Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Centralny Plac

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Centralny Plac   Sro Maj 30, 2012 12:19 am

First topic message reminder :

Wielki plac z pomnikiem największego z królów, tym razem nie ukazany jako karykatura, tylko patetycznie, ku chwale planety. Najbardziej tłoczne miejsce na Vegecie, aż strach, gdyby ktoś wypuścił Power Ball'a na placu...
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
NPC.



Liczba postów : 1830
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Sob Lut 09, 2013 2:02 pm

Yaro słuchał Altair'a rozglądając się cały czas po placu. Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w Kamaro z dziwnym wyrazem twarzy. Po wysłuchaniu monologu Saiyan'a bez słowa zszedł po schodach na chodnik i powolutku ruszył w stronę łysola.

- Eh Kamaruś i coś Ty znowu narozrabiał? - spytał głośno.

Łysol tymczasem stał w bezruchu zawieszając wzrok na starcu. Jego twarz wyrażała jedno - strach.

- Chyba sobie żartujecie.... Jak to do cholery jest możliwe.... To jakiś żart? - szeptał.

Dziwna sytuacja. Chyba nie takiego obrotu spraw spodziewał się Alt. Wszystko wskazywało na to, że ta dwójka nie widzi się po raz pierwszy.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Sob Lut 09, 2013 2:37 pm

Jak zwykle, gospodarz był słabym słuchaczem bo się tylko rozglądał po placu, ale co dziwniejsze dziwnie się wpatrywał w ich łysego znajomego...jakby się znali, a przynajmniej na to wskazywał jego dziwny wyraz twarzy, ale znając życie Altairowi tylko się to zdawało. Sądził by tak nadal, lecz ten po prostu zszedł po schodach na chodnik zbliżając się powoli do Kamaro.
"-Co on wyprawia? Życie mu nie miłe?"
Jednakże chłopak niestety wielkiego wyboru nie miał toteż musiał ruszyć za Yaro i zobaczyć jak to wszystko dalej się potoczy...cóż taka była jego ciekawska natura. Gdy tylko usłyszał imię Kamaro wypowiedziane przed dziadka z dość ciekawym pytaniem, to czarnowłosy zamarł w bezruchu nie wiedząc co się do okoła niego dzieje. Najwidoczniej obaj znali się co było dziwne, aczkolwiek cwaniaczka pewnie tak samo zaskoczyło. Popatrzył się w stronę łysola. Ten tylko szeptał coś do siebie, że to nie możliwe i tym podobne, a jego twarzy wyrażała strach, gdy tak patrzył na staruszka. Altair po osłupieniu jednak postanowił się ruszyć i poszedł w stronę lorda. Nadal nie wiedział co się dzieje, ale jedno było pewne...znali się a Kamaro go się obawiał. Tak to był strach, to na pewno był strach, ale jak to możliwe, że ten łysol go się boi? To prawda dziadunio jest silnym wojownikiem, chociaż najlepsze lata ma za sobą, ale żeby go się aż tak bać? To jeszcze bardziej zaciekawiło krwistookiego i w pewnym momencie odezwał się do nich.
-To wy się znacie? Co się tu w ogóle dzieje.
Miał nadzieję, że przynajmniej na to pytanie odpowie gospodarz, ale na wszelki wypadek nie opuszczał gardy bo jeśli chodzi o łysego Kamaro to jest wszystko możliwe.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1830
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Nie Lut 10, 2013 11:39 am

Dziadunio Yaro stanął parę metrów przed Kamaro. Założył ręce za siebie i kiwając się na piętach wpatrywał się w łysola. Strażnicy zaprzestali swojego ataku, z zaciekawieniem obserwowali swego Pana.

- Taak znam go - rzekł słysząc pytanie Altair'a - to mój siostrzeniec.

Wartownicy wybałuszyli oczy. Najwyraźniej starzec nigdy nie wspominał swej świcie, iż ma jakąkolwiek rodzinę. Nawet cwaniak, wspólnik Saiyan, który przybiegł na miejsce jako ostatni i teraz dyszał ciężko trzymając się za serce, patrzył z zainteresowaniem.

- Oj Kamaruś, co znowu nabroiłeś? - spytał dziadunio

- Jaaa nic.... ja nic nie zrobiłem wujaszku - odrzekł Kamaro trzęsąc się cały ze strachu.

- Czyżby? Chyba niczego się od Ciebie nie dowiem. Altuś, mógłbyś nakreślić mi sytuację?

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Nie Lut 10, 2013 1:23 pm

Nawet krwistookiego ta cała sprawa zaciekawiła bardziej niż powinna. Nie spodziewał się zupełnie takiego obrotu sprawy, a więc po prostu na razie był obserwatorem, by móc w odpowiedniej chwili włączyć się do zabawy. Nie zostało mu nic innego jak tylko zobaczyć co się tu wyprawia, a teraz prawdę mówiąc był lekko skołowany i nie wiedział co się dzieje. Dziadek Yaro na pewno znał łysego faceta, to pewne, ale skąd się znali? Sam gospodarz stanął po prostu przed nim zakładając ręce za siebie i dziwnie się kiwając. Nawet strażnicy przestali atakować bo byli nieźle zaciekawieni tą całą sytuacją. Odpowiedź wprost go zmroziła...
-Siostrzeniec!?
Nie mógł uwierzyć w to co słyszał, ale on chyba nie żartował. Ochroniarzy to też nieźle zdziwiło przez co już zupełnie przestali atakować i się dziwnie patrzyli. Nikt się chyba nie spodziewał, że tak może to wszystko się potoczyć, a tym bardziej, że Yaro może mieć siostrzeńca...w ogóle, że może mieć nadal kogoś ze swojej rodziny. Ale może to tym lepiej? Może uda się tak sprawić, że Kamaro zostawi ich w spokoju. Czy to byłoby możliwe? Nawet cwaniaczek sobie przybiegł na miejsce wreszcie, też pewnie będąc zadziwionym tą całą sytuacją. Chyba bieg to było dla niego już za dużo, bo dyszał ciężko i trzymał się za serce. Oczywiście łysol mówił, że nic nie zrobił, ale trząsł się cały ze strachu jak osika. Czemu się go tak bał? Przecież to miły starszy dziadek...no dobra emerytowany potężny wojownik, ale jako jedyny nie licząc jako tako Blade'a był dla czarnowłosego miły, więc zaskarbił sobie jego uznanie, no i przyjaźń. Gdy się dowiedział, że musi jednak nakreślić całą sytuację to lekko westchnął.
-A więc spotkaliśmy Kamaro w pewnym dość ciekawym miejscu, mając tam dość osobliwe zadanie. W każdym razie nie wydawał się zbyt miłym gościem i kazał nam zebrać artefakty. Były to kulki z prozanu, saiyańskie ogony, no i oczywiście wilczy medalion. Nie muszę przypominać, że mi nie przypadł do gustu i spodziewałem się po jego zachowaniu, braniu leków na uspokojenie no i oczywiście na przeszłości o której się dowiedziałem, a chodzi mi oczywiście o to, że został wywalony z akademii i prawie wylądował w wiezieniu, a wiadome jest, że za nic cie nie wyrzucają no i za nic nie możesz wylądować w lochach...chyba, toteż się spodziewałem, że nie dotrzyma umowy i może chcieć nas zabić. W końcu też udało mi i temu obok mnie zdobyć potrzebne artefakty, ale postanowiliśmy przekazać je akademii, a nie podejrzanemu typkowi jakim był dla nas Kamaro. To się wydawało najlepszym wyjściem. Niestety gdy nas sprawdzali w akademii to zdrajca przebrany za strażnika, albo będący tym wartownikiem zabrał nas w dziwne miejsce i skręcił swojemu towarzyszowi kark, by następnie zawołać Kamaro. Po krótkiej wymianie zdania doszło do próby ucieczki, ale mój...towarzysz został złapany, a że grożono mu śmiercią to nie miałem innego wyboru jak wylądować i go ocalić. Ponownie wymyśliłem drugi plan na poczekaniu by go uratować. Jakoś on się powiódł i zdołaliśmy dotrzeć do ciebie. To raczej cała historia.
Powiedział, nabierając oddechu i myśląc czy też niczego nie zapomniał, ale chyba to było wszystko. Ciekawe jak gospodarz na to zareaguje.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1830
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Nie Lut 10, 2013 9:05 pm

- Tak, to mój niegrzeczny, zdemoralizowany, ukochany siostrzeniec - odrzekł Yaro słysząc pełen zdziwienia głos Alt'a.

Wpatrując się groźnie w Kamaro wysłuchał całej opowieści o jego "podbojach". Zacisnął lekko pięści i zrobił mały krok w jego stronę.

- Czy ja Ci nie mówiłem co zrobię, jeśli jeszcze raz wytniesz taki numer?

- Ale wujaszku, ja musiałem - odrzekł łysol - ja potrzebowałem... czegoś.

- Potrzebowałeś czegoś? Więc trzeba było zaraz przyjść do mnie! Dobrze wiesz, że bym Ci to dał. A mówiłem, zamieszkaj ze mną, będzie Ci u mnie dobrze. Ale nie! Musiałeś udowodnić, że jesteś samodzielny. No to teraz masz! Wybacz Kamaruś, ale tym razem Ci nie wybaczę.

Odwrócił się do Altair'a próbując przywołać na twarz uśmiech. Nie wyszło mu to jednak i wyszedł mu jakiś dziwny grymas. Drapiąc sie po głowie rzekł cicho:

- Wybacz Altuś za tę całą sytuację. Naprawdę mi przykro, że ten złodziejaszek z którym mam nieszczęście być spokrewniony sprawił Wam tyle problemów. Obiecuję, że już nigdy niczego podobnego nie zrobi. Swoją drogą dobrze, że postanowiłeś przyjść właśnie do mnie.

Strażnicy Dziadka Yaro już zajmowali się Kamaro. Ten chyba zdawał sobie sprawę, iż opór jest bezcelowy, toteż stał w bezruchu. Cwaniak, z którym Alt poszedł na ugodę stał obok wpatrując się w młodego Saiyan'a jakby na coś czekał.


______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Nie Lut 10, 2013 9:43 pm

Saiyan-jin opowiedział całą historie o tym co się wydarzyło, czemu i jak do tego doszło, i najwidoczniej Yaro go uważnie słuchał...chyba po raz pierwszy był dobrym słuchaczem. No nic ważne było to, że wszystko może się skończyć, bez potrzeby powiadomienia akademii o tej całej sprawie, dzięki czemu każdy na tym skorzysta, a przynajmniej może skorzystać co wyjdzie im na zdrowie. Po skończeniu opowieści role się zmieniły i tym razem to on stał się słuchaczem. Altair z uwagą słuchał tego co mówią o Kamaro i dowiedział się paru ciekawych o nim rzeczy, lecz nadal go to wszystko mocno dziwiło i sam nie wiedział czy to prawda...ale najwidoczniej tak było. Czarnowłosy postanawiał w to nie wnikać. Najwidoczniej łysol nie raz takie rzeczy robił a artefaktów potrzebował...tylko do czego? Aby je sprzedać? Nawet się obawiał co mu za to może zrobić, ale sprawa nie była do końca załatwiona. Najwidoczniej Yaro też proponował mu by z nim zamieszkał, ale tamten wolał "udawać" samodzielnego. Szkoda mu było tego słabego i wymuszonego uśmiechu na twarzy, ale może coś się uda zrobić i jakoś ocalić tego gościa, a kto wie może kiedyś się wojownikowi odwdzięczy. Dziadunio w końcu też cicho odrzekł, że przeprasza za niego i, że sprawił im tyle problemów, oraz dobrze, że przyszedł z tym do niego...to się nazywa ślepy los...a może fart no nic. To wszystko jest takie dziwne, ale trudno. Strażnicy szybko się z nim uporali, a on sam po prostu stał w bezruchu nie robiąc zupełnie nic. Teraz kolej zająć się cwaniakiem który to też pomagał Altairowi.
-Dziadku Yaro jest taka sprawa. Temu oto gościowi co jest ze mną Kamaro był winny całkiem sporą ilość kasy...jak to załatwimy? A właśnie przepraszam na moment.
Oczywiście za nim poszedł pogadać z łysolem wskazał komu to też był on winny kasę i ruszył do niedoszłego wroga.
-Mogę odzyskać swój scouter? No i do czego były ci potrzebne te artefakty...do czego jest ci potrzebny amulet?
To najbardziej ciekawiło chłopaka a warto to wyjaśnić.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1830
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Wto Lut 12, 2013 2:48 pm

Wspólnik Altair'a już chyba miał coś powiedzieć, lecz ugryzł się w język gdy usłyszał słowa młodego Saiyan'a. Dziadek Yaro spojrzał krótko na cwaniaka, westchnął, przywołał jednego ze strażników i kazał mu przynieść pieniądze. Ten wrócił po paru minutach niosąc niewielkich rozmiarów torbę, wypełnioną po brzegi banknotami. Szuler rozpiął zamek i zajrzał do środka.

- Tyle wystarczy - rzekł z uśmiechem.

Zarzucił sobie torbę na ramię i bez słowa opuścił posesję. Tymczasem Altair podszedł do Kamaro prosząc o oddanie scouter'a. Łysol bez słowa sięgnął do kieszeni i rzucił mu do rąk urządzenie. Słysząc pytanie zacisnął zęby ze złości i warknął:

- Ten medalion to bardzo cenna pamiątka po rewolucji. Na czarnym rynku bez warty krocie.

Opuścił głowę na dół. Nie mógł znieść tego, że szansa zdobycia bezcennego artefaktu przeszła mu koło nosa.

OCC:
Game over.
Altair - 27 pkt.
Blade - 18 pkt.
Poproście któregoś z adminów, aby Wam dopisał, ja takiej władzy nie mam.
Tyle, dziękuję za wspólne pisanie Smile

______________________




Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Wto Lut 12, 2013 3:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Wto Lut 12, 2013 3:38 pm

Krwistooki chociaż chwilowo zostawił ich samych to jednak jednym okiem patrzył w ich stronę tak na wszelki wypadek, ale tymczasem wolał porozmawiać z Kamaro i dowiedzieć się czegoś więcej o tym przedmiocie i artefaktach. Wiele ciekawego czy też nowego się nie dowiedział, co najwyżej tyle, że na czarnym rynku jest warty masę kasy. I na co tyle krzyku? Przez pieniądze była potrzebna śmierć tamtego strażnika? Głupota. Myślał, że saiyanie są ponad to, ale niektórych chyba interesuje tylko zysk i szmal. Cicho westchnął poruszając głową na boki z niedowierzania.
"-Czysta głupota. I za to zginąłeś co, Siegrein!?"
Krzyczał na swojego dawnego znajomego w myślach, chociaż wiedział, że tamten go nie usłyszy. Spodziewał się, że głupotą jest śmierć dla takiej planety. To jak ich tutaj traktują...no ale cóż nie ma dużego wyboru. Po za tym to najwidoczniej jego planeta rodzinna...przynajmniej w tym wymiarze, to jak na razie musi się z nimi zgadzać i być lojalny, ale powoli coraz bardziej zgadza się z myśleniem Lethala.
-To wszystko dla pieniędzy? Żałosne...
Rzekł cicho, ale jego uwagę przyjęło co innego. Widział jak Yaro chyba zawołał jednego ze strażników i kazał mu przynieść niewielką torbę, a raczej wiadomo co się tam znajdowało. Sam znajomy rozsunął zamek by sprawdzić ile tam jest pieniędzy. Sądząc po uśmiechu i słowach cwaniaka to chyba mu się spodobało to co widział, a on sam w końcu odszedł bez słowa. Sam Altair nie miał wyboru i musiał z nim współpracować, ale przynajmniej Blade przeżył. Z nim się będzie musiał jeszcze rozmówić, ale to później...po misji, a raczej po drodze. W końcu też wrócił do dziadka Yaro, lecz przez chwilę nic nie mówił. Dopiero po jakimś czasie raczył się odezwać.
-Cóż, stało się, to się stało i nic już z tym nie zrobimy, ale to dla mnie głupota by wszystko robić dla kasy. Myślałem, że ten medalion jest do czegoś potrzebny...ale to nic zostawię go sobie jako pamiątkę, nawet jak mi się do niczego nie przyda, bo w końcu trzeba doceniać takie rzeczy.
Powiedział z uśmiechem i spojrzał się na Blade'a kiwając do niego głową, że to już czas na powrót do akademii.
-W każdym razie jeszcze raz dziękuje i przepraszam za kłopot, a to, że uciekłem do ciebie to był czysty przypadek...a raczej mój plan zasadzki no ale nic to, ponieważ wyszło lepiej niż planowałem. Żegnaj raz jeszcze. Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy.
Wyciągnął rękę do gospodarza w formie pożegnania. Jeszcze tak krótką chwilę stał aż w końcu ruszył się do przodu i uniósł w powietrze, dając znak ręką Blade'owi by ten poleciał za nim.

OCC: Centralny Plac -> Sala Treningowa
Powrót do góry Go down
The author of this message was banned from the forum - See the message
Raziel
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
avatar

Liczba postów : 859
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

SCOUTER
HP:
10800/15000  (10800/15000)
Ki:
12672/14400  (12672/14400)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Sob Mar 30, 2013 7:52 pm

Jak zawsze na Centralnym Placu był tłok. Nikt nie zwracał uwagę na parę młodych Saiyan przeciskających się przez tłum. Jednak gdyby ktoś bardziej się nimi zainteresował, mógłby usłyszeć cichą konwersację prowadzoną pomiędzy nimi.
- Jesteś tego pewien? – zapytała długowłosa dziewczyna.
- Jestem. Jeśli nie wstąpię do wojska, nigdy nie stanę się silniejszy. – odrzekł rozmówca dziewczyny, po czym delikatnie odwrócił głowę w jej stronę. Co bardziej spostrzegawcze osoby mogły dostrzec bliznę na twarzy szmaragdowookiego. – Po za tym obiecałem.
- Wiem. – odrzekła po czym uśmiechnęła się ze smutkiem. Raziel stał się strasznie zamknięty na innych. – Na pewno nie chcesz bym Cię odprowadziła do Akademii.
- Lepiej, nie. Sam musze sobie z tym poradzić. Nie chcę żadnych forów związanych z Tobą, czy też pozycją mojego ojca. – odpowiedział kruczowłosy. Powoli zbliżali się do Akademii. Saiyanin zatrzymał się i odwrócił w stronę swoje dziewczyny. Po czym zrobił coś czego się nie spodziewała. Przytulił ją bardzo mocno.
- Będę tęsknić – szepnął jej do ucha.
- Ja też. – odpowiedziała Eve, starając się nie popłakać. Po chwili puściła go i popatrzyła na niego. – Nie daj im się.
- Spoko. – orzekł szmaragdowooki uśmiechając się po raz ostatni. – Na razie.
W następnej chwili znikł w tłumie Saiyan, zaś Eve została sama.

______________________

Powrót do góry Go down
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Centralny Plac   

Powrót do góry Go down
 
Centralny Plac
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Plac zabaw nieopodal głównej ulicy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Miasto Centralne-
Skocz do: