Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wulkan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wulkan   Czw Maj 31, 2012 6:19 pm

First topic message reminder :



Gorące miejsce dla gorących facetów i lasek, pragnących darmowego solarium. Dawne podania głoszą o dziwnym demonie lubującym się w kąpielach z lawy i traktującym to miejsce jak dom, co skutecznie odstrasza mniej odważnych turystów.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Red



Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Sro Mar 20, 2013 8:05 pm

Jeśli myślała, że najgorsze w życiu już przeżyła, to ta jedna szybka akcja sprawiła, że była w błędzie.
Nie dość, że stała jak głupia nie mogąc uwierzyć, że tuż przed jej nosem toczyła się walka, że nic nie może zrobić, to jeszcze oberwała z dziwnej umiejętności. Przeistoczyła się w cukierek, od tak. Jak to możliwe!? Ona i cukierek!? I to w środku potyczki, w której ciężkie rany odnieśli inni? Chcieli ocalić Tsu, wyrwać niemal z gardła tego, który połknął ją bez zadławienia (a kurcze dążyła do tego, żeby stanąć mu w gardle i udusiłby się - tylko że to demon, a on niekoniecznie miał płuca...), a mimo wszelkich starań nie udało im się odbić Różowowłosej. Nie winiła ich, nie miała nawet pojęcia co do końca rozgrywało się poza nią. Świadomość cukierka wędruje innymi torami, najczęściej w kierunku smaku. Jakby dało się opisać emocję demonicy w smaku, to zbliżone było to gorzko-kwaśnemu niżeli słodkiemu. Ale najwyraźniej taka esencja nie przeszkodziła Brasce i skutecznie pochłonął do swojego wnętrza. I tak tam dzielna Krótkowłosa straciła orientację w:
- terenie - miejsce okryte śluzem, ciemne jak tam gdzie plecy tracą szlachetną nazwę, za nic w świecie nie pomagało w rozpoznaniu gdzie przebywa. Może gdyby nie spała na lekcjach biologii to rozpoznałaby organy, przez które dotarła aż do woreczka zwanego żołądkiem. Tja, żołądek... u demonów wszystko wygląda inaczej, zwłaszcza jak nie ma nigdzie latarki do obserwacji;
- czasie - nawet jeśli znalazłaby coś do oświetlania, to nie doszukałaby się zegara ściennego. Cały ten czar zupełnie wybił z rytmu życiowego demonicy, która nie stała się cukierkiem z własnej woli. Mogła tu kiblować (swoją drogą ciekawe czy zaistniałaby tu defekacja) parę sekund, minut, godzin, dni a i tak nie mogłaby tego racjonalnie odczuć;
- płci - no co, cukierek jest bezosobowy. Tak samo jest z ciachem - słodkie, a określa obie płcie;
- ... we wszystkim!
Jakby tylko mogła pojąć po co te wszystkie maskarady, czary-mary, ćmoje-boje, hokusy-pokusy, to byłaby o pół cala szczęśliwsza. Walała się swoim obłym kształtem po ściankach ciała demona, który najwyraźniej nie czuł ani trochę zgagi czy bólów (tym bardziej menstruacyjnych) od usilnego przebicia się przez ścianę z komórek i innych biologicznych świństw. Dobijała się w ciemnościach o odrobinę sprawiedliwości! Dlaczego tak było, że życie ją nie rozpieszcza i zawsze musi wpakować się po czubek różowej czupryny w tarapaty!? Takie przemieszczanie się po żołądkopodobnym tworze i bicie o cokolwiek co spotkało się w ciemnościach też było formą ćwiczeń. Przede wszystkim wytrwałości, gdyż początkowo myślała, że jest zamknięta w cukierku a nie, że przemieniła się w słodycz. Po parunastu uderzeniach zmieniła zdanie. Nie przestawała i tak, ponieważ drugą alternatywą było przedziurawienie tego niezniszczalnego organu i wyjście na świat nawet nieprzyjemną drogą, byleby wyjść cało. Wolałaby znaleźć przełyk i przedostać się do jamy ustnej, lecz była zakneblowała dziwną mazią, która dawała mały dystans luzu. Ten koszmar egzystencjalny wewnątrz demona zakończył się, jednak nastał nowy - zewnętrzny.
Oto, gdy tylko została wypluta (oby wypluta, nie pamiętała drogi ku wolności, ale ślina raczej pochodziła z ust... o ile to ślina) rozpoczęła się nowa, o wiele gorsza sprawa. Braska, znajomy June, który lubił słodycze, klonowanie się, uprowadzenia i mordobicie - w takiej lub innej kolejności - złożył abstrakcyjną, jednakowoż interesującą propozycję. Z moralnego punktu widzenia nie do przyjęcia, pod względem rozwijania swojej osoby - jak najbardziej kuszącą. Niby jak mogłaby zaufać komuś i powierzyć swój los, jak nie wie kiedy znów zostanie zamieniona w Tsunkę*?
Żeby nie wyjść na kretynkę rozważy w ciszy, może podczas medytacji przy wulkanie, ofertę złożoną przez mężczyznę w sile wieku.
-Masz rację, muszę to przemyśleć.
Odpowiedziała z nieco zrezygnowaną miną. A co miała innego powiedzieć? Oddaliła się trochę od źródła możliwych nowych przygód i usiadła na kamieniu z zamkniętymi oczyma. Już ojczulek zmącił jej raz w głowie, nie chciała ponownie dać się zmanipulować. Miała dylemat.
Biel walczyła z Czernią, Czerń nie odpuszczała.
Nie to, że nie wróciłaby z miłą chęcią do Szkoły prowadzonej przez Hikaru. Nauczyła się tam współpracy (jako tako, ze względu na to, że była outsiderką), hierarchii, wyspecjalizowania się w danej dziedzinie, znajdowania słabych punktów u wroga, a przede wszystkim poznała sympatyczne, zróżnicowane osoby. Odnalazła się tam, lecz... była słabym ogniwem, najsłabszym w całej drużynie. Nie chciała być obciążeniem, nigdy więcej! Miała swoją dumę, czego mogła nie okazywać na co dzień. Nie widziała siebie nigdy jako damy w opresji, a już za taką mogli postrzegać ją inni. Chciała poprawić nie tylko swoją siłę, zdolności, zapoznać się ze swoją demoniczną naturą, ale naprawić swój image. Nadszarpnięte ego przesłaniało zalety powrotu do grupy. Mimo zapewnień ze strony Białowłosego, że pomoże jej rozwinąć się, nie przemawiało do demonicy w tym momencie. Kto lepiej zna się na demonach jak nie jeden z nich? Faktycznie u boku Braski mogłaby rozwinąć się. Był tylko jeden, zawszony, warunek. Miała się już nigdy nie zadawać ze "Świetlnymi Wojownikami". Ta drobnostka, niby nic, stanowiło olbrzymi problem w całym rozważaniu. Chciała po odbytym tutaj treningu wrócić i wzmocnić zespół, lecz jeśli sprawy przedstawiły się tak jak teraz...
Zmarszczyła lekko czoło z niezadowolenia. Po takim stwierdzeniu Braski była niemal pewna, że gdy tylko przystanie na propozycję Starego, to będzie walczyć po drugiej stronie barykady. To pewnie będzie jedyna forma "odwiedzin" uczniów Szkoły Światła z nauczycielem na czele. Nie zamierzała być przeszkodą, ale nie znała motywów działania gospodarza wulkanu. Skoro to nie Tsu była jego celem, skoro nie zabił Hikaru, to o co chodziło w tym wszystkim? Zacisnęła pięści, gdyż nie wiedziała co powinna zrobić. A może wiedziała, tylko resztka ludzkich odruchów odzywała się nie w tym momencie co trzeba i tylko utrudniała dziewczynie podjęcie decyzji. Czy to co powie pokaże, że ma odwagę czy nie?
Z uniesioną głową tak, by spojrzenie Braski i jej krzyżowało się, podeszła do niego po dwóch godzinach rozmyślań. Stanęła przed jego obliczem w odległości rzutem bielizną i powiedziała z lekkim, szczerym uśmiechem:
-Od kiedy zaczynamy zajęcia z demonizmu?
Tym stwierdzeniem zdradziła tych, którzy chcieli jej pomóc. I dopiero teraz zrozumiała, że po tym jednym zdaniu odkryła jeszcze jedną przypadłość przypisywaną ludziom.
Wyrzuty sumienia - cholernie piekąca sprawa. Mimo wszystko nie zmieni zdania, wydawała się być pewna tego co powiedziała.

[post treningowy - jako cukierek i trochę medytacji po]
*Tsunka - Tsu w postaci cukierka; określenie wymyślone przez Hikaru.
Powrót do góry Go down
NPC



Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wulkan   Pon Mar 25, 2013 6:38 pm


Lekki uśmiech wpełzł na twarz Braski gdy Tsu oznajmiła, że jest gotowa pozostawić przyjaciół dla wiedzy o demonach. Pewnie nie dotrzyma słowa, ale nie będzie jej za to przecież bił. Jednak kary nie uniknie jeśli spróbuje coś takiego zrobić. Może nie ruszać się z tego miejsca, a mieć wgląd na to gdzie się znajduje jego podopieczna. Bo niby jak znalazł June? Pewnym zmysłem, który zwie się Ki Feeling. Całkiem przydatna technika, którą może podzielić się z Różowowłosą.
Mężczyzna wstał wyciągając nogi z lawy i podszedł wolnym krokiem do koleżanki. Gdy był już bardzo blisko niej podniósł rękę i położył ją na jej głowie jednocześnie przesyłając kilka cennych informacji jak nauczyć się wyczuwać przeciwnika całym ciałem i duchem.
- Na początku naucz się tego. Dopóki nie uda Ci się wyczuć mojej małej energii wartej teraz 1 jednostkę to nie chcę Cie widzieć. - postanowił zabawić się w chowanego. Momentalnie zniknął i pojawił się za którąś ze skał. Tam sobie usiadł spokojnie w ukryciu i zamknął oczy ucinając sobie małą drzemkę.


OOC
Możesz się nauczyć KI Feeling
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Wto Mar 26, 2013 2:55 pm

Braska nie miał pojęcia kim jest Tsu, więc pewnie zajmie mu to trochę czasu poznanie jej poczynań, myśli oraz motywacji, dla których zdecydowała się iść tą ścieżką. Jasne, demonizm to jedno, nie mniej jednak kryło się za tym coś więcej. Chciała urosnąć w siłę tak szybko jak to możliwe. Na kark czuła zapach śmierci, a jeśli dowie się o jej postanowieniu Hikaru - to także jego szkoła będzie przeciwko niej. Faktycznie, to był powód, dla którego nie powinna zbliżać się do Saiyanów. Szkoda jej było znajomości z tymi osób (trochę przywiązała się do ich obecności), ale to jeszcze nie koniec świata. Przez większość swojego krótkiego życia była samotna, nie powinno jej sprawić problemu powrócenie do "normy".
Co innego coś nowego, czym niewątpliwie była znajomość z czarnowłosym, bardzo ludzko wyglądającym mężczyzną. Nie wiedziała o nim za dużo, a jednak coś pchało ją w kierunku tego, żeby przyjrzeć się bliżej tej postaci. Zauważyła już dużo wcześniej, że gdyby miał taki kaprys, to bez mrugnięcia oka zabiłby Tsu na miejscu. Ale najwyraźniej nie krzywdzi demonów bez powodów, może dlatego, że widzi w nich przyszłość dla Ziemi? Skoro już są tu trzy demony, a mogło przewinąć się ich jeszcze więcej w dziejach ludzkości, to dlaczego nie skorzystać z ich potencjału? No właśnie... nie rozumiała ludzi, którzy od razu chcieliby wybić co do nogi jednostki wyróżniające się od reszty. Swoją drogą robi tu też dużo rzeczy zła sława demonów, ale to już inna historia.
Przyłożenie dłoni Braski do jej czoła spowodowało, że przed oczyma nie widziała rzeczywistości, lecz obrazy z zupełnie nieznanych jej dziejów. Tam mężczyzna korzystał z tej umiejętności, dzięki której nie mógł zostać zauważonym i mógł zaatakować znienacka. Tak jak to zrobił u nich w obozie. Film urwał się nagle, lecz demonica sięgnęła ręką po skroń i rozmasowywała. To takie nieprzyjemne uczucie zostać tak poniewieranym z jednego świata do drugiego i znów wrócić do pierwotnego równie nagle co z niego zostało się wyciągniętym. Miała przy tym wrażenie, że rogi znów zaczęły się nieco wyżynać spod skóry. Cel tego przedsięwzięcia doświadczonego demona był zupełnie inny. Miała za zadanie odnaleźć swojego nowego mentora za pomocą... myśli? Nie, bardziej za pomocą energii krążącej w jej ciele. Oznajmił to oschle, jakby rozmawiał z byle pyłem, tym bardziej wzięła to sobie do serca, żeby nie zawieść Braski. Zdążyła jedynie skinąć głową, że zrozumiała, a szefa już nie było. Wzięła głęboki wdech gorącego powietrza i stwierdziła, iż coraz lepiej zaczyna jej się tutaj oddychać. To dobry znak, przystosowanie się do jej nowego domu pójdzie na jej korzyść.
Nie rozmyślała za wiele o wulkanie, miała przecież pierwsze zadanie. Nie takie łatwe, chociaż jak później dowie się, bardzo przydatne i proste w użyciu. Póki co to będzie jej droga przez mękę, bo chociaż nie nabije sobie guzów przy zdobywaniu doświadczenia z tego zakresu, to jednak ileś ton nerwów na to zużyje... ohohoh i jeszcze więcej. Usiadła na skale, jednej z wielu w najbliższym otoczeniu, i dla skupienia zamknęła oczy. I tak nie umiałaby dojrzeć sylwetki trenera w tej okolicy, której nie znała. Bardzo szybko zniknął z pola widzenia, dlatego też niezwłocznie zajęła się robotą. Tylko taaak... musiała użyć energii, którą stopniowo miała uwalniać z siebie, ażeby tak jakby na wzór sygnału z radaru czy sondy odebrać fale wskazujące gdzie przebywa jaki osobnik. W wykonaniu Braski to wyglądało naprawdę łatwo, ale wiedziała, że musiał nad tym ślęczeć i obrabiać do perfekcji więcej czasu niż milisekundę. Swoje uszy nastawiła nieco ku górze, lecz przede wszystkim koncentrowała się na oczyszczeniu ciała i wyzwolenie z siebie takiego impulsu w świat, który wróciłby do niej z informacją. No dobrze, zmarszczyła nieco czoło i spróbowała czegoś takiego. Efekt nie był zadowalający, ponieważ wypuściła po prostu Ki Blasta z siebie, a nie coś niewidzialnego i przenikliwego. Może nie tak powinna podejść do zagadnienia? Jeszcze raz odtwarzała w głowie filmik wpakowany przez dotyk Braski i analizowała krok po kroku, klatka po klatce zawartość i doszła do wniosku, iż... nie może traktować Wyczuwania Ki punktowo, ale obszarowo. Ma rozejść się taka fala dookoła niej, nikogo nie raniąc a jednocześnie przechwycić ją z powrotem. Pot spływał jej po czole i po reszcie ciała, aż zdecydowała się sprawdzić, czy na tyle wyczuliła swoje zmysły, iż byłaby w stanie zlokalizować demona. Wstała z miejsca i otworzyła oczy. I tak nie miała bladego pojęcia gdzie jest, więc tym lepiej dla sprawdzianu. Przesłała energię, którą odebrała za pomocą swoich rogów i myśli aż stworzyła mini mapkę tej lokalizacji. Kilka punktów migotało świadcząc, że coś lub ktoś tam był. Skacząc czy lecąc nad skałami sprawdzała po kolei miejsca oznaczone na "GPSie", po czym gdy widziała tam tylko gulgoczącą mocniej lawę wykonywała poprawki i nanosiła zmianę na tę mapę. Aż w końcu, z kilkudziesięciu punktów został tylko jeden, skryty w trudno dostępnym skrawku wulkanu. Musiała się wysilić, żeby dorwać się do lokalizacji z mistrzem demonów. Przecisnęła się przez wąskie szpary, między ścianami, aż ujrzała cel przed sobą.
Oho, obiekt poszukiwań zasnął sobie. Pewnie minęło tyle godzin, że znudziło się Brasce czekanie na objawienie się Tsu. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko do siebie i wycofała się z kryjówki, aby mógł sobie spać dalej. Ona w tym czasie trochę poćwiczy jeszcze wytrzymałościowo, ponieważ nadal ma pewne problemy z oddychaniem w siarkowym powietrzu. Odleciała spory kawałek od nauczyciela i rozglądała się po terenie. Luksusy to nie były, nie mniej jednak nie ma na co narzekać. Przechodziła wolno koło różnych szczelin, wyrw, skał, aż dostrzegła coś ciekawego. Dawny wylew lawy z batolitu wyłamał w ścianie sporą dziurę z okrągłym wnętrzem. Nie było wielkie, lecz bez problemu mogła tam wejść i spać w razie potrzeby. Zapamiętała swoje nowe lokum i już miała wyjść z ukrycia, nie mniej jednak postanowiła zrobić sobie krótką chwilę w towarzystwie bólu rogów. Chwyciła się za nie mając nadzieję, że pulsujące odczucie zaniknie. Zacisnęła zęby i palce na zrogowaceniach, lecz nie przechodziło. Dobrym lekarstwem na takiego typu dolegliwości jest praca, dlatego ruszyła znów, żeby robić brzuszki i inne układy. Gdy ból nasilał się wyciskała z siebie ile mogła, a gdy już naprawdę ją paraliżował, to kładła się na ziemi i zwijała w kłębek, nie wydając z siebie żadnego głosu. Nienawidziła być taką słabą...

[Koniec treningu]
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wulkan   Wto Mar 26, 2013 11:14 pm


Demon tak na prawdę nie spał twardym jak kamień snem. Doskonale wiedział kiedy Tsu go znalazła i gdzie teraz się znajduje oraz co robi. Ojciec wszystkich demonów - Tak go w końcu nazywali na Dark Star parę wieków temu zanim zniszczył ją ten...
- Brawo, udało Ci się mnie znaleźć. Zostawiasz cząstki KI za sobą, a ja jestem jak ziemski pies i to wyniucham. Teraz, gdy już opanowałaś wyczuwanie KI możesz częściowo ukryć swoją moc. Z czasem nauczysz się ukrywać ją całkowicie tak jak ja. - rozległ się nagle twardy głos mężczyzny nad Różowowłosą, która aktualnie zwinęła się w kłębek na ziemi. - Nie bój się bólu. Spraw, by to ból bał się Ciebie. - powiedział kucając. Poklepał ją po ramieniu i za chwilę wstał materializując w ręce miecz, który przed chwilą leżał wbity w ziemię do połowy. Magic Sword był sporym atutem demonów. Pozwala na zwiększenie siły ataku na jakiś czas.
- Chodź tu, opowiem Ci coś... - usiadł na jednej ze skał poklepując miejsce obok. - Kiedyś... demony miały swój dom, swoją utopię, swoją planetę. Dark Star. To właśnie stamtąd pochodzę ja, June i kilkoro ocalałych demonów. Nie zawadzaliśmy nikomu, nie atakowaliśmy planet, nie plądrowaliśmy wiosek... A mimo to pojawił się tam ktoś, kto śmiał zniszczyć nasz DOM.
Shadowy. To nie demony, a shadowy wprowadziły niepokój, ale to my straciliśmy to co było dla nas cenne. Te istoty były cwane. Potrafiły przejąć ciało silnego wojownika i za sprawą swojej i jego mocy siać zniszczenie.
Pewne starcie miało miejsce na Dark Star. Jeden z takich shadowów i pewien wojownik stoczyli tam walkę. Ogółem Greenez przewodził wszystkimi shadowami na DS. Większość demonów poddała się mu bez walki. Część przez opętanie, inni ze strachu przed śmiercią. Ja też nic nie mogłem zrobić. Drań Hikaru... to za jego sprawką DS zostało doszczętnie zniszczone. Dlatego go nienawidzę. Najchętniej bym go zabił... w dodatku jedno z moich dzieci przebywa w jego towarzystwie. -
zacisnął pięści wyraźnie hamując się przed wybuchem złości. Twarz Braski przybrała gniewny wyraz. Aż strach było się odezwać. - Byłem wtedy osłabiony... Tak jak teraz.


______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Sro Mar 27, 2013 11:53 am

Ból świszczący jak wiatr w uszy mącił jej ciągłe starania o to, żeby nad sobą zapanować. To na pewno przez te nieczyste geny demona, który dopiero teraz mógł rozwijać się w dziewczynie po porzuceniu ludzkiej otoczki. Milimetry zrogowacenia nacinały niedawno wygojoną skórę, żeby utorować sobie drogę do wyjścia z czaszki. Ten beznadziejny stan trwał dotąd, aż nagle usłyszała nad sobą mężczyznę. Pochwalił ją, że go odnalazła. Już miała sobie odpowiedzieć jak to możliwe, ale uprzedził ją trener. Poczuła także jego dotyk na ramieniu, na który początkowo zareagowała niezbyt przyjaźnie, bo skuliła się jeszcze bardziej. To wina jej "dzieciństwa", kiedy jej ojcowi zachciało się sprośnych zabaw z własną córką w ten sposób zachęcał do uczestnictwa. Lecz słowa czarnowłosego mężczyzny pomogły zrozumieć ten gest. Dodawał jej wsparcia w trudnym momencie, dlatego doceniła to i chciała wcielić w życie to co przekazał jej nauczyciel. Tylko jak sprawić, żeby ból bał się Tsu?
Swoją wyobraźnią skierowała całe cierpienie do prawej ręki, którą ze wszystkich sił uderzyła raz po raz o ziemię, nawet wwiercała knykcie, żeby tylko uciszyć i ujarzmić "bestię". Powtórzyła tak z trzy razy, aż była w stanie racjonalnie myśleć i nie spoglądając na skrwawioną dłoń podążyła za Braską, który chciał przekazać nie tylko wiedzę użytkową na temat demonów, ale i historię. Usiadła we wskazanym miejscu i swoimi różowymi patrzałkami badawczo spoglądała w mężczyznę. Demon podzielił się swoimi wrażeniami z dziewczyną, za co był mu wdzięczny, nie mniej jednak ciarki przeszły ją po plecach, gdy wyczuwała buchające emocje w jej... ojcu. Nie wiedziała czy mogła nazywać tak Braskę, wszak miała innego ojca. Gorzej, gdyby okazało się, że Yplon, tata Tsu, był tą nieznośną odmianą Shadow, która wprowadziła chaos na Dark Starze, a Hikaru przyczynił się do jej zniszczenia. I to dosłownie. W sumie wątpiła, iż Yplon był kimś takim, prędzej podejrzewałaby go za jakiegoś nisko rozwiniętego demona, który umiał jednak mocno przywalić, zabijał jej rodzeństwo, gdy osiągnęło zbyt duży wiek i zjadał ich ciała. Z nią chciał przecież zrobić tak samo.
Nieśmiało powędrowała paluszkami po jego zaciśniętej dłoni i objęła ją smukłą rączką. Teraz to ona chciała podnieść na duchu swojego mentora.
-Teraz rozumiem skąd Twa nienawiść... wiem, ile bólu Ci sprawia samo wspominanie o tym, lecz dziękuję, że opowiedziałeś mi o tym wszystkim. Jeśli jestem w stanie jakoś pomóc...
Wyschnięta od krwi dłoń Tsu zacisnęła się mocniej na o wiele większej pięści Braski chcąc jakby pomóc mu rozładować napięcie.
-... to możesz na mnie liczyć.
Trzeba pomagać swoim krewnym w potrzebie, a skoro ten, u którego wcześniej miała pobierać nauki, tak skrzywdził ich rasę (już wcześniej miała podejrzenia, że nie przepadał za demonami i starał się przywrócić Tsu do całkowitego człowieczeństwa), to będzie mieć i z Różowowłosą do czynienia. Z tym, że Hikaru pewnie nie widział ani teraz ani w przyszłości zagrożenia ze strony dziewczyny. Była o 300 lat młodsza, 300 lat mniej doświadczona i o 300 lat... świeższa do podejmowania nowych wyzwań.
Podniosła się z miejsca, lecz nadal trzymała swoją dłonią rękę Braski, aż stanęła na przeciw niego i z małym uśmiechem oznajmiła szaleńczą myśl:
-Wiesz co jest dobre na taką złość, prawda? Wyżyj się nawet na mnie, jeśli ułatwi Ci to drogę do odzyskania sił.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wulkan   Czw Mar 28, 2013 12:49 pm


Ostatnie słowa Tsu wzbudziły w Brasce lekkie zdenerwowanie co było widać gołym okiem. Spojrzał na nią karcąco, jednak szybko mimika jego twarzy się zmieniła. Uspokoił się.
- Nie będę się na Tobie wyżywał, Tsu. Tatuś Braska dba o swoje dzieci. - Powiedział poklepując Różowowłosą po głowie. Rozczochrał jej włosy z uśmiechem i wstał z kamienia. Spojrzał w górę drapiąc się jedną ręką po bródce i po chwili zaczął mówić:
- Tak czy siak... nawet demony kiedyś umierają. Mam ponad tysiąc lat, żyję już zbyt długo i niedługo śmierć się o mnie upomni. Czuję to w swoich starych kościach. - Poklepał się ręką po piersi po czym opierając się o wielki miecz powiedział - Chcę jak najszybciej przekazać innemu demonowi swoją wiedzę i umiejętności. I trafiłaś mi się Ty, moja droga. Zrobię z Ciebie demona, który w przyszłości będzie takie istoty jak Hikaru na dmuchnięcie zmiatał. Jesteś jeszcze młoda, przed tobą wiele. Ale pamiętaj, żeby nie iść na skróty. June kiedyś coś takiego zrobiła i przypłaciła to własnym życiem oraz inteligencją. - puścił miecz, który w tym samym momencie zamienił się w świecący pyłek i zniknął. - Dobra. Na początek pokażesz mi czy warto pokładać w Tobie nadzieje. Spróbuj mnie uderzyć w nos.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Sob Mar 30, 2013 1:56 pm

Łaaa! Tylko nie ten piorunujący wzrok! Aż skuliły się jej uszy od samego spojrzenia, brrr! Dobrze, że to trwało tylko tyle co ułamek sekundy, ale pompka z krwią doznała chwilowego paraliżu. Ale nie większego, gdy ten wielki facet z jajami, demon z mieczem większym od postaci dziewczyny, który rzucił wyzwanie samemu misticowi, potraktował Tsu jak własne dziecko. Gdyby stała, to od miękkich kolan usiadłaby na ziemi, ale pierwszy zawał uprzedził ten czyn. Nie dyskryminował Różowookiej, nawet jeśli nie narodziła się jako stu procentowy demon, do tego przygarnął ją. Naaaaah! Nie będzie się rozczulać, przecież trzeba być twardą. Słyszałaś Tsu, jak pokłada w Tobie nadzieje? Braska stwierdził, że jesteś w stanie posiąść taką moc, aby nawet Hikaru nie był przeszkodą. To na pewno przez niego demon jest w takiej kondycji, że myśli o śmierci. Ile walk stoczył? Pewnie miliony, a gdyby nie postępowanie takiego Białowłosego, to nie musiałby nadwyrężać tak nerwów za utraconą córkę - June.
Tknęło ją coś w tym miejscu. Czyżby June w rzeczywistości miała więcej lat niż wygląda? Skoro zachowuje się obecnie jak dziecko (nie ma żadnych przeciwwskazań - to było urocze), to słowa jej mentora wprowadziły ją w chwilową zadumę. Jak to przypłaciła życiem? To dlaczego istnieje? I co stało się z jej poprzednim wcieleniem? Nie mogła tego ogarnąć, to było zbyt... zbyt niewiarygodne, aby było prawdziwe. Braska wspomniał o tym, że sam przeczuwa koniec swoich dni, to nie mógłby wrócić tak jak June? Nie, ponieważ sam powiedział, że nie wolno iść na skróty, a takie wskrzeszenie pewnie było czymś w tym rodzaju.
Jego miecz był naprawdę niesamowity. Wydawał się o wiele trwalszy niż z piasku, bo tak po prostu z definicji bronie białe są, a ten tak szybko zniknął jak się pojawił. Nadzwyczajne cacko, ciekawe czy wykuł oręż jeszcze na Dark Star czy kupił go przez Allegro? To było pytanie retoryczne oczywiście. Wraz z jego zniknięciem pojawiło się nowe polecenie z ust Braski, na które skinęła głową.
-Dobrze Tato...
"...chcę, żebyś był ze mnie dumny" przygotowała pięści w trakcie tych słów i przyjęła bojową postawę atakującą. Ustawiła się ciałem po ukosie z jedną nogą wysuniętą przed siebie z wyprostowanymi plecami. Wiedziała, że zadanie nie będzie proste, chociaż brzmiało na takowe. Gdyby miała uderzyć w nos Kuro, to miała szansę na powodzenie może w pięćdziesięciu procentach, ale tutaj nawet promile to za duża jednostka do określenia możliwości trafienia. Powinna obmyślić plan, który mógłby powieść się w chociaż jednym procencie, w którym doszukałaby się osiągnięcia celu.
Byli na nietypowym terenie, powinna to wykorzystać jak to tylko możliwe. I przede wszystkim nie uderzać z głupa od razu w twarz, bo to na pewno nie powiedzie się. Od kiedy frontalny atak mógłby być skuteczny? Może wtedy, gdyby przeciwnik z miejsca zakładał, że nie dojdzie do czegoś takiego. Dobra Tsu, ogarnij się, w rzeczywistości nie miałabyś tyle czasu na zastanowienie się! Rywal powaliłby Cię od razu na łopatki. Musi zaufać swojej spontaniczności i wyobraźni, która czasem lubiła kolorować plany zbyt jaskrawymi barwami... ale to szczegół! Odbiła się z jednej nogi i początkowo biegła w kierunku Braski, a będąc tuż przed nim odskoczyła na bok i wypuściła z dłoni Ki Blasta pod jego nogi. Miała nadzieję, że podniesie się kurz, który albo ugryzłby w oczy tatkę albo ograniczył widoczność. Przy okazji skupiła się, żeby zmniejszyć wyczuwalność swojej Ki (pomyślała, że bez powodu nie nauczyła się wyczuwania aury innych osób), lecz nie za bardzo jej to wyszło, bo przecież musiała zebrać trochę sił, aby zaatakować w miarę szybko. Pięść śmignęła więc tuż obok oblicza mężczyzny, na co fuknęła niczym kocica i cofnęła się nie odrywając spojrzenia od demona. Problem był taki, że ten kurz, który wznieciła... zadziałał obu-siecznie, i oczy Tsu zaczęły swędzieć. Stąd mała precyzja ciosu. Naaah! Co ona zrobiła!? Jak ma teraz zaatakować silniejszego, szybszego, mądrzejszego i bardziej doświadczonego demona, skoro poczyniła taki błąd? Przetarła przedramieniem wzrok i z zaciśniętymi zębami znów rzuciła się niczym tygrysica na ojca.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wulkan   Pon Kwi 01, 2013 2:00 pm


Braska stał prosto wpatrując się w Tsu. Zastanawiał się kiedy ta w końcu zaatakuje. Obmyślała plan, była w tym momencie łatwym celem dla wroga, ale na szczęście demon nie miał zamiaru atakować, tylko unikać ciosów. W prawdziwej walce mogłaby być już trupem.
- To się jeszcze dopracuje. - Mruknął pod nosem. Za chwilę demonica przystąpiła do ataku. Z początku Tatulek myślał, że uderzy z frontu, ale w ostatniej chwili uskoczyła w bok waląc mu jeszcze ki blasta pod nogi. Skutecznie to zasłoniło widoczność demonowi do prawie, że minimum. Gdy chciał zlokalizować ją za pomocą dodatkowego zmysłu wyczuwania KI zdziwił się, lecz po chwili uśmiechnął pod nosem - Cwana bestia. - ukryła częściowo swoją energię, ale to było za mało. Precyzja Braski pozwoliła na to, by wyczuć tą małą cząstkę jaka pozostała na wierzchu i jej uniknąć. Cios Tsu dosięgnąłby mężczyznę, ale ten uchylił głowę w ostatniej chwili. W dodatku kurz zadziałał również i na nią. Uśmiechnięty ojczulek unikał kolejnych ciosów poruszając tylko głową na boki, ręce spoczywały na biodrach, a nogi stały twardo na ziemi.
Kurz zaczął irytować demona, dlatego też nagle wyrzucił z siebie energię w postaci silnego podmuchu wiatru, który odrzucił również Tsu. No, było czysto.
- No co jest? Tylko na tyle Cię stać? Chyba mucha by więcej potrafiła. - uśmiechnął się cwaniacko chcąc tym zachęcić koleżankę do kolejnych ciosów.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Sro Kwi 10, 2013 9:42 pm

A to cwaniak! Nie dość, że sam krył się w tumanach kurzu, to przecież - baka! - umiał wychwycić jej cząstkę Ki "i cały misterny plan poszedł w pizdu". Być może byłoby jej łatwiej, gdyby pojęła kolejny krok wtajemniczenia, ale o tym nie miała przecież pojęcia. Wiedziała, że nie może dać za wygraną, że to co pokaże teraz uwarunkuje jej przyszłość.
-Khyyy...
"...jak na tak wiekowego demona rusza się jak baletnica na scenie" pomyślała zerkając na niedraśniętego Braskę. No jakim kurcze cudem to jest możliwe, no jakim!? Ona tutaj wylewa siódme, ósme i dziewiąte poty, a on się nie chce dać ubić w twarz! To takie przecież wydawałoby się banalne - podbiec, walnąć i uniknąć. Tja, ale nie jak ma się do czynienia z doświadczonym weteranem wojennym. Wie więcej, umie więcej, silny i sprawny jak... jak... kurcze, musi użyć tego określenia - jak Hikaru! A może nawet i lepszy, bo z tego samego ciasta ulepiony. Nie mogła się nadziwić jego precyzji w unikaniu tego co mogłoby go drasnąć, to jest wszem i wobec wirującej pięści dziewczyny, która zawzięcie wręcz ciskała piąstkami w okolicach twarzy jej mentora.
Nie wiadomo czy to pod wpływem zdenerwowania czy zbliżającego się okresu (swoją drogą ciekawe czy demonice mają coś takiego) hormony podskoczyły na równi z adrenaliną, a rogi zaczęły boleć intensywnie, coś jak wtedy gdy znalazła Czarnowłosego wciśniętego między skałami. Naprawdę to było ponad jej siły, i jeszcze taki ciężar spadł znienacka. Musiała, po prostu musiała chwycić się rękoma za nieszczęsne zrogowacenia i stłumić ból, lecz wtedy przypomniała sobie słowa nauczyciela. O tym, że powinna okiełznać cierpienie i obrócić go na swoją korzyść. Zacisnęła bardzo mocno swoje dłonie, prawie tak, iż płynęła z nich krew (nie mogła sobie pozwolić na utratę posoki - byłaby zbyt osłabiona) i z wielką złością ruszyła naprzód, na niewzruszonego przeciwnika. Miała uderzyć tylko w nos, ale czy nie wywoła większego zamieszania, gdy zacznie "atakować" inne części ciała? Będzie musiał blokować, tak z instynktu wyrobionego, jakby chciał odgonić od dokuczliwej muchy. No więc szarżę zaczęła na nogi, kopała je, żeby skierował wzrok na swoje demońskie giry. Jak to nie zadziałało, to zmieniła lokalizację na za plecami, aż ostatecznie... uwiesiła się na jego szyi od tyłu i trzymała mocno rękami, a gdy zajmował się rozluźnieniem ścisku na gardle, to Tsu uśmiechnęła się. Wszak Braska nie sprecyzował z czego musi uderzyć, aby trafić w nos. Z otwartej ręki wypuściła więc silny podmuch Kiaiho, które mogło przypominać uderzenie, a skoro to była taka minimalna odległość, to naprężenie powietrza zrobiło swoje. A ponieważ sama naraziła się na takie ciśnienie, to odrzuciło ją do tyłu i wylądowała plecami na ścianie wulkanu. Syknęła cicho pod nosem i zjechała do siadu na tyłku. Cholerne rogi! Skąd w ogóle to dziadostwo czerpie siły!? Ksa! Dobrze, że przynajmniej wykonała zadanie od nauczyciela, nie mniej jednak jeśli nie pozbędzie się tego pasożyta z głowy to będzie krucho.

OCC: Kiaiho, - 0 Ki, bo 0 dmg
Udało się?
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wulkan   Sro Kwi 10, 2013 10:53 pm


Tsu była bardzo cwana pod kątem stylu walki. Próbowała odwrócić uwagę demona od tego co miała za chwilę zrobić. No i się jej udało schwytać demona za szyję z tyłu, który zgodnie z planem chciał rozluźnić uścisk dziewczyny. Efektem było to, że przez zwykłe kiaiho wielki wojownik wleciał w skały wulkanu. Nie trzeba było czekać długo, wygrzebał się spod kupy kamieni i spojrzał na Tsu masując ręką nos.
- No... muszę przyznać, że jak chcesz to potrafisz przywalić. Heh. - Powiedział stając na nogach. Wysunął rękę i przywołał swój wielki miecz, na którym chwilę później się opierał. - No dobra, zdałaś ten test na szóstkę z plusem. Co by Ci tu teraz... - Zaczął się zastanawiać co zrobić z dziewczyną, która pokazała, że jednak jest warta uwagi. Nie udało mu się jednak nic wymyślić, bo coś zupełnie innego zwróciło jego uwagę. Skierował tam głowę i zmarszczył brwi.
- Ki June drastycznie wzrosła w jednej chwili, a teraz nieco zmalała. Czułem niezły gniew. Ciekawe co ten mistic jej tam robi. Nie ręczę za siebie jeśli ją skrzywdzi. - westchnął ciężko, ale za chwilę zwrócił wzrok na podopieczną. - Dobra, wiem co zrobisz. Udasz się w najmroźniejsze tereny tej planety i upolujesz nam największą rybę jaka tam jest na obiad. Liczę na Ciebie.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Czw Kwi 11, 2013 4:02 pm

Co prawda efekt był zadowalający, lecz gdyby tak dało się prosto pokonać wszelkich wrogów... a niestety nie dało się. I już po tym prostym ćwiczonku padała z nóg. Musiała wzmocnić wytrzymałość organizmu, a wiedział to z pewnością towarzysz, który już zdążył pozbierać się i nawet pochwalić Różowowłosą. Ta cicho, skromnym i obojętnym tonem stwierdziła:
-Nie było łatwo.
Wysapała z otwartych ust, a pot spływał jej z czoła rosząc zmęczone oblicze dziewczyny. Nie mniej jednak ogarnęła się przecierając przedramieniem twarz i wysłuchawszy niepokojących wiadomości. Aż poderwała się z ziemi, w której zrobiła dziurę od wbicia się w ścianę i podeszła znacznie bliżej trenera. Rozgryzł to, co może i dawna Bioandroidka umiała wyczuć, lecz nie wiedziała jeszcze, że to gorące Ki należało do jej bliskiej znajomej.
-Naprawdę...? June...
Skierowała wzrok za swoim mentorem, który o wiele lepiej władał Ki i mógł rozszyfrować skąd wydobywało się źródło, jak się okazało, demońskiej furii jej... przyjaciółki. Może to zbyt mocne określenie, ale tak jak Braska miała teraz wiele obaw co do tego, że ciągle przebywa w tamtych okolicach. Pod opieką Hikaru i wpadła w złość? Coś musiało zajść, gdyż skupiwszy się na osobach znajdujących się w obozie mistica nie znalazła nikogo poza uczniami i nauczycielem. Ktokolwiek ją sprowokował, to zapłaci za szarganie nerwów Złotookiej! Szkoda, że Tsu jest taka słaba i że nic nie wskóra w pojedynkę. Zwłaszcza, że miała nie zadawać się z Saiyanami, wśród których przebywała June. Bez ingerencji nie "odbiją" Jej, a gdy tylko się zbliżą znów zaczną atakować, tym razem także Rogowatą. Patowa sytuacja.
I tutaj pojawiło się zaskoczenie, gdy usłyszała kolejną treść zadania. Miała zdobyć rybę z najmroźniejszych zakątków planety. Rybę... największą... w lodowatym mrozie? Czyżby Braska planował się wzmocnić smaczną i zdrową rybą przed odbiciem June? To mogło chodzić po głowie jej mistrza, na co wytrzepała z kurzu ubranie i ochoczo stanęła wyprostowana gotowa ruszyć już teraz. I chociaż była zmęczona, to nie może pokazać tego po sobie. Miała być przecież pomocna a nie być kolejną kulą u nogi. Zerknęła w kierunku południowym - to tam musi się udać. Antarktyda. Nie słyszała o zimniejszym miejscu na Ziemi od bieguna południowego. Oczywiście, ryby są w morzu nieokutym lodem, nie mniej jednak taki musi obrać kurs, aby trafić na miejsce.
Nim poderwała się do lotu, Tsu jeszcze oznajmiła przed pożegnaniem:
-Nie zawiedziesz się. Przyniosę największą rybę o jakiej mógłbyś pomarzyć. Także... nic nie jedz do tej pory, bo potem nie zjesz kolacji!
Uśmiechnęła się i pomachała w kierunku Braski, aby oderwać stopy od podłoża i unieść się wysoko ku wylotowi z wulkanu i lecieć tam gdzie znajdzie swój obiekt misji. Oczywiście, to będzie ekstremalne zadanie, ponieważ po pierwsze taka zmiana temperatury może spowodować szok termiczny, a po drugie musi upolować gołymi rękoma najzdrowszy posiłek na Ziemi. Nie będzie łatwo, a kto powiedział, że będzie?

Z tematu - Antarktyda czy inne najmroźniejsze miejsce na Ziemi
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Pią Kwi 19, 2013 9:45 pm

[z lodowca]

Powrót do tego miejsca nie było czymś łatwym. Miał tylko szczątkowe informacje o tym wulkanie, w dodatku obleciał go strach w związku z tym dlaczego akurat chciał wybrać się w te gorące rejony na planecie. Powiedzenie czegoś co na samą myśl jeżyło włos na głowie, i to osobie, której się nie znało/nie pamiętało, nie należało do czegoś przyjemnego. Przysparzało mu problemów skupienie się na celu podróży, a co dokładnie na ładnej przemowie, skoro dopiero co zyskał życie?
Miękko wylądował na powierzchni spopielonego gruntu, aż uniósł się mały kurz gryzący w gardło. Chłopaczek ostrożnie rozglądał się dookoła, aż w końcu pomógł sobie wyczuwaniem energii, która chciała skryć się przed intruzem. Nie miał pojęcia jak bardzo silny był Braska, ze wspomnień Tsu zostało mu tylko tyle, że miała przed nim wielki respekt i że mocą przewyższał jakiegoś Białowłosego mężczyznę. To takie przykre mieć pustkę trudną do zapełnienia, lecz póki jeszcze żywił się nie swoimi myślami to mógł coś zdziałać.
-Elo?
Witanie odbijało się echem, że nie mogło zostać niedosłyszane. Zacisnął dłonie w pięści, gdyż nie czuł się tutaj tak pewnie jak prawie nieżywy w lodowcu. Musiał jednak przejść do sedna, gdyż zdawał sobie sprawę z tego, iż część energii nieboszczki miał w sobie. Nawet więcej niż część - niemal żywcem ją zjadł w całości. Zbliżył się jeszcze bliżej minimalnej cząstki jaką zlokalizował dziesięć metrów przed sobą. Przełknął cicho ślinę przez wąskie gardło i odezwał się niezbyt poprawnie gramatycznie mową:
-Red ma dwie wieści. Zła i dobra. Zła, że dziewczyna o różowych włosach uratowała Reda z lodu, lecz... nie żyje. Myśleć, że jak pochłonić ją, to odnowi siły i przeżyje, ale Red mylił się. A dobra wiadomość - ryba dla Pana jest tutaj.
Dodał znacznie ciszej, bo to jednak nie była aż taka istotna informacja, prawda? Ale położył wielgachną rybę na płaskim głazie i usiadł po turecku ze spuszczoną głową. Czerwone oczka przepełniała obawa o reakcję tego tutaj mieszkającego potężnego demona. Eh, a może to nie był taki dobry pomysł przychodzenie i oznajmianie takich spraw? Ale co miał zrobić, gdy tylko to przyszło mu do głowy? Tam się denerwował, że to przebierał palcami po kolanach, to ściskał je w pięści i znów przebierał palcami i tak w kółko. Prawie że też zamarł dech, nasłuchiwał całym sobą tego co mogło się stać. Nie spuszczał z oczu kawałka skały za którym krył się właściciel wulkanu. Nie redukował zdolności namierzania osobnika za pomocą Ki. Czekał, ale w takiej ciszy jak przed burzą. Brrr, znów przebiegły po nim ciarki.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wulkan   Sob Kwi 20, 2013 12:06 pm


- Co...? - Jedynie to zdało się usłyszeć na tle dźwięków bulgoczącej lawy. Głos był chłodny, przepełniony gniewem i zdziwieniem zarazem. Zza skały wyszedł Braska ściskając w dłoni mocno wielkie jak on sam miecz. - Coś powiedział? - warknął po czym chwilę później wyskoczył wprost na chłopca przytykając mu miecz do szyi. Wbił go w ziemię tworząc lej po czym spojrzał wprost w krwiste oczy. Chwilę to zajęło, po niedługim przyglądaniu się Braskę oświeciło. Gniew ustąpił chwilowemu zdziwieniu. - Znam Cię. Ty jesteś Red. - powiedział. Znów złość zagościła na twarzy demona. Nie wiedział co robić, zabić demona, który wszamał jego córę? Puścić go wolno? W końcu to demon, współbratyniec.
Na razie lepiej poczekać na małe wyjaśnienia skąd Czerwonowłosy się tu wziął. Powinien już dawno nie żyć.


OOC
200 dmg dla Ciebie

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Sob Kwi 20, 2013 1:17 pm

Oho... doigrał się. A mógł oszczędzić sobie świeżo zdobyte życie nie przychodząc tutaj. Z drugiej strony okazałby się tchórzem. Właśnie zza skały wyszedł mężczyzna z wielkim orężem w dłoni, które bardzo szybko zagwizdało koło ucha, lecz siła uderzenia o ziemię powaliła niespodziewającego się takiego zwrotu akcji (był święcie przekonany, iż będzie chciał przeciąć Reda na pół) i w konsekwencji musiał wylądować w lejku w podłożu. Zaraz jednak pojawiło się to ostrze, które tak szybko pojawiło się nad nim, że nie był w stanie umknąć śmierci. Na szczęście ostrze broni Braski zatrzymało się tuż przy szyi chłopaka. Z trudem mógł przełknąć ślinę nie nacinając skóry. Można powiedzieć, że sparaliżował go strach, ponieważ naprawdę nie wiedział co powinien uczynić w takiej sytuacji. Dawna zwinność opuściła na zawsze demona.
Nagle usłyszał coś co zaskoczyło go w zupełnie innym sensie. Znał chłopaka? Ale... ale skąd? Mrugnął oczkami parokroć, po czym wybąkał niemrawo i niezbyt pewnie jakby nie był pewny czy powinien chwalić się kim jest.
-T-tak, Red.
I co by tu zrobić więcej, jak grzecznie odpowiadać na pytania wkurzonego Braski. Pamiętał skądś tą twarz, lecz nie mógł skojarzyć ją z Przywódcą wszystkich demonów na Dark Star. Wielkie jak spodki oczy chłopca pomalutku zmniejszały swoje rozmiary za sprawą powiek, które przysłaniały od góry krwiste tęczówki. Powinien się uspokoić, ale jak miał przyłożony miecz do szyi jak leżał w leju to zachowanie spokoju graniczyło z cudem. Skrzywił minę w smutnym grymasie, jemu też nie łatwo było tu przyjść i oznajmić taką zbrodnię. Bo tak naprawdę to ona jeszcze żyła zanim ją pochłonął. Chciał tylko rozgrzać ją od środka, gdyż była w stanie agonalnym. Spuścił nieśmiało wzrok na bok, bał się spojrzeć w gniewne oblicze i powiedzieć jak to było.
-Red naprawdę nie chciał nic złego... Demonica umierała, bo... za wszelką cenę chciała uwolnić mnie z lodu... Nie musiała tego robić, a mimo wszystko jej Ki rozgrzało i roztopiło pułapkę w jakiej był. Jak tylko Red odzyskał czucie w ciele, to chciał rozgrzać dziewczynę, która już nie kontaktowała... Wchłonął ją, bo w środku byłem cieplejszy, ale... nie udało się... Oddała życie za życie...
Zmęczenie, niemożność pozbierania myśli i odniesione rany, chociaż nie aż tak śmiertelne co dające w kość dopiero co przebudzonemu z hibernacji chłopakowi, zmuszały Czerwonowłosego do częstych przerw w swojej wypowiedzi. Ostrożnie skierował wzrok na rozgoryczonego i wkurzonego Braskę, nie zmieniał pozycji reszty ciała, żeby nie prowokować do czegoś czego mógłby żałować. Miał tylko nadzieję, że nie będzie chciał szukać potwierdzenia słów rozcinając jego brzuch i przeszukując jego bebechy. Może i znalazłby pozostałości po Rogowatej, lecz pacjent mógłby tej operacji nie przeżyć.
Kilka płytszych wdechów i mrużąc oczy coś chciał jeszcze powiedzieć.
-Miała na imię Tsu, prawda? Jej ostatnie myśli krążyły wokół Pana i innej demonicy... Zrobiła to, bo szukała sojusznika. Red nie ma tyle sił co dawniej, bo moce rozsadzały go od środka i zmuszony był temu zapobiec poprzez liczne medytacje na lodowcu. Aż w końcu zaniedbał ciało, które przymarzło i zostało okute lodem. Red zrobił wiele złego, to prawda, ale nigdy nie skrzywdził innego demona. Nigdy przenigdy... tak przynajmniej było do tej pory... ale naprawdę Red tego nie chciał! Tsu przemarzła na kość, nie można było się z nią porozumieć! To jedyne co przyszło do głowy... a później do tej samej głowy przybyła jej głowa i to, żeby powiedzieć Panu co zaszło. Tylko stąd Red pamięta drogę do wulkanu. Innych wspomnień nie ma, albo są niewyraźne.
Klatka piersiowa oddychała szybko, był spięty, ale to raczej normalne w obliczu zagrożenia, do którego przybył z własnej woli (co prawda to Tsu mu to powiedziała, ale zawsze mógł iść swoją drogą). Było mu tu strasznie gorąco, prawie że niemożliwością wydawało się przebywanie w tym miejscu, a co dopiero oddychanie siarkowym powietrzem. Nie to jednak było najgroźniejsze. Miecz nie dawał mu spokoju i trochę ostrze przejeżdżało po jego miękkiej skórze. Co mógłby powiedzieć więcej na swoją obronę? Podobno tylko winni się tłumaczą, ale tu wynikła naprawdę niewiarygodna historia, która była tylko dodatkowym obciążeniem dla demona. Stąd musiał opowiedzieć dokładnie co zaszło.

[Occ:
HP=425-200=225]
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wulkan   Sob Kwi 20, 2013 2:05 pm


Braska dość długi czas zastanawiał się co zrobić w młodzieńcem, nie wiedział do końca czy mówi prawdę, czy też blefuje. W końcu energia, którą teraz zionie nie musi być prawdziwa, może być po części ukryta, a ta prawdziwa wybudzić się w każdej chwili. A w takim stanie przedśmiertnym Braska by nie dał sobie rady w starciu z przemienionym Red'em. Przecież ma jeszcze drugą, groźniejszą przemianę jak dobrze pamięta. Pozostało jedno.
- Dobra. - Powiedział nagle odsuwając lekko miecz. Demon wyprostował się, a ostrze wbił lekko w skałę i spojrzał chłodno na czerwonowłosego. - W obliczu śmierci tylko głupiec by kłamał. - splunął na bok ognistą śliną. Zmarszczył brwi i mówił dalej - Mam na Ciebie oko Red. Wiedz, że każdy Twój wybryk będzie Cię słono kosztował od tej chwili. Zmykaj nim zmienię zdanie i Cię zabiję.
Tak w nawiasie to dziwnie ten demon mówi. Braska jest pewien, że z June dogadałby się jak z nikim innym. Chyba, że tamta już się nauczyła mówić poprawnie.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Sob Kwi 20, 2013 3:32 pm

Yhm, finał mógł być mroczniejszy niż przypuszczał, lecz to oko na niego nie przypadło do gustu jak zapowiedź pozbawienia go życia za wybryk. Zabicie córki (on by tak tego nie nazwał, chociaż zakończyło się to tak samo jak morderstwo) Braski na pewno nie mogło ujść mu płazem, stąd takie a nie inne słowa. Miał się wynieść z wulkanu i to tak szybko jak to tylko możliwe. Wstał nieco poturbowany, ale bardzo zmęczony od stresu i ogólnego mętliku, i ostrożnie wycofał się do tyłu. Dobrze, że broń mężczyzny znalazła się w bezpiecznej odległości od niego, mimo to nie wierzył, że nie dałby rady z takiej pozycji zaatakować Czerwonowłosego.
Zastanawiał się czy powinien odnaleźć także tą dziewczynę ze wspomnień Tsu i Jej opowiedzieć, ale po tej reakcji Braski raczej nie spieszyło mu się na podobną konfrontację. Za jakiś czas zapewne tak, lecz musiał zregenerować siły. Trochę gorzej, że nie miał odpowiednich ku temu warunków. Mógł być pewny, że jego dom z kamieni został zniszczony. Ciekawe ile lat upłynęło od dawnych dziejów. Może zapyta Czarnowłosego? Eee... nieee... Lepiej da spokój temu miejscu i właścicielowi posesji, chyba że sam będzie chciał rozmowy czy czegoś. Z żałobną miną oddalił się z wulkanu włócząc nogami gdzieś przed siebie. Nic tu po nim, zepsuł nastrój i aurę tego miejsca do szpiku kości. Brrr... No dobrze więc - od czego mógłby zacząć ofiarowane mu życie?
Od wyrównania rachunków. Kurcze, miał jednak te wyrzuty sumienia, że pozbawił niechcący istnienia Tsu. Najwyraźniej dopóki nie zamknie rozdziału z tym co zrobił na początku nowego życia, dopóty będzie mieć do siebie pretensje, iż nie zachowuje się tak jak powinno się zachować. A może lepiej... najpierw odszukałby ów Długowłosą, która widnieje we wspomnieniach, pośledził Ją i po stwierdzeniu czy jest niebezpieczna czy nie zdecydowałby się na oznajmienie nieprzyjemnej wiadomości. Albo jeszcze lepiej! Nic nie mówić o tym, tylko po prostu dowiedzieć się dlaczego dla Tsu była ta osoba tak ważna. Nie, nie może postępować w taki sposób. Aaaah! Mętlik miał coraz większy, a od tego na pewno nie będzie mógł cieszyć się życiem. Westchnął głęboko i pierwsze co zrobił to odleciał stąd jak z bicza trzasnął! Wolał nie wkurzać swoją osobą jeszcze bardziej Przywódcy Demonów z Dark Star.

[z tematu]
Occ:
HP=225 +10% z 1650 = 225 +165 = 390 HP
Powrót do góry Go down
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Pon Maj 06, 2013 8:15 pm

Idąc tak przed siebie, szkarłatnowłosy dotarł do podnóża wulkanu. Jego szczyt widział już dużo wcześniej. Stwierdził, że tutaj powinien się udać. Poza naturą, ciągnęło go zawsze do ognia. Sam nie rozumiał tej swojej fascynacji, ale nie uważał jej za przeszkadzającą, więc nie widział sensu robienia z tym czegokolwiek. W arsenale żartów jego kuzynki był taki, jakoby on miał wyrosnąć na piromana. Uśmiechnął się mimowolnie na wspomnienie o tym. Chepri był wielkim wrogiem zimna, zresztą nawet na takiego wyglądał. Chłopak skojarzył ten wulkan, pewna ludowa opowiastka, którą opowiadał mu dziadek, mówiła, że mieszka tutaj pewien demon, albo raczej demonica. Normalnie takie przesądy istnieją tylko w pamięci
najstarszych mieszkańców wielkich miast, jak West City. Jego dziadek był kiedyś odkrywcą i chętnie opowiadał wnuką o swoich przygodach, które przekręcał z niepamięci albo dla uciekawienia. Tak czy tak, jego ciekawość wręcz wrzeszczała mu, żeby poszedł i sprawdził, czy te pogłoski są prawdą. W końcu spotkał już jednego demona, więc czemu miałby tego nie zrobić jeszcze raz? Rzecz jasna pod tym warunkiem, że ta demonica nie będzie go chciała zabić, torturować, porwać, zjeść, czy też zgwałcić... Chociaż...? Mimowolnie na jego twarz wpełzł lekki perwersyjny uśmieszek, który od dawna nie gościł na niej. Zielonooki pokręcił energicznie głową.
-"O czym ja myślę?" -ogarnął myśli momentalnie. -"Ehh... Muszę się kontrolować"
Podszedł do kałuży lawy na tyle, na ile pozwalało mu gorąco buchające z roztopionej skały, które nawet dla niego było odpychające. Miał przy sobie jeden patyk, którym zaczął grzebać w świecącej czerwienią, gęstej cieczy, całkiem jak dziecko. Zabawa nie trwała długo, kawałek drewna prawie natychmiast zapalił się i chłopak musiał go wyrzucić. Cóż... Dziecinady koniec. Trzeba iść dalej.
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wulkan   Pon Maj 06, 2013 8:27 pm


Nagle Chepri odczuł coś dziwnego. Wrażenie, że ktoś go obserwuje przeszył jego ciało jak promień. Gdy się rozejrzał dostrzegł za jedną ze skał kawałek czerwonej puszystej kity zakończonej białym akcentem. Chwilę później lisia kita zniknęła, a pojawiła się bujna czupryna w tym samym kolorze oraz przesłodkie malinowe oczy. Spojrzały na mężczyznę badawczym wzrokiem. Postać się nie ruszała. Stała i wciąż gapiła się na mężczyznę.
____- Mmmm... - zamruczała.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Pon Maj 06, 2013 8:59 pm

Szkarłatnowłosy zamrugał kilkukrotnie ze zdziwienia, kiedy przed jego oczami pojawiła się dziewczyna. Z jeszcze większym zdziwieniem zauważył u niej ogon.
-"A więc to była prawda... Lisia demonica..." -mimowolnie uśmiechnął się leciutko. Mimo wszystko, wolał zdobyć całkowitą pewność. Fakt, ona była demonicą, ale wiele jest demonów, jakby nie patrzeć. Pomijając ogon, chłopak przyjrzał się też innym częścią ciała Lisicy, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku i smaku. Czymś, co przyciągnęło jego wzrok były oczy. Nie chodziło tutaj o ich niecodzienny kolor, ale bardziej o ich całokształt. Chcąc, czy też nie, Chepri musiał przyznać, że była ona atrakcyjna.
Zapanowała niezręczna cisza na chwilkę...
-Emm... To tego... To ty jesteś tym demonem, który tutaj mieszka?
Nad sztuką rozmawiania z kobietami musiał jeszcze popracować.
-Bo wiesz... Kiedyś słyszałem, że grasuje tutaj jeden no i tego... Chciałem to sprawdzić...
Poprawka, musiał sporo popracować.
-...A tak przy okazji, jestem Chepri - uśmiechnął się zakłopotany.
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wulkan   Pon Maj 06, 2013 11:24 pm


Demonica chyba najwyraźniej nie miała ochoty na wychodzenie z ukrycia. Wpatrywała się ciekawskim wzrokiem w mężczyznę trzymając się kurczowo skały. Na jego słowa zamrugała powiekami oraz nieco się schowała lecz szybko nabrała odwagi i wyszła stając naprzeciwko mężczyźnie. Dzieliło ich zaledwie kilka metrów, chłopak miał idealny wgląd na dziewczynę. Wyglądała na bardzo młodą, raczej nie liczyła sobie zbyt wiele lat, ale za to wiele kilogramów na piersiach. Ekhm.
____- Vixen jestem. - odpowiedziała półgębkiem po czym nieco przybliżyła się do nieznajomego. Zaczęła chodzić dookoła niego przyglądając się mu całemu. Zbadała go od stóp do głów nie zapominając również o ciekawskim dotykaniu palcem wskazującym pewnych części ciała. - Tak, mieszkam tu. A Ty czegoś ciekawego szukasz tutaj poza tym co teraz powiedziałeś?

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Sro Maj 08, 2013 10:44 pm

Ciekawość Chepri'ego w porównaniu z ciekawością Vixen była co najwyżej brakiem zainteresowania, chłopak dziwił się, że można być aż tak ciekawskim. Wtedy zdał sobie sprawę z tego, że nie wszystkich ciągnie do ognia tak jak jego, a i pogłoska o demonie odpędza ludzi, dlatego nikogo poza nią tutaj nie ma... Stąd też fascynacja nowym obiektem w terenie. Zaraz po słowach dziewczyny zdał sobie z czegoś sprawę...
Poza demonicą nie szukał niczego innego, więc teraz nie wiedział co ma powiedzieć. Ach, Chepri, ty inteligencie... Faktem było, że powinien to przemyśleć. Z drugiej strony nie przewidział takiego obrotu wydarzeń, choć niczego nie przewidywał. Tsaa... Chyba tylko on mógł coś takiego zrobić. Zrobiło mu się głupio, nawet bardzo. Czerwień na twarzy szczęśliwie mógł wytłumaczyć panującą tutaj temperaturą. Obawiał się jednak, że zostanie przejrzany. Musiał natychmiast coś wymyślić, to raz, skleić to w spójną i logiczną całość, to dwa. Zadanie o wysokim stopniu trudności, ale poradzi sobie... Chyba.
Tym razem miał jednak szczęście.
-Właściwie, to... Nie. Ale skoro już tutaj jestem, to powiedz mi, długo tu już mieszkasz? I dlaczego tutaj? Rozumiem, że lubisz ciepło i ogień, ja zresztą też, ale trochę mnie to dziwi. Chyba, że wszystkie demony już tak mają.
Westchnął bezdźwięcznie z ulgą. To co powiedział było chyba najlepszym wyjściem z sytuacji. Zawsze mógł po prostu dobie pójść, ale... Nie chciał.
-"Muszę zacząć planować, inaczej nie zajadę za daleko" -postanowił w myślach.
To postanowienie nie powinno mu zaszkodzić.
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wulkan   Czw Maj 09, 2013 10:24 pm


Demonica nieco zbliżyła się do Chepriego. Chwilowe zakłopotanie nie umknęło jej uwadze, ale postanowiła puścić to bokiem. Słysząc parę pytań uśmiechnęła się. Chyba lubiła rozmawiać, a w tym miejscu chyba nie bardzo ma do kogo gębę otworzyć:
____- Mieszkam tutaj od paru lat. - zaczęła opowiadać - Lubię ogień i lawę, to fakt. Nie wiem jak z innymi demonami, ale... Znam jeszcze jednego co lubi takie klimaty. Nawet mieszka tutaj. Można mówić, że to mój ojciec bo to on mnie stworzył. Miałam być legendą oraz straszyć ludzi, którzy tutaj się pałętali. No i udało się. Mało kto tutaj się pojawia. - wzruszyła ramionami uśmiechając się niewinnie - No... a ten demon nazywa się Braska. Pewnie teraz śpi gdzieś za skałą. To silny demon. Lepiej nie załazić mu za skórę.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Pią Maj 10, 2013 12:04 am

W miarę upływu sekund szkarłatnowłosy zaczynał się uspakajać i rozluźniać. Jak widać sprawy zmierzają ku lepszemu. Słowa dziewczyny zaciekawiły go, szczególnie wzmianka o tym silnym demonie, Brasce. Wręcz mu oczy zaiskrzyły. Momentalnie w jego głowie zrodziła się wizja owego demona i jego siły. W prawdzie miał zamiar się z nim zmierzyć, ale nie bez uprzedniego rozeznania w jego sile. Zgadywał, że jest silniejszy od niego... Żałował, że nie mógł tego nijak sprawdzić. Słyszał, że Ki można wyczuwać, ale to by było na tyle z jego wiedzy na ten temat. Wtedy też wpadł na pomysł, który wtedy wydawał mu się genialny.
-"A może by tak przekonać go jakoś, żeby został moim mistrzem?"
Jakoś w jego toku myśli umknęły takie rzeczy, jak to, czy w ogóle czymś zaimponuje mu, albo, czy ten chciałby w ogóle trenować człowieka. Wtedy o tym nie myślał... Zdawał sobie jednak sprawę, że obudzenie go teraz byłby pewnie jego ostatnim pomysłem, bo sam wiedział jak nieprzyjemnie jest, gdy ktoś cię wyrywa z objęć morfeusza. Tsaa... Na pewno nie chciałby zginąć z rąk wkurzonego demona. Pytanie, dlaczego ma zamiar być szkolonym przez demona, a nie przez człowieka? Przecież jakiś człowiek na pewno wziąłby go pod swoje skrzydła z z tym Braską, to nic nie wiadomo. Otóż, jeśli chce się zemścić na Ichiro, a chce, i to bardzo, to musi lepiej poznać takich jak on. To posunięcie było jednym z lepszych i bardziej ryzykownych, jakie chciał zrobić. Może i na takiego nie wygląda, ale kiedy przychodzi co do czego, to potrafi zabłysnąć też mózgiem. Musiał się dowiedzieć więcej o nim, a dowie się od Vixen. Swoją drogą, to coś często w ciągu ostatnich chwil spoglądał na jej oczy, choć może to tylko przypadek, kto wie?
-Czyli mówisz, że jest silny... Bardzo? -zaczął, żeby niczego nie podejrzewała, zaraz dodał:
-Pytam tak z ciekawości. Tak, jestem bardzo ciekawski -uśmiechnął się lekko, chcąc odwrócić jej uwagę od prawdziwego znaczenia słów przez niego wypowiedzianych. Ciekawe, czy mu się uda.
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wulkan   Pią Maj 10, 2013 9:11 pm




Vixen najwyraźjniej połknęła zarzucony przez Chepriego haczyk bo zaczęła nadawać jak ta zakręcona katarynka na placu. Gestykulowała dłońmi, wymachiwała nimi chcąc tym pokazać jak wielka jest siła Braski.
___- On jest taaaaaki silny, że z łatwością uniósłby... Nie, mógłby kiwnięciem palca zniszczyć kilka planet naraz nawet się nie męcząc! My demony jesteśmy silne, szczególnie po przemianach. Mi jeszcze daleko do jego siły, ale na pewno kiedyś mu dorównam. - uśmiechnęła sie wymachując lisią kitą na boki. Kto wie... Albo Braska faktycznie jest tak silny jak to opisywała Vixen, albo to jej wybujała wyobraźnia wyolbrzymia niektóre fakty. Najlepiej będzie jeśli się to sprawdzi samemu.
Demonica wskazała palcem jedną ze skał informując mężczyznę, ze to właśnie za nią chrapie sobie Braska.
___- Ostatnio ma zły humor. Co się dziwić, w końcu stracił jedną z córek. Neh.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Sob Maj 11, 2013 11:40 am

Szkarłatnowłosemu drgnęła powieka, co dobrze się komponowało z jego lekko otwartymi ustami. Tak właśnie zareagował na wzmiankę o niszczeniu planet. Otrząsnął się jednak szybko. Miał nadzieję, że Vixen przesadza w swoim opisie, choć nie byłby zdziwiony, gdyby mówiła prawdę. Mina jednak zrzedła mu na jej ostatnie słowa. Skoro stracił córkę, to samo proszenie o trening byłoby cokolwiek samolubne, o nakłanianiu już nie mówiąc. Cóż... Musiał znaleźć innego nauczyciela.
A może...? Zawsze można spróbować.
-Daleko mówisz? Ale na pewno też jesteś bardzo silna i wcale nie tak daleko ci do Braski -rzekł, uśmiechając się lekko do różowookiej.
Może i nie umiał rozmawiać z dziewczynami, ale determinacja potrafi zrobić swoje.
-Dam głowę, że jesteś lepsza ode mnie -uśmiechnął się nieco szerzej.
To... Powinno zadziałać.
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wulkan   Nie Maj 12, 2013 8:16 pm


Dziewczyna na słowa Chepriego zarumieniła się.
____- Ja silniejsza od Ciebie? Gdziee tam. - Machnęła ręką. Za chwilę na jej twarzy pojawił się uśmiech sygnalizujący, że demonica wpadła na jakiś pomysł. - A może się zmierzymy?! - krzyknęła z zachwytem napalona na własny pomysł. Wskoczyła lisim skokiem na pierś Chepriego trzymając się jego barków i spojrzała mu w oczy uśmiechnięta od ucha do ucha. Chyba dawno nie walczyła.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wulkan   Nie Maj 12, 2013 11:08 pm

Szkarłatnowłosy nawet nie zdążył cokolwiek pomyśleć po słowach Vixen. To co po nich nastąpiło było tak niespodziewane, że nawet nie zareagował, jedynie przewrócił się na plecy pod impetem jej skoku. Ona nadal się uśmiechała szeroko. Twarz zielonookiego ujednoliciła się kolorystycznie z włosami, taa, dziewczyna była "trochę" za blisko. To musiała już bezsprzecznie zauważyć, ale mniejsza z tym. Dotarły do niego jej słowa.
-"Zmierzyć się z nią?" -zdziwił się nieco i popadł w zamyślenie.
Dużo wojowników ma problem podczas walki z kobietami, gdyż nie wiedzą jak się zachować, on nie miał tego problemu. Do tej pory walczył tylko ze swoją kuzynką... No i jednym gejowatym demonem, ale wolał tego nie wspominać. Sęk w tym, że wtedy był znacznie słabszy i wiedział, że nie wyrządzi przeciwniczce żadnej krzywdy. Walki zawsze były pod kontrolą. A teraz nie... Musiał podjąć decyzję.
-No... Dobrze - odpowiedział. -Ale mogłabyś ze mnie zejść, miażdżysz mi płuca! -krzyknął wręcz, choć był to tylko pretekst, żeby dziewczyna z niego zeszła, jego płuca były nienaruszone.
Plan był zawsze taki sam, najpierw mały rekonesans w sile przeciwnika, następnie walka na pół serio, zaś na serio i ewentualnie bardzo serio. W tym jednak przypadku zgadywał, że nie zajdzie to dalej, niż pół serio, skoro to tylko próba mocy.
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wulkan   

Powrót do góry Go down
 
Wulkan
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Wulkan

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: