Dragon Ball New Generation Reborn
Dragon Ball New Generation Reborn

Go down
NPC
NPC
Liczba postów : 1219
Data rejestracji : 29/05/2012

https://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowi

Leśny strumień - Page 3 Empty Leśny strumień

Nie Cze 10, 2012 9:43 pm
First topic message reminder :

Leśny strumień - Page 3 Dragon13

Rikimaru
Liczba postów : 1293
Data rejestracji : 20/08/2012


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk1/1Leśny strumień - Page 3 R0te38  (1/1)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Czw Gru 05, 2013 9:48 pm
Po krótkim pokazie Chepri podleciał bliżej niebiesko-włosego i od razu zapytał o technikę po Bankoku Bikkuri, ale nie mógł zbyt wiele zdradzić, ponieważ sam tak naprawdę niewiele wiedział na ten temat poza tym, że jego ręka od przedramienia jest po prostu stalowa, mechaniczna i nauczył się połączyć odpowiednio energię z tymi właściwościami, a dzięki temu może zadać dużo poważniejsze obrażenia lub zablokować mocne uderzenie. Oczywiście Chepri, jeżeli jest w pełni człowiekiem to nie będzie w stanie w ten sam sposób wykonać takiego uderzenia, więc nie bardzo miał ochotę na tłumaczenie, ale zaciekawił go fakt, że czerwonowłosy zna technikę paraliżu, a więc Rikimaru mógł się spodziewać, że chłopak też ją umie.
- Szczerze mówiąc to było zwykłe uderzenie, ale było mocniejsze tylko dzięki temu, że moja ręka jest ze stali. Dosłownie.
Tłumaczenie uznał naprawdę za zbędne, bo i tak byłoby niezrozumiałe. Wyszczerzył tylko zęby i zacisnął pięść, ponieważ już był nieco rozgrzany na potencjalną walkę, ale nim jednak odezwał się, to Dragot już odzyskał w miarę dobrą sprawność, by samodzielnie unosić się w powietrzu, a jakby tego było mało również i postanowił się zemścić za tą srogą lekcję... To trwało zaledwie ułamek sekundy.
Leśny strumień - Page 3 Roux
Po prostu zamienił się w cukierek, a raczej karmelek. Podczas samej przemiany odczuwał dziwną aurę, a potem poczuł słodki smak w ustach. Mógłby nawet rzecz, że to było całkiem przyjemne, bo dawno nie miał nic słodkiego w ustach, ale... "O krówka... Co jest do czekolady? Ja Cię piernik." - sobie klął w myślach, ale coś mu nie wychodziło jak chciał. Były nadto przesłodzone. Później zauważył, że świat jest strasznie duży, a co dziwniejsze był myślącym i latającym cukierkiem lub też to Dragot go unosił za pomocą telepatii... nie, telekinezy. Dokładniej tak to brzmiało, a jego humor roił się coraz dziwniejszy... Zdawało mu się to wszystko niezwykle zabawne i w końcu zaczął się śmiać, a wpływ na to miały również słowa Dragota, który był pewien, że ma całkowitą władzę nad Rikimaru.
- Hahaha. Baka... Baaaaaaakaa. Co to miało być? Czy to normalne, żeby karmelek żył swoim życiem?
Później telekineza Dragota już nie działała, ponieważ sam się unosił za pomocą własnej mocy, ale nie tylko. Czuł się tak samo silny, ale był ograniczony małym rozmiarem. Plusem tej przemiany było to, że widział wszystko dookoła. Krążył wokół demona i wleciał w niego z dużą prędkością nokautując go po raz kolejny.
- Dobra, a teraz chciałbym wrócić do swojej postaci.
Zastanawiał się czy to samo się skończy, czy Dragot musi go odczarować. Próbował sam w jakiś sposób przełamać bariery, ale nie mógł znaleźć żadnego sposobu. Z początku zabawne, ale z czasem stawało się irytujące. Jako malutki karmelek może być trudnym przeciwnikiem dla Chepriego, ale z drugiej strony tamten mógłby go zjeść lub coś... To by było trochę przykre. Nie śmiał teraz proponować sparingu w takich okolicznościach...
OoC:
Aura wytrzymałości, energii. -100HP; PL: 8 850.
HP: 7000-100= 6900.
Jako, że PL mam 2x większy to mogę walczyć jako cukierek.

Atak szybki ograniczony, masz znów 1 hp xP

KI: 34828/36750 (95% = 2843/3000)


1/3 tur bycia karmelkiem.

TRENING START, W nowej wersjii...

Rikimaru
Liczba postów : 1293
Data rejestracji : 20/08/2012


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk1/1Leśny strumień - Page 3 R0te38  (1/1)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Nie Gru 08, 2013 8:50 pm
... ale opanowanie ruchu w takim momencie było jak najbardziej konieczne, gdyby miał tak pozostać do czasu, aż łaskę okaże mu Dragot. Pomyślał sobie, że popełnił najgłupszą rzecz w życiu z której może się nie wyplątać. Mogło to być śmieszne, że jako cukierek może nadal powalić Dragota, ale z drugiej strony sama myśl życia w formie cukierka przez najbliższe 50 lat już nie była taka kolorowa. Już chyba wleciałby do ust Alex, żeby zginąć robiąc komuś w ten sposób przyjemność... Ale czy jednak nie umierałby w żołądku? W kwasach żołądkowych, a potem idąc dalej... Fuuuj.
- Dragooot! Kso. Nieprzytomny jest chyba...
Spojrzał na Chepriego, a on chyba się patrzył na niego, ale pytanie czy czerwonowłosy wiedział, że Rikimaru się na niego patrzy? To mogłaby być ciekawa walka, ponieważ występuje tu element zaskoczenia i być może jego tak samo powali, a to znów by go rozbawiło przynajmniej na chwilę. Sama myśl, że cukierek powala dwie osoby, które wystają mocno ponad przeciętną ludzką moc. Widać było lekkie drgania karmelka, który się śmiał, ale śmiech powodował, że nie panuje dobrze nad swoją mocą. Była niezwykle niestabilna w tej formie i w dodatku nie do końca panował nad ruchami. Mimo, że próbował lecieć prosto... no właśnie. Dla takiego cukierka prosto było zarówno z tyłu jak i z przodu, a nawet z boku i w górę. Nawet siedząc na koniu, nie mógłby stwierdzić czy siedzi tyłem, czy przodem. Oczywiście to najmniejszy problem w tej chwili.
Trening:
Jako cukierek jednak nie mógł zbyt długo, więc i tak Dragot upadł, ale teraz nadchodzi czas, aby spróbować swych sił z Cheprim. Zaczął latać w górę i w dół, a następnie rzekł.
- Dobra. Dragota powalił karmelek, a jak będzie z Tobą? Zmierzmy się!
Jakkolwiek to dziwnie wyglądało i brzmiało... tak właśnie było. Karmelek wyzwał czerwonowłosego.

OoC:
Trening Koniec. w tym telekinezy widzianej u Żółwia i Dragota.
Regen HP i KI 10%. Czyli do pełna leci.
Anonymous
Gość
Gość

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Wto Gru 10, 2013 6:02 pm
>> Z Orbity (Wiem, że nas tu dużo, ale to Reito pomysł Very Happy)

___ Dwa nibypociski objęte płomieniami przecięły niebo odsuwając w tych miejscach chmury. W pewnym momencie płomienie zniknęły, a lecące prosto dwa przedmioty rąbnęły z hukiem o podłoże powodując lekkie zatrzęsienie się ziemii oraz wystraszenie siedzących na drzewach ptaków. Wszystkie chórem zaskrzeczały odlatując w popłochu, a po chwili wszystko ucichło. Jedynie lekki dym unosił się z tamtego miejsca sygnalizując, że coś zapłonęło.

Tymczasem przyglądając się bliżej tamtemu miejscu...
Gdy okrągła, saiyańska kapsuła trochę ostygła, właz otworzył się. Przez kilka sekund nikt z niego nie wychodził, lecz w końcu wyłoniła się pewna postać. Pierwsze co mogło się rzucić w oczy to bujne i długie, rude włosy oraz batopodobny ogonek z ciemną kitą na końcu, który wił się jak wąż. Demonica, choć poturbowana oraz zakrwawiona z szerokim uśmiechem przywitała stare ziemie. Złote oczy błyszczały zauroczone wyraźnie tym cudnym krajobrazem. Za chwilę uśmiech znikł gdy June poczuła zapach siarki. Odwróciła się, a jej oczom ukazał się malutki ogień spowodowany zapewne upadkiem kapsuł. Wysunęła wtedy rękę w tamtą stronę po czym wysłała krótki impuls w postaci kiaiho, który w mig zgasił niepotrzebnego gościa. Jeszcze tego by brakowało, by podpaliła las.
Gdy już się trochę uspokoiła poczuła kilka energii gdzieś tu niedaleko. Spojrzała w tamtą stronę. Nie były one słabe, ale bardziej zastanawiała ją jedna z nich:
___  - "Czuję Ojca, ale nie do końca..." - wyglądało to tak, jakby ta osoba z nim sporo przebywała przez co jego ciało przesiąkło trochę jego demoniczną energią. Braska był silny, więc to było całkiem możliwe - to jak popsikanie się drogimi perfumami. Pomyślała, że nie będzie ich szukała, bo zapewne sami się tutaj zlecą czując dwie, całkiem silne energie. Dla bezpieczeństwa przyciszyła swoją tak bardzo jak tylko mogła. Nadal nie dopracowała KI Feelingu, przez co nie mogła jej ukryć tak dobrze jak Hikaru, Rei czy Kuro.

___ - Pójdę się przemyć, wyglądam okropnie. Tobie też się to przyda swoją drogą. - podeszła bliżej by zetrzeć kroplę krwi z policzka saiyana. Oberwał od demonicy, to było niemal pewne. Miał przypaloną zbroję w miejscu brzucha, więc zapewne Tsuful zapożyczył jej ukrytą moc Oddechu Dark Star.
Uśmiechnęła się krótko do Reito po czym pstryknęła przycisk w statku, a ten zamienił się w kapsułkę, którą umieściła w swojej kryjówce. Przyjrzała się bardziej swojemu ubraniu, wyglądało tak samo strasznie jak jej ciało. Strzępki niemal wisiały na niej i wymagały natychmiastowej zmiany na coś bardziej 'ubraniowego'. Słyszała niedaleko strumień, więc udała się w tamtą stronę. Tam obmyła swoją twarz z resztek brudu i krwi po czym weszła cała nie zdejmując nawet ubrań. Mimo, że woda była lodowata, nie robiło to wrażenia na ognistej demonicy. Sama ją sobie ogrzewała pozostałościami KI co było widać w postaci pary unoszącej się delikatnie do góry. I tak w małej, prywatnej łaźni siedziała przez dobre pięć minut.

Niedługo później wróciła przebrana i uśmiechnięta. Kilka zadrapań wciąż było widocznych (w tym szrama na szyi), ale wyglądało to o niebo lepiej niż wcześniej. Najgorsze za nimi.
___ - Kończę z walkami na najbliższy czas, póki moja moc nie osiągnie poziomu Kuro, nie chcę z nikim staczać pojedynku. Tylko się ośmieszę. - powiedziała do Reito zakładając kosmyk włosów za ucho. - Ty też musisz stać się silniejszy. - puściła do Niego krótki uśmiech zamachując się ogonem po czym wzleciała lekko w powietrze tylko po to by zatoczyć kilka kół wokół saiyana. Wcześniej nie przyglądała się, więc dopiero teraz dostrzegła jego dziwny ubiór. Dała by sobie głowę uciąć, że wyglądał inaczej w czasie pobytu na Ziemii. Jakby chwilę pomyśleć, Ósemka wyglądała całkiem podobnie więc zapewne to typowe, saiyańskie ubranie. No cóż, każda planeta ma swoje upodobania.
Reito
Reito
Liczba postów : 544
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk0/0Leśny strumień - Page 3 R0te38  (0/0)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)
http://dragon2326.deviantart.com/

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Sro Gru 11, 2013 6:32 pm
___Czas podróży szybko mu zleciał. Zdrzemnął się przez jego większą część. Obudził go blask wschodzącego nad Ziemskim horyzontem słońca. Ta planeta była niezwykle piękna. Przebili się przed atmosferę. Obie kapsuły zapłonęły pod wpływem ogromnego tarcia kadłuba. Rozcinając chmury w mig wbili się w ziemię z wielkim hukiem, tworząc przy tym charakterystyczne kratery po środku lasu. Saiyańska grzywa wyłoniła się z kapsułu. Szatyn przeciągnął się mocno aż słychać było strzelanie kości w kręgosłupie. Odetchnął z ulgą. Nawet powietrze tu było przyjemniejsze dla nosa. A widoki zapierały dech w piersiach. Słychać było szum strumienia znajdującego się nieopodal.  Pokrótce June oznajmiła, iż wyczuła Ki podobną do jej ojca. Rei sam również czuł kilka energii w pobliżu. Zdaje się, że te osoby toczyły ze sobą pojedynek. Później się temu przyjrzy. Na początek zamierzał tak jak radziła mu June, przemyć nieco swoje ciało. Nadal za pewne śmierdział wnętrznościami Reda. Gdy rudowłosa odchodziła odpowiedział jej tak samo uśmiechem po czym gdy już zniknęła za drzewami powąchał swoje pachy i skrzywił się mocno. Rzeczywiście potrzebna była mu solidna kąpiel. W przeciwieństwie do rudowłosej pozbył się swoich ubrań. I tak miał zamiar je zmienić. Wrzucił je do kapsuły po czym zanurkował w strumieniu. Obmył swoje ciało i wyszorował je dokładnie. Przez dłuższą chwilę również i on siedział tam bezczynnie unosząc się bezwładnie na wodzie. Na szczęście wziął ze sobą ubranie na zmianę więc nie musiał świecić przed June swoim „zwierzakiem”. Choć znając jego saiyańską naturę, zbytnio by się tym nie przejął.

Wrócił do miejsca lądowania jeszcze nieco wilgotny. Schował również i swój statek za pasem od spodni. Przegarnął palcami swoje włosy nadając im wcześniejszy kształt artystycznego nieładu. Jego strój był nieco zniszczony przez te ostatnie walki.
- Będzie trzeba odwiedzić starego zboczeńca. – pomyślał.
Demonica oświadczyła, że nie chce toczyć walk póki nie dogodni Kuro. To było dość zrozumiałe. Rei sam czuł się bardzo słaby. Tym bardziej, iż nawet June zdawała się być silniejsza od niego. Miała rację. Obydwoje przyda się solidny trening.
- Chciałabyś ze mną zamieszkać? – Wypalił bez większego namysłu.
- Bo widzisz… moglibyśmy trenować wspólnie gdzieś z dala od ludzi i niebezpieczeństw. Znajdziemy sobie jakieś odludzie gdzie będziemy mieli ciszę i spokój. – Gdy pomyślał o tym to wiedział gdzie takiego może szukać. Poprzez poszukiwania smoczych kul poznał kawałek Ziemi.
- Musimy poczekać rok by ożywić wszystkich zabitych przez Tsufula. Do tego czasu staniemy się znacznie silniejsi i nawet Hikaru będzie mógł się zacząć bać. – uśmiechnął się szeroko sugerując tym, że nieco żartuje.

Po chwili skupił swą uwagę na osobnikach znajdujących się również w tym lesie. Zawołał June gdyż chciał przyjrzeć się z bliska posiadaczom nieznanych KI. Jedna z nich była warta uwagi. Przeczesał zarośla i krzewy i zza drzewa przyglądał się owej sytuacji. Jeden leżał, drugi chyba zamienił się w karmelka bo raczej na co dzień te nie lewitują ani tym bardziej nie wydzielają KI, a ostatni przyglądał się całej sytuacji.
- June. – wyszeptał do niej na ucho. – Odmień tego karmelka. – Nie powiedział jej po co. Może po prostu był ciekaw jak Riki wygląda naprawdę i jak zareaguje na całą sytuację. Może się na nich nie rzuci za to. Przynajmniej jakieś to zabezpieczenie przed walką.
Anonymous
Gość
Gość

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Sro Gru 11, 2013 8:34 pm
(Napisałam byście wy mieli o czym pisać. Razz)

Stanęła luźno na ziemi zakładając ręce za głowę. Nie sądziła, że to się stanie, ale zaczęła się nudzić. Ale wolała już nic nie robić będąc z Reito niż tułać się po kosmosie będąc sama. To był dla niej prawdziwy koszmar, ale była wtedy w stanie cierpieć dla dobra ukochanego. Dopiero teraz dotarło do niej, że tym bardziej by go zraniła niż uratowała. W końcu silniejszy jest ból psychiczny, anieżeli fizyczny. Powinna go przepraszać, błagać o wybaczenie całe życie.
___ - Z Tobą? Na odludziu? - spojrzała na niego zaskoczona po tym co powiedział. Uśmiechnęła się słodko przechylając głowę na bok oraz podnosząc lekko jedno ramię - Pewnie. Z Tobą zawsze i wszędzie. - przysunęła się do niego składając krótki pocałunek na policzku. Na więcej nie mogła sobie pozwolić, bo niedaleko działy się ciekawe rzeczy. Zaśmiała się jeszcze głośno na słowa o tym, że jeszcze któregoś dnia Hikaru będzie się ich bał. To było nieosiągalne, musiałaby dostać magicznego wzrostu mocy, najlepiej od jakiegoś magika by tego dokonać(już to przerabiała, ale o tym nie wie...).

Gdy Reito ją zawołał niemal od razu pobiegła za Nim. Tak jak sądziła, był ciekawy tego kto tam sobie urzęduje. June chciała się trzymać już z dala od problemów, ma ich dość na bardzo długi czas - ale nie mogła nic zaradzić. Ciekawość saiyańska była o wiele większa.
Stanęli za jakimiś potężnym drzewem przyglądając się istotom. Wychyliła lekko swój łepek patrząc uważnie. Widziała dwóch z trzech, zapewne ta energia, która należy do demona się ukrywa. Prychnęła krótkim śmiechem w porę zatykając sobie rękoma usta gdy zobaczyła lewitującego karmelka emitującego dość ciekawą energię. Przytaknęła saiyanowi gdy ten polecił jej by odmieniła wojownika, a następnie wysunęła dłoń w stronę "ofiary" demonicznej magii. Wystrzeliła krótką wiązkę różowego promienia, który wrócił Rikimaru jego dawną, męską postać. Dalsze ukrywanie się nie miało sensu, dlatego wyszła zza drzewa wymachując swoim ogonem energicznie.
___ - Yo. Jestem June, a to Reito. - zamachała po czym wskazała na Szatyna.
Burzum
Burzum
Goat
Liczba postów : 515
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk0/0Leśny strumień - Page 3 R0te38  (0/0)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Sro Gru 11, 2013 9:14 pm
Powiem ci, że wiele w życiu przeżyłem do tej pory.Rozmawiałem z Demonami i ludźmi, walczyłem z Piramidogłowym i messengerami, i mało nie zostałem zeżarty przez robale. Ale to że zostałem pobity przez karmelka, po prostu mnie zniszczyło.
W pewnym momencie gdy usłyszałem głos ze strony zmienionego Rikimaru niczym robot zacząłem się powoli obracać nie wierząc w teorię istnienia gadających karmelków.Cios był słabszy niż ten który dostałem poprzednio, ale przy moim osłabieniu wystarczył by położyć mnie na dno. Dosłownie, zszokowany po ciosie opadłem bezwładnie w dół, prosto do strumyka. O dziwo jest on głębszy niż myślałem, wpadłem na jakieś 3 metry w dół. Byłem pół przytomny... zdany kompletnie na łaskę losu. Dzięki małym dziurkom które mam na miejscu ludzkiego nosa, pobrałem powietrze z wody, dzięki któremu zacząłem regenerację. Ale coś przerwało mi bezczynne leżenie...

Aether


-Obudź się. No wstawaj jaszczurze z rogami!
-Co się....znowu ty?
-Tak, znowu ja. Ty jesteś ledwo żywy i w dodatku pod wodą i dlatego ostrzegam cię ja. Zbliżają się do ciebie dwie istoty kilkukrotnie silniejsze od ciebie. Nie sądzisz że marnujesz tutaj swój czas?
przemyślałem chwilę to co powiedział. On ma racje! ciągle siedzę z silniejszymi i jestem coraz bardziej poniżany. Novę nauczyłem sporo rzeczy i technik, ale mogła odczuwać to samo co ja.
-Masz rację, tracę tutaj czas i cierpliwość. Ale zabiorę się stąd dopiero po regeneracji.
-Ostrzegam Cię Dragot, twoja naiwność i pewność siebie ponownie zaprowadziła cię do zguby. Czy ty nie pojmujesz że po straceniu mocy stałeś się zwykłą ciotą?
-Nie pojmuję i nie chce. Ucz kogo chcesz i ochraniaj nie wiem jakie planety ale mnie nie zmienisz mojej natury.Odeślij mnie z powrotem.
-Jeszcze przypomnisz so..
-Zamknij mordę filozofie Anielski i przywróć mnie do rzeczywistości!
Wydarłem się, nie mogąc znieść jego ciągłego pierdzielenia. Jeśli tego pożałuje będzie to tylko i wyłącznie moja wina. Po chwili zobaczyłem zakłócenia które po nasileniu się spowodowały że otworzyłem oczy będąc pod wodą. Poczułem się odrobinę lepiej, ale obecnie nie byłbym w stanie chodzić wyprostowany. Co najwyżej się czołgać. I tak, będąc pod wodą i mając średni punkt widzenia a sytuację, nasłuchiwałem co się dzieję nade mną. Słuch na szczęście miałem odpowiednio wyczulony by zrozumieć słowa obcej osoby niedaleko stawu. Ale dość o uszach, potem było jeszcze ciekawiej.(...)
OOC:
Regeneracja HP i KI 10%
HP:1 + 150 = 150
KI: 1525 + 240 = 1765
Rikimaru
Rikimaru
Liczba postów : 1293
Data rejestracji : 20/08/2012


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk1/1Leśny strumień - Page 3 R0te38  (1/1)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Sro Gru 11, 2013 10:18 pm
Niebieskowłosy przez chwilę się zastanawiał jak ma się wydostać z tego kanału, bo Dragot jak wpadł do strumienia to tak widać było, że może popłynąć wraz z nim w siną dal, obniżył się więc i miał za nim wędrować. Chepri natomiast unosił się i to wszystko obserwował bez słowa.
Na szczęście demon zatrzymał się na jakimś kamieniu uderzając w niego całkiem elastyczną głową. Nie unosił się wcale co nieco zmartwiło Rikimaru, który przeraził się, że mógł demona zapić. Tak zapić, bo jeżeli wchłonie za dużo wody to utonie.
- Ej. Dragot, nie czas na spanie. Wstawaj człowieku... to znaczy... czym kolwiek jesteś, wstawaj.
Jego głos był lekko piskliwy w formie karmelka i to go drażniło chyba najbardziej. W pewnym momencie ujrzał jak z góry coś leci, a było okrągłe. Dwa obiekty, które zawierały w sobie dwie energie, które wprawiły jego karmelkowe ciało w niezwykłe wibracje. Wydawało mu się, że poznaje te aury i kiedyś je już czuł. Popadał w paranoje z tym badaniem wszystkich dookoła niczym lekarz psychiatra szukający kolejnych obiektów testowych... to znaczy pacjentów. Wylądowały niedaleko, ale w takiej formie głupio będzie sprawdzać to, więc lepiej poczeka aż się Dragot ocknie. Potem wyczuwał, że energie się zbliżają do nich. W pierwszej kolejny pomyślał, że lepiej będzie wiać, ale przecież w tym stanie daleko nie poleci. Najlepiej jeżeli po prostu wleci w trawę i nie będzie wtedy widoczny. Pytaniem było co zrobi Chepri, ponieważ wcale nie reagował, a wydawało mu się, że jak na niego spojrzał to się ożywił. Czyżby czerwonowłosy znał ich?
Jakieś parsknięcie w krzakach zdradziło bliską obecność ów osób, a w ciągu paru kolejnych sekund poczuł mrowienie i *puf* znów był sobą, a przez brak orientacji w sytuacji wpadł do strumienia i cały się zamoczył. Widział jakiś różowy błysk tuż przed odmianą, a więc ktoś go mógł odmienić albo po prostu już miał jakieś schizy w tej formie.
- Kso. Mokry jestem. - warknął, a po chwili dwie osoby stanęły przed nimi. Dziewczyna, której kolor włosów zwracał uwagę przedstawiła się jako June, a potem wskazała na Reito. Oboje wyglądali jak zwykli ludzie, gdyby nie fakt, że posiadali ogony, ale trochę różne. Podrapał się po głowie i strzepał wodę, a potem uniósł się do góry łapiąc za ubranie Dragota i potrząsnął nim trochę. Skoro się przedstawili i nie wykazują agresywnego zachowania to powinien się odwdzięczyć tym samym.
- Jestem Rikimaru, a ten tutaj to Dragot. Skąd przylecieliście?
Nie przedstawiał póki co Chepriego, ponieważ ten został w górze, a akurat go trochę drzewa zasłaniały. Zadał to pytanie z lekką nutką niepewności, ponieważ pamięta, że Frost nie był skory do rozmów, a przyleciał w podobnej kapsule co oni. Co prawda nie widział dokładnie ich statków, ponieważ były daleko, ale po kształcie uznał, że mogą mieć jakieś powiązanie z "obcym". Tym bardziej, że sami nie byli do końca normalni.
Reito
Reito
Liczba postów : 544
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk0/0Leśny strumień - Page 3 R0te38  (0/0)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)
http://dragon2326.deviantart.com/

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Pią Gru 13, 2013 1:03 pm
___June najwidoczniej nie chciało bawić się w podchody bo od razu ujawniła zarówno siebie jak i Reia. W sumie to nawet dobrze się stało. Przynajmniej dali tym znać, że  mają pokojowe zamiary. Prawdziwa postać Rikimaru nie była dla Saiyana zbytnim zaskoczeniem. Co innego Dragota. Przypominał nieco changelinga ale biła od niego aura demona. Zakładał, że to właśnie on zamienił Rikiego w karmelka. Jeśli można oceniać siłę po wyglądzie to wydawał się mieć trochę pary w łapie, jednakże jego Ki mówiła co innego. Był słaby. Przynajmniej im nie zagrażał.
 
Po odmienieniu, niebieskowłosy wpadł prosto do wody. Wyglądało to nieco zabawnie. Jego luźne ubrania nagle przyległy do ciała i stały się obwisłe jak piersi starej baby. Reito uśmiechnął się nieco na ten widok. Człowiek przedstawił się, jak również leżącego na dnie rzeki Dragota. Następnie zapytał skąd przylecieli. Nie dało się tego nie zauważyć. Kapsuły mimo, że małe to robią sporo hałasu. Szczególne przy lądowaniu.
- Można powiedzieć, że… byliśmy na wycieczce.
Nie chciał zdradzać, iż walczyli z jakimś pasożytem na zupełnie obcej dla Ziemian planecie. Jeszcze się przestraszą kosmitów czy czegoś… Choć w sumie Rikiego nie dziwiła postać Dragota, który z pewnością człowieka nie przypominał to może i saiyanie nie zrobią na nim wrażenia.
- Wracamy z Vegety. Nie wiem czy kojarzysz.
Dodał po krótce. Podrapał się po głowie nie wiedząc zupełnie jak się zachować. Zauważył, że wzrok jego rozmówcy był skupiony na ogonach szatyna i rudowłosej. Z pewnością zastanawiał się czy są ludźmi. Rei odruchowo zawinął go wokół pasa by nie rzucał się tak bardzo w oczy. Kątem oka spojrzał na June czekając na jej reakcję.
 
OOC: Brak  weny i pomysłu na więcej Razz
Anonymous
Gość
Gość

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Pią Gru 13, 2013 7:26 pm
_____ O, pojawił się i ten ukryty element jej układanki. Rikimaru - bo tak się przedstawił mężczyzna - wyciągnął mokrego Dragota ze strumyczka. June od razu poznała w nim demona, choćby dlatego, że jego energia była taka jak jej. Wyraźnie był niedoświadczony i nawet jak miał czym uderzać, to jego ciosy nie robiłyby wrażenia na rudowłosej.
___ - Powinieneś się przemienić. - Powiedziała do demona gdy już został jej przedstawiony. Jeśli to zrobi jego siła znacznie wzrośnie i być może przewyższy ona tego człowieka obok choć co do tego nie jest pewna bo ziemianie też mają asy w rękawach. Na razie jak widać przegrywa, bo jego wizyta w wodzie nie była zapewne przypadkowa...
Demonica cofnęła się lekko, a następnie rozglądnęła. W tym miejscu wpadało znacznie więcej światła, a co za tym idzie więcej widziała. Nigdy nie była w tych rejonach, więc ciekawska natura June działała jak nadpobudliwość. Dziewczyna nie mogła długo ustać w jednym miejscu dlatego zaczęła krążyć powoli wokół stojących tutaj osób. Przyglądała się niemal wszystkiemu, kwiatki, motylki oraz drobne insekty były dla niej najciekawsze - bo nowe. Ogon majtał się na boki zdradzając nastrój dziewczyny. Wyglądała teraz jak kot przymierzający się do złapania gołębia. Pozwoliła na to, by to Reito prowadził rozmowę. Rudowłosa mogłaby palnąć coś nieodpowiedniego przez co narobiłaby kłopotów nie tylko sobie, ale również i samemu saiyanowi. W końcu sam przedstawił ich sytuację w wielkim skrócie co już o czymś świadczyło. O przygodzie na Vegecie mogliby rozmawiać godzinami.

Złote oczy wpatrywały się właśnie w chodzącą po stokrotce biedronkę. Demonica podstawiła pod kwiatek palec, a stworzonko wpełzło na niego szybkim ruchem. Wydawała się być przez jakiś czas nieobecna. Zastanawiała się co takiego mogłaby w przyszłości zrobić by Kuro przestał patrzeć na jej rasę, a zaczął spostrzegać jak normalną istotę. Demon to tylko etykietka, która nie musi oznaczać potwora o szpetnej twarzy siejącego spustoszenie wszędzie gdzie tylko się znajdzie. June jest dobrym przykładem "wyjątku", które się zdarzają. Vegeta nie wyglądała na tak radosną planetę jak Ziemia, nie potrafiłaby tam wytrzymać zbyt długo.
Na chwilę się uśmiechnęła delikatnie. Nie powinna się tym, aż tak bardzo zamartwiać, bo przecież ma Reito. Gdyby była sama to obawiałaby się o własne jestectwo, bo w samotności stałaby się po prostu dzika. Na całe szczęście już jej to nie grozi, przy saiyanie czeka ją dobre życie. Gdy tylko zakończą się rozmowy tutaj zaczną szukać miejsca by wybudować tam "dom". W końcu pod gołym niebem nie będą paradować dzień i noc przy treningach. W każdym bądź razie - jeśli wszystko będzie się układało dobrze, przyszłość jest bezpieczna.

W pewnym momencie 'badanie' natury znudziło się demonicy. Dziewczyna podniosła się z klęczek i wróciła do grupki uśmiechnięta. Ponownie przykleiła się do ręki Reito machając ogonkiem z kitką na prawo i lewo.
___ - Wysusz ubranie wydzielając własną KI. - palnęła pierwszą lepszą rzecz jaka jej przyszła do głowy. W dodatku, jeśli to zrobi to zaprezentuje swoje możliwości, a te bardzo ją zastanawiały. Poszerzyła uśmieszek przyglądając się Rikimaru. Ciekawie wyglądał mając przyklejone do siebie ubranie. Powinna Reito wrzucić do wody przy najbliższej okazji. (>D) - Przepraszam za to, byłeś w złym miejscu kiedy Cię odmieniałam, hehe. - pokazała szereg białych ząbków drapiąc się w tyle głowy.
Burzum
Burzum
Goat
Liczba postów : 515
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk0/0Leśny strumień - Page 3 R0te38  (0/0)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Pią Gru 13, 2013 8:42 pm
Zamknięte oczy, brak jakichkolwiek znak życia i kompletnie bezwładne ciało to cechy które zwykle wykazuje podczas regeneracji. Z tego co jednak słyszałem, bowiem zmysły u mnie działały to dźwięk kogoś o posturze Rikimaru wpadającego do wody. Ten po chwili mnie wyciągnął a ja instynktownie otworzyłem oczy.  Popatrzyłem na osoby przed którymi ostrzegał mnie Archanioł. Jedna z nich to kobieta o Rudych włosach która przedstawiła się jako June, zaś drugi to Mężczyzna o włosach brązowych o imieniu Reito. obydwoje mieli małpie ogony.....zaraz.....Znałem kogoś kto miał małpi ogon, ale nie mogłem sobie przypomnieć...
Byłem mocno w chmurach gdy June coś do mnie powiedziała, dlatego nawet nie spojrzałem wtedy w jej stronę. Cholernie myślałem o tym że coś wiem o ludziach z małpimi ogonami. Nadal byłem trzymany przez Rikimaru i wtedy....Reito powiedział że są z Vegety.

Dzień wcześniej
(filmowy zlepek wspomnień)

-Jestem Saiyanką! Zaraz się przekonasz, że my nie jesteśmy tchórzami!
Powiedziała że Saiyanką...co to znaczy?
-Nazywam się Dragot, jestem demonem z rasy Drakonian. Przybyłem tu przez przypadek, jak już mówiłem.
-Jak to kim są Siyanie!?
-Jesteśmy wojownikami z planety Vegeta! Najwspanialszymi wojownikami! Nie oceniaj nas po mnie! Ja się dopiero zaczynam uczyć, mam 16 lat.


Teraźniejszość
Zszokowany wyszedłem z uchwytu Rikimaru i powoli wylądowałem na ziemi po stronie Reito i June, chwiejąc się przy tym i o mało nie wypadając z równowagi.Zrobiłem to tuż po tym jak June powiedziała do Riki'ego by wysuszył ubranie KI. Saiyanie, wojownicy z planety Vegeta o małpich ogonach. Teraz to się trzymało kupy.
-Czy mówi wam coś nazwa........Saiyanie?
Powiedziałem poetycko robiąc kilka kroków w stronę dwójki. Jeśli rozmawiał z takowymi to są albo bardzo bezpieczni albo bardzo udupieni... jedno z tych dwóch. Jednak wtedy nie wiedziałem że chociaż jestem całkiem poważny, to coś się działo z moim pancerzem. Odkąd wyszedłem z wody kawałeczki mojego czerwonego wtedy pancerza stawały się niczym mokry papier. Było tego bardzo mało, jakby człowiekowi skóra schodziła z większości ciała, ale to co było pod czerwoną powłoką było ciemno zielone. Przez 3 lata ani razu pancerz mi nie schodził, może to co bardzo długo? Wtedy może 3% całego pancerza było już zielone, więc nie mogłem tego zauważyć. Ale ci z którymi rozmawiałem w odległości 3-4 metrów....już tak. Bardzo ale to bardzo miałem nadzieje że tym razem moja pewność siebie nie będzie oznaczać sparterowania przez silniejszego.Miałem to już powyżej rogów, i szlag by mnie trafił.
OOC:
Regeneracja HP i KI 10%
HP:150 + 150 = 300HP
KI:1765 + 240 = 2005KI
Rikimaru
Rikimaru
Liczba postów : 1293
Data rejestracji : 20/08/2012


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk1/1Leśny strumień - Page 3 R0te38  (1/1)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Pią Gru 13, 2013 9:50 pm
Woda wciąż z niego ściekała, a Dragot którego trzymał poruszył się. Odzyskiwał bardzo szybko siły, a więc ma bardzo dobry potencjał, czyli jakby znalazł dobrego trenera to może i kiedyś dorówna Rikimaru. W końcu wyrwał się spod jego ręki i poleciał ku tamtej dwójce. June powiedziała coś, co jak zrozumiał odnosiło się do demona, a ponieważ oboje mieli podobną aurę to mogła coś wiedzieć na ten temat.
Reito owinął swój ogon wokół tali i wyjawił skąd przylecieli, ale ta nazwa mu nic, a nic nie mówiła. Jedyne co mu przyszło do głowy, że oni mogą wiedzieć coś na temat pochodzenia Frosta. Być może on pochodzi z tej samej planety lub mają jakieś pojęcie o jego rasie. W końcu identyczne jak się wydawało statki, a więc możliwe, że ten sam dealer. June podpowiedziała mu, aby użył własnej Ki do osuszenia ubrania i od razu zaczął wydzielać nieznaczną ilość KI, aby zagrzać własne ciało. Ubranie zaczęło powoli parować.
- Nie szkodzi, kto by się spodziewał. Masz ciekawą umiejętność. Chyba macie z Dragotem coś wspólnego? - zapytał, ponieważ zdał sobie sprawę dopiero teraz, że ich techniki są bardzo podobne, a więc muszą należeć do tej samej "rasy", o ile można tak powiedzieć.
June przez chwilę wędrowała po okolicy co było bardzo osobliwe. Kręcenie ogonem niemal jak kot, który jest czymś żywo zainteresowany. Przynajmniej jak uzna mnie za ciekawy obiekt... do ataku lub zabawy to będę wiedział po ogonie. - pomyślał.
Zanim zdążył zapytać Reito o to czy Frost pochodzi z ich planety, Dragot odezwał się i wymienił nazwę saiyanie, która również mu nic nie mówiła, ale widać, że posiadał więcej informacji niż mogłoby się wydawać. Cokolwiek robił od czasu, gdy się rozdzielili to z pewnością nie tylko zyskał trochę na sile, ale również i wiedzę. Wpatrywał się jeszcze przez chwilę w demona z którego schodził pancerz i zmieniał kolor. Czyżby Dragot się przemieniał jak mu poradziła June? Ale jego moc wcale nie rosła, więc po co ta szopka? Przeniósł wzrok na Reito i zadał to pytanie, które chodziło mu po głowie.
- Nic mi nie mówi ta nazwa, ale wasze kapsuły już chyba gdzieś widziałem. Dokładniej jedną, a wyszedł z niej taki jaszczuropodobny, który miał rogi, fioletową lub czerwoną skórę i przybył z misją zbierania ziół... ale akurat to chyba mało istotne. Nazywa się Frost, może go znacie?
Przestał wydzielać ki, ponieważ ubranie już prawie wyschło. Miał jeszcze trochę mokre z wierzchu, ale powinno wyschnąć samo. Przynajmniej się już nie powinien przeziębić.

OoC:
Trening start...
Rikimaru
Rikimaru
Liczba postów : 1293
Data rejestracji : 20/08/2012


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk1/1Leśny strumień - Page 3 R0te38  (1/1)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Sob Gru 14, 2013 8:14 pm
Opis treningu:
Dragot nie mógł się ruszyć, więc mógł spokojnie zająć się tym co robił. Ruszał rękami w górę i w dół, a po chwili cały demon był pokryty przez ki Rikimaru, a miała ona teraz barwę między lazurem, a fioletem. Po dwóch lub trzech minutach Dragot, a raczej forma, wyglądała jak Frost, a przynajmniej przypominała go. Demon choćby chciał nie dałby rady przebić tego kagańca, a Riki chociaż pokazał Reito i June o kogo mu chodzi i czy go znają.
- Więc tak mniej więcej wyglądał ten osobnik.
Następnie rozluźnił napięcie na mięśniach rąk, a ki rozbiła się jakby była ze szkła i po prostu zanikła nikogo nie raniąc.
Odetchnął głęboko, ponieważ jeszcze nigdy nie był tak skupiony, żeby aż mu żyły wyskoczyła na skroniach z innego powodu niż złości. Gdyby ktoś chciał go zaatakować lub zabić to nie zareagowałby, nie zauważył żadnego zagrożenia, a pewnie dopiero po drugiej stronie domyśliłby się, że ktoś go zabił. Teraz zrozumiał Chepriego jak mógł Rikimaru nie zauważyć. Zaśmiał się do siebie przez swoją głupotę. Miał tylko nadzieję, że nie był jedynym który widział tą KI

OoC:
Koniec Treningu.
Reito
Reito
Liczba postów : 544
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk0/0Leśny strumień - Page 3 R0te38  (0/0)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)
http://dragon2326.deviantart.com/

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Pon Gru 16, 2013 6:45 pm
___Ziemianie nie znali Vegety. To było dziwne dla kogoś stamtąd. W końcu mieszańców było na niej pełno. Za to Riki znał kogoś kto przyleciał kapsułą kosmiczną. Przedstawił go opisowo najlepiej jak mógł. Rei podrapał się po brodzie.
- Twój opis pasuje do rasy changeling. Ale równie dobrze mógłby to być jakiś demon choć mam 90 procent pewności, że to chang. Tej rasie nie można ufać. Dziwi mnie, że przybył w tak błahej sprawie…
Nie dawał temu wiary. Oni od urodzenia zdają się być bezwzględnymi zabójcami. A przynajmniej tak ich przestawiano młodym saiyanom. I choć przegrali ostatecznie dawny spór to i tak nienawiść do nich pozostała do dziś. W między czasie June podziwiała otoczenie jak zwykle z zachwytem dziecka. Za to Dragot wisiał wciąż trzymany przez Rikiego. Woda kapała z ich obu. Gdy stanął na ziemi od razu zaczął od pytania, na które Reito odpowiedział z lekką ironią.
- Nie mam pojęcia o czym mówisz. Czy ja wyglądam na saiyana?
Po czym przyglądał się poczynaniom Rikimaru. Człowiek zaczął tworzyć coś na kształt krowy. A za  manekina posłużył mu demon. Wymachiwał nad nim rękami jakby chciał go ubrać we własną Ki. To coś zaczęło przybierać żywe kształty. Gdy skończył rzeczywiście wyglądało to jak Changeling. W dodatku zdawał się być Reiowi podobny do kogoś.
- Wydaje mi się, że widziałem go na Vegecie. Prawdopodobnie zginął choć pewny nie jestem. To by się w sumie zgadzało. Mają podobne kapsuły do naszych…
Przeszedł się kawałek podchodząc bliżej June. Spojrzał na nią z lekkim uśmiechem na ustach.
- Jestem głodny a ty?
Rozejrzał się nieco po okolicy jakby szukał czegoś co mogło by się nadawać do jedzenia. Wtem rzekł ponownie do Rikimaru.
- Miałeś szczęście, że June Cię odmieniła. Jestem tak głodny, że nie pogardziłbym karmelkiem.

Zażartował co było oczywiste.
- Da się tu znaleźć coś do jedzenia? Swoją drogą Zamierzaliśmy polecieć w stronę archipelagu wysp na południu ale nie bardzo wiem w którą stronę się udać. Mieszka na jednej z nich samotnik i gadający żółw. Może ich kojarzysz?
Wydawało mu się, że Ziemianin powinien znać wszystkie miejsca na Ziemi tak samo jak Saiyan Vegetę, choć Ci drudzy właściwie skupiali się w jednym miejscu. Mieście Centralnym. Jak się chciało kogoś znaleźć to nie latało się po całej planecie. Może przy odrobinie szczęścia okaże się, że szatyn zapytał o to odpowiednią osobę.
Khepri
Khepri
Liczba postów : 637
Data rejestracji : 28/03/2013


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk0/0Leśny strumień - Page 3 R0te38  (0/0)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)
http://rexvil.deviantart.com/

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Pon Gru 16, 2013 7:52 pm
Nie zaskoczyło mnie to, co stało się z Rikimaru, w sumie nawet się tego spodziewałem. Ta technika jest bardzo charakterystyczna dla demonów. Sam doświadczyłem jej na własnej skórze i wiem, że to coś bardzo nieprzyjemnego, ale w inny sposób, niż każda inna technika. Normalnie można się spodziewać bólu fizycznego, tudzież psychicznego... A tutaj? Brak bólu, ale za to coś całkiem innego. Zamiana w źródło cukru oddziaływała na psychikę dogłębnie. Ale mniejsza z tym. Karmelek, w którego to został zamieniony Rikimaru... Właśnie wyzwał mnie na pojedynek? Szczerze mówiąc dziwnie się z tym czułem, pewnie podobnie czuł się wtedy Red... Właśnie. Red. Już wiem dlaczego energia Dragota wydawała mnie się taka znajoma. Nie wiem jak, ale on miał chyba w sobie jakąś cząstkę jego energii. Dziwne, chociaż nawet nie w połowie tak dziwne jak niektóre rzeczy, które miałem okazję doświadczyć. A to wcale nie koniec zaskoczeń na dzisiaj. Wyczułem dwie duże energie w okolicy. Jedna wydała się nad wyraz znajoma.
-"To ona, córka Braski" - pomyślałem.
Był z nią ktoś jeszcze, nie poznawałem go, ale na pewno był jednym z tych wojowników, których miałem nie tak dawno temu okazję poznać. Dręczyły mnie złe przeczucia, ale to akurat kwestia tego, co wydarzyło się wtedy... Stłumiłem moc do minimum i oddaliłem się nieco od dwójki nowych znajomych...
Źle się czułem pozostając w jako takim ukryciu, ale... Sam nie wiem, chyba po prostu się bałem... Gdyby był tutaj Braska, to pewnie by zapytał, czy się sam słyszę. Rany... Co się ze mną stało? Przez pobyt w tej cholernej dziurze stałem się miękkim jajem? No na litość boską! Musiałem się wziąć w garść i to jak najszybciej...
***
Nadal nie pokazywałem całej mocy, raczej jakieś jej cztery piąte, ale zbliżyłem się do obecnych tutaj wojowników. Głupio mi będzie się teraz z tego tłumaczyć, ale coś się wymyśli, w końcu nie z takich opresji wychodziłem cało.
-Jestem Chepri - przedstawiłem się krótko, znajdując się już w zasięgu wzroku nowo przybyłych.
-Ty jesteś córką Braski, prawda? Miło Cię w końcu poznać - zwróciłem się do rudowłosej.


OOC:
Wiem, że krótko, ale chyba treściwie. Nie miałem jakoś bardzo dużo czasu, sorki.
Anonymous
Gość
Gość

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Pon Gru 16, 2013 10:02 pm
___ Zupełnie nie skupiała się na rozmowie facetów. Machała ogonem udając, że coś rozumie. Changeling? Nigdy o czymś takim nie słyszała, a już na pewno nie widziała. Choć starała znaleźć choć kawałek informacji o rzeczy/osobie, która nosi taką nazwę nic nie potrafiła sobie przypomnieć. Dopiero dalsze poczynania Rikimaru sprawiły, że coś zaczęło rudowłosej świtać. Gdy stworzył formę przedstawiającą owego changelinga doznała olśnienia. To był ten wojownik, który toczył walkę z Ósemką na Vegecie. Był tak poobijany, że prawdopodobnie wyzionął ducha, ale co do tego pewności nie ma. Przytaknęła jedynie na słowa Reito. Więcej powiedzieć nie mogła, była uwięziona we własnym Ciele i niewiele widziała.
Saiyan zwrócił się do niej pytając o to, czy jest głodka. Podrapała się w tyle głowy z głupiutkim uśmieszkiem odpowiadając krótko:
___ - Pewnie. - Jakby na potwierdzenie jej słów, brzuch wydał podłużny dźwięk przypominając o tym, że trzeba coś zjeść. Jakby nie patrzeć, nie jadła kilka dni. Demonom jakoś posiłki nie są tak potrzebne tak często jak saiyanom. Mają wielkie żołądki, widziała to u Kuro i Hikaru nie raz. Straszne żarłoki...
Przypomniała sobie, że mają jeszcze do dyspozycji magiczną moc June. Co prawda, potrafi tworzyć same słodkości i nic więcej, ale to jest całkiem dobre na poczekaniu. Później rozejrzą się za jakimś sytym mięsem, które napełni ich żołądki do pełna.
Dziewczyna wysunęła dłoń przed siebie, a na niej położyła kawałek kwiatka. Po krótkim skoncentrowaniu się zamieniła chwasta w piękną, czekoladową babeczkę, którą wręczyła Reito z uśmiechem na ustach między wymianą słów. Reito wspomniał coś o archipelagu wysp, samotniku i gadającym żółwiu. Nie bardzo wiedziała o co chodzi, ale czuła, że zaraz się dowie.

Za niedługo do towarzystwa dołączyła kolejna osoba. Był to czerwonowłosy chłopak, którego wyczuwała wcześniej. Zdziwiła się, gdy rozpoznał w niej córkę Braski mimo, że się nigdy wcześniej nie spotkali. Po chwili namyślenia zrozumiała już z kim ma do czynienia:
____ - Oooo! Jesteś jego uczniem? To dlatego czuję od Ciebie mojego ojca. - powiedziała wesolutko po czym zrobiła zakłopotaną minę tak jakby sobie coś właśnie uświadomiła. Ustawiła ręce prosto, wzdłuż ciała po czym zgięła się nisko ukazując szaczunek(eczek) - M-miło mi Cię poznać. Jestem June. - wyprostowała się po czym wolnym krokiem podeszła do młodzieńca. Stanęła obok niego i badawczym wzrokiem zaczęła się mu przyglądać, od nóg po sam czubek czerwonej głowy. Jego oczy były jej dziwnie znajome, ale nie potrafiła pojąć dlaczego, nie zastanawiała się nad tym długo. Podniosła jego rękę jak manekinowi by przyjrzeć się jego mięśniom. Po dłuższej chwili stwierdziła - No, mój tatulek odwalił kawał dobrej roboty... bo Cię nie zabił. - uśmiechnęła się słodko tak jakby jej słowa przed chwilą wcale nie były jak straszna opowiastka o duchach. - Jak się miewa? - spytała.
Dawno u niego nie była, ciekawiło ją to jak mu się wiedzie. Jak widać, przygruchał sobie ucznia, cieszyła się z tego, że nie jest samotny. Nie jest taki zły jak go malują stereotypy. Z demonem trzeba umieć rozmawiać, jeśli się nie jest do niego negatywnie nastawionym to i on będzie milszy. Chepri jest tego żywym dowodem. Stawiając nacisk na słowo ŻYWYM.
Burzum
Burzum
Goat
Liczba postów : 515
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk0/0Leśny strumień - Page 3 R0te38  (0/0)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Wto Gru 17, 2013 2:28 pm
Nie takiej odpowiedzi się spodziewałem, to mi nic nie mówi... Przecież Nova nie powiedziała mi jak wyglądają Saiyanie, więc czerpałem z niej przykład. Ogon był u niej częścią kodu Saiyanów, zaś ten tutaj wyraźnie taki posiadał, obecnie zawinięty wokół pasa. To mnie stawiało w nieciekawej sytuacji, gdybym teraz się wycofał wyszedł bym na....jeszcze większego idiotę jeśli to możliwe. Postanowiłem więc odpowiedzieć równie ironicznie.
-No nie wiem, pierwszy i ostatni Saiyan jakiego spotkałem posiadał małpi ogon, ale chyba przypadek.

Rikimaru zaś próbował dowiedzieć się nie o Saiyanach, a o rasie Frosta. Czyli jak się potem okazało, Changelingach. Frost był jedną z osób które zostawiłbym by utopił się w ściekach własnych błędów. Gdy byliśmy grupą czekałem aż popełni błąd, czekałem aż będzie miał jakiegoś przeciwnika i  skończył jako pożywka dla Drakoniana. Tylko fakt że zbierał na tej Ziemi lekarstwo dla swojej rasy powstrzymał mnie od realizacji tego w momencie gdy oberwał od Rikimaru. Gdy tak sobie filozowałem zaskoczyły mnie słowa Rikimaru który powiedział coś o teście. Przypomniał mi się mój trening kaifuku z Alice.Odwróciłem się i zobaczyłem że wyciągnął ręke w moją stronę. Po chwili Rikimaru wytworzył skondensowaną energię na swojej ręce i zaczął dążyć do zrobienia z tego owalu. Chyba rozumiałem co próbuje zrobić, ale zajęło mu to chwilkę i coś innego przykuło moją uwagę. na powiekę opadł mi jakiś paproch... Który nim nie był, gdy go zdjąłem zobaczyłem że to coś w rodzaju skóry schodzącej z mojego obecnego pancerza kostnego...jak by to nie brzmiało. było niczym papier który sam się rwie na kawałeczki i odpada. Spojrzałem na resztę ciała i nie byłem niestety w stanie stwierdzić co się dzieję, ale nowa warstwa pancerza miała inny kolor. Obecny pancerz zaczął się wydawać jakiś taki wyschnięty. Ale gdy spojrzałem w górę i zobaczyłem nad sobą okrąg energii uśmiech zniknął mi z twarzy.Miałem do niego zaufanie ale nie byłem pewien czy nad tą techniką panuje, gdy zarzucił mi tą obręcz i zacisnął, pancerz zaczął obficiej się kruszyć.
-Rikimaru, jak mnie przetniesz na pół to cię zabije!
Powiedziałem to świadomy pozornego braku sensu w tym zdaniu, ponieważ demony mogą przeżyć będąc praktycznie bez kończyn. Jednak ten nie miał w planach szatkowania mnie a zrobienie czegoś w stylu ilustracji jak wyglądał Frost.

Gdy pokryła mnie Ki Rikimaru, powłoka mojego pancerza momentalnie zredukowała się do atomów. Tym razem dałem radę zobaczyć, że mój nowy pancerz z jakiegoś powodu ma barwę ciemno zieloną. Moja skóra ani troche się nie zmieniła. Czułem się jakby ktoś zabudował mnie szkłem i kontynuował konstrukcję nie zwracając uwagi że ktoś jest w środku.  Po chwili byłem wolny a ki uwolniła się niczym wyżej wymienione szkło.
-Niezła technika, przyda się gdy nie będe chciał być ponownie pokonany przez cukierka.
I gdzieś w tym momencie czułem się jak widz. Dwójka nie-Saiyanów zrobiła się głodna, nagle Chepri powrócił do rzeczywistości, i zacząłem naprawdę się skupiać dopiero gdy powiedział o Brasce. Kurna, ja go spotkałem. Obserwował mnie w West City, i powiedział powód zniszczenia miasta. To nie był ktoś kogo mógłbym pokonać... June jest jego córką. Już to dało mi do zrozumienia że tracę tutaj tylko czas.Obydwoje muszą być pięć razy silniejsi od nas, i mam tutaj takie znaczenie co mrówka do człowieka.Za jaką cenę? za odwiedzenie jakiegoś Samotnego Żółwia z archipelagu?

Na mojej twarzy zagościł srogi wyraz irytacji. Nawet gdyby oznaczało by to spotkanie jakiegoś Mistrza, na co ja bym się zdał? obok mnie jest 4 ludzi których pewniej by trenował niż kogoś tak słabego i w dodatku demona. Zrobiłem kilka kroków wzdłuż strumienia po tym jak June skończyła mówić o Brasce. Kurna, to jest nie do zniesienia. Czy ja musiałem stracić tą moc i teraz być słabszy od wszystkich!? Wystarczy, najpierw Wioska potem Miasto a teraz miejsce które było moim placem do treningów. Wszędzie spotykam silniejszych od siebie. Muszę spotkać jakichś ludzi i to takich nie latających... Po chwili skręciłem i po chwili byłem przy drzewie którego liście spaliłem podczas wejścia. Odwróciłem się i spojrzałem na każdego po kolei, wzrokiem ciężkim do określenia. Ale z pewnością nie pozytywnym. Tyle mnie widzieli, przyszedłem, dostałem w ryj, dostałem w ryj po raz drugi tym razem od cukierka, a potem przyszła reszta osób. Każda wystarczająco silna by dać mi w ryj. Moja kolej, niedaleko jest North City, muszę odpocząć. Wolałbym spotkać się z Boogeymanem niż przebywać w ich otoczeniu dłużej. Obym się nie rozczarował.
OOC:
Z/t do North city
Regeneracja HP i KI 10%
HP: 300 + 150 = 450
KI:2005 + 240 = 2245
to chyba mój najdłuższy post...
Rikimaru
Rikimaru
Liczba postów : 1293
Data rejestracji : 20/08/2012


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk1/1Leśny strumień - Page 3 R0te38  (1/1)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Wto Gru 17, 2013 3:06 pm
Tak jak przypuszczał opisanie, a nawet pokazanie Frosta w taki sposób jakoś pomoże w ustaleniu kim jest i usłyszał słowo changeling. Co prawda nic nie mówiło, ale lepsze to niż określanie go "obcym", ale informacja o tym, że mógł zginąć jakoś go nie uradowała, ponieważ liczył na to, że jeszcze przyjdzie okazja zmierzenia się z Frostem na równym poziomie jak to się im przydarzyło raz. Co prawda Rikimaru miał wtedy przewagę, a potem znów changeling, ale jeżeli dobrze oceniał to może mogliby mieć podobny poziom. Teraz jedyną osobą, którą oceniał na podobnym poziomie mógł być Chepri, który się w końcu ożywił. Poczuł, że obniża swoją moc do minimum i zbliża się do nich. W międzyczasie Dragot wspominał o nazwie Saiyanie oraz fakcie, że już jednego kiedyś spotkał i podobieństwa do Reito w postaci ogona. Widać, że nie są do końca szczerzy lub mają jakiś powód ukrywania swojej tożsamości. Wzruszył tylko ramionami, kiedy Dragot odniósł się do Rikimaru odnośnie jego techniki to June i jej towarzysz zaczęli coś mówić o jedzeniu.
- Z pewnością nasza kolejna walka będzie wyrównana Dragocie. Ja się szybko rozwinąłem w ostatnim czasie i Ty również możesz. - Reito wspomniał o jego formie karmelka... aż się wzdrygnął na samą myśl o kończeniu w kimś... jako posiłek. Jednak myślenie o jedzeniu sprawiło, że z jego brzucha wydobyło się potężne burknięcie spowodowane nieznacznym ubytkiem sił i pracą umysłową podczas trenowania techniki. Zaśmiał się, żeby jakoś wypełnić niezręczną ciszę, ale szybko przyszło wybawienie. W końcu Chepri do nich dołączył i wtedy zaczął rozmawiać z June. Coś o jego mistrzu, który jest ojcem dziewczyny, a więc ona pochodziła z Ziemii, a Reito z Vegety i prawdopodobnie jest jakimś saiyanem. Tyleż informacji w jednym czasie. Był zadowolony w dziwny sposób, ponieważ poczuł się o wiele mądrzejszy, ale ostatnie pytanie szatyna go mocno zdziwiło, a równocześnie wskazało, że musiał na ziemi wcześniej być dość długo skoro mógł znać...
- Chodzi Ci o Genialnego Żółwia? Właśnie stamtąd przyleciałem.
Spojrzał z ukosa na Chepriego, ponieważ przez chwilę myślał o walce z nim, ale teraz w obecności tylu osób nie wypadało się bić, a nie wiadomo czy zaproszenie do walki wziął sobie do serca i czy myśli o tym. Gdyby Reito i June polecieli na wyspę przodem to mógłby jeszcze zmierzyć się z czerwonowłosym. W międzyczasie Dragot zaczął powoli odchodzić od grupki i w końcu zdecydował się ulotnić. Rikimaru czuł, że demonowi będzie przykro po tym ich "sparingu". Nigdy nikogo nie trenował, ani nie szkolić, a nawet próby nauki młodszych w szkole były nieudane, ponieważ nie potrafił przekazywać wiedzy i tak też wyszło tym razem. Trochę mu się głupio zrobiło. Powinien dać się demonowi wykazać i nabrać jakiejś radości z walki, a tak nie dał mu się nacieszyć nawet techniką zamiany kogoś w słodycze, bo nawet jako słodycz go znokautował. Był zdecydowanie za ostry, ale postanowił dać Dragotowi trochę czasu w samotności. W końcu będzie mógł go znaleźć bez problemu. June akurat rozmawiała z Cheprim, więc nie chciał go teraz zarzucać pytaniami i wyzwaniem. Usiadł na głazie, który opływała woda płosząc stamtąd jakąś mniejszą żabę.
Khepri
Khepri
Liczba postów : 637
Data rejestracji : 28/03/2013


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk0/0Leśny strumień - Page 3 R0te38  (0/0)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)
http://rexvil.deviantart.com/

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Czw Gru 19, 2013 6:54 am
Nie myliłem się, ta dziewczyna była córką Braski. W sumie jakby się nad tym zastanowić, to była dosyć podobna do Vixen, ale chyba tylko z wyglądu... Zaraz, czy ona powiedziała "nie zabił"? W sumie, to nie powinno mnie dziwić. W tej rodzinie popularne jest nietypowe poczucie humoru.
-Tak, trafiłaś w sedno, jestem jego uczniem i staram się jak mogę, żeby być godnym tego tytułu. A co u niego...? - nie byłem do końca pewien co mam powiedzieć, minęło trochę czasu odkąd widziałem się z mistrzem, ale... To w końcu Braska, ile istnieje istot mogących mu zagrozić?
-U niego i u Twojej siostry wszystko dobrze. A Ciebie... Czy może raczej Was... Kto szkolił? Ten białowłosy wojownik? - zwróciłem się tym razem również do towarzysza Demonicy.
Jeśli się nie myliłem, to był Saiyanem, ale to akurat mnie nie dziwiło patrząc na tamtch wojowników. Znałem tą rasę na tyle dobrze, by stwierdzić, że jej przedstawiciele posiadają wielką moc.
Ale co z June? Stosunki między jej ojcem i białowłosym nie były przyjazne, czemu więc tak...?
Zgadywałem, że się tego zbyt szybko nie dowiem, a pytanie byłoby całkowitym szaleństwem.

Dragot odleciał. Na wszelki wypadek zapamiętałem jego energię, miałem to dziwne wrażenie, że jeszcze nie raz się spotkamy, choć pojęcia nie miałem skąd. Nietypowe przeczucie, ale czas pokaże na ile prawdziwe. Nie miałbym nic przeciwko jego towarzystwu, o ile ten nie próbowałby jakichś swoich niecnych sztuczek, a było to wielce prawdopodobne. Choć mimo wszystko trochę wcześnie na takie osądy.

W czasie konwersacji, jaka toczyła się pomiędzy innymi obecnymi tutaj, wychwyciłem jedno imię - Genialny Żółw.
-"To chyba jakiś mistrz sztuk walki" - pomyślałem - "mam już swojego mistrza, ale... Zawsze warto zapamiętać... Choć mogę też o to wypytać Rikimaru... On tam był, więc jest odpowiednią osobą do tego... I chyba nawet wiem kiedy to zrobię".
W mojej głowie zrodził się pewien pomysł, podstępny, ale raczej skuteczny. Jedyną przeszkodą była ta dwójka, to strasznie głupio tak po prostu odlecieć bez słowa. Ale i na to wymyśliłem sposób.
- Szkoda tak nagle przerywać rozmowę, ale na Nas chyba już czas, co nie Rikimaru? - zwróciłem się do niebieskowłosego. - Mamy pewną ważną sprawę do załatwienia - mówiąc to mrugnąłem jednym okiem. -Pogadamy innym razem.
Miałem nadzieję, że nie wywęszą w tym podstępu.
Reito
Reito
Liczba postów : 544
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk0/0Leśny strumień - Page 3 R0te38  (0/0)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)
http://dragon2326.deviantart.com/

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Pią Gru 20, 2013 8:26 pm
___Dragot chyba załapał, że Reito jest saiyanem. Choć w jego wypowiedzi ironicznej było też słychać jakby niepewność. Z kolei przechodząc do rozmowy z Rikimaru, ten znał odpowiedź na pytanie dotyczące Kamesenina. Ba, nawet przed chwilą tam był. Świat jest jednak mały. Choć w sprawie jedzenia się nie wypowiedział. Reia aż zaciskało w brzuchu co dodatkowo ukazywało dosyć głośnie burczenie. No cóż… może znajdzie coś po drodze. Tym czasem pojawiła się kolejna osoba. Wyglądał na ziemianina tak jak Riki. Przedstawił się na wstępie po czym zagadał do June. Znał jej ojca, o którym Reito praktycznie nic nie wiedział. Nawet jak się nazywa. Do teraz. Z ich rozmowy wynikało, że obgadywany gość do najmilszych nie należy skoro jedną z metod nauczania jest u niego zabijanie swoich uczniów. Czy był to żart czy nie brzmiało to nieco dziwnie. Dodatkowo z dalszego ich dialogu wynikało, że demonica ma też siostrę. Ciekawe co z matką i innymi krewnymi. Może wypadałoby zapoznać się z przyszłymi teściami, choć Reiowi wcale się do tego nie spieszyło. Wręcz przeciwnie.
 
W tym samym czasie Dragot postanowił opuścić to towarzystwo. Saiyan nie bardzo się tym przejął. Wydawał mu się być nieco dziwny. Nie tylko pod względem wyglądu ale i zachowania. Płakał za nim nikt nie będzie. Co było ciekawe zanosiło się na to, że nie tylko on chce się wynieść. Chepri dał do zrozumienia niebieskowłosemu, że też muszą dokądś lecieć.  Było to nieco podejrzane. Czyżby chcieli się pozbyć natrętów z kosmosu (Reia i June)? Wygląda na to, że Reto nie dowie się jak trafić do Żółwia. No nic… jakoś sobie poradzi.
- Skoro tak to my też pójdziemy w swoją stronę.
Tu zwrócił swój wzrok na June. Nie w jego stylu było bycie natrętnym. Podszedł do swej lubej wolnym krokiem.
- Mógłbyś mi chociaż powiedzieć, w którą stronę się udać?
Tym razem znów pytanie padło w stronę Rikimaru. Saiyan przechylił głowę na moment w jego stronę. Jeśli nie zaprowadzi ich tam osobiście to przynajmniej taka podpowiedź wiele by mu dała. Jeszcze nie poznał za dobrze Ziemi. Gdy chciał gdzieś dotrzeć to po prostu sugerował się KI a akurat starego zboczeńca nie zapamiętał za dobrze.
- Może się spotkamy jeszcze kiedyś. Na razie.
Rzekł na odchodne powoli zmierzając w stronę wyznaczonego celu.
 
ZT---> Do Kame House
Anonymous
Gość
Gość

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Sob Gru 21, 2013 10:43 pm
_____Uśmiechnęła się serdecznie słysząc odpowiedź na jej pytanie. Z jej ojcem było wszystko w porządku, nawet w to nie wątpiła, ale martwił ją fakt, że ukrywał swoją moc. Doskonale wiedziała gdzie urzęduje, ale jakoś nie miała okazji by tam się wybrać. Kiedyś to zrobi, musi nadejść ten odpowiedni moment. Boi się jego reakcji na to, że jest w bliskich relacjach z saiyanem. Dobrze wie, że ich nie znosi i traktuje jak wrogów. Gdyby się okazało, że jego córka prowadzi się z jednym z nich... jego gniew mógłby być wielkim zagrożeniem dla planety. Tak zakłada. Nie zna go przecież do końca, całkiem niedawno odzyskała świadomość. Jak ten czas płynie.
Gdy usłyszała pytanie czerwonowłosego parsknęła krótkim śmiechem. Nie wiedziała jak odpowiedzieć, przecież jedyną rzeczą jaką nauczył ją Hikaru było kiaiho służące do ataku. Reszty, nauczyła się sama lub od innych osób. Informacje o Ki Feelingu przekazał jej przecież Reito, a latania od Kyoraku. Jakoś tak, niewiele wkładu miał Mistic w jej postęp. Była jedynie tam ze względu na towarzystwo i chęci poznawania świata oraz innych niż ona ras. Braska by ją ograniczał i nie dopuszczał do saiyan ze względu na swoje poglądy o nich. Zapewne nie spotkałaby nigdy Rei'a...
___ - Jeśli mam być szczera to nie wiem czy szkoleniem można to nazwać, ale tak. - podrapała się w tyle głowy. Zaczęła się zastanawiać czy dobrze powiedziała. - Można to tak przyjąć... - wzruszyła ramionami spoglądając ukradkiem na saiyana. Trzeba było się zbierać w dalszą podróż.

Oczywiście głupiutka June nie zrozumiała aluzji jaką przekazał Chepri. Wyraźnie chciał by już sobie poszli by zrobić coś czego by nie mogli robić przy nich (a ja mam zboczone myśliiii <3). Dobrze, że obok był bardziej rozumujący Reito, który to załapał o co chodzi i pożegnał się lecąc w wybranym przez siebie kierunku nieznanym demonicy. Dziewczyna chciała pobiec, lecz zatrzymała się na chwilę by się ukłonić dwóm wojownikom na odchodne:
___ - Miło było, jak by coś się działo, jesteśmy do dyspozycji. - Puściła oczko po czym spojrzała na Chepriego. - Nie mów Brasce z kim mnie widziałeś, proszę. Byłby zły na mnie. - Przysunęła palec do ust w geście milczenia po czym pomachała radośnie zarówno ręką jak i ogonkiem. Wzięła krótki rozbieg, a następnie wzbiła się wysoko w powietrze uaktywniając czerwoną demoniczną aurę, która stworzyła lekki lej pod jej stopami. Przyspieszyła znacznie podlatując do ogoniastego. Pojawiła się z jego prawej strony dając mu krótkiego buziaka w policzek blisko kącika ust po czym pomknęła przodem śmiejąc się głośno.

Z tematu > Za Reiem
Rikimaru
Rikimaru
Liczba postów : 1293
Data rejestracji : 20/08/2012


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk1/1Leśny strumień - Page 3 R0te38  (1/1)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Sob Gru 21, 2013 11:04 pm
Rikimaru zrozumiał przekaz Chepriego, zaczął powoli iść w kierunku lasu. Reito najpierw chciał dowiedzieć się gdzie znajduje się droga, ale później rzucił: Może się spotkamy jeszcze kiedyś. Na razie.
- Ok. Do zobaczenia Reito i June. Miłej zabawy z mistrzem.
Niebieskowłosy pokazał ręką kierunek wyspy i machnął ręką raz i zrobił jakby żołnierskie salutowanie na do widzenia Reito i jego towarzyszce. Bardziej mu teraz zależało na walce. Musiał rozprostować kości i liczył na to, że Chepri go nie zawiedzie. Wyglądał na mocnego, czuć było siłę i jeszcze jego rozmowa z June mogły wskazywać, że wiele przeszedł. Cieszył się na myśl o wyzwaniu, ale ważne, żeby znaleźć dobre miejsce. Z pewnością niedaleko strumienia znajdzie się więcej miejsca w miarę okrągłego, przypominającego arenę. Tam będą mogli stoczyć pojedynek jak na turnieju w fajnej scenerii. Może nie zniszczą tego, a liczył głównie na walkę na pięści. W końcu człowiek z człowiekiem będzie się bić, a nie jakieś changelingi, demony lub saiyanie, chociaż jeżeli Reito do nich należał to przypominał mieszkańców ziemi, więc może również z nim mógłby powalczyć głównie wręcz. Cóż... jeżeli on i June udadzą się do Genialnego Żółwia to będzie mógł tam polecieć po sparingu z Cheprim. Pewnie tam ich znajdzie, a może i sam czerwonowłosy będzie chciał potrenować u mistrza.
Jeżeli Chepri ma doświadczenia podobne do Rikimaru to może nauczy się czegoś nowego podczas tej walki. Uśmiechnął się na samą myśl nowej wiedzy.



OoC:
Sparing: Do 10 100 posta xD
Jak coś to tam już pisz Chepri
Khepri
Khepri
Liczba postów : 637
Data rejestracji : 28/03/2013


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk0/0Leśny strumień - Page 3 R0te38  (0/0)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)
http://rexvil.deviantart.com/

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Pią Sty 03, 2014 12:29 am
Po walce byłem mocno wypompowany, serio. Jeszcze nigdy nie walczyłem tak ostro, a to był jakby nie patrzeć sparing. Wtedy nieco przeraziła mnie myśl walki na śmierć i życie, ale po chwili doszedłem do wniosku, że to zupełnie inna sytuacja. W walce na śmierć i życie chodzi o to by jak najszybciej pozbyć się przeciwnika, i samemu nie dać się zabić. Dużo prostszy schemat.
Usiadłem na trawie, sprawiało mi to duży ból, ale wszystko to robiło, więc było mi to obojętne. Energii miałem jeszcze w sumie sporo, ale nie miałem ochoty jej używać do czegokolwiek. Zmieniło się to, kiedy Rikimaru zaproponował opcję zapolowania na coś. W tym akurat byłem dobry. Tak więc położyłem się, fala ostrego bólu przypomniała mi, że żyje, chociaż bardzo dobrze o tym wiedziałem. Oddychałem powoli, bo nawet oddechy przychodziły mi z trudem. Patrzyłem w niebo. Skupienie się nie należało do najprostszych, ale miałem akurat chwilę, żeby pomyśleć o ostatnich wydarzeniach. Najsilniejsi wojownicy tej planety udali się w jakimś celu na tą całą Vegetę. Mgliste miałem pojęcie tak o samej planecie, jak i jej położeniu. Dzięki zdolności wyczuwania Ki byłem w stanie określić kierunek w którym się znajduje, ale to by było na tyle. Wraz z nimi było tak kilka innych, nieco mniejszych energii, z tego co do tej pory wyczułem. Toczyła się walka. Był tam też ktoś, kogo energia bardzo mi coś przypominała. Konkretnie Tsufula. Niedobrze mi się robiło na samo wspomnienie o tej przeklętej istocie. kiedy tak o tym myślałem poczułem się strasznie mały... Jak dziecko stojące przed wielkim morzem, na którym odbywa się bitwa morska. Stoję tak na tym brzegu, słabo widzę co się dzieję i nawet dobrze nie umiem pływać. Uśmiechnąłem się gorzko. Nieprzyjemna wizja. Miało to swoje plusy, fakt, mogłem się jeszcze z tego po cichu wycofać i o wszystkim zapomnieć. Nikt by nie zauważył. Ale miało to nie po drodze z moimi planami. W końcu po coś trenowałem tak ciężko, chciałem stać się najlepszy i posiadałem wszelką determinację do tego potrzebną. Wiedziałem, że droga, którą zamierzam iść jest niezwykle długa i trudna, jakby miała miliony kilometrów a ja poparzone bose stopy. Ale jak mówiłem. Teraz kiedy zacząłem, to pójdę dalej i nie spocznę póki nie osiągnę mojego celu, albo umrę próbując. Zrobię wszystko co będę musiał i nikt, ani nic mnie nie zatrzyma. Rzucałem się na głęboką wodę, prosto w wydarzenia, które decydowały o losie wszechświata. Nie przerażało mnie to, ale... Trochę obawiałem się, że mogę zawieść. Chciałem być najlepszy, ale myślałem na tyle realistycznie, by wiedzieć, że muszę odpowiednio wymierzyć siły. Raczej nie dowiem się, jeśli nie spróbuje, a jak już to zrobię, to nie będzie odwrotu...
Z zamyślenia wyrwał mnie głos niebieskookiego, który oznajmił, że pojawił się królik. Podniosłem się cicho i spojrzałem na zwierzaka. Typowe polowanie nie wchodziło w grę, więc po prostu przestrzeliłem mu głowę dodonpą. Wątpię, by zdążył cokolwiek poczuć. Telekinezą przeniosłem go bliżej , podobnie jak kilka gałęzi, które zauważyłem przy pobliskich krzakach. Wygrzebałem małą dziurę w ziemi, a z nadmiaru gleby uformowałem ściankę odgradzającą drewno od trawy, żeby się czasami nie zapaliła. Kiedyś już przypadkiem podpaliłem las... Skrzywiłem się na to wspomnienie.
Podpaliłem kilka gałązek ki blastem z z reszty zrobiłem rożen. Obdzieranie posiłku ze skóry zawsze uważałem za uciążliwe, a przy takich małych futrzakach szczególnie.
W końcu jednak i z tym się rozprawiłem, można było przystąpić do pieczenia.
-Krwisty czy mocno wysmażony? - zapytałem żartobliwie.
Znów mając chwilę, zastanowiłem się co teraz zrobię. Miałem trzy opcje: wrócić do domu, lecieć na lodowiec, albo z Rikimaru do tego całego genialnego żółwia. Choć to zależało od decyzji niebieskowłosego.
-To powiedz Rikimaru, co teraz zamierzasz zrobić? Polecisz do tego Genialnego Żółwia? W ogóle, co to za gość?

OOC:

Regen 10% HP i KI
Rikimaru
Rikimaru
Liczba postów : 1293
Data rejestracji : 20/08/2012


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk1/1Leśny strumień - Page 3 R0te38  (1/1)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Pią Sty 03, 2014 11:36 am
Koniec Sparingu
Po paru chwilach obrócił głowę trochę na bok tak, że zimna woda opływała połowę jego twarzy. Otworzył usta i wziął kilka sporych łyków czystej wody. Była jak ulga dla duszy, ponieważ pragnienie było spore po walce. Człowiek może przeżyć bez jedzenia, ale bez wody już nie da rady. Pił co prawda kiedy wpadł do wody po odmianie z karmelka, ale wypocił wszystko wraz z walką. Chepri sprawnie rozprawił się z królikiem za pomocą prostej techniki, a więc nie wysilił się za bardzo. Musiał być równie zmęczony co Rikimaru, którego wciąż bolała cała ręka po zablokowaniu tamtego potężnego uderzenia. Leżenie w takiej zimnej wodzie przez dłuższy czas nie będzie dobrym pomysłem. Szczególnie, że i tak woda go tak dokładnie nie umyje, ale nie było w tym miejscu wystarczająco głęboko, żeby mógł się zanurzyć i wykąpać. Zimna woda zmniejszała ból i nie musiał robić sobie zimnego okładu. Chwila przerwy bez wątpienia mu wystarczy, ale w głowie nadal miał obraz pewnej techniki. Użycie Kiai przez Chepriego na koniec ich sparingu dało mu pomysł na połączenie kiaiho i kiai. Obie defensywne techniki można wykorzystać w lepszy sposób. Jedna używa ki z ciała, a druga trochę jakby przekształcała fizyczną. Krzyk o wysokim tonie, niesłyszalny, a niszczący atak. Wiadomo, że Kiai nie będzie w stanie zneutralizować każdego ataku. Jeżeli będzie zbyt mocny to taka zabawa może zakończyć się śmiercią, a więc potrzebna by była umiejętność zneutralizowania częściowo ataku, a gdy będzie wystarczająco słaby to będzie można odepchnąć. Również i za pomocą takiego użycia energii można wybić przeciwnika z rytmu, a może go nawet na chwilę zneutralizować.
Wstał powoli z wody i uruchomił na moment aurę energii żeby za pomocą ciepła osuszyć obszarpane ubranie. Po krótkiej chwili całe było suche, ale płaszcz i rękawy koszuli do niczego się już nie nadawały, więc je rozdarł i dorzucił do ogniska.
- Wypieczony.
Następnie skoncentrował się i zaczął badać teren w celu znalezienia bardziej obfitego posiłku. Mięso z królika było bardzo dobre, ale obaj się tym nie najedzą. Wyczuł energię w górze, która nie była bardzo mocna, poruszała się wolno. Mógł to być człowiek, ale liczył na coś innego. Wybił się w górę ze sporą prędkością i po dwóch sekundach znalazł się tuż przed pterodaktylem. Był trzy razy większy od Rikimaru, który uznał, że to zwierze jest i tak za duże na posiłek. Zwierzak okazał się być jednak bardzo agresywny, ale ze swoją siłą nie mógł być żadnym wyzwaniem dla niebiesko-włosego, który postanowił przetestować swój pomysł.
Skumulował energię w podobny sposób jak do Kiaiho, ale nie zrobił tego w rękach, a użył ogólną energię, która przepływała przez całe jego ciało. Jego oczy na moment zabłysnęły i fala powietrza zwiała pterodaktyla do tyłu. Obracał się nie mogąc ustabilizować pozycji i wykonać żadnego ruchu. Rikimaru wyprzedził go i Ki-Swordem odciął pół ogona, który był połowy wielkości samego człowieka. Złapał mięso w rękę i miał już polecieć w dół, do strumienia, gdy pterodaktyl wystrzelił ogniem z paszczy. Smok? - był bardzo zaskoczony, ponieważ nie widział żadnego w życiu, ale kto wie, czy to nie pterodaktyl wojownik. Nowy światowy talent sztuk walki, którego młody wojownik pozbawia ogona.
Dał on szansę na próbę techniki. Czy skoro zatrzymał przeciwnika samą energią i uniemożliwił mu ruchu, to czy zneutralizuje całkowicie atak? Tym razem jego energia do zatrzymania tego ognia była większa i poczuł, że potrzeba jej więcej, ale po chwili ogień niemalże wyparował i dotarła do Rikimaru niewielka strużka. Sama energia rozproszyła skoncentrowaną materię o pewnej mocy. To było coś niesamowitego. Co prawda atak takiego latającego stwora nie mógł być silny, ale samo to, że i tak użyta energia stanowiła może ułamek procenta wskazywały, że technika może kosztować mniej niż kiai, a przynajmniej jej moc jest większa, ponieważ obejmuje dużo większy obszar. Za pomocą kiai mógł zatrzymać raczej niewielki prosty atak, skierowany bezpośrednio na niego, a tutaj chmura ognia, która wypełniła niemal całe niebo po prostu rozpłynęła się i nie pozostał nawet dym po próbie zwierzęcia. W dodatku w przeciwieństwie do Kiaiho pozwalała na zneutralizowania przeciwnika na krótką chwilę, ponieważ siła odrzutu była znacznie większa.
Z innej perspektywy wyglądało jakby Rikimaru tańczył w powietrzu.
Korzystając z okazji postanowił zmusić zwierzaka do kolejnej próby zaatakowania ogniem, ale tylko w celu podsmażenia tego ogona. Latał wokół niego, uderzał lekko pięściami, a ten obracał się i próbował dosięgnąć Rikimaru, który był tak pochłonięty zabawą, że nie zwracał uwagi, że do tego dołączyli się towarzysze smoka, które już wyglądały jak powinny. Łuski, wielkie ogony, pazury i zionęły ogniem. Czerwony, niebieski, żółty, zielony, purpurowy. Wszystkie kolory tęczy i każdy próbował go dosięgnął. Ten tylko machał kawałem mięsa, który po minucie był już wysmażony. Następnie jeszcze raz zdecydował się na użycie techniki i całe snopy płomieni zniknęły, a zwierzaki aż odrzuciło i zaczęły obracać się w powietrzu. Wtedy poleciał błyskawicznie w dół zostawiając je same w górze. Usłyszał za sobą tylko ryk zawodu kilku z nich, które liczyły na posiłek, ale nie doceniły swojej ofiary.
Wylądował tuż obok paleniska, pociął ki-swordem mięso na równe płaskie płaty, a następnie wystawił palec do przodu i wytworzył za pomocą Kinotsurugi miecz z ki, którym nabił mięso i uniósł tuż nad ogniskiem dopiekając je od środka.
- Myślę, że ze 2 minuty starczą na dopieczenie. Mięso ze smoka. Pierwszy raz będę próbował.
Za pomocą telekinezy oderwał kawał królika i przyciągnął do dłoni. Włożył w końcu upragniony posiłek do ust i poczuł niesamowitą ulgę. Nim mięso ze smoka dobrze się wypiekło to zdjął już jeden płat i zjadł go w ciągu paru sekund.
- Mmm pychota. Coś pomiędzy mięsem z kurczaka, a boczkiem. Jeszcze jakby to doprawić ziołami to niebo w gębie.
Kucharzem aż tak dobrym nie był, ale znał właściwości i zapach ziół. Z pewnością byłby w stanie dobrać odpowiednie, żeby smak był niezwykły, ale wolał nie tracić czasu na to. W końcu słońce już powoli zbliżało się do horyzontu i zrobi się ciemno. Pasowałoby wrócić na wyspę Genialnego Żółwia, ponieważ ten o nim zapomni i jeszcze karze mu kolejną panienkę przyprowadzić. Przeraził się tą myślą. Zdjął drugi z sześciu płatów i zjadł go trochę wolniej, ale chciał jak najszybciej zakończyć posiłek.
- Powinienem wrócić na wyspę Kamesenina. Cóż. Podobno jest wielkim trenerem. To on mnie nauczył Bankoku Bikkuri i w zasadzie to też widziałem u niego pierwszy raz telekinezę, ale nie byłem pewien, że tym ona jest. Zna też jeszcze jeden ciekawy trik... ale to pewnie też jest telekineza. Baka. - rzucił do siebie na koniec, przypominając sobie całkowitą blokadę ciała. - Nie, zdecydowanie jest wielkim mistrzem. Myślę, że mogę się od niego wiele nauczyć. Jeżeli chcesz to możesz polecieć ze mną, może Tobie też pozwoli na trening. Chciałbym tam się udać jeszcze przed zachodem słońca.

OoC:
Nauka techniki własnej Kiaiho lvl3.
Regeneracja 10% HP i KI. 1050 i 405. Razem 2000 HP i 855 KI

Koniec treningu.
Khepri
Khepri
Liczba postów : 637
Data rejestracji : 28/03/2013


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk0/0Leśny strumień - Page 3 R0te38  (0/0)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)
http://rexvil.deviantart.com/

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Pią Sty 03, 2014 3:31 pm
Królik był już gotowy. Można go było ściągnąć z rożna i podzielić na porcje. Za talerz musiał posłużyć trochę większy liść. Pojawił się i Rikimaru. Obserwowałem przez krótką chwilę jego walkę z... No cokolwiek to było, chyba smoki. Miał dużo mięsa. Bardzo dobrze, umierałem z głodu, a przygotowanie posiłku tylko to pogorszyło. Naprawdę. Normalnie po spróbowaniu dań Vixen nie tknął bym niczego innego, a teraz jak patrzyłem na zwierzaka, to miałem wielką ochotę wbić w niego swoje kły.
Ale przyznam, że to co zapewnił nam niebieskowłosy wyglądało nie mniej apetycznie... Zaraz... Czy ja powiedziałem "kły"? Yare yare... To uwalnianie drzemiącej wewnątrz mnie dzikiej mocy chyba kapkę za bardzo na mnie wpłynęło. Ale nie ma co narzekać. Dzikie instynkty są bardzo przydatne w walce, nawet jeśli w ostatniej z niech zbytnio nie korzystałem. Swoją drogą chyba wiedziałem jak je poskromić, muszę od czasu do czasu zapuszczać się w las i... Ekhem, dać ponieść. To powinno podziałać.
Spojrzałem na jeden z płatów mięsa z ogona, wziąłem go, nabiłem na nieco grubszy kij i zacząłem dopiekać. Nie trwało to długo, po czym bardzo szybko pochłonąłem go, nieomal z patykiem. Wypieczone było dobrze, ale brakowało mu jakiegoś dodatku do smaku, przyprawy. Nawet takie kuchenne beztalencie jak ja potrafiło to stwierdzić.
-To mówisz, że on naprawdę jest takim wielkim mistrzem? Chętnie bym go spotkał i zobaczył co potrafi... - powiedziałem. - Jak i dowiedział się co sądzi o moich umiejętnościach... - dodałem ciszej, mówiąc bardziej do siebie, niż do towarzysza.
Minęła tak chwila i całe jedzenie zniknęło. Robiło się już dosyć późno, ale stwierdziłem, że udanie się z niebieskookim do tego mistrza jest całkiem dobrym. Taa... Polecę tam z nim.

OOC:

Jako, że potrzebna jest zgoda, pytanie do MG/Admina: Mogę lecieć z Rikim na wyspę żółwia? Very Happy

Regen 10% HP i KI
Rikimaru
Rikimaru
Liczba postów : 1293
Data rejestracji : 20/08/2012


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk1/1Leśny strumień - Page 3 R0te38  (1/1)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Pią Sty 03, 2014 10:24 pm
Zjedli dość szybko i teoretycznie mogliby polecieć, ale w głowie niebiesko-włosego cały czas odbijał się echem głos Alex. Praktycznie nie byli tak daleko, bo lot z taką mocą nie powinien im zająć zbyt długo. 1-2h, a więc potem na wyspę lot zajmie około 2h. Z drugiej strony chciałby swej dziewczynie poświęcić trochę czasu, ponieważ wydawało mu się, że nie widział jej bardzo długo. Tak mógł odczuwać, skoro kogoś kochał, ale tygodnie mógłby policzyć na palcach ręki. Ona była świadoma, że może go nie być nawet parę miesięcy. Pragnął tylko ją ujrzeć, ale niedługo zacznie się ściemniać. Niby to żadna przeszkoda, ale głupio by było przylecieć do mistrza o północy i go budzić. Ile czasu będzie potrzebować na trening u Genialnego Żółwia?  Ciężko było to określić co go może starzec nauczyć.
- Takie odnoszę wrażenie. Nie! Jestem tego pewien. Być może tego nie poczułeś, ale ja byłem całkiem niedaleko jego wyspy, gdy poczułem niewyobrażalną moc. Nadal moja moc nie sięga jego. - zakończył, ponieważ zdał sobie sprawę z tego, że kierunek w istocie był podobny, ale wcale to nie musiała być energia Kamesenina, ale patrząc na techniki, które mu zaprezentował staruszek... i tak musiał być mocny.
Jeżeli Rikimaru uzna, że się już po prostu nic więcej nie nauczy to pójdzie dalej swoją drogą. Szukać nowego mistrza lub sam zdecyduje się nim zostać. Zrobił zniesmaczoną minę na tę ostatnią myśl, ponieważ nigdy nie myślał o tym na poważnie i nadal nie chciał tego rozważać. Może to być z jego strony trochę egoistyczne, ale polubił takie życie i nie wyobraża sobie siedzenia w jednym miejscu tak jak Genialny Żółw. Może na stare lata się zdecyduje, ale na pewno nie w najbliższej przyszłości. Spojrzał w górę, żeby zobaczyć czy smoki nadal krążą nad lasem, ale nie było żadnego widać. Następnie poleciał w górę i spojrzał w dół. Zniszczenia były dość spore i kształt pola bitwy był dość nieregularny, ale trudno. Stworzyli fajne miejsce na postój, gdzie będzie docierać więcej słońca.
- Myślę, że potrafi bardzo dużo, a co do sprawdzenia umiejętności... Jestem ciekaw, czy sprawdzi je w ten sam sposób co mi. - Ruszył szybciej do góry śmiejąc się dość głośnie, ponieważ istnieje prawdopodobieństwo, że Chepri również będzie musiał mu przyprowadzić jakąś panienkę. Niebo nad nimi i dookoła było niemal czyste. Nieliczne chmurki i blask czerwonego słońca w którym było widać wyraźnie wszystkie sińce nabyte podczas ich sparingu. Ból jeszcze występował, ale był dużo mniejszy. Dobry posiłek jest lekarstwem na bolący od głodu żołądek, czyli pewnie jedno z najgorszych cierpień z jakimi muszą żyć ludzie.

OoC: z/t w Przestrzeń powietrzną. x2?
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzkLeśny strumień - Page 3 34r7fi1Leśny strumień - Page 3 R0te38Leśny strumień - Page 3 68gf3b (2000+1050= 3050/10500)
Ki:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleueLeśny strumień - Page 3 Full_bar_bleueLeśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleueLeśny strumień - Page 3 Right_bar_bleue (850+405= 1255/4050)
NPC
NPC
Liczba postów : 1219
Data rejestracji : 29/05/2012

https://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowi

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Pią Sty 03, 2014 11:47 pm
Leśny strumień - Page 3 Jecht_artwork

Nagle, umysły dwójki wojowników przeszyły nagłe skurcze spowodowane pojawieniem się dość silnej KI i to bardzo blisko. Sekundę później, usłyszeli huk oraz poczuli silny podmuch wiatru, który unosił drobne kawałki piachu. Ta drobna firanka skutecznie uniemożliwiała ujrzenie winowajcy całego zamieszania. Ten, nie pozostał długo w jednym miejscu. W mig złapał Rikimaru oraz Chepriego za głowy i uderzył je o siebie dość mocno by ich otumanić oraz sprowadzić na ziemię.
- Bu. - mruknęła postać głosem znanym tylko czerwonowłosemu ziemianinowi.

OOC
Nie ma ZT kochani. ^ ^
po 200 DMG.
Khepri
Khepri
Liczba postów : 637
Data rejestracji : 28/03/2013


Identification Number
HP:
Leśny strumień - Page 3 9tkhzk0/0Leśny strumień - Page 3 R0te38  (0/0)
KI:
Leśny strumień - Page 3 Left_bar_bleue0/0Leśny strumień - Page 3 Empty_bar_bleue  (0/0)
http://rexvil.deviantart.com/

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Sob Sty 04, 2014 1:11 am
Mieliśmy się właśnie zbierać do wylotu, kiedy nagle zawiał silniejszy wiatr. W kościach czułem, że coś nadciąga... W życiu bym się nie spodziewał, że będzie to akurat...
-M-mistrz? - wstałem na równe nogi. -Co tu robisz? Przecież tamten wojownik... - wtedy przypomniałem sobie, że nie ma go teraz na Ziemi. -Prawda, jego nie ma... Ale dlaczego tu jesteś?
Czyżby Braska przybył tutaj, żeby zabrać mnie? Dosyć dziwna opcja, prawdę mówiąc, ale nadal możliwa.
-"Pewnie teraz dostanę ochrzan za włóczenie się po całym świecie, raz czy dwa po łbie i wrócę do domu"
Yare yare... Jak tak o tym myślałem, to wydawało mnie się to upokarzające, jakbym był małym dzieckiem, po które przyszedł jeden z rodziców, bo za długo się bawi w piaskownicy. Starałem się o tym nie myśleć, bo wiem jakby się to skończyło, a tego nie chciałem. Ehh... W głowie dudniło mi od zderzenia z głową Rikimaru. To akurat mój nauczyciel mógł sobie darować. Właśnie, przecież niebieskowłosy cały czas tam był. Powiem szczerze, że ciekawiła mnie reakcja współrasowca na spotkanie z Demonem. W prawdzie spotkał już jednego z nich, Dragota, ale czy można porównywać tych dwóch? Nie mówię tutaj tylko o mocy, bo to w ogóle przeciwległe końce skali, ale o ich statusie. Niebieskooki w prawdzie nie miał pojęcia, że Braska jest samym Władcą Demonów, ale to nie miało wpływu na ten fakt.

OOC:
Krótko, ale cóż...
Regen 10%
Sponsored content

Leśny strumień - Page 3 Empty Re: Leśny strumień

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito