Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wzgórza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wzgórza   Sob Lut 14, 2015 8:29 pm

Jest to miejsce, gdzie nameczanie znajdą spokój od mieszkańców wiosek. Wzgórza też są idealnym miejscem na trening oraz spokojną rozmowę dwójki osoboników. Tutaj można skryć się za wzgórzem i porozmawiać tak, że nikt nie usłyszy. Jest to rozległa przestrzeń.

OoC:
W tym miejscu regeneracja KI następuje szybciej.
20% regeneracji KI, HP normalnie.
Ki regeneruje się nawet w walce sparingowej. 10% na turę!


______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Czw Lut 19, 2015 9:02 pm

Minął paru nameczan, te kilkanaście budynków, przeszedł przez pola uprawne i wszedł na tereny trawiaste, a następnie szedł pod górkę. Za nią znajdował się rozległy obszar wzgórz i tam czekał na niego nameczanin z tatuażem. Druid był niezmiernie ciekaw co przygotuje dla niego los i ktoś, kto mógł się przyczynić do wydalenia go z wioski. Domyślał się, że było to celowe. Kroiło się coś większego i poważniejszego niż sądzi.
Tak jak było powiedziane. Rosły nameczanin stał z założonymi rękami na jednym z wzniesień parękilometrów od wskazanego wcześniej wzgórza. Widział go wyraźnie, ponieważ był jedyną osobą w zasięgu wzroku. Nie miał problemów z wyszukaniem ki wojownika. Zapamiętał je w wiosce. Tym razem poleciał w jego stronę. Przechodzenie po tych skałach i przemieszczanie się pomiędzy strumieniami wody lub małymi jeziorami było uciążliwe. Lot znacznie ułatwił sprawę i po chwili stał już obok tajemniczego gościa. Widział go pierwszy raz w wiosce, a nameczanin wydawał się być w dobrym kontakcie z wodzem wioski. Przez rok nieobecności ten wojownik zdobył tak mocne uznanie, żeby po jego decyzji zostać wydalonym?
- Masz wobec mnie plany, jak się domyślam.
Powiedział bez ogródek Druid. Był pewien, że lada moment dowie się wszystkiego. Zaraz przekona się o co w tym wszyskim chodzi. To miejsce miało swój urok i pozwalało na głębokie przemyślenia. Podczas lotu zauważył, że jego energia pozostaje bez zmian. Wzgórza zawierały w sobie pewną magię. Wydawało się jakby coś w tych ziemiach było, co dodaje sił. Może tutaj odbędzie solidny trening, który da mu przewagę lub pozwoli przetrwać? To miejsce jest odpowiednie na rozwijanie technik. Kto wie. Skoro wódz nie przekazał mu nic. Wojownik nauczy go czegoś?
Ta niepewność była trochę stresująca. Zaciskał lekko pięści. Złapał się na tym po krótkiej chwili i rozluźnił dłonie, a następnie przestał zaciskać usta.
- Może jestem lekko niecierpliwy, ale chcę wyjaśnień!
W końcu nerwowość ukazała się w słowach. Jego niebieskie oczy zabłysły, gdy lekko obrócił głowę, a promienie jednego ze słońc odbiły się w nich.



-1. Tam byłem
1. Start treningu.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pią Lut 20, 2015 12:58 pm


Trolls Lolo stał spokojnie na wzgórzu i ciągle wpatrywał się gdzieś przed siebie. Nawet pojawienie się obok niego Druid nie wzbudziło żadnych emocji i tylko biernie się przysłuchiwał co nameczanin ma do powiedzenia. Po ostatnich słowach niebieskookiego stał w ciszy jeszcze przez parę minut. Wyglądało to tak jakby ignorował młodego pobratymca.
- Najpierw... - Powiedział to powoli i nie dokończył zdania zbyt szybko. Wziął Druida na przetrzymanie. Dopiero po chwili dokończył. - ...nauczę Cię cierpliwości.
Po tych słowach błyskawicznie złapał nameczanina za głowę. Młody wojownik nawet nie zdążył drgnąć powieką. Był tak szybki i nie wykazywał żadnych oznak co zrobi. Następnie podniósł go lekko do góry i rzucił mocno z kilometr w przód prosto w wystającą  z Ziemi górę. Impet uderzenia był tak duży, że góra zawaliła się momentalnie i sporo skał spadło na nameczanina.
.

OoC:
Rzut Druidem. Nowa dyscyplina. 500dmg na dobry początek.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pią Lut 20, 2015 5:15 pm

Zaczynał się coraz bardziej irytować stojąc i czekając na jakąkolwiek reakcje. W końcu nastał ten moment, gdy uzyskał odpowiedź. Trochę była przeciągnięta. Wyraźnie i celowo to zrobił, ale przynajmniej Druid wiedział, że ten pobratymiec ma zamiar go czegoś nauczyć. W duchu się ucieszył na tę myśl, ale nie spodziewał się jaki to będzie rodzaj treningu. Nawet nie zauważył. Poczuł tylko dużą dłoń na swojej głowie. !
Kiedy on to zrobił? Przecież to jest niemożliwe. Nawet ubranie mu nie zaszeleściło. Kim on u diabła jest?

Jego nowy nauczyciel był na pewno kimś potężnym, ale Druid nie mógł tego pojąć. Nie wyczuwał nawet jego mocy. Nie wiedział co się teraz stanie, skoro został tak złapany za głowię. Po chwili został podniesiony przez nauczyciela, a następnie bardzo mocno rzucony przed siebie. Zobaczył mroczki przed oczami, na chwilę chyba stracił przytomność. Poczuł dopiero jak zderza się z górą i jak gruchoczą mu kości i rozdziera się skóra. Słyszeć to i czuć to katorga. Myślał, że to u changelingów w niewoli dostaje w kość i nie przeżyje, ale żeby pobratymiec tak ostro na dzień dobry traktował Druida to już nie mógł zrozumieć. Opadł na trawkę, a wraz z nim sterta kamieni, która zaczynała go przysypować. Z trudem wstał na obie nogi, skały rozbijały się mu o ramiona i głowę. Ze stanu zniecierpliwienia wszedł w stan szaleńczego gniewu. Jego mięśnie drżały, ledwo stał na nogach. Czuł przeraźliwy ból w ramieniu. Miał prawdopodobnie połamany obojczyk i kość ramienną. Cały bok miał pocharatany i ciekła z niego fioletowa posoka. Podczas niewoli nie był w stanie nawet porządnie się zdenerwować i wyzwolić większej mocy, a teraz po prostu przypomniał sobie tamto traktowanie i porównał do obecnej sytuacji. Kipiało w nim. Gotował się w środku jak nigdy i miał ochotę roznieść całą okolicę w drobny mak. Skały zaczęły opadać obok niego. Biała aura zaczęła spowijać ciało, a ki niszczyła spadające kamienie. Dzięki temu uniknął większych obrażeń. Mięśnie mu napęczniały bardziej. Wyczuł, że jest teraz dużo silniejszy i jego ciosy mogą siać więcej zniszczenia. Skoncentrował maksymalnie swoją ki, a aura rozbłysła i góra w którą uderzył zapadł się całkowicie. Pod nim pojawił się niewielki krater, a wszystkie kamienne szczątki rozniosły się po okolicy.
Przed chwilą był wściekły, ale teraz trochę spuścił z tonu. Był zdumiony tym, ile więcej siły udało mu się z siebie wykrzesać. Zrozumiał, o co chodziło temu rosłemu nameczaninowi. Musiał nadejść ten moment, żeby zdobył większą moc. Dzięki temu będzie mieć dużo więcej siły w rękach i nie ulegnie tak łatwo changelingom. Minusem tego przyrostu była duża ilość ki jaką tracił. Zrozumiał, że na dłuższą metę nie da rady używać większej siły. Nie da rady pompować mięśni energią bez ograniczeń. Każdy ma określoną ilość KI i trzeba rozsądnie jej używać.
Starał się utrzymywać to jak najdłużej. Jeszcze nie wie ile będzie w stanie działać na tak podkręconych mięśniach. Może jakby się dało to odpalić tylko przed samym uderzeniem, ale samo uruchomienie zajmuje też dużo czasu. Zanim opanuje to do tego stopnia, żeby bez gniewu i złości działało. Na początek będzie musiał się posiłkować silnymi bodźcami. Jeżeli dojdzie do walki to po prostu trzeba popuścić nerwy i dać upust złości. Lać i lać, aż będzie tryskać krew. Wtedy samo przyjdzie i będzie bił jeszcze mocniej. Chusta mu falowała, a koszula przesiąkała fioletową krwią. Aura nie wpływała na jego wytrzymałość co było dla niego przyjemną wiadomością. Zawsze może zaskoczyć i użyć tego w sytuacji krytycznej, ale musi pamiętać, żeby oszczędzać energię.
Starał się zapamiętać stan w którym był obecnie. To powinno mu pomóc w przyszłości, żeby uruchamiać wyższy poziom i nie dać się powalić jak głupiec następnym razem. Uśmiechnął się, a ostre kły rozbłysły w świetle aury. To była siła, której szukał, ale może jeszcze więcej. Może więcej szału, może jeszcze więcej wściekłości i będzie jeszcze silniejszy.
- Więcej! Aaaaa!!!
Starał się to kontrolować, żeby wycisnąć z własnego ciała maksimum. Szybsze obroty, więcej siły, więcej wytrzymałości, więcej energii! Nie działało. Czuł jedynie skumulowaną krzepę w rękach. Spróbował nowej mocy. Złączył dłonie i uderzył w grunt pod sobą. Bark zabolał siarczyście. Prawie już zapomniał, że chyba ma połamane parę kości, ale to nic. Uderzenie spowodowało niezłe pęknięcie w skałach i ziemi. To było coś. Jeszcze nie czuł w sobie tyle werwy.
- Hahahaha.
Czy ja do reszty oszalałem? Muszę się opanować. Zachowuję się dokładnie jak tamte changelingi. Zbyt długo z nimi byłem.
Na twarzy pojawiło się zmieszanie. Nie tylko nameczaninowi nie przystało tak reagować, ale doskonale wiedział, że złość i gniew są zgubne. Słyszał o nameczanach, którzy przepadli w ciemności. Zostali na zawsze potępieni, wygnani i walczyli również z pobratymcami. Musi znaleźć inną drogę. Przecież już przez chwilę był spokojny. Wrócić do tego stanu sprzed chwili. Znajdzie inną drogę do mocy. Spokojniejszą, poważniejszą i bardziej odpowiedzialną. Wystarczy mu na razie sama siła.
Dobrze. Udało się. Kontroluje to.


1. Trening.
2. Biała aura?
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sob Lut 21, 2015 10:15 am


Trolls Lolo nie tego oczekiwał i nie tego się spodziewał. Cała przemiana lub też wyzwolenie mocy u nameczanina nie trwało tak długo. Z początku tylko obserwował, ale zachowanie Druida szło w złą stronę. Nie panował nad emocjami. Przepełniał go gniew i nienawiść.
Tam gdzie przed sekundą stał potężny wojownik teraz była tylko mała chmurka piachu tuż przy ziemi. Hayai! - Mógłby powiedzieć pieprzony japoniec albo nieco zdziwiony Vegeta, który już myślał, że osiągnął wszystko. Cóż... Druida musiał spotkać na tej ścieżce kolejny ból. Droga w którą go miał zamiar zabrać tajemniczy i potężny Trolls Lolo nie była usłana różami, a usrana tylko i wyłącznie kolcami od tych róż.
Ledwie młody nameczanin zdążył się ogarnąć ze swoją mocą i nieco opanować, a już spotkała go kara za poddanie się złości. Ręka mędrca spotkała się z karkiem ucznia i przyparła całe jego ciało do ziemi. Teraz leżał w boleściach jeszcze większych, bo obojczyk został poruszony. Twarzą do skał, ustami w piachu i oczami pełnymi kurzu. Chyba żaden nameczanin nie przechodzi takiego rygorystycznego kursu niczym changelingi. Chociaż podobno nawet te trochę bardziej się ucywilizowały z trenowaniem.
Nie mniej jednak po sekundzie Druid mógł poczuć jak działa lecznicza moc. Tylko przez chwilę. Trolls Lolo poprzez rzucenie nameczaninem do parteru nastawił mu bark, a teraz za pomocą leczniczej mocy pomógł się kością zrosnąć. Następnie zwolnił uścisk i odszedł od nameczanina.
- Złość jest najgorszym doradcą. Cierpliwość, spokój, dyscyplina. To są 3 podstawowe ścieżki do zostania nameczańskim wojownikiem. Gdybyś nie odszedł z wioski być może nauczyłbyś się tego. Poza tym jak przetrwałeś bez zdolności regeneracji? - Pytanie jakże trywialne, ale dla nameczańskiego wojownika było to oczywiste. Pytanie to jednak miało pewien cel. Trolls Lolo jeszcze nie zdradzał swojego imienia Druidowi.

OoC:
Dostajesz znów łupnia, ale zaraz po chwili ponownie leczenie, więc bez -HP.
W tej sesji treningowej na pewno nie możesz się nauczyć Sai Sei. ]:>

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sob Lut 21, 2015 1:52 pm

Takiej akcji się nie spodziewał. Już był blisko uspokojenia się. W zasadzie to dokonał tego i bez problemu biała aura dodawała mu siły bez złości. Zrozumiał wszystko zanim doznał kolejnego uderzenia. Ten przeklęty nameczanin nie znał innej metody niż metodą kija i pięści. Znokautowany po raz drugi, ale zaraz po chwili uleczony. Przy zderzeniu z ziemią poczuł bark i obojczyk w całej swojej okazałości. Ból był teraz większy niż jak te kości sobie złamał, ale to tylko nastawianie. Osobliwy tego sposób, a leczenie przebiegło ekstremalnie szybko. Druid powoli wstał i zaczął ruszać niedawno połamaną ręką i stawem. Niemal jak nowo narodzony. Jedynie miał rany na których już krew powoli krzepła, ale nadal bolało jakby go changeling drutem przypalał. Słowa potężnego nameczanina były dla niego oczywiste. Te zasady zawsze były wpajane im za młodu i doskonale o nich pamiętam, ale zawsze uważał, że żeby wybić się ponad przeciętną musi zachowywać się nieco inaczej.
- Doskonale wiem co jest podstawą dla wojownika. Nie musisz mi o tym mówić.
Dokończył już szeptem schylając na bok głowę. Trochę pokory jednak miał wobec tak silnego osobnika. W końcu jeżeli on wyznaje te zasady, a ma w sobie tyle krzepy i jest tak niesamowicie szybko to znaczy, że ciężej pracował lub ma tak niesamowity talent. Jeszcze była możliwość, że połączył się z innym nameczaninem i stąd taka moc. Uznał nawet to za pewnik.
Nie wiedział co odpowiedzieć na zarzut braku regeneracji. Trafił w końcu w sedno. To jest dla nameczan bardzo ważna zdolność, a on faktycznie jej po prostu nie znał. Nawet nie pomyślał do tej pory żeby się nauczyć Sai Sei, ale zwrócenie uwagi na ten istotny fakt uświadomiło mu, że to konieczne. W tym miejcu ki bardzo szybko się regeneruje. Odczuł to podczas krótkiego leczenia i w trakcie uruchomionej mocy. Czuje, że jego ki rozsadza jego ciało.
- Postanowiłem przetrwać samą swoją silną wolą i wytrzymałością. Podczas pobytu w bazie changelingów wiedziałem, że nauka tej techniki przysporzy mi problemów. Mogli sobie pozwolić na więcej, ale nie użyłem tego ani razu, więc dostawałem cięgi w miarę wytrzymałości mojego ciała. Może w ten sposób wyznaczyłem dla siebie karę, za to że tam wylądowałem.
Był już spokojny i opanowany. Przynajmniej złość szybko mu uchodziła. Dzięki niej tylko zwiększał tymczasowo swoje siły, a potem utrzymywał moc, a opanowanie pozwalało mu lepiej stanąć do walki z wyzwaniem. Bardzo dużo medytował podczas swojego pobytu w niewoli. Dzięki temu potrafił doskonale kontrolować ciało i to pozwala mu być niezwykle szybkim jak na nameczanina. Stawia sobie to jako pierwsze. Drugie to siła i wytrzymałość na równi. Energia też jest istotna, ale ki nie jest nieskończona. Może znać multum technik, ale na wszystkie nie starczy czasu i mocy w walce. Najważniejsze to żeby jak najszybciej wykonać zadanie.


1. Trening Koniec.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sob Lut 21, 2015 4:48 pm

Trolls Lolo stanął naprzeciw Druida, ale tym razem stanął z założonymi z przodu rękoma i zamknął oczy. Młody nameczanin dopiero teraz mógł poczuć przytłaczającą energię smoczego wojownika. Sama ki przytłacza go tak bardzo, że inny równie silny i doświadczony wojownik mógłby pomyśleć, że to telekineza, ale żadna z tych rzeczy. Po chwili niewidzialna, ale wyczuwalna ki zmalała, a wokół nameczanina widać było jasno-czerwoną poświatę.
- Kontrola nad ki to jedno. Moc którą osiągnąłeś to jest jeszcze nic. Kiedyś stanie się to zupełnie nieprzydatne. Cierpliwość. Pomaga w wielu sytuacjach. Dziwne, że Ci jej trochę brakuje mimo spędzonego czasu w niewoli. - Rzekł bardzo spokojnie nameczanin. Być może wiedza o więzieniu zaskoczy Druida.
Niewątpliwie posiadał ogromną moc, ale również wiedzę.
- Zaczniemy od kontroli ki, która dla wojownika jest istotna. Pokaż mi swoją najmocniejszą technikę. Dobrze się skoncentruj i uderz we mnie! - Krzyknął na koniec otwierając szeroko oczy.

OoC:
Wal śmiało.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sob Mar 07, 2015 12:38 pm

Pobratymiec miał rację, że cierpliwość to bardzo ważna cecha. Druid przez niewolę przyjął za wiele złego z changelingów, ale w tym też nie było nic złego. Okrucieństwo jakim się cechują będzie pomocne w walce. Teraz jego nowy nauczyciel, a może kat zechciał zobaczyć najlepszą technikę młodego nameczanina. Ten bez wahania zdecydował, że nie będzie to zwykłe uderzenie, a skoncentruje ki. Trzema krótkimi skokami odsunął się od Trolo i zrobił solidny zamach, ale nie pojawiła się żadna ki. Zamiast tego przez ubranie widać było jak czerwone części na skórze lekko świecą. Wtedy wyprostował rękę, a ta rozciągnęła się i skrócił dystans kilku metrów i uderzył go prosto w twarz pięścią. Ręka szybko zwinęła się i miała już normalną długość.
- Co sądzisz o tym? Pracowałem nad tym, żeby było jak najszybsze i używało jak najmniej ki. Przy changelingach w ich bazie, w niewoli, nie używałem tego.
Był z siebie zadowolony, bo uważał, że to jego najlepszy atak. Wykorzystywał swoją ki do wydłużenia ręki, ale prawdę mówiąc nie była czymś niezwykłym. Nie jeden nameczański wojownik to wykorzystywał. Dumny z tego powodu, bo wiedział, że główną zaletą techniki jest nie ki, ale siła i szybkość i to one dają jej mocy. Starał się zawsze osiągnąć w tym perfekcję, aby jak najszybciej zakańczać walki. Dopiero podczas pobytu w bazie changelingów popracował nieco nad wytrzymałością, ponieważ nie raz walczył całymi dniami.
Spoglądał na Trollsa oczekując jego reakcji. Nie wyglądało na to, żeby ten cios cokolwiek mu zrobił. Druid odczuł, że nie jest byle kim. Może jednak powinien był spróbować tego promienia, którego go nauczył stary nauczyciel, a którego od wieków nie używał? Wymagała ona użycia więcej ki, ale skapnął się, że coś z tym miejscem jest naprawdę dziwnego. Zawsze po użyciu mistycznego ciosu czuł upływ energii, a tutaj ta zaraz zaczęła się regenerować.
Idealne miejsce do treningu technik. - Pomyślał.


1. Mystic Attack. Efekt: 1,5*100 + 150= 300dmg; koszt: 50% dmg= 150ki
2. KI: 750-150=600
3. Regeneracja ki w tym miejscu 20%. KI: 600+150=750
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Nie Mar 08, 2015 7:54 pm

Trolls rzeczywiście nie zareagował na to uderzenie. Tak jakby nic się zupełnie nie stało, bo jego moc przekraczała wszelkie pojęcie nie tylko dla większości nameczan, ale niektórych changelingów, którzy mieli z nim do czynienia. Oczywiście nie był najpotężniejszy we wszechświecie. Może ledwie plasował się w pierwszej setce, to nie miało wątpliwości. Tak czy owak Druidowi raczej nie będzie dane ujrzeć tej mocy, ani posmakować nawet 1/5 tego, ale bez wątpienia dostanie jeszcze wycisk nameczański młokos.
- To był najmocniejszy atak? Jak na wojownika przystało potrafisz uderzyć, ale akurat ten rodzaj techniki wykorzystuje małą ilość ki. Liczyłem na technikę energetyczną, ale teraz widzę jaką drogę obrałeś.
Ubrany na czerwono nameczanin podszedł do Druid i położył mu na ramieniu dłoń, a następnie zacisnął bardzo mocno. Niebieskooki nameczanin mógł teraz odczuć przeraźliwy ból i wbijające się w jego ramię palce. Nagle ręka Trollsa zaświeciła czerwoną ki i ramię Druida odpadło od ciała. Dosłownie.
- Skoro potrafisz wydłużać ręce to zobaczmy czy uda Ci się użyć tej "ZDOLNOŚCI" w inny sposób. Ból to nieodłączny kompan wojownika. Wytrzymasz. Pokaż mi swoją KI!
Dość nietypowy sposób na przeprowadzanie treningu, ale Trolls nie był typem, który owija w bawełnę i cacka się z uczniami. Prawdę mówiąc wielu ich nie miał, ponieważ niemal każdy rezygnował na samym początku widząc metody potężnego wojownika. Oprócz bólu Druid mógł poczuć coś jeszcze. Dziwne uczucie jakby o czymś zapomniał.

OoC:
Nadal nie możesz uczyć się Sai Sei.
Do tego masz zapieczętowaną technikę Chibi Makankosappo do odwołania
Trollface

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Nie Mar 15, 2015 11:11 am

Metody Trollsa były bez wątpienia wyjątkowe. Brutalne, bezpardonowe i bezpośrednie. Prowokował, wymuszał, testował, ale Druid szybko pojął z kim ma do czynienia i co ten trening ma mu przynieść. Trener przez cały ten czas zachowywał spokój i nie widać było na jego twarzy oznak skrępowania, zażenowania, wyższości. Nie wyżywał się na młodym nameczaninie, ale miał taki sposób i było to bardzo skuteczne.
Druid był wściekły tuż po tym, gdy opadła mu ręka, ale szybko się zganił i opanował. Szło mu coraz lepiej i czuł się coraz raźniej. Ból. Był tylko chwilowy. Przecież już nie raz radził sobie z takimi sytuacjami i był na skraju wycieńczenia, a teraz? Teraz był to jeden z wielu treningów, ale w końcu trafił na kogoś, kto skutecznie go wytrenuje. Uśmiechnął się, ponieważ nauczyciel był bardzo blisko, a to był świetny moment na wykorzystanie ki w taki sposób jak wymagał to od niego Trolls.
Najlepszą obroną jest atak. - pomyślał.
Do tej pory faktycznie swoją ki starał się zatrzymać w ciele, m.in. poprzez wydłużanie ciała lub w ogóle nie używanie jej. Podczas treningu z Trollsem zmieni trochę metody, ponieważ wyraźnie nalega na to nowy mistrz.


1. Trening Start.
2. Jeszcze dziś napiszę posta do treningu, więc nie odpisuj.
Powrót do góry Go down
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pon Mar 16, 2015 10:16 pm

Trolls próbował wymusić na młodym nameczaninie pewne rzeczy i Druid nie zamierzał oponować. Tym bardziej, że zobaczył bardzo praktyczne zastosowanie pewnych technik, a nawet miał możliwość odczucia ich na własnej skórze. Tym samym poznał ich skuteczność. Na pewno bardzo przydatna jest zdolność, która pozwala na odcinanie kończyn. To energetyczny miecz, który może służyć w każdej sytuacji, a w bliskim kontakcie jest niebezpieczny. Dobry przykład zaprezentował Trolls. Teraz to Druid musiał zrobić ten ruch, żeby udowodnić, że potrafi używać ki i potrafi robić to dobrze. Technikę znał doskonale i widział ją nie pierwszy raz. Była ona na jego liście do nauki po spędzonym czasie w niewoli. Tam często changelingi rozcinały mu skórę na plecach lub klatce piersiowej czego efektem jest masa blizn, które niewiedzieć dlaczego mają kolor czarny. To samo na twarzy.
Teraz już będzie musiał nauczyć się jak dobrze bronić. Jak sprawić żeby to wróg bał się bezpośredniego kontaktu. Jak regenerować ciało. Na obecną chwilę chciał wykorzystać bliską obecność nauczyciela i udowodnić mu że nie jest w ciemię bity.
- Teraz zobaczysz moją ki.
Powiedział na pewniaka Druid. Uśmiechnął się lekko. Gniew zszedł z niego i nie pozwalał mu się pojawić. Mimo bólu i ubytku sił. Mimo przeciwności już nie chciał poddawać się temu uczuciu. Trolls chciał z niego to wykorzenić, a potrzeba było tylko nacisnąć na odpowiedni guziczek. Druid był typem spokojnego i opanowanego wojownika, ale po takim czasie w niewoli musiał trochę z siebie wyzwolić złości. Pewnie każdy ma na swojej drodze taki etap, ale kto wie. Może tacy mocarze jak Trolls Lolo już nie.
Zacisnął pięść i zaczął kumulować ki wewnątrz dłoni. Jasne światło wydobywało się spomiędzy palców, a dłoń świeciła na ciemnozielonymi barwami. Ilość energii narastała, aż w pewnym momencie na dłoni pojawił się ciemnozielony ogień, który rozprzestrzeniał się powoli w górę ręki, aż objął całe przedramię i pięść. Duża ilość energii skoncentrowała się właśnie na ręce i gdyby tylko chciał mógłby wystrzelić lekką wersją makankosappo, ale zapomniał o tej technice. Czuł czarną dziurę w umyśle. Wiedział, że była inna ciekawsza technika, ale nie wiedział jak jej użyć. Z drugiej strony mógł się lepiej skoncentrować na energetycznym mieczu.
Po paru sekundach ilość ki była na tyle duża, że mógł stworzyć idealne ostrze, ale postanowił zrobić to w inny sposób. Rozluźnił pięść, i spomiędzy palców wystrzeliły trzy długie ostrza z ki, które wbił w rękę Trollsa. Ilość ki była zbyt mała, ale prawdopodobnie udało mu się wbić troszkę w skórę nameczanina. Trzymając go w ten sposób starał się utrzymać ostrze jak najdłużej. Teraz to samo postanowił zrobić na nodze. Wyprostował nogę, całą owinął energią ki i wzmocnił ją. W ten sposób wykonał kopniaka w formie dużego miecza niczym Excalibur. Nazwa idealnie pasująca. Jeszcze nie widział kogoś kto zamiast z ręki zrobiłby miecz ki z nogi. A taki był dużo większy i miał lepszy zasięg.
Tym może z zaskoczenia komuś wyrządzić niezłą krzywdę. Chociażby uciąć nogę albo mocno poranić. Będzie pracował żeby ta technika była jak najlepsza i jak najpotężniejsza. Chyba Excalibura będzie używał od teraz bardzo często tym bardziej, że właśnie przemknęła mu przez myśl pewna idea. Będzie musiał zweryfikować u mistrza czy to jest możliwe, albo testować jak dużo ki to może pochłonąć.


1. Ciąg dalszy treningu.
2. Trening Ki-Sworda w tym poście. 8pkt treningowych
3. Jeszcze jeden post będzie kończący trening, a w nim trening techniki kiaiho ofensywno-defensywne. 3pkt treningowe.
Powrót do góry Go down
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Wto Mar 17, 2015 7:33 pm

Teraz przyszedł czas na realizację drugiej techniki tuż po wykonaniu poprzedniej. Chciał teraz sprawdzić czy jego trener wogóle zostanie poruszony w jakikolwiek sposób wykonaniem. Druid dawno temu nauczył się bardzo ciekawej techniki polegającej na wyrzucenie ki w formie bez formy. To znaczy jest to może w pewnym sensie połączenie jakiejś telekinetycznej mocy, bo polega to na poruszeniu powietrzem, a raczej wywołaniu fali uderzeniowej za pomocą własnej ki co ma ogromną moc. O ile to co nauczył się do tej pory pozwalało na powstrzymanie kogoś przed ciosem to moc była raczej niska, ale jeżeli lepiej by się postarał to wtedy z użyciem dużo większej ilości energii nauczy się żeby przeciwnika powalić na kolana albo chociaż zrobić tak, żeby siła odrzutu energii dawała w kość i to dosłownie. Odczuł już raz na swojej skórze taki sposób, gdy próbował raz powalić changelinga, który to wtedy tak się skoncentrował, że jego niesamowita energia niemal wyrzuciła Druida kilometr dalej, a w dodatku w pierwszej fazie miała tak dewastującą moc, że zdarło mu skórę z pięści, która nie dotarła do celu i w dodatku to on doznał obrażeń. Wiedział, że jeżeli się odpowiednio przyłoży i włoży w to maksymalnie tyle serca ile się da to uda mu się to zrobić. Tak więc z wbitą wciąż ręką z energetycznym mieczem w rękę Trollsa skoncentrował jeszcze ki wokół siebie tak, że sprężona naciskała już nawet na skórę Druida. Koncentrowanie się w ten sposób już potrafił robić, dzięki lżejszej wersjii Kiaiho, ale teraz chciał zwiększyć jej siłę, a więc faktycznie potrzebował dużo więcej ki, a więc ta sekunda lub dwie więcej mogły mu pozwolić to zrobić i tak też się stało.
W jednej chwili wyrzucił z siebie niesamowite pokłady ki, a fala uderzeniowa zduchnęła z okolicy wszelkie kamyczki i drobne obiekty, ubranie Druida falowało jak oszalałe, jak wzburzony ocean, a Trolls Lolo?


1. Koniec treningu.
2. Trening Ki-Sworda w poprzednim poście. 8pkt treningowych
3. Trening techniki kiaiho ofensywno-defensywne. 3pkt treningowe.
4. Razem na techniki 11 pkt.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Czw Mar 19, 2015 7:07 pm

Potężny nameczanin stał w bezruchu i nie zareagował znacznie na to co zrobił Druid. Jego ki-sword był bezbłędny, a w dodatku bardzo oryginalnie wykonany, ale Trolls był zbyt silny. Faktycznie ostrza wbiły się może na pół centymetra w głąb skóry, ledwie naruszając tkankę mięśniową. Następnie podmuch jedynie poruszył ubraniem i czułkami nameczanina. Nic poza tym. Może poza jednym. Pojawił się na jego ustach uśmiech.
- Świetnie! O to mi chodziło. Teraz wiem, że stać Cię na więcej. Czas na prawdziwą zabawę.
Przyłożył rękę do ramienia Druida i zaczął powoli leczyć ranę gdzie powinna być ręka młodego nameczanina. Po paru sekundach krew przestała się sączyć, a w miejscu oderwania pojawiła się blizna.
- To będzie świetny trening i również ciekawe wyzwanie. Do czasu aż nie trafisz na zagrożenie lub mocnego przeciwnika to nie regeneruj swojej ręki. Walcz tylko jedną! Oczywiście warto, żebyś tę technikę znał, ale na to przyjdzie czas.
Teraz coś dla mnie zrobisz. Jest wioska, która rządzi się swoimi prawami. Musisz znaleźć tę wioskę. Oczywiście wszędzie już wiedzą, że masz zakaz zbliżania się. Zastanawiam się jak sobie poradzisz z tym zadaniem. Będę tu na Ciebie czekał.

Następnie zamilkł.

OoC:
Możesz ruszać dalej.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Nie Mar 22, 2015 5:37 pm

To co powiedział Trolls było dość zaskakujące. Druid musiał się zmierzyć z nie lada wyzwaniem, a było nim funkcjonowanie bez ręki przez dłuższy czas. Technika sai sei pozwalająca regenerować komórki była mu znana, ponieważ widział dwa lub trzy razy innych nameczańskich wojownikow, którzy tego dokonywali i nawet instruowali młodszych jak tego dokonać.
Zakaz użycia tej techniki był dla niego czymś dziwnym, ale zrozumiał, że łatwo nie będzie. W szczególności podczas wykonywania zadania, gdzie będzie obcować z innymi. Na pewno trafią się chętni do pomocy nameczanie, którzy będą chcieli odratować jego rękę. To dopiero będzie wyzwanie. Wytłumaczyć, że nie chce pomocy. Pomyślą, że jest szalony. Najbardziej zastanawiało go zadanie znalezienie wioski.
- Jak ją znajdę to co wtedy? Skąd będziesz wiedział, że trafiłem dobrze i co to ma mi dać?
Nie odleciał od razu, żeby wykonać zadanie. Miał co do niego wątpliwości, które wolał rozwiać. Pewnie po znalezieniu wioski dostanie zadanie żeby coś z niej przynieść. Zamiast tego woli wiedzieć, co ma zrobić i załatwi to raz, a dobrze, a nie dwa razy na raty. Akurat czasu to już dużo stracił w swym życiu na różne pierdoły. Chce być mocniejszy i znaleźć swój cel w życiu. Na razie trochę tego brakuje. Obrona planety, granic lub też wiosek to jest dobry plan, ale musi czas pomiędzy czymś wypełnić. Znalezienie odpowiedniego celu łącznika powinno mu pomóc. Będzie wiedział, że jego długie życie będzie miało sens. W innym wypadku będzie mógł od razu rzucić się changelingom do gardeł, wybić jak najwięcej i się wysadzić. Na myśli miał tu grupę, która trzymała go w niewoli, bo ta druga jest bardziej przyjazna.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Nie Mar 22, 2015 6:20 pm

Trolls Lolo tym razem odwrócił się do Druida i z uśmiechem do niego podszedł.
- Świetne pytanie. Jesteś spostrzegawczy i pomysłowy. Mógłbyś znaleźć to miejsce, ale mogłoby się okazać, że nie jest właściwe. W dodatku kto wie jakby się to skończyło.
Złapał się za kark i przekręcił na boki jakby się do czego szykował. Jednak nic nie nastąpiła, a jego ki jeszcze zmalała. Spojrzał na ramię Druida i wyszczerzył zęby.
- Musisz znaleźć... Drugą część. Znaleźć pewnego starego wojownika. Zapewne dostaniesz propozycję nie do odrzucenia. - Powiedział tajemniczo i wtedy odwrócił się i uniósł lekko do góry. Założył na pewno ręce na klatce piersiowej i zamarł na pewnej wysokości. Nie miał już ewidentnie zamiaru na dalsze tłumaczenia, ponieważ nagle wokół niego pojawiła się dziwna szklista ki, a energia niemal całkowicie zanikła.
Rozpoczął medytację i przekaz był jasny. Próbuj ile chcesz, ale już Ci nie pomogę. Do czasu...

OoC:
Rozwikłaj zagadkę i leć.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Druid

avatar

Liczba postów : 142
Data rejestracji : 05/07/2013


SCOUTER
HP:
1800/1800  (1800/1800)
Ki:
1500/1500  (1500/1500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Nie Mar 22, 2015 11:29 pm

Druida ucieszył fakt pochwalenia go przez Trollsa. W końcu zabłysnął przed wymagającym trenerem, ale na tym był koniec, ponieważ dostał precyzyjniejszą wskazówkę. Przynajmniej tak mógł uznać Lolo, ponieważ w osobliwy sposób zamknął się przed światem. Druid nie mógł nic więcej na to poradzić. Zrozumiał, że musi to rozwikłać, a najlepiej będzie chyba przejść od wioski do wioski. Innego wyjścia nie miał. Jedną już mógł wykluczyć. Tą z której pochodził, bo tam na pewno nie ma tego czego szuka i wioska kierowała się zasadą synergii z innymi. Współdziałali z resztą nameczan i pomagali sobie. Wzgórza zajmowały sporą część obszaru namek. Poruszając się wzdłuż nich dotrze co trzech innych wiosek. Jedno, Pięcio i Trzygwiezdnej kuli. Pozostaną mu Dwu, Cztero i Siedmiogwiezdnej kuli. Chyba, że chodzi o jeszcze inną mniejszą osadę niż te, które strzegą kul. Takie też wykrywał, ale to były osobliwe postaci. Przynajmniej tak słyszał. Coś mu mówiło, że trenerowi chodzi o jedną z tych większych wiosek. Ta która rządzi się własnymi prawami.
Jeszcze nigdy nie był w innej wiosce niż sześciogwiezdnej kuli, a więc to będzie ciekawe zadanie. Najbliżej wykrył wioskę na południowy-wschód, gdzie była grupa około 30 nameczan, w tym paru silnych. Wojownicy-strażnicy.
Przemieszczając się przez wzgórza w połowie drogi trafił na malutką osadę. Dwa domki, 5 nameczan. Jeden wojownik.
- Witaj. Ty jesteś Druid? Szukasz schronienia? W dużych wioskach nie masz wstępu, a wygląda jakbyś zmierzał do Trzygwiezdnej wioski.
- Zgadza się. Dostałem zadanie. Mam się tylko rozejrzeć i zaraz zniknąć. Może wy słyszeliście o dziwnym zachowaniu jednej z wiosek?
- Szybka wizyta nikomu nie zaszkodzi. Nie słyszałem niestety. Zapraszamy do nas po zakończeniu zadania. Osady na wzgórzach są bezpieczne i otwarte na wędrowców jak Ty.
Skinął głową i ruszył dalej. Przemieszczał się nisko nad ziemią lub wodą. Nie zamierzał wdawać się w pojedynki z changelingami, ale nawet żadnego nie wyczuł na tym dużym obszarze.
Może to dziwne, ale cieszy mnie to.
Powiedział sobie w duchu. Był już bardzo blisko jednego z celów.


1. z/t do Trzygwiezdnej wioski
Powrót do góry Go down
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Czw Mar 26, 2015 3:12 pm

Fanalis wystraszył się porządnie, kiedy nagle coś mu chlusnęło tuż przed twarzą. Popijał właśnie wodę ze źródła. Zbiorniki były niemal wszędzie, więc nie trzeba było martwić się o odrobinę dla siebie. Jednakże wojownik zamierzał wejść w głąb lądu i dlatego wypadało zrobić teraz postój i zaspokoić pragnienie. Nic tu po nim, więc następny trening odbędzie w pocie czoła przy górzystych terenach. Zastanawiał się, czy uda mu się nauczyć latać. Kontrola KI wyglądała u niego na bakier, dlatego pewnie jeszcze niczego nie osiągnął. Same pociski energii nie powalały, kiedy próbował skoncentrować i wystrzelić w cel. Większość razy chybiał, toteż zalewała go fala radości, gdy wzniecił pył na docelowej skale i zdążył ją przy tym uszkodzić. Na szczęście był dobrej wiary i liczył, że ostatnim treningiem wzrósł w siłę niewyobrażalnie. Te pozory dodawały mu motywacji, bo przecież nie miał pojęcia, jaki prezentował poziom. Żadnego wyznacznika i możliwości sprawdzenia. Istniał błogi spokój i obojętność wobec potęgi, jaką skrywały inne, odległe istoty na dalszych planetach. Tym bardziej daleko mu było do innych Nameczan, ale żył na razie we własnym świecie. Chciał wierzyć, że to nie koniec i przeć naprzód.
Przebieżka po lądzie pozwoliła rozgrzać się Fanowi. Przy znacznie mniejszym nakładzie sił niż byłoby to wcześniej możliwe powitał wzgórza otwartym uśmiechem. Jego intencje zmieniły się raz dwa, kiedy nabrał większej pewności siebie. Skupienie doprowadziło do zebrania w sobie dużych pokładów energii. Moc aż w nim kipiała. Czas do działania. Drugi etap ćwiczeń, żeby przypadkiem nie nabawić się kontuzji, a już prędzej wykorzystać cały swój potencjał, jaki skrywało ciało. Seria szybkich zrywów i ciosów z wyimaginowanym przeciwnikiem pozwoliła upewnić się, że mięśnie rozciągnęły się dostatecznie i były gotowe do pracy. Jeszcze tylko ostatnie poprawki i Fanalis odetchnął z ulgą. Podczas, gdy łapał oddech wzrok wędrował po otoczeniu, żeby znaleźć odpowiedni obiekt. Było ich kilka, a najbliższy wydał się spełniać kryteria. Dziesięciometrowy, tak na oko, skalny słup miał mu posłużyć do nauki. Wystarczyło na niego wlecieć. Czyż nie proste zadanie? Jakby inaczej: prościej powiedzieć niż zrobić. Przez moment młodzik zadumał się nad problemem, aby czym prędzej zacząć. Zebrał energię, którą zamierzał wykorzystać instynktownie do wzniesienia się. Lewitacja lub latanie - każdy wydawał się traktować tą z pozoru łatwą technikę inaczej. W końcu każdemu przysługiwały te same możliwości. Samym staniem i wytężaniem mięśni niewiele zdziała. Musiał przetestować wszystko. Naprężał antenki na głowie dobre dziesięć minut i nic. Żaden efekt z tej kwestii. Przekonanie, że robi coś źle miało pomóc niźli zniechęcić. Jeszcze do tego wróci. W dalszej kolejności wziął rozbieg i przy pomocy Ki wybił się w górę. Skok wyglądał naprawdę imponująco i wzleciał wysoko. W momencie opadania wymachiwał nogami i rękoma, jakby chciał popłynął w górę. Tak kilka razy bez żadnej szansy na powodzenie. Po godzinie prób pojawiła się zadyszka spowodowana ubytkiem sporej ilości Ki.
Skupił kolejną część energii i rozmieścił po całym ciele dla poprawy osiągów. W tym momencie instynkt zadziałał, jak przystało na rozwijającego się Nameka. Trochę wytrwał w pozycji bezruchu. Zapamiętywał uczucie, jakie nim targnęło. Energia rozbłysła i wzniósł się odrobinę. Te centymetry dzielące go od ziemi doprowadziły do euforii. Fanalis otworzył oczy i nadal pewny, że dobrze kontroluje ten stan rzeczy, wywinął soczystego orła do przodu. Przewinął się ciałem do przodu, żeby zaryć czołem prosto w kamienne podłoże. Jęki bólu sprowadziły go z powrotem na ziemię. Zwinął się w kłębek i przeczekał dyskomfort, po czym rozmasował czółka. Wola walki wreszcie w nim zagorzała i nie było możliwości odpuszczenia. Po kilku próbach znowu doprowadził do stanu wyjściowego. Musiał tylko wyczuć, jak i gdzie nacisnąć, żeby się udało. Utrzymywał balans i skierowywał się łagodnie w każdą ze stron. Potrafił się już zwracać i przemieszczać. Czas na zwiększenie wysokości i poprawienie osiągów. Znowu powoli i przy zaliczeniu paru upadków oraz ratowania przed zderzeniem z ziemią, mógł przejść do ostatecznej fazy. Wylądował pod słupem. Wyglądał na zmarnowanego, z licznymi obiciami i zadrapaniami, a mimo to wszystko postawił na jedną szansę. Okrążał już słup wielokrotnie, badając grunt dla tej chwili. Końcówką energii doprowadził do wzlecenia, żeby bez oporów wystrzelić ku przestworzom. Nie poleciał po linii prostej, żeby tylko dostać się na szczyt. Zataczał kręgi i powstałą spiralą w ciągu kilku sekund przekroczył linię mety. Wzniósł się powyżej i wyhamował. Widoki były naprawdę niesamowite. Wszystko w oczach Fanalisa błyszczało się. Natura tętniła życiem, a jemu aż w sercu zrobiło się przyjemnie. Ostatki Ki zmusiły go do wylądowania. Postał i oglądał świat ze wszystkich stron. Namek miał w sobie piękno, które tylko zielona rasa potrafiła docenić. Zamierzał teraz odpocząć, bo nogi miał niemal z waty. Zgiął się, żeby usiąść i podparł z tyłu rękami. Wciąż łapał oddech, lecz w pełnym uśmiechu i satysfakcją własnych czynów.

Ooc: Nauka Bukujutsu.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Czw Mar 26, 2015 7:03 pm


Ktoś, a raczej coś przyglądało się Nameczanowi, wytrzeszczając na niego czerwone oczy. Podgardle nadymało się wrogo, ogon pacnął seledynową trawę. Z paszczy stwora wymsknęło się nieprzyjemne Ribbit, ribbit!… Zdawało się, że żaba… Nie jest przyjacielsko nastawiona. Co dziwne, bo stworek zmieściłby się w dłoni i wojownik mógłby z łatwością pozbawić go życia, zamieniając w zieloną papkę. Instynkt samozachowawczy nie istniał u tego przedstawiciela kosmicznych płazów.
Coś zaszumiało metalicznie, żaba nadymała się zła i zarechotała.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Czw Mar 26, 2015 8:06 pm

Odpoczynek, co za wspaniałe uczucie. Siedzisz i nie przejmujesz się niczym. Masz pełne poczucie tego, że nic nie jest nagle w stanie się wydarzyć. Tego właśnie oczekujesz, żeby móc zaznać spokoju. Tym bardziej, że jest się w dość niedostępnym miejscu, na szczycie wyniosłej skały. Porośnięta trawą powierzchnia u góry uprzyjemniła widoki. Chociaż Fan miał lekkie obawy, co do przebywania tutaj, nie mógł przecież popadać w skrajności i mieć kolejnych lęków. Wpierw słabe poczucie do wody, a tutaj jeszcze strach przed wysokością. Nie, w żadnym razie. Nasz bohater drażnił się tylko sam ze sobą w specyficznym poczuciu humoru. Jak dotąd nie wyszło mu to na złe, a przecież o to chodzi, aby mieć frajdę z własnych odczuć, przeżyć i doświadczeń. Tym razem plany przebiegały bez znacznego pospiechu. Chętnie sprawdziłby się z nową umiejętnością i podleciał do wioski, żeby mieć coś do pracy. Pomóc i w sympatyczny sposób spędzić resztę dnia. Oczywiście kontakt z pobratymcami wydawał mu się najbardziej kuszący, kiedy należało zachować trochę ogłady i nie forsować się z kolejną porcją treningów. Musiałby przez miesiąc żyć jak robot, żeby spełnić wszystkie swoje postanowienia. Na razie po prostu szukał odpowiedniej chwili do ich realizacji. Ot tak wszystko się nie uda i nie stanie doskonałe. I gdy tak sobie dumał nad własnym jestestwem jego uwagę przykuło pojawienie się nowego gościa. Nie przypuszczałby, że będzie to Nameczanin lub ktoś człowieczy. Trafiła się mała, nawet milusia żaba. Zwierzak tu u góry to też fenomen. Przynajmniej dla Fanalisa. Szybko zmienił pozycję i usiadł po turecku, żeby lepiej przyjrzeć się poczynaniom żabiego przybysza.
- No cześć kolego. Jak się tu wspiąłeś? Skoro tu jesteśmy, to obojgu nam się udało. Chyba jesteś silny, jak na żabę. - zastanawiał się nad nieistotnymi zagwozdkami, żeby tylko rozpocząć rozmowę. Nawet, jeśli miał to być zwykły płaz. W dalszej kolejności Fanalis mógł zaobserwować jego dziwne zachowanie. Stworzenia te powinny być raczej mało aktywne, wręcz odwrotnie - wegetować w swoim otoczeniu. No nic, po prostu zaniechał na razie zbędnej interakcji i przyglądał się dziwnemu zachowaniu żaby.
- Co jest, chyba się nie boisz? Chociaż lepiej stąd nie skakać. - dodał krótko, nawiązując bezcelowy kontakt. Świst powietrza nie wydał mu się znany, ani też nie wzbudził podejrzeń u Nameka. Czy ropuch chciał mu o czymś powiedzieć? Bardzo dziwne. Warto jednak zaopiekować się nowym kolegą i nie pozwolić mu kumkać gdzie popadnie na skrawku ziemi, gdzie przestrzeń dookoła brzegów jest trochę wyżej niż zakładał naturalny poziom terenu.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Czw Mar 26, 2015 10:10 pm


Żaba wytrzeszczyła oczy wpatrując się w Nameczanina. Jej czerwone patrzałki stały się okrągłe i wręcz obrażone... I jeszcze bardziej. W gałkach ocznych coś błysnęło z wyrzutem. Nadęła się porządnie i z głośnym rechotem odskoczyła w bok. Co dziwne, przedstawiciele tej rodziny skakały pół metra w górę i w dal... Ta żaba podskoczyła z trudem i zaraz upadła, jakby niewidzialna siła przyciągnęła ją do podłoża. Zła zarechotała i mozolnie zaczęła się poruszać. Podskok, upadek, podskok, upadek. Coś zachrzęściło przy którymś pacnięciu płaza o glebę - gdy żaba się odsunęła, na kępce trawy można było ujrzeć mały, metaliczny przedmiot.
Przy bliższych oględzinach okazało się być to wręcz mikroskopijną śrubką, splamioną fioletową cieczą... Dokładniej krwią. Żaba po większym wysiłku zatrzymała się i nadęła, tym razem rechocząc żałośnie.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Czw Mar 26, 2015 11:06 pm

Mało kto spodziewał się z faktu pojawienia jednego płaza jakiejś większej sensacji. Wielu spoglądnęłoby jedynie na niegustowne zwierzę i zaraz wróciła do swoich myśli. Nasz ciekawski Nameczan nie potrafił ot tak zostawić raz zaczętej sprawy. Potrafił do granic możliwości wypruć z sytuacji wszystkie soki. I tym razem zamierzał nie poprzestawać. Mimo, że nie reagował na wzburzenie mało rozumnej istotki, to z czasem owo przyglądanie się doprowadzało go do konsternacji. Jakby rozumiała jego słowa, ale czym tu się nadymać? Nic złego jej nie powiedział, a ta żwawo zareagowała. Widocznie każdy miał odrębne poczucie humoru i żaby nie śmieją się z byle powodu. Rechotanie nadawało sens tej rozmowie tylko dlatego, że Fan nigdy nie dostałby odpowiedzi po nameczańsku. Musiał improwizować i domyślać się znaczenia dźwięków. Całkiem to pomylone, jak na rasę o wyższej inteligencji od pozostałych jej organizmów. U Fanalisa uaktywniła się niemalże dziecięca ciekawość. Dodawała mu ochoty do dalszego poznawania i zbierania doświadczenia. Spoglądanie na żabiego kolegę robiło się interesujące. Przez moment asekurował go, wstając z miejsca, żeby nie stała mu się krzywda i nie spadł na dół. Nie umknął uwadze dziwny styl żaby. Nie pasująca do reszty i ślamazarna - zupełnie, jak Namekian. Uśmiechnął się pod nosem, lecz w pierwszej kolejności zwrócił się na plamę krwi.
- A skąd tu się wzięło takie coś? - zastanawiał się Fan, po czym sięgnął dwoma palcami po drobny przedmiot. Jeśli to tutaj było, to równie dobrze samemu mógł się nadziać i skaleczyć. Nie mógł też ignorować w ten czas pozostałych bodźców. Dźwięk żaby i dalsza narada w głowie doprowadziły do dziwnego odczucia - podejrzeń. W chwilę po odczekaniu i zmierzeniu jeszcze raz miniaturowej śrubki w dłoni szybko chwycił płaza za grzbiet i go podniósł. Nie żałował zdolności i wykorzystał sporą szybkość, chociaż przy tak pokracznym stworku niewiele było trzeba. Był naprawdę podekscytowany - nie wiadomo czym w zasadzie - i musiał ratować się czym prędzej przed zjedzeniem od środka. Przewracał już delikatniej żabę w ręku i szukał miejsca, w którym prawdopodobnie została zraniona. Gdyby dziwne chrzęsty powróciły pewnie zdoła je sobie przypomnieć. Wtedy bez dwóch zdań skłonny będzie potrząsnąć zwierzakiem dla udowodnienia tego zjawiska. Tylko co następnie? Fakt faktem, ale jak dotąd nie bardzo miał pojęcie o technologii czy robotach. Dlaczego żaba miałaby być mechaniczna? Dziwne.
- Coś tu nie gra. - zaczął się zastanawiać i znając go pewnie trochę zajmie zanim złapie odpowiedni rytm, więc prędzej czy później jakiś kontekst się pojawi. Wypadało tylko postarać się, bo sama sprawa nie wymagała specjalnej uwagi, żeby Fan połknął haczyk i wciągnął się w wir akcji. Do boju.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pią Mar 27, 2015 9:36 pm


Żaba nadęła się i zarechotała z obrazą, gdy Nameczanin podniósł ją za grzbiet i przerzucał z ręki do ręki jak gorący kartofel. Czy na Namek są kartofle? Mniejsza o to… Rechot stał się coraz głośniejszy gdy płaz został przerzucony brzuchem do góry. Wypuścił głośno powietrze z gardła i nagle znieruchomiał, umilkł.
Na brzuchu nameczańskiej żaby zamontowano niewielki mechanizm, nie większy od pięści, nie mniejszy od paznokcia, dokładnie takiej wielkości jak spodnia część stworka. Dziwne, płaskie urządzenie, z siateczką układu scalonego i białą, migającą diodą. Z wnętrza wydobywało się ciche buczenie… Całość została przymocowana kilkoma śrubkami i innymi dziwacznymi zapięciami do brzucha żaby. Tak, na żywca wkręcono w drobne ciałko mechanizm… Nic dziwnego, że płaz był ociężały, zły i zbolały, mało komu by się to podobało…
Kto by się ośmielił na takie okrucieństwo wobec niewinnego stworzenia?
- Ribbit… – zarechotała żaba smutno.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Nie Mar 29, 2015 8:49 pm

Kierowany instynktem młodzik dochodził do coraz nowszych odkryć i zarazem poszerzał perspektywę tej drobnej sprawy. Kto by przypuszczał, że właśnie jemu przypadnie taka możliwość? Nie znał się na tym, a mimo to los podrzuca ewenement na skalę planetarną. Żaden Nameczan nie byłby zdolny do podobnego czynu, ale nie można być w stu procentach pewnym. Poza tym, skąd wziąć podobne urządzenie i jak wpaść na pomysł przytwierdzenia go do losowego zwierzaka? Badacz od siedmiu boleści się znalazł. Gdyby Fan wiedział o co dokładnie chodzi byłby pewnie zły i miał stanowcze podejście do tej kwestii. Niestety jego mina zdawała się nadal zastanawiać. Przymrużył oczy i wytężył komórki do pracy. Odstawił na moment żabę bez większego celu i przyglądał jej się uważnie. To żaden plan, więc po namyśle znowu chwycił płaza, żeby oswobodzić go z tego ustrojstwa. Miał nadzieję, że ranny skoczek poradzi sobie i wyliże się z tego. On zaś mógł do woli przyjrzeć się puszce mechanizmu. Wtedy też żarówka w głowie zaświeciła i było pewnym, że ten nadajnik, o ile nim właśnie jest, należał do Changelingów. Te powiązanie mogło go gdzieś doprowadzić, ale co dalej? Nie był w stanie dowieść niczego, a w jego ręce dostało się nieznane mu urządzenie. Przechowa je czy coś, aż nic się nie będzie dziać. To wszystko czego mógł być pewny. Nie uśmiechało mu się spotykanie z nikim z rasy pełzających kreatur, a trudno było zdecydować komu o tym powiedzieć. Tak, mógłby podlecieć do najbliższej wioski i poradzić się mądrzejszego. Przywódcy strzegący wiosek na pewno do takich należeli. Oby wyniknął z tego jakiś pożytek.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wzgórza   Pon Mar 30, 2015 8:01 pm

Żaba widocznie po pozbyciu się ustrojstwa, załapała afektem do młodego Nameczana. Jej podejście względem Fanalisa, zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Długim sinym jęzorem wylizała rany po ustrojstwie, zarechotała, tym razem bez cienia wyrzutu i wskoczyła mu na buta. Rozsiadając się tam wygodnie, przymrużyła nawet oczy z zadowoleniem.
Tymczasem zamyślony Namek mógł zauważyć, jak dioda w małym radarze zaczyna migać… Coraz gęściej, buczenie wzmogło się, coś cicho zatrzeszczało. Mechanizm zrobił się ciepły w jego dłoniach.
- Bzzz.. ZzzzZZZzz… Kszh… Zzzz bzzz bzzz… Bazzaa…
Strzeliła iskra, wśród metalicznych odgłosów dało się słyszeć głos, przecinany odgłosami zakłóceń. Wadliwy sprzęt, diabli nadali….
- Tu bazzzza… Ghrrr… Kszzz… Numerzzz… Dwa… Do…tarł… Usta… Miejsssszzz…. – coś wewnątrz urządzenia zapikało, naraz cały sprzęt zrobił się gorący i spalił się. Strużka śmierdzącego dymu uniosła się w powietrze.
Gdyby Fanalis się przyjrzał, ujrzałby na odwrocie mechanizmy numer 2.
- Ribbbit! – zaskrzeczało przy jego stopie.
Obok nowo poznanego żabiego przyjaciela rechotały jeszcze trzy płazy, również ociężałe i z bólem w oczach. Mechanizmy na ich ciałkach były już albo zniszczone, albo ledwo działały…

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wzgórza   Sro Kwi 01, 2015 4:31 pm

Oho, budzik zaczął dzwonić, a Fanalis zachował się tak, jakby pierwszy raz coś podobnego widział. Właściwie można przyjąć za prawdę ten stan rzeczy. Ktoś tutaj robił sobie eksperymenty, lecz jajogłowi pewnie nie podejrzewali, że ktoś mógł przypadkowo odkryć ich badania. Żabi koleżka niewiele zdziałał za ten czas, a Namekowi było szkoda cokolwiek z nim zrobić. Bardziej uwagę skupił na trzymanym urządzeniu. Nie wiedzieć czemu mechanizm nagrzewał się co było drugim odkryciem po tym, jak wydobywające się szumy zaczęły układać w niewyraźne słowa. Nawet wyczulony słuch zielonej rasy wojowników nie za wiele pomógł. Numer dwa dotarł na miejsce? Faktycznie zniszczone już urządzenie miało przypisany numer.
- Kto konstruuje coś tak beznadziejnego? - skomentował w międzyczasie, kiedy gorąca blaszka podrażniła mu dłonie. Wtem zerwał się do pozostałych płazów, żeby obejrzeć ich zawartość. Z ciekawością w oczach zrobił ponownie to samo, co z pierwszym stworzeniem. Dla własnego bezpieczeństwa przeprosił każdego za nieprzyjemności. Potem ustawił wszystkie żaby w rzędzie i tak, jak były ponumerowane. Chciał jedynie sprawdzić ich mechanizmy pod względem numerów, bo chyba na nic więcej się nie zdadzą. Przed każdym zwierzakiem ustawił jego urządzenie i wtedy właściwie mógł się zastanowić głębiej. Czuł się, jakby miał przed sobą jakiś oddział do zadań specjalnych i miał wygłosić instrukcje oraz ostateczny rozkaz. Rozejrzał się po otoczeniu, bo nie podobały mu się słowa komunikatu. Co jeśli ktoś tu przyleci? Będzie nie ciekawie dla niego.
- Hmmm... - dumał dłuższą chwilę, pilnując potencjalnych świadków. To głupie, bo żaby raczej w niczym mu nie pomogą. Równie dobrze mógłby wyrzucić puszki do wody, a ich odstawić w bezpieczniejsze miejsce. Czekał i czekał, jakby któryś z płazów miał zmięknąć i wyjawić prawdę o tym, co im zrobiono.
- To na pewno sprawka knowań Changów. Chcą wyłapać najsilniejsze okazy i je wykorzystać przeciwko swoim wrogom? Heh. - wypowiedział pierwszą lepszą bzdurę, która przyszła mu na myśl i z nie dowierzaniem westchnął.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wzgórza   

Powrót do góry Go down
 
Wzgórza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Wzgórze Czarownic
» Droga pomiędzy wzgórzami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: