Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Vernil vs. Foku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Vernil vs. Foku   Pią Maj 09, 2014 8:27 pm

Powoli opadł na ziemi, stawiając stopy na wysokiej trawie uginającej się pod naporem delikatnego powiewu wiatru, który właśnie nadszedł od zachodniej strony. Wyprostował się i zarzucił energicznie ogonem. Z zainteresowaniem przyglądał się tajemniczej personie stojącej na wprost niego. - Wydaje mi się, że prawdopodobnie jesteś ode mnie znacznie silniejszy. - stwierdził, bez jakiegoś ukrytego zażenowania. Po ich szybkiej akcji desantowej mógł obiektywnie stwierdzić, iż nie ma sensu się z nimi porównywać. Przepaść była zbyt znaczna. Dawał mu po prostu do zrozumienia, że nie chce tutaj zejść po jednym uderzeniu. Wbrew pozorom lubił swoje jelita. - Kto zaczyna? - zapytał. Nie wiedział na jakich zasadach chce toczyć ten sparing. Częściowo żałował, że nie ma przy sobie Scouter'a. Mógłby przynajmniej szacunkowo określić kto z obecnej czwórki stoi najwyżej na podium. Zerknął na resztę, która została za nimi. Jeżeli miałby typować, to obstawiałby, iż na samym końcu jest jego antagonista. Choćby z tego względu, że każdy z tria Obrońców Uciśnionych Nameczan mógł go czymś zaskoczyć. Oczywiście nie wliczał siebie, nie miał złudzeń.
Powrót do góry Go down
Colinuś

avatar

Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Vernil vs. Foku   Nie Maj 11, 2014 10:27 am

Po wysłuchaniu argumentów Foku, które, jakby nie patrzeć, sporo wniosły do rozmowy, oboje polecieli na wcześniej wspomnianą polanę. Vernil stanął naprzeciw swojego przeciwnika. Zaciągnął dolną część maski ukrywając nos i wszystko, co pod nim.
-Chcesz mnie zwieść? Z doświadczenia wiem, że nie warto przywiązywać uwagi do słów przeciwnika. Nie raz on próbuje po prostu uśpić czujność - powiedział chłopak sięgając po górną część maski. Nieco zdziwiło go pytanie Changelinga o to, kto zaczyna. Nie mniej jednak, skoro na takich zasadach chciał rozegrać pojedynek to proszę bardzo. Po tych słowach zaczął zastanawiać się nad przeciwnikiem. Czy on na prawdę jest dużo słabszy? Nikt nie wie o nim więcej niż on sam. Siła, jaką wydzielał ze swojego organizmu nie była zbyt duża, ale może też ją maskować. Ahhh... Tyle możliwości. Trzeba zaatakować..
-Hmmm... Szybki atak, sprawdzimy jak u niego z szybkością. Nie znam tej rasy. Muszę być ostrożny -pomyślał Vernil. Zaciągał górną część maski. Teraz była widać tylko jego brązowe oczy. Przybrał swoją bojową postawę, lewą, otwartą dłoń ze zgiętymi palcami, trzymał na wysokości podbródka, a  prawą zaciśniętą przy prawym boku.
-To może ja. Powodzenia -powiedział chłopak. Ostatni sparing stoczył chyba jeszcze w akademii. Z Razielem albo Ósemką. Tamte sparingi wyglądały podobnie. Tak jak tutaj było z początku spokojnie oraz z miłymi akcentami. Uspokoił dotychczas latający między nogami ogon. Ten teraz luźno zwisał. Nie miał nawyku, aby ogon był przewiązany w pasie, tak jak to robi większość istot z jego rasy. Dzięki takiemu luźnemu zwisaniu mógł go wykorzystać podczas walki, co już nie raz uczynił. Już dawno wyeliminował słaby punkt, jakim jest ściśnięcie za ogon, to też mógł bez obaw go używać. Spojrzał w niebo. Po chwili jego oczy, jedyna widoczna część jego twarzy, spojrzały prosto na przeciwnika. Następnie ruszył w kierunku przeciwnika. Gdy dystans między nimi zmniejszył się o połowę chłopak przeszedł na wyższy tryb bojowy. Uruchomił tryb Super Saiyanina, jednak szybkość zwiększał stopniowo. Gdy był kilka metrów przed przeciwnikiem uniósł prawą rękę i... Zniknął. Jego ruch był na tyle szybki, że zdążył przemieścić się za plecy rywala i uderzyć go między łopatki, o ile szkielet tych Changelingów jest, chociaż trochę podobny do tego i Saiyaninów.
-Ojć. Muszę popracować nad swoją szybkością. To powinno być szybsze... -Pomyślał chłopak.

OOC:

Kolejny post treningowy.
Atak szybki w Foku za 1500 DMG

-80 Ki dla mnie za SSJ.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Vernil vs. Foku   Pon Maj 12, 2014 5:04 pm

Po słowach chłopaka doszedł do wniosku, że dalsze tłumaczenia nie mają większego sensu. Trudno powiedzieć, czy kierowała nim zbytnia przezorność, czy po prostu nieufność w stosunku do Foku. W każdym razie, gdyby miał postawić się na jego miejscu, to zapewne zareagowałby podobnie. Powoli zabierali się do rozpoczęcia pojedynku. Brunet przyjął postawę do walki i zakrył twarz. Swoją drogą, musiał być jakiś powód tego działania. Ciekawe co ukrywał. Cała ta trójka z każdą minutą robiła się coraz bardziej tajemnicza. Najwyraźniej wszyscy posiadali jakieś specyficzne, a do tego rzadkie umiejętności. Przynajmniej tak mu się wydawało. Nie posiadał zbyt obszernego doświadczenia bojowego, toteż nie mógł stwierdzić z łatwością, jak bardzo żyje w błogiej nieświadomości odnośnie swojego poziomu mocy. W sumie... - Ciekawe jak nas znaleźli... - pomyślał. Przecież nie mieli żadnych Scouter'ów. Ba, nawet chcieli zabrać jeden od tamtego słonecznego. Ciekawe. Musiał dowiedzieć się więcej na ten temat. - Coś czuję, że będzie mi potrzebne. - mruknął pod nosem, tak by tylko on sam to usłyszał. Miał bardzo złe przeczucia. Przyjął odpowiednią postawę. Ugiął zarówno nogi, jak i ramiona. Stał luźno. Wytężył wszystkie zmysły, starając się zarejestrować sposób poruszania przeciwnika. A ten właśnie się do niego zbliżał. Stopniowo coraz szybciej i szybciej. Szczerze mówiąc, już po paru sekundach zaobserwował, iż nie jest to szybkość, za którą mógłby nadążyć. Zaniepokoił się. To mogło kończyć się niewesoło. Ledwo mógł zaobserwować jego ruchy. Aż w końcu całkowicie się rozpłyną. Spanikowany postanowił na oślep użyć Kiai-ho w wersji ofensywnej. Rozłożył ramiona i wysłał potężną, jak na niego, falę energii. W ostatniej sekundzie, gdy ten pojawił się za jego plecami Foku odepchnął go w dal, wprost na pobliskie drzewa. - Chyba przeceniasz moje możliwości. - wydyszał, prostują się. Po jego czole spływały zimne krople potu. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że gdyby nie zareagował w ten sposób, to właśnie leżałby na ziemi ze skręconym karkiem.

OOC:

Kiai-ho wersja ofensywna: - 225 ki, -117 hp dla Vernil'a.
Powrót do góry Go down
Colinuś

avatar

Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Vernil vs. Foku   Pon Maj 12, 2014 9:19 pm

Vernil płynnie i szybko znalazł się za przeciwnikiem i zaatakował w plecy. Foku w ostatnim momencie użył kiai-ho. Half początkowo chciał się przeciwstawić defensywnej technice. Skoncentrował się, aby wyczuć energię przeciwnika.  Ki zaczęła szybko płynąć w kierunku pięści. Ręka coraz bardziej zbliżała się do ciała Foku…. Udało się. Na szczęście dla Changelinga jego manewr zakończył się powodzeniem. Brązowooki został odepchnięty. Techniką lotu zwalniał swoje bezwładne szybowanie, ale mimo to uderzył w drzewa.  Na jego głowę upadły dwie te czerwone, słodkie i soczyste kulki. Te, które jadł całkiem nie dawno z Redem. Spojrzał na przeciwnika. Podniósł się i szybkimi ruchami dłoni otrzepał się z kurzu oraz liści.  Zmierzył wzrokiem oponenta. Foku mówił, że jego przeciwnik chyba przecenia możliwości Changelinga.
-Ta fala. Nie była wcale taka potężna. Prawie się jej przeciwstawiłem. Ryzykowałby aż tak bardzo pomyślał chłopak. Zaczął powoli iść w kierunku przeciwnika. Zrezygnował z trybu super Saiyanina. Foku od początku uważał, że jest skazany na porażkę. Teraz ta fala. Była po prostu słaba. Do tego podczas jej aktywacji energia Changelinga nawet nie drgnęła. To nie możliwe, żeby do tego stopnia opanował ukrywanie energii. Pokazał już całą swoją siłę. Nawet jej nie maskował. Grał w otwarte karty.
-No żeby mi się to czkawką nie odbiło. Kto nie ryzykuje ten nie ma - pomyślał Half. Zatrzymał się kilka metrów przed swoim przeciwnikiem. Nie przechodził na wyższy stopień bojowy. Koncentrował energię w centrum klatki piersiowej.
-Hej, pokaż, co tam masz. Zaatakuj mnie swoim najsilniejszym atakiem!- Krzyknął donośnym, zachrypniętym głosem. Stanął w delikatnym rozkroku. Ugiął nogi w kolanach a obie, zaciśnięte dłonie trzymał przy talii. Wiatr wiał mu prosto w oczy, ale teraz go to nie interesowało.  Energia cały czas wpływała do ustalonego wcześniej punktu. Niech to będzie test. Jeśli jego energia nagle wzrośnie, będzie to oznaczało, żeby użyć bariery albo kiai-ho. Na szczęście chłopak z Vegety ma w swoim repertuarze obie te techniki. Obie są w stanie go obronić przed bardzo silnymi atakami. Dodatkowo mogą być użyte bez wyczucia, tak jak to zrobił Changeling. Takie rzeczy da się poznać. Powietrzny podmuch był aktywowany w ostatnim momencie. Dodatkowo nie przeprowadził kontry. Był zbyt wolny żeby to zrobić? Może po prostu stawiał na siłę, nie na zręczność? Ciężko cokolwiek określić. Wygląd może być mylący. Różnica między nim a tamtym wyższym przedstawicielem rasy, poniekąd nielegalnie znajdującej się na Namek. U tamtego ciężko było odróżnić skórę od pancerza. Tutaj to raczej białe elementy są gorzej osłonione. Tylko ten wielki ogon. Czyżby on był tak samo wytrzymały na uderzenia jak na przykład ramiona albo przedramienia?  Ciężko jest cokolwiek powiedzieć na temat przeciwnika. Teraz jest to jednak mniej ważne. Half cały czas koncentrował się. Czekał na atak ze strony Changelinga. Jeśli jest silniejszy niż tamten wyższy to Vernil jest w nie lada tarapatach. Jeśli jest tak silny jak wskazuje poziom jego energii to nie ma się, czym martwić. Na szczęście w pobliżu jest Red. To on odegra pierwsze skrzypce w przypadku, gdy to ta pierwsza opcja okażę się tą prawdziwą.


OOC:
Zejście z SSJ.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Vernil vs. Foku   Wto Maj 13, 2014 8:54 pm

Ta walka była zwykłą dziecinną igraszką. Droczeniem się. Jego sparingpartner najwyraźniej wciąż wierzył, iż Foku skrywa przed nim swój prawdziwy potencjał. Cóż, braku przezorności nie można było mu zarzucić. Wydawał się całkiem rozważnym wojownikiem. W przeciwieństwie do jego koleżanki, która stosowała dosyć bojowe metody pertraktacji. Ogólnie rzecz biorąc, doszedł do wniosku, że postąpił niezbyt rozsądnie, a nawet nieco pochopnie. Niepotrzebnie zaangażował się w tą małą potyczkę. Niestety, dopiero teraz uświadomił sobie, że oni są święcie przekonani o tym, iż maskuje większą część swojej energii. Czyżby był na to sposób? Najwyraźniej tak, skoro zachowywali takie środki ostrożności. Odetchnął z ulgą. Nieznajomy nie przeszedł od razu do kontrataku. Kolejny taki ruch już by nie przeszedł. - Niech Ci będzie. - odparł, słysząc propozycję ze strony bruneta. Chyba zaczął traktować walkę bardziej jako test. Jednakże jaszczur nie miał zamiaru pokazać mu swojej atutowej techniki, o nie. Nie będzie się odsłaniał w tak bezmyślny sposób. Po prostu zaatakuje go wręcz. - Odpowiedz mi potem na jedno pytanie. Jestem ciekaw pewnej rzeczy. - powiedział, przyjmując postawę bojową. Prawa ręka spoczywała luźno wysunięta przed klatę piersiową, natomiast lewa znajdowała się przy ciele, zaciśnięta w pięść. Ruszył przed siebie. Cały czas zwiększał szybkość, aż do maksimum. Napiął wszystkie mięśnie, skupiając swą uwagę na jednym punkcie na ciele bruneta. Celował dokładnie w mostek. Gwałtownie cofnął prawą dłoń i ze wszystkich sił wykonał cios w zamierzone miejsce. Jego całe ciało zadrżało. Zapanowała cisza, a on z lekkim niepokojem czekał na efekt swych działań.

OOC:

"Potężny" cios = -62 HP dla Vernila
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Vernil vs. Foku   Sro Maj 14, 2014 4:30 pm

Cóż, sparing przebiegał w miarę spokojnie, jeśli chodziło o Vernila. Changeling miewał kłopoty, z których jednak wychodził obronną ręką. Miał duszę wojownika, musiał tylko ćwiczyć i bardziej wierzyć we swoje możliwości. W sumie dobrze prezentowali się i mogli w ten sposób poznać się lepiej. Sam demon coraz częściej spoglądał na ćwiczącą parę niżeli na tą, która dyskutowała o bardziej psychologicznych sprawach. Nie mógł nic dodać od siebie - nie był w tym temacie biegłym.
Ah, tak fajnie byłoby rozprostować nogi i ręce... że chyba zgłosi się na ochotnika do walki między dwoma młodymi osobnikami. Na tę myśl zakończył niepowodzenia związane z nauką telepatii (damn, dawniej potrafił korzystać z tej mocy - najwyraźniej nie był zbyt skupiony, albo jego serce okryło się zbyt wielką mgłą, żeby porozumieć się z umysłem [czy na odwrót]), żeby zerknąć tylko na Xanasa i Kaede i czmychnąć jednym, prężnym krokiem znaleźć się na polu bitwy.
>Można się dołączyć?
Polityka nie była dla niego, a z miłą chęcią rozprostuje, albo cokolwiek zrobi, ze swoim ciałem. Żeby tylko nie trwać jak kołek w miejscu i markotnieć. Wyprostowany mierzył obu walczących z poważną miną. Naprawdę miał zamiar sparingować się z dwoma przedstawicielami różnych nacji. Oczywiście będzie przy tym ćwiczyć koncentrację i panowanie nad sobą w razie uniesienia się walce. Bardzo przydatne jest tak manipulowanie swoim organizmem, by nie zostać zdemaskowanym, żeby był efekt zaskoczenia. Czemu nie spróbować?
Mogą się oni nie zgodzić... Byłoby mu przykro, chociaż zrozumiałby ich stanowisko. Nie każdy ma ochotę mierzyć się z nieobliczalnym demonem, a Foku dodatkowo nie wiedział o tym drobnym fakcie. Lecz był bystry, musiał już coś podejrzewać u Reda. Przejawiał wiedzę w walce z Vernilem, brakowało mu mocy i doświadczenia, ale to z czasem okiełzna. Jakoś nie czuł nienawiści do tych, którzy zagrażali Namek, ale Bogini musiała coś z tym fantem zrobić. Oddanie się walce pomoże lepiej zrozumieć mechanizm działania każdego Changelinga. Wszak Foku musiał być przez kogoś szkolony, w najmłodszych latach, więc kto wie...
>Zależy mi na walce.
Dodał już bardziej osobiście zdanko, by jakoś przekonać chociaż jedną ze stron. W sumie obaj muszą się zgodzić. Eh... Jak nie będą chcieli - znajdzie sobie inny sposób na rozładowanie czarnej jak smoła Ki, która zgromadziła się w nim ponownie. Brak solidnej walki przez dwa lata robi swoje.

[post treningowy - ostatni]
Powrót do góry Go down
Colinuś

avatar

Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Vernil vs. Foku   Czw Maj 15, 2014 12:13 pm

Był przygotowany na cios. Jego przeciwnik zbliżał się. Czyżby jego słowa okazały się prawdziwe? Czyżby faktycznie nie umiał maskować swojej energii? A może stosuje tę samą sztuczkę, którą nie tak dawno zastosował Half? Stopniowo się rozpędza, żeby szybko zaatakować od tyłu. Energia była uszykowana. Jeden niewłaściwy ruch Changelinga a podmuch energii odrzuci go. Wtedy będzie czas na szybką kontrę. Foku podczas biegu zasugerował, aby Vernil po pojedynku powiedział "pewną rzecz".
-Jeśli to nie będzie nic osobistego i będę znał odpowiedź to, dlaczego nie -powiedział ochryple zamaskowany wojownik z Vegety. Foku zbliżał się. Wziął zamach. Nie zwiększył już swojej prędkości. To było jego maksimum. Jego oczy wpatrywały się w klatkę piersiową Vernila. Tam chciał zaatakować. Cofnął rękę. Nie zmieniał toru biegu, nie zwiększył swojej energii. Nie chciał zaatakować z innej strony. Miał już obrany cel i po cofnięciu ręki uderzył w mostek. Jego pięść wbiła się. Nastała cisza. Jego atak był zbyt słaby żeby mógł zadziałać na trochę bardziej doświadczonego w boju, Halfa. Ten jednak postanowił zrobić coś innego. Używając techniki lotu odrzucił się "na siłę" w tył. Chciał w ten sposób trochę podnieść na duchu przeciwnika. Foku miał o sobie niskie mniemanie. Niższe aniżeli Vernil podczas pobytu w akademii. Leciał w tył. Ręce, głowa oraz nogi były wyciągnięte do przodu, a całe jego ciało przypominało literę "c". Chciał w ten sposób pokazać, że uderzenie w klatkę piersiową było potężne. Po kilku metrach. Skrzyżował ręce przy głowie. Energicznym ruchem wyprostował je i wypuścił całą zgromadzoną w centrum ciała energię, która spowodowała swoisty podmuch odrzucając leżące pod nim liście oraz pył i drobinki ziemi.  Fala była jednak tak potężna, że powietrze doleciało do Foku.
-Huuuh, nieźle -powiedział ochryple i zaczął ciężko oddychać. No tak, kim by był, jakby nie starał się nabrać na coś przeciwnika. Czy udało mu się?
Znajoma Ki zaczęła się zbliżać. Jego towarzysz - Red leciał w kierunku polany, na której toczyła się walka Changelinga i Halfa. Ta okazała się być bardzo jednostronna. Ku zdziwieniu i może w głębi serca lekkiemu przerażeniu Vernila, Demon zapytał o walkę. Zamaskowany wojownik zrobił duże oczy i spojrzał na Foku.
-Co o tym sądzisz? -Powiedział tym samym tonem głosu, który przybiera po założeniu swojej maski. Zaczął się bać. Podczas pierwszego spotkania z demonem poznał zaledwie ułamek jego obecnej mocy. Wtedy Red przeżył jego najsilniejszy atak. Gdy zostały z niego tylko małe kawałki, te złączyły się i powstał obecny tutaj Demon. Co jeśli straci panowanie? Chyba wie, na co stać Vernila, a Vernil wie, na co stać Foku. Są zbyt słabi na walkę z tak potężną istotą.
-Red, ale.. –Powiedział ochryple i przeszedł do normalnego tonu głosu –podejmę walkę. Tylko daj nam jakieś fory. Oboje wiemy, na co Cię stać i na co stać mnie –dodał po chwili. Ponownie spojrzał, na Changelinga. Tak, walka dwóch na jednego mogłaby wyrównać szanse. Tak jak wcześniej chciał poznać moce byłego przeciwnika, tak teraz chciał, aby ten miał jakiegoś asa w rękawie. Jakąś ukrytą technikę, albo, chociaż jakiś dziwny do przewidzenia styl walki. Wszystko mogłoby przechylić szanse zwycięstwa na ich stronę, ale, właśnie, jest, ale, Red jest naprawdę potężny. Zmiana krajobrazu podczas medytacji świadczyła o drzemiących w nim pokładach energii, to samo tyczy się tej galaretki. No, już pomijając fakt tego, że statek, którym tutaj przybyli wyciągał… z brzucha. Ach, nie czas na to. Rękawica została podniesiona. Chłopak spojrzał na nowego przeciwnika. Wiedział, że nie miał z nim szans. Poprawił sobie maskę, tak, aby nie przysłaniała jego pola widzenia. Zacisnął pieści. Trzymał je na wysokości głowy, a drugą nieco niżej, na wysokości klatki piersiowej.
-No, to zaczynaj –powiedział do Demona. Chciał, aby ten zaatakował pierwszy. Wiedział o mocy, jaką dysponuje, ale nie znał jego technik. Tak samo jak Red nie znał technik Vernila. W arsenale halfa jest sporo technik, które mogą powstrzymać ataki przeciwnika. Oby były w stanie powstrzymać szarżującego przeciwnika i oby, ten był w stanie panować nad sobą.


OOC: 
Koniec treningu
Początek treningu
Powrót do góry Go down
http://www.pl
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Vernil vs. Foku   Sob Maj 17, 2014 5:53 pm

To, co stało się potem wyglądało jakoś podejrzanie. Wydawało się sztuczne i teatralnie. Brunet odleciał nagle w tył, co nie ukrywając zdziwiło Foku. Ktoś tu robił z kogoś idiotę. Jeszcze jakieś dwie godziny temu, może mniej, ledwo dawał sobie radę z nieznajomą przedstawicielką Słonecznych, nie mówiąc o tamtej grupie, która ich niespodziewanie napadła. Teraz mierzył się, a przynajmniej tak mu się wydawało, z kimś o wiele potężniejszym. I jak gdyby nigdy nic odepchnął go? Tak zwyczajnie? Poczuł na swojej twarzy podmuch wiatru wywołany przez chłopaka. Chyba trochę przesadzał z efektownością swoich działań. Może i Foku nie mógł w żaden sposób zweryfikować jego poziomu mocy, ale zwykła intuicja podpowiadała mu, że ma do czynienia z kimś nieprzeciętnym. - Emm... - mruknął niepewnie, spoglądając na czerwonookiego. - Czy on powiedział: "fory"? - pomyślał. Obrót sytuacji robił się niebezpieczny. Skoro tamten, który zamierzał się dołączyć jest jeszcze silniejszy, to jaki jest sens tego "treningu"? Będzie tutaj tylko zawadzał. I to był najmniejszy szkopuł. Bardziej trapiła go możliwość śmierci, gdy przypadkiem dostanie się w ogień krzyżowy. - Ja chyba dam już sobie spokój... - mruknął, odsuwając się powoli na bok. Wolał poobserwować. Będzie to z większą korzyścią dla niego. Może nauczy się jakichś ciekawych technik i będzie miał okazję przeanalizować ich styl walki. - Ale odpowiedz mi wcześniej na pytanie. - przypomniał się. - Jak nas znaleźliście? - zapytał dociekliwie, obserwując uważnie reakcję nieznajomego.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Vernil vs. Foku   Sob Maj 17, 2014 6:56 pm

Tak jak myślał - nie byli zachwyceni jego obecnością podczas sparingu. Wyraźnie woleli walczyć między sobą niżeli z demonem. Mieli obaj się zgodzić, a skoro tylko Vernil - i to z oporami - wyraził chęć bitki, to zdecydował się nie rozdzielać dotąd pojedynkujących się wojowników. Potrzebują nabrania doświadczenia w tego typu spotkaniach, ażeby na przyszłość mogli skutecznie bronić swoich poglądów, własne ja i przyjaciół. W dowolnej kolejności. Mimo lekkiego, ale jednak, podkreślenia szczerej woli pojedynkowania się właśnie z Lodowym i Szatynem nie za bardzo wielbili pomysł demona. Kiedy naprawdę potrzebował takiej formy wyrzucenia z siebie tego co w nim siedziało od dawna, nie otrzymał szansy. W dotąd spokojnym młodzieńcu coś pękło, co na razie delikatnie odczuli na sobie wojownicy.
Zmierzył obu zgoła niezbyt przyjemnym wzrokiem. Przecież nie chciał ich zabić, a oni i tak obawiali się jego zamiarów. Fakt, nie znali Reda zbyt dobrze, może bywał wybuchowy, lecz nie było to jego priorytetem, aby celowo ranić otoczenie. Otoczenie, które teraz zraniło demona nie ufając mu ani trochę. Sparing to sparing - przecież nie zależało mu na pokazaniu całej swojej mocy, tylko na rozładowaniu chociaż odrobiny złości z siebie. Lekko zmrużył dolne powieki. Brązowowłosy jeszcze nie usłyszał tak szorstkiego tonu z ust młodzieńca, który rzekł nim z tymi oto słowami:
>W takim razie nie będę Wam przeszkadzać.
Zawiesił jeszcze na parę sekund krwiste tęczówki na zielone oczy Changelinga i na brązowe patrzałki HalfSaiyana, po czym zacisnął pięści i wyraźnie niezadowolony odwrócił się na pięcie w towarzystwie czarnych motyli idąc gdzieś przed siebie. A więc tak to jest być silnym na ciele, a słabym na psychice... mózg podsyłał mu różne kadry z przeszłości chcąc jakby podsycić w nim nienawiść, nawet jeśli to miała być nienawiść do samego siebie. Z wielką mocą przychodzi wielka odpowiedzialność. Już trzysta lat temu znalazł się w tym krytycznym punkcie, gdzie odwrócili się od niego najbliżsi i został sam właśnie przez jego Ki. Im więcej jej ma w sobie, tym trudniej mu znaleźć sposób na jej wyzbycie się, kiedy zgromadzi się jej zbyt wiele. Chyba powinien wracać na Ziemię, żeby nie zniszczyć cywilizacji żyjącej w prawie że idealnym spokoju.
Nie, wróć - na Ziemi też go nie chcą widzieć. A niech to...
Dotarł bezwiednie na skraj polany, na której to walczyli wojownicy, a gdzie z kolei niedaleko widział Kaede i Xanasa, którzy dalej dyskutowali. Nie mógł odnaleźć się w żadnym "duecie towarzyskim", toteż usiadł sam na trawie i próbował się uspokoić. Od zaciskania pięści rozkrwawił sobie wewnętrzną stronę dłoni od wbijana pazurów. Zapomniał przez chwilę o tym jednym z wielu defektów na urodzie. Czarna jak smoła posoka plamiła trawę, lecz nie na długo, gdyż po chwili zaczął ją zlizywać swoim językiem i delektował się nią. Hm, była całkiem słodka... Nie, nie może w ten sposób się zachowywać! Skarcił się w myślach. I potem się dziwi, że inni omijają go szerokim łukiem. Nie widzieli w nim nikogo więcej jak zagrożenie, a przecież... też ma osobowość, charakter, posiada wady i zalety. O wiele trudniej było mu tylko to pokazać, lecz i okoliczności nie sprzyjały. Ah, ale go bolało teraz serce, fizycznie także. Zacisnął na torsie rękę ze szponami i normował oddech. Jeszcze mogłoby się okazać, że rzeczywiście jest TYLKO zagrożeniem. Rubin na czole i szyi świecił intensywną barwą, a to oznaczało, iż uspokojenie się nie następowało. Zdecydował się na czujną drzemkę, bo może to brak snu powodował znerwicowanie byle błahostką, jaką była brak zgody na wspólny sparing z Foku i Vernilem. Położył się w trawie na prawym boku i podkulając nieco nogi ku sobie powoli mrużył ślepia. I tak był zbędny w tychże warunkach, a tak to może po drzemce poprawi się zdeczka humor. Tak więc też zasnął bardzo lekkim snem, żeby zbudzić się natychmiast i interweniować... o ile zajdzie taka potrzeba.

Ooc: Zdecydowałam się nie przyłączać do sparingu, ze względu na to, że macie szansę zdobyć punkty za odbytą walkę. Poza tym i tak wyjeżdżam na kilka dni, więc nie mogłabym odpisać.

[post treningowy - pierwszy]
Powrót do góry Go down
Colinuś

avatar

Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Vernil vs. Foku   Sro Maj 21, 2014 12:22 pm

No, cała akcja, mimo, że miała przysporzyć trochę śmiechu, to nie zaabsorbowała Changelinga. Nie uśmiechnął się. Bardziej zainteresował się Redem. Wcześniej jednak chciał poznać odpowiedź na w sumie bardzo proste pytanie. No, proste, jeśli ktoś umie tę technikę...
-Jak? No Ki-feeling. Taka technika, dzięki której jesteś w stanie ukryć swoją energię oraz wyczuwać energię przeciwnika. To, dlatego cały czas nie wierzyłem w Twoje słowa. Myślałem, że umiesz tę technikę i ukrywasz spore zapasy swojej mocy -mówił swoim ochrypłym głosem czekając na ruch Reda. Demon jakby posmutniał. Fakt faktem Vernil bał się tego pojedynku, ale chciał walczyć. Dobry sparing to dobry trening. Sparing z kimś silniejszym i bardziej doświadczonym może szybko zaowocować w wielu aspektach. Począwszy od technik, które to mogą wzbogacić arsenał wojownika i uratować mu skórę, bądź przechylić szalę zwycięstwa, na markowniach ciosów oraz niespodziewanych atakach kończąc. Wszystkiego się można nauczyć. Jeszcze raz spojrzał na Foku.
-Ten.. Ten wyższy, co został tam i rozmawia z Kaede. On miał, scouter. To wesołe urządzenie także ma funkcję wykrywania energii, ale jest mocno ograniczone. Lubi sobie wybuchnąć przy pokazaniu pełni mocy. Ja silny nie jestem, ale scouter chyba by nie wytrzymał gdybym uwolnił pełnie swojej mocy. -Dopowiedział po chwili. Jego wzrok ponownie spoczął na demonie. Ten odwrócił się. Zrezygnował z walki. Dlaczego? Na co liczył? Na większy entuzjazm? Strach zbyt zdominował halfa? No cóż, nie chciał to nie.
-Spokojnie, co się odwlecze to nie uciecze, prędzej czy później powalczymy Red -powiedział Vernil. No cóż rozmowa rozmową, kumpel kumplem, ale sparing jeszcze się nie skończył. Odskoczył na kilka metrów w tył. Złożył ręce koncentrował energię. Sparing ze słabą osobą jest idealny do wypróbowania jakiś ciekawszych, chodź ryzykownych ataków.
-Hej, potraktuj to jak trening. Bij, czym masz –powiedział chłopak spoglądając na przeciwnika. Kawałek ziemi, zaraz przed Foku, zaczął odrywać się od podłoża. Miał ponad dwa metry wysokości i był kształtu sześcianu. Vernil wskoczył na niego i spojrzał z góry na Foku.
-W normalnych okolicznościach cisnąłbym w nim tym kawałkiem ziemi, ale… To może go zabić. Co zrobić, co zrobić… - komentował w głowie chłopak wciąż utrzymując w tym samym miejscu oderwaną glebę. To będzie niezły trening. Skupić się na kilku rzeczach jednocześnie. Wylądował metr za Foku i uderzył go w ramię z dużą szybkością. Chciał sprawdzić czy te ciemniejsze fragmenty ciała są bardziej wytrzymałe. Cios miał jeszcze drugie przeznaczenie. Chciał wrzucić przeciwnika do powstałej przez wyrwanie ziemi dziury.




OOC:
No szybki za 50 DMG.
-50 ki za oderwanie tego kawałka ziemi.
Kolejny post treningowy.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Vernil vs. Foku   Nie Maj 25, 2014 6:49 pm

- Na czym konkretnie to polega? - zapytał zaintrygowany do żywego. Bardzo przydatna umiejętność. Aż dziwne, że nie uczą tego na poziomie akademii wojskowej. Czyli to tłumaczyło, dlaczego jego przeciwnik właśnie w ten sposób się zachowywał, co zresztą sam potwierdził. Interesujące. Bardzo interesujące. O scouter'ach wiedział. Jednakże udał się na tą parodię misji w tak nieoczekiwany sposób, iż żadnego mu nawet nie przydzielono. Skoro mężczyzna twierdził, że urządzenie nie wytrzyma jego mocy, to rozsądnym będzie zapytać po powrocie do bazy naukowców, jakie ograniczenia odnośnie poziomu mocy zostały na nie nałożone. Nieznajomy czerwonooki zniechęcił się w sposób szybszy niż by się można było tego spodziewać. Wydawał się bardzo skrytą i małomówną osobą - przynajmniej na pierwszy rzut oka. Trudno było ocenić, czy jest taki naturalnie, czy może po prostu tak się zachowuje ze względu na obecność obcych stworów. W każdym razie Foku nie odczuwał smutku z powodu jego nieobecności. Jeżeli brunet faktycznie mówił prawdę, to tamten był jeszcze potężniejszy. To dokładnie dawało mu do zrozumienia, że jest teraz na ich łasce. Gdyby chcieli, to zniszczyliby go jednym ciosem. Postanowił jednak wrócić do sparingu. Mógł się nauczyć całkiem interesujących umiejętności.

Spojrzał z niemałym zdziwieniem, gdy tamten wyrwał z podłoża ogromny kloc ziemi. Może nie byłoby to tak szokujące, gdyby nie fakt, że nie użył do tego nawet rąk. Całą czynność wykonał za pomocą telekinezy. Ewidentnie przydałoby się popracować nad mocami mentalnymi. Przeciwnik wskoczył na głaz i... zniknął. Foku skoncentrował się. Próbował go zauważyć lub wyczuć, jeśli się da. Zapewne to całe Ki-feeling działało na zasadzie szóstego zmysłu. Wydaje się banalne. Sprawa zmienia się diametralnie jeżeli nie wiesz, że coś takiego w ogóle istniej i można to trenować. Taki... ukryty potencjał. Gdy ktoś Ci da wskazówki, to idzie całkiem sprawnie. Niespodziewanie brunet pojawił się za jego plecami. Foku poczuł uderzenie w okolicy barku. Trudno powiedzieć czy było to mniej boleśnie ze względu na zgrubiałą tkankę, bo cios i tak miał diabelną siłę z jego perspektywy. Jaszczur stara się obrócić w powietrzu i odbić od lewitującego bloku skalnego. Robi piruet i wybija się w górę. Następnie wysyła w stronę Vernil'a jeden Ki Blast, wprost na twarz, a sam chowa się za kamieniem, jakieś pięć do dziesięciu metrów od niego. W razie, gdyby tamten zamierzał zaraz nim zaatakować.

OOC:

Ki Blast = 11 dmg, - 17 ki

Post treningowy. CDN.
Powrót do góry Go down
Colinuś

avatar

Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Vernil vs. Foku   Wto Maj 27, 2014 6:31 pm

-Na, czym polega? No... Musisz jakoś nauczyć się czuć energię. No wiesz jakaś medytacja i staraj się wyczuć energię ludzi będących dokoła -powiedział chłopak zaraz po ataku –spróbuj na przykład zakryć sobie oczy i nic nie widząc spróbuj trafić do jakieś wioski, albo spotkać kogokolwiek tylko na podstawie jego energii… -dodał po chwili. Długo nie czekał na kontrę. Mimo, że wrzucił swojego przeciwnika do dziury, którą wytworzył, ten popisał się szybkością i zaatakował Vernila ki-blastem. Zaraz po tym odleciał. Utrzymywał się na bezpiecznej odległości. To jednak nie było przeszkodą dla młodego wojownika z Vegety. Nagle, niespodziewanie usłyszał coś w swojej głowie. Tak, to głos Kaede. Prosiła, żeby Vernil i Red szukali kul.
-Dobra. Koniec -powiedział pod nosem do siebie chłopak. Szukanie tych potężnych kul może być ciekawe. Trzeba się za to wziąć jak najszybciej. Chłopak spojrzał na wielki klocek ziemi cały czas unosił się nad dziurą. Ruszył nim w górę. Chciał tym nieco rozkojarzyć przeciwnika. Ruszył w jego stronę. Stanął przed nim i chwycił go za barki.
-Bu! -Powiedział ochrypłym głosem. Trzymając przeciwnika obrócił się kilka razy dokoła własnej osi, a gdy nabrał prędkości puścił go celując w dziurę. Wyciągnął prawą rękę przed siebie. Miał otwartą dłoń. Powoli zaczął ją zaciskać a im bardziej to robił, tym szybciej kamień opadał w dziurę. Szczelina, przez którą Foku mógł widzieć światło szybko została usunięta. Ostatnią rzecz, jaką widział to zamaskowany wojownik, którego ręką była prawie zaciśnięta. Nie mógł ocenić czy żartuje, czy na prawdę chce zabić swojego przeciwnika. Maska idealnie ukrywała jego intencje.
Minęło kilkanaście sekund. Kloc ziemi zaczął się podnosić. Światło szybko dotarło do Foku, który jak leżał po wylądowaniu, tak nie miał szans się ruszyć. Vernil cały czas panował nad swoją techniką. Przestał zaciskać rękę, gdy poczuł opór.
-No, chyba wygrałem -powiedział chłopak, który w międzyczasie zsunął maskę. Wielki płat ziemi trzymał nad kilka metrów nad dziurą, tak, aby mógł swobodnie wejść do pułapki, w której zamknął swojego przeciwnika. Wyciągnął rękę by pomóc wstać Changelingowi.
-Dobra, chyba czas wrócić do reszty -powiedział uśmiechając się. Po opuszczeniu dziury wrzucił niezdeformowany przez niego kloc ziemi na swoje miejsce.
-Mieszkańcy tej planety chyba by mnie zabili gdyby zobaczyli ze psuje krajobraz -dodał po chwili, gdy już ruszył w kierunku polany, na której rozmawiał z Kaede i Forstem. Ominął ją i wyczuwając energię Reda, poleciał w kierunku demona.

OOC:
100 DMG dla Foku za wrzut do dziury xD

Kolejny post treningowy
Śmigam do Reda.
Powrót do góry Go down
http://www.pl
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Vernil vs. Foku   Nie Cze 01, 2014 11:01 pm

Wskazówki od zamaskowanego mężczyzny wydawały się dosyć pomocne. Może niekoniecznie akurat te konkretne sposoby na pozyskanie Ki-feeling, ale nasunęły mu one własne pomysły, jak się do tego zabrać. Po krótkiej przerwie nastąpiła dalsza część potyczki. Jednostronnej potyczki. Doskonale wiedział, że to własnie tak będzie wyglądało, a mimo to nie zniechęcał się. Dokładnie analizował styl walki i działania nieznajomego wojownika. Obserwował jego płynne ruchy i techniki jakimi się posługiwał. Tutaj nie chodziło o przewyższenie kogoś, a zaczerpnięcia nowych informacji od bardziej doświadczonej osoby. Samo to dosyć groteskowe spotkanie uświadomiło go, jak bardzo różnorodne, a do tego potężne stworzenia go otaczają. To dawało pewien punkt zaczepienia. Dokąd dążyć. Pierwszym krokiem do udoskonalenia się jest zrozumienie swojej słabości. W tym momencie doskonale zdawał sobie sprawę, jak bardzo jest niedoskonały. A przede wszystkim, jak daleka droga go czeka, nim będzie mógł się równać z takimi, jak oni. W pewnym momencie postawa przeciwnika znacząco się zmieniła. Jakby spoważniał. Nie wydawało się Foku, by wcześniej się niecierpliwił, a jednak... coś było inaczej. Nie stał się może bardziej agresywny, ale na pewno bardziej stanowczy. Wziął go z zaskoczenia. W mgnieniu oka znalazł się przed jaszczurem, łapiąc go pełnym pasji uchwytem. Ciałem jaszczura wstrząsnęły dreszcze. Co się z nim działo? Czyżby to ten ciepły dotyk na jego zimnej, gładkiej skórze? Świat zaczął wirować. Potem zrobiło się ciemno. Było mu niedobrze. Jakby ktoś wepchnął mu do żołądka stado dzikich motyli. Już sam nie wiedział, gdzie jest góra, a gdzie dół. Zastanawiał się czy zemdlał i ma omamy wzrokowe czy może po prostu wyzionął ducha. Po chwili okazało się, że żadna z tych wersji nie jest prawdziwa. Gdy brunet odsunął kawał ziemi, do oczu jaszczura doszło światło. Następną rzeczą, jaką ujrzał była wyciągnięta w jego stronę dłoń. Pochwycił ją. - To było ciekawe starcie. - odparł zgodnie z prawdą, wdzięczny za poświęcony mu czas, nawet jeśli robił w roli zwykłej atrakcji turystycznej. Rozejrzał się dookoła wciąż nieco skołowany. Czerwonooki już zniknął. Pozostała nadal dwójka znajdowała się we wcześniejszym miejscu. W zaistniałe sytuacji nie pozostawało mu nic innego, jak wrócić i dowiedzieć się, co też ostatecznie ustalili.

OOC:

Post treningowy.

Z powrotem do Kaede i Xana - Rajski las.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Vernil vs. Foku   

Powrót do góry Go down
 
Vernil vs. Foku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Transformacje Vernil'a
» Techniki Vernil'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Sparingi-
Skocz do: