Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Dżungla

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Dżungla   Wto Sie 26, 2014 11:19 pm

First topic message reminder :

Dżungla nieprzebyta przez żadnego człowieka, przynajmniej cywilizowanego. Dziwi to tym bardziej, że znajduje się praktycznie rzut kamieniem od miasta tak dużego ja West City. Obfituje w zwierzęta i różnej maści rośliny, od leczniczych po zabójczo trujące. O niezmienność tego terenu pieczołowicie dbają mieszkańcy małej wioski w samym sercu tej gęstwiny i kilku innych, otaczających. Mieszkańcy tej pierwszej bardziej, niż czegokolwiek nie lubią obcych na swoim terenie, do tego stopnia, że mało kto się tutaj kręci, a ci, którzy mają dość odwagi by tu dotrzeć, znikają w tajemniczych okolicznościach. Podobno w tych lasach mieszka pradawna i bardzo silna magia, jej świadectwem ma być cicha melodia, słyszalna w najcichsze noce...

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
Rikimaru
Ex Admin


Liczba postów : 1215
Data rejestracji : 20/08/2012


SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Pon Sty 11, 2016 5:01 pm

@NPC. napisał:
Gruby changeling nie mógł tak po prostu pozwolić, żeby ktoś kradł jego kapsułę.
- Zniszczę to gówno wraz z Tobą! Kraść?! O NIE!!!
Skoncentrował się i rzucił wielką kulą, której moc była mocą jaką długo jeszcze Xanas nie zdobędzie. Moc zdolna niszczyć planety. Niestety statek faktycznie był szybki, acz wyładowania zniszczyły elektronikę i grzanie się schrzaniło. Do tego moduł lądowania uległ zniszczeniu. Jeżeli Xanas doleci gdzieś to na pewno nie w jednym kawałku.

OoC:
Rzuca w Ciebie Death Ballem, ale Ty nie możesz się go na razie uczyć i nawet nie widziałeś co to było. Na orbicie ładnie opisz wrażenia z turbulenci i lotu zniszczoną kapsułą, która z czasem zaczyna się rozpadać.
Twoje HP=1
Twoje KI=1
Przez tą i przyszłą sesję treningową masz 50% swoich statów. Dopiero po tym czasie masz całą moc.
Kapsuła służy jako jednorazowa możliwość "wycieczki".
Jeżeli miałeś scouter to również ulega zniszczeniu.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
April



Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013


SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Nie Kwi 03, 2016 12:11 pm

6 miesięcy wcześniej

Rozpocznę chyba od tego, co się ze mną stało, gdy wyleciałam od pałacu ruszyłam po prostu przed siebie. W oddali ukazało się przede mną jakieś miasto, ale nawet nie zatrzymywałam się tam. Chciałam być sama, co w zasadzie nie było trudne, ale po co to wszystko? Nie wiedziałam tak naprawdę kim jestem, nie znałam swojej własnej tożsamości ani co robiłam przez ostatni czas. Jaką osobą byłam, co lubiłam. Czy miałam kogoś w swoim życiu, ani co zabiło mojego własnego brata. I to ostatnie właśnie najbardziej mnie bolało. Przegryzłam dolną wargę, a po policzkach popłynęły mi łzy. Nie mogłam ich powstrzymać, nie mogłam racjonalnie myśleć. Zatrzymałam się na jakiejś polanie i dałam wybuch moich emocji. Widząc złotą poświatę oraz pioruny moja złość przerodziła się w zdziwienie. Kiedy to się stało? Kiedy stałam się tak silna? April, co się z Tobą działo?

5 miesięcy wcześniej[i/]

Poznawanie swoich mocy i stabilizacja. Tego właśnie uczyłam się przez cały miesiąc. Osiadłam się w miejscu, gdzie mogłam się cieszyć ciszą i spokojem, z dala od ludzi, od kogokolwiek. Zdawałam sobie sprawę, że zbyt długo nie wytrzymam z byciem samą. Codziennie zajmowałam się ciężkimi treningami i pracą nad własnym ciałem. Przemieniałam się w swoje dwie formy i ćwiczyłam od świtu do nocy. Najczęściej był to trening wytrzymałościowy, który miał sprawdzić swoje umiejętności i granicę wytrzymałości, która jak się okazało była nienajgorsza. Często kumulowałam energię i wyrzucałam ją z siebie albo ćwiczyłam też swoją siłą szybkość za pomocą prostych treningów. Poznawałam na nowo swoje ciało i uczyłam się go. Trzeba przyznać, że nie było to łatwe, bo jak się okazywało każdy trening dawał mi coś innego. Miałam niemało energii i technik, które były gdzieś ukryte w mojej podświadomości i wykonywałam je na początku nieświadomie, dopiero potem zdałam sobie sprawę, że te gesty nie mogą być przypadkowe. Czy możecie sobie wyobrazić to uczucie, podczas którego nie wiesz co się z Tobą działo, nie wiesz, co Cię w życiu spotkało, nikt Ci tego nie powie, żyjesz sam. Jedyna myśl jaka mnie prześladowała to, aby odnaleźć Kuro i jego towarzysza. Zniknęli nagle bez jakichkolwiek odpowiedzi razem z bratem. Już się nie zastanawiałam, czy to oni go zabili, teraz byłam tego niemalże pewna i pragnęłam zemsty. Zwłaszcza na tym pierwszym, którego znałam z wcześniejszej misji. Żyłam tą niepewną nienawiścią i ta strona coraz silniej mną miotała. Przestałam się zastanawiać, co jest dobre, a co złe. Widziałam tylko zemstę i chęć poznania prawdy. Nie miałam jeszcze planu jak to zrobić, ale coś wymyślę, na pewno.

4 miesiące wcześniej

Powoli idąc uliczką w mieście rozmyślałam nad tym wszystkim, nad sobą. Ciągle nie mogłam sobie niczego przypomnieć, ale za to jak się okazało byłam w ciąży. Był to dla mnie bardzo duży szok, ale od początku. Nawet nie wiedziałam, że w niej jestem! Tak i to jest bardzo możliwe. Podczas jednego z treningu przesadziłam i to grubo. Skończyłam leżąc na trawie i licząc, że ktoś mnie znajdzie. Na moje szczęście ktoś mnie uratował. Nic nie pamiętałam, ale po przebudzeniu dostałam właśnie tą wiadomość. W głowie nasunęło mi się natychmiast mnóstwo pytań. Kto? I dlaczego? Skoro byłam w ciąży gdzieś w tym wszechświecie była osoba dla mnie ważna. Dlaczego mnie nie szukała? Dlaczego pozwoliła mi tutaj być, a może nie wiedziała o tym? I tutaj pojawił się jeszcze większy żal do Kuro. On na pewno coś wiedział o tym wszystkim, być może znał tożsamość ojca. Nie poczułam żadnej straty, nic totalnie. Pustka, a nawet pomyślałam, że to lepiej. Jaka byłaby ze mnie matka, która pała nienawiścią, która nie umie się sama sobą zająć, nie potrafi rozprawić się ze swoją przyszłością. Nie byłam gotowa na tak poważny krok jak macierzyństwo. Teraz już nie byłam April, ona dawno umarła. Ta dobroczynna i kochająca wszystkich do porzygu już zakończyła swoją żywotność. Zatrzymałam się przed futryną z perukami. To jest to.

3 miesiące wcześniej

Jako blondynka przestałam zamartwiać się, że ktokolwiek mnie rozpozna, dobrze czułam się w tych włosach, oprócz tego zmieniłam także swój ubiór i w razie czego swój adres zamieszkania. Co więcej nawet stworzyłam sobie małą chatkę. Czytając to ma się wrażenie, że wszystko potoczyło się bardzo dobrze nic bardziej mylnego. Jakoś musiałam zarabiać na swoje życie i uznacie to za bardzo prymitywne, ale postanowiłam wykorzystać swoje zdolności i swoją siłę. Oprócz codziennych rzeczy próbowałam szukać kogoś, kto posiadałby podobne zdolności do mnie, próbowałam szukać małp. Jakikolwiek punkt zaczepienia, tylko gdzie tego szukać? Jednego byłam za to pewna wyzbyłam się emocji, przestałam tęsknić, przestałam kochać, płakać, a wszystkie osoby, które spotykałam na swojej drodze po prostu zbywałam. Nie potrzebowałam przyjaciół, znajomych. Potrzebowałam zemsty i to mnie motywowało do dalszych treningów i do dalszego poszukiwania. Byłam niemalże pewna, że na tej cholernej Ziemi musi znajdować się chociaż jedna małpa albo człowiek, który zna tą rasę. To już by mi pomogło w powrocie na Vegetę. To była moja misja i póki co nie miałam zamiaru odbiegać od niej.

2 miesiące wcześniej

Mieliście kiedyś gorszy dzień, miesiąc? W moim życiu nic się nie zmieniło tylko poziom frustracji był coraz wyższy. Nie mogłam odnaleźć nikogo, kto zechciałby mi pomóc, a na dodatek nie potrafiłam dotrzeć do miejsca, z którego zaczynałam, czyli tej dziwnej wysepki gdzieś w niebie. Miałam wrażenie, że się rozpłynęła gdzieś po prostu. Próbowałam się wyciszyć, uspokoić, ale to nie dawało żadnych rozsądnych efektów. Efektem zniszczyłam swój własny dom w gniewie i ponownie zmieniłam miejsce swojego spoczynku. Nigdzie nie chciałam osiadać na stałe, tym razem postanowiłam odwiedzić swoją rodzinną miejscowość, może matka powie mi coś konkretnego. Wychowałam się w górach i w śniegu, więc nie było trudno zrobić krótką eliminację miejsc, aż do momentu wybrania odpowiedniego. Leciałam w nadziei, że ujrzę swoją matkę. Pamiętałam ją jak przez mgłę, tylko jej blond włosy i ogromne niebieskie oczy. Jej dobroć. Jakie było moje zaskoczenia, gdy dotarłam na miejsce i okazało się, że mój dom ciągle stał. Myślałam, że nigdy go nie rozpoznam, ale gdy tylko go ujrzałam wiedziałam, że to tam się urodziłam. Byłam niemalże podekscytowana i dawno nie tryskałam pozytywnymi emocjami. Stanęłam przed wejściem zastanawiając się, czy wypadałoby zapukać, czy po prostu wejść. Zdecydowałam się na to pierwsze, ale po dłuższym milczeniu pociągnęłam za klamkę. Zamknięte. Nie było jednak dla mnie to duże wyzwanie, gdyż po prostu uderzyłam silniej wchodząc do środka. Pomieszczenie wyglądało jakby już dawno nie było użytkowane, po pierwsze straszna wilgoć, sporo pajęczyn i nawet grzyb. Próbowałam wywołać kogokolwiek głosem, ale odpowiadała mi jedynie cisza. Musiałam zrezygnować z tego pomysłu, wyszłam na dwór i na dzień dobry powitał mnie dosyć silny i nieprzyjemny wiatr.

1 miesiąc wcześniej

Nie uwierzycie mi, ale spotkałam kogoś, kto może mi pomóc w powrocie na Vegetę. Obiecał pomoc, a pomyśleć, że poznałam go całkiem przypadkiem. Zaczepił mnie, a gdy ja chciałam mu dołożyć tak jak zazwyczaj robiłam to ziemianom, odparł atak bez problemu. Niewiele udało mi się jednak o nim dowiedzieć, wiem że uciekł z Vegety i ponoć zna Kuro. Musiałam jednak go przeszkolić, taki był warunek naszej umowy. Poznawałam go coraz bardziej i dowiedziałam się, że zupełnie tak jak ja, był halfem. Wierzyłam mu ze względu, ze nawet opowiedział o wiosce, w której mieszkał Kuro. To nie mógł być przypadek, a przynajmniej nie mógł tego zmyślić. Czekałam na dzień, w którym pokaże mi swoją kapsułę, w której będę mogła odlecieć. W ten czas jednak stał się można powiedzieć moim towarzyszem, z którym dzieliłam lepsze dni, podczas których śmialiśmy się i rzucaliśmy w siebie czym popadnie oraz mój gniew. Nie traktowałam go jednak jako kogoś bliskiego, tylko jako osobę, która zbliży mnie do celu jak nikt inny. To była moja nadzieja, ostatnia deska ratunku, a ja musiałam sprawiać, żeby dał mi ten statek i jeszcze podziękował za to, że mi go podarował.

Teraźniejszość

Dyszałam cała z wściekłości patrząc na brązowowłosego, który stał naprzeciwko mnie. Widać było już zmęczenie na jego twarzy, dyszał ciężko i był w kiepskim stanie, ja jednak mogłam dużo więcej. Nie znoszę, kiedy ktoś mnie okłamuje, a przynajmniej nie w tak ważnej chwili. Tym razem nie walczyliśmy ani dla treningu ani dla żartów. Zostałam oszukana, żadnego statku nie ma. Nie dolecę na Vegetę, nie zobaczę się z Kuro. Jak mógł pomyśleć, że cokolwiek pomiędzy nami jest? Wolałabym urodzić się na Ziemi i mieć szczęśliwsze życie. Widziałam jego wzrok jednak nie robiło to na mnie żadnego wrażenia. Nawet nie było mi przykro, że to robię, po prostu odchyliłam ręce do tyłu, wypowiedziałam po cichu formułkę, a wprost na niego wyleciała kula energii. Nie bronił się, a ja nie miałam zamiaru odpuszczać. Taka kara czeka wszystkich tych, którzy będą mnie okłamywali. Uniosłam się do góry i wróciłam jak gdyby nigdy nic do swojego stałego miejsca. Nie było mi smutno ani przykro. Już dawno przestało. Najgorsze, że znowu musiałam zaczynać kompletnie od zera. Nie wiedziałam gdzie i kogo szukać. Może postąpiłam zbyt pochopnie i niesłusznie, ale teraz to nie miało kompletnie żadnego znaczenia. Co się stało, to się już nie odstanie.

Rób albo nie rób, nie ma próbowania.


OOC: Post skipowy
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 907
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Nie Kwi 03, 2016 4:27 pm

Hikaru pojawił się od razu w zaludnionym miejscu, na jednym z dachów w mieście na południe od centralnego Ziemskiego miasta. Od razu wyczuł wiele małych energii i jedynie garstkę większych. Uderzyło to w niego jednak otrząsnął się szybko. Chciał znaleźć swoją uczennicę by jej pilnować przez najbliższy czas. Skoro Kuro wrócił na Vegetę teraz mistic będzie musiał się tym zająć... dowiedzieć się o co chodzi i naprawić ewentualny problem jeśli do takich należy. Gorzej jeśli należy do grupy nienaprawialnych. To się jednak okaże. Szybko namierzył April, zanim ukryła się w Ki po czym ruszył w jej stronę. Obniżył maksymalnie poziom mocy, to znaczy do poziomu otoczenia. To bardzo ograniczało możliwości poruszania się. Prawie nie mógł lecieć, ale potrafił sobie z tym radzić. Nie raz przecież to robił.

Po kilku dniach dotarł do miejsca, w którym znajdowała się młoda halfka, ale dalej dzieliła ich pewna bezpieczna odległość. Nie miała szansy go wypatrzeć w żaden sposób, a po dostrojeniu się do jej aury mógł wyczuwać ją z kilku kilometrów nawet jak obniży poziom mocy. To nie było łatwe, ale wykonalne. Chodziło o to, że jeśli ktoś obniżał poziom Ki do poziomu otoczenia tak by stać się w miarę nie wyczuwalnym, można odciąć się całkiem od tego otoczenia by znaleźć konkretną aurę. Nie rozwiązywało to wszystkich problemów, ale przez pewien czas wystarczyło, przynajmniej na tyle by podążać za nią przez cały czas znajdując się blisko. Hikaru zamierzał zbadać krew swojej uczennicy i przeprowadzić cały szereg innych "operacji" by dowiedzieć się dlaczego.

Czas mijał, a mistic dowiadywał się o jej stanie nie wiele ponad to, że straciła pewną część pamięci. W pierwszym miesiącu udało mu się podkraść do dziewczyny gdy spała i pobrać próbkę włosów oraz krwi. Zrobił to małym dronem, wielkości trochę przekraczającej rozmiary klasycznego komara. Został zbudowany na szybko i niezbyt sprawny, jednak przekazał informacje jakie miał przekazać. Zdobył też odpowiednie próbki. Sam wojownik nie chciał się do niej zbliżać. Badania trwały i nie dawały zbyt wielkich owoców. Po dwóch użyciach drona ten zepsuł się i trzeba było zbudować jego następcę. Młoda wojowniczka podróżowała w różne miejsca, ale ani razu nie domyśliła się, że jest śledzona.
Tym razem budowa drona zajęła półtora miesiąca. Hikaru wyposażył go w masę skanerów i próbników, a wszystko to upchnął w ciele nie większym niż poprzednio. Tym razem zadanie latającego sztucznego tworu było jedno: obserwacja, skan mózgu i całego ciała w różnym spektrum. Komar został wyposażony także skaner energetyczny dzięki czemu wykrywał aurę Ki nie gorzej niż żywy wojownik znający Ki feel. Te wszystkie dane przekazywane do twórcy miały dać obraz ogólnego stanu w jakim znalazła się April.

Poza pewnym wzrostem mocy, który raczej był normalny dla kogoś z takim zapałem do treningów dane nie ujawniały istoty problemu. Ktoś jakimś cudem-być może właśnie jej brat- musiał coś jej podać co wyczyściło jej pamięć z ostatniego czasu. Jak dużo tego czasu straciła ? Tego nie wiedział. W gruncie rzeczy cała praca nad "chorobą" uczennicy była bardzo frustrująca. Wiele danych przez całe miesiące zbieranych przez mikro drona nic tak na prawdę nie wnosiły. Hikaru czytał je codziennie i analizował na różne sposoby. By oderwać się od tego czasami dla odstresowania wykonywał ćwiczenia z wykorzystaniem szamszira. Wtedy odsuwał się od rzeczywistości i skupiał tylko na treningu. Zwykle stosował taki trening co kilka dni, po parę godzin. Potem wracał do swojej pracy.

Minęło pół roku odkąd Hikaru wrócił na Ziemię, ale niczego nie udało mu się zdobyć. Zdecydował się w końcu interweniować osobiście. Musiał się dowiedzieć czy tak na prawdę pamięta go czy nie. Miał dość bezsensownego czytania danych o stanie własnej uczennicy. Być może czegoś w nich nie widział, ale teraz kompletnie mu nie były potrzebne. Podleciał do niej by zmniejszyć dzielącą ich odległość by wylądować na granicy drzew i wyjść z ich cienia. Nie tak znowu znienacka by nie przestraszyć halfki zbliżył się do niej na kilka metrów. Zamachał białą kitą i związał ją na pasie.

- Cześć April. Rzucił podnosząc dłoń na przywitanie.

OCC TS post.
Powrót do góry Go down
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Sro Kwi 06, 2016 11:49 pm

Z letargu, w który wpadłam obudziło mnie moje własne imię. Ktoś je wypowiedział. Nie odwróciłam się, ale stanęłam jak wryta. Nie pamiętałam w sumie kiedy ostatnio je słyszałam, a odkąd pozostałam na Ziemi rzuciłam je i przybrałam przecież całkowicie nową tożsamość. Kimkolwiek była to osoba, musiała mnie bardzo dobrze znać. Odwróciłam się i ku mojemu zaskoczeniu stał przede sobą srebrnowłosy wojownik, dosyć młody. Zmierzyłam go chłodnym wzrokiem.

- Dawno przestałam się już tak nazywać. Jak mnie odnalazłeś? Nie wiem, czy zdążyłeś zauważyć, ale prowadzę nowe życie i odcinam się od starych znajomych i starych miejsc zamieszkania – zwróciłam mu uwagę ciągle mu się przyglądając, nie zareagowałam na jego dłoń. Może chodziło mu o tą małpę, którą nie tak dawno posłałam prawdopodobnie do piekła. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że przecież teraz byłam posiadaczką blond włosów. Postanowiłam grać na zwłokę, nie chciałam wykładać wszystkich swoich kart na stół – Zmieniłam się jak widzisz, więc osoby, której poszukujesz już dawno tutaj nie ma. Jeżeli to wszystko to możesz zostawić mnie w spokoju i zająć się swoim życiem.

Postanowiłam na chwilę obecną się nie zdradzać, liczyłam, że szarowłosy powie mi coś więcej, ewentualnie coś czego nie wiem. Jednak on nie dawał za wygraną, nie chciał sobie pójść i przez jakiś czas również milczał.

- Nie rozumiem, nagle sobie po pół roku sobie o mnie przypomniałeś, czy może mnie śledziłeś? I jaki to ma cel? Nie odnajdziesz tego, czego szukasz i tak jak wspomniałam wcześniej, niepotrzebnie się trudziłeś, możesz wrócić do swoich obowiązków. I to nawet przez naszą znajomość dobrze Ci radzę, chyba że chcesz się ze mną zmierzyć. – powiedziałam bardzo pewna siebie, założyłam ręce na piersiach.

Tak naprawdę nie byłam gotowa na żadne pojedynki, tym bardziej, że nie znałam jego poziomu mocy, ale jedyne co mi pozostało to zgrywanie się. Ciekawiło mnie jednak jak odkrył moją tożsamość, tak prosto. Znalazł mnie i wypowiedział moje imię, to nie może się zdarzyć w przyszłości. Mimo, że zżerała mnie ciekawość, może wiedział jak znaleźć Kuro nie mogłam wypalić pary z ust. Musiałam czekać na jego ruch. Kim ty do cholery jasnej jesteś. Dlaczego Ty mnie znasz, a ja Ciebie nie mogę. Mój brak pamięci strasznie mnie przytłaczał. Nie przebywałam z nim zbyt długo, ale jego tajemnicza aura, którą próbowałam rozgryźć zaczęła mnie irytować. Zaczęłam się denerwować i nerwowo obgryzać skórki przy paznokciach będąc przy tym ciągle czujna. Obawiałam się ataku z jego strony, a przynajmniej musiałam być gotowa i na taką ewentualność. Ciągle trzymałam dystans pomiędzy nami.
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 907
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Wto Kwi 12, 2016 4:53 pm

Wcale nie zdziwiło mistica, że dziewczyna go nie poznaje. Straciła pamięć tylko jeszcze nie wiadomo było jak daleko sięgała ta amnezja. Tego właśnie chciał między innymi się dowiedzieć.

- Jak dla mnie możesz nazywać się Księżniczką Leią. Możesz porzucić swoją przeszłość, ale przeszłość nie porzuci Ciebie. Nie śledziłem Cię. Po prostu doskonale wiedziałem gdzie jesteś. Nie łatwo przede mną uciec, czy schronić się. Poza tym moja przeszłość jest związana z Tobą jak i z Kuro. Miałaś wejść do naszej rodziny. Widziałem jakim uczuciem się darzyliście. Przez amnezję Ci to umknęło, ale siedzi w Tobie dalej. Tu przerwał wypowiedź patrząc na reakcję młodej halfki.
Niech przemyśli w miarę możliwości to co już usłyszała. Sam Hikaru zastanawiał się jak potoczy się ta cała sprawa. Zbierał jednak po trochu Ki by użyć jej kiedy będzie taka potrzeba w najmniej ofensywny sposób w jaki potrafił białowłosy wojownik. Robił to jednak na tyle powoli, że nawet jeśli April by obserwowała jego aurę, czy wewnętrzną energię nie zauważyłaby tych zmian. Aura dalej leniwie się poruszała, jak aury mieszkańców tej planety kiedy odprężają się gdzieś na plaży czy łące. Uśmiechnął się kiedy wspomniała o pojedynku.

-To Ty byś nie chciała się zmierzyć ze mną, April. Ostatni raz widzieliśmy się na Vegecie kiedy ja i Kuro walczyliśmy z królem tej planety-Zellem. Wygraliśmy, choć nie pamiętasz tego pewnie. Nie wiem dokładnie kiedy nastąpił zanik pamięci u Ciebie, a także co dokładnie go spowodowało i jak daleko sięga. Jednak chciałbym się tego dowiedzieć. Widziałem Cię z bratem. Coś Ci zrobił zabierając z dala od walki i od Kury. Nie wiem co to było, nie potrafiłem tego zbadać.   Tu znów przerwał bo wpadł na pewien pomysł.
W ciągu sekundy wykorzystał swoją szybkość by położyć dłoń na czole April i skupiając się na obrazach z przeszłości przekazał takie, które łączyły całą trójkę: mistica i papuszki nierozłączki. Wspólne treningi, sytuacja z serum posłuszeństwa, przygotowania do obalenia króla i pierwsze walki. A także ostatni aspekt prawdopodobnie jej świadomości: przekazanie ki do Genki Damy. Hikaru dołożył swoje odczucia i przemyślenia na ten temat, by dziewczyna zrozumiała lepiej przekaz. Mogę Cię zabrać do niego. Szepnął, po czym opuścił dłoń i wrócił na pozycję w jakiej stał  przed chwilą... z rękami schowanymi w kieszeni.

Nie miał żadnej pewności co się stanie teraz. Mogła go zaatakować lub spróbować uciec. Nie pozwoli jej na to oczywiście, ale lepie by było jakby nie musiał używać siły. Chciał ją wyleczyć z tego stanu. Jestem Hikaru, pamiętasz to imię ?
Powrót do góry Go down
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Wto Kwi 19, 2016 9:43 am

Słuchałam go uważnie i sama nie wiedziałam kim on jest i czy na pewno mówi prawdę.

- Przeszłość już dawno opuściła mnie bez żadnych wyjaśnień – syknęłam jadowitym tonem, zaczynałam się porządnie denerwować. – Kuro to Twoja rodzina? Możesz mu przekazać, że go nienawidzę, zostawił mnie bez żadnych wyjaśnień samą na Ziemi. Zabrał nawet ciało mojego brata nie dając mi się z nim pożegnać, nie wiedziałam co się stało. To przez niego taka jestem, musiałam się nauczyć żyć sama. Jeżeli mnie obserwowałeś to powinieneś wiedzieć jaki strach się we mnie krył przez ten czas. Ten strach przerodził się już w nienawiść. Jeżeli cokolwiek mnie z nim łączyło to przeszłość, zostawił mnie samą. Wiedziałeś, że byłam w ciąży? Ja nie i dlatego nie oszczędzałam się przy treningu. Jeżeli to z nim byłam w ciąży to nienawidzę go jeszcze bardziej, zabił nasze dziecko nic mi nawet nie mówiąc, pozostawiając mnie na pastwę losu. Nigdy mu tego nie wybaczę.

Cała moja złość w kilku słowach. Jeżeli to okaże się prawdą to nie spocznę dopóki się nim nie zajmę. W tym czasie osobnik z niezwykłą szybkością pojawił się tuż obok mnie, a do mojego umysłu zaczynały docierać różne obrazy. Nie pamiętałam ich, to działo się zbyt szybko. Widziałam siebie na Ziemi, jego, Kuro, innych. Widziałam nasze uśmiechy , moje i Kuro. Nie czułam jednak nic. Zabiję gnoja. Widziałam moją ojczystą Vegetę, ale w taki sposób jaki nie chciałabym jej widzieć na co dzień. Walki, jakaś wioska. Odsunęłam się natychmiast kipiąc cała ze złości.

- Dziękuję za pokazanie mi tego... nie sądziłam, że tak sprawy się mają. On nawet nic mi nie wytłumaczył! Czy Ty wiesz, jak ja się teraz czuję?! Skoro tak bardzo mnie kochał jak to pokazałeś dlaczego zostawił mnie bez żadnych wyjaśnień, kto zabił mojego brata? Dlaczego się mną nie zaopiekował tylko uciekł jak ostatni tchórz? Ktoś był dla niego ważniejszy? Potrafisz mi to wyjaśnić? Czy miłość nakazuje Ci zostawić kogoś, kto Cię kocha z własnym potomkiem nawet nie mówiąc o tym? Musiałam nauczyć się żyć z myślą, że zabiłam własne dziecko, a teraz wiem, kto jest temu winien i nie odpuszczę mu tego. Nie mogę się doczekać aż się z nim skonfrontuje. Nie pamiętam was i nie chcę. Nauczyłam się już życia w ciągłym bólu i teraz jestem na to wszystko odporna.

Wcale tak nie było, oczywiście ruszyło to mną i to nawet porządnie, ale nie chciałam do tego wracać. Żyłam sama i tak chciałam żeby pozostało. Byłam wstrząśnięta wiadomościami, które do mnie dotarły, a nienawiść ciągle rosła. Nie mogłam pohamować siebie i swojej aury, która się ze mnie wydobyła. Moje włosy stały się złote, a dookoła mnie pojawiły się elektryczne rozładowania energii.

- Jak mogliście mnie zostawić! Nienawidzę was, zniknijcie z mojego życia! – krzyknęłam i nawet wiele się nie zastanawiając ruszyłam do ataku. Byłam roztrzęsiona, tak bardzo pragnęłam tego życia, tak bardzo przeżyłam to wszystko. Tchórze!


OOC: wybacz Hik za czekanie, ale miałam nawał pracy, dla Ciebie szybki na ssj2 za 4810 dmg
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 907
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Nie Kwi 24, 2016 5:51 pm

Wszystko co zrobił mistic w ostatnim czasie nie było zbyt konkretne i zbyt pomocne dla sprawy. W dodatku nie znał jej do końca. Kiedy cała sprawa z April się toczyła on siedział w komorze regeneracyjnej. Hikaru nie miał pojęcia co dokładnie zaszło w pałacu Kamiego i kto zabił jej brata. Nie sądził jednak by tego dokonał Kuro. Hazard ? Może. Właściwie od pół roku nie kontaktował się ze swoim wnukiem i nie wiedział dlaczego on nie pojawił się przed April i nie wyjaśnił, dlaczego zabrał ciało jej brata... właściwie nie wiedział nic.
- Po walce z królem Vegety długo siedziałem w komorze regeneracyjnej z bactą, także nie wiem co działo się u Kamiego. Czułem jednak różne aury, Twoją, Hazarda, Twojego brata, która nagle zniknęła i Kury. Chwilę przedtem Twoja urosła. Byłem przy tym jak Twój brat zabiera Cię z pola walki. Utrata pamięci to jego sprawka. Samo się to nie pojawiło i to wiem na pewno. Nie doznałaś na tyle silnego szoku by to była przyczyna. Punkt kulminacyjny nastąpił właśnie w niebiosach, na Ziemi. Nie wiem dlaczego Kuro się z Tobą nie skontaktował, może był tak samo bezradny jak ja. Może dał ci czas by ochłonąć ? Kiedy straciłaś pamięć zobaczyłaś ciało brata. Zrobił pauzę bo dziewczynie wzrósł poziom mocy.

W końcu jej blond włosy nastroszyły się, a na aurze pojawiły się wyładowania. Trzymając ręce w kieszeni zaparł się nogami by nie odlecieć do tyłu w chwili ciosu. Także wzmógł na chwilę swoją energię by móc przyjąć atak swej uczennicy na klatę. Owszem, zabolało, ale nie dał po sobie tego poznać. Poprawił jedynie okulary, które lekko mu się zsunęły.
- Lepiej Ci ? Nie zamierza Cię tak po prostu zostawić. Jeśli znów zechcesz mnie uderzyć, będę musiał Cię unieruchomić. Ani razu odkąd się pojawił nie podnosił głosu. Cały czas był spokojny i jego aura także nie wydzielała się zbyt agresywnie. Raczej można ją było porównać do tafli jeziora w bezwietrzny dzień. Często przyjmował taką strategię, szczególnie jak ktoś zaczął wariować. Łatwiej wytrącić kogoś w ten sposób jeszcze bardziej z równowagi-dzięki temu ten ktoś źle oceni mistica i to będzie ostatni błąd jego życia. W tym wypadku nie miał jednak zamiaru zabijać halfki.

- Znam Kurę od pewnego czasu. Dłużej niż Ty. Wiem, że to dobry chłopak i na pewno nie zabiłby Twojego brata jakby nie było powodu. Prawdopodobnie sprałby go jedynie, ale i tak zostawił przy życiu. Znając go pewnie szuka sposobu od sześciu miesięcy jak Ci pomóc odzyskać pamięć. I uwierz mi: chcesz tego. Dopiero odzyskując dawne wspomnienia i zostawiając sobie te które zdobyłaś w ostatnim czasie da Ci odpowiedź czego tak na prawdę chcesz. Strata dziecka może być bolesna. Masz rację. Kuro także mógł nie wiedzieć o Twojej ciąży. Może przed utratą pamięci wiedziałaś o tym. Nie wiedziałem tego. Nie dojrzałaś jednak do tego by stanąć z tym sayanem twarzą w twarz. Musisz się uspokoić i żyć dalej. Tu znów przerwał i patrzył na zachowanie dziewczyny. Kuro chciał pewnie się jej oświadczyć, ale całe to wydarzenie z rebelią pogmatwała sprawę.

Fakt, Hikaru już zapomniał co to znaczy pośpiech. Gorączka uczuć do osób, które tak szybko odchodzą. Przez ponad trzy wieki... widział jak istoty rodzą się i umierają po kilku dekadach. Przyzwyczaił się do tego. Bardzo daleko w przeszłość musiał uciec by przypomnieć sobie stratę kogoś... dotknął opaski na czole, która dziś była tylko symbolem tamtego dnia.. rzezi na bezimiennej planetce... w której władca Vegety chciał wybić wszystkich halfów i ich sprzymierzeńców. Dar-Ka... dziewczyna, która była mu najbliższa chyba w całym swoim życiu. Matki przecież nie znał i w całym swoim życiu nie potrafił jej odnaleźć jakby zapadła się pod ziemię... choć tam też szukał. Spojrzał w niebo i odleciał umysłemna kilka sekund.

Musiał się skontaktować z wnukiem, więc wyszukał go w przestrzeni i czasie. Szukał najpierw jego aury, potem chciał dotrzeć do jego umysłu. W końcu go znalazł.
- Kuro, wytłumacz mi co się stało w pałacu Kamiego. Właśnie rozmawiam z Twoją dziewczyną i chce jej wyjaśnić dlaczego jej nie szukałeś przez ostatnie miesiące. Próbowałem ją wyleczyć, ale nie udało mi się znaleźć substancji, którą zapodał jej, jej brat. Szukasz rozwiązania tego problemu, prawda ? Czyżbyś korzystał z Vegańskich sposobów, czy może bardziej magicznych ? Jak zwykle konkretnie przekazał informacje prosto do mózgu wnuka otwierając połączenie, dzięki któremu Kuro będzie mógl odpowiedzieć na pytania.

OCC dmg przyjęty, na razie zero reakcji ofensywnej.
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1045
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Wto Kwi 26, 2016 11:41 am

SMS zwrotny do Hika:
 

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Pią Maj 06, 2016 8:15 pm

Nie podobał mi się spokój tego człowieka. Nie przekonywał mnie po prostu, tym bardziej, że to była rodzina Kuro. A co jeśli mnie okłamuje tak samo jak tamten padalec? A ten go jeszcze broni. Będą próbowali wszczepić we mnie jakieś fałszywe wspomnienia i się wybielić nie wiedząc, co przeżyłam psychicznie.

- Mówisz, że może chciał mi dać czas ochłonąć? Nie spodziewaliście się naprawdę, że to da całkowicie odwrotny skutek? Zostałam właśnie bez odpowiedzi, płakałam, bo byłam sama i nic nie rozumiałam. Sama musiałam się wziąć za siebie i moja nienawiść też nie pojawiła się znikąd.Jak dla mnie to możesz mnie teraz nawet zabić, niezależny mi już na życiu odkąd straciłam życie, które nosiłam pod własną piersią. A propos, zobaczyłam ciało brata. Chyba należało mi się żebym się z nim pożegnała. Nawet jeżeli coś złego zrobił ja zapamiętałam go jako mojego bohatera. Pomógł mi, porwał z Vegety na turniej, uwolnił mnie od ojca tyrana narażając swoją reputację i automatycznie zmuszając się do ucieczki. Naprawdę nie chciałam zostawać sama. – powiedziałam już nieco spokojniejszym tonem, a tak przynajmniej mi się wydawało, bo przy ostatnim zdaniu aż głos mi zadrżał. I to wcale nie ze złości, ale powracając do wspomnień, w których czułam tą bezsilność. Chciało mi się płakać, tak po prostu teraz. Pierwszy raz od jakiegoś czasu. To była walka z samą sobą, aby nie ukazać swoich emocji przed tą małpą, która stała naprzeciwko mnie. Wcale nie schodziłam z przemiany, a widząc jego lekkie zamyślenie musiałam wrócić do siebie póki on nie zwracał na mnie uwagi. Usiadłam sobie na kamieniu, bo miałam wrażenie jakby był czymś zajęty. Może się z kimś komunikował? Widziałam kiedyś jak w akademii to robili albo jak robił to mój brat. Jeżeli się komunikuje z tym przeklętym Kuro to oskubię go z tych wszystkich jego piór. Ustalają pewnie jakąś wspólną wersję, która ma być przeciwko mnie. Żałowałam dnia, w którym poznałam ich oboje i na dodatek tego nie pamiętałam. Tak naprawdę każdy teraz mógłby mi powiedzieć wszystko o mojej przeszłości. Mógłby mnie okłamać. Zresztą moja przeszłość teraz już obecnie nie miała znaczenia i tak sobie przyrzekłam. Nie patrzeć na to co było, a tu nagle zjawia się ten koleś i twierdzi dziwne rzeczy. Że niby ja i Kuro? Absurd. Nie potrafię kochać i nigdy nie potrafiłam. Nigdy nie przełamałabym swojej nieśmiałości i próżności jednocześnie.

- Dobra koniec tego, znużyło mnie czekanie – powiedziałam wstając i powoli się uspokajając. Wracałam do siebie. Do swojej złej April. Oparłam dłonie o biodra i patrzyłam na niego beznamiętnie pozbywając się jakichkolwiek uczuć. – Zmierzmy się. Jak mówiłam Ci wcześniej nie zależy mi na życiu, a skoro jesteś taki silny pokaż to. Znudziła mi się rozmowa, która prowadzi do nikąd. Albo walcz ze mną albo mnie tutaj pozostaw i daj żyć po swojemu nie wchodząc butami.

Rozchyliłam lekko nogi czekając na jego atak, musiałam być gotowa na wszystko. Nie wiedziałam, czego mogę się po nim spodziewać. Jak silny jest. Jeżeli obalał Zella tak jak mówił, to na pewno nie należał do łatwych przeciwników. Przekonamy się?
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Sob Maj 07, 2016 12:03 pm

Telepatia Reda do Hikaru napisał:
>>>Ole, Hikaru.<<< Białowłosy chyba nie tęsknił za głosem demona, zwłaszcza, że odezwał się dość niespodziewanie do Misticka >>>Znasz się na wielu sprawach, dlatego sądzę, że będziesz wiedział, co zrobić także w tej. Poznałem pewnego Saiyana o imieniu Xalanth. Cierpi na nietypową dolegliwość, przypomina klątwę - sam nazwał ją karą. Objawia się krwawieniem z pleców, pojawieniem się kocich ślepi w formie tatuaży... od razu uprzedzam domysły - to nie moja sprawka. Nie mniej zależałoby mi na tym, aby ten wojownik nie niósł takiego brzemienia. Nie pytaj dlaczego. Liczę na dobrą radę.<<<
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 907
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Pon Maj 09, 2016 7:22 pm

Zrozumiał przekaz wnuka wystarczająco dobrze. Wyglądało na to, że Kuro wcale nie robił nic w sprawie April. Całe pół roku zmarnowane. Cóż... wolał zająć się wioską ? Na pewno wielu poległo w czasie tej jednej nocy choć oddalona od miasta, to jednak walki trwały na większości planety pewnie. Pewnie wiele kilometrów od jakichkolwiek sayańskich siedzib także byli wojownicy chcący dać sobie po mordzie. Wioska bez ochrony nieźle musiała się spustoszyć. Ale żeby pół roku ? Wychodzi, że uczeń mistica dał rzyci. Zwrócił uwagę znów na April bo zaczęła znów mówić.

- Z pałacu Kamiego odleciałaś sama, on po prostu Cię nie gonił. Owszem dał dupy, powinien Cię siłą sprowadzić i być przy Tobie. Co do Twojego brata nie znałem go zbyt dobrze. Właściwie wcale. Wiem, że pewnego razu stoczyliście walkę na miecze i wygrałaś. Pozwoliłaś mu żyć, ale nie chciałaś go więcej znać. Wszystkie obrazy jakie Ci pokazałem są prawdziwe. Telepatia nie może kłamać. Obrazy można różni interpretować, ale są prawdziwe. Póki nie odzyskasz pamięci nie zinterpretujesz ich tak jakby to zrobiła kobieta, którą znam. W tej chwili jesteś nie pełna. Nowa Ty żyje już pół roku na Ziemi. Zdobyłaś nowe doświadczenia, jednym z nich jest strata dziecka. Jednak całe Twoje życie ma dużo więcej zdarzeń, których nie pamiętasz a Cię ukształtowały. Dopiero jak sobie przypomnisz będziesz mogła trzeźwo myśleć. Przerwał wypowiedź bo jak zwykle się rozgadał. Pewnie i tak nie przemówi April do rozsądku, którego najwyraźniej nie ma.

Mroczna strona ją opanowała, jest przepełniona żalem, i bez wątpienia jest zagubiona. Hikaru w tej sprawie nie wiele mógł powiedzieć, nie wiele zrobić. Właściwie robił cokolwiek tylko dlatego, że halfka była jego uczennicą. Wtedy i bądź, co bądź teraz także. Choć tego nie pamięta.  
Tu jednak kompletnie stracił wątek ponieważ w jego umyśle odezwał się glos demona o imieniu Red. Miał problem z pewną małpą.  
- Red, to nie najlepszy moment na takie rzeczy. Poza tym przeceniasz moje możliwości. Z takiego opisu nie potrafię nic doradzić. Potrzebowałbym więcej informacji skąd to ma, od jak dawna... musiałbym też próbki krwi mieć i je zbadać. Myślę, że po jakimś tygodniu wiedziałbym już wszystko, ale bez tego raczej nie jestem nic w stanie zrobić. Skoro nazywa to karą to pewnie ktoś to wywołuje. Nie jest to raczej na tle biochemicznym, powinieneś wyczuć w tym kapkę chaosu jak sądzę. Mi to wygląda na klątwę nałożoną przez kogoś kto chciał uzyskać jakiś konkretny cel... sprawić ból tej małpie ? Kontrolować go może dzięki temu ? Nie wiem.  

Kolejna osoba, która potrzebowała pomocy mistica, a ten nie potrafił pomóc. Chyba się starzeje. W dodatku po chwilowym milczeniu i siedzeniu, April wstała i postanowiła rzucić wyzwanie Hikaru.  Nie chciał walczyć, ale chyba nie ma nic innego w tej chwili do roboty. Słowa niczego nie zmienią.
- Jeśli tak bardzo się palisz do walki to atakuj. Nie musisz się oszczędzać. Radziłem sobie z silniejszymi od Ciebie i jak widać dalej żyję. Może wyładujesz też nadmiar złości na mnie. Hikaru ani na chwilę nie zmienił pozycji. Cały czas stał luźno z dłońmi schowanymi w kieszeniach spodni.
 Mówiłem już wcześniej, że nie zamierzam Ci zrobić krzywdy. Przynajmniej niezbyt dużej. Może kilka ciosów Cię ostudzić. Może przypomnisz sobie dawną April. Na Twoim miejscu nie odrzucałbym dawnego siebie. Chciałbym odzyskać wspomnienia i bogatszy o nowe-stare wspomnienia zdecydować czy warto podążać starą ścieżką, czy iść tą, którą szedłem od utraty pamięci.... a może obrać zupełnie nową. Nowa Ty nie ma celu. Stara Ty była owładnięta miłością do Kury. Zastąpienie miłości nienawiścią to prosty wybór, ale nie najlepszy. Tak samo jak miłość, nienawiść zaślepia. Nie pozwala czasem zdrowo myśleć. Masz okazję spojrzenia na swoje życie z boku i wyciągnięcie wniosków. Mogę spróbować Ci pomóc. Jakoś. Odwrócił się jedynie tak by stanąć przed dziewczyną twarzą w twarz i czekał na jej reakcję, gromadząc w sobie Ki.


occ gotowy do walki.
Powrót do góry Go down
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Czw Maj 12, 2016 1:19 pm

- Ja odleciałam?! Bzdura! On po prostu się rozpłynął w powietrzu razem z tym swoim kolegą i moim bratem. Nie zdążyłam nawet nigdzie odlecieć, nawet zareagować. – zirytowała mnie ta wersja wydarzeń. Nie uciekłam tylko zostałam pozostawiona sama sobie i taka była prawda, a piekielny tchórz jeszcze mnie oskarża. – Nie chcę nawet znać tych wspomnień. Wystarczy mi to już wszystko, co mi pokazałeś i powiedziałeś. Potrafię już uporządkować fakty, szczerze nie sądziłam, że to tak wygląda. Znałam Kuro, a przynajmniej go pamiętałam z naszej wspólnej misji i nigdy nie powiedziałabym, że był taki samolubny, wręcz odwrotnie. Niejednokrotnie mnie bronił, ledwo uszliśmy z życiem i w sumie tam go też pocałowałam. Podejrzewam, że to był bodźciec do tego, że byliśmy razem w późniejszym czasie.
Obserwowałam wojownika uważnie jakbym bała się, że w każdej chwili mógłby mnie zaatakować, jednak on był całkowicie na to obojętny. Wręcz dało się wyczuć, że nie ma ochoty na jakąkolwiek walkę. W takim razie czego tutaj chce, skoro wie, że nic nie wyjdzie z naszej rozmowy. Niczego nie pamiętam i nie chcę pamiętać.
- Mylisz się, nie ma w mnie grama złości do Ciebie. W sumie nawet Cię rozumiem, nie wychodziłeś wcześniej do mnie, bo i tak podejrzewałeś, że to się tak skończy. To nie do Ciebie mam żal i pretensje, tylko do osoby, która mnie zostawiła. Mnie i nasze dziecko – wypaliłam szybko, a dookoła mnie zaczęła podnosić się aura. Nie miałam pojęcia z kim mam do czynienia, więc musiałam uważać na swoje czyny i przede wszystkim jego ruchy. – To co mówisz miałoby sens jakieś pół roku temu. Zostałam sama i niech już tak pozostanie, wybraliśmy swoją drogę. Ja i Kuro i jak widać on mnie w niej nie widział. Wolał zniknąć, rozpłynąć się niż szukać matki swojego dziecka. Tak naprawdę nic dla niego nie znaczyłam i może nawet czekał na tą okazję, żeby mnie zostawić. Myślał może, że nigdy się nie dowiem prawdy. Byłam wtedy taka sama, bezbronna, nawet nie zdawałam sobie sprawy ze swojej siły, musiałam powoli wszystko odkrywać. To nie było ani łatwe ani przyjemne. Teraz zjawiasz się ty i próbujesz mówić mi jak bardzo kochałam Kuro. Może i tak było, w czasie przeszłym. Może mi nie uwierzysz, ale chciałabym być kiedyś szczęśliwa, więc szukam swojego miejsca na tej Ziemi. Widać dobro mi nigdy nie służyło, wiec może druga strona mocy jest moim przeznaczeniem. Może właśnie tak miało być, nie myl przypadku z przeznaczeniem
Zdążyłam się już trochę uspokoić i dojść do siebie. Nie byłam na niego zła, może to dziwnie zabrzmi, ale nie miałam zamiaru go zabijać. Potrzebowałam kogoś, z kim mogę zmierzyć się na poziomie, aby sprawdzić swój poziom. Mój wcześniejszy przeciwnik poległ totalnie, a mi brakowało partnera do walki nad samą sobą. Cały czas próbowałam opanować swoją energię i swój poziom, wiedziałam, że muszę dać z siebie wszystko i zwykłe przejście na poziom ssj nie wystarczy. Podniosłam swój poziom KI i bardzo szybkim ruchem postanowiłam ruszyć na swojego przeciwnika. Chciałam zobaczyć przede wszystkim jego refleks.


Ooc: Hiku urozmaićmy sobie ten czas chociaż krótką walką Razz u mnie staty na ssj2, czyli dla mnie -250 KI za turę, dla Ciebie szybki za 4810 DMG
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Sob Maj 14, 2016 3:25 pm

Telepatia dla Hikaru z wiadomościami o wojowniku z poprzedniej telepatii:
 
Powrót do góry Go down
Edo Tensei Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo
avatar

Liczba postów : 868
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Czw Maj 19, 2016 10:04 pm

Nie teleportował się od razu pomiędzy pojedynkującą się dwójką, pojawił się na Ziemi kilka kilometrów od walczących, uprzednio zmniejszając swój poziom mocy do minimum. Nie zamierzał od razu się ujawniać, chciał sobie co nieco poobserwować. Musiał pamiętać jak doświadczonym wojownikiem jest Hikaru. Jeżeli chce pozostać niezauważony, musi się bardzo pilnować. Upewnił się, że jego Ki jest na najmniejszym z możliwych poziomów, po czym powoli udał się w miejsce skąd dochodziły pokaźne energie April i Mistica. Dotarł tam w stosunkowo krótkim czasie, biorąc pod uwagę fakt, iż nie mógł korzystać ani z lotu ani z szybszego biegu, bo od razu dałoby się wyczuć jego zwiększoną Ki. W końcu w zasięgu jego wzroku pojawiły się dwie dość znane mu sylwetki. Co prawda nie był z nimi w zbyt zażyłych stosunkach, ale przez ostatnie pół roku nie zmienili się na tyle, by nie mógł ich teraz rozpoznać. Zresztą nawet gdyby, to był w stanie zidentyfikować ich po Ki.
 - No dobra, więc co tu się wyprawia? - mruknął po nosem.
Usadowił się wygodnie w takim punkcie, z którego bez problemu mógł śledzić ich poczynania, lecz znajdował się na tyle daleko, iż nie powinni się na niego natknąć. Nie był w stanie usłyszeć o czym rozmawiają, toteż nie wiedział jaki jest powód ich pojedynku. Zwykły sparing czy może coś więcej? Aura April była nieco wzburzona, jednak daleko jej było do nienawiści jaką wyczuwał od niej chociażby pół roku temu przy okazji rozmowy z bratem. Z drugiej strony weszła na drugi poziom Super Saiyan'a, więc brała tę walkę na poważnie. Co innego Hikaru, który do pewnego momentu trzymał ręce w kieszeniach, co nie przeszkodziło mu z łatwością uniknąć ataku dziewczyny. Dość przewidywalnego trzeba przyznać. Dopiero po wyprowadzeniu kontry postanowił posłużyć się w walce górnymi kończynami, lecz nadal pozostawał odsłonięty, jakby zapraszając April do ataku.
 - A jakby tak wyzwać go kiedyś na pojedynek? - pomyślał złotowłosy.
Od dawna cierpiał na brak godnego przeciwnika do walki i pojedynek z kimś takim byłby zapewne interesujący. Nie miał okazji widzieć nigdy Hikaru walczącego na poważnie, nie znał także poziomu jego mocy gdy walczył na 100%. Hazard uważał się za w miarę doświadczonego wojownika, lecz daleko mu jeszcze do ponad 300 - letniego Obrońcy Ziemi. Nawet gdyby dysponował większą mocą od niego, to Mistic nadrabiałby zaprawieniem w bojach. Może to dobra okazja do przypatrzenia się wojownikowi, wynotowania jego mocnych i słabych stron, nawyków i szczególnych zachowań. Kto wie kiedy ta wiedza mu się przyda.

OOC:
Na razie się nie ujawniam, walczcie sobie spokojnie i "natknijcie się" na mnie kiedy uznacie za stosowne. Gdyby jednak wam się spieszyło do spotkania, to uprzedzam że najwcześniej odpiszę pod koniec przyszłego tygodnia Smile
Powrót do góry Go down
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Czw Lip 07, 2016 8:11 pm

- Nie wierzę w jakąś ludzką moc, to my sami kreujemy siebie. – odczułam jak coś, czego nie znałam odepchnęło mnie. Było to dosyć dziwne uczucie, nieznane dla mnie. – Co to było? Nie znam tego. Co to za technika?

Nie było zbyt dużo czasu na zastanowienie się, gdyż zostałam szybko zrównana do ziemi. Każdy cios był bolesny, ale jak nietrudno się domyślać nie było to niczego, czego bym nie wytrzymała. Lecąc w dół miałam wrażenie jakby coś dookoła mnie wirowało. I wtedy ujrzałam jego. Tajemniczy uśmiech, leciał nade mną, próbował mnie złapać za rękę. Ale skąd on się tutaj wziął?

- Gdzie się wybierasz? – spytał wciąż próbując mnie złapać. Patrzyłam na niego pytającym wzrokiem mając ochotę go zamordować.

- Dlaczego mnie zostawiłeś? – spytałam bez żadnych grudek, nawet nie kontrolując własnych słów, wydobywały się ze mnie mechanicznie, nie chciałam żadnej pomocy. Co dziwnego, czułam jakbym leciała w dół zdecydowanie wolniej. – Kuro! Odpowiedz!

- April, w miłości czasem trzeba wiedzieć kiedy odpuścić. Naucz się odpuszczać. Jesteś zbyt ambitna i idealna, pozwól sobie być nieidealną, nie taką jak wszyscy od Ciebie oczekują. Pomyśl w końcu o sobie. Kocham Cię i zawsze Kochałem April.

- Nigdy tego szczerze nie robiłeś. Nie potrzebowałeś mnie pół roku temu, a teraz ja Ciebie nie potrzebuję, odejdź z mojego życia. – syknęłam i miałam wrażenie jakby Kuro się zbliżał i pocałował mnie w czoło, natychmiast chciałam go odepchnąć, ale zamiast tego mocno stuknęłam się plecami o ziemię. Chłopak zniknął, a ja zostałam ze swoim bólem. Nie tylko fizycznym, ale również mentalnym. Czy to o czym mówił Hikaru było faktycznie prawdą, czy to Kuro? Czy to z Kuro byłam w ciąży i czy to z nim kiedyś dzieliłam swoje szczęśliwe chwile. Adrenalina buzowała w mojej krwi i nawet nie patrząc na urazy wstałam i spojrzałam na swojego mistrza, a przynajmniej za takiego się podawał.

- Coś Ty mi zrobił?! – wybuchnę łam natychmiast w jego stronę, po całym ciele zaczęły lać się stróżki potu, ale wcale nie od zmęczenia. Czułam ciarki jakby ktoś cały czas za mną stał, ale gdy się obracałam nikogo nie było. Miałam przed oczami swojego ojca, który kiedyś pozwalał sobie na krzywdzenie mnie, widziałam go jakby szedł w moją stronę. Z tym samym surowym wyrazem twarzy, co kiedyś. Już nie wiedziałam, czy mam jakieś halucynacje, czy to jego celowa zagrywka. W końcu mógł wiedzieć, czego się potwornie boje. Na dodatek tego wszystkiego czułam straszny ból głowy. Miałam wrażenie, jakbym miała w głowie małe urządzenie, które ciągle biło mnie w tył głowy. Chciałabym żeby to się w końcu skończyło. Złapałam się za głowę na moment zamykając oczy. Próbowałam wyprzeć to wszystko z siebie. – Przestań, dosyć!

Krzyknęłam i zaczęłam lecieć totalnie na oślep. Nie chciałam już mieć z nim nic wspólnego, strach się we mnie odezwał. Ostatni raz takiego uczucia doznałam pół roku temu. Po tym wydawało mi się, że nic mnie nie zniszczy. Tak bardzo się pomyliłam.




Hiku... daję Ci wolny wybór, możesz mnie zostawić, bo w zasadzie strasznie mało mnie teraz na forum i jeszcze jadę na wakacje od 14.07 to 14.08(postaram się jeszcze coś napisać po drodze). No i wybacz za jakość posta.
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 907
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Pią Lip 22, 2016 10:45 am

Właściwie Hikaru był gotowy do walki, bardzo długiej walki, choć niezbyt ciężkiej. Przynajmniej dla niego. Wiedział, ze April może długo walczyć, ale tym razem sporo się przeliczył. Po prostu odleciała. To co się z nią stało po uprowadzeniu jej przez własnego brata znów wbiło pazury w jej umysł. Może po prostu oszalała i nie dało się nic już zrobić ? Stał tak w pozycji gotowości do walki jeszcze przez chwilę po tym jak jego uczennica poleciała w cholerę. Nie zamierzał jej ścigać. Sama się odnajdzie jeśli mistic zechce ją znaleźć. Była na tyle dużą dziewczynką, że przez ten cały czas potrafiła sobie sama poradzić. Jeśli jej przypadłość opierała się na psychologii to białowłosy nie wiele mógł poradzić. Nigdy nie był dobrym terapeutą, czy psychologiem. Mimo tylu przeżytych lat dalej tajniki sztuki leczenia umysłu były dla niego niepojęte. Pewne rzeczy sobie wyuczył, to naturalne... ale nie mógł nigdy się nazwać specjalistą w tej dziedzinie.

Dopiero gdy aura dziewczyny zupełnie zniknęła z horyzontu Hikaru zmienił pozycję do bardziej naturalnej i rozszerzył swoją świadomość na większy teren niż tylko na polanę. Dopiero teraz doszło do niego, że nie był sam w tej dżungli. Za drzewami ukrywał się wojownik, którego już kiedyś spotkał. W dodatku pomógł w walce z Zellem na Vegecie nie tak dawno temu. Długo tu stał ? Tego mistic nie wiedział, ale zagadnął do niego.

-Długo jeszcze będziesz się tak gapił na mnie z ukrycia ? Czy może łaskawie wyjdziesz ? Nawet jeśli nie pokazywał obecnie pełnej mocy co jest zrozumiałe, to dla zmysłów Hikaru nawet bardzo niski poziom mocy odbijał się echem w otoczeniu. A skoro spędził wiele czasu na wyczuwaniu nawet energii robaczków pod ziemią, lub w glebie to wyczuwanie energii wojownika z tak bliskiej odległości nie stanowiło problemu. Hazard stał dość daleko by nie oberwać od mistica lub April kiedy jeszcze walczyli, ale ta walka dobiegła już końca. Ze spokojem mógł się zbliżyć. Niestety obrońca Ziemi dalej miał ochotę na sparing. To jak zjedzenie kawałka wybornej pieczeni, ale w połowie jedzenia została ona zabrana. Może właśnie znalazł następnego przeciwnika. Nie ma to jak skopanie sayana od czasu do czasu. Oczywiście Hikaru nie znał jego pełnej mocy obecnie, na pewno mogła ulec zmianie od tego pamiętnego dnia, rok temu. Nie zamierzał go też zabijać, w końcu to rodzina Kuro.
Powrót do góry Go down
Edo Tensei Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo
avatar

Liczba postów : 868
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Wto Lip 26, 2016 11:09 pm

Haz nastawiał się na ciekawe widowisko, może nawet zobaczyłby coś, co mogłoby przydać mu się w niedalekiej przyszłości. Niestety rozczarował się. Walka, o ile można to tak nazwać, trwała ledwie krótką chwilę. April wylądowała na deskach, a chwilę później coś dziwnego zaczęło się z nią dziać. Z takiej odległości trudno było dostrzec szczegóły, więc Hazard musiał zdać się na domysły. Niedługo później dziewczyna zniknęła mu z oczu, przelatując niedaleko jego kryjówki i kompletnie nie zdając sobie sprawy z jego obecności. Co tak w ogóle się stało?

Hikaru stał nadal w tym samym miejscu. On pewnie też był zaskoczony tym dziwnym zachowaniem Half'ki. Nie ruszył się jednak nawet o centymetr, a po chwili stało się jasne dlaczego. Haz uśmiechnął się pod nosem.
 - No tak, tego mogłem się spodziewać - mruknął z uznaniem. Zmniejszył swoją Ki do absolutnego minimum, chcąc pozostać niezauważonym, a mimo tego został zdemaskowany. Przystawił dwa palce do czoła i po chwili pojawił się parę metrów za Mistic'iem.
 - Że niby ja gapiłem się na Ciebie? Nie schlebiaj sobie. Tak się składa, że zamierzałem zobaczyć się z April - było to poniekąd prawdą, chociaż to spotkanie nie byłoby zapewne miłą pogawędką - ale niestety, zmyła się nim zdążyłem się pokazać.
Nie zamierzał zdradzać szczegółów swej wizyty. Nie wiedział na ile zorientowany w całej tej sytuacji jest rozmówca, lecz podejrzewał, iż może wiedzieć nawet więcej od niego. Jednego był pewien - przez ostatnie pół roku Kuro nie nawiązał z April kontaktu, co równało się z końcem im związku. W tej chwili interesowało go jednak co innego. Zastanawiał się, co też chodzi teraz Hikaru po głowie, po tym dość szybko zakończonym pojedynku. 
 - A już myślałem, że w końcu zobaczę Cię w akcji. Pewnie jesteś zadowolony z takiego obrotu spraw co nie? Niech zgadnę, należysz do tych którzy nie przepadają za walką i stają do niej tylko w ostateczności?
Przez cały czas utrzymywał na twarzy bezczelny uśmieszek. Mistic zapewne połapię się w tej próbie prowokacji, ale co złotowłosy miał do stracenia? Taka okazja może się długo nie powtórzyć.

Trening start.
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 907
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Sob Lip 30, 2016 8:38 pm

Hazard zdawać się mogło chciał oberwać. Hikaru w każdym jego wypowiedzianym zdaniu słyszał zaczepkę, ale umówmy się, obecnie jego sayańskie geny bardziej górowały co rzadko się zdarza. Czuł straszny niedosyt i to odbierało mu ludzką logikę działania. Bądź co bądź, ludzie tez nie należeli do istot kierujących się czystą logiką, raczej też podlegali emocjom, to one górowały w ich życiu. A jednak potrafili myśleć o czymś więcej niż o walce, dlatego mistic potrafił zachować spokój jak było trzeba. Dziś jednak pozwolił wewnętrznej małpie troszkę rozluźnić więzy. Bo dlaczego nie ? Tak rzadko na to sobie pozwalał. Zamachnął białą kitą w te i wewte.

- Oczywiście. W tej chwili April jest nieswoja. Dziwisz się jej po takim potraktowaniu przez mojego wnuka ? Straciła w jakiś sposób pamięć, ale nie jestem w stanie jej w żaden sposób pomóc. Ty też raczej nie dasz rady. Lepiej zostawić ją póki co w spokoju. Tu zamilkł i sprawdził czy potrafi dalej ją wyczuć. Zmysły rozszerzyły się na wiele kilometrów i rzeczywiście wyczuwał ją. Jeszcze nie opanowała się po odlocie stąd. Wrócił do ciała. To nic straconego. Możesz mnie zobaczyć w akcji, tu i teraz. Tylko to Ciebie zaboli. Może pora czegoś nauczyć to pokolenie ? Bo widocznie nie znają swojego miejsca w życiu. Uśmiechnął się drapieżnie, jednak dalej stał dosyć luźno. Aura także była spokojna, bardzo delikatna, ledwo wyczuwalna. Powiewała troszkę jak flaga na lekkim wietrze, w granicach normy.

- Na ogół nie przepadam za walką, ale podejmuję rękawicę jeśli trzeba. Albo jeśli komuś trzeba dać lekcję życia. Zell za mało Cię uszkodził ostatnim razem ? Ja po prostu wiem kiedy i z kim trzeba się bić. Ty najwidoczniej jeszcze się tego nie nauczyłeś.


OCC jeśli chcesz załóż swoim postem temat w sparingach i lecimy z tematem. Może do końca wakacji zakończymy walkę.
Powrót do góry Go down
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Pią Sie 05, 2016 11:03 am

Oszalałam. Zatrzymałam się gdzieś na środku i zaczęłam wpatrywać się przed siebie. Ewidentnie oszalałam, tylko nie wiedziałam jak głęboko jestem w swoim własnym szaleństwie. Natychmiast opadłam na ziemię. Nie miałam już, przed czym uciekać, nie chciałam. A może by tak wrócić i dokończyć walkę? Na to było już za późno, ktoś tam był. Nieznana mi aura. Spieprzyłam i uciekłam jak zawsze. Teraz nie mogę tam wrócić, okazałam swoją słabość jak nigdy dotąd. Moja złość zaczęła powoli we mnie rosnąć.

- Zabić, muszę kogoś zabić – powtarzałam ciągle w kółko mówiąc do samej siebie. To dziwne uczucie, ale miałam wrażenie, że czyjaś śmierć przyniesie mi ulgę, satysfakcję.

Wiedziałam jedno, muszę stać się silniejsza, nie dałam rady Hikaru to i nie dam rady Kuro, a nie znam dnia ani godziny, w którym mogę go spotkać. Muszę być gotowa. Potrzebuję kogoś...mentora, który mógłby mnie poprowadzić. Skoro kiedyś szarowłosy nim był, to na pewno muszą być też inni, którzy stoją po drugiej stronie. Tylko, gdzie mogę takiego odnaleźć? Gdzie szukać? Zabić. Tak bardzo pragnęłam jego krwi, bólu. Dokładnie takiego samego jak mi uczynił. Pozostawienia go samego, konającego, a ja, jako osoba bez żadnych skrupułów, nieokazująca uczuć. Dzięki takiemu myśleniu powróciła moja harmonia, zaczęłam ślepo iść wśród zboża zamykając oczy i lekko muskając go rękoma. Moje ciało zaczynało się uspokajać. Ośmieszyłam się, ale może to mieć swoje plusy, ten gościu teraz zajął się całkowicie inną osobą, która do niego przybyła, a mi da spokój. Muszę wykorzystać tą szansę i lecieć. Jeszcze nie wiem, gdzie znajdę pomocną dłoń, ale liczyłam na to, że wydarzy się to niedługo. Pragnęłam zemsty bardziej niż czegokolwiek na tym świecie.


Trochę krótko, ale wracam powoli do gry, wiec to na ,,rozgrzewkę'' Smile zt --> pasmo górskie
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 907
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Wto Wrz 13, 2016 9:38 pm

walka:
 

Hikaru patrzył jak ciało Hazarda leci w dół praktycznie się nie zatrzymując zderzył się mocno z ziemią. Wygląda na to, że mistic wygrał, ale ledwo. Bądź co bądź to jakby pociągnął tę walkę dłużej jeszcze o kilka minut pewnie przegrałby z kretesem. To był najbardziej wyrównany pojedynek w ostatnich latach. Trzeba przyznać, że doświadczenie przyjemne. Choć może to znaczy, że nie jest już potrzebny temu światu. Mimo to na razie się nigdzie nie wybierał. Tym bardziej nie na emeryturę. Jeszcze może czegoś nie nauczyć, lub przeżyć coś ciekawego. Może nawet wznowi swoje treningi by nie odstawać tak bardzo od reszty ?

Po kilku długich minutach wojownik obniżył swój poziom mocy i uspokoił oddech. Z odniesionych ran ciekła krew, z poparzeń zaczęło sączyć się osocze, choć nie było go aż tak dużo całe szczęście. Powoli zniżając lewitację wylądował w niewielkim piaszczystym kraterze, w którym walka się rozpoczęła. Zerknął na leżącego sayana. Obaj zapamiętają ten pojedynek i na pewno kiedyś go powtórzą.
- To była ciekawa walka Hazardzie. Sporo się nauczyłem dzięki niej. Gdy Zło znów zapanuję na Ziemi warto by mieć Cię po swojej stronie. Trzymaj się i do zobaczenia. Powiedział i znów wzniósł się w powietrze by poszybować gdzieś na północ.

Leciał tak długo, ale bardzo powoli. Z każdym kilometrem zwalniał jeszcze bardziej, a także zniżał lot. Właściwie nie wyleciał z dżungli jeszcze jak poczuł, że musi wylądować bo inaczej zabawi się w Tupolewa i rozbije się o drzewa. Z dosyć bolesnym obijaniem się przez kilka metrów udało się wylądować, niestety potknięcie spowodowało przetoczenie się po mokrej glebie. Zdarza się nawet najlepszym. Znów jego szamszir wgniatał się w plecy gdy w końcu się zatrzymał. Mógł chwilę poleżeć i zaczerpnąć energii z Ziemi by przywrócić jako taką mobilność. Dopiero potem wyciągnął z kieszeni spodni kapsułkę i kliknął ją by zaraz rzucić na plac w miarę płaskiego terenu.
Z dymu wyłonił się przenośny domek, do którego mistic wszedł by zrzucić z siebie to co zostało z jego ciuchów i dopiero tam zajął się ranami na serio. Najpierw zastrzyk z bacty, potem gorąca kąpiel by wspomóc regenerację organizmu. Potem mocno białkowo-węglowodanowa strawa z ostatnich zapasów, także by wszystkie uszkodzenia szybciej się leczyły. Nago siedząc na sofie przy kuchni cieszył się dobrym posiłkiem, choć może niezbyt smacznym. Nie miał siły gotować, jadł wszystko na zimno podgrzewając jedynie mrożonki do takiego stopnia by dało się je zjeść.

Wszystko zajęło mu jakieś półtorej godziny, po których westchnął i łyknął jeszcze trochę wody z butelki po czym podszedł do swojego pokoju i wyciągnął z szafy nowy zestaw ciuchów. Nowa koszula, spodnie, płaszcz i okulary. Schował także kapsułki do kieszeni by móc ich używać kiedy zajdzie potrzeba. Trzeba będzie w końcu do Karina skoczyć po senzu. To jednak może zaczekać. Przede wszystkim Hikaru musiał spotkać się z Redem. Miał do niego sprawę i warto by było wreszcie to załatwić. Trwa to zbyt długo. Zamknął oczy by namierzyć demona w kosmosie. Okazało się, że od jakiegoś czasu jest na Ziemi, w dodatku nie sam. Niech i tak będzie. Skoro April miała akurat u niego szkolić się w Ciemnej Stronie Ki... lepiej u niego niż u kogoś gorszego. Może nie narobią za dużego rabanu razem.

Mistic wyszedł z domu i kliknął guzik by schować z powrotem do formy kapsułki go. Po tym umiejscowił przedmiot w kolejnej kieszonce i namierzył Ki Reda by do niej się dostroić. Przytknął dwa palce do czoła i zniknął po chwili zostawiając za sobą ledwie mały obłoczek kurzu tam gdzie przed chwilą stały jeszcze jego stopy.



ZT --> Skalny Las-Ziemia


Ostatnio zmieniony przez Hikaru dnia Nie Wrz 18, 2016 9:00 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Edo Tensei Hazard
Mistrz Gry/Don Hazardo
Mistrz Gry/Don Hazardo
avatar

Liczba postów : 868
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

SCOUTER
HP:
51750/51750  (51750/51750)
Ki:
48150/48150  (48150/48150)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Nie Wrz 18, 2016 8:44 pm

Z tematu --> http://dbng.forumpl.net/t1182-bitwa-pokolen-hikaru-vs-hazard

Otworzył oko. Nadal leżał obolały w piachu. Musiał stracić przytomność, pytanie tylko na jak długo. Hikaru znajdował się setki kilometrów dalej. Hazard wytężył umysł i przypomniał sobie ostatnie słowa Mistica skierowane w jego kierunku nim odpłynął. Mówił coś o dobrej walce i że przydałaby mu się pomoc Złotowłosego gdy dla Ziemi nastaną nie najlepsze czasy... Prychnął, krzywiąc się lekko z bólu. Nie zamierzał być członkiem jakiejś Super Drużyny Hikaru. Co innego gdyby w obronie planety przyszło mu walczyć z jakimś naprawdę ciekawym przeciwnikiem... 

Z trudem podzwignął się na nogi, po czym zaczął oceniać w jakim stanie znajduje się jego ciało po tym wymagającym pojedynku. Zdaje się, że najgorzej miała się kostka, która pękła w momencie gdy opadł na ziemię po utracie niemal całej Ki. Przydałoby się jakoś ją usztywnić i oszczędzać przez pewien czas. Poza tym nie wyczuł żadnych innych złamań czy pęknięć. Miał kilka głębszych ran ciętych, nieco oparzeń i całą masę sińców. Biorąc pod uwagę intensywność walki oraz poziom mocy jakim dysponował jego przeciwnik, wyszedł z tej walki w naprawdę dobrym stanie. Jednak najbliższy czas będzie musiał poświęcić na odpoczynek i regeneracje. Oraz na napełnienie brzucha, bo miał wrażenie iż nie jadł od wieków. Czyli od kilku godzin mówiąc językiem Saiyan.

Uniósł się kilkadziesiąt centymetrów nad ziemią. Odzyskał nieco Ki, przez co mógł sobie na to pozwolić. Póki nie wykombinuje jak usztywnić kostkę, nie chciał jej obciążać i jeszcze bardziej pogłębiać urazu. Rozsądniej będzie polewitować sobie jakiś czas. Przede wszystkim musiał doprowadzić się do porządku. Zdarł z siebie podarte resztki górnej części uniformu, odsłaniając poobijaną i pociętą klatkę piersiową. Zanim spróbuje coś upolować i się pożywić, chciał znaleźć jakiś większy zbiornik wodny i się wykąpać. Ostrożnie uniósł się jeszcze wyżej i poleciał na południe, szukając odpowiedniego kąpieliska.

OCC:
Regeneracja 10% HP i Ki.
Trening start.
Do tematu --> http://dbng.forumpl.net/t178-wielkie-jezioro
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Nie Paź 09, 2016 6:37 pm

>> Ze Skalnego Lasu
Ciężko było kogoś znaleźć po resztkach KI, jakie wydzielał. Zbliżyła się jedynie do miejsca, gdzie wyczuła ją po raz ostatni, a teraz to była jedynie zabawa w kotka i myszkę. Młoda wojowniczka zawisła nad bardzo rozległym, bogatym w roślinność terenem. Takich widoków na Vegecie nie ma, ale nie było teraz pory na podziwianie krajobrazu, nawet jeśli był tak piękny, ale teraz bardzo irytujący. Przez gęstość drzew, nie była w stanie nic zobaczyć, więc latała w tę i wewtę, aż w końcu bo grubo dziesięciu minutach dostrzegła małą smugę dymu, więc postanowiła tam podlecieć. No i na jej szczęście znalazła to co chciała, Raziela, a raczej jego kapsułę w dziurze w ziemi. Krew, oraz zapach lekkich już zwłok, była dobrym wabikiem na dzikie zwierzęta, co od razu zobaczyła bo... nad saiyaninem stał właśnie ogromny na dziesięć metrów dinozaur, śliniąc się nad łatwym obiadkiem. Młoda wojowniczka podirytowana faktem, że to bydle chce sprawić, że jej fatyga dostania się tu poszłaby na marne, stwierdziła, że zabije to coś. Stanęła bestyji na głowie, a gdy ta ją zauważyła, ryknęła przeraźliwie i głośno.
___ - Kurde stary... - zamamrotała zakrywając uszy po czym podskoczyła i kopnęła głowę zwierzęcia jak zwykłą piłkę. Dinozaur poleciał jak pocisk, powalając bardzo dużo drzew przed sobą. Czuła w nim jeszcze trochę życia, więc uniosła rękę w powietrze koncentrując się. To miejsce jest idealne na wypuszczenie Avalona.  Rzucona kula bardzo szybko powiększyła się do pożądanych rozmiarów i uderzyła w potwora, zamieniając go w drobny pył, również jak i kawał dżungli. Odrośnie.
Pojawiła się przed kapsułą i ukucnęła. Westchnęła ciężko, po czym powoli chwyciła Raziela, by go wyciągnąć stąd. Zaciągnęła go do pobliskiego strumyka, który widziała nieopodal. Położyła pod ogromnym drzewem, wysłanym mchem i pozwoliła sobie na oddarcie skrawka jego ubrania. Zamoczyła je w chodnej wodzie, a następnie obmyła twarz z nadmiaru krwi. Nie znała żadnej techniki leczącej, więc jedyne co mogła zrobić w takiej sytuacji, to przesłać część swojej KI saiyanowi, a następnie czekać, na reakcję.
___ - Na cholerę Ty tu... na cholerę Ci ten demon... - mamrotała pod nosem, zła jak osa. Moczyła gołe stopy w strumyku, machając leniwie ogonem. - Coś sobie myślał...

Powrót do góry Go down
Raziel
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
avatar

Liczba postów : 831
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

SCOUTER
HP:
10800/15000  (10800/15000)
Ki:
12672/14400  (12672/14400)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Nie Paź 09, 2016 9:00 pm

Po raz kolejny znalazł się w pustce. Który już raz? Trzeci? Czwarty? Może piąty? Prawdę mówiąc nie wiedział, ale jego świadomość jeszcze się trzymała. Jego energia powolutku ulatywała z niego, a on zaczynał widzieć światło w tunelu. Chyba tak to miało działać. Nie czuł już nic. Żadnego gniewu, żalu czy też smutku. Jego świadomość szła poprzez ziejącą chłodem pustkę w stronę jedynego punktu. Coś mu kazało tam iść. W końcu lepsze to niż spędzenie wieczności tutaj. W sumie to i tak już nie miał sił, żeby cokolwiek tu robić. A to światełko tak kusiło. Prawie go obejmowało, kiedy poczuł coś nowego. Jakby nową siłę, która kazała mu walczyć. Ktoś wlewał w niego życie, a przynajmniej próbował. Wszyscyko zaczynało ciemnieć. To był koniec? Raczej nie, gdyż zaczął coś czuć. I nie było to nic przyjemnego. Wszechogarniający ból dosadnie mówił o obrażeniach, które otrzymał wcześniej.
Otworzył powoli oczy. Obraz był niewyraźny, ale ktoś był przy nim. Nie wiedzieć czemu ale chciał uciec. Poruszył się gwałtownie, przez co ból stał się jeszcze gorszy. I wtedy do jego ucha doszedł jej głos.
- Kisa? – wycharczał. – Co… się… dzieje?
Czuł jak jej energia przepływa przez jego ciało. To było nawet przyjemne.

______________________

Powrót do góry Go down
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Nie Paź 09, 2016 9:18 pm

Jakiś czas tak tutaj siedziała, rozmyślając. Może zbyt szorstko potraktowała Red'a i April... jednak... ona nie może nic na to wszystko poradzić, taka już jest. Trudna. Dziwna. Nie stworzona do pracy zespołowej, nie nadaje się. Dlaczego demon wybrał akurat ją? Może jest w niej potencjał na kogoś silnego, ale raczej... tego diamentu nie da się oszlifować. Jest zagubiona w sobie.
Wokół jej ciała zaczęły unosić się czarne motyle, które są teraz częścią jej KI. Wydawały się być z lekka niespokojne, tak jak sama dziewczyna.
___ - "Kim jestem...?" - pomyślała, czując jak zachciewa jej się ryczeć, znowu. Potrząsnęła jednak głową i chlupnęła sobie zimną wodą w twarz, dla ocucenia myśli. Nie zdziwi się jeśli przez jej bezczelne zachowanie Red zechce kiedyś ją zabić. Sama niekiedy ma ochotę stworzyć swojego klona i go zmasakrować. Nah.

___ - Co się dzieje? - powtórzyła dziewczyna zaraz po Razielu po czym zwróciła lekko głowę w jego stronę. No i ten morderczy wzrok w stylu młodej wojowniczki. - To ja powinnam pytać! - podniosła się momentalnie i chwyciła saiyanina za resztki ubioru. Miała gdzieś to, czy go boli teraz czy nie, niech cierpi. - TŁUMACZ MI SIĘ, ALE JUŻ! Co tu robisz?! - wykrzyknęła wprost na niego, po czym odsunęła, puszczając mężczyznę - Jak po mnie przyleciałeś to możesz spadać, ja nigdzie nie wracam. - dodała już nieco ciszej, odwracając się całkowicie tyłem do Raziel'a, obrażona. - A jak będziesz próbował zabrać mnie siłą to Cię zabiję. - ta, gadanie, ale pogadać można, nie?
Powrót do góry Go down
Raziel
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
avatar

Liczba postów : 831
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

SCOUTER
HP:
10800/15000  (10800/15000)
Ki:
12672/14400  (12672/14400)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Nie Paź 09, 2016 10:26 pm

Bolało go wszystko. Począwszy od cebulek włosów, poprzez jego twarz, tors, nogi, a kończąc na małym palcu. Zupełnie jakby w jego żyłach nie płynęła krew, ale żywy ogień. Czuł się jakby jego własna Ki, jego własne ciało chciało go zabić. Technika demona była silna, a Raz przyjął ją całą na siebie. Zapewne była w tym jeszcze jakaś magia demonów, przez co czuł się jakby miał się rozpaść na drobne kawałeczki. Nie mógł skoncentrować się na zbyt wielu rzeczach, ale czuł jak obca energia przenika jego ciało. Jednak nie była ona agresywna. Wręcz przeciwnie, była bardzo kojąca i znajoma. Nawet nie wiedział, że Kisa może mieć taką przyjemną energię. Teraz chyba każda Ki, która nie chciała go zranić była przyjemna. No, ale sympatyczna chwila nie trwała długo gdyż Kisa złapała Raziela za resztki stroju i zaczęła się na niego wydzierać, równocześnie grożąc otwarciem ran. W sumie spalone całe ciało potrzebowało pomocy. Teraz sprawiała mu naprawdę spory ból, ale chyba o tym nie myślała. Jak zwykle działała instynktownie, ale dobrze było wiedzieć, że jest cała i zdrowa. Kiedy go wreszcie puściła to padła na swoje poprzednie miejsce, choć teraz był bardziej rozbudzony. Pomimo tego, że nawet najmniejszy ruch sprawiał mu cholerny ból podniósł się i zbliżył do pleców Kisy. Zacisnął zęby i doczłapał się do niej, żeby ją uściskać. Nie wiedział czemu to zrobił, ale poczuł że musi. Najwidoczniej ból już mu wypalił mózg. Oparł brodę na jej prawym ramieniu, gdyż nie miał nawet siły, żeby utrzymać głowę. Trzeba go pochwalić, że zrobił przynajmniej tyle.
- Przyleciałem tu bo się o ciebie martwiłem. Popełniłem błąd biorąc tego demona ze sobą, ale cieszę się, że nic ci nie jest. – powiedział, a następnie puścił dziewczynę i zsunął się z niej upadając na plecy obok niej. Jego wzrok był wbity w niebo.
- Przyleciałem sprawdzić co się dzieje. Nie jesteś moją własnością, ani zwierzakiem. Nie trzymam cię w klatce. – powiedział Raz, a z ust popłynęła mu strużka krwi. Energia Kisy pomagała, lecz na długo nie starczy.

______________________

Powrót do góry Go down
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Pon Paź 10, 2016 4:44 pm

Słyszała jakieś mocne zmagania się Raziela z czymś, gdy chciała się już odwrócić by na niego nawrzeszczeć, że po cholerę się rusza skoro jest ranny, oraz powyzywać go od głupków trochę, zauważyła, że ten był już przy niej. Zdążyła tylko otworzyć szerzej oczy. Zupełnie ją sparaliżował gest saiyanina, dlatego nie poruszyła się nawet na chwilę, ani nie mogła wydobyć z siebie żadnego dźwięku.
Dodatkowo jego słowa sprawiły, że dziewczyna momentalnie zalała się na twarzy rumieńcem... nie, burakiem. Cała jej twarz była czerwona, jakby miała wysoką gorączkę. W sumie to i pewnie temperatura jej ciała się zwiększyła w takiej sytuacji, a pod kopułą stworzyło ciśnienie.
Kłamie! Na pewno kłamał! Przecież i tak miał tutaj przylecieć, tylko pod jej nadzorem by móc odczynić czar Rukeia i znów być facetem... ale skoro już nim jest... nie ważne, kłamca!
___ - G-g-g-g-g-głupek! - krzyknęła nagle, gdy mogła już wziąć jakiś wdech w płuca. Odepchnęła od siebie mężczyznę, uderzając chyba łokciem w brzuch, choć sam prawie już opadał. Dziewczyna odsunęła się jak skrzywdzony psiak, spuszczając wzrok w dół. Zasłoniła twarz bujnymi włosami, by jej nie widział w takim stanie. Jeszcze sobie pomyśli, by sobie później żarty z niej postroić - Kłamca... - wydusiła z siebie jeszcze i spojrzała ukradkiem na Raziela, który od tego wysiłku chyba poczuł się gorzej. Dziewczyna szybkim i chyba obrażonym krokiem poczłapała w kierunku kapsuły mężczyzny. Gdy do niej dotarła, zaczęła ją przeszukiwać. Na podłożu leżała nie użyta strzykawka oraz jakaś marna apteczka pierwszej pomocy. Powinno to wystarczyć jak na początek.
Wróciła do niego i nakazała mu leżeć. Zawartość strzykawki - która chyba miała zostać przez Niego użyta, ale z jakichś powodów nie została - wstrzyknęła w ramię mężczyzny, zapewne to był lek, coś takiego nie raz widywała. Wacik nasączyła płynem dezynfekującym i zaczęła nim dotykać ran mężczyzny. Te bardziej krwawe, po wyczyszczeniu obwiązała bandażem, oraz ostatnimi kawałkami jego górnej części stroju.
___ - Mam nadzieję, że masz zapasowy kostium. - mruknęła. Nie żeby się martwiła... giń...
Przesłała mu również kolejną dawkę swojej energii życiowej. Sama od tego poczuła się słabiej, dlatego człapnęła zmęczona obok. - To powinno pomóc, zdrzemnij się, zamknij oczy, czy coś. - odwróciła głowę znów się rumieniąc na sytuację sprzed chwili. Jak śmiał ją dotknąć - Nie odejdę stąd dopóki nie osiągnę drugiego poziomu.

OOC
Przekazuję 5000HP, dochodzi do Ciebie 2500.
Powrót do góry Go down
Raziel
Księciuniu Admin
Księciuniu Admin
avatar

Liczba postów : 831
Data rejestracji : 19/03/2013

Skąd : Rzeszów

SCOUTER
HP:
10800/15000  (10800/15000)
Ki:
12672/14400  (12672/14400)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Dżungla   Pon Paź 10, 2016 9:19 pm

Takiego gestu na bank się nie spodziewała. Na dodatek nie ze strony Raziela. No on też się nie spodziewał, że osobą, która będzie go ratować, będzie właśnie Kisa. Ogólnie obydwoje zachowywali się dziwnie i o ile u Raza można to wytłumaczyć poprzez ciężkie rany, to u Kisy już raczej nie. No, ale było to nawet przyjemne. Do czasu kiedy ciemnowłosa nie potraktowała rannego łokciem w brzuch. Całe szczęście, że ten już opadał, wiec siła ciosu nie była aż tak szkodliwa. I tak spieprzył tym, że wykonywał takie akcje z takimi ranami. Matka i ojciec dali by mu do wiwatu. Przegrał z demonem, a na dodatek nie szanuje swoich ran. Świetnie Raziel, świetnie. Po prostu pogratulować. No, ale trzeba było przyznać, że Kisa była nawet urocza z tym kolorem twarzy. Chyba też nie uwierzyła w to co powiedział Raz, ale nie miał jej tego za złe. Przecież co mógł tu tutaj robić? Saiyanka poszła gdzieś, a Natto leżał na trawie, gdzie strumyk płynął z wolna, a wokół szumiał las. Obok rosła stokrotka, a na górze śpiewał ptak. Ślicznie tu nawet było i Raz nawet by się zachwycił, gdyby nie to, że go wszystko tak kurewsko bolało. Po kilku minutach tego wrastania w glebę wróciła Kisa, która krótkimi żołnierskimi słowami wytłumaczyła mu dlaczego ma się teraz nie ruszać. Kiedy lekarstwo dostało się do jego żył poczuł się znacznie lepiej. Teraz jego szanse na przeżycie wzrosną. Kisa zajęła się jego ranami z dużą starannością i niepodobną do niej delikatnością. Czyżby drugie oblicze?
- Mam. – powiedział i uśmiechnął się błogo. Jej energia połączona z lekiem naprawdę pomagały. Skąd takie zachowanie? – Mam też dla ciebie pancerz. Choć widzę, że ktoś ci zafundował nowe ciuchy. Do czego cię potrzebowali? Zrobił ci coś ten Hikaru? Jak go znajdę to z nim pogadał. – powiedział Raziel i zamilknął słuchając Kisy. Ach tak.
- Mówiłem, że mogę ci z tym pomóc. Ale nie chciałaś czekać. – powiedział lekko przymykając oczy. – SSJ2 jest bardzo obciążające. Jednak jeśli rzeczywiście go potrzebujesz to musisz zdać sobie sprawę z tego, że może wiązać się ze stratą czegoś. Nic nie jest za darmo Kisa. Nic.

______________________

Powrót do góry Go down
http://[url=http://pokelife.pl/pokemon.php?p=8345286]Zobacz moje
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dżungla   

Powrót do góry Go down
 
Dżungla
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: