Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Pałac Urunai Baby

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Pałac Urunai Baby   Czw Sty 24, 2013 5:44 pm

First topic message reminder :


Miejsce to znajduje się na całkowitym odludziu - sam środek ogromnej pustyni przy oazie. Z pozoru pałac wygląda jak zwykły awangardowy domek z małą areną po środku. Jednak podobno wnętrze to czysty labirynt pełen niebezpieczeństw i pułapek. Nikt do końca nie wie co kryje dom Baby Guli


Uranai Baba
Jest ona jasnowidzącą wróżką zajmującą się odnajdywaniem zaginionych przedmiotów. Jednakże żeby odszukała daną rzecz należy być bogatym lub bardzo silnym. Można u niej zapisać się na specjalny trening, posiada bardzo ciekawą szkołę różniącą się znacznie od tych normalnych. Cóż, w końcu to wróżka.

Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Wto Lip 02, 2013 12:12 am

Poczucie zagrożenia odeszło w zapomnienie. Wyraźna dominacja nad ślamazarnym przeciwnikiem okazała się powodem do małego odprężenia. Jeszcze niedawno ten osiłek prawie połamałby wszystkie kończyny chłopakowi, teraz leżał wgnieciony w ziemię, nie mogąc praktycznie zrobić nic. Dla jego nieszczęścia, zerwał się na równe nogi, by przywrócić dobre imię. Widocznie miał sentyment do dumnego pochodzenia. Przecież nikt z współplemieńców obecnie nie obserwuje tego pojedynku. Po co tak się męczyć?
- Oh, chyba wszyscy o tym marzymy, co? - zaśmiał się, widząc zdenerwowanego przeciwnika. Ten błyskawicznie zniknął i pojawił się dobre kilka metrów za Rait'em. Wtem niespodziewanie obaj usłyszeli damski głos. W pobliżu siedziała dziewczyna, trochę nietypowa. Łatwo było się domyślić, że nie pochodzi z Ziemi. Do grupki odmieńców dołączyła bogini w pełnej okazałości. - Cześć! Zaraz skończę, poczekaj chwilkę! - odkrzyknął, machając jedną ręką w kierunku kaioshinki. Był w tak dobrym humorze, że zwyczajnie nie mógł być niemiły. Rywal wykorzystał chwilę jego dekoncentracji i podleciał do niego, by zadać kilka ciosów. W ostatnim momencie zorientował się o co chodzi, z uśmiechem na ustach zrobił krok w tył, uderzając mocno w silną łapę ochroniarza. Zaraz po tym zrobił efektowne salto w tył, unikając kolejnego ciosu. Przyszło mu to z wręcz dziecinną łatwością. Takim zagraniem musiał jeszcze bardziej rozzłościć dumnego Saiyan'a. Zgodnie z daną obietnicą, natychmiastowo przystąpił do swojego ataku. Gdy żółto-włosy był w pozycji pół stojącej, wystawił rękę przed siebie i wypuścił kolejną serię fioletowych kul. Te zostawiały po sobie efektowne ślady, tworząc przyjemne dla oka widowisko. Sęk w tym, że technika nie tylko wygląda dobrze, ale też kryje w sobie ogromną moc.


OCC
Unik
Renzoku Energy Dan - 360 DMG
- 410 KI
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō


Liczba postów : 603
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Wto Lip 02, 2013 1:17 pm

Gdy tak patrzyła z uśmiechem na walczących, jeden z nich zaczął być strasznie nie miły. Początkowo lekko rozzłościło to dziewczynę, lecz po chwili przypomniała sobie, że nie może wkroczyć do walki, kazano jej czekać. Mogła jednak przyczynić się w inny sposób do wygrania walki przez androida, który był nieco milszy dla niej. Przeciwnik pana przyjemnego, wydawał się bardzo impulsywny, a każda dodatkowa złość, to mniejsza kontrola nad sobą.
-Tak niby walczy rasa sa… Jak im tam było?- zaczęła kpić sobie z upatrzonego celu, jednocześnie szykując się do uników w razie gdyby zaatakował. –Powinieneś się cieszyć, że nie masz złamane nic poza paznokciami, mogłabym to zmienić w każdej chwili, gdybyś to ze mną walczył.- kontynuowała złośliwym tonem. Wierzyła, że w ten sposób android łatwiej zakończy pojedynek i będzie mogła w końcu załatwić swoje sprawy. Uśmiech Kaede przerodził się w bardziej ironiczny, lekko uniosła się  w powietrzu, rozkoszując zdenerwowaniem bezmózga. Jej plan to dalsza prowokacja walczącego i ewentualne uniki jego ataków. Nie było sensu odsłaniać swojej całej siły.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Wto Lip 02, 2013 9:44 pm

Wytrzymały osiłek nie dawał za wygraną. I choć ciało miał podrapane oraz mocno krwawił nie dawał za wygraną. Chyba dla tego osobnika duma była czymś, za co warto umierać. Po kolejnym ataku po prostu wstał na równe nogi gotów do następnego ruchu, na który nie trzeba było jakoś specjalnie zbyt długo czekać. Masywny saiyanan wystawił ręce przed siebie wystrzeliwując w kierunku androida kilkanaście kulek KI. Korzystając z tego, że powstała chmura dymu podleciał do chłopaka wymierzając mu cios w twarz po czym odskoczył do tyłu. Nie patrząc na dziewczynę Ivan powiedzia:
- Twoja wiedza jest uboga shinko, chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego z jaką rasą masz do czynienia. - wyszczerzył się w szaleńczym uśmiechu - Ani z tego jak silni możemy się stać.

OOC
Statystyki przeciwnika:
Siła: 120
Szybkość: 120
Wytrzymałość: 180
Energia: 180


HP:1860 - 360 = 1500
KI: 2000

Atak szybki: 120

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Wto Lip 02, 2013 10:55 pm

Stan w jakim znajdował się saiyański wojownik wahał się pomiędzy fatalnym, a beznadziejnym. Chociaż pozostało mu nadal sporo sił życiowych, to dalszy pojedynek z góry był skazany na porażkę. Uporczywość i zajadłość osiłka budziły ukrywany podziw w robocie. Naturalnie, on sam walczył do ostatniej kropli krwi, aczkolwiek nie spodziewał się podobnego zachowania ze strony innych istot. Zwykle spotykał ludzi objawiających tchórzostwo i skąpstwo, którzy dbali wyłącznie o własne cztery litery. Z drugiej strony, osiłek nie zdobył sympatii androidy, poprzez swój głupi charakter i nietutejszy język. Sam używał podobnych słów, cechował się tymi samymi zagrywkami, lecz paradoksalnie nie akceptował tego u innych. Głębsze przemyślenie nad egzystencją przeciwnika skutkowało chwilą nieuwagi i jego błyskotliwym atakiem. W tempie akcji Raito zdołał jedynie zasłonić się ręką, ale to jedynie ograniczyło odrzut towarzyszący uderzeniu. - Dla mnie wyglądasz na przedstawiciela rasy głupich debili - dodał głośno od siebie, prowokując autora tych słów. Wciąż czerpał przyjemność ze starcia, mimo tego, że znał jego wynik. Użył tej samej broni w swoim ruchu. Wykorzystał moment zdekoncentrowania żółto-włosego, rozpłynął się w powietrzu, by pojawiać się nad nim i gnieść go w ziemię, potężnym kopniakiem z efektowną śrubą w powietrzu. Uderzenie może nie wywołało największych ran, ale pogrążyło jeszcze głębiej wroga, który przecież musi się w końcu złamać. Posiadłszy kilka sekund luzu, wynikającego z ogłuszenia rywala, przeznaczył je na rozmowę z tajemniczą kosmitką. - Heeej "Shinko", a kim ty właściwie jesteś? Nigdy nie słyszałem, ani nie widziałem latających, niebieskich dziewczyn - zachichotał pod koniec, przechylając twarz w kierunku bogini. W końcu ta pojawiła się znikąd.
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 603
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Sro Lip 03, 2013 12:33 am

Oczywiście, że znała tą rasę, lecz zdziwiło ją, że osoba, którą miała za idiotę, wiedziała jakiego pochodzenia jest Kaede. Mimo zszokowania jej uśmiech nie schodził z twarzy, robiła dobrą minę do złej gry, bo jak się w krótce okazało, w końcówce walki, android nie wiedział nic o bogach. Nagłe uczucia wstrząsnęły shinką. Uśmiech androida fala przemocy jaka wstrząsnęła a chwilę okolicą i powietrze, które zdawało się przesiąkać zapachem ran. Wielkie czerwone oczy Kaede rozszerzyły się gwałtownie i dziwny dreszcz przebiegł jej po plecach. „Po co ta cała przemoc?!” pomyślała zaciskając pięści i buntując się wewnątrz jej współczującego serca przed widokiem, jaki zaserwował robot. Chciała przeszkodzić, rzucić się na ratunek przegranemu, lecz bezwzględne prawo areny, nie pozwalało na to i dobrze wiedziała o tego typu zasadach. Rozumiała pojedynek, walkę, ale po co poprawiać coś, co jest już przesądzone? Z drugiej strony, android to tylko maszyna, nie zdolna do uczuć.
-Chętnie dałabym się zaprosić na herbatę, ale nie mam czasu na nowe znajomości, załatwiam coś i lecę dalej.- odpowiedziała blaszakowi i odleciała szukając osoby, która nie pozwoliła jej wcześniej wtrącić się do walki. Na odchodne rzuciła mu nieprzychylne spojrzenie. Nie mogła zaatakować go, ale mogła pokazać, że brzydzi się niepotrzebną przemocą. W piekle pełno było takich jak on, niejednego musiała obić, ale jej moc jest po to, żeby chronić, a nie po to żeby karać. Kaede była całym sercem wierna niepisanym zasadom kaioshinów. Pierwsza z nich to miłość do niższych stworzeń, lecz kolejne podkreślają, że nie można za bardzo ingerować w ich życie, nawet jeśli serce jest obolałe z tego powodu.
-Kończą już, może teraz mogę spotkać się z Urnai Babą?!- zawołała proszącym głosem w kierunku, gdzie kręciły się jakieś osoby. Bała się, że gdy długo będzie oglądać walkę, w końcu sama w nią wkroczy, żeby przerwać bezsensowną przemoc. Bała się też swojej ciemniejszej natury, tej części siebie, którą udało się jej już okiełznać, lecz która z powodu swojej wielkiej mocy i chęci do destrukcji, nie może być uwolniona z wnętrza bogini. –Proszę...- dodała swoim łagodnym i błagalnym głosikiem. –Potrzebuję informacji jak pomóc przyjacielowi…- w głowie przeplatał się jej obrazek Reda i jego smutnej minki, gdy pokazywał brak serca. Musi mu pomóc, po to jest właśnie rasa bogów.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Sro Lip 03, 2013 1:02 pm

Słowa dziewczyny zostały wysłuchane. Zaraz po jej prośbie pod nią pojawiła się zapadnia, w którą spadła. Leciała długim, wąskim i ciemnym tunelem jakby bez końca. W końcu jednak na szczęście Shinka spadła na miękkie materace wychodząc cało z tego wypadku. Gdy podniosła wzrok jej oczom ukazała się w wielka wyłożona kamieniem sala, a na końcu stał dumnie tron. Na nim zaś siedziała Baba Gula...
- Co byś chciała kochana? - spytała staruszka w dziwnym kapeluszu.


Osiłek podnosił się z ziemi w czasie gdy jego przeciwnik urządzał sobie pogawędkę w różowoskórą kosmitką. Gdy saiyan już stanął na nogach stało się coś dziwnego. Włosy wojownika zmieniły kolor ze złotych w czarne, a dotąd turkusowe tęczówki wyglądały teraz jak dwa węgielki. W dodatku...
- Co...co!? CO?! NIEEE! - wrzasnął saiyan patrząc na swoje ręce - Jeszcze nie! JESZCZE CIĘ POTRZEBUJĘ! Wróć! - wpadł w szał. Jak chory psychicznie podleciał do Raito atakując na oślep wielkimi łapami lecz prawie w ogóle nie trafiał. A gdy już... to ciosy były dwa razy słabsze niż dotychczas.

OOC
Statystyki przeciwnika:
Siła:  60
Szybkość:  60
Wytrzymałość: 90
Energia: 90


HP:1500 - 100(nie podałeś DMG, więc przyjmuję, że to był zwykły) = 1600\2 = 800
KI: 2000\2 = 1000

Atak silny: 120

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Sro Lip 03, 2013 1:29 pm

Wyluzowany android nawet nie spoglądał na leżącego przeciwnika, zajęty sprawami związanymi z boginią. Całkowite oderwanie od sytuacji należało do tych cech, które charakteryzowały przeważnie istoty pozaziemskie. W końcu jaki bokser przestaje nagle się bronić, gawędząc z trenerem? No chyba żaden. Zresztą, żółto-włosy wojownik w tym stanie nie stanowił żadnego zagrożenia dla podrasowanego przez doktora robota, toteż przejęcie się obrona przed jego atakami nie należało do spraw priorytetowych. Wtem kaioshinka oderwała się od rozmowy, by zająć się tym, po co tu właściwie przyleciała. Młodzieniec też powrócił do pojedynku, jednakże odwróciwszy się, nie zobaczył swojego rywala. Stał on kilka metrów dalej, pogrążony w mieszaninie rozpaczy i wściekłości. Nie emanowało już z niego silna energia jak poprzednio, kolor włosów zmienił się na czarny. Zakrwawiony i zdruzgotany przypominał błądzącą sierotę.
- Spójrz na siebie. Wyglądasz jak ostatni ćwok. Ogarnij się... - rzucił w jego stronę, robiąc zażenowaną minę. Saiyan nie ustępował, nawet bez transformacji. Chociaż w tym stadium, godnym przeciwnikiem byłby tylko wampirek, z którym młodzieniec walczył kilka godzin temu. Z łatwością odparł jego "ciosy", zatrzymując wszystkie jak marne uderzenia niemowlaka. Samą siłą bloku odrzucił wroga, by wytrącić go z równowagi i zadać serię potężnych kolan w brzuch, zakończonych niesamowicie mocnym łokciem w pysk, który odrzucił psychola na dobre dziesięć metrów. - Nie ze mną takie numery, idioto. - Krzyknął, szaleńczo się przy tym uśmiechając.


OCC
Atak Silny - 320 DMG
Blok
- 40 KI
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 603
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Czw Lip 04, 2013 11:10 am

Zapadnia? Ale niby skąd? Sytuacja potoczyła się w takim tempie, że Kaede nie zdążyła zareagować i wzbić się do loty, wpadła w dziwny tunel i po chwili znalazła się na parę metrów pod ziemią. „Muszę taką zamontować przy schronie mojego sanktuarium, jak już wybuduję ten schron…” pomyślała, rozmasowując pośladki, które lekko oberwały po przyłożeniu w materac. Cieszyła się, że nie musi już oglądać brutalnej walki, zaczęła się domyślać, że na tej planecie są również jednostki żyjące dla samej przemocy, to naturalnie szkodzi jej misji pokojowej. Paradoksem stało się, że sama musiała przerosnąć siłą wszystko w kosmosie, żeby jej misja skończyła się powodzeniem.
Dalsze rozważania przerwał widok starszej pani, o wyglądzie typowej bajkowej wiedźmy. Kaede zamrugała kilkakrotnie oczami patrząc lekko zdziwiona. Ogólnie to staruszka wyglądała sympatycznie, więc na twarzy bogini zagościł życzliwy uśmiech. Podniosła się i ukłoniła się, okazując dobre wychowanie. Nie musiała tłumaczyć kim jest, tak naprawdę to miała nadzieję, że jej rasa jest nieznana i działa w tajemnicy, nawet przed mędrcami tej planety.
-Pani musi być Urani Babą, którą szukam, miło mi poznać, jestem Kaede.- powiedziała kłaniając się jeszcze niżej. –Przychodzę tutaj, bo skierował mnie sam Kaioshin, abym tutaj dotarła. Widocznie mój szef uznał, że dostanę tutaj jakieś informację na temat tej planety…- wspominając o swoim przełożonym, stała się trochę mniej pewna siebie, odkryła się zupełnie, tak samo jak przyznała do tego kim jest, ale jak inaczej miała zachęcić kobiecinę do podzielenia się informacjami? –Mam pewnego przyjaciela, który jest demonem, nazywa się Red. Utracił on swoje serce, a ja obiecałam, że znajdę jakiś sposób na przywrócenie mu serca, z tym że nie mam pojęcia jak. Może istnieje jakiś magiczny sposób, lub ktoś, kto byłby w stanie mi pomóc?- wyjaśniła swoją sprawę, z czarującym uśmiechem szczerej niewinności i głosem dziewczynki proszącej o coś opiekuna. –Bardzo proszę mi pomóc, Kaioshin nie skierowałby mnie tu, gdyby nie mogła pani udzielić mi wskazówek. Proszę.- zakończyła, robiąc najsłodsze oczka, na jakie było ją stać. Serduszko dziewczyny przyspieszyło, w podekscytowaniu i przypływie nadziei. Może uda się pomóc demonowi.

Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Czw Lip 04, 2013 1:07 pm

Staruszka w milczeniu wysłuchała Kaioshinki. Oczywiście wiedziała kim jest. W końcu sama Gula jest dość częstym gościem w zaświatach, jako swego rodzaju medium ma pewne pozwolenia.
Pomyślała chwilę dumając nad sprawą demona bez serca. Niby to takie oczywiste, że ta rasa nie ma uczuć, a tu... jeden z przedstawicieli je utracił.
- Wydaje mi się, że wiem co możesz w tej sytuacji zrobić. Udasz się do wieży Karina, a tam dostaniesz od niego specjalną wodę, która pomoże twemu przyjacielowi. - poprawiła kapelutek i machnęła ręką, a wtedy zza siedzenia wyleciała okrągła kryształowa kula wielka jak ona sama. Wymówiła jakieś czarodziejskie zaklęcie i wtedy w kuli pojawił się obraz miejsca, w który musi udać się Kaede. Było to mała indiańskie tipi i długi filar nie mający końca...


Przeciwnik Raito już był praktycznie martwy. Gdy po raz kolejny wylądował na twardej powierzchni nie podnosił się zbyt szybko, a praktycznie wręcz wcale. Zaciskał ręce w pięści starając unieść swoje ciężkie cielsko, ale nadmiar siniaków i krwotoków wewnętrznych mu to uniemożliwiał. Pluł krwią, dławił się wręcz nią. To by było na tyle. Teraz to od androida zależy czy go oszczędzi czy zabije.

OOC
Statystyki przeciwnika:
Siła:  60
Szybkość:  60
Wytrzymałość: 90
Energia: 90


HP:
KI: 1000

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Czw Lip 04, 2013 1:56 pm

Okresowe nadużywanie nowo pozyskanej mocy już po kilkunastu minutach skutkowało przeciążeniem organizmu oraz chwilowymi zawrotami głowy. Nawet roboty nie uodporniły się na negatywy mrocznej aury, a osoby owładnięte przerażającą siłą, popadały w szaleństwo i popełniały samobójstwo, kiedy źródło zostało wyczerpane i energia ulotniła się w powietrzu. Przeciwnik Rait'a był na to zbitym dowodem. Dlatego leżał teraz na ziemi jak psychopata, starając się podnieść i wzrokiem nędzy i nienawiści dosięgnąć swoich wrogów, by ostatni raz zasmakować krwi. W pewnym sensie android stawał się z czasem podobny do żądnych mocy istot, aczkolwiek posiadał ku temu cel, w przeciwieństwie do reszty bezmózgich. Pomimo tego, że ów marzenie należało do tych bardzo wygórowanych i jednocześnie egoistycznych, utrzymywało sens jego egzystencji oraz dawało otuchy w kolejnych pojedynkach. Tylko, czy samo pragnienie walki zdoła zaspokoić wszystkie potrzeby? Czy aby żądza władzy nie pokryje się z żądzą siły, tworząc nowego tyrana? Od samego początku cechowały go atuty zła, natomiast często przejawiał dobro. Teraz wszystko miało się potwierdzić - stanął przed arcytrudnym wyborem. W jego rękach spoczywał los żyjącej istoty. Mało kto może pochwalić się taką potęgą - rządem na życiem i śmiercią. Przecież nawet bogowie nie mają odpowiednich zdolności do sądzenia o czyimś bycie - tylko i wyłącznie żyjący potrafią pozabijać się nawzajem. Owszem, niesamowite umiejętności kaioshinów przewyższają te ludzkie, natomiast istnieją przypadki, w których muszą prosić mocniejszych od siebie wojowników. Jak to wygląda - wszechpotężna stworzenie, musi prosić zwykłego człowieka o pomoc! Tak było w przypadku wielkich demonów, oblegających świat rzeczywisty. A teraz android dzierży władzę zniszczenia!
Tajemnicza siła pcha go do zemsty. Przecież otrzymał od niego tyle obelg i obrażeń, czas się zrewanżować. Nazbyt dumni i pewni siebie zostaną wyeliminowani! Nazbyt słabi i głupi zostaną unicestwieni. Na świecie pozostaną tylko potężni bojownicy, mający prawo głosu! Wizja nowego świata zaślepiła oczy, słabego jeszcze psychicznie robota. Zło przeciągnęło go na własną stronę - nadchodzi śmierć. Zachodzi krwawe słońce, tej nocy poleje się krew, mnóstwo krwi. Baba Gula odeszła, nie zdoła uchronić swojego ochroniarza. Marna Mia także nie posiada wystarczającego poziomu mocy - z nową przemianą jest w stanie dokonać rzeczy niemożliwych. Wystawia rękę, kula energii tworzy się w powietrzu, zwiastując koniec czyjejś egzystencji. I w tej samej chwili gaśnie. Pokojowa strona blaszaka odzywa się niepytana, wiążę jego kończyny, zatrzymując tym samym wiszący nad sayianem wyrok. "Nie rób tego" - słyszy głos, bębniący mu w metalowych uszach. Procesory zaczynają świrować, jakby dwie przeciwne sobie strony zaczęły walczyć w jego wnętrzu. Przewody pękają, poszczególne części zaczynają się wykrzywiać, poddane wysokiemu ciśnieniu. Fioletowa otoczka wokół ciała wzrasta, tworząc już barierę cholernie silnej energii. Podłoga drży, mniejsze elementy przyrody zaczynają się kruszyć. Gdzieś obok z domku poleciała kafelka, jedno okno pękło przez całą długość. Powietrze stało się tak gęste, tak ciężkie, że przytłaczało małe zwierzęta, z czasem nawet wgniatając je w ziemię. Żaden owad w promieniu dziesięciu metrów nie zdoła się unieść. Organizm zaczyna się przegrzewać, robić czerwony, gorący. Krzyk! Zero nie może wytrzymać tego napięcia. Fala potężnej energii wzniosła się momentalnie do góry, tworząc kilkanaście wirujących pierścieni. Przybrała jeszcze ciemniejszą barwę, rozrywając rękawy, cylinder oraz kawałki spodni nieświadomego chłopaka. Przez chwilę się przejaśniło, ale nie był to dobry znak - zwiastuje ciszę przed burzą. I jeb! Ciężkie kawały utwardzonej ziemi poszły w górę. Kolorowe tęczówki zmieniły barwę na czarno - czerwoną, ukazując żądne krwi oczy androida. Ostateczne zwycięstwo złej strony - dopełnienie diabolicznego przeznaczenia młodzieńca. Wszystkie granice między półmartwym osiłkiem, a opętanym robotem zostały usunięte. Nic nie stoi na przeszkodzie, by usunąć go w nicość. Błysk mrocznej energii, pocisk KI przebija głośno bijące serce dumnego wojownika. Do końca pozostał twardy, w żaden sposób nie okazał słabości. Ostatni jego widok to wielka litera "M", powstała na gwałtownie muskularnym, prawym ramieniu zabójcy. Głośny rechot oprawcy odbija się echem po całej okolicy. Fioletowa aura zanika, pozostaje jedynie symbol Majin oraz mordercze spojrzenie.
- CUCHNIE! Gdzie ty kur*a jesteś, różowa kaioshinko. Znajdę Cię! - wrzasnął, głośno przy tym się śmiejąc. Teraz posiada tylko jeden cel - zniszczyć oznakę pokoju i dobra.


OCC
KI Blast
- 320 KI
Evil Aura OFF
Ma-Jin
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 603
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Czw Lip 04, 2013 1:58 pm

Zupełnie nie spodziewała się, że pójdzie tak łatwo. Uśmiechnęła się od ucha do ucha, widząc kolejną lokację. Jak tak dalej pójdzie, to spokojnie wróci do sanktuarium przed dziećmi i jeszcze ocali Reda. Rzuciła się w podzięce staruszce na szyję, ściskając mocno i dziękując za okazaną pomocą. Kto by pomyślał, że wystarczy woda jakiegoś Karina, mieszkającego na szczycie dziwacznej wierzy. Być może to tytuł przybocznej jest jej przepustką do najlepszych informacji, a w sumie co za różnica, jak dla niej może być to nawet urok osobisty, którego przecież młodej bogini nie brakuje. Po chwilowym tuleniu wiedźmy, wzbiła się w powietrze i obrała kolejny kurs.
Zaczęło ją zastanawiać dlaczego ten cały Karin, zamieszkuje tak niedostępne miejsce, może po prostu lubi przewiewność? A może... Może to sposób na to, aby nikt nie dostał tej jego wody... Jak ktoś nie umie latać, to taka wspinaczka, to prawdziwa męczarnia. Na szczęście nie był to problem jej, najzwyczajniej w świecie doleci do tego mieszkanka i weźmie wodę dla Reda. Musi to zrobić...

ZT--> tamte tam święte ziemie
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pią Lip 05, 2013 11:07 am

- Majin! Przecież majin nie pojawił się na Ziemi od czasów... od czasów Juvette! - krzyknęła staruszka wpatrując się w czarodziejską kulę. - Azgar! Miałeś pilnować by android nie zabił Ivana! Co z tobą? - wrzasnęła na osobę stojącą za nią. Okryta w czarny kaptur uśmiechnęła się.
- Tak wyszło. - mruknął co tylko rozzłościło bardziej staruszkę. Kazała podwładnemu oddalić się, a sama chwyciła za jedną z wajch i wtedy na powierzchni uaktywniła się pułapka. Raito został pochwycony w energetyczne, żółte pierścienie. Kobitka nie wiedziała do końca czy to wystarczy, ale na ten czas nie ma innych pomysłów. Potrzebny jest bohater.

OOC
Możesz się uwolnić i dać nogę za Kaede.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pią Lip 05, 2013 12:28 pm

Calutki pałac przesycony przez strach domowników, działał na androida dosłownie jak narkotyk. Wściekłe oczy błyskawicznie przeanalizowały okolicę, w poszukiwaniu następnego celu. Mieszkańcy, których miał przyjemność poznać pochowali się w domach, a sama staruszka nie odważyła się wyjść z ukrycia. Gdzie jest bogini? To ona głównie reprezentowała siły dobra, wysłana przez przywódców na Ziemię, by zasiać wszędzie ziarno pokoju i uratować swojego przyjaciela. Teraz jednak musiał skupić się na czymś innym. Ni stąd, ni zowąd z podłoża wyrosły cztery pierścienie, unieruchamiając rozwścieczonego chłopaka. Taka osłona na nic jednak się nie zdała, w starciu z mroczną magią. Ścisnął ręce do ciała, przetransportował do nich znaczną ilość energii, aby po chwili rozmachem ją wypuścić, niszcząc wszystko w promieniu trzech metrów. Energetyczna bariera rozpierzchła się jak dym, potraktowany silnym podmuchem wiatru. Uwolniony niszczyciel stawał się z każdą chwilą silniejszy. Będąc skrępowanym, zauważył kątem oka małą sylwetkę postaci, wylatującej z zamku. Był święcie przekonany, że to właśnie różowa kaioshinka. Piekielnie tylko zarechotał, rzucił ostatnie spojrzenie w kierunku sąsiedniego budynku, po czym z zawrotną prędkością poszybował gonić cel.

z/t to Święte Ziemie u podnóża Wieży
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Nie Sty 11, 2015 12:20 pm

Ta droga, czyżby kiedyś nią podróżował? Wszystko wydawało się takie znajome. Rosnące wokół drzewa, uklepana przez wędrowców ścieżka, nawet śpiew ptaków pobrzmiewał w jego uszach, jakby sam ten dźwięk przywoływał. Cholera, to było prawdziwie dziwne uczucie. Jakby podążał za śladami własnego ducha, choć w rzeczywistości, nigdy nie dane mu było tędy przechodzić. To ten uszkodzony zespół mózgowy płatał mu takie figle. Chcąc jak najszybciej odnaleźć najważniejsze skrawki przeszłości, przywoływał dosłownie wszystko, kojarząc to ze sobą. Jeśli szedł kiedyś przez jakiś las i umysł wychwycił choć najmniejszą część tego wspomnienia, automatycznie każdy las stawał się znajomy, wręcz tajemniczo przyciągający. Ale android nie był głupi. Został stworzony nie tylko po to, by walczyć, ale i myśleć, analizować, choć wszystko i tak sprowadzało się później do konfrontacji.

Rosnące z każdym krokiem uczucie znajomości tego wszystkiego wywoływało w nim zdenerwowanie. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jest tutaj pierwszy raz, choć popieprzony mózg zdawał się mówić coś innego. Jak to z szaleńcami bywa, Raito niespodziewanie rzucił się z furią na drzewo, rozgniatając jego pień jednym uderzeniem. Nie sprawił jednak, że te rozłamało się całkowicie. Dalej uporczywie trzymało się ziemi.
- Przestań! Przestań do cholery! - krzyczał do własnej głowy, potrząsając nią co chwilę. Wspomnienia wyzwalały się teraz strumieniami, a bezradny robot robił to, co umiał najlepiej - rozwalał. Lasek powoli przekształcał się w istne jednoosobowe pole walki. Chociaż syntetyczna powłoka skórna zaczęła zdzierać się od gromady uderzeń, to ten wcale nie przestawał. Przeciwnie, gdy nie mógł poradzić sobie z twardszą skałą czy drzewem, wyzwalał ukrytą moc piekielnej aury i wówczas miażdżył już wszystko, od kruchych brzózek do najtwardszych dębów. Szaleńczy akt furii przerwało nagle wspomnienie, wydawało się tak odległe, a jednocześnie bliskie. Widok dziewczyny, którą przyprowadził do wróżki, by ta go nauczała. Zaraz, ktoś był za nią. Kobieta o niebieskiej cerze, z jasnymi włosami i cudownym uśmiechem. Ucieleśnienie dobra połączonego z gracją i piękne. Here she is! Kapelusznik zrezygnował z aury, zaprzestał rozwałki i na chwilę usiadł przy ścianie. Przeszłość otworzyła się przed nim niczym wielka księga. Te treningi, mroczna magia, szkoła światła, wszystko było tak znajome.
- Muszę ją znaleźć! - warknął do siebie, widząc przed sobą wizję swojej byłej nauczycielki. Ta przecież musi wiedzieć, gdzie znajduje się bogini, no i nie przekazała jeszcze mu wystarczającej wiedzy. Jest jeszcze za słaby, to pewne.

Kolejny etap drogi nie był już tak bogaty w wydarzenia jak wcześniejszy. Przeszedł przez resztę lasu, aż w końcu dotarł do pustyni. Dla wielu wędrowców mógł być to złudny koniec ich ekspansji, ale android doskonale wiedział, że za tymi piaskami kryła się oaza, a w nim domek Guli. Toteż nie chcąc dłużej czekać i zostawać na tym bezkresnym pustkowiu, poleciał w tamtym kierunku z szybkością godną osoby spieszącej się. Dlatego po niespełna kwadransie ku jego oczom ukazał się znajomy widok - wielki okrąg wodny ze zbudowaną na środku chatką, która łączył się z drugim marmurową dróżką
- Stara i tak pewnie wie, że już jestem. Dobrze znam te jej czarodziejskie sztuczki! - zaśmiał się ironicznie pod nosem, po czym delikatnie zaczął lądować na tarasie. Nie miał zamiaru jej szukać w tym gąszczu, sama z pewnością przyjdzie. Co czuł, czekając na takie spotkanie? Niektóre popsute podzespoły trochę poprzestawiały jego niektóre cechy charakteru, toteż mógł odczuwać... cholera wie. Zresztą, on sam tego do końca nie wiedział. Nostalgię? Tęsknotę? Może żałość? Gniew? Chyba najłatwiej powiedzieć, że ta bezduszna machina nie czuła zupełnie nic.


Koniec Treningu
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Nie Sty 11, 2015 9:15 pm

[tr]

- No proszę kto wrócił po dwóch latach... - zza rogu wyłoniła się znana już androidowi z przeszłości postać. Nie była ona jednak zadowolona z widoku androida, a co za tym idzie uśmiechu na twarzy nie miała - Co chcesz? - warknęła świdrując go nieufnym, gniewnym spojrzeniem.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Nie Sty 11, 2015 10:10 pm

Stare dobre czasy, co? Im bardziej zbliżał się do pałacu, tym usilniej chciał przypomnieć sobie, co tu się właściwie wydarzyło. Wizje z trasy nie były do końca jasne, a jedyne co kojarzył, to postać gospodyni - w końcu osoba jej pokroju jest dosyć charakterystyczną postacią, toteż takie wspomnienie musiał się utrwalić na zawsze. Spodziewał się właśnie jej, a tu zza rogu wyłoniła się niska, czarnowłosa dziewczyna. Czy tego się spodziewał? Zdecydowanie nie. Czy to go w jakiś sposób poruszyło? Też nie. Nie ma miejsca na sentymenty. Nie w tym świecie.
- To ty... - syknął, zatrzymując ślepia na nowym gościu. Zdjął kapelusz, poprawił włosy i drwiąco się uśmiechnął.
- Nie tęskniłaś?
Nałożył cylinder, wciąż utrzymując na twarzy ten uśmieszek. Zresztą, ten rzadko schodził z jego twarzy. Dziewczyna widocznie nie była zadowolona z widoku androida. W końcu nie mogła darzyć jego sympatią, bo jego zachowaniu wobec niej. Nie mogła też spodziewać się żadnych uprzejmości, toteż cała relacja utknęła dawno w jednym punkcie.
- A co cię to obchodzi? Gdzie jest wróżka, nie z Tobą chce rozmawiać - warknął, postępując naprzód. - Zresztą, sam ją znajdę.
Zrobił błyskawiczny krok w przód, po czym minął ją niczym wiatr. O dziwo jej nie ruszył. Szkoda czasu, prawda?

Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pią Sty 16, 2015 3:22 pm


- Ona śpi, nie waż się jej ruszać! -krzyknęła androidka gdy tylko jest współrasowiec mignął obok niej - Nie jesteś tu mile widziany po tym co zrobiłeś, odejdź! - powiedziała ustawiając gardę. Jeśli zrobi jeszcze choć kroczek, będzie musiała go zaatakować, by powstrzymać.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pią Sty 16, 2015 5:20 pm

Tylko kątem oka zobaczył, że wyraz twarzy "strażniczki" nie zachęcał do żartów. Dziewczynka mówiła bardzo poważnie, a znając siłę nieproszonego gościa, sama musiała sporo trenować, skoro decydowała się na reakcje wobec niego.
- Śpi? Co ty pieprzysz... - warknął, zatrzymując się w pół kroku. Stał mniej więcej metr od czarnowłosej. Ta podniosła mizerne rączki i krzyknęła, by ten się wynosił. Uśmiech na twarzy androida się rozszerzył. Zrobił efektowne salto w tył, wspierając się umiejętnością latania i stanął naprzeciwko walecznej uczennicy wróżki. Zdjął kapelusz i ironicznie uprzejmie się ukłonił.
- Już się robi, madame - odpowiedział, naśladując osiemnastowiecznego szlachcica. Sekundę później zerwał się niczym wiatr i potężny kopniak powędrował w kierunku dziewczyny
- Spier*alaj, nie mam czasu na te Twoje zabawy - warknął, cofając nogę. Po cholerę się w to bawić? Nie czekał tyle pod ziemią, by zabawiać tę cholerną smarkulę, którą kiedyś zresztą sam przyprowadził...
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Sob Sty 17, 2015 7:48 pm


Dziewczyna obrywając z nogi prosto w brzuch, odleciała kilka metrów ryjąc plecami o posadzkę wysepki, na której odbywały się walki. Dziewczyna wstała trzymając się ręką za uderzoną część ciała po czym spojrzała wściekłym wzrokiem na Raito.
- Sukin... - nie dokończyła swojej wypowiedzi bo nagle osunęła się na ziemię, została wyłączona. Wiadomo kto nosił przy sobie pilot do dziewczyny.
- Chłopcze, chyba się zagalopowałeś. - usłyszał kapelusznik za sobą głos starszej pani. To jak można się domyśleć była Uranai Baba lewitująca na szklanej kuli we własnej osobie. Z niezbyt radosną miną, tak jak jej robotyczna córka, nie była zadowolona z pojawienia się Raito - Myślałam, że Cię rdza zjadła. Czego szukasz po latach?

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Sob Sty 17, 2015 8:31 pm

Proste, pomyślał, gdy jego uderzenie z precyzją dotarło celu. Więc wcale nie stała się tak potężna, jak wskazywała na to jej wojownicza postawa. Sam jednak poczuł ból w stopie, gdy ta starła się z brzuchem dziewczyny. Brak treningów także wpłynął na jego organizm, chociaż w znacznie inny sposób, niż w przypadku ludzi. Choć Raito posiadał swoisty układ nerwów i mięśni, naturalnie tylko trochę podobny do układów żywych osób. A jednak, podczas większego wysiłku, mógł wydobywać z siebie więcej mocy, a jego brak, powodował braki w automatyce chłopaka. Taka to dziwna natura robota.
Wzrok młodzieńca błyskawicznie wychwycił dziwną reakcję poszkodowanej. Ta ryjąc po ziemi nie wykonała prawie żadnej reakcji. Jak szybko zauważył, została wyłączona, a ten mógł się domyślić, że wróżka jest gdzieś blisko. W momencie odwracania się, usłyszał znajomy głos. Przed sobą miał nie kogo innego, jak starą nauczycielkę, którą zresztą uważał po części, za przyczynę klęski androida.
- Może Ty mi powiesz!? Przez te Twoje cholerne nauki opętało mnie jakieś skurwysyńst*o. Potem już było gorzej. Choć było to sporym wzmocnieniem, to sam nie miałem kontroli nad własnym ciałem! Dlaczego podesłałaś mi tamtego słabeusza? Dobrze wiedziałaś, że mogę go z łatwością zabić. Pieprzona starucho! Tłumacz się! - krzyknął, spoglądając wściekle na Uranai. W czasie drogi do pałacu przypomniał sobie wszystko. Zdążył przeanalizować tamte wydarzenia i wyciągnąć pewne wnioski. Kotek, wróżka, tamten sayian no i niebieskoskóra dziewczyna. Wszyscy mają mu wiele do powiedzenia!
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Nie Sty 18, 2015 1:34 pm


Staruszka spojrzała zdziwiona na reakcję androida. Chyba nie do końca wiedziała o co chodzi młodzieńcowi.
-Moje nauki były dla Ciebie inwazyjne? Co Ty pleciesz chłopcze? - odezwała się groźnym tonem staruszka - Nie wiem co jest winne temu, że ześwirowałeś, ale to na pewno nie ja. Stawiałabym na typa, który Cię składał blaszaku. Sam był świrnięty i przelał to na Ciebie. - po chwili zastanowienia dodała - Albo... masz defekt w postaci organu, który Cię napędza. - Miała na myśli serce saiyana, które wbije w Raito. W sumie to było logiczne. Złe serce zło napędza.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Nie Sty 18, 2015 10:26 pm

I znowu. Ta wrodzona złość, pojawiająca się często znikąd zawładnęła ciałem organizmu niczym pasożyt. Gdy miał powód do frustracji, natychmiast przeradzało się to w porządny obłęd. W tym przypadku miało być podobnie. Zagubiony, z dziurami w pamięci był wściekły na cały świat. Nigdy nikogo nie miał, nikt go nie rozumiał, czasem przyciągał tylko ludzi swoim dziwactwem, ale tylko poprzez zaciekawienie - ci szybko go opuszczali. Nie wiedział co to miłość, przyjaźń, czy nawet przyjemność z obecności drugiej osoby. Żył tylko dla siebie, nienawidził wszystkich dookoła, dosłownie. Miał wręcz manię prześladowczą. Wszyscy mu źle życzyli, takie miał zdanie. To z czasem przerodziło się w poważny uraz psychiczny, co poskutkowało przeinstalowaniem się kilku podzespołów i doprowadziło do zmiany w układzie nerwowym chłopaka. Wykreował własne ja, trochę odmienne od tego, które otrzymał od stwórcy.
- Co ja plotę? Wszyscy, dosłownie, mieszacie mi w głowie! Cały czas ktoś czegoś wymaga, wprowadza swoje pieprzone reguły jak król. Czy byłaś inna? Trułaś mi mózg jakimiś zasadami kultury, podczas gdy na zewnątrz każdy chce mnie widzieć martwego! - wrzasnął, wymachując groźnie ręką.
- Co ty masz do niego, starucho? Nie wiem kim był, ale to była jedyna osoba, która zrobiła coś pozytywnego. Dzięki niemu żyje! Świrnięty? Kto tu jest świrnięty? Sama latasz na tej swojej kuli, żyjąc na środku odludzia. Nie umiałaś nawet powstrzymać tego, co się ze mną stało! I co masz do mojego serca? Jestem z jego dumny, także z tego, kim jestem. I wiesz co!? Pieprz się! - splunął siarczyście na ziemię, zaciskając pięści w geście zdenerwowania. Spojrzał bezwiednie na niebo. Czy coś tam jest, dalej? Czy jako zwykły robot trafi po śmierci do lepszego świata. Czy to w ogóle kur*a jest możliwe? Na chwilę się uspokoił, zebrał myśli. Przed oczami miał wizję swojego pogromcy. Tego, który zakopał go w tamtej norze. Cholera, gdyby tylko miał siłę go dorwać.
- Zresztą, gówno mnie to teraz obchodzi. Stało się. Możesz odkupić swoją winę - powiedział, nieco spokojniejszym głosem. - Masz uczynić mnie silniejszym, bym mógł dorwać tych, którzy mnie skrzywdzili. Doskonale wiem, że w obecnym stanie nie poradzę sobie z nikim. Nie wiem jak to zrobisz, nie obchodzi mnie nawet, czy tego chcesz. Masz to zrobić, inaczej zginiesz, a to miejsce będzie jedynie śmietniskiem. Bez żadnych nauk o kulturze osobistej.
Był pewien swoich decyzji, choć do końca nie wiedział, czy dobrze jest stawiać warunki tej wróżce. W końcu ma zapewne wielu ciekawych znajomych, o wiele potężniejszych od niej. Ale... co ma do stracenia?
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pon Sty 19, 2015 1:33 am

Staruszka już nie wiedziała jak rozmawiać z tym androidem. Wyraźnie miał problem z przewodami, ale ta nie znała się za bardzo na nich, więc nie mogła nic poradzić. - Chciałeś u mnie trenować, więc zgodziłeś się na moje warunki, nie pamiętasz? - spróbowała mu przypomnieć - Kto taki chce Cię zabić? Wymień choć jedną osobę. Nie pomogę Ci. Nie ma dróg na skróty jeśli chce się dostać moc, trzeba sumiennie trenować i być cierpliwym. Choć jestem wróżką i znam się na magii to mocy Ci nie wyczaruje. - nagle Uranai Baba pomyślała o Kocurze mieszkającym pod pałacem Kamiego i jego świętej wodzie. Nie wiedziała do końca czy owa woda zadziała na jego zepsutego windowsa, ale warto było spróbować - Nawet nie wiem czy Korin by Ci dużo pomógł... - zagrała słownie chcąc wzbudzić ciekawość w blondwłosym. Jeśli Korin nie da rady to nie ma pomysłu co by mogło 'naprawić' Raito.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pon Sty 19, 2015 7:22 pm

- A ty dalej się wykręcasz, co? Lubisz rozmawiać o manierach, odpowiedzialności, kulturze, a sama nie możesz przyznać się do winy! Kto chce mnie zabić! Wszyscy do cholery! Wszyscy. Gdzie nie pójdę, czuję na sobie wzrok opętańców, próbujących dobrać mi się do skóry. Jesteś lepsza? Pewnie też snułaś gdzieś w tym małym móżdżku, jak dobrać mi się do przewodów. Dokładnie! Przejrzałem cię. Zdaję sobie sprawę z tego, że gdzieś we wnętrzu kryję wielką moc. Czuję to przy każdym uderzeniu serca! Jestem szalony!? - teraz już nie mówił, tylko co drugie słowo wypowiadał z wrzaskiem. Miał pretensje do wszystkich : wróżki, stworzyciela, saiyanów czy nawet bogów. Zaciekawiła go wzmianka o magii, jaką dysponuje czarodziejka, jednak kolejne słowa o bezsilności wobec mocy całkowicie rozwiały te uczucie. Jednakże kolejne ciekawe informacje już znacząco wpłynęły na wyobraźnię chłopaka. Korin? To nie jest przypadkiem tamten kociak, u którego to wszystko się skończyło. Tak, z nim też ma do pogadania. Na myśl o nim serce mu zabiło mocniej. Przysporzył androidowi wiele kłopotów, toteż czas było wyrównać rachunki.
- Korin? To ten kociak mieszkający na wielkiej wieży? W jaki niby sposób mógłby pomóc mi osiągnąć cel? Skoro Ty nie potrafisz nic wskórać ze swoją magią, to jak ten pluszowy kot ma tego dokonać. Przestań pieprzyć...
Coś w tym jednak było. Ostatnim razem niebiesko-skóra dziewczyna prosiła go o jakąś wodę. To może ona daje moc?

Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pon Sty 19, 2015 10:44 pm

- Ludzie zawsze źle reagują na Twoje zachowanie, przez co doprowadzają do Twej agresji. Wcale nie chcesz taki być. Wszyscy się zmieniają, Ty też chciałbyś, nie? - wypowiedziała słowa, które powinny być znajome androidowi. Czytała w myślach czy jak? To właśnie wtedy gdy blondwłosy był w wieży pod wpływem magii majin pomyślał dokładnie te słowa. Tylko czy po dwóch latach jego sposób myślenia jest w ciąż ten sam?
- Masz racje, chciałam i chcę Cię zmienić, ale nie zabić. Popadłeś w paranoję. - czyżby wraz z sercem przejął obawy saiyana? Tego się nie dowie nie znając planów budowy tego chłopaka - Jako android masz przed sobą jeszcze przynajmniej dwie możliwości wzrostu mocy. Kolejną po Czarnej Aurze jest Super Forma, ale teraz na pewno jej nie osiągniesz, jesteś za słaby. Udaj się po świętą wodę, już miałeś z nią do czynienia. Ten PLUSZOWY KOT jest starszy ode mnie o 300 lat, a ja mam dobre 787, słuchaj się starszych. Więcej Ci nie powiem.

OOC
Cytat z początku jest z Twojego postu w wieży. Razz

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pon Sty 19, 2015 11:37 pm

Te słowa. Znał je. Ba! Doskonale pamiętał, w jakich okolicznościach ich użył. Zmienić się? Coś się tej wróżce poprzewracało. On nigdy nie chciał się zmieniać. Wszystkie działania, kłamstwa, były jedynie niezbędnymi środkami, którymi musiał się posłużyć, by osiągać własne cele. Kiedy był w bibliotece, przeczytał o trzech nauczycielach sztuk walki, którzy poszukiwali uczniów. Wybrał czarodziejkę tylko dlatego, że nie miał zamiaru poświęcać lat na ćwiczenie ciała i ducha. Potrzebował mocy od zaraz, pragnął jej niczym głodny wilk ciepłej zwierzyny. Chciał sprzedać bajeczkę Uranai, o zaginionej rodzinie itd. To jednak nie przeszło, ten chwyt był zbyt prosty, zważając na telepatyczne umiejętności staruszki. Jednakże nie mogła wykryć kłamstwa, w którym znajdowało się ziarno prawdy. Może i jakaś część chłopaka chciała wieść inne życie, ale to ta mniejsza, nie mająca już żadnego głosu. Teraz ciałem przejęła gorsza połowa, żądna władzy i siły.

Słysząc wspomniany cytat, głośno się zaśmiał. Nie, on wręcz zarechotał, jak psychopatyczny morderca goniący ofiarę. Więc ta naprawdę się nabrała na jego słodkie oczka? Oh dammit. Nie przerywał jednak wywodu wróżki, gdyż ta zaczęła mówić o jego możliwych przemianach. Super Form? Brzmi naprawdę groźnie. Święta woda? To musi być coś naprawdę mocnego. Skoro ten kocurek ma ponad tysiąc lat, to zna tajniki magii lepiej od tej zrzędliwej baby. W sumie nie miał co tu więcej szukać. Z tamtą smarkulą jeszcze się policzy.
- Zabawki bywają też stare, prawda? Gadający kotek jest śmieszny. Zrobię jak mówisz. Nie myśl tylko, że widzisz mnie tutaj ostatni raz. Jeszcze z Tobą nie skończyłem - odpowiedział, starając się zachować groźną minę. Gdy odlatywał, Uranai mogła zobaczyć w jego oczach szaleństwo. Takie, którego jeszcze nigdy nie widziała. Majin nie znikł. Został wyłącznie uśpiony...


z/t
Święte Ziemie u podnóża Góry
Powrót do góry Go down
Vulfila
Nashi
Nashi
avatar

Liczba postów : 531
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

SCOUTER
HP:
2167/10620  (2167/10620)
Ki:
10692/17415  (10692/17415)
HP Pancerza:
1100/1100  (1100/1100)

PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pon Maj 15, 2017 10:14 pm

- Hum, jasne... Wszyscy mówią na mnie Vulfi. – odparła. – „A niektórzy nawet inaczej... „ – dodała w myślach, przypominając sobie różne wyzwiska Koszarowego... z których milszym można by nazwać słowo „Dupcia”.

Co jakiś czas spoglądała na towarzyszkę w locie. Nie chciała, by to wyglądało nachalnie, ale ... nie mogła oderwać od niej wzroku. Była taka delikatna i piękna, że Halfce aż zapierało dech. Gdyby tylko mogła... gdyby tylko nie musiała przejmować się konwenansami, pewnie chciałaby sprawdzić, jak miękka jest jej skóra, jak w palcach układają się jej włosy i jak zareagowałaby na pewne gesty... Saiyanka czasem tak miewała. Szczególnie intrygowały ją ogony. Nie mogła oprzeć się i czasem kogoś za ogon złapała. Tylko po to, by poczuć jego fakturę.

Wiesz co, jak dla mnie to oni wcale nie wyglądali na kłusowników. – powiedziała odnośnie Łowców Demonów - Mieli zaaaaajebis... eee to znaczy, no mieli świetne spluwy. – podrapała się po głowie speszona. W męskim towarzystwie takie słowa jak ‘zajebisty’ pewnie nikogo by nie zdziwiły. Ale dziewczynę taką jak Kaede mogłyby urazić. - I bojowe roboty i samoloty... Wydaje mi się, że mają wsparcie rządowe... mnóstwo kasy i wielkie zaangażowanie. Trochę jak sekta. Chcieli mnie nawet w swoje szeregi, ale jakoś tak rozeszło się po kościach. Może i lepiej, bo jakoś nie interesują mnie demony zbytnio. Poznałam ich w życiu dwoje. Jeden z nich był okropny, zjadał ptaki w locie, był zimny jak lód... I... wcale pomocny. No ale nie jest to powodem, by na nie polować. Przynajmniej narazie. – wyjaśniła chaotycznie i szybko zmieniła temat, odnosząc się znów do swojego ojca – Emm... no... tak naprawdę to on ... nie jest moim prawdziwym ojcem. Ale jest bardzo spoko. – powiedziała, również nie wdając się w szczegóły. Nie chciała za dużo mówić o swojej rodzinie, nie znając zamiarów Kaede. Ostatnią rzeczą, jakiej by chciała, to sprawić Aleksandrowi problemy. – Inny wymiar? - Vulfila zatrzymała się w powietrzu nieopodal chaty czarownicy. Serce zabiło jej nieco mocniej, słysząc słowa nowej koleżanki. Może skrywa ona więcej tajemnic niż Halfka sądziła.- Emm... Czy... Słyszałaś kiedyś o czymś takim jak... Rajska Sala? Czy to tego rodzaju wymiar, skąd pochodzisz? – zapytała, patrząc dziewczynie prosto w oczy. To, co wydarzyło się w Rajskiej Sali było dla Vulfili niezrozumiałe. Gdyby znalazła kogoś, kto mógłby znać jej sekrety...

„Vulfi uważaj na tą osobę. Może i wydaje się miła i przyjazna, ale to sprytna manipulantka."- zabrzmiało znów w głowie Halfki. Za każdym razem, gdy wydawało jej się, że zaczyna czuć większe zainteresowanie dziewczyną.

Dopiero po chwili dotarło do Vulfili, co Kaede powiedziała. Halfka podleciała do niej bliżej. Oblatywała ją wokoło z lekko złośliwym uśmieszkiem. Podnosiła jej ręce lekko do góry i niuchała z daleka włosy.

- Jak na wyrośniętą z drzewa wcale nie wyglądasz na owoc, haha! – zaśmiała się głośno, kładąc ręce na biodrach, zadowolona ze swojego dowcipu. – Chociaż przyznam, że pachniesz naprawdę ładnie. Tak czy inaczej, na twoim miejscu nie wierzyłabym w takie bajki z rośnięciem na drzewie. Mój ojciec kiedyś mi wtryniał, że dzieci się biorą z kapusty, ale to była ściema. Haha! – znów zaśmiała się gromko.

______________________

Jak cycki będą tego warte to i koń i krowa i nawet żyrafę się znajdzie
Reito


Vulfi przyszła Imperatorowa

Rogata Vulfila:
Powrót do góry Go down
Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   

Powrót do góry Go down
 
Pałac Urunai Baby
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Pałac Urunai Baby

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: