Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Pałac Urunai Baby

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 876
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Pałac Urunai Baby   Czw Sty 24, 2013 5:44 pm


Miejsce to znajduje się na całkowitym odludziu - sam środek ogromnej pustyni przy oazie. Z pozoru pałac wygląda jak zwykły awangardowy domek z małą areną po środku. Jednak podobno wnętrze to czysty labirynt pełen niebezpieczeństw i pułapek. Nikt do końca nie wie co kryje dom Baby Guli


Uranai Baba
Jest ona jasnowidzącą wróżką zajmującą się odnajdywaniem zaginionych przedmiotów. Jednakże żeby odszukała daną rzecz należy być bogatym lub bardzo silnym. Można u niej zapisać się na specjalny trening, posiada bardzo ciekawą szkołę różniącą się znacznie od tych normalnych. Cóż, w końcu to wróżka.

Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pią Sty 25, 2013 1:46 am

/////Oh God, where? - ów pytanie można było wyczytać z zaskoczonej i całkiem speszonej twarzy androida. Owszem, mógł cieszyć się ze zdobytych informacji, wykonał kolejny krok w kierunku osiągnięciu niezmierzonej potęgi. Jednakże... daleka podróż do Ginger Town, wycieczka przez pustynie ( jak zawsze, pełna słońca, dzikich zwierząt i całkowitej pustki ) oraz szukanie pałacyku na środku wielkiego, piaszczystego obszaru. Super, nie wszystko zapowiadało się tak dobrze, jak oczekiwał wcześniej tego Zero. Tak czy siak, nie miał wyboru. Skoro znalazł potrzebne mu wiadomości, może ruszać w drogę - naprawdę, nie ma co zwlekać. Raito bez podziękowania, po dwu zdaniowej konwersacji wyszedł z pomieszczenia. Szybko przedtem schował świeżo wydrukowaną kurtkę do tylnej kieszeni spodni i nałożył cylinder jesiennych kolorów. Nawet nie wyłączył komputera - musi się jeszcze wiele nauczyć o życiu w ludzkim społeczeństwie. Tym bardziej, że przez długi okres czasu mieszkał w największej metropolii Ziemi.
Pierwsze co należało zrobić, to w ogóle dowiedzieć się, gdzie wspomniane miasteczko się znajduje. Nie spodziewał się większych problemów, w czasie mieszkania w West City zdołał poznać kilku ciekawych ludzi ( chociaż większość z nich sama nie wie, dlaczego właściwie uważają się za znajomych ). Android nie jest powszechnie lubiany w okolicy, więc po pytanie o drogę zwrócił się do barmana miejscowego pubu, z którym... powiedzmy zaprzyjaźnił się. Bar znajdował się lada kilka przecznic stąd. Wkrótce dotarł na miejsce i otwierając drzwi, zobaczył jak mężczyzna wychodzi tylnym wyjściem dla personelu. Miał znakomitą okazję go zaczepić. - Hey, Butterbean, co słychać? - powitał go błyskawicznie. Ten lekko zdziwiony na widok znajomego, odrzucił fajka w kąt i dosyć groźnym tonem odpowiedział :
- Czego chcesz, frajerze?
- Wiesz, gdzie znajduje się Ginger Town?
- Jasne brudasie, tu masz podręczny GPS
Barman wyciągnął z kieszeni urządzenie, po czym podał go chłopakowi. Niestety, ten nie znał jeszcze znaczenia słów "brudas" czy "frajer", więc nie mógł się domyślić, że został właśnie nieźle wyśmiany i poniżony. No cóż, skłonił tylko głowę w geście podziękowania i odpalił nawigator. - Eeeej, a jak się to włącza? - krzyknął, jednak mężczyzna wszedł już do budynku. Musi sobie radzić jakoś sam. Niespodziewanie walnął pięścią, choć delikatnie w ekran GPS, a ten się odpalił. - Tak się to robi - zaśmiał się pod nosem, analizując treść mapy. Wyglądało na to, że poszukiwane miasto znajduje się na południowy-wschód od West City. Do samego miasteczka prowadzi szeroka autostrada, bez żadnych przeszkód mógł tam dojechać w jakieś niecałe cztery godziny. Na piechotę - nie? Zbyt męcząca i długa byłaby wędrówka. Musiał załatwić sobie szybki i wygodny transport. Wśród tłumów, ujrzał spory autobus zatrzymujący się właśnie przy przystanku, który stał obok. Uśmiechnął się do siebie, po czym pospiesznie do niego wsiadł. Nie kupując biletu, usiadł na ostatnim miejscu i przykrywając twarz kapelusikiem, zamknął oczy. Ostatnie co usłyszał to damski głos : "Następny kurs - Ginger Town".
Obudził się dopiero na końcu trasy, kiedy to przyszła pora na bilety do kontroli. Oczywiście Zero zdawał sobie z popełnionego przestępstwa, jednak nic sobie z tego nie robił. Zręcznie ukrył się wśród wysiadających z autobusu i w tym czasie zawinął bilecik jednemu z pasażerów. Przy wyjściu, gdzie stał kasjer, oddał mu skradziony kupon i poszedł w swoją stronę. Niestety, kolega obok nie miał tyle samo szczęścia... Miasto wyglądało na nowe, aczkolwiek mało zaludnione. Wysiadając z autobusu, nie zobaczył tłumów przechodniów, jak to było w przypadku poprzedniej metropolii. Nie zwrócił jednak na to specjalnej uwagi. Znów zaglądnął do nawigatora, aby ustalić swoją pozycję. Według jego skomplikowanych obliczeń, pałac wróżki znajdował się jakieś 15 kilometrów na wschód. Musiał przedtem zakupić kilka butelek wody w pobliskim sklepie i dopiero wtedy ruszył w ostatni etap wędrówki. Pomimo, że jest androidem, jego organizm potrzebuje takich rzeczy jak woda czy jedzenie. Specjalnie zadbał o to jego twórca, nie chciał mieć zwykłego robota u boku, a raczej nadczłowieka - efekt mógł się podobać. Ale powracając do tematu... podróż przez pustynie za pomocą samochodu to nie był najlepszy pomysł. Łatwo wpaść w takim miejscu w zaspę piaskową lub zwyczajną wydmę. Dlatego postanowił przebyć ów odcinek pieszo. Wypijając trzy butelki płynu na zapas, lekkim truchtem pobiegł w kierunku swojego celu.
Droga dłużyła się nie miłosiernie. Środek południa - skwar niesamowity. Czuł, jak obwody mu się przegrzewają, a nie przystosowane do takich warunków płytki topią; aczkolwiek nie ustał ani na chwilę. Raz przyspieszał tempa, raz zwalniał. Takim sposobem, po około półtora godziny, ku jego oczom ukazały dwa domki z mostkiem. Wokół niej rozlewała się woda - istny raj dla zmęczonego podróżnika. Zero przybliżył się od obiektów, po czym jak najgłośniejszym tonem zawołał - Czy tutaj mieszka wróżka Uranai Baba!?. Oczekiwał na pozytywną odpowiedź, w końcu musiał się trochę namęczyć, aby się tu dostać.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 876
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pią Sty 25, 2013 7:50 pm

Przez pewien czas Raitowi odpowiadała jedynie pusta i pustynny wiatr. Jednak niedługo na horyzoncie pojawiła się dziwna postać. Osobnik wyszedł z domku na przodzie, spojrzał na androida i wyszczerzył się w dziwnym uśmieszku. Sam wyglądał jakby spadł z marsa. Włosy ustawione na sztorc, rozczochrane i porozrzucane na wszelkie możliwe strony, blada - wręcz niebieska skóra, kły, szpiczaste uszy oraz rękawice bokserskie. Cały koleś był chyba puknięty...
___ - Może mieszka, może nie mieszka, a jeśli mieszka to dlaczego jej szukasz? To nie znaczy, że tu mieszka, pytam czysto hipotetycznie. Co chcesz od babci? - powiedział za jednym wdechem po czym czekał grzecznie na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Sob Sty 26, 2013 6:26 pm

/////Przez dłuższy okres czasu, na pytanie androida odpowiadało tylko ciche syczenie wiatru, który połączony z ziarenkami piasku wcale nie umilał czasu, jaki musiał spędzić na czekaniu na odzew. Z czasem bardzo się zniecierpliwił, aż w końcu niespokojny zaczął krążyć wokół siebie. Co raz spoglądał na domek, czekając na jakąś reakcję ze strony domowników. W końcu ktoś raczył wyjść, jednak nie tego spodziewał się Zero. Zza horyzontu wyłaniała się jakaś postać, jednakże w żaden sposób nie przypominała poszukiwanej staruszki. Młodzieniec określił przybysza jako "niedzielnego boksera z innej planety". Zresztą, tak właściwie wyglądał. Bladoniebieska skóra, rękawice bokserskie oraz wystrzelone w kosmos włosy nadawały mu specyficzny wygląd. Raito jednak nie przejmował się wyglądem mieszkańca, a jego słowami i zachowaniem. Nie lubi, gdy ktoś pogrywa z nim w takie gierki. Zawsze przechodzi do konkretów i tym razem nie miał zamiaru bawić się w alegoryczną zabawę. Podskoczył trzy razy delikatnie, jakby rozgrzewał się przez bokserską walką. - Wiesz. Nie podoba mi się twój ton ufoludzie. Lepiej przejdź od razu do rzeczy i powiedz mi, czy dobrze trafiłem. Nie po to lazłem tyle, aby tracić czas na takie duperelki jak ty. Przemyśl odpowiedź, bo może to Ci się źle skończyć - ostatnie słowo widocznie było groźbą. W tym czasie delikatnie rozluźnił sobie nadgarstki, pomachał kilka razy ramieniem. Gość wyglądał na wojowniczego, więc z uśmiechem na twarzy czekał na jego następny ruch. Miał nadzieję, że ten nie odpuści i zaatakuje.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 876
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Nie Sty 27, 2013 8:58 pm

Wampirzy przeciwnik był widocznie zniesmaczony zachowaniem i słowami androida.
___ - Baba nie lubi takich zachowań. Gadasz jakbyś był pewny siebie, zbyt pyszny. Nie ma nic na skróty. - ustawił gardę, ale nie wyglądał tak jakby chciał zaraz zaatakować. Niebieskiemu dziwolągowi chodziło tylko o bronę przed atakami przeciwnika. - Obserwuje nas.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Nie Sty 27, 2013 9:42 pm

/////To czy zachowanie młodzieńca podobało się kosmicznemu bokserowi czy nie, to była wyłącznie jego sprawa. Zero nigdy nie przejmował się opinią innych, ani w jaki sposób może denerwować innych swoich charakterem. Robił wszystko, co mu się żywnie podobało, nie zwracając uwagi na jakiekolwiek konsekwencje, które oczywiście ciągnęły za sobą różne występki. Tym jednak razem, trochę pożałował swojej decyzji i gdzieś w głębi chciałby cofnąć swoją arogancką postawę. Nikt przecież nie będzie go trenował, jeśli to on stawia warunki. Tak czy siak, duma nie pozwalała mu na przyjmowanie takich odpowiedzi od innych. Skoro androidowi nie podoba się postawa kosmity, to zwyczajnie przekona go do swojej racji za pomocą każdych dostępnych środków.
Nie musiał jednak wcale się wysilać, aby zdobyć informacje. Obcy sam zdradził, że Baba tu mieszka, mówiąc mu o obserwowaniu chłopaka i jego przeciwnika. Na te słowa Raito uśmiechnął się pod nosem i opuścił ręce, dając wyraźny znak, że nie ma zamiaru walczyć. - Sam zdradziłeś jej obecność tutaj, idioto. No widzisz, nawet nie musiałem nic robić, aby dowiedzieć się tego, co chcę. Nie mam zamiaru tu się przed Tobą płaszczyć, więc zaprowadź mnie tylko do niej, a nikomu nie stanie się krzywda. - Odpowiedział z poirytowaniem do głupoty prowizorycznego strażnika. Jeśli nie będzie chciał po dobroci zaprowadzić Go do swojej Pani... to będzie bardzo nie miłe spotkanie dla obu.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1795
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Sro Sty 30, 2013 3:06 pm

Wampir wysłuchał tych niezbyt przyjemnych słów. Zrobił kroczek do przodu i udając, że uderza Raito rzekł:
- Kto się przezywa ten sam się tak nazywa. Idź być idiotą gdzie indziej - po czym delikatnie zaczął go pchać w stronę krawędzi mostu, jakby chciał go zrzucić do wody.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Sro Sty 30, 2013 3:21 pm

/////Idiots, idiots everywhere... android na co dzień spotyka się z powszechnym debilizmem. Gościu nie wyglądał na inteligentnego, przeciwnie - ekscentryczna fryzura i sposób formułowania zdań tylko utwierdzały w przekonaniu, że wampirzy wojownik stojący przed chłopakiem to przedstawiciel głupszej rasy. Chociaż, z jakiej on w ogóle planety pochodzi? Nie wygląda na Ziemianina, a roboty przeważnie przewyższają inne istoty swoim IQ. W końcu twórcy zawsze dbali, aby swe dzieła były doskonałe. Tak więc Zero nie miał zamiaru tracić czasu na konwersację z kimś takim. Jednak, gdy ten chciał przejść już do rzeczy, to bokser zrobił pierwszy krok i po dziecinnej uwadze, zaczął pchać wyższego od siebie osobnika w stronę wody. Tego zwyczajnie chłopak nie mógł znieść. Ma do czynienia z dzieckiem, czy jak? - Wypie*dalaj zboczeńcu - wrzasnął, gdy ten zaczął na niego szarżować tak delikatnie. Bardziej przypominało to jakieś obmacywanie niż agresywne spychanie. W tym samym czasie Raito wymierzył przeciwnikowi potężny prawy sierpowy, który widocznie go zaskoczył; rywala odrzuciło, a potykając się o własną nogę upadł na ziemię. - Nie daj mi się powtarzać! Albo zaprowadzisz mnie do Niej, albo naprawdę Cię skrzywdzę - wycedził, z nienawiścią patrząc na leżącego. Nigdy nie był zbyt cierpliwy, a takie żałosne zagrania tylko wytrącały go z równowagi. Jest tutaj w celu osiągnięcia siły, a nie siłowaniu z tym "wampirem".

OCC
Atak Podstawowy - 20 DMG
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 876
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Czw Sty 31, 2013 2:20 pm

Przeciwnik nie wyglądał, ani też nie był zbyt silny dlatego po pierwszym ciosie wyłożył się na matę jak Mr. Satan w 'walce' z C18. Wydawałoby się, że z jego ust wyleciało coś na wzór duszka, ale to tylko element komizmu jaki występował dość często w serii Dragon Ball'a...
- Ojojoj! Chłopcze! - rozległ się nagle żeński, podchrypnięty głos starszej pani. Gdy android się rozglądnął, nie mógł dostrzec właścicielki owych słów. - Nie ładnie tak postępować z innymi. Twój język też jest nie na miejscu. I Ty chcesz się ze mną spotkać? Nie lubię łobuzów.


Ostatnio zmieniony przez NPC dnia Czw Sty 31, 2013 8:23 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Czw Sty 31, 2013 3:23 pm

/////Tak jak się spodziewał, rzekomy strażnik wróżki był jedynie mocny w gębie. Te jego babskie odruchy, grzeczny sposób wymowy, a nawet dziecinne zwroty nie świadczyły o nim, jako potężnym wojowniku. Toteż swoim zachowaniem potrafił wzbudzić zdenerwowanie u chłopaka, co nie jest wskazane dla istot pokroju wampirzego boksera. Widocznie nie spodziewał się, że android jest na tyle silny, aby zadać jakikolwiek cios. Ba! Nawet sobie nie wyobrażał, że jedno uderzenie zwali go z nóg. Padł na ziemię nieprzytomny, a może udawał, że stracił przytomność, aby nie oberwać po raz kolejny. Zaraz po tych wydarzeniach, ni stąd, ni zowąd młodzieniec usłyszał zachrypnięty głos. Od razu domyślił się, że jest to Gula, jednak nie mógł jej nigdzie spostrzec, mimo dużych wysiłków. Obejrzał się raz, potem drugi, aczkolwiek krajobraz nie zmienił się od kilkunastu minut. Jednakże koro słyszy ją, to pewnie ona także usłyszy to, co android ma do powiedzenia. Musiała także oglądać tutejszy "pojedynek", więc zwrócił zwrot ku niebu i zawołał donośnym głosem : - Pani. Moje zachowanie przed Twoim domem było zwyczajnym nieporozumieniem. Ów... osobnik - skierował palcem na leżącego kosmitę - zwyczajnie sprowokował mnie do takich działań. Nie jestem łobuzem, jak to Pani powiedziała. Szukam tylko odpowiedniego nauczyciela, aby pomóc mojej chorej siostrze, która leży w szpitalu w śpiączce. Dzięki turniejowi sztuk walki mógłbym zdobyć pieniądze na jej leczenie, jednak nie jestem wystarczająco silny.
Czy coś takiego wypali? W końcu wróżka to wróżka, pewnie umie wyczytać kłamstwa z czyichś oczu; ale przecież Zero jest androidem, nie człowiekiem. Może nie dostrzeże blefu w jego słowach i mu pomoże? Dodatkowo diametralnie zmienił wyraz twarzy na totalnie łagodny, zdjął kapelusz z głowy i pokornie schylił głowę. Czegoś takiego jeszcze świat nie widział.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 876
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Czw Sty 31, 2013 8:22 pm

Przez chwilę panowała niezręczna cisza, jakby staruszka się nad czymś zastanawiała. Dopiero po paru minutach...
- Co? Siostrę? - dało się usłyszeć zdziwienie w głosie starszej pani - Androidy nie mają rodzeństw. To jest całkowicie sprzeczne z realizmem. A jeśli nawet, to miałbyś siostrę taką jak Ty, a roboty nie chorują. Kręcisz synku, oj kręcisz... - Jak z tego wybrnie Raito?

______________________




Ostatnio zmieniony przez NPC dnia Pią Lut 01, 2013 2:08 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Czw Sty 31, 2013 9:29 pm

/////Młodzieniec także zdziwił się, kiedy usłyszał o swoim pochodzeniu. Skąd niby staruszka może wiedzieć, że nie jest normalnym człowiekiem, Przecież wyglądem nie różni się znacząco od innych istot, a do wnętrza chyba mu nie zaglądała. Tak czy siak, wpakował się w niezłe tarapaty. Gdyby chodziło o coś innego, już dawno by odpuścił i poszedł szukać gdzieś indziej. Aczkolwiek przeszedł zbyt długą drogę, aby teraz się poddać. Skoro wybrał ją na swojego nauczyciela, tak też się stanie. Problem w tym, że nie ma pojęcia co teraz zrobić. Dalej kłamać? Może to coś da, w końcu bezpośrednio nie zaprzeczyła jego słowom, tylko wiedziała o tym, że jest robotem, więc logicznie wyjaśniła sprawę. Jest szans, że wróżka nie przewiduje, czy dana informacja jest prawdą lub kłamstwem. W tym kierunku chłopak postanowił dalej iść. - Cholera, w jakie gówno ja się wpakowałem - mruknął do siebie, gdyż po dłuższej chwili nic nie przyszło mu do głowy. Główkował i główkował, ale w głowie pustka. W końcu uznał, że nie może tak zwlekać, gdyż takim zachowaniem jeszcze bardziej się pogrąża. Przyjął jednak trochę inną taktykę - Dużo pani wie o mnie... ciekawi mnie skąd. Owszem, nie mam siostry ani brata, rodziców czy jakiejkolwiek rodziny, przecież jestem, jak to pani powiedziała "androidem". Kłamałem, ale tylko dlatego, aby nie urazić pani osoby. Ludzie zawsze źle reagują na moje zachowanie, przez co doprowadzają do mojej agresji. Wcale nie chcę taki być. Wszyscy się zmieniają, ja także chciałbym. - Rzekł w końcu smutno. Teraz naprawdę wyglądało to zupełnie realnie. Pewnie dlatego, że trochę prawdy i w tym było. Różnica polegała na tym, że chłopak nie miał zamiaru się zmieniać. Ludzie go przeważnie nie darzyli sympatią, a tylko garstka z nich nie czuła do niego urazy. Rzadko się tym przejmował, prawie wcale.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 876
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pią Lut 01, 2013 2:08 pm

Słowa Raito chyba zadziałały...
- Mogę wybaczyć Ci kłamstwo i nauczać, ale pod jednym małym waruneczkiem. - dało się usłyszeć zdziwienie w głosie starszej pani - Przyprowadź tutaj jeszcze jedną osobę. No już, leć, leć. - Jakby się zagłębić w korytarzach domku Baby Guli, przejść labirynty, ciemności można byłoby dostrzec staruszkę przy stole w zaćmionym pokoju. Jedynym światłem była wielka jak ona sama kula, w której znajdował się obraz Androida. - Zmienię Cię chłopcze, czy tego chcesz, czy nie. - Powiedziała. Lecz tego Raito nie usłyszał.

OOC
Idź po Smileya - Tylko on jest bezpański.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pią Lut 01, 2013 4:28 pm

/////Mina androida - bezcenna, a raczej jej zmiana. Tylko czekał na słowa o tym, że wróżka w końcu zgodzi się go trenować. I właśnie po usłyszeniu tej wiadomości, mógł w końcu być na swój sposób szczęśliwy. Nareszcie coś mu się udało - osiągnął upragniony cel, po tak długiej drodze. Wszystko byłoby pięknie i ładnie, gdyby nie warunek, który staruszka przedstawiła. Ma znaleźć kogoś, kto także będzie chciał u niej się szkolić. Czy to jakiś żart? Nie spodziewał się nigdy czegoś takiego, raczej oczekiwał ciężkiego zadania czy trudnej wyprawy. To na pewno bardziej by mu odpowiadało, niż szukanie nowego kompana. Dlaczego tak nie chciał tego zrobić? Otóż to, że musiałby się z kimś szkolić to mu nie przeszkadzało, przeciwnie, mógłby go denerwować i patrzeć, jacy inni potrafią być słabi. Problem w tym, że ze względu na jego ekscentryczny charakter i wygląd, nikt nie zgodzi się na długą drogę po siłę. Był po prostu tego pewien, aczkolwiek widocznie nie miał wyjścia. I tak już sporo spraw schrzanił, a na pewno dobrze w oczach Guli nie wyglądał. -Chyba Ty żar... to znaczy oczywiście psze Pani, znajdę kogoś jak najszybciej - wymamrotał niezrozumiale. Na szczęście zdążył ugryźć się w język. Speszony podrapał się po głowie i obejrzał wokół. Totalna pustka, dalej nie widział nadawczyni. - Chyba nie mam wyjścia. Mus to mus... - mruknął do siebie. Zrezygnowany nałożył kapelusz i ruszył jak najszybciej w drogę. Gdzie? Tego nawet on nie wiedział.

z/t to ******
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pią Maj 24, 2013 8:35 am

Powrotna podróż z West City do Pałacu Wróżki już przed startem zmęczyła androida wewnętrznie, chociaż sam skutków wysiłku odczuwał tylko w krytycznych momentach. Nie odczuwał potrzeby głodu, a jednak z chęcią pałaszował coraz to nowe potrawy. Z tą myślą udał się do pobliskiego baru. Nieznajoma szła za nim w milczeniu, nie skomentowała też jego zachcianki, co wyraźnie spodobało się nerwowemu chłopakowi. Spokojnie zamówił colę i hamburgera, a sprzedawca widząc zniecierpliwionego klienta po minucie czekania, błyskawicznie zabrał się do pracy. Dlatego już po trzech napój i kanapka zostały strawione przez wewnętrzne narządy androida. Wstał z miejsca, zapominając o zapłacie. Młody właściciel knajpy też nie pofatygował się, żeby go o to poprosić. Pomimo wielkości metropolii Zero był znany w okolicy, powszechnie uważany za dziwaka. Toteż mało osób chciało mieć z nim jakikolwiek kontakt. Tę złą sławę wyrobił totalną ignorancją przepisów, częstymi potyczkami z miejscowymi stróżami prawa oraz licznymi kradzieżami z sklepów spożywczych. Jeśli naszła go na coś ochota, to zwyczajnie to sobie brał. - No dobra, już dobra - warknął do siebie, łapczywie spoglądając na słoik cukierków. Stuknął siebie w głowę, tradycyjnie obrócił kapelusz na głowie i nie zwracając uwagi na towarzyszkę, skierował się szybkim krokiem w stronę celu. Odcinek dzielący oba miejsca był dosyć długi, więc młodzieniec miał czas na poćwiczenie trochę swoim umiejętności kontrolowania KI. Z każdym przebytym metrem starał się uwalniać z siebie energię, nie używając do tego kończyn. Po prostu, by ta emanowała z całego ciała, a nie skupiała tylko w jednej części, np. dłoni. Czuł przez to delikatne mrowienie w stopach, a czasami mimowolnie skakał przed siebie na kilka jardów. Nie zdawał sobie sprawy, że nieświadomie uwalniając KI, uczy się podstawowej techniki każdego galaktycznego wojownika czyli Bukujutsu. Te przypadkowe pląsy to nic innego, jak chwilowe unoszenie się w powietrzu. Z czasem otoczenie przemieniło się z wielkiego miasta na bezkresną nizinę. Gdzieniegdzie porastały większe lasy, tu i tam stał pojedynczy domek. Udeptana ścieżka za dnia była widoczna, aczkolwiek nocą ciężko dotrzeć do chatki Guli. Zero ani razu nie oglądnął się za siebie, by sprawdzić czy na pewno nie jest sam. Słyszał jednak oddech dziewczyny, jakby ta szła dosłownie kilka centymetrów obok. Arogancko uważał, że podziwia jego wyczyny, związane z kontrolą energii. Z takim nastawieniem przyłożył się do tego jeszcze bardziej, starając się jakoś skupić. Tylko jak? Dookoła było słychać strzały broni palnej myśliwych, gdyż właśnie wkroczyli na teren łowiecki. Raito starał się tym nie przejmować i wciąż walczył w duchu z niewidzialną barierą. Na zewnątrz nie było widać wysiłku robota, ale z każdą minutą coraz ciężej było mu utrzymać się na nogach. Nagrodzone to zostało tym, że KI wydostawało się czasem w postaci wściekle fioletowo-czarnej barwy z poszczególnych części ciała. Przybierały kształt sporych płacht, które powiększały się, by potem wsiąknąć ponownie do organizmu. Przez kilkanaście chwil musiało to wyglądać naprawdę dziwnie, gdyż prawie cały android oblepiony był ciemną energią. Niespodziewanie oderwała się ona od skóry, aby chwilę poszybować wokół i znów powrócić na miejsce. W tej samej chwili stracił równowagę, potknął się o swoją nogę i poleciał na ziemię. Jednak nie upadł, niewidoczna energia unosiła go w powietrzu, kiedy zgięty w pół padał na trawę. Gdzieś w umyśle wydał rozkaz, by unieść się jeszcze wyżej, tak też się stało. Cylinder spadł mu z głowy, ale zdążył zwinnie chwycić go w odpowiednim momencie. Po minutach nacieszenia się lataniem, stracił kontrolę i z brzękiem padł na piach. Szybko zerwał się na nogi, otrzepał ubranie. W oddali pojawiały się pierwsze kontury budynków, najpewniej Pałacu. Teraz przyspieszył i po chwili znalazł się przy odpowiednim miejscu. Pierwszy raz spojrzał przez ramię, czy nieznajoma dalej idzie za nim i z ulgą stwierdził, że dostojnie stoi cztery metry dalej. Nabrawszy sporo powietrza w płuca, wrzasnął : - WRÓCIŁEM Z GOŚCIEM - powtórzy to kilkanaście razy, aż do skutku. Chyba widział sylwetkę jakiejś postaci ujawniającej się zza ściany domku.

OCC
Post Treningowy
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 876
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pią Cze 07, 2013 1:01 pm

Spoiler:
 
- Witaj witaj. Witam też moją ukochaną wnuczkę. - zawołał głos jak zwykle zewsząd. Czarnowłosa dziewczyna stojąca za Raito uśmiechnęła się tylko i skłoniła nisko witając się z 'babcią'. O co tutaj chodziło? No cóż, niedługo to się pewnie wyjaśni, ale teraz...
W ciemnym wejściu budynku obok koła coś zabłysło. Po chwili zaczęła wyłaniać się z ciemności postać małej, pomarszczonej staruszki w fioletowych włosach. Siedziała ona na... kryształowej kuli wielkiej jak ona sama. - Hyhy. Jesteś prosty w rozkmince, podesłałam Ci moją wnuczkę, a Ty haczyk połknąłeś. Szukałeś wojownika na "odwal się" to teraz z tym wojownikiem będziesz pracował. - powiedziała.
- Do tej pory traktowałeś mnie jak powietrze... dasz radę teraz to zmienić? - spytała czarnowłosa.


______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pią Cze 07, 2013 4:21 pm

Nadto gwałtownie, zresztą jak poprzednim razem, usłyszał bębniący w uszach głos, który rozchodził się po czaszce niczym powiew lodowatego powietrza. Nieprzyzwyczajony do takich czarów, przeczyścił je palcem, a nieprzyjemny dźwięk natychmiast znikł. Nie wiedział jednak, że był to tylko przypadek, gdyż we tej samej chwili wróżka przestała mówić. Słysząc informacje o wnuczce, poderwał ciało w tył, by pytającym, a jednocześnie pretensjonalnym wzrokiem spojrzeć na szczupłą dziewczynę. Już chciał rzucić w jej kierunku stos obelg, ale kątem prawego oka dostrzegł jasne światło, wydobywające się z ciemnego korytarza, prowadzącego do domu. Momentalnie się odwrócił, a ku jego oczom ukazała się staruszka, siedząca na latającej kuli ogromnych rozmiarów. -Phi, mogę i pracować z tępym wieśniakiem. Mnie to w ogóle nie interesuje... - prychnął, rzucając ponownie gniewne spojrzenie, tym razem na staruszkę. Chwilę potem odezwała się nowa przybyszka. Android machnął tylko obojętnie ręką. - Wcale nie muszę niczego zmieniać. Dla mnie możesz być i królem wszechświata - burknął, dalej utrzymując swe magiczne oczy na Guli. - To, od czego zaczniemy? Spełniłem Twój warunek. - Zapytał, wyraźnie ciekaw odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 876
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Sob Cze 08, 2013 12:39 am

Czarnowłosa tylko łypnęła morderczym wzrokiem na androida. Dziewczyna nie wiedziała co jej babcia widzi takiego w tym chłopaku. Na jej miejscu wywaliłaby go stąd tak szybko jak się pojawił. Był arogancki, bezczelny i zarozumiały.
- Proszę kochani, oto wasz pierwszy przeciwnik. Wampirzy Kieł! - to zwróciło uwagę dziewczyny. Spojrzała w stronę, gdzie wskazywała teraz mała rączka staruszki. Nadleciał nietoperz. To miał być przeciwnik? Nie, nic z tych rzeczy. Gdy latający ssak znalazł się nad areną walki zamienił się w...

Spoiler:
 

To był prawdziwy przeciwnik, którego należało teraz pokonać. Raito już go znał... w każdym razie - Do dzieła.
- Przy okazji, Mia jestem. - powiedziała krótko dziewczyna szykując się do ataku.


OOC
No, kochany.
Miała to być walka, ale zauważyłam, że jeszcze nie masz treningu. Napisz więc dwa posty treningu walcząc z wampirkiem. Możesz również kierować Mią. (Dajmy na to, że wasze PL są zbliżone, ale ona jest słabsza) Powodzenia.

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Sob Cze 08, 2013 12:21 pm

Android obojętnie spoglądał na otoczenie. Znudziło mu się ciągłe stawianie się i krytykowanie zgromadzonych, bo żadna z nich nie reagowała na jego obelgi i zaczepki. Coś takiego nie jest fajne! Żenada, jak można dać się tak obrażać. Nie zdążył odpowiedzieć sobie na to pytanie, gdyż ni stąd, ni zowąd na polecenie staruszki, wyleciał granatowy nietoperz. Ku zdumieniu Rait'a, przemienił się w wampirzego wojownika, którego spotkał już wcześniej. Jako, iż Gula poinformowała go o walce, uśmiechnął się złośliwie. Strzelił kostkami dłoni, przechylił głowę na obie strony i przyjął postawę iście bokserską. - Odsuń się mała, on jest mój. Nie mam zamiaru z nikim współpracować. - Warknął, gdy dziewczyna zbierała się do ataku. Mia posłusznie odsunęła się na bezpieczną odległość. Przecież nikt nie chce walczyć przeciwko robotowi? To zapewne nie spodobałoby się jej babci. Dlatego usiadła sobie wygodnie na skwerku drogi i z ciekawością obserwowała dziwnego młodzieńca. Zero nie próżnował. Ryknął w geście zadowolenie, poluźnił nadgarstek, po czym gwałtownie podleciał do niebieskiego. Zanim ten się zorientował, dostał potężnego buta w twarz, który odrzucił go na trzy metry. - Co ty odpier*alasz? Jesteś naprawdę aż TAK SŁABY? Cienizna jak się patrzy..- zaśmiał się, przygotowując do następnego ruchu. Nie ma co się cackać, załatwi tego nietoperka raz dwa.

OCC
Następny Post Treningowy
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Pon Cze 10, 2013 7:28 pm

Wiatr świszczący w uszach, piekące słońce oraz kłęby kurzu podnoszone przez dym. Nic innego nie potrafiło zakłócić spokoju walczącego. Za chwilę miał stoczyć walkę, czyli coś ubóstwionego przez niego. Możliwość zmiażdżenia czaszki obcej osobie, a w szczególności takiemu leszczowi jak ten niby-nietoperz była wręcz smakowitą wizją, przesyconą samą przyjemnością. Co znaczą rany odniesione, gdy zadaje się ich dwa razy więcej? Przyjmowanie obrażeń wcale nie psuło morale androida - przeciwnie, każdy przyjęty cios motywował do dalszej walki, a seria powodowało zazwyczaj niespotykaną u ludzi furię. Walka - sensowny powód do egzystencji, źródło zabawy i odprężenia, a przede wszystkim, pokonywanie kolejnych barier i ograniczeń. Tyle korzyści z niej płynących... istny cud. Eliminacja słabeuszy z tej planety, a także wyszukanie naprawdę uzdolnionych zawodników - na razie taki cel postawił sobie Raito, a żeby go osiągnąć, musi wciąż dążyć drogą siły. Trenować, pojedynkować się i zdobywać wiedzę na temat sztuk walki. Dlatego też udał się do wróżki, która z pewnością kryła w sobie niejedną tajemnicę. Dostarczyła też mu przeciwnika - Czas się Zabawić!
- Myślę, że nie jesteś wart nawet mojego kiwnięcia palcem. Wampirzy Kieł? Chyba matka Cię nie kochała, nadając Ci takie imię. Ale no cóż, przynajmniej mogę pozbyć się takich cieniasów jak ty. Będziesz dla mnie idealną rozgrzewką - zaśmiał się drwiąco, ukradkiem spoglądając, czy Baba Gula przypadkiem nie ogląda ich walki. Zresztą, nie ma przecież nawet szans, by ją zobaczyć. Ona wszystko widzi i wszystko wie, słysząc też każde wypowiedziane słowo. Zwariować można! I nagle BUM. Gwałtownie android zerwał się z miejsca, zatoczył piekielnie szybkie obroty w powietrzu i wyładował całą powstałą siłę na dziecinnie bezbronnym wampirku. Jak zwykle, niebieski starał się banalnie zablokować cios chłopaka, ale jakoś mu to nie wyszło. Zaskoczony poczuł smak brudnego buta. Zrobił trzy chwiejne kroki w tył, po czym upadł z trzaskiem na ziemię. Rywal tylko się zaśmiał, a zdenerwowany bokser podniósł się z ziemi i otrzepawszy się z kurzu, zawołał :
- Czemu jesteś taki brutalny. To ma być sparing, a nie starcie na śmierć i życie. - Odbiorca tego żałosnego tekstu tylko zachichotał i podleciał do nadawcy z zażenowaną miną. - Serio rodzice Cię nie kochali? - po czym wymierzył potężnego kopniaka w mimowolnie szczerzący się pysk. - My mamy WALCZYĆ!? A z takim nastawieniem, to po prostu CIĘ ZJEM - ponownie się zaśmiał, odrzucając marnym ruchem ręki Wampirzego Kła. I w tym samym momencie, przeciwnik zamienił się w nietoperza, by po chwili zniknąć mu z oczu. Gdzie jest ten cholerny bobek? Niespodziewanie poczuł dziwne mrowienie na karku i gdy odwrócił wzrok w tą stronę, spostrzegł małego gryzonia wpijającego swoje zębiska w strukturę fałszywej skóry. Chyba nie spodziewał się, że natknie się na bardzo mocny materiał, podobny we właściwościach metal. Błyskawicznie złapał krwiopijca za skrzydło i wywalił na dobre kilka metrów. W powietrzu zwierzę znów powróciło do swojej normalnej postaci. - Czym Ty jesteś? Wiedziałem, że dziwakiem - to było wiadome od początku. - Zapytał, z nutką połączenia strachu i ironii. Zero spojrzał na niego, jak na kretyna. Jeszcze nie dawno był świadkiem, potwierdzenia pochodzenia młodzieńca przez Gulę. A teraz pyta go kim jest? - Mogę powiedzieć jedno. Kimś, kto nakopie Ci zaraz do dupy - odrzekł, szczerząc zęby. Tę chwilę dekoncentracji wykorzystał ufoludek i w zaskakującym tempie znalazł się przy jasnowłosym, wbijając swoją kościstą pięść w podbródek robota. Ten poczuł delikatne skrzypnięcie w tych okolicach, instynktownie oddał kolanem w brzuch, po czym zwinnym saltem oddalił się od atakującego. Czyżby pod tą maską żałosnego maminsynka kryje się coś więcej? Może sprawdzić to na dwa sposoby. Pierwsze - wściekły atak bez zastanowienia, łączący w sobie elementy wielu dziedzin tego krwawego sportu. Drugi - jest przecież w stanie użyć jednej ze śmiercionośnych technik, jaką jest Renzoku Energy Dan. Jeśli to wytrzyma, będzie godny uwagi lub chociaż poświęcenia odrobiny czasu. - No dobrze... spróbujmy inaczej. - Zakomunikował, podchodząc wolno do oddalającego się z każdym krokiem wroga. W najmniej spodziewanym momencie zwiększył tempo, przez co wampir nie mógł utrzymywać nadal dystansu. Rozpoczęło się diabelskie natarcie w bezpośrednim starciu. Potężne uderzenia łokciem, pięścią, kolanem, piszczelem - dosłownie wszystkim. Nawet w tej niepohamowanej serii nie zabrakło ciosu z główki, na czym ucierpiały dwie strony. Koniec końców, wymiana trwała dobre trzy minuty, ale to głównie Raito atakował, a wampirek się bronił. Defender nie męczył się tak jak ofensor, więc to on zakończył tę batalię naprawdę mocnym lewym sierpowym. Chłopaka dosłownie zatkało, kiedy szczęka mu wyraźnie się osunęła, pod jego naciskiem. Pomimo tego Wampirzy Kieł nie wyszedł z tego zwycięsko. Tylko parując i unikając ciosów, nie zdołał uniknąć obrażeń, a ślady po obiciach miał na całym ciele. Odleciawszy na osiem metrów Zero, uśmiechnął się iście diabelsko i wystawił ręce przed siebie. Nabrał powietrza, rozluźnił się, po czym wrzasnął jedynie trzy słowa : - RENZOKU ENERGY DAN. - Fala ciemno-bordowych pocisków kierowała się z zawrotną szybkością w kierunku boksera. Wirowały, a ich blask oślepiał zarówno autora, jak i ofiarę. Szybko jednak zabrakło energii wykonawcy, aczkolwiek zdążył stworzyć ogromną liczbę tych kul, co skutkowała poważnymi ranami. Mia gdzieś w oddali patrzyła na to obojętnie, lecz musiała coś poczuć w głębi, po takim widowisku. Chciała się nieraz wtrącić, ale zdążyła już poznać zapęd nowego ucznia staruszki. To nigdy nie był dobry pomysł, przeszkadzać w pojedynku temu osobnikowi.


OCC
Post Treningowy
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 876
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Wto Cze 11, 2013 8:24 pm

Cała walka była bacznie obserwowana przez Babę, która lewitowała sobie na kuli oglądając spokojnie walkę. Co jakiś czas kiwała głową oraz skwaszała minę. Były też chwile kiedy przytakiwała i uśmiechała się. Po skończonym pojedynku gdy wampir po gwałtownym deszczu kul KI po prostu zemdlał wykończony staruszka chrząknęła przybliżając się powoli do zwycięzcy. Popatrzała na niego, a następnie... trzepnęła go w łeb.
- Może i wygrałeś, ale zapomniałeś o czymś ważnym chłopcze. - Wskazała na siedzącą czarnowłosą. - Miałeś walczyć ramię w ramię z nią! Za karę robisz trzydzieści kółek wokół jeziora! Już już już!


______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Wto Cze 11, 2013 9:02 pm

Po zakończonej walce, znużony, ale też zadowolony z uzyskanego efektu mimowolnie opadł na ziemię. Popatrzył na krwiste niebo. Naprawdę nadal utrzymywało błękitny kolor, ale przy jednym z uderzeń w czaszkę, coś przestawiło się mu w układzie wzrokowym, przez co widział otoczenie tylko w czerwonych barwach. Ziewnął i wyciągnął się, a w tej samej chwili oberwał czymś mocnym w głowę. Natychmiastowo oczy powróciły do normalnego stanu, a rozjuszony obrócił się na pięcie. Dwa metry od niego stała zdenerwowana wróżka, wskazując palcem na Mi'ę, która całą akcję oglądała z uśmiechem na twarzy. - Co!? Chyba pani żartuje. Nie mogłem odmówić sobie takiej przyjemności, a akceptowanie dziewczyny jak współtowarzysza jest dla mnie obelgą - warknął, krzyżując ręce. Znosił bardzo wiele, ale współpraca z kimś obcym to poniżenie dla tak dumnego androida, jakim go stworzono. Do kary jakoś się nie kwapił. Po pierwsze, czuł zmęczenie wywołane wyładowaniem dużej ilości KI w krótkim czasie. Po drugie, wcale nie uważał, aby zasługiwał na reprymendę. Uparcie stał wbity w ziemię, nie mając ochoty na jakiekolwiek bieganie. Dopiero groźna mina staruszka utwierdziła go w przekonaniu, że ta się nie podda. Westchnął zrezygnowany, po czym truchtem podbiegł na brzeg jeziorka. - Wcale nie jest takie duże, jak się wydaje - uśmiechnął się pocieszająco, po czym żółwim tempem zaczął okrążać jezioro. Już po pięciu kółkach był bliski zaniechania tego obowiązku, ale przed oczami wciąż miał wizję Baby. Dodatkowo, jej uderzenie nie było wcale takie słabe. Kto wie, jakie kryje tajemnice? Dziesiąte kółko. Tylko kim jest ta Mia? Wnuczka, czy może coś więcej? Nie wygląda na silną, także nie wyczuwam od niej silniejszej energii. Może to zwykła niańka czy coś w tym stylu? Dwudzieste okrążenie. Do tego ta okolica. Pusto tu jak cholera. Żadnych budynków, oprócz dwóch domków, dziwnego mostku oraz oazy wokół. Stąd miał wgląd na wszystko - tylko, na co? Pustkę, bezkresną pustynię? Nawet ze swoim sokolim wzrokiem, na horyzoncie nie potrafił dostrzec nic, oprócz słabo zarysowanych kontur palm. Trzydzieści! Przy ostatnim łypnął groźnie na dziewczyną. Teoretycznie przez nią został skazany na te bieganie. Przynajmniej taki tok rozumowania objął Raito, gdyż każdy rozumujący poprawnie człowiek wie, że robot zawinił sam sobie.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 876
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Czw Cze 13, 2013 5:50 pm

Gdy zmęczony android w końcu zrobił wszystkie okrążenia Baba Gula pojawiła się ni stąd ni zowąd obok niego:
- No młody, musisz się jeszcze wiele nauczyć. Jeśli nie zdasz egzaminu na współpracę nie masz co liczyć na treningi i nauki. Wiedz, że to właśnie współpraca jest ważna w walce. Nie tylko ze sprzymierzeńcem, ale też z wrogiem. Trzeba wiedzieć jaki cios nam wymierzy i gdzie uskoczyć by tego uniknąć. - wyprawiła krótkie kazanie. - No... i trzeba poćwiczyć nad twoim niewyparzonym językiem. Jesteś niewychowany. Od teraz jeśli palniesz coś głupiego będziesz biegał nie trzydzieści, a sto kółek wokół jeziorka. Ro-zu-mie-my się? -ostatnie słowa zaakcentowała machając piąstką. Uranai Baba to jednak trudny trener. Jedno małe potknięcie, a chłopak wyleci. - A teraz mała przerwa. Żarcie! - Klasnęła dwa razy w ręce, a wtedy na środku okręgu pojawił się wyłożony całą masą potraw stół. Czarnowłosa jak i Gula zaczęły pałaszować w ciszy...

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Czw Cze 13, 2013 9:15 pm

Raito reprymendę przyjął w ciszy, nie mając ochoty ani siły, by coś odpowiedzieć. Spojrzał tylko nienawistnie na obie kobiety. Jednakże nie mógł się opanować, gdy Gula poinformowała go o karach za niekulturalne zachowanie. Skąd ona się wzięła? Zaletami prawdziwego wojownika są pewność siebie, duma, a także indywidualizm. Android nigdy nie przypuszczał, że spotka kogoś, z kim spędzi więcej czasu. Zwykle działał sam i tak też miało pozostać. Dlaczego wzmianka o współpracy, zepsuła mu doszczętnie nastrój. - Nie będę żadnym lalusiem, który skarży się matce, gdy ktoś go wyzwie. Ten niebieski ludek było prostu za cienki, dlatego przerwał. Chcę być silny, a do tego potrzebuję niezłomnej woli i hartu ducha. Cokolwiek pani powie, dalej utrzymam się w swoim przekonaniu. Chociaż, postaram się ograniczać, jeśli to wystarczy do szkolenia. - Odpowiedział, z lekką nutą zdenerwowania. Nienawidził rozkazów i pouczeń. Koniec końców, nawet jako robot wyczuwał głód, aczkolwiek rzadziej niż zwykli ludzie, toteż jadł niezbyt często; lecz ostatnimi czasy podróżował dużo, męczył się ogromnie, więc widok tylu potraw wywołał uśmiech na twarzy. Trochę w lepszym humorze, zebrał kilka półmisków z zupami, ziemniaczkami i mięsem. Zaciągnął dwie butelki soku pomarańczowego, po czym usiadł przy ścianie w cieniu, z dala od reszty. Jedzenie znikało w zaskakującym tempie.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 876
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   Czw Cze 13, 2013 10:39 pm


- Jakiś początek... dobry początek. - powiedziała staruszka wcinając kurczaka. Po pół godzinie, gdy całe jedzenie znikło ze stołu obok Raito postanowiła pojawić się Mia. Ukucnęła obok chłopaka, spojrzała na niego nieco dziwnym wzrokiem, a potem spytała:
- Jesteś gejem? - Widząc jego wzrok po zadaniu pytania speszyła się i zaczęła tłumaczyć - Znaczy nie, znaczy... nie o to mi chodziło... zauważyłam, że nie lubisz kobiet i tak jakoś przyszło mi do głowy, że może lubisz mężczyzn... eee nie bij mnie.  - Zasłoniła się łokciami mając wrażenie, żę za takie słowa oberwie od androida. - Wiesz... ja też jestem androidem.  

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pałac Urunai Baby   

Powrót do góry Go down
 
Pałac Urunai Baby
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Pałac Urunai Baby

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: