Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Lochy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Lochy   Pią Kwi 12, 2013 10:59 pm

Dziesiątki kilometrów prostych korytarzy. Nikt dokładnie nie wie co się tu znajduje, lecz podobno "składuje" się tutaj niepotrzebnych mieszkańców planety, oraz obcych którzy często wbrew własnej woli znaleźli się na terytorium Jaszczurów.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 559
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
50115/74790  (50115/74790)
Ki:
44017/120060  (44017/120060)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lochy   Pon Kwi 15, 2013 12:48 pm

- Co do... gdzie ja jestem? - mruknąłem podnosząc się z zimnej podłogi. Było ciemno, a dodatkowo kwarantanna była rozdzielona stalową kratą.
Prychnąłem, jeśli krata była zwykła to strażnicy powinni mieć świadomość że moglibyśmy ją rozwalić bez problemu nawet ki blastem. Jednakże to jest kwarantanna, a ja zgodziłem się tu udać więc ucieczka z miejsca do którego zgodziłem się udać była całkowicie bezsensu.
Dziwne tylko że nie przyprowadzili tu mnie normalnie, tylko musieli podać jakiś środek usypiający.
Rozmasowałem sobie szyję i rozejrzałem się. Obok mnie leżało jeszcze dwóch jaszczurów ale ci jeszcze spali. pewnie zarażeni tak jak ja.
Skorzystałem z okazji, podszedłem do kraty i spojrzałem co znajduje się za nią . Czy są jacyś strażnicy etc.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Pon Kwi 15, 2013 8:47 pm

Krazgel obudził się w lochach, delikatnie poobijany i w dodatku ten dyskomfort jaki odczuwał. Rozchodził się dookoła zapach moczu i starości oraz gnijących ciał. Przed sobą wdział changa wyglądającego przez kraty jakby czegoś szukał. Też miał podobną plamkę i wysypkę, w dodatku jeszcze jeden leżał obok niego. Widocznie byli od początku skazani na stracenie.
Krazgel wstał, rozciągnął ciało i przetarł ręką po wysypce, musiał tu troszkę spać bo czuł się obolały od niewygodnej pozycji. Wykonał kilka wymachów rękoma oraz nogami, aby sprawdzić czy substancja nie osłabia jego możliwości. Spojrzał na changa stojącego przed nim
Hej ty! Widzę, że Ciebie też załatwili w ten sam sposób. Z jakiego jesteś oddziału ?
Krazgel przyjrzał się pomieszczeniu, nie wyglądało na solidne jednak pewnie jakiekolwiek pociski powiadomiły by straż. Jedyna możliwa ucieczka musiała być solidnie zaplanowana i przeprowadzona w pełnej ciszy...
Powrót do góry Go down
Xanas

avatar

Liczba postów : 559
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
50115/74790  (50115/74790)
Ki:
44017/120060  (44017/120060)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lochy   Pią Kwi 19, 2013 9:14 am

Nie zobaczyłem nic ciekawego dlatego odwróciłem się od krat i spojrzałem na changelingi znajdujące się w celi wraz ze mną. Jeden był cały czarny i nigdy go nie widziałem w naszej bazie. No ale tam są setki gadów więc nie mogłem znać wszystkich.
Tak czy inaczej po chwili ten się ocknął i wstał i odezwał się do mnie.

- Bo ja wiem czy załatwili? To kwarantanna, nie trzeba było mi tykać tych worków. Co tam w ogóle było. A co do oddziału to nie zostałem przydzielony jeszcze. Najwyraźniej głównodowodzący ma dużo na głowie. Myślisz że zostawili nas tu byśmy zdechli, czy przyjdą nas leczyć?


Rozejrzałem się jeszcze po celi. Syf, brud i ubóstwo. Wyglądało bardziej na więzienie niż na kwarantannę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Pią Kwi 19, 2013 7:08 pm

Krazgel nie spodziewał się tak delikatnej reakcje z strony osadnika dzielącego z nim cele. Rozluźnił mięśnie i wziął głęboki wdech.
Rozejrzyj się. To nie jest kwarantanna. Zesłali nas tutaj bo uważają, że jesteśmy bezużyteczni. Worki powiadasz? Wszyscy mieliśmy z nimi do czynienia. Cokolwiek w nich było jest groźne albo celem tej mazi była "kwarantanna" osobników zbędnych dla królestwa. Jestem ciekaw komu się życie brzydnie...
Tu urwał gdyż usłyszał jakiś ruch i jego zmysły wyostrzyły się jednak był to tylko szczur przelatujący gdzieś w pobliżu. Changeling jednak nie wrócił do rozmowy, odwrócił się i przyjrzał leżącemu.
Możliwe, że on będzie coś wiedział jednak musimy uzbroić się w cierpliwość i przygotować się na jego brak skłonności do rozmów. Mam nadzieję, że dobrze walczysz.
Krazgel oparł się o ścianę i założył ręce na siebie poczym przyglądał się pomieszczeniu szukając jego słabości.
Tak w ogóle to jestem Krazgel...
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lochy   Sob Kwi 20, 2013 4:54 pm

Dwójka Jaszczurów zajęta była rozmową, tymczasem budził się 3 osobnik znajdujący się w tej "celi". Dotychczas leżał nieprzytomny w kącie. Z wielkim trudem wstał, postękując lekko. Po chwili dostrzegł Frost'a i Krazgel'a stojących bliżej kraty. Na jego twarzy malował się lekki strach. Wpatrywał się w nich w milczeniu przez kilka sekund, po czym podszedł bliżej. Najwyraźniej nabrał większej pewności siebie, gdy żaden z nieznajomych nie rzucił się na niego. Omiótł wzrokiem korytarz za wyjściem, a następnie pomieszczenie w którym się znajdowali. Dopiero teraz można było zaobserwować, iż na jego ciele znajduje się masa zadrapań i stłuczeń, całkiem świeżych. Westchnął, spojrzał na towarzyszy niewoli, po czym rzekł:

- Co tu jest grane?

OCC:
Panowie, prosiłbym o pisanie nieco dłuższych postów.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 559
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
50115/74790  (50115/74790)
Ki:
44017/120060  (44017/120060)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lochy   Nie Kwi 21, 2013 4:31 pm

- Najwyraźniej zostaliśmy spisani na straty, zapewne przez to że pewnie nie znają szczepionki na naszą chorobę. Inaczej to by było dziwne bo na tej planecie każda para rak się liczy do pracy. Musieliśmy stanowić tak wielkie zagrożenie że warto było nas poświęcić. Z drugiej strony, czemu nie zabili nas od razu? Myślę żeby poczekać kilka godzin, może przyślą tu nam kogoś i się wszystko wyjaśni.

Gdyby chcieli nas zabić to czemu nie zrobili tego od razu? A może jesteśmy królikami doświadczalnymi i chcą zobaczyć jak ten wirus nas zmieni. To było dziwne, i tak wszyscy w bazie mieli pełno roboty po uszy, a dodatkowo nie starczało rąk do pracy. Ten wirus musiał być dość ważny i dopiero go badają.
Zerknąłem na kraty. Tak czy inaczej nie chcę być poświęcany nawet jeśli miałoby to się przysłużyć społeczności. Nie wiem jak ci dwaj ale ja wolałbym wrócić do starego porządku dziennego.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Pon Kwi 22, 2013 5:58 pm

Krazgel uśmiechnął się tylko, najwyraźniej ten trzeci też nie wiedział co tu robi. Jednak fakt ten nie zwalniał go z bycia czujnym, kto wie co zrobi. Changeling nadal szukał słabych punktów konstrukcji pomieszczenia w jakim się znajdowali. Odczuwał efekty wysypki ale nie osłabiała ona jego siły. Krazgel zaczynał podejrzewać, że to nameczańska krew skażona w jakiś sposób pozostawiająca ślady na ciele. Prawdopodobnie jakiś eksperyment wymknął się z pod kontroli a przełożeni się obawiają skutków. Po patrzał na trzeciego changa i przeszywając go zwrokiem rozpoczął rozmowę...
Każdy tutaj się nad tym zastanawia. Liczyliśmy, że ty nam coś powiesz. Najwidoczniej wszyscy jesteśmy wplątani w to bagno.
Rozprostował ręce, przeszedł się po pomieszczeniu a następnie uderzył w ścianę, w miejsce gdzie chowały się kraty, próbując uszkodzić mur. Jednak tylko tynk delikatnie pękł, pomieszczenie było solidne. Oparł się o ścianę i założył ręce na siebie poczym skierował wzrok na 2 changa.
Mógłbyś się przedstawić. Myślę, że gdyby zabili nas od razu to coś na naszym ciele mogłoby przeskoczyć na zabójcę. Woleli nie ryzykować i poczekać, aż sami tu zdechniemy. Wątpię aby pracowali nad szczepionką dla nas. Jedynie do czego możemy się przydać to jako króliki doświadczalne...
Krazgel urwał i zaczął się zastanawiać nad swoim położeniem, nie wiedział w którym miejscu na planecie się znajduję. Jak daleko jest baza a co ważniejsze gdzie jest port? Miał zarys planu po ucieczce ale teraz musiał wydostać się z tej dziury.
Wiecie coś o układzie planetarnym? Jak dostać statek kosmiczny? Albo gdzie znajdujemy się na planecie?
Changeling macał ściany szukając słabego miejsca, nie chcial uderzać KI blastem aby nie narobić hałasu. Odwrócił się do towarzyszy i kontynuował...
Nie mamy zbyt wielu opcji. Po pierwsze musimy się stąd wydostać. Nie radziłbym później wracać do przełożonych, chyba że chcecie tutaj trafić z powrotem. Albo ukryjemy się w śród naczeman o ile CI nas nie rozniosą albo opuścimy Namek do czasu zyskania większych sił... Co wy na to?
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lochy   Czw Kwi 25, 2013 9:31 pm

Nieznajomy wysłuchał z przejęciem słów dwójki Jaszczurów. Na wzmiankę Frost'a o "spisaniu ich na stratę" zrobił przerażoną minę i zaczął bełkotać:

- Ja-ja-ja nie chcę tu z-zginąć! N-nie taki miałem plan! S-statek kosmiczny? Świeżaki tacy jak my nie mają tam dostępu, nie mam pojęcia gdzie to.

Ukrywając twarz w dłoniach odszedł na bok i oparł się o ścianę. Najwyraźniej bardzo przeżywał całą tą sytuację. "Przejechał" palcami po twarzy, po czym zaczął gorączkowo tłumaczyć:

- Pomagałem im przenosić te śmierdzące worki. Cały upaprałem się jakimś syfem, ale nie zwracałem na to uwagi. Nagle wszystko zaczęło mnie swędzieć, potem pojawiła się wysypka. Poszedłem do lekarza, a ten zamiast mi pomóc, nasłał na mnie chordę psycholi w skafandrach. Rzuciłem się do ucieczki, ale zaczęli strzelać we mnie Ki Blast'ami. Patrzcie na te ślady!

Zerwał się spod ściany i zaczął pokazywać towarzyszą niedoli swoje zadrapane ramiona. W przeciwieństwie do Frost'a i Krazgel'a, ten osobnik nie zgodził się dobrowolnie na kwarantannę, toteż zmuszono go do tego siłą. Wtem nagle gdzieś z rogu komnaty dało się słyszeć cichy pomruk. Narwany ogoniasty aż skoczył z przerażenia. Cała trójka spojrzała w miejsce, skąd dochodził dźwięk. Okazało się, że jest tu jeszcze ktoś. Ten Jaszczur leżał na boku i sprawiał wrażenie, wycieńczonego. Całe jego ciało pokrywała wysypka, ta sama co u reszty, z tym że przybrała ona szarawy kolor. Dzięki temu Jaszczur ten pozostał dotąd niezauważony, po prostu wtopił się w otoczenie niczym kameleon.

- A więc nie jestem tu sam - wycharczał - podejdźcie bliżej, muszę Wam coś powiedzieć.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Pią Kwi 26, 2013 2:39 pm

Krazgel z zakłopotaniem patrzył na spanikowanego changa, czuł się jakby miał nastąpić koniec świata a mimo to on zachowywał spokój gotowy na poświęcenie. Zachowanie współwięźnia nie było zgodne z honorem wojownika, nie można się podawać, należy walczyć. Te tutaj chyba jednak nie miał o tym pojęcia a jego głupota sprawiła że wygląda jak wygląda. Nie bacząc na reakcję tego drugiego spojrzał wyraziście na spanikowanego.

Wszyscy zostaliśmy wplątani w tą dziwną sytuację tak samo, z tym że ty nie pomyślałeś o tym, iż ucieczka nie jest możliwa...

Urwał, odpychając od siebie changa, nie miał ochoty patrzeć na jego ciało a tym bardziej użalać się nim. Chciał uspokoić go ciosem gdy nagle usłyszał jakiś głos, na ciele Krazgela pojawiły się krople potu a wewnątrz niego zagotowało się z przerażenia. Był ty ktoś a on nawet się nie spostrzegł, teraz mógł mu się przyjrzeć bardziej, wysypka na jego ciele była inna niż ich i najwyraźniej umożliwiała mu wtapianie się w tłum. Krazgel zaczynał rozumieć co ma na celu eksperyment, któremu nie świadomi ich poddano.
Środki ostrożności nakazywały nie podchodzić, ale być może on jest ich ratunkiem. Zacisnął pięść i zbliżył się powoli do jaszczura chcąc się mu przyjrzeć bliżej, wyglądał jakby żył ostatnimi tchnieniami. Mimo to Krazgel nie postanowił go lekceważyć i wytężył zmysły, był gotowy do obrony.

Słuchamy, co chcesz nam przekazać?
Powrót do góry Go down
Xanas

avatar

Liczba postów : 559
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
50115/74790  (50115/74790)
Ki:
44017/120060  (44017/120060)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lochy   Pią Kwi 26, 2013 5:54 pm

Panika była czymś nienaturalnym dla wojownika. Jednakże nie każdy changeling był wojownikiem. Funkcjonowaliśmy jak każde inne społeczeństwo. Mieliśmy medyków, urzędników, sprzedawców jedzenia i bezrobotnych którzy nigdy do niczego dnie doszli. Reakcja tamtego była normalna dla większości. Ja jeszcze nie zachowywałem się podobnie ponieważ byłem silniejszy psychicznie i wiedziałem że panika nic nie da. Nie było jeszcze sytuacji w której panika pomogłaby mi wyjść z opresji. Grunt to chłodna logika.
Nie miałem zamiaru mu pomagać, po prostu założyłem ręce na piersi i rozejrzałem się po lochu.
Wtedy to dopiero zauważyłem że jest jeszcze ktoś w pomieszczeniu. zapewne wcześniej pomyliłem go z kamieniem, ponieważ wysypka tak opanowała jego ciało. Tak więc tak wysypka jest śmiertelna. Słysząc że ten jaszczur każe nam podejść odbiłem się od ściany i podszedłem bliżej. I tak już miałem wysypkę wiec nie było możliwości by zarazić się mocniej.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lochy   Sob Kwi 27, 2013 11:24 pm

- Być może już się zorientowaliście - zaczął - że ta cała kwarantanna to bujda. Pewnie myślicie, że w takim razie macie tu umrzeć. Taka perspektywa nie byłaby jednak zła. Bo prawda jest inna. Nie dadzą Wam w spokoju odejść. Będą Was torturowali najróżniejszymi eksperymentami. Siedzę tu od paru dni. Już kilkanaście razy zabierali mnie stąd i robili ze mną....

Przełknął głośno ślinę. Chyba nie był w stanie powiedzieć im co dokładnie. Każde słowo wypowiadał z ogromnym wysiłkiem. Być może tym monologiem skracał swoje ostatnie chwile, lecz przyjął sobie za punkt honoru ostrzeżenie współwięźniów o tym co ich czeka.

- Zaczyna się od swędzenia i wysypki. Ten etap jak widzę macie już za sobą. Ale najgorsze przed Wami. Po kilku kolejnych godzinach następuje najgorsze - paraliż. Od kończyn po resztę ciała. Po następnych kilkunastu godzinach macie już znikomą kontrolę nad własnym ciałem. Naukowcy na tej planecie bardzo interesują się tym wirusem. Być może pracują nad lekarstwem, ale może też być tak, iż chcą go użyć w inny, przerażający sposób. Dla mnie jest już za późno, ale Wy macie jeszcze szanse. Wczoraj podsłuchałem rozmowę dwójki strażników. Z ich słów wynika, że druga rasa zamieszkująca tą planetę jest w stanie Nas uleczyć. Musicie przemóc w sobie nienawiść do nich i....

W tym momencie komnata rozbłysła żółtym światłem. Z klatki piersiowej Jaszczura buchnęła krew, po czym ów osobnik padł martwy. Przy wejściu stała dwójka strażników. O dziwo nie mieli na sobie żadnych skafandrów, ani innych ubrań ochronnych.

- Cała trójka pod ścianę! - krzyknął jeden z nich, wskazując przeciwległy bok pomieszczenia.

Powoli otworzył kratę. Zaczął przyglądać się więźniom. W końcu uśmiechnął się lekko, wskazał palcem na Frost'a i rzekł:

- Ty. Idziesz z Nami. Powinieneś być dumny, bo przysłużysz się swojemu ludowi.

Po czym wraz ze swym kumplem ryknęli śmiechem.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 559
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
50115/74790  (50115/74790)
Ki:
44017/120060  (44017/120060)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lochy   Nie Kwi 28, 2013 1:19 pm

- Nameczanie. - mruknąłem gdy usłyszałem o drugiej rasie.
Nie miałem nic do tej rasy jak wielu Słonecznych. Uważałem że możemy się tu pomieścić i nie trzeba z nimi walczyć. I tak w większość z nameczan jest farmerami, a nie wojownikami.
Już miałem się zgodzić z leżącym changelingiem gdy przyszła straż i kazała nam się ustawić pod ścianą.
- Od kiedy to Słoneczni tak postępują z własnymi ludźmi ? - warknąłem do strażnika.
Nie miałem zamiaru dać się torturować. Nie będę królikiem doświadczalnym. Mieli mnie leczyć a nie poddawać eksperymentom. Trzeba się stąd wynosić i znaleźć nameczan. Najlepiej by było znaleźć ta wioskę w której mi ufają bo pomogłem im niedawno. Mam nadzieję że to blisko.
- Nie dam się pokroić. Chcę żyć. - syknąłem i podleciałem szybko do strażnika próbując go walnąć mocno z w szczękę. Nie znał żadnej mocnej techniki więc najlepiej ogłuszyć tych cepów w tradycyjny sposób.
OOC:
HP: 540/540
KI:930/930

Potezny atak: 44+42 = 86
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Nie Kwi 28, 2013 3:31 pm

Kragel domyślił się o kogo chodzi, nigdy nic nie miał do nameczan ale on jest wojownikiem i miał dominować na tej planecie. Jednak los chcę pokierować go inną drogą i najwidoczniej będzie musiał stanąć przeciwko swoim braciom by walczyć o słuszność sprawy. Gdy zobaczył jak wycieńczony wojownik zostaje zabity krew się w nim zagotowała, w oczach czerwień sie wyostrzyła i jakby płonęła. Mięśnie się napięły a jego wyraz twarzy mówił jasno "pożałujecie"... Na rozkaz cofnięcia się nie zareagował, lecz przybrał pozycję do walki tym samym wyrównał oddech. Chcieli zabawić się z nimi, wykończyć dla własnych celów, lecz nie taki sposób śmierci towarzyszy wojownikowi. Krazgel wiedział, że potrzebują ich żywych więc jedynie co może im grozić to utrata przytomności i siniaki...
Słoneczni? Chang zrozumiał, że jego współwięzień jest z wrogiego obozu. Jednak teraz łączył ich wspólny cel, przetrwanie.

Dziś nie spełnicie żądań waszych przełożonych. Szczęście się od was odwróciło. Zemsta jest bliska...

Changeling wypowiadał słowa z pełną determinacją i podnieceniem na myśl o walce. Miał nadzieję na szybkie rozprawienie się z strażą gdyż czas nie grał na ich korzyść. Musieli szybko wydostać sie z tego miejsca, cena nie grała roli.

Atak na strażnika był znakiem do walki, mimo iż to nie Krazgel rzucił się pierwszy prowadząc grupę to już po chwili zaatakował drugie wyprowadzając cios pięścią w krtań mając nadzieję na szybkie unieszkodliwienie wroga.

OCC

Atak podstawowy 45 dmg
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lochy   Pon Kwi 29, 2013 7:24 pm

Strażnicy byli zaskoczeni nagłym atakiem więźniów, toteż nie zdążyli zareagować. Otrzymali po ciosie, zatoczyli się do tyłu i zatrzymali na ścianie za nimi.

- Stawiacie się? - rzekł jeden z nich, rozmasowując szczękę - w takim razie nie będziemy mili.

Ze sporą szybkością rzucili się by oddać napastnikom. Frost i Krazgel otrzymali identyczne ciosy w brzuch. Tymczasem trzeci z Jaszczurów znajdujący się w celi udał się w róg pomieszczenia i nerwowo obserwował całą tę sytuację.

OCC:
Po 150 dmg, dla każdego z Was.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 559
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
50115/74790  (50115/74790)
Ki:
44017/120060  (44017/120060)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lochy   Pon Kwi 29, 2013 7:47 pm

Udało nam się zaskoczyć strażników, jednakże nie na długo. Szybko otrząsneli się z tego zaskoczenia.
- Wybaczcie bracia, ale nie dam się żywcem. - syknąłem.
Mogłem być z łagodniejszego obozu, ale byłem też wojownikiem. Nie miałem zamiaru dać się wziąć żywcem. Gdybym tylko był silniejszy, lub nauczył się tej techniki o której mówił trener. Cholera.
To rozmyślanie doprowadziło do tego że jeden z nich wbił mi pieść w brzuch. Poczułem smak krwi w ustach i odsunąłem się stąpając ciężko na nogach. Bolało jak diabli, ale musiałem wytrzymać.
- Jesli będziecie nas tak obijać to chyba się zarazicie od nas wysypką, nie sądzicie? - uśmiechałem się do nich przebiegle mimo iż skręcało mnie z bólu. - Patrz nawet uderzyłem cię tą bardziej chorą ręką.
Pomachałem nią tak by mógł dobrze zobaczyć wysypkę po czym znów skoczyłem do ataku. Miałem nadzieję że to zmusi ich do wycofania się. Przecież nie chcieli się zarazić.
OOC:
HP: 390/540
KI:930/930

Zwykły atak: 44 dmg
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Pon Kwi 29, 2013 9:13 pm

Krazgel spojrzał na chowającego się w rogu changa, jego mina mówiła za siebie...

Ty tchórzu! Jeśli nie jesteś z nami to osobiście Cię wypatroszę jak rozparawie się już z ....

Nie zdążył skończyć gdy otrzymał silny cios w wyniku, którego zatoczył się do tyłu. Uśmiechnął się tylko, kochał smak walki, kochał otrzymywać ciosy lecz one nie robiły na nim żadnego wrażenia. Uśmiech był coraz szerszy, aż Krazgel zaczął się przerażająco śmiać. Czuł satysfakcję a zarazem entuzjazm. Emanowała od niego niesamowita energia, nie ta wynikająca z siły lecz czerpana z rozrywki.

Tylko na tyle was stać? ha... Śmieszne co za patałachy tu przysłano...

Changeling odskoczył w tył a następnie odbił się od ściany trzymając pięści blisko tułowia, gdy znalazł się blisko strażnika wysunął kolano próbując uderzyć go w pod bródek. Nie bacząc na skutek odbił się od ściany obok i uderzył pięścią w kark próbując wtoczyć strażnika do celi. On sam już stał po jej zewnętrznej stronie czekając na odpowiedź.

OCC:

Atak potężny 85 DMG
HP= 450

Jakieś staty przeciwników? NIe wiem na co mogę sobie pozwolić Smile))
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lochy   Czw Maj 02, 2013 9:38 am

Strażnicy jakoś nie kwapili się do obrony przed atakiem. Można było odnieść wrażenie, że specjalnie przyjęli na siebie ciosy. Odchyliło ich o parę centymetrów do tyłu. Spojrzeli na siebie i wymienili kpiące uśmieszki.

- Patałachy powiadasz? - zaśmiał się jeden - w takim razie jak nazwać Was? Nie wiem po co w ogóle tu jesteście, powinni od razu z wami skończyć, a nie bawić się w eksperymenty. Z takim poziomem mocy nie przetrwacie nawet jednego. Tamten to co innego - wskazał martwego Jaszczura - on był całkiem mocny, dzięki czemu mogli "badać" go do woli.

Zrobili parę kroków do przodu. Pierwszy złapał za rękę Frost'a, drugi za ramię Krazgel'a.

- Myślisz, że przysłaliby Nas tutaj gdybyśmy nie byli odporni na to coś? Kontakt z tą wysypką nic Nam nie zrobi.

Równocześnie zamachnęli się na wojowników. Gdy ich dłonie znalazły się o włos od twarzy Jaszczurów, stało się coś dziwnego. Ni stąd ni zowąd znieruchomiali.

- Co do.... - zaklął.

Wzrok całej czwórki padł na niebiorącego dotychczas udziału w tej walce, 3 więźnia. Trzymał wyciągnięte przed siebie dłonie, jego twarz wyrażała ogromne skupienie.

- Sparaliżowałem ich - wyjaśnił - ale długo tak nie wytrzymam. Krata jest otwarta, wiejmy ile sił w nogach!

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 559
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
50115/74790  (50115/74790)
Ki:
44017/120060  (44017/120060)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lochy   Czw Maj 02, 2013 11:53 am

Są odporni? Jeśli tak było to znaczy że szczepionkę muszą mieć i changelingi. Zatem wychodzi na to że istotnie zostaliśmy poświęceni dla badań. Nie chcieli podać nam jej ponieważ trzeba było przetestowac na kimś tę broń. Cholera, czuję się tak zdradzony.
Najlepiej było wydusić z tych strażników gdzie jest lekarstwo jednakże ci byli zbyt silni dla nas. Przynajmniej na razie. Wiedziałem to od kiedy zadali mi pierwszy cios. Ich pięści były jak młoty kowalskie. Dosłownie.
Już miałem przyjąć na siebie kolejny cios który pewnie pozbawiłby mnie przytomności gdy nagle oboje znieruchomieli.
Spojrzałem za siebie i zobaczyłem że ten który najbardziej to wszystko przeżywał użył swojej Ki w celu unieruchomienia ich.
Wiedziałem że nie da rady utrzymywać ich wiecznie więc trzeba brać szybko nogi za pas.
- Racja, jazda i spadamy. - rzekłem szybko i jeśli któryś miał przy sobie klucz do celi to mu go zabieram.
Wybiegam jako ostatni i zamykam celę. Wiem że nie spowolni ich to zbytnio ale lepszy rydz niż nic.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Czw Maj 02, 2013 3:06 pm

Krazgel spodziewał się tego, iż są uodpornieni na zakażenie. W jego głowie pojawiła się pustka nie wiedział co uczynić, najwyraźniej nie miał szans na wygraną a jeśli straci przytomność zapewnę obudzi się rozcięty w pół lub zrobią mu coś gorszego.
Nagle strażnicy znieruchomiali, lecz changeling nie pojmował jakim cudem, jak to się stało. Spojrzał na trzeciego więźnia z nie dowierzaniem, ten bojący się chang znał tego typu technikę i czekał sobie spokojnie? Krazgel uspokoił się lecz musieli szybko uciekać nie było czasu na dłuższe pogawędki.

Myliłem się co do Ciebie, jesteś godny bycia wojownikiem. A teraz ruszajmy w drogę nie mamy zbyt dużo czasu. Musimy zaryzykować i szukać schronienia u prawowitych mieszkańców tej planety.

Changeling wydostał się z celi i skierował w stronę wiejącego wiatru, skoro czuć świeżę powietrze to musi być wyjście. Obejrzał się za siebie, towarzysze pędzili za nim.

[Musisz mnie nauczyć tej techniki. Wiecie może gdzie jest najbliższa wioska Nameczan?

OCC

Z/t ? ?
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lochy   Nie Maj 05, 2013 10:23 pm

Cała trójka rzuciła się do ucieczki. Po chwili rozległ się dźwięk uderzenia o stalowe kraty - paraliż musiał ustąpić. Strażnicy, próbując się wydostać, w niezbyt przyjemny dla ucha sposób nawoływali zbiegłych więźniów, ale wiadomo było jaki będzie tego skutek.

- Tędy! - prowadził trzeci Jaszczur.

Biegł jak opętany, wbiegając zdecydowanie w kolejne korytarze. W pewnym momencie znaleźli się w ślepym zaułku. Z oddali dobiegł odgłos wybuchu oraz charakterystyczny brzdęk metalu. Musieli się śpieszyć, mieli na karku strażników, którzy zapewne zawiadomili pozostałych o ich ucieczce.

- Szybko, tutaj! - zawołał Chang, wskazując jakieś wąskie przejście.

Po przebiegnięciu kolejnych kilkudziesięciu metrów udało im się wyjść na świeże powietrze. W międzyczasie jednak rozpoczął się ostrzał. Kule energii raz po raz przelatywały im obok głów, ramion czy nóg. Kilka z nich trafiło celu i nieznacznie zmniejszyło dzielący ich dystans.
Goniący oddział chciał za wszelką cenę odzyskać swą zgubę, a także zapobiec rozprzestrzenieniu się wirusa.

OCC:
Opisujecie ucieczkę wraz z unikaniem pocisków. Kilka z nich trafia, minus 100 HP dla Waszej dwójki. W końcu udaje Wam się ich zgubić i docieracie tutaj --> http://dbng.forumpl.net/t341p20-rajski-las. Krazgel - aktualizuj scouter.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 559
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
50115/74790  (50115/74790)
Ki:
44017/120060  (44017/120060)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lochy   Pon Maj 06, 2013 10:30 am

Biegłem co sił w nogach, wiedziałem że kraty nie zatrzymają strażników o takiej sile zbyt długo. Chyba że t była jakaś niezniszczalna stal. Pewnie nie, dobrali strażników tak by przewyższali nas mocą i to miało być wystarczające. Jak widać wystrychnęliśmy ich i nie oglądając się za siebie zasuwałem za tym trzecim changiem. Oczywiście strażników było więcej w obiekcie i już czułem ich oddechy na karku.
nasz przewodnik szybko wybierał korytarze jakby był tu wcześniej, może kiedyś tu pracował. Nie było to ważne, ważne było to że trzeba stąd wyjść.
Co chwila koło nas wybuchały ki blasty, typy nie żartowały. Poczułem kilkakrotnie uderzenia blastów na swojej skórze i czułem jak rany mnie pieką i krwawią. Nie były to jednak rany śmiertelne więc zignorowałem je całkowicie.
Lawirując korytarzami w końcu udało nam się ich zgubić. Wyjście było tuż tuż i po jakimś czasie wybiegliśmy na świeże powietrze.

z/t -> http://dbng.forumpl.net/t341p20-rajski-las
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Wto Maj 07, 2013 8:03 pm

Krazgel czuł, że na długo nie powstrzymają strażników i tak się stało, nie zdążyli wydostać się z lochów a już ich szukano. Podążał za nieznajomych changiem, nie zastanawiał się gdzie biegną co ich czeka, był przygotowany na starcie gdyby zaszła taka potrzeba jednak teraz biegł ile sił. Nagle znaleźli się bez wyjścia, przed nimi stała ściana, ślepy kat, Krazgel zaczął się denerwować i było to po nim widać jednak zachowywał zimną krew i nie szarżował ścian, tym samym nie panikując w inne sposoby. Przewodnik znalazł wąskie przejście co umożliwiło im dalszą ucieczkę, im bardziej brnęli na przód tym więcej świeżego powietrza czuł Krazgel, to dodawało mu otuchy i siły. Wydostali się na zewnątrz jednak strażnicy już patrolowali ten teraz i gdy tylko zauważyli zbiegów rozpoczęli ostrzał. Changeling próbował unikać pocisków jednak nie było to łatwe przy takiej ilości, z czasem gdy ich liczba się nasiliła zaczął obrywać co spowolniało jego ucieczkę. Musiał się ukrywać za głazami by go nie zabili, próbował nawet odpowiedzieć na atak i tym samym spowolnić pościg wysyłają fioletowe pociski KI.

Biegnijcie. z powolnie ich a potem do was dołączę.

Changeling wzbił się w niebo zwracając tym samym na siebie uwagę po czym wystrzelił grat pocisków w stronę straży. Zamierzenie chyba się powiodło bo ci zwolnili kroku. Krazgelowi wydawało się że kilku z nich zostało rannych. W celu zmylenia kierunku odstąpił od towarzyszy kierując się bardziej na zachód. Po chwili znikł w zaroślach a straż ruszyła w jego kierunku hałasując przy tym. Changeling wykorzystując las przemykał się pośród drzew aby dogonić towarzyszy. Był pewny ze nikt go nie zauważył, szybko pokonał drogę dzielącą ich. Nie minęła chwila aby biegli wspólnie uciekając przed prześladowcami.

OCC
Pociski = -100KI

z-t > http://dbng.forumpl.net/t341p20-rajski-las
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Lochy   Czw Mar 30, 2017 1:26 pm

Snake i Zid mijali po drodze kilkoro wojskowych, którzy kazali im udać się do podziemi, a sami sprawdzali dokładnie wszystkie pomieszczenia, poszukując zagrożenia.

- To, co uwolniłeś, to prastara energia, zwana Majin. – wyjaśniał Zid po drodze. – Dopiero niedawno udało mi się ją zdobyć. Nie pytaj, jakim fartem. W zasadzie to myślałem, że ten, od którego ją uzyskałem, tylko mnie oszukał. Oczywiście byłem przygotowany na to, by pożałował, gdyby tak się stało. Nie zdążyłem zbudować temu odpowiedniego zabezpieczenia do eksperymentów... Bezpieczeństwo, bezpieczeństwo i jeszcze raz bezpieczeństwo. Muszę to sobie zanotować, żeby nigdy więcej nie zostawiać takich rzeczy tak po prostu. – pogroził sam sobie palcem. – Jak widać, energia była prawdziwa. Jednak nie sądzę, by to ona spowodowała tę dziwną wyrwę w czasoprzestrzeni. Nie powinna być do tego zdolna. Chyba, że to może jednak nie jest majin tylko coś jeszcze groźniejszego? Nie wiem, trzeba się nad tym zastanowić. – dywagował głośno. – W każdym razie majin to przekleństwo. Nie może pozostawać na wolności. Ma zbyt wielki potencjał zniszczenia. Uwolnienie tego to jak... jak... rozprzestrzenić zarazę i liczyć na to, że się nie zachoruje pomimo braku szczepionki. To MUSI być kontrolowane. Lub zniszczone. Dla dobra istot żyjących. Rozumiesz powagę sytuacji? – spojrzał na wilka z powagą. – Nic nie chcę mówić, ale to twoja wina. I  nie chcę nic mówić, ale jeśli tego nie naprawisz, to doniosę, komu się należy.

Schron znajdował się w lochach. Było to jedno, ogromne pomieszczenie, mogące pomieścić wszystkich mieszkańców bazy. Po zabezpieczeniach można było łatwo poznać, że było odporne na wszelkie żywioły i ataki energetyczne. No prawie wszystkie!

Zid zatrzymał się przed pancernym włazem.

- Ale... czekaj. Matko, co powiemy dowódcy, jak będzie zadawał pytania? Czemu doszło do wycieku? Co stało się z Icevengetta? Ustalmy jakiś scenariusz.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Snake

avatar

Liczba postów : 65
Data rejestracji : 23/11/2014

Skąd : Szczyrk / Bielsko - Biała

SCOUTER
HP:
855/855  (855/855)
Ki:
450/450  (450/450)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Lochy   Nie Kwi 02, 2017 7:00 pm

Zid dostając dość mocny atak na łeb otrzeźwiał trochę i razem ruszyli przed siebie w stronę jak się później okazało schronu. Głośnik syczący miał rację, nim nie zobaczył wnętrza tego ochronnego schronu było od razu widać po konkretnych stalowych drzwiach, tfuu bramach prawie jak do piekła. Były one ogromne, na sam widok można by stwierdzić, że otwierają ono drogę do piekła. Niestety to miejsce zostało już otwarte ale w pomieszczeniach technicznych changelinga, gdzie grasował majin. Zid poopowiadał co nieco o tej magicznej złowrogiej sile oraz zagroził naszemu bohaterowi wydanie go w ręce władzy jeśli coś pójdzie nie tak. Jaszczur przestraszony ponownie dostawał lekkiego ataku paniki. Wilk przedstawił mu plan:

-Słuchaj Zid. Jesteś tutaj technikiem czy laboratorysto-piekielnym który próbuje się bawić w czary, czarne... Hahaha... Posłuchaj teraz uważnie zakuty pajacu!

Swój kudłaty czarny łeb zadarł do góry i patrzył przez chwilę w oczy pseudo pana. Nigdy nie znieważał nikogo póki nie było powodu a on to zrobił, grożąc wydaniem go. Tak samo zrobiła to łowczyni, która potraktowała go jako trofeum i oddała jak zwykłego psa. Miał nadzieję, że skrucha będę widniała u Zid'a za te słowa. Po chwili padł plan z mordy wilkowskiego:

-Pamiętaj, że i ja jestem demonem ale to tylko Ty wiesz. O byłą panią doktor zapomnij, ona już pewnie nie żyje. Dobrze wiadomo, że miałeś z nią zatargi. Wszystko można na nią zrzucić. Prosta sprawa, zrobiła sabotaż w Twoim laboratorium, typu mały środek wybuchowy oraz te pseudo wspomagacze zniszczyły jej mózg w drodze do chwały o lepsze jutro. Poległa popełniając błąd i sama się nadziała na swoje dzieło.

Odwrócił się na chwilę w stronę sal technicznych i ponownie się odwrócił do Zid'a. Kontynuował:

-Zostaje problem z majinem, tą kreaturą. Wszystko można upozorować na Icevengettę nawet tego demona jak wspomniałem wyżej. Niestety, ale robi się niebezpiecznie a mnie strasznie nurtuję co to jest i jakimi mocami włada. Kolejna opcja to to, że jest również mojego nazwijmy to gatunku. Chce wiedzieć więcej, nawet za cenę mojego zdrowia. Słuchaj, na pewno masz przy sobie jakieś ciekawe urządzenie co pozwoli Ci komunikować się ze mną albo nawet widzieć moje obecne ruchy. Daj mi również parę innych cennych informacji odnośnie majina albo czegoś co mi może pomóc tutaj. Sam wejdziesz do środka schronu a mnie wyślesz na misję można nawet to nazwać samobójczą jako swojego grzecznego pupila, ale Ty uzbierasz dodatkowe informacje pozwalające Tobie żyć dalej na tej planecie. Jeśli przeżyję to pogadamy dalej...
A więc... co Twoja godność na to? Dam Ci chwilę do namysłu...


Sage'Zu odszedł do kąta przy ścianie zamykając swoje ślepia. Koncetrował się. Powoli bez spięć rozluźniał swoje mięśnie. Chwilę potem położył się plackiem. Swoje łapy rozpostarł niczym iks a ogon leżał bezwładnie. Energia ki uderzała coraz bardziej w jego ciało, kurz unosił się pół centymetra nad podłóżem w lochach przed bramą gdzie byli. Strumienie świetlne w głowie wilka potęgowały, krew tętniła ochotą przygody, która nie bała się nawet śmierci. Ona zaś kostucha przyszła go pogłaskać po czarnej mordzie dodając mu energię życiową prosto w jego serce, które oszalało bijąc jakby miało zaraz wyskoczyć ze zwierzęcej klatki piersiowej naszego dzikiego bohatera. Powoli otwierał oczy, czuł że może wszystkiego dokonać z nowymi mocami. Przed nim stał Zid, był gotowy odpowiedzieć mu.



OCC: Trening stop. Proszę Vulfi o sprawdzenie moich dwóch treningów, ponieważ siła może się przydać. Ujawnienie planu Zid'owi. 100% hp i 100% Ki do działania.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Lochy   

Powrót do góry Go down
 
Lochy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Baza Changelingów-
Skocz do: