Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Wioska Kuro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Wioska Kuro   Pon Lut 17, 2014 9:03 pm

Wioska znajduje się na obrzeżach Czerwonej pustyni. Liczy około 300 mieszkańców, z czego 90% to Half-Saiyanie szukający schronienia przed prześladowaniem ze strony saiyan czystej krwi. Większość chat zbudowana jest z gliny pomieszanej ze słomą, rzadziej z cegieł. To sprawia, że z dala nie widać dokładnie jak jest dużą. Bardziej okazalsze domki należą do żołnierzy i kupców, których w wiosce jest niewielu. Uliczki i obejścia są skromne i czyste, wszędzie biegają chude umorusane piachem dzieci. Domy budowane z najtańszego surowca wskazywały na stan majątkowy mieszkańców. Ponad 60% mieszkańców dysponowało zbyt niskim poziomem mocy aby mogli zostać przyjęci do akademii. Większość z nich żyje skromnie wiążąc jakoś koniec z końcem. W wiosce jest karczma, szkoła itp.

Dom Kuro znajduje się w zachodniej części wioski. Przed domem tkwią dwie flagi. Jedna z symbolem Vegety, natomiast druga z symbolem rodowym.




Wygląd domku Kuro w przybliżeniu. Dom zbudowany jest z czerwonej cegły, nie ma śniegu i kwiatków w oknach Very Happy

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 908
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Wto Lut 18, 2014 4:00 pm

Pojawili się na środku wioski znikąd... przynajmniej tak to wyglądałoby z innego punktu widzenia. Z punktu mistica i reszty wiadomo było, że właśnie wynieśli się z więzienia po masakrze. Być może z punktu widzenia mieszkańców wioski było to nagłe pojawienie się burzące spokój mieszkańców, ale białowłosego to nie interesowało. Robił za taksówkę. Zrzucił April i Kurę, a Reda po prostu wypuścił z uścisku telekinetycznego. Wcześniej unosił się przed nim dotykając go palcem u prawej dłoni dziwnej pozycji. Teraz wszyscy znajdowali się na ziemi i Hikaru westchnął. Zrobił masakrę jakiej Vegeta nie widziała pewnie od lat.. i po co ? By uratować... ucznia. Kogoś więcej niż ucznia.

-Koniec rumakowania. Ile jeszcze razy będę musiał was ratować ? Jesteście beznadziejni. I jak tu was mam zostawić skoro sobie nie potraficie nawet dupy podetrzeć po sraniu ? Mam być waszą niańką do końca WASZEGO życia ? Dorośnijcie wreszcie. Musiał powiedzieć coś takiego żeby nie poczuli się za lekko po tym co się stało. Fakt faktem nie mógł przecież ich ratować. Nie po to przecież trenował te dwie małpy. Red go nie obchodził, niech sobie wpada w kłopoty byleby nie ciągnął Kury za sobą. Hikaru rozejrzał się po znajomej okolicy. Kiedyś już tu był... tak. Prawie nic się nie zmieniło. Nie sądził by ktokolwiek tu go znał, bo jego ostatnia wizyta w wiosce miała miejsce dawno temu. Jakoś nie potrafił się doliczyć lat, ale wychodziło na to, że raczej nikt od tamtego czasu już nie żył. Nawykowo rozpuścił swoje zmysły na całą wioskę by sprawdzić aury ki na całym terenie. Były bardzo niewielkie i zapewne nikt tutaj nie potrafił manipulować własną aurą by ją zwiększać i zmniejszać do zera. Cóż.. ta umiejętność nigdy nie była dla każdego. Dobrze, że na Vegecie nie każdy mógł z niej korzystać. Nigdy nie wiadomo co władcom tej planety odwali.

OCC za kurs jesteście mi winni 180 ojro, przyjmuję tylko gotówkę, żadnych czeków XD
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Wto Lut 18, 2014 9:18 pm

Hikaru nie musiał długo czekać. Kilka chwil później zobaczył zbliżającego się do nich mężczyznę odzianego w czarny uniform i takąż zbroje z czerwonym symbolem 黒. Facet mierzył około 2 metrów i machał do Mistika.

- Jestem Kurokara. Wieści szybko się rozchodzą – popukał w scouter z czarną szybką. Chodźmy stąd nim się ciekawscy zlecą. A dzieciaki potrzebują pomocy. Chodźcie.

Hikaru już zdążył poznać to imię, to był ........ kolejna kura..   Mężczyzna przełożył sobie pojękującego Kuro, który próbował coś wybełkotać przez jedno ramię, a demona przez drugie. April musiała skorzystać ze swoich rezerw sił. Kurokara zaprowadził ich do domku z czerwonej cegły. Po schodach na poddasze, do pokoju, który należał do Kuro i Shiro. Pokój był niewielki ale zapchany dwoma identycznymi kompletami mebli po każdej ze stron w takim samym ustawieniu. Po każdej stronie drzwi była szafa, dalej komoda i lóżko z pólkami na książki na ścianie. Całość kończy dwa złączone biurka na przeciwległej ścianie.  Przy biurkach i w dachu nad łóżkiem Kuro były okna lekko uchylone wpuszczające lekki wiatr ale aktualnie z zasłoniętymi roletami. Mimo identycznego umeblowania każda ze stron odzwierciedlała zainteresowania jednego z bliźniaków. Po lewej należącej do Shiro walały się kartony z częściami, śrubkami, a na ścianie wisiały schematy różnych maszyn. Po prawej należącej do Kuro wisiały schematy z budową szkieletu i mięśni, przy łóżku stała gitara, a na biurku stało zdjęcie z Kuro, Shiro i siedząca między nimi dziewczyną w czarno-fioletowych włosach.  Między łóżkami na środku pokoju stał pościelony materac, na którym położył Kuro. Po lewej położył Reda, łóżko należące do Kuro teraz czekało na April.

- Wypijcie to i się prześpijcie dzieciaki, tutaj jesteście bezpieczni. Odpocznijcie, a potem pomyślimy co dalej. Nie musicie się bać jestem ojcem Kuro. Czujcie się jak w domu.

Każdy z nich dostał do wypicia ciepłe mleko z makiem na dobry sen i przeciwbólowo. Kuro z racji połamanej żuchwy trzeba było wlać napój na siłę do gardła, co ten skwitował falą głośnych jęków w proteście przed wywoływaniem większego bólu ale zasnął jako pierwszy.
Mężczyzna opuścił pokój i zszedł na dół. W jego czarnej czuprynie było widać kilka siwych włosów, przetarł zmęczone oczy. Zrobił dwie kawy i zaprosił Hikaru do swojego gabinetu. Płynnie wykonywał ruchy mimo iż Hikaru z pewnością zauważył, że jego lewa ręka aż do ramienia jest całkowicie sztuczna. Dobrze zbudowana, ukryta pod rękawem uniformu zdradzała się tylko cichutkim metalicznym dźwiękiem.

- Nie wiem, jak mam ci dziękować za ratunek tego małego gada teraz i wcześniej też. Widziałem nagranie z Sali Egzekucyjnej. Ech Kami nawet mnie wtedy tu nie było, wysłali mnie na Namek. Może czegoś Ci trzeba? Mogę w czymś pomóc?

OOC:
Kolejka - Red - Ap  - Kuro. Ja potem jako ostatni pokieruje dalszą fabułą.
Hik poza kolejką.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Wto Lut 18, 2014 10:18 pm

Nie za bardzo orientował się co się dzieje, ale będąc tak mocno poturbowanym przez Strażnika nie dziwota. Sam też dowalił wpadając w gniew, bo pociągnął do odpowiedzialności resztę współwięźniów. Skopany, przysmażony i prawie nieprzytomny leżał we własnej posoce mobilizując ciało do jeszcze jednej akcji. Ki krążyło w nim intensywnie, lecz przez swoją marną kondycję nie był w stanie uwolnić zgromadzonego potencjału. Piszczało mu w uszach, wzrok przesłaniała plama posoki spływająca z rozciętego czoła. Dopiero pojawienie się w pobliżu doskonale mu znanej osoby otrzeźwiły go na tyle, by otworzyć szerzej oczy. Mistic przybył z odsieczą dla swoich podopiecznych. Czy aby na pewno? Pokazał klasę rozcinając tu i ówdzie Strażnika w zastraszającym tempie. Bardziej jednak zdziwił się, że zamiast uratować Vivian albo Vulfilę albo Raziela, Hikaru zdecydował się zabrać ze sobą... demona.
Nie oponował, nawet nie miał jak, chociaż czuł się odpowiedzialny za ostatnie mordobicie. Dziewczyny pokrewne genom Kuro i April powinny zostać ocalone, a nie on. Został zabrany dziwną, niewidzialną ręką Białowłosego wraz z jego uczniami i zniknęli z więzienia w oka mgnieniu.
Nowe otoczenie równe nowym zagrożeniom? Chyba nie, półprzytomnie otworzył umysł na bodźce z zewnątrz, lecz za chwilę przestał. Głowa pękała niemiłosiernie, połamane żebra sprawiały, że co jakiś czas wykaszlał z siebie posokę. Dobrze, że przynajmniej miał całą szczękę, bo mógł napić się mleka z makiem od Kurokary. A i owszem, ktoś zainteresował się pobitymi w innym tego słowa znaczeniu niż dotychczas. Zaprowadzono ich (przewieszono przez ramię, o) do domu, gdzie nie tylko dostarczono im popitkę, lecz także miejsce do snu. Długowłosy i tym razem uległ pokusie po wypiciu swojego przydziału niemal od razu padł na materac jak zabity leżąc na plecach z cichym westchnieniem ulgi. Zmrużył czerwone ślepia pod kotarą ociężałych powiek.
Jego mana mieszała się, miejscami rozjaśniała na złote, niemal białe motyle. Leczyły go, oczyszczały jego umysł i ciało po skutkach furii (a także furii Trenera). Proces był spowolniony, ponieważ nie musiał się spieszyć - znalazł w końcu oazę spokoju, po tylu dniach niepewności. Pogodne oblicze nie zdradzało niczego negatywnego, tylko przemykające dookoła drobiny czarnej Ki mogły zastanawiać. Lekko podkrążone oczy wskazywały od jak dawna też nie zapadł w najprawdziwszy sen. Do tej pory tylko drzemał na kilka minut, a teraz mając zapewnione schronienie mógł odpłynąć i goić rany. Nawet krew wchłaniała się przez gumiastą skórę demona oczyszczając młodzieńca z brudu.
Nie wiadomo kiedy ocknie się ze snu. Energia wokół niego nie chciała w zupełności uspokoić się, jakby była w pełnej gotowości do odparcia kolejnej przeciwności losu. Co jakiś czas też dłonie bezwiednie ściskały materiał materaca. Najważniejsze, że Kuro i April są cali, może niezupełnie zdrowi, ale w jednym kawałku. I żywi.

+10% HP i KI

[Post treningowy - pierwszy]
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 908
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Sro Lut 19, 2014 10:52 am

Rzeczywiście długo czekać nie musiał, zaraz ktoś wyszedł po Hikaru i ekipę połamańców. Wielka stopa okazał się ojcem Kury, który zabrał chłopaków na swoje wielkie bary aż do samego domu, zdaje się ich rodzinnej siedziby. April gdzieś z tyłu ciągnęła się. Mistic szedł tuż za Kurokarą do domu i został na dole, w salonie, kiedy ojciec zanosił wszystkich na górę. Później odwiedzi ich, jak się wyśpią. Po kilku minutach rozglądania się po całym parterze Hikaru doczekał się przyjścia pierwszego wychowawcy swego ucznia.
-Właściwie tak. Byłem tu lata temu, w tej samej wiosce. Spotkałem wtedy kogoś i szukam informacji na jej temat. Interesuje mnie kobieta o imieniu Marika. W tamtym okresie nie było chyba zbyt wiele kobiet o tym imieniu, w tej akurat wiosce. Najbardziej efektywne byłyby drzewa genealogicze. Zdaje się, że Twój syn wspominał coś o tym jak miał po Tobie przejąć stołek wodza wioski, to znaczy jeśli Ty o coś poprosisz to zostanie Ci udzielona pomoc. Rzucił kiedy już usiadł przy biurku z kawą pod ręką na przeciw Kurokary. Patrzył na niego przez ciemne okulary prosto w oczy.

Zastanawiał się co powinien zrobić jeszcze przed powrotem na Ziemię. Wiedział, że nie mógł tu zostać. Nie chciał tu zostawać. Na tej planecie. Naprawienie Kurze szczęki i wyrwanie resztki ogona... bez wątpienia też musiał się dowiedzieć o tej kobiecie sayańskiej... i przekazać informacje swemu uczniowi. Zdaje się, że to co Hikaru odkryje może go zainteresować.
Powrót do góry Go down
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Sro Lut 19, 2014 4:20 pm

Nie lubiła, gdy wszystko rozgrywało się w ten sposób. Po totalnym nokaucie przez trenera ledwo była w stanie patrzeć na oczy, jeszcze chwile. Nie zasypiaj, nie teraz. Złapała Reda i Kuro za rękę, to było ciężkie dla wszystkich i pragnęła tylko, aby w jednej chwili już się to skończyło. I tak nie miała nawet siły żeby wstać, gdy chciała tylko zachwiała się i spadła bezwładnie na ziemię. Jeszcze chwile, a zaraz umrze, to już była niemal, że pewne, traciła swoje resztki i ostatki sił. Nagle stało się coś niespodziewanego, jej wcześniejsza prośba nawołująca mistrza udała się. Nie miała zielonego pojęcia jak to się stało, czy go przywoła, czy wyczuł co dzieje się z jego uczniami. Jednym okiem widziała, co się działo, jak Hikaru niszczy brodacza. Nie bije, nie kopie, bo to za słabe określenie tego co mu robił.

- Nareszcie.... - wydukała, albo pomyślała, sama nie wiedziała, czy była pewna, czy jest na tyle świadoma tego co się dzieje. Widziała tylko wielką aurę mistrza, do którego poczuła respekt. Zawsze go miała, ale nie był aż taki wielki jak w tym momencie. Byli już praktycznie sami, kat już totalnie się nie ruszał, bo stało się z nim to, co przed chwilą z nimi. Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. To przysłowie idealnie wpasowało się w to wszystko. Poczuła jak ktoś ją podnosi, nie musiała nawet zgadywać kto. Było to zupełnie obojętne, bez żadnego uczucia to Hikaru się nimi zajmuje. Otworzyła drugie oko, aby przyjrzeć się temu wszystkiemu jeszcze raz. Zerknęła na Kuro, który był w stanie tragicznym, Red to samo. Uśmiechnęła się tylko do pozostałych i poczuła jak znikają w jednej sekundzie. Znała już tą sztuczkę Misticka, tak samo zrobił, gdy przenosili się z Ziemi na Vegetę. Ziemia... ach Ziemia, jak bardzo chciała tam wrócić. Nie wiedziała gdzie są, czuła tylko, że jest w stanie poruszać się o własnych siłach.

- Mistrzu przepraszam i dziękuję. – chciała powiedzieć, ale tylko pomyślała, nie miała więcej siły, postanowiła, że powie mu to po odpoczynku. Chciała wiedzieć, gdzie się znajdują, ale tuż chwilę po ich teleporcie pojawił się mężczyzna, wysoki. Przypominał Kuro. Nie miała siły żeby otworzyć usta, po prostu doczłapała się do ich domu. Nie słuchała totalnie nikogo, nie miała na to naprawdę siły. Nie zadawała pytań, chyba jako jedyna była w stanie jakoś funkcjonować. Wypiła mleko, było takie dobre, brakowało jej smakołyków z tej cudownej planety dlatego dziękowała za to, że może je zasmakować. Położyła się i zamknęła w końcu oczy. Była obolała, tak wiele się stało. Najpierw pokonali Tsufula, ona zdobyła nową formę, a potem to cholerne więzienie, a teraz... TO NIEMOŻLIWE! CZY JA WŁAŚNIE POZNAŁAM SWOJEGO TEŚCIA?. Dopiero teraz to do niej dotarło, natychmiast wstała, ale z fatalnym skutkiem. Ból rozprowadzał się po całym jej ciele, więc tak szybko jak się podniosła, tak samo się położyła. Zadrżała, ciekawe, czy ten mężczyzna coś wiedział? Pewnie nie, bo niby skąd? Ta wiadomość wywołała u niej nieprzyjemne dreszcze. Co prawda, Kurokara wydawał się być miłym człowiekiem, ale ona już takich znała. Jej ojciec też był sympatycznym i kochanym człowiekiem, a zdradzał mamę brata z jakąś ziemianką w wyniku czego April się urodziła. Poza tym jak się dowie, że jestem Halfką to pewnie mnie znienawidzi i karze się stąd wynosić, w końcu Kuro był czysto krwisty, a ja jestem zaplamieniem na jego rodzinne i to jakoś wcale mnie nie dziwi. W końcu z pokolenia, na pokolenia byli czystymi, a tutaj zjawia się ona. Pół… kto by taką przyjął do rodziny? Jakby tego było mało, nie mam smykałki do walki w przeciwieństwie do niego. To wszystko jest takie bezsensowne. Może lepiej jak znajdzie sobie kogoś, kto będzie na niego zasługiwał pod względem pochodzenia? Tak. Musi z nim o tym koniecznie porozmawiać, ale nie teraz. Teraz musi zasnąć, zmęczenie dawało się coraz bardziej we znaki. Wciąż próbowała minimalizować swoją energię, co wychodziło jej całkiem nieźle. Dobrze się trzyma, była z siebie dumna. Ta walka wiele ją nauczyła. Ciekawiło ją, co stanie się z Ósemką, Vulfilią i Razielem, jego naszyjnik! Wciąż go miała na sobie! Musi się z nim koniecznie zobaczyć, musi go oddać. To wszystko było takie trudne. Co ze sobą zrobi, jak opuści ten dom? Wróci do siebie? Nie wiedziała, czy ma czegoś jeszcze tam szukać. Co prawda jej ojciec nie należał do elity, tylko do średniaków, ale nie widziała go już wieki, więc nie wiedziała, czy nawet żyje. Ciekawe, co z jej kuzynostwem, o bracie nawet nie myślała. Pamiętała, co jej zgotował, ten cały turniej, przez który została porwana z Vegety i musiała walczyć na śmierć i życie i co jej z tego przyszło? Wylądowała na Ziemi, to jedyne pocieszenie, bo swoje moce straciła i to nieodwracalnie. Przez to była teraz taka słaba. Za słaba na cokolwiek. Dosyć myślenia i rozważania, głównie dlatego, że sama pogrążyła się w głęboki sen, sen, z którego nikt jej łatwo nie obudzi.

Occ: Trening start

______________________

Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.


Prawdziwe oblicze April, Reda i Ósemki
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1866
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Sro Lut 19, 2014 7:51 pm

Po usłyszeniu imienia mężczyzna uniósł brew. Przez chwile także Kurokara przyglądał się Hikaru. Mierzyli się wzrokiem. Znał to imię, zresztą bardzo mu bliskie ale nie skomentował tego.

- Trudno powiedzieć, wielu z tutejszych mieszkańców to uchodźcy przeważnie nie podają prawdziwych danych. Zobaczymy co da się zrobić. Wszystkie dokument są w tym domu. Staram się zbierać takie dane na bieżąco.


Zeszli do piwnicy, a mężczyzna mówił dalej:

- Tak staram się przygotowywać Kuro do tej funkcji, w końcu kiedyś mnie zabraknie, a drugiego syna już nie mam. A propos mam chociaż drobną nadzieję, że ten mały pomiot szatana nie sprawił zbyt wielu kłopotów? Mam okropną przypadłość pakowania się wiecznie w kłopoty. Mam ledwo osiem dych na karku, a już siwieje po wyczynach tej dwójki. Miałem dwóch synów, bliźniaki – pomyśl sobie o Kuro razy dwa – wyszczerzył zęby w uśmiechu.

Piwnica była zdecydowanie zbyt małej, jak na rozmiar domu. Saiyan podszedł do jednej z pólek z pudłami i zdjął kilka. Ukazał się panel dotykowy i przyłożył dłoń. Półka okazała się drzwiami do kolejnego pomieszczenia. Wewnątrz na półkach stało mnóstwo pożółkłych teczek i kilkanaście pudeł. Pachniało starymi papierami i kurzem. Mężczyzna podszedł do niewielkiego okienka i uchylił je. Na środku pod wiszącą lampą stało krzesło i stolik, na którym stał model starego holokomputera.

- Wszystko jest ułożone alfabetycznie, w wolnej chwili część danych przenoszę na komputer, także musisz szukać i tu i tu. Zresztą zainstalowałem kilak przydatnych programów. W pudłach są umieszczone pamiątki do przekazania, no wiesz w ramach testamentów, rozporządzeń itp., ale każdy z nich umieszczony jest w skrytce i opatrzony jest hasłem, które zna jedynie odbiorca. No chyba, że jesteś opisany w czyimś testamencie, woli. No nic nie będę przeszkadzał, jakby co znajdziesz mnie na górze.


Kurokara wrócił do swojego gabinetu.

OOC:
To post dla hikaru, ja Kuro odpiszę jutro.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1057
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Czw Lut 20, 2014 9:05 pm

Kuro jeszcze nie widział takiego pokazu talentu walki w wykonaniu Hikaru. Owszem widywał walki Mistika ale wcześniej używał zwykle technik miotających Ki. Teraz przebywali w ograniczonej przestrzeni. Chłopak aż przełknął ślinę, już poczuł na sobie moc Hikaru, szczególnie bliskość ostrza dziś rano ale nigdy nie chciałby zostać jego wrogiem. Tego był pewien. Ruchy były płynne i spokojne, to na swój sposób było piękne. Z drugiej strony był w pewien sposób dumny, Mistik go pochwalił choć nie wprost. Uśmiechnął się w duchu do siebie, udało mu się. Jakiś facet w czerwonym uniformie wojskowym i pelerynie ściągnął mu kajdanki. Na słowa o ojcu Kuro drgnął, tak tęsknił, mógł wrócić do domu, był wolny. Serce aż łomotało mu w piersi.
Za to spojrzenie Mistika go zmroziło. Ratował mu dziś tyłem juz trzeci raz, a jeszcze nie było południa. Do tego chłopak siedział, przed nauczycielem w samej bieliźnie. Kuro przed Mistikiem sięgnął dna i zapukał od spodu juz nie raz, a za każdym kolejnym razem pogrążał się jeszcze bardziej. Poczuł się jak worek połamanych kości, gdy nauczyciel go podniósł. Chwilę później gruchnął o Ziemię z głośnym jękiem. Szybko zorientował się gdzie jest. Ściągnął gumkę z włosów, a te kaskadą zasłoniły mu twarz. Lepiej, żeby go na razie tu nie poznano, przecież oficjalnie od kilku miesięcy nie żył. Zresztą trochę się wstydził przez April. Wspominał jej, że pochodzi z niższej klasy ale wolał ją powoli przygotować na odwiedziny w swojej rodzinnej wiosce. Nie wstydził się tego kim jest, ani gdzie mieszka ale na pewno ona wyobrażała sobie życia chłopaka inaczej. Ból niemalże go oszałamiał ale ten głos, charakterystyczny wojskowy chód, zapach płynu po goleniu. Ogarnęło go poczucie bezpieczeństwa. Powłócząc nogami szedł do dobrze znajomego mu miejsca, za którym tęsknił od półtora roku. Mięsnie powoli odmawiały mu posłuszeństwa. Z bólu nie był wstanie wypić podanego mu napoju, każdy dotyk twarzy odbierał jak silny cios pięścią. Szarpał się, a łzy poleciały kolejną falą. Jeden chwyt wystarczył aby rosły mężczyzna poradził sobie z synem. Kuro krztusił się i prychał, a mleko spływało mu po brodzie. Jednak wypił tyle aby lek mógł przynieść ukojenie i regeneracyjny sen. Najważniejsze, że wszyscy byli bezpieczni.

Obudził się kilka godzin później słońce chyliło się ku zachodowi. Red i April głęboko spali. Usiadł na materacu, na swojej szczęce poczuł metalową płytkę owiniętą bandażem. Sen dobrze mu zrobił, poczuł się lepiej. Wstał i zakręciło mu się w głowie, no może do końca lepiej ale powlókł się do łazienki i zmył brud oraz krew. Czysty, posmarował oparzony po ostatnich atakach BBA tors i plecy maścią. Owinął ciasno bandażem połamane żebra. Nie było tak źle w porównaniu z ostatnim atakiem tsufula. Ubrany w czarny T-shirt z napisem na plecach: „No women no cry” oraz spodnie drenowe wrócił do pokoju. Skombinował kilka ciuchów po swoim bracie dla Reda. Trochę podobnych do ziemskich ze dwa uniformy i wysokie buty. Niestety nic damskiego dla April nie miał. Na razie powinien jej wystarczyć t-shirt, uniformy dla obu płci są jednakowe. Na razie to musi wystarczyć. Popatrzył przez chwilę na Reda, nad jego ciałem latały ciemne i jasne motylki. Nie wiedział, czy powinien zareagować ale Ki demona była w porządku więc odpuścił. April wyglądała uroczo we śnie. Zszedł do kuchni, trzeba by coś zjeść, coś na taką liczbę osób. Spojrzał na korkową tablicę wiszącą w kuchni, oblepiona była kilkoma warstwami różnokolorowych karteczek. Jego zadań, odkąd tylko był w stanie ojciec wyznaczał my zadania na terenie wioski. Oczywiście na miarę wieku i możliwości. W efekcie to on robił większość dobrych napraw, rozmawiał z mieszkańcami, pomagał w wielu fizycznych czynnościach. Stad miał taką manualną wprawę, przy budowie domku na Ziemi. Dzięki tym zadaniom nie tylko ćwiczył fizycznie, trenował umysł, nabywał prostej praktycznej wiedzy ale też zacieśniał więź z mieszkańcami. Ojciec nigdy mu nie odpuszczał, oczywiście mógł sobie robić tyle przerw ile chciał ale karteczki z zadaniami nieubłaganie piętrzyły się na tablicy i teraz nie było inaczej. Przez te kilak miesięcy nieobecności w domu namnożyło się obowiązków. Czuł się winny, rozstał się z ojcem w gniewie i wstąpił do Akademii.

Wyciągnął kawał mięsa z pustynnych robali i zrobił gulasz z kaszą. Cały czas nad czymś myślał, potrzebowali trochę pieniędzy. Teraz po zniszczeniu miasta północnego ceny wszystkiego pójdą w górę. Zresztą miał też jeden plan, no i April i Red potrzebowali pieniędzy na własne wydatki, halfka jak to kobieta miała swoje potrzeby. Teraz dopiero się zorientował, jak mało o niej wie, czy miała gdzieś na Vegecie swój dom, a może na Ziemi? Czy chciała do niego wracać, nawet nie wiedział jaki jest jej ulubiony kolor.
W tym czasie obudziła się April. Zaprowadził ją pod prysznic, a potem opatrzył delikatnie i wprawnie. Red też wstał. Kuro zaprosił ich na posiłek, obtoczył kilka kromek chleba w jajku i podsmażył na patelni. Zaniósł po porcji Hikaru, który siedział w piwnicy nad stosem papierzysk i swojemu ojcu siedzącemu w gabinecie nad księgą rachunkową.

- Teraz przez co najmniej 6 tygodni będziesz musiał milczeć. Co za miód dla moich uszu – zażartował Kurokara.
- Wiem, że się cieszyłeś, nie jest mi przykro, że Cię rozczaruję. – odpowiedział telepatycznie żartem Kuro

Mężczyzna tylko wybuchł śmiechem, a chłopak wrócił do swoich przyjaciół. Zasiedli do posiłku. Miał spore kłopoty z jedzeniem, na silę wpychał jak najmniejsze kawałki i połykał aby jak najmniej ruszać szczęką. Musi pomyśleć o jakiejś płynnej diecie, bo padnie z głodu. Odezwał się telepatycznie.

- Czujcie się jak u siebie w domu i zostańcie tak długo, jak macie ochotę. Będę bardzo szczęśliwy. Smacznego, nie jest to może wykwintne danie ale tak tu jadamy. Słuchajcie sprawa jest, przydałoby się trochę pieniędzy, a ja wiem jak je zdobyć. Nikogo nie okradniemy ale musimy udać się tam po zmroku. Sory, że tak bezpośrednio przechodzę do konkretów ale czas nagli. Piszecie się na małą nocną eskapadę?


OOC:
Jak by co ja mówię cały czas telepatycznie.
Trening Start

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Pią Lut 21, 2014 2:04 pm

Złote motyle zanikały tym szybciej, im szybciej demon odzyskiwał pełny wigor. Czarna aura wsiąknęła w jego ciało i ożywiła nieco blade oblicze chłopaka. Spał naprawdę długo i twardo. Aż wyspał się jak dawno kiedy nie miał okazji i przeciągnął się niepewnie rozglądając się po pokoju. Zupełnie nie pamiętał z wycieńczenia, że znalazł się na posiadłości ojca Kuro. Przetarł nadgarstkiem oczy, żeby odgonić już na długi czas sen i zorientować się w sytuacji. No to tak: jest w pokoju, na materacu, a obok leżały ubrania złożone w kostkę. Po całym domostwie kręciło się kilka źródeł energii, z czego kilka znał. Ostrożnie sięgnął ręką po ciuchy i przyjrzał im się. Zdecydowanie nie lubił butów, a te jeszcze były dość wysokie - jak na złość. No cóż, trzeba się ogarnąć.
Rozplątał warkocz kilkoma zgrabnymi ruchami i po przebraniu się w czyste, świeże ubranie kadeta usiadł po turecku na materacu wiążąc sobie długie kudły w ulubioną fryzurę. Przez ten czas zastanawiał się co powinien teraz zrobić. Potrenować? Odlecieć z Vegety? Zupełnie nie wiedział co z sobą począć. Dobrze, że niebawem usłyszał jak ktoś go woła, bo przynajmniej nie musiał się martwić o krótką przyszłość przed sobą. Przebrany młodzieniec wstał żywiej z ziemi i wolnym krokiem kierował się za skupiskiem Ki. Warkocz falował w tyle, do czasu kiedy Red stanął w progu drzwi i zobaczył także odświeżoną, weselszą April przy stole. Chwilowo bez Kuro, który zajmował się przyrządzaniem posiłku i roznoszeniem. Wizerunek jadalni przypominał ten, którą po raz pierwszy ujrzał u Kaede z gromadką dzieci. Zamurowało go na chwilę od scenki z przeszłości, ale ostatecznie wszedł wgłąb pomieszczenia, lecz nie zasiadł przy stole, tylko oparł się plecami o ścianę i wbił wzrok w ziemię. Nie miał wpojonych żadnych zachowań, poza tym krępował się w obecności tylu Saiyan i Half-Saiyanki, mimo że April przecież była jego przyjaciółką, a pozostali znajdowali się w innych pomieszczeniach. Dawno nie przebywał w tak licznym towarzystwie w jednym miejscu, nie licząc walkę z wrogiem. Już nawet miał wyjść z jadalni, ale powstrzymał go Kuro wręczając posiłek na talerzu. Zerknął na zawartość i próbował zgadnąć co to jest. Nigdy czegoś takiego nie jadł. Nie pachniało cukrem, kolory blade, cieplutkie, bo aż paruje. Nie chciał zrobić przykrości wojownikowi, że przygotował coś tak zmyślnego (nie wiedział jaka prostota tkwiła w tym wykonaniu) dla niego, a demon nie pożywia się czymś takim. Dlatego otworzył szeroko usta i zjadł jedną kromkę za jednym posiedzeniem i żuł w ciszy. Niestety nie czuł smaku, no ale czego się nie robi, by chociaż w ten sposób odwdzięczyć się za dach nad głową w chwili regeneracji Czerwonookiego. A czy dalej z nimi będzie mieszkać? Trudno mu powiedzieć, zachęta ze strony współgospodarza okazała się całkiem skuteczna, lecz nadal miał wiele wątpliwości.
Nawet najbardziej błahe.
>Okey. Tylko... co to są pieniądze?
Zapytał mrugając dwukrotnie oczyma i patrząc się na zakochaną parkę. Eh, nic nie wiedział o ludzkim życiu. Niby kiedyś Kaede pokazywała mu wioskę ludzi, lecz nie wspominała takiej nazwy ani razu. Nie potrzebował do tej pory czegoś takiego jak pieniądze, to nie musiał ich poznawać. Drugie spotkanie ze społecznością "człowieków" nie przebiegło po niczyjej myśli, tylko Tsufula i jego morderczych zapędów. Innej okazji na przyjrzenie się kulturze tych osobników nie miał. Teraz zabrał się za zlecenie Kuro, który coś chciał skombinować, w jakiś sposób. I z tyloma niewiadomymi i tak wyczuwał pewne atrakcje, dlatego nie odmówił.

[Post treningowy - ostatni]
Powrót do góry Go down
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 908
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Pią Lut 21, 2014 7:02 pm

Stracił poczucie czasu ślęcząc nad zapiskami w archaicznym komputerze i przeglądając księgi wielkości atlasów geograficznych. Ledwo zauważył kiedy Kuro przyniósł mu jedzenie. Odruchowo telekinezą posługując się zjadł porcję, ale nie zwracał uwagi na smak. W końcu znalazł mały zeszyt, mniejszy trochę od a 5, ale gruby i widać było, że był używany. Otworzył goi zaczął czytać od pierwszej strony, potem przeskakiwał o kilka i znów czytał. Pierwsze wpisy były z przed prawie stu lat, ale osoba pisząca te notatki robiła długie przerwy. W końcu Hikaru znalazł daty bardziej interesujące go. 81 lat temu. Oczywiście zazwyczaj w takich pamiętnikach, dziennikach czy innych tego typu zapiskach nie pisze się imienia i nazwiska autora. Przynajmniej tu na Vegecie. Mistic jednak wiedział czyja ręka napisała ten tekst. Tylko dwie osoby wiedziały o jego pobycie w tamtym czasie. Jedna już nie żyła, a drugą był oczywiście białowłosy. Kiedy upewnił się na sto procent w sytuacji zamknął dokument i schował wszystko na swoje miejsce. W komputerze wyczyścił wszystkie ślady jakie mógł zostawić i wyłączył go, po czym wrócił na górę.

Usłyszał młodocianych wojowników w kuchni i zerknął przechodząc. Rzucił brudne naczynie po obiedzie do zlewu pomagając sobie telekinezą by nie zbić nic i ruszył do gabinetu ojca Kury. Drzwi były zamknięte, ale Hikaru nie zdobył się na to by otworzyć. Osiemdziesiąt lat... Westchnął cicho i zawrócił do kuchni. Stanął w drzwiach, ale nie wszedł.

- To tyle. Skoro wszyscy zdrowi to chyba mogę wracać na Ziemię. Red, wracamy. To było jasne, że Hikaru nie pozwoli demonowi tu zostać. Wolał go mieć bliżej siebie niż dalej. Nie miał ochoty wracać na Vegetę zbyt szybko. Z drugiej strony czy demon o czarnych włosach będzie mógł być tutaj bezpieczniejszy ? To znaczy czy nie narobi syfu jak to bywało w przeszłości ? Może lepiej tu niż na Ziemi ? W końcu jeśli król się wkurzy to może go wyeliminować... a on wróci pewnie za kilkaset lat... jego rasa jest bardzo żywotna wbrew pozorom.
Powrót do góry Go down
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Sob Lut 22, 2014 10:40 am

Obudziła się chociaż sama nie wiedziała, czy aby na pewno tego chciała. Po tym śnie poczuła się zdecydowanie lepiej, nie wiedziała ile spała, no, ale nieważne. Musiała zacząć temat, ale jak kiedy? Hm... nie teraz. Jej obolałe ciało potrzebowało prysznicu. Teraz, natychmiast. Na szczęście Kuro czuł, czego jej potrzeba, zaprowadził ją do łazienki. Odczuwała na ciele jeszcze wyniki jej przemiany, była cała oblała. Prysznic zdecydowanie ją pobudził, czuła jak zimne stróżki wody krążą po całym jej ciele dając jej tym samym ukojenie. Wyszła i na wstępie ujrzała Reda, uśmiechnęła się. Miała wrażenie, jakby teraz wszyscy mieli stać się jedną, wspaniałą rodziną. Zasiadła nieśmiało za stołem i z ochotą zjadła ,,obiad’’. Była głodna i z każdym kęsem czuła to coraz bardziej.

- Pewnie zgadzam się, potrzeba jakiejś przygody, bo dawno nie czuło się tej adrenaliny. – zażartowała chichocząc, po czym spojrzała na demona. – Nie wiesz czym są pieniądze? A czym płaciłeś na Ziemi? Pieniądze jest to środek płatności... na przykład, ja Cię nie znam, Ty przychodzisz do mnie po coś do ubrania i akurat to Ci się spodobało, więc daję Tobie ubranie, a Ty mi pieniądze za to, oczywiście odpowiednią ilość i tak samo z innymi rzeczami, jedzeniem i tym podobnym.

- W ogóle Kuro musimy o czymś porozmawiać, no bo tak zauważyłam i sobie pomyślałam, że u was wszyscy są czyści, w sensie z czystego rodu, a ja jestem halfem… no i następuje tutaj zmieszanie krwi, nie wiem czy kiedyś byłby to dobry pomysł, pewnie u Ciebie woleliby żeby kiedyś Twoje dzieci były czyste... w ogóle co ja mówię... dzieci? – zaczerwieniła się cała od góry do dołu, nie wiedziała jak zacząć tą rozmowę, przez co wyszło jeszcze gorzej. Czuła pulsujące ciepło na swoich policzkach, spąsowiała. Na szczęście lub też nie, pojawił się Hikaru, który oznajmił, że bierze Reda ze sobą… co??????????????????????????????

- Mistrzu po pierwsze chciałam podziękować za uratowanie, gdyby nie Ty, byłoby z nami kiepsko. – powiedziała trochę nieśmiało, a chwilę potem dodała. – Niech Red zdecyduje, czy woli zostać, czy pójść. W końcu jest wolny, ma prawo wyboru, pomógł nam, więc powinien mieć chociaż głos w tej sprawie. A wtedy Ty mógłbyś nas czasem tutaj odwiedzać, wszyscy na pewno byliby zadowoleni z takiego obrotu spraw.

Nie wiedziała, czy Mistic bardzo zdenerwuje się jej słowami, no ale trudno. Nie chciała dać tak łatwo za wygraną. Po prostu obaj byli dla niej ważni i chciała ich mieć przy sobie, a teraz skoro wszystko dobrze się skończyło, czemu nie? Sama zastanawiała się, co będzie dalej. Nie ma już Tsufula, Braski, znaczy przynajmniej tutaj. Czyżby czekał już ich spokój do końca życia? Phi, co ona sobie myśli, na tej planecie to niemożliwe. Wszystko jak zwykle było trudne, ale niepotrzebnie teraz sobie tym głowę zawracała. I tak to jej nic nie pomoże, przecież nie potrafi przewidywać przeszłości… chyba, że ktoś się z niej zjawi i jej to powie, ale czy to w ogóle możliwe? To śmieszne, przecież nie da się przenieść z przeszłości. Oczekiwała w nerwach na decyzję przy okazji próbując się uspokoić, a raczej doprowadzić swoje ciało do użyteczności. Niby po tym śnie i prysznicu była zreperowana, ale ciągle miejscami czuła jak niektóre mięśnie trzęsą się jak galareta. Najbardziej jednak ciekawiło ją, po co im pieniądze, a raczej ich ilość. Domyślała się, że wcale nie chodziło o małą sumę, bo wtedy nie byłoby takiego planu, no i w końcu o co chodziło z tym, w sensie jak je zdobyć? Niestety na to musiała poczekać jeszcze chwilę.


Occ: Koniec treningu.

______________________

Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.


Prawdziwe oblicze April, Reda i Ósemki
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1057
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Sob Lut 22, 2014 8:19 pm

No tak pieniądze. To pytanie przypomniało mu, że Red jest totalnie z innej planety. I to dosłownie. Kiedy April zaczęła tłumaczyć demonowi co to są te pieniądze, Kuro poszedł do pokoju i po chwili wrócił kładąc przed Redem kilka monet i banknotów o niskich nominałach.

- Tak wyglądają pieniądze, to monety ze stopów różnych metali, a banknoty są papierowe. Są na każdej planecie, ale też na każdej inaczej wyglądają i maja inne wartości. Potrzebne są nam po to aby mieć wodę, jedzenie, ubrania, płacić nimi królowi podatek za to że możemy tu mieszkać. Teoretycznie to wygląda tak, że ileś set leci temu mieszkający tu saiyanie wspólnie, prawdopodobnie z rozporządzenia króla umówili się, co do wartości tych monet i banknotów. Z drugiej strony określa się też wartość danych przedmiotów, czy usług jakie ktoś może wykonać za te pieniądze. Usługi to czynności na przykład naprawa dachu, uszycie ubrania, upieczenie wyjątkowego ciastka. Uprzedzając Twoje kolejne pytanie, żeby zdobyć pieniądze albo trzeba posiadać jakiś wartościowy przedmiot i oczywiście znajdzie się ktoś kto będzie chciał ten przedmiot posiadać albo sprzedajesz swoją usługę, czyli taką czynność, którą potrafisz bardzo dobrze wykonać. Przykładowo Saiyanie słyną z umiejętności walki. Ta umiejętność jest usługą i dzięki niej aby mieć pieniądze pracują jako najemnicy w armiach na innych planetach albo jako ochroniarze dla bogaczy.


Oboje swoimi wyjaśnieniami jeszcze bardziej zagmatwali biednemu demonowi w głowie. Nadal wpychał w siebie drobne kawałki obiadu, był głodny jak wilk. Chwile później odezwała się April, a chłopaka zamurowało. Jak mogła przejmować się taką bzdurą, jak czystość krwi. Niemniej było widać, że dużo ją kosztuje ta szczerość. Na wzmiankę o dzieciach spłonął rumieńcem aż po czubki uszu, co oznaczało, że on też myślał o takiej ich wspólnej przyszłości. Położył rękę na jej dłoni.

- Ród z którego pochodzę ma dopiero 300 lat, więc w zasadzie jestem dopiero czwartym pokoleniem. To, ze mam czystą krew to po prostu zwykły przypadek. Gdyby obchodziła mnie czystość rasowa, to Reda by tu z nami nie było. Wyczuwasz Ki tutejszych mieszkańców? 90% z nich to halfi, albo ¼ Saiyanie. Kocham Cię i Twoja krew nie ma tu znaczenia. Martwisz się co powie mój ojciec? Nic nie powie Nie przeszkadzałoby mu to, nawet gdybyś była fioletowa, miała dwie głowy, czułki i trzy pary rąk. To mój wybór nie jego, a ja wybrałem jedyną najwspanialszą kobietą we wszechświecie. A dzieci .... najważniejsze aby były zdrowe.


Teraz by niemal purpurowy na twarzy. Gapił się w talerz skubiąc posiłek. Tym razem rozmowę przerwało pojawienie się Misticka. April zaczęła bronić Reda i miała rację ale Kuro postanowił być ostrzejszy. Teraz to on był na swoim terytorium i miał przewagę. Wstał, poszedł do April i ponownie złapał ją za rękę, co miało oznaczać, że jest za nią i od teraz grają w jednej drużynie. Spojrzał stanowczo na Hikaru.

- Zaproponowałem Redowi gościnę i może tu zostać ile będzie miał ochotę. Nikt go tu nie skrzywdzi. Poza tym jest przyjacielem April, więc należy do członków rodziny. Biorę za niego pełną odpowiedzialność.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Hikaru
Mistick Mod
Mistick Mod
avatar

Liczba postów : 908
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
72780/72780  (72780/72780)
Ki:
92610/92610  (92610/92610)
HP Pancerza:
7500/8000  (7500/8000)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Sob Lut 22, 2014 9:04 pm

Przysłuchiwał się rozmowie o pieniądzach, słyszał ją już idąc do kuchni. Chcieli zarabiać ? Ah.. jak bardzo zmieniło się życie od jego czasów i ucieczki z tej planety. Teraz to jednak nie miało znaczenia bo znów tego dnia poczuł opór i pretensje w głosie swoich uczniów. Twierdzili, że skoro demon przysłużył się w walce z tsufulem zasługiwał także na wakacje w wiosce. To jeszcze potrafił zdzierżyć, ale to co powiedział mentalnie Kuro... pierwszy raz od lat poczerwieniał ze złości na twarzy. Tego było już za dużo. Uderzył otwartą dłonią we framugę drzwi i wyrzucił z siebie swoje argumenty na tyle głośno by słychać było go w całym domu.
- Żaden demon nie będzie członkiem MOJEJ rodziny! A szczególnie nie ten, który rozwalił moje ciało uśmiercając mnie po morderczej walce o obronę Ziemi wykorzystując moją chwilową słabość! Ani mój syn, ani wnuk nie będą mi mówić, że może być inaczej! Nie ważne co zrobił dla tej popapranej Vegety! Gówno mnie obchodzi ta kupa piachu, ale rodzina to inna brocha. Fox miał oko, że mi Cię zostawił, wnuku. Ostatnie zdanie wypowiedział już ciszej i pewnie nie udałoby się go usłyszeć w całym domu, może jedynie bezpośrednio za przylegającymi ścianami do kuchni i w korytarzu. Szczególnie, że mistic stał w wejściu do kuchni.

W każdym razie wydało się. Mistic był ojcem Kurokary, a jego syn.. wnukiem białowłosego. Jak spojrzeć na całą trójkę to nie są do siebie zupełnie podobni. W dodatku teraz April mogła być spokojniejsza bo jak się okazuje, obaj nie byli tak bardzo czystej krwi jak mogli się spodziewać jeszcze do dzisiaj. Genetyka to zabawna nauka i pewnego rodzaju losowość genów silniejszych potrafi płatać psikusy. Widocznie Marika miała silniejszy zestaw genów niż Hikaru i dlatego ich dziecko miało czarne włosy i ogólnie więcej z sayana. Tak samo można było pokazać, że wieczna młodość jaką wojownik dostał od smoka nie jest przekazywana z ojca na syna i chyba.. chwała Dendemu za to. Kuro miał także sporo z pełnej krwi sayana, bo matkę miał pełnokrwistą i w sumie w ogóle nie widać w nim człowieka. Choć może.. fakt, że Kuro nie przepadał za walką mogło to sugerować.
-Znałem Twoją babcię ponad osiem dekad temu. Byłem w tej wiosce w tym czasie przez krótki czas. Teraz patrzył na młodą małpę całkiem nie zwracając uwagi na pozostałych. Złość mu powoli przechodziła, ale wgniecenie we framudze zostało.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Sob Lut 22, 2014 9:53 pm

Ah te pieniądze mogą namieszać w głowie! Próbował zrozumieć sens istnienia takiej formy transakcji, lecz sądząc po jego minie będzie musiał jeszcze raz w spokoju przemyśleć to i owo. Z każdym zdaniem czy to April czy Kuro rodziły się kolejne pytania. Widać było jak starali się wyjaśnić każde niuanse, aż młodzieniec zmusił się do siadu na krześle przy stole jadalnianym. Podpierał ręką głowę, bo puchła od natłoku informacji, jednak starał się rozumieć co mówią do niego. Dziwne panują tu zwyczaje: trzeba płacić pieniędzmi, by zyskać coś dla siebie; zdobywać je poprzez usługi lub handel; wymieniać na coś innego. A co do ubrania... Red nie kupował ciuchów, tylko nabywał przy absorpcji innych istot. Kąpał się z nimi w rzece, dlatego nie były aż tak brudne. Huh, co inna kultura, to inne obyczaje.
Nie miał zbyt wielkich wymagań jeśli chodzi o komfort życia, zważywszy iż nigdy nie miał domu. No, z jednym wyjątkiem - dawno temu miał kamienny dom na zboczu góry, którym był specjalnie ociosany gołymi rękoma głaz z dość dużą przestrzenią wewnątrz. Niestety, to było tak dawno, iż po pierwsze zapomniał gdzie się znajdował, a po drugie pewnie deszcze spłukały jego obecność, aż do gruntu. Tak czy inaczej spał gdzie popadnie, a jego dietą były słodycze, które sam tworzył po przemianie kwiecia czy kamieni na łakocie. Brzmiało o wiele prościej niż tutejsze życie.
Na szczęście Długowłosa ślicznotka zmieniła temat na taki, od którego zapaliły się jej i Kuro rumieńce na policzkach. Z zainteresowaniem przyglądał się i przysłuchiwał rozmowie. Najwyraźniej planowali być ze sobą na dobre i na złe, a w dodatku spłodzić dziecko jako owoc ich miłości. A może nie jedno... były tylko drobne kwestie co do czystości krwi, ale gdyby wiedzieli co planuje Reito i June, to byłby dopiero istny mezalians. Cóż z tego? Kochają się, i to jest najważniejsze. I zdrowie, jak słusznie zauważył "Być-Może-Przyszły-Tata". Oby im się powodziło jak najlepiej, a na pewno wydadzą potomstwo, które naprawi pewne sprawy na Vegecie. Lubił dzieci, ponieważ uważał je za przyszłość wszelkiej nacji, do tego były rozbrajająco szczere i chłonne wiedzy.
Ich sielankową dyskusję rozerwał na pół Mentor Szkoły Światła. Oznajmił powrót do domu, z dodatkowym pasażerem w postaci Reda. Ten od razu zmarszczył brwi zupełnie nie rozumiejąc dlaczego to powiedział. Na Ziemi ludzie są bardziej bezbronni od mieszkańców Vegety, powinien cieszyć się z tego, iż będzie mieć o jednego nicponia mniej do upilnowania. Najgorsze miało nadejść, kiedy zarówno Half-Saiyanka, jak i jej ukochany zaprotestowali. To nie sprawiedliwe! Zawsze musiał Hikaru psuć jego wizerunek wspomnieniami i wydarzeniami sprzed 300 lat?! Chce zostać, chce zostać, chce zostać tutaj z nimi! Na Ziemi nikt i nic na niego nie czeka, a tutaj liczą na jego wsparcie! Nareszcie mógł popchnąć swój życiorys o pewniejsze dni niż te wymyślane spontanicznie w samotności! Dlaczego Mistic chce mu odebrać tą szansę?! I dlaczego, gdy przychodzi do spotkania w cztery oczy czy ogólnie z Białowłosym, nie jest w stanie nic powiedzieć na swoją obronę? Tylko April i Kuro pospieszyli ze swoimi wyjaśnieniami i wolą... pozostawienia młodzieńcowi wyboru. Unikał skrzyżowania spojrzenia z dawnym wrogiem, a jednocześnie zrozumiał, że ktoś chciał dla niego dobrze. Chcieli uratować go od zdziczenia i zatracenia się w najbardziej prymitywnych instynktach. Nauczali, opowiadali o różnych intrygujących sprawach, no i oczywiście w walce byli bardzo skuteczni.
Ale najdziwniejsze jeszcze było przed nimi. Otóż okazało się, że Hikaru... jest dziadkiem Kuro. Od razu ocknął się Red i spoglądał to na jednego, to na drugiego osobnika szukając podobieństw. Jedyne co od razu rzucało mu się w oczy to ich upartość. Cóż, chyba nie powinien był tego usłyszeć, tylko zrodziły się kolejne dylematy. Najlepiej niech pogadają sobie w spokoju o wspólnych korzeniach, wszak są rodziną. Demon wstał od stolika i prostując się w kręgosłupie rzekł cicho na wychodnym:
>Pomogę Kuro i April "w tych pieniądzach", a potem zobaczymy.
Nie zatrzymując się wyszedł z pokoju i udał się na zewnątrz zamykając drzwi za sobą. Dom znajdował się na niewielkiej działce, ale znalazł dla siebie miejsce na werandzie z tyłu budynku, gdzie oparł się łokciami o balustradę. Że też tak to musiało się podziać... nie wiedział zupełnie o tym, że Hikaru był dziadkiem dla Kuro. To dlatego tyle razy przedstawiał wnukowi zły wizerunek demona, aby zniechęcić go do Reda i jego niestabilnej natury. Zmarkotniały patrzył się gdzieś przed siebie próbując znaleźć najlepsze rozwiązanie. Nie mógł od tak zostawić przyjaciół, nikogo innego nie miał. Zdążył się do nich przywiązać, a oni tyle dla niego robili. Zaprosili nawet pod wspólny dach, gdy planują mieć dzieci. Bronili go przed argumentami Misticka, który miał rację. Owszem, zabił go, lecz czy nie zyskał ostatecznie na swojej śmierci? W pewnym sensie powinien być wdzięczny młodzieńcowi za to, iż odrodził się o wiele twardszy i silniejszy niż przedtem. Eh, nieważne. Obiecał pomóc w zdobyciu kasy, to dotrzyma słowa. Może jak mu się powiedzie, Hikaru spojrzy na niego łaskawszym okiem? Wiadomo, iż to pikuś w porównaniu do tego co uczynił źle w całym swoim istnieniu, lecz... lecz... naprawdę starał się zmienić się na lepsze! Nie robił to tylko ze względu na innych, ale i na siebie! O wiele lepiej czuł się w towarzystwie tej uroczej parki wojowników niż w samotności! I zrobi wiele, by chociaż kilka dni poznawać najlepszych przyjaciół, jakich kiedykolwiek miał! Nie chce ich stracić, tak jak stracił KAEDE!
Położył się tułowiem na balustradzie z lekkim skrzypnięciem drewna i zmrużył oczy próbując się uspokoić. Nie wymaże przeszłości, musi kreować o wiele doskonalszą przyszłość. Najlepiej z kimś, a nie samemu.

+20% HP i KI, zapomniałam w poprzednim poście dopisać
Powrót do góry Go down
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Pon Lut 24, 2014 12:19 pm

April śmiała się trochę z sytuacji, gdy Kuro przyniósł pieniądze i jeszcze dokładniej zaczął je opisywać. Dziwnie się czuła, ona od zawsze wiedziała czym są te monety, czy banknoty i opisywanie ich było stosunkowo nowym i dziwacznym przeżyciem. Słowa mężczyzny dotyczące jej rasowej czystości zdecydowanie ją pokrzepiły. Czuła się z tym trochę lepiej, chociaż i tak trochę jej doskwierało. Jedząc nie mogła opanować się od śniegu, gdy ten wspomniał o dwóch głowach i czółkach.

- Wtedy nie byłabym taka ładna. – wyszczerzyła się. Od zawsze zdawała sobie sprawę ze swoich autorów. W chwilę potem obronił Reda, ale to co stało się potem całkowicie ją zaskoczyło. Chociaż w sumie to za małe słowo żeby opisać jej zdumienie, zdziwienie. Szok! Żaden demon nie będzie członkiem MOJEJ rodziny! A szczególnie nie ten, który rozwalił moje ciało uśmiercając mnie po morderczej walce o obronę Ziemi wykorzystując moją chwilową słabość! Ani mój syn, ani wnuk nie będą mi mówić, że może być inaczej! Nie ważne co zrobił dla tej popapranej Vegety! Gówno mnie obchodzi ta kupa piachu, ale rodzina to inna brocha. Fox miał oko, że mi Cię zostawił, wnuku. Coooo? Czy to jest w ogóle możliwe? Te słowa ciągle dźwięczały jej w uszach. Wstała na początku i otworzyła buzię, po czym usiadła. Wszyscy byli w podobnym amoku. Co zrobić? Red zrobił najrozsądniej, ogłosił, że zostaje i wyszedł. Też powinna tak zrobić. Zerknęła na mężczyzn, nie mogła się powstrzymać od wtrąceniu swoich trzech groszy.

- Czemu Kuro o tym nie wie? Albo jego ojciec? Czyżbyś zostawił jego babcię od tak dla ratowania Ziemi? Najpierw ratuje się swoją rodzinę, to są chyba priorytety. Czemu ich wcześniej nie odnalazłeś? Tylko dopiero teraz? Kiedy nawet nie masz szansy porozmawiania z nią. Wiem, że teraz mi powiesz, że jestem młoda, nic nie rozumiem, głupia i tym podobne, ale to w tym momencie jest odwrotnie. Zresztą nie będę się wtrącać. Nie moja sprawa, jednak wydaje mi się, że każdy ustala jakieś ważne rzeczy dla siebie. Może nie będę wielkim wojownikiem, ale będę szczęśliwa z mężczyzną u mojego boku, a to jest zdecydowanie ważniejsze dla mnie. Jeżeli kiedykolwiek ułożysz cudze dobro nad moim to wiedz Kuro, że więcej nie zobaczysz mnie. To ja mam być dla Ciebie najważniejsza, a jeżeli nie jesteś na to gotowy, to powiedz mi to. Nie nakazuję Ci teraz, ale chcę to usłyszeć, nasze drogi wtedy się rozejdą, kocham Cię bardzo, ale nie pozwolę, aby ktoś był ważniejszy ode mnie. A teraz zostawiam was, powiedziałam co chciałam, a Wy macie sobie dużo do pogadania. Pieniądze pomogę Ci znaleźć, będziesz wiedział gdzie mnie szukać. Dziękuję Ci mistrzu za wszystko, mam nadzieję, że i tak będziesz mógł mnie odwiedzać, gdziekolwiek będę. Mimo wszystko nadal nim jesteś dla mnie – nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź również opuściła pomieszczenie jak i dom. Po drodze minęła demona, ale nie chciała mu przeszkadzać, zresztą ona też była w lekkiej rozterce, udała się zdecydowanie dalej, aby usiąść i pomyśleć. Czuła się już zdecydowanie lepiej pod względem zdrowotnym, ale nie to ją teraz nękało, tylko to, co postanowi chłopak. Ale to już jest jego decyzja, ona nie zamierza w to ingerować, ale tak jak powiedziała, zrobi. Jeżeli kiedykolwiek on postawi cudze życie, dobro, szczęście nad własnym, nigdy więcej jej nie zobaczy, jeżeli uda jej się przeżyć. Poradzi sobie sama. Usiadła i pomyślała o June i Rei’u. Ciekawe, co się z nimi teraz dzieje, czy są szczęśliwi, miała nadzieję, że tak.

______________________

Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.


Prawdziwe oblicze April, Reda i Ósemki
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1057
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Pon Lut 24, 2014 9:55 pm

Kuro poczuł jakby ktoś usunął mu grunt pod nogami. Czas stanął w miejscu, a świat chyba właśnie z niego zakpił. Puścił rękę April i opadł bezwładnie na krzesło. Informacja nie mieściła mu się w głowie. To nie mogło być możliwe, jakim cudem? Patrzył na Mistika szeroko otwartymi oczyma. Szczęka mu opaść nie mogła z powodu opatrunku. Oniemiał z zaskoczenia i przerażenia. Nie miał pojęcia co zrobić i jak to zinterpretować. Co za koszmarny dzień.

Z amoku wyrwał go głos halfki. No tak miała rację, przez 80 lat nie zainteresował się nimi, nie chciał się zainteresować, nie wiedział? Do kuchni wszedł jego ojciec zapalając papierosa. Palił kiedy się denerwował, czyli prawie zawsze. Nie odzywał się tylko przysłuchiwał rozmowie. Załamał się jeszcze bardziej po kolejnych słowach halfki. Stanęła przeciw niemu, w takiej chwili. On ją zawsze wspiera i pokazywał, że niezależnie od wszystkiego jest po jej stronie. Teraz kiedy ją potrzebował zostawiła go z tym wszystkim samego. Tak nie powinno być. Ojciec ani nie stawał po jego stronie, ani przeciw. Serce waliło mu jak młot, a cisza wisząca w powietrzu ciążyła. Z drugiej strony April miała rację. W jego życiu nie powinno być ważniejszej osoby niż ona. To takie niepisane prawo miedzy dwiema wspólnie żyjącymi i kochającymi się osobami. Rodzina, obowiązek, honor, rodzina, obowiązek .... Co om zrobić? Rodzina ...Czas aby zachował się jak mężczyzna.
Wstał, zacisnął pieści i stanął przed dwójką mężczyzn zmarszczywszy brwi. Skoncentrował się, tak aby zarówno Red, jak i April usłyszeli jego odpowiedź.

- Ta kupa piachu to mój dom! Dla odmiany gówno mnie obchodzi to, co stanie się z Ziemią!
Poza tym planuję założyć SWOJĄ rodzinę, gdzie znajdzie się miejsce zarówno dla June oraz Reda i nie obchodzi mnie, czy Ci się to podoba czy nie.


To o Ziemi było lekkim blefem, ale wkurzył go komentarz Mistika odnośnie Vegety. Zresztą sam przyczynił się do tego, że Kuro nie przepada za niebieska planetą. Wyszedł z pomieszczenia drżąc cały z nerwów. Od jakiegoś czasu zauważał pewne podobieństwa miedzy ojcem, a Hikaru, chociaż było też sporo różnic. Niemniej to, co ich szczególnie łączyło to był ten niesamowity spokój w energii. Kuro choćby nie wiem ile razy pokłócił się z ojcem to wiedział, że ten zawsze czeka na niego w domu i pomoże. Wyszedł na werandę i stał gapiąc się w przestrzeń, nie wiedział co teraz zrobić. Serce dalej waliło jak młot. No odwagi Kuro. Poszedł do April i usiadł obok na stopniu. Milczeli, nie wiedział jak zacząć rozmowę. Patrzył na chałupinki stojące nieopodal, życie tych ludzi jest dla niego ważne.

- Dawno nie widziałem zachodu słońca na Vegecie. – zaczął, żeby zagaić rozmowę. April ja też bardzo Cię kocham, zrobiłbym dla ciebie wszystko i nie będzie w moim życiu nikt ważniejszy od Ciebie, obiecuję. A czy ja będę ważny dla ciebie?

W duchu pomodli się, aby paskudne życie nie wystawiło go na próbę przy tej obietnicy.  Znowu ich chwilę ktoś przerwał. Tym razem był to Kurokara, który wyszedł na ganek i popatrzył na zgromadzonych. Trzymał oś w reku, jakiś mały wygięty kawałek plastiku.

- Słyszałem kawałki waszych rozmów. Ty jesteś Red tak? Straszna chudzina z Ciebie. Zwrócił się do demona i podszedł w jego stronę trzymając ów dziwny przedmiot. Przetestowałbyś dla mnie pewien mały wynalazek? To urządzenie będzie powodować zakłócenia w odbiorze twojej Ki, przez co trudno będzie zorientować się jakie rasy jesteś przedstawicielem. Będziesz mógł latać i używać energii Ki ale tylko do pewnego pułapu, bo urządzenie nie jest jeszcze doskonałe.

Uśmiechnął się i założył urządzonko Redowi za uchem, po czym zakrył je kępką włosów. Nic nie było widać ale Red zyskał większą wolność. Podszedł i przykucnął za plecami April i Kuro.

- To wstrętne chłopaczysko poważnie wpadło Ci w oko?  A jednak sprawdza się powiedzenie, że każda potwora znajdzie swojego adoratora. – Te złośliwe komentarze były o Kuro. Saiyan już przywykł do żartów ojca i udał, że robi obrażoną minę.  – Radziłbym Ci najpierw lepiej go poznać. Jak jesteś zainteresowana, to mam w zanadrzu kilka kompromitujących fotek i historyjek z jego życia. W końcu potrzebujesz na niego haka.– zachichotał, a Kuro obraził się na poważnie. Wiedział, że ojciec jest w stanie to zrobić.

- Nie martwcie się o Hikaru, zaraz z nim poważnie porozmawiam. Wstał i nim zamknęły się za nim drzwi. No to tatuśku, powiedz, co Cię zatrzymywało przez te 80 lat.

OOC:
Koniec treningu
- April, Hik, Red jak macie ochotę to odpiszcie, już nie będziemy się bawić w szukanie tych pieniędzy jedziemy ze Skipem.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 604
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Sro Lut 26, 2014 10:35 pm

Mentalny sms do Reda:
Powrót do góry Go down
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Czw Lut 27, 2014 12:35 pm

- Jesteś dla mnie ważny. Jesteś i będziesz, nie chce, aby to się zmieniło, ale nie chcę też być jak Twoja babcia, jeżeli myślimy o sobie poważnie, to musi być odzwierciedlone z obu stron. Nie to, że nie obchodzi mnie los Ziemi, ale nie chcę żebyś mnie kiedyś dla niej zostawił, żebyś musiał wybierać i naszych synów będę wychowywać sama, bo Ciebie nie będzie obok.

2 lata później od wydarzeń z Tsufulem(obecnie)…

- Gdzie mnie zabierasz? Wiesz, że nie znoszę niespodzianek! Czasami jesteś straszny i nie do wytrzymania! To wszystko jest takie dziwne… zabieraj mi tą przepaskę, bo zaraz zagram nieuczciwie! – w momencie powiedzenia tych dwóch słów swobodnie mogła już patrzeć na świat. Wysoka, błękitnooka dziewczyna stała na skarpie, jej długie, kruczoczarne włosy opadały do pasa, przy tym miała ogromną kitę. Próbowała się rozejrzeć o co w tym wszystkim chodziło, urosła, niewiele, ale zawsze coś. Jedyne co można powiedzieć spoważniała i stała się bardziej kobieca niż dziewczęca. Nie miała już przyjemnego wyrazu twarzy, była sroga. Jej szyję oplatał naszyjnik z łezką. – Jesteś niesamowity. Kocham Cię głuptasie.

Uśmiechnęła się i złapała go za rękę, razem usiedli obserwować niebo. Lubiła tą beztroskę, która otaczała się w tym momencie.

2 lata wcześniej…

Red został, Red został, jej serce skakało aż z radości razem z nią. Była wdzięczna Kuro, bo demon był dla niej ważny i cieszyła się z tego faktu. Nie wiedzieli, co będą robić, ale to nieważne, najważniejszą informacją było to, że został! Zerknęła na niego i rzuciła mu się na szyję z radości.

- Przyjaźń jest wspaniała w każdym sensie! – wykrzyknęła nawet nie kryjąc nigdzie swojego zadowolenia z obrotu spraw.

1,5 roku wcześniej

- Raziel! Wiem, że strasznie z tym zwlekałam, ale to chyba należy do Ciebie, strasznie jest mi przykro z powodu Colina... chciałabym teraz rzecz, że spełniłam obietnicy, że nie będę musiała tego oddawać Evie, bo żyjesz, ale sam rozumiesz. Mam nadzieję, że będę miała okazję go poznać był naprawdę wielkim wojownikiem, tak jak Ty. – wręczyła mu do ręki naszyjnik, który wciąż nosiła ze względu na szacunek do wszystkiego co miało miejsce w tym momencie. Czuła, że oddanie go jakby ją obciążało i mogła próbować zapomnieć. Żeby poczuć się trochę lepiej uśmiechnęła się do Vivian. W końcu po tym wszystkim oboje ich odwiedzali, a ona miała dobre kontakty. Tragedia zdecydowanie zbliża wszystkich do siebie.

***

Chciała to zrobić od samego początku , odwiedzić rodzinny dom. Żeby ta sytuacja mogła w ogóle zaistnieć, April musiała zrobić parę kroków. Wiedziała, że musi udać się kawałek drogi stąd, kochała Kuro i Reda, ale chciała zrobić to sama, bez nikogo. W zasadzie sama nie wiedziała, co zastanie. Z łóżka zwlekła się bardzo wcześnie, równocześnie musiała być cicho, aby nikogo nie obudzić, nawet nie jedząc nic wymknęła się wyciszając energię do totalnego zera. Jakie szczęście, że Kuro ją tego nauczył, nie wie, jak inaczej by to zrobiła... musiała lecieć powoli, nie chciała, aby ktokolwiek ze znajomych osób wyczuł jej energię. Długo trwało zanim dotarła na miejsce, była to pseudo wieś obsadzona gdzieś na drugim końcu Vegety. Parę, ładnych godzin zajął jej lot. Zatrzymała się i rozejrzała, myślała, że będzie tutaj pusto, jednak życie tętniło. Niewielkie, ale było. Nikt jednak z osób nie należał do jej rodziny, tego była pewna. Nie licząc tego, że była halfką, jej rodzina była miała już parę pokoleń i oczywiście liczyła się dla nich czystość, czyżby się stąd wynieśli? Albo to może ona, tylko nie pamięta ich? W końcu była tutaj tyle lat temu. Bez wahania zauważyła swój dom, był oddalony trochę bardziej od innych, zaniedbany, widać było, że nikt w nim nie przebywał. Otworzyła drzwi i w jej oku aż zakręciła się łezka na wspomnienia wszystkiego. Ku jej totalnemu zaskoczeniu o ścianę stał oparty wielki miecz, a na nim zawieszony rodowy naszyjnik w kształcie łzy- Namida. Jakby tego było mało na tym wszystkim miała napisany list zaadresowany do niej. Podniosła go z zaciekawieniem i zaczęła czytać.

Wiedziałem, że kiedyś się tutaj zjawisz i znajdziesz to. Daje Ci to, bo gdy staniesz kiedyś ze mną na walkę na śmierć i życie musisz być godna naszego rodu. Pamiętasz ten miecz? Nie dosyć, że jest on pamiątką rodzinną, to walczyłaś nim wtedy na turnieju, wtedy nie byłaś gotowa. Zbyt słaba dla mnie, pamiętaj, fakt, że mnie nie ma na tej planecie nie oznacza, że gdy będziesz silniejsza, to Cię nie odnajdę i stoczymy pojedynek. D

Zgniotła kartkę w dłoni i włożyła ją do kieszeni, naszyjnik założyła, a miecz wzięła. I odleciała powrotem. Gdy tylko dotarła widziała minę Kuro, zwłaszcza, że nie przyleciała sama, a z dodatkiem. Nie wiele czekając tylko dziewczyna rzuciła.

- Opowiem Ci wszystko, jak mnie nauczysz techniki. – mówiła spokojnie, ale bardzo stanowczo. On tylko kiwnął głową i wytłumaczył jej co ma robić. Telekinesis, tego postanowił ją nauczyć. Zapewne był bardzie ciekawy, co się stało, gdyż od razu przeszedł do tłumaczenia. Czarnowłosa jak nigdy bardzo posłusznie wykonywała wszystko, co powiedział. Próbowała skupić swoją energię przez w taki sposób, aby cokolwiek mogła przenieść. Było to bardzo mozolne i totalnie nie dające na samym początku rezultatów. Jednak z czasem wraz z dogłębnym tłumaczeniem i totalnym skupieniem trening dawał jakieś rezultaty. Kuro był naprawdę dobrym nauczycielem, po kilku godzinach trudu w końcu jej się udało. Red cały czas przyglądał im się w tym momencie w ciszy, a może skupiał energię? Opowiedziała im wszystko co się wydarzyło, pominęła jednak fakt listu i co w nim było.

1 rok wcześniej

- Reeed, co robię źle, że to nie chce wyrosnąć? Przecież podlewałam to parę razy dziennie, byłeś na Ziemi powinieneś mi pomóc, czuję się jak ostatnia fajtłapa- powiedziała ciągnąć go za rękę, demon jak zwykle spokojny spojrzał to na nią, to na roślinę, która nawet nie chciała się pokazać. April chciała mieć ogródek, taki jak na Ziemi, chciała się dokładnie tak samo poczuć.
- Hm... może za dużo podlewasz? Nigdy nic nie sadziłem... - powiedział, a ta się tylko zaśmiała i razem wrócili do swojego zajęcia, pomimo, że demon był milczący, to ona doskonale rozumiała się z nim bez słów, nie musiał w ogóle się wypowiadać na żaden temat. Wszystko było wiadome.

***

Zamachnęła się z całej siły wielkim mieczem, ale to nic nie dało. Cholera jasna! A już było blisko? Wzrokiem ciągle go szukała, gdy nagle poczuła delikatnie ukucie od strony odcinku lędźwiowego. Znowu to on trafił ją pierwszy. Zerknęła na Hikaru, aż w końcu się obróciła. Pomagał jej z mieczem, ale skutki jej treningu na razie nie były zbyt wielkie, pomimo, że robił to już od pół roku, a ona zwiększyła swoją szybkość i siłę dzięki temu. Będąc na pierwszej przemianie, jej złote włosy upięte w kok totalnie jej nie przeszkadzały, a dziewczyna bardzo szybko odleciała kawałeczek dalej przygotowując się do dalszej kontry. Nie mogła używać tylko zmysłu wzroku. Pamiętała jedną z pierwszych lekcji, kiedy to on związał jej oczy szarfą i dał do ręki zwykły patyk i kazał go atakować czując, nie widząc. Potem dostała do ręki miecz, który ledwo utrzymała, teraz nie miała już większych problemów nawet z manewrowaniem nim, jednak ciągle była daleka od dotknięcia nim Misticka. Nie odzywała się jednak, nie wchodziła w żadną pyskówkę, czy grę słowną. Po prostu próbowała do skutku, nawet jeżeli to nie miało sensu teraz, w przyszłości na pewno się to zmieni. Nauczyła się, że wszystko co do tej pory robiło przydało się jej, może nie w teraźniejszości. Każda nabyta umiejętność była dla niej czymś cennym.

Pół roku wcześniej

Odchyliła swoje ręce do tyłu, była już naprawdę zmęczona. Trenowała cały dzień bez przerwy, a na dodatek nie było żadnych efektów. Po jej ciele lały się już porządne stróżki potu, a ona wyglądała jakby przeżyła co najmniej jakąś wojnę, nie miała totalnie siły. Jej kostium był cały podarty, a ona ledwo trzymała się na nogach. Ale przyrzekała sobie, że nie opuści tego miejsca dopóki tego nie opanuje. Szybko złożyła je do przodu wystrzeliwując pocisk. Nie miał jednak on odpowiedniej siły, a ona upadła już na ziemię totalnie nic nie widząc. Jedynie usłyszała, jak Red głośno ją wołał.
Obudziła się parę dni później, totalnie wypoczęta i nowo narodzona. Nie wiedziała ile spała, nikogo nie było przy niej. Wstała z łóżka i zaczęła się przeciągać. Może minęła jedna noc? Może dwie? Nie miała pojęcia, że to było aż cztery dni. Wyszła na dwór i poczuła świeże powietrze, które natychmiast mobilizowały ją do dalszej próby. Odleciała trochę dalej, zamieniła się w ssj i dokładnie wykonała całą procedurę krzycząc Final Flash. Tym razem była przekonana, że jej się udało. Siła rażenia aż przesunęła ją sporo do tyłu. Nagle znikąd pojawił się demon z Kuro.

- Tym razem to naprawdę Ci się udało, ale nie przemęczaj się, spałaś całe cztery dni, chyba nie chcesz tego powtórzyć? – czarnowłosy miał bardzo poważną minę, gdy to mówił.

Chwila obecna

Pociągnęła go za rękę. Powinni już wrócić z tego romantycznego spaceru, bo Red na pewno zastanawia się, co się z nimi w tym momencie dzieje. Kobieta o ponętnych kształtach delikatnie się uśmiechnęła, co zdarzało jej się już coraz rzadziej. Stała się poważna i ewoluowała, zdecydowanie się zmieniła…


Occ: Skiip! Kokoko A więc tak, post skipowy trochę inny niż wszyscy mieli, ale mam nadzieję, że do akceptu się nada. Dwie sesje treningowe czyli po 60 punktów =120 dodam przy następnym treningu(w sensie napiszę, że mam je dodać)+ 2 techniki= Final Flash oraz Telekinese, które nauczyłam się od Kuro + zdobycie miecza i trenowanie nim z Hikaru. No i oczywiście przyjaźń z Ósemką, Razielem. Uściśnienia relacji z Kuro, Redem oraz Hikaru.

______________________

Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.


Prawdziwe oblicze April, Reda i Ósemki
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1057
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Czw Lut 27, 2014 9:51 pm

Po trudnej rozmowie Kuro oprowadził ich po wiosce. W nocy wymknęli się z domu przez okna w dachu pokoju chłopców. Nic nie mówiąc zabrał w ich do miasta, gdzie niemalże tarzając się w piachu zdobyli nawet niewielka fortunę rozsypana pod kilkoma budynkami. To było jego stałe źródło dochodu.  Wystarczyło dobrze pomyśleć, w takich miejscach jak pub czy burdel pieniądze często opadały na podłogę, a przez szczeliny w drewnianej podłogi spadały na ziemię pod budynek. Wystarczyło tylko po cichu pogrzebać w ziemi i je pozbierać. Łup podzielili potem na trzy równe części. Wracając zahaczyli jeszcze o ruiny północnego miasta. W ferworze walki zostawi tam swój tobołek ze skarbami i pamiątkami.

Pierwsze kilka dni spędził w łóżku. Szczęka i popękane żebra dawały mu się ostro we znaki, podczas gdy Hikaru ćwiczył z April. Było słychać wyraźny szczęk metalu o metal. Pewnego dnia halfka zniknęła na parę godzin i wróciła z olbrzymim ostrzem na plecach. Kuro nie pytał. Za to w tym czasie Red trochę się nudził, więc Saiyan wyjaśniał mu to i owo oraz opowiadał historię Vegety. Okazało się, że demon nie umie ani czytać ani i pisać i chłopak postanowił to zmienić. Skoro oboje nie mieli co robić, a Kuro było wszystko jedno czy leży, czy siedzi. Spokojnie i powoli zaznajamiał Reda z alfabetem. Demon szybko tracił cierpliwość i rozpraszał się ale Kuro się nie zrażał tylko robił przerwę, był cierpliwy. Z niekłamaną radością patrzył, jak Red pękając z dumy chwalił się April czego się nauczył, a i ona ciszyła się z jego osiągnięć. Kuro już pogodził się z ich przyjaźnią i entuzjastycznymi reakcjami halfki kierowanymi w stronę demona.

Kiedy Hikaru wrócił na Ziemię, zakwaterowali Reda w pokoju gościnnym za ścianą. Demon mógł trochę odsapnąć od ich towarzystwa. Zresztą po domu mógł chodzić ubrany jak mu się żywnie podoba ale wyjść musiał w stroju mieszkańców czerwonej planety. Nie mógł odstawać. Pierwsza zasada Vegety, której musiał się nauczyć: „Jesteś inny – musisz zginąć”. Czasem Red znikał na długie godziny, zaszywając się w górach. Dawali mu spokój, wiedząc jak lubi samotność i doskwiera mu mieszkanie w takim otoczeniu. Było nie było, kiedy dzieci z wioski odkryły jego cudowna umiejętność zamieniania wszystko w słodycze, biedny demon nie mógł się od nich opędzić. W trójkę co dwa tygodnie polowali na pustynne robale dla ich mięsa, dzięki czemu mieszkańcy mogli trochę grosza oszczędzić. O dziwo populacja robali specjalnie sie nie zmniejszała ale dzięki temu unikały wioski jej okolic.
Czasem April lub Kuro ratowali go z opresji, kiedy widzieli, że otoczony piszczącymi małymi małpkami zaraz eksploduje. Niemniej chłopak starał się zbliżyć demona do społeczności ale spokojnie i powoli na warunkach Reda. Demon pomagał mu w pracach ręcznych, które przez kilka miesięcy nieobecności Saiyana się nawarstwili.  Kuro wszystko mu pokazywał i wyjaśniał – po co, jak i dlaczego tak się robi. We dwóch praca szła sprawniej, a April czasem przynosiła im pyszności na drugie śniadanie. Kuro też czasem zajmował się dziećmi z wioski, nie miał takiego obowiązku ale dzieci jak dzieci garnęły się do niego, bo był jedną z niewielu osób, która się nimi interesowała. Jak miał wolną chwilę też się z nimi pobawił. Przynajmniej April mogła ocenić jego przyszłe umiejętności rodzicielskie. W efekcie czego raz wylądowali z Redem na przyjęciu dla lalek popijając niewidzialną herbatkę z plastikowych filiżanek i udając, że smakują im plastikowe ciastka. Kuro zaczął się prażnie zastanawiać, co zrobi jak kiedyś urodzi mu się córka, z chłopakiem to wiadomo jak sobie poradzić.

Ich związek miał swoje wzloty i upadki, każde z nich musiało nauczyć się żyć z drugą osobą. Red mógł obserwować i nabywać wiedzy, czym skomplikowanym jest związek, może i on kiedyś znajdzie swoją drugą połowę. Musieli się dotrzeć. Zbiegiem czasu przyszła pora na odnowienie ich wspólnego gniazdka. Kuro było ciężko z początku. Od 19 lat dzielił ten pokój z bratem, tęsknił za nim, co April nie raz miała okazję usłyszeć kiedy przezywał jego śmierć we śnie, a potem budzi się z  krzykiem zlany zimnym potem. Powoli dziewczyna wspierała go w przezywaniu żałoby. Dawała mu czas aby spakował rzeczy brata do pudeł i znalazł im miejsce w piwnicy. Czasem lubi tam przesiadywać przez kilak godzin i przeglądać jego rzeczy. Niemniej przyszedł czas na mały remont. Kuro wymienił skrzypiące deski w podłodze, był robotny. Kiedy April wybrała kolor ścian przyszedł czas na malowanie. W towarzystwie Reda, Raza i Vivian robota tak palia im się w rękach, że wszystko poza ścianami, czyli „domorośli malarze’ było pokryte farbą. Vivian i Raziel wpadali do wioski od czasu do czasu, dziewczyny zaprzyjaźniły się ze sobą, a czasem w piątkę trenowali. Czyli w efekcie wszyscy rzucali się na najsilniejszego.

Kilka tygodni po powrocie na Vegetę chłopak postanowił zrobić użytek ze swojej zaoszczędzonej części pieniędzy. Mógł zrealizować po części swoje marzenie. April i Red też się dołożyli. Nieopodal domu sami, własnoręcznie wybudowali niewielki domek, dzięki temu, że ojciec jego byłej dziewczyny zajmował się handlem z Ziemi oraz pozostałych planet sprowadzili wiele odmian ziół. Założył zielarnie, a w zasadzie wspólnie założyli i pracowali tam w trójkę. Dokupili ksiązki i uczyli się wspólnie o właściwościach ziół, jak je łączyć, w jakich proporcjach pomagają na co i jak je mieszać aby zrobić proste leki. Kuro jako jedyny w wiosce posiadał najszerszą wiedzę medyczną niestety tylko zaczerpniętą z książek, a z powodu braku funduszy czasem aby opatrzyć poważniejsze rany musiał znieczulać dziecko alkoholem pomieszanym z sokiem wiśniowym. Zresztą April często mu towarzyszyła i pomagała. W takich chwilach wspominał, jak był mały i towarzyszył mamie.  Dzięki dodatkowym funduszom z ziół mogli odłożyć na remont pokoju, a potem i April zaciągnęła ich do remontu całego domu. Matka Kuro zaginęła jakieś 8 lat wcześniej i w domku widać było brak kobiecej ręki. Było czysto, ale nie tak jakby to zrobiła kobieta. Halfka, wielki duch w małym ciele pogoniła demona i Saiyana i do pracy.

Pracy było od rana do wieczora. Kuro załatwiał prace na rzecz mieszkańców, potem wspólnie pracował z April lub Redem w zielarni, trenował z nimi. W tym wszystkim mieli z halfką czasem mało czasu dla siebie i wieczorem padali zmęczeni. Na Vegecie też raczej nie było wiele rozrywek. Cichaczem zbierał i odkładał pieniądze na pierścionek zaręczynowy. Ostatnio walczyli ze sobą o jego bródkę. April skarżyła się, ze ja drapie i chciała, aby ja zgolił. Natomiast Kuro bardzo się podobała i czuł się z nią bardziej męski. Walczyli ze sobą kilak tygodni, w końcu sprytna halfka zrobiła się tak nietykalska, że musiał się poddać i ją zgolić. Kochał April ale poważnie przebolał stratę zarostu.

Zgodnie ze złożoną Tsufulowi obietnicą poszukiwał wszelkich informacji o tej rasie. W sadzie miał tyle informacji na ile dostęp miała ranga ojca. Niewiele ale przynajmniej po części poznał ich historię i zrozumiał powody, jakie kierowały królem. Przeżył wystarczająco fakt, że musiał go zabić. Zrobił nawet symboliczny grób.

Co jakiś czas na Vegecie pojawiał się Hikaru i zabierał ich na treningi. Kuro nie wiedział jak ma traktować Mistika ale powoli oswajał się ze swoim nowym krewnym i skracał dystans. Pod koniec dnia treningowego przeważnie kończył z twarzą w piachu ze zmęczenia i obity jak śliwka. Za to ciekawe dawał mu zadania i dylematy, a potem szarpał się z Kuro, który rwał się do pomocy.
Pilnował treningów, długo zajęło mu przyzwyczajanie się do SSJ 2, trenował też z April i pomagał się jej uczyć technik. Raz opanowywali i szlifowali telekinezę. W obecności Hikaru szlifował wersję paraliżującą telekinezy z początku wymagała od niego sporego skupienia, a Hikaru – jako manekin treningowy nie ułatwiał mu zdania. Tym bardziej, ze ta technika wymagała używania idealnych proporcji Ki.
W samotności ćwiczył technikę wirującego dysku, którą podpatrzył u Vivian, kiedy ucięła nią ogon trenera w karcerze. Ta niebezpieczna technika dawała wiele zabawy. Nie raz dyski wymknęły mu się z rąk przecinając bez problemu drzewa w skalnym lesie. Bawił się rozmiarem i prędkością, ćwiczył kontrolę nad lotem dysków
Specjalnie wybrał to miejsce, aby łatwiej śledzić postępy oraz trudności.  

Przez te dwa lata życie upływało im spokojnie i na ciężkiej pracy.

OOC:
Skip
Technika Kienzan - 14 oraz Telekineza paraliżująca - 3 z Hikiem


Ostatnio zmieniony przez Kuro dnia Nie Mar 16, 2014 8:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Pią Lut 28, 2014 4:41 pm

I tak jak tuż po pierwszej gościnie w domostwie Kurokary, tak teraz stał oparty o balustradę, ale tym razem spoglądał na okazałą szklarnię, w której życie toczyło się zupełnie innym biegiem niż na czerwonych piaskach Vegety. Te dwa lata nie mógł określić inaczej jak naprawdę udane, rozwojowe, kształcące, zapoznawcze. A takie miał obawy, że zagości tylko na kilka dni, ha! Ale i tak miał wrażenie, że wszystko przebiegło zbyt szybko.
Jedno było niezmienne - nigdy się nie uśmiechnął. Nie dlatego, że nie było ku temu okazji, lecz mimo wielu dobrych uczynków wciąż miał głęboką zadrę w sercu, która zagoić się nie potrafiła. To ona sprawiała, iż nawet na widok dzieci i ich psotnych min nie umiał się uśmiać. Opierając się jednym łokciem o barierki werandy wystawił drugą nieco przed siebie, a na palcu wskazującym zjawił się czarny motyl z jego energii. Zupełnie skąpany w czerni. Trzepocząc skrzydełkami drżał w smutnym tonie aż rozpłynął się. Młodzieniec zmrużył oczy i zadumał się na chwilę, by po kilku minutach odwrócić się na pięcie i ruszyć do pokoju Kury. Nie było ich obecnie wewnątrz, pracowali by utrzymać dobytek zielarski w najlepszej kondycji. Podszedł do łóżka i wydobył ze swojego gumowego brzucha (najlepszy sejf świata) solidny mieszek złota, zbierany prawdopodobnie od początku pobytu na tej posiadłości w wiosce. Dorwał kawałek kartki i długopis, aby napisać kilka słów, po czym razem z tobołeczkiem podłożył pod poduszkę wojownika. Zerknął przez okno, będąc tu już dwa lata wiedział, iż nadchodziła pora obiadowa. Tym razem nie zawitał przy stole jadalnianym. Wyszedł o kilkanaście minut wcześniej z domu i z bardzo zamyśloną miną przemierzał wioskę mijając wszystkich, których znał chociażby z widzenia. Przyzwyczajeni do jego małomówności jednak nie zrozumieli, gdy demon nawet nie spojrzał w ich stronę. Nie z niegrzeczności czy braku manier poniekąd trochę wyuczonych w drobnej cywilizacji Saiyan. Dla ich dobra unikał kontaktu wzrokowego.
Już od kilku, ostatnich tygodni wolał unikać mieszkańców, ponieważ miał coraz bardziej niespokojne myśli na ich temat. Przez dwa dni raczej nie krzyżował dróg z bliższymi mu osobami, nawet z przyjaciółką April, żeby nie musiała się o niego martwić. Miała teraz o wiele więcej spraw na głowie niż w chwili pierwszego spotkania. Częste ćwiczenia z Hikaru, Kuro, praca we szklarni, szukanie zarobków na utrzymanie przedsięwzięcia, wreszcie najważniejsze - zacieśnianie więzi z Ukochanym. Powinni mieć więcej wolnej przestrzeni, bo w tym ciągłym ferworze robót nie mieli dla siebie aż tyle czasu. Był im naprawdę wdzięczny, ale nigdy nie potrafił powiedzieć im tego wprost. Po prostu wykonywał bez szemrania każdą pracę, nie sprawiał kłopotów - no, może podczas nauki pisania i czytania warczał pod nosem od kleksów i błędów w wymowie pod okiem Drobika. Nigdy nie skarżył się na bóle w plecach, trudy, niepowodzenia. W ogóle nie wypowiadał się na swój temat, uważał się za kogoś gorszego. Demoniczne myśli tylko podsycały jad w wynajdowanym kontekście słów jakie padały. Z początku uważał to za przewrażliwienie, lecz wkrótce zdołał odkryć w sobie prawdę.
On był głodny żywych istot.
Dlatego chciał się odizolować od tych, którzy zaczęli go uważać za kogoś godnego poznania. Nikt nie chciałby skończyć jak Tsu, jak Chepri (ten miał szczęście, że nie został przetrawiony) tylko dla zaspokojenia niepohamowanego głodu. Nawet słodycze nie tłumiły żądzy mocy z żywych istot, których było całkiem sporo w wiosce. Wracały wspomnienia częściej niż kiedykolwiek wcześniej świadczące o tym jak bardzo różnił się od mieszkańców Vegety. Nie pomogą cuda techniczne taty Kuro, żeby zmienić jego instynkty na bardziej ucywilizowane.
Ostatni trening w Skalnym Lesie, a potem odlot - tak to sobie zaplanował. Nie lubił pożegnań, byłoby mu bardziej tęskno za wojownikami, których szanował, lubił, doceniał wsparcie i słuchał ich rozmów. Zdążył pouczyć Vivian i April o jeszcze doskonalszym wyczuwaniu Ki dookoła, ze słynną Ósemką widywali się właśnie we Skalnym Lesie, gdzie zazwyczaj każdy przychodził na indywidualne treningi. Jak jednak przychodziło co do czego, to nie odmawiał ani sparringu ani pogawędki, co raczej u tej dwójki sprowadzało się do wymiany pojedynczych słów. Mieli tematy do rozmów, tak po prostu kształtowały się ich charaktery, że byli małomówni. Ważniejsza jednak była skuteczność w boju, prawda? A jak się pojedynkowali to aż kurz, kamienie i okolica latała dookoła! Nie mówiąc o wyładowaniach w energii.
Ale znów - nic nie mówił o sobie, tylko o tym, co dzieje się wokoło. Kiedy ktokolwiek chciał wypytać się go w tej kwestii, to albo wymownie milczał, albo zmieniał temat, lub też mówił coś neutralnego. Nie miał prawa zaprzątać ich myśli swoją osobą, to i tak było dość przebywanie w jego towarzystwie. Mimo spokojnych gestów przy porządkach czy pielęgnacji roślin, większość czasu spędzał na medytacji niżeli na siłowych treningach, aby zwalczać i dusić w zarodku demoniczne zapędy. Wiedział, iż to będzie trudne, więc nie marnował wolnych chwil na nic nie robieniu, tylko medytował, prawie w ogóle nie spał. Przez te dwa lata może z pięć razy zapadł w sen trwający więcej niż trzydzieści minut. Zdawać się mogło, że to wyrobiło w nim zapędy na zombie, bo czasem bardzo wolno przemieszczał się z jednego miejsca na drugie. Ale w tej chwili przemierzał szerokie place w niemalże truchcie.
Stanął dopiero na skraju zakątku wioski i rzucił ostatni raz demonicznymi ślepiami na cywilizację. Było mu to potrzebne, no wiecie zapoznanie się z rasą równie waleczną co demony, ale bardziej ogarniętą społecznie. Lecz już dość nadużył gościnności skromnej, jednakże życzliwej wioski, czas na dojście do siebie do ładu. Ewentualnie odlecenie na inną planetę, aby pochłonąć kogoś, z kim mniej się zżył. Warkocz powiewał przy coraz mocniejszym, pustynnym wietrze, co nie zrażało młodzieńca do zniknięcia w tumanie kurzu. Przemierzał przez gryzący piasek spore kilometry na nogach, a w głowie towarzyszyły mu wszystkie najlepsze chwile spędzone u boku April i Kuro, którzy byli niesamowici, pod wieloma względami. I którym zazdrościł w pozytywnym tego sensie znaczeniu ich szczęścia. Red mógł podejrzeć tylko fragmentarycznie tą złożoność miłości, a którą poznawał ze względu na słowa, które pewnego razu dotarły do jego głowy i wyjść nie mogły.
Kaede, Boginia o prześlicznie czystej duszy, po tak długim czasie odezwała się w zupełnie innym tonie niż jak się rozstali. Trzymał się ręką piersi po lewej stronie i ściskał przypominając sobie o tym wielkim darze, że został ufundowany dzięki Białowłosej. Próbował zrozumieć to co chciała mu przekazać, lecz nie chciał nadinterpretować. Na pewno nie miała na myśli miłości takiej jaką obdarowują się wzajemnie jego najbliżsi przyjaciele. To w takim razie o co jej chodziło? Nie znalazł do tej pory odpowiedzi, i powoli przestawał sobie zadawać pytania samemu sobie, by nie pogrążać się w naiwności.
Pewnie zastanawiacie się co napisał Czarnowłosy na tej karteczce z tobołkiem wypchanymi pieniędzmi... Koślawe, lecz czytelne litery układały się w kilkanaście słów, których nie był w stanie wypowiedzieć na głos, a które chciał skierować do pary młodych wojowników.

Liścik:
 

[z/t, Skalny Las]
[Post Time Skipowy, nie chcę uczyć się technik, po prostu poproszę pulę punktów treningowych za niego.
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1057
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Czw Mar 06, 2014 6:53 pm

Czas mijał jak z bicza strzelił. Ich mała zielarnia dobrze prosperowała Dziś akurat przyleciała nowa dostawa więc kroiła się dodatkowa robota, niewielka ale zawsze. Przeważnie przygotowywali specyfiki na bieżąco w obecności klientów więc mieli dodatkową robotę. Kuro został trochę dłużej i dokończył księgowanie i segregowanie nowego towaru. Dotarł do domu, kiedy się ściemniało. Już od progu doleciał do jego nozdrzy apetyczny zapach kolacji. No tak dziś kolej April. Aż mu głośno zaburczało w brzuchu. Jedli w milczeniu. Dwa dni temu Hikaru zaserwował im ostry trening i oboje byli wykończeni. Przynajmniej wieczór będą mieli dla siebie i odpoczną trochę. Reda gdzieś poniosło. Halfka poszła pod prysznic, a on pozmywał po kolacji. Zostawił porcję dla demona w lodówce, sowicie okraszoną cukrem. Postanowił pójść w jej ślady i minęli się w łazience. Gorący prysznic przyniósł ulgę zmęczonym mięśniom. Wszedł do ich pokoiku na poddaszu z ręcznikiem przewiązanym wokół bioder. April rozczesywała mokre włosy. Przyglądał się jej odbiciu w lustrze. Wydoroślała, miała już kobiece rysy, a on przez Saiyańskie geny nadal wyglądał jak nastolatek. W zasadzie z wyglądu nie zmienił się przez te dwa lata, no poza zgoleniem zarostu. Wiedziała już o nim dosłownie wszystko, szczególnie po tym, jak zrobili remont i trzeba było uprzątnąć cały pokój. Red znalazł pod łóżkiem Shiro kilka świerszczyków i poszedł z tym do April, zmyła mu ostro głowę. Mógł się bronić tylko tym, że to był pod łóżkiem jego brata, a o zmarłych źle się nie mówi. Chłopak nie mógł się nadziwić, że demon nie wie co to. Przyglądał mu się, kiedy ten wziął gazetkę, otworzył akurat na rozkładówce i obraza dookoła ze zdziwioną miną. Po chwili dziewczyna wyrwała mu gazetkę z ręki, zwinęła w rulon i walnęła po głowie, a następnie spaliła ją swoja Ki.

Podszedł do niej i nachyliwszy się delikatnie obsypał pocałunkami od ramienia do szyi. Kilka kropel z jego bujnej czupryny spadło na jej ubranie. Przez chwilę upajał się zapachem jej włosów. Podniosła głowę i spojrzała pytająco. Pochylił się i pocałował ją w usta. Po czym jakby wypełniła go energia złapał dziewczynę w objęcia. Kręcili się wokoło aż jemu zakręciło się w głowie i przewrócili się śmiejąc na łóżku. Ciszył się jej obecnością i po prostu się wygłupiali. Aż na twarzy halfki pojawił się grymas bólu, czyżby niechcący ją uderzył. Wyciągnęła spod jego poduszki sporych rozmiarów woreczek charakterystycznie brzęczący dźwiękiem monet. Popatrzyła na niego pytająco. Nie ukrywał przed nią nic, tym bardziej pieniędzy, poza tymi które potajemnie odkładał od roku na pierścionek. Na twarzy Saiyana malowało się głębokie zdumienie. Okazało się, że była tam dołączona karteczka. Oboje usiedli, a April posmutniała. Przeczytał napis na karteczce i objął ją. Red ich zostawił, postanowił ruszyć dalej. Był z nimi już dwa lata, Kuro przywykł do niego i w zasadzie stał się częścią ich wspólnego życia. Oboje spojrzeli w okno wyczuwając energię demona.

- Co robimy?

Zapytał, może ma ochotę polecieć i po prostu uściskać go na pożegnanie. Pytanie odnosiło się także do woreczka z pieniędzmi, w zasadzie była to mała fortuna. Nie to, że by sienie przydały ale ukłuła go duma. Chciał na wszystko zapracować sam, choć wiedział, że czasem tak się nie da.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Pon Mar 10, 2014 12:43 pm

Wszystko było jak zawsze- niemalże jak z bajki. Tam im się układało przez ostatnie dwa lata. Stało się jednak to, czego dziewczyna się obawiała, ale i rozumiała- odszedł Red. Jak się o tym dowiedziała? Przy okazji w zasadzie, zaczęła się trochę przewracać na łóżku z Kuro i nagle poczuła ból w plecach i aż zajrzała co to. Okazało się, że demon zostawił list pożegnalny i sakiewkę z pieniędzmi. Mógł ją wziąć, na pewno się przyda. Brunetka miała ochotę polecieć za nim i go przytulić, ale powstrzymywało ją jedno- jeżeli tak odszedł, to znaczyło, że nie chciał się inaczej żegnać, a ona musi to zaakceptować. Jeszcze przez chwilę w swoim umyśle próbowała skontrolować, gdzie jest, ale za chwilę się opamiętała. Nie powinna tak robić, to jego sprawa, miała tylko dodatkową nadzieję, że przez ten czas nic mu się nie stanie, bo inaczej nie wybaczyłaby sobie swojego zachowania. Czuła, jak mężczyzna mocno przytulił do siebie, żeby pocieszyć, co prawda posmutniała, ale nie dlatego, że odszedł, bo taka była kolej rzeczy i ona o tym wiedziała, ale dlatego, że bała się, że może go więcej nie zobaczyć. Podeszła do okna wiążąc swoje już naprawdę długie, grube kruczoczarne włosy w kitkę, a część puszczając w dół. Zaczęła się powoli ubierać bez słowa, musiała sobie to wszystko przemyśleć. Ciągle obserwowała, co działo się na dworze, ale w zasadzie to co zawsze… zerknęła na niego siadając na parapet.

- Co robimy? Nie chcę się z nim żegnać, jeżeli o to Ci chodzi. Skoro odszedł, to nie chciał się z nami w inny sposób żegnać i ja to rozumiem oraz akceptuję. Myślę, że pora na małe zmiany. Może zaczniemy od odwiedzić Rei'a i June? Chciałabym ich zobaczyć. – powiedziała patrząc na pieniądze. Wzięła woreczek i razem z Kuro wychodząc na zewnątrz zakopała go pod ziemią obok drzewa, które miała z ziemi i przy którym pomagał jej Red. – Użyjemy ich, jeżeli będziemy ich potrzebować, do tego czasu będą potrzebne. Jeżeli nam je zostawił, to tak uznał za stosowane i nigdy po nie przyjdzie.

Znała go trochę bardziej niż Kuro myślał. Wiedziała dlaczego to zrobił, a przynajmniej podejrzewała, zauważyła też, że od jakiegoś czasu był inny, ale nie chciała tego komentować, ani o tym rozmawiać. Gdyby chciał, zrobiłby to. Weszli powrotem na górę, tym razem dziewczyna była w zupełnie innym nastroju, uśmiechnęła się do mężczyzny popychając go pod samą ścianę i zaczynając bawić się kosmykiem jego włosów.

- Chciałabym tylko żebyś wiedział, że bardzo Cię Kocham i zataiłam coś przed Tobą, dawno temu. Nie chciałam tego robić, ale czekałam na odpowiedni moment żeby powiedzieć Ci to, nie jest dla mnie łatwe i nigdy nie było, pamiętaj. Nie bądź zły na mnie, nie robiłam tego, bo chciałam Cię oszukać, ale ochronić jak najdłużej się da, obawiam się, że niedługo jednak może nie być na to czasu. Pamiętasz, jak opowiadałam Ci, gdy trafiłam na Ziemię w jaki sposób to się stało? Moje porwanie wówczas no i ten turniej? Jedną z osób, które była za to odpowiedzialna był mój brat. Jest ode mnie starszy no i czysto krwisty i bardzo silny. Gdy byłam w rodzinnym domu, zostawił on dla mnie miecz. Nie po to żebym trenowała, aby kiedy będę bliska jego poziomu zmierzyć się. Na śmierć i życie. Chcę żebyś to wiedział, bo... chcę żebyś mnie trenował i zdawał sobie sprawę, że jest ewentualność, że mogę nigdy nie wrócić. Nie dlatego, że Cię zostawię, ale po prostu nie uda mi się przeżyć, a wiem, że on nie przepuści tego, nie zostawi mnie w spokoju, po prostu czeka na odpowiedni moment.


Occ: Wybacz Kuro... za to, że tak długo i krótko, ale mam urwanie głowy i pewnie w tym tygodniu będę je miała do końca...

______________________

Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.


Prawdziwe oblicze April, Reda i Ósemki
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1057
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Sro Mar 12, 2014 8:10 pm

Na propozycję odwiedzenia Reia i June zareagował bardzo entuzjastycznie. W sumie mały relaks im się przyda. Zapewne też April stęskniła się za Ziemią, mała zmiana klimatu tez im wyjdzie na dobre.
Z wielką ulgą i jednocześnie podziwem zaakceptował jej pomysł z pieniędzmi. Nie ruszą monet ale pozostawią na czarną godzinę, jeśli niebo zwali im się na głowy. Kopiąc dziurę zastanawiał się, jak opuszczą planetę. Nie są już żołnierzami, mimo to przyszedł mu do głowy wstępy i o dziwo legalny pomysł. Przez ostatnie dwa lata pod wpływem April chłopak przestał wpadać w tarapaty, po prostu nie szukał guza i nie uprzykrzał życia żołnierzom ponad miarę.
Kilka minut później nie było już tak sielankowo. Stał jak wryty słuchając o bracie April, co za potwór. Teraz wszystkie elementy układanki miały sens. To dlatego tak trenowała ponad siły, kiedy on nie gonił za mocą i tego nie rozumiał. Chętnie zamieniliby się z dziewczyną na moc gdyby mógł, jemu aż tak nie zależało. Za to April walczyła o życie. Jej brat z tak idiotycznego powodu niszczył ją od lat. Zacisnął pięści i zmarszczył brwi.

- Nie spodziewałem się, że masz taką rodzinkę, w sensie brata. Przykro to słyszeć, jak niszczy Ci życia, nasze życie. Domyślam się, że nie chcesz mojej pomocy w walce, że chcesz to zamknąć sama. Chociaż mam ochotę wepchnąć mu tą gadkę z powrotem do gardła. Będę stał za Tobą murem i będę, kiedy będziesz mnie potrzebować. Poćwiczymy porządnie. Obiecuję wezmę się ostro za ciebie. Poza tym jesteś ze mną, a po ostatnich wydarzeniach mnie w piekle jeszcze nie chcą, więc pewnie i Ciebie też.

Zakończył nieco weselszym tonem. Potarł nosem o jej nos i przytulił mocno. Próbował ją uspokoić, chociaż serce waliło mu niczym młot. Nie podzielał jej zapędów do samotnej walki ale rozumiał, pewnie sam by tak postąpił.

- chodź, teraz spróbujemy zorganizować sobie lot na Ziemię.

Jego pomysł było poproszenie ojca Zory o transport. Był tu jedynym handlarzem i sprowadzał wiele towarów z Ziemi, miedzy innymi właśnie dla nich. Akurat pojutrze był odlot, a legalnie mogli znaleźć się na statku tylko jako pracownicy przy ładunki i rozładunku. Lepsze to niż nic. Chociaż dzięki temu papiery będą mieć w porządku, to chłopak czuł niesmak, że muszą oboje pracować na to. April powinna siedzieć wygodnie i się relaksować podczas lotu.
Stety, czy niestety w końcu halfka musiała poznać Zorę, tą pierwszą i również halfkę. Zapewne nie była tym faktem zadowolona ale wioska była mała i to musiało się wydarzyć. Szczęśliwie kiedy tylko Kuro przekroczył próg akademii, Zora puściła go kantem i znalazła innego. Teraz chłopak obserwował jak Paco tańczy jak dziewczyna zagra i zastanawiał się, czy on też był takim idiotą i latał jak wytresowany pies. Z April odkrywał miłość na nowo.

Wieczór upłynął im spokojnie, pogryzali popcorn leząc w łóżku. Kuro położył poduszkę na jej kolanach i oglądał jakiś film w holowizji , przyciszył głośność czując jak April opiera o tył jego głowy książkę. Czasem przeczesała mu placami włosy, co niezmiernie uwielbiał.
Mimo to miał wrażenie, że wisi miedzy nimi jakieś niewypowiedziane uczucie, może to tęsknota za Redem?

OOC: Ap jak chcesz to na ten jeden dzień wolny machnij trening jakiejś techniki ode mnie.

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Czw Mar 13, 2014 10:18 pm

- To sprawa bardzo honorowa dla nas, dlatego nie mogę przyjąć pomocy, jakakolwiek oznaczałoby to, że nie umiem się pojedynkować, co więcej byłoby to ujmujące dla mnie. Nigdy nie chciałam tego robić, ale wiedziałam o tym od dłuższego czasu. Mój brat naprawdę jest silny, dużo silniejszy ode mnie. Nawet nie wiem, czy nie jest bliski Twojej siły Kuro… dawno temu opuścił Vegetę i szkolił się poza nią. Podejrzewam, że zna wiele technik, o którym nawet nie mam zielonego pojęcia. Co więcej pewnie Cię to zaszokuje, ale gdy pojawiał się half tak właśnie rozwikłano takie konflikty. Moja powiedzmy rodzina ma porządnego bzika na punkcie czystości krwi, ale też z kolei mężczyźni nie wahają się jechać mimo to na Ziemię, lubią tamtejsze kobiety, są zdecydowanie ładniejsze od tutejszych. Z drugiej strony zostawić dziecko o takiej sile na tamtej planecie byłoby całkowicie bezsensowne. Kiedyś ojciec mi opowiadał, jak takie walki toczyły się bardzo oficjalnie, też na śmierć i życie, tyle że obserwowała to cała rodzina. I różnie w nich to bywało, zależało od umiejętności w zasadzie, bo siłę każdy miał zbliżoną.

Skończyła swój wywód, po którym się uśmiechnęła. Nie było to dla niej nic nowego, wiedziała o tym od samego początku, gdy tylko miała parę lat- może siedem, osiem? Nie pamiętała dokładnie, ale wiedziała. Chłopak zaproponował zorganizowanie lotu na Ziemię, co skwitowała jeszcze większym i szczerym uśmiechem i rzuceniem się na szyję. Mniej przyjemna rzecz nastąpiła potem, musieli iść do ojca dziewczyny, w której kiedyś kochał się Kuro. Zazdrość lekko ją kuła gdzieś w boku. Jaka była Zora? Na pewno władcza. Aż dziwne, że on za nią biegał. Gdzie on miał oczy… mężczyźni w takich sprawach są naprawdę dziwni, wystarczy, że dziewczyna pokaże trochę swoich autorów, a chodzą za nią jak piesek. Co za jędza… nie lubiła takich. W zasadzie nie spajała do niej sympatią tylko przez jedną rzecz, ale to całkowicie pomijam. I tak była rasową żmiją.

- Co Ty w niej widziałeś? Bardzo Ci się podobała? Długo byliście razem? Jakie kontakty dokładnie was łączyły, chcę wiedzieć o niej wszystko. W ogóle jest taka brzydka! – to było śmieszne, ale dziewczyna mówiąc to była po prostu lekko obrażona. Może i zmieniła się przez te dwa lata mentalnie oraz z wyglądu, ale zazdrośnicą nadal jest i zapewne pozostanie. Wieczór był przyjemny, lubiła spędzać go w taki sposób, chociaż adrenalina w niej buzowała przed jutrem. Zwłaszcza, że podczas wieczornej rozmowy i wygłupiania się Kuro obiecał jej, że nauczy ją kolejnej techniki. Wychodziło na to, że wziął sobie na serio to co wcześniej powiedziała. Zasnęła w jego objęciach, dosłownie, Kuro spał w samych bokserkach, a ona leżała przytulona do jego klatki piersiowej tylko w koszulce i bieliźnie na tyłek. Uwielbiała tak zasypiać, czuła się najbezpieczniej na świecie. Obudziła się jak tylko słońce znalazło się na horyzoncie i wyciągnęła chłopaka na trening! W Końcu miał ją czegoś nauczyć!


Occ: Trening start

______________________

Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.


Prawdziwe oblicze April, Reda i Ósemki
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1057
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   Pon Mar 17, 2014 8:33 pm

Droczył się z April od rana udając, że nie chce mu się wstać. Zrobili kanapki i ruszyli nieopodal wioski na pustynie. Kuro dał dziewczynie swoje obciążenia, które otrzymał od Hikaru, trening z nimi będzie cięższy ale da lepsze efekty. Przy okazji nauczył ją całej tajemnicy tych obciążeń, po prostu trzeba sobie wyobrazić, ze są ciężkie lub lekkie i takie się stają. April opanowała już telekinezę więc i to zadanie przyszło jej z łatwością. Zjedli śniadanie w promieniach wschodzącego słońca.
Nie bez przyczyny Kuro wybrał pustynie na miejsce treningu, w piasku ciężej się biega. Na początku trenowali razem, zgrywając swoje ruchy. Chłopak tłumaczył jak ma oddychać i jak układać ciało aby wykonywać jak najmniej ruchów, aby nie wytracać szybkości.
Potem siedział i dopingował halfkę. W południe wrócili do domu, nie było sensu ćwiczyć kiedy największy żar lał się z nieba. April wzięła prysznic i Kuro zaproponował jej krótką drzemkę. Masował jej obolałe łydki i stopy i starał się wytłumaczyć, jak to było z nim i z Zorą.

- W zasadzie to jest, była moją przyjaciółką od dzieciństwa, byliśmy w tym samym wieku, znaliśmy się od pieluch, często bawiliśmy się w trójkę z moim bratem. To mała społeczność jak wiesz, trudno żebyśmy się nie przyjaźnili. Kiedy dorośliśmy i bratem dokuczaliśmy żołnierzom to Zora zawsze stawała na czatach. Nie interesuje ją walka, nawet z niechęcią nauczyła się latać. Ale cóż jest córką najbogatszej tutaj osoby, więc ma wszystko czego chce. Kiedy zamordowano mojego brata chyba cos między nami się popsuło, a może to ja nie dopuszczałem nikogo do siebie sam nie wiem. Odprowadziła mnie jeszcze do akademii, pisałem do niej wiadomości ale nie odpisała, a jak na pewien weekend wróciłem do domu, miała kogoś innego...... zostałem sam. Teraz z perspektywy czasu wydaje mi się, że to była tylko przyjaźń, a nie miłość. Po prostu znaliśmy się od zawsze. No nic przekimaj się, a ja skończę zamówienia w zielarnii i wrócę.

April pewnie nie była zadowolona ale chłopak starał się być uczciwy wobec niej. Z April było zupełnie inaczej, zupełnie jakby odkrywał miłość na nowo i to miłość jako partnerstwo a nie jednostronne starania. Było pięknie i czasem czuł się w jej obecności jakby dostawał energetycznego kopa. Jóź nie był sam, miał dla kogo żyć i się starać i w zamian otrzyma to samo. Zrobiłby dla April wszystko ale nie dla tego, ze wymaga od niego ale dlatego, ze on sam tego chce.

Zasłonił rolety, żeby zrobiło się ciemniej, wentylator cicho warkotał. Kuro poszedł dokończyć kilka zamówień na dziś, nic trudnego. Myśli zaprzątały mu słowa April o jej rodzinie. Niby nie powinien się dziwić, większość klanów tak postępuje ale cholera go brała. Tak go nerwy roznosiły, że pomylił proporcję. Dla pewności zrobi wszystkie zamówienia ponownie, dostarczył klientom, posprzątał i sprawdził, czy wszystko jest na swoim miejscu. Wrócił do domu i połowie przygotowania obiadu obudziła się April. Zjedli i ponownie trenowali aż do wieczora. Spakowali swoje rzeczy wieczorem i poszli spać, rano znowu trzeba wstać wcześnie.

ZT – Port
Trening start

______________________



Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wioska Kuro   

Powrót do góry Go down
 
Wioska Kuro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 10Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Wioska Kuro
» Wioska w dolinie górskiej
» Wioska Czterogwiezdnej kuli (Tsuno Village)
» Wioska Dwugwiezdnej kuli

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Vegecie-
Skocz do: