Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wzgórza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wzgórza   Sob Lut 14, 2015 8:29 pm

First topic message reminder :

Jest to miejsce, gdzie nameczanie znajdą spokój od mieszkańców wiosek. Wzgórza też są idealnym miejscem na trening oraz spokojną rozmowę dwójki osoboników. Tutaj można skryć się za wzgórzem i porozmawiać tak, że nikt nie usłyszy. Jest to rozległa przestrzeń.

OoC:
W tym miejscu regeneracja KI następuje szybciej.
20% regeneracji KI, HP normalnie.
Ki regeneruje się nawet w walce sparingowej. 10% na turę!


______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
KOŚCI



Liczba postów : 579
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pią Wrz 01, 2017 4:35 pm

The member 'NPC.' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Procent' : 38
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Van'D



Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pią Wrz 01, 2017 8:08 pm

 - Mistrzu... Choć poznałem cudowne uczucie waszego wsparcia i miłości do bliskich... Powiedziałeś mi kiedyś że będę miał szansę odzyskać samego Siebie... Walczyłem jak Lew żeby świat był taki jak ja go sobie wyobrażałem... Ty natomiast pokazałeś mi, aby stawać do walki tylko wtedy kiedy to konieczne... Jesteś jedynym przyjacielem jakiego miałem... Będę poszukiwał tej mocy... "

Walka wewnątrz rozdartej duszy Vana dobiegła końca, mimo wielkich starań nie był wstanie przebić się przez rzeczywistość, został sprowadzony w jednym celu. Jak bardzo chciałby się sprzeciwić i wyrzec zadania swoich stwórców, nie był wstanie tego uczynić, nie teraz. Słowa Takio wpędziły go tylko w większe poczucie winy, z jakim już teraz nie mógł sobie poradzić. Udało mu się jedynie kupić trochę spokoju myśli, w tym miejscu uśpił mroczne JA, kojące uczucie, chciał się nim cieszyć jak najdłużej. Usiadł podpierając się rękoma za plecami, głowę miał skierowaną do dołu, a on sam wpatrywał się w ziemię.

- Jest dla mnie ważniejszy niż wszystko na tym świecie... Jego wiara we mnie niema sobie równych... Odejdź Taiko... Dziękuję Ci za ratunek, zostaw mnie w tym miejscu... Jak mówiłeś... Nie będę liczył na pomoc... Wróć do wioski... -
westchnął kończąc.

Na moment zagubił się we własnych myślach, teraz mógł sobie na to pozwolić, choć na chwilę czuł się wolny od dręczącego go mroku, wspaniałe uczucie. Magia tego miejsca była fenomenalna, gdyby taka harmonia mogła panować w jego duszy, ale jak miał ją odzyskać. Przecież nie zginął, więc jego duch musiał być nadal obecny ale otoczony skrycie w siłach zła. Half chciałby wyrwać swoje człowieczeństwo i na powrót stać się wolny.

- Jak daleka jest ta podróż Staruszku... Dlaczego pojawił się Taiko i jakie ma zadanie... Mam nadzieję że niedługo się spotkamy...

Van zamknął oczy i zastygł w bezruchu, jego duch napełniał się nieskończonym smutkiem ale i tak było to lepsze niż demoni głód. Teraz czuł  że żyje i każde takie doznanie było dla niego jak lekarstwo. Nie skupił się nawet na tym czy Taiko został w tym miejscu czy nie. Nie znam calu ani jego zamiarów, nie wiedział nic o nowym przybyszu. Czy zrobił dobrze odsyłając go do swoich, tego nie wiedział, ból jaki go rozdzierał nakazał mu odepchnąć zielonego.
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pon Wrz 04, 2017 1:33 pm

Taiko wysłuchal słów Vana lekko dysząc. Patrzył na niego nieobecnym wzrokiem. Jego uścisk na ramionach demona zelżał, mina stała się początkowo zamyślona, a potem spokojna. Powrócił ten typowy dla niego grymas niezadowolenia. Powstał z kolan, na których pozostał ślad trawy. Uwierzył. W słowa swojego brata.

- Jesteśmy braćmi, Vanie. Nawet, jeśli się różnimy. Odchodzę. Mam swoje sprawy do załatwienia. Chcę się jednak z tobą spotkać w bardziej sprzyjających okolicznościach. Odnajdź mnie, gdy nadejdzie ten czas. – po tych słowach nie obracał się już tylko wystrzelił w powietrze. Zniknął na horyzoncie.


Dokąd teraz zmierzasz?

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Nie Wrz 10, 2017 10:41 pm


[ TRENING Vana. 1 # ]


" Half nie znał tego nameka, jednak wydawał się godny zaufania... Nie był wodzem ale na pewno warto było mieć go po swojej stronie... To z jaką łatwością poradził sobie w barze było godne uznania, Van długo zastanawiał się jaką siłą dysponuje przybysz... Wyszkolenie zielonych może nie było najlepsze ale jeśli chodzi o moc i techniki, byli dużo ciekawsi... "

Van jeszcze jakiś czas wpatrywał się w bezchmurne niebo, magia tego miejsca pomogła mu w jakiś sposób dojść do siebie. Jeżeli miał możliwość nawet na chwilę oderwać się od ciemności, to było warto, wspaniałe uczucie. Pozostając w zadumie wrócić myślami do sytuacji z baru u Bobo, gruby sprzedał im wtedy dość cenne informacje. Była to oczywiście kolejna niewiadoma i zagadka znów się poszerzyła o kolejne postaci. Jeśli wierzyć barmanowi, half będzie musiał się mieć na baczności, lodowi i ich intrygi znacznie przewyższają możliwości jednego Demona. Niewątpliwie potrzebował się wzmocnić i to dość szybko, nie był pewien czy poradziłby sobie z grupką jaszczurów na tą chwilę.

- Mistyczne siły tego miejsca są idealne... Moje zmęczenie odchodzi dużo szybciej a w połączeniu z regeneracją mogę ćwiczyć o wiele efektywniej... Kochana planeta... Po raz kolejny mnie zaskakuje ile jeszcze sekretów skrywa, kto wie...

Wojownik podniósł się z miejsca i rozejrzał wokół. Poczuł chęć posiadania większej mocy, potrzebował nowych pokładów energii, Namek nie jest tak bezpieczne jak może się wydawać. Przyszła pora rozprostować kości... I poprosić starego przyjaciela o przysługę...


" Obaj dysponowali nowym ciałem, więc dla oby wzmocnienie się było rzeczą pierwszorzędną... Van'D uśmiechnął się i zmaterializował, pozostawiając wymowny wyraz twarzy jakby spodziewał się tego scenariuszu... Ukłonili się sobie i przyjęli własne postawy bojowe... Bardziej wojownicza pasująca do Halfa i spokojna, płynna do Demona... "

- Czynisz mi wielki zaszczyt - Powiedział i przyjął odpowiednią postawę. Imponowało mu, że Van jest nadal pełen sił, a do tego nie stracił ducha walki.

- Zaczynajmy - Wykrzyknął Halfi i wystrzelił przed siebie.

Czując się doskonale i w pełni sił, od razu stworzył sobie okazję do ataku. Być może zdążyłby zmusić Demona do uległości ale planem było samo wzmocnienie. Demon słynął ze spryty i poruszał się bardziej jak kleryk, zręcznie jakby do rytmu muzyki. Nieoczekiwanie wykonał zmyślny obrót i złapał Van'a za ramię po czym wykorzystał jego własną siłę przeciwko niemu. Stawy Błękitnego przeszył ból i mężczyzna nie miał wyboru, musiał ustąpić i pozwolić demonowi na rzut, inaczej ten wyłamie mu kończynę. Wojownik runął na plecy i momentalnie pozbierał się aby kontratakować. Jego ciosy były szybkie i dokładne ale zbyt proste do przeczytania. Sekwencja treningowa, owszem była uboga w widowiskowe kombinacje choć miała plusy. Mimo że zmęczenie w tym miejscy występowało rzadko to obaj walczący dawali z siebie ponad sto procent. Po raz kolejny Van uderzył plecami o ziemię, kolejne sprowadzenie obudziło w nim doświadczenie z dawnych lat. Zdołał pochwycić kostkę Demona równie sprawnie i wykręcał ostro w jedną to w drugą stronę, sam zrywając się przy tym na równe nogi. Tak wyglądał cały pojedynek, szereg kombinacji, uderzeń i obaleń które w normalnych warunkach potrafiłyby przesądzić o przebiegu walki. Tym razem Demon zaszarżował ale Van zdążył zerkać się ku niemu. Tym razem odpowiednio rozstawił stopy i cały układ sylwetki więc mroczny nie był wstanie wykorzystać siły przeciwko niemu. Z każdą mijającą chwilą zdawać się mogło że zwalniali ale magia tego miejsca od razu uzupełniała witalność. Błękitny co prawda nie był wstanie wykorzystać pędu Demona przeciwko niemu, gnojek dużo lepiej radził sobie z takim stylem walki. Mimo to nie zaszła taka konieczność. Postać mrocznego była smukła i wyważona, wypełniała go tylko olbrzymia moc, mimo sprawnie zarysowanych mięśni, nie umywało się to nijak do Vana. Wojownik był w kwiecie wieku i możliwości, mógł się poszczycić wspaniała muskulaturą i nie musiał korzystać z nadmiaru energii aby rzucać przeciwnikiem, jak piórkiem. Zmobilizowany ogoniasty napiął muskuły i rozpoczął kolejną rundę, zasypując przeciwnika gradem pięści, zwykłe proste uderzenia zlewały się ze sobą, były jak uderzenia szpady, każdy z nich mógł być śmiertelny. Tak oto walczyli kolejne trzy kwadranse, wymieniając się kombinacjami, powoli stając się silniejsi...


OCC: Trening CZĘŚĆ PIERWSZA.
Powrót do góry Go down
Online
Yotar

avatar

Liczba postów : 27
Data rejestracji : 31/08/2017

Skąd : Tomaszów Mazowiecki

SCOUTER
HP:
375/375  (375/375)
Ki:
470/480  (470/480)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Nie Wrz 17, 2017 10:19 pm

Kierował się w dosyć szybkim tempie w stronę wzgórz. Niestety, nie potrafił latać i musiał poruszać się po ziemi. Balali pewnie znał tą technikę i teraz dziwił się czemu Yotar nie odrywa się od ziemi. Droga na piechotę zajmie zbyt wiele czasu. Trzeba ją jakoś skrócić...
Muszę się tego wreszcie nauczyć
Widział Bukujutsu już kilka razy ale nigdy nie potrafił znaleźć chwili na naukę. No cóż chyba nadeszła odpowiednia pora. Spojrzał w stronę Balaliego.
-Leć pierwszy a ja niedługo dołączę
Nawet jeśli jego towarzysz protestował to nie zwracał na to uwagi. Całą uwagę poświęcał ruchom Balaliego dopóki ten nie wzbił się w przestworza. Yotar przez chwilę obserwował swojego pędzącego niczym rakieta znajomego a później wbił wzrok w ziemię.
-Moja kolej
Zacisnął pięści przywołując z pamięci to co widział przed chwilą. Może był to wynik talentu, szczęścia lub po prostu dobrej pamięci. Ważne, że chwilę później Yotar z uśmiechem stwierdził iż oderwał się od ziemi. Wznosił się powoli a w pewnym momencie udało mu się nawet wrócić do punkty wyjścia przez bardzo szybki upadek na grunt. Podniósł się i otrzepał ubranie z kurzu po czym znów wbił się w powietrze. Szło mu zdecydowanie lepiej i szybciej. Po kilku chwilach już wisiał w powietrzu kilkanaście metrów nad ziemią.
-Teraz tylko dogonić przybocznego Vetusa
Westchnął i wyciągnął przed siebie ręce po czym poleciał w kierunku Wzgórz, tym samą drogą co Balali. Może nie był tak szybki jak swój znajomy ale cóż... Yotar dopiero teraz nauczył się latać. Po drodze jeszcze kilka razy otarł się o jakieś drzewo a gdy dostrzegł wzgórza tak się rozpędził, że prawie się o jedno rozbił. No cóż... ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.
Obejrzał się za siebie by sprawdzić czy jego peleryna nadal zachowuje się jakby w okolicy był jakiś huragan. Będzie się musiał do tego przyzwyczaić.
Zatrzymał się dopiero gdy ujrzał wiszącego w powietrzu Balaliego. Chyba troszkę już tutaj czekał. Yotar kiwnął głową na powitanie i podleciał do niego.
-Wybacz, że kazałem ci tyle czekać.
Rozejrzał się po okolicy i znów westchnął. Najprawdopodobniej minie trochę czasu nim znów będzie miał jakieś wspólne zadanie z którymś ze strażników przywódców wiosek. Kusiło by urządzić sobie małą zabawę nim.
-Co powiesz na małą grę? Ty będziesz próbował mnie złapać i unieruchomić a ja zrobię wszystko by ci się to nie udało.
Uśmiechnął się i spojrzał mu w oczy po czym dodał nieco ciszej.
-Zobaczymy jak długo wytrzymam...
Kiwnięcie głową Balaliego odebrał jako odpowiedź twierdzącą więc szybko poleciał w stronę z której tutaj przybył. Cały czas patrzył się za siebie by móc ocenić szybkość przeciwnika. Jakież było jego zdziwienie gdy Balali nagle zniknął i pojawił się przed Yotarem. Nameczanin ledwo wyhamował i poleciał w innym kierunku.
Tym razem Yotar nie oglądał się za siebie bo miał całkowitą pewność, że towarzysz go ściga. Skupiał się na manewrowaniu między wzgórzami by jakoś zwiększyć dzielącą ich odległość. Po pewnym czasie schował się za jednym z nich i z uśmiechem obserwował jak strażnik Vetusa leci dalej. Niestety, chwile radości nie trwały długo bo minutę później Yotar ujrzał swojego znajomego po swojej lewej. Był na wyciągnięcie dłoni. Niektórzy pewnie dostaliby zawału na miejscu. Na szczęście do tej grupy nie można zaliczyć młodszego brata Vetusa, inaczej nie były wojownikiem i nie próbowałby łączyć tej profesji z mistycyzmem.
Do diabła... szybki jest. Zaczyna mnie to irytować
Na razie Balali krążył za Yotarem jak cień i nie atakował. To jeszcze bardziej irytowało Nameczanina, zobaczymy jak u niego z wytrzymałością. Wyleciał wysoko w górę i spojrzał na swojego przeciwnika.
-Zobaczymy jak sobie poradzisz z... tym
Mruknął pod nosem koncentrując się by chwilę później posłać w przeciwnika dwa Ki Blasty. Założył ręce na piersi i oczekiwał na efekt swojego ataku. Niestety, stało się coś zupełnie innego. Nagle Yotar poczuł dreszcz a sekundę później nagłe uderzenie bólu od ciosu który dodatkowo posłał go na ziemię. Nie udało mu się wyhamować i upadł na wzgórze cudem, przejechał kilka metrów zostawiając za sobą ślad i cudem zatrzymał się tuż przed krawędzią.
-Przegrałem
Powiedział do siebie powoli się podnosząc.

-----------------------
Koniec treningu
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sro Wrz 20, 2017 12:06 pm


Po krótkim treningu, jaki Yotar odbył z Balalim po drodze, obaj mężczyźni dotarli na miejsce. Znaleźli się w odległym zakątku rozciągających się po całej okolicy wzgórz. Każdy mógł tu znaleźć swój cichy zakątek z daleka od oczu i uszu niepożądanych obserwatorów. Panowała tu specyficzna aura skupienia i medytacji.

Balali poprowadził Yotara do konkretnego miejsca, gdzie zwykle można było spotkać Lalaikę.


Była to swego rodzaju jaskinia, ukryta pod powierzchnią lasu ścieżka wyryta przez wartki strumień wody. Rzeka spływała tu lekkim wodospadem. Roślinność była soczysto-zielona, wokół latały mieniące się punkciki, chochliki. Miejsce zapraszało, by spocząć na miękkim występie i dać się ukołysać do snu...

Niewątpliwie nie było tu Lalaiki, przynajmniej nie było go widać gołym okiem. Za to na środku jednego z występów skalnych rozciągał się parasol stworzony z energii KI.

Bariera:
 

A w swoim wnętrzu coś lub kogoś więził...


Była to kobieta. Yotar widywał już podobne stworzenia w wiosce jednogwiezdnej kuli, ponieważ istoty różnych ras czasem się tam zatrzymywały. Nigdy nie miał jednak okazji przyjrzeć się z bliska innej płci. Nameczanie nie mieli samic...

Ta osobniczka miała długie, białe włosy związane kokardą w kucyk. Za uszami wyrastały jej dwa rogi. Warte uwagi były też skrzydła jak u nietoperza oraz kobiece kształty ukryte pod niewielkimi strzępkami rozerwanego materiału. Bluzeczkę miała podartą, podobnie jak i czarną spódniczkę. Na skórze widoczne były krwawe przetarcia...

Dziewczyna leżała nieprzytomna na ziemi, nie było do niej dostępu, ponieważ otaczało ją pole energetyczne KI. Jedynie przez ułamek sekundy Yotarowi zdawało się, że lekko uchyliła zmęczoną powiekę oka, ukazując żółto-pomarańczową tęczówkę. Szybko jednak zamknęła ją.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Yotar

avatar

Liczba postów : 27
Data rejestracji : 31/08/2017

Skąd : Tomaszów Mazowiecki

SCOUTER
HP:
375/375  (375/375)
Ki:
470/480  (470/480)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sro Wrz 20, 2017 8:46 pm

Po tym jakże długim i dynamicznym treningu Yotar ruszył za swoim towarzyszem by odnaleźć miejsce w którym Lalaika spędzał czas na medytacji. Uważnie się rozglądał próbując dostrzec swojego przyszłego mistrza. Yotar mógł mu już przyznać jedno, miejsce na odpoczynek to on sobie potrafił wybrać. Nameczanin uważał całą planetę na której mieszkał za piękną ale to miejsce miało w sobie coś szczególnego. Miejsce było idealne do medytacji i od przybycia tutaj coś szeptało Yotarowi by położył się na trawie i odpoczął. Niestety, musiał odpędzić od siebie te myśli. Miał zadanie do wykonania.
Podziwiał widoki dopóki nie dostrzegł kobietę uwięzioną w polu energetycznym. Yotar po raz pierwszy miał okazję przyjrzeć się przedstawicielce płci pięknej. Nameczanie nie mieli kobiet. Widział co prawda kilka ogoniastych pań ale te dosyć szybko rozstawały się z życiem albo po prostu uciekały. Pewnie gdyby Yotar byłby Ziemianinem czy nawet Saiyaninem to otworzyłby szeroko oczy i wywalił język na wierzch ale cóż.... raczej nie Nameczanin. Jego bardziej ciekawiła tożsamość nieznajomej i sposób w jaki trafiła do tej nietypowej celi. Sama się raczej do takiego stanu nie doprowadziła. Ktoś jej musiał w tym pomóc...
-To raczej nie jest Lalaika
Diablica nie przypominała Nameczanina. Yotar mógłby przysiąc, że kobieta jest przytomna i przysłuchuje się ich rozmowie. Miał nadzieje, że nie zna nameczańskiego języka.
-Skąd ty się tutaj wzięłaś?
Spojrzał na Balaliego i jeśli nie uzyskał żadnej odpowiedzi lub zwykłe "nie wiem" wyleciał w górę i zaczął wodzić wzrokiem po okolicy przez kilka minut.
Później opadł na ziemię i obok klatki stworzonej z Ki i przyłożył dwa palce do czoła. Próbował za pomocą mocy mistycznych zajrzeć do głowy nieznajomej i czegoś się o niej dowiedzieć. Jak tu się znalazła, kto ją zamknął, czy widziała Lalaikę....
Uda mi się...
Wierzył w swoje umiejętności i liczył, że go nie zawiodą. Zamknął oczy koncentrując się na wyznaczonym sobie celu..
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sro Wrz 20, 2017 11:13 pm

- No nie, Lalaika nie wygląda jak dziwna kosmitka. – skomentował Balali, przyglądając się zachowaniu Yotara. Nie znał się na jakichś mistycznych sprawach. On tu był od spuszczania łomotu, a nie główkowania.

Dziewczyna początkowo nie ruszała się, gdy usłyszała zadane pytanie. Wyraźnie zatrzęsła się. W końcu zdobyła się na to, by przewrócić się z brzucha na obolały bok, tak, żeby Yotar mógł ją lepiej zrozumieć.

- Pomocy... – wyszeptała.

Yotar skupił w sobie energię. Nie wiedział, jak to się robi. Starał się po prostu samodzielnie to rozgryźć. Do tej pory używał KI w sposób ukierunkowany, miała dla niego coś zrobić, czego uczył go poprzedni Mistrz, wojownik. Tymczasem mistycyzm polegał na czymś z goła innym. Na kreatywnym wykorzystaniu pokładu mocy. Długa przed nim jeszcze ścieżka, by się tego nauczyć.

Talk czy inaczej, nawet, jeśli Yotar nie do końca kontrolował, co robi, odnosił wrażenie, że napotyka na mur. Silny, nieprzekraczalny mur do umysłu dziewczyny. Być może to kwestia umiejętności, żeby kiedyś był w stanie go przekroczyć. Nie jednak w tym momencie.

- Yotar, ona mi wygląda na demona. – rzekł ostrzegawczo Balali. – Nie lekceważ jej. Demony to gorsze skurczysyny niż niejeden saiyanin czy changeling. Kiedyś walczyłem z jednym. Potrafią nameka pożreć żywcem.

---
5% szans bazowo
10% za medytacyjne otoczenie
5% skupienie
5% (nieznane)
=25%
1-25 – rzut udany
26-100 rzut nieudany

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 579
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sro Wrz 20, 2017 11:13 pm

The member 'NPC.' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Procent' : 57

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Yotar

avatar

Liczba postów : 27
Data rejestracji : 31/08/2017

Skąd : Tomaszów Mazowiecki

SCOUTER
HP:
375/375  (375/375)
Ki:
470/480  (470/480)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Czw Wrz 21, 2017 9:40 pm

On też nie znał się zbytnio na mistycznych sprawach. W końcu mistrz Yotara uczył go jak walczyć a mistykom zostawiać to całe "hokus pokus, czary mary". Nameczenanin znał swoje możliwości i doskonale wiedział, że może mu się nie udać. Mimo tego spróbował po raz pierwszy mistycyzmy i.. poczuł jakby umysł demona odgrodził się od niego wielkim i grubym murem. Ścianą która na razie była dla niego nie do przejścia.
-Nie udało się
Mruknął nieco smutny po czym spojrzał na Balaliego. Posłał mu nieco zawiedziony wzrok po czym podniósł się i spojrzał na nieznajomą.
-Z naszej dwójki to ty jesteś silniejszy, jeśli uważasz ją za niebezpieczną to musi tak być. Poza tym, chyba nie siedzi w tej klatce za niewinność.
Nawet gdyby chciał jej pomóc to nie mógł. Jak miałby przebić się przez taką barierę? Nie znał żadnej potężnej techniki a uderzanie w tą kopułę prędzej zakończyłoby się oparzeniami niż zrobieniem wyrwy. Wzruszył ramionami i powiódł wzrokiem po całym ciele nieznajomej. Na pierwszy rzut oka wyglądała na pobitą, niewinną i bezbronną osóbkę. Ale Yotar dobrze wiedział, że pozory mylą. Może gdyby urodził się jako człowiek czy Saiyanin to gapiłby się na pewne części ciała które były widoczne przez skąpe i podniszczone ubranie kobiety no ale cóż... był Namekiem. A więc po stwierdzeniu, że jej budowa ciała różni się od Nameczańskiego dał sobie spokój z dalszym oglądaniem. W sumie, nie trzeba być geniuszem by stwierdzić, że mieszkańcy Namek w przeciwieństwie do diablicy nie mają, włosów, ogonów, rogów i kilku innych rzeczy o których nie warto raczej wspominać.
-I co teraz zrobimy? Wypuścić jej nie wypuścimy, pilnować jej nie możemy bo mamy znaleźć Lalaikę hmm...
Skoro nie mogę zajrzeć do jej głowy to mam inny pomysł
Nie było sensu szukać śladów stóp czy czegokolwiek innego w tym miejscu. Yotar obejrzał już całą okolicę i nic nie rzuciło mu się w oczy.
-Balali rozejrzyj się tutaj, może znajdziesz coś co mi umknęło
Yotar zaś przeniósł się na inny występ skalny i usiadł po turecku po czym zamknął oczy. Skoro wzrok go zawodzi to musi sobie poradzić w inny sposób. Lalaika był wojownikiem i mistykiem a więc osobą potężną. Młody Nameczanin zawsze uważał, że każdy zostawia za sobą jakieś ślady czy to w odciski stóp na ziemi czy w postaci energii. Wyciszył się i szukał właśnie tego drugiego. Jeśli ktoś spędza w danym miejscu sporo czasu to powinno dać się to wyczuć. Może nawet określić na tej podstawie jak dawno temu sobie stąd poszedł...
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pią Wrz 22, 2017 3:09 pm

Balali podszedł bliżej do bariery i przyglądał się uważnie dziewczynie.

- Dziwny jest, nie? Ma taki wyblakły kolor skóry ... – komentował, badając ją wzrokiem. – Albo ktoś go uwięził albo może wpadł w pułapkę. – postukał palcem w barierę, ale wyraźnie nie zamierzała puścić od tak.

Po tych słowach wzleciał do góry i zaczął dokładniej oglądać okolicę. Tymczasem Yotar skupił się po raz drugi. Początkowo nie wiedział nawet, jak to robić, ale zdał się na instynkt. Osoby utalentowane w mistycyzmie po prostu wiedziały podświadomie, jaki efekt chcą osiągnąć, a KI sama ich słuchała – z mniejszym lub większym skutkiem. Wkrótce zaczął odczuwać mrowienie w ciele. Schodziło ono na otaczający go trawnik i mknęło dalej przez okolicę. Gdy otworzył oczy, miał szczere przekonanie, że pewne miejsca lekko się mienią w promieniach słońca. Gdy zerknął na osłonę okalającą ciało dziewczyny, aż raziła w oczy. Gdzieś w głębi duszy poczuł, że byłby w stanie ją zneutralizować. Musiałby położyć na niej ręce i... pozwolić, by siły z zaświatów przeszły przez jego ciało i serce i powędrowały do energetycznego pola, niszcząc go. Nie był jednak w stanie przewidzieć konsekwencji takiego czynu...

- Yotarze, bez wątpienia odbyła się tu walka z użyciem KI. – odezwał się Babali, powracając ze zwiadu – Nie jakaś widowiskowa, ale jednak. Pewnie stąd te obrażenia na ciele demona.

Wtedy oczom Yotara ukazało się coś mieniącego się na trawniku nieopodal. Był to okrąg narysowany za pomocą skruszonego wapnia, który od dłuższego czasu rozwiewał wiatr...



Gdy próbował zbadać go zbadać, nagle poczuł, jakby ktoś uderzył go obuchem w głowę. Zapadła ciemność, a w jego uszach zaczęły szaleć jakieś nieprzyjemne dźwięki. Przeszył go dreszcz i niekontrolowany lęk.

- Yotar, wszystko dobrze? – zabrzmiał głos Balalego.

Yotar otworzył oczy, odgłosy zniknęły. Znów widział. Przewrócił się na plecy, nawet nie wiedział jak i kiedy.

---

Możesz
- Spróbować zdjąć osłonę nad dziewczyną i wtedy masz 70% szansy na efekt uboczny tego zachowania.
- Spróbować zdjąć osłonę nad dziewczyną i wykorzystać jej energię do spętania jej 90% szansy na efekt uboczny tego zachowania.
- Lub możesz próbować przepuścić mroczną energię przez Balalego i wtedy to on otrzyma stosowny procent szansy na otrzymanie efektu ubocznego, ale ty dostaniesz 10% szansy na to, że przy kolejnym użyciu mistycyzmu stracisz nad sobą kontrolę.
- Lub też możesz zostawić dziewczynę na śmierć zamkniętą.
- Lub też możesz wymyślić inne wyjście z tej sytuacji Very Happy

Kary
1-20 Uszczerbek na zdrowiu
21-40 Uszczerbek mentalny
51-60 Opętanie
61-70 Ujawnienie poniżającego/bolesnego/osobistego faktu z życia
71-80 Utrata wspomnień
81-90 stan agonalny
91-98 nie ma skutków ubocznych
99-100 rzucasz 2 razy i zyskujesz podwójny efekt uboczny

bazowo 50%
5% sprzyjajace otoczenie
5%za skupienie
5% nieznane
5% za wczesniejsze obadanie terenu wzrokiem
5% za ogladniecie ran na ciele dziewczny
w sumie 75% szans

1-75 trafione
76-99 - nietrafione
100 - złoty strzał

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 579
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pią Wrz 22, 2017 3:09 pm

The member 'NPC.' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Procent' : 41

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Yotar

avatar

Liczba postów : 27
Data rejestracji : 31/08/2017

Skąd : Tomaszów Mazowiecki

SCOUTER
HP:
375/375  (375/375)
Ki:
470/480  (470/480)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pią Wrz 22, 2017 9:32 pm

Zaczynało robić się coraz dziwniej. Najpierw Yotar zaczął odczuwać mrowienie a później bariera zaczęła świecić jak reflektor. A skoro już mówimy o świeceniu to Nameczaninowi właśnie błysnęła w głowie żaróweczka. Wpadł na pomysł, ba na kilka pomysłów jak mógłby pozbyć się bariery. Dziwne. że akurat gdy próbował odszukać Lalaikę. Skupiasz się na jednym a do głowy wpada ci coś innego. Ciekawe, prawda?
Kiwnął głową w stronę Balaliego, nie trudno było się domyśleć, że miała tu miejsce walka. Nieznajoma raczej nie doprowadziłaby się do takiego... no chyba, że była masochistką. Skierował się do okręgu który mienił się na trawie kawałek dalej. Nachylił się nad nim próbując rozszyfrować znaki.
-Czym ty jest...
Nie udało mu się dokończyć bo poczuł jakby został uderzony w głowę. Zrobiło mu się ciemno przed oczami i upadł na ziemię. Desperacko próbował walczyć z lękiem i ignorować niepokojące dźwięki. Yotar nigdy nie potrafił do końca zapanować na niektórymi emocjami a teraz znikąd pojawił się strach, niespodziewany i potężny niczym tsunami. Niewątpliwie coś dało mu jasno do zrozumienia, że powinien przestać być taki ciekawski. A może to ta demonica się z nim w jakiś sposób bawi? A może to jakaś osoba która cały czas pozostaje niezauważona i bawi się Yotarem?
Udało mu się otworzyć oczy dopiero gdy usłyszał głos Balaliego. Znów mógł widzieć i do uszu nie wdzierały się już te okropne dźwięki. Przewrócił się na plecy i popatrzył w niebo.
-Coś mi się tutaj bardzo nie podoba.
Powoli się podniósł i spojrzał na swojego towarzysza. Był lekko zdziwiony i zdezorientowany.
-Tobie nic się nie stało? Niczego nie poczułeś?
Powoli się uspokoił po czym podszedł do bariery która więziła nieznajomą. W tym momencie we wnętrzu Yotara emocje, przede wszystkim współczucie zaczęło walczyć z rozumem. Serce mówiło uwolnij, wyciągnij do niej pomocną dłoń. Mózg zaś kazał odejść, nie ryzykować. Yotar zazwyczaj musiał wybierać między podobnymi opcjami. Teraz jednak wpadł na inny pomysł.
-Musi mi się udać...
Powiedział dotykając dłoniami bariery. Zamierzał wypuścić dziewczynę i spętać ją za pomocą energii bariery. Skupił się całkowicie na postanowionym zadaniu i zignorował nawet dźwięki dobiegające z okolicy. Nie mógł jej tutaj zostawić bo by umarłą ale też nie mógł jej od tak wypuścić bo mogłaby być zagrożeniem...
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sob Wrz 23, 2017 8:49 pm

- Co poczułem? – zapytał Balali, rozglądając się niepewnie.

Yotar położył ręce na jarzącej się od energii KI powierzchni bariery. Poczuł znów mrowienie na koniuszkach palców. Było to dziwne uczucie. Takie, jakiego dotąd nie miał okazji czuć. W pewien sposób przyjemne. Kuszące. Pociągające... Podświadomie spróbował zrobić to, co przyszło mu przed chwilą do głowy. Początkowo nie wychodziło, ale nagle udało mu się. Zassał przez opuszki palców trochę energii. Przez ciało przeszyła go drżąca fala. Było to coś cudownego. W momencie poczuł, że jest niesamowicie silny. Że mógłby tak zrobić na wszystkim, na każdej żywej istocie. Na tej demonicy, na Balalim.

Będziesz na pograniczu świata realnego i zaświatów. To wielki i rzadki dar, który pozwoli ci zyskać potęgę. Jeśli jednak chcesz być także wojownikiem, ona będzie cię kusić, by ją wykorzystać dla zemsty i władzy. Będziesz czerpał z niej, by walczyć, więc będziesz wykorzystywał ją w celach destrukcyjnych. Mało kto ma tyle samodyscypliny, by powstrzymać się przed nadużyciami.
– przypomniał sobie słowa Vetusa...

Zasysał energię bariery i czuł się coraz silniejszy. Balon energetyczny zaczął zanikać, począwszy od podłoża. Gdy tylko tak się stało, dziewczyna nabrała kilka silnych chałstów powietrza. Wyraźnie brakowało jej już tlenu. Obróciła w jego kierunku i jednym okiem obserwowała jego poczynania. Miała poważną minę, wręcz... surową.

Yotar nie wiedział jednak, jak składować w sobie gromadzącą się KI. Czy to w ogóle było możliwe? Ręce zaczęły parzyć go jak rozgrzane żelazo. W końcu nie wytrzymał i skierował promień energii w jej stronę. Celem było związanie dziewczyny. Ona w tym momencie wystawiła płasko dłoń przed sobą. Energia odbiła się od niej i skierowała w stronę Nameczanina. Gdy trafiła zielonego, znów zapadła ciemność. W głowie zaczęły huczeć mu okropne dźwięki, a pośród nich wyraźnie odznaczał się jeden. Kobiecy.

- Dziękuję za ratunek. – jej głos był głęboki, miły dla uszu. – Na ten świat wezwał mnie ktoś podobny do ciebie, nazywał się Lalaika. Ledwie wezwał mnie do tego świata i od razu pokarał i zamknął na śmierć w tym polu energetycznym. Gdyby nie wasze pojawienie się, umarłabym. – w jej słowach nie brakowało żalu i wdzięczności. – Teraz wiem, że moim celem jest znalezienie Lalaiki i dokonanie zemsty. Ale teraz jest jeszcze za wcześnie. Muszę się wzmocnić, znaleźć sojuszników. Wiem, że też go poszukujecie, inaczej nie przylecielibyście do tego miejsca. Znajdźmy go wspólnie, wiem, gdzie się udał. Możemy pomóc sobie nawzajem...

Po tych słowach głos umilkł. Yotar otworzył oczy i zobaczył, że demonica utrzymuje się w powietrzu na skrzydłach parę metrów od niego. Patrzyła oczekująco na Nameczanina. Balali osłaniał go swoim ciałem i gotów był natychmiast ją zaatakować.

- Kim jesteś i jakie są twoje zamiary? – zapytał widząc, że Yotar się obudził.





1-90 kara
91-99 - nie kara
100 - złoty strzał

Kary
1-20 Uszczerbek na zdrowiu
21-40 Uszczerbek mentalny
51-60 Opętanie
61-70 Ujawnienie poniżającego/bolesnego/osobistego faktu z życia
71-80 Utrata wspomnień
81-90 stan agonalny
91-98 nie ma skutków ubocznych
99-100 rzucasz 2 razy i zyskujesz podwójny efekt uboczny

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 579
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sob Wrz 23, 2017 8:49 pm

The member 'NPC.' has done the following action : Rzut Kośćmi


'Procent' : 40, 51

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Yotar

avatar

Liczba postów : 27
Data rejestracji : 31/08/2017

Skąd : Tomaszów Mazowiecki

SCOUTER
HP:
375/375  (375/375)
Ki:
470/480  (470/480)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Nie Wrz 24, 2017 11:01 am

Yotar westchnął gdy usłyszał odpowiedź Balaliego. A więc on niczego nie poczuł? Czyżby Yotar zaczynał wariować? A może to wina tej  diablicy?
Bariera słabła a Yotar czuł się coraz potężniejszy. Czuł, że mógłby teraz stawić czoła niemal każdemu. Przez dłuższą chwilę próbował nie oprzeć się pokusom. Choć było to bardzo trudne. Nagle w swojej głowie usłyszał słowa Vetusa. Yotar posmutniał, mimo ostrzeżeń brata bardzo zbliżył się do linii której nie wolno mu było przekraczać. Znów w głowie usłyszał głos, tym razem należał on do Dimdiego.
Obiecaj mi coś, kiedyś z pewnością mnie zabraknie... wtedy nie dasz się porwać nienawiści. Jesteś silny, nie głupi. Nie pozwól by żądza władzy i potęgi zniekształciła twój obraz dobra.
Słyszał je kilkanaście lat temu, będąc małym dzieckiem. Pamiętał aż zbyt dobrze co wtedy obiecał i nie zamierzał złamać danego słowa. Bywały chwile, że czuł na sobie wzrok dawnego mistrza, wyczuwał, że jest gdzieś blisko by chwilę później zniknąć. Yotar nigdy nie potrafił tego zrozumieć.
Gdy tylko pochłonął energię bariery stwierdził, że nie potrafi gromadzić w sobie zdobytej energii. Mógł o tym pomyśleć nieco wcześniej. Skierował ręce które teraz dosłownie się paliły w stronę nieznajomej i wypuścił energię która miała ją związać. Otworzył szeroko oczy ze zdumienia gdy demonica bez problemu odbiła strumień energii w jego stronę. Chwilę przed straceniem kontaktu ze światem zdążył się pożegnać z Namek po czym padł na ziemię.
Znów widział ciemność i słyszał te dziwne dźwięki. Ale pojawił się też jeden nowy i najprawdopodobniej należał to diablicy. Gdy tylko otworzył oczy i zobaczył demona dosłownie w nim zawrzało. Jego litość i współczucie znów okazało się błędem. Lalaika przez to jest zagrożony. Trzeba będzie naprawić ten błąd. Powoli się podniósł i spojrzał na Balaliego.
-Ona chce dorwać... Lalaikę.
Powiedział słabym głosem po czym spojrzał na diablicę. Odetchnął i zacisnął pięści po czym wyleciał w górę i zatrzymał się przed kobietą.
-Zabraniam ci tego. Nie pozwolę byś zrobiła cokolwiek przedstawicielowi mojej rasy.
Patrzył cały czas na nieznajomą gotowy do ewentualnej obrony.
Jeśli ona zabije Lalaikę to...
-... kto mnie będzie uczył. - szeptem dokończył swoją myśl
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pon Wrz 25, 2017 3:39 pm

Słysząc słowa Yotara, Balali wzniósł się na jego wysokość. Demonica natomiast nie czekała długo. Nie skomentowała ani słowem tego, co powiedział chłopak. Próbowała uciec, ale Balali był szybszy. Wystrzelił natychmiast i szybko ją dogonił. Złapał za włosy, wyhamowując. Oczy zapłonęły jej ze złości. Odwróciła się, wykonała półobrót. Jej noga wydłużyła się jakby była z gumy i odepchnęła Balalego na odpowiednią odległość, by mogła znów wystrzelić w przeciwnym kierunku w celu ucieczki.



Demonica – 87 KI
Balali – 175 HP

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Yotar

avatar

Liczba postów : 27
Data rejestracji : 31/08/2017

Skąd : Tomaszów Mazowiecki

SCOUTER
HP:
375/375  (375/375)
Ki:
470/480  (470/480)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pon Wrz 25, 2017 10:21 pm

Czemu to zawsze musi tak wyglądać? Czy choć raz ewentualny przeciwnik nie może grzecznie pokiwać głową, przeprosić i opuścić planetę? Zawsze musi się kończyć na bójce albo ucieczce? Postawa Balaliego również nie pomagała. A podobno to Yotar ma uważać na pokusy i emocje. Natomiast jego towarzysz może się rzucać na demona jak  piesek na mięso...
-Z kim ja się tu muszę zadawać?
Zapytał samego siebie i poleciał za diablicą. Yotar zaczął się zastanawiać czy zabronione niezmienionej szukania Lalaiki to był taki dobry pomysł. Mógł w sumie odesłać swojego kolegę do domu i polecieć z demonicą szukać mistyka-wojownika ale cóż... pomyślał zbyt późno. Mogła się nie bawić w "gaszenie światła" Yotarowi.
Gdy zauważył z jaką łatwością kobieta posłała Balaliego na dosyć sporą odległość otworzył szeroko oczy.  Mało tego, kobieta używała dobrze znanej Yotarowi sztuczki. Widział ją już kilka razy w akcji podczas wojny Nameczan z Saiyanami. Nie wiedział jednak, że ktoś poza wspomnianymi wcześniej pobratymcami Yotara potrafi z niej korzystać. A tutaj taka niespodzianka, demonica robi to bez problemu. Ciekawe czy ta kobieta mogłaby czegoś nauczyć Nameczanina...
Długo to on nie wytrzymał a jest ode mnie silniejszy...
No cóż... nie należy lekceważyć tego przeciwnika. Yotar zastanawiał się gdzie ona tak pędzi. Czy jest to przypadkowy kierunek albo jakaś sztuczka? Nagle Namekowi zaświeciła się w głowie żarówka. Przecież ten demon doskonale wiedział gdzie szukać Lalaiki. Ale czy naprawdę była aż tak pewna siebie żeby do niego lecieć mając na ogonie dwóch przeciwników? A może po prostu kłamała i nie wie gdzie znajduje się wspomniany wcześniej mistyk-wojownik.
Nieważne czy piękna nieznajoma leci do Lalaiki czy do domu poskarżyć się tacie. Trzeba było ją zatrzymać.
Zebrał siły i spróbował wyprzedzić demonicę i zatrzymać się w odległości kilku metrów od niej. Mimo wszystko nie chciał jej zabijać, nie lubił tego robić chyba, że w ostateczności. Ale najprawdopodobniej nie będzie miał wyboru. Westchnął a na jego twarzy pojawił się smutek.
-Stój - powiedział głośno by mieć pewność, że demonica usłyszy
Jeśli ta nie chciałby się zatrzymać zaatakowałby dwoma Ki Blastami. W sumie była to jedyna technika ofensywna jaką znał. Trzeba będzie się wziąść za nadrobienie tych braków.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Wto Wrz 26, 2017 3:44 pm

Kopnięci sprawiło, że Balali został wypchnięty do tyłu. Nie odczuł tego kopnięcia jednak zbyt mocno. Nie mówiąc nic tylko skrzywił usta i zrobił dokładnie to samo, co demonica. Wystrzelił ręce przed siebie. Wydłużyły się jak guma i chwyciły dziewczynę w pasie.

- Aaaa! – krzyknęła, gdy palce zacisnęły się na jej talii.

Tymczasem Yotar podleciał bliżej i zaszedł demonicę od przodu. Potem posłał jej dwa KI Blasty.

Dziewczyna zagryzła zęby i zrobiła niezadowoloną minę. Przymrużyła oczy. W tym momencie ne mogła się ruszać.

- Czego ode mnie chcecie? Puśćcie mnie, nikomu nic nie zrobiłam.

Demonica -236 HP
Balali - 118 KI
Yotar -10 KI

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Wto Wrz 26, 2017 11:11 pm


[ Trening Część 2 ]




" Walczyli kolejne kilka kwadransów... Nie widać było przewagi po żadnej stronie, ciosy zaczynały się ze sobą zlewać... Piękne widowisko nie miało końca... Obaj zyskiwali na sile, przyda się gdy dojdzie do kolejnych potyczek... Przyszła pora dać z siebie wszystko... "

Obaj poszli na całość, cały dostępny arsenał został wyciągnięty w finałowej rundzie. Wojownicy zaniechali obrony, walczyli o przejęcie pełnej inicjatywy, ten który się wyłamie przegra. Błękitny miał na tym polu przewagę, był przyzwyczajony do nakładania presji, jego ciosy były szybkie i dokładne. Demon już dawno cieszył się z faktu że jego ciało potrafi się regenerować, nikt inny nie przeżyłby w starciu z tak potężnymi ciosami. Prędzej połamałby mu wszystkie kości w pierwszych dwóch kwadransach, na szczęście ciało mrocznego zawsze się odbudowywało. Half nie miał sposobu na kogoś z takimi umiejętnościami, mógł walczyć jeszcze wiele minut ale co z tego skoro wróg był nie do złamania.
 
" Długo w jego myślach budował się sposób... Taktyka, bądź kombinacja ciosów która pozwoli mu na przewagę... Nie jest wstanie mu nic złamać, wykręcić, oderwać... Może jedynie zadawać kolejne uderzenia... Musiał wyprzedzić jego wrodzone zdolności... Chwilę się zawahał, zaniechał ataku... Wrócił na ziemię i przyjął inną postawę bojową... Lekko na nogach, dało się zauważyć jakby podskakiwał, ledwo widocznie z nogi na nogę... Coś urodziło się w jego umyślę... Był gotowy na ostatnią rundę... "

Gotowy do walki wystrzelił z miejsca, wysunął nogę przed przeciwnika, przełożył ciężar ciała i rozpoczął swój plan. Głowa Demona odbiła do tyłu po pierwszym trafieniu, nie zdążył nawet się zasłonić. Atak nie był silny ale prędkość z jaką nacierał, niestety nie pozostawiał czasu na reakcję. Intensywność kolejnych trafień była niesamowita. Wszedł na całkiem inny poziom prędkości, widząc efekt nowej taktyki, okładał Van"D coraz bardziej.


" Left, Left, Left ... Zatrzymał całkowicie natarcie mrocznego... Który nie mógł na to odpowiedzieć, jego głowa puchła coraz bardziej... Co więcej nie był wstanie się regenerować, kolejne ciosy przychodziły zbyt szybko... A on sam nie miał nawet czasu na reakcję... Odrzucili obaj opcję obrony więc wyjście z takiej sytuacji było prawie niemożliwe... Próbował odskoczyć ale Błękitny momentalnie skracał dystans i ponawiał szturm... "

- Teraz jesteś mój... Nie dam Ci ani sekundy wytchnienia... Ćwiczyłem dzień po dniu, a walka to całe moje życie... Szykuj się na ostatnią Rundę !!! ...

Poruszał się inaczej, płynniej ale wciąż brakowało mu gracji Demona. Mimo to taktykę obrał dobrą, błyskawiczny lewy prosty, masakrował szczękę mrocznego. Wiedział że ma to swój limit ale to miejsce bardzo dobrze regenerowało zmęczenie. Pojawił się cień szansy na zadanie mocniejszego trafienia ale wtedy znów da przeciwnikowi czas na regeneracje. Kontynuując, poczuł że zaraz zwolni, zaczynał zbliżać się do bariery możliwości. Van'D widział swoją szansę, zaraz kolejne uderzenie miało być wolniejsze i zaciskał pięść z myślą o kontrataku. Zebrał się w sobie i zamachnął się na szczękę halfa... Jej tam Nie BYŁO.

- Mam Cię !!! Wygrałem !


" Tym razem był krok dalej... Wyprzedził możliwość kontry i uginając nogi pochylił się przed pięścią Demona... Ogoniasty skręcił biodra, zabrał rozpędu i tyle ile miał sił przywalił w żebra rywalowi... Wykręcił mu ciało tak że biedak plunął wszystkim przed siebie... Jego lewa strona ciała była zmiażdżona... Van Odbił w drugą stronę obracając się do przeciwnego boku, Prawy zanurkował i rozwalił szczękę Van'D w drobny mak... Wojownik uderzył o ziemię przerywając pojedynek... "

- Na dzisiaj wystarczy... Powiększyliśmy nasze siły to pewne... Ruszajmy w dalszą drogę... Znajdziemy tego Changelinga Lorsa i wyciągniemy informacje... Chyba że wcześniej wpadnie nam w ręce coś lepszego...

OCC: Koniec Treningu
Powrót do góry Go down
Online
Yotar

avatar

Liczba postów : 27
Data rejestracji : 31/08/2017

Skąd : Tomaszów Mazowiecki

SCOUTER
HP:
375/375  (375/375)
Ki:
470/480  (470/480)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sro Wrz 27, 2017 9:52 am

Zarówno Balali jak i diablica byli silniejsi  od Yoatara. Czuł, że w tej walce mógłby jedynie przeszkadzać swojemu towarzyszowi. Skoro na początku nie mógł nawet dogonić nieznajomej to strach pomyśleć co byłoby gdyby doszło między nimi do walki. Na szczęście nieznajoma wolała uciekać niż walczyć ze słabszym przeciwnikiem.
Mimo wszystko z zaskakującym uporem nadal leciał przed siebie. Zauważył, że tym razem Balali użył techniki polegającej na wydłużaniu kończyn. Złapał kobietę dzięki czemu Yotar zdołał ją wyprzedzić i rzucić dwoma Ki Blastami, tak profilaktycznie. W końcu i tak nie zrobi jej to zbyt dużej krzywdy. Przy okazji zanotował sobie, że będzie się musiał nauczyć tej sztuczki. Jak widać, bywa bardzo przydatna.
Westchnął gdy usłyszał słowa demonicy. Oczywiście, ona jest aniołkiem bez skazy. A Yotar i Balali to potwory które nie dają jej spokoju...
-Poprawka, jeszcze nic nikomu nie zrobiłaś
Wysilił się na uśmiech. Dopiero próbowała namówić Yotara do polowania na Lalaikę a teraz to ona jest niewinna. No cóż, ładny wygląd i kręcenie czterema literami mistrzynią retoryki i perswazji Cię nie zrobi. No chyba, że na Ziemii...
-Może w dowód wdzięczności za uratowanie życia powiedziałabyś nam gdzie znajdziemy Nameczanina który tak Cię urządził?
Chyba ta wdzięczność zniknęła w chwili gdy dwójka Nameczan zaczęło ją gonić. Ale spróbować zawsze można. Chociaż na pozytywne relacje Yotar nie mógł już liczyć.
Yotara nadal bolał fakt, że trzeba będzie niebawem coś zrobić z demonicą. Nieść jej aż do Lalaiki nie będą a zabić... chyba nie wypada. Zamknąć jej w jakieś klatce też nie mógł. Nameczanim zaczął się zastanawiać czy mógłby z tego miejsca porozumieć się z Vetusem.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sro Wrz 27, 2017 4:49 pm

Demonica przymrużyła oczy i skrzywiła znów usteczka, słysząc słowa Yotara. Po chwili zamknęła powieki i zacisnęła pięści. Z jej ciała wydobył się silny podmuch wiatru, który sprawił, że ręka Balalego puściła i niczym sprężyna wróciła do niego, natomiast sam Yotar musiał przysłonić twarz, ponieważ pęd wiatru odsunął go nieco do tyłu.

Nie atakowała ich jednak dalej. Zawisła w powietrzu, gotowa bronić się lub zrobić unik.

- Powiem wam, jeśli puścicie mnie wolno. Nie zależy mi, by z wami walczyć. – zaproponowała.


Deminica - 24 KI

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Yotar

avatar

Liczba postów : 27
Data rejestracji : 31/08/2017

Skąd : Tomaszów Mazowiecki

SCOUTER
HP:
375/375  (375/375)
Ki:
470/480  (470/480)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sro Wrz 27, 2017 7:45 pm

Yotar zamknął oczy i zasłonił oczy ręką gdy diablica użyła jakieś sztuczki z wiatrem. Dzięki temu uwolniła się z uścisku Balaliego. No cóż... tej techniki nie widział nigdy wcześniej. Warto ją zapamiętać, może kiedyś mu się to przyda.
Ta kobieta ma jeszcze wiele asów w rękawie. Walka z nią byłaby czystą głupotą i samobójstwem. Przynajmniej dla Yotara który nie potrafił nagle powiększyć kilkukrotnie swojej mocy żeby wyrównać szanse. Gdy usłyszał propozycje nieznajomej spojrzał na swojego towarzysza. Podjęcie decyzji zajęło mu kilka sekund. Kiwnął głową.
-Niech tak będzie
Powiedział głośno żeby mieć pewność że kobieta i Balali go usłyszą. Zbliżył się nieco do tej pierwszej. Chociaż nadal był poza zasięgiem jej rąk i nóg. Chociaż bezpieczną odległością trudno to było nazwać.
-Gdzie znajdziemy Lalaikę?
Założył ręce na piersi i spojrzał jej w oczy. Chciał jak najszybciej znaleźć wspomnianego wcześniej Nameka i porozmawiać z nim o diablicy. W końcu to on ją wezwał na tą planetę....
Powrót do góry Go down
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Czw Wrz 28, 2017 11:32 am



" Przyszła pora kolejnego ruchu... Half zdawał sobie sprawę w jakiej jest sytuacji i gdzie może się poruszać... Port odpadał, narobił zbyt dużo problemów i być może już ktoś go poszukuje... Wioska wodza również, wtedy naraził by bliskie sobie osoby... Nad jeziorem znalazł by tylko patrole changelingów którzy nie pisnęli by nawet słowa o Lorsie... Beznadziejna sytuacja... Chodź zdawał sobie sprawę że szukanie Picco na jego własnej planecie będzie ogromnym wyzwaniem to nie miał zamiaru odpuścić... Jedyną deską ratunku była Noino, wtedy za jej pomocą dorwie pozostałą dwójkę... Ale aby tego dokonać musiałby wrócić do Obozu Saiyan i skraść pamięć ślepemu dowódcy... "


Po trudach treningu pozostał w tym miejscu aby wyciszyć się i zregenerować wszystkie siły. Potrzebował maksimum możliwości jeśli ma wrócić do ogoniastych. Oczywiście jest mocniejszy ale nie był pewny czy na tyle aby sprostać przywódcy obozu. Dobrze pamiętał postać super wojownika która dawała nieludzką przewagę, takiej dysproporcji nie przeskoczy jeszcze długo. Długo bił się z myślami aby opracować najlepszy ruch. Namecy mu nie pomogą bo nie atakują pierwsi, więc taki ruch nie miałby sensu. Jeżeli poleci sam to tym razem może nie mieć tyle szczęścia i zginie marnie u swoich wrogów.

- Co zrobić... Jeżeli udam Się na Równiny w moim stanie, tamta mroczna energia na pewno wpłynie... Ech... Właśnie !!! To jedyne miejsce gdzie mogła ukryć się ta DWÓJKA... MAM WAS !!!...

Uderzenie powietrza wzburzyło plac wokół Demona a on sam wystrzelił w powietrze, kierując się na równiny. Było to miejsce okryte dziwną aurą, to tam stoczył swoją pierwszą potyczkę na tej planecie. Zmutowani tubylcy byli nieprzewidywalni to fakt, idealne miejsce na kryjówkę dwóch zbiegów. Zwykli zieloni nigdy się tam nie zapuszczali ze względu na zaburzenia myśli i objawy które doprowadzały do szaleńczych instynktów. Pędził co sił aby raz na zawsze zatrzymać tego intryganta...

ZT > Równiny
Powrót do góry Go down
Online
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pią Wrz 29, 2017 2:53 pm

Demonica opatrzyła uważnie na obu mężczyzn, jakby próbowała oszacować, czy próbują ją oszukać. Szczególnie obserwowała Balalego, który już wcześniej ją zaatakował.

- Powiedział, że leci spotkać się z jakimś... Tazoo, Kazoo? – wyznała. – Nie wiem, kto to jest. Ale może pomoże wam to dalej!

Po tych słowach odwróciła się zgrabnie i odleciała. Balali jej nie gonił.

- Nie jestem pewny, czy puszczenie jej wolno było dobrą decyzją... – powiedział, podlatując bliżej Yotara. – Ale przynajmniej nic nam nie zrobiła. I chyba wiem, o kim mówiła. W wiosce czterogwiezdnej kuli mieszka pewien mędrzec zwany Kazoo. Chyba czas złożyć mu wizytę. Leć za mną!

z/t http://dbng.forumpl.net/t194-wioska-czterogwiezdnej-kuli-tsuno-village

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wzgórza   

Powrót do góry Go down
 
Wzgórza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Wzgórze Czarownic
» Droga pomiędzy wzgórzami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: