Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
Lire
Liczba postów : 8
Data rejestracji : 18/11/2018

Skąd : Z Namek

Identification Number
Punkty Życia:
500/500  (500/500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Lire The New Order

on Nie Lis 18, 2018 8:48 pm
Imię: Lira

Rasa: Namekian

Wiek: 25 lat

Wygląd:
- Lire jest mierzącym koło metra dziewięćdziesięciu, Jasno czarno skórnym przedstawicielem rasy Namekian. Nie wyróżnia się zbytnio od pozostałych towarzyszy, no może kolorem skóry. Lire nosi na swojej główce coś przypominającego koronę, która jest wykonana ze srebra. Przechodząc do ubioru, który nasi zazwyczaj na co dzień. Długa szata bez rękawów, spowita kolorami ciemnego fioletu i pełną masą pozłacanych wzorów, którymi zazwyczaj są linie biegnące w każdą stronę. Pod spodem można dostrzec szaro ciemne spodnie, dość luźne, które są trzymają się na skórzanym pasku. Dodatkowo Lire nosi na sobie zwykłe trzewiki, brązowe. Nie posiada na sobie biżuterii, oczywiście po za koroną. Dodatki: Jego waga wynosi osiemdziesiąt kilo, a jego oczy są koloru czerwonego. Jego duże szpiczaste uszy są lekko poszarpane.

Charakter
- Na pierwszy rzut oka, zamknięty w sobie młodziak, który nie zamierza wykrzesać z siebie ani jednego słowa. Co prawda on po prostu nie przepada rozmawiać z obcymi i nic nie wartościowymi istotami, które w niczym mu nie zawadzają. Nie lubi tracić czasu na dialog, który nie wniesie do jego życia nic nowego. Chociaż czasami może się zdarzyć, że sam z siebie zacznie rozmowę. Wypada to w takich momentach, kiedy potrzebuje po prostu otworzyć do kogoś buźkę. Ogólnie Lire nie przepada za obcymi , jest nieufny i niezbyt przyjaźnie nastawiony na jakiekolwiek poznawanie nowych znajomości. Według niego, potrzeba dużo czasu żeby zbudować zaufanie, a co dopiero jakąś solidną więź. Dlatego też trzyma swój dystans do osób, które ostatecznie poznał. A jeżeli chodzi o niego samego. Może być uznawany za złą osobę, bezduszną i idącą po trupach do celu. Jest w tym większość prawdy. Lire sięga po wszystko, co pomoże mu osiągnąć cel. Jest inteligentnym i ostrożnym osobnikiem, który bardzo często rozmyśla nad wszystkim. Zwłaszcza nad podjęciem następnego ruchu. Nie przepada za osobami, które są złe z błahego powodu. Ani za takimi którzy tworzą chaos, tylko dla zabawy. Nie trawi, zbytnio pewnych siebie osób, które wykazują niski poziom inteligencji. Typowych wojowników, którzy myślą, że są wstanie podbić cały wszechświat.
Jest też w nim coś z szaleńca, który zazwyczaj nakręca się przy dobrym humorze. Kiedy wszystko idzie zgodnie z planem. Na jego buźce pojawia się radość i lekka pewność siebie. Choć trza przyznać, nie za często się to u niego ukazuje. No ale może mu trochę przy tym palma odbić.
Wściekłość też gości na jego twarzy, nawet częściej niż radość. A wszystko jest za sprawką nieudanych momentów w jego życiu, zrujnowanych planów i dostanie łomotu ostatecznie.  
Światełko w tunelu. Czyli jego dość dobra strona, którą jeszcze w sobie posiada. Jeżeli chodzi o dzieci, to jest jego słaby punkt. Miał w swoim życiu jedno dość wpływające na niego wydarzenie, które spowodowało, że po prostu dzieci są dla niego niewinnymi istotami. Dlatego też, pod żadnym pozorem ich nie krzywdzi. Nawet więcej, stara się im pomóc, gdy są w potrzebie i zabrać w bezpieczne miejsce. Nie potrafi wyobrazić sobie faktu zabicia dziecka, to by go zniszczyło do końca. - Tak więc Papa Lira, jest troszkę nadopiekuńczy w stosunku do dzieciaków. Chociaż nie zawszę, trza brać pod uwagę zło i chaos.

Główna motywacja. - Stanie się bogiem, podporządkowanie wszechświata i wskrzeszenie przyjaciela. To taki główny cel, no ale gdyby się nie udało. Plan awaryjny. - Zaprowadzenie porządku w jego galaktyce i kontrolowanie jej za pomocą żelaznej pięści. A gdyby to też nie wypaliło. - Utworzenie grupy, która pomoże w planie awaryjnym, a następnie przejdzie do planu pierwszego.  No, wszystko może się zmienić w podczas jego przygody.


Historia
Wszystko zaczęło się w jednej z wiosek na planecie Namek, gdzie na świat przyszło dziecię. Innego koloru niż pozostałe, było bowiem jasno czarne. Oczywiście nie miało to wpływu na nic, młody namekian dorastał normalnie wraz ze swoimi rówieśnikami. Dorastał, uczył się. Hodował niebieskie drzewka, pił wodę. Robił to co każdy pacyfistyczny zielony Namek, po prostu żył i się nudził. Z wiekiem Lire zaczął się zastanawiać, czy aby na pewno to jego przeznaczenie. Czy nie mógłby być kimś więcej, niż tylko jakimś farmerem. Powolne życie w wiosce nie niosło za sobą nic pożytecznego, dlatego też skierował się do wodza wioski i poprosił o szkolenie w walce. Chciał spróbować czegoś innego dla odmiany, niestety wódz się nie zgodził i tylko zaganiał młodego do pracy.  Fakt ten wywoływał u młodzieniaszka lekkie oburzenie i niechęć do pracy, dlatego też na własną rękę rozpoczął swój własny trening. Gdy już dzień dobiegał końca, Lire udawał się do swej tajemnej jaskini i tam starał się opanować wymyśloną sztukę walki.  Mijały miesiące, lata. Nic się nie zmieniało, wszystko wyglądało tak samo. Wszyscy robili co do nich należało, wszyscy po za Lire'm. Gdy osiągnął wiek dwudziestu lat oraz dostateczne umiejętności, postanowił przerwać swoją pracę w wiosce.

- Lire dlaczego nie pracujesz z resztą?
Spytał wódz, następnie zbliżył się do Namekian'a, który tylko spoglądał na okoliczne jezioro. Westchnął i zamknął oczy, po chwili odpowiadając na pytanie.
- Mam już dość tej nudnej, pozbawionej jakiegokolwiek sensu pracy.
Słowa dotarły do wodza, który tylko się skrzywił. Nic nie powiedział, tylko odszedł do swojego domku. Natomiast Lire odwrócił się i ruszył w stronę ścieżki, która prowadziła do jego jaskini. Na drodze jednak stanął mu Keel, wioskowy wojownik. Był znany z tego, że coś trenował i ogólnie tyle. Nasz ciemny Namek spojrzał na niego z lekką irytacją, nie lubił Keel'a. Zawszę był arogancki i robił co chciał, prawdziwy wojownik z bagien.
- A ty myślisz, że dokąd idziesz Lire? Praca się jeszcze nie skończyła.
Rzekł z groźną miną, tym samym krzyżując ręce na klatce piersiowej. Lire skrzywił się lekko w prawy bok, następnie lekko się uśmiechnął.
- A to co. Wprowadzasz dyktaturę? Mam prawo udać się gdzie chce i kiedy chcę, taki ktoś jak ty nie ma prawa mi mówić o moich obowiązkach.
Słowa widocznie uderzyły wojownika, niczym kamień w taflę wody. Bez zastanowienia się, Keel wyprowadził szybki atak z otwartej dłoni i uderzył Nameka prosto w twarz. Atak nie był mocny, ale wystarczył żeby Lire się cofnął o krok.
Z opuszczoną głową i wzrokiem skierowanym w ziemię, młodzian zamilknął. Wystarczyła chwila, żeby cała ta sytuacja zwabiła wszystkich pozostałych osadników.
- Każdy ma przestrzegać zasad, tyczy się to też ciebie ciemniaku.
Słowa odbijały się od uszu Lire, jak od ściany. Jedynie teraz co słyszał, to gniew wydobywający się z jego wnętrza. Każdy wokół stał i się przypatrywał, nawet sam wódz. Nikt nie reagował, nikt nic nie mówił. Zrozumiał to, że od samego początku był sam i nikt nie chciał się z nim zadawać. Tylko dlaczego, nie mógł tego pojąć.
Powoli unosząc głowę ku niebu, przez chwilę się zastanowił. Chciał zrobić coś, czego pewnie będzie żałował.
Jego twarz przedstawiała wściekłość i nienawiść, po raz pierwszy został znieważony.
- Mam nadzieję, że warto było!
Powiedział dość mocnym tonem, następnie zamachnął się prawą rękę i wyprowadził prosty atak w podbródek. Atak był o tyle skuteczny, z powodu iż nikt się nie spodziewał, że młody Lire zaatakuje. Na tym jednak się nie skończyło, bowiem szybko się obrócił na jednej nodze i prawą zamachnął się z całej siły, następnie uderzył na wysokości biodra. Tym samym powalając Kaal'a na ziemię. Był on troszkę większy od chłopaka, był też masywniejszy. Jednakże, młodziak nie lenił się całymi dniami i latami. Ciężko trenował, by zyskać choć odrobinę siły.
Nie minęło kilka sekund, a wojownik powstał i złapał się za bok. Jednak ciemny namek szybko kontynuował i wyprowadził potężny cios pięścią wprost w brzuch, co spowodowało wyplucie krwi z ust Keel'a. Ostatecznie Lire wytworzył w dłoni  małą kulę energii, którą wystrzelił prosto w brzuch wojownika, który poleciał wraz z nią do tyłu na trzy metry. Kula nie wybuchła, była po prostu na tyle skonstruowana, że odepchnęła cel na dostateczną odległość.
- Znaj swoje miejsce, śmieciu.
Rzucił Lire z uśmiechem na twarzy, następnie spojrzał na przerażonych Namekian.
- Lire!
Krzyknął wódz, który wyszedł mu na przeciw.
- Tym razem miarka się przebrała, zostajesz wygnany!
Te słowa jakoś też nie dotarły do młodego nameka, miał to gdzieś. Chciał wiedzieć tylko jedno.
- Co, dlatego że jestem czarny? Czy może dlatego jestem ignorowany przez całe moje życie!? Powiedz mi teraz wodzu, zanim i ciebie powalę na ziemię. Dlaczego?
Pytanie skierowane do najstarszego z osadników, rozniosło się echem po okolicy. Sam wódz przez chwilę zaniemógł, ale jednak wyprostował się i spojrzał prosto w oczy młodzieńca.
- To dlatego, że kryjesz w sobie mrok. Mrok, który jest zbyt niebezpieczny dla nas i dla ciebie. Od najmłodszych lat zdarzało ci się pałać nienawiścią do innych, zawszę było w tobie ziarno zła.
Biadolenie wodza było dość męczące dla uszu Lire, ale w końcu zrozumiał ten głupi powód. Dlaczego każdy go tak unikał.... Ale przecież to przez to ich tak nienawidził! Pozostawiony sam sobie, bez żadnego wsparcia. Bez żadnego  uczucia, pieprzenie! Same myśli o tym powodowały, że z ciemnego nameka ulatniała się aż aura.
Jednak po chwili wszystko ustało, jego cały gniew zniknął i poszedł w niepamięć. Chłopak odwrócił się na pięcie i ruszył przed siebie, zostawiając osadę i wspomnienia o niej za sobą. Był przecież teraz wolny, nie musiał się przejmować kretynami, którzy bali się jego z błahych powodów. Jego umysł otrzeźwiał i zaczął myśleć, w końcu teraz może robić co chce. Choć nie brzmi to tak fajnie, to jest wiele możliwości.
Rok później. Lire opuścił osadę i swoją starą jaskinię, po czym odszedł daleko na północ. Gdzie znalazł swoje nowe miejsce, swoją nową samotnię. Z dala od innych Namekian, bez żadnych zasad, które go ograniczają. Pozostał tylko jeden mały szczegół, który jakby nie patrzeć jest dość kłopotliwy.
- Jak opuszczę tą planetę?
Żeby zacząć nowe życie, potrzeba nowego środowiska. A najlepszym będzie? Jakiekolwiek inne, byle nie Namek. Problem jednak stanowi brak statku i pilota, sam przecież nie da rady odlecieć czymkolwiek. Dlatego też jego plany lądują na dnie jeziora.
Przygnębiony i zamyślony młodziak, siedział na górce i spoglądał na duże jezioro. Całkowicie pogrążony przeróżnymi myślami, Lire nawet nie usłyszał kroków zza jego plecami.
- Cześć
Rzekła tajemnicza postać, następnie stanęła obok chłopaka. Lire jedynie przekręcił wzrok, żeby dostrzec tajemniczą postać.  Jak się okazało, był to młody przedstawiciel Nameku. Wręcz dziecko jeszcze, które może miało z sześć lat. Ciemny namekian powstał, następnie otrzepał się z brudu.
- Nie jesteś zbyt daleko od domu, wiesz jak bardzo niebezpieczne jest podróżowanie samemu w twoim wieku.
Powiedział Lire, po czym zaczął się rozglądać. Nie pamiętał, żeby jakakolwiek wioska była w pobliżu.
- Ja się zgubiłem..
Dodał młodziak, po czym przykleił się do nogi ciemniaka. Trzeba było przyznać, że młode osobniki są naprawdę urocze. Takie niewinne i bezbronne.. Lire lubił się opiekować dziećmi, co prawda nigdy tego po sobie nie pokazywał.
Łapiąc młodego za główkę, chłopak uniósł go na wysokość swojej głowy. Tylko po to, by następnie umieścić go na plecach.
- Jestem Lire, a ciebie jak zwą?
Spytał, następnie ruszył przed siebie. W końcu młodziak powinien trafić do wioski, tam będzie najbezpieczniej. Tylko czy uda mu się ją znaleźć? Tak czy siak, po chwili ciemniak otrzymał odpowiedź od dziecka.
- Nel.
Po kilku długich minutach, Nel wraz z Lire znaleźli wioskę. Chłopak zatrzymał się jakieś dziesięć metrów przed pierwszym budynkiem, następnie powoli zdjął młodego z pleców. Zostawiając go w bezpiecznym miejscu, odwrócił się i ruszył dalej przed siebie. Niestety ktoś złapał go ponownie za nogę, a był to Nel.
- Jesteś już w domu, czego więcej ci potrzeba?
Spytał Lire,  który i tak kontynuował swoją drogę. Nawet z dzieciakiem przyklejonym do nogi.
- Nie zostaniesz?
Dlaczego dzieci muszą być upierdliwe.
- To nie jest moje miejsce. Wracaj do swoich przyjaciół, na pewno na ciebie czekają.
Rzekł ostatecznie, po czym się zatrzymał, żeby młodzik mógł zejść z jego nogi. Niestety tego nie zrobił, a jedynie wbił się pazurami.
- Ale ty jesteś moim jedynym przyjacielem, w końcu mi pomogłeś.
Tutaj Lire wziął głęboki oddech, został po prostu pokonany przez dziecko i jego małostkowe argumenty. Tutaj zaczęła się podróż ciemnego młodzieńca, który znalazł sobie przynajmniej tymczasowe miejsce. Co prawda dalej mieszkał w jaskini, tym razem mniejszej. Codziennie spotykał się z Nel, dużo spacerowali i rozmawiali. Lire wewnątrz siebie był bardzo szczęśliwy, bowiem miał z kim porozmawiać i miło spędzić czas. Nawet jeżeli to było dziecko, które miało swój świat i swoje marzenia. Młody namekian co prawda też uczył Nel'a, czego tylko mógł. A czy to nowych słówek, czy jak się zachować w danej sytuacji.
Mijały miesiące, a ich więź rosła i stawała się coraz silniejsza. W końcu zaczęli się określać braćmi, przez co stali się taką małą sztuczną rodzinką. Czas płyną spokojnie i szczęśliwie, aż do tego ponurego dnia.
Eksplozja wyrwała ze snu Lire, który przez kilka chwil zastanawiał co się stało. Zrywając się z ziemi, szybko wyszedł przed jaskinię i zaczął się rozglądać. Po chwili dostrzegł dym, który unosił się z miejsca, gdzie znajdywała się wioska Nel'a. Bez żadnego namysłu chłopak ruszył do przodu, by dowiedzieć się co się wydarzyło. Jedyne co tak naprawdę go interesowało, to Nel i czy jest bezpieczny. Zbliżając się do wioski, mógł zauważyć dwa ciała Namekian. Leżeli tuż przed wejściem, cali poobijani i we krwi.
Chowając się za jednym z budynków, Lire powoli skradał się w głąb wioski. Aż w końcu dotarł do centrum, gdzie jedyne co znalazł to śmierć. Cała grupa Namekian leżała bezwładnie na ziemi, ogień powoli się panoszył po okolicy. Chłopak był lekko przerażony, ale wzrokiem przeszukiwał pobliską ziemię w poszukiwaniu chłopca.  W końcu z jednego z domków, wygramoliło się dwóch nieznajomego pochodzenia gości w pancerzach bojowych. Jeden przypominał zwykłego jaszczura z pyska, drugi natomiast coś człekopodobnego z kolcami na buźce i dodatkowo miał pomarańczową skórę.  
- To ostatni, chyba.
Rzekł kolczastomordy, trzymając Nel'a za główkę. Nie minęła chwila i cisnął nim w resztę zwłok leżących na ziemi. Bezwładne ciało chłopca uderzyło o ziemię i przez chwilę buźka Nel'a skrzywiła się z bólu. Lire nie dostrzegł tego, bowiem zaślepił go gniew, jakiego jeszcze nigdy nie doświadczył. Wyskakując do góry z całej siły, wbił się w kłąb czarnego dymu. Następnie opadając w dół, skierował swoje obie nogi w miejsce gdzie ostatnio stał pomarańczowy osobnik. Jego pozycja nie zmieniła się przez ten czas, jedynie się rozglądał.
- Słyszałeś coś?
Spytał tylko swojego kompana i w ostatniej sekundzie spojrzał w górę. Jego wzrok jedynie dostrzegł parę butów, które wbiły się bezpośrednio w jego buźkę. Siła uderzenia była na tyle mocna, że zgięła przeciwnika i wbiła go w ziemię. Przy okazji łamiąc mu kręgosłup i jeszcze odrobinę krusząc czaszkę. Było jedynie słyszeć ryk wściekłości, który pochodził od ciemnego namekianina. Nim jaszczur się odwrócił w stronę Lire, on skierował swoją otwartą dłoń w jego gardło. Tym samym wbijając w nie swoje pazury, po czym Lire rozpędził się z przeciwnikiem i wbił w pobliski budynek. Siadając na nim, zaczął go bez opamiętania okładać pięściami po twarzy. Minęło kilka minut zanim chłopak doszedł do siebie i dostrzegł zmasakrowanego napastnika.
---->Click<----
- Nel!
Zrywając się szybko na nogi, chłopak pobiegł do Nel'a, który leżał na ziemi. Padł przed nim na kolana i wziął go na ręce, lekko szturchając powtarzał jego imię. Aż ten w końcu otworzył swoje małe oczka i z lekkim uśmieszkiem rzekł.
- P-przybyłeś...
Lire trochę podniósł się na duchu, widząc, że Nel żyje.
- Tak, już wszystko dobrze. Zaraz cię stąd zabiorę.
Dodał, lecz chwilę później główka chłopca bezwładnie oparła się o Lire. Chłopak dalej szturchał chłopca i próbował go ocucić, lecz tym razem to nie przyniosło żadnego efektu. Zalany łzami, starał wmówić sobie, że to tylko zły sen.
- Nie,nie,nie,nie,nie proszę.
Ani płacz, ani krzyk nie był wstanie pomóc. Osaczony śmiercią, nie spostrzegł nowo przybyłej grupy, która tylko przyglądała się całemu zajściu.
- Jeszcze jakiś został.
Rzekł zakapturzony osobnik, przed którym stało kilka osób. Byli tak samo odziani jak poprzedni, w pancerze bojowe.
- Panie Zou . Xen i Bullio nie żyją.
Dodał nieznajomy osobnik, który po chwili dołączył do grupy.
- Dostali proste zadanie i zawiedli, to wystarczająca kara dla tych robaków.
Odpowiedział Zou. Był dość niską osobą, jedynie co było widać to kawałek ogona wystającego spod płaszcz. Lire powoli odłożył ciało chłopca, następnie stanął na proste nogi. Gniew nie chciał opuścić jego umysłu, był nim wręcz zaślepiony. Wydając z siebie ryk, ruszył w stronę grupy. Niestety był to jego jeden i jedyny ruch, bowiem Zou nie wyglądał na osobę, która lubi babrać się w błocie.
- Za głośny.
Rzucił, następnie wycelował otwartą dłonią w Namekianina. Promień wystrzelił natychmiastowo, wbijając się w całego Lire. Można powiedzieć, że został zmieciony z powierzchni ziemi. Jego ciało powędrowało parę ładnych kilometrów od wioski, ostatecznie wpadło do jeziora. Sam ocknął się dopiero wieczorem, leżąc na brzegu, całkiem poobijany i zmęczony. Wydarzenia z dnia dzisiejszego wykuły się w jego pamięci na zawszę. Pokonany, żałosny i bez najmniejszej szansy na jakiekolwiek zmiany. Podnosząc się z ziemi i ledwo stając na nogach, postanowił przysiąc sobie zemstę.
Po kilku dniach wrócił do wioski, tylko po to żeby zabrać i pochować Nel. Stojąc nad jego grobem, chłopak spoglądał w niebo.
- Zrobię wszystko, żeby przywrócić cię do życia. Tylko nie w takim świecie.... Zmienię go, zmienię na świat idealny. Gdzie będziemy mogli normalnie żyć i zniszczę każdego kto stanie mi na drodze.
Od tamtego momentu, Lire zaszył się gdzieś w jaskiniach i przez kolejne cztery lata żył w odosobnieniu.

Tokeny Treningowe - 0

Całkowita ilość Tokenów Treningowych:
Tokeny Treningowe pozostałe do rozdania:

Statystyki

Siła: 50
Zręczność: 100
Wytrzymałość: 50  
Energia: 100
PL: 2700

- 500

Techniki
- 1 TKI - Kiai Go!: Fizyczna(Zwykła), Obrażenia: S, kontrolowany - Wojownik uderzeniem prostym tworzy turbulencje w powietrzu za pomocą ki, która podąża za celem aż do trafienia. Tą prostą technikę czyni świetną alternatywą na zręczne cele, które nie dają się trafić.

Przemiany
- Normalna

Umiejętności
- Aspekt Zręczności

Całkowita ilość Tokenów Nauki:
Tokeny Nauki pozostałe do rozdania:

Przedmioty:
300 SO
100 Jedzenia

Ważne informacje
- Nie jest towarzyski.
- Małomówny, tak z początku.
- Jego kolor skóry jest jasno czarny.
- Na główce nosi korono podobne coś.


Ostatnio zmieniony przez Lire dnia Czw Lis 22, 2018 6:26 pm, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Al
Esper Mod
Esper Mod
Liczba postów : 1521
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1200/1200  (1200/1200)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Lire The New Order

on Sro Lis 21, 2018 4:52 pm
Dobra więc wymienię kolejno:

Charakter ciekawy, wykalkulowana i wyrachowana postać, będzie się wyróżniać na tle reszty. Opis wyglądu oryginalny, całkiem fajny. Historia jest ok i nie mam zastrzeżeń. Osobistą opinię zachowam dla siebie ^^.

Jest natomiast w kp jeden błąd. W umiejętnościach wybierasz na start Aspekt nie umiejętność. W przypadku akrobatyki będzie to Aspekt Zręczności. Zmień Akrobatykę na Aspekt Zręczności i będzie ok. Po prostu żeby móc wykupywać określone umiejętności wpierw musisz wykupić dostęp do drzewka umiejętności, a te nazywamy aspektami.

W sumie tyle ode mnie :p

______________________

- 1 szy wynik o lol xD (z wybranymi pierwszymi preferencjami)

- 2 gi wynik nie dziwi mnie (z wybranymi alternatywnymi preferencjami które lubię, bo musiałem wybrać niestety 1 z dwóch :/)



Ach, to utrzymywanie porządku na czacie :3:
avatar
Lire
Liczba postów : 8
Data rejestracji : 18/11/2018

Skąd : Z Namek

Identification Number
Punkty Życia:
500/500  (500/500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Lire The New Order

on Sro Lis 21, 2018 5:25 pm
Poprawione o/
avatar
Al
Esper Mod
Esper Mod
Liczba postów : 1521
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1200/1200  (1200/1200)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Lire The New Order

on Sro Lis 21, 2018 7:02 pm
W takim rasie ode mnie Akcepcik

______________________

- 1 szy wynik o lol xD (z wybranymi pierwszymi preferencjami)

- 2 gi wynik nie dziwi mnie (z wybranymi alternatywnymi preferencjami które lubię, bo musiałem wybrać niestety 1 z dwóch :/)



Ach, to utrzymywanie porządku na czacie :3:
avatar
Vita Ora
Admin
Admin
Liczba postów : 797
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
500/500  (500/500)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Lire The New Order

on Czw Lis 22, 2018 10:05 pm
Dobra, ode mnie też Akcept. A pracą domową jest opracowanie sobie wioski, jeślito nie jest TA wioska nameczanska.

______________________

Vita Ora vel Vulfila vel Vanilla,
Head Admin
„Dziewica Vegetyńska.”

avatar
Asteria
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
Liczba postów : 1108
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: Lire The New Order

on Pią Lis 23, 2018 8:08 pm
Zamykam.

______________________


#66FFFF
Sponsored content

Re: Lire The New Order

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito