Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
Al
Esper Mod
Esper Mod
Liczba postów : 1530
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1200/1200  (1200/1200)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

MISTER F.M LEMON'S REQUEST!

on Wto Wrz 25, 2018 12:06 am
First topic message reminder :

Na zlecenie tajemniczego F.M Lemona, zgłosiło się wielu odważnych śmiałków, jednak tylko siedmioro z nich zostało wytypowanych by wykonać powierzone zadanie. Specjalny statek został wysłany by zabrać kolejno wszystkich wytypowanych osobników. W tej chwili właśnie zabrał ostatniego z nich i wyruszył w kosmos. Statek był małych rozmiarów, na co najmniej 12 osób, o długości i wielkości campera. Jednak wszyscy obecni dostrzegli iż jest nafaszerowany najdroższa i najbardziej topową technologią na rynku, wliczając w to technologie klasy korpo i czarnorynkową. Wnętrze było bardzo wygodne, kuchnia, masa kanap i sof, oraz łazienka, i przejście do dalszego przedziału. Wszyscy zebrani siedzieli wygodnie obserwując drobna smukłą i śliczną demonicę. Miała rogi, długie czarne włosy opadające na ramiona, błękitną cerę i była odziana w ubranie biznesowe ze spódniczką do łydek. Trzymała w dłoni tablet, i notowała coś co chwila spoglądając na zebranych. Po jej prawej stronie, stał rosły dobrze budowany Nameczanin, odziany również w elegancki garnitur oraz płaszcz, choć bardziej przypominał wyglądem lokaja. Na jego twarzy znajdowały się dwie blizny, jedna na nosie pozioma i druga na podbródku ukośna. Mierzył wszystkich obecnych w milczeniu lodowatym spojrzeniem.

OOC:

Macie teraz swobodną chwilę na poznanie się wzajemnie, rozmowę między sobą bądź NPC, lub na rozejrzeniu się po otoczeniu.
Kolejność odpisu Alfabetyczna:

Asteria
Hazard
Jet (dodatkowa postać NPC która jest z wami)
Matthiew
Nihilus
Shido
Vvien


Ostatnio zmieniony przez Al dnia Sro Wrz 26, 2018 10:06 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________

- 1 szy wynik o lol xD (z wybranymi pierwszymi preferencjami)

- 2 gi wynik nie dziwi mnie (z wybranymi alternatywnymi preferencjami które lubię, bo musiałem wybrać niestety 1 z dwóch :/)



Ach, to utrzymywanie porządku na czacie :3:

Asteria
Succub Admin
Succub Admin
Liczba postów : 1125
Data rejestracji : 19/03/2013


Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: MISTER F.M LEMON'S REQUEST!

on Sob Gru 08, 2018 8:47 pm
Kto pyta ten nie błądzi po omacku i nie szuka przez dwie godziny wyjścia z miasta. Jej matka zawsze mówiła, że koniec języka za przewodnika i jeśli się czegoś nie wie to zawsze warto zapytać. Oczywiście w odpowiednim stylu i w określony sposób. W każdym razie Asteria jako jedyna zadała pytanie, a dokładniej pytania i teraz oczekiwała na odpowiedź. Pozostała część załogi była dość niemrawa, ale to nie jej sprawa. Dopóty jej nie przeszkodzą w czymś ważnym mogą sobie myśleć o niebieskich migdałach, albo jej biuście. Wiedziała, że ten chłopaczek o niebieskich oczach z pewnością kilka razy już zgubił oko w jej dekolcie, ale nie miała mu tego za złe. Wiedziała, że mężczyźni tak reagują na ładne kobiety, a na dodatek było to dla niej urocze i brała to za komplement. W końcu przyciągała wzrok, a to bardzo często jej pomagało w wielu sytuacjach. Jej mama miała ten sam „problem”, ale doskonale potrafiła sobie z nim radzić i nauczyła tego Asterię. Poza co to za demon co na słowo seks czy członek ucieka z podkulonym z zażenowania ogonem. W sumie ciekawiło ją, który z chłopaczków szybciej by odleciał z radości i odpływu krwi z mózgu, gdyby ich twarz wylądowała by w jej biuście. Akiruś czy Mattuś? Może warto to później sprawdzić, no i oczywiście jak przystało na młodych i silnych mężczyzn pomogą bezbronnej kobiecie. Jej kolega z rasy również był interesujący, ale pod innym względem. Pan Nihilius najwidoczniej miał swoje cele i myślał o wiele szerzej od innych. Warto go mieć na oku, tak na wszelki wypadek.
Odpowiedź od sekretarki ja usatysfakcjonowała i teraz musiała czekać na dalsze wydarzenia. Jednakże nazwisko kapitana ich statku było bardzo komiczne. Jej rozmówczyni nie była zbyt chętna do pogawędki, więc Asteria wstała i ruszyła w inne miejsce. O dziwo trafiła na to obok Akirki, ale i niedaleko znalazł się też drugi chłopaczek. Wypiła resztę soku i spojrzała na obydwu.
- Czy któryś z was herosi pomoże spragnionej damie i doleje jej soku? – zapytała i uśmiechnęła się delikatnie.
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 922
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: MISTER F.M LEMON'S REQUEST!

on Nie Gru 09, 2018 7:27 pm
Wreszcie jakieś konkrety. Ożywił się nieco na wieść o rychłym lądowaniu. Tyłek bolał go już od siedzenia, mimo iż kanapa była całkiem wygodna. Dokończył rozmowę z Nihiliusem, kwitując jego uwagę uśmiechem. Rogaty usiadł nieco dalej od niego, omijając szerokim łukiem fotel - katapultę. Wcale mu się nie dziwił. Nie rzucił się do okna by obserwować zajebistą podobno posiadłość Lemona, zamiast tego pozostał na miejscu, cierpliwie oczekując na lądowanie. Myślał o tym, czy by nie wziąć sobie czegoś do picia, lecz w tym momencie ujrzał nad sobą czyjś cień. Spojrzał w górę i dojrzał tę kształtną, czerwonowłosą kobietkę, która zagadała jako pierwsza. Jak jej tam było? Aaa Asti czy jakoś tak. A przynajmniej tak kazała się do siebie zwracać. Posłał jej lekki uśmiech, a ona usiadł obok z jakimś napojem w ręku. Głupio mu było wstawać teraz po coś do picia, bo wyglądałoby to jakby speszyło go jej towarzystwo. Na szczęście kobieta, jakby czytała w jego myślach (a może był to zwykły przypadek), dała mu ku temu okazję.
- Niech będzie, poznaj bezmiar mojej uprzejmości - wstał szczerząc zęby i wziął szklankę. Zrobił już krok w stronę barku, lecz cofnął się, gdyż wpadła mu do głowy pewna myśl. Nachylił się nad Asti, opierając dłonią o kanapę - A może razem napijemy się czegoś mocniejszego? Za niedługo lądujemy, ale dzięki procentom możemy szybko nadrobić zaległości. Kto wie kiedy może nam się to przydać.

Usłyszawszy odpowiedź czerwonowłosej, udał się w stronę barku by nalać do szklanki tego, czego sobie zażyczyła. Rzucił krótko okiem za okno, za którym widoczna była akurat ogromna rezydencja ich zleceniodawcy. Miał nadzieję dorobić się kiedyś przynajmniej w połowie tak wypasionej hacjendy. Wrócił do Asti, już z dwoma szklankami w dłoni i podał jej z uśmiechem napój. Rozsiadł się wygodnie obok, przodem do niej i stuknąwszy się szklankami, upił tęgi łyk wina.
- No więc, Asti tak? Co sprowadza taką piękną damę w najgorsze odmęty kosmosu?
avatar
Vvien
Liczba postów : 1281
Data rejestracji : 05/02/2016


Identification Number
Punkty Życia:
1510/1510  (1510/1510)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: MISTER F.M LEMON'S REQUEST!

on Nie Gru 09, 2018 9:42 pm
Serenada przycisków i cudacznych dźwięków przeminęła, a kiedy wszyscy popijali zapewne w najlepsze ze spokojem przyglądała stacji kosmicznej. Wszyscy się pośmiali, ale nie zamierzała mimo wszystko kogokolwiek przepraszać. Atmosfera trochę się rozluźniła, ale czuła ten niepokój.
- Będziecie żałować tej popijawy, tak prędko wam do celebrowania i zabawy, a jeszcze nie znamy detali zlecenia - podeszła do tego opiekuńczo, ale wyjątkowo karcącą. Ciężki wzrok Lettruce padł na tych, którzy zdecydowali napić się w tak nieodpowiednim momencie. Nie miała oczywiście wpływu na nich, bo wszyscy byli tutaj rzekomo dorośli.
"Ma pieniądze, czy każdy musiał się na to napracować, czy niektórzy dostają taki majątek za pstryknięciem palca?" zastanawiała się, a obraz stacji za okienkiem co raz bardziej się powiększał. Dla pewności poszukała jakichś pasów bezpieczeństwa, bo czemu miałaby się narażać na zbędne turbulencje?

______________________

Know your place:


Know your place! Again!:


avatar
Al
Esper Mod
Esper Mod
Liczba postów : 1530
Data rejestracji : 28/05/2012


Identification Number
Punkty Życia:
1200/1200  (1200/1200)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: MISTER F.M LEMON'S REQUEST!

on Czw Sty 03, 2019 7:10 pm
Stacja stawała się coraz i coraz większa, aż osobom obserwującym przez okno ukazała się gigantyczna konstrukcja. Miała ona kształt wielkiego wałka, otoczonego dwoma pierścieniami które obracały się w przeciwnych kierunkach. Z boków walca, wystawały długie, gigantyczne, ustawione pod kątem panele słoneczne. Z prawej strony stancji znajdował się moduł dokujący nieco skromniejszych rozmiarów niż reszta stacji. Miał kształt gigantycznego Trapezu. Poziome ściany były oszklone natomiast na reszcie znajdowały się okna i neony wyświetlające najróżniejsze reklamy. Na niższym poziomie modułu znajdowały się różne porty kosmiczne przy których był gęsty ruch kosmiczny. Co chwila jakiś statek opuszczał dok a inny lądował. Podczas drogi transportowiec bohaterów, mijał lewitujące kosmiczne neony, wyświetlające najróżniejsze reklamy, począwszy od sztuki i mody na technologi i egzotycznych owocach skończywszy, nawet cała konstrukcja stacji była ozdobiona neonowymi symbolami i kierunkowskazami czyżby ten cały kompleks należał do tajemniczego pana Lemona?
Tymczasem w kokpicie, radio rozbrzmiało damskim głosem:

-Statek o numerze seryjnym 2658 o insygniach F.M.L zidentyfikuj się natychmiast!

Siedzący drugi pilot wskazującym palcem wcisnął dwa przełączniki, po czym chwycił mikrofon przymocowany do radia. W międzyczasie sięgnął do skrytki po swojej prawej stronie, z której wyciągnął małą książeczkę. Przez kilka minut przeglądał jej strony, po czym przycisnął guzik ma mikrofonie mówiąc:

-Tutaj prywatny statek F.M.L, numer seryjny 2658, kod identyfikacji 225800764320 - soczek. Proszę o zezwolenie na lądowanie.

Komunikator ponownie rozbrzmiał:

-Zrozumiano, sprawdzam...... kod potwierdzony, proszę czekać. Zezwolenie na lądowanie przyznane, dok nr.8 proszę pozdrowić pana Lemona.

Pilot odłożywszy mikrofon, kiwnął do swojego kolegi, po czym ten chwycił za ster prawą ręką, zaś lewą popchnął dźwignię do przodu. Statek ruszył gwałtownie i szybko, aż wszyscy poczuli przyśpieszenie. Nie minęło kilka minut gdy statek zbliżył się do wielkiej śluzy z gigantycznym napisem "DOCK-08" . Nagle zamki na śluzie zaczęły się zwalniać, a gigantyczne drzwi rozsunęły się na boki ujawniając
błękitną barierę, zaś za nią lądowisko. Maszyna przeszła powoli przez zasłonę, po czym przymierzała się do lądowania. W międzyczasie w kokpicie pilot odpowiadający za sterowanie, zaczął przyciskać różne przełączniki i guziki:

-]Procedura lądowania rozpoczęta!

Na ekranie pilota wyświetliła się linia pozioma po środku której był celownik. Nad i pod linią pojawiły się dwie strzałki.Ewidentnie był to system wspomagania lądowania. W tym samym czasie z dołu statku wynurzyły się podpory lądujące, oraz uruchomiły się wspomagacze turbiny, które ułatwiają lądowanie, oraz by statek nie rozbił się na posadzce lądując. Procedura trwała kilka dobre minut, acz statek w końcu spokojnie wylądował. Śluza doku zamknęła się szczelnie zaś boczne drzwi rozsunęły się. Wewnątrz statku otworzyły się drzwi, znajdujące się pomiędzy kokpitem pilota, a kuchnią prowadzącą do pomieszczenia głównego. Po chwili wszystkim bohaterom ujawnił się pilot. Był to duży wilk, humanoid odziany w błękitny garnitur, na szyi miał żabot, a na głowię niebieską czapkę, z czarnym daszkiem oraz symbolem skrzydlatej pomarańczy:

-Witam serdecznie wszystkich, jesteśmy już na miejscu.

Wilk spojrzał na sekretarkę i nameka, po czym kontynuował:

-Proszę pozdrowić pana Lemona ode mnie.- Uśmiechnąwszy się opuścił statek.

Sekretarka machnęła ręką do wszystkich by opuścić statek. Towarzyszący jej nameczanin pomógł wyprowadzić wszystkich ze statku, po czym poprowadził wszystkich do stojącej nieopodal czarnej limuzyny. Jak tylko wszyscy wsiedli do środka i usadowili się wygodnie, pojazd uniósł się lekko na ziemią i ruszył. Wnętrze pojazdu było bardzo luksusowe, długa przestrzeń, dużo mini szafek, jacuzzi, ekrany tv oraz długie fotele, wszystko przyozdobione motywami owoców. Pojazd nagle wynurzył się z doku lądującego i opuścił budynek lądowiska. Wszystkim ukazało się piękne bogate miasto z niebem i słońcem, ośnieżonym i ozdobionym najróżniejszymi lampkami. Pojazd mijał galerie handlowe, domki wielorodzinne, aż wreszcie minął centrum miasta gdzie były największe budynki handlowe i gigantyczna pięknie ubrana i oświetlona choinka na samym środku. Droga trochę trwała, acz pojazd w końcu dotarł do celu. Bohaterom ujawniła się piękna villa, otoczona ogrodami, przed budynkiem znajdował się wspaniały żywopłot otaczający fontannę, która na tą chwilę nie funkcjonowała gdyż trwała sztuczna zima. Pojazd zaparkował przed wejściem i wylądował na ziemi. Sekretarka wraz z namczańskim partnerem
wyprowadziła grupę najemników z pojazdu prosto do wnętrza budynku. Główny hol miał całą masę drzwi i dwa piętra oraz ogromne schody znajdujące się na przeciw wejścia, zaś na suficie wisiał gigantyczny żyrandol przyozdobiony złotymi owocami. Wszędzie na ścianach wisiały obrazy przedstawiające motywy owocowe. Nie minęła chwila gdy wszyscy zostali zaprowadzeni do małego gabinetu. Wewnątrz znajdowało się wielkie biurko, na którym były ozdoby, na ścianach były obrazy a pod nimi gablotki. Przy wejściu z lewej strony znajdował się wózek z sokami i alkoholami owocowymi, a po prawej wózek z poczęstunkiem. Na przeciwko biurka były wygodne siedzenie, zaś kobieta w raz z zielonym jegomościem usiedli na fotelach znajdujących się po lewej i prawej stronie od biurka. Po chwili demonica spojrzała na wszystkich i przemówiła:

-Proszę usiądźcie pan Lemon chciałby z wami porozmawiać, zaraz przyjdzie.

______________________

- 1 szy wynik o lol xD (z wybranymi pierwszymi preferencjami)

- 2 gi wynik nie dziwi mnie (z wybranymi alternatywnymi preferencjami które lubię, bo musiałem wybrać niestety 1 z dwóch :/)



Ach, to utrzymywanie porządku na czacie :3:
avatar
Nihilius Imperius
Liczba postów : 301
Data rejestracji : 16/08/2018


Identification Number
Punkty Życia:
1000/1000  (1000/1000)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: MISTER F.M LEMON'S REQUEST!

on Czw Sty 03, 2019 10:10 pm
Po tym wszystkim w ogóle się nie odezwał tylko obserwował. Najpierw widział rozglądającego się młokosa, olał go, bo ten i tak nie robił niczego ciekawego. W końcu odezwała się jedyna dama, by nalać jej soku. Uznał, że skoro była tak blisko Akiry to pewnie do niego kierowała to zapytanie także i to olał. Wcale go to nie zdziwiło, gdy ten to zrobił dodając od Siebie żartobliwym tonem, by poznała bezmiar jego uprzejmości, a następnie mówił coś o napiciu się czegoś mocniejszego i pytał co ją tutaj sprowadza. Ostatnie pytanie nawet go zaciekawiło. Informacja to potęga, ale wcale nie musiała mówić prawdy. Wreszcie się odezwała babka przez którą wylądował na suficie. Taka szybka do poprawiania innych, a na Siebie nie patrzy. Typowy śmiertelnik. Żałosne. Chociaż trochę miał rację. Mimo to olał to. Jednym słowem nie działo się praktycznie nic ciekawego. Mimo to wreszcie coś się zaczęło ruszać. Stacja znajdywała się coraz bliżej nich. Przyjrzał się jej kształtowi. Był dosyć interesujący. Pierwszy raz widział stacje kosmiczną. Znaczy pierwszy raz w tym świecie. Z resztą nieważne. Wyglądał jak wielki wałek otoczony dwoma pierścieniami które się obracały w przeciwnych do Siebie kierunkach. Oprócz tego miał panele słoneczne które pewnie służyły do pozyskiwania dodatkowej energii. Następnie widział dok będący w kształcie trapezu i masę wylatujących z nich statków. Fajnie, by było kiedyś coś takiego mieć na własność. Ale to na razie odległe plany. Co ciekawe sama stacja była pokryta najróżniejszymi reklamami, ale głównie dotyczyły owoców. Wcale, by się nie zdziwił jakby to wszystko należało do tego całego Lemona. Musiał być cholernie bogaty. Poznał też numer seryjny tego statku. Warto to zapamiętać na przyszłość. Na dodatek usłyszał coś jeszcze kod identyfikacji i hasło. To też postarał się zapamiętać. Po chwili dostali zezwolenie na wylądowanie w doku numer osiem. W końcu po pewnym czasie zaczęła się procedura lądowania. Starek poruszał się tak gwałtownie, że nawet On to odczuł. Dobrze, że Sobie spokojnie siedział. Drzwi się otworzyły, a w nich się pojawiła istota przypominająca dużego wilka. Ubiór olał, ale widział znak pomarańczy. Owoc. Czyli znowu Lemon. Kolejny chciał, by pozdrowiono od niego tego właściciela. Sekretarka machnęła ręką. Najpierw nie wiedział o co jej chodziło, ale gdy widział, że wszyscy wstają to uznał, że to był znak, że należy ruszyć leniwy tyłek. Tak też zrobił. Namek coś tam ogarniał, ale w sumie olał go. Rozglądał się po całym doku. Dojrzał też dziwny, czarny, podłużny samochód. Chyba się zwał limuzyną. Bardziej dziwiło go to, czemu nie wygląda jak banan, albo gruszka. To go zaskoczyło. No trudno. Gdy każdy zaczął do niego wsiadać to zrobił prawie to samo, ale otworzył drzwi jeśli trzeba było, jeśli nie to po prostu stanął i zrobił pewien gest po czym powiedział.
- Panie przodem.
Poczekał, jak te spokojnie Sobie usiądą, nawet sekretarka jeśli będzie trzeba po czym usiadł po nich. Reszta zaraz pewnie dołączy. Sam samochód był dosyć spory i miał w Sobie dużo urządzeń, a na dodatek oczywiście był ozdobiony czymś związanym z owocami. Nic praktycznie nie robił po tym wszystkim. Siedział spokojnie w ciszy. W końcu pojazd ruszył, a On wyglądał przez szybę i podziwiał całe to miejsce. Dziwiło go to, że to nie jest jeden wielki owoc. Ba może kształt stacji jakiś owoc przypomina. Cholera wie. Minęli dużo budynków, by zatrzymać się przed jeszcze jedną wielką willą. Ponownie przepuścił dziewczyny pierwsze. Gdy dotarli do wejścia to również i tutaj rzekł.
- Damy przodem.
I ponownie czekał. Czemu był taki miły. Co takiego planował? Czy w ogóle coś planował? O to pytanie. Mimo to po wszystkim wlazł i rozejrzał się po miejscu. Znowu widział te przeklęte owoce. Widać było, że miał na ich punkcie bzika. Typowy kolekcjoner. Ale nie dziwił się bo Nihilius miał tak samo z reliktami, artefaktami i innymi dziwnymi rzeczami. Co ciekawe znając życie bardzo dobrze się dogadają. W końcu kto nie zrozumie lepiej innego kolekcjonera jak nie sam kolekcjoner? Masa obrazów z owocami. Gablotki pełne owoców i soków. Wszędzie owoce. Poszedł dalej i, gdy dotarli do biura, gdzie też powiedziano Im, by usiedli bo Lemon zaraz przyjdzie pogadać, to posłusznie zrobił. Rozejrzał się ponownie po miejscu i co ciekawe odezwał się na poważnie pierwszy raz od dłuższego czasu.
- Widać, że Pan Lemon ma gust i jest Prawdziwym Wielkim Kolekcjonerem jak Ja. W końcu, nikt nie zrozumie Kolekcjonera lepiej, niż inny Kolekcjoner.
Po czym zamilkł. Łatwo, było zrozumieć, że mówił o Sobie. Nikt nie wiedział czy to była prawda, czy też nie. Czy specjalnie tak mówił wiedząc, że Lemon go słyszy lub wierząc, że tak jest. Co ciekawe prawdą było to, że nie kłamał. Mówił prawdziwie i szczerze. Kto by pomyślał. Tylko jaki ma w tym wszystkim cel? Z resztą domyślał się, że ich zadanie pewnie będzie związane z jakimś owocem. Jak to będzie coś zupełnie innego jak dla przykładu warzywo, to naprawdę będzie zaskoczony.

______________________


avatar
Asteria
Succub Admin
Succub Admin
Liczba postów : 1125
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

Identification Number
Punkty Życia:
750/750  (750/750)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje

Re: MISTER F.M LEMON'S REQUEST!

on Sro Sty 09, 2019 9:34 pm
Asteria wiedziała jak się ustawić. Wystarczyło być miłych, uśmiechniętym i uroczym, aby zyskać zainteresowanie. Uroda i ciało też jej pomagały, ale nie wszyscy lecieli na nią, choć to była zdecydowana mniejszość. Wtedy należało podejść do tematu na zupełnie inny sposób.
- Jakże bohatersko z twej strony mój rycerzu. – powiedziała Asteria i zasłoniła usta dłonią, aby zakryć delikatny uśmiech. Taki był chętny do pomocy bezbronnej damie? Dobrze. Cieszyło ją, że mężczyzna jest pomocny i chętny do współpracy. Może później się przyda jeszcze bardziej. W każdym razie pierwsze nici zostały nawiązane. Jednakże z tego co widziała nie pozostawał w tyle i nie był tylko grzecznym pieskiem, który macha ogonkiem w takt słów swojej pani. No proszę, proszę. Czyżby tutaj ktoś uskuteczniał zaloty? Czy to tak można obcej damie proponować alkohol?
- A masz na tyle lat, aby pić coś mocniejszego? – zapytała uśmiechając się lekko. – Na razie wystarczy mi soczek, ale później kto wie.
Wolała zachować trzeźwy umysł na wypadek jakichś niespodziewanych rzeczy.
- Sława. Pieniądze. Ciekawość? Może jedno z tych, a może coś więcej? Na pewno jestem zainteresowana panem Lemonem. A ciebie Akiro? – zapytała kobieta i w trakcie odpowiedzi młodego ziemianina obserwowała procedurę lądowania ich statku. Numer seryjny i hasło były warte zapamiętania, choć pewnie się nie przydadzą. Asti jednak lubiła mieć więcej kart w rękawie niż inni. Poza tym pan Imperius wyglądał jej na takiego co też woli mieć przewagę. Jednakże kiedy zobaczyła ich kapitana nie mogła się powstrzymać i uśmiechnęła się. Kami, jaki on był ślicznusi. Aż chciała go pogłaskać. Oczywiście wyglądał niezwykle elegancko w tym mundurze. Jak to mówią, za mundurem panny sznurem i rzeczywiście coś z tym było na rzeczy. No, ale nie było czasu na myślenie o mizianiu pilotka tylko trzeba było ruszyć za panną sekretarką.
- No proszę jaki gentelman. Dziękuję. – powiedziała Asteria i wsiadła do pojazdu. Całą drogę była cicho i dopiero uaktywniła się kiedy znaleźli się w tym wielkim pałacu Lemona. Miał gość pieniądze, nie ma co.
- Ja kolekcjonuję znaczki. Liczy się Wielki Kolekcjonerze? Dostanę tytuł Małej Kolekcjonerki? – zapytała Asteria kolegę z rasy i uśmiechnęła się do niego. Na razie odgrywanie idiotki wychodziło jej całkiem nieźle. No panie Lemon. Co pan dla nas przygotował?



______________________


#66FFFF
avatar
Hazard
Don Hazardo
Liczba postów : 922
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
800/800  (800/800)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: MISTER F.M LEMON'S REQUEST!

on Pią Sty 18, 2019 8:52 pm
- Wystarczająco, a nawet z małym zapasem - odrzekł z uśmiechem na pytanie Asterii o wiek. Przyniósł sok owocowy o który poprosiła i siedząc wygodnie obok wysłuchał odpowiedzi na zadane wcześniej pytanie. Gdy role się odwrócił, upił łyk z trzymanej w dłoni szklanki i po krótkiej pauzie odpowiedział:
- Forsa, a jakżeby inaczej. Pieniędzy nigdy za wiele. Ponadto... liczę na nawiązanie ciekawych znajomości - puścił kobiecie oczko - które zaprocentują w niedalekiej przyszłości.

Na więcej nie wystarczyło im czasu, gdyż zaraz rozpoczęła się procedura lądowania. Akira z zainteresowaniem przypatrywał się przez okno jak wygląda to miejsce. Musiał przyznać, że robiło wrażenie. Zastanawiał się czy to wszystko sfinansował Pan Lemon? Jeśli tak, to musiał być obrzydliwie bogaty.
Jako ostatni opuścił pokład statku i wsiadł do limuzyny. Z zadowoleniem stwierdził, iż w jej wnętrzu jest bardzo wygodnie i przestronnie. Usiadł przy oknie, lecz zamiast obserwować miasto przez które przejeżdżali, uciął sobie krótką drzemkę.

Gdy wreszcie znaleźli się w rezydencji bogacza, rozglądał się po pomieszczeniach z zainteresowaniem. Znowu te wszędobylskie owoce... gość serio musiał mieć świra na ich punkcie. Gdy dotarli do gabinetu w którym mieli wreszcie spotkać się ze zleceniodawcą, usiadł gdzieś z tyłu sali. Dajesz Mista Lemon, pokaż no się wreszcie!
Sponsored content

Re: MISTER F.M LEMON'S REQUEST!

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito