Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Park   Sro Maj 30, 2012 12:19 am

First topic message reminder :

Jedyne względnie zielone miejsce w mieście, z oczkiem wodnym po środku. Ludzie, a właściwie to Saiyanie, lubią tu przychodzić, by odpocząć od zgiełku, zapomnieć o wszystkim, bądź zwyczajnie, umawiają się na pojedynek.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Rota



Liczba postów : 179
Data rejestracji : 16/10/2015


SCOUTER
HP:
120/120  (120/120)
Ki:
90/90  (90/90)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Park   Nie Sie 27, 2017 4:47 am

Jak zawsze, wszyscy razem zjedli obiad. Nie był on na bogato, bo w sumie skończyło się na jedzeniu z puszek ugotowanych nad paleniskiem, ale im to nie przeszkadzało. Liczyła się ta atmosfera, która pojawiała się, kiedy wszyscy zbierali się razem, aby zasiąść razem do wspólnej strawy. Każde z nich opowiadał o tym, co robiło tego dnia, jak się czuje. Starali się nie mieć przed sobą żadnych większych tajemnic, bo jak wiadomo każdy ma jakieś tam sekrety, z którymi nie chce się dzielić.
Czas mijał im szybko i nim się zorientowali, zaczęła nadchodzić godzina, o której wspomniał Orion Redowi. W sumie, to Orion powątpiewał, że ten osobnik zjawi się w miejscu, o którym wspomniał. Nie zdziwiło go również, że kiedy zwracał się do Roty, która spała, że wie, gdzie go szukać, bo założył mylnie, że ogoniasta jest kadetką na przepustce, bądź coś podobnego. Zapewne Czerwony miał na myśli Akademię Wojskową, ale nie Orion nie miał zamiaru posyłać tam Roty. Miał swoje powody, a ona bezgranicznie mu ufała. Skoro wybrał takie miejsce, a nie inne, musiał mieć jakiś plan. Chociaż nie była do końca pewna jaki.
W każdym razie, Rota, po ubraniu się w swój kombinezon, do kompletu buty oraz czerwoną bandamkę na głowę oraz zabraniu swojej specjalnej kulki, która miała możliwość odczepienie do bransoletki za pomocą łańcuszka, ruszyła na miejsce spotkania. Sama się zastanawiała, czemu Red akurat podszedł do niej i do Altadora. To, że wszyscy patrzyli na zielonego to nie była żadna nowość, poza tym od pół roku tam przychodzili i była przekonana, że większość już gości pubu, przywykło do ich obecności. Jak widać niekoniecznie. Czerwony zaliczał się bowiem do grona tych, którzy się do tego nie zaliczali.
Jak tylko weszła do parku rozejrzała się dokładnie. Była tutaj pierwszy raz, mimo tego, że na Vegetcie tkwiła już pół roku, to jakoś nie przyszło jej do głowy, żeby tutaj przyjść. Podziwiała okolicę, szukając oczka wodnego o którym mówił Orion. Szybko takowe znalazła. W sumie, nie trudne to było, jakby nie patrzeć, dość widoczny element otoczenia plus jedyny z wodą.
Przeciągnęła się, kiedy zatrzymała się niedaleko niego. Podparła się pod boki i przyglądała się temu, dziełu sztuki o ile to tak szło nazwać. Obserwowała także mieszkańców, którzy mimo że pora była jaka była to i tak jeszcze się tutaj ktoś kręcił cały czas. Rota ziewnęła po czym usiadła na kamiennym murku. Zastanawiała się, czy ten jegomość się zjawi czy też nie.
Przyszła nieco wcześniej, dlatego zaczynała się nudzić i to bardzo. Wodziła wzrokiem po swoich butach, a wtedy dostrzegła kamyczki. Uśmiechnęła się do siebie. Zebrała ich dość sporo i do tego wybrała takie, nie za duże, nie za małe, można rzec w sam raz. Położyła zebrane rzeczy na murku. Poruszała ramionami, wyprostowała ręce i strzeliła palcami u dłoni. Jak ona tego dawno nie robiła! Wzięła kamyczki i zaczęła nimi żonglować. Nie stanowiło to dla niej najmniejszego problemu, wszak przecież tego się nauczyła. Z początku, z racji przerwy miała lekki kłopot z wpadnięciem w rytm, ale po chwili było już wręcz idealnie. Zaczęła spacerować wzdłuż murku. Miała dobrą podzielność uwagi, więc nie wpadła ani razu.
Dzieciaki, które bawiły się niedaleko od razu podeszły od pani, która żonglowała. Rota tylko się uśmiechnęła. Lubiła bowiem dzieciaki. Coś ją ciągnęło do nich. Do tego, zawsze chciała mieć potomka. Nie była jednak świadoma tego, że takiego posiadała, ba w dodatku był chłopcem, który, zgodnie z tym, czego dowiedział się Orion wrócił do zmysłów i szukał matki. Nie wiedział jednak, że ta jest tak blisko, a nawet jeśli to o nim w ogóle nie pamiętała.
Dzieciaki oczywiście chciały więc Rota nie przestając żonglować, weszła na murek, po którym zaczęła chodzić. Gromadka urwisów podążała za saiyanką ciesząc się z tego małego pokazu. Ich rodzice od razu zainteresowali się kobietą, która nic sobie robiła z niewielkiej widowni jaka teraz na nią patrzyła. Uwielbiała sztuczki akrobatyczne, dlatego dla niej nie było to problemem. Wszak nie raz w taki sposób, razem z demonami czy nameczaninem zarabiała na życie. Dla niej, można by rzecz, że był chlebem powszednim. Poza tym sprawiało jej to frajdę.
Mimo, że żonglowała, to i tak starała się wypatrzeć Czerwonego, czy rzeczywiście się pojawi. Jednak jej wzrok przykuł uwagę ktoś inny. Niedaleko od nich dostrzegła skradającego się za młodą saiyanką chłopaka. Rota ustawiła się tak, żeby go widzieć, bardzo dokładnie. Oczywiście robiła to tak, aby ten niczego nie zauważył, podobnie jak jej mała widownia.
-Pokażę wam inną sztuczkę.-puściła do gapiów oczko.
Złapała kamyczki, a potem odłożyła na murek. Wyjęła ze swojej kieszeni małą, kremową kuleczkę z łańcuszkiem. Przyczepiła do prawej, szerokiej i pozłacanej bransolety za pomocą długiego łańcuszka. Zamachnęła się, po czym wyrzuciła kulkę przed siebie.
Złodziej, który myślał, że nie został dostrzeżony, jakże się zdziwił, kiedy do gumowa kulka przykleiła się do portfela, a potem zabrała przedmiot.
-Co jest?!-młodzik próbował złapać skradzioną rzecz, ale wtedy wpadł na Rotę, która wyrosła przed nim niczym drzewo-Odsuń się, laseczko, stoisz mi na drodze.
-A wiesz, że nie wolno kraść?-zabawnie brzmiał oto z ust kogoś, kto sam często dopuszczał się tegoż procederu.
Saiyanin, widząc, co trzyma kobieta w ręku zaatakował ją. Z racji ataku z zaskoczenia, oberwała w twarz. Dała kilka kroków do tyłu.
-Masz coś, co należy do mnie!-ogoniasty wyprowadził kolejny cios.
-Poprawka, to nie należy do ciebie.-Rota bardzo uważnie obserwowała przeciwnika, zwłaszcza jego oczy.
To pozwoliło jej na unikanie ciosów. Widać także było, że chłopak nie był zaprawiony w boju, więc Rota, na swoje szczęście miała przewagę. Niewielką, ale jednak. Poza tym, umiejętność walki wręcz także się jej teraz przydała.
Bez problemu zablokowała wyprowadzane ciosy, jeden za drugim. W końcu zrobiła unik, a ogoniastemu zasadziła kopa w dupę. Tym sposobem, chłopak wpadł do sadzawki.
Rota śmiała się, widząc jak niedoszły złodziej ucieka w popłochu, cały czerwony ze wstydu. Kobieta oddała portfel właścicielce, a potem usiadła na murku. Dała znać swojej widowni, że koniec przedstawienia.
Wiedziała, że Orion za ten numer zasadzi jej korków na głowie. Nie spodziewała się, że to tak szybko nastąpi. W jej kieszeni coś zawibrowało i wydało delikatną melodyjkę. Na twarzy Roty pojawiła się dość dziwna mina. Wyjęła z kieszeni coś, co wyglądało jak kalkulator.
I w istocie to był kalkulator, tylko przerobiony tak, aby był komunikatorem. Po jego prawej stronie, w kółeczko był mały ekranik, w którym pojawiła się twarz Oriona, z niezbyt zadowoloną miną. Tuż wyżej, nad mini wyświetlaczem była mała kamerka, przez którą było widać Rotę.
-Możesz mi powiedzieć, co ty wyprawiasz?!-Orion był zły.-Mieliśmy się nie wtrącać i nie rzucać zbytnio w oczy swoim zachowaniem, czyż nie?
-Przepraszam, ale on chciał okraść tą dziewczynę.-Rota wystawiła język.
-Jak ja cię zaraz pacnę ,w ten durny babski łeb to zobaczysz!-Orion fuknął na kobietę-Ech...ja rozumiem, że chcesz czasem pomóc, bo tak robimy, ale proszę cię, nie leć z każdą pierdołą, dobra? Ech i co ja z tobą mam? I co przyszedł?-ogoniasty westchnął głośno.
-Przepraszam.-Rota podrapała się po policzki-Szczęście?-zaśmiała się głupkowato-Niet. Nie przyszedł. Jak nie przyjdzie za piętnaście, dwadzieścia minut spadam stąd.
-Dobrze. Tylko uważaj na siebie i w nic się nie właduj, dobrze?-Orion tylko pokiwał głową, po czym rozłączył się.
Rota popatrzyła na przerobiony kalkulator. Zabawne ile takich zbędnych rzeczy, może nagle okazać się przydatnych. Schowała a la komunikator, po czym usiadła na murku, w jego wzdłuż. Zgięła nogi w kolanach, a potem objęła je rękami. Wsparła na kolana brodę, a ogon owinęła wokół pasa. Zaczęła rozmyślać nad tym ile jeszcze czasu zajmie im naprawa statku. On już chciała stąd odlecieć, tam w gwiazdy.
Spojrzała tęsknym wzrokiem na niebo.
-Chcę do domu...do gwiazd...nie chcę tutaj więcej być...ani minuty dłużej...jestem chora będąc tutaj...tkwiąc w tej nudnej codzienności...-szepnęła do siebie.
Odwróciła głowę tak, aby patrzeć na okolice parku. Z jakiegoś powodu, chciała by ten dziwny koleś, o nadętym ego się pojawił. Nie rozumiała tylko dlaczego...
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Park   Czw Sie 31, 2017 12:00 am

Mężczyzna wysłuchał słów nameczanina i zielony miał szczęście, że mówił na odległość. Gdyby, ktoś z żołnierzy Vegety pozwolił sobie na taki komentarz niechybnie zbierałby zęby z podłogi.

- Uczucia są ważne i owszem ale pokazywanie ich przeciwnikowi skończy się tym, że zostaniesz zmiażdżony nim przeciwnik użyje siły. Wystarczy kilak słów abyś rozpadł się sam. Swoją historię piszemy samo codziennie dodając kolejne strony ale jeśli Ty wolisz codziennie pisać: zjadłem śniadania, przerzuciłem kilka paczek, zjadłem obiad, kolację i poszedłem spać to tylko Twoja sporawa.

Co jak co, ale Reda nie należało drażnić ani wyjeżdżać z moralizatorska gadką. Co innego, gdy pojawił się Orion, inna kultura, inna persona, a nie szczeniak który pozjadał rozumy. Aż miło było spotkać takiego wojownika na swojej drodze. Mężczyźni nie potrzebowali słów, aby się zrozumieć. Trener uśmiechnął się i kiwnął potakująco głową, że akceptuje warunki spotkania.

W międzyczasie Red podpisał jeszcze kilka raportów, zrobił sobie mocnej kawy i przyszykował się do wyjścia. Zbroję, pelerynę i rękawice zostawił w biurze, uszanował prośbę starszego wojownika i postanowił nie prowokować. Wychodząc wpadł do kwater Oddziału Specjalnego i zabrał ze sobą kogoś na spacer.

Czerwony uniform rzucał się w oczy wystarczająco mocno z oddali ale jakby tego było mało obok Reda szedł majestatycznie wielki wilk, którego środowiskiem naturalnym są lodowe pustynie planety Iceberg. Zwierzę mierzyło około metr dwadzieścia w kłębie. Kawał fioletowo-białego gęstego futra jeszcze bardziej rzucał się w oczy. Kilkanaście metrów przed Rotą, Trener zdjął swój scouter i schował do kieszeni, natomiast wilk lekko i zwinnie przy truchtał do dziewczyny wciskając swój mokry nos w jej brzuch.

Spoiler:
 

- Nie bój się, nie gryzie jeśli nie da mu się powodu ale potrafi być złośliwy. Dziewczyna, która się nim zwykle opiekuje jest na misji i Falcon czuje się samotny
– wyjaśnił.

Red złapał zwierzę za obrożę i odciągnął od Saiyanki, każdy by się przestraszył jak taki wielki basior ładuje mu się na kolana. Wilk obrócił łeb w stronę Saiyana i kichnął na niego z dezaprobatą, po czym wpakował swój ogromny łeb na kolana Roty, a rozumne oczy wpatrywały się w nią odważnie.

- Bardzo lubi drapanie za uszami i pod brodą. Potrafi zrozumieć naszą mowę i jak zauważyłaś ma własne zdanie na każdy temat.
Saiyanin uśmiechnął się ciepło. To był dobry pomysł zabrać ze sobą Facona, zwierzęta zawsze przełamują lody, a przy okazji wilk zostanie wytarmoszony i drapany, tak jak lubi. Red pozwolił sobie na chwilę przymknąć oczy i delektować się powiewem lekkiego wiatru i zapachem skoszonej trawy.

- Dawno tu nie byłem. Ale wracając do meritum. Twój opiekun wspominał, że nie chcecie pieniędzy ale propozycja nie pochodziła ode mnie. Cóż, w takim razie po co się tu spotykamy?
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Rota

avatar

Liczba postów : 179
Data rejestracji : 16/10/2015

Skąd : Wielki Świat

SCOUTER
HP:
120/120  (120/120)
Ki:
90/90  (90/90)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Park   Czw Sie 31, 2017 3:58 am

Altadora było dość ciężko zrozumieć. Nie miała to być jakaś bardzo umoralniająca gada, po prostu chciał przekazać Redowi przesłanie. Przesłanie, z którego jasno wynikało, że ci, o których mówił nie pamiętają swojej przeszłości, a swoją historię muszą pisać na nowo, od zera, tylko dlatego, że ktoś postanowił zabrać im to, co dla wszystkich jest najcenniejsze czyli nic innego jak wspomnienia. Cała ekipa nie miała, już problemu ze zrozumieniem nameczanina, natomiast ktoś, kto go nie znał, mógł mylnie oceniać. Cóż, tak się zdarza, kiedy ktoś kogoś nie zna.
Rota była pewna, że czerwony się jednak nie zjawi. Jakże się miło zaskoczyła, chociaż bardziej zainteresował ją towarzysz Czerwonego, na którego widok kobieta rozpromieniła się.
-Jaki ty jesteś milutki!-Rota w ogóle się nie bała tak wielkiego stworzenia, co na swój sposób było dość zaskakujące-Jaki ten twój pan jest niedobry, co nie? Nie daje swojemu pupilkowi się przywitać!-saiyanka kucnęła, tak aby zrównać wzrok ze wzrokiem wilka-Jakie ty masz ładne imię. Falcon, hoho, takie męskie!-Rota była bardziej zainteresowana towarzyszem Reda niż nim samym.
Jeszcze do tego to, w jaki sposób zwracała się do Falcona. Jej głos był delikatny, przyjazny i pełen radości. W sumie, ogon, który poruszał się radośnie świadczył o tym, w jak dobrym nastroju znalazła się kobieta. Falcon niejako, wybił ją z dość smutnych rozmyślań. Rota tak bardzo chciała wrócić w kosmos, tam gdzie było jej miejsce. Bardzo tęskniła za mrokiem, w którym dostrzec można było jaskrawe światło gwiazd, planet, czerwonych czy białych karłów, a nawet stacji kosmicznych czy innego tego typu rzeczy. Brakowało jej tego, z każdym dniem coraz bardziej, pozostałym w sumie też.
-Zwierzęta mogą nas bardzo wiele nauczyć, proszę pana.-Rota położyła dłoń na wielkim, wilczym łbie-Potrafią nam pokazać to, czego my nie jesteśmy w stanie.-kobieta wstała z klęczek i spojrzała, nieco smutnym wzrokiem na Reda-Szkoda, że niektórzy nie doceniają tego, że gdyby nie zwierzęta, nie dość, że nasz świat byłby nudny, to nie byłoby i nas.-przyglądała się z uwagą Redowi u musiała przyznać, że wyglądał pociągająco, ale nie tak bardzo jak Orion kiedy się zamyślał.
Na ostatnie słowa Reda, po prostu cicho zaśmiała się, a przystawiła przy tym do ust zamkniętą w dłoń pięść lewej ręki.
-Orion nie jest moim opiekunem, znaczy może i jest dla nas jak opiekun, chociaż dla mnie jest kimś...naprawdę ważnym.-twarz Roty ozdobił pogodny wyraz-Gdyby nie Orion...-ogoniasta złapała się prawą dłonią za lewe przedramię, a jej wyraz twarzy szybko się zmienił, na taki, który wyrażał pełno bólu-...-Rota spojrzała na Reda wzrokiem pełnym bólu.-Mam nadzieję, że nie jest pan typem osoby, która jeśli ktoś mu nie jest potrzebny wyrzuca go na śmietnik, niczym niechcianą zabawkę, bo jest już tylko zbędnym balastem...-kobieta odwróciła się tyłem do do Reda, po czym spojrzała w niebo.
Czerwone promienie delikatnie oświetlały jej lico oraz sylwetkę. Kobieta wyciągnęła prawą rękę ku górze, jakby chciała sięgnąć nieba, mimo iż wiedziała, że nie jest to możliwe.
-A tak w ogóle to...-Rota ponownie odwróciła się do Reda-...przepraszam pana za Altadora. On jest dość specyficznym nameczaninem. Sama nawet często miewam problemu ze zrozumieniem go. Chociaż, to wielka rzadkość, że w ogóle się odezwał. On...tak mało rozmawia. Nikt nie wie dlaczego w sumie. Możliwe, że już tak ma.-kobieta znowu nieznacznie się uśmiechnęła.-Mam nadzieję, że wybaczy pan mojemu przyjacielowi.-podrapała się palcem po prawym policzku.
Spojrzała pomarańczowymi oczami na Reda. Może i patrzenie na innych nie było kulturalne, to ona jednak chciała zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Zawsze, ktoś w jakiś sposób się wyróżniał, poza tym, podobnie jak przy Orionie czy Altadorze, czuła się jak kurdupel, będąc w towarzystwie Reda. Wiedziała, że jest niska, dlatego patrzyła na innych z dołu. Chociaż, bycie niskim na swoje plusy, ale to już mała tajemnica Roty.
Kobieta zastanawiała się, kim w ogóle jest mężczyzna, skoro nawet Orion podszedł do niego tak profesjonalnie. Co ciekawe, nie czuła zbytnio strachu przed Redem, chociaż, może to była tylko gra ze strony mężczyzny? Musiała się mieć na baczności. Poza tym, nie przez przypadek Orion wybrał park na ich spotkanie. Znał doskonale problem Roty odnośnie mężczyzn, ale zapewniał ją, że ten facet na pewno nie powinien zrobić jej nic złego. Mimo, że ufała nad życie Orionowi, to jednak miała się na baczności. Już raz dała się wykołować, a to dało taki efekt, że straciła swoje życie, ale także i godność, jako kobieta.
Przez to wszystko zaczęła się czuć źle, bo jej myśli poczęły krążyć wokół tego, co ją spotkało. Dlatego właśnie, cofnęła się na dobre kilka kroków od Reda. Jeszcze jak zaczęła czuć wzrok kilku osób, które akurat niedaleko przechodziły to zaczynała odczuwać jakiś dyskomfort. Co jeśli ten facet tylko udawała miłego? Co jeśli Orion się mylił?
Rota dała znowu kilka kroków do tyłu, aby być jak najdalej od mężczyzny. Ogon podkuliła pod siebie, ale ten mimo tego nastroszył się niczym szczotka do włosów. Kobieta zaczęła odczuwać strach przed Redem. Patrząc na niego zaczęła w nim widzieć tego, który ją skrzywdził. Nie, nie chciała w ten sposób źle ocenić mężczyznę. Po prostu w złym momencie jej myśli zaszły na ten, zakazany rozdział jej życia, o którym tak mało wiedziała. Na jej twarzy widać było przerażanie, ale też coś w rodzaju błagania o pomoc.
Wszystko zaczęło się zdawać dla niej przytłaczające. Jeszcze te szepty, które stawały się jakby wyraźniejsze. To samo dźwięk poruszanej wiatrem trawy, wody, kroków czy innych odgłosów.
Kobieta zaczęła się cofać, a przy tym zakryła ręką uszy. Nie chciała słuchać tych dźwięków. Jeszcze, jakby tego było mało, znowu nieświadomie przywołała obraz, o którym chciałaby zapomnieć. Widok oprawcy, który zrobił jej największą krzywdę i jeszcze się z tego cieszył. Rota uniosła głowę, a kiedy napotkała wzrok Reda przeraziła się.
-Odejdź...nie zbliżaj się...-zacisnęła mocno powieki, aby tylko nie patrzeć na mężczyznę.-Nie zbliżaj się...ja już nie chcę...nie chcę! Odejdź!-Rota krzyknęła bardzo głośno, a do tego zaczęła walczyć ze łzami próbującymi wydostać się spod jej zaciśniętych powiek..
Małe rzeczy, jak kamienie zaczęły się nieznacznie unosić i jakby elektryzować. Jeśli Red był domyślny, zorientował się, że kobieta nie panuje nad Energią Ki, która teraz pod wpływem emocji zaczęła wymykać się spod kontroli.
Rota, cofając się, wpadła na jakiegoś mężczyznę. Ten, chciał tylko spytać czy wszystko w porządku, dotknąć jej ramienia, ale ale ona odepchnęła go przerażona.
-Zostaw mnie!-fala Energi Ki rozeszła się dookoła, a jej źródłem była Rota, która po tym wszystkim po prostu upadła nieprzytomna na chodnik. Mężczyzna, który chciał jej pomóc tylko podniósł ręce w geście obronnym po czym, po prostu uciekł.
I tak oto, Red poznał odpowiedź na swoje wcześniejsze pytanie, dotyczące tego, czemu Orion nie zdecydował się na finansowe wsparcie, tylko na coś innego, gdzie tym czymś była próba pomocy Rotcie, która przez eksperymenty nie mogła w żaden sposób zapanować nad swoją Energią Ki.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Park   Sob Wrz 02, 2017 12:23 am

Red był zadowolony z zabrania wilka z sobą. Napięcie u dziewczyny spadło, przynajmniej chwilowo i mogła pokazać część swojego oblicza, a to dla każdego nauczyciela cenna wskazówka.
Z początku tylko przytakiwał głową, nie miał ochoty wdawać się w dyskusje na temat natury świata.

- Moim obowiązkiem w Akademii jest trening żołnierzy, którzy przeszli podstawowe szkolenie. Mam to szczęście, że moja praca nie polega na odsiewaniu ziarna od plew, a uczniów dobieram sobie sam. Nie musisz przepraszać za swojego przyjaciela, młodość to prawo do popełniania błędów. Może kontakt z Guru Nameczan pomorze mu poukładać w sobie to i owo.

Chwilę później stało się to, czego oczekiwał Orion. Trener spokojnie przyglądał się całemu sytuacji nie ingerując i pozwalając Rocie pogrążyć się w niszczącym wspomnieniu. Po wszystkim pochylił się nad ciałem nieprzytomnej dziewczyny. Wilk cicho zaskomlił i spojrzał na Saiyan.

- Orion Ty skurczybyku – skomentował półgłosem Czerwony. Już zdążył się zorientować, w jakie maliny go wpuszczono ale z drugiej strony w końcu jest Trenerem w Akademii Wojskowej Vegety, kto ma pomóc Rocie jak nie on. Wziął dziewczynę na ręce i zaniósł wprost w jej najgorszy koszmar, do budynków Akademii.

ZT Biuro trenera, pisz od razu tam --> http://dbng.forumpl.net/t600-biuro-trenera

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Miasto Centralne-
Skocz do: