejszego. -"Następnie machnęła ręką do swoich towarzyszy, oto z cienia wyłoniły się dwie bardziej muskularne, wyraźnie męskie sylwetki. Smoczyska o podobnej zbroi co kobieta, lecz zakrywającą więcej połaci ciała w okolicy bioder,  pierwszy o barwie łuski seledynowej, zaś drugi zbliżonej do trawiastej. Najwyraźniej obydwoje nie mieli żadnego owłosienia na czerepach, co mogłoby zdradzać, że cechą charakterystyczną wojów tej kompanii najemniczej są właśnie zgolone głowy, bądź to naturalna kolej rzeczy dla samców owej rasy.

Zabezpieczyli teren, dwóch pozostało w cieniu przed wejściem, dwóch weszło do środka, jak wcześniej było wspomniane, razem możliwe było ich pięcioro. Wyższy wzrostem seledyniak zaczął się komunikować podobną gadzią gwarą, zbliżając do samicy łeb i rozdziewając szeroko paszcze.
"-Siostro co robimy z tym dziwnym zwierzem!? Wydaje się, iż to nieznany gatunek w tej przestrzeni planetarnej, może za niego też zapłacą!? -" Obydwoje zerknęli w stronę futrzaka, ten już pozbierał się na nogi po uderzeniu o ścianę. Jaskinia głębiej skrywała bazę, a wyjście skrywało pośród pilarów jeszcze dwójkę łuskowatych jegomości.
Odpowiedziała mu z bardziej rozdrażnionym sykiem.
"- Może będzie coś wart do badan laboratoryjnych, odpalaj sieci i zabierajcie mi tu te mięcha! -" Tak też na owy komunikat, każdy mężczyzna z osobna obrał swój cel. Jeden wystrzelił z naramiennika sieć, która oplotła ciężko rannego bandytę. Drugi zaś gotów był wystrzelić ją w kierunku wilczura, czy naprawdę nic nie dało się zrobić?

OCC:
Łącznie 40 obrażeń dostajesz, najwyraźniej nie chciała ciebie zbytnio zranić.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Snake

avatar

Liczba postów : 63
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Sro Sty 25, 2017 12:00 am

A więc stało się, niestety ale smoczyca nie odwzajemniła liźnięcia Wilka. Czuł do niej miętę ale tylko przez chwilę. Ugryzienie w język spowodowało warknięcie oraz lekki ból w jego końcach. Szpilki wbiły się nie aż tak głęboko to i obrażenia były śladowe chociaż całe zajście mogło powodować dyskomfort. Nowa poznana istota ponownie zaatakowała, tym razem w lewą przednią łapę. Sztylet zarył łbem o ziemię i pofrunął do przodu dodatkowo uderzając czaszką o ścianę. Chrząknięcie i dudnienie spowodowało w naszym bohaterze lekki zamęt w myśleniu, ale nie na długo. Trzeba być czujnym nawet w trakcie ataku, zebrał się szybkim susem na swoje kudłate czarne łapy. W momencie do jego oczu wpadła wyprostowana i sycząca sylwetka różowej panny, która oznajmiała mu czym jest prawo silniejszego. W kolejnej chwili z cienistych żagli jaskini wypchnęły się kolejne postacie. Byli to pomocniczy a może i słudzy czy żołnierze podlegający jej. Przeprowadzili szybki rekonesans oraz obadanie terenu tak by już nikt nie prześlizgnął się do tajemnej groty. Wszystko obwarowane na dwa spusty, zadowoleni. Wyższy wzrostem podchodząc do kobiecej gadziny wyszemrał jej pewne pytanie, które nie było mile słyszane w uszach dzikiej bestii. Tym bardziej i jej odpowiedź o zapłaceniu za jego skórę tylko podsyciła żar w klatce piersiowej. Dwóch wojskowych obrało sobie po jednym celu. Pierw osieciowany został pseudo ofiecer próbujący zbierać żniwa na zabłąkanych duszach, które chciały sprostać nowemu życiu w dziwnej kompani. Niestety przegrał walkę z czerwonookim a teraz wykrwawiający się został pojmany przez cholera wie kogo. Osaczony diabeł na muszce a jeszcze dwóch czekało w cieniu jakby na wszelki wypadek. Różowa pani musi być dość ważna osobistością. No cóż do dzieła. Zawył:

- Z przyjemnością poddam się badaniom! Auuuu!

Zrywając się z całej siły pognał przed siebie uwalniając energię z wnętrza siebie poprzez ryk prosto ze swojej paszczy i cisnął nią prosto w woja, który w niego mierzył. Energia leciała dość szybko i spokojnie, niestety nie trafiła w cel a obok unosząc kurz piaskowy wszędzie. Mimo iż ki nie dosięgła trepa stworzyła coś na miano zasłony dymnej w całej jaskini. Gnał dalej przed siebie w prosto na nią, okazja niebywała ponieważ dzięki zapamiętanemu zapachu wiedział gdzie się znajduje. Wybił się lekko i obalił ją na plecy zaś jego łapy spoczywały na jej piersiach. Pochylił się otwierając swoją paszczę pełną ostrych kłów. Zbliżył je do jej szyi ale chwilę potem zamknął swój pysk i mruczącym głosem wyszeptał do jej ucha:

- Do laboratorium?  A pójdziemy razem?

Uśmieszek razem z zębami widniał w ciemności a pazury wbijały się ochoczo i delikatnie w jej piersi.


OCC: jak w opisie. Nie zadaje dmg, a co!
-40ki fabularne.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Czw Sty 26, 2017 2:00 am

Czarny wilczur zapewne poczuł w swojej demonicznej naturze kapkę nieznanej mu nostalgii. To uczucie, gdy bycie łowcą z łatwością może się przerodzić w zostanie zdobyczą. Wpierw grupa bandytów polowała bezwstydnie na zabłąkane dusze, a następnie grupa gadzich bytów najwyraźniej poszukiwała owej zgrai paskudnych zbirów. Ostał się jeden, musieli się nim zadowolić. Cała trójka jaszczurzego pomiotu zareagowała na słowa sierściucha z nieposkromionym zaskoczeniem. Mimo tylu obrażeń, miał czelność jeszcze wstać i sprzeciwiać się włócznikom. Pędem swoich łap ruszył, zaskakując najbliższego ki blastem, cel okazał się zupełnie inny od zamierzonego, ale wystarczyło by ten zaniechał przez najbliższe kilka sekund wystrzału z sieci. Ściana zadudniła pod naporem mocy owiewając jaskinie tabunem ziemistych pyłów. Niestety ku rozczarowaniu wilczura, zamieszanie okazało się nazbyt niewielkie i zanim naskoczył na obiekt swoich instynktownych żądz, jego ciało opatuliła ówcześnie celowana w niego sieć.

Obrócił się w powietrzu całym ciałem, jak sieć skutecznie zaciskała i oplatała mu łapy oraz łeb, na tyle mocno, że nawet nie mógł postawić bezpiecznie łap na podłożu i zamiast tego zarył prawą stroną pleców o kamieniste podłoże. Nie dotarł do celu, choć wyraził wielką chęć na poddanie się badaniom. Wyraźnie rozwścieczona różowołuska nie mogła ukryć się z rządzą mordu we własnych ślepiach. Do tej pory nie spotkała się z oponentem, który aż tyle cennych sekund pozbawił jej drużynę ze zmiennocieplnego żywota.

Sztylet zauważył, że sieci nie prezentowały się niczym nadzwyczajnym, nagle jednak poczuł przepływ energii między syntetycznymi liniami, które uniosły go do pół metra na zewnątrz. Wisiał tak nad ziemią w zaskoczeniu, że nowe więzienie miało dziwne właściwości antygrawitacyjne.
"-Wygodnie ci? Nie mam zamiaru z tobą iść do laboratorium, ani mało mnie obchodzi co changelingowie z tobą zrobią, liczy się tylko zapłata -" syknęła z pazernością w oczach. Strzelec, który osobiście przyczynił się do pochwycenia czarnej bestii, wystrzelił małą linka z naramiennika do głównego rdzenia pocisku, by mógł go ciągnąć za sobą niczym potulnego pieska na spacer. Bandzior też uniósł się w powietrzu, jako, iż jego sieć niewiele się różniła od modelu doświadczanego przez wilka. To była ostatnia wizyta w tajemnej skrytce zbirów. Oto przed całą łuskową drużyną oraz ich dwoma więźniami rozpostarło się światło nigdy nie kończącego się dnia nameczańskiego.

...

Wędrowali długo, tajemnicza bestia okazała się zapewne niezmiernie trudnym towarzyszem zważywszy na jego cieczkę. Siostra przemieszczała się z frontu, a jej czterej bracia kolejno ułożyli się parami tuż za nią. Po środku zaś pochwyceni, którzy lewitowali żmudnie we sieciach.
Dłuższą ciszę dopiero przerwał głos błękitnej gadziny człapiącej na samym końcu...
-Fuuuh...Suuuh - wydał dziwne syki wyraźnego zmęczenia. -Sssłońce pali, aż w żsołądku szię przewracsa. Jak mysliszie, zapłacą pełną ssumę sa sprowadzenie typa? - mówił łamiącym i syczącym językiem. Nie miał zamiaru korzystać ze swoich ssycąco-telepatycznych właściwości, bo każde co bardziej rozwarte usta na głos, to odrobina chłodnego powiewu powietrza dla rozgrzanego ciała.
-To dziwne zwierzę może być coś warte, powinniście wszyscy być usatysfakcjonowani. Wtedy czym prędzej opuścimy planetę bo to nasze ostatnie zlecenie w tejże galaktycznej okolicy. Podobno istnieje planeta zwana Ziemią, dość zacofana technologicznie z małymi ustępstwami. Nasz nowy klient interesuje się tamtejszą rasą zwaną potocznie Człowiek. Czyli to co zwykle, jakiś kosmiczny kolekcjoner chce nowy pakiet niewolników z jakiejś egzotycznej planety...- Obiekt adoracji sztyletu przemówił zaś zgrabnie, kosmiczną mową nie mając nawet wątpliwości, że ktokolwiek poza obecnymi tu więźniami będzie o tym wiedzieć. Co okazało się najgorsze, Sztylet nie był w stanie zrozumieć o czym między sobą dysputowali. Najwyraźniej o nim, skoro co i raz wskazywali na jego futrzaną osobistość. Gadali nie po zwierzęcemu, jakby ich dzikość gnieździła się wyłącznie w ferworze walki i potencjalnego zagrożenia. Ten pierwszy wspomniany gad, patrząc na jego przepocone ciało mógł wyraźnie czuć dyskomfort paru słońc unoszących się na nieboskłonie. Sztylet domyślił się po jego tonie, że wyraźnie w świecie na coś narzekał.

OCC:
Jesteś więźniem gadów.
Nie rozumiesz o czym rozmawiają, ale zapamiętałeś ich słowa na przyszłość. Sytuacja nie broni ciebie jednak od tego, żeby zdać się w dzikszą i zrozumiałą dla ciebie rozmowę.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Snake

avatar

Liczba postów : 63
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Czw Lut 02, 2017 8:44 am

Kurz w jaskini pięknie zdobił komnatę a kamyczki połyskiwały w powietrzu. Lekki wiatr po niestety ale nie trafnym ki blaście hulał sobie spokojnie po ciemnościach. Niestety cały misterny plan zszedł do brudnej wody. Nie powiódł się. Miał już wyskakiwać na gadzią postać, lecz sieć jej pobratymca wystrzeliła w niesamowitym tempie uderzając i hacząc naszego bohatera. Szybki splot nóg oraz pyska powodował dyskomfort, gdzieniegdzie jedynie futro wystawało z kratkowanej sieci. Czuł się nieswojo, uwielbiał wolność a odebrano mu mimo iż jak się okazało odwalił za nich brudną robotę. No cóż zamiast paru pozostały tylko jeden żywy ze zbirów i to na wpół przytomny bez jednej ręki. Jak się po chwili okazało, ich tożsamość skrywała jednak coś. Łowcy głów albo szmuglerzy żywym towarem. Typowy ekskluzif! Pięknie, nie tego chciała dzika bestia, cóż dopóki żyje wszystko jest w najlepszym porządeczku. Nowe przygody oraz nowe wyzwania powodowały na jego ciele liczne mrowia, jedynie futro zasłaniało cały efekt podniecenia. Chwilę potem dostał negatywną odpowiedź od przewodniczącej, właśnie o to mu chodziło. Specjalnie chciał sprawdzić ją oraz innych jaki mają przydział w stadzie, do czego są zdolni podczas złości czy tego typu podjudzania. Wiedział na czym stoi. Kolejna ich rozmowa nawiązywała do kogo idą. Changelingi, ciekawe jak oni będą wyglądać i kim oni do diabła są. Sztylet oraz pseudo zabójca dyndali pierw w powietrzu a potem szurali swymi cielskami po ziemi. Ich owocna rozmowa oznajmiła czerwonookiemu, że kolejnym ich celem jest podróż na planetę Ziemia i schwytanie jakąś rasę pod niewolę czy inne rzeczy do następnego szefa. Ciekawy pomysł, wysługiwać się innymi by zdobyć swoje cele oraz zaoszczędzić czas. Skwierczące głosy obcej rasy ponownie zaczęły wchodzić Sztyletowi do kudłatych uszu, powoli nie mógł ich znieść ponieważ chciał chwilę odpocząć. Jeśli jest zawiązany sprawnie niech tak będzie. Prawdopodobnie mógł się z sieci wydostać sposobem bardzo prostym, jeden z jego kłów mógł rozszarpać węzy na jego pysku a potem ponownie przystąpić do ataku. Wolał się jednak zregenerować, zamknął oczy i pogrążył się w śnie. Obudził go oślepiający blask słońc, szli już dość spory kawałek a groty nie było już widać. Nasz bohater wiedział, że niebawem zostanie przekazany komuś innemu. Odchylił pysk w stronę różowej gadziny wyjąc do niej:

- Ostatni raz się widzimy. Chociaż przedstaw swe obliczę oraz jak zwie się Twoja grupa?


Po czym zamknął oczy nasłuchując i kąpiąc się w padających promieniach słonecznych. Śmieszyło go jak jeden z ich drużyny męczy się na skwarze.



OCC: 10% HP & 10% KI - regeneracja
idziemy dalej, zadane pytanie, wsio.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pią Lut 03, 2017 11:53 am

Przemieszczali się z wyspy na wyspę. Sztylet mógł poczuć na swojej grzywie poczucie zagrożenia powiązane z możliwym upuszczeniem go w wodną otchłań. Gadziny rozpościerały swoje skrzydła i w parach kurczowo trzymały sieci wiążące niewolników. Połacie oceanu uzmysłowiły wilkowi, że daleko by nie zaszedł, gdyby pozostał w miejscu gdzie został pochwycony. Wszędzie rozpościerałaby się woda, bariera, którą możliwe nawet sprawne łapy nie pozwoliłyby pokonać wpław.
Seledynowy jaszczur zasyczał z burczącym brzuchem w kierunku dowódcy. "-Pozsswól mi go zjeść, mamy dossć ohydnych rassji kupowanych od changów". Niefortunnie dla niego, luba czarnego futrzaka zamknęła jego jadaczkę swoim karcącym spojrzeniem. Wygodnie ułożony wilczur zagadał mając poczucie, że wszystko się dobrze skończy. Liderka czując, że jeszcze przed nimi kawał drogi, postanowiła, że udzieli mu odpowiedzi. Skoro potrafił się z nimi bardziej logicznie porozumieć, niżeli nameczańskie węgorze, mogłaby wyciągnąć pewne informacje lub zwyczajnie zabić czas.

W sumie mieli zapewne jeszcze kawał drogi, skoro był na tyle rozumny, że potrafił się z nimi bardziej logicznie porozumieć, niż nameczańskie węgorze.
"-Za wiele sobie pozwalasz, jak na więźnia i przyszłego *gekona doświadczalnego. SSsss... jesteśmy łowcami, choć co bardziej kojarzący przyczepili by nam etykietę łowców niewolników. Słusznie, bowiem polujemy, zniewalamy i sprzedajemy gdzie obecnie jest zbyt. Jeśli to przestępca, jak obcy którego poturbowałeś, oddajemy go w ręce sprawiedliwości w zamian za obiecaną nagrodę. W innym przypadku...no miałeś pecha, że spotkałeś nas."
Kończyła swoją wypowiedź, nie przedstawiła się, a daleko za horyzontem dało się dostrzec kolejny szereg skupisk wysp. Niewiele później znaleźliście się nad nimi co potwierdzało jedynie dużą prędkość i moc niesioną przez łopoczące skrzydła. Za archipelagiem wysp znajdował się większy kontynent pokryty górskim terenem. Pomiędzy ścianami ziemi nameczańskiej dało się dostrzec pierwsze zarysy cywilizacji, to najwyraźniej było jakieś siedlisko różnorodnych obcych. Ze zbliżeniem się, różowoskóra aktywowała nadajnik na swoim naramienniku. W końcu zaniżyli lot i zaczęli przemieszczać się miedzy wyżej położonymi blokami ziemi. Następnie oczom czerwonookiego ukazała się ogromem wyraźnie zorganizowana placówka. Strażnicy przypominający jaszczury, lecz bez łusek i o mlecznobiałej karnacji. Liderka do nich przemawiała, zapewne oczekując zgody na wejście i wyjaśniając zaistniałą sytuacje. Niestety nasz wilczur nie był w stanie czegokolwiek zrozumieć. Te istoty były ponad zwierzętami, biło od nich dziwną aurą mocy.

OCC:
Z tematu MG + Sztylet do >>> Zamek słonecznych, wejście.
*Gekon doświadczalny - zapewne chodzi o królika doświadczalnego.

Jeszcze nie odpisujesz Snake, czekasz na mojego drugiego posta.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Snake

avatar

Liczba postów : 63
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   Pią Lut 03, 2017 5:59 pm

Unosili się w powietrzu nad wszelakimi jeziorami oraz morzami? Wody było tak dużo, że nawet marynarzowi by się zbierało na soczystego bełta. Skrzydła na których się unosili okalały wiatrem naszego bohatera dodając mu sił witalnych. Po pewnym czasie było widać coraz więcej wysepek, pierw pokazywały się te mniejsze fikuśnie by zaraz daleko za nimi ukazywały się konkretne obszary lądowe. Jeden z gadzin wystartował z inicjatywą by wszamać wilka, lecz ich gadzia przywódczyni oddelegowała go samym wzrokiem. Widać było przeskok ich mocy, obawiał się jej. Ciekaw jakie asy w rękawie trzymała. Łuskowata panna wytłumaczyła o co tutaj chodzi oraz czemu i on został pojmany. No tak łowcy nagród oraz grupa, która zniewalała ludy by ich potem sprzedać za marne wybite monety czy ki ciort wie. Rozmowa była krótka lecz dzięki niej szybko znaleźli się na punkcie docelowym. Rasa changelingów była również ze strony gadzin, lecz bez łusek i z mocniejszymi pancerzami tu i ówdzie. Dziwne urządzenia na ich głowach były niczym informator. Ciekawa zabawka i cholernie przydatna. Nasz bohater obserwował bacznie gdzie go zabierają oraz kto.

OCC:
Z tematu MG + Sztylet do >>> Zamek słonecznych, wejście.
Trening start
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pole Bitewne   

Powrót do góry Go down
 
Pole Bitewne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pole Bitewne
» Płaska ziemia - czy można tej teorii zaprzeczyć?
» Rezonans Schumana.... czyżby Bóg skracał czas????

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Baza Changelingów-
Skocz do: