Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Jaskinia w Rajskim Lesie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Jaskinia w Rajskim Lesie   Pią Lip 19, 2013 6:57 pm

First topic message reminder :

Tak naprawdę jest to kompleks jaskiń które łączą się w taki sposób, ze nie jeden mógłby się tam zgubić. Kto wie co czeka podróżnika w czeluściach mroku.

http://cdn.obsidianportal.com/assets/133363/Dark_Cave.jpg

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
NPC.



Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Jaskinia w Rajskim Lesie   Sob Kwi 18, 2015 1:14 pm

Vitolo WINS
NPC

Zadane DMG: 803
Ilość postów: 10


Styl: -
Bonus: -

Uwagi: -

Ogółem: ----------
Vitolo
Początkowe punkty: 10
Zadane DMG: 1333
Ilość postów: 10


Styl: +3
Bonus: +2 (długość walki)

Uwagi: Ciekawie opisana walka i w dobrym stylu

Ogółem: +15
Uwagi dodatkowe:
O punkty upomnisz się przy treningu.


Stary nameczanin, który znajdował się pod ścianą trzymał się za klatkę piersiową i ciężko dyszał. Przyglądał się całej walce i uważnie obserwował Vitolo.
Ten zadał Saiyaninowi ostatni cios, który w tym końcowym tchnieniu ledwie wyszeptał:
- Przyjdą po mnie. Będzie ich więcej. Saiyanie są silni! Khaaa...
Vitolo w tym momencie skoncentrował swoją uwagę na naukowcu, który nie wyglądał najlepiej. Przy szturchnięciu go ręka osunęła się i ujawniła sporą ranę zadaną przez saiyana. Vitolo miał parę opcji. Mógł ocalić nameczanina albo spełnić jego prośbę.
- Walczyłeś dziennie. Gdybym go nie zranił to obaj byśmy zginęli. Razem byśmy byli niepokonani.
Tajemnicze wyznanie naukowca mogło nieco zaskoczyć. Vitolo musiał pamiętać o misji, a czas naukowca dobiegał powoli końca.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Soma
Moderator
Moderator


Liczba postów : 236
Data rejestracji : 26/03/2014


SCOUTER
HP:
1185/1185  (1185/1185)
Ki:
1185/1185  (1185/1185)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Jaskinia w Rajskim Lesie   Wto Sty 19, 2016 1:46 am

Z/T Rajski Las

Leciał najszybciej jak potrafił, chociaż nie wiedział dokąd. Miał totalny mętlik w głowie, zbyt wiele zdarzeń jak na tak krótki czas i zbyt wiele wiążących się z nimi pytań. Miał tylko nadzieję, że dobrze robi. Intuicja podpowiadała mu, że to właśnie zienoskórzy są Nameczanami, a Kaio, który go tutaj wysłał zapewne chciałby żeby pomagał im w potrzebie.
Usilnie próbował dostrzec jakiś charakterystyczny i zapadający w pamięć punkt w ciągnącym się pod nim lesie fioletowych drzew. W końcu pod rozpościerającymi się liśćmi dostrzegł coś co przykuło jego uwagę. Zatrzymał sie w powietrzu i poprawił chwyt na małym, po czym wylądował. W jednym ze zboczy niewielkiego parowu, niczym wielki oczodół, świeciło swoja czernią wejście do groty. Jego symetryczna kolistość rzucała cien podejrzeń na to, ze nie powstało ono w naturalnych warunkach. Niebianin, po wzięciu głębokiego oddechu, wkroczył do środka. Musiała minąć dobra minuta zanim jego oczy przyzwyczaiły się do panującego tu mroku, dzięki czemu nie zaliczył czołówki z zawalonym gruzem, odgradzającym go od reszty jaskini. Uśmiechnął się pod nosem. tym razem sprzyjało mu szczęście. Miejsce to idealnie nadawało się na kryjówkę dla malca. Szybko znalazł w miarę równy kawałek podłoża, po czym ściągnął swój ciemno-czerwony kontusz, pozostając w samych spodniach i koszuli, by z robić z niego prowizoryczne posłanie dla nieprzytomnego chłopca.
-To powinno wystarczyć.- Powiedział do siebie, po czym ułożył jego ciało na tunice. Teraz musiał się zastanowić co robić dalej. Z jednej strony pasowałoby wrócić i pomóc dużemu zielonemu, z drugiej jednak nie mógł tak zostawić dzieciaka. Co jeżeli zaraz po jego odejściu chłopiec się obudzi i ucieknie z tego miejsca, a potem wpadnie w łapy jednego z tych jaszczurowych? O tak, Soma może na co dzień był lekkomyślny, ale nie był głupi. Changlingów mogło być więcej i z jakiegoś powodu chcieli dorwać małego. Rozmyślając nawet nie zauważył, że jego własne nogi wyprowadziły go na zewnątrz.
"A gdyby tak zablokować wejście?"- Jego wzrok spoczął na wielkim głazie leżącym na końcu parowu. Momentalnie podskoczył do kamienia i spróbował go podnieść. Problemem nie byłą jego waga, a nieporęczność. Wilgoć i mech pokrywający skałę skutecznie uniemożliwiały długouchemu wykonanie porządnego chwytu. Gdyby tylko miał dłuższe ramiona, albo znał jakiś inny sposób na przenoszenie obiektów. Oczy Somy rozwarły się szeroko wraz z uświadomieniem sobie, ze przecież widział ten sposób wiele razy. Odszedł kilka kroków w tył, po czym zamknął oczy i wziął kilka głęboki i równych oddechów. Pierwsza faza była podobna jak przy używaniu kiaiho.  Zaczął od standardowej koncentracji swojej Ki. Następnie musiał nauczyć się jak nią manipulować. Tutaj zaczynały się schody, bo co innego z wyrzucić energię jako pocisk do celu, a co innego finezyjnie poruszać za jej pomocą przedmioty. Postanowił spróbować najpierw na czymś mniejszym, a mianowicie na jednym z niewielkich kamieni znajdujących się przed wejściem do groty. Pozwolił by Ki spokojnie przepłynęła przez jego wyciągnięta rękę, niestety w momencie gdy miała opuścić jego ciało przyspieszyła do tego stopnia, ze roztrzaskała odłamek skały dokładnie w tym samym miejscu, w którym stał. Złotooki podrapał się po głowie z lekkim zmartwieniem wypisanym na jego twarzy. Musiał szybko nauczyć się telekinezy, a czas uciekał.

Trening START
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Jaskinia w Rajskim Lesie   Sro Sty 20, 2016 4:55 pm

Nic nie stanęło na drodze w skryciu się przed przeciwnikiem, żaden nowy wróg nie pojawił się na krótkiej trasie ani żaden nie czyhał w czeluściach jaskini. Stan małego Nameczanina polepszył się, w końcu nikt nie rzucał nim już na wszystkie strony. Oddech ustabilizował się i wyglądało na to, że niedługo wybudzi się z długiego snu.
Tymczasem Some, zajętego próbami zablokowania wejścia, zaskoczyło coś innego. W jego głowie rozbrzmiał nieznany głos, Jin od razu rozpoznał iż jest to wiadomość telepatyczna:

Wiadomość Telepatyczna:
 

Głos ucichł, w napięciu oczekując odpowiedzi.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Soma
Moderator
Moderator
avatar

Liczba postów : 236
Data rejestracji : 26/03/2014


SCOUTER
HP:
1185/1185  (1185/1185)
Ki:
1185/1185  (1185/1185)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Jaskinia w Rajskim Lesie   Pon Sty 25, 2016 12:34 am

Wiadomość z zaświatów wybiła go troszkę z rytmu. Demon, z którym nie mogą sobie poradzić służby porządkowe, musiał być rzeczywiście sporym zagrożeniem. Z drugiej jednak strony był tu na misji zleconej przez jednego z bogów. Jeżeli teraz by ja przerwał to walczący nameczanin na pewno nie byłby w stanie znaleźć malca w jaskini. Do tego dał słowo, że go ukryje i wróci by pomóc rozprawić się z jaszczurem. Przez chwilę rozważał wszystkie za i przeciw, ale wciąż nie mógł się zdecydować. Podrapał się nerwowo po głowie w zamyśleniu.
-Szlag!- Uderzył się otwartymi dłońmi w policzki. -Tak więc... Szanowny JumJumie... Niestety w tej chwili nie mogę stawić się na wezwanie Enmy, gdyż wykonuje uber-ważną misje dla Kaio. Obiecuję, że jak tylko uporam się z nią to niezwłocznie przybędę.- Wypowiadał słowa na głos, mógł mieć tylko nadzieję, że dotrą one do adresata. Przeklął w duchu, ze zawsze urywał się z lekcji telepatii prowadzonych przez Sensei. Wziął dwa głębokie wdechy. Nie było czasu teraz nad tym rozmyślać, musiał szybko nauczyć się telekinezy.
Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem, więc musiał coś robić źle. Gdyby tylko wiedział co. Chodziło o rodzaj Ki, a może jej szybkość, a może jej ilość? Nie miał zielonego pojęcia...
Teraz już siedział ze skrzyżowanymi rękoma i nogami. Nigdy nie był zbyt dobry w teorii, ale teraz oddałby wszystko żeby sobie przypomnieć coś z wykładów Sensei, coś co by mu pomogło. Żałował, że dął się wtedy tak łatwo złapać w pułapkę i stracił te wszystkie lata, które mógł poświęcić na naukę u innych mistrzów. Sensei zrobiła co mogła żeby przygotować go na samodzielność, ale cała reszta pozostawała w jego rękach. Wystarczyłoby znać samą teorię, a z resztą by sobie poradził. Był tego pewien. Usilnie próbował odkopać w swojej pamięci jakikolwiek strzępek informacji. Spojrzał na roztrzaskany jeszcze chwilę temu kamień.
"Zaraz! Chwila!"- Po raz kolejny go olśniło. Nagle przypomniał sobie o dziwnym osobniku spotkanym na piekielnych pustkowiach. Skoro mógł używać Kiaiho, przyszło mu do głowy, ze być może to nie był sen. Wtedy też ów Daisuke jakimś dziwnym sposobem zakorzenił w umyśle niebianina wiedzę o pewnych technikach, z których jedną była właśnie telekineza. W trakcie odkopywania przecież nie tak odległego wspomnienia, wiedza o tej technice sama się ujawniała. po dosłownie kilku sekundach wiedział co ma robić, więc czym prędzej wskoczył na równe nogi i rozpoczął swój treningowy rytuał głębokich wdechów i wydechów. Nie potrzebował wiele czasu by się przygotować, odzyskał już część swojej dawnej siły i umiejętności koncentracji. Spokojnym ruchem wyciągnął dłoń w stronę wielkiego głazu. Tym razem nie generował w niej swojej Ki, a raczej spokojnie emanował nią całym swoim ciałem, do momentu aż ta w harmonijny sposób zaczęła tańczyć z energią obecną w powietrzu wokół niego. W tym momencie finezyjnym ruchem dłoni nakazał jej otoczenie skały. Cały proces okazał się dużo prostszy niż mogłoby się wydawać. Kolejnym ruchem dłoni nakazał energii podniesienie bryły, która w kilka sekund znalazła się nad wejściem do jaskini. Delikatnym ruchem nakazał by ta zablokowała je.
-Ufff- Otarł stróżkę potu z czoła. Pozostało mu już tylko jakoś oznaczyć to miejsce, żeby potem mógł je bez problemu znaleźć. Szybkim kopnięciem zwalił jedno z drzew rosnących obok, po czym oparł je o kolejne, tak, żeby dla osoby nie wiedzącej czego szukać nie wydało się to dziwne.
-No dobra, pora dołączyć do walki!- Podbudował się i rozglądnął ostatni raz. Złotooki wzbił się pospiesznie w górę i z maksymalna szybkością poleciał na pomoc zielonoskóremu.

Trening STOP

Z/T Wzgórza

______________________



-Powiedział.-
"Pomyślał."-
Powrót do góry Go down
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Jaskinia w Rajskim Lesie   Pią Mar 11, 2016 8:37 pm

Drogę przeszli czy przefrunęli, to nie miało znaczenia. Chociaż pomimo przydatnej aparatury Polara ktoś mógł nadal być zdolny do śledzenia ich. Oby jednak udało im się wyjść z pola, które będą teraz przeszukiwali Changelingowie. Fanalis nie chciał zajść im za skórę bardziej niż to wypada. Narażanie się całej grupie to przesada. Nameczanin w pojedynkę mało zdziała, toteż zachowawczy duch instynktownie wprawiał o ciarki na ciele. Tym samym byli prawie wolni, jeśli nie liczyć jednego dzieciaka płci zielonej. Niby krótko walczyli, ale cała akcja działa się w intensywnym tempie, przez co chłopakowi doskwierało zmęczenie. Najlepszą metodą dla jego gatunku było uzupełnienie wody i cieszenie się z nasłonecznionej przestrzeni. Jakoś weszło mu to w nawyk, więc traktował to niczym oddychanie. Pomysł, że inne rasy muszą zadowalać się jedzeniem był dziwny. Kosmiczny sam w sobie.
Fanalis poprosił Somę, żeby ten doprowadził go do miejsca, w którym ukrył Enyię. Przygoda z młodzikiem wkrótce powinna się zakończyć. Na razie cieszył się nieodmiennie niezwykłym towarzystwem Niebianina. Nie chcąc go nagabywać dał mu chwilę na namyślenie się, a samemu rzucił wzmiankę o odpoczynku. W tym celu musiał odejść od i tak zamkniętego wejścia do jaskini.
- Postarałeś się z tym głazem. Ciekawe, czy dałoby się go zwyczajnie rozbić? - zamyślił się i pełen podziwu zaparł ręce na biodrach. Rozum podpowiadał mu proste rozwiązania, które dałby radę teraz na poczekaniu uskutecznić. To jasne, że raczej gołą pięścią tego nie zrobi, a przy pomocy energii. Ki dodawała Fanalisowi mocy, której nie posiadał zbyt dużo. Przynajmniej nie był typem osiłka, a w jego ciele większą część zajmowała energia. Ten talent musiał w końcu przełożyć się na coś ważnego. Zatem odszedł trochę do wodopoju, jeśli takowy znalazł. Wkrótce potem zamierzał wysłuchać Somy, który miał mu do przekazania dalsze wiadomości, jakie od niego wyciągnął. Fascynujący Kaioshin potrafił poruszać obiektami bez ich dotykania. Magia, jak się patrzy. Nietęgi umysł Fana musiał kontaktować, że nie jest to byle co, jak czysta energia. Mimo to nie obejdzie się bez przeszkolenia.
Na razie siadł w skupieniu po turecku, aby rozpocząć medytację. Jeśli rozgorączkuje się zanadto, to nici z efektywnego wykorzystania mocy. Potrafił już usiedzieć w jednym miejscu, a to za sprawą nauki Saisei. Regenerował tym samym tkanki w pełnej koncentracji. Tutaj musiał zaczął w podobny sposób. Kontrola to podstawa w posługiwaniu się Ki. Wydobywanie jej i sprawianie, żeby była agresywna lub łagodna. Czy istniała pośrednia wersja, która musiał teraz odnaleźć? Coś, co zadziała neutralnie na obiekty. Zniewoli je, albo bardziej stanowi niewidzialne przedłużenie niby kończyna. Chciał to sobie wyobrazić, a być może zacznie stanowić to podstawę do Telekinezy.

Occ: Rozpoczęcie treningu statystyk i nauka Telekinezy neutralnej (trener Soma).
Powrót do góry Go down
Soma
Moderator
Moderator
avatar

Liczba postów : 236
Data rejestracji : 26/03/2014


SCOUTER
HP:
1185/1185  (1185/1185)
Ki:
1185/1185  (1185/1185)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Jaskinia w Rajskim Lesie   Pon Mar 21, 2016 12:05 am

Z/T Rajski Las

-To tutaj.-Oznajmił, po czym bez problemu poznał kilka powalonych przez niego pni i pewnie wylądował przed jaskinią. Poczekał na towarzysza po czym z pełnym zadowolenia uśmiechem wskazał mu palcem głaz zagradzający wejście.
-Myślę, że raczej bez problemu można by go rozwalić, ale ja mam inny pomysł.- Podszedł do najbliżej leżącej kłody. -Jakby ci to...- Zaczął po czym na sekundę się zamyślił. -W sumie to najlepiej będzie jak ci to pokażę jeszcze raz.
Niebianin wziął głęboki oddech i wyciągnął przed siebie rękę, po czym powoli zaczął podnosić drzewo.
-Cały trik nie jest jakiś trudny, widziałem jak użyłeś ki zeby przywalić w twarz temu jaszczurowi, więc to tez nie powinno ci sprawić większego problemu.- Zaczął, siląc się na mentorski ton wypowiedzi, który nie raz słyszał u swojej Sensei. -Nie wiem czy wiesz, ale ta energia otacza nas cały czas, nawet w powietrzu, więc jedyne co trzeba zrobić to zestroić się z nią. Za pomocą swojej ki wpraw w ruch tą, która obejmuje przedmiot, który chcesz poruszyć.- Sam nie mógł się nadziwić jak nagle potrafił był w stanie ubrać to w słowa. -Ważne jest to, żeby nie próbować, a po prostu robić. Niech twoja ki stanie się przedłużeniem twojej kończyny- W tym momencie poruszał na boki dłonią, przez co lewitująca kłoda zaczęła się kołysać. Spojrzał na Fanalisa, zeby sprawdzić czy nadążał za tym co przed chwilą, próbował mu wytłumaczyć Soma. -Tak jak mówiłem, głaz zapewne bez problemu mógłbyś zniszczyć za pomocą siły, ale co ty na to żebyś spróbował otworzyc wejście za pomocą telekinezy?- Wypowiadając te słowa zakończył swoją prezentację, po czym uśmiechnął się zachęcająco do "ucznia".

Zielonoskóry postanowił zacząć od medytacji, co nie zdziwiło złotookiego, gdyż on tez często to robił. Jednak nigdy wcześniej nie zdawał sobie sprawy jak to nudno wygląda dla kogoś patrzącego z boku. Dodatkowo burczenie w brzuchu przypomniało mu o tym, że od jakiegoś czasu nic nie jadł. Najgorsze było to, że w pobliżu raczej nie spodziewał się znaleźć jakiegoś remedium w postaci porządnego posiłku. Nawet jeśli znalazł by jakieś owoce to nauczony swoim doświadczeniem obżartucha nie odważyłby się ot tak zjeść ich bez uprzedniego przygotowania. Przypomniał sobie te wszystkie razy gdy w głupi sposób doprowadzał do ostrego zatrucia właśnie przez takie praktyki. Poczuł jak jego skóra lekko zielenieje.
"Może są tacy zieloni właśnie dlatego, że nie potrafią gotować?"- Jego przemyślenia doskonale zgrywały się z wcześniejszym stwierdzeniem, ze dzieciak z jaskini, jest kucharzem i dlatego jest taki pożądany. Jednak to nie rozwiązywało jego problemu, ale Soma miał swój niezawodny sposób na taką okoliczność.
Rozsiadł się wygodnie obok swojego tymczasowego "ucznia" i rozpoczął swoją własną medytację. Różnica polegała na tym, że jego celem nie była koncentracja ki, a wejrzenie wgłąb swojego własnego umysłu. W tym momencie zaczęła się prawdziwa magia.

Soma przemierzał wspaniałą krainę wiecznego obżarstwa, którą wytworzył za pomocą swojej wyobraźni. Dookoła otaczały go góry najwspanialej wyglądających potraw. W oddali mógł dostrzec cukierkowe wesołe miasteczko, a w przeciwnym kierunku rozciągało się Morze Ramenowe. Bez żadnych ogródek zaczął zrywać kabanosową trawę i opychać się z niezwykłym zadowoleniem wypisanym na twarzy. Sielanka trwała w najlepsze, ale niestety do czasu. Doskonale wiedział z czym mu się przyjdzie teraz zmierzyć. Zawsze tak było. Tuż przed nim stał jego własny Apetyt, którego personifikacją była niesamowicie gruba wersja samego Somy. Na co dzień jego najlepszy przyjaciel, ale w takich sytuacjach śmiertelny wróg.
-Czekałem na ciebie.- Niebianin przełknął ostatni kęs, po czym jego mina spowazniała. -Wybacz, ale po raz kolejny muszę cię wyzwać na pojedynek.

Trening Start

OOC:

W pierwszej części nauka Fanalisa techiniki Telekineza, a w drugiej rozpoczęcie treningu statystyk.

______________________



-Powiedział.-
"Pomyślał."-
Powrót do góry Go down
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Jaskinia w Rajskim Lesie   Pon Mar 21, 2016 7:19 pm

Fakt, że Fanalis spoczął na jednym miejscu nie oznaczała, że był skupiony na poważnie. To był również moment na rozluźnienie ciała, żeby czerpać z nauki szczególną przyjemność. Zebranie energii w sobie wymagało wiele determinacji, a samo nastawienie na użycie techniki niewyobrażalnej siły woli. Nie chodziło tu o czystą siłę fizyczną, co przemawiało do Nameczanina z pozytywnym wydźwiękiem. Do tego był przystosowany. Spore pokłady Ki umożliwiały mu wielokrotne powtarzanie, aby wreszcie dojść do perfekcji. Nie posiadał talentu, który to umożliwi mu w krótkim czasie nabycie wielu zdolności. Żmudna i sumienna praca jakoś popychała go dalej i życie stawało się ciekawsze.
Nie inaczej działo się przez cały czas w otoczeniu Fanalisa. Spotykanie na swej drodze wielu postaci to niezwykła domena charakteru. Towarzyszący mu Soma miał zdradzić mu pomocne wskazówki, które chłopak zamierzał wchłonąć. Oczywiście, że polegało to na pewnym dostosowaniu do siebie wielu czynników. Większości niestety nie zrozumiał. Mowa o przeniesieniu energii stanowiła granicę, przy której się zatrzymał. Z niewymowną miną skołowanego próbował zinterpretować słowa Niebianina zbyt dosłownie. Przestrzeń, którą dotąd nazywał powietrzem miała być Ki? Jak i gdzie. Z trochę zdezorientowanym wyrazem twarzy starał to sobie uzmysłowić. Chwycić czy wręcz zobaczyć. Z marnym skutkiem.
- Skupić się na energii i otoczeniu. Jasne. - podpowiedział sam sobie, żeby jakoś wyjść obronna ręką z tego, co próbował niedawno. Oczywiście, że wolałby od razu ruszyć głaz, lecz stanowiło to etap końcowy. Musiał podążyć za radą Somy i uformować z własnej ki ogromną kończynę. Niczym psychiczny atak miał zamiar wypróbować własny zamysł. Nic, co dotąd umiał nie spełni wymagań. Zatem nakierował Ki najpierw na zewnątrz ciała, tworząc z niej warstwę, a potem usiłował, żeby ta rozprzestrzeniła się jeszcze bardziej. Na zewnątrz poprzez dłonie i ku najbliższej kłodzie drewna. Otoczyć ją i podnieść. Wysilił umysł i nie żałował Ki do tego zabiegu. Gdy tylko tracił panowanie nie wahał się ponowić próby, żeby tym razem przeciwstawić się przeszkodzie na swojej drodze. Wykonać to lepiej niż wcześniej. Podnieść w końcu drewno, nawet na ułamek ponad ziemię. Gdy już zauważył małe drgnięcie z ekscytacji machnął ręką w górę i sprawił, że kłoda wyleciała. Stracił z nią połączenie, a ta gruchnęła o ziemię. Z tą wiedzą na pewno chciał zrobić postępy. Chodziło przede wszystkim o kontrolę, czyli unoszenie i lewitowanie przedmiotami. Nie spieszył się i chyba nikt nie miał mu tego za złe. Staranne oswojenie się z nową techniką to ważny czynnik. W końcu dzięki Bukujutsu sam potrafił latać i w Telekinezie też o to chodziło.
- Chyba spróbuję przesunąć ten głaz. - oznajmił Somie, jeśli ten zdołał poświęcić mu jakąś uwagę i samemu zdążył odbyć własny trening. Odetchnął swobodnie dla poprawy koncentracji. Rozluźnił ciało i wystawiając ręce przed siebie wykonał Telekinezę. Mógł jedynie przewidzieć ile Ki będzie go to kosztowało. Napór, jaki zwiększał na kamienny blok pozwolił mu ustalić, że jeszcze za mało. Rytmicznymi wydechami zbierał coraz więcej energii i siłował się z głazem, coby wreszcie drgnął. Zatrzeszczało i zgrzytnęło, kiedy pierwsze centymetry powierzchni zaczęły się przemieszczać. Kontynuował, aż kamień nie został odstawiony na tyle, żeby wejść do środka. Zadowolenie tkwiło na twarzy Fanalisa w postaci szerokiego uśmiechu. Jakby nic więcej do szczęścia nie było już potrzebne. Zadanie wykonane, jeśli tak to można ująć.
- I jak? Dobrze mi poszło? - chciał się upewnić, jak to widziała osoba postronna ze swojej perspektywy. Nie na tym przecież zakończyć mieli swoją przygodę. Wewnątrz znajdował się dzieciak, którego Fan musiał dostarczyć do Starszego w Wiosce Dwugwiezdnej Kuli.
Nie czekając na Somę pozwolił sobie wejść do wnętrza i wyciągnąć jeszcze pewnie nieprzytomnego Enyię. W takim stanie świeże powietrze powinno mu bardziej posłużyć, kiedy dość długi czas był zamknięty w środku. Skoro wszelkie nieszczęścia równie przestały ich nawiedzać, należało postanowić, co dalej. Jaką obrać ścieżkę zaraz po tym, co miało nadejść. Jeszcze tyle spraw i kwestii do odkrycia i nauczenia. Aż ciało same rwało się do pracy, żeby tylko nie zostać w tyle za wydarzeniami.
- Muszę go wreszcie dostarczyć do jego wioski. Pewnie się martwią ze względu na zagrożenie na całej planecie. Idziesz ze mną? Chyba, że masz własne zadanie do wykonania - to z Sayianami. - zagadnął do towarzysza, bo nie wiedział dokładnie, jakie ma zamiary poza tym, że chętnie nauczył go Telekinezy i na tym się kończyło.

Occ: Koniec treningu statystyk i nauki Telekinezy neutralnej (trener Soma)
Powrót do góry Go down
Soma
Moderator
Moderator
avatar

Liczba postów : 236
Data rejestracji : 26/03/2014


SCOUTER
HP:
1185/1185  (1185/1185)
Ki:
1185/1185  (1185/1185)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Jaskinia w Rajskim Lesie   Wto Mar 22, 2016 8:10 pm

>>>THEME<<<

-W takim razie pozwól mi ustalić zasady.- Na twarzy uśmiecha wymalował się cwaniacki uśmiech, po czym wyciągnął on z kieszeni niewielkie ciasteczko. Jednak Soma wiedział, że jego niepozorny wygląd jest mylący. Zapach jaki dotarł do jego nozdrzy zdradził pochodzenie wypieku. Było to Boskie Ciastko, które upiec potrafią tylko Boscy Ciasteczkowi Mistrzowie. "Duży" przeszedł dokładnie połowę dzielącego ich dystansu, po czym położył jeden z najbardziej pożądanych obiektów w Zaświatowej przestrzeni na ziemi. -Ten, który pierwszy zje ciastko, wygrywa.- Soma, aż przełknął ślinkę, na myśl o spałaszowaniu, podczas gdy jego adwersarz wrócił powolnym krokiem na poprzednie miejsce. To była chwila próby. Młody Niebianin postanowił wykorzystać starą pojedynkową zasadę i zaczął stawiać ostrożne i wyważone kroki po okręgu, tak żeby utrzymywać cały czas tą sama odległość od ciasta, a finalnie ustawić się plecami do słońca. Po skroni spływała mu stróżka słonego potu, jednak nie czuł tego w tym momencie. Całą jego uwagę skupiał na sobie przeciwnik, po którym widać było każdy stłumiony nerwowy ruch. Zauważał je bez problemu, bo w taki sam sposób zachowywały się wszystkie jego mięśnie. Każda kolejna sekunda dawała się odczuć jakby mijały całe godziny, który pierwszy wykona fałszywy ruch, a który nie będzie dostatecznie szybki żeby zareagować?
Złotooki był już na wyczerpaniu. Ta ciągnąca się w nieskończoność chwila zaczynała mus ie dawać we znaki tak bardzo, ze nie był w stanie dłużej opierać się niesamowitej woni wypełniającej jego nozdrza. Rzucił się w kierunku ciacha z całą furią, do której go doprowadziło czekanie. Nic nie mogło stanąć mu na drodze, gdy w końcu je dorwał i jednym pewnym ruchem umieścił w swojej paszczy. Momentalnie odskoczył w obawie przed serdelkowo-palczastą łapą przeciwnika, próbującą wydrzeć mu smaczności z ust. Niepotrzebnie, gdyż ku zdziwieniu młodego shin-jina, grubas znajdował się dokładnie w miejsu, w którym stał przez ostatnią chwilę, jednak tym razem siedział z wyprostowanymi, tłustymi jak balerony nogami i podpierając się z tyłu rękoma.
-Zgrzałem...się...staniem...w tym...słońcu...- Mocne sapanie, skutecznie przeszkadzało tłuściochowi w mówieniu.
-Ha! Czyli wygrałem bezapelacyjnie!- Mocno zadowolony z siebie Soma, momentalnie zmienił pozycję z przyczajonej wiewiórki, na dumnego zwycięzcę. -No cóż fajnie było, ale na mnie już pora, pa!- Po czym cały świat wokół niego zaczął się rozmazywać, aż do momentu gdy nie znalazł się ponownie przed jaskinią na Namek.

Nie mógł tego z robić w lepszym momencie, gdyż jego zielony przyjaciel właśnie zamierzał otworzyć wejście do jaskini. Tak jak się spodziewał, poszło jak z płatka, w końcu to on go uczył i wcale nie odleciał do świata swoich fantazji na cały okres jego ćwiczeń.
-Świetnie!- Odpowiedział bardzo uradowany, na pytanie Nameka, po czym podążył za nim do środka, głównie po wierzchnią część jego stroju, na której dzieciak cały ten czas spał.
-Mucha mówiła, ze Saiyan już tutaj nie ma, więc wygląda na to, ze wykonałem swoje zadanie- Odpowiedział, gdy w tym samym momencie ubierał się w podniszczony uniform. -Uwierz mi, że bardzo chętnie przyjąłbym twoją propozycję, bo umieram z ciekawości jakie to specjały gotuje twój lud, ale niestety mam kilka niecierpiących dalszej zwłoki obowiązków do wykonania. Tak więc bywaj zdrów, a jak spotkam Kaio opiekującego sie tą planetą, to poproszę, żeby szczególnie ci błogosławił. Mam nadzieję, zę jeszcze się keidyś spotkamy mój "pierwszy śmiertelny przyjacielu".- Uśmiechnął się do niego na pożegnanie.

Trening Stop

______________________



-Powiedział.-
"Pomyślał."-


Ostatnio zmieniony przez Soma dnia Sob Wrz 17, 2016 2:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Jaskinia w Rajskim Lesie   Pon Mar 28, 2016 10:17 am

Spoglądanie na małego Nameka wywierało na Fanalisie pewne myśli, a raczej odczucia, że chciałoby się mieć z nim jakąś więź. Nie zdołał Enyi ani poznać, ani złapać jakikolwiek kontakt. Nieświadomość w postaci braku przytomności była oczywistą przeszkodą. Niemniej zadanie musiało zostać wykonane. Może w późniejszym czasie zdoła bliżej przypatrzeć się rozwojowi obu braci. Yane musiał się niecierpliwić, kiedy Fan kompletnie stracił rachubę czasu. Nie przejmował się nim, kiedy akcja porwała zebranych i kazała im bronić się przed niebezpieczeństwem. Być może poszło szybciej niż zakładał scenariusz. Ważne, że Namekian miał przyjemność poznać niecodzienną postać i zyskać nową umiejętność, a przy tym wyjść z opresji obronną ręką. Miał szczęście i oby starczyło go jeszcze na długo. Energii miał w nadmiarze, więc zaraz po słowach Somy zamierzał wziąć malucha pod pachę i zabrać go wreszcie do jego rodzinnej wioski.
- Rozumiem. Liczę, że powiedzie Ci się w dalszych planach. Do usłyszenia, Soma. Świetnie będzie cię jeszcze spotkać. - przyjął luźną postawę i bez większego uśmiechu, ale z pełnym zaangażowaniem pożegnał się na tę chwilę z Kaishinem. W następnej chwili płynnie odbił się od podłoża i zaczął lewitować. Unosił się powoli coraz wyżej, aby wystartować do lotu. Czekała go przyjemna podróż, bowiem latanie stanowiło coś bezapelacyjnie rewelacyjnego. Nie było czuć niczego dookoła siebie. Było się swobodnym, jak ptak, niby bez zmartwień. W odróżnieniu od zwierzęcia natura różnych ras naczelnych była bardzo skomplikowana. Im nigdy nie wystarczały proste rzeczy. Nabyta umiejętność musiała w końcu przestać wystarczać i ulegała ewolucji. Stawanie się silniejszym niewątpliwie miało swoje dobre i złe strony. Kto, jak kto, ale Fanalis stanowił raczej okaz niewiniątka, który opowie się zawsze po słusznej stronie. Trochę to kłopotliwe i stawia go w pozycji wyrzutka. Nie mógł jednak na razie narzekać na niewłaściwe decyzje. tyle jeszcze przed nim, że nie wypadało marnować czasu. Wzbił się na wyżyny swojej mocy i leciał z super prędkością, jaką tylko mógł wygenerować.

zt. > Wioska Dwugwiezdnej Kuli
Powrót do góry Go down
Soma
Moderator
Moderator
avatar

Liczba postów : 236
Data rejestracji : 26/03/2014


SCOUTER
HP:
1185/1185  (1185/1185)
Ki:
1185/1185  (1185/1185)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Jaskinia w Rajskim Lesie   Wto Mar 29, 2016 4:06 am

-No to na mnie tez już pora.- Odprowadził wzrokiem odlatującego Nameka. -Jak to było?- Spędził kolejną chwile na próbie przypomnienia sobie wezwania jego "taksówki" do Zaświatów. Nie było to takie proste, bo słyszał je tylko raz,a od tego momentu, mimo niedługiego czasu jaki minął, zdarzyło się dosyć sporo. Zdążył poznać Fanalisa i kapitana Zero, ukryć malucha, spotkać gadającą muchę o imieniu Polar, pokonać jaszczura, zdobyć informacje o Saiyanach, oraz nauczyć zielonego telekinezy. Można było powiedzieć, że Soma dumny z tego, że sobie poradził. Nie każdy byłby do tego zdolny. Wiadomość od niejakiego JumJuma brzmiała dosyć poważnie, ale niebianin czuł, że może sprostać teraz każdemu wyzwaniu, dlatego też nie straszne mu było to co miał napotkać w Zaświatach.
-A więc tak.- Wziął głęboki oddech po czym zaczął. -O, ja pokorny i uniżony wzywam majestat Pięknej Hiny!- Treść wezwania spowodowała pojawienie się grymasu na jego twarzy. Odczekał kilka sekund, ale niestety nic się nie stało.
"Może zbyt cicho..."- przeszło mu przez myśl, po czym powtórzył regułkę głośniej i bardziej stanowczo. Również tym razem było zero odzewu. Spróbował jeszcze kilka razy, za każdym razem podnosząc ton, tak ze na koniec już praktycznie się darł. Niestety odpowiadało mu tylko echo rozchodzące się po otaczającym go lesie.
-GŁUPI KOT!- Krzyknął w tym samym momencie, w którym ze złości kopnął w jeszcze nie tak dawno zagradzajacy wejście do jaskini, stojacy teraz obok głaz. -Pewnie robi to specjalnie!- Dodał, już trochę ciszej ale wciąż zdenerwowany.
-Takie żarty są zupełnie nie na miejscu, więc jeżeli mogłabyś być tak miła, to bardzo bym prosił o to żebyś mnie stąd zabrała.- Powiedział gdy juz troszkę ochłonął i zebrał myśli. Miał nadzieję, że to tylko złośliwość kotki, a nie, że jej się coś stało. Niestety to też nie odnosiło skutku, dlatego zaczął się martwić na poważnie. Nie mógł stać w tym miejscu po próżnicy, więc zdecydował się na jedyną sensowną rzecz, która mógł wymyślić w tym momencie. Zupełnie nie znał tego miejsca, poza odcinkiem łączącym jaskinie z polem bitwy, dlatego uznał, że najlepiej jest podążyć za Fanalisem.

Z/T Wioska Dwugwiezdnej Kuli

______________________



-Powiedział.-
"Pomyślał."-
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jaskinia w Rajskim Lesie   

Powrót do góry Go down
 
Jaskinia w Rajskim Lesie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Jaskinia czaszki
» Jaskinia Dwojga Lwiątek
» Jaskinia za wodospadem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: