Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Centralny Plac

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 886
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Centralny Plac   Sro Maj 30, 2012 12:19 am

First topic message reminder :

Wielki plac z pomnikiem największego z królów, tym razem nie ukazany jako karykatura, tylko patetycznie, ku chwale planety. Najbardziej tłoczne miejsce na Vegecie, aż strach, gdyby ktoś wypuścił Power Ball'a na placu...
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Nie Sty 13, 2013 1:36 am

Gdy już chłopak myślał, że czegoś się dowie to się okazało to co wtedy....olano te pytania. Westchnął na to ponownie, nie wiedząc co może z tym zrobić. Staruszek wyciągnął przed siebie zaciśniętą pięść mówiąc coś o żółwiku no i zdrobniając jego imię. A to ciekawe...on też służył w akademii....piękne czasy? Musiał być kimś ważnym więc. Ale cóż postanowił zrobić to co powiedział.
-Okey, Dziadku Yaro yo.
Powiedział i skleił z jegomościem żółwika. Ten co prawda mówił coś o kulkach z prozanu ale, chyba sam nie pamiętał co to jest. Gdy tylko powiedział coś o jedzeniu od razu brzuch podniósł mu się do góry. Chociaż ten nie czekał nawet na odpowiedź to saiyan odrzekł.
-Bardzo chętnie...no i dziękuję.
Warto przynajmniej podziękować mu za tą gościnność. Oj dziwny, był to saiya-jin, ale był o wiele lepszy niż ci z akademii. Z uśmiechem na ustach ruszył razem z nim w stronę kuchni. Oczywiście i to pomieszczenie było ogromne i miało ogromną ilość sprzętów i urządzeń kuchennych, czy innych akcesoriów. Gdy ten podszedł do lodówki i zawisł w powietrzu coś tam szukając i po chwili już wyjął dwa talerze. Co się na nich znajdowało to nie wiedział, ale pachniało wybornie. Usiadł na przeciwko Dziadka Yaro i powiedział.
-Itadakimasu!
Zabierając się za swoje jedzenie. To było o niebo lepsze niż to co dawali w akademii, aż się rozmarzył czując w podniebieniu takie łakocie, ale jadł normalnie z powodu szacunku dla gospodarza. Po zjedzeniu tego wszystkiego musiał przyznać, że czegoś tak dobrego jeszcze nie jadł w życiu.
-Dziękuję, było wspaniałe.
Uśmiechnął się i pomyślał czy warto nadal pytać o te artefakty....ale jednak najpierw zapyta o historie służby w wojsku.
-Może mi pan opowiedzieć co było, gdy służył pan w akademii? Jakąś przygodę opowiedzieć? Jaką miał pan rangę?
To go bardzo interesowało i poczekał aż Dziadek Yaro skończy i dopiero po tym zaczął mówić o artefakcie.
-Te kulki są stworzone z najwytrzymalszego materiału na tej planecie o nazwie prozan. Podobno jest tak ciężkie, że nie wielu jest w stanie to unieść. Oczywiście ja tych kulek bardzo potrzebuje...i jakby to nie był dla pana kłopot to czy mógłbym je wziąć? Oczywiście, jeszcze żeby tu się wogóle dostać musiałem pokonać strażnika w siłowaniu na rękę. Muszę przyznać, że ma pan potężnych ochroniarzy.
Uśmiechnął się na tą wzmiankę wciąż pamiętając swoje zwycięstwo.
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1885
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Nie Sty 13, 2013 1:03 pm

Dziadek Yaro po zjedzeniu posiłku rozsiadł się na krześle i poklepał po brzuchu. Po słowach Alt'a wyprostował się, położył łokcie na stole i złożył dłonie jak do modlitwy.

- Chcesz wiedzieć Alciu jak to było w Akademii? Okej, dawno nikomu o tym nie opowiadałem. Hmm pomyślmy - położył brodę na złożonych dłoniach i przez chwilę wpatrywał się w sufit - zacznijmy od tego, że w Woju służyłem dobrych kilkadziesiąt lat. Przez ten czas dorobiłem się rangi Reishi, najwyższa jaką można otrzymać. Te wszystkie lata spędzone na polu bitwy to był wspaniały okres. Poznałem masę zajefajnych ziomków. Szkoda, że wszyscy oni kopnęli już w kalendarz - na jego twarzy pojawił się smutek, ledwo dostrzegalny przez krzaczastą brodę - Oczywiście nie tylko laliśmy się z innymi po mordach, był też czas na inne przyjemności, jeśli wiesz co mam na myśli - puścił oczko do Altair'a - dlatego tak bardzo lubiliśmy być wysyłani na misję w mieszanych składach. Kilku facetów, kilka panienek. Ehhh.... - rozmarzył się nieco - pamiętam jak na jedną misję zostałem wysłany sam z czterema cudnymi laseczkami - oczu mu się zaświeciły na samą wzmiankę o tym - Tak to właśnie było w Akademii Altuś. Przynajmniej za moich czasów.

Wstał, zabrał obydwa talerze i rzucił nimi przez całą długość kuchni, trafiając idealnie do stojącego kilkadziesiąt metrów dalej zlewu. Jego powierzchnia musiała być wypełniona czymś miękkim, gdyż nie było słychać dźwięku tłuczonego szkła. Usadowił się znowu na krześle i kontynuował:

- Najciekawszą misją była infiltracja mieszkańców jakiejś planety, nie pamiętam jak się zwała, to było kupę lat temu. Naszym Kapitanem był pewien Saiyan, starszy ode mnie o kilkanaście lat. Troszkę się z nim popsztykałem, więc rozwiązaliśmy to jak na ogoniastych przystało - pojedynkiem. Walka trwała całe dwa dzionki podczas których nie udało się wyłonić zwycięzcy. Żaden z Nas nie mógł powalić drugiego, ani nie chciał uznać jego wyższości. Parę lat później ten gość zasiadł na tronie Vegety. Tak to był Król - dodał uprzedzając pytanie Altair'a - nie ten obecny, lecz poprzedni.

Przez cały czas jak mówił bujał się na krześle. Po jego minie było widać, iż z wielką przyjemnością opowiada mu się te rzeczy. Najwyraźniej nie miał w ostatnich latach zbyt wielu słuchaczy.

- A więc te leniwce nadal zabawiają się w ten sposób? - odrzekł na wzmiankę o strażnikach - trudno im się dziwić, nie mają zbyt wiele do roboty, więc taki zakładzik musi ich cieszyć. To ja zapoczątkowałem tę minitradycję - dodał potakując głową - każdy kto chce tu wejść, musi pokonać moich strażników w jakiejś fizycznej konkurencji. Jak nie siłowanie na rękę, to wyścig. Jak nie wyścig, to co innego, zależy co im do łba wpadnie. A może masz ochotę zmierzyć się ze mną Altuś? - dodał z lekkim uśmiechem na twarzy.

Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Nie Sty 13, 2013 2:10 pm

Lord po zjedzeniu posiłku wygodnie się rozsiadł poklepując po brzuchu, i dopiero po słowaga saiya-jina wyprostował się i położył łokcie na ogromnym stole, dziwnie składając dłonie. Ten powiedział, że dawno już nie opowiadał nikomu jak to było w akademii, i kładąc brodę na dłoniach wpatrując się w sufit, rozmarzonym wzrokiem, i zaczął swoją opowieść. Altair chyba pierwszy raz poważnie czego słuchał. Samemu staruszkowi, chyba się podobało to, że może komuś to opowiadać. Służył kilkadziesiąt lat? To naprawdę miał szczęście, że tyle przeżył. Tak jak się chłopak spodziewał, Yaro miał rangę Reishi czyli kapitana. Nawet mu się spodobały lata spędzone na polu bitwy i poznał sporo ciekawych osób, lecz niestety wszyscy już zginęli. Na te słowo, na twarzy jegomościa pojawił się smutek. Cóż on przynajmniej kogoś poznał. Altair jednakże, też parę fajnych osób spotkał. Kapitana, tego drugiego co mu dał misję, Siegreina no i Blade'a. To nie były takie złe osoby. Co do Blade'a to miał nadzieję że niczego on nie zepsuje...oby. Nie chciał by wszystko było na jego głowie. A z resztą nie wiele go to obchodziło co on tam wyczynia. Jak się zgubi to go odnajdzie. No niestety będzie musiał go zabrać do burdelu pewnie, ale to dopiero po artefaktach. Więc po prostu słuchał dalej jego opowieści o dawnych latach. Ten mówił, że nie tylko walczyli ale miał czas na "inne przyjemności". Na to słowo tylko zrobił się czerwony na twarzy. Ale ten jegomość miał szczęście skoro był sam z czterema kobietami. Farciarz...nic dziwnego, że dorobił się takiego majątku. Po skończeniu opowiadania, zabrał dwa talerze i rzucił nimi trafiając idealnie do stojącego trochę daleko zlewu. Dziwne było, że nic się nie stłukło, a Altair znowu zrobił ogromne oczy. Ten gość był naprawdę niezły. Tym razem zaczął opowiadać o misji. Krwistooki był zafascynowany tą opowieścią i nawet sobie wyobrażał jak to było. Infiltracja mieszkańców...pojedynek z kapitanem. Walka trwająca całe dnie...ale to co powiedział na końcu go nieźle zaskoczyło. Walczył z Królem?! Co prawda poprzednim, ale nadal Władcą tej skały.... Przez pewien czas bujał się na krześle z wielkim uśmiechem, a i saiya-jinowi się jego nastrój udzielił to i on się uśmiechnął. Zaczął mówić, że niewiele mają do roboty i zazwyczaj urządzają sobie takie zawody a on to zapoczątkował. Zapytał się także czy i on by się z nim zmierzył. Altair chwilę się zastanowił i najpierw zapyta jeszcze o coś zanim mu odpowie.
-A jak się panu udało zdobyć taką fortunę? Czy to zasługa służby w akademii, czy może czegoś innego?
Dodał nieźle zaciekawiony. Może jeśli i on osiągnie cudem taką rangę to też będzei miał taki majątek? Chyba, że staruszek dorobił się tego jakoś inaczej. Niemniej był ciekawy. Po tym jakby coś powiedział na jego pytanie to i saiya-jin odpowiedziałby na jego.
-Bardzo chętnie Dziadku Yaro, zależy tylko w "czym" się zmierzymy.
Dodał z uśmiechem. Raczej nie pokona tego staruszka po tym co widział, ale przynajmniej mu sprawi jakąś uciechę bo pewnie nie ma wiele do roboty samemu.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1885
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Wto Sty 15, 2013 4:11 pm

Pytanie o źródło całego tego bogactwa nie zaskoczyło Yaro. Praktycznie każdy kogo gościł pytał o to. Jak zwykle w takim przypadku nie zamierzał się wykręcać od odpowiedzi.

- Ach widzisz Altuś, miałem w życiu masę szczęścia. Nie chodzi tylko o to, że przeżyłem tyle lat służby w Akademii. Fortuna sprzyjała mi również w innych aspektach życia. Ten pałac, oraz masę kasiorki dostałem w spadku. Zaraz po tym, jak się tu wprowadziłem zagrałem na loterii. I wygrałem, dzięki czemu podwoiłem majątek. A potem to już tylko odpowiednie lokowanie sianka. Taak, oto sekret mojego bogactwa.

Zamyślił się na moment, lecz gdy usłyszał twierdzącą odpowiedź Alt'a, aż cały się rozpromienił. Zeskoczył z krzesła i bez słowa opuścił kuchnię, pokazując gestem ogoniastemu, aby poszedł za nim. Czekała ich dość długa wędrówka, podczas której Saiyan miał okazję po raz kolejny przyjrzeć się majątkowi staruszka. Wreszcie, po kilku minutach drogi i wejściu na samą górę, Yaro otworzył jakieś drzwi za którymi znajdował się olbrzymi taras. Podszedł do balustrady i wciągnął głośno powietrze przez nos.

- Tutaj odbędzie Nasz pojedynek. A będziemy rywalizowali w pluciu na odległość - rzekł z poważnym wyrazem twarzy - pozwól, że ja zacznę.

Odchylił głowę do tyłu, klatkę piersiową natomiast wypchnął do przodu. Rozległ się charakterystyczny dźwięk dochodzący z ust staruszka, po czym ten wypluł przed siebie sporą ilość śliny. "Ładunek" ten przeleciał dobre kilkadziesiąt metrów i wylądował gdzieś na trawie.

- Uuuuu nieźle! - krzyknął rozentuzjazmowany staruszek - chociaż zdarzało mi nawet dalej. No Altuś, Twoja kolej, dawaj!
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Wto Sty 15, 2013 4:35 pm

Krwistooki Saiya-jin z uwagą słuchał jak on doszedł to tego bogactwa. Dziadek Yaro najwidoczniej naprawdę miał sporo szczęścia. Nie dość to, że przeżył te wszystkie lata w wojsku....akademia to akademia ale chyba się ją kiedyś kończy...tak przynajmniej na to nazwa wskazuje, ale kto ich tam wie. To na dodatek dostał sporo kasy w spadku i resztę wygrał na loterii podwajając majątek. Ostatnie to te różne lokacje i tym podobne spawy. Gdy Altair się zgodził na pojedynek ten niezmiernie się ucieszył. Najwidoczniej od dawna nie miał z kim sobie po rywalizować...ciekawe co on też wymyśli. Zeskoczył z krzesełka i opuścił kuchnię. Chłopak nie potrzebował gestu by zrozumieć o co chodzi i też po zejściu z krzesła poszedł od razu za nim. Ten majątek naprawdę był spory. Staruszek miał ogromnego farta, ale Altair doskonale wiedział, że nie będzie miał takiego majątku...chyba, że podbijanie planet jest zyskowne to kto wie. Ta droga dość długo trwała lecz na szczęście po wejściu na górę Lord otworzył dziwne drzwi gdzie znajdował się wielki taras. On sam podszedł do czegoś dziwnego...to chyba była balustrada. Nabrał powietrza do płuc i odezwał się mówiąc, że tutaj się zmierzą....Jednakże gdy usłyszał nazwę konkurencji to oczy mu prawie wyszły z orbit, a on sam nie wiedział czy się przesłyszał. Niestety to była prawda. Saiya-jin cicho westchnął, no ale skoro powiedział, że się zmierzą to tak będzie. Nie rzucał słów na wiatr, chociaż dobrym saiyanem go nie można było zwać oj nie....Staruszek to chyba brał na poważnie a przynajmniej tak świadczył o tym wyraz jego twarzy. I zaczął! Odchylając głowę do tyłu a brzuch do przodu wystrzelił potężny ładunek który musiał przyznać wylądował daleko. Dziadek Yaro się nieźle cieszył jakby to była jakaś walka na śmierć i życie....nieważne w końcu lata robią swoje. Ten się tylko uśmiechnął i zaczął się przygotować. Wiedział doskonale, że zmęczenie powoduje większy wystrzał...albo mu się tak tylko wydawało, ale czy to ważne? Jakieś mini ruchy robił by być troszkę zmęczonym i sobie tym pomóc, ale nie zamierzał przesadzić.
-Nieźle, nieźle....co powiesz na to!
Krzyknął i tworząc w ustach ładunek, wystrzelił ślinę....
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1885
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Wto Sty 15, 2013 10:32 pm

Yaro z wielkim zaciekawieniem obserwował próbę Altair'a. Jego "ładunek" wylądował mniej więcej w tym samym miejscu, toteż ciężko było ocenić kto wygrał.

- Yaaaaay! - rozległ się nagle okrzyk radości - wygrałem! Moja poleciała dalej!

Machał rękoma i podskakiwał, jakby dopiero co zwyciężył w jakimś ważnym turnieju. Spojrzał na ogoniastego i pokazując palcem gdzieś przed nimi powiedział:

- Widzisz Altuś, o tam daleko? To moja ślina. A tam, kilka metrów bliżej jest Twoja. A to oznacza, że wygrałem jeeeeee!

Ciężko było uwierzyć staruszkowi, jednak ten raczej nie przyjmie innego wyniku, tak więc Altair musiał pogodzić się z porażką. Nagle dziadunio spojrzał uważnie na swego rozmówcę i z ogromnym uśmiechem na twarzy rzekł:

- Przy okazji zapomniałem Ci powiedzieć, że przegrany musi okrążyć mój pałać dookoła, idąc na rękach! Tak więc do roboty Altuś hihihi - z trudem walczyć by się nie roześmiać, czego efektem było osmarkanie sobie koszulki.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Wto Sty 15, 2013 11:07 pm

Altair kontem oka dojrzał jak ten zaciekawiony patrzył czy mu się uda pobić jego rekord...to go wiec zaskoczy. Ładunek poleciał!.....I wylądował mniej więcej w tym samym miejscu. Saiya-jin tylko westchnął, bo teraz nie wiadomo kto wygrał. Nagle usłyszał okrzyk radości starca i ten zaczął mu mówić, że jego poleciała dalej. Altair popatrzył się na niego z politowanie a jego twarz wyrażała słowa "Czy ty sobie ze mnie żartujesz?". Chyba jednak Yaro głęboko wierzył w jego zwycięstwo bo zaczął skakać machając rękami we wszystkie strony jakby wygrał pojedynek swojego życia...albo wycieczkę. Po pewnym czasie uspokoił się i spojrzał na krwistookiego pokazując palcem na wprost i mówiąc, że to tam jest jego ślina a kilka metrów bliżej jego...I znowu zaczął się cieszyć jak dziecko. Ten tylko kiwnął głową zrezygnowany i mówił.
-Ta jasne. Mnie się zdaje, że to twoja jest bliżej a moja dalej.
Niestety chyba staruszek tego nie przyjmował do wiadomości, więc nie miał wyboru jak tylko pogodzić się z "porażką" aczkolwiek uważał, że to on wygrał a nie Lord, ale nieważne. Ten znowu spoważniał i z uśmiechem dodał, że przegrany musi okrążyć jego pałac dookoła idąc na rękach...Już miał powiedzieć, że chyba go go boli głowa, ale widząc to co się stało od razu zmienił zdanie. Dziadek Yaro tak się próbował nie roześmiać, że aż sobie obsmarkał koszulę. Wyglądało to tak komicznie, że to tym razem Altair starał się nie roześmiać. Pokiwał tylko głową, ale jednak postanowił to zrobić.
-Ehh, wygrałeś. Nie myśl tylko, że na następny raz pójdzie ci tak łatwo!
Powiedział z uśmiechem. Niestety musiał wyjść przed pałac a to trochę mu zajęło, a na dodatek musiał przejść długą drogę w dół i przez cały pałac iść przed siebie. Gdy wyszedł z niego to widział na sobie zdziwione spojrzenia strażników. Ponownie tylko westchnął i jednym dobrym skokiem stanął na rękach. Nie miał wyboru jak tylko biec przed siebie. Oczywiście szło mu to z trudem, a ręce bolały go niemiłosiernie i o mało co nie potknął się o jakiś kamień co go dodatkowo wkurzyło. Jednakże, ilekroć sobie przypominał tą obsmarkaną sytuacje to znowu zaczął się śmiać i prawie się wywalił na ziemie. Dzielnie jednakże kontynuował wędrówke, choć pałac mu się niezmiernie dłużył i praktycznie nie było widać jego końca. Zaczął to robić, coraz szybciej i szybciej, aż w końcu osiągnął całkiem niezłą prędkość. Po paru....sam nie wiedział czy minęły minuty czy godziny, udało mu się zrobić całe kółko i będąc ogromnie zmęczony zatrzymał się przed wejściem i brał ciężkie oddechy....teraz znowu trzeba było iść na górę. Nawet nie patrzył na spojrzenia strażników choć nie trudno było się domyśleć co mogą zrobić. W końcu po wielu męczących krokach dotarł na miejsce. Odpoczął chwilkę w zadumie i doszedł do wniosku, że przydały by mu się nowe techniki a jedną z nich widział nawet w użyciu. Postanowił się więc spytać Lorda czy ma może jakąś wolną salkę.
-Dobra...zrobiłem to co było trzeba. Dziadku Yaro? Masz może jakąś wolną salę treningową bym mógł sobie przez chwile poćwiczyć nowe techniki?
Zapytał z nadzieją w głosie, nie mając wiele do stracenia. Potem pomyśli o tych kulach z prozanu.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1885
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Czw Sty 17, 2013 11:14 pm

Yaro obserwował wysiłki Altair'a z najróżniejszych miejsc swojego Pałacu. Zaczął od tarasu, na którym rozegrał się ich "pojedynek", następnie udał się na dach, potem można go było zobaczyć siedzącego na zewnętrznej części parapetu, a ostatnie metry obserwował z głową wystającą przez szyb wentylacyjny. Gdy wreszcie chłopak dotarł na miejsce, ten czekał już na niego z wyszczerzonymi zębami.

- Taki trening dobrze Ci zrobi - zarechotał - ja sam zaczynam w ten sposób każdy swój dzionek.

Słysząc pytanie Alt'a uśmiechnął się jeszcze szerzej.

- No pewnie, że mam. Zachciało Ci się ćwiczeń po takiej rozgrzewce co nie? Za mną - machnął ręką i zszedł schodami w dół.

Zeszli na parter, a następnie kolejnymi schodami w dół. Byli pod ziemią, nie docierały tu promienie słoneczne, toteż korytarz oświetlały lampy. Szli przez kilka minut, aż w końcu staruszek otworzył jakieś drzwi i wszedł do pomieszczenia. Była to ogromna sala, wysoka jak katedra. Jej powierzchnia była równa Akademii, a może nawet ciut większa. Pod ścianą stały najróżniejsze akcesoria do ćwiczeń. Środek wyłożony czarno - czerwonymi kafelkami. Ponadto sala posiadała coś w rodzaju klimatyzacji, gdyż powietrze było bardzo przyjemne i czuło się przyjemny chłód. Wymarzone warunki do treningu. Dziadunio spojrzał dumny na Altair'a i rzekł:

- Całe to pomieszczenie jest do Twojej dyspozycji. Spędź tu tyle czasu, ile uważasz za stosowne. Ja tymczasem kimnę sobie jak to mam w zwyczaju. No chyba, że masz jakieś pytanka.


______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Pią Sty 18, 2013 6:13 pm

Gdy wbiegł zmęczony i usłyszał, że taki trening dobrze mu zrobi....cóż uznał, że staruszek może mieć rację. A nawet niestety ją ma. Nic dziwnego, że jest on tak silny skoro zaczynał takim treningiem każdy swój dzień. Jak się dowiedział, że Yaro ma taką salką to od razu na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Wreszcie może nauczy się czegoś pożytecznego. W końcu nie może tak stać nie robiąc nic tutaj, a trochę treningu dobrze mu zrobi...ale to co zrobił wcześniej nie nazwałby rozgrzewką. Gdy staruszek machnął ręką, ten niewiele myśląc poszedł za nim. Dopiero po pewnym czasie udało im się zejść na parter....znowu musiał robić to samo.
"-Czy nie ma w tym pałacu czegoś na wzór windy? Ehh trudno. To też jest trening."
Pomyślał saiya-jin. Jednakże, nie miał zamiaru narzekać. Wszystko co może mu przynieść potęgę jest dla niego przydatne. Szli ciągle w dół i dół, aż znaleźli się zapewne pod ziemią, bo promieni słonecznych nie było widać, a korytarz tylko lampy oświetlały. Po pewnym czasie Lord otworzył jakieś drzwi i wszedł do pomieszczenia, a czarnowłosy po chwili uczynił to samo. Jego oczom ukazało się wspaniałe pomieszczenie. Była to ogromna i wysoka sala. Możliwe, że nawet większa niż ta w Akademii. Masa różnych rzeczy przydatnych do ćwiczeń stała pod ścianami. A podłoga lub raczej jej środek był wyłożony pięknymi kafelkami. Nawet była tutaj klimatyzacja. Wspaniałe miejsce do ćwiczeń. Najwidoczniej Dziadek był z tego dumny. Pozwolił mu by spędził tu ile chce czasu i czy ma on jakieś pytania. Ten pomyślał przez chwilkę a następnie się odezwał.
-Mam jedno. Masz może kulki z prozanu? Lecz na te pytanie możesz dopiero odpowiedzieć po treningu.
Powiedział uśmiechając się do Dziadunia Yaro i ruszył ćwiczyć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Pią Sty 18, 2013 6:20 pm

Po pierwsze najważniejsza była rozgrzewka. Niby miał ją za sobą, ale wolał nie ryzykować jakichś złamań, starć, czy też zakwasów. Po pierwszy wymachy i krążenia ramionami...czyli to co zwykle. Ale cóż niestety tak trzeba rozpoczynać trening. Rozciągania palców i kręcenia głową też były potrzebne. Potem przyszła kolej na nogi i stopy aż w końcu krótką rozgrzewkę miał za sobą. Nie miał zbyt wielkiego pomysłu co może zrobić ale....postanowił zrobić to co robił na dole! Tak to może być naprawdę przydatne do jego treningu. Tak jak pomyślał tak zrobił i też po chwili stał już wyprostowany na rękach. Uśmiechnął się szeroko i zaczął biec przed siebie po całej sali, aż go nie będą bolały ręce. Paręnaście minut to trwało i czuł już lekkie zmęczenie toteż przestał i położył się na plecy robiąc brzuszki. Zamierzał zrobić tak jak zwykle setkę jednakże czuł się na siłach i po pewnym czasie skończył na sto pięćdziesiątej. Był zadowolony ale to było wciąż za mało. Robił wymachy nogami do przodu i do tyłu a także na boki, robiąc coś co jest nazwane nożycami, a gdy zrobił setkę to robił już rowerek. To była dla niego nowość, ale takie coś to było wciąż za mało. Miał uczucie, że dziś może góry przenosić, a więc trzeba korzystać z tego dopóki może. Zaczął leżeć tym razem na brzuchu i przygotował się do robienia pompek. Nie sprawiało mu to trudności toteż udało mu się zrobić setkę tak jak zamierzał. Tym razem ponownie znalazł się na rękach i robił pompki odwrotnie, by ręce też sobie popracowały. To już mu sprawiało pewne trudności ale w końcu i tu zrobił równe sto. Po krótkim odpoczynku wstał na równe nogi i zaczął biegać po całej sali jak głupi, ale musiał jakoś się jeszcze bardziej pomęczyć. Po chwili już odczuwał niezłe zmęczenie toteż ostatnie co zamierzał zrobić to pomedytować. Dzisiaj zamierzał osiągnąć wreszcie jakieś techniki energetyczne bo przecież ki sword to było o wiele za mało! Stać go na o wiele więcej niż ktokolwiek może przepuszczać. Usiadł na samym środku w siadzie skrzyżnym i zaczął się powoli wyciszać. Zmęczenie mu w tym nieźle pomogło i z jej pomocą spokojnie i bez nerwów wywalał niepotrzebne mu myśli będąc całkowicie rozluźnionym. Jednakże im głębiej w siebie spoglądał, tym większe zło widział. Pragnienie władzy na Vegecie. Krwi podczas walki z różnymi przeciwnikami. Śmierci, cierpienia i zniszczenia wszystkiego co mu się przeciwstawi. Nie zamierzał tak łatwo dać demonowi zwyciężyć i choć podzielał jego ambicję to jednak nie chciał się stać taki jak on.
Ale czy mu się to powiedzie? Na razie bez problemów patrzył w siebie, ale wciąż nie mógł odzyskać wspomnień i musiał się zadowolić tym co na razie posiada. W końcu całkowicie się wyciszył i jak na razie miał zamiar trochę odpocząć by być w jak najlepszej formie by spróbować zrobić tą samą technikę jaką zrobił na niego uczeń przywódcy buntowników. Nie była to może, technika najwyższych lotów, ale dobra jak każda inna, a na sam początek mu może wystarczyć.

OCC: Początek treningu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Nie Sty 20, 2013 3:21 am

Medytacja saiya-jina trwała dalej. Podczas jej trwania starał się uwolnić swoją ki, aby mu poszła łatwiej nauka pewnej techniki. Jeszcze raz wrócił pamięcią do tamtej walki. Przeciwnik użył na nim czegoś co się zwało "Masenko". Pewna technika energetyczna mająca pomarańczowy odcień koloru, lecz u Altaira pewnie będzie taki sam jak ma reszta. Przypomniał sobie jak z zimną krwią zabił swojego przeciwnika. Ten obraz wciąż do niego powracał. Wyrwał przeciwnikowi serce i je zgniótł swoją własną ręką. Czy był wtedy sobą? Czy też może tam ten demon na chwilę go kontrolował jak wtedy co się starał przejąć jego duszę i ciało. W pewnym momencie pozbył się tych obrazów i skończył medytować otwierając swoje krwiste oczy. Rozejrzał się patrząc w różne strony i widział jakiś manekin do ćwiczeń energetycznych. Wstał i skierował się w jego stronę. Stanął jakieś dziesięć metrów przed nim i koncentrując się nabierał powietrza do płuc, starając się równo oddychać. Zrobił to samo z rękami co jego dawny rywal, uniósł je nad głowę i krzyknął.
-Masenko!
Niestety nic się nie stało, a on sam nie wiedział, czemu to nie wyszło. Może coś źle mówi? Nie zrażony tym próbował dalej.
-Masenko! Masenko-HA! Masełko!? Lubie Masełko?....Cholera to też nie to.
Powiedział, gdy nic się nie działo po jego wszelkich próbach. Usiadł w siadzie skrzyżnym zastanawiając się co zrobił nie tak. W końcu olśniło go to, że nic nie robił z ki. Ponownie stanął pewny siebie i uniósł ręce nad głowę zbierając w nich znaczne pokłady ki. Jego dłonie, aż się zaświeciły czernią jego energii, a on w pewnym momencie posłał mroczną falę na manekin z okrzykiem.
-Masenko!
Manekin oberwał z dość dużą mocą, ale oczywiście nic mu się nie stało bo był stworzony do treningów z ki. Jednakże on sam wiedział, że opanował nową całkiem przydatną na samym początku technikę. Nie była ona jakaś potężna, ale jak na jego możliwości przez jakiś czas mu się może przydać. Lecz przypomniał sobie o jeszcze jednej technice którą kiedyś widział. Nie pamiętał czy to było podczas treningów saiyan, czy też może z jego dawnych wspomnień ale warto spróbować ją okiełznać. W tym celu podleciał do góry i zaczął robić dziwne, szybkie gesty rękami a następnie skierował je na przedmiot wykrzykując.
-Burning Attack!
Niestety ponownie nic się nie stało, więc wiedział doskonale nauczony poprzednią porażką, że to wina tego, że ponownie nie użył ki. Tym razem robiąc bardzo szybkie ruchy rękoma starał się dawać w nie jak najwięcej ki. Było to dość trudne i wymagające, ale sądził że mu się uda. W końcu ponownie skierował ręce na rzecz krzycząc.
-Burning Attack!
Tym razem czarna kula poleciała wprost na manekina i gdy do niego dotarła, wybuchła pokrywając energią trochę terenu sali. Jednakże, obyło się to bez stworzenia krateru. Dumny ze swojego dzieła wylądował by chwilkę odsapnąć. Miał teraz techniki potrzebne mu do dobrych walk, a on sam wiedział, że nie raz uratują mu życie. Z ich pomocą może zrobić wiele....bardzo wiele. W końcu też ruszył do Dziadka Yaro, bo te wybuchy pewnie go obudziły.
-Okey trening zakończony. To co do mojego pytania....masz kulki z prozanu? Są mi bardzo potrzebne...
Zapytał się mając nadzieję, że Lord posiada ten artefakt, a co najważniejsze czy mógłby mu je przekazać

OCC: Koniec Treningu.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1885
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Wto Sty 22, 2013 9:57 pm

Dziadek Yaro ziewając i przecierając oczy spojrzał nieprzytomnym wzrokiem na Alt'a. Wyglądał teraz jak brodate dziecko.

- Ahhh Alt'uś już skończyyyyłeś, długo Ci to zajęło. Kimałem trochę dłużej niż zwykle, ale to nawet lepiej.

Gdy Saiyan wspomniał ponownie o prozanowych kulkach, staruszek zaczął grzebać sobie w uszach, więc nie było pewności, czy cokolwiek do niego dotarło. Następnie przeciągnął się, ziewnął po raz ostatni i rzekł:

- No to co, może teraz w ramach relaksu wybierzemy się do sauny? Nie ma nic lepszego po wyczerpującym treningu niż spędzenie w niej kilkunastu minut - po czym tradycyjnie nie czekając na odpowiedź rozmówcy ruszył przed siebie.

Tym razem nie szli długo, bo po minięciu jednego korytarza weszli od razu w pierwsze drzwi. I to pomieszczenie zachwycało swym luksusem oraz przestronnością.

- Zapraszam! - rzekł Yaro z uśmiechem, po czym udał się do szatni.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Wto Sty 22, 2013 10:29 pm

Altair czekał, aż Yaro się obudzi bo czas nagli. Ten tylko jednakże ziewnął i przetarł oczy patrząc nieprzytomnym wzrokiem. Ten widok po prostu chłopaka rozbawił, ale nie śmiał się choć było blisko. Małe, brodate dziecko...Co zabawniejsze, ten sobie zaczął grzebać w uchu i chyba olał pytanie Altaira, ponownie się przeciągając. Czy on to robi specjalnie? W każdym razie nie ważne bo bądź co bądź jest dobrym gospodarzem....nawet bardzo dobrym. Zaproponował mu relaks w saunie. Cóż z małym brodatym gościem to nie będzie wcale taki fajny relaks, ale wielkiego wyboru nie ma. Poza tym i tak ten dziadek robi dla niego więcej niż ktokolwiek kogo on poznał. Można nawet rzec, że polubił Lorda Yaro. Postanowił wiec ruszyć za nim i po pewnym czasie dotarli do pomieszczenia które tak jak reszta po prostu zachwycało wielkością i swoim przepychem oraz wyglądem. Wspaniałe miejsce to fakt, ale nie może tu zbyt długo zostać...ale jeszcze trochę ma czas. Udał się po zaproszeniu za rozmówcą i poszedł się przebrać mając po krótkiej chwili na sobie ręcznik i gatki, a ubranie i zbroje uprzednio zdjął i odłożył, tak samo scouter. A następnie zapewne razem z nim poszedł do sauny i usiadł na wolnym miejscu. Czuł gorąc na swoim całym ciele i razem z potem pozbywał się wszelkich złych rzeczy tych z organizmu i z myśli. Po krótkiej chwili odezwał się do dziadka Yaro.
-Sam żyjesz w takim wielkim domu? Nie nudzisz się? Czy masz może jakieś sposoby na zabicie tej nudy.
Pytał się dla podtrzymania rozmowy, jednakże to też był dość ciekawy temat. Wysłuchał go by po chwili zadać te ważniejsze pytanie.
-To...masz może te kulki z prozanu?
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1885
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Czw Sty 24, 2013 4:53 pm

Yaro siedział na kafelkowym podeście fikając wesoło nogami w powietrzu i nucąc jakąś skoczną melodię. Usłyszawszy pytanie uśmiechnął się i odrzekł:

- Żartujesz sobie? Myślisz, że mając tak dużą hacjendę nie zadbałbym o to, żeby były w niej pokoje rozrywkowe? Zwijaj się, pokażę Ci jeden.

Zeskoczył z podestu, ignorują przy okazji kolejne pytanie, po czym udał się w stronę szatni, uprzednio biorąc chłodny prysznic. Kilka minut później był już na korytarzu wycierając nadal mokrą głowę. Poczekał chwilę na Alt'a i gdy ten również się oporządził ruszył na schody. Czekała ich kolejna przechadzka po pałacu. Pokoje zabaw znajdowały się na przedostatnim piętrze. Dziadunio otworzył pierwszy z nich. Był długi, lecz wąski, porównując do wcześniej odwiedzanych pomieszczeń. Znajdowało się w nim sporo kanap i foteli, oraz kilka stolików. Z gier można było wypatrzyć Ziemskie kręgle oraz rzutki (wykonane z dużo bardziej wytrzymałych materiałów), a także masę innych, nieznanych, pochodzących zapewne z innych planet.

- Niezła kolekcja co nie? A mam tego dużo więcej - zarechotał Yaro - baw się do woli, należy Ci się po ciężkim dzionku. A ja po coś pójdę, wrócę za kwadrans.

Istne królestwo, w którym chciałby znaleźć się chyba każdy dzieciak, a i większość dorosłych już facetów nie odmówiłaby zabawy.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Czw Sty 24, 2013 5:19 pm

Altairowi podobało się to coś zwane sauną. Takich wygód nie można było oczekiwać w akademii, więc to jest dla niego miłą odmianą, a tym bardziej, że niedawno opanował kolejne dwie techniki. Na razie nie miał po co ich używać, ale warto mieć jakiegoś asa w rękawie. Pewnie ten Blade nie próżnował i ostro trenował. Ciekawe czy opanował Aurę? To zastanawiało saiyana, i nie miał bladego pojęcia czy kadet da sobie radę, ale wielkiego wyboru nie miał i musiał mu zaufać. Coraz bardziej Altaira zastanawiał amulet. A może by tak sobie go zostawić? W końcu akademia nic nie wie o artefaktach. Albo wie, ale na pewno nie o amulecie, a to może być nawet miła nagroda za jego ciężką pracę. Wtedy najwyżej by się dogadał z Blade'm i odda mu artefakty by przekazał akademii i doda, że go wspomagał w tym zadaniu, a sobie zostawiłby medalion. Oczywiście jeśli by im się to udało.
"-To jest całkiem dobry pomysł...Blade, też nie będzie miał nic przeciwko bo i na niego inaczej wtedy spojrzą....ale co zrobić z tym gościem co nam te zadanie zlecił? W końcu to na niego trenuję swoje umiejętności a i całkiem możliwe, że Blade będzie musiał mnie wspomóc."
Wciąż o tym rozmyślał saiyan, ale i w końcu raczył mu odpowiedzieć Yaro uprzednio ignorując drugie pytanie. Wzruszył tylko na to ramionami i poszedł za nim. Udał się najpierw wziąć prysznic by ten cały brud zlał z niego. Zimna woda, działała na prawdę kojącą zmywając z niego wszystkie smutki. Po pewnym czasie i on był gotowy, toteż poszedł się przebrać i założyć zbroję. Oczywiście scouter nadal był schowany na wszelki wypadek. Ciekawe tylko było jakie pokoje rozrywkowe Yaro miał na myśli. Po chwili wycierał mokrą głowę ręcznikiem ogarniając się i powiesił go na miejsce, ruszając potem za gospodarzem. Ponownie przez spory okres czasu szli po schodach, aż w końcu dotarli na kolejne piętro. Gdy przekroczył wejście, i zobaczył te różne kanapy i fotele i inne dziwne rzeczy to nie mógł wyjść z podziwu. Niestety Dziadunio po coś poszedł więc był sam, a samemu nudno się bawić no ale co robić. Podszedł najpierw do czegoś dziwnego wyglądającego jak jakiś korytarz, mający na końcu jakąś dziurę, a przed nią stały jakieś dziwne przedmioty. Na górze widział wyświetlacz, a obok siebie jakieś przyciski. Nie wiele myśląc wcisnął pierwszy z nich włączając ekran pokazujący jakieś liczby. To były pewnie punkty, ale co się tutaj robi? Nacisnął kolejny i tym razem wyleciała jakaś dziwna kula mająca trzy dziurki. Nie miał pojęcia co z tym zrobić więc wziął to do ręki i wyrzucił przed siebie. Kula wylądowała w dziurze nie trafiając, żadnych przedmiotów, ale chyba nie o to w tej grze chodziło. Tym razem swoje palce włożył w te dziury...trochę to szalone bo nie wiedział czy mu się przez to coś nie stanie, ale jak najwyraźniej nic się nie zdarzyło. Ponownie to wyrzucił daleko przed siebie, a sama kula odbijała się ścian i sufitu, by potem lecieć w jego stronę. Na szczęście zdołał to uniknąć, ale prawie by oberwał w twarz. Tym razem zrobił to ostrożniej pochylił się i...poturlał to okrągłe coś. Kula pędziła jak szalona by następnie pod koniec zbić wszystkie pachołki czy cokolwiek to było, zdobywając przy tym jakieś punty. Postanowił kontynuować grę, aż mu się to znudzi. I też po pewnym czasie tak się stało a trzeba było coś wymyślić, więc podszedł do innych prostych przedmiocików wyglądających jak małe noże, a przed nim stała chyba tarcza. Tym razem łatwo się było połapać i chwycił mały nożyk w palce rzucając nim w tarczę i trafiając tym samym środek. Zabawę kontynuował dopóki by się nie zjawił dziadunio.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1885
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Czw Sty 24, 2013 10:14 pm

Dziadek Yaro wrócił po kilkunastu minutach, dzierżąc w dłoniach... dwie niewielkie, czarne kulki. Rozejrzał się po pokoju, najwyraźniej sprawdzając czy Altair czymś się zajął.

- Ooo widzę, że zainteresowały Cię kręgle i rzutki? To chyba moje ulubione gry. Ale nie czas na gadanie o pierdołach. Mam coś dla Ciebie. Kulki z prozanu o które pytałeś cały dzień - rzekł, podnosząc jedną z nich - pewnie masz mnie za niedołężnego i lekko walniętego staruszka, który nie słyszy połowy co się do niego mówi? A ja od początku wiedziałem po co tu jesteś. Chciałem po prostu nieco dłużej Cię tu zatrzymać, bo dawno nikt mnie nie odwiedzał, a wydawałeś się spoko gościem. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe. Ale chyba dobrze się bawiłeś no nie? - spytał z uśmiechem.

Przeszedł się po pomieszczeniu. Podszedł do kręgli, chwycił jedną kulę i rzucił, zbijając wszystkie. Następnie udał się do rzutek, wziął trzy i trafił wszystkimi w okolice środka. Odwrócił się znów do rozmówcy, westchnął i kontynuował.

- No ale dłużej Cię nie będę zatrzymywał. Nie wiem po co Ci te kulki, ale ja zawsze używałem ich do treningu. Są cholernie ciężkie, nawet ja z początku miałem problem żeby utrzymać taką w dłoni. Łap - po czym rzucił jedną z nich w stronę Alt'a.

Oby tylko nie przecenił jego możliwości...

OCC:
Kulka ważąca dobrych kilka ton. Chyba nie muszę pisać, że nie złapiesz jej ot tak sobie? A możesz nawet mieć problemy z podniesieniem jej. To zależy od Ciebie, ale żeby nie było za łatwo Smile

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Czw Sty 24, 2013 10:53 pm

Ogoniasty wojownik bawił się w najlepsze raz rzucając te dziwne kule mające trzy dziurki na palce, raz małe noże które trzeba rzucić w sam środek tarczy, i jakoś ten czas upływał na zabawie i czekaniu ma Dziadunia Yaro. Gdy on sam zaczął się nudzić z powodu samotnej gry i już miał zamiar obejrzeć jeszcze jakieś gry i przedmioty to w końcu wrócił Lord trzymający w dłoniach jakieś dwie małe czarne kuleczki i najwidoczniej rozglądał się za chłopakiem, a gdy go dojrzał to krzyknął w jego stronę. Dowiedział, się jaką nazwę niosą te gry w które też on grał. Kręgle i rzutki...całkiem dziwne nazwy, ale nie będzie w to wnikał. Gdy dowiedział się, że ma coś dla niego to zachodził w głowę co to może być. Na wieść o kulkach z prozanu jego ogon zaczął się szybko ruszać bo dotarł do końca swojego zadania. Nie spodziewał się, że staruszek go wogóle słuchał ale jednak ten gość wiedział od początku czemu tu jest...ale skąd? Czyżby miał kamery? Z resztą to nieważne. Wyjaśnił mu Yaro czemu go tu trzymał, a sam saiya-jin nie miał mu tego za złe, a można by rzec, że dobrze się z nim bawił i nie jest taki jak inni ogoniaści. Nawet on trochę pochodził po sali próbując różnych gier, aż w końcu ponownie się odwrócił mówiąc mu dodatkowo coś o kulach po czym jedną z nich mu rzucił. Altair stanął w rozkroku i przygotował obie ręce do chwytu jakby grał w baseboll czy cokolwiek to było. W końcu złapał kulę....która w jednej chwili zaczęła ciągnąć go na dół. Była strasznie ciężka, ale w końcu zatrzymał ją używając sporej siły, zanim to coś walnęło by z hukiem o podłoże. Próbował to unieść, lecz niestety źle chwycił w locie więc musiał to powoli odłożyć. Nawet gdy i to zrobił to rozległ się całkiem niezły huk. Nie przejmując się tym stanął w rozkroku blisko kulki Następnie ukucnął chwytając obiema rękami czarną kulkę, upewniając się, że dobrze ją złapał i starał się ją podnieść. Oczywiście szło mu to bardzo wolno, ale jednak jakoś mu się to udawało. Zgiął kolana i napiął mięśnie brzucha powoli podnosząc się razem z ciężarkiem. Rzeczywiście to wyglądało jakby podnosił jakiś ogromny ciężar, ale i tym się nie zraził, duma mu na to nie pozwalała. Starał się nie pochylać, i trzymać proste plecy oddychając przy tym powoli. Nie robił niepotrzebnych skrętów a mięśnie nóg pracowały na pełnych obrotach. Po minucie udało mu się to w końcu a sam przedmiot trzymał jedną ręką blisko ramion. Nie było tak źle, ale same kulki były na prawdę ciężkie. Po pewnej chwili odezwał się jednak do Dziadziusia Yaro.
-Tak myślałem, że o to chodziło, ale ja też doskonale się bawiłem i uważam, że jesteś spoko. Bardzo się różnisz od innych saiyan których spotkałem. W każdym razie dziękuje za gościnę, a nawet jeśli będę w okolicy i będę miał wolny czas to postaram się ciebie dziadku Yaro odwiedzać.
Dodał z uśmiechem wojownik, lecz miał jeszcze jedną prośbę.
-Wiesz może, gdzie znajdę pewien niewielki szarawy medalion w kształcie pyska wilka mający wydrapaną na odwrocie literę W? Podobno należał do jakiegoś buntownika sprzeciwiającego się nękaniu Half-Saiyanów jakieś trzysta lat temu.
Po tym pytaniu dopiero po chwili kontynuował.
-W miarę możliwości, chciałbym jeśli to możliwe być załatwił mi spotkanie z pewnym cwaniakiem znajomym Kamaro, bo on ma podobno artefakt. Został złapany przez patrol ogoniastych więc nic z tym nie mogę zrobić. Wysoki, ma czarne włosy, zielone oczy, dziwny ubiór i kolczyk w ustach czy cokolwiek to jest. Podobno został złapany za handel kradzionymi przedmiotami.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1885
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Pią Sty 25, 2013 5:23 pm

Yaro obserwował z uśmiechem wysiłki Altair'a. Gdy w końcu udało mu się podnieść kulkę, wydał z siebie zduszony okrzyk i zaczął bić brawo.

- Wspaniale Altuś, mi to zajęło znacznie więcej czasu. A teraz trzymaj drugą! - po czym bez ostrzeżenia rzucił kulkę trzymaną dotąd w lewej dłoni prosto w Saiyan'a.

Następnie odwrócił się plecami do chłopaka, założył ręce za siebie i wrócił do jego wcześniejszych słów.

- Och to bardzo miło z Twojej strony. Wpadaj kiedy chcesz, zawsze będziesz tu mile widziany. Co do medalionu hmm.... Coś słyszałem na ten temat. Buntownik sprzed trzystu lat, brzmi znajomo. Ale na tę chwilę nie jestem w stanie sobie nic przypomnieć. A co do tego cwaniaka, to niestety Ci nie pomogę. Nigdy nie słyszałem o tym Kamaro, a tym bardziej o jego znajomych. No to jak Ci idzie z tą kulką? - spytał, odwracając się z powrotem w stronę Alt'a

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Pią Sty 25, 2013 5:34 pm

Gdy Saiya-jin podniósł kulkę to nagle rozległ się odgłos braw. Oczywiście brawa bił Dziadziuś Yaruś, i dostał nawet od niego pochwałę, że mu to zajęło o wiele dłużej niż czarnowłosemu po czym rzucił drugą kulką w jego stronę. Ten o mało co nie wypuścił z ręki poprzedniej kuli, a jakby mu spadło to na stopę to nie byłoby zbyt fajnie...pewnie nawet nie mógł by chodzić. Na szczęście zdołał złapać kulę która ponownie go sprowadziła do parteru. Tym razem chwyt był lepszy i nie musiał jej już zostawić na miejscu i używając praktycznie całej swojej siły z ledwością powoli ją podnosił. Skoro kulki z prozanu są tak ciężkie to ciekawe jak sobie poradzi z tym kadet Blade. Z uwagą wysłuchiwał słów gospodarza dowiadując się, że zawsze tu będzie mile widziany. To miłe znać tak dobrą osobę jaką jest dziadek Yaro, a na dodatek była to bardzo pewnie poważana osoba więc kto wie może mu on kiedyś życie uratować czy się wstawić, ale na razie głowę zaprzątał mu szarawy medalion. Niestety chociaż o nim słyszał to Yaro nic sobie nie mógł przypomnieć. Tak samo z tym cwaniakiem...przepadł jak kamień w wodę, ale jeszcze się z nim rozprawi. W końcu ledwo udało mu się podnieść te przedmioty i wyglądał teraz jakby niósł coś niewidzialnego.
Gdy usłyszał jego pytanie to po chwili na nie odpowiedział.
-Doskonale, już lepiej niż z drugą. Rzeczywiście to niezłe ciężarki. Doskonałe na trening. Skoro nie wiesz nic o medalionie to może wiesz gdzie bym mógł zdobyć, lub otrzymać jakieś informacje o tym przedmiocie. A może znasz kogoś kto coś o tym wie?
Powiedział Altair mając nadzieję, że ten zna kogoś lub wie gdzie można zdobyć o tym informację, ponieważ chłopak oprócz tego cwaniaka nie miał żadnych poszlak, i nie wiedział gdzie ten medalik szukać, a jakby scouter oddał to by go zabili w akademii.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1885
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Sob Sty 26, 2013 12:16 pm

Po pytaniu Altair'a Dziadek Yaro zamyślił się na chwilę. Gładząc się po brodzie spoglądał w sufit. Po minucie, a może dwóch westchnął, spojrzał na chłopaka i rzekł rozczarowanym głosem:

- Niestety, w tej kwestii również Ci nie pomogę. Owszem słyszałem o nim, lecz nie mam pojęcia kto jest lub był w jego posiadaniu. Szkoda....

Ponownie podszedł do rzutek i przez chwilę bawił się rzucając w sam środek. Następnie wolnym krokiem podszedł do drzwi i oznajmił:

- Przykro mi, że musisz już iść, ale rozumiem - obowiązki wzywają. Odprowadzę Cię do wyjścia - lekki uśmiech pojawił się na jego twarzy.

OCC:
Masz kulki. A teraz migiem do Zaułków, do Blade'a.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Sob Sty 26, 2013 12:45 pm

Saiya-jin miał nadzieję, że jednak Yaro, coś wie, to czekał spokojnie obserwując go uważnie. Ten tylko zamyślony gładził się po brodzie i patrzył w górę. Sekundy mijały nie ubłagalnie, a oczekiwanie się przedłużało. W końcu westchnął i powiedział, że słyszał o tym, ale nie ma pojęcia kto go może mieć lub kto miałby o nim jakiekolwiek informacje. Altair po tym nie miał żadnego punktu zaczepienia, żadnych informacji gdzie mógłby znaleźć ten artefakt, ale misja wciąż nie była wykonana. Po za tym mu zależało tylko na amulecie a resztę przedmiotów odda kadetowi który potem je przekaże akademii własnoręcznie, a on był tylko "pomocnikiem". Oczywiście jeśli zdołają odnaleźć tą rzecz. Ciekawe było gdzie ten przedmiot się podziewa. Jest gdzieś na tej planecie to pewne...ale gdzie? Gospodarz ponownie podszedł do rzutek bawiąc się nimi przez krótką chwilę. Altairowi było szkoda, że musi go opuścić, no ale cóż czas nagli, a obowiązki wzywają. Miał tylko nadzieję, że nie oberwą za to w akademii. Ale raczej powinni być zadowoleni z tego co otrzymają. Kiwnął głową do Yaro, na znak, że ten odprowadzi go do wyjścia i ruszył razem z nim. Okazjonalnie włożył kulki do pewnego miejsca pod zbroją. Oczywiście trochę go to obciążyło, ale nie było tak źle. Przy samym wyjściu zatrzymał się i spojrzał na Yaro.
-Jeszcze raz dzięki za wszystko. Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś się spotkamy.
Mówiąc to wyciągnął dłoń do niego w ramach pożegnania. Po tym ruszył ponownie i już na samym wyjściu odwrócił się jeszcze raz w jego stronę.
-Żegnaj Dziadziuś Yaruś. Do następnego spotkania!
Uśmiechnął się do niego a potem, ruszył w swoją stronę by na koniec wznieść się w powietrze i polecieć w stronę zaułków.

OCC: Centralny Plac -> Zaułki
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Pią Lut 08, 2013 9:15 pm

Czarnowłosy wojownik razem z resztą, szybko zbliżali się do pałacu Lorda Yaro, gdzie też całe ich zadanie się zakończy. Tylko od jego planu zależy to, czy zakończy się zwycięstwem czy też sromotną porażką. Altair myślał jak na jego niespodziewany powrót zareaguje gospodarz, ale jedno będzie pewne...nieźle się zdziwi. A tym bardziej zdziwi się widząc tyle osób, a dowiadując się o pościgu to prawie zawału dostanie...ale znając go to wszystko ze szczęścia...oby. Miał nadzieję tylko, że nie będzie miał mu to za złe, że u niego będą walczyć, ale nigdzie indziej nie może uciec niestety, toteż zostaje tylko to miejsce.
"-No to Yaruś się zdziwi widząc mnie....no i resztę, ale mam nadzieję, że mi wybaczy bo to moje być albo nie być. Wszystko zależy od tego jednakże czy przybędzie wsparcie."
Rozmyślania saiyana przerwało pojawienie się na widoku wielkiego pałacu w którym to też rezydował Dziadek Yaro. Wspaniały gospodarz i wojownik...choć trochę dziwny, ale jedna z najfajniejszych osób na tej czerwonej skale jaką jest planeta Vegeta. W końcu też krwistooki wylądował widząc ogromne wejście przed sobą i szybko tam podbiegł by się rozmówić ze strażnikami.
-Szybko nie ma czasu do stracenia! Muszę jak najszybciej wejść do środka i spotkać się z Yaro! Zbliżają się goście co nas ścigają!
Mówił to wszystko jednym tchem ogoniasty wojownik mający nadzieję, że zostaną wpuszczeni zanim przybędzie Kamaro i reszta.
-Jeśli nas szybko wpuścicie to w nagrodę możecie zając się pościgiem.
To ostatnie dodał z uśmiechem. W końcu ci strażnicy narzekali na nudę to teraz będą mieli co robić.
Powrót do góry Go down
The author of this message was banned from the forum - See the message
NPC.

avatar

Liczba postów : 1885
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Pią Lut 08, 2013 9:56 pm

Kamaro po niedługim czasie uwolnił się z potężnego uścisku i powalił dwójkę mięśniaków. Odpalił białą aurę i zgrzytając ze złości zębami rzucił się w pościg za Alt'em i Blade'em. Był zdecydowanie szybszy, dystans między nimi zmniejszał się z każdą sekundą. Jednak przewaga jaką wypracowali ochroniarze była wystarczająca, nadal był kilkaset metrów dalej, gdy dwójka Saiyan wylądowała przed pałacem.

Strażnicy słysząc słowa Altair'a unieśli wysoko brwi i spojrzeli na niego podejrzliwie. Jednak chłopak doskonale wiedział jak ich podejść. Na wzmiankę o zajęciu się pościgiem uśmiechnęli się złowieszczo i uderzając pięścią w otwartą dłoń opuścili swe stanowiska, w momencie gdy Kamaro wylądował na placu. Rzucili tylko krótkie:

- Dobra młody, wchodź.

Altair już biegł w stronę drzwi wejściowych. Strażnicy zamierzali zaatakować łysola. Nagle wejście otworzyło się i stanął w nim niski, starszy jegomość. Ze stoickim spokojem, uśmiechając się lekko spojrzał na zgromadzonych przed jego willą.

- Co tu się do choinki dzieje? - rzekł Dziadek Yaro - Altuś? A co Ty tu robisz? Tak szybko się za mną stęskniłeś - po czym zarechotał z własnego żartu jak to miał w zwyczaju.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Pią Lut 08, 2013 10:12 pm

Krwistooki już wcześniej widział jak Kamaro uwalnia się z uścisku i rozpoczyna pościg, ale na szczęście został na sporą chwilę powstrzymany, toteż choć dystans między nimi się zmieniał na ich niekorzyść to jednak nie mógł ich tak łatwo dogonić, a cała reszta dotarła bez przeszkód do pałacu. Strażnicy coś nie za bardzo jednak mu ufali, ale doskonale ich znał toteż z przekonaniem ich na szczęście nie miał problemu, a oni sami chyba byli zadowoleni, bo w końcu nie mają za wiele do roboty, a coś takiego im sprawi radość. No oczywiście pewnie nie spodziewają się tylko, że przeciwnik może być silniejszy od nich ale co tam. Opuścili swoje stanowiska i poszli przywitać się z łysolem który nie dawno wylądował na placu, a on dostał zezwolenie na wejście. Dał znak by reszta poszła za nim i biegł szybko bliżej drzwi wejściowych. Słysząc to co mówi jego towarzysz, to lekko się zdziwił, ale podrapał się po głowie i tylko krótko odrzekł.
-Spoko, nie ma sprawy. Ja nie zostawiam przyjaciół za sobą, ale pozwolisz, że rozmowę dokończymy potem.
Powiedział do Blade'a i ruszył szybko do wejścia.
Co dziwniejsze, drzwi się otworzyły a w nich pojawiła się dobrze już mu znana twarz wesolutkiego dziadzunia. Teraz stwarzał pozory spokoju, ale jak zaraz się dowie co się dzieje to mu opadnie szczęka ze zdziwienia. Gdy tylko zapytał co się dzieje, Altair wiedział, że musi mu to szybko i krótko opowiedzieć.
-Nie mam wiele czasu. Goni nas Kamaro, nie muszę dodawać czemu prawda? Masz może jakieś urządzenie które pozwoli mi się skontaktować z bazą? No i czy wiesz które miejsce...oprócz sali treningowej nadaje się na zorganizowanie pułapki. Plan ci opowiem w środku zgoda?
Tak to było opowiedziane szybko i krótko, ale cały swój plan może mu opowiedzieć jak będą w środku. Jak na razie tylko sala treningowa nadaje się na zasadzkę, ale nie jest tak źle. Muszą się pozbyć Kamaro raz a dobrze, jeśli chcą przetrwać.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1885
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Sob Lut 09, 2013 2:02 pm

Yaro słuchał Altair'a rozglądając się cały czas po placu. Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w Kamaro z dziwnym wyrazem twarzy. Po wysłuchaniu monologu Saiyan'a bez słowa zszedł po schodach na chodnik i powolutku ruszył w stronę łysola.

- Eh Kamaruś i coś Ty znowu narozrabiał? - spytał głośno.

Łysol tymczasem stał w bezruchu zawieszając wzrok na starcu. Jego twarz wyrażała jedno - strach.

- Chyba sobie żartujecie.... Jak to do cholery jest możliwe.... To jakiś żart? - szeptał.

Dziwna sytuacja. Chyba nie takiego obrotu spraw spodziewał się Alt. Wszystko wskazywało na to, że ta dwójka nie widzi się po raz pierwszy.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Centralny Plac   Sob Lut 09, 2013 2:37 pm

Jak zwykle, gospodarz był słabym słuchaczem bo się tylko rozglądał po placu, ale co dziwniejsze dziwnie się wpatrywał w ich łysego znajomego...jakby się znali, a przynajmniej na to wskazywał jego dziwny wyraz twarzy, ale znając życie Altairowi tylko się to zdawało. Sądził by tak nadal, lecz ten po prostu zszedł po schodach na chodnik zbliżając się powoli do Kamaro.
"-Co on wyprawia? Życie mu nie miłe?"
Jednakże chłopak niestety wielkiego wyboru nie miał toteż musiał ruszyć za Yaro i zobaczyć jak to wszystko dalej się potoczy...cóż taka była jego ciekawska natura. Gdy tylko usłyszał imię Kamaro wypowiedziane przed dziadka z dość ciekawym pytaniem, to czarnowłosy zamarł w bezruchu nie wiedząc co się do okoła niego dzieje. Najwidoczniej obaj znali się co było dziwne, aczkolwiek cwaniaczka pewnie tak samo zaskoczyło. Popatrzył się w stronę łysola. Ten tylko szeptał coś do siebie, że to nie możliwe i tym podobne, a jego twarzy wyrażała strach, gdy tak patrzył na staruszka. Altair po osłupieniu jednak postanowił się ruszyć i poszedł w stronę lorda. Nadal nie wiedział co się dzieje, ale jedno było pewne...znali się a Kamaro go się obawiał. Tak to był strach, to na pewno był strach, ale jak to możliwe, że ten łysol go się boi? To prawda dziadunio jest silnym wojownikiem, chociaż najlepsze lata ma za sobą, ale żeby go się aż tak bać? To jeszcze bardziej zaciekawiło krwistookiego i w pewnym momencie odezwał się do nich.
-To wy się znacie? Co się tu w ogóle dzieje.
Miał nadzieję, że przynajmniej na to pytanie odpowie gospodarz, ale na wszelki wypadek nie opuszczał gardy bo jeśli chodzi o łysego Kamaro to jest wszystko możliwe.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Centralny Plac   

Powrót do góry Go down
 
Centralny Plac
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw nieopodal głównej ulicy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Miasto Centralne-
Skocz do: