Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wzgórza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wzgórza   Sob Lut 14, 2015 8:29 pm

First topic message reminder :

Jest to miejsce, gdzie nameczanie znajdą spokój od mieszkańców wiosek. Wzgórza też są idealnym miejscem na trening oraz spokojną rozmowę dwójki osoboników. Tutaj można skryć się za wzgórzem i porozmawiać tak, że nikt nie usłyszy. Jest to rozległa przestrzeń.

OoC:
W tym miejscu regeneracja KI następuje szybciej.
20% regeneracji KI, HP normalnie.
Ki regeneruje się nawet w walce sparingowej. 10% na turę!


______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
NPC.



Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pon Mar 30, 2015 8:01 pm

Żaba widocznie po pozbyciu się ustrojstwa, załapała afektem do młodego Nameczana. Jej podejście względem Fanalisa, zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Długim sinym jęzorem wylizała rany po ustrojstwie, zarechotała, tym razem bez cienia wyrzutu i wskoczyła mu na buta. Rozsiadając się tam wygodnie, przymrużyła nawet oczy z zadowoleniem.
Tymczasem zamyślony Namek mógł zauważyć, jak dioda w małym radarze zaczyna migać… Coraz gęściej, buczenie wzmogło się, coś cicho zatrzeszczało. Mechanizm zrobił się ciepły w jego dłoniach.
- Bzzz.. ZzzzZZZzz… Kszh… Zzzz bzzz bzzz… Bazzaa…
Strzeliła iskra, wśród metalicznych odgłosów dało się słyszeć głos, przecinany odgłosami zakłóceń. Wadliwy sprzęt, diabli nadali….
- Tu bazzzza… Ghrrr… Kszzz… Numerzzz… Dwa… Do…tarł… Usta… Miejsssszzz…. – coś wewnątrz urządzenia zapikało, naraz cały sprzęt zrobił się gorący i spalił się. Strużka śmierdzącego dymu uniosła się w powietrze.
Gdyby Fanalis się przyjrzał, ujrzałby na odwrocie mechanizmy numer 2.
- Ribbbit! – zaskrzeczało przy jego stopie.
Obok nowo poznanego żabiego przyjaciela rechotały jeszcze trzy płazy, również ociężałe i z bólem w oczach. Mechanizmy na ich ciałkach były już albo zniszczone, albo ledwo działały…
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis



Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015


SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sro Kwi 01, 2015 4:31 pm

Oho, budzik zaczął dzwonić, a Fanalis zachował się tak, jakby pierwszy raz coś podobnego widział. Właściwie można przyjąć za prawdę ten stan rzeczy. Ktoś tutaj robił sobie eksperymenty, lecz jajogłowi pewnie nie podejrzewali, że ktoś mógł przypadkowo odkryć ich badania. Żabi koleżka niewiele zdziałał za ten czas, a Namekowi było szkoda cokolwiek z nim zrobić. Bardziej uwagę skupił na trzymanym urządzeniu. Nie wiedzieć czemu mechanizm nagrzewał się co było drugim odkryciem po tym, jak wydobywające się szumy zaczęły układać w niewyraźne słowa. Nawet wyczulony słuch zielonej rasy wojowników nie za wiele pomógł. Numer dwa dotarł na miejsce? Faktycznie zniszczone już urządzenie miało przypisany numer.
- Kto konstruuje coś tak beznadziejnego? - skomentował w międzyczasie, kiedy gorąca blaszka podrażniła mu dłonie. Wtem zerwał się do pozostałych płazów, żeby obejrzeć ich zawartość. Z ciekawością w oczach zrobił ponownie to samo, co z pierwszym stworzeniem. Dla własnego bezpieczeństwa przeprosił każdego za nieprzyjemności. Potem ustawił wszystkie żaby w rzędzie i tak, jak były ponumerowane. Chciał jedynie sprawdzić ich mechanizmy pod względem numerów, bo chyba na nic więcej się nie zdadzą. Przed każdym zwierzakiem ustawił jego urządzenie i wtedy właściwie mógł się zastanowić głębiej. Czuł się, jakby miał przed sobą jakiś oddział do zadań specjalnych i miał wygłosić instrukcje oraz ostateczny rozkaz. Rozejrzał się po otoczeniu, bo nie podobały mu się słowa komunikatu. Co jeśli ktoś tu przyleci? Będzie nie ciekawie dla niego.
- Hmmm... - dumał dłuższą chwilę, pilnując potencjalnych świadków. To głupie, bo żaby raczej w niczym mu nie pomogą. Równie dobrze mógłby wyrzucić puszki do wody, a ich odstawić w bezpieczniejsze miejsce. Czekał i czekał, jakby któryś z płazów miał zmięknąć i wyjawić prawdę o tym, co im zrobiono.
- To na pewno sprawka knowań Changów. Chcą wyłapać najsilniejsze okazy i je wykorzystać przeciwko swoim wrogom? Heh. - wypowiedział pierwszą lepszą bzdurę, która przyszła mu na myśl i z nie dowierzaniem westchnął.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sro Kwi 01, 2015 10:26 pm

Żaby grzecznie stały w rządku przyglądając się Fanowi wielkimi, czerwonymi oczami. Kumkały i rechotały cicho, nie patrząc na mechanizmy przed sobą, ale na Nameka. W ślepiach płazów widać było podziw i wdzięczność. Małe, żabie móżdżki zrozumiały, że ten o to wielki, zielony osobnik pomógł im w ich nieszczęściu. Rechotały coraz głośniej. Tak głośno, że dopiero po chwili dotarło do całej gromadki, że zza skały dobiega szum. Głośny, metaliczny szum, podobny do tego jakie wydawały urządzenia podpięte do płazów. Zwierzęta zastygły, zamarły przerażone, a potem rzuciły się w kierunku najbliższej sadzawki i dały nura w zieloną toń.
Za kamieniem siedział… Chang. Bardzo mały i dziwnie pokraczny Jaszczur, jakby niedorobiony i krzywy. Wyglądał na młodego osobnika swojej rasy, kompletnie nie zdawał sobie sprawy, że nieopodal ktoś mu się przygląda. Ledwie sięgał Fanalisowi do pasa. Siedział na ziemi pociągając nosem i pocierając załzawione powieki, uderzał stopą w rzężący odbiornik przed sobą.
- Ja wam… Chlip, buu… Daaam! Wykorzystywać… Tak perfidnieeeeee… Eeeee… Weeee… Mój… Chlip smark… Pomysł! Złodzieje! – kopnął skrzynkę i rozbeczał się na dobre.
Obok sprzętu na którym się wyżywał leżały dwa małe urządzenia, identyczne do tych przypiętych do płazów…

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Czw Kwi 02, 2015 5:02 pm

Nic nadzwyczajnego z bezczynności Fanalisa nie wystąpiło. Minął pewien okres czasu, po którym poszczęściło się odkryć źródło całych kłopotów. Dla Nameka to był swojego rodzaju problem, jakim tylko on był w stanie się zająć. Nie wątpił, że mieszkańcy wiosek być może zerknęliby na cierpienie stworzeń, jednak wybór padł na niego. Tym razem miał okazję nie spoglądać na kolejnego płaza ze stawu, bo te zwyczajnie uciekły. Instynkt to podpowiadał, więc można było ze spokojem pozwolić im odejść. Impuls w głowie dał mu znać, kim jest ów istota. Changeling we własnej osobie, aż chłopakowi wyprostowały się antenki. Poczucie zagrożenia szybko zniknęło ze względu na to, co zobaczył dalej. Zielony wojownik w miarę spokojnego przyglądania postaci i jej beznadziejnemu nastawieniu zrozumiał, że nie ma czym się przejmować. Nie powinien wyciągać zbyt pochopnych wniosków i podejść do sprawy obiektywnie. Nie ważne, jak ciężkie były przeżycia z przeszłości, ten Chang zupełnie różnił się od reszty. Także Fan nie czekał za długo i postanowił jakoś zbliżyć się do nieznajomego. Wybadać, czy jest wrogo nastawiony. Czerwone, zabrudzone ubranie młodzika zaszeleściło gdy doprowadzał je do lepszego stanu. Chciał tym zwrócić na siebie uwagę i mieć prostsze podejście do rozmowy.
- Cześć. - wyrzucił z siebie niepewnie. Mimo wszystko trudno było rozpocząć komunikację między-gatunkową. Spontaniczna reakcja i plan pojawił się sam, bo dość dobrze wszystko wypatrzył. Zatem przybrał przyjazną minę, po czym wysunął do Jaszczura pozyskane wcześniej urządzenia, wtedy słowa same popłynęły.
- To twoje? Wiesz, te zwierzaki nie czuły się z nimi dobrze. Ale nie martw się, jakoś to zrozumiały. Jakby to... nie znam się na takich urządzeniach, ale gdyby zamontować je na jakimś pasku. Nikt nie byłby poszkodowany. - zamilknął od razu po zakończeniu, aby dać rozmówcy trochę wytchnienia. Może nie będzie z tego powodu zły. Teraz zazwyczaj wypadałoby rozbić niezręczność i coś dodać. Zbyt oklepane i za szybkie. Wtedy dopiero mógłby zaszkodzić. Czekał na odbicie piłeczki przez naukowca-nieudacznika. Poza samą ciekawością nad mechanizmem, co jest oczywistym pytaniem do Changa, to Fanalisowi trudno było odgadnąć jego stan. Jaszczur był mały i szpetny, czyli jest młody czy stary? Niby lamentował niczym dziecko, ale taki stan chyba zależy od charakteru. Kto wie, co siedzi takim naukowcom w głowach.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pią Kwi 03, 2015 11:31 pm

Jedno, krótkie Cześć sprawiło, że Changeling podskoczył jak ukłuty szpilką i odwrócił się wbijając przerażone oczy w Nameczanina. Zastygł w dziwnej pozie, zasłaniając skrzynkę, nie spuszczając oczy z potencjalnego zagrożenia. Z bliska wyglądał jeszcze bardziej mizernie i dziecinnie. Na rękach i twarzy miał kilka zadrapań, na nogach i ogonie niesprawnie zrobione opatrunki, które z wolna przesiąkały krwią.
W chwili w której Fanalis wyciągnął resztki urządzeń… W oczach rozbłysnął żal i zaszlochał jeszcze bardziej.
- Moje! To jest MOJE! Buuuuu! – przetarł energicznie powieki. – Ja to wymyśliłem! Ja! Ale nie ja zebrałem te durne żabska! Nie pozwolę by zabrali mi moje dzieło jeszcze raz! Słyszysz durna zieleniono?! SŁYSZYSZ?! NIE POZWOLĘ! To jest moje! Nikt mi nie wierzy, że to moojeeeeee! – tupnął stopą o ziemię jak naburmuszony dzieciak i wpadł w prawdziwą histerię.
Cóż, wypadałoby go uspokoić jakoś…
Dla przykładu kubłem zimnej wody.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sob Kwi 04, 2015 2:36 am

Złe podejście. Te drażniące wycie uświadamiało w przekonaniu poprzez wrażliwy słuch Fanalisa o tym, że wybrał zbyt pochopne rozwiązanie. Chciał być przyjazny, ale poniekąd wymuszał to na sobie. Jako w pełni rozwinięty Namek, mężczyzna, nie mógł nic zrobić ze swoją groźną postawą. Wygląd miał raczej postawny, szczególnie, że był od nieznajomego prawie dwa razy większy. Irytujący lament Changelinga zadziałał prawie, jak detonator do bomby. Nie dało się go ścierpieć, a tym bardziej zrozumieć. Fan chwilę siłował się z natrętnym głosem, żeby przypadkiem nie zrobić o krok za dużo. Cofnął się i dał maluchowi odpowiedni pretekst do tego, że nie jest agresywnie nastawiony. To najwyraźniej mało skuteczna opcja i pozwoliła tylko zmniejszyć amplitudę wrzasku. Skoro jaszczurowata istota tak przeżywała problem było niemal jasne, że musiał ingerować. W chwilę wcześniej, gdy podchodził by oddać mu jego zabawki oczom rzucił się fakt wielu siniaków i zadrapań. Nie wiele mógł z tego wywnioskować i do czegoś dojść, więc zadziałał instynktownie. Zebrał w sobie stanowczość i bez zbędnych słów podszedł do karłowatej postaci, żeby złapać ją za barki, podnieść i wrzucić do pobliskiego jeziora. Gdyby trzeba było wzniósłby się z nim, ale wolał oszczędzić sobie kłopotu. Potem nadal skupił się na dzieciaku, żeby nie stała mu się przypadkiem krzywda w tej wodzie. Nie celował nim przecież w strasznie głęboką toń. Wystarczyło, że zostanie zamoczony. Teraz mógł go tylko przekonać, żeby nie bał się Nameczanina. Ochłodzenie nerwów Changa leżało w jego komforcie. Z niewiadomych przyczyn Fanalisowi spodobała się sytuacja, bo po małym wstępie okazała się być dużo ciekawsza niż by to sobie wymyślił. Wypadało zrobić przyjazną minę raz jeszcze. Z zadowoleniem spoglądać na nowego kolegę i liczyć na przychylny rozwój wydarzeń.
- Wybacz, ale powinieneś się uspokoić. Przez ten hałas nie mogłem się w ogóle skupić na tym, co mówiłeś. Pomóc ci wyjść? Nie? Nie chce niczego co tam masz. Nawet nie wiem, jak to działa. To jak będzie? - nakręcił się, jakby miał do czynienia z młodszym bratem. Stojąc na brzegu cofnął się tak, żeby znowu pokazać brak złych intencji i że ta skrzynka, która była wtedy za Changelingiem nadal do niego należy. W następnej kolejności Fan klapnął sobie na ziemię i w luźnej pozycji przyglądał reakcji Jaszczurki.
- To o co chodzi z tymi żabami? - chciał w końcu dowiedzieć się na czym polega fenomen elektroniki i żeby nie wykorzystywali stworzeń w tak naganny sposób. Rozprostowując ramiona był gotowy do usłyszenia czegoś konkretnego, a na pewno łagodnych słów ze strony brzdąca.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sob Kwi 04, 2015 1:12 pm

Dzieciak chyba nie spodziewał się takiej reakcji… Wylądował nagle w jeziorku, chwilę się potaplał w panice, ale gdy odkrył, że siedząc na dnie woda sięga mu do piersi, uspokoił się wyraźnie. Dostał nawet czkawki. Z ust wypluł mały strumyk wody, przetarł twarz i spojrzał niepewnie na Nameka. Wrócił wzrokiem do skrzynki, czknął i ponownie na zielonego. Zamrugał skołowany i niezdarnie wygramolił z sadzawki. Żaby, które wyskoczyły w panice na brzeg, teraz ponownie wskoczyły do wody, kumkając obrażone i patrząc z wyrzutem na młodego Changa.
Ten obrócił się, machnął ogonem w zastanowieniu i podszedł do skrzynki. Choć niewielka, musiała być strasznie ciężka… Z trudem przytargał ją bliżej przykucnął przy niej, stukając klawiszami w bok urządzenia. Co jakiś czas zerkał na Fanalisa niepewnie, głowa podskakiwała od czkawki.
- … Nie lubię żab. – mruknął, wycierając nos. – W-wymyśliłem urządzenia, podsłuch… Hik, uczę się w laboratorium, u lodowych, no i… Udało mi się zrobić wynalazek. Dobry wynalazek, mój! Hik N-nawet innym się spodobał. Zbyt się spodobał… – zmarkotniał. – Ci idioci. Chciałem zrobić pluskwy i przyłączyć je, Hik, do sprzętu drugich Changów, byśmy wiedzieli co planują względem nas. A tamci mi go zabrali! – tupnął stopą o ziemie i rozłożył ramiona. – Wiem, że jestem beznadziejny… S-spójrz na mnie. Nie mogłem nic zrobić i zabrali mi mój podsłuch, pobili… Chlip, chlip, hik!, buu… Powiedzieli, że łatwiej będzie przyczepić go do czegoś żywego i p-puścić po planecie by podsłuchiwały co popadnie… Hik dlatego łapali żaby. Chciałem się zemścić! – kichnął i się usmarkał. – Zabrałem lokalizator i wywoływałem spięcie, by podsłuchy się zepsuły. Chciałem je pozbierać, ale żaby, hik, ode mnie uciekały, chyba boją się Jaszczurów… Potem dopracowałbym swój projekt, a ich/mój zostałby przyjęty do wyposażenia… – uśmiechnął się do siebie lekko, wyraźnie zadowolony z tej wizji. Czknął i przetarł twarz. – Z tego co podsłuchałem, to zrobili czterdzieści odbiorników. Złapałem… Dwie żaby. – spuścił głowę.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sob Kwi 04, 2015 4:30 pm

Fanalis nigdzie się nie spieszył. No może miał gdzieś w myślach na uwadze ze dwa treningi, których nie chciał zaniedbać i ociągać się z ich wykonaniem. Przynajmniej miał tymczasowe zajęcie, które bardzo go wciągnęło i zapewne jeszcze wciągnie po same uszy. A jak wiadomo Nameczanie mieli spiczaste małżowiny. Od chwili, gdy usiadł nie spuszczał wzroku z Changelinga i wyostrzony słuch starał się wyłapywać każde słowo czy szmer. Badawczo śledził ruchy małego naukowca i nie mógł się napatrzeć na jego wygląd. Szczególnie ogon i gdy tylko nim poruszał Fanowi drgały czułka. Traktując wszystko neutralnie pozwolił działać Changowi w jego własnym tempie i nie porywać się na pomoc. Wypadało przywyknąć do swojej obecności, co w zasadzie następowało krok po kroku. W końcu kontynuowali rozmowę, więc Namek skupił się bardziej. Szczera i przepełniona informacjami wypowiedź pomogła chłopakowi w postrzeganiu sprawy na poważnie. Jeszcze tylko szybkie sięgnięcie do lekcji historii i wydobycie szczegółów o Changelingach. Byli podzieleni na obozy, jednak problemem było rozróżnienie ich oraz sam fakt tego, która ze stron była konfliktowa. Lodowaci, czy ta druga? No cóż, wyjdzie za niedługo i oby nic groźnego go nie spotkało po drodze. A skoro zamierza się angażować, to wątpliwy scenariusz. Zatem nasz bohater wiedział, co chciałby zrobić. Przynajmniej małą część, żeby jakoś spędzić ten czas aktywnie. Przytakiwał raz za razem na każde stwierdzenie małego.
- Hmm... Poważny problem. W dodatku nieźle cię poobijali. - westchnął, wczuwając się w przedstawioną historię. Z zamyślonym wyrazem twarzy przysunął się bliżej Jaszczurki, aby zerknąć na jego pracę. Może czegoś się dowie na temat mechanizmów.
- Musisz być dobry w tych całych wynalazkach. Nic dziwnego, że dostałeś porządne bęcki. Widzisz, ja też znalazłem twoje skradzione podsłuchy. Ale nie wydaje mi się, żeby to było dobre rozwiązanie. Samemu może nie udać ci się zemścić. Chociaż na razie można pomóc żabom i uwolnić je od tych urządzeń. To byłby dobry trening na początek, a potem pomyśleć nad czymś, co pozwoli na przechytrzenie ich wszystkich. Coś przecież wymyślisz, nie? - dobrowolnie i z satysfakcją w głosie Fanalis skierował słowa do poszkodowanego Changa. Każdy był kiedyś młody, a takiemu przyda się porządna dawka motywacji, która pobudzi jeszcze większe pokłady determinacji. Przeczuwać można, że właśnie ten osobnik Changelingów jest zdolny do czegoś poważnego. Wypowiedź Nameka powinna mu zasugerować oczywistą rzecz, że z jego zdolnościami mógłby bez trudu zająć się niszczeniem urządzeń. Trochę ich pozostało, jeśli faktycznie jest aż czterdzieści mechanizmów - czyli pozostało na wolności trzydzieści cztery kicające z trudem ślamazary, które przekazują dźwięk na każdym kroku.

Ooc: W następnym poście trening (~15h).
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Nie Kwi 05, 2015 5:14 pm

- Jasne, że wymyślę! – dzieciak uśmiechnął się na pochwałę, po czym podrapał energicznie po policzku. – Można by zebrać te wszystkie nadajniki. Zablokowałem sygnał, czyli baza ich nie znajdzie, ale to… – uniósł z trudem skrzynkę i postawił przed siedzącym Namekiem. – … Je namierzy. Im głośniej szumi tym są bliżej, a, że wszystkie płazy zamiast rozproszyć się po planecie, są gdzieś tutaj, nie trzeba daleko szukać… Tylko nie daję sobie rady tego nieść, bo waży sporo, no i nigdy nie byłem w tym mocny. – pociągnął nosem. – Wiesz co, mam chyba pomysł co zrobię, tylko potrzebuję tych nadajników…
Rozejrzał się, po czym wskazał przed siebie palcem.
- Tam jest chyba jakaś żaba!
Puścił się pędem.

OOC
Zrób sobie trening z łapania żab ^^
Opisz proszę jak znajdujecie wszystkie płazy – nie mogły uciec daleko i raczej nie opuściły wzgórz

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Nie Kwi 05, 2015 6:00 pm

Tego typu rzeczy trzeba było obojgu - współpracy, która pozwoli im bardziej rozwinąć swoje umiejętności. Fanalis czuł narastającą w nim satysfakcję i niemal płonął żywym ogniem na myśl o ekscytującym zmaganiu. Chociaż nie były to zawody chciał wykorzystać cały swój potencjał, bo w końcu należał do rasy Nameków. Nie może być słaby i stawiać reszty pobratymców w złym świetle. Zatem przytaknął nowemu koledze i dał mu dokończyć zdanie. I nim został sam, odprowadzając wzrokiem goniącego za żabą Changelinga, przełknął niemrawo ślinę. Nic dziwnego, że tak opornie szło małemu z likwidowaniem skradzionego sprzętu. Mając skrzynkę wielkości niemal swojej postury nie ma się co dziwić. Cisza i wpatrywanie się w urządzenie bynajmniej nie było spowodowane myśleniem nad wspaniałą funkcjonalnością wynalazku. Czy te puszki nie mogły być bardziej poręczne albo lepiej zaprojektowane? W jakim kierunku zmierza technologia, skoro jest bezużyteczna w plenerze? Tyle, że co mógł wiedzieć ktoś z rasy Nameczan, który nawet nie domyślał się, że bardziej postawieni pobratymcy posiadali statki kosmiczne. Totalny brak intelektu.
Chłopak na chwilę zboczył z głównego wątku, jakim miała być pomoc Jaszczurce. Wyłapanie ponad trzydziestu żab nie obejdzie się bez mobilizacji i trzeźwości umysłu. Fan podszedł do tego spokojnie. Chwycił skrzynkę od Changa, żeby sprawdzić rzeczywiste gabaryty maszyny. Jeśli była aż tak ciężka, jakoś się wysili i weźmie ją na ręce. W innym wypadku lepiej będzie przytrzymać ustrojstwo pod ramię dla wygodniejszego poruszania. Coś czuł, że wymorduje się za dwóch. Z dwojga złego zawsze pozostanie latanie, a wtedy będzie najbardziej mobilny. Następnie wybrał drogę w innym kierunku względem Changelinga, żeby wyczyścić i sprawdzić oddzielną strefę. Być może znał się lepiej na płazach, a przynajmniej miał obeznanie z naturą. Dlatego mógł całkiem nieźle wczuć się w takiego zwierzaka. Na początek należało rozglądać się po okolicy w poszukiwaniu tych skupisk żab na powierzchni, które wygrzewały się na słońcu. Nie będzie musiał przyglądać się każdorazowo jednemu osobnikowi, nawet w grupie, bo pikający sygnał poinformuje o zbliżaniu się do podsłuchu. Gdy już takie skupiska znalazł zaczęło się działanie. Odłożenie puszki i z największą neutralnością rzucenie się na łowy, w sam środek żerowiska. Pierwsze poruszenie żab zaczęło się w chwili wykrycia olbrzyma, co nie należało do trudnych. Fanalis nie omieszkał komunikować się z nimi, żeby wiedziały o jego łagodnym nastawieniu. Cóż z tego, skoro po chwyceniu niesfornego stworka reszta rozpierzchła się o kilka skoków. Tym razem kucał i zachowywał się bardziej ospale. W ten sposób mógł mieć zapewnione parę nadajników po kilku podejściach. Przeczesywał miejsce za miejscem, w przybliżonych odstępach i przy zbiornikach wody. Musiał się też wracać, żeby gdzieś składować uzbierane urządzenia. Leciał z nimi do miejsca, jakie można nazwać terenem zbiórki. Potem wracał do maszyny i wznawiał poszukiwania. Rozległe tereny chowały raczej samotne, oddzielone od stada zwierzaki, które w dodatku desperacko próbowały przeżyć z przymocowanym żywcem do ciała nadajnikiem. Nie liczył już oswobodzonych płazów. Po prostu wykonywał zadanie, aż nie ustane pikanie skrzynki.

Ooc: Rozpoczęcie treningu statystyk (~15h).
Powrót do góry Go down
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pon Kwi 06, 2015 9:00 am

Nietypowe przedsięwzięcie, jakie przypadło w udziale Namekowi wymagało dostosowania się do dźwigania skrzynki i innych akrobacji po drodze. A ta była nad wyraz wyboista i wymagała lawirowania. Kto inny byłby po czymś podobnym rześki i gotowy na więcej? Na pewno nie Fan, który ze swoją marną mocą nie dorastał innym wojownikom do pięt. Jednakże czego nie robi się dla poprawy własnej wartości? Każda czynność, nawet taka z pozoru błaha umacniała go i pozwalała przekroczyć kolejne limity. Rachuba czasu nie była istotna w grze w zbieranie. Postawił na cierpliwość i opanowanie. Dzięki temu nie potrzebował maksymalnego czasu, po którym padnie jak nieżywy na ziemię. Posiadał zapas siły, więc nie było obaw o nagłe, niechciane efekty uboczne. Do rzeczy.
Ostatnie z nielicznych już podsłuchów wymagały głębszego skupienia. Na tak rozległym obszarze pozostało coraz mniej wskaźników do zdjęcia, więc trudniej było znaleźć nosicieli. Na domiar złego celem były podwodne wojaże z płazami. Jak to możliwe, że wskoczyły z obciążeniem? Odpowiedź zdaje się trudna do ustalenia. Chłopakowi nie przeszkadzało jako takie zamoczenie się, a raczej brak swobody. Zbyt długie pozbawienie tlenu doprowadzał organizm do paniki. Trzeba było jakoś sobie poradzić. Tafla wody skrywała pod swoim płaszczem pełno tajemnic. Niekoniecznie gdzieś w głębinach. Fanalis straszył ryby, zbierał kamienie i wyglądał przy tym, jakby nie do końca wiedział, co robi. Poszukiwacz na zakończenie obleciał z urządzeniem wykrywającym kilka przypuszczalnych obszarów, które mógł ominąć. Nie wykrył zakłóceń, dlatego postanowił wrócić do zbioru pokaźnego stosu metalu. Teraz powinno być o wiele łatwiej, kiedy ujrzy coś w rodzaju magii, jaką tworzoną są wynalazki. Istne cuda nie muszą dziać się na jego oczach. Poza samym wyszkoleniem ciała miał w zanadrzu naukę techniki, więc to kolejny motyw do odczekania żmudnego upływu czasu między kolejkami - gdy Changeling będzie w spokoju pracował. Wypadałoby zostać do końca i zobaczyć rezultaty jego działań, które zapoczątkowaliśmy. Bardzo przyjemna perspektywa wynikała z pojawienia się tutaj Fana oraz Jaszczurki. Chociaż nadal pozostawało wiele nieścisłości i nie wyjaśnionych spraw. Nameczanowi chyba najmniej przeszkadzało i ze swobodą w głosie wychodził mu każdy zwrot bez używania jakiegokolwiek imienia. W końcu uda im się przedstawić. Zależy która ze stron postawi pierwszy krok.
Istna mordęga zakończyła się wielkim rozłożeniem, jak placek na ziemi. Fanalis odłożył skrzynkę obok odbiorników i czekał na Changa lub już mógł zauważyć jego obecność w pobliżu. W każdym razie zbyt długa nieobecność kolegi była niepokojąca. Wypadało trochę odetchnąć, a potem pomyśleć nad dalszymi postępami. Zadowolenie mimo wszystko malowało się na twarzy zielonego wojownika.

Ooc: Koniec treningu statystyk (~15h).
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pon Kwi 06, 2015 8:13 pm

Chang podbiegł do Fanalisa i nachylił się nad jego głową. Był wyraźnie zaaferowany i wskazał skrzynkę oraz stosik nadajników.
- Mamy już wszystkie! Dobra robota! – uśmiechnął się szeroko i klepnął Nameka w ramię. – Odpocznij sobie, ja już wiem co zrobię… Mówiłem Ci, że to są podsłuchy, prawda? Sygnał zablokowałem, ale jak zepnę to… I to… Z tym i tym… – zaczął rozbierać mechanizmy i łączyć je w bardziej skomplikowaną rzecz, jako śrubokręta używając swojego pazura. – To będę mógł wysłać impuls odwrotny, który spali im centralę! Nie miejsce… To urządzenie, gdzie miały być przekazywane podsłuchy… Mam nadzieję, że wywalą tych idiotów na zbity pysk. – uśmiechnął się i usiadł obok, dłubiąc w kabelkach.
Po półgodzinie przytargał skrzynkę i doczepił do niej resztę nadajników. Trzymał jeden w dłoni i klikał zawzięcie – urządzenie zaczęło pikać. Buczeć i syczeć i strzelać iskrami…
- Oh… – zerknął na skrzynkę mały Jaszczur – Wnioskując po ilości nadajników i akceleratorów, zakłóciłem balans fotonów… Ekhem… Sądząc po takich wyładowaniach to… Wybuch stworzy… Kilkumetrowy krater… Ekhem. – spojrzał wielkimi oczami na Nameka. – Musimy uciekać. – stwierdził rzeczowo, wciąż stojąc w miejscu.
Skrzynka zaczęła podskakiwać, rozgrzewając się do czerwoności.

OOC
Wiejcie Very Happy

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pon Kwi 06, 2015 9:05 pm

Kawał dobrej roboty. To właśnie umiliło odpoczynek Fanalisowi. Changeling widocznie ożywił się i był wolny od zmartwień, jakie nim targały. Przynajmniej było można mieć taką nadzieję, gdy spoglądało się na jego pracę. Namekian nie omieszkał odsapnąć i tym samym wyłożyć się na przyjemnie zimnej powierzchni. Pomimo twardej oprawy teraz wszystko było kojące i miękkie. Dodać do tego spoglądanie w przejrzyście czyste niebo, które nigdy nie traci swojego stanu rzeczy i można odpłynąć. Od drzemki przeszkadzało jedynie krzątanie się małej Jaszczurki. Tłumaczone przez niego zagadnienia były na tyle proste, że nawet Fan mógł je zrozumieć. Mniej więcej wiedział, co z tego wyniknie. Prosta sztuczka doprowadzi do bólu głowy stronę przeciwną, to było więcej niż satysfakcjonujące.
Trudy za nimi i zero brudnej roboty. Do czasu. Nigdy nie należało nastawiać się na łatwe i przyjemne. Zawsze znajdzie się coś, co postawi przed człowiekiem wyzwanie. Skutki z podjętych działań nastąpiły nagle. Pikanie i całe mechanizmy nie były dla Nameka jasne, lecz wyraźnie nie powinny tak się zachować. Na szczęście nie musiał za dużo myśleć sam i wsłuchując się w słowa Changelinga czuć było zbliżające się zagrożenie. Pewnie kilka razy do roku zdarzy się wybuch i był on wpisany w ryzyko zawodowe. Wszędzie, gdzie nie spojrzysz ktoś konstruuje pikające bomby. Jak to możliwe, że zwykły toster może wybuchnąć nawet jedynie podłączony do innej blaszki? Tego też nie musiał wiedzieć, żeby udać się w jednym kierunku: jak najdalej od iskrzących się skrzynek. Wybór był oczywisty i można losować warianty. Skuteczność ciężko było obliczyć, kiedy Fanalis nie zajmował się tym kompletnie. W jak największym skupieni wybrał szybką ewakuację i spisanie tego terenu na straty. Podbiegł do prowodyra tego zamieszania, żeby pomóc mu w ucieczce. Jemu nie było tak łatwo, jak Nameczanowi, który dysponował dużo bardziej rozwiniętym ciałem.
- Chwyć się mocno. - polecił jaszczurce i podniósł go jak małego dzieciaka. W następnej sekundzie spiął i wytężył wszystkie mięśnie, coby nie spóźnić się z odlotem. Wraz z wybiciem od ziemi poszybował równym lotem wznoszącym, a po kilkunastu metrach wyrównał pułap, żeby nadal zwiększyć dystans od eksplozji. Stąd będą mieli niezły widok na fajerwerki, która znowu przyciągnie nieproszonych gości. Ważne, żeby upewnić się, co do własnego bezpieczeństwa. Jak cała akcja zakończy się bez szwanku, wtedy ponownie mogli zejść na ziemię.
- Tyle wrażeń, co dzisiaj nie miałem nigdy. Nie można się w tej pracy nudzić, co? - powiedział z wesołym wydźwiękiem. Zafundował sobie szybką rozgrzewkę rąk i w tym czasie mogli nieco ochłonąć, jeśli zaszłaby taka potrzeba.
- Co dalej zamierzasz? Odczują jakoś to zamieszanie, udało się? Wybuch mógł dać komuś znać i pewnie ktoś to sprawdzi. - ciekawiła Fanalisa perspektywa wymiany ciosów między wynalazcami i czy on sam był zdolny przydać się jeszcze do czegoś.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Wto Kwi 07, 2015 2:54 pm

Chang wpatrywał się z półotwartymi ustami w eksplozję. Chmura dymu poleciała w powietrze i niedługo lekki wietrzyk ją rozmył. Nagłe pikanie odwróciło jego uwagę od znaków wybuchu, zwrócił czy na trzymany w dłoni nadajnik. Podkręcił głos i oboje usłyszeli zduszone przekleństwa oraz złorzeczenia. Jaszczur wyszczerzył się do Fanalisa.
- Słyszysz? Udało się! Spaliło sprzęt którymi ukradli! – wyszczerzył się i pomachał urządzeniem. – A co do wybuchu, nie martw się, mało który Chang przejmuje się tak małą eksplozją – żebyś widział naszą bazę, tam non stop coś wystrzela w powietrze. – puścił nadajnik i zdeptał. – Już, to wszystko. Po sprawie. Mogę wrócić do siebie i zająć wynalazkami, z dala od innych!
Żaby zostały uwolnione, ich rany niedługo się zagoją, podsłuchy znikły, mały Chang dostał to co chciał i nikt nie ucierpiał. Czy to nie wspaniale?
Jaszczur potarł nos i uśmiechnął się.
- Muszę już wracać… Na razie! Wiesz co? Nie jesteś taki zły jak na Nameka. Jestem Polar. – wyciągnął rękę i pożegnał się.
Po chwili już go nie było, wzbił się w powietrze i swoim tempem ruszył w stronę bazy. Zostały po nim tylko resztki nadajnika, krater nieopodal oraz kilka żab, które wyskoczyły z jeziorka. Jeden osobnik wyjątkowo upatrzył sobie but Fanalisa i rozsiadł się tam wygodnie, kumkając.

OOC
Bardzo ładnie. Daję Ci za to małe urozmaicenie dnia 15ptk~ Upomnij się o nie przy następnym treningu.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sro Kwi 08, 2015 12:35 pm

Wydarzenie ułożyło się w całkiem zaskakującym biegu. Ingerencja Nameka nie poszła na marne, a akcja jaką odegrał on i Chang była w jego stylu. Przede wszystkim działanie. Chęć pomocy znajdzie się prawie zawsze, lecz największym przywilejem jest kwestia aktywności. Może, gdyby ktoś ich tutaj najechał nieproszony, wtedy byłoby głowienie się nad ogólną oceną. A tak, wszystko poszło jak z płatka. Uwaga Fanalisa także na moment spoczęła u źródła wybuchu. Skierowany w ten sposób wzrok rozświetlał oczy i błyszczały się niczym magiczne zwierciadło. Chłopak nie czekał długo, żeby poznać rezultaty wspólnego przedsięwzięcia. Chociaż nie był pewny, co oznaczały te wszystkie przeróbki i ich związek, to za jednym zamachem pozbyli się zbioru puszek i naprzykrzyli się przeciwnikowi. Trudno też mówić o roli wroga kogoś, kogo nigdy nie widział na oczy. Przyjęte zasady jako tako go obchodziły, bo tutaj kwestia honoru jego pobratymców nie mogła zostać zachwiana. Zaś jego własny kodeks mówił mu otwarcie o takich rzeczach. Póki nie pojawi się wyraźny sygnał agresji ze strony jakiegokolwiek stworzenia obojętnej rasy, wtedy najlepiej zachowywać neutralność. Wszystko inne zależne jest już od użycia własnych zdolności, które pomogą rozwiązać sytuację na różnoraki sposób, który będzie konieczny lub jedyny słuszny.
Już po wylądowaniu Fanalis był w pełni zadowolony i pałał sympatią do Jaszczurki. Dobrze wiedział, że ich znajomość nie może się zakończyć zwykłym: Do zobaczenia - bez pewności, że nastąpi jeszcze kiedyś w przyjaznych stosunkach. Odpowiadałoby to zielonemu całkowicie, jednak instynkt podpowiadał swoje. Gdyby tylko Chang nie wyszedł ze swoja inicjatywą, wtedy Fan postąpiłby podobnie. Zadziorny uśmiech i spojrzenie faktem, że go ubiegł dodał jeszcze więcej pozytywnych emocji do tej krótkiej relacji. Nie mogło być inaczej i na pewno zapamięta go na długie lata.
- Dobra nasza. - odparł ochoczo i kontynuował.- Dzięki za słowa uznania. Niestety nie mogę odpowiadać za moich braci, ale mogę zapewnić, że nie jestem jedynym wyjątkiem. Najlepiej mieć się na uwadze i zachować trochę nieufności. Mi mówią Fanalis. Powodzenia, Polar! - zawołał na pożegnanie do Changelinga i odmachał mu krótko i energicznie. Sam był gotowy do zajęcia się własnym życiem. Regeneracji sił, których ubyło mu podczas wyprawy po podsłuchy. Wspomnienia jeszcze na długo będą mu poprawiały humor, ale nie będzie tak wiecznie. W końcu natrafi na wyzwanie, które postawi przed nim mur i dopiero wtedy nadejdzie jego próba przebicia się na jeszcze wyższy poziom. Do tego momentu uzbroi się w cierpliwość i starannie oraz z pasją wytęży mięśnie przy treningach.

Ooc: Świetna przygoda. Niczego mi w niej nie brakowało. Płynna, zaskakująca i ze zniecierpliwieniem czekało się na kolejne odpisy. Było w sam raz. Dzięki wielkie za takie zaskoczenie. Liczę na więcej.

zt. > gdzie nogi poniosą.
Powrót do góry Go down
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sro Gru 30, 2015 2:12 pm

Było to doskonałe miejsce do którego mógł przylecieć. Pamiętał je doskonale ze swoich pierwszych treningów z tajemniczym super silnym nameczaninem, którego bez wątpienia już tu dawno nie było. Walczył gdzieś jakiś czas temu, a teraz Druid nie mógł złapać nigdzie jego ki. Od pewnego czasu, ale nie wiedział kompletnie co to może oznaczać. Nie sądził, żeby jego niedawny nauczyciel miał już wyziąnąć ducha, a nie walczył wcale z aż tak super mocnymi przeciwnikami. Przynajmniej tego nie wyczuwał. Moc jego mistrza momentami była na tyle przytłaczająca, że wrogowie padli po jednym ciosie. Tak uznał po tym co mu mówiła intuicja. Zdolność wyczuwania mocy była bardzo przydatna.
- Tu się zatrzymajmy. - Powiedział Druid sojusznikowi. Zlecieli do dolinki, żeby nie rzucać się za bardzo w oczy, ale saiyanin wszedł na mniejsze wzniesienie i tam usiadł.
- Bardzo świeże powietrze. Inaczej się tu oddycha.
- To dlatego chcecie podbić naszą planetę?
- Ja jedynie słucham rozkazów. Nie zastanawiam się nad tym.
- Gdyby kazali Ci zabić Twojego człowieka? Zrobiłbyś to?
- Każdy rozkaz ma swój powód. Gdybym miał analizować czy jest on właściwy lub nie, to bym nigdy nie zaszedł wysoko w hierarchi.
- Czyli gdyby kazali Ci iść na misje samobójczą albo wiedziałbyś, że zginiesz, to poszedłbyś? Czekaj. Nie odpowiadaj. Pewnie chodzi o chwałę. Inne pytanie. Twój dowódca każe Ci uklęknąć i popełnić samobójstwo. Zrobiłbyś to bez wahania?
Zapadła bardzo długa cisza, a saiyanin siedział w milczeniu i wpatrywał się w Druida. Pewnie zastanawiał się jak odpowiedzieć, żeby zachować wcześniejszy ton, ale z drugiej strony milczenie oznaczało, że tego by nie zrobił co stało się po pewnym czasie oczywiste. Nie odpowiedział więc w ogóle na to pytanie tylko spojrzał nad głową Druida, a później jeszcze wyżej zatrzymując wzrok na linii horyzontu. W czasie zbiegło się, że akurat jeden z oddziałów dolatywał do nich.


1. Byłem Wioska 1* kuli
2. Regeneracja. 10% HP, 20% KI. +150HP, +240KI. HP: 1082+150=1232, KI: 420+240=660
Powrót do góry Go down
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Czw Gru 31, 2015 8:42 pm

Nameczanin spokojnie oddychał i spojrzał w tym samym kierunku co sojusznik. Myślał o tym, co się wydarzy niedługo. Na ile może zaufać temu wojownikowi? Nie jest pewien czy nie zdradzą go gdy zacznie się walka z changelingami. A może wystawią go? Sam może zabije jednego lub dwóch, którzy postanowią go zlekcewarzyć. Z kim walczyć, z kim się sprzymierzyć? Czy już podjął ostateczną decyzję? Podjął działanie, ale wie, że plany musi zmodyfikować. Chwilowy przyjaciel jest tylko chwilowy. Jedyna pewna w jego życiu. Ma niewiele czasu, żeby pomyśleć jak wykiwać ich. Changelingi również mają te urządzenia co sojusznik, a więc będą wiedzieć o najeźdźcy, a ten będzie znał siłę tamtych jak tylko będą bliżej bazy i ją otoczą. Nie wiadomo ilu zostało w centrum i czy nie wzmocnili murów. Wytężył więc swój umysł i skoncentrował najlepiej jak tylko potrafił. Początkowo wszystko co działo się obecnie na planecie zaburzało jego umysł, ale spokój pozwoli spojrzeć dalej i wężej. Nauki mistrza nie poszły w las i w końcu udało się znaleźć poszukiwaną jednostkę, a tam kilkudziesięciu changelingów, paru dość silnych, ale większość to słabeusze. Nie był do końca pewien, ale prawdopodobnie to młodsi wojownicy albo tacy, którzy znajdują się na swoim początkowym stadium. Tu jest szansa. Musi przeciągnąć walkę, żeby jaszczury rozwinęły się i mogły walczyć na równi z saiyanami. Intryga prawie idealna, ale jest jeszcze jeden szczegół.
- Znacie sekret changelingów?
- Zależy co masz na myśli.
- Potrafią ewoluować i zwiększyć swoją moc w ten sposób.
- Oczywiście. Po co ten zmasowany atak? Mieliśmy nie dać im szans na rozwinięcie skrzydeł, ale to dla nas mały problem. Taki przeciwnik to świetne wyzwanie.
Dowiedział się, że tamci też wiedzą. Musi pomyśleć o czymś innym i to szybko, bo właśnie dotarła pierwsza grupka, a kolejne zbliżały się z pozostałych stron.


1. Regeneracja. 10% HP, 20% KI. +150HP, +240KI. HP: 1232+150=1382, KI: 660+240=900
Powrót do góry Go down
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pią Sty 01, 2016 1:11 pm

Grupki dotarły w ciągu kilkudziesięciu kolejnych minut, a saiyanie wymieniali między sobą doświadczenia z walk oraz relacjonowali szczegółowo co się aktualnie dzieje. Powiedzieli również o pewnych tajemnicach, które pozyskali. Druid przysłuchiwał się bardzo uważnie. Uzyskał informacje o tajemniczych przemianach i zyskaniu siły, czego do końca nie rozumiał. Dowiedział się także, że ich siły znacznie zmalały i jak tak dalej pójdzie to się wycofają całkowicie. Do tego nameczanie są znacznie potężniejsi niż im się wydawało, a changelingów było zbyt wiele. Podobno 1/4 populacji changelingów wybili, ale to samo tyczyło się nameczan, chociaż Ci akurat po śmierci znikali jak dotknął ich inny nameczanin. Dla Druida było jasnym, że doszło do wielu strat wśród jego braci, ale wielu z nich poświęciło się, żeby inny stał się mocniejszy i mógł przeciwstawiać się wrogowi. To dzięki temu pewnie odpierają ataki. Zniknięcie tylu osób nie znaczy, że przepadli na zawsze. Ich duch pozostanie wraz z innym bratem, aby mógł z nim walczyć i pomagać w dalszych losach. Jest to zazwyczaj ostateczność lub ostatnia wola umierającego, ale zrozumiała w takich czasach.
Kolejne sprawy dotyczyły pozycji innych grup i oddziałów. Podawali informacje o tych, którzy jeszcze walczą oraz o mocy niektórych najsilniejszych changelingów i nameczan. Przy tej okazji kilku z nich skwitowało, że powinni się wycofać, ponieważ wysłano zbyt słabe oddziały. Prawdopodobnie nie spodziewali się takiej grupy changelingów na namek albo ich rząd przecenił swoje siły. Druid dzięki temu zrozumiał również, że ma szansę uzyskać sukces eliminując wielu wrogów za jednym razem. To będzie cegiełka, która może przeważyć o wygranej i oswobodzeniu namek. Nie zauważył, aby ktoś tego dokonał podczas walk, czyli może jego ruch rzuci do walki pozostałych i zmobilizuje ich do wypędzenia wroga z namek.
Wstał gdy ostatnia grupa dotarła na miejsce.
- Jestem Druid. Zapamiętajcie moje imię, ponieważ wskaże wam bazę, gdzie znajdują się jedni z najokrutniejszych, którzy mogą stanowić zagrożenie dla waszej rasy. Zarówno Ci, którzy już są mocni oraz Ci, którzy są młodzi i dopiero szkoleni na okrutnych wojowników. Sam wybiję ich tylu, że wasi ziomkowie zapamiętają me imie i będą się go bać.
Powiedział to z odpowiednią powagą i wywołał reakcje jakiej się spodziewał. Śmiech. Ciężko było ocenić czy wzięli go na poważnie, ale jednym było jedno pewne. Na pewno go zapamiętają. Skoncentrował swoją ki i strzelił do góry, a zaraz za nim podążył duży zebrany z kilku grup oddział najeźdźcy. Niedługo dojdzie do morderczej walki changelingów z saiyanami, a Druid pomiędzy nimi.


1. Regeneracja. 10% HP, 20% KI. +150HP, +240KI. HP: Pełne, KI: 900+240=1140
2. Z tematu do Pole bitewne
3. Start treningu.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Wto Sty 26, 2016 11:24 pm

Młodemu Kaioshinowi coś przeszkodziło. Dosłownie. Lecąc na najwyższych obrotach w stronę lasu, przed jego oczami coś gwałtownie rozbłysło, poczuł ból podobny do bardzo silnego kopnięcia prądem. Opadł na ziemię i minęła chwilę nim odzyskał czucie w ciele.
- Szzzlagg… Znowu, brzdęk, trach… Zzz…. Sz… Zzz? A Tyyz kim jezzzteś?
Przed Somą pojawiła się mucha. Mucha metaliczna, bo sprytny, maleńki robocik złożony z drobnych części, wznoszący się w powietrzu za pomocą niewielkiego silniczka oraz terkoczących skrzydełek. Świetne urządzenie szpiegowskie… Ale za małe, by z taką siłą powaliło boga! Obok somy leżały dwie kule wielkości średnich jabłek, gładkie, nie licząc pojedynczych, czerwonych diod.
- Sszz… Oż Ty… Zzepsułeś moją, brzdęk, pułakkeee zZZZzz na Szaiyann! – zaskrzeczała z wyrzutem mucha i podleciała do kul. – No niezz…

OOC
Post dla Somy

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Soma
Moderator
Moderator
avatar

Liczba postów : 236
Data rejestracji : 26/03/2014


SCOUTER
HP:
1185/1185  (1185/1185)
Ki:
1185/1185  (1185/1185)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pią Sty 29, 2016 2:21 pm

Z/T Jaskinia w Rajskim Lesie

Podniósł się lekko z ziemi, gdy tylko był w stanie poruszać odrętwiałymi kończynami. Jakie było jego zdziwienie gdy okazało się, ze wpadł w pułapkę, nikogo innego, jak gadającej muchy. Tak, gadającej muchy! Przez chwilę z oniemienia nie był w stanie wykrztusić słowa, a może był to wciąż efekt porażenia prądem?
-Kim... jestem?- Soma wybałuszył oczy. -Pułapkę?- Nie bardzo był w stanie poukładać to sobie w głowie. Momentalnie zaczął podsumowywać wszystko co zdarzyło się w ciągu ostatnich kilku godzin. Najpierw spotkał niejakiego Daisuke w piekle, potem walczył z przywołanym przez niego przeciwnikiem, tylko po to żeby zmierzyć się się z przywołującym w nierównym pojedynku, a na koniec nie był pewien czy to był tylko sen czy jawa. Następnie zjawił się posłaniec Kaio, w postaci malutkiego kotka, który wysłała go na planetę zwaną Namek, żeby sprawdził jak mieszkańcy sobie radzą z inwazją jakichś Saiyan. Niestety zamiast na małpoludów trafił na rozwścieczonego jaszczurowatego gościa, który od pierwszej sekundy chciał dobrać się do skóry złotookiego, ale na pomoc mu przybył inny, tym razem zielonoskóry osobnik, który poprosił go o zaopiekowanie się jego małym pobratymcem. Na koniec niebianin trafił w sidła zastawione przez gadającą muchę!
"Tak... Wszystko zdaje się być w jak najlepszym porządku."- Wysnuł konkluzję. Z drugiej jednak strony mucha wspomniała, że pułapka była przeznaczona właśnie dla najeźdźców. Spróbował się podnieść na równe nogi. udało mu się mimo wciąż bardzo odrętwiałych kończyn. teraz dopiero przyszło mu do głowy, że w zasadzie po raz pierwszy rozmawia z muchą. Być może w świecie śmiertelników to było normalne, ale momentalnie odezwała się w nim ciekawość słuszna komuś, dla którego całe otoczenie było czymś nowym.
-Nie zepsułem, tylko w nią wpadłem. Jestem Soma, wysłannik Kaio.- W tym momencie na jego twarzy pojawił się dumny, acz serdeczny uśmiech. -Powiedziałaś, ze zastawiłaś ta pułapkę na tych całych, no...yyyy...Saiyan?! Ja się tobie przedstawiłem, teraz twoja kolej.- Spojrzał na mechanicznego owada z wyraźnym zaciekawieniem.

______________________



-Powiedział.-
"Pomyślał."-
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sob Sty 30, 2016 6:49 pm

- Tak, na Saiyaaanzzz... Są źzli i chczą pozzabijać wsysztkich na Namek, ale jużz żadnego nie, zzz widzziałem. - zaburczała niezadowolona mucha - Mozzże i wpadłezz, ale trach, brzdęk, muszzę to naprawić... - robocik latał naokoło kul, usiadł na jednej i zabrzęczał. Spod maleńkich odnóży poleciały iskry, a sama mucha zaczęła coś majstrować przy diodach. Lampki na pułapce zrobiły się zielone, kule uniosły się w powietrze i między nimi pojawiła się cienka, energetyczna linia. Już wiadomo na co wpadł młody bóg.
- Ja? Jazz nie mówię mojegszo imienia, zzZzz, i takz zzzszapomniszzz... Nie wiem kimzz jesteś, rrzzz, ale na Twoimz miejzcu bym uciekałzzz... Gdzieś tuz widzdziałem Kommmandorza Zero. - mucha wzniosła się w górę i jej oczy, miniaturowe kamerki zaczęły się obracać. - Szzcouter pokazzuje, zZZzz że jest tam, za lazsem... Oh... Razzem, z Namekiem...
Głos z robocika ucichł, wyraźnie zaniepokojony, po czym jakby zapomniawszy o Somie, mucha, wraz ze swoją pułapką, poleciała w stronę walczących.

OOC
Wracamy do Liska.
Możesz dać post tu i tam, albo od razu pisać w Lesie.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wzgórza   

Powrót do góry Go down
 
Wzgórza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Wzgórze Czarownic
» Droga pomiędzy wzgórzami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: