Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Pub "Pełnia Księżyca"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Pub "Pełnia Księżyca"   Sro Maj 30, 2012 12:20 am

First topic message reminder :

Najgorsze, ale jednocześnie posiadające najwięcej uroku miejsce na Vegecie. Jedyny pub w galaktyce, w którym burdy muszą być z góry umawiane i opłacane, a podczas nich wystawiane są specjalne butelki do tłuczenia.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
The author of this message was banned from the forum - See the message
KOŚCI



Liczba postów : 574
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Pon Kwi 29, 2013 7:57 pm

The member 'Blade River' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Raziel
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
avatar

Liczba postów : 880
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

SCOUTER
HP:
66180/97500  (66180/97500)
Ki:
63569/93600  (63569/93600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Pon Kwi 29, 2013 9:31 pm

Czekał w łazience kilkanaście minut jednak Blade w dalszym ciągu się nie zjawiał. Zaczęło to już irytować młodego kadeta. Nie dość, ze jego towarzysz nie miał żadnego pomysłu to jeszcze nie posłuchał prośby szmaragdowookiego. Po kolejnych minutach Saiyanin usłyszał krzyki i donośny głos. Najwidoczniej zaczęła się walka. kruczowłosy postanowił wyjść i sprawdzić co się dzieje. Zobaczył tłum, który oblegał arenę, na której stał dość wysoki Saiyanin i Blade. Raziel nawet się nie zdziwił. River zachowywał się do młodszego stażem kadeta z góry i arogancko, a swoim zachowanie i olaniem towarzysza tylko potwierdził swoją opinię u Raziela. Młodzieniec stanął koło stołu z fantami, na którym leżał scouter Blade’a. Postanowił nie wtrącać się na razie. Czekał teraz na rozwój wydarzeń.

Occ:
Ver robię za widza.
Powrót do góry Go down
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje
The author of this message was banned from the forum - See the message
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 574
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Wto Kwi 30, 2013 1:55 pm

The member 'Blade River' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
The author of this message was banned from the forum - See the message
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 574
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Wto Kwi 30, 2013 2:17 pm

The member 'Blade River' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
The author of this message was banned from the forum - See the message
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 574
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Wto Kwi 30, 2013 2:38 pm

The member 'Blade River' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
The author of this message was banned from the forum - See the message
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 574
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Wto Kwi 30, 2013 3:04 pm

The member 'Blade River' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
The author of this message was banned from the forum - See the message
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 574
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Wto Kwi 30, 2013 3:39 pm

The member 'Blade River' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
The author of this message was banned from the forum - See the message
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 574
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Wto Kwi 30, 2013 4:05 pm

The member 'Blade River' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Sro Maj 01, 2013 1:24 pm

Ludzie z początku kibicowali tylko i wyłącznie Sharpenowi. Dopiero po którymś, celnym ciosie Blade'a, widownia podzieliła się i wiwatowali "kadet, kadet!!" gdyż nikt z nich nie wiedział jak ma na imię ów wojownik. Łysy był pod wrażeniem zdolności bojowych nowego. Ale nie rozważał przerwania walki. Nagle w tym samym momencie zdało usłyszeć się charakterystyczne pikanie dwóch scouterów. Dlaczego charakterystyczne? Bo naoczna maszynka Saiyańska wydawała taki dźwięk tylko w momencie, gdy przychodziła wiadomość. Jeden ze scouterów należał do Łysego Saiyana. Ten od razu założył go na ucho, po czym odczytał wiadomość. Na jego twarzy pojawiło się zdenerwowanie. Zrobił się lekko czerwony.
Drugi scouter należał do.. Blade'a ! Niestety ten nie miał w tym momencie szans na odczytanie wiadomości. Uderzył on bardzo szybkim ciosem Sharpen'a. Ten jednak jakimś cudem zablokował ten cios i odskoczył. Chyba szykował się do użycia techniki jednak ktoś mu przeszkodził. Przed nim niemal błyskawicznie pojawił się łysy. Sharpen gdy go zobaczył opuścił ręce na dół i ukłonił się. Wiedział, o co chodzi.

-No cóż właśnie obejrzeliśmy wspaniałą walkę dwóch wojowników na zbliżonym poziomie. Zrobiliście takie wrażenie na różnych ludziach, że nie chcemy wyłaniać zwycięzcy i nie chcemy, żebyście się jeszcze bardziej poturbowali. Walka zostaje zakończona remisem. Ty wojowniku możesz wziąć swój scouter i iść. Słyszałem, ze dostałeś wiadomość. A no i mam nadzieje, że jeszcze do nas wrócisz. -ludzie uspokoili się. Sędziowie bardzo rzadko przerywali walki. Robili tak w przypadku, gdy walki były na tyle wyrównane, że zwycięzcę można byłoby wyłonić dopiero, gdy ten drugi będzie nieprzytomny, bliski śmierci leżał na ziemi. Nie podobało im się to, jednak mimo wszystko nagrodzili obu brawami. Sharpen podszedł do Blade'a, gdy łysy zszedł mu drogi idąc po napierśnik i udał się do pomieszczenia, z którego go wziął.

-Dziękuje za walkę-podał rękę Blade'owi. Chyba za to szanowali go kibice. Szanował przeciwnika, zawsze po walce, nie ważne czy wygrał czy przegrał, podchodził i podawał rękę. Lubił walczyć, ale nie zabijać. Po wymienieniu uścisku machając do widowni udał się w kierunku lady gdzie zamówił dla siebie whisky. Łysy wyszedł z pomieszczenia i wykrzyczał.

-Krótka przerwa. Za trzydzieści minut wznawiamy walki-ludzie coś mamrocząc rozeszli się.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
The author of this message was banned from the forum - See the message
Raziel
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
avatar

Liczba postów : 880
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

SCOUTER
HP:
66180/97500  (66180/97500)
Ki:
63569/93600  (63569/93600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Sro Maj 01, 2013 5:29 pm

Walka. Coś do czego Saiyanie są stworzeni i do czego są szkoleni od dziecka. Każdy ma w sobie potencjał. Niektórzy przejawiają od początku zamiłowanie, zaś u innych jest ono głęboko uśpione. Raziel szkolony przez ojca i matkę na godnego potomka elity miał to zakorzenione bardzo głęboko. Jednak dzięki swojemu nastawieniu, mógł być groźniejszy nawet dla silniejszego przeciwnika. Czarnowłosy umiał obserwować i wyciągać wnioski, co było bardzo pomocne.

Walka trwała w najlepsze i chłopak musiał przyznać, że Blade radzi sobie nad wyraz dobrze. Raziel zaczynał wątpić w jego wcześniejsze słowa. River był dość silny i znał silne techniki walki. Jednak nie zdradził się tym przed Razielem, ale każdy robi na swoje. Po kolejnym ciosie Blade’a rozległ się donośny pisk urządzeń. Oznaczało to jak nic, że na scouter doszła wreszcie wiadomość od koszarowego. „Długo mu zeszło, składał kod pod wiadomość, czy może ją szyfrował.” myślał sarkastycznie chłopak. Ku jego zdziwieniu, łysy Saiyanin, który wyzwał Rivera na walkę, również dostał wiadomość i ją odczytał. Jego wyraz twarzy zmienił się diametralnie. Po chwili zakończył dość wyrównaną walkę ogłaszając remis. Coś tu szmaragdowookiemu nie pasowało, jednak na razie postanowił się nie wychylać. Czekał aż jego towarzysz skończy rozmawiać ze swoim byłym przeciwnikiem i wreszcie ruszy się po swój scouter. Kiedy zwrócił się z pytaniem Raziel tylko się uśmiechnął.
- Cóż na moje oko jest nieźle napalona, jednak coś mi tutaj nie pasuje. Tych trzech kolesi może mieć jakiś związek z naszą misją tak samo jak tamta dziewczyna. – powiedział Raziel, zaś po chwili dodał. – Gratuluję niezłej walki, ale lepiej chodźmy w jakieś spokojne miejsce i sprawdźmy nowiny.
Mówiąc to delikatnie wskazał na scouter, który Blade już zdążył sobie założyć. Gra zaczynała wchodzić w kolejną fazę.

______________________

Powrót do góry Go down
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Pią Maj 03, 2013 11:37 am

Wiadomość:

Dowiedzieliście się czegoś? Długo się nie ujawniał, więc, jeśli wy też nic nie wiecie to macie chwile wolnego do następnej wiadomości. Tylko nie wracajcie do Akademii!! To jest rozkaz! Macie być cały czas gotowi na wezwanie.


Wiadomość nie była podpisana. Nie padał w niej żaden konkret. Nadawca celowo ich unikał. Gdyby ktoś przejął scouter młodego Kadeta, to wiadomość o szpiegu mogłaby być niebezpieczna.

W barze atmosfera się uspokoiła. Dużo ludzi stało przy barze popijając drinki. Kąt, w którym jeszcze niedawno odbywały walki już całkowicie opustoszał.

Occ:
Róbta, co chceta ^^. Możecie zostać i dalej szukać informacji, bądź pójść w jakieś inne miejsce.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
The author of this message was banned from the forum - See the message
Raziel
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
avatar

Liczba postów : 880
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

SCOUTER
HP:
66180/97500  (66180/97500)
Ki:
63569/93600  (63569/93600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Sob Maj 04, 2013 12:04 pm

Nie musieli zbyt długo czekać na wiadomość. Kilka chwil po tym jak odpowiedział Blade’owi na pytanie scouter zapiszczał i towarzysz Raziela mógł odczytać informacje od koszarowego. Po skończeniu, Blade dał wiadomość na chwilę kruczowłosemu. Nie podobało mu się to co przeczytał. Żadnych nowych informacji. Tylko czekać i obserwować. Plusem tego było, że mogli wreszcie opuścić ten lokal, byle nie wracać do Akademii i być w ciągłej gotowości. Kiedy młody kadet oddał scouter Blade’owi to ten stwierdził, że idzie się czegoś napić, a Raziel może wrócić do swojej koleżanki. Szmaragdowookiemu nie uśmiechało się to za bardzo, wolał nie ciągnąć dłużej tej farsy, bo czuł, że mogło by się to źle skończyć. Ale kultura i stopień społeczny zobowiązywały do pożegnania. Chcąc nie chcąc chłopak ruszył za Bladem do baru jednak w połowie skręcił i usiadł kilka krzeseł od swojego towarzysza. Raija wyglądała na znudzoną, lecz kiedy tylko ujrzała młodzieńca od razu się rozchmurzyła. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć czy też zamówić kolejną kolejkę Raziel zaczął mówić.
- Miło było z Tobą spędzić czas, ale muszę już na dziś uciekać. Obowiązki wzywają. Może kiedyś w przyszłości wpadniemy na siebie. Miło było cię poznać – powiedział młodzieniec, po czym, wstał i delikatnie skinął głową swojej koleżance. W następnej chwili przemierzał tłum Saiyan i kierował się do wyjścia. Jego twarz znów stała się obojętna, a oczy zimne. Kiedy wyszedł na ulicę, pomyślał chwilę co ze sobą zrobić. Po krótkim namyśle postanowił rozprostować kości i rozgrzać mięśnie. A najlepszym do tego miejscem był Park. Uniósł się do góry, po czym zaczął lecieć w kierunku zielonej oazy.

z/t => Park

______________________

Powrót do góry Go down
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje
Kurisu

avatar

Liczba postów : 136
Data rejestracji : 04/12/2016


SCOUTER
HP:
1469/2775  (1469/2775)
Ki:
2628/3600  (2628/3600)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Pon Gru 26, 2016 10:26 pm

Podróż do miasta nie zajęła mi nadzwyczaj dużo czasu, ponieważ nie oddaliłem się od niego aż tak bardzo. Na niebie ściemnia się coraz bardziej, ale jeszcze jest dużo czasu, zanim zapanuje noc. Przed zapadnięciem kompletnego mroku będę musiał wrócić do akademii, aby nie oberwało mi się za złamanie pozwolenia. Wszedłem do PUBU i podszedłem do baru siadając przy nim na jednym z wolnych krzeseł. Rozejrzałem się po innych saiyanach będących w środku. Jest tutaj koszmarnie, a ludzie siedzący tutaj wyglądają, jakby spędzili swoje życie tutaj od samych narodzin nie wychodząc w ogóle na zewnątrz. Po chwili podszedł barman.
- Co polać?
- Dawaj kolejkę jakiegoś dobrego alkoholu. Albo mogą być nawet trzy kolejki. -
Poczekałem chwilę na ruch barmana. Poszedł po trzy szklanki i postawił je przede mną koło siebie niemalże stykające się ze sobą. Przyniósł je wpychając swoje brudne paluchy do środka szklanek. Wyjął spod lady jakąś butelkę i pochylając nad szklankami nalał od razu do wszystkich rozlewając nieco na lad baru. Wziąłem jedną szklankę do ręki i zacząłem spokojnie popijać alkohol, następnie wziąłem się za to, po co tutaj przyszedłem, czyli za obmyślenie sytuacji, która mnie czeka oraz ułożenie sobie planu, aby sprawnie wszystko poszło. Więc tak:

Czeka mnie trudna misja z kimś o wyższym stopniu - prawdopodobnie z jakimś Nashi, który będzie szefem drużyny, w który skład wchodzę ja, Jaca i ten debil Taz. Nie wiem dokładnie, na czym polegać będzie ta misja, ale to pewnie będzie na zasadzie czegoś takiego, że nam da coś najłatwiejszego do zrobienia, co wcale nie oznacza, że będzie to dla nas łatwe. Ja powinienem dać sobie radę, ale nie wiem co może się stać, kiedy Tazowi zacznie odwalać lub zrobi coś głupiego. W tym celu będę musiał go teraz jak najszybciej przygotować do tej misji i uprzedzić Jaca o tym, że ten pajac ma skłonności do robienia głupot. Po misji, albo w jej trakcie, jeżeli dobrze pójdzie, pewne jest to, że wyróżnię się od tej hołoty, przez co być może ten Nashi doceni to, zobaczy, że mnie stać na coś więcej i ewentualnie wtedy może mnie czegoś indywidualnie nauczy. Będę musiał wypytać się o to za plecami drużyny, bo oni też będą chcieli spróbować, a nie mam ochoty ani chwili dłużej męczyć się z tą bandą. Oczywiste jest również to, że będę musiał zapytać go o super wojownika. Jeżeli dobrze się spiszę może nauczy mnie, jak się w niego zmienić. Bardzo przydałaby mi się ta umiejętność, choć nie wiem, kiedy będę miał okazję się jego o to spytać. Nie mam ochoty pytać się o to przy nich, gdyż jak mówiłem wcześniej również będą próbowali zgarnąć go dla siebie, a nie oszukujmy się, ale ja mam o wiele większy potencjał, niż ci dwaj. Jeżeli chodzi natomiast o Taza, najpierw muszę udać się do Jaca i powiedzieć mu o Tazie, wtedy powinniśmy porozmawiać z nim i przygotować go do tej misji dla dobra sprawy.

Rozmyślałem sobie dalej pijąc kolejną szklankę i machając sobie delikatnie na boki swoim ogonem. Spojrzałem się wtedy na bok, zwróciłem uwagę na tajemniczego mężczyznę w kapeluszu i szarym polarze. Tajemnicza postać zaczęła iść w moją stronę, następnie usiadła obok mnie. Mimo nie patrzenia się na niego cały czas zwracałem uwagę na jego ruchy. Wtedy nachylił się bokiem w moją stronę, aby szepnąć mi coś na ucho.
- Psst! Młody. Masz kasę?
- Że co? -
Odpowiedziałem mu również cichym głosem.
- Denerwuje cię ktoś? Może chcesz kogoś kropnąć? Pozbędę się problemu za pieniądze. - Wtedy poznałem po głosie swojego dawnego znajomego.
- Ted? To ty? Robisz za najemnika?
- Tak, tak. To ja, ale ciszej. Nie daję zniżek po znajomości. Więc jak?
- Cholera, nie! Przestań. Chcę tylko porozmawiać. To ja, Kurisu.
- Tak, tak, panie Kurisu. W takim razie już wiesz, kogo mam zdmuchnąć? -
Zmienił się nie do poznania. Robi teraz za cichego najemnika? Pieniądze poprzewracały mu w głowie i nawet nie chce słyszeć o tym, że znamy się z dzieciństwa, czy jestem przypadkowym saiyanem, bo to dla niego już żadnej różnicy nie robi. Spojrzałem się na niego z agresją wypisaną na twarzy.
- Lepiej siebie kropnij, zanim ktoś cię w tym wyręczy. - Złapałem za swoje szklanki i odsunąłem się od niego kawałek na bok. Piłem dalej. Chyba obmyśliłem już wszystkie sprawy, tak więc była już zaraz odpowiednia pora, abym zaczął wracać. Dopiłem do końca, wtedy zacząłem odczuwać duszności. Lekko zdziwiłem się, ale zapewne to przez ten natłok ludzi w środku, a w dodatku pomieszczenie to nie jest wcale klimatyzowane. Zacząłem odczuwać również nieco delikatny ból i kłucie w klatce piersiowej. Nie rozumiałem, o co chodzi. Nigdy wcześniej tego nie odczuwałem. Po chwili zaczął towarzyszyć temu również ból głowy. Złapałem się za głowę schylając ją w dół. Ból głowy był bardziej odczuwalny, niż jakikolwiek inny. Po chwili skuliłem się w pół i złapałem się obiema rękoma za głowę. Zaczął rozmazywać mi się nieco ekran i zaczął falować na boki, jak bym był totalnie nawalony niczym uliczny pijaczyna, a przecież wypiłem tylko trochę. To nie mogło być na skutek wypitego alkoholu, dosypać raczej też nikt mi nic nie mógł, ponieważ miałem butelki cały czas na widoku. Działo się coś innego, czego nie rozumiałem. Inni saiyanie w środku myśleli, że nawaliłem się już jak świnia, więc złapali mnie za fraki i wyrzucili na ulicę. Ledwo udało mi się wstać z ziemi. Trzymając się za głowę próbowałem się rozejrzeć. Ciężko mi się oddychało, nie mogłem opanować sytuacji. Obraz był mocniej rozmazany i bujało się wszystko, w dodatku miałem jeszcze przed oczami białe przebłyski, przez które na chwilę nic nie widziałem. Zacząłem łapać orientację w terenie i udałem się prosto do akademii - do mojej kwatery. Nie czuje się najlepiej. Nie wiem, co się ze mną dzieje. Jest źle. Szedłem wolnym krokiem chwiejąc się na chodniku. Czułem, że zaraz padnę, więc chciałem jak najszybciej udać się do kwatery, aby uniknąć kary i bezpiecznie spędzić noc. Czuję, że wyzionę zaraz ducha.


OOC:
Nie wiadomo, co się ze mną dzieje. Mam obniżoną sprawność bojową i jakąkolwiek inną.
Zt>do kwatera Kurisu
Powrót do góry Go down
Rota

avatar

Liczba postów : 179
Data rejestracji : 16/10/2015

Skąd : Wielki Świat

SCOUTER
HP:
120/120  (120/120)
Ki:
90/90  (90/90)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Pią Sie 18, 2017 10:15 pm

W pomarańczowych oczach młodej saiyanki odbijały się przechodzące obok baru postaci. Nie zwracały w ogóle uwagi na to, że ktoś siedzący po drugiej stronie szyby ich obserwuje.
Dziewczyna zakryła dłonią usta, gdy zaczęła ziewać. Zamlaskała przy tym. Nudziła się, podobnie jak jej towarzysz Altador, który siedział naprzeciwko.
Po cywilnemu ubierali się w to, co mieli pod ręką. Ona miała na sobie skórzane spodnie oraz kurtkę z łańcuchami, buty do kolan na grubej podeszwie przypominające nieco wojskowe buciory. Biała koszulka, z którą kontrastował jej największy skarb, jakim był medalion, zaś na czole posiadała czerwona bandankę, a na dłoniach rękawiczki bez palców. Między zębami trzymała wykałaczkę. Patrzyła to na przyjaciela, to na kufel z piwem, do połowy opróżnionym.
-No kurwa nie rozumiem, po co ty zbierasz te figurki?-Rota przeniosła wzrok na Nameczanina, który miał przed sobą kilka figurek z ruchomymi częściami.
ca tylko spojrzał na Rotę, po czym wrócił do spisywania w małym elektrycznym notpadzie informacje, jakie figurki posiada, a jakich nie.
Zielony ubrany był bluzę z kapturem, sportowe spodnie oraz coś na wzór adidasów na nogach. Na głowie miał kaszkiet z napisem „What the hell”.
-No weź no...-Rota złapał jedną z figurek.-Co ty chcesz robić z takimi figurkami?-zrobiła wielkie oczy, kiedy Altador z torby na ramię, leżącej obok wyjął sporej wielkości pudełko.
Jak tylko je otworzył oczom dziewczyny ukazała się cała miniaturowa garderoba. Na jej widok, nawet jej oczy zalśniły dziwnym blaskiem, a ogon zaczął nerwowo poruszać się na prawo i lewo.
-Psia jucha! Jakie to zajebiste! Pokaż co tam masz jeszcze?!-Rota przyciągnęła pudełko, aby zrobić mały rekonesans.
Zaczęła przyglądać się kolekcji Altadora, który uśmiechnął się szczerze. Pozwolił przyjaciółce na wszystko. Obserwował ją uważnie, kiedy co chwila gwizdała na widok jego perełek.
-Czy to kupiłeś, czy zrobiłeś sam?!-dorwała różową sukienkę w koronki.
-Robiąc coś samemu osiągasz większą satysfakcję.-Altador rzucił tylko krótko nie spuszczając wzroku z Roty.
-Nie możesz normalnie odpowiedzieć?-Małpiatka wystawiła język.-Ej...czy to nie jest figurka tego całego księciunia?-swoimi oczyma dostrzegła rarytas w kolekcji Altadora.
-Tak.-Altador odpowiedział krótko.
Patrzył podejrzliwym wzrokiem na Rotę, której twarz ozdobił chamski uśmieszek. Spojrzała to na figurkę, to na różową sukienkę. Chwila moment i figurka księcia Raziela została przebrana w śliczną różową sukienusię, a na jego głowie założyła diadem.
-Hahaha. Teraz wygląda jak prawdziwa księż...książę.-Rota zaczęła się cicho śmiać.
-Uważam, że twoje zachowanie jest mało adekwatne do twojego wieku.-Altador pokiwał nieznacznie głową na boki.
-Pfff! I kto to mówi! Ktoś kto zbiera figurki.-Rota skrzyżowała ręce na piersiach, a potem odwróciła głowę w lewą stronę.
Akurat, kiedy tak droczyła się z Altadorem, w telewizorze, zamontowanym niedaleko lady leciały wiadomości. Oczywiście, nie mogło zabraknąć informacji o blokadzie w porcie, a także bo, a jakże,  że za niecałe trzy lub cztery dni wraca książę ze swojej misji.
-Czy nie ma dnia, żeby nie pieprzyli o tym bogatym paniczyku?-Rota upiła łyk piwa-My to musimy słuchać o tym, co się z nim dzieje, ale jego tacy jak my w ogóle nie obchodzą.-spojrzała kufel, na złoty trunek.W ogóle nie rozumiem, po co gadać o sławnych personach? Dla takich osób nie znaczymy nic, więc co nas powinno obchodzić ich życie i plany?-wsparła łokieć o blat stolika, po czym spojrzała za okno.-Patrz tylko Alt, na te laski, które ślinią się na widok głupiej, pluszowej zabawki z wizerunkiem księcia.-pokazała kciukiem na dwie młódki, które machały zabawkami, a do tego były całe w skowronkach.
Altador znowu zaczął grzebać w torbie. Wprawdzie wyglądało tak, jakby nie słuchał Roty, ale było wręcz odwrotnie. Kwestia była taka, że ten zielony wielkolud po prostu mało mówił. Po chwili, przed saiyanką pojawiła się dwudziestocentymetrowa, pluszowa maskotka księcia.
-A na co mi to?-Rota uniosła jedną brew ku górze widząc ów prezent.
Zdziwiła się jeszcze bardziej, kiedy Altador podsunął jej opakowanie szpilek.
-Tarcza w twoim pokoju z plakatem księcia.-Alt rzucił krótko.-Muszę przyznać, że wprawiłaś się w rzucanie nożami, skoro jeden z nich trafił w dość, intrygujące miejsce.-Nameczanin odkalsznął.
-Oczywiście, że tak.-Małpinka złapała za pluszaka, otworzyła opakowanie z igłami i zaczęła wciskać igły w zabawkę.-Nie wiem czemu, ale samo spojrzenie na jego ryj sprawia, że mam ochotę mu przywalić. Wiesz, to takie uczucie, że kogoś widzisz i już wiesz, że go nienawidzisz.-kolejna igła wylądowała w pluszaki, dokładniej w jej tyłku.-Nienawidzę go. Mimo, że go nie znam i nie chcę poznać. Poza tym, od kiedy tu jesteśmy, to tylko w kółko gdzieś wpadamy na jego durne fanki. I tylko och, ach i co to nie on. Nie ma tutaj lepszego faceta niż ten cały księciunio? Przecież on wygląda jak dziecko.-Rota wstała z siedziska.
Postawiła nogę na blacie, a lewą dłoń zacisnęła w pięść.
-Prawdziwy facet musi być taki jak Orion! Musi po nim widać, że brał udział w bojach!-Rota pochyliła się do Alta i dodała szeptem, by tylko on słyszał-A nie jak ten wymoczek.-usiadł grzecznie na swoje miejsce.
Zamachała ręką, aby zamówić kolejne piwo dla siebie, a dla Altadora wodę a jak dostała co chciała, wróciła do znęcania się nad pluszową zabawką, bo to przecież było dobre na oderwanie się od stresu i wyładowaniu emocji.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Pon Sie 21, 2017 9:56 pm

Niczym diabeł z pudełka z ciemnego konta nieopodal Roty i Alta wyszła postać. Młody mężczyzna w czerwonym uniformie i powiewającej z tyłu pelerynie, jednak bez elitarnego znaczka na zbroi. Kilka osób ujrzawszy Czerwonego Trenera posłało w jego stronę gest szacunku. Red usiadł na skraju baru, rozglądał się to tu, to tam udając brak zainteresowania, aż podszedł do niego barman.


- To co zwykle?
- Tak i to dwa razy – odparł zdejmując scouter i kładąc na ladzie.
- Ciężki dzień? Dzieciaki dają w kość?
- Robota doskwiera, ale czekam na kogoś.
- Nikki ma teraz klienta.
- Mam czas.....

Mężczyzna uciął rozmowę i upił łyk drinka. Już od jakiegoś czasu przyglądał się dziwnej parze. Nameczanin był na tej planecie niczym las na pustyni. Chwilę później bezczelnie i otwarcie gapił się na dwoje znajomych. Uśmiechnął się patrząc, jak Saiyanka wbija szpilki w pluszową wersję Raziela. Wstał i podszedł do stolika Roty. Bez słowa wziął z rąk dziewczyny pluszaka.

- Że też ja na to nie wpadłem..... – wymamrotał, co nie powinno paść z ust elitarnego wojownika. Powyjmował szpilki i powbijał je w głowę formując kształt korony. Nie ukrywał, że dobrze się bawił. Oddał dziewczynie lalkę mówiąc.

- Szanuj władcę swego, możesz mieć gorszego.

Trener wrócił na swoje miejsce sącząc drinka.
Czy to była groźba? Może czerwony stał w opozycji do króla? W każdym razie w miejscu publicznym pozwolił sobie na dużo. Może specjalnie prowokował dziewczynę? Ten, kto znał Czerwonego Trenera wiedział, że nigdy, nigdzie nie pojawia się i nie robi bez powodu.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Rota

avatar

Liczba postów : 179
Data rejestracji : 16/10/2015

Skąd : Wielki Świat

SCOUTER
HP:
120/120  (120/120)
Ki:
90/90  (90/90)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Pon Sie 21, 2017 11:03 pm

Nameczanim, z racji tego kim był, słyszał doskonale, co się dzieje dookoła. W tym, zdawał sobie sprawę, kto skrywał się w cieniu. Dlatego delikatnie, zwrócił wcześniej uwagę, odnośnie jej zachowania.
Ani on ani Rota nie musieli tego robić, bo ich to nie dotyczyło. Nie należeli do tego miejsca, byli tu tylko dlatego, że ona miała sen. Sen, a raczej urywek tego, co kiedyś było jej życiem. Niestety, przez zatrzymanie statku w porcie, musieli tutaj gnić, nie z własnej woli. Co im się to bardzo nie podobało. Oni mieli wolność, wolność za którą teraz tęsknili. Czuli się tutaj jak zamknięci w klatce, złotej klatce. Chcieli wrócić, tam w kosmos, być wśród gwiazd.
Altador obserwował Reda, który podszedł do nich, a potem zabrał Rocie zabawkę. Kobieta spojrzała na niego. Nic nie mówiła. Zmierzyła go wzrokiem. Kolejny burak, z nadętym ego, tak oceniła tego, który teraz koło niej stał i popsuł jej całą zabawę. Słuchała go z uwagą, ale ten saiyanin sprawił jej przykrość, bowiem Raziel, książę Raziel nie był jej księciem i nigdy nie będzie, nawet jeśli ktoś go zastąpi, to tamten też nim nie będzie.
Rotę to nie interesowało, czy to była groźba czy nie, podobnie jak jego pozycja do zostania królem. To nie był jej świat. Kiedyś może był, teraz już nie.
-On nie jest moim władcą, ani następny, ani następny. Nie należę do tego świata, to nie mój dom, nie mój świat. Moim domem jest kosmos.-patrzyła na zabawkę, która teraz miała na głowie koronę ze szpilek.-To przez takich jak on, jestem tylko cieniem, który nie ma przeszłości, a bez przeszłości jesteś nikim.
Altador nic nie powiedział, tylko położył jej dłoń na ramieniu. Spojrzał prosto w oczy, a nawet delikatnie się uśmiechnął. Chciał bowiem dodać jej otuchy, bowiem wiedział, co ona takiego czuje.
Ona nie znała tego trenera, więc uznała go za kogoś, kto po prostu za jakiegoś dziwaka, któremu nadmiar pieniędzy uderzył do łba, niczym woda sodowa. Owszem, pewno był tam sobie kimś, ale co ją to obchodziło? Niech sobie będzie nawet i szlachcicem, miała to głęboko w poważaniu.
Nameczanim otarł jej łzy z policzków. Nadal nie mówił nic. Spakował swoje zabawki, a także igły z pluszaka do opakowania. Rota nie dała sobie jednak zabrać miniaturki Księcia.
Saiyanka machnęła ręką, że zostawia na rachunku pieniądze. Tym razem, mogli sobie zaszaleć, bo udało się im zarobić nieco pieniędzy podczas pracy przy inwentaryzacji. Jednak, czas już było ruszyć tyłek, bo mieli mało mamony, a tą trzeba było oszczędzać. Naprawa statku kosztuje, a to teraz było priorytetem.
Oboje wstali, po czym wyszli przed bar. Nie mogli się za bardzo oddalać, bo czekali na resztę, więc Rota usiadła na czymś, co było jakby parapetem. Patrzyła na pluszową zabawkę, a potem na Altadora.
-Czemu mam szanować kogoś, kogo nawet nie znam? Kogoś, kto nawet nie wie o moim istnieniu?-nie spuszczała wzroku z towarzysza.-Na szacunek trzeba sobie zasłużyć, jeśli bym zobaczyła, że książę czynami robi coś, co sprawi, że mogę go szanować, to tak będzie. Póki co, dla mnie jest tylko kimś na wysokim stołku. Poza tym, to przez takich jak on jestem kimś, kto nie ma swojej przeszłości, jestem tylko cieniem, który nie istnieje. Co został wymazany z kart historii na zawsze.-oparła głowę o szybę, aby spojrzeć na lekko zachmurzone niebo.-Szkoda, że kiedy potrzebowałam pomocy, ktoś komu trzeba było ufać i szanować nie pojawił się, nie pomógł...tylko bardziej skrzywdził?-posadziła pluszaka obok siebie.
Z trudem powstrzymywała się przed tym, żeby się nie rozpłakać. Taka była prawda, władza tej planety, która niby to miała chronić poddanych, zrobiła jej wielką krzywdę. Dlatego gardziła tymi, którzy nazywali się władcami, wszystkich traktowała tak samo. Nawet wtedy, kiedy zostali wrobieni w morderstwo, władca, który rzekomo ich tak szanował i uwielbiał, rozkazał złapać i wsadzić do lochów, za porwanie jego córki i grabież skarbca. Mało tego posądził o morderstwo, co teraz mieli przez to kłopoty. Poważne. I czy ktoś, z tych siedzących na tronie, zechciał im pomóc? Wesprzeć? Nie. Więc nie miała powodu, by szanować kogoś, kto nawet ich nie wysłuchał.
Oboje z Altadorem siedzieli na parapecie, czekając na resztę. Mimowolnie, Rota oparła głowę o ramię zielonego, a ogon owinęła wokół jego pasa, tyle ile mogła. Dla niej, ten wielkolud był jak brat, do którego mogła zawsze się przytulić, ale zapewne z boku, wyglądało to nieco inaczej. Zamknęła oczy i po prostu zasnęła. Nameczanin tylko objął ją ramieniem, docisnął do siebie, tak, aby nie spadła. Wyjął z torby książkę, dość starą co dało radę zauważyć po odpadającej okładce i zaczął czytać. Tak, nie ma nic lepszego niż książka, którą kiedyś to uratował przed spaleniem, na jednym z wysypisk.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Sob Sie 26, 2017 10:12 pm

Nie było zbyt wielu rzeczy, które mogły zdenerwować Czerwonego Trenera ale ciepły drink i dzieciaki, które myślą że zjadły wszystkie rozumy, to elementy, które znajdowały się wysoko na liście. No i jeszcze przegrane z Zickiem w Mahjonga. Tak właśnie znalazł się tu przed Rotą. Przegrana partia z zakładem ale to raczej niebiosa zdecydowały postawić właśnie tego wojownika Saiyance na drodze.
Mężczyzna wziął szklankę i pofatygował się na zewnątrz. Czuł się rozczarowany płaczem dziewczyny. Podszedł do siedzących dzieciaków.

- No tak masz rację na szacunek trzeba sobie zapracować. Nowa rodzina królewska jest dopiero pól roku na tronie, a praca zajmie im kolejne lata. Nie wymagasz za dużo? Mniemam, że wiesz gdzie jest i co robi książę skoro twoim zdaniem nie pracuje TYLKO na TWÓJ szacunek, bo przecież reszta planety się nie liczy. Nie szanujesz nawet samej siebie, a od niego szacunku wymagasz? Ma zdejmować kotki z drzew? Kwiaty sypać przed Tobą? Oczekujesz medalu za swoje życie/ Pieniędzy? Nie ma sprawy, od reki mogę wypisać Ci ile tylko chcesz. Oczekiwałem czegoś więcej od kogoś, kto był w stanie włamać się do pałacu, a przede mną stoi rozpłakana nastolatka. Zastanów się czego chcesz, wiesz gdzie mnie szukać.


Mężczyzna wszedł z powrotem do baru i wrócił na swoje miejsce przy ladzie. Rota przynajmniej mogła się zorientować, że nie przyszedł tu przypadkiem, wie więcej i jest w stanie dysponować sporą gotówką, która mogłaby jej pomóc ale czy będzie w stanie podążyć tą drogą?

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Rota

avatar

Liczba postów : 179
Data rejestracji : 16/10/2015

Skąd : Wielki Świat

SCOUTER
HP:
120/120  (120/120)
Ki:
90/90  (90/90)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   Nie Sie 27, 2017 12:55 am

Jakże łatwo jest oceniać kogoś z góry, nie znając go, nie znając jego przeszłości prawda?
Czy niebiosa, to się jeszcze okaże. Chociaż podobno, mówi się, że czasami czyjeś drogi nie bez przyczyny się ze sobą krzyżują.
Jednak, Rotę czy Altadora mało obchodziła lista rzeczy, która mogła zirytować Czerwonego Trenera. To był jego problem, nie ich. Tak samo jak przegrana w Mahjonga z Zickiem. To jego wina, tylko i wyłącznie, że nie był uważny podczas gry, że nie myślał w taki sposób, jak powinien.
Nie wiedział, czemu Rota płakała, nie miał prawa tego wiedzieć, bo i skąd? Nie czytał jej w głowie, ani w myślach, tak samo szło w drugą stronę.
Altador wiedział, że Czerwony słuchał ich rozmowy, dlatego, kiedy się ujawnił tylko pokiwał głową na boki. Był bardzo zawiedziony postawą mężczyzny. Liczył, że ten podejdzie do tego znacznie inaczej, a nie wywyższy się tak, jakby pozjadał wszystkie rozumy. Altador wysłuchał tego monologu, a potem skupił się na Czerwonym Trenerze, zamykając przy tym powieki. Rota nie mogła tego słyszeć, bo spała.
-”Tylko słabeusz uznaje tudzież uważa, że okazywanie uczuć jest brakiem szacunku wobec samego siebie. Uczucia to część naszej osobowości, kreują nas, pozwalają nam być tym kim jesteśmy. To one sprawiają, że mamy swój punkt widzenia. Może i niektórzy uważają, że uczucia są ciężarem, ale to dzięki nim potrafimy wybraćdrogę, którą chcemy się kierować w życiu. Poza tym, trzeba nie lada odwagi, żeby przyznać się do swoich uczuć, a nie uciekać przed nimi.”-odparł nameczanin do saiyanina w jego myślach-”Szacunek to także opieka nad innymi, a ani ja, ani Rota tej opieki nie uzyskaliśmy od kogoś, kto nazywał siebie królem, władcą, imperatorem czy przywódcą wioski. Zatem, dlaczego mamy mieć szacunek do kogoś, kto powinien był nas chronić, a tego nie uczynił?”-Altador nadal mówił-”Skoro wie pan, o włamaniu, to wie także o dokumentach jakie pozostawiliśmy dla aktualnego władcy. Nie widzimy żadnych ruchów ze strony jego wysokości w tym kierunku. Przez to, co jest w tych dokumentach, Rota , nie tylko w sumie ona, straciła coś znacznie więcej niż tylko zdrowie, ale straciła samą siebie. Pan jednak tego nie zrozumie. Nie zrozumie, bo nie wyrwano panu serca, ani duszy. My, których skrzywdzono chcemy coś więcej niż pustych słów bez pokrycia.”-dodał nameczanin-”To nie pan zaznał samotności, to nie pan stracił coś cennego jak wspomnienia.”-dalej mówił w myślach saiyanina-”Pan posiada wspomnienia, wie kim jesteś. My tego nie posiadamy. Zupełnie tak, jakbyśmy byli książkami, z których ktoś wyrwał strony, na których zawarta została najważniejsza część historii. Ta, część której się już nie odzyska. Nie zdaje pan sobie sprawy, jak to jest budzić się codziennie pytając się samego siebie, czy to już jest ten dzień, kiedy sobie przypomnę, o tym kim naprawdę jestem. Tylko, że ten dzień nie przychodzi i w pewnym momencie pozostaje już tylko żyć tym, co jest teraz, tym co być może przyjdzie, a być może nie. Chociaż najlepiej jest żyć tak, jakby miało nie być jutra, bo kto wie, czy jutro nie obudzę się i znowu ktoś nie wyrwie kartek, których nie odzyskam i będę musiał spisywać swoją historię od nowa.”-Altador wziął głęboki wdech, a potem wydech.
On rzadko się odzywał, ale kiedy już to robił, mówił wprost, co leży mu na sercu, co myśli. Dzięki takiemu podejściu, też można było zyskać szacunek, bo jeśli się potrafiło powiedzieć wprost, bez owijania w bawełnę, to inni brali cię na poważnie. Skoro w takiej kwestii mówisz prawdę, nie ważna jaka jest, to w innych kwestiach też nie skłamiesz.
Altador zobaczył, że Rota zaczęła się wybudzać.
-Ominęło mnie coś?-zapytała kobieta, ziewając, a potem przeciągając się.
Nameczanin powiedział kobiecie, o tym co powiedział Czerwony oraz co powiedział jemu. Rota zacisnęła pięści, ale długo się nie denerwowała. Nie miało to sensu. Przyzwyczaili się bowiem, że ich nie rozumie nikt. Pokiwała tylko głową na boki. Spojrzała przez szybę, aby popatrzeć na Reda. Znowu pokiwała głową. Coś chciała powiedzieć, ale wtedy podszedł do nich Orion. Blizna przechodząca od czoła, aż po szczękę, która znajduje się po prawej stronie twarzy była dość widoczna w kilku miejscach. brak prawego oka, które zakryte zostało specjalną opaską z symbolem wyjącego wilka bardzo rzucała się w oczy, jednak nie bardziej niż mechaniczne lewe ramię, które zastępowało to stracone podczas zamachu.
Rota opowiedziała Orionowi o Redzie. Saiyanin spojrzał przez szybę na mężczyznę. Przyjrzał mu się uważnie. Nie bardzo mu się spodobał, zwłaszcza jak padło stwierdzenie o pieniądzach. Orion, jak i reszta towarzystwa nie potrzebowała pieniędzy w takim stopniu jak myślał ten tutaj. Za pieniądze nie odkupi się utraconego życia, wspomnień. To coś, czego pieniądze nie kupią.
Jeśli Red spojrzał w stronę, jak to nazwał dzieciaków, bez problemu mógł dostrzec to, w jakim stanie był Orion. Jak pokazywał na swoje mechaniczne ramię, a potem w nie popukał. Mimo, że się uśmiechał, podobnie jak Altador czy Rota, cała trójka była mimo wszystko smutna. To ich wyróżniało spośród wszystkich, ale też była między nimi więź, o której mało kto wiedział. Tego również, pieniądze nie kupią.
Orion nim cała trójka odeszła, porozmawiał chwilę z Rotą. Ta spojrzała na Reda, po czym zamyśliła się. Po chwili jednak potaknęła głową kilka razy. Saiyanin też skinął głową po czym wszedł do baru. Skierował swoje kroki w stronę miejsca, przy którym siedział Red. Zasalutował mu, a co ciekawe mimo posiadania stu lat na karku, dalej pamiętał jak to się robi.
-Słyszałem, od członka mojej rodziny o pańskiej propozycji finansowej. Doceniamy pana gest, ale podziękujemy.-Orion lekko się ukłonił, a jego basowy głos był nader przyjemny dla ucha-Jesteśmy szczęśliwi z tym, co mamy. Niczego nam więcej nie trzeba.-mężczyzna stał wyprostowany, patrzył uważnie na Reda-Jest jednak coś, co być może mógłby pan zrobić dla mojej Roty. Oczywiście, nic za darmo. Moja Rota będzie czekać na pana za dwie godziny, w parku, przy fontannie. Teraz jednak, udamy się na wspólny obiad, tak jak to zawsze o tej porze robimy. Życzę miłego popołudnia.-Orion ukłonił się nisko, zasalutował, po czym oddalił się nieznacznie.
Jednak odwrócił się i spojrzał na Reda.
-Mam jednak ogromną prośbę, moja rodzina nie jest na wysokim poziomie znajomości z panem, więc prosiłbym o należyty szacunek i zwracanie się do nich w należyty sposób. W taki, jak ja zwracam się teraz do pana.-Orion był bardzo spokojny, nawet kiedy wypowiadał te słowa jego ton mowy nie zmienił się-I następnym razem, proszę także spojrzeć na zachód Słońca i dostrzec, dlaczego jest ono podobne do życia, a wtedy zrozumie pan mnie oraz moją rodzinę i tych wszystkich, który nie mają takiego szczęścia, by być z nami w tych w miarę spokojnych chwilach.-Orion skinął głową, odwrócił się i wyszedł na dobre z baru.
Zabrał Altadora oraz Rotę tam, gdzie był ich dom, aby mogli, jak zawsze zjeść razem posiłek.
Nie na darmo Orion użył słowa rodzina, kiedy zwracał się do Reda. Miał też nadzieję, że Czerwony zrozumie, o czym mówił, w momencie wspomnienia o zachodzie Słońca. Jeśli facet był inteligenty to zrozumie ową zależność, jeśli nie...cóż...nie będzie zachodu, aby z nim rozmawiać czy nawet próbować cokolwiek zdziałać.

z.t-> park
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pub "Pełnia Księżyca"   

Powrót do góry Go down
 
Pub "Pełnia Księżyca"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Księga Estery powinna być usunięta z Biblii!!!
» Księgi POZABIBLIJNE
» Księga Henocha - zawiera Słowa Boże!
» Czy księga Jaszera jest wiarygodna i powinna być w Biblii?
» Ach, ten nasz ksiądz...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Miasto Centralne-
Skocz do: