Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Przestrzeń Kosmiczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Przestrzeń Kosmiczna   Pon Cze 06, 2016 11:36 am

Wszechobecna czerń napawająca przygnębieniem i strachem przez swoją wszechogarniającą naturę. Miejsce zamieszkania i jednocześnie droga wielu różnego rodzaju i gatunku istot. Nawet tu można natrafić na korki. Poza pomniejszymi planetami tu i ówdzie rozmieszczone są mniej lub bardziej podejrzane międzygwiezdne lokale gastronomiczne, stacje napraw, hotele, sztucznie stworzone planety rekreacyjne, ukryte bazy półświatka i meliny przestępców. Nigdy nie wiadomo, na jaką istotę natrafi się za rogiem.

Podróżujących uprasza się o zapięcie pasów bezpieczeństwa.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1077
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Pon Cze 06, 2016 11:37 am

Cisza, tak właściwie można by opisać pierwsze minuty lotu. Oboje milczeli, przestrzeń kokpitu wypełniały tylko dźwięki jakiejś stacji międzygalaktycznego radia. Wiadomości, muzyka, reklamy i tak w kółko, pierdyliard stacji w kosmosie ale wszędzie to samo, tylko spikerzy wydawali się bardziej miałkliwi. Saiyanin z ciekawością wpatrywał się, jak małe kocie łapki sprawnie przebiegają po panelu sterowania. Kocur musiał być na prawdę dobry w te klocki. Kuro wpatrywał się w przestrzeń kosmiczną pogrążając się we własnych myślach o April. Kot wysłany przez Kaede wypełnił jego serce nadzieją i wiarą w ratunek dla ukochanej. Obiecał sobie, że postara się nie nadepnąć temu śierściuchowi zbyt mocno na ogon ale tylko ze względu na sympatię do Boginki. Jeżeli ona wyciągnęła do niego rękę z pomocą, Saiyan był gotów zrobić wiele.

Nawet nie zauważył, kiedy usnął w fotelu. W końcu cały dzień ciężko pracował, a pod koniec dnia, burzliwe wydarzenia wykrzesały z niego wiele emocji i energii. Miał prawo być wykończony. Z drzemki obudził go kocur i zaoferował jedną z kajut. Czyżby chrapał? April twierdziła, że nie chrapie. Nieufnie podążył za kotem, chociaż zapewne jego pilot miał rację. Fotel pilota był wygodny ale do siedzenie, ścierpł cały i zesztywniał. Kajuta choć niewielka prezentowała się przyjemnie, była dwuosobowa. Nieco rozbudzony postanowił przejść się po statku dla rozprostowania nóg. Chyba jednak jego mózg nadal był w stanie uśpienia, gdyż Kuro zawędrował do olbrzymiej i pustej ładowni albo jednej z ładowni statku. Potem trafił do maszynowni. Zupełnie nie ta część statku, choć dla jego brata byłby to raj na Ziemi. Postanowił odnaleźć coś, co jego interesowało, czyli jakiś pokój medyczny. Z pomocą komputera pokładowego trafił pod drzwi z czerwonym krzyżykiem. Był ciekaw akurat tej gałęzi technologii. Drzwi były jednak zamknięte na głucho. Syntetyczny głos komputera pokładowego poinformował go jedynie o tym, że tylko pilot posiada autoryzowane wejście. Komputery, to nie mógł wcześniej powiedzieć, człowiek nie wałęsałby się po tym labiryncie. Idąc dalej trafił na chyba coś w rodzaju siłowni. Z ciekawością rozejrzał się po niewielkich sprzętach. Konstrukcje generalnie z grubsza podobne tylko rozmiar  urządzeń mniejszy. Nie skorzystał z nich, obawiał się, ze z jego Saiyańską siłą szybko rozpadną się w drobny mak. Zdjął buty, szarfę i kurtkę postanawiając skorzystać tylko z mat. Dobrze się nieco zmęczyć przed snem. Walczył ze swoim wyimaginowanym przeciwnikiem tylko fizycznie, musiał się pilnować aby nie uaktywnić Ki , dopiero by się narobiło. Po całym statku rozmieszczone były kamery i nic w tym dziwnego, standard. W tej sali były także, niech sobie kocur na niego popatrzy o ile coś dostrzeże w tych błyskawicznych ruchach hehe.

Wrócił do swojej kajuty znacznie spokojniejszy. Zresztą im bardziej oddalali się od Vegety, tym zwierzęca cześć Saiyańskiej natury wyciszała się w aurze wojownika. Kuro nie był tego świadom ale może pilot był wyczulony na takie niuanse. Chłopak wziął szybki prysznic iw bieliźnie oraz T-Shircie swojego ulubionego zespołu „The Saiyans” wślizgnął się pod koc zasypiając niemal natychmiast.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Sro Cze 08, 2016 10:16 pm

Neko był przeszczęśliwy. Wydostali się z Vegety zgodnie z założonym planem, trzeba było przyznać, że jego małpiasty towarzysz sobie poradził. Teraz już śmigali w przestworza małym, ale zwinnym kosmicznym pojazdem. Instrukcje były jasne, choć wykonanie ich było bardzo zawiłe, o czym miał się za chwilę dowiedzieć nasz saiyański bohater. Co do kota, to wolałby siedzieć na swojej planecie i robić to, czym się zajmował najczęściej. Był w zasadzie księgowym, jego chłonny umysł pomagał w szczegółowym zapoznaniu się z każdą dziedziną wiedzy. Przelatujące przed oczami cyferki wpływało na niego relaksująco. Zero zaskoczeń, wszystko jasne i logiczne, a przede wszystkim uporządkowane. Czasami zabijał nudę swoim nienagannym urokiem, a w kosmosie miał dużo znajomości, które stwarzały okazje do niezliczonych eskapad i barwnych wieczorów. Tylko to wymagało przepustki do świata żywych, co było dość trudnym wyzwaniem. Teraz jednak śmigali po kosmosie z celem dotarcia do obiektu pożądań wszystkich, którzy poważnie orientowali się w przestrzeni.
Pilot co jakiś czas zerkał na Kuro. Nie to, żeby się troszczył, po prostu nie chciał, żeby obywatel Vegety coś przez przypadek zniszczył. Dlatego, gdy w końcu położył się spać, Neko odczuł pewną ulgę. Akurat zaczęła się jego ulubiona dyskusja, poświęcona tematom inwestowania w papiery wartościowe. Gdy Kuro już mocno spał, kot połączył się telefonicznie z kilkoma znajomymi, a gdy upewnił się co do wszystkiego, z uśmiechem wrzucił kolejny bieg statku.
Po paru godzinach do miejsca, gdzie spał Kuro dobiegła głośna muzyka. O dziwo z zewnątrz, co musiało robić niesamowite wrażenie. Przed szybą statku pojawiła się olbrzymia stacja, z zachęcająco powiewającą flagą piratów. Neko był zachwycony i widać było, że doskonale zna te miejsce.
Spoiler:
 
W krótce nawiązali połączenie z bramkarzem i wlecieli do hangaru. Obaj zostali ciepło powitani prze dwie ślicznotki, poruszające się na wrotkach. Muzyka nie ustawała, a cała rzesza ludzi krzyczała razem z wokalistą. Neko przywitał się z paniami, od razu zasypując je komplementami, całując w dłonie, prężąc muskuły, co wyraźnie podobało się kosmitom. Były z innej rasy, bardzo humanoidalnej, ale ze zwierzęcymi elementami, typu ogony, kocie uszka itp. Jak miało się zaraz okazać nie były jedynymi ponętnymi osobami. Przed dwójką przybyłych powoli odsłaniały się kolejne arkana dzikiego świata grubego melanżu. Ciała ocierały się o siebie, a Neko doskonale się w tym czuł, prowadząc małpiastego do baru. Wszystkie ściany były obite czerwonym pluszem, lampy świeciły neonowo, a tancerki umilały niekończący się wieczór tańcem w licznych kolumienkach. Na scenie głównej zespół dawał czadu, ciągnąć ostre disco-rockowe brzmienie na instrumentach, które ciężko było nazwać.
-Cześć Spike!- kot przywitał się z barmanem, wymieniając szybko uprzejmości. –Dla mnie to co zawsze, a dla mojego kolegi… szklankę mleka.- zemsta smakowała wybornie. –Ej, żartowałem, nie dawaj mu mleka, daj mu to co mi, potrzebujemy procentów żeby się dogadać.
Trzymając drinki poszli do stolika, gdzie można było się wygodnie rozsiąść w skórzanych kanapach.
-No to jak ci się podoba Kuro? Musimy tu trochę posiedzieć.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1077
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Sro Cze 15, 2016 12:11 pm

Obudził go hałas. Saiyan zerwał się gwałtownie z łóżka i walną głową o koję nad sobą. Rozmasowując guza pognał do okna. Najwyraźniej ten hałas to muzyka dobiegająca z zewnątrz, wylądowali na jakiejś stacji ale flaga na szczycie budowli wyraźnie zaniepokoiła chłopaka. Z drugiej strony, jakby było coś nie tak kocur chyba by go obudził. Ubrał się, plecak schował do kapsułki i umieścił w kieszeni, tak na wszelki wypadek. Na korytarzu spotkał zaskakująco zadowolonego z siebie kociego pilota. Co tu jest grane? – pomyślał tylko ale postanowił się nie odzywać. Gdy tylko opuścili statek podjechały do nich dwie istotki na rolkach. Całkiem krągłe tam gdzie trzeba, było na czym oko zawiesić. Kuro wziął głęboki wdech i w myślach w kółko postarzał sobie, że jest głazem i kocha jedną kobietę, która za takie spojrzenia urwie mu ogon. Mimo to nie uszło uwagi Saiyana, że kotek wita się z dziewczynami, jakby to były jego znajome. Dziwne.
Wewnątrz huk muzyki był wręcz ogłuszający, różnych gatunków istoty kosmiczne tańczyły, skakały i całowały się po katach. Ot zwykła dyskoteka. Kot czuł się tu, jak ryba w wodzie. Za to on sam wyglądał jak Bodygard dla tego zwierzaka. Małpi ogon i czarne jak heban włosy wyraźnie mówiły otoczeniu z jakiej rasy pochodzi i Kuro i wszyscy się na niego gapili. Nic w tym dziwnego, obecność małpy równa się zbiorowa i to bardzo krwawa masakra. No dobra młody chłopak miał w tym trochę ubawu, rzucał to tu to tam groźne spojrzenia. Stał z boku i przysłuchiwał się rozmowie kota z barmanem. Coś mu mówiło, że są tu nie przypadkowo. Żart z mlekiem, go nie ruszył nawet, zresztą wolałby mleko, co dobitnie pokazał podsuwając kocurowi swojego drinka.

- Nie piję – skwitował krótko.

Do Saiyana podchodzi się z górą dobrego mięcha do wszamania, a nie z drinkiem z palemką. Obraza dla wojownika. Chłopak nie wiedział, czy podają tu chociaż pikantne skrzydełka albo coś jadalnego w większych ilościach, więc siedział cicho i pogryzał orzeszki. Ciężkie brzmienia były w jego klimacie i nawet jeśli zespoły były z tych niszowych, to muzyka wpadała w ucho, o czym świadczyła podrygująca na kanapie końcówka małpiego ogona. Z zainteresowaniem rozglądał się naokoło. Hmm sierdzili w strefie Vip, ciekawe w co ten kot pogrywa? Do tego, chyba z jego powodu rozluźniło się dookoła nich. Ciekawe, kiedy przyjdzie trzęsący się ze strachu menedżer i poprosi o opuszczenie lokalu. Tylko ta flaga piracka........

- Ciekawie tu i całkiem przyjemnie, nie powiem. Masz w tym interesie jakieś udziały?
– ot zapytał wprost. Czekamy na kogoś konkretnego? Czy mam kogoś dla Ciebie sprzątnąć czy jak? Kawa na ławę.

Uśmiechnął się Saiyanin. Szlag skończyły się orzeszki.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Sob Cze 18, 2016 4:29 pm

Neko rozsiadł się wygodnie i z rozbawieniem obserwował Kuro. Saiyanin wyglądał jak zwykły buc. Owszem niektórzy węszyli zagrożenie, ale zdecydowanie ta stacja miała teraz bardzo dużo przybyszów, którzy mogliby z nim powalczyć. A jeśli nawet nie podróżnicy, którzy kręcili się tutaj odpoczywając w swovch wyprawach, to lokal miał swoją wykwalifikowaną ochronę, która zawsze była przygotowana na wszystko. Taki kosmiczny burdel musiał słynąć z bezpieczeństwa stałych bywalców, a każdy pracownik zarabiał bardzo dobre pieniądze, żeby tylko zabawa mogła trwać całą wieczność.
-Kogoś zabić? Żartujesz sobie prawda?- niebiański kot analizował czy jego towarzysz mówi poważnie, i jest tak naiwny, czy był to tylko żart. –Rozejrzyj się chłopie! Są tutaj ekskluzywni kupcy, gwiezdni politycy, bandy opryszków i wielu innych. Jeden zły ruch i obaj jesteśmy martwi. Myślisz, że nie mają wykwalifikowanej ochrony? Nie mówiąc już o zatrudnionych tutaj gorylach.- parsknął rozbawiony i popił parę łyków drinka. –Poza tym gdybym chciał żeby ktoś beknął, to bym zagadał z bogami, żeby go wykreślili z księgi żywych. Nie zauważyłeś, że czasem ktoś umiera naturalnie? Ktoś od nas przecież nad tym czuwa...
Wypowiedź została przerwana przez kelnerkę, która postawiła na stole dwa duże calzone i napój dla Kuro. Neko pobajerował ją nieco, wypytując o której kończy pracę i czy polubiła jego futerko. Gdy tylko zgarnął numer komórkowy, wrócił do naszego wojownika.
-Wyluzuj Kuro, jesteśmy tutaj, żeby bezpiecznie pogadać. Jesteś w kosmicznej stacji, gdzie panuje radość i szczęście. No i oczywiście pełna dyskrecja. Każdy kto tu przychodzi może się zrelaksować i mieć pewność, że jego sprawy pozostaną jego.- poczekał aż małpiszon wyluzuje i zaczął jeść swojego pizzo pieroga. –Też jesteśmy tutaj żeby pogadać i się lepiej poznać. Jak zapewne wiesz jestem Neko i pochodzę z zaświatów, a konkretniej z planetki przy Drodze Węża. To bardzo fajne miejsce, od jakiegoś czasu wynajmujemy je dla Kaede, która jest boginią. Mieszka nam się super, a ona dostała swój pierwszy w życiu dom. Aż strach pomyśleć jak żyła do tej pory zanim pojawiła się u nas, zwykła przybłęda bez statusu w zaświatach. Teraz jestem na co dzień księgowym w jej firmie. Bardzo lubię moją pracę. Słyszałeś już o Melodyjnych Ciasteczkach? Tym się teraz zajmujemy. Moje hobby to gry hazardowe i kobiety.- po bardziej obszernym przedstawieniu się znów wrócił do posiłku. –To teraz twoja kolei?- czekał, aż Kuro opowie mu więcej o sobie.
-No to co teraz planujesz? Powiem ci, że możemy lecieć na Ziemię, ale osobiście odradzam. Polecisz do swojej ukochanej i co? Ona ani cię nie pamięta, ani nie lubi. Trochę przekichane co?- Neko znów zawiesił oko na rozkoszną samiczkę w różowej spódnicy. Puścił do niej oko, pomachał, nawiązał kontakt. Coś się z tego być może wykluje. –Moim zdaniem trzeba wymyśleć inny sposób…- wrócił do tematu, oglądając się za swoją zdobyczą.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1077
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Nie Cze 26, 2016 9:20 pm

Chłopakowi spadł kamień z serca i to szczerze. Lubił walczyć ale zabijać niekoniecznie. Znaczy, dla April zrobiłby wszystko, mimo iż przyszłoby mu to z ciężkim sercem. Przynajmniej z początku obejdzie się bez trupów, no i mógł też wybadać nastawienie kota.
Co do ochrony tego lokalu i ewentualnych goryli, Neko chyba nie miał pojęcia jaką siłą dysponuje młody Saiyanin. Zapewne większość ukrywała swoje moce ale, jak to ocenił Kuro to nie był poziom Zella. Dla młodzika w tej chwili nic nie było straszniejsze, niż starcie z królem Saiyan.
W zasadzie chłopak przez cały czas milczał, nie bywał w takich lokalach, więc nie wiedział jak to jest i niestety nie do końca rozumiał Neko. O Bogach i zaświatach miał zerowe pojecie. Nie interesowały go adoracje kota do kelnerek. Z drugiej strony, jakby się tak zastanowić przez te kilka miłych słówek, a w zasadzie wciskania kitu i kot tworzył sobie sieć kontaktów. Chłopak musiał przyznać, że to sprytne posunięcie.
Za to z zapałem pałaszował danie, jak się naje nabierze humoru. Nie spodziewał się, że Kaede ma ciasteczkowy biznes, po prostu myślał, że wyczarowuje je od tak. W końcu jest Bogiem, może wszystko chyba i takie ciastka, to dla niej pryszcz. No i nie wiedział, jak ma skomentować nazwanie boginki „przybłędą bez statusu’. Wkurzyło go to określenie ale zmilczał i postanowił zbytnio nie otwierać się przed kotem. Kolejny fan podziału klasowego, wystarczająco już od wielu lat przerabiał ten temat.

Niemniej, kiedy Neko z grubsza opowiedział o sobie, nie wypadało aby Saiyan dalej milczał. Opowiedział, że zajmuje się wioską, że w wieku 17 lat zamordowano jego brata bliźniaka. Jest wnukiem Misticka o imieniu Hikaru. Zasadniczo interesuje się medycyną i zielarstwem i jak na potrzeby małej społeczności jest w tym dobry, a jego największym marzeniem jest dołączenie do Białej Gwardii, czyli zespołu medycznego w pałacu króla. Niestety wszyscy dookoła oczekują, że będzie zbawcą świata i obrońcą Ziemi. Nie przechwalał się, po prostu relacjonował ze spokojem.

Kiedy rozmowa zeszła na temat April, chłopak wyraźnie posmutniał. Kiwnięciem głowy przyznał Neko rację, nie można od tak polecieć i namieszać jej w głowie. Westchnął ciężko.

- No wiem, masz rację. Zamkniecie jej siłą w jakimś laboratorium, aż ktoś wymyśli odtrutkę to też żadne rozwiązanie. Do głowy przychodzą mi jedynie Smocze Kule, ale nie jestem pewien. Szczerze to trzymam się nadziei, że Kaede ma jakiś plan. Hmm mógłbyś mi coś powiedzieć o Bogach i zaświatach? O istnieniu Bogów dowiedziałem się dopiero, jak poznałem Kaede, nie przypuszczałem, że istnieje życie po śmierci.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Sro Cze 29, 2016 10:55 pm

Neko potakiwał i patrzył życzliwie, spoglądając to na Kuro, to na panienki. Większość tłumu śpiewała głośno wciąż ten sam refren, tuż po tym jak gitarzysta skończył płomienną solówkę. Zabawa nie miała limitu i trwała tutaj wiecznie, więc nikt nie był specjalnie zdziwiony. Dzień jak co dzień w najlepszej miejscówce w kosmosie.
-Zaświaty?- trochę spoważniał, analizując ile może powiedzieć. – No cóż, najłatwiej to umrzyj i zobacz. Niejeden się mocno zdziwił.- wypił parę łyków co by łatwiej się opowiadało. –Jak kopnie w kalendarz ktoś z syfu, czyli świata żywych, to trafia do miejsca, gdzie wychodzi czy był dobry, czy zły. Źli idą do piekła, a dobrzy do raju. Całym tym systemem zarządzają kaioshini poprzez pomocnicze demony, które pracują dla zaświatów. Pod nimi są kaio, którzy pilnują jako takiego ładu w różnych galaktykach syfu. Ci najwyżej postawieni pochodzą z rasy kaishin, ale nie wszyscy z tej rasy do czegokolwiek dochodzą. Większość to goście na posyłki, tak samo jak robiła to Kaede. To co by cię mogło zainteresować to nasz turniej sztuk walki. Kaio trenują sobie różnych osobników, którzy po śmierci mogliby się przydać w celu zachowania ładu. Czasami rozrywkowo organizują sobie naparzanki.
Nieopodal ich stolika dwaj brutale dobierali się do ślicznotki, która próbowała dać im czynny opór. Neko zerknął do notatnika i przeanalizował wszystko, po czym ciężko westchnął.
-Nie interweniuj Kuro, ona jutro umrze.- wzruszył ramionami i sięgnął po drinka. –Tak jest zapisane, jutro śmierć naturalna, jakiś kaioshin nad tym musiał czuwać. Zapisano, że będzie cała, tylko... Nieżywa.- cóż, dla niego to było całkiem zwyczajne, a jako pracownik zaświatów miał pewne przecieki co jakiś. Pozwalało mu to na niebudowanie czynnych związków z niektórymi samiczkami.
-Przechodząc do mojego pomysłu na naszą podróż…- postarał się oderwać Kuro od myślenia o już niemalże nieżywej dziewczynie. –Musimy się dostać do zaświatów. Jest na to jeden sposób, coś jak błąd w systemie… Chociaż tak naprawdę to…- westchnął nieco zmieszany, normalnie nie wierzył w takie cuda na kiju i mity, a oto przedstawi chłopaki jeden z nich. –Mówią, że we wszechświecie jest jeden magiczny portal, gdzie po wylądowaniu i wypowiedzeniu zaklęcia w języku bogów, można przenieść się do zaświatów nie umierając. Niezłe nie? Znam zaklęcie i język bogów, ale za cholerę nie mam pojęcia gdzie mógłby być taki portal.- nawet go to trochę bawiło, że zaufanie w mit to jedyna ich szansa. –Ale…- wtrącił dając cień nadziei. –Jeśli takie miejsce istnieje, to na pewno ktoś tutaj o tym wie. Jesteśmy w niemalże gildii podróżników, którzy znają wszechświat jak własną kieszeń. Tylko nikt nie da ci tej informacji za darmo…

OCC:
Ruszaj w tłum po info.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1077
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Nie Lip 03, 2016 11:15 pm

Wrzucenie czegoś konkretniejszego na ruszt poprawiło nastrój młodego Saiyana. Słuchając opowieści kota rozmyślał o swoim martwym bracie bliźniaku, jak mu tam jest. No i zapewne Saiyanie z zasady idą z marszu do piekła. Mimo wszystko katem oka dostrzegł siedzących nieopodal dwóch typków wyraźnie naprzykrzających się jakiejś dziewczynie. Widać, że kobitka broni się rękoma i nogami, nikt dookoła nie reaguje. Już zamierzał się podnieść i nie bacząc na konsekwencje przerwać te końskie zaloty, lecz kot go powstrzymał. Chłopak usiadł  z szeroko otwartymi oczyma. Do niezłych danych ma dostęp ten futrzak. Westchnął, szkoda mu było dziewczyny, młoda i ładna nie zasłużyła na tak szybki koniec. Z drugiej strony, jego brat też nie zasłużył, a został zamordowany w wieku 17 lat i to w powolny, brutalny sposób.
Dalej ledwo był w stanie skupić się na słowach Nrko, co chwila zerkał w stronę dziewczyny. Heh, a dopiero co kot opowiadał, jaka tu boska ochrona tutaj jest.
Ogon młodej małpy chodził, jak u wkurzonego kota.

Wychodziło na to, że i jego futrzasty przewodnik nie miał pomysłu, jak mu pomóc no ale chociaż miał poszlaki. Lepsze to niż nic. Przed Neko siedział może jeden z najspokojniejszych przedstawicieli małpiej rasy wojowników ale i Kuro lubił drażnić innych. Chłopak wykorzystał opróżnioną szklankę po drinku i za pomocą telekinezy cisnął nią w jednego z upierdliwych ogierów. Szkło z brzękiem rozprysło się na twarzy pozostawiając krwawy ślad.

- Nie jestem pewien ale chyba u Kamiego Ziemi kiedyś spotkałem, kogoś kto podróżuje w zaświaty ale ręki sobie uciąć nie dam. Może kogoś z kimś pomyliłem. Chyba taka babka to jest. Dwa lata temu przyniosła Kamiemu przepowiednie o dwóch bliźniaczych aurach dla mnie. Jeszcze to było po wezwaniu Shenrona, pierwszy raz widziałem go na oczy z emocji mogłem coś pokręcić.

Mimo wszystko ze słów Neko wynikało, że gdzieś tu znajdą tego dziwnego jegomościa, którzy może zna kilak tajemnic kosmosu. Kuro rozejrzał się dookoła i od razu skreślił wszystkich wymuskanych garniturowców. Fakt może i handlowali wiedzą ale na pewno nie swoją własną i nie z pierwszej ręki. Poszukiwał anomalii i znalazł przy barze. Wstał i ruszył ku jednemu ku siedzącemu w cieniu mężczyźnie. Ostentacyjnie minął krwawiącego po tajemniczym ataku szkła obleśnego jegomościa. W głowie układał już plan, co prawda zapłacić nie miał czym ale najpierw trzeba wybadać, czy to ten, potem pomartwi się resztą. Czym zainteresował go facet? Zwalistą posturą oraz bliznami na twarzy i rękach. Wyglądał na takiego, co z nie jednego pieca chleb jadł i przeżył swoje przygody. Podszedł do baru, przysiadł się i poprosił barmana o piwo dla siebie oraz o mocny trunek dla faceta. Kiepski podryw chłopak okrasił szerokim wyszczerzonym uśmiechem. Bił od niego strój wojownika, a swobodnie majtający ogon zdradzał rasowe pochodzenie, w oczach Kuro były psotne, jak i bystre iskry przygody.

- Szukam przygód – oznajmił luźno młodzik i zrobił solidny łyk piwa starając się udawać, że nie ma słabej głowy. Liczył na to, że koleś jest kapitanem jakiegoś statku. Zaciągnięcie Saiyanina było dobrym pomysłem, solidna ochrona wierna dobrze wypłacanej gotówce, a i spracowane dłonie chłopaka zdradzały, że potrafi ciężko pracować. Czy się uda?

OOC: trening start

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Pon Lip 11, 2016 5:28 pm

Jegomość wywrócił oczyma, spoglądając na Kuro jak na młodocianego chłystka. Przejechał otwartą dłonią po twarzy i westchnął ciężko, opróżniając na raz podarowany napój. Beknął głośno, odsłaniając parę złotych zębów.
-Nie szukam majtka. – odparł ozięble, wpatrzony w puste szkło. –Czego tak szpanujesz tym ogonem co? Nie słyszałeś o dyskrecji? Teraz już wszyscy wiedzą, że jesteś z małp, gratuluje krzykaczu.- zaśmiał się, wyraźnie zdziwiony kimś tak obstentacyjnym. –Chcesz kogoś przestraszyć? Jeśli tak, to zapraszamy na arenę, tam jest pełno takich cwaniaczków.
Muzyka grała dalej, dziewczyny tańczyły, bywalcy załatwiali interesy, bądź rozkoszowali się sielanką. Neko pozornie drylował wśród samotnych panien, a skrycie pozyskiwał informacje. Dopiął nawet parę kontraktów handlowych dla Melodyjnych Ciasteczek Kaede.
-Każdy szuka przygód, a ty musisz się dużo nauczyć. Jeśli jednak czegoś potrzebujesz, to dam ci podpowiedź gdy udowodnisz, żeś coś wart. Na stacji są trzy powszechnie znane osoby. Każda słynie z czegoś innego. Mały Luu to kosmiczny zawadiaka i organizator walk. Darius jest poszukiwaczem rzadkich skarbów, a z Jackiem lepiej nie siadaj do pokera. Zdobędziesz ich uznanie, to wróć do mnie, a zgarniesz swoją nagrodę.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1077
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Wto Lip 19, 2016 6:51 pm

Chłopak dalej szczerzył się wesoło do nieznajomego. Dobry omen, facet łyknął drinka. Mógł też po prostu skorzystać z okazji, w końcu darmowo stawiają ale rozwiązał mu się język, a to dobry początek. Dla tego faceta i tak był szczeniakiem.

- Szkoda, byłoby ciekawie, odparł młodzik. Od momentu, kiedy tu wszedłem, było widać kim jestem. Jestem tu widoczny, jak ostatnia czekoladka w przedszkolu. Po co mam się ukrywać, jak i tak tu nie pasuję. Przynajmniej połowa chcących orżnąć nowego omija mnie szerokim łukiem. Saiyanin wzruszył ramionami. Nie nadawał się na szpiega i w zasadzie miał to gdzieś.

- Jestem silny ale to nie znaczy, że będę się popisywał sprowadzając płotki do parteru, to nie godne wojownika. Może źle to zabrzmiało ale chłopak chciał pokazać swoją lepszą stronę. Większość saiyan cieszyłaby się na myśl, że może pobawić się i poniżać przeciwników, Kuro taki nie był.

Przestało go interesować, co dzieje się dookoła. Poprosił barmana o kolejną porcję alkoholu dla towarzysza, a sam upił kolejny niewielki łyk uważnie słuchając. Musiał uspokoić Ki i ponownie skoncentrować się na otoczeniu, żeby wyłapać hałas zapowiadający kłopoty albo nóż w plecy. Machał ogonem udając rozluźnienie ale w środku był napięty niczym struna. Rozważał słowa mężczyzny ale jednocześnie coraz bardziej nabierał przekonania, ze to u Hikaru znajdzie pomoc znacznie szybciej. Z twarzy spełzł mu już uśmieszek i zastąpiła go poważna mina. Koniec wygłupów. Jednak nim ugryzł się w język wypalił.

- To brzmi, jak jakieś pokręcone RPG! Nastała chwila ciszy, podczas które Saiyanowi wydawało się, że koleś się nieznacznie uśmiechnął. Wiem, że masz mnie za jak to się mówi gołowąsa i masz rację ale nie interesuje mnie opinia trio: Zadymiarza, Złodzieja, oraz Hazardzisty. Interesujesz mnie Ty i nie bez powodu przyszedłem do Ciebie, choć robisz wszystko, żeby na pierwszy rzut oka większość od Ciebie uciekła i dała spokój. Nie jestem idiotą. Jedną z moich wad jest mega upierdliwość, wiec będę łazić za tobą krok w krok, aż szlag jaśnisty Cię trafi. Jestem ciekaw ile interesów załatwisz w towarzystwie małpiego ogona. Wież mi poprzedni król Vegety przekonał się o tym doskonale i zginął. Poza tym, tu chodzi o kobietę. Przejdziemy do sedna?

Bacznie obserwował rozmówcę i czekał na kolejną dawkę rechotu. Postanowił zaryzykować, w końcu w odwodzie miał Mistika. Niemniej zacięta mina chłopaka mówiła mężczyźnie, że szczeniak nie żartuje i nie odpuści. Dodatkową wzmianką o kobiecie Kuro chciał zdobyć zrozumienie u mężczyzny. Stary wilk kosmosu na pewno rozumiał te sprawy.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Sob Sie 06, 2016 3:10 pm

Tuż obok baru przechodził duży jegomość z szyderczym uśmiechem i zbójecką iskrą w oczach. Niby przypadkiem trzepnął natarczywego małpiastego z tak zwanego bara. Spojrzał z ukosa na ogon i jeszcze bardziej wyszczerzył kły, miał bowiem takich siedem, owiniętych wokół szerokiego nadgarstka niczym bransolety.
-Ojć… Przepraszam za moją niezdarność.- coś było w jego prezencji równie mrocznego, co złośliwego, ale zachowywał maniery, nawet gdy każdy widział że trudni się biciem innych po ryju. –Czy ten przyjaciel z Vegety nie naprzykrzał się tobie kapitanie?- ukrył w głosie nadzieję, iż będzie miał okazję do kolejnego ogona.
-Spokojnie Kanki, to nic poważnego. Podpowiadam młodemu jak zdobyć uznanie na naszej stacji.- uśmiechnął się rozmówca Kuro.
-A, rozumiem.- jeszcze bardziej wyszczerzył swoje kły. –A kolega to nie powinien być na Vegecie? Niebezpiecznie tak lecieć samemu w kosmos, zazwyczaj atakujecie zespołem.- Kanki miał nadzieje, że mu się uda dyskretnie sprowokować Kuro, a co więcej był przekonany że udałoby mu się. –Swoją drogą to słyszałem, że tam niezły bałagan się ostatnio zrobił na waszej planetce co? Nawet jedna taka dziewoja mijała nasz statek lecąc w kierunku Ziemi, nie znasz jej może?- bardzo dobrze wiedział co robi poruszając kolejny temat. Był mistrzem w wyprowadzaniu innych z równowagi. Ale potrzebował dużo informacji na temat prowokowanego. Następnie wykorzystywał swoją wiedzę i osiągał własne cele na jej podstawie.
-Co ty nie powiesz Kanki?- wtrącił się kapitan. –Ten chłopak właśnie coś powiedział, że chodzi mu o kobietę.- prowokator wyczuł niepowtarzalną okazję, a tęczówki oczu błysnęły rozbawieniem. Ziemia to cenny obszar do złupienia i jeszcze cenniejszy do interesów, nie mogą tego ominąć. Może zielona małpka doprowadzi ich do nowego bogactwa?
-W takim razie nie możemy tego zignorować prawda?- Kanki przejmował inicjatywę. –Cóż za interes masz do naszej załogi?

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1077
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Pią Sie 12, 2016 11:44 am

Zapatrzony w fizjonomię kapitana nie zwrócił uwagi na zbliżające się zagrożenie. Spore szturchnięcie, jakim został obdarzony sprawiło, że musiał spojrzeć na natarczywca, przypadek to na bank nie był. Jegomość z dumą prezentował kolekcję Saiyańskich ogonów poowijanych na ręce. Kuro zastanawiał nie jak silny jest facet, tylko jak spreparował te kity. Chociaż w niektórych kręgach ta kolekcja musiał budzić uznanie. Roboczo w myślach nazwał go FF – Fetyszysta Futerek, w końcu to kosmos, każdy ma prawo do swoich upodobań. Odwrócił się do kolesie plecami olewając go totalnie, coś takiego akurat tego małpiszona nie jest w stanie wyprowadzić z równowagi. Niemniej kapitan stracił nieznacznie w oczach młodego wojownika. Swoją kitę postanowił owinąć wokół bioder, nie ze strachu ale zrobił to tak, aby w odpowiednim momencie zamachnąć się ogonem i posłać kolesia na przeciwległą ścianę.

- Widzę, że przeżyłeś siedem walk z moimi pobratymcami, masz niebywałe szczęście. A może jesteś łamaczem niewieścich serce? Może dać Ci mój ogon do kolekcji, co mi tam za jakiś czas odrośnie.

Ach no nie mógł sobie darować. Musiał się podrażnić, był ciekaw, kto tu kogo wyprowadzi z równowagi. Wystarczająco poniżył gościa sugestią o zdobyciu małpich ogonów. Zrobił łyk piwa, kiedy pozostała dwójka zamieniła kilka słów ze sobą.

- Mój władca uważa, że na płotki wystarczy jedna słaba małpka, nie ma po co marnować pieniędzy na cały oddział. Chłopak wyszczerzył się do kapitana nadal pokazując plecy Kankiemu. Ech no dooobra wywalili mnie z Akademii, jestem niereformowalny i w sumie to szukam zajęcia. Kłamał, w zasadzie i tak i nie, dbał o menie pół prawdy. W końcu na prawdę wywalono go z woja ale dwa lata temu.

- Ano masz rację działo się, pozmieniała się władza. Ubyło nam nieco populacji, będzie miał mniejszą okazję do uzupełniania kolekcji.


Wyraźnie drgnął na wzmiankę o dziewczynie lecącej na Ziemię. Przez chwile pomyślał, ze to może być April ale nie, przecież to z Hazardem tam ją odstawili. Zresztą jej z nią Hikaru. Rozluźnił się ale wiedział, że to drgnięcie nie ujdzie uwagi Kapitana. Musiał szybko przetrawić następną odpowiedź. Oni już na pewno domyślają się, że chodzi o dziewczynę na Ziemi.

- Gdyby chodziło o Ziemię, to nie wlókłbym się w przeciwną stronę po kosmosie, tylko znalazł laskę sam. Zresztą raz już próbowałem tam nabroić to dostałem łupia od obrońców tej planetki. Ale dobrze, że mi przypomnieliście muszę tam wpaść i wyrównać rachunki z królem demonów. Taką już mam usterkę, że reaguję na rozpacz niewiasty. Poszukuję portalu do zaświatów.

Patrzył na kapitana ciekaw jego reakcji, zarówno o królu demonów, jak i portalu do zaświatów. Twój ruch Panie Kapitan.

OOC: Trening start.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Pon Sie 22, 2016 11:23 pm

Kapitan zaczął śmiać się, aż rozbolał go brzuch. Wskazywał palcem na Kuro i klepał się po udzie w geście wielkiego rozbawienia.
-Portalu do zaświatów, a to dobre. Kto ci o nim powiedział? Skrzat z końca tęczy?- normalnie byłby przekonany, że ktoś robi sobie z niego jaja. Chłopaka wywalono z wojska małp, co mogło akurat świadczyć pozytywnie i wskazywać na obecność mózgu u małpiszona. Jednak Kanki był dużo poważniejszy i słuchał z zainteresowaniem. Jego prowokacja coś tam dała, Kuro wygadał się co nieco o swojej sytuacji.
-Są pewne legendy i informacje.- zaczął spokojnym głosem z wciąż niegasnącym szelmowskim uśmiechem. –Nawet istnieją rzekome mapy ze skarbem Parthevi.- część ludzi wokół zamarła w bezruchu, starając się usłyszeć ciekawostkę. Czyżby ta nazwa aż tak działała na wyobraźnię kosmicznych korsarzy? Ktoś dał znak, a zespół przeszedł do grania ballad. Atmosfera się z grubsza nie zmieniała, natężenie hałasu równie. Jedynie kilku doświadczonych ludzi strzygło uszami, bardzo dobrze wiedząc gdzie rodzi się okazja. Ale Kanki był zbyt doświadczony, w jego przypadku nie było nigdy udzielania bezpłatnych informacji.
-A tak czystko hipotetycznie, to gdyby ktoś wskazał ci drogę, to czym zapłacisz za te informacje?
-Tak się składa, że cena to nie problem, panie…- z dołu nadszedł głos bohatera. Neko zwinnym ruchem wskoczył na blat baru i obdarzył Kankiego spojrzeniem, dokładnie takim samym jak te pirata. Nie wiadomo skąd, kociak rzucił kapitanowi zwój banknotów. –To mogłoby być zaliczką. – dodał skromnie, bawiąc się swymi pazurkami. Kapitan wyglądał na zadowolonego i dał swojemu człowiekowi wymowny gest.
-No dobra, macie argumenty. Ciekawy z was duet chłopaki, kot z małpą. Skoro jednak młody chcesz się dostać do portalu, musisz zrobić jeszcze jedną rzecz. Zdobyć współrzędne Parthevi z jednej z bas na planecie Razur. Mam w swojej kolekcji mapę, więc przyjmuję zaliczkę. Kociak podrzuci cię na tą cudowną planetę, tylko nie zrób demolki gdy nie będą chcieli ci tego wydać. Mapa plus współrzędne daje pewną drogę do celu. Wrócisz z danymi, to wylatujemy- dał do zrozumienia, że rozmowa skończona. Odwrócił się do pilota i toczyli jakieś mało istotne konwersacje, zupełnie nie przejmując się Kuro.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1077
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Nie Sie 28, 2016 11:46 pm

A jednak rechotali. W tej sytuacji chciał odejść i walnąć demonstracyjnego focha. Saiyan zaczął ześlizgiwać się ze stołka barowego, jednak Kranki się odezwał. Chłopak aż z zaciekawieniem nadstawił uszu. Spodziewał się informacji od Kapitana, a nie od przydupasa. No i jego uwadze nie uszła ta nagła cisza dookoła. Ciekawe, o jaki to skarb chodzi. Musiał przyznać, że nazwa nic, a nic mu nie mówiła  Gorzej, gdy chcieli zapłaty za dalsze informacje. W sumie nic dziwnego. Kuro już od jakiegoś czasu zastanawiał się czym w razie co zapłacić. Pieniędzy nie miał. Za to miał w plecaku dwie solidne butle Saiyańskiej Bacty, czyli najlepszego w kosmosie środka leczniczego. A to już było warte konkretną sumkę. Istny rarytas w kosmosie. Jednak niczym diablik z pudełka na blacie baru pojawił się kot i sypnął sporą gotówką. Młody Saiyanin aż się zawstydził. Wisiał Neko przysługę, bo tej sumy to przez lata nie spłaci. Ale to tylko polowa drogi, brakowało danych, a dokładniej współrzędnych. Ucieszył się z sukcesu przedwcześnie. Mimo wszystko zawsze to krok do przodu. Zsunął się ze stołka i chwiejnym krokiem, chociaż bardzo starał się iść prosto ruszył za swoim przewodnikiem.

Miał wiele pytań, zaczynając od skarbu Parthevi i planecie Razur, a kończąc na powodach inwestowania w chłopaka takiej sumy. Jakoś zarobi i zwróci całą sumę. Niemniej tu musiał milczeć i tym razem poczekać na bieg wypadków. Nie jego terytorium, więc się nie wychylał. Poszukiwał jedynie wzrokiem owej dziewczyny, która jutro miała umrzeć. Nie znalazł jej, zresztą i tak mu się wszytko rozmazywało przed oczami, miał za słabą głowę do alkoholu. W milczeniu opuścili klub. Neko znów wylewnie żegnał się z panienkami na wrotkach, Kuro tylko coś burknął pogrążony w myślach i staraniach udawania trzeźwego. Wejście po trapie na pokład okazało się wyzwaniem dla chłopaka. Te metalowe stopnie mieniły się w oczach i wydawało się, ze jest ich więcej niż w rzeczywistości. Ociężale usiadł na fotelu drugiego pilota, dotarcie aż tutaj było niczym wspinaczka wysokogórska.Dookoła zaczął z uśpienia budzić się system operacyjny statku.

- Dzięki serdeczne za pomoc. Jakoś, kiedyś spłacę ten dług obiecuję. Jedyną wartościową rzeczą, jaką przy sobie posiadam to nasz Saiyański płyn medyczny. Jeśli nie będzie nam potrzebny to mam nadzieję. że pokryje część długu. wiesz może co to ten skarb Parthevi i planeta Razur? Nie nabili nas w butelkę?

Chłopak westchnął ciężko, zmartwił się tym długiem. Zresztą takiej sumki, jaką Neko rzucił temu kapitanowi młody wojownik nigdy na oczy nie widział, a to dopiero zaliczka. Do bogatych nie należał, a spłata długu zajmie sporo czasu. Ale z drugiej strony robi to wszystko dla ukochanej, tylko ona się liczy, a z resztą jakoś sobie poradzi.
OOC:
Koniec treningu. Jutro poprawie posta.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Sro Sie 31, 2016 1:11 pm

Neko westchnął ciężko z powodu zmuszania go do opuszczenia kosmicznej stacji. Najpierw Kaede zmusiła go do tej głupiej misji i pomocy małpie, musiał opuścić zaświaty i niańczyć frajera, a teraz jeszcze opuszczają najlepsze miejsce w syfie.
-Aleś ty głupi Kuro.- powiedział bez ogródek, wchodząc do swojego pojazdu. –Zdradziłeś Kankiemu wszystko, co chciał wiedzieć i wszystko, co mógłby użyć przeciwko tobie.- widząc problemy małpiszona w wejściu po schodach, ukłuł go swoim pazurem w tyłek, żeby saiyanin nabrał rozpędu. –Piraci to problem całego kosmosu. Niedawno jeszcze były dwie zwalczające się frakcje, do momentu gdy nie wypowiedziały sobie wojny. Kanki był przywódcą jednej z nich. Decydujące starcie miało miejsce na jednej z planet, która była kluczem do przejęcia wszystkich kryjówek pirackich. Przywódca bazy trzymał ją starannie oblężoną, ale Kanki zamiast atakować, zajął się porwaniami wszystkich bliskich osób swojego konkurenta. Umieścił je w innym układzie, zmuszając go do opuszczenia kluczowej planety, a sam okrężną drogą poleciał przejąć niemalże pusty cel. Rozwalił siły rywali bez straty żadnego ze swoich ludzi.- wskoczył na fotel, wpisując współrzędne planety Razur. –Jeśli chodzi o Kankiego to najbardziej niebezpieczna osoba w kosmosie. Nie tylko jest niesamowicie silny, ale jego przebiegłość i drogi do osiągania celów są niesamowite. Nosi również przydomek króla piratów.
Lecieli przez jakiś czas w ciszy. Kociak gdy tylko uporał się z nawigacją, poszedł pod prysznic i wrócił do kabiny w ciepłym szlafroku.
-Zapomnij o tej kasie. To zaledwie dzień obrotu firmy, którą posiada Kaede. Sama chciała żebym ci pomógł.- ze schowka wyjął dwie paczki ciastek opisanych logiem Melodyjnych Ciasteczek i jedną z nich rzucił Kuro. –Razur to jedna wielka biblioteka. Słyszałeś kiedyś w życiu co to jest biblioteka? Siedzą tam naukowcy ze wszystkich stron i zajmują się kolekcjonowaniem wiedzy. Piraci chcą żebyś przetrzepał dla nich różne książki i wyciągnął z nich wiedzę o współrzędnych Skarbu Parthevi. Na Razur nie ma nic oprócz piasku i olbrzymich budynków przepełnionych książkami i artykułami. Nie wykluczone, że ktoś tam coś wie. Nie wiem czy wiedza ta jest w książkach, ale ktoś może coś wiedzieć...- Neko nie był przekonany czy Kuro znajdzie coś na Razur. –Skarb Parthevi to coś ala mikro planetka. Pojawiła się magicznie nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy, ale jeszcze nikt stamtąd nie wrócił. Jest na niej wielki skarbiec, w którym podobno są wielkie bogactwa. No wiesz złoto, korony, monety itp. Z tego co mówił Kanki, to również tam może być portal, którego potrzebujemy. Ale mógł też nas wkręcić…
Dalszy wywód został przerwany przez palące się kontrolki. Neko zareagował błyskawicznie, przechodząc na awaryjne zasilanie i wciskając masę guzików. Po trzech minutach napięcia, otarł z czoła pot i znacznie się uspokoił.
-No to rano będziemy na Razur. Ty pójdziesz próbować swoich sił, a ja zajmę się naprawą statku. Trzymaj się i nic nie popsuj.- zeskoczył z fotela pilota i podreptał do swojego łóżka.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1077
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Pią Wrz 02, 2016 9:54 pm

- Pff. Niech tylko Kanki spróbuje zaczaić się na April to dostanie od niej takiego łupnia, aż wszystkie gwiazdy kosmosu zobaczy. To nie jest bezbronna dziewczyna, potrafi sobie poradzić. Tym bardziej, że w kilak sekund mogą zjawić się obok niej dwaj potężni wojownicy. O i z tego, co czuję jest w obecności Reda najpotężniejszego demona. Jeśli tylko włos spadnie April z głowy, z Kankiego zostanie krwawa sałatka. Wiem, że nie można lekceważyć takich typków ale sprawdzić potęgą był nasz poprzedni król Vegety Zell. Super Saiyanin Czwartego Poziomu swoją Ki aż mroził krew w żyłach i zmieniał grawitację planety. To dopiero było przerażające przeżycie, a ja musiałem walczyć z tym potworem, bo jakaś pokręcona przepowiednia tak mówiła.

Jednak wiadomości o Kankim zasiały w jego serce ziarno niepewności z drugiej Ki Reda obok ukochanej uspokajało. Siedział tak pogrążony w myślach, póki na jego brzuchu nie wylądowały dwa opakowania ciasteczek.

- Znam te ciasteczka, są bardzo dobre. Nie spodziewałem się, że rozkręci biznes. To bogowie tak mogą?

Chwile później zgromił Neko wzrokiem za ten przytyk o bibliotece. Gdyby nie był tak uzależniony od tego pchlarza... Z nieco mniejszą uwagą, bo lekuchno wkurzony słuchał Neko. Czyli mega wielkie nudy w mega bibliotece i wydumana historyjka o wielkim skarbie, jakich pełno w kosmosie. Czyli, jak zwykle sam odwala czarną robotę. Nagle wpadli w niewielkie turbulencje, które spowodowały atak żołądka Saiyana. Pieróg wraz z piwem niebezpiecznie chciały opuścić swoje miejsce i Kuro ledwo się powstrzymywał. Kot zostawił go sam na sam z tym zmartwieniem. Kuro długo siedział sam na fotelu drugiego pilota i przeczekawszy najgorsze starał się odnaleźć inne informacje o Razur. Temperatura spoko, ale martwiło go co innego. Ta planeta miała księżyc, tylko nie mógł się doszukać, kiedy mogłaby być pełnia. Przemiana w Ozaru z pewnością byłaby wbrew słowom Neko „tylko niczego nie popsuj”. Dźwignął się z fotela i poszedł się umyć. Ciastka zostawił sobie na śniadanie. Z umęczonym żołądkiem wślizgnął się pod kołdrę i przespał niespokojnie kilka godzin.

Rano było gorzej, w głowie huczało, jak na stadionie i miał wrażenie, ze ma wyschnięte całe ciało. Zjadł kilak ciasteczek i wypił sporą zawartość kranów. Czesał się bez skutku, wyglądał jakby piorun trafił w stodołę, a na twarzy malowały się co najmniej dwie doby ostrej imprezy. Wymienił grzecznościowe konwenanse z tym wrednym kotem, który właśnie rozkładał narzędzia i opuścił statek. Planetka szału nie ma, w klimacie Vegety. Swój ogon schował w spodnie, wolał tutaj nie straszyć nikogo. Zresztą pewnie zrobiłoby się zbiegowisko, że taki okaz tu przyleciał. Szedł posuwistym, krokiem zmęczonego człowieka nie zwracając w tej chwili uwagi na przepiękne rzeźby pochodzące z wielu planet i epok, czy zdobione fontanny. Wszedł do jednego z budynków i skierował się pod literę P. Lepszego pomysł skacowany umysł nie był w tej chwili w stanie stworzyć. Może znajdzie jakieś odnośniki do innych dzieł. Na początek musi wystarczyć. Przynajmniej w bibliotece było cicho, a światło nie drażniło oczu. Minęło już południe, a znalazł tylko podstawowe informacje, które wczoraj powiedział Neko. Był głodny, wysuszony i nieco rozdrażniony ale pogryzając po kryjomu ciasteczka ukryte w plecaku szukał uparcie dalej.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Czw Wrz 08, 2016 9:29 pm

Zapach kurzu i starych stron unosił się w powietrzu, drażniąc nawet niewyspecjalizowane nozdrza. Wśród miliona książek można było natknąć się na istne gnioty, ale również na cuda galaktycznej literatury. Tysiące historii spisanych z pasją przez ich autorów, poświęcenie, pot, łzy, fascynacja. A pośród tego czytelnicy tak przeróżni. Jedni to zupełni ignoranci, inni z kolei prawdziwi smakosze gatunku. Kuro mógł z łatwością odróżnić jednych od drugich. Zazwyczaj tym drugim towarzyszył inteligentniejszy wyraz twarzy, bo ci pierwsi sprawiali wrażenie kota wrzuconego do fontanny.
-Przepraszam…- słodki głos odbił się od bębenków usznych i przez receptory docierał do mózgu małpiastego. –Przepraszam pana…- przyjemne wrażenie nie dawało za wygraną, lecz dopiero po chwili stało się tak intrygujące, że zmusiło Kuro do odwrócenia oczu. Teraz widział bardzo dokładnie uroczą bibliotekarkę i bez błędnie ocenił, że dziewczę pochodzi z Ziemi. Znad okularów, w błysku dwóch zielonych tęczówek, mógł dostrzec niezwykłą życzliwość.
-Pan od pana Kankiego? Jest honorowym sponsorem naszej biblioteki, ostrzegał że przyśle znajomego, który chce znaleźć coś o Skarbie Parthevi. To Pan?- w melodyjności tego komunikatu można się było zakochać, lecz pewnie bardziej radosne dla Kuro było to, że w końcu jakiś trop. –Jeśli tak, to zapraszamy do naszej specjalnej sali, proszę za mną.- puściła oczko i odwróciła się podążając w sobie znanym kierunku.
Gdy przechodzili obok innych półek, złote motyle bardzo kuszącej ki unosiły się nad paroma pozycjami. Bez wątpienia, to były te same, które towarzyszyły zazwyczaj Kaede, objawiając jej obecność, albo specjalne komunikaty. Jednak bibliotekarka zupełnie tego nie zauważała, tylko szła dalej. Powoli motyle zanikały, a Kuro miał coraz mniejsze szanse na zapamiętanie o którą z półek chodziło.
Nagle widok na motyle zakłócił pewien okularnik z naprawdę kosmicznej rasy, bezceremonialnie wpadając na wojownika, przez co aż zleciały jego szklane binokle. Jakimiś mackami zdołał jednak je złapać i przymocować ponownie na dużym nosie pośrodku okrągłej, łysej głowy.
-Pan wybaczy. Moja godność to profesor Joachim Buble, ale znajomi mówi mi Bubi.- przyjacielsko wyciągnął siódmą mackę, witając się w geście podania ręki. Bibliotekarka mimo to podążała dalej. –Wielkie nieba! Pan musi być mieszkańcem Vegety! Bez wątpienia wypukłość na pana tyłku, mięśnie, oczy, mówią same za siebie i wszędzie poznam vegetański układ czaszki! Może zechciałby pan zjeść ze mną lunch? Mógłbym opowiedzieć o moich nowych odkryciach dotyczących niezwykłego lochu!
Czas na decyzje uciekał, równomiernie do stukotu szpilek bibliotekarki, zanikających motyli za plecami profesora. Chociaż jedna decyzja wcale nie wymagała pośpiechu, o ile ktoś miał czas na wykłady i długie posiłki…

OCC:
Jeden wybór wyklucza dwa pozostałe.


______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1077
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Pon Wrz 12, 2016 1:06 pm

Pffffff leżąc na stole otoczony stertami ksiąg dmuchnął dla zabawy kartkę. Od tego wszystkiego miał już niezły burdel w głowie. Cichy i przyjemny głosik krążył gdzieś nie daleko i dopiero po chwili Kuro zrozumiał, że ktoś do niego mówi. Stała przed nim dziwna kobieta, na oko ziemianka ale wyglądała jak jego przyjaciółka Hachi. Chuda, jak tyczka, mop na głowie tylko wciśnięta w elegancki kostium z dodatkiem drobnych okularków. Wygląd był zabawny, tym bardziej znając upodobania halfki. W duchu Kuro rechotał na całego, jak wróci na Vegetę to musi jej wszystko opowiedzieć ze szczegółami. Na dźwięk imienia Kankiego od razu zmarszczył brwi. Czyli jednak Neko miał rację, tego kolesia nie można lekceważyć. Możliwe, że to była pułapka ale czy miał lepszy wybór, cóż przekonamy się. Wstał i w milczeniu podążył za kobietą. Używała wręcz obezwładniającego zapachu perfum. W myślach rozważał powody dla których Kanki mógłby być sponsorem biblioteki. Niby pirat ale koleś idiotą nie był, generalnie pomysł nie głupi. Trzymać wiedzę o wszystkim dosłownie za mordę. Królowie Vegety czynili podobnie.
Szedł zamyślony niby owiany jakąś dziwną mgłą patrząc na tyłeczek bibliotekarki. Jeżeli Kanki chce poddać jakiemuś testowi to warto spróbować. Na pewnie nie chce go zabić, przynajmniej na tym etapie, potrzebuje jeleni do odwalenia brudnej roboty.

Nagle poczuł jakby silne klepniecie w nogę, spojrzał w dół i zobaczył jakieś stworzenie – ośmiornicę w binoklach. O rany rozdeptał jakiegoś jegomościa teraz dopiero się zacznie.

- Nic Panu nie jest?
– zapytał odruchowo nadal patrząc za bibliotekarką. – Halo proszę Pani, proszę na mnie zaczekać? Ona nie słyszała, za to Profesorek perorował w najlepsze.
- Przepraszam Pana ale bardzo mi się spieszy. Oddał w pośpiechu uścisk i chwilę później runął, jak długi potknąwszy się o macki. Ten koleś nie ma Ki? Ma, tylko bardzo niewielką, jest bardzo słaby fizycznie. Perorowanie o wypukłości na tyłku Saiyana zupełnie zbiło Kuro z tropu. Było nie był chowając ogon w spodnie nic nie pomogło, gdy miał w nich dziurę na ową dodatkową koniczynę. I jeszcze wzmianka o tej czaszce, normalnie wszyscy mają Saiyan za przygłupy? Co prawda pobratymcy nie raz udowodnili, że zasługują na taką opinię ale bez przesady. Niemniej Profesorek patrzył na niego z zafascynowaniem, więc młodzik mu odpuścił.

- Tak jestem Saiyaninem, na imię mam Kuro, miło mi Pana poznać Profesorze – starał się aby to zabrzmiało elegancko. Jednocześnie rozwiązał szarfę pasa i poluźnił spodnie, aby ogonek mógł jak zwykle wychodzić na zewnątrz garderoby. Ukrywanie się straciło sens. Popatrzył jeszcze smętnie za biblioteką ale, ani jej nie czuł, ani nie widział. Odkąd przestał otaczać go zapach jej perfum chłopak zaczął jaśniej myśleć i dostrzegać otoczenie. Burczenie w brzuchu dotarło do nich obojgu. Postanowił przystać na zaproszenie. Szli, a profesor zarzucał chłopak pytaniami o Vegetę, zasoby minerałów, roślinność itp. Tym razem uważniej rozglądał się po otoczeniu i wściekał się na siebie, że nie robił tego wcześniej. W tym labiryncie można się pogubić. Tu i tam dostrzegł łatające i znikające złote motyle z Ki. W pierwszej chwili pomyślał o demonie redzie, tylko on ze znanych mu osób dysponował taką techniką ale jego motyle były czarne, no i miały inną barwę Ki. Tą skądś znał ale nie mógł sobie przypomnieć. Ta Ki była ciepła i miła, chciało się do niej iść. Zaryzykował i podszedł to jednego z tomów, motyl zniknął. Ostrożnie wziął do reki książkę. Nic nie wybuchło, nic nie spadło, ani nie wysadziło Profesorka, który patrzył zdziwiony na chłopaka. Otworzył i przerzucił kilka kartek ale nie znał tego języka. Większość motyli poznikała, a te co pozostały już zanikały. O rany to Ki Kaede. Dopiero teraz do niego dotarło, kiedy się ostatnio widzieli to było takie zamieszanie na Vegecie, że nie przyzwyczajał zmysłów do jej Ki. W końcu miał na głowie Zella. Jaki on był głupi, cały czas go pilnowała. O dziwo droga z motyli pokrywała się z drogą bibliotekarki. Chwycił kilka tomów ale to było zaledwie jedną trzecią wskazywaną przez motyle. Musi zapamiętać numer sami i regały mniej więcej i wróci tu później. Przetrząśnie wszystko. Tym razem uważniej rozglądał się, gdzie prowadzi go Profesor i nie zamarzał nigdzie zostawić zgarniętych ksiąg. Chociaż zaczął mieć wątpliwości, czy te motyle były dla niego. Może Boginka coś sprawdzała, a on to głupio zgarnął. Trudno. Na stołówce nadal trzymał książki w ręce, w niesieniu tacy posługiwał się telekinezą, co jeszcze bardziej zaintrygowało Profesora. Nie chcąc obciążać kieszeni zapraszającego, Kuro wziął jakiś gulasz, kasza, mięcho i chleb do tego nieco go zapchają. Neko powinien wiedzieć, że głodnego Saiyana nie zostawia się samego. Książki położył obok na siedzeniu i co jakiś czas zerkał na nie. Bubi jeszcze bardziej zasypywał pytaniami młodego, toteż Kuro opowiadał i świętach państwowych, zwyczajach pogrzebowych wojowników i życiu codziennym. Pilnował, aby nie ujawniać nic o sobie samym. Przyciągnięci rozmową i wyglądem chłopaka zaczęli dosiadywać się do stolika inni uczeni. Widać wiedza o Saiyanach jest bardzo niewielka. No i nic dziwnego, żaden z nich nigdy nie poleci na Vegetę. No i musiał znieść to, ze kilku chciało dotknąć jego futrzasty ogon. Naokoło było od groma ciekawskich i inteligentnych uczonych. Kuro wpadł na pewien pomysł i miał zamiar wykorzystać ich obecność.

- Słuchajcie, teraz to ja mam pytanie. Słyszeliście może coś o Parthevi? Szukam informacji o tej planecie. Chciałbym przeżyć, jakąś przygodę, no wiecie młodość ma swoje prawa. Czyli hop do przodu i siano w głowie. Liczył, że się wzruszą i w zamian za wywiad z nim mu pomogą.

OOC: W tej sesji nie robię treningu.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Pią Wrz 16, 2016 5:39 pm

Do Kuro podszedł tutejszy woźny z wyraźnie niezadowoloną miną. Kto to widział żeby tak łamać przepisy regulaminu.
-Czy pan zwariował? Kto pozwolił wchodzić z książkami do części jadalnej? W głowie się nie mieści, że komuś mogło to przyjść do głowy.- załadował wszystkie książki oznaczone przez Kaede i wrzucił je do wózka, po czym bez słowa odszedł.
Profesorowie zbierali wiedzę, traktując wojownika bardziej jako obiekt naukowy niż osobę. Robili pomiary, wyrywali włoski, dyskutowali między sobą w różnych językach. Ludzi nauki nie można lekceważyć, ci tutaj mieli dostęp do wszystkiego i ze skrytości świata podręczników nakręcali rozwój całego świata.
-Parthevi mówisz…- nagle część z nich znalazło sobie inne zajęcie, część uciekła, a część udawała że nigdy ich tu nie było. Tak jakby nikt nie mógł, bądź się bał wyjawić ogromną tajemnicę uniwersum.
-Cóż… Nawet jakbyś tam trafił, zjadłby cię ogromny strażnik skarbca. Publikacje doktora Spencera zdradzają nawet współrzędne planety w dniu, gdzie była ostatnio i jego przypuszczenia na temat jej ruchu wokół gwiazdy Sonic. Na te podstawie możemy jedynie zgadywać, że Skarb Parthevi jest teraz…- Bubi notował coś na kartce i liczył w myślach niewiarygodne liczby, po czym zsumował i coś mu szyło. –Właśnie tutaj. Dobra załoga poradzi sobie z tymi współrzędnymi.– profesor był niesamowity, ustalił to wszystko jednocześnie jedząc dwoma innymi mackami i badając kolorystykę tego co miał na talerzu. –Wiedza to jednak największy skarb młodzieńcze.- rzucił moralizującą tezę, po czym pożegnał się i opuścił stołówkę.
Małpiasty mógł zatem opuścić nienaturalną dla jego rasy przestrzeń. Nic jednak nie przychodzi zbyt łatwo. Przy wejściu, którym wychodził już czekało dwóch jegomościów, a innych trzech miało wymierzone w Kuro lufy nowoczesnych blasterów.
-Jest pan aresztowany panie Kuro za powiązanie pana z gwiezdnym piratem Kankim.- wygłosił starszy z jegomościów i natychmiast założył kajdanki swojej ofierze. –Proszę funkcjonariuszkę o przeszukanie podejrzanego.- ta sama dziewczyna, która wcześniej jawiła się jako bibliotekarka zaczęła obmacywać Kuro i natrafiła na karteczkę, którą dostał od profesora. –Tak, to zdecydowanie podejrzane… Oznaczyliście sobie miejsce na które chcecie napaść co koleżko?
-Zarekwiruję dowód do badań w laboratorium panie komisarzu.- powiedziała blondynka i czmychnęła gdzieś z karteczką. Kuro mógł przysiąc, że w oddali widzi logo na statku, które wcześniej widział również na ubraniu kapitana z kosmicznej stacji wielkiego melanżu.
-Oczywiście funkcjonariuszko. Panie Kuro pójdzie pan z nami. Przysługuje panu prawo do milczenia, jeśli w przeciągu dwóch dni nic się nie wyjaśni, będzie pan wolny. Nie można jednak kpić z galaktycznej policji.- gdy skończył to mówić, funkcjonariuszka już odpaliła skuter, którym poleciała w kierunku nadlatującego w oddali statku.
-Tylko bez żadnych sztuczek! Znamy takie małpki co uciekają z zoo!- drugi komisarz był bardziej porywczy. Obaj śmignęli Kuro przed oczami swoimi legitymacjami służbowymi i odprawili trzech policjantów wraz z ich blasterami. Drzwi do radiowozu otworzyły się same, tak samo jak doczepiona do pojazdu przyczepa służąca do przewozu aresztowanych.
Neko właśnie kończył obiad, zastanawiając się jak długo można szukać informacji w bibliotece. Dla geniusza takiego jak on, oznaczało to jedynie spięcie ze sobą kilku danych. Jego statek był już gotowy do użytku. Bez problemu nabył potrzebne części i powymieniał co wymagało wymiany. Gdy Kuro nie wracał kolejne godziny, westchnął ciężko i udał się w drogę, aby go odszukać.
OCC:
Masz przynajmniej dwie opcje. Możesz próbować uciec policji, albo jechać z nimi na posterunek. Możesz spróbować wymyśleć trzecią opcję.


______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1077
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Wto Wrz 20, 2016 9:38 pm

Został oskubany i to dosłownie z pojedynczych włosków na ogonie. Był dla naukowców żywym obiektem badawczym. Niby to rozumiał, w końcu to dla nich pewnie jedyna okazja w życiu spotkać Kosmicznego Wojownika z rasy postrachu galaktyki, który ich nie morduje na dzień dobry. Jakby tego było mało stracił książki od Kaede. Żałował też, że nie poprosił motyli aby dostarczyły wiadomość z prośbą o opiekę nad April. On sam się nie liczył i im bliżej był celu, tym mocniej serce biło mu w piersi, mimo iż na razie był na początku drogi.
Bubi był na prawdę niesamowity, młodzik miał ochotę wyściskać tą starą kałamarnicę. Był teraz cholernie szczęśliwy i pełen nadziei na zdrowie dla ukochanej.
Po drodze do wyjścia zastanawiał się jeszcze czy może nie poszukać samej mapy, albo tej pozycji, o której wspominał Profesor i olać Kankiego. Zaskoczyły go wycelowane w niego lufy trzech blasterów. Nie przypuszczał, ze to dopiero początek nadchodzących kłopotów. Nie odezwał się ale zrobił minę w stylu „z taką pukawką na Saiayana? Serio?”.

-Że jak? – inteligentnie skomentował nakaz aresztowania i jego powiązanie z Kankim. A gdy jeszcze zobaczył znajomą bibliotekarkę to  krew się w nim zagotowała. I jeszcze mu pinda jedna zabrała koordynaty. Na policjantów kompletnie nie zwracał uwagi, miał też gdzieś kajdanki, które mu założyli. Kawałek żelastwa od co. I wtedy to dostrzegł statek, do którego podążała kobieta. Tego było Saiyanowi aż nadto. W jego dłoni pojawił się ki-blast. Nie zamierzał nikogo ranić z policjantów. Dłoń skierował ku górze i kula uniosła się w niebo

- Power Ball, Eksploduj i wymieszaj się! Krzyknął, a kula rozbłysła rażącym światłem. Wyskoczył w górę i pomknął niskim lotem w stronę kobiety. Złapał ją mocno za nadgarstek i przytrzymał.

- O nie moja droga, to zbyt cenne dane, nie odpuszczę. Wysyczał wściekły.

Jego poziom mocy zaczął się podnosić, ziemia zadrżała, powietrze zgęstniało. Pod wpływem Ki chmury na niebie zaczęły się szybciej przesuwać. Ziemia drżała coraz mocniej z chodnika najpierw unosiły się kawałki ziemi i kamienie, potem całe płyty chodnikowe. Włosy Kuro uniosły się do góry, sierść na ogonie nastroszyła. pod naporem Ki kajdanki zaczęły pękać samositnie. Jego aura migała na srebrno, aż w końcu stało się. Przemienił się w SSJ, a otaczająca przyroda nagle ucichła, tylko kula energii wisiała w powietrzu jako wizerunek groźby. Chłopak wiedział, że jest nietypowym i jedynym Saiyanem, który w swojej formie nie przyjmuje złotych włosów i turkusowych oczu. Niech to będzie dla Kankiego ostrzeżenie numer jeden. Pirat zapewne nie da się nabrać na zabawę Ki, którą chłopak wykonał ale miał w tym inny cel. Chciał sprowadzić tu ciekawskich doktorków, którzy wywołają większe zamieszanie. Zimne srebrne oczy wpatrywały się to w policjantkę, a raczej przebierańca, to w statek.

- Kanki, jeśli znasz Saiyan tak dobrze to wiesz, co to za kula świeci nad nami! Jeśli na nią spojrzę to rozpęta się piekło, najpierw pożrę ją, a w przypływie szału Twój statek będzie następny! Daj mi odlecieć w spokoju! Czy wolisz zaryzykować?!

Miał nadzieję, że to podziała, teraz to Kanki był jego największym problemem. Nie tak się umawiali. Czy był gotów krzywdzić tą kobietę. Sam tego nie wiedział, na pewno jest w stanie ją ogłuszyć ale dla April był gotów zawojować z całym kosmosem.

OOC:
Trenin start.
Ki blast utrzymywany telekinezą.
Mina Kuro --> https://66.media.tumblr.com/6d292315759c90c6e2a412a0ea535da7/tumblr_nohm34tlnK1t45pbyo1_500.gif


______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1966
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Czw Wrz 22, 2016 9:36 pm

Jeden z komisarzy uśmiechnął się półgębkiem, a drugi westchnął ciężko wyraźnie rozczarowany. Miał właśnie kończyć dniówkę i bardzo mu się nie podobało, ze Kuro przerwał te plany. No ale trudno, podoła i temu. Zrzucili swoje długie płaszcze, a jeden z nich rzucił czymś w górę, co wywołało otwarcie się wielkiego parasola tuż nad kulą energii, którą stworzył Kuro.
-Żadnego niszczenia terenu planety Razur na mojej warcie małpeczko.- doszło do uszu saiyanina, a drugi funkcjonariusz zademonstrował o co chodzi uderzając w parasol ki blastem, który natychmiast się wchłonął w ściankę i tylko ją wzmocnił. W tym samym czasie pierwszy policjant z ogromną szybkością pojawił się przed znaną nam już dobrze bibliotekarką i wyrzucił ją spoza zasięgu Kuro. Siedziała teraz skulona pod ścianą, obserwując pokaz sił galaktycznego patrolu.
-Trzeba było się bawić jak małpa w cyrku? Teraz się doigrałeś, obezwładnimy cię siłą i pójdziesz do paki na długie lata koleżko.- ten bardziej narwany był w swoim żywiole. Kuro nie wiedział z jakiej są rasy, ale ich ki znacznie wzrosła, a mięśnie przypakowały, ledwo się mieszcząc w mundurach. Nie tracąc czasu na rozmowy przystąpili do działania. Jeden z nich podciął chłopakowi nogi, a drugi potężnym sierpowym wgniótł go w ziemię.

OCC: Walczysz na kości.
Policjant 1 i 2:
Siła: 4260
Szybkość: 4544
Wytrzymałość: 4632
Energia: 4729
HP: 69480
Ki: 70935
Gdy wypadnie specjalny, to wykonują wspólnie atak energetyczny za 21280 dmg. Wszystko co wypadnie na kostkach wykonuje jeden i drugi policjant, więc mnożysz razy dwa.



______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1077
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Pią Wrz 23, 2016 5:39 pm

Żarty o małpie i cyrku już na prawdę zrobiły się nudne. Goście nastawili się bojowo, a on nie bardzo chciał walczyć z glinami. W sumie to oni są narwani, bardziej niż przeciętny Saiyan. Nie podnosił gardy, nie chciał walczyć. Nie raz uratował kosmos ale co oni tam mogą wiedzieć. Niemniej z zainteresowaniem przyjrzał się ciekawemu urządzeniu. No i się zagapił, nie dość, ze zabrali mu tą paskudną babę, to jeden z nich go podciął… Upadając zdążył osłonić się przed ciosem drugiego kajdankami. Urządzenie nie wytrzymało i rozpadło się na kawałki. Wstał i zaczął spokojnie otrzepywać ubranie.

- I że niby ja się zaczynam? Żeby potem nie było płaczu. W sumie ostatnio z pól roku temu walczyłem na poważnie ale mogę małą rozgrzewkę z Wami zrobić. Tak mi się tu czasu nie chce marnować, że nawet żaden złośliwy tekst nie przychodzi mi do głowy. Dalibyście mi tą kartkę i każdy poszedłby w swoją stronę.

Gadał specjalnie, kupował sobie nieco czasu. Oni pokazali już pełną moc, więc mógł wywnioskować, że na SSJ są nieznacznie silniejsi od niego i jest ich dwóch. Z drugiej strony, jeżeli Kanki obserwował walkę, to Kuro nie chciał zdradzać wszystkich swoich umiejętności. Czyli walka na SSJ, z potraktowaniem ich i otoczenia łagodnie, spore ograniczenia sobie narzucił. Spróbować zawsze można, tylko trzeba będzie uważać, aby babka mu nie nawiała.
Kuro uśmiechnął się półgębkiem, już wpadł na pomysł jak na początku uzyskać przewagę. Ci dwaj dali się nabrać i pomylili technikę energetyczną ze zwykłym Ki blastem. Młodzik nie potrafił wykonać Power Balla, a przemienianie się w Ozaru, kiedy sam sienie kontroluje nie byłoby rozsądnym pomysłem. Miał zamiar tylko postraszyć Kankiego. Tak więc oni nie potrafią wyczuwać Ki. Jego uśmiech rozpłynął się w powietrzu, gdy chłopak znikł, a naokoło policjantów pojawiły się jego widma. Chwilę później obaj zostali skoszenie posłanymi w ich kierunku wyrwanymi z przydrożnej alejki drzewami, po jednym na każdego.
OOC:
Zanzoken neutralny + telekineza ofensywna
- 60 Ki za turę zanzoka neutralnego i – 100 Ki za dwa przenoszone przedmioty
Dmg 8340 dla każdego

Moje staty na SSJ
Siła : 3975/
Szybkość : 4194
Wytrzymałość : 4275
Energia : /4365

HP: 64125
KI: 65475 – 160 = 65315

Policjant 1
HP: 61140
Ki: 70935
Policjant 2
HP: 61140
Ki: 70935

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com Online
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 585
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Pią Wrz 23, 2016 5:39 pm

The member 'Kuro' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1077
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Pią Wrz 23, 2016 10:22 pm

Najwidoczniej miał do czynienia z milczącą odmianą stróżów prawa. Z tym spokojniejszym pewnie by się dogadał, widać było, że i on i Kuro chcieli uniknąć walki. Natomiast ten pierwszy i bardziej narwany.... cóż chłopak postanowił dać mu nauczkę, taką nieco boleśniejszą. Nadal utrzymywał Zanzokena ale już nie pojawiał się dookoła komisarzy tylko krążył po linii prostej chcąc zwabić przeciwników pułapkę. Udało się, panowie się zmobilizowali i ruszyli obaj wprost na niego. Chłopak musiał przyznać, że szybkości im nie brakowało. W ostatniej chwili wystawił ręce przed siebie i wyzwolił Ki. Komisarzy odepchnęło tak silnie, że pofrunęli w stronę rozstawionej bariery energetycznej. Srebrny wilk pomknął susami zaraz za nimi. Obaj odbili się od bariery ale wilk dopadł tylko jednego. Saiyan wykorzystał ograniczenie pola walki i atakując niemal wgniatał przeciwnika w pole ochronne. Następnie utrzymując zanzokena ponownie rozpłynął się w powietrzu.

OOC:
Zanzoken neutralny + Kiaiho defensywne (anulowanie ataków) + Silver Wolf dla 1

- 60 Ki za turę zanzoka neutralnego
- koszt kiaiho to 909x2 ataki = 1818 ki
- koszt Silver wolf 13789

Moje
HP: 64125
KI: 49648

Policjant 1
Silver  Wolf z dmg 12535

Policjant 1
HP:56945
Ki: 70935
Policjant 2
HP: 61140
Ki: 70935

______________________





Ostatnio zmieniony przez Kuro dnia Sob Wrz 24, 2016 4:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com Online
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 585
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   Pią Wrz 23, 2016 10:22 pm

The member 'Kuro' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przestrzeń Kosmiczna   

Powrót do góry Go down
 
Przestrzeń Kosmiczna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Przestrzeń Kosmiczna-
Skocz do: