Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Gorące Źródła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
NPC.



Liczba postów : 1544
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Gorące Źródła   Czw Gru 06, 2012 3:41 pm

Jest to najbardziej magiczne miejsce, w którym można nie tylko zażyć przyjemnej kąpieli, ale również pogłębić swoje relacje z drugim partnerem. Źródła znajdują się na zewnątrz i jest ich dziesięć różnych rodzajów. Wszystkie różnią się tylko wielkością, oraz pomalowanym płotem, który odgradza perwersyjnych mężczyzn od podglądania. Dodatkowo w środku można zapoznać miłą obsługę, oraz wykupić tanio nocleg.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Pon Gru 10, 2012 12:22 am

Wszystko działo się zbyt szybko, a ona pogrążona w myślach nie zareagowała na nic. Obudziła się dopiero, gdy staruch wręczył jej karteczkę w dłoń i klepnął w pośladek. Lekko jej policzki nabrały rumieńca, a źrenice zmniejszyły się. Ścisnęła mocno kryształową kulę jak i karteczkę trzymaną w drugiej dłoni. Kiedy poszedł sobie w końcu odetchnęła z ulgą, serdecznie miała dość już tego całego macania jej. Nie obejrzała się jak znalazła się na plecach saiyana, trzymał ją mocno i ruszył gdzieś. Dziewczyna nie była w temacie. Całkowicie nie wiedziała, co się z nią dzieje, pogrążona w myślach dumała nad wszystkim, co pojawiało się w jej głowie. Te wizje... czyżby były prawdziwe? Czy to tylko jej chora wyobraźnia? Co się w ogóle dzieje? Nie dawało jej to spokoju.
Wtulona w saiyana wzdychała zadumana. Dopiero przy końcu podróży do gorących źródeł zrozumiała choć jedno. I uśmiechnęła się rumieniąc wtuliła się do niego mocniej. Te wszystkie złośliwości, krzywda... ta odpowiedź na głupie pytanie. W końcu do niej dotarło. Nie mogła uwierzyć do czego doszła, ale czuła podobnie. Szczęśliwa czując wiatr we włosach przymknęła oczy spokojnie oddychając. Czuła jego ciepło i bardzo pomału odpływała w objęciach Morfeusza. Nie patrząc była bardzo zmęczona, a teraz znalazła się idealna okazja do krótkiej drzemki. Tak też zrobiła, przysnęła na nim.
Obudziła się chwilę przed lądowaniem tuż przed Onsenem. Leniwie otworzyła oczka pomlaskując cichutko, pomrukując jeszcze kręcąc się ostrożnie, by nie zlecieć. Znajdując się już bezpieczna na ziemi przeciągnęła się ziewając. Uśmiechnięta spojrzała na Nat'a wyciągając z sekretnego miejsca kapsułkę. Przycisnęła ją i podrzuciła, a w jej rękach pojawił się plecach. Schowała do niego kryształową kulę o czterech gwiazdkach oraz malutką karteczkę od zboczonego starucha. Nie zastanawiając się szybko zmieniła z powrotem plecak w kapsułkę i dobrze schowała. I pomału ruszyła do miejsca, co pomoże jej nabrać bardziej siły. Niepewnie złapała saiyana za rękę i pociągnęła za sobą. W środku było bardzo elegancko, jak w pięciogwiazdkowym hotelu. Skierowała się od razu po zachwytach do recepcji. Widząc pustkę i małe zainteresowanie przybyłymi gośćmi uderzyła delikatnie w dzwonek stojący na blacie tuż obok jakieś wielkiej księgi, pewnie z listą gości.
Stała tak zaczynając się trochę nudzić, ale nie puszczała Nat'a wiedziała, że od tak nie zniknie jej gdzieś. Westchnąwszy odezwała się spokojnym tonem.
-Przepraszam... jest tu ktoś? Chcielibyśmy skorzystać z usług jakie oferujecie... Halo?
Poczekała jeszcze chwilę i odwróciła się do saiayana uśmiechając się.
-Po kąpieli w źródle... ja bym tu jeszcze przenocowała, by nie lecieć do tego zboka tak od razu... co ty na to?
Patrzyła czekając na jego reakcję, wiedziała doskonale, że jest wojownikiem i bardzo mu się śpieszy do treningów i ciężkich ćwiczeń, ale ona chciała... złe słowo. Ona pragnęła wyspać się w czystej, pięknie pachnącej pościeli na wygodnym łóżku.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Pon Gru 10, 2012 1:02 pm

Kierował się do wskazanego miejsca lecąc dość szybko jednak nie śpieszył się aż tak, co więcej musiał później nieco zwolnić, kiedy to dziewczyna zasnęła, wolał dać jej chwilę odpocząć niż miałby później słuchać zrzędzenia o tym, jaka to jest zmęczona. Po jakimś czasie wylądował postawił dziewczynę na ziemi chwilę jej się przyglądał obserwując, co też robi, wzruszył ramionami widząc jak dokładnie chowa kulę i kartkę z adresem zaś chwilę później został zmuszony do wejścia do jakiegoś budynku, co nie podobało mu się, wolał raczej nie spotkać przypadkiem kolejnej wrednej staruszki z torbą wypchaną cegłami czy też zwykłymi kamieniami. Nie miał jednak wyjścia i musiał iść za Neyą, w końcu nie zostawi jej tu ot tak sobie. Kiedy już został wciągnięty do budynku rozejrzał się i skrzywił widząc, jaki panuje tu przepych i raczej nic tu nie ma za darmo, westchną ciężko i oparł się o blat patrząc jak niewiasta niecierpliwi się, bo nikt nie zwrócił uwagi na nowoprzybyłych gości. Nie udzielał się w tym temacie w końcu wolał sobie odpocząć niż użerać się z jakimiś ludźmi, jedynie ziewną sobie zwracając dopiero uwagę, gdy Neya zadała mu pytanie. Nie przeszkadzał mu ten pomysł wręcz był doskonały, mógłby się w końcu porządnie wyspać a potem spokojnie oboje udaliby się na trening pod okiem zboczonego starca.
-Jasne możemy zostać.
Mrukną w jej kierunku i pogrążył się w myślach, nigdy by nie przypuszczał, że przez przypadkowy pomysł pomocy jakiemuś rolnikowi napotka starca, który zaproponowałby, iż może go czegokolwiek nauczyć, jednak cuda się zdarzają mimo wszystko są bardzo rzadkim zjawiskiem. Nat nie przejmując się tym, że zwyczajnie nikt się nimi nie interesuje wyplątał dłoń z jej uścisku i klapną sobie tyłkiem na pobliskim fotelu przysypiając. Był zmęczony tym przekopywaniem wielohektarowego pola do tego jeszcze z 40 kilogramową skorupą na plecach, ale nie mógł nic na to zaradzić w końcu sam wiedział, na co się pisze i ma teraz tego skutki, zmęczył się dwa razy bardziej niż przy swoim zwyczajnym treningu. Aż dziwił się sobie, że w ogóle nie padł w czasie kopania i nie zasnął na środku pola, był jednak zadowolony z takiego treningu i miał nadzieję, że staruszek wymyśli jeszcze coś ciekawszego od przewalania ziemi gołymi rękoma.
Ziewną kolejny razy zamykając oczy i opierając rękę o pobliski stolik powoli zasypiał, nie przejmował się tym jak bardzo Neya musi użerać się teraz z pracownikami tego miejsca, bądź, co bądź on sam był jedynie gościem na tej planecie i nie miał specjalnie ochoty męczyć się z rezerwacją pokoju czy jakimiś innymi duperelami, ona chwilę sobie spała, więc teraz jego kolej na krótką drzemkę. Co jakąś chwilę ziewał powoli zasypiając jedyne, co go powstrzymywało to nerwowe uderzanie Neyi o dzwonek, drażniło to nieco saiyana jednak nie mógł nic z tym zrobić w końcu nie może tu nic zdemolować. Siedział, więc grzecznie z zamkniętymi oczami i starał się, choć na chwilę zasnąć bądź po prostu posiedzieć i odpocząć nie zawadzając nikomu, miał jednak cień nadziei, że ktoś raczy się w końcu zainteresować nimi i nie będzie musiał siedzieć w takim stanie, bądź, co bądź, ale wolałby już wziąć porządną kąpiel i normalnie odpocząć by być gotowym na kolejne treningi, jakie zafunduje mu starzec.

OOC:
czekamy
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1544
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Pon Gru 10, 2012 2:46 pm

Recepcjonistka*+18*:
 

Pewna zmęczona para, za namową staruszka postanowiła udać się do gorących źródeł, aby zaczerpnąć tam niesamowitej kąpieli, która oczyści ich ciała z trudów pracy, jak i również poprawi samopoczucie. Oboje dotarli do tego miejsca nawet szybko, więc wyjątkowo udało im się dostać do recepcji, która w przeciągu chwili była już oblegana przez multum oczekujących na przydzielenie pokoi klientów. Ponieważ Saiyan postanowił się zdrzemnąć na kanapie, to sprawami formalnymi zajęła się jego koleżanka, która zaczęła się powoli denerwować. Nikt nie raczył podejść, aby ich obsłużyć, gdy w pewnym momencie dziewczyna zaczęła słyszeć jakieś dziwne odgłosy dochodzące zza blatu. Schyliła się lekko do przodu, po czym zobaczyła półnagą kobietę, która najwidoczniej zajmowała się sobą... Lecz zabawa się skończyła, gdy nieznajoma przyczaiła Neycię. Błyskawicznie powróciła do żywych wstając, ale przypadkowo uderzając się czołem o kant stołu...
- Mmm, moja głowa... - Rzekła cichym głosikiem, masując swoje czółko i zastanawiając dlaczego mężczyźni znajdujący się w pobliżu, zaczęli spoglądać na jej klatkę piersiową. Sama postanowiła to sprawdzić i w pewnym momencie jej twarz zaczęła się robić czerwona. Spaliła buraka, wrzeszcząc i odwracając się do obecnych placami. Szybko zaczęła zapinać guziki, ale coś nie mogła dopiąć do końca. Wygląda na to, że koszula była na nią za mała, a więc i tak będzie widać jej wielką kreskę pomiędzy piersiami.
- Gomene, za to przedstawienie, które tutaj odstawiłam. Widzę, że panienka chciałaby się tutaj zarejestrować, prawda? Masz szczęście, ponieważ dzisiaj wyjątkowo mamy wielkie otwarcie i wszystkie atrakcje są za darmo. To tyczy się również pokoi do wynajęcia... - Wytłumaczyła, w pewnym momencie sięgając po kluczyk z breloczkiem, na którym znajdowały się trzy cyferki. - Pokój 363, jest od dzisiaj twój. Gdy już się zagospodarujesz ze swoim chłopakiem, to zejdźcie na dół, ponieważ wtedy skierujemy was do wybranego kąpieliska... Życzę miłego pobytu... - Zakończyła monolog pięknym uśmieszkiem, i wskazując dłonią na windę po prawej, dzięki której oboje powinni dostać się na górę.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Wto Gru 11, 2012 1:19 am

Czekała, czekała, czekała, a co później się wydarzyło zatkało ją całkowicie. Nawet nie komentowało uznała, że nie warto. Wystarczyła głupia mina, lekkie otworzenie ust i zamknięcie oczy powracając na swoje miejsce stojąc prosto. Opierając się jednak o blat i spokojnie stukając palcami za nim nie ogarnęła się recepcjonistka. Jej słowa mało ją obchodziły, dopóki nie dała jej kluczyka oraz nie podała numeru pokoju. Szczęśliwa, że nie musi wchodzić po schodach uśmiechnęła się.
-Dziękuję...
Westchnęła zabierając kluczyk i odwróciła się w stronę saiyana, ale nie dała rady go dostrzec przez tłum ludzi dopuszczalnych się do recepcji. Nawet próbowała stawać na palcach, ale większość osób była od niej wyższa nawet o głowę. Przepychając się tak dostała z łokcia w głowę, została brutalnie nadepnięta do tego klepnięta i wyściskana. Na szczęście udało jej się wydostać, przeciskając się na chama jak korek od szampana wyskoczyła padając twarzą na podłogę. Przez chwilę dychała łapiąc powietrze i podnosząc się spojrzała na Nat'a, który chyba zasnął. Podeszła do niego i lekko szarpnęła za ramię.
-Obudź się... mam kluczyk
Uśmiechnięta machała mu nim przed nosem ciesząc się o myśli, że zaraz będzie czekał ją głęboki relax. Zamyśliła się na chwilę dumając, co przez słowo „chłopak” chciała jej powiedź recepcjonistka. Miała tylko nadzieję, co innego niż jej obecnie chodziło po głowie. Jeśli dostali pokój za darmo to czemu nie dwa? Czyżby czekało ich jedno łóżko? Westchnęła ciężko czując, że się nie wyśpi. Przyzwyczaiła się do spania i bycia samą, a tu znów coś nowego ja spotyka. No trudno, czas przywyknąć już tyle się przydarzyło w końcu.
Nie myśląc długo złapała saiyana za rękę i zaciągnęła do windy. Wcisnęła domyślnie któryś z przycisków, pewności nie miała czy nie będą zmuszeni udać się wyżej czy niżej. Trudno, dadzą radę, by w końcu wykąpać się i położyć na mięciutkim posłaniu. W ciszy jechali windą, jakoś nie wiedziała o czym ma z nim rozmawiać. Brak tematów, nie znała go i nie wiedziała czy interesuje go coś prócz walki. Był skryty i zamknięty w sobie. Patrzyła na niego ściskając kluczyk w dłoni, a w głowie roiło się kilkaset pytań na sekundę, jednak brakowało jej odwagi, by spytać go o cokolwiek. Czuła się przy nim bezpieczna, ale bywały sytuację w których to jego się obawiała najbardziej niż kogokolwiek otaczających ją. Wiedziała już, zdolny jest do wszystkiego jeśli sobie czegoś zapragnie. Wiedząc to, postanowiła nie robić nic głupiego i nie prowokować, by nie żałować tego.
Nareszcie winda zatrzymała się, a drzwi otworzyły się pomału zabierając ze sobą Nat'a poszła w dłuż dość wąskiego korytarza. Pokoje miały różne liczby, a każdy kolejny nie przybliżał ich do celu. Dziewczyna zwątpiła, że dobrze wybrała piętro. Nie chciała jakoś informować o tym tylko uśmiechając się ciągnęła go za sobą. Na jej pecha było tylko jedno wyjście, wejście o piętro wyżej i mając nadzieję, że saiyan jej wybaczy ten malutki błąd. Na wyższym korytarzu wszystko się zaczynało zgadzać. Odetchnęła z ulgą i ruszyła pomalutku do odpowiednich drzwi. Stając przed nimi i nie puszczając jego dłoni odtworzyła je i weszła nie mogąc uwierzyć w wygodę i luksus, a nawet piękno pokoju.
Prostymi słowami można powiedzieć, że bym cudny dla pary. Idealnie stworzony magiczny nastrój do długich rozmów przy lampce wina lub szampana przy romantycznej muzyce. Po wejściu do niego Neya jednak miała to wszystko gdzieś, tylko chwilową ja urzekło jego uwodzicielskie wnętrze. Chwile później odłożyła kapsułkę, kluczyk na nocny stolik i poszła do małej łazienki, gdzie zamykając się dobrze wyszorowała się z ziemi. Czyściutka owinięta ręcznikiem wróciła go pomieszczenia z łóżkiem na które od razu bez namysłu rzuciła się rozpływając się dzięki jego miękkości i pięknym zapachu pościeli. Uśmiech momentalnie pojawił się na jej buźce i nie mogła doczekać się kąpieli w źródle.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Wto Gru 11, 2012 2:40 pm

Przez to nudne czekanie bardzo szybko zasnął tam gdzie chwilę wcześniej się usadowił, nawet nie wiedział, kiedy zasnęło mu się, nie ruszało go nawet to jak jakiś niepełno sprytny człowieczek po nogach mu przelazł czy też zwyczajnie zaczepił się i padł na podłogę z hukiem. Nie ruszało go to i zwyczajnie sobie odpoczywał po ciężkiej pracy. Po kilku bądź kilkunastu minutach poczuł szarpnięcie za ramię i leniwie otworzył oczy widząc przed nimi majtający się kluczyk ziewną i dał się poprowadzić do pokoju, będąc w windzie myślał czy by nie pogadać z nią o czymś w końcu i tak niewiele rozmawiali, zamienienie kilku słów z drugą osobą nikogo nie boli, jednak saiyan nie miał pojęcia, o czym rozmawiać z dziewczyną. Stał zamyślony i czekał aż winda wjedzie na odpowiednie piętro, kiedy teoretycznie wysiedli tam gdzie powinni przyszło im przejść przez calutki korytarz a potem jeszcze włazić po schodach na kolejne piętro i znów włóczyli się kolejnym korytarzem szukając pokoju, Nat był już bardzo znudzony tym łażeniem po korytarzach. Kiedy w końcu znaleźli pokój klapną tyłkiem na fotel i znów przysypiał w czasie, gdy dziewczyna zajmowała łazienkę on siedział spokojnie i myślał. Co chwilę ziewał i miał ochotę po prostu paść na łóżko i zasnąć, ale jakoś wolał poczekać i potem móc spokojnie skorzystać z łazienki i doprowadzić się do porządku. Podniósł się z fotela i wyjął kapsułki z kieszeni, które położył na pierwszej lepszej szafce odłożył również scouter, z którego wcale nie musiał teraz korzystać i niespecjalnie był mu do czegokolwiek potrzebny a wręcz przeszkadzał.
Westchną ciężko i zaraz po zwolnieniu przez dziewczynę łazienki wszedł do środka zatrzaskując za sobą drzwi i pozbywając się reszty ubrań i wszedł pod prysznic gdzie zmył z siebie całą ziemie i inne nieczystości. Po kilkunastu minutach opuścił łazienkę owinięty ręcznikiem wokół pasa i podszedł do szafki, na której zostawił kapsułki znalazł tą odpowiednią i aktywując ją rzucił na podłogę, gdy pojawiła się tam torba podszedł do niej u szukał jakichś czystych ubrań w końcu nago ani w samych gatkach nie będzie po planecie paradował. Grzebał w torbie szukając czegoś, co by mógł włożyć by nie wyglądać jak kretyn jednak po chwili zastanowienia kopnął torbę w kąt i padł na łóżko obok Neyi niemal natychmiast zamykając oczy i powoli zasypiał, nie myślał o niczym tylko o tym by zasnąć i móc w końcu odpocząć, otworzył jedno oko patrząc na dziewczynę i ziewną kolejny raz.
-Najpierw odpoczniemy potem coś się wymyśli.
Z powrotem zamkną oko i powoli zasypiał przyciągną sobie poduszkę pod głowę i zasypiał, nie obchodziło go teraz zupełnie nic po prostu chciał odpocząć, w ciągu dość krótkiej chwili zasnął i nie ruszyłoby go już nic nawet trzęsienie planety, teraz tylko i wyłącznie odpoczywał.
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1544
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Wto Gru 11, 2012 5:58 pm

Niesamowitym wyczynem dla obu bohaterów było przedostanie się przez te tłumy ludzi, próbujących za wszelką cenę zarezerwować pokój i skorzystać z usług, jakie proponowały Źródła. Niestety miejsc zaczynało już powoli brakować i jeśli tak dalej pójdzie, to w pewnym momencie pani recepcjonistka będzie musiała zamknąć wynajem i wziąć sobie wolne. No bo to trochę męcząca praca jest. No, ale cieszyć się można z tego, że Halfka zdołała praktycznie pierwsza z oczekujących zająć jeden pokój i teraz wraz z Saiyanem kierowała się windą na górę. Oboje dotarli do wybranego celu, mimo iż wcześniej napotkali trochę niemałych problemów. A chodzi tu konkretnie o rozkojarzenie Neyci, która pod presją wcisnęła nie ten guzik i skierowała ich na inny poziom. Gdy jednak odnaleźli pokój 363, to bez wahania weszli do środka. Dziewczynę od razu oczarował luksus i piękno, jakie oferował Hotel. Pomieszczenie było dwu pokojowe, a w każdym z nich znajdowało się jedno łóżko. Co za tym idzie, że jeśli kochankowie zechcą tym razem przespać sami noc, to mogą przejść z jednego do drugiego pokoju. Nie mniej jednak Saiyan, który wkroczył wydawał się być zbyt zmęczony i wcale nie poczuł tej pozytywnej atmosfery. Oboje czyściutcy położyli się na łóżku i teraz powinni położyć się ładnie spać, ale w tym miejscu nie będzie dane im zmrużyć oka. Tutaj szczególnie trzeba się bawić, ponieważ każda minuta, czy godzina będzie zapamiętana na wieki...
-*BANG!**BANG!!**BANG!!!* Wstawać, wstawać, wstawać!!! Bawić się do rana!!! Pić szampana! Ooooo Tak!!!! - Na korytarzu rozległ się potężny dźwięk bębnów, a po chwili do pokoju 363 wparowała kilkuosobowa orkiestra, która zaczęła grać i śpiewać, waląc przy tym jak z armaty. Potężna muzyka, która wręcz musiała zdenerwować śpiącego Saiyana, który mimo iż wydawał się, że teraz będzie spał jak niedźwiedź w zimie, to jednak nie potrafił zmrużyć oka i wstał, zaspany i cholernie zdenerwowany. Uśmiech zadowolenia na twarzach muzyków był całkowicie widoczny. Tak też grali, ignorując to, że dwójka bohaterów ma już serdecznie dosyć tych rytmów do czasu, w którym lider grupy postanowił zrobić przerwę i rzekł do pary.
- Jest południe, południe, południe, a wy tutaj już wyglądacie, jakbyście chcieli iść spać. Niestety, ale obsługa będzie musiała przepatrzyć wszystkie pokoje, dlatego teraz skierujcie na dół i korzystajcie z atrakcji. Pamiętajcie, że macie tylko praktycznie jeden dzień, aby zasmakować tego co dobre!!! - Rzekł, w pewnym momencie dmuchając w saksofon, z którego rozległ się potężny dźwięk. Tylko skąd on go wyjął? Nie dowiecie się, ponieważ po wygłoszonej mowie cała orkiestra opuściła pokój, zostawiając dwójkę praktycznie z już podjętą decyzją działania...

OOC:
 
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Wto Gru 11, 2012 7:22 pm

Spojrzała na niego jak leżał tuż obok niej. Nie chciała się odrywać, ale musiała.
-Mamy się niedługo stawić na dolny hol... ktoś nas zaprowadzi do źródeł...
Nawet nie wiedziała kiedy oczy zamknęły się i zapadła w głęboki sen. Leżała spokojnie, nie kręciła się, tylko po czasie zimno poczuła. Schowana już pod kołdrą uśmiechnięta przez sen tuliła się do poduszki. I choć ona spała, jej umysł zamiast odpoczywać włączył się i dręczył ją.

Otworzyła leniwie powieki podnosząc się do siadu. Ziewnęła przeciągle przecierając delikatnie oczy. Obraz zaczął się trząść zmieniając pomieszczenie kurortowego pokoju w jej pokój. Jednak wyglądał inaczej niż ona go pamięta z dziecięcych lat. Rozglądnęła się, wszystko pasowało prócz dodatkowego łóżka przy którym wszystko było koloru niebieskiego, Zdziwiona wstała i podeszła bliżej. Ta części była typowo chłopięca. Na półce nad łóżkiem leżały samochodziki i roboty, co ją zaskoczyło. Nie wiedząc, co się dzieje wybiegła z pokoju, ale jak tylko przekroczyła ich próg poczuła się dziwnie szczęśliwa. Biegnąć w dół po schodach do kuchni unosił się w powietrzu piękny zapach porannego śniadania mamy. Znajdując się przed pomieszczeniem świat jakby się powiększył, albo ona się zmniejszyła. Patrząc na swoje dłonie, widziała jakie są drobne. Znów była małą dziewczynką. To było takie naturalne, jakby żyłą tu i teraz. Zapomniała, że ma siedemnaście lat i jakby nigdy nic przekroczyła próg z uśmiechem na buzi. Mama jak zawsze przy ladzie wyciskała owoce na przepyszny sok pełen witamin. Przy stole siedział roześmiany chłopiec... kim on jest? Nagle wszystko do niej wróciło. Wiedziała kim jest, ale coś jej się nie zgadzało. Zaraz... to ten sam chłopiec, co... dokładnie ten sam. Ten z polany z jesiennej pory. Neya zaczęła zastanawiać się kim on właściwie jest. Kiedy to odwrócił się pokazując, by usiadła obok niego. Niepewnie zbliżyła i złapała go za koszulkę przyglądając mu się uważnie. W ten przez szklane drzwi od ogrodu wszedł do kuchni jakiś mężczyzna uśmiechnięty. Jego twarz kiepsko widziała, była lekko zamazana, jakby już o nim zapominała. Jedyne, co przykuło jej uwagę, to jego muskulatura, czarne włosy ciekawie ułożone oraz węglowe oczy, które widziała doskonale. Jednak zlękła się widząc i zrobiła przestraszona krok w tył. On miał ogon! Co robił saiyan w jej domu? Czemu przytulał mamę? Dlaczego uśmiechali się do siebie? Co tu się dzieje? Drżała, bała się... tego, co widzi. Czyżby była oszukiwana? Czy zapomniała coś bardzo ważnego? Czy to koniec w końcu niespodzianek? Niestety jednak nie.
Saiyan odwrócił się w jej stronę, a zaczynając się zbliżać drżała jeszcze bardziej, co najwyraźniej zdziwiło mężczyznę.
-Eni? Wszystko dobrze? Córeczko?
Po tych słowach jej serce waliło jak oszalałe, nie wiedziała czy się cieszyć czy ma płakać. Jednak wyszło to drugie... po jej policzkach popłynęły łzy, a twarz saiyana wyostrzyła się. Widziała go dokładnie, jej oddech stawał się ciężki z trudem łapała powietrze do płuc. Nie potrafiła nawet wydać z siebie głosu. Marzyła od zawsze, by wiedzieć kim jest jej ojciec... jej tatuś... ten który ją zostawił. Porzucił jak pieska w małym kartoniku na szosie w środku okropnej ulewy. Co czuła? Sama nie była pewna... czy to radość czy złość. Jednak mimo tego poczuła spełnienie... jej marze się spełniło... przypomniała sobie kim on jest. Teraz zostało pytanie dlaczego odszedł i zostawił ją z mamą? I kim jest ten chłopiec tak podobny do niej? Czyżby miała braciszka? Czy to możliwe? W jej głowie panował chaos. Płakała nie wiedząc czemu, nie potrafiła zaakceptować wielu rzeczy.
Wpatrzona w chłopca usłyszała jego imię na które zareagował uśmiechem.
-Kai jedz... Eni? A ty co? Siadaj... śniadanie na stole.
Mama spojrzała na nią zdziwiona przytulając się do saiyana, oboje dziwnie na nią patrzyli jakby obawiali się o nią. Ona teraz przełykając głośno ślinę zauważyła na szyi... Kai'a? Łańcuszek z wisiorkiem jak jej... to była druga połówka... jedności. Wyciągnęła spod bluzeczki wisiorek, a widząc jak się mieni poczuła ból, straszny ból. Wszystko zniknęło. Znalazła się na polanie, była piękna zima, wszędzie leżał śnieżnobiały puch, okrywał cały krajobraz. Roześmiała z niewiadomego powodu cofnęła się, aż straciła grunt pod nogami. W ostatniej chwili ujrzała Kai'a biegnącego w jej kierunku z przestraszona miną.
-Eni!!!
Nagle nie mogła złapać oddechu... dusiła się... nie mogła krzyczeć. Była pod wodą. Szamotała się z całych sił, ale zamiast wypływać na powierzchnię, tonęła. Energia do walki słabła, powieki same się zamykały, była senna... było jej strasznie zimno. Wszystko jakoś mijało, opadała na dno jeziora, było coraz ciemniej, uspokajała się. Patrzyła w górę, gdzie słońce mocno świeciło, a promienie padały tuż obok niej, ale już jej nie dosięgały. Widziała Kai'a wyciągał do niej rękę, wyglądał jakby krzyczał, ale panowała taka cisza. Cisza otaczała ją bezgranicznie, jakby pomagała jej zaznać spokoju. Straciła siły, oczy zanim się zamknęły ujrzały płynącego w jej kierunku przerażonego... tate... to ostatnie, co ujrzała roniąc łzę i czując jego ciepło jak ją pochwycił...


Zadrżała z zimna, otworzyła szeroko oczy dychając czułą ogromny strach, ale było jej dziwnie ciepło. Dopiero po chwili zauważyła, że jest wtulona w Nat'a... który okropnie chrapał. Skrzywiła się, ale milczała. Z jej oczu płynęły łzy, wszystko docierało do niej. Słowa Kyoraku nawet nabrały sensu... „Wyczułem w pobliżu wiele mocnych energii, które nie należą do mieszkańców ziemi. Może myślisz, że jesteś zwykłą nastolatką, ale aura, którą emanujesz mówi zupełnie inaczej.”
Wtedy nie wiadomo z jakiej to okazji bez pozwolenia do pokoju wtargnęła się grupa okropnie hałasujących grajków. Przeraziła ją okropnie, aż zerwała się do siadu zasłaniając ciało okryte ręcznikiem kołdrą po samą szyję. Nie wiedziała, co kompletnie ma zrobić. Czuła, że saiyan za nią leżący, chyba nie jest zadowolony z tego powitania. Neya uśmiechnięta uśmiechnęła się i szybko wskazała mężczyzną drzwi, by uciekali jak najszybciej. Nie była pewna czy łóżko oddaje ten dziwny odgłos czy to zęby Nat'a. Po ich wyjściu wstała i zamknęła szybko drzwi. Walnęła w nie czołem i myślała. Wszystko się skomplikowało, a teraz do tego jej towarzysz będzie w dość kiepskim humorze przez tą pobudkę. Westchnęła ciężko i odwróciła się w jej stronę przyklejona do drzwi. Patrzyła zmartwiona, zdołowana, rozczarowano... za dużo naraz. Westchnęła ciężko i zjechała pupą na podłogę spuszczając głowę. Bała się tego kim jest... a jest Eni... ma brata bliźniaka... w dodatku powstała ze związku Ziemianki z Saiyanem. I co ona ma teraz myśleć? Co ma zrobić? Jest jedną z nich? Czy jest jakąś chorą hybrydą?
Pociągając delikatnie noskiem starała się nie płakać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Wto Gru 11, 2012 11:23 pm

Smacznie sobie spał w końcu, chociaż jeden jedyny raz niedręczony wspomnieniami z tego, co niegdyś uczynił, w końcu wypoczywał, co jakiś czas nawet chrapał, co mogło przeszkadzać dziewczynie bądź wręcz ją drażnić jednak nic się na to nie poradzi. Niestety nawet spokojny sen pierwszy od długiego czasu bez koszmarów musiał zostać zakłócony przez jakichś ludzi, którzy wymyślili sobie, że wtargną do pokoju ot tak i będą hałasować. Zgrzytał przeraźliwie zębami ledwie się powstrzymując przed tym by nie powyrzucać nieproszonych gości razem z ich gratami przez okno bądź nie rozerwać ich na małe kawałeczki i przygotować z nich pyszny gulasz, którym się potem posili. W myślach chciał ich natychmiast zlikwidować albo zrobić coś o wiele gorszego, ale nie chciał robić tu krwawych scen zwłaszcza w obecności dziewczyn bądź, co bądź, ale sam sobie wolałby niekiedy zaoszczędzić takich widoków, jakie nieraz widywał na Vegecie. Jednak mieli wiele szczęścia, że to Neya ich wyprosiła, jako pierwsza a on nie musiał się nawet podnosić, kiedy już opuścili pokój podniósł się ciężko wzdychając gdyż wiedział, iż to koniec spania na najbliższy czas. Usłyszał dźwięk uderzania głową o ścianę i po jakiejś chwili spojrzał na dziewczynę, która siedziała przy drzwiach i wyglądała jakby miała się za chwilę rozpłakać, wstał i podszedł do niej powoli przez chwilę myśląc czy powinien w ogóle się do niej zbliżać, ale co mu szkodziło. Kucną przed nią i się chwilę jej przyglądał zastanawiając się czy ma się odezwać czy też nie, był jednak dość ciekawski, więc postanowił zaryzykować.
-Coś się stało?
Zapytał dość niepewnie, nie chciał wywołać u niej nagłego napadu płaczu, bo później miałby wielki problem z pocieszeniem jej, w czym był kiepski, w ogóle nie nadawał się na pocieszyciela. Zamyślił się na chwilkę jednak szybko wyrzucił zbędne myśli z głowy i patrzył na dziewczynę czekając na jakąś odpowiedź, nie miał pojęcia, dlaczego tak nagle wygląda tak jakby miała się rozpłakać. Przyglądał się jej uważnie nie wiedząc, co się stało, kiedy on spał, ale raczej nikogo przed grajkami tu nie było a ona również raczej nigdzie nie wychodziła. Podrapał się w skroń i zastanawiał się, co też mogło się stać czekając jednocześnie na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Sro Gru 12, 2012 12:17 am

Zamyślona, a może nawet całkowicie pogrążona w myślach, strasznie ją męczących zapadła w głuchą ciszę, słysząc tylko to, co siedziało jej w głowie. Patrzyła bezcelowo przed siebie całkowicie załamana. Nie przypuszcza, że żyje na planecie która nagle zrobiła się dla niej całkiem obca po poznaniu prawdy.
Z koszmaru, w którym schodziła stopniowo po schodach coraz głębszy obłęd wyprowadził ją głos i nie byle jaki, ale jej towarzysza. Zapalający światełko w tym strasznym korytarzu prawdy i kłamstw. Spojrzała na niego jak zagubiony szczeniaczek, któremu brakuje wsparcia i miłości. Nie wiedziała, co ma mu odpowiedzieć. Nic takiego przecież się nie stało, nawet nie ma pewności, czy to nie był tylko chory sen. Czy na pewno to prawda? Za dużo tego wszystkiego...
Westchnęła ciężko uderzając tyłem głowy w drzwi nadal patrząc się na niego. Gdyby to wszystko prawda, jest podobna do niego, jest pół saiyanką. Należy do tak samo do jego świata walki i krwi jak do tego, w którym się wychowywała. Była zagubiona.
Po jakieś kilku minutach w ciszy wpatrzona w jego oczy gładząc delikatnie jego policzek obmyślać, co ma powiedzieć. Przecież nie powie mu, że miała sen z którego wynika kim jest tak naprawdę. Zresztą, co by go to interesowała, a ona potrzebowała twardych dowodów na swoją odmienność od Ziemian. Jej KI to jeszcze nie dowód, by była pewna, Kyoraku jest człowiekiem, a posiada wewnętrzna energię. Nic nie sugerowało przez lata na jej inność. Dlaczego wszystko zaczęło się od chwili spotkania z saiyanami, czyżby to był jakiś bodziec, uaktywniający jej wspominania? Teraz to bez różnicy czas się pogodzić i żyć dalej. Tylko jak? Jako kto?
Kolejne pytania, kolejne sprawy na które nie znała odpowiedzi. Zastanawiała się dlaczego akurat ją to spotkało, co się wydarzyło, że zapomniała? Gdzie jest jej brat i ojciec? Dlaczego mama nic jej nie powiedziała? Co ona ukrywa?
Myśląc nieprzerwanie gładziła jego policzek patrząc ślepo w jego oczy. Od czasu do czasu przełykając ślinę i ciężko oddychając. Chciała to z siebie wyrzucić, pożalić się, ale po co? Lepiej, gdy zostawi ten fakt w tajemnicy. Tak będzie bezpieczna. Postanowiwszy to, co spełniało odpowiednie wymagania w jej toku myślenia na chwile obecną na jej buzi pojawił się uśmiech.
-Nic, takiego... ta pobudka sprawiła lekki mętlik w mojej głowie.
Zaśmiała się przybliżając twarz trochę do jego.
-Nie martw się o mnie... to chwilowe, zaraz mi przejdzie... muszę się tylko jakoś uspokoić.
Uśmiech nie znikał z jej buzi, a jej dłoń nie odrywała się od jego policzka. Nie wiedziała czemu to robi, może chciała go w ten sposób uspokoić po wybudzeniu? Kto to wie? Neya skrywała jeszcze wiele tajemnic, o których sama nie miała bladego pojęcia.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Sob Gru 15, 2012 1:28 am

Musiał czekać przez dłuższą chwilę na odpowiedź dziewczyny jednak sam nic nie mówił, milczał przyglądając się jej obserwował najmniejszy jej gest bardzo uważnie, nie zabronił jej tego dość przyjemnego gestu, jakim było to, że gładziła jego policzek. Przez cały czas zastanawiał się jednak, dlaczego tak dziwnie się zachowywała, ale raczej nie dostanie na to odpowiedzi w sumie ona wcale nie musiała mu nic mówić, a go nie powinno to interesować niestety Nat był zbyt ciekawski i nic na to nie mógł poradzić. Po jakimś czasie widząc nagły uśmiech na jej twarzy i słysząc niezadowalającą go odpowiedź nieco się skrzywił i westchną ciężko, jednak nie miał zamiaru wyciągać z niej czegokolwiek siłą, bo niby, po co? Skoro nie chce mu powiedzieć, dlaczego nagle wyglądała tak jakby miała wylać morze łez to trudno, wzruszył ramionami wyciągną w jej kierunku rękę, położył dłoń na jej policzku i przesuną po nim palcami uśmiechając się.
-Skoro tak mówisz.
Odpowiedział tylko tyle, bo nie miał, po co gadać nie wiadomo, co i bawić się w jakiegoś pocieszyciela bądź kogoś tam innego, powoli wstał i podniósł Neye z podłogi, po czym cofną się w stronę łóżka, na którym ją posadził zaś sam klapną sobie obok i dumał. Po bardzo krótkiej chwili jednak zaprzestał rozmyślań i spojrzał na dziewczynę przekręcając głowę na bok, patrzył na nią i patrzył tak sobie po prostu nie wiedząc czy w ogóle cokolwiek zrobić. Kiedy już znudziło go patrzenie położył dłoń na jej plecach i przesuną ją w górę, gdy dotarł do miejsca gdzie ręcznik już jej nie okrywał chwycił lekko za koniec odkrywając całkowicie jej plecy jednak zrobił to powoli by dziewczyna mogła złapać go z drugiej strony.
-Nie bój się, nic ci nie zrobię
Szepną jej na ucho, po czym wpełzł na łóżko tak by usiąść za nią i położył obie dłonie na jej ramionach przesuwając je na plecy, które zaczął masować, bądź, co bądź każdemu przyda się odrobina relaksu a nie tylko ciągłe irytowanie się jak nie starym zbokiem to wkurzającą orkiestrą, która przeszkadza w wypoczynku. Masował jej plecy kark i ramiona nie zwracając uwagi na jej ewentualny sprzeciw o ile taki by nastąpił, w końcu nie obmacywał jej ani nic z tych rzeczy, więc raczej nie miała powodu by jakoś specjalnie się sprzeciwiać temu, co w tej chwili robił.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Sob Gru 15, 2012 3:51 am

Po swojej bardzo krótkiej i mało wyczerpując wypowiedzi w dodatku niewinnym kłamstwie wróciła do zamkniętej twierdzy jaką był jej umysł. Wspomnienia te najważniejsze były dobrze strzeżone, czyżby ktoś je zblokował? Nie ważne... ale dlaczego? Kłótnie samej ze sobą trwały, ciekawość zżerała są dosłownie od środka. Co biedna ma począć? Spinała się coraz bardziej, była wściekła. Ta bezradność dobijała ją.
Nagle ciepła dłoń spoczęła na jej policzku, co wybudziło ją, jego uśmiech dał jej siłę. Taki mały gest, tyle potrafi zdziałać. Miała teraz tylko jego, straciła wszystko, a on stał się jej światełkiem w mroku. Zaczęła się zastanawiać czy nie powiedzieć mu, co się z nią dzieje, ale czy to ma sens? Sama nie miała pewności, czy czegoś sobie nie uroiła. Jeszcze wyjdzie na wariatkę, tylko tego,by jej teraz brakowało. Eh... ponoć miała się zrelaksować i odpocząć po ciężkiej pracy na polu. Jakoś nie czuła tego, prędzej była wykończona bardziej niż kiedykolwiek. Głowa pękała jej.
Wtem coś się zmieniło, saiyan najwyraźniej nie przepadał za siedzeniem na twardej podłodze. Jej już nic nie przeszkadzało, prócz tych wszystkich pytań. Usiedli oboje blisko siebie na łóżku. Nie patrzyła na niego skupiona była na swoich dłoniach którym się przyglądała, mimo to czuła jego wzrok. Patrzył się na nią tak nieprzerwanie, czy chciała czy też nie rumieniła się. Czuła się strasznie dziwnie. Przewracała oczami już mniej skupiona na czymkolwiek, delikatnie drżąc. Zresztą dodatkowo ta cisza nie sprzyjała jej. Kiedy była pewna, że chce przerwać ją i spojrzeć na niego uczynił coś nieprzewidywalnego. Zaczynał ją zaskakiwać na każdym kroku. Od chwili, gdy ją „skrzywdził”, ale to ona go przeprosiła zrobił się dziwnie inny. Przypominał jej mężczyznę z romansideł jakie podkradała czasem mamie, gdy się nudziła.
Ten dotyk był bardzo przyjemny, więc postanowiła nie reagować. Siedziała i czekała, co on zrobi dalej. Kiedy ręcznik opadał jej źrenice zmniejszyły się, czyżby znów to samo ją czekało? Zadrżała przestraszona, a do jej oczu napłynęły łzy łapiąc ręcznik. Przydusiła jego koniec do swojego ciała zakrywając jak najwięcej mogła. W tych sekundach myślała tylko, czego on od niej teraz chce. Czemu to zrobił? Jej oddech stał się ciężki... bała się, ale zmienił to kilkoma słowami. Sama nie wiedziała czemu zaufała szeptowi. Wzięła tylko głęboki oddech zagryzając delikatnie dolną wargę ust ząbkami.
Wszedł na łóżko i usiadł za nią, zamarła, ale jego dłonie sprawiły szybkie ukojenie. Był zarazem delikatny pokazując swoją siłę. Przyjemności nie potrafiła nawet ukryć, szybko przymknęła powieki. Obolałe ciało pragnęło odprężenia takiego jak właśnie to serwowane przez niego. Kręciła się spokojnie pomrukując zadowolona. Czuła się wspaniale z każdą kolejną chwilą, oddychała głęboko nie mogąc nic powiedzieć, by nie zepsuć tej chwili. Już cisza stała się jakaś milsza, sprzyjała spokojowi. Nawet dręczące myśli zniknęły, a w jej głowie zapanowała harmonia.
Minęło może z pięć minut jak coś się zmieniło. Dostała gęsiej skórki, a w jej głowie roiły się dziwne myśli jakby nie jej. Sama zaczęła się siebie samej bać. Co on jej zrobił? Skąd u niej takie pomysły? Nie wierzyła z czym rozpoczęła walkę, a była trudna.
Przegrała. Otworzyła oczy i sama nie wiedziała kiedy puszczając ręcznik odwróciła się od niego rzucając się w wir namiętnych pocałunków. Zmusiła go do położenia się i przywarła do łóżka jak najmocniej potrafiła. Przymknęła oczy zatracając się w smaku jego ust. Straciła panowanie, a to jego wina, przez wprowadzenie ją w ten świat, o którego istnieniu nie miała pojęcia. Może to nawet lepiej, ale teraz reagowała impulsywnie, wiedząc tak wiele. Trudno. Raz się w końcu żyje i tylko raz jest się młodym, a razem głupim. Długo nie przerywała pocałunku, dopóki to „napalenie” nie minęło. Odkleiła się od niego i patrząc w jego oczy zrobiła się czerwona. Szybko uciekła wzrokiem zakrywając usta dłonią. Chwilę milczała zastanawiając się jak się wytłumaczyć z takiego zachowania. Wracając wzrokiem na jego oczy odsłoniła usta i uśmiechając się głupawkowato odparła niepewnie.
-Wybacz... nie wiem, co mnie napadło...


OOC:
 

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Pon Gru 17, 2012 1:56 am

Przez kilka minut siedział spokojnie jedynie masując jej plecy i ramiona jednak w ciągu krótkiej chwili ona rzuciła się na niego zaczynając całować i jeszcze zmusiła go do tego by się położył. Uległ jej posłusznie odwzajemniając pocałunki, nie miał i tak innego wyjścia, a jakby nie było to i on na tym skorzysta, pozwalał jej robić, co chce jedynie przeczesywał jej włosy, ale cóż ona tylko ograniczyła się do pocałunków, które i tak nie trwały zbyt długo. Kiedy już skończyła patrzyła mu w oczy…nie specjalnie rozumiał jej późniejsze reakcje jak i słowa, był nieco niezadowolony takim a nie innym obrotem sytuacji.
-Mhm..
Skrzywił się niezadowolony i podniósł nieco opierając się na łokciach, przyglądał się jej z nieciekawą miną, sama go prowokowała a potem wymyślała głupie wytłumaczenia. Zepchną ją z siebie i wstał mając niespecjalnie ochotę na kolejne tego typu zagrywki z jej strony, podszedł do swoich gratów i wyjął z torby gatki wciągną je na tyłek i odrzucił ręcznik na podłogę, po czym klapną tyłkiem w wygodnym fotelu i patrzył niezadowolony na dziewczynę z miną taką jakby zjadł przed chwilą zjadł worek najkwaśniejszych cytryn i zagryzał żurawiną. Warkną jeszcze coś pod nosem i odwrócił wzrok wgapiając się w pierwszy lepszy punkt, jaki napotkał jego wzrok, ode chciało mu się pobytu w tym miejscu, wolał zająć się czymś bardziej pożytecznym niż siedzeniem bezczynnie w jakimś tam pokoju. Zaczynał się zastanawiać nad tym czy nie wyjść i pójść gdziekolwiek byle dalej stąd.

OOC:
 

//proszę moje wypociny...//
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Pon Gru 17, 2012 4:14 am

Widziała jego reakcję po swoim nagannym zachowaniu. Nigdy przy nikim tak się nie zachowała, nie chciała go urazić, a najwyraźniej zrobiła to. Czuła się głupio, po jego minie widziała, że nie chce mieć z nią nic wspólnego. Była smutna, ale trzymała twardo poważną minę jakby zamyśloną. Wszystko jednak minęło, kiedy zrzucił ją z siebie i zszedł z łóżka. Zamarła. Nie patrzyła na niego, nie potrafiła. Miała głowę odwróconą w drugą stronę leżąc bez ruchu. Myślała, nie chciała, ona na prawdę nie chciała, by tak to się potoczyło. Westchnęła ciężko dumając dlaczego właściwie tak zareagował? Nie podobało mu się? Może wybrała nie odpowiedni moment? Sama nie wiedziała, co ma o tym myśleć.
Leżała tak dopóki nie odważyła się spojrzeć na niego, ale dość dyskretnie. Nie chciała, by jeszcze dodał paru nie miłych słów. Już samo milczenie było nieprzyjemne. Delikatnie przekręciła głowę i nie mogąc już oderwać od niego wzroku rumieniła się. Doskonale przecież wiedziała, co ją napadło, to był on. Była tego pewna, jak niczego do tej pory. To on sprawiał, że chciała się uśmiechać czy też żyć. Czyżby? Nie, to nie możliwe...
Przyglądała mu się coraz uważniej, mierząc wzrokiem jego całe ciało, zaczynając napawać się tym widokiem. Czuła gdzieś w głębi serca, że on liczył na coś więcej, a ona go zawiodła, ale czy na pewno? Co on mógł myśleć sobie teraz? Tak bardzo chciała to wiedzieć. Tak bardzo ją to teraz nurtowało. Czy myślał teraz o niej? Dlaczego teraz stało się to dla niej takie ważne?
Pokręciła głową, by się ocknąć, ale ponownie spoczywając wzrokiem na nim, myśli powróciły. Tak bardzo chciała, by wstał i ją przytulił. Pragnęła, by był przy mniej blisko, bardzo blisko. Westchnęła ciężko, lekko podnosząc się na łokciach dalej wpatrzona w niego bez opamiętania. Już nie liczyło się dla niej, czy przeszkadzałoby mu to w jakiś sposób.
Przemyślawszy jeszcze parę rzeczy podniosła się i okryła się ręcznikiem podchodząc do niego. Najpierw tylko stanęła zboku i musnęła jego rękę delikatnie palcami patrząc na niego czule. Nic nie mówiła, na razie potrzebowała tej ciszy, by pokonać swój lęk. Przełknęła cicho ślinę i stanęła naprzeciw niego niepewnie. Mlasnęła otwierając spokojnie usta, by zacząć mowę, ale zrezygnowała. Czym słowa? To tylko słowa i zazwyczaj są niczym.
Kucnęła opierając się dłońmi o jego kolana. Westchnęła nie za bardzo wiedząc, co ma zrobić. Dumała dalej jak załagodź to, co nastało. Jego mina raniła ją gorzej niż zachowanie zazdrosnego Roy'a. Ta obojętność była krzywdząca bardziej niż przemoc.
I nastał przełom. Chyba. Próbowała to jakoś wszystko pojąć. Nie rozumiała facetów, jakoś zawsze źle rozumiała ich przekazy. W głupie zabawy i gierki nie przepadała się bawić, ale to nie to. Teraz uraziła, nie wiedziała, że mogłaby kiedykolwiek kogoś zranić. Była jej strasznie przykro, tym bardziej wiedząc coś o czym on nie miał pojęcia, a ona to w końcu zrozumiała.
Delikatnie dłońmi, nie używając siły rozłożyła jego nogi szeroko i wsunęła się między nie siadając na kolanach. Ręce trzymała na jego udach patrząc mu w twarz. Nie patrzył na nią, a jej łzy napływały do oczy. W końcu przemogła się i odezwała się.
-Nie odwracaj wzroku, spójrz na moje łzy... odrobiny szczęścia nie odbieraj mi... wiem nie będzie lekko, ale proszę cię...
Czuła jakby gadała sama do siebie. To ją przybijało, a jej duma kazała przestać poniżać, jednak serce mówi całkiem coś innego. Tak, to serce podpowiadało, co ma robić. Podniosła się odrobinę nadal klęcząc i ostrożnie wyciągając rękę położyła dłoń na jego policzku głaszcząc go.
-Ja wiem... jestem głupia... nie powinnam tak się zachować... ale to wina... mojego serca... bo widzisz...
Zamilkła i podniosła się oparta jedną ręką ja jego udzie, a drugą dalej gładząc jego policzek. Pochylona przybliżyła się twarzą do jego, mając wymalowaną skruchę.
-Ja... ja cię kocham...
Szepnęła patrząc w jego oczy. Nie wiedziała, co teraz nastąpi, ale odkryła przed nim swe serce. Dycha dość głośno, bała się jego reakcji. Jednak nie chciała tylko gadać. Dlatego położyła drugą dłoń na jego policzku i przysuwając się maksymalnie pocałowała go zamykając od razu oczy. Ten pocałunek różnił się od tam tego. Był głęboki i czuły, oddała w niego całą siebie, by poczuł, że jej słowa nie są puste. Jednocześnie wlazła na niego siadając wygodnie w rozkroku. Tym razem nie miała zamiaru oderwać się od niego tak szybko, więc musiała ustawić się tak, by nie było dyskomfortu dla obojga.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Czw Gru 20, 2012 6:49 pm

Siedział nieruchomo patrząc w jeden punkt wściekły z wielką chęcią opuszczenia tego miejsca, nie specjalnie miał ochotę na to by ona ciągle go drażniła swoimi czynami bądź znowu prowokowała. Przez dłuższy czas siedział odcięty od rzeczywistości i myślał nad tym czy by po prostu nie pozbierać swoich gratów, po czym wyjść bez zbędnego gadania, nie zwracał zupełnie uwagi na to, co ona robiła czy się w niego wgapiała czy też nie, miał to głęboko w poważaniu i ani myślał się do niej odzywać. Kiedy do niego podeszła też nie specjalnie go obchodziło to, że stała obok wiedział tylko, dlatego że tykała jego ramię palcami, ale nie ruszało go nawet to, gdy wpakowała się mu na kolana, nie odzywał się ani na nią nie patrzył nawet po tym jak się odezwała, siedział jak wcześniej zupełnie nie zwracając uwagi na nią i jej czyny, a to, co mówiła niby słuchał niby nie. Westchną ciężko nie odzywając się nadal ani słowem jedynie spojrzał na nią z niezadowoleniem wymalowanym na twarzy, po jej kolejnych słowach ani trochę nie zmienił się jego wyraz twarzy patrzył teraz na nią zupełnie nie wiedząc, co zrobić czy też odpowiedzieć był po prostu na nią zły i miał ochotę zwyczajnie ją zrzucić ze swoich kolan i wyjść. Nie obchodziło go w tej chwili zupełnie nic a zwłaszcza jej gadanie. Kiedy zaczęła go całować został zupełnie obojętny i taki był przez dłuższą chwilę dumając czy ją odepchnąć czy nie, jakoś nie mógł jej dokopać tym by odepchnąć ją teraz, nie chciał jej ponownie krzywdzić swoimi czynami, więc zwyczajnie po dość długiej chwili zastanowienia odwzajemnił jej pocałunek jednocześnie przytulając ją.

OOC:
 

//bez weny ale jest//
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Czw Gru 20, 2012 8:47 pm

Długo starała się poprzez namiętny pocałunek zmienić jego złość na nią. Nie rozumiała czemu taki był, nie zrobiła tak naprawdę nic złego. Dała się porwać chwili, a gdy zdała sobie z tego sprawę, nawet prosiła o wybaczenie. Za to została potraktowana w ten, a nie inny sposób. I gdzie tu sprawiedliwość? No cóż, nie mogła zapominać o jednym szczególe jaki często jej umykał. On nie jest Ziemianinem i został wychowany w inny sposób niż ona. Najwyraźniej nigdy nie miał do czynienia z głupiutką nastolatką nie znającą dobrze mężczyzn.
Kiedy miała zamiar zrezygnować z próby złagodzenia „konfliktu” między nimi, stało się coś niesłychanego. Saiyan odwzajemnił pocałunek, nie był jakiś uczuciowy, ale zawsze coś. Mimowolnie uśmiechnęła się zadowolona, że dał sobie spokój z dąsaniem się na nią, a nawet ją objął. I ona długo nie potrafiła powstrzymywać, wtuliła się w niego mocno nie przerywając pocałunku. Na dodatek nie zmniejszała jego natężenia, dalej chciała mu udowodnić przez ten mały gest, co czuje.
Trudno określić ile to trwało, ale na pewno sporo. Nie odrywała się od jego ust przez dobre kilkanaście jak nie kilkadziesiąt minut wtulona w niego delikatnie dotykając jego ciała. W końcu z braku sił przerwała pocałunek i uśmiechnięta oparła czoło o jego brodę dychając. Nie miała pojęcia, co on sobie teraz myśli, ale wiedziała, co ona czuje. Uspokajając oddech nieruchowo siedziała wpatrzona w punkt na jego szyi, dumała czy powinna się odezwać, czy może lepiej nie. Długo w ciszy jednak nie wytrzymała. Należała bowiem do gadatliwych dziewczyn, gdy ma taką okazję.
-Już... nie jesteś zły... prawda?
Nie potrafiła spojrzeć mu w oczy, bała się tego obojętnego wyrazu twarzy. Takiego nieczułego. Westchnąwszy cichutko przejechała dłońmi z jego torsu na ramiona i spokojnie kciukami w powtarzającym się ruchem gładziła je. Nie przerywając ponownie westchnęła przymrużając oczy kładąc głowę na jego ramieniu. Była przygnębiona, milczał. Myślała, co ma jeszcze zrobić, by wrócił ten chłopak, którego poznała. Ten który nie chciał jej wypuszczać z niewiadomego powodu. Ten, co ją uratował i sprawił, że stała się kobietą.
Przytulona do niego przysypiała przez panującą ciszę jak i ciepło jakie oddawał. Zaczerwieniona na policzkach dumając, co jakiś czas składała delikatne całuski na jego szyi. Nie znała jego reakcji, nadal nie potrafiła spojrzeć mu w oczy, ale tak spokojnie wtulając się w niego przez, co ocierała się o jego ciało przymrużając powieki miała nadzieję, że jest lepiej niż gorzej.
-Natuś... proszę... zrobię wszystko, tylko... nie bądź zły już nie mnie... mam tylko ciebie...
Wydusiła cicho i niepewnie. Chciała, by było jak wcześniej. W końcu prawdopodobnie była w nim zakochana. Wtedy człowiek zrobi największe głupoty dla drugiej osoby. Dziwne? Ale tak jest.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Reito



Liczba postów : 533
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
26122/30150  (26122/30150)
Ki:
0/37350  (0/37350)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Pią Lut 15, 2013 2:21 pm

___Leciał z maksymalną prędkością. Dzień może i dopiero się zaczął ale wolał mieć to już za sobą. Nie był też pewien jak długo przyjdzie mu szukać pozostałych kul a Mistic wyraźnie dał mu jeden dzień na to. Jeszcze nigdy nie czuł się tak silny jak teraz. Super Saiyan dawał niezłego kopa. Miał wrażenie, że jednym uderzeniem mógłby zniszczyć całą planetę. Oczywiście nie będzie tego sprawdzał ale te uczucie było niesamowite. Miał ochotę wyładować swoją energię na czymś lub kimś. Mimo, iż ledwo uszedł z życiem w walce z shadowem to czuł, że nie był to godny niego przeciwnik. Gdyby był nieco bardziej rozważny mógłby tego uniknąć. Przynajmniej się czegoś nauczył…

___Przemierzając tak ogromne połacie planety miał wrażenie, że znów się ściemnia. W sumie leciał na zachód więc nie powinno go to dziwić. Jedyne co go niepokoiło to księżyc. Być może znów przyjdzie mu się zmagać z Oozaru. Bądź co bądź jakoś udało mu się nad nim zapanować ale kto wie jak będzie tym razem. Zbliżał się do celu. Radar wskazywał ewidentnie na jakieś zabudowania. Dość malownicza okolica. Gorące źródła i tym podobne. Tak się na to zapatrzył, iż nawet nie zauważył, że jest już całkowicie ciemno. Mimowolnie odwrócił swój wzrok w kierunku księżyca. Ponownie poddał się transformacji. Zdążył jedynie schować scouter by go przez przypadek nie zniszczyć. Nie dbał o to co stanie się z okolicą. Jeśli znów musi walczyć z małpą to widać tak musiało być. W końcu nauczy się też kontrolować samą transformację. Czuł jak kości i mięśnie rozrywają go od środka. Niby ból a jednak dość przyjemne uczucie. Przemiana przebiegała w locie, tuż nad gorącymi źródłami. W pewnym momencie znów zatracił możliwość panowania nad tym i runął całym ciężarem wielkiej małpy na hotel, który wnet się zawalił i pozabijał tamtejszych mieszkańców. Jakby tego było mało zaczął szaleć i rozrywać wszystko na kawałeczki. Ktoś wyskoczył. Chciał go powstrzymać. Został zmieciony Mouth Blastem. Przerażona para kochanków nim zdążyła zareagować została rozdeptana i wciśnięta w ziemię. Walił tak nogą kilka razy jakby miał ubaw z rozgniatania owych osób. Zaryczał jak na małpę przystało i zaczął się uderzać pięściami w klatkę piersiową. W końcu nagle się uspokoił. Nieco zdyszany rozglądał się po okolicy. – Znów to zrobiłem… - pomyślał. Oznaczało to, że udało mu się przejąć kontrole nad małpą. Podniósł nogę do góry. Zauważył tam wciśniętych w ziemię i rozdeptanych jakichś ludzi, jednakże… Jeden z nich wydawał mu się nieco znajomy. Choć wyglądał teraz jak rozjechany kot czy pies dało się rozpoznać, iż był to saiyan. Chociażby po jego ogonie.
- Ciekawe czego tu szukał… Chyba nie przyleciał tu by mnie sprowadzić z powrotem na Vegetę..? Miałem nadzieję, że zapomnieli o mnie… Tak czy inaczej jego śmierć wyjdzie mi na dobre.

___Jeszcze kilka osób które przeżyło uciekało w popłochu krzycząc „Potwór!! King Kong!!” itp. Rei się tym w ogóle nie przejmował. Usiadł sobie nieopodal zniszczeń czekając na wschód słońca. Innego wyjścia nie miał. Jedyne co mógłby zrobić to obciąć sobie ogon ale nie zamierzał go tracić skoro już nauczył się kontrolować bestię. Czas mu się strasznie dłużył ale w tej postaci nie był w stanie nic zdziałać. W końcu pierwsze promienie słoneczne przebiły się przez okoliczne drzewa. Wstał i spojrzał na księżyc. Powoli chował się za horyzontem i znikał przyćmiony blaskiem słońca. Czuł nagłe kurczenie się mięśni. Jego ciało wracało do pierwotnego stanu. Nie należało to do przyjemności toteż zaciskając zęby starał się to wytrzymać. Nie trwało to długo. Wnet się uspokoił i odetchnął z ulgą. Wcześniej oparty rękoma o ziemię, teraz wyprostował swoją pozycję i zza uniformu wyciągnął scouter. Włączył go by upewnić się, w którym miejscu szukać kuli. O dziwo radar wskazywał na martwe ciała Saiyana i jego kochanki. Zbierało mu się na wymioty gdy do nich podchodził ale przeszukał ich mimo wszystko dokładnie. Miał rękawiczki. Przynajmniej nie musi tego robić gołymi rękoma. Po kuli ani śladu ale za to znalazł kilka kapsułek. Jedną u saiyana i jedną u jego towarzyszki. Otworzył je i rzucił w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą sobie siedział. Okazało się, że Saiyan trzymał w niej statek kosmiczny. Identyczny co ten, który zniszczył mu kaszalot. Znalazł też jego scouter. Od razu go zniszczył. Teraz nikt go już nie namierzy. Przeszukując kapsułkę dziewczyny przed jego oczami ukazał się plecak. Otworzył go by zobaczyć co jest w środku. Uśmiechnął się wyciągając z niego kulę z czteroma gwiazdkami. Było tam coś jeszcze. Jakaś kartka z adresem podpisana „Miszcz Roshi”.
- Wyspa na środku oceanu? Słyszałem o mistrzach tej planety. Podobno niektórzy znają dość ciekawe techniki… Nie zaszkodzi sprawdzić.
Rzekł sam do siebie chowając kartkę pod uniform. Zdobył też trzecią kapsułę. Lepiej być nie mogło. Spakował ją wraz z kulą do pach-bach. - Jeszcze dwie i fajrant jak to rzekł Hikaru. – Kolejny jego cel znajdował się na południe stąd. Nim odleciał wykąpał się jeszcze w gorących źródłach. To było coś czego mu było trzeba. Posiedział z godzinę ale dłużej już nie chciał tracić czasu. Ubrał się i poleciał do wyznaczonego celu w locie znów przemieniając się w super saiyana.


OOC: Nat i Neya
[*]

ZT ---> Przestrzeń Powietrzna
Powrót do góry Go down
http://dragon2326.deviantart.com/
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Nie Gru 13, 2015 10:08 pm

Pamiętniku. Jestem na jakimś odludziu, a mojego chłopaka tu nie ma.
Nie wiem czy Ci naukowcy dobrze wszystko ustawili, ale mam chodziaż nadzieję,
że trafiłam do właściwego roku.
Unis Aidan, rok i miejsce nieznane

Unis naskrobała w swoim pamiętniku dwa zdania i schowała go do kieszeni swojego stroju. Ta okropna mgła komplikowała wszystko. Nie była w stanie zorientować się, gdzie jest. Była tylko pewna tego, że jest ciepła noc. Ruszyła powoli do przodu robiąc małe kroczki i próbując nie zderzyć się z czymś. W pewnym momencie pod jej stopą zabrakło czegoś. Tym czymś był grunt. Zaczęła machać rękami i wychyliła tułów do tyłu, ale było już za późno. Przed oczami ujrzała całe swoje życie i zmartwiła się, że przyszłość może lec w gruzach.
* Cicho pisnęła. * PLUSK *
Myślała już, że spada w przepaść, ale momentalnie wpadła do wody. Zanurzona mniej więcej do połowy brzucha. Całe ubranie przemoczone, ale woda był bardzo ciepła. Skały były idealnie obkute, a do tego do cichego szumu wody nagle dołączył szept. Miała dziwne przeczucie, że znalazła się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwej porze. Przełknęła głośno ślinę.
- Tak. To chyba kobieta tu jest. Widzisz ją?
- Nie. Macam i nie mogę wymacać.
- Ej! To ja.

- Cholera. Męska łaźnia.
Wdrapała się na podłogę i na czworaka zaczęła krążyć, aż w końcu znalazła wyjście. Następnie podążyła korytarzem do wejścia, gdzie znajdowała się kasa. Nikogo akurat przy niej nie było, więc mogłaby po prostu zwiać, ale ubranie miała przemoczone i mogła się przeziębić. Najlepszym wyjściem było wykupienie karnetu i odpoczęcie, ale tym razem we właściwym basenie przeznaczonym dla kobiet. Ubranie wyschnie w międzyczasie w szatni. Zobaczyła mały dzwonek. Pewnie nocą ktoś podchodzi po zabrzęczeniu, a może wypadła krótka przerwa na siku.
* BRZDĘK *
Leciutka uderzyła palcem wskazującym i stanęła pół metra od lady. Trochę z niej ciekło i już zdążyła trochę zamoczyć blad stercząc nad nim i rozglądając się za kimś.
- Skoro jest noc to może powinnam też skorzystać z noclegu. Wydaje mi się, że pieniądze, które mam powinny mi starczyć na długo. Z tego co mi rodzice mówili, to ceny kiedyś były niższe. Dostałam od tych naukowców trochę środków, więc powinno być ok. Są małe pokoje jednoosobowe z telewizorem. A moment. Przecież dali mi też kapsuły. Chwila. Moment. Gdzieś tu były. Powinny być. O nie! Nie, nie, nie. Nie mówicie, że mi wypadły. O ja pierdziele. Nie mogły tak po prostu. A to? Druga... sakwa? O żesz Ty w mordę. Nie mówcie, że Gregor ma moje kapsuły, a ja mam jego kasę. Boże. Co za kretynka.
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1544
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Sro Gru 16, 2015 8:20 pm


Na dźwięk dzwonka mała staruszka wyszła zza parawanu. Drobniutka, ciemnoskóra i pomarszczona, przywodziła na myśl pomarszczone jabłuszko. Widząc dziewczynę obdarzyła ją dobrotliwym uśmiechem, po czym wyraźnie zatroskała się jej stanem.
- Oh, biedactwo! – zawołała i załamała dłonie. - Ta mgła strasznie musiała Cię przemoczyć! Weź ten kluczyk do pokoju i idź się natychmiast rozgrzać, potem zjesz coś ciepłego, a ja poślę Ci dzbanek gorącej herbaty… – coś jeszcze do siebie mamrocząc kobieta wyjęła spod lady numerek ósmy i klucze i podsunęła androidce, po czym wskazała odpowiednią stronę, w którą należało się udać by trafić do damskiej łaźni.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Sro Gru 16, 2015 8:47 pm

Starsza Pani ją obsłużyła bardzo sprawnie, ale po chwili pojawił się chyb drugi osobnik, kiedy to starsza Pani odeszła. Chyba narobiła trochę zamieszania. (Chyba zaczęłam pisać tuż przed tym jak mi odpisał NPC. i zauważyłam po fakcie. Dopisałam więc krótkie dwa zdania. Chyba to nie zaburzy niczego? Przepraszam.)
- Czym mogę służyć panienko? - Zapytał niski męski głos za jej plecami. Wydawało się, że ktoś za nią jest wysoki i dobrze zbudowany niczym ochroniarz w klubie. Odwróciła się i ujrzała niedźwiedzia, który był jej wzrostu. Przynajmniej na pierwszy rzut oka wyglądał jak niedźwiedź, a przez to wymskło jej się pierwsze zdanie.
- O jej. Ale fajny niedźwiadek.
Zorientowała się od razu co powiedziała i otworzyła szeroko usta. Zaczęła machać nerwowo rękoma i kontynuowała.
- To znaczy. Nie o to mi chodziło. Zaskoczył mnie pan, bo ja tu czekałam i chciałam skorzystać z kąpieli i ubranie osuszyć i może się przespać. Macie jakieś wolne jedynki? No więc? Ale wtopa.
Pan niedźwiedź albo człowiek wyglądający jak zwierzak wpatrywał się w nią jak w dziwaka, ale wzruszył ramionami. Zwierzoludzie to nie jest rzadkość, a przynajmniej nie w tej części kontynentu. Akurat tam skąd pochodziła nie było mieszańców, a raczej stanowili znaczną mniejszość. Przez prawie 20 lat jej życia nie trafiła na rzadnego takiego. Nawet poprzez podróż z Gregorem nie miała okazji, ponieważ wielu z nich zginęło. Byli silni, więc każdy z nich próbował walczyć z wrogiem Ziemii. Słyszała o nich i widziała w telewizji albo gazetach, ale to było wszystko.
Przeszedł koło niej. Stanął za ladą i przełożył kilka kartek. Podrapał się po głowie, coś zaczął mruczeć.
- Tak. Cóż. Hum. To było... Wiem, że jeszcze były wolne pokoje. Tylko. Tak. Tutaj jest, ale od jutra rezerwacja. Tutaj jest, ale dziś ktoś ma przyjechać. Ten jest wolny przez 3 dni, ale gość mówił, że może być wcześniej. Jest też dwójka w niższym standardzie, ale jeszcze nie posprzątana. O tu jest. A nie. Boże. Ta Jelenica. Jej bazgroły. To może ten?
- Przepraszam Pana. Halo. Ja tylko na jedną noc potrzebuję.
Machała tak ręką i powtórzyła to zdanie trzy razy, aż pan niedźwiedziowaty w końcu się zorientował, że coś do niego młoda dama mówi.
- Aha. Dobrze. Dobrze. Już. Już. To tu jest kluczyk. Pokój numer 34. Prosto, w prawo, w prawo, prosto i schodami do góry. Pokój jest po prawej stronie od schodów. Trzecie drzwi obok fioletowego wazonu. W pokoju nie ma telewizora, bo poprzedni lokator wyrzucił go przez okno. Jego ulubiona drużyna przegrywała i go poniosło. Ah. Widzę, że to Panienkę nie interesuje. To tak. Tam jest mapa. Na korytarzu, gdzie jest Panienki pokój też jest. Mamy w tej chwili dwa dostępne źródła dla Panienek. To jest cieplejsze, a to ma bąbelki. Trzecie też jest, ale zamknięte. Nagle zaczął strzelać gejzer i jest bardzo gorąca woda. Dobrze, że nikogo nie było.
- Tak. Tak. Rozumiem. To ja może zapłacę i już pójdę?
- To będzie 120 za pokój i dostęp do źródeł razem. Kluczyk do pokoju pasuje też do szafki w szatni. Szafki gości są koloru zielonego. Tak jak oprawka kluczyka.
Zapłaciła dokładną kwotę i ruszyła do pokoju. Dobrze, że miała dobrą pamięć i bez problemu dotarła dzięki instrukcji Pana niedźwiadka. Pokój był malutki. Znajdowało się tam łóżko, fotel, stolik na którym prawdopodobnie stał telewizor i szafka na ubrania. Tam były wieszaki, więc mogła ściągnąć przemoczone ubranie i rozwiesić je. Dobrze, że był karnisz i było tam miejsce, żeby zawiesić ubranie. Zapomniała tylko o jednym. Zapaliła światło, a na zewnątrz było ciemno. Do tego nie zasłoniła zasłon. Dopiero po minucie zorientowała się, że stoi nago przed oknem, a kilka metrów dalej na ławce siedziało trzech mężczyzn. Ona patrzyła na nich, a oni na nią. Ona na nich, a oni na nią. Do czasu aż padła na podłogę i błyskawicznie zaciągnęła zasłonę. Cała czerwona siedziała tak przez chwilę, aż nie ochłonęła.
- Idiotka. Jaka ze mnie idiotka. Ale wtopa. To jest jakiś dzień wtop. Lepiej żebym nie zapomniała ręcznika.
* I lepiej mnie tu nie zostawiaj dziewko. Idziemy do źródła z gejzerem! Nauczę Cię co to wytrzymałość. Co o tym wiem, bo hartowano mnie w piekielnych ogniach. *
* ? * ? * ? *
Gdyby mogły to wokół jej głowy pokazałoby się małe stadko pytajników i trzy kropki oraz chwila ciszy. Przewróciła oczami z prawej na lewą i odwrotnie. Nikogo, ani niczego nie było, ale dla pewności zasłoniła co powinna była zasłonić wcześniej.
- Kto tu jest?
* Jeszcze się nie przedstawiłem. Yamato no Kami: Yasusada... Wakizashi. *
Spojrzała niepewnie na leżącą na łóżku katanę i zaniemówiła. Niepewnie sięgnęła ręką i złapała ją i położyła na udach.
* Tyś niegodna dziewczyno. Myślisz, że swoimi zaletami mnie przekonasz!? Szanuj się i załóż coś kobieto na są śniadą skórę. *
Nic nie odpowiadając wstała, położyła katanę na łóżku, wzięła ręcznik z łazienki i owinęła nim swoje ciało.
* A teraz idziem nad rozgrzane przez gejzer źródło. Marsz. Marsz. Marsz. *
W milczeniu wyszła z pokoju zamykając dokładnie na klucz. Spojrzała na mapę, zapamiętała i ruszyła do gorącego źródła trzymając swą katanę w ręce.

Kod:
Zaczynam trening.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Sob Gru 19, 2015 3:06 pm

Stojąc przed źródłem miała dylemat. Wejść czy nie wejść. Pan niedźwiedź ostrzegał, że jest zamknięte, bo to może być niebezpieczne. Unis miała poczucie obowiązku. Umrzeć na takiej misji to byłby ogromny błąd, który może kosztować życie również miliony ludzi w przyszłości. Zacisnęła rękę na rękojeści miecza, ściągnęła ręcznik drugą ręką, rzuciła na ławkę i wskoczyła do wody. Miała przeczucie, że powinna posłuchać głosiku w głowie.
* Doskonale. Pokonaliśmy strach. Widzę szacunek dla mnie. Dobrze dziewko. A teraz idziemy na sam środek. Jeżeli buchnie strumień w górę i Ty polecisz razem z nim to poczuj ten lot. Poddaj się chwili. Stój na wodzie. Stój w powietrzu! Tańcz, tańcz niczym liść na wietrze, delikatnie smagany, muskany i dopieszczany ze wszystkich stron. Poczuj otaczającą Cię energię i daj się jej ponieść. Pozwól swojej wewnętrznej duszy się rozpłynąć. Stań się powietrzem. Stań się wiatrem. Stań się duchem na wietrze. Delikatnym płomykiem sunącym po suchym patyku, rozpływającym się i kręcącym. Złącz się na moment z nadurą i żeby Cię ona kierowała. Dziewko sztuczna z metalu, tyś nie cięższa niż słońce lub księżyc co się unoszą. *
- Boże. Gadasz więcej ode mnie. Skąd żeś się urwał duchu świety co mi prawisz morały. Opanuj się. Co Ty możesz o tym wiedzieć, kim Ty u licha jesteś? Pierwsze słyszę, żeby miecz mówił i dlaczego teraz to robisz? Skoro tak Ci zależy na Twoim...
* Chwila ciszy. W przestrzeni pojawiają się pytajniki. *
- Jesteś żywą istotą czy duchem z zaświatów? To mnie zastanawia jakim cudem katana może mówić i skąd ma taką wiedzę. Nie żebym narzekała, ponieważ sama bym nie pomyślała jak mam się uczyć latania. Gregor mnie tego próbował uczyć, ale wpierw musiałam taką o kulę stworzyć.
Podniosła rękę przed sobą na wysokości twarzy i skupiła wzrok w przestrzeni. Najpierw wyobraziła sobie światło, a później kulę. Następnie poczuła jak przez jej ciało wędrują malutkie mróweczki.
* Błysk, świst, szelest, szum wody *
W miejscu, gdzie sięgał wzrok pojawił się dokładnie taki obiekt jak pragnęła. Biała kulka, lekko promieniująca i ciepła. Kulka lekko skakała w powietrzu, a na koniec wymusiła na niej żeby rozbłysła i zniknęła.
- Więc jak widzisz takie rzeczy potrawię już robić i tłumaczył mi, że ja musze być jak ta kulka. Mam sobie wyobrazić, że coś mnie trzyma w powietrzu i tak się unoszę i opadam.
* Głupia Ty! Wszystko od Ciebie zależy, a nie od kogoś. Ja Cię w powietrzu nie będę trzymać. Sama musisz to robić. *
- Już. Dobrze. Rozumiem. Nie krzycz. Już idę na środek. Mam iść z Tobą?
Katan milczała. Wyczuwała napięcie, ale musiał go obrazić. Traktuje kobiety z wyższością i jak gorszy gatunek. Zrozumiała to przed chwilą. Woda lekko bulgotała, ale gejzer żaden nie wystrzelił. Było za to wyjątkowo gorąco, ale wytrzymawała dużo lepiej w tym ciele. Mówili, że będzie się czuła dobrze podczas upałów i przy mrozach. Duża zaleta bycia androidem, ale musi nauczyć się lepiej używać ciała.
W końcu doczekała się. Duży słup wody strzelił tuż przed nią. Cała jej twarz znalazła się we wrzącej wodzie. Woda tryskała przez kilka sekund, a na końcu zalała ją tafla. Trochę ją to zaszokowało i zamurowało. Spodziewała się, że katana dobrze jej poradziła i faktycznie poleci w górę, ale słup wody strzelał nie ze środka, a tuż obok. Szybko pomacała twarz z obawy, że została zdarta, a ona tego nie zauważyła. Wszystko było na miejscu, ale niesamowicie gorące. Nachyliła się i spojrzała na wodę. Odbicie ukazało czerwoną jak pomidor twarz. Woda zaczęła w tej chwili niebezpiecznie bulgotać, a sekundę później woda znów strzeliła i tym razem pociągnęło ją za głowę, znalazła się w górzę, ale odrzuciła ją do tyłu i wylądowała około pięć metrów od miejsca w którym stała. Uderzyła dość mocno w wodę plecami, aż zapiekło. Plusnęło, chlusnęło, a po chwili ciche pojękiwania.
* I masz babo co chciałaś. Weź się Ty zastanów. Ruszasz się niepotrzebnie i po co. Zacznij myśleć, bo głowę stracisz następnym razem. *
- Ale nie zaprzeczysz, że moja wytrzymałość jest całkiem niezła?

Kod:
Kończę trening
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Nie Gru 20, 2015 9:28 am

Ciężko było to nazwać solidnym treningiem. Kilka razy stawała obok gejzeru, a nawet i stanęła parę razy tuż nad otworem z którego wylatywał słup wody. Powinna była stanąć stopą na dziurze, a nie nogi obok. Wtedy woda uderzała w jej ciało tak, że robiła salto w przód lub w tył jęcząc z niewiadomo jakiego powodu. Te pare razy zamieniło się w kilkadziesiąt. Znudzona katana nie próbowała nawet kontynuować. Widać, że brakowało jej zabawy po dwóch latach ciężkiej walki z najeźdźcą Ziemii. Nie miała okazji się porządnie wyluzować od czasów gimnazjum.
* stup * stuk * stup * stuk *
Odgłos kroków i uderzania drewnianej laski o kamienie sprawił, że przerwała swoją zabawę i podpłynęła do skraju źródła. Lekko się zanurzyła tak, rze wystawała jej głowa. Dokładniej to połowa, bo bała się zostać zauważoną. Niestety na swoje nieszczęście zapomniała o czymś.
O kurde. Ręcznik! Zapomniałam o nim.
Jakże szybko zza drewnianych stelaży wyłoniła się starsza Pani, która przybór łazienkowy zauważyła i zabrała zmęsąc coś pod nosem. Dla Unis było za późno, ponieważ przypomniała sobie o jedynej rzeczy, która mogła zakryć jej nagie ciało w chwili, gdy odgłos stukania już ucichł. Nawet nie widziała nikogo, bo ławka była po drugiej stronie baseniku, a widoczność zmniejszała para wodna.
- Jedyna szansa w tym, że już powoli wszyscy będą szli spać. Na zegarku w recepcji była godzina dwudziesta, a mogło minąć od tego czasu dwie albo trzy. To jestem zmuszona poleniuchować jeszcze przez godzinę albo dwie. A dobrze, że chociaż przyjemnie jest w takiej wodzie. Wiem, że jest gorąca, ale mnie nie parzy. Jak fajnie być innym człowiekiem. Jeden dzień chyba nie zbawi ludzkości. Dalej nie wiem w którym jestem roku, ale powinnam raczej mieć dużo czasu. W głowie mam zapisane jakieś liczby, daty, odmierzanie czasu, ale to jest chyba mylne. Nie cofnęło się wraz ze mną. Powinnam się jutro udać do West City. Jest duże i tam chyba siedzibę ma tamta firma. Może mi pomogą, a może nie. Muszę popracować nad umiejętnością negocjacji.

* Mniej mówić się nauczyć kobieto musisz! Zamiast relaksować się, to jeno Tobie w głowie dyrdymały. Skoro trening marnujesz, to marnuj go z sensem. *
Zamrugała kilka razy nie wierząc co słyszy, ale faktycznie to powiedział. Tego się nie spodziewała, ale rację musiała mu, jej, temu czemuś przyznać. Odchyliła głowę i położyła na kamieniu, a ciało rozluźniła, że się lekko unosiło w wodzie. Przed sobą widziała białe punkciki. Słabo widoczne i rozmyte przez mgłę, ale układały się częściowo w gwiazdozbiory.
- Przy którejś z tych gwiazd Tworzy się armia, która chce nas podbić.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Pon Gru 21, 2015 11:02 pm

Po długim odpoczynku w gorących źródłach nadszedł czas na wyjście, ale będzie to bardzo problematyczna krótka przeprawa. Musi tak przebyć drogę od tego jeziorka do swojego pokoju, żeby nikt jej nie zauważył, a problem polega na tym, że jest znów zupełnie naga, ponieważ ręcznik ktoś zabrał. Ta osoba myślała, że nikogo tu nie ma, że ktoś zostawił, a ona teraz nie miała się czym przykryć. Mogła jedynie zasłonić się kataną, ale to i tak w ograniczonym zakresie. Czekała długo, bo była już późna noc. Niebo rozgwieżdżone, świerszcze cykały w oddali, a wokół cisza. Nawet szelestu liścia albo chrupania kamyków. Nawet mysz tu żadna się nie przemykała, a Unis powoli wyszła z wody i powoli ruszyła wzdłuż ścian. Stawiała powoli kroki i nasłuchiwała co chwila. Przy każdym zakręcie najpierw wychylała głowę i sprawdzała czy nikogo niema. Wszędzie pusto i cicho. Dokładnie tak jak na to liczyła. Mały dreszczyk emocji i taka sytuacja dla osoby jak ona nie był czymś częstym i czego oczekiwała. Wolała raczej normalne sytuacje, a nie takie zaskakujące. Brakowało jej pewnej przewidywalności, a tu na własne życzenie doprowadza do takich sytuacji. Na całe jej szczęście nie trafiła ani razu na innego gościa hotelu i dotarła do pokoju bez większych przygód. Rzuciła się prosto do łóżka. Następnego dnia wyruszy stąd dalej szukając drogi do nowej siły. Jeszcze nie wie kogo szuka, ani gdzie. To tylko kwestia czasu, aż wszystko ułoży się w jedną całość.

- Unis. Jak coś się nie powiedzie to szukaj mnie w...
Gregor tuż przed uruchomieniem akceleratora czasoprzestrzennego coś do niej mówił. To była bardzo ważna informacja, której sobie nie mogła przypomnieć. Nawet o tym nie pamiętała, ale sen próbował jej o tym przypomnieć. Ciągle powracała ta sama scena. Raz za razem widziała go i słyszała ciągle te same słowa. Na początku przyjemnie było widzieć ukochanego, ale z czasem stało się to koszmarem. Tak ważna informacja znajdowała się blisko, w jej głowie. Niestety coś zablokowało dalszą część. Obudziła się nad rankiem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Sro Sty 06, 2016 10:39 am

Ranek był całkiem przyjemny, ale w jej głowie cały czas kotłowało się. Nie potrafiła sobie przypomnieć bardzo ważnej informacji, a musi ruszać dalej. Przeciągnęła się w łóżku i powoli przesunęła na skraj, gdzie usiadła. Wpatrywała się parę minut pusto w próg łazienki. Nie była głodna, nie czuła zwykłych potrzeb jak typowy człowiek. Chodzenie do toalety albo jedzenie prawie jej nie jest potrzebne. W środku ma generator mocy, który daje jej wymaganą do życia energię. Mogłaby jeść, ale czy potrzebuje tak beztrosko marnować czas?
- Naaah. Mam ochotę jeszcze się pogrzać w tym ciepłym źródle, ale tym razem pójdę tam, gdzie trzeba. Muszę zadbać o więcej ładu i roztropności w moim życiu. Spójrzmy czy mam drugi ręcznik. Huh. Tu nie ma, ale w łazience powinien być. O jaki duży. Super.
Ręcznik wisiał na poręczy. Nic nie ruszone i na miejscu. Pewnie o takich gościach marzą sprzątaczki i pozostała obsługa hoteli. Bezproblemowy (póki co) gość. Owinęła się ręcznikiem, zamknęła drzwi do pokoju i ruszyła w kierunku ciepłego źródła dla pań.
Na miejscu okazało się, że jest ono dwukrotnie mniejsze od tego zepsutego na skraju. Zawiesiła ręcznik na wieszaku z numerkiem pokoju i wskoczyła od razu do wody. Rozluźniające ciepełko napełniało ją spokojem. Celowo nie zabrała z pokoju katany, ponieważ była pewna braku spokoju. Ten dziwny miecz potrafił się z nią komunikować i podejrzewała, że naukowcy wszczepili tam sztuczną inteligencję, która zadba o jej misję. Unis potrzebuje czasu dla siebie i rozluźnienia raz na jakiś czas. Nie doświadczyła tego przez conajmniej trzy ostatnie lata. Trzy ostatnie lata. Trzy ostatnie lata. W jej głowie znów pojawiła się burza myśli.
- Trzy ostatnie lata, a to jest 10 lat do tyłu. To ja już dziś żyję i mam 10 lat. To znaczy, że mogę spotkać siebie. To byłoby fascynujące. Co mogłabym zrobić ze sobą? Czy pozwalając na powtórzenie wydarzeć i cofnięcie się jeszcze raz, ale z dwiema takimi jak ja, a potem trzema, czterema i pięcioma. Mogłabym mieć armię samej siebie! Tylko muszę najpierw stać się silniejsza.
I tak androidka mówiła do siebie przez chwilę, a następnie zamilkła i moczyła się przez kilkadziesiąt minut w cieplutkiej wodzie. Nikt nie zawracał jej głowy, bo było chyba zbyt wcześnie, żeby ktoś pominął śniadanię i od razu tu przyszedł. Wyszła z wody dopiero jak pojawiły się dwie dziewczyny. Jej kąpieli już wystarczy, a poza tym pewnie będą plotkowały i trochę ją to będzie rozpraszać, a jeszcze przypadkiem wtrąci swoje trzy grosze.
Wróciła do pokoju, ubrała się, przypięłą katanę do paska i ruszyła do recepcji. Opłaciła resztę, o ile jszcze zostało coś do opłacenia. Stała przed wejściem i rozważała dalszą drogę. Jedna prowadziła przez góry, ale to strata dużej ilości czasu. Najlepiej pójść w kierunku rozległych łąk, a po drodze trafi na osady i wioski.
* Powinnaś jednak pójść przez góry. Kształcą charakter, wzmacniają i pokazują prawdziwe wnętrze człowieka. Jak chcesz pokonać wroga o którym wiesz tyle, że jest super silny. Idziesz na łatwiznę. Góry! *
Tym razem zrobiła po swojemu. Ruszyła w kierunku West City wybierając prostszą drogę prowadzącą przez łąki. Góry lubiła, ale jeszcze o tym nie wiedziała.

zt do Osada
Powrót do góry Go down
Kisa



Liczba postów : 1536
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
31500/31500  (31500/31500)
Ki:
31500/31500  (31500/31500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   Czw Lis 10, 2016 11:30 pm

>> Z dżungli x2 z Razielem lub też z April jeśli zechce
____Taak, sytuacja była bardzo napięta w tamtym miejscu. Kisie ciężko było w jakikolwiek sposób zareagować na to, gdy Red nagle się wściekł. Znaczy, ona była też wściekła na niego, bo kolejny raz ją olał, nie odpowiedział jej. Jak mógł tak milczeć, gdy mieli tak wiele sobie do powiedzenia?! Całe szczęście, że Raziel był najbardziej trzeźwy w tym towarzystwie i postanowił coś z tym wszystkim zrobić, zabrać Kisę jak najdalej stąd.
W momencie wybuchu wściekłości demona i ataku na Dragota, dziewczyna jakby zamknęła się w sobie. Widać było po jej wyrazie twarzy, że była gdzieś daleko myślami, nawet nie zareagowała wyzwiskiem na dotknięcie jej przez Księcia. No niby pozwoliła mu, czy raczej nakazała, poprosiła, ale Kisa to Kisa, coś by poleciało w jego stronę. Jak nie  but to przeklęcie.
Przez całą drogę miała gębę zamkniętą na kłódkę, chyba nawet zdarzyło się dziewczynie przyciąć komara, bo było jej nawet wygodnie i w końcu zaczynało robić się w miarę ciepło... albo po prostu była wykończona przez utratę krwi, czy też zaczynała umierać, ale to ostatnie to raczej najmniej prawdopodobne. Jednakowoż. Obudziła się w momencie, gdy poczuła, że znajdują zaczynają lądować. Rozejrzała się szybko, po czym jakby nieco nerwowo, prawie, że odpychając od siebie Raziela, zeszła na ziemię. Świetnie, mogła się utrzymać na równych nogach i wcale nie kręciło się w jej głowie. Jeszcze chwila odpoczynku i będzie mogła wrócić do treningów. No, ale powracając do jestestwa Kisy, gdzie ona była? Było to dziwne miejsce, przypominało gejzery, jakich było pełno na gorącej planecie, jaką była Vegeta, ale te były z lekka inne. Znajdowały się tutaj oczka wodne, ciepłe oczka wodne. Chyba w tym momencie się zaświeciły oczy młodej czarnowłosej saiyanki, bo za chwilę... odpięła pas od spodni i zdjęła je, mając zupełnie w nosie, to, że obok niej jest Raziel. Spodnie rzuciła obok siebie, po czym idąc w stronę wody zdjęła resztę swojej garderoby, obnażając swój tyłek, oraz wielki tatuaż motyla na plecach, który był widoczny dzięki uniesieniu jej włosów do góry  i wskoczyła do niej na bombę.  (dajmy na to, ze magiczne chmurki przykrywały jej strategiczne miejsce)
___ - Aaaaaah... - westchnęła z pełną satysfakcją, zanurzając się w ciepłej cieczy, aż do nosa. Tego jej było trzeba, na pewno ogrzanie jej ciała pomoże jej w regeneracji. Zaczęła kochać Ziemię za takie miejsca. Niekiedy na Vegecie nie było dostępu do ciepłej wody, trzeba było się myć szybko, pod zimną, albo letnią.
Za chwilę mina jej zrzedła, przypominając sobie sytuację sprzed chwili. Martwiła się o Red'a, zaczęła się zastanawiać, czy aby jej słowa nie były zbyt ostre dla Niego. Przecież się starał, chciał pomóc Kisie, a ona jak mu się odwdzięcza? Zmuszając do mordu? Nie powinno tak być, powinna go przeprosić... tylko jak może mu teraz spojrzeć w oczy? Jest złą podopieczną... nie powinna mieć kontaktu z innymi ludźmi, bo przynosi tylko problemy.
___ - Uh... beznadziejnie. - mruknęła, po czym usiadła wygodnie, majtając leniwie ogonem i delektując się teraz chwilą. Nie wiadomo kiedy przyjdzie jej znów odpocząć przy takim rozwoju spraw.


______________________


po staremu:
 

MNIE SIĘ NIE DOTYKA:
 

#66FF99 - mowa i myśli
Wzrost: 143cm  Waga: 45kg
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gorące Źródła   

Powrót do góry Go down
 
Gorące Źródła
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Basen + gorące źródła
» Choć nadciąga chłód, jutro może być naprawdę gorąco.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: