Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Przyjaźń ponad podziałami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Przyjaźń ponad podziałami   Nie Lut 07, 2016 9:23 pm

Osoby uczestniczące: April, Red.
Okres zdarzenia: Tuż po pierwszym spotkaniu, 2 lata wstecz.
Miejsce: Ziemia, Sankturarium.

Trening nie należał do najlżejszych, chociaż skupiał się bardziej na wytrzymałości niżeli na sile. Bowiem tego wieczoru, będąc drugi dzień w Sanktuarium pod okiem bogini Kaede, przyswajał umiejętność leczenia na własnym ciele, a także szlifował to, co potrafił wcześniej. Dosłownie rozrywał własną rękę, aby na nowo ją stworzyć. Destrukcja Dark Soul wyżerała nawet kości, toteż odtworzenie trwało długo. Opłacało się jednak ćwiczyć tak spartańsko, aby na polu bitwy móc sprawnie naprawić wszelkie ubytki.
Niestety nie wszystkie wyrwy w swym życiorysie są łatwe do załatania lub poprawienia.
Przede wszystkim dlatego, iż zła sława wyprzedzała demona, który zdecydował się nie naprzykrzać się Ziemianom, wręcz pomagać obrońcom chronić pięknej planety. Co z tego, skoro będąc jedynie eskortą dla Kaioshinki dostał sromotne lanie samymi słowami. O dziwo nie doszło do rękoczynów, chociaż młodzieniec był bliski popuszczeniu nerwom. Zatem nie tylko nikt inny prócz Białowłosej mu nie sprzyjał, to aby cokolwiek osiągnąć, musiał nieźle nagimnastykować się, i przy tym nie popełniać błędów z przeszłości. Tja, łatwo mówić... toż to dodatkowy stres.
Nie mniej pamiętał pewną czarnowłosą uczennicę, z którą nie zdążył zamienić zbyt wiele słów, dosłownie dwa lub trzy, i nie dokończył swej myśli, gdyż przy Hikaru nie zamierzał odzywać się. Już i tak był wtedy na skreślonej pozycji. O ile dobrze pamiętał, przedstawiła się jako April, i nawet postawiła się nauczycielowi twierdząc, że demon nie może być taki zły, skoro przybył pokojowo asystując Bogini. No cóż, drugi raz nie będzie mieć okazji na chociażby dokładniejsze przyjrzenie się jej osobie, Mistyk od razu zgromił Reda, żeby nie pokazywał się więcej na oczy na terenie Szkoły Światła. Zatem korzystał z azylu u Kaede i póki mógł ćwiczył w spokoju, na ogrodzie, a dzieciaki jadły już w domu kolację. Jako, że nie miał innych zainteresowań jak rozwijanie swoich wojowniczych zdolności trenował zawzięcie w dzień i w nocy. Samotnie, jak zwykle. Kto chciałby towarzyszyć demonowi z niezbyt przyjemną przeszłością w zajęciach? Może rzeczywiście Hikaru miał słuszność, aby trzymać się z dala od innych wojowników?
Powrót do góry Go down
April

avatar

Liczba postów : 449
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Przyjaźń ponad podziałami   Pon Lut 08, 2016 9:30 pm

Coś niewytłumaczalnego kazało mi opuścić szkołę światła i udać się za nieznanym mi demonem. Nie wierzyłam w słowa Hikaru, który próbował mnie przekonać, że ten demon jest zły. Nikt nie oddaje życia za kogoś złego, poza tym miałam całkowicie inne przeczucie. Wydawało mi się, że Hikaru obwinia go za jakiś błąd z przeszłości, a mimo tego, że demon się zmienił Mistic nie chce przyjąć tego do wiadomości. Postanowiłam to zmienić, nie dla niego, ale dla samej siebie. Wierzyłam, że w dobrą część demona o imieniu Red. To było nadzwyczaj dziwne, ale strasznie mnie do niego ciągnęło, był dobry gdzieś w środku, a ja chciałam to wydobyć. Do mojej świadomości nie dochodził fakt, że ten demon mógł być niebezpieczny. Poszukiwania domku Bogini nie było łatwe, zwłaszcza, że nawet nie znałam jego drogi, ani nie mogłam wyczuć KI. Podążałam śladami dwójki, która niedawno nas odwiedziła w nadziei, że trafię, na to co chciałam, na szczęście June pomogła mi określając wcześniej okolicę, w którą ta dwójka się udała. Pomogła mi na pewno z dwóch powodów, bo nie miała nic przeciwko, w końcu sama była demonem, ale też na pewno chciała zrobić na złość Hikaru, który nic nie wiedział o tym, gdzie lecę.

Bardzo bolało mnie to, że demon chciał coś powiedzieć, a stary Hikaru mu po prostu przerwał nawet nie wchodząc z nim w dyskusję. Nie byłam taka grzeczna jak Kuro, a wręcz byłam lekkim buntownikiem, ale wiedziałam co robię, a przynajmniej tak mi się wydawało. Kiedy wylądowałam na małej, ale ładnej polance rozejrzałam się. Na pierwszy rzut oka nie było tutaj nikogo. Przez dłuższy czas straciłam jakąkolwiek nadzieję i jedynym, co mi pozostanie to powrót. Na moje szczęście zauważyłam domek. Postanowiłam do niego zapukać, w sumie nic mi nie szkodziło.

W chwilę potem pojawiła się bogini, która wyjaśniła, gdzie jest Red. Na mojej spąsowiałej twarzy natychmiast pojawił się uśmiech. Podeszłam do demona, który już zauważył moją obecność, a może ją wyczuł? Sama nie byłam pewna, ale wiedział, że tutaj jestem.

- Red! – zawołałam, a po chwili spłonęłam rumieńcem. Nie powinnam się zachowywać tak bezpośrednio, chyba źle zaczynam znajomość. Zatrzymałam się przed nim wzrokiem błądząc po okolicy i demonie. – Ja w sumie... jestem tutaj żeby Ci powiedzieć, że nie wierzę w to co mówił Hikaru. Musisz pomyśleć o mnie, że jestem nieźle pomylona, skoro przebyłam taki szmat drogi żeby Ci to powiedzieć , ale to było dla mnie ważne. Po prostu chcę żebyś wiedział, że nie oceniam Cię po tym, co kiedyś było. Kuro i Hikaru źle się wypowiadają o demonach, ale ja myślę całkiem inaczej, plącze się w tym co mówię.

Zaśmiałam się pod nosem, bo doskonale zdawałam sobie sprawę, że mówię totalnie bez ładu i składu, ale to w tym momencie nie miało znaczenia.

- Red, ja nie umiem wytłumaczyć, ale coś po prostu kazało mi tutaj przylecieć i powiedzieć Ci, że wierzę w Twoją niewinność, no i chciałam Cię strasznie przeprosić za to, że Cię tutaj nachodzę, ale nie mogłabym znieść tego jak Cię potratowali. Poza tym chciałeś coś powiedzieć, możesz jeżeli chcesz to teraz to powiedzieć, Hikaru Ci przerwał, nie chcę żebyś utożsamiał mnie z jego zachowaniem.

______________________

Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.


Prawdziwe oblicze April, Reda i Ósemki
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Przyjaźń ponad podziałami   Sro Lut 10, 2016 5:19 pm

Miał już iść do domku Kaede, aby przenocować u niej chociaż nockę, kiedy do jego uszu dobiegł głos. Wśród ciemności wyłaniała się niedawno poznana, smukła sylwetka Halfki, która o dziwo była bardzo zadowolona z widoku demona. Tak jakby to on był powodem, dla którego zbiegła ze Szkoły. Nawet ośmieliła się stanąć tuż przed Redem i patrzeć się prosto w jego czerwone ślepia. Przy okazji mógł z tak bliskiej odległości dostrzec rumieńce, które jeszcze piękniej podkreślały uśmiech. Sam nieco speszył się samą obecnością koleżanki, ale prawdziwe zawstydzenie pojawiło się już po pierwszym zdaniu towarzyszki.
>April, ale...
Miał ją poprawić, już po pierwszym zdaniu, lecz dziewczyna sama stwierdziła, iż na swój pokręcony sposób wierzy w niewinność młodzieńca. Aż go zatkało, zamurowało i zamieniono w słup soli jednocześnie. Nie dowierzał słowom Błękitnookiej, zupełnie nie był gotowy na taką konfrontację. Mrugał co jakiś czas oczyma, i to chyba był jedyny znak jego egzystencji. Nie wchodził w żadne słowo, otworzył uszy na słowa, które tak bardzo kontrastowały z tym, co usłyszał od Hikaru, że lekko drżał gdzieś w środku. Ze wzruszenia. Nigdy nie był świadkiem aż tylu miłych słów, które ocieplały jego skostniałe ciało od środka. Zwłaszcza, gdy usłyszał śmiech, nieco nerwowy, ale szczery April. Kiedy udało mu się nieco poukładać informacje... zdecydował się skomentować i zapewnić, że...
>Na pewno nie będę utożsamiać Cię z kimś innym. Hikaru ma swoje powody, by mnie nienawidzić. I to całkiem słuszne...
Podrapał się palcem po policzku z lekko zakłopotaną miną. Owszem, pamiętał co chciał powiedzieć wojowniczce będąc tam, w ich obozie, lecz czy wypadało? Poniekąd to była jego jedna z niewielu myśli, która nie wiązała się z czymś złym, wręcz przeciwnie. Nacechowana myśl dobrocią mogła napłynąć od Kaede, gdyż w jej otoczeniu miał wrażenie, że inaczej spogląda na otoczenie. A może rzeczywiście i bez pomocy Bogini sam doszedł do wniosku, iż są istoty o naprawdę czystych sercach? Miał nawet na żywo przekonać się o tym, na własnej skórze. Co prawda nie zasługiwał na takie wyniesienie na wyżyny niewinności, lecz niecodziennie słucha się takich słów, które koją ranną duszę.
Zawiesił się na chwilę myślami w próżni, gdyż musiał dojść do ładu z samym sobą. Dziewczyna tyle wysiłku włożyła w ich spotkanie, a ten nawet nie może wykrztusić z siebie, co chciał przekazać wojowniczce. Westchnął cicho i spuścił głowę na dół.
>Pamiętam co chciałem powiedzieć, tylko nie miej mi za złe... -nie był do końca pewny czy powinien był mówić o tamtejszej myśli - przez swoją nieśmiałość do tego typu spraw; po przełknięciu śliny nabrał odwagi i powagi, aby wreszcie podzielić się swoim spostrzeżeniem: >Chciałem Ci wtedy powiedzieć, że...
Oho, to trudniejsze niż przypuszczał. Może lepiej mu będzie, jak podniesie wzrok na jej lazurowe spojrzenie? Tak, tak zrobi. Ostrożnie, by nie spłoszyć dopiero co poznanej Czarnowłosej. Jeszcze delikatniej bardzo wolno podniósł swoją prawą dłoń i kierował nią na April. Zbliżył swoją rękę do jej twarzy, żeby subtelnie usadowić palce na jej lewym policzku. Po sekundzie skrzywił palce tak, aby mógł wtulić dłoń w jej gładkim owalu twarzy, a kciuk zsunął się subtelnie w kierunku kącika jej ust. Nie odrywając ślepi wreszcie powiedział:
>...masz piękny uśmiech.
Zaiste, jej szczupła buźka emanowała takim dobrem, tym samym jakie April posiadała w sobie. Może to i dobrze, że mogąc rozmawiać w cztery oczy zdołał przełamać się? Będąc tam w siedzibie Hikaru i jego uczniów nie doceniał wagi słów. Dopiero kiedy wrócił tu, do Sanktuarium, Kaede i jej podopieczni pokazali mu, że każdy powinien być uśmiechnięty. Ale to właśnie tam, gdy po raz pierwszy spotkał Błękitnooką i dostrzegł jej entuzjazm wobec demona, Red uwierzył w moc radości. Tylko dobre i radosne istoty umiejące dostrzec szczęście w nawet najmniejszej cząstce życia są odporne na wszelkie zło, choroby typu Tsuful... to jest prawdziwa moc Ki. Będzie starał się ostrzec dziewczynę przed smutkiem i zatruciem duszy, bo wiedział, że nie tylko demony mają problemy z dokonaniem wyboru na daną sytuację. April spisała się na szóstkę przełamując tabu i zechciała podzielić się swoimi optymistycznymi myślami na temat demona i tego, iż był niesłusznie atakowany argumentami Hikaru. I to, że jest gotowa na zawarcie bliższej znajomości z Redem.
>Mam nadzieję, że zawsze będziesz dbała o ten skarb. Niech liczne treningi i walki nie sprawią, iż zapomnisz jak to jest być radosnym. Inaczej staniesz się taka jak ja.
Bo rzeczywiście, mimo miłych gestów i słów, nic więcej nie mógł z siebie wykrzesać. W tę bezchmurną, księżycową noc dostał szansę na poprawę, a to dzięki April, która podała mu dłoń w ważnym momencie. Po walce z Tsufulem, czyli zarazą.
Powrót do góry Go down
April

avatar

Liczba postów : 449
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Przyjaźń ponad podziałami   Wto Lut 16, 2016 9:13 pm

Zaczerwieniłam się, ale z drugiej strony chciałam go przytulić. Czułam, że Red to mój brat, a przynajmniej tak go traktowałam. Tak, to śmieszne, spotkałam go pierwszy raz, ale ten demon miał coś w sobie, co cholernie mnie przyciągało. Uśmiechnęłam się delikatnie podnosząc głowę do góry. Staliśmy teraz praktycznie naprzeciwko siebie i wpatrywaliśmy się w siebie. Jego dotyk zadziałał na mnie kojąco. Sama delikatnie złapałam go za rękę. Moje ciepło spotkało się z chłodną dłonią Reda, ale wcale mi to nie przeszkadzało, wręcz odwrotnie. Przytuliłam się do niego.

- Chcę, aby mój uśmiech mógł również zagościć na Twojej twarzy. Sama tego nie potrafię zrozumieć, ale gdzieś w głębi serca, mojej duszy wierzę w Twoje dobro. Jest tam, czuję ją – mówiąc to przyłożyłam ucho do jego serca. Można było pomyśleć, że oboje zachowują się jak para, ale to był inny typ miłości. – Słyszę to dobro. To dzięki nie tracę wiary w to wszystko.

Miałam nieodpartą chęć spróbowania wyczucia jego energii, właśnie w takim momencie, zbliżenia. Chciałam poczuć tą czystą i dobrą stronę Reda. Chciałam skoncentrować się tylko na demonie, do którego przylegałam, ale to nie było proste zadanie, wszystko dookoła mnie rozpraszało. Było tego zbyt wiele. Tyle energii w jednym miejscu i jak tu to wszystko wyciszyć, aby słyszeć, widzieć tą jedyną, jedyną. Z tym jest jak z atomami występującymi w przyrodzie.

-To gdzie masz ten haczyk? Przy pomocy którego Połączysz się ze mną w cząsteczkę? - spytał się atom drugiego atomu.
- Ale ty jesteś staroświecki! Haczyki to miały atomy za czasów greckich filozofów - odezwał się zapytany - Czy nie wiesz, że teraz łączenie się to sprawa zmniejszania energii swobodnej Gibbsa?


Haczyki to wszystko dookoła, a energia swobodnego Gibbsa to kluczowe pojęcie. Przymknęłam oczy, aby poczuć się trochę pewniej, trochę luźniej, uścisk mężczyzny jeszcze to potęgował. Powoli zaczęłam wyciszać wszystko dookoła, na samym początku w jej najbliższym otoczeniu. Poczuła energię wszystkich dzieciaków Kaede, które spały w domu, musiało to być słodkie, ale potem stało się coś gorszego. Otworzyła szeroko oczy i zerknęła na nią. Czy to co jej się wydawało jest prawdą? Odleciała tak sobie? Chyba sobie nic złego nie pomyślała.

- Red, nie wiem czy dobrze wyczułam, ale mam wrażenie, że Kaede się obraziła, mam nadzieję, że nie jest zła o nas... nie chciałabym Ci robić kłopotu, i tak beze mnie masz ich sporo – powiedziałam bardzo cicho, tak, aby mógł tylko on usłyszeć.

Spojrzałam w jego czerwone oczy i wcale nie czułam w nich niczego negatywnego. Musiałam jeszcze raz się skupić, ale tym razem jeszcze bardziej. Przejście przez etap wyciszenia każdej jednostki dookoła zajął dłuższą chwilą. Ale wiedziałam i byłam pewna, że ktoś oddala się z tego miejsca. Postanowiłam przenieść swoje myśli do szkoły światła. June i Rei’a już nie było, opuścili nas, mam nadzieję, że nie na zawsze. Przecież tak bardzo ich lubię. Nieświadomie ścisnęłam mocniej demona próbując się skupić. W szkole były dwie energie. Tak tam był Kuro, nie wiedziałam jednak jak bardzo nauczyciel jest na nią wściekły i czy nawet tam jest, bo go nie wyczuła, byłam na to za słaba, ale nie zrobiłam nic złego, musiała zobaczyć się z Red’em, gdyby on wiedział jakie to dla mnie ważne, nie rozumiał tego, widział tylko siebie. Wciąż nie byłam pewna, czy to opanowałam, sprawiało mi to wielką trudność odnalezienie kogokolwiek, a wiedziała, że innym przychodzi to jakoś łatwiej i szybciej.

– Ktoś, kogo nie znam oddalił się z tego miejsca prawdopodobnie, nie jestem pewna, bo jak już powiedziałam, dopiero się uczę, może powinniśmy to sprawdzić? Jestem taka słaba, nie umiem wyciszyć tego wszystkiego dookoła mnie, za dużo bodźców.
Nie oddalałam się od demona, czułam się bezpiecznie przy nim.

______________________

Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.


Prawdziwe oblicze April, Reda i Ósemki
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Przyjaźń ponad podziałami   Sro Lut 17, 2016 5:20 pm

Skierował wzrok na bok, jakby pesząc się wyznaniem koleżanki, która chciała w nim znaleźć dobro. I to nie byle jak - przy użyciu Ki Feeling. Zapewne dzięki tej technice odnalazła demona, nie mniej jej motywy działania były o wiele bardziej pokręcone niż mógł sobie wyobrazić. Pozytywnie zakręcona, chętna wsparcia i pełna pogody ducha April aż przylgnęła uchem do jego nowopowstałego serca. Wtuliła swoją urodziwą twarzyczkę w tors brutala. Twierdziła, że byłaby w stanie odszukać je, przy równomiernym, nieco przyspieszonym od nietypowej sytuacji biciu serca Reda.
>Sam nie wiem...
Brakowało mu takiej pewności siebie jak wojowniczce, by chcieć właśnie tam odkryć swoje dobro. Ale jakoś ośmielił się bardziej objąć mocniej towarzyszkę, na którą spoglądał ze spokojnym obliczem, a od której biło niesamowite ciepło. Nie tylko to fizyczne, lecz i duchowe. Tak dawno nikogo nie przytulał, ani nikt jego na tak długo, że odrobinę zanurzył się w myślach. Kim Ty jesteś, April? Na pewno Saiyanką z genami ludzkimi? Może Aniołem Stróżem? Do tej pory uważał, że to Kaede nad nim czuwała, by nadać jej taki przydomek. A tu proszę. Jego energia klarowała się wśród smolistych motyli, których rój oplótł ich złączone ciała na tyle, by zasłonić widok Księżyca nad nimi. Nie mógł tego powstrzymać, lecz nie wyrządzało nikomu krzywdy. Jego długi warkocz samoistnie zaplątał się ciasno wokół nich, a chłopak wahał się co do większych czynów. Tak się wahał, że zaczął drżeć na ciele. Ciarki biegły po całej skórze, April mogła doskonale to wyczuć.
Zdecydował się odroczyć coś większego na później, jak będzie gotów.
Z zaciekawieniem spoglądał krwistymi ślepiami jak Czarnowłosa próbowała skupić swoje myśli wokół energii dookoła, o czym świadczył fakt, że zmrużyła oczy, ale i oznajmiła o rzeczy, która zaistniała naprawdę. Boginia Kaede, u której znalazł schronienie po wyrzuceniu z siebie Tsufula, oddaliła się prędko. Tknął go niepokój, tak samo jak towarzyszkę, nie mniej po minie nie dało się tego wywnioskować. Biło od niego powagą.
>Tak... Kaede odleciała. Dlaczego... Uhm... to nie Twoja wina, April. Przecież nic złego nie zrobiłaś.
Nie zrozumiał tego nagłego opuszczenia posesji, ale swoją energią najwyraźniej pokazywała poddenerwowanie. Chyba anielska cierpliwość Kaioshinki skończyła się, i tak długo wytrzymała z demonem pod jednym dachem. Przydałoby się dowiedzieć co jest grane, bo tak nie można tego zostawić. Zatem April miała rację, przydałoby się polecieć za Białowłosą i wyjaśnić tą kwestię. Najpierw trzeba było zlokalizować Boginię, a to, o zgrozo, stworzyło nie lada wyzwanie dla Reda. Gdyby tylko namierzył Ki Kaede, ale pojawiła się pustka. Zero, nic, absolutnie dno. Nie mógł w to uwierzyć. Wcześniej bez szwanku potrafił wskazać co do centymetra obecność Białowłosej, a teraz jak ten kołek stał w miejscu i silił się na rzeczy niemożliwe. Przemierzał umysłem nie tylko Ziemię, ale i okoliczne układy planetarne. Bez skutku.
Spuścił wzrok w kierunku czubku głowy towarzyszki i mocował się z czymś, czego jego organizm nie tolerował. Niepowodzenie to najgorszy wróg. Westchnął cicho i przytknął dłoń do głowy.
>Khy... -masował jedną ręką skroń z przymrużonymi oczyma- ...nie wiem gdzie jest. Musiała ściszyć całkiem swoją energię...
Rozbolała go głowa od Ki, którą używał w poszukiwanie po całej Ziemi i najbliższych planetach właśnie Bogini. Białowłosa musiała znaleźć sobie doskonały azyl, Red nie będzie w stanie jej wyjaśnić sprawę w cztery oczy, bo nie miał pojęcia gdzie przebywa. Najwyraźniej wiedziała o tym, że demon mógłby zechcieć ją odnaleźć, a to znaczyło, że nie chciała obecnie... Być może już wcale, mieć do czynienia z demonem. Przyjąłby lepiej to zamieszanie, gdyby powiedziała mu wprost co zrobili nie tak. Przecież nie skrzywdził April, chyba że... Nie, to nie na jego demońskie szare komórki! Zmarszczył czoło starając uspokoić rasowe geny, które były głodne złych bodźców i z chęcią prowokowały do agresji. Wrócić do najbliższego otoczenia, wrócić do najbliższego otoczenia...
W tym samym momencie Błękitnooka również starała się nakreślić położenie Kaede. Ale dlaczego? Może nie szukała Bogini, a kogoś innego? Miała już wyostrzony umysł i zmysł rozpoznawania Ki, musiała tylko ćwiczyć i ćwiczyć, na co Red może trochę pomóc.
Czarne motyle wirujące dookoła nich zaczęły wracać do wnętrza młodzieńca, który kompresował moc do maksimum możliwości. Także i on trenował w ten sposób, miał nieraz problemy z niekontrolowaniem Ki, dlatego ponowne zmierzenie się z kłopotem powinno wyjść tylko na korzyść Reda. Jeśli uda mu się wyciszyć swoją energię, to April z łatwością nawiąże kontakt z innym źródłem. Można powiedzieć, że w tej chwili stanowi przeszkodę mentalną, zakłócał swą obecnością, bo znajduje się zbyt blisko Half-Saiyanki. Przylegał wciąż do niej, a ona do niego. Motyle od aury wniknęły w jego ciało przez skórę i znów widać było Księżyc na niebie. Ostrożnie, chociaż z niechęcią, odsunął się od dziewczyny i skierował swe kroki pod drzewo, żeby oprzeć się o niego plecami. Nie może wiele ingerować w nauki Hikaru, to on jest jej autorytetem i mentorem, dlatego może jedynie coś poradzić. A czy dostosuje się czy nie, będzie zależało tylko od April. Nie chciał jej skrzywdzić, ani wkraczać w kompetencje Mistica, dlatego powiedział ze spokojem te słowa:
>Możesz spróbować oddychać swoją energią, łatwiej zlokalizujesz cel. Oczyszczenie myśli z innych informacji także upraszcza sprawę.
Red w tym czasie "zakręcał zawór" ze swoją Ki, żeby nie przeszkadzać koleżance. Jak przyzwyczai się do manipulowania Ki Feelingiem, jego i czyjakolwiek energia nie będzie rozpraszać jej uwagi. Powieki robiły się coraz cięższe, dawno nie zamykał szczelnie Ki w sobie, stąd pojawiało się zmęczenie. Musiał przywyknąć do tego odczucia, aż po zmrużeniu oczu udało mu się spakować w sobie całość swoich mocy. Nie dał im uciec, trzymał w rydzach, nawet jeśli z zewnątrz wydawało się, że demon sobie uciął drzemkę. Czuwał, ale z zamkniętymi ślepiami.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przyjaźń ponad podziałami   

Powrót do góry Go down
 
Przyjaźń ponad podziałami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  ::  EPIZODY-
Skocz do: