Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Jaskinia za wodospadem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 876
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Jaskinia za wodospadem   Nie Sie 05, 2012 1:59 am

.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Pią Sie 10, 2012 9:41 pm

Leciał szybko aż w końcu dotarł do upatrzonego z góry miejsca wylądował na trawie puszczając dziewczynę, która wylądowała czwartą literą na ziemi. Nat rozejrzał się wokół, stał właśnie w miejscu gdzie było mnóstwo wody dużo trawy wodospad, nic tylko tu siedzieć godzinami. Ta planeta podobała mu się coraz bardziej. Nat nie czekając zbyt długo pozbył się koszulki którą rzucił na ziemię zaś podniósł dziewczynę której odebrał plecak i lekko pchnął do wody myśląc iż na pewno potrafi pływać i bez trudu wyczołga się na brzeg.
-To kara.
Mrukną rzucając jej bagaż na ziemię i pozbywając się spodni również wskoczył do wody, nie miał co tracić czasu na czekanie aż niewiasta wypłynie na powierzchnie, zanurkował szukając jej wzrokiem pod wodą widząc szamoczącą się młodą dziewczynę, która z całych sił próbowała wypłynąć ale jej nie wychodziło podpłyną do niej i wyciągnął na powierzchnię, przytrzymał ją by się nie wyszarpała i z powrotem nie poszła na dno. Odholował ją do brzegu by wyszła z wody, cóż nie pomyślał kiedy wepchnął ją do tej chłodnawej wody.
-Mogłaś uprzedzić, że pływać nie umiesz...
Wymamrotał również wychodząc z wody i siadając na trawie, nie miał ochoty się ruszać z tego miejsca, cisza i spokój bez durnych rozkazów zrób to zrób tamto, bardziej podobała mu się taka sytuacja niż to, że miał służyć komuś kto tylko siedzi i nic nie robi.
Powrót do góry Go down
Edo Tensei Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo
avatar

Liczba postów : 868
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Pią Sie 10, 2012 10:24 pm

Po paru minutach lotu spostrzegł, że Nat zaczyna lądować. Rozejrzał się. Znajdowali się tuż nad pięknym wodospadem. Zastanawiając się jakie chłopak ma plany wylądował tuż obok nich. Po chwili dziewczyna wylądowała w wodzie, a tuż po niej znalazł się tam również Saiyan, uprzednio zrzucając z siebie koszulkę i spodnie. W między czasie na ziemi wylądował również plecak należący do Ziemianki. Niewiele myśląc chwycił go z zamiarem przeszukania. Miał nadzieję, że znajdzie tam jakieś materiały opatrunkowe. Nie bawił się w grzebanie w nim, po prostu bezceremonialnie odwrócił go do góry dnem, tak że cała jego zawartość wysypała się na trawę. Natychmiast namierzył niewielką apteczkę, nie patrzył co jeszcze wyleciało z plecaka. Zabrał ją i usiadł obok.

Nie była zbyt bogato wyposażona, jednak nie zamierzał narzekać. Bandaże elastyczne mogą mu się przydać. Uśmiechnął się na widok tabletek przeciwbólowych, przynajmniej jeden problem będzie miał na jakiś czas z głowy, ból stawał się trudny do zniesienia. Wysypał sobie na dłoń garść tabletek i podszedł do zbiornika z wodą, z którego właśnie wychodziła przemoczona Ziemianka odholowana na brzeg przez Nat'a. Sądząc po jego słowach myślał, że dziewczyna potrafi pływać, jednak było inaczej i chłopak musiał ratować ją przed utopieniem. Pochylił się i połknął parę pigułek popijając je wodą. Następnie wrócił z powrotem do miejsca gdzie zostawił apteczkę. Miał nadzieję, że środki przeciwbólowe zaczną działać jak najszybciej. Teraz czas na zabandażowanie ręki. Rozwinął bandaże i zaczął niezdarnie owijać sobie nimi rękę. Nie wychodziło mu to jednak zbyt dobrze, dodatkowo przeszkadzał fakt, iż przy najmniejszym ruchu ręki ból się potęgował. Raz po raz odwijał i zaczynał zawijać od nowa, bo ciągle coś było nie tak. Nikt nigdy nie pokazał mu jak robić to poprawnie, poza tym o wiele trudniej było opatrzyć się samemu niż pomagać w tym komuś. Powinni uczyć tego w akademii, wszak to ważne na polu bitwy. Jak tak dalej pójdzie, to prędzej amputują mu rękę, niż zdąży ją poprawnie usztywnić....
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Sob Sie 11, 2012 12:28 pm

Nastąpiło to, co miało się wydarzyć. Nie było to jakoś bardzo straszne, no ale jednak zawsze adrenalina.
Stała tak niewinnie, ale to nie pomogło. Jeden z mężczyzn podszedł do niej. Przyglądał się jej uważnie, co tylko sprawiało napływ dreszczy. Jego słowa nie były zbyt miłe, nawet na nie dziewczyna naburmuszyła się trochę. Kiedy westchnęła ciężko, uśmiechnął się głupkowato Neya skrzywiła się lekko wycofując się na ten "gest". Nie udało się pochwycił ją i zarzucił przez ramię i uniósł w powietrze? Halfce serce poskoczyło do gardła. Uderza pięściami w jego plecami, ale nie widząc rezultatu uspokoiła się dla własnego bezpieczeństwa. Była zbyt wysoko, by teraz ją puszczał. Przyspieszył lot? Dziwnie to brzmiało, ale tak było. Neya leciała, niesamowite uczucie i ten widok. I nie obchodziło ją w tej chwili nic. Wiatr we włosach, oparła się łokciami o jego plecy i rozglądała się wzdychając. Tylko lądowanie nie przypadło jej do gustu, zbyt szybkie i gwałtowne, ale... nie narzekała. Tylko zacisnęła powieki i zęby, łapiąc się jego koszulki bardzo mocno.
To był błąd zbyt łatwo dała się omotać. I wylądowała na pupie wprost na zieloniutkim dywaniku z trawy. Syknęła. Z tej perspektywy mężczyzna wydawał się jeszcze potężniejszy, przełknęła tylko głośno ślinę milcząc.
Już chciała przeprosić i brać nogi za pas, kiedy to znów się zaczął rozbierać. Znów otworzyła usta delikatnie tym razem udając raczka przerażona wycofywała się. No niestety z planu nici. Podniósł ją i wyrywając jej plecak popchnął. Nie usłyszała, co powiedział. Wyciągnęła tylko ręce przed siebie, lekko musnąwszy jego ciała, by się złapać. Ehh.. nie udało się, szybko znalazła się pod wodą. Nie złapała nawet oddechu, szybko schodziła na dno. Tak patrząc na słońce z pod wody pomału zamykała powieki odchodzą c tego świata. Nagle usłyszała krzyk, tylko w uszach. ktoś wołał, by wróciła, że ją kocha i potrzebuje. W ten otworzyła oczy i zaczęła walczyć o życie. Wymachiwała rękoma i nogami jak tylko potrafiła, by się wynurzyć przez cały czas słysząc lament. Traciła siły, spowalniała. Pochwycono ją, nie wiedziała, co się dzieje była zmęczona i oszołomiona. Jak tylko wyłoniła się głową na powierzchnie łapała powietrze. Trzymając się bardzo mocno tego, kto ją wydobył. Na płytszym poziomie zbiornika puścił ją, a ta na czworaka wydostała się na brzeg. Padła twarzą na trawę i leżała dychając. Kiedy do niej doszło, że coś powiedział spojrzała na niego wściekła.
-Idiota... kretyn... góra mięśni bez mózgu! Jak miałam... jak sobie to wyobrażasz?! Kiedy?!
Dychała podnosząc się pomagając sobie rękoma, które uginały się zmęczone. Stojąc na nogach chwiejąc się przejrzała się mu, znów był w samych gaciach. Stróżki wody spływały po jego ciele, zarumieniła się, ale wciąż była zła. Podwinęła spódniczkę i wyciągnęła broń celując w niego, nie zawahała się pociągnęła za spust. Zamiast wybuchu pocisku usłyszała jak woda wylewa się z lufy. Popłakała się rzucając pistolet do wody, aż chlupnął porządnie. Padła na kolana rozgoryczona. Miała wszystkiego dość, a zwłaszcza tych kosmitów. Właśnie? Jeszcze jeden. Rozglądnęła się i zobaczyła swoje rzeczy poza apteczką obok plecaka. Wtedy zagotowało się w niej. Spojrzała na drugiego miał jej rzecz, bez zgody... Przymrużyła oczy, wypościła powietrze nosem i na czworaka zbliżyła się do swoich klamotów. Schowała je z powrotem do plecaka zostawiając sobie tylko bułeczkę, która od razu wylądowała w jej ustach. Westchnęła patrząc jak męczy się owijając przez cały czas na nowo bandaż wokół ręki. Zostawiła plecak w spokoju i zbliżyła się do mężczyzny. Przyglądała się dokładnie ręce i oceniając jej stan otworzyła oczka trochę szerzej i zagryzła dolą wargę ust myśląc.
Do głowy przyszedł jej jeden pomysł, ale nie mogła sama nic zrobić. Chrząknęła.
-Może... pomóc? Znam się na udzielaniu pierwszej pomocy... Jeśli pozwolisz... oczywiście
Patrzyła w jego oczy, pochyliła się lekko i szepnęła, by tylko on usłyszał.
-Zrobię tak, że nie będziesz musiał iść do szpitala... ale nie za darmo...
Jej wzrok zmienił się na tajemniczy, po czym dodała jeszcze ciszej.
-Pomogę... zostawię to, co widziałam w tajemnicy... a ty dasz mi odejść... obiecując, że nie pójdziecie za mną i nie zrobicie mi krzywdy... zgoda?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Sob Sie 11, 2012 2:00 pm

Nat przyglądał się dziewczynie, która wrzeszczała na niego rzucając wyzwiskami co nie robiło na saiyanie wrażenia, roześmiał się bardzo bawiło go jej zachowanie i jeszcze to, że z desperacji wyciągnęła jakąś zabaweczkę, która i tak nic jej nie dała i wylądowała w wodzie, to wszystko nie robiło na nim najmniejszego wrażenia w końcu już sporo widział.
-Przestań się pieklić nic ci się nie stanie.
Wzruszył ramionami spoglądając na męczącego się z bandażami Hazard’a pokręcił tylko głową z niezadowolenia. Jak można wysyłać kogoś na jakąś misję nie nauczywszy go wcześniej jak zająć się właściwym opatrzeniem ran czy też złamań? Nathaniel nie mogąc dalej patrzeć na bezradnego ogoniastego, wytworzył wokół dłoni ostrze i podszedł do pierwszego lepszego drzewa ucinając z niego grubszą gałąź, z której potem zrobił deseczki za pomocą Ki Sworda. Podszedł do Haz’a i odsunął od niego ziemiankę, zabrał mu bandaże zwijając je patrzył na niego nieco rozbawiony chociaż i załamany tym iż nie potrafił sobie z tym poradzić. Nathaniel był rozczarowany tym, że ktokolwiek zabrał go ze sobą bez porządnych podstaw na jakąś misję w końcu do tego by gdzieś lecieć należy umieć zatroszczyć się przynajmniej o własny tyłek.
-Nie zdążyli cie chyba nauczyć niczego przydatnego.
Mrukną owijając jedną warstwą bandaża rękę młodego po czym z użyciem świeżo zrobionych deseczek usztywnił jego rękę owijając dokładnie bandażem, kiedy skończył przyjrzał się uważnie rozcięciu na skroni i zalepił je plastrem. Młody saiyan wyglądał teraz nieco lepiej niż chwilę wcześniej gdy nie mógł poradzić sobie z głupim usztywnieniem ręki.
-Czeka cie jednak wizyta u jakiegoś ziemskiego lekarza.
Spojrzał na dziewczynę była cała przemoczona, nie mogła tak siedzieć, podszedł do swoich rzeczy i rzucił jej koszulkę, była wystarczająco duża by okryć tą drobną dziewczynę, a przynajmniej miał taką nadzieję że sama koszulka jej wystarczy. W sumie był ciekaw jak teraz potoczy się jego los i czy dalej będzie go prześladował ten potworny pech.
-Ta koszulka ci powinna wystarczyć tymczasowo do póki nie wysuszysz ubrań.
Rzucił do dziewczyny szukając wzrokiem jakichś suchych gałęzi na ziemi po chwili zabrał się za zbieranie drewna na jakieś ognisko w końcu trzeba tu jakoś sobie radzić, kiedy nazbierał odpowiednią ilość drzewa na opał z użyciem Ki-blasta rozpalił ognisko przy, którym siadł zastanawiając się co dalej, spojrzał w kierunku połamańca.
-Haz jedną ręką poradzisz sobie ze znalezieniem czegoś do jedzenia? Potem odstawi się ciebie do jakiegoś szpitala.
Wymamrotał przyglądając się płomieniom, zastanawiał się jak długo tym razem tu zabawi tak czy owak kiedyś trzeba będzie wrócić na tą wielką pustynie. Wiedział, że najprawdopodobniej czeka go tam nic innego jak śmierć, a tu mógł sobie w spokoju żyć chociażby w tym właśnie miejscu. Nathaniel położył się na miękkiej trawie i wpatrywał się w niebo wsłuchując się w szum wody, żałował nawet, że tu się nie urodził. Całe dotychczasowe życie spędził na planecie, która jest tylko wielką pustynią i nie ma tam nic co mogłoby kogokolwiek zaciekawić. Saiyan patrzył na błękitne niebo, było ono zupełnie inne niż to na Vegecie, na tej planecie czuł się o wiele lepiej. Mógłby tu mieszkać przez resztę swojego życia w końcu na ojczystej planecie długo by nie pożył, a tu wręcz przeciwnie mógł żyć bardzo długo i spokojnie.
Powrót do góry Go down
Edo Tensei Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo
avatar

Liczba postów : 868
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Sob Sie 11, 2012 3:13 pm

Nadal męczył się z bandażowaniem, gdy nagle podeszła do niego dziewczyna oferując swą pomoc. Spojrzał na Nią uważnie. Albo jest wrażliwa na ludzką krzywdę i nie mogła już dłużej patrzeć na jego męczarnie, albo ma w tym jakiś interes. Tak jak się spodziewał chodziło o drugą opcję. Pochyliła się niżej i szepcząc, aby nie usłyszał jej Nat, wyłożyła swoje warunki. Zaczął się zastanawiać co dla niego lepsze. Jakoś nie miał ochoty na wizytę u tutejszego lekarza, nie miał zaufania do tutejszych metod. Wątpił jednak czy dziewczyna posiadała umiejętności zdolne do wyleczenie jego ręki. Może po prostu chciała pogorszyć jego stan i tym samym zwiększyć swoje szanse podczas ewentualnej ucieczki. Nim jednak zdążył odpowiedzieć pojawił się Nat odpychając Ziemiankę i zabierając się do opatrywania go, przy okazji lamentując na temat jego zdolności medycznych. Usztywnił mu rękę za pomocą desek, zakleił mu także ranę na skroni, o której zupełnie zapomniał. Stwierdził jednak, że i tak czeka go wizyta u Ziemskiego lekarza. Po chwili zaczęły działać środki przeciwbólowe, wreszcie przestał go nękać dotkliwy ból. Usiadł kawałek dalej na miękkiej trawie i rozkoszował się krajobrazem. Tymczasem jego towarzysz zajął się też nieco dziewczyną, podając jej swą bluzę, gdyż była cała przemoknięta po kąpieli. Po chwili zwrócił się ponownie do niego, tym razem po imieniu, pytając czy da radę coś upolować. Zdziwiło go nieco, iż wie jak ma na imię, lecz nie zamierzał go o to teraz pytać.

- Pewnie - rzucił krótko, po czym wstał i zagłębił się w las.

Potrzebował co najmniej dwóch sztuk zwierzyny sporej wielkości. Wątpił by Ziemianka wzięła do ust cokolwiek, co przyrządzą. Natomiast on sam był przeraźliwie głodny po walce, Nat zresztą pewnie też. Szedł tak kilka minut, aż w końcu w jego polu widzenia znalazł się ogromny tłusty zwierzak (dzik). Zaczął się powoli skradać, lecz nie robił tego dostatecznie cicho i po chwili zwierzę zauważyło jego obecność. Rzuciło się na niego. Haz czekał aż znajdzie się dostatecznie blisko i gdy tak było, skoczył do góry. Tłuścioch zaczął rozglądać się wokół siebie szukając go. Saiyan w tym czasie opadł w dół i zadał mu cios stopą w szyję. Zwierzę padło martwe ze złamanym karkiem. Ciągnąć je za sobą zauważył drugie, które również padło jego ofiarą. Z tym bagażem udał się z powrotem nad wodospad. Trochę ciężko było mu chwycić je w jedną rękę, ale dał sobie radę.

W czasie gdy go nie było Nat rozpalił ognisko, aby było na czym usmażyć jego zdobycze. Przechodząc obok dziewczyny spojrzał na nią. Zrobiło mu się jej żal, zapewne umierała ze strachu. Postanowił jakoś jej pomóc. Złożył dwa tłuste zwierze pod nogami Nat'a.

- Proszę - powiedział, po czym usiadł obok i kontynuował szeptem, tak aby nie usłyszała go Ziemianka - Co zamierzasz z Nią zrobić? Ukarałeś ją na swój własny sposób, chyba możemy ją puścić wolno co nie? Nikomu nie powie co widziała, raczej i tak nikt jej nie uwierzy.

Nie wiedział do końca co chłopak zamierza. Miał tylko nadzieję, że nic złego. Dziewczyna może była trochę zbyt ciekawska i nie powinna do nich podchodzić, ale przecież większość ludzi by tak zrobiła, nie było sensu karać ją za to. Nie chciał, aby coś jej się stało, nie zamierzał mieć jej na sumieniu. Miał nadzieję, że nie będzie musiał interweniować.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Sob Sie 11, 2012 4:54 pm

Za nim usłyszała odwiedź ten drugi odepchnął ją marnując jej szansę na wolność. Była zła. No cóż siedziała na trawie spokojnie czekając, co teraz jej się przytrafi. Patrzyła jak "zdolny" mężczyzna opatruje drugiego, westchnęła i pokręciła głową. Uznając, że dzięki takiej pomocy ten drugi może liczyć tylko na amputację, ale co ją to. bardziej powinna martwić się o siebie. Czuła jak mokre do suchej nitki ubranie przykleja się do jej ciała. Nie było to przyjemne.
W końcu skończył i zainteresował się nią, zgiął się i rzucił jej swoja koszulkę. Miała minę jakby miała zwymiotować. Nie tylko, że to jego wina to jeszcze daje jej jakąś szmatę. I gdzie ona ma się niby przebrać? Przy nich? Odpada.
Kiedy ona myślała jak w zaczarowany sposób przebrać się, by nie rozchorować się, jeden rozpalał ognisko w dość ciekawy sposób, a drugi (ranny) poszedł po zwierzynę. Neya zgłupiała. Nie wiedziała, co o tym wszystkim ma myśleć. Różnili się od ziemian w dużym stopniu. Ogon był niczym, ale ich zachowanie dawało wiele do życzenia. Upartość i nie zważanie na swoje zdrowie. Zafascynowało ją to trochę. Kiedy to przypomniał się jej referat, który musi skończyć. Nie byli przedstawicielami tej planety, ale pasowali do tematu. Westchnęła i postanowiła ich wykorzystać za to, że musi z nimi tu siedzieć. Ale to później.
Patrzyła na dziki leżące przed nimi i jak jeden coś drugiemu szepcze. Nie było to miłe. Tym bardziej jak czuła, że o niej. Naburmuszyła się i wstała. Trzymając w dłoni czarną koszulkę (dość wielką) pomaszerowała pod krzaczek. Tam z ciągnęła wierzchnie ubranie, ale i bielizna przemoczona była bardzo. Kręcąc głową z niezadowolenia zdjęła z siebie wszystko, zostawiając tylko łańcuszek. Włożyła koszulkę, która sięgała jej do ud. Zasłaniała trochę mniej niż jej spódniczka. Mlasnęła tylko na to. Złapała cieknące ubranie uważając, by się ponownie nie zamoczyć. Przez myśl przeszła jej ucieczka, ale wzdychając dała sobie spokój. Oberwała z krzaczka kilka gałązek i ruszyła do ogniska gdzie wciąż siedzieli mężczyźni.
Uklękła obok nich i wbijając patyki w ziemię obok ognia. Powiesiła na każdym jakąś cześć z odzieży, rumieniła się kiedy wieszała różową bieliznę, ale co ona mogła. Chciała jak najszybciej mieć ją na sobie. Siedząc tak i się ogrzewając, co róż naciągała na uda koszulkę, która jak na złość podnosiła się jej. Nie miała pojęcia, co ma robić. Denerwująca cisza, do tego w towarzystwie obcych.
Minuta ciągnęła się jak wieczność. Nie wytrzymała, spokojnie wstała i poszła do swojego plecaka. Oprzątnęła bajzel po "pierwszej pomocy" i schowała apteczkę, ale nie jej całą zawartość. Wracając z plecakiem na poprzednie miejsce rzuciła pod nogi jednemu tabletki przeciwbólowe milcząc.
Usiadła ponownie na kolanach. Z plecaka wyciągnęła torebeczkę z bułeczkami, wzięła sobie jedną, a dwie rzuciła im pod nogi obok dzików. Wciąż milczała cicho wcinając, by zagłuszyć burczenie w brzuchu. Tym razem kilka sekund minęła, a ona spojrzała w ich stronę.
-Neya... Jestem Neya... a wy?
Na chwilę zapomniała, że są inni i chciała poznać trochę z kim idzie jej spędzaj chwilę miłe czy te bardziej nieprzyjemne. Odezwą się? Zignorują? To ważne? Próbowała.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Sob Sie 11, 2012 5:37 pm

Nat nie mógł sobie zbyt długo odpocząć, Haz dobrze się sprawił przynosząc dość szybko zwierzęta które i tak za chwilę zostaną zjedzone. Podniósł się i już miał zabrać się za przygotowanie kiedy usłyszał słowa młodego, roześmiał się po tych słowach.
-Nie twój interes. Po tym jak zjemy zasuwasz do miasta i szukasz szpitala.
Mrukną i zabrał się za przygotowanie dwóch sztuk zwierząt by je następnie upiec. Po wypatroszeniu umieścił zwierzęta nad ogniskiem na dwóch dużych badylach o odpowiedniej grubości. Kiedy mięso się piekło Nat z powrotem się położył i leżał gapiąc się w niebo, trochę poczekają aż wszystko ładnie się upiecze, ale cóż. Kiedy tak sobie leżał nie zwracał uwagi zupełnie na nic odpoczywał sobie mając dosłownie wszystko gdzieś kiedy usłyszał jak dziewczyna się przedstawia podniósł się podpierając na łokciach.
-Jestem Nat.
Przedstawił się i położył z powrotem, wiedząc iż jeszcze trochę potrwa nim będzie mógł coś zjeść zajął się zwykłym odpoczynkiem, zamkną oczy wyglądał jakby spał jednak tylko leżał zastanawiając się co dalej, był ciekaw przyszłości. Musiał wymyślić co zrobić z tą dziewczyną, jednak teraz ważniejsze było to by odesłać Hazard’a do najbliższego szpitala gdzie zajmą się nim specjaliści, w końcu Nat potrafi tylko prowizoryczne opatrunki robić.
Podniósł się po jakimś czasie i dźgną mięso patykiem by sprawdzić czy jeszcze się nie upiekło, niestety wciąż było pół surowe, a nie miał zamiaru się przez niedopieczone mięso rozchorować albo co tam innego, chociaż zawsze lepsze to niż jakieś przypalone jedzenie jakie może trafić się na Vegecie. Odrzucił patyk na bok i z powrotem się położył tym razem uważnie obserwował ziemiankę, miała na imię Neya, a gdy jej się tak teraz przyglądał dostrzegał w niej dziewczynę która tak naprawdę nic nie zrobiła a jedynie chichotała z tego dość zabawnego wypadku, ale postanowił na razie jej nie uwalniać

//sorka wyparowały mi pomysły//
Powrót do góry Go down
Edo Tensei Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo
avatar

Liczba postów : 868
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Sob Sie 11, 2012 6:36 pm

Odpowiedź Nat'a niezbyt go usatysfakcjonowała. Powstrzymał się jednak od komentarza, usiadł i obserwował jak chłopak przygotowuje zwierzynę do upieczenia. Tym czasem Ziemianka poszła w krzaki aby się przebrać. Wróciła po chwili mając na sobie jedynie za dużą koszulkę. Swoje ubrania porozwieszała na patykach obok ogniska aby przeschły. Zarumienił się lekko, gdy spostrzegł, że znajduje się tak również jej bielizna. Usiadła przed nimi, a on gdy tylko pomyślał że pod tą koszulką nie ma nic innego, uciekał od niej wzrokiem. Siedzieli tak przez jakiś czas w milczeniu, po czym dziewczyna wstała i podeszła do plecaka, przy okazji sprzątając bajzel jaki w większości narobił on sam. Wróciła po chwili rzucając mu pod nogi resztę tabletek przeciwbólowych. Jako że właśnie ponownie siadała przed nimi niemalże odsłaniając to i owo, zapomniał podziękować i spojrzał gdzieś w bok. Ponownie zapadła głucha cisza. Ziemianka ponownie sięgnęła do plecaka, tym razem wyjmując 3 bułki. Sama wzięła jedną, a pozostałe 2 rzuciła im pod nogi. Nat, który leżał wyciągnięty na trawie najwyraźniej zapomniał o bożym świecie, bo w ogóle nie zwrócił na to uwagi, bądź nie miał ochoty jeść małej bułki, skoro zaraz będzie gotowy solidniejszy posiłek. On jednak chwycił tę przeznaczoną na niego. Po części dlatego, aby nie urazić dziewczyny, a po części, bo po prostu był przeraźliwie głodny i chciał czymś zapchać usta

- Dziękuję - powiedział uśmiechając się lekko.

Wpakował od razu całą bułkę do buzi, nawet nie patrząc z czym jest. Przez moment przeszło mu przez myśl, że być może zawiera ona truciznę. Kto wie, może ta Ziemianka zawsze zabiera ze sobą zatrute bułki na wypadek porwania, które w końcu się jej przytrafiło. Natychmiast jednak skarcił się w duchu. Kto normalny robi coś takiego? Przełknął, nie zastanawiając się czy za chwilę nie padnie trupem. W tym samym czasie dziewczyna odezwała się, przedstawiając się im. Nat podniósł się na moment odpowiadając i wrócił do pozycji leżącej.

- Ja jestem Hazard. W skrócie Haz - Znowu nieznacznie się uśmiechnął. Postanowił kontynuować: - To ten.... czym tak właściwie się zajmujesz?

Być może było to dziwne pytanie, jak na tą sytuację. Po prostu zapytał o pierwszą rzecz która przyszła mu do głowy

Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Nie Sie 12, 2012 6:48 pm

Nie patrzyła w ich stronę po zadaniu pytania. Miała dużo ciekawsze widoki, znaczy trawę sobie oglądała. Nawet nie słyszała, co czy w ogóle coś mówią. Z nerwów wyrywała spokojnie źdźbła i miętosiła w dłoni do póki nie wydały z siebie soków. Dopiero wtedy wyrzuciła je na bok i westchnęła. Spojrzała w niebo, kiedy to usłyszała pierwszą odpowiedź. Zerknęła dyskretnie. Odezwał się ten, który ją porwał i przytrzymuje do tego jest bardzo nie miły. Miał na imię Nat. Dziwne imię, ale cóż może rodzice nie mieli głowy do wymyślenia mu lepszego.
Westchnęła, już nie miała ochoty usłyszeć drugiego, a jednak. Mężczyzna nawet uśmiechnął się, opuściła głowę i spojrzała jak na wariata. Imię jego to Hazard. Miała nadzieję, że imię jakie nosił nie miało nic z nim wspólnego. To oznaczało, by tylko większe kłopoty. Przymykając oczy wzięła głęboki wdech, jednak omal się nim nie zadławiła słysząc dość nietypowe pytanie w dodatku w takiej sytuacji. Pokręciła głową krzywiąc się jakby przed chwilką spróbowała cytryny. Przewróciła kilkakrotnie oczami zadumana, w końcu mlasnęła i próbując się uśmiechnąć odpowiedziała.
-Chodzę do szkoły...
Urwała odwracając wzrok w drugą stronę. Poprawiła dłonią włoski opadające na jej twarz i dodając smutnie, jakby życie z niej wyparowało.
-... i chciałabym ją ukończyć.
Chciała coś dodać, na końcu języka tyle się cisnęło słów, ale milczała. Zapach mięsa doprowadzał ją do szału. Mdliło ją. Głowa zaczęła ją boleć i wtedy przypominała sobie jak usłyszała lamet pod wodą. Zamyśliła się.
Błądziła w korytarzach umysłu szukając odpowiedzi, lecz nic nie znalazła. Ocknęła się dopiero na zapach palącego się... materiału? Odwróciła wzrok i ujrzała jak pala się jej ubrania. W pierwszej chwili nie doszło do niej, co widzi, a gdy wstała i podbiegła do zbiornika wzięła trochę wody w dłonie. Odwróciła się w stronę ogniska, a jej rzeczy płonęły w najlepszy. Tak jak spojrzała to nawet lepiej niż samo ognisko. Z rąk wyciekłą jej woda, a ona spokojnie podeszła do patyków na których wisiały jej części ubrań. Delikatnie kopiąc każdą z gałązek wprost do płomieni. Była wściekła, ale nie pokazywała tego po sobie, do póki nie wybuchnęła z pewnym pytaniem.
-Czego wy chcecie ode mnie?
Usiadła i patrzyła w buchające płomienie ogniska. Były nawet przyjemne, dawały tyle ciepła. Uspokajały ją, do stopnia, że wzięła głęboki wdech i milszym tonem spytała.
-Kim jesteście? Skąd przybywacie? Czy...
Urwała kolejne pytanie. Nie miała zamiaru męczyć ich. Jeszcze coś jej zrobią. Nie warto ryzykować.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Nie Sie 12, 2012 8:07 pm

Nat leżał dalej przyglądając się dziewczynie, zastanawiał się co ma teraz zrobić sam ze sobą jak i to czy warto trzymać tu tą ziemiankę i czy ona w ogóle mogłaby im się do czegokolwiek przydać, ale cóż nie miał jakoś ochoty jej wypuszczać. Westchną ciężko po raz kolejny podnosząc się i sprawdzając czy mięso się już upiekło, wiedząc iż jest już gotowe zabrał się za jedzenie swojej porcji. W czasie jedzenia Nat usłyszał słowa dziewczyny ale postanowił się nie odzywać, gdy tak w najlepsze pochłaniał upieczone mięso dostrzegł palące się ubrania Neyi, jej reakcja rozbawiła go nieco ale zapchał się jedzeniem by nie wybuchnąć śmiechem, po chwili ze sporawego dzika zostały jedynie kości. Saiyan podniósł się i podszedł do miejsca gdzie zostawił swoje spodnie wziął je i wyjął z kieszeni kapsułkę klikną i rzucił ją na trawę po chwili pojawiła się tuż obok niego torba z ciuchami, które całkiem niedawno otrzymał, a już były ufajdane oprócz spodni, które były w całkiem dobrym stanie. Włożył spodnie, które trzymał w ręku i wyjął jeszcze z torby trampki i skarpetki które również włożył po czym sięgnął po spodnie od uniformu i rzucił dziewczynie, były rozciągliwe więc mogła je spokojnie założyć.
-Masz, na jakiś czas pożyczam ci je.
Nat wziął do ręki pozostałe części odzieży i podszedł do zbiornika wodnego gdzie zaczął czyścić swoje łachy w końcu nie mogą być w takim stanie w jakim są teraz. Siedział przy brzegu i pucował ciuchy. W między czasie zastanawiał się co dalej, musiał odstawić Hazard’a do jakiegoś szpitala a nie miał pojęcia gdzie on może się znajdować, na szukanie czasu nie było a tylko straciłby czas. Zapomniał zupełnie że miał odpowiedzieć dziewczynie na te pytania które zadała, nie miał zamiaru ukrywać skąd pochodzi ani kim jest bo po co.
-Jesteśmy Saiyanami i pochodzimy z Vegety. A od ciebie chcemy tylko tego byś powiedziała gdzie jest najbliższy szpital albo coś.
Rzucił odpowiedź do Neyi dalej piorąc swoje ciuchy, kiedy skończył przeczyścił nieco pancerz i położył ubrania na trawie by nieco wyschły, to bardziej bezpieczna metoda niż wieszanie ubrań nad ogniem. Nat padł na trawę i gapił się na niebo póki co nie chciał się nigdzie ruszać, najadł się więc czas był na jakiś odpoczynek, musiał także pomyśleć co dalej w końcu jeśli odstawi Haz’a do szpitala to zapewne zobaczą iż ma ogon i zaczną przeprowadzać na nim jakieś dziwne eksperymenty uznając go za wybryk natury. Zamkną oczy i leżał pogrążony w rozmyślaniach, za dużo myślał ostatnio, ale cóż taki jego pech, że musi pomyśleć o wszystkim.
Powrót do góry Go down
Edo Tensei Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo
avatar

Liczba postów : 868
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Nie Sie 12, 2012 10:30 pm

Odpowiedziała po chwili. Jej słowa sprawiły, że ponownie zrobiło mu się jej żal. Gdyby zależało to tylko od niego to już dawno puściłby ją wolno. Niestety, Nat miał zupełnie nieznany mu powód aby trzymać ją tu dalej. Znowu nastała cisza, którą przerywało tylko coraz to głośniejsze burczenie jego brzucha. Na szczęście jedzenie było już gotowe. Zabrał się za swoją porcję bardzo zachłannie, nie bardzo obchodziło go co sobie pomyśli Neya, tak był głodny. W trakcie gdy oni jedli zaczęły się palić ubrania dziewczyny. No cóż, tego można się było spodziewać, umieściła je zbyt blisko ognia. Patrzył na jej próby uratowania czegokolwiek. Chciał jej pomóc, ale i tak nic by to nie dało, było już za późno. Ziemianka nie wytrzymała, w końcu zaczęła ich wypytywać kim (i skąd) są, oraz czego od niej chcą. W tym momencie wstał Nat. Znikąd pojawiła się torba pełna ciuchów. Po chwili wyjął z niej spodnie od uniformu i rzucił dziewczynie, mówiąc że chwilowo je jej pożycza. Następnie zdradził jej kim są i z jakiej planety pochodzą, przy okazji pytając gdzie może się znajdować najbliższy szpital Haz spojrzał na niego z zaciekawieniem. Czy aby na pewno powinni jej to mówić?

Skończył jeść. Wstał i podszedł do wody aby się napić, przy okazji biorą kilka kolejnych tabletek przeciwbólowych. Ręka znów zaczynała boleć. Nie wrócił na miejsce, nie usiadł. Stał, cały czas wpatrując się w Neyę i oczekując na jej odpowiedź. Był gotów lecieć do szpitala, choćby i zaraz.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Pon Sie 13, 2012 8:37 pm

Mężczyźni żarli nie jedli. Patrzyła na nich przerażona, nigdy nie spotkała się z takim przypadkiem. Myślała ile potrafią pochłonąć dziennie, a ile tygodniowo, rachunki w głowie same się rodziły, niczym kalkulator zaczęła rozliczać mieszkańców całej planety. Doszła do wniosku, że są oni zagrożeniem jeśli będzie ich tu zbyt wielu. Nagle uspokoiła się, Nat podniósł się obserwowała go uważnie. Zdziwiło ją dopiero teraz, że posiada kapsułkę. Ubrał się, najwidoczniej koszulkę którą jej dał to była jedyna jaką ogolenie posiadał. Zarumieniła się trochę w ciąż mogła na niego patrzeć. Ciekawili ją. Od tak rzuciła jej spodnie, ale jego słowa nie brzmiały tak, by miał zamiar ją wypuścić. Była niezadowolona.
Kiedy on pucowała dziwny strój, drugi w tym czasie wciąż jadł. Obserwowała obu czekając niecierpliwie na odpowiedź. W końcu doczekała się. Ten wredniejszy, a zarazem najbardziej ją ciekawiący odezwał się. To, czego się dowiedziała spowodowało kolejny dziwny ból głowy, trwał trochę dłużej niż poprzednie, ale zniosła go.
Nat leżał spokojnie patrząc w niebo, Haz wstał i podszedł do zbiornika, najwyraźniej ręka doskwierała mu coraz bardziej, a tabletki dawały tylko chwilowa ulgę. Zrobiło się jej go szkoda. Nie rozumiała czemu najpierw się tak stłukli, a teraz byli jak przyjaciele dbający o swoje zdrowie. Westchnęła tylko. Ranny saiyan wstała i patrzył na nią jakby niecierpliwie czekał na coś. Zamyśliła się ociekając wzrokiem na płomienie.
Sekundy mijały to jak się czuła sprawiało dyskomfort, nie wytrzymała. Złapała plecak wyciągając z jednego z przedziałów dobrze zamkniętych komórkę. Całą różową pokryta świecidełkami. Zaczęła coś w niej szukać bardzo uwzięcie. Nagle wstała, rozejrzała się po okolicy i wskazała ręką w pewnym kierunku. Spojrzała na Haz'a uśmiechając się.
-Tam... to wschodnio-północny kierunek. Jak będziesz się nim kierował to dolecisz...
Spojrzała na ekran urządzenia.
-...dolecisz do miasta. Kieruj się wówczas na zachód to znajdziesz szpital... a jeśli nie chcesz, by odkryli kim... czym jesteś to schował ogon. Jeśli pójdziesz wprost do chirurga to nie będzie oglądał cię całego, tylko rękę. Ale ogon schowaj pod spodniami.
Kucnęła wkładając komórkę z powrotem do plecaka. Po czym złapała dziwne w dotyku, niebieskie spodnie od saiyana i podeszła do niego. Rzuciła mu ja na twarz.
-Czas się skończył na pożyczenie... żegnam... zrobiłam to, co chcieliście
Pomaszerowała do plecaka, złapała go i zaczęła iść w stronę lasu machając im nie odwracając się.
-Życzę powodzenia!
Idąc tak serce wali coraz mocniej, bała się tego, co uczyniła. W pewnym momencie postanowiła zaryzykować. Założyła plecak i stopniowo zwiększając prędkość zaczęła biec. Znajdując się między drzewami biegła nie patrząc za siebie, jej oddech zamieniał się w sapanie. Kaleczyła stopy o ostrą nawierzchnię ściółki oraz łydki, a nawet uda o ciernie krzaków jakie mijała w popłochu.


Ostatnio zmieniony przez Neya dnia Wto Gru 11, 2012 5:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Pon Sie 13, 2012 10:26 pm

Nat leżał nie przejmując się za bardzo niczym tylko wypoczywał jednak słyszał wszystko co dzieje się wokół niego. Kiedy dziewczyna wskazała Hazardowi kierunek podniósł się i spojrzał w kierunku dziewczyny, trzymała coś dziwnego w dłoni, nie wiedział co to jest, ale było przydatne. Saiyan nie ruszył się tylko uważnie obserwował dziewczynę. Kiedy tylko odwrócił głowę i patrzył na tafle wody nie wiedząc skąd na jego głowie znalazły się spodnie od uniformu, ściągną je z głowy słysząc słowa Neyi, dał jej chwilę na odejście po czym podniósł się i ruszył powolnym krokiem za dziewczyną.
-Haz leć do tego szpitala.
Rzucił do Hazarda i przyśpieszył odrobinkę krok, nie miał ochoty się jakoś z nią bawić w kotka i myszkę już knuł co z nią zrobi, a miał póki co skuteczną metodę wystraszenia jej. Skoro jak to powiedziała skończył się czas na pożyczanie to postanowił iż zabierze także swoją koszulkę, w której miała zamiar zwiać, przyśpieszył kroku aż w końcu podbiegł do ziemianki i chwycił ją za włosy przyciągając do siebie.
-Cóż skoro czas na pożyczanie się zakończył to zabiorę także koszulkę.
Nathaniel wyszczerzył się i zaciągną dziewczynę z powrotem nad wodospad odebrał jej plecak i odrzucił na ziemię, ciągnąc niewiastę nad wodę wyrzucił ją lekko w powietrze tak by za chwilę wylądowała w samym środku zbiornika wodnego. Kiedy Neya wylądowała już w wodzie Nat bez pośpiechu ściągną z siebie spodnie trampki i skarpetki, nie chciał by się utopiła, a jedynie chciał ją nastraszyć i to porządnie.
Odczekał chwilę i wskoczył do wody gdzie zaczął szukać dziewczyny kiedy ją zobaczył podpłyną i chwycił za rękę powoli wyciągając na powierzchnię, kiedy wypłynął przytrzymał dziewczynę kolejny raz ją odholował do brzegu i wyciągnął na trawę. Miał nadzieję że tym razem bardziej się przestraszyła, cóż teraz będzie musiała chodzić nago bo przez kolejną kąpiel do niedawna sucha koszulka została przemoczona do ostatniej suchej nitki. Saiyan odszedł od dziewczyny i zaczął zbierać swoje suche łachy które wrzucił do torby i umieścił w kapsułce. Wziął do ręki spodnie i włożył do kieszeni kapsułkę, odrzucił odzież na miejsce i siadł tuż obok. Przy następnych humorkach Neyi nie będzie taki delikatny jak był tym razem i skończy się to dla niej dużo gorzej.

//jakoś cienko dziś Sad //
Powrót do góry Go down
Edo Tensei Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo
avatar

Liczba postów : 868
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Pon Sie 13, 2012 11:09 pm

Minęło jeszcze trochę czasu zanim doczekał się odpowiedzi. Neya wyciągnęła z plecaka jakieś małe, różowe urządzenie i zaczęła coś przy nim majstrować. Po chwili podała mu w którym kierunku ma się udać, przy okazji ostrzegając by nie pokazywał nikomu ogona.

- W porządku. Dziękuję Ci bardzo - odrzekł.

Już miał odbić się od ziemi i odlecieć, lecz spostrzegł co robi dziewczyna i wstrzymał się. Podeszła do Nat'a i rzuciła spodniami prosto w jego twarz. Następnie skierowała się do plecaka, zarzuciła go na plecy, pożegnała się i odmaszerowała w las. Chłopak ściągnął spodnie z twarzy, odczekał chwilę po czym ruszył powolnym krokiem za Ziemianką, przy okazji nakazując mu lecieć do szpitala. Patrzył zaniepokojony. Czy po czymś takim Saiyan'owi nie puszczą nerwy i nie skrzywdzi dziewczyny? Odbił się od powierzchni i zawisł kilkanaście metrów nad ziemią patrząc na rozwój sytuacji. Był gotów interweniować, gdyby zaszła taka potrzeba Po chwili dziewczyna ponownie wylądowała w wodzie. Tym razem Nat pozwolił jej potopić się nieco dłużej zanim wyciągnął i odholował na brzeg. Po tym zajął się swoimi rzeczami i usiadł na trawie. Haz uspokoił się nieco. Chłopak tylko postraszył Ziemiankę. Miał nadzieję, że teraz Neya będzie grzeczniejsza i nie da mu powodu by ją skrzywdził. Mógł lecieć, tym bardziej że ból ręki doskwierał coraz bardziej. Podleciał trochę wyżej, obrał właściwy kurs i skierował się w stronę miasta.

Z/T --> West City, Szpital
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Wto Sie 14, 2012 11:48 am

Biegła jak szalona mijając co róż drzewa, by tylko zmylić saiyan, jakby chcieli za nią pobiec. Już miała przeskoczyć wystający większy korzeń jak coś lub jeden z nich złapał ją za włosy. Zaczęła krzyczeń. Nie patrząc to bolało, kto w dzisiejszych czasach ciąga kogoś za włosy? To mógł być tylko niecywilizowany saiyan. Pociągnął ją znacznie do siebie, uderzyła się nawet niego, syknęła. Miała już wszystkiego dość, a jego słowa zakończone uśmieszkiem nie dawały jej spokoju. Płakała jak ciągnął ją za sobą w stronę zbiornika. Obawiała się najgorszego.
Ponownie zabrał, a raczej wyrwał jej plecach rzucając gdzieś na trawę, w tym momencie otworzyła tylko usta biorąc głęboki wdech znała tę grę i postanowiła się na nią przygotować. Przyciągnął ja jeszcze bliżej zbiornika ku jej zdziwieniu podrzucił ją. Uniosła się dość jak dla niej wysoko i ze znaczną siłą wpadła do wody. Zanurzenie z powrotem w chłodnawej wodzie nie było miłe, a tym bardziej przyjemne. Szamotała się jak tylko mogła, ale szybko traciła siły, była zmęczona i szła z każdym złym ruchem na dno. Długo czekała, aż złapała ją za rękę i wyciągnął na brzeg.
Rzucona na trawę jak wyłowiona rzecz, leżała spokojnie na brzuchu nawet nie drgnąwszy. Sapała kaszląc, by wypluć resztki wody z ust. Była wykończona tą zabawą. Podniosła lekko głowę i rozejrzała się, nigdzie nie widziała drugiego saiyana. Obawiała się, że jest zdana tylko na tego, co się na niej mści za niekontrolowany wybuch śmiechu. Westchnęła ciężko padając twarzą prosto w trawę. Odpoczywała.
Po jakimś czasie podniosła się na kolana wspomagając uginającymi się w łokciach rękoma. Na czworaka bardzo powolnie i chwiejnie powędrowała do ogniska. Tam usiadła sobie jak najbliżej i wyciągając ku płomieniom dłonie ogrzewała się. Drżała bardziej niż poprzednio, szybko się ochładzała, zęby uderzały o siebie mimowolnie tworząc nieprzyjemny dla ucha dźwięk. Nic nie mogła poradzić, było jej zimno. Nie miała ubrań na przebranie, a w dodatku jeszcze się pokaleczyła. Spojrzała w stronę Nat'a ,patrzyła na niego wrogo nastawiona. Nawet była gotowa rzucić się na niego z... nożem. Właśnie przypomniała sobie o nim. Rozejrzała się wokoło ogniska i przeszukując trawę wreszcie go znalazła. Odbezpieczyła go z futeraliku i trzymając pewnie w dłoni wzięła głęboki wdech.
Już jej nie zależało na niczym, chciała walczyć o wolność. Podniosła się szybko i ruszyła na niego jednocześnie zamachując się z nożem na niego. Już miała dźgnąć go, gdy...

Do Nat'a:
 
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Wto Sie 14, 2012 3:25 pm

Nat siedział na trawie obserwując wszystko wokół pilnując także by dziewczyna nie zrobiła nic głupiego, w sumie był przygotowany na kolejne jej dziwne zachowania i tak nic by mu nie mogła zrobić. Przez dłuższą chwilę przyglądał się Neyi ogrzewającej się przy powoli wygasającym już ognisku, jednak chwilę później odwrócił wzrok i patrzył na taflę wody, w chwili gdy się przeciągał zauważył kątem oka idącą w jego kierunku Neye z nożem w dłoni. Na początku nie zrobił nic zachowywał się jakby w ogóle jej nie zauważył, spokojnie siedział gapiąc się na wodę jednak kątem oka dalej obserwował uważnie niewiastę. W chwili gdy miała już go dźgnąć podniósł się natychmiast zatrzymując jej rękę.
-No nie ładnie postępujesz, szkoda tego noża.
Zabrał jej niebezpieczną zabaweczkę i przesunął nożem po jej policzku ale tak by jej nie pokaleczyć, szkoda mu było szpecić taką śliczną buzię odrzucił w stronę najbliższego drzewa nóż, w które się wbił, Nat patrzył z niezadowoloną miną na dziewczynę i już zastanawiał się nad kolejną karą dla niej. Nie chciał jej krzywdzić tylko nastraszyć chociaż gdyby jej coś zrobił naprawdę by się w końcu przestraszyła i uspokoiła z robieniem głupich rzeczy, ścisnął lekko jej rękę tak by odczuła ból, ale tak żeby nie połamać. Cofną się kilka kroków ciągnąc za sobą dziewczynę i klapną tyłkiem na większym kamulcu przekładając dziewczynę przez kolano zadał jej dwadzieścia siarczystych klapsów w tyłek nie przejmując się tym iż płacze czy też wrzeszczy. Kiedy skończył puścił Neye rzucając ją ze swoich kolan gdy wstawał, spojrzał na dziewczynę kręcąc głową z dezaprobatą najwidoczniej brakowało jej ojcowskiej ręki w wychowaniu i dlatego tak się zachowuje.
-Następnym razem pomyśl nad tym co chcesz zrobić.
Rzucił do niej i odszedł i zaczął zbierać drzewo by na nowo rozpalić ognisko, które niemal już wygasło kiedy nazbierał wystarczający zapas drewna po czym ponownie rozpalił ognisko, był też zły na siebie za to jak postępował. Usiadł przy ognisku patrząc na płomienie, co jakiś czas obserwował Neye sprawdzając czy znów czegoś nie knuje.
Siedział tak co chwilę zerkając na młodą ziemiankę zastanawiając się co ma z nią zrobić i czy w ogóle jest sens by ją tu dalej trzymał, nie miał jakoś ochoty rozprawiać nad tym więc tylko siedział w bez ruchu co jakiś czas dyskretnie zerkając na Neye, cóż dziewczyna była tylko w przemoczonej koszulce, na pewno było jej zimno jednak Nat nie miał zamiaru jej w tej chwili pomagać wkurzyła go swoim zachowaniem i dla niego mogłaby sobie teraz marznąć w ramach kary.

//ehh//
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Wto Sie 14, 2012 7:56 pm

Nie mogła pojąć jak do tego mogło dojść. Skradała się bardzo dyskretnie, a tu nagle przy zamachnięciu znikąd odwrócił się i złapał ją mocno za rękę. Wyrwał jej nóż, w tej chwili uznała, że jest na przegranej pozycji. Jednak bardziej przeraziło ją przejechanie ostrzem po jej policzku. W jego oczach dostrzegła złość. Wiedziała doskonale, ze nie pomaga sobie takim zachowaniem, ale chciała walczyć o swoje. Jak tylko dorzucił nóż, którym z dużą szybkością wbił się w pień drzewa kamień spadł jej z serca.
Poczuła ból, ścisnął jej nadgarstek na tyle mocno, że syknęła. Nie pokazywała strachu. Mina świadczyła raczej, rób co chcesz i tak się nie poddam. Zaczął się cofać ciągnąc ją za sobą, jej serce biło coraz szybciej. Już miała dosyć moczenia jak na jeden dzień. Jednak? Usiadł na niewielkim głazie, pociągnąwszy ją znacznie spowodował, że znalazła się brzuchem na jego kolanach. Nie wiedziała, co się dzieje. Zwisała głową nad ziemią wzdychając, nie była to wygodna pozycja. Podpierała się rękoma, gdy poczuła straszliwy ból. Wydarła się jak najgłośniej potrafiła. Wiedziała, że skądś znała takie zachowanie, ale nie podejrzewała po nim takiej kary. Neya bowiem nigdy nie oderwała od nikogo po pupie. Nie liczyła ile razy jej przyłożył. Dla niej uderzenia nie miały końca, a to, co przeżyła dało jej do myślenia. Była słaba, on silny. Nie miała żadnych szans.
Skończył? Nie wiedziała, pośladki piekły ją tak bardzo, że dopiero zrzucenie jej na trawę dało jej do zrozumienia, to koniec. Zakryła twarz dłońmi rycząc z bólu. Nie mogła się przekręcić na plecy, nawet nie drgnęła. Gdy odsłoniła buzię zauważyła, ze siedzi on przy ognisku, które dużo lepiej się pali. Podniosła się, cała zaryczana. Klęczała tak, by nie dotknąć niczego pupą. Pulsowała jej skóra, uderzenia były mocne i stanowcze. Zaczęła myśleć, po co mu ona potrzebna. Nie miała nic, co mogłoby mu się przydać, a okup... niech wybije sobie z głowy. To po co?
Westchnęła. Spojrzała na siebie, koszulka przylegała mocno do jej ciała., co sprawiało dyskomfort. Podejście do ognia groziło zetknięcie się z saiyanem. Pokręciła głową intensywnie zastanawiając się, co już wie. Jest szybki, silny, najwyraźniej dobrze słyszy i jest spostrzegawczy. Coś jak dzikie zwierze, więc jak ona zwykła siedemnastolatka ma sobie poradzić z nim. Wyobraziła sobie każdy sposób jaki wypróbowała i nic. Co jeszcze mogła zrobić? Zmęczona spokojnie opadła pupą niżej, a dotykając źdźbła trawy od razu się wyprostowała sycząc. Ból ją paraliżował. I nagle wpadła na pomysł. Przypomniała jej się sytuację jaka miała miejsce, gdy jeszcze saiyanie walczyli przeciwko sobie. Złapanie za ogon spowodowało utratę sił. To była jej ostatnia deska ratunku. Cichutko na czworaka zaszła go od tyłu i pewnie chwyciła za ogon.
-Teraz to ty! Jesteś na moim niewolnikiem!
Zaśmiała się, ocierając o ramie wyschnięte łzy. Była szczęśliwa, w końcu była pewna, że to ona wygrała. I odwdzięczy mu się za podtapianie i lanie. Pochyliła się i kładąc mu podbródek na ramieniu szepnęła do ucha wrednie.
-I co teraz zrobisz... Nat?
Nawet na chwilę nie myślała o porażce, choć po ostatniej jeszcze ja bolało. Była u wzięta... cóż była w połowie saiyanką.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Wto Sie 14, 2012 8:25 pm

Siedząc sobie przy ogniu przyglądał się płomieniom co jakiś czas zerkając na dziewczynę, nic nie zrobił widząc jak się skrada po prostu siedział nieruchomo wygrzewając się w pobliżu płonącego ogniska. Czując jak ściska jego ogonek miał ochotę się zaśmiać, on niewolnikiem przez ściśnięcie ogonka? Już bardzo dawno temu pozbył się tej słabości i nie robiło na nim wrażenia takie ściskanie to raczej było coś na rodzaj łaskotek, w spokoju wysłuchał jej tak pewnej wypowiedzi i postanowił pokazać jej, że nic jej to nie dało. Opierała się o niego cóż nie robiła w tej chwili na nim wrażenia zachowywała się jak rozkapryszona dziewczynka.
-Hmm sądzę iż popełniłaś błąd.
Udawał przez dość długą chwilę iż nie ma sił i siedział w bezruchu patrząc na tańczące płomienie, nie miał w tej chwili ochoty robić jej krzywdy ale pobawić się w bezsilnego zawsze mógł. Niestety po dłuższym czasie znudziło mu się to i odwrócił głowę w stronę Neyi głupio się uśmiechając powinien się jeszcze chwilę pobawić ale miał już dość tej maskarady.
-Czas kończyć zabawę.
W jednej chwili uwolnił swój ogonek z uścisku słabych dłoni dziewczyny i oplótł go wokół talii dziewczyny przyciągając ją jeszcze bliżej siebie nie odwrócił się do niej ani na chwilę tylko siedział w bezruchu trzymając ją jedynie za pomocą ogonka, był ciekaw co ona teraz zrobi, przyciśnięta do jego pleców. A jeszcze chwilę temu była taka pewna i myślała iż tryumfuje. Przycisną ją do swoich pleców jak tylko było to możliwe, był bardzo ciekaw cóż teraz ona zrobi, tak naprawdę bawiła go ta sytuacja, bezbronna dziewczyna próbowała pozbawić go sił, co najwidoczniej wywnioskowała to z jego walki z Hazardem kiedy to Nat sam wykorzystał ten fakt o saiyańskiej słabości przeciwko swojemu rodakowi.
-Cóż Neyu byłaś pewna że to na mnie zadziała?
Nat wyszeptał dalej przyglądając się płomieniom, był bardzo ciekawy jej kolejnego ruchu. Bawiła go jej desperacja, nie nudził się przynajmniej i co chwilę dostarczała mu rozrywek.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Wto Sie 14, 2012 9:12 pm

Pewność siebie szybko zniknęła jak tylko straciła kontrolę nad sytuacją. Nie wiedziała nawet kiedy uwolnił się do jej uścisku, już miała się odsunąć. Jak owinął ogon wokół jej talii. Spojrzała na niego i chcą go odwinąć poczuła jak ścisnął ją znacznie. Nie mocno, ale wystarczająco, by przyciągnąć. Przykleiła się do jego pleców. Nie było to przyjemne uczucie, ale jego chyba to bawiło. Znaczna bliskość nie pasowała do jej osoby, a nawet nigdy nie była nikogo tak blisko. Zarumieniła się koszmarnie na buzi.
Westchnęła i kładąc dłonie na jago ramionach wbiła mu mocno paznokcie i usiłowała odepchnąć go od siebie. Na próżno czym dłużej się siłowała tym bardziej była zmęczona. Posapywała i jęczała, gdy poruszała się w każdą możliwą stronę, by uwolnić się od niego. Zrobiła się czerwona od stękania i spocona od ciągłych ruchów ciałem. Wykończyła się.
Wzięła głęboki wdech i ku zdziwieniu na pewno nie tylko saiyana położyła głowę na jego ramieniu, tuląc się do jego niego policzkiem. Dychając powieki same się przymrużyły. Ręce opadły bezwładnie wzdłuż ciała. Dziewczyna miała już dość droczenia się z nim, była zmęczona. Tym pływaniem, znaczy topieniem się dwukrotnie. Teraz jeszcze to wyrywanie się. Ile można, nigdy nie wykonywała takiego wysiłku jak na jeden dzień. Ziewnęła sobie, opierając się wygodnie o niego. Poddała się, że jak ona poddała się? No wyjścia nie miała, by ją puścił musiała się uspokoić. Nie rozumiała jednak, dlaczego na niego nie działają jej sposoby. Dlaczego to on nie może paść przed nią. Jak każdy zawsze. Nie mogła pogodzić się z faktem, że przegrała. Nie znała takiego słowa, nie istniało w jej słowniku. Zawsze wygrywała, zawsze była najlepsza, aż pojawił się on. Saiyan, którego nikt nie zapraszał na tę planetę. Radowało ją tylko, że nikt nie widziała, co przeszła. takiego upokorzenia nie zniosłaby.
Westchnęła. Oblizała usta, wyschnięte od sapania i odezwała się potulnie.
-Nat...
Zamilknęła na moment, zastanawiając się, co mogłaby mu powiedzieć.
-Natuś... źle zaczęliśmy znajomość... może zacznijmy od nowa?
Jęknęła, łapiąc powietrze, jednak takie przyciśnięcie jak do mury miała też minusy jak i plusy. Z jednej strony czuła przyjemne ciepło jak się nie wierciła, ale z drugiej z trudem oddychała. Chciała załagodzić sytuację zaistniałą między nimi, a przy okazji marzyła o porządnym dotlenieniu się.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Sro Sie 15, 2012 3:24 pm

Przytrzymywał dziewczynę przyklejoną do swoich pleców czekając aż się uspokoi miał taką małą nadzieję, że w końcu do niej dotrze że nie wygra z nim choćby najbardziej na świecie tego chciała, kiedy wbiła mu paznokcie w ramiona i starała się jakoś wyrwać, skrzywił się nieco ale cierpliwie czekał aż padnie ze zmęczenia i da sobie spokój. Jej posapywania i jęki nie ruszyły saiyana. Kiedy już sobie odpuściła poczuł jak kładzie głowę na jego ramieniu i przytula się, zdziwiło go to nieco, chwilę później odezwała się. To że źle zaczęli znajomość to był niezaprzeczalny fakt, Nat puścił ją i odwrócił się w jej stronę uśmiechając się.
-Masz rację znajomość źle się zaczęła.
Przyglądał się zmęczonej dziewczynie, chyba nieco przesadził z tym męczeniem jej, ale zasłużyła sobie chociaż zaczynał nawet żałować, że tak ją potraktował. Saiyan mający wyrzuty sumienia to ci dopiero, Nathaniel potargał dziewczynie włosy o dziwo jej zachowanie zaciekawiło i miał ochotę lepiej ją poznać. Wypuścić ją będzie musiał w końcu ona tu siedzi tylko w jego koszulce, patrzył na nią przez cały czas zastanawiając się nad tym co mu odbiło by ją porwać. Tak dłużej na nią patrząc niestety nie mógł się już powstrzymać i ot tak bez chwili zastanowienia chwycił ją lekko za głowę przyciągając do siebie jeszcze bliżej i całując. Czyn był nieprzemyślany i musiał liczyć się z tym iż dziewczyna będzie się wyrywać albo po prostu da mu w twarz, nie przejmował się jednak tym ani trochę.

//ups//
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Sro Sie 15, 2012 4:31 pm

Udało się. Puścił ją, czuła swobodę, a jego słowa dały jej nadzieję na lepsze jutro. Kiedy się odwrócił i zobaczyła uśmiech na jego twarzy, ulga opanowała jej umysł. Już nic nie mogło stać się, co zniszczyłoby ją do reszty. Patrzyła w jego oczy z oddaniem, bała się? Nie. Nie miała siły walczyć. Poddała się, nie chciała tego, ale nie mogła inaczej.
Dychała. Jej całe ciało poruszało się w rytm łapanego oddechu. Patrzyli na siebie, siedząc bardzo blisko, aż podniósł rękę. Zamknęła oczy i odwróciła lekko buzie w drugą stronę. Ogarnął ją strach przed uderzeniem, był zdolny do wszystkiego. Ku jej zaskoczeniu położył dłoń na jej główce i potargał jej włosy. Otworzyła powieki i spojrzała zdziwiona. Czyżby pokazał, że nie jest tylko barbarzyńcą? Oni mają serce? Sumienie?
Spojrzała mu głęboko w oczy, jej wzrok był lekko rozbiegany, nie wiedziała, co ma myśleć. Tyle pytań teraz chodziło jej po głowie. Czym dłużnej wpatrywała się w głębie czarnych jak węgiel oczu saiyana, jej serce biło coraz mocniej. Dziwne. Już nie za strachu, coś dziwnego stało się w chwili całkowitej ciszy między nimi. Tylko szelest poruszanych przez chłodnawy wiaterek gałązek drzew i szum pieniącej się wody spadającej do zbiornika z dość dużej wysokości zagłuszały jej zmęczony oddech i dudnienie serca. Ta cisza trwała dla niej strasznie długo. Ta chwila ciągła się w nieskończoność.
W jej umyśle włączyło się określanie jego wyrazu twarzy, niezapamiętywanie tego spojrzenia. Była inna od swoich ziemskich rówieśniczek. Może to wina matki, a może genów ojca. Trudno stwierdzić. Zamiast nienawidzić go, w jej sercu zajął szczególne miejsce. Była obłąkana? Tak, z obecnego punktu widzenia, była.
Jego dłoń przesunęła się lekko na kark i ciągnęła ją ku niemu. Nie protestowała. Nie miała ochoty sprzeciwiać się mu, nigdy więcej. Pokazał jej, że jest słabą kobietą. Gdy przybliżała się tak do niego przymrużyła powieki nie przestając patrzeć w jego czarne otchłanie. Zatracała się w nich. Zamknęła oczy, kiedy ich usta zetknęły się łącząc w pocałunek. Wydała tylko stłumiony dźwięk przyjemności? Jej dłonie powędrowały na jego policzki delikatnie zjeżdżając na szyję, Chciała go udusić? Nie. Wędrowały dalej, wprost na jego kark, gdzie przeczesywały jego włosy na głowie.
Neya pierwszy raz od... Nie, całkowicie pierwszy raz w życiu poczuła coś, co znała tylko z romansideł. Spodobało się jej to, zapomniała w jednej sekundzie o Roy'u o matce o świecie. Jak tylko odwzajemniła pocałunek. Dla niej to był nowy początek. Jej życie nabrało barw, nudy zniknęła i czas na przygodę na jaką czekała z upragnieniem, a w tym mógł pomóc jej tylko on. Tak, mowa o Nathanielu, saiyanie mogącym jej pokazać to, co czytała w książkach i marzy w snach. Był jej odskocznią do szkoły i prac domowych. Był początkiem czegoś skrytego od dawna w jej serduszku.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Sro Sie 15, 2012 5:04 pm

Nat myśląc iż ona będzie się wyrywać został zupełnie zaskoczony, Neya odwzajemniła jego pocałunek. Był bardzo tym zaskoczony, ale tak jakby zadowolony z tego iż spotulniała i nie śmiała się mu sprzeciwić, oderwał się od jej ust i spojrzał w jej oczy. Przesunął dłoń na jej policzek, uśmiechną się wpatrując się w dziewczynę, która to jeszcze przed chwilą była tak zdesperowana i gotowa zrobić wszystko by tylko uciec. Pogładził policzek Neyi uśmiechając się i wpatrując się w jej oczy, poczuł się jakoś dziwnie tak na nią patrząc, w ogóle był bardzo zaskoczony tym, że w ogóle się nie sprzeciwiła. Jednak podobała mu się teraz jej uległość.
Nie mówiąc ani słowa przeczesał włosy niewiasty wpatrując się w nią jak w obrazek, dziwne było to, że tak nagle się zmieniła, musiała zrozumieć już, że jest tylko słabą kobietą, która nic nie może zrobić. Nathaniel westchną ciężko, nie mógł jej tu przetrzymywać wieczność w końcu ona ma gdzieś tu swój dom, a on jest intruzem na tej planecie. Spojrzał ponownie w oczy Neyi, był jakiś smutny chociaż musiał ją wypuścić wolałby ją mieć tu.
-Jesteś wolna, już nie będę cie tu więził.
Wymamrotał ponownie gładząc jej policzek jednakże po chwili zwyczajnie się odsunął nieco i sięgając po drewno dorzucając kilka kawałków do ognia, wpatrywał się ponownie tylko w płomienie, owinął ogonek wokół pasa. Już kiedyś czuł się tak dziwnie, ale ciągle brakowało mu kilku części z pamięci, których już zapewne nigdy nie odzyska. Nat westchnął ponownie nie rozumiejąc jak się czuje, nie wiedział co go w ogóle opętało, że tyle czasu tak przetrzymywał tu Neye.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Sro Sie 15, 2012 6:07 pm

Ich usta rozłączyły się, ale nadal pozostawały w bliskości. Oczy halfki otworzyły się i patrzyła na niego uśmiechając się ulegle. Nie potrafiła nic opowiedzieć. Za to jego wzrok mówił jej wszystko, prócz tego, co za chwile miała usłyszeć. Pogładził jej policzek, mruknęła na ten gest mrużąc powieki. Jego głos był smutny jak i wyraz twarzy. Słowa dały jej wolność? Dobrze usłyszała? Była wolna, mogła wrócić do domu? Jej serce zabiło jeszcze szybciej. Tego właśnie pragnęła. Uwolnić się do niego, przecież przez ten cały czas oto się tak starała. A wystarczył tylko, pocałunek, uległość, okazanie delikatności? Sama nie wiedziała, ale poskutkowała. Jak tylko odwrócił się do niej tyłem nie widział jak bardzo się ciszyła. Jaką sprawił jej radość. Jej uśmiech przybrał całkowicie inną formę. Był szczery, pełen naładowany dobrymi emocjami i optymizmem. Nie czuła się tak dobrze od dobrych paru godzin.
Chrząknęła i podniosła się. Spokojnie podreptała na bosaka do plecaka, trzymając go w dłoni pomachała na pożegnanie nic nie mówiąc. Ruszyła w stronę lasu. Będąc o jeden krok dalej od saiyana czuła dziwną igiełkę w serduszku kującą coraz mocniej, ale nie zważając na to w zaparte szła dalej. Opuszczając polankę przy zbiorniku wodnym odwróciła się na moment w stronę ogniska. Jej wzrok zatrzymał się na Nathanielu. Położyła wolną dłonią na krtani. Było jej smutno z jakiegoś powodu, ale musiała wracać do matki. Była pewna, że zamartwia się już o nią. Pomału znikała za drzewami. Jednak wychylała się, by jeszcze choć na chwilkę nie spuścić go z oczu.
Kiedy jednak zniknął, odwróciła głowę przed siebie i ruszyła spokojnie w głąb lasu.

ZT--->LaS
Powrót do góry Go down
Go??
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   Sro Sie 15, 2012 10:01 pm

No i po swoich słowach został sam siedząc przy ognisku i gapiąc się na płomienie, czuł się bardzo dziwnie w ogóle nie miał najmniejszej ochoty tak tu siedzieć. Podniósł się i podszedł do miejsca gdzie zostawił ubrania, ubrał się i przechadzał się w pobliżu wodospadu aż trafił do jaskini znajdującej się za nim była niewielka ale zawsze mogła stanowić jakieś schronienie przed ulewą czy czymś tam innym. Nathaniel nie chciał jednak pozostawać w tej chwili w tym miejscu do tego robił się głodny na długo nie wystarczył mu jeden dzik więc postanowił znaleźć sobie coś do zjedzenia w lesie, miał tylko nadzieję, że nie trafi tam na nikogo oprócz czegoś co można zabić i zjeść. Marzył mu się porządny posiłek, a nie zaledwie jakaś przystawka w postaci tylko jednego dzika. Saiyan wymaszerował z jaskini i natychmiast skierował się do lasu przechadzając się między drzewami wypatrywał czegoś co może spokojnie zabić by zjeść, oddalał się coraz bardziej od miejsca gdzie płonęło ognisko, ale miał zamiar tam wrócić i to całkiem niedługo.
Był tylko ciekaw czy w ogóle uda mu się cokolwiek upolować w tym lesie, fakt zwierząt nie powinno tu brakować, ale zapewne poukrywały się gdzieś, a on nie miał ochoty przeszukiwać każdego kamienia z zamiarem znalezienia posiłku.

z/t ----> Las
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jaskinia za wodospadem   

Powrót do góry Go down
 
Jaskinia za wodospadem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Jaskinia czaszki
» Jaskinia Dwojga Lwiątek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: