Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Archipelag

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Archipelag   Pon Gru 03, 2012 11:05 pm

First topic message reminder :

Trzy duże wyspy otoczone przez kilka mniejszych. W promieniu kilkudziesięciu kilometrów nie znajduje się żadna Nameczańska wioska, toteż rzadko ktoś tędy przelatuje. Idealne miejsce na odizolowanie się i samotny trening, lub uknucie jakiegoś spisku....

Wygląd:
 


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Pon Lut 25, 2013 11:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
Van'D



Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Wrz 21, 2015 9:27 pm


" Wszystko zmierzało ku końcowi, lider poświęcił się aby zabrać ze sobą obu nameczan choć i to nie zmieniło szali zwycięstwa... Został tylko jeden i duża grupa będzie zniszczona... To już drugi oddział odkąd są na tej planecie ale nie to było problemem... Jeżeli ten tu odleci i złoży raport wszystko przepadnie..."

Van był już wyczerpany, ataki jakie zadał kosztowały go mnóstwo sił a jednak jeden z ogoniasty wciąż chwytał się życia. Małpa wezwała sobie kapsułę aby zbiec z pola walki jak tchórz, był prawdopodobnie ślepy więc nic innego mu nie pomoże. Mroczny chciał go zatrzymać ale wysiłek nie pozwolił mu ruszyć na przeciwnika. Trzeba było działać szybko ale leżący obok nieprzytomny jaszczur nie pomagał.
- Nie dam Ci uciec... Nie ma mowy... Fridge przydasz się nawet nieprzytomny....
Demon wpadł na pierwszy lepszy pomysł który na pewno nie spodobałby się gadowi o ile byłby świadomy. Dłoń białowłosego pokryła się białą aurą, nie miał on już wiele Ki ale tyle na pewno wystarczy aby stworzyć sobie zabójczy grot. Wojownik bez namysłu ułamał jeden z rogów Fridge'a u głowy i ściskając go cisnął w bezbronną małpę. Jeśli się uda zabije go bez utraty sił które przeznaczy na utrzymanie towarzysza przy życiu. Van padł na tyłek i spoglądał w stronę kosmicznego czy czasem jego atak zakończy życie ostatniego z oddziału.
- Zaraz Ci pomogę...
Teraz priorytetem było przekazać zmiennokształtnemu odpowiednia ilość energii życiowej tak aby jego organizm odżył i zaczął sam się regenerować. Skupiając to co jeszcze mu zostało zaczął wysyłać dawkę mocy aby tchnąć trochę życia w gada. Być może zjawią się inni zieloni lub generał lodowych, mógłby być to ktokolwiek byle po ich stronie. Osłabiony całą bitwą demon uderzył plecami o ziemię zostawiając swój ostatni atak losowi. Długo się nie ruszał, nie był pewien ile czasu minęło i kto mógłby być w pobliżu. Chciał tylko odzyskać siły...

OCC: Koniec Treningu + Odpis w Fabule.
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin


Liczba postów : 1209
Data rejestracji : 20/08/2012


SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Wrz 21, 2015 9:47 pm

Walka praktycznie dobiegła końca, a ostatni z saiyan został ugodzony rogiem Fridga rzuconym przez Vana. Saiyanin jednak się trzymał na nogach. Dostał w bark, ale wyrwał "broń" i rzucił ją na bok.
- Marna próba. Gdybym chciał to bym was załatwił. Ukrywałem swoją moc, bo liczyłem na taki rozwój wydarzeń. Jeżeli spotkaliście Narę i żyjecie to znaczy, że ona też ma w dupie króla. Nowa piątka jeszcze namiesza.
To, że róg wbił się w ciało saiyanina wskazywało, że nie był aż tak mocny jak Nara, ale swoje zamiary zdradził. Nie wiadomo w jakim celu, ale wszedł do kapsuły, machnął Vanowi ręką i odleciał w przestrzeń kosmiczną.
Pozostali teraz na placu boju sami. Tuż obok Vana znajdował się scouter. Nawet nie zauważył kiedy, ale bez wątpienia taki niespodziewany podarek się przyda.

OoC:
Droga wolna, możecie polatać po lokalizacjach albo może ktoś wam popisze teraz przez tydzień z innych MG/adminów. Mnie do niedzieli nie ma.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Wrz 28, 2015 4:14 pm


" Nowa piątka jeszcze namiesza... Takie słowa zaciekawiły ostatecznie demona, nie był pewien o co mogło chodzić ogoniastemu ale niewątpliwie była to cenna informacja... Zgrzyty we wrogich szeregach były tym czego chciał i na co liczył... Teraz gdy pokonali następny oddział małpy mogą obrać sobie za cel nowych wojowników z Namek...."

Wszystko dobiegło końca, kosmiczni wojownicy zostali pokonani a jeden z dezerterów ujawnił rąbek tajemnicy który chodził teraz Van'owi po głowie. Nowa piątka czyli musiało być więcej zdrajców niż mógł sobie wymarzyć. Zastanawiało go tylko jaki mają cel i dlaczego działają w taki sposób, dołączając do oddziałów oczekując na moment. Nim ich przeciwnik odleciał chłopak zdążył mu odpowiedzieć
- Nie boje się śmierci... Odpowiem szczerze, nie boje się przeciwnika jestem na tyle pewny siebie że konieczność walki pozostaje mi obojętna...
Demon odprowadził wzrokiem odlatującego ogoniastego nie mając zamiaru go zatrzymywać, nie był już wart uwagi. Musiał się skupić na następnym posunięciu w grze jaka rozpoczęła się na planecie Namek. Szkoda było tylko że grupa zielonych oddała życie no ale cóż ofiary były skutkiem prowadzenia walk. Jednak były plusy tego wszystkiego bowiem na ziemi leżał sprawny detektor, coś czego potrzebował w tej chwili. Bez namysłu podniósł urządzenie i przyczepił je czekając aż się uruchomi. Teraz należało przestawić zabawkę na wykrywanie poziomu mocy powyżej samego demona aby nie natknął się na kogoś z elity. Została druga sprawa wyłączyć rejestr obrazu, dźwięku oraz zapisu danych aby nikt nie mógł wykryć położenia samego detektora. Van chciał być ostrożny w tym co robi żeby niepotrzebnie nie narazić się na nieprzyjemności. Do tego Fridge wciąż pozostawał nieprzytomny co komplikowało sprawę a wojownik nie mógł go tak zostawić. Wpadł jednak na szatański pomysł.
- No cóż nie mogę Cię tu zostawić więc będę monitorował twoje systemy życiowe wewnątrz mnie... Tak będę miał pewność że żyjesz...
Demon nabrał energii i koncentrując się położył dłoń na ciele zmiennokształtnego. Otoczył go mroczną aurą a zaraz siebie samego również powoli zatapiając ich oby w objęciach martwej przestrzeni. Mechanizm był ten sam wchłonie towarzysza aby ten nie sprawiał mu problemów a gdy tylko odzyska siły i świadomość odzieli ich obu. Na chwilę obecną była to najlepsza możliwa opcja.

OCC: Fridge dał posta w nieobecnościach więc próbuje go wchłonąć aby dalej kontynuować główny wątek fabularny jak wróci po prostu się rozłączymy. Smile
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1209
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Sob Paź 03, 2015 5:50 pm

Nim Van mógł ruszyć dalej miał szansę wyczuć coś ciekawego. Smród spalonych zwłok. Coś złapało go za koszulę... Poczuł pociągnięcie, a później uderzenie w głowę.
- Wy wszyscy nam zagrażacie. Trzeba was jednak pozabijać. Nasz wódz się myli.
Teren był nieźle zniszczony, a pozostali tu jedynie Van z wchłoniętym Fridgem oraz ledwie żywy nameczanin... Ale jak on przeżył? Być może Van się niedługo dowie...

OoC:
Wybacz, że tak krótko, ale nie miałem pomysłu jak zacząć ten wątek... Staje przed Tobą, a raczej za Tobą nameczanin. Nie ma ręki i barku oraz ćwierć głowy. Ma zamiar walczyć.
Dostajesz 100 dmg za ten cios.
BTW. jak wchłaniasz to dodajesz połowę stat.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Paź 05, 2015 9:08 pm


" Jeden z zielonych przeżył ogromny wybuch jaki zafundował kosmiczny wojownik... Niestety stan tubylca był krytyczny a on sam stracił do reszty zmysły... Rzucił się do otwartej walki z demonem który wchłonął na jakiś czas swojego towarzysza... Poziom mocy jak osiągnął wykraczał poza możliwości nameczanina..."

Zielony wykonał atak z zaskoczenia jednak był tak słaby że demon nawet nie drgnął. Chłopak obrócił się i ujrzał zmasakrowanego tubylca, widok był tak okropny że nic nie mogło skomentować tego co zobaczył.
- Zbyt wielu Nameków dziś poległo... Wróć i wesprzyj szeregi swych braci... Nie jesteście moimi wrogami lecz jeśli ponowisz atak będę musiał zetrzeć Cię na proch...
Mroczny mówił poważnie, nie miał nic do zielonych nawet chcieli im pomóc w walce z kosmicznymi jednak ten tutaj całkowicie postradał rozum. Nie pozostało nic jak dotrzeć do wojownika aby przestał stawiać opór i wycofał się zachowując życie. Czekając na reakcję tubylca chłopak szykował ewentualny kontratak w razie potrzeby. Siły połączone z zmiennokształtnym dały nowe możliwości naszemu bohaterowi więc nie miał się czego bać. Musiał się dobrze zastanowić co teraz począć na tej planecie. Z jednej strony były changelingi z drugiej kosmiczni wojownicy, nie miał zbyt wiele opcji gdyż żadna z nacji nie pałała do niego miłością.
- Słyszysz puszczam Cię wolno... Wracaj do swoich...
Mroczny bacznie obserwował spalone ciało ostatniego z oddziału nameków, wiedział o ich regeneracji ale ten tutaj nie miał już dużo Ki. Był wykończony walka z dowódcą ogoniastych więc nie stanowił zagrożenia.

OCC: Czekam na odpis 8. W skrócie.
- Walczyliśmy z grupką Kosmicznych wojowników pomagając namekom. Jest ich sporo na planecie, nie wiem po co to jakiś główny wątek. Mam detektor i wchłoniętego Fridge'a ( na czas jego nieobecności ).
- Wprowadź co wolisz. Możesz mnie gdzieś zabrać ale odstaw z powrotem xD.

Van + Fridge:
Siła: 162
Szybkość: 175
Wytrzymałość: 146
Energia: 125

Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Wto Paź 06, 2015 9:56 pm

Poranione ciało z wolna podjęło regeneracje. Nogi stanęły pewniej na gruncie, ubytki w ciele zaczęła wypełniać masa mięśniowa. Niemniej, był wyczerpany i choć pełen dziwnej determinacji, to zmęczenie stępiło jego wzrok. Nieprzytomne oczy wpatrywały się w Vana.
- Do moich… Nie… Nie zaprowadzę Cię do moich… Nie po tym, co widziałem! – pięść wystrzeliła do przodu.
Był to i cios dla Nameka, z którego ust spłynęła kropla fioletowej krwi. Przecenił jednak swoje możliwości i nie dość, że uderzenie nie oszołomiło siłą, to zachwiał się malowniczo. Zdawał się jednak nie zwracać na to uwagi… Tak jakby jego umysł zaciął się na trybie obrony rodzimej planety i bliskich i nie był w stanie rozpoznać kto jest przeciwnikiem a kto tylko na takiego wygląda. Zbyt zdesperowany świadomością, że przeciwnicy dalej są w okolicy. Ruszył do walki… Parodii walki… Co było godne podziwu i jednocześnie wzbudzało współczucie.

OOC
Yestem. Zielony kolega nie odpuszcza. Za drugi cios masz 70 dmg.
Czy Riki podawał wam wcześniej staty tego Nameka? Nie mogę jakoś znaleźć.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Sro Paź 07, 2015 5:16 pm


" Namek wybrał drogę śmierci... Teraz demon będzie musiał dotrzymać słowa i skrócić jego cierpienia a mógł zasilić swych braci doświadczeniem w boju... No cóż, mroczny uśmiechał się jakby nie robiło mu to żadnej różnicy..."
Białowłosy został drugi raz zaatakowany co oznaczało że będzie musiał oddać napastnikowi. Sytuacja zielonego była oczywista, zaraz pożegna się z życiem. Demon nie odczuł nawet ciosu tubylca bowiem nie był on żadnym przeciwnikiem.
- Wybrałeś śmierć...
Styl walki mrocznego odbiegał od każdego innego skupiał się on bowiem na dokładności i precyzji jaka pozwalała mu walczyć z silniejszymi od siebie. Mógł korzystać z ich własnej nierozwagi wykorzystując moc przeciw nim samym. Tutaj jednak wystarczyło parę uderzeń i z nameka nie będzie co zbierać, znudzony chłopak przyjął postawę bojową.
" Przeciwnik miał tylko jedno kompletne ramię... Atak nastąpił nagle, demon ruszył do przodu skracając maksymalnie dystans, jego otwarta dłoń powędrowała na bark wroga blokując jego ostatnia linię obrony... Druga natomiast uderzyła na brzuch skręcając się w pięści tuż przed uderzeniem co nadało jej większej dynamiki... Zielony odbił się potykając z nogi na nogę całkowicie wybity z równowagi... Rozpoczęła się seria morderczych ciosów, zamknięte dłonie wymieniały się w otwarte niszcząc ciało tubylca, ten już dawno stracił kontakt z rzeczywistością... Walka dobiegła końca..."
Van widząc jak grad ciosów wpływa na Nameka postanowił skończyć walkę i udać się w swoją drogę. Nie miał wyboru tamten sam wybrał drogę. Białowłosy uniósł dłoń, korzystając z wiedzy i umiejętności swojego przyjaciela uformował własne ostrze Ki. Energia przecięła chloroplasta po skosie dzieląc jego ciało. Wystarczy aby walka dobiegła końca, po czymś takim nawet regeneracja mu nie pomoże.
- To koniec... Odchodzę...

OCC: Zabijam zielonego.
Nie podawał to niedobitek z całej walki no cóż mniejsza z nim i tak już trup. Możemy zaczynać nowy wątek.


Van + Fridge:
Siła: 162
Szybkość: 175
Wytrzymałość: 146
Energia: 125
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Sro Paź 07, 2015 6:35 pm

Całemu zajściu ktoś się przyglądał. Nie, nie inny nameczanin czy najeźdźca… Nie nawet changeling. Właściwie to „coś” się przypatrywało szklanymi oczami jak Van rozpłatał na dwoje zielonego wojownika. Trzy metry nad jego głową unosiła się centymetrowa mucha. Niezwykła, bo ciało jej składało się z metalicznego walca zasilanego silniczkiem antygrawitacyjnym, a skrzydła z włókna szklanego pomagały utrzymać w równowadze. Paciorkowate oczy skrywały kamery, które wykadrowały obraz wprost na demona i zeskanowały jego ciało, badając poziom mocy oraz zdolności bojowe. Mucha zniżyła lot, zbliżając się do Vana. Zawisła kilka centymetrów przed jego oczami i zapikała, zaświeciła diodą i dało się słychać bardzo cichy, metaliczny głosik.
- Hejj… Zzzz… Bz… Brzdęk… Powiedz… Co się sstało zzzname-namekami? – mucha pytała go o relacje z walki. To dopiero. – Co zzzz Saiyanaaami? Brzdęk… Zzz… Zz… Ilu ich zostało? Ilu Nameków zginęło… Zzz… Brzdęk… Bzz… Oprócz tego tuuutzaj... Zzz…?
Miniaturowy robocik zapikał, poruszył skrzydłami i obleciał głowę Vana, po czym zawisł jak na nitce przed jego nosem, wyraźnie oczekując odpowiedzi. Co najciekawsze, wziął się jakby znikąd… Ale wiedział do kogo się zwrócić.

OOC
Gadaj z muchą.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Sro Paź 07, 2015 8:38 pm


" Walka była skończona... teraz na wyspie zrobiło się trochę spokojniej jednak nie na długo... Wszystko zostało zakłócone przez irytującego gadającego owada... Była to jakaś mechaniczna zabawka być może do szpiegowania... Trzeba było to jak najszybciej wyjaśnić..."
Demon mógł chwilę odetchnąć po bitwie jaką stoczyli na wyspie. Pokonali kolejny oddział ogoniastych więc teraz musiał na chwilę zniknąć gdyż te cholerne małpy mogły się nim zainteresować. Spokój jednak nie trwał długo gdyż na placu pojawił się małych rozmiarów gadający owad mechaniczny. Wyglądało na to że urządzenie nie zdążyło zarejestrować przebiegu walki, tym lepiej dla mrocznego gdyż mógł ale nie musiał odpowiadać.
- Ujawnij swoją obecność... Kim jesteś i czemu posługujesz się tak tchórzliwym rozwiązaniem...
Białowłosy nie zamierzał ujawnić nic póki nie dowie się co jest grane, informacje są cenne i nie mogą wpaść w nieznane mu łapy. Ktoś musiał się kryć za tym mini robotem i to ktoś nadzwyczaj ciekawski. Wojownik zaczął się rozglądać wzrokiem w poszukiwaniu celu, być może był niedaleko a to ma uchronić go przed kontaktem bezpośrednim. Robiło się dziwnie, wręcz niepokojąco skoro ktoś zadał sobie tyle trudu aby zbierać dane. Tak czy siak ów istota znała położenie demona i częściowy przebieg zdarzeń. Niestety Van musiał przez chwile grać w grę jaką narzucał tajemniczy głos lecz miał nadzieję że zaraz dowie się więcej i będzie mógł zmienić to na swą korzyść. Część odpowiadająca za Fridge'a jest podejrzliwa i nieufna tym bardziej spryt changelingów przyda mu się w tej rozmowie. Nie da się łatwo wyprowadzić w pole...

OCC: Nawiązuje rozmowę z Muchą ^^.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Czw Paź 08, 2015 8:57 pm

Mucha milczała chyba, nie myśląc, że demon wpadnie na pomysł by ją zignorować. To Ci dopiero… Lampki błysnęły oburzone a silniczek zafurczał głośniej.
- Tchóóórzzzzwoskie? Bzzz… Zzz… A czy nie tylko tchórzeee… Eeee… Zzzz… B-biją słaaabszych, huh? Zzzz… Brzdęk. Myślisz… Że gdyyyy-by. Brzdęk. Umiał się obrzzzonić, to bym pooodszszedł? Zzz… Bzzz… Bz.
Mechaniczny owad podleciał i okrążył szybko głowę Vana, jakby badając poziome jego IQ. Wynik chyba nie był zadowalający bo cud techniki zawisł w powietrzu i znów zaczął wnerwiająco bzyczeć.
- Zzz… Zstąd mogę Ozzerwować wszszystko… Zzz. Bz. Zabiłbyś mnie. Zzzzz brzdęk. Jednym r-ruchem… Zzz… Więc zostanę tu-brzdęk. Gdzie jestem. Mimo to musiszsz uwaszszaaać. Brzdęk. – mucha nagle ucichła, jakby kto ją trzasnął. Nawet przestała brzęczeć. Zapadła nerwowa cisza gdy nagle ktoś po drugiej stronie odezwał się bez żadnych zakłóceń. – Uciekaj. Cały oddział Changów leci w twoim kierunku. Skryj się gdzieś i rozgnieć palcami oko tego robota. Zniszczona kamera wywoła zakłócenia fali i ich urządzenia nie namierzą twojej energii. Szybciej!
Owad podleciał do Vana i usiadł mu na dłoni.
W oddali pojawiło się kilka szybko zbliżających punktów…
Prawda to czy amatorska zasadzka?

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Sob Paź 17, 2015 9:56 am


" Oddział zmiennokształtnych... Nie brzmiało to zbyt dobrze tym samym że pewnie składa się co najmniej z pięciu wojowników... Wtedy Demon nie miałby szans na podjęcie walki... Musiał działać szybko, robo-mucha stała się jednak przydatna..."

Van dyskutował z urządzeniem za którym krył się tajemniczy jegomość który ostatecznie oznajmił złe wieści. W kierunku demona zbliżała się jednostka jaszczurów jeszcze nie znał dokładnej liczby ale detektor jaki odebrał kosmicznym z pewnością odsłoni ich siły. Nie tracąc czasu krzyknął do robo-muchy.
- Zrobię jak mówisz.... Jeśli zdążysz przestrój mój detektor aby nie dało się go namierzyć przez inne urządzenia i całkowicie go zaszyfruj nie chcę by ktoś wiedział co się dzieje.
Mroczny ruszył z miejsca znajdując sobie dogodną kryjówkę, przeczeka przylot i będzie nasłuchiwał o czym rozmawiają. Wykonał polecenie tajemniczego głosu aby wywołać zakłócenia więc pozostało mu tylko czekać na rozwój sytuacji. Mrocznemu przyszło na myśl ewentualnego ataku na grupkę gadów lecz czy miałby wtedy jakieś szanse. Jeśli wykorzystałby efekt zaskoczenia to być może pozbyłby się jednego już pierwszym natarciem a dalej jakoś by się to rozwinęło. Tak czy siak musiał czekać na odzew tajemniczego.

OCC: Jestem.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Nie Paź 18, 2015 9:06 pm

- Oczzzywiście! Zzz… Brzdęk… Już zrobione! Nikt, oprrr… Zzz… Oprócz mnie, Cię niez zhakuje! BzzzZZZzzzZZZ…
Mucha poleciała za Vanem i przysiadła mu na ramieniu. Tak jak powiedział tajemniczy głos, fale zakłóciły działanie wszelkiego sprzętu w swoim zasięgu. Demon mógł usłyszeć jak kilka osób ląduje na placu boju i rozmawia, dość głośno. Krzyki mieszały się ze sobą i nie można było rozróżnić głosów, lecz bez wątpienia były to przekleństwa na Saiyan, Nameczan, cholerny, psujący się sprzęt, dowódcę, który zlecił misję w terenie oraz masę innych rzeczy. Nic ciekawego nie dało się wyłapać z tej niskich lotów wymiany zdań. Mucha siedziała cicho. Wojownik siedział cicho. Changelingi darły się jak wściekłe. Rozległ się nagły chrzęst i mały wybuch po pocisku i wróg odleciał.
Czekali jakieś dwadzieścia minut nim mucha się włączyła i uniosła w powietrze. Wychodzą z kryjówki Van dojrzał, że Changi rozwalił jakąś skrzynkę na zbroczonej krwią ziemi. Robocik podleciał do stygnącego złomu i z małych głośników dało się słyszeć westchnienie.
- Mój najlepzzzZZzzy jonowy traszzz brzdęk transssfromator… – mucha odwróciła się i spojrzała na Vana. – Zzz…. Mogę Ci zzzauuufać brzdę-ęk? Nnie jesteśzzz z tamtymi ZzzZZZzz… A ja nie jestemz zagrszeniem… Brzdęk trach. Chcę tylko jakoś zatrszzymać Saiyzan! – robot zatrzepotał gniewnie skrzydełkami. – Pomozzesz brzdęk mi?

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Paź 19, 2015 8:50 pm


" Nic innego jak zgraja amatorów odwiedziła wyspy... Jednak pomoc robo-muchy pozwoliła demonowi ukryć się na czas... Mroczny musiał teraz spłacić dług jako wojownik honoru mimo że był demonem wciąż walczył jak dawniej..."

Van rozprostował kości wyskakując zza ukrycia zaraz za nim pojawiła się tajemniczy głos narzekający na zniszczone urządzenie. Kupa kabelków nie interesowała chłopaka lecz musiał jakoś odwdzięczyć się pomoc. Choć musiał przyznać że informacje dość szybko się tu rozchodzą, być może zjawi się ktoś jeszcze. Nie było czasu na zastanowienie jeśli ma przeżyć musi momentalnie zmieniać lokacje aby uniknąć ewentualnych tropicieli.
- Powiem tak... Spłacę swój dług wobec Ciebie... Czego ode mnie żądasz...A zaufanie jest mi obce kieruje się tylko honorowym podejściem jako wojownik...
Chłopak po wypowiedzianych słowach zaczął rozglądać się czy aby na pewno jest bezpiecznie teraz miał zmodyfikowany detektor więc nic mu nie groziło. Zostało jeszcze parę spraw do załatwienia ale to już nie na tej przestrzeni. Białowłosy zamknął oczy koncentrując się dużo intensywniej niż zwykle, musiał udać się w pewne miejsce. Cały teren pokrył się czarno-białą barwą a mroczny odetchnął z ulgą. Przeniósł on się do martwej strefy, przestrzeni odpowiedniej dla demonów, miejsce to służyło mu do treningów. Było poza działaniem świata żywych więc nikt nie odczuje upływu czasu na tą chwilę.
" Potrzebował sił i wiedzy z dawnych czasów... Miał zamiar stoczyć walkę ze swoim dawnym wcieleniem odsłaniając część pamięci... Nie musiał zbyt długo czekać, błękitnowłosy pojawił się zaraz przed nim w milczeniu... Długo stali naprzeciw siebie w całkowitym bezruchu..."
Pojedynek w końcu się rozpoczął, ofensywę rozpoczął mroczny uderzając na przeciwnika samymi pięściami. Ciosy składały się w potężne machnięcia gotowe strącił głowę błękitnego mimo to half zdecydowanie działał w obronie unikając wszystkich uderzeń samym balansem ciała. Demon z natury porywczy miał przed sobą trudnego przeciwnika jakim było dawne wcielenie... Ogoniasty postanowił odpowiedzieć z większą precyzją, odwołał się do pracy i dynamiki ciała której jeszcze brakowało mrocznemu...
- FootWork !!!!
Błękitny nabrał niewyobrażalnej prędkości powielając się o oczach mrocznego, okrążył go a niezliczona ilość ciosów spadła na ciało wyzywającego. Nic nie mogło powstrzymać nawałnicy uderzeń który padały na całą górną powierzchnię. Białowłosy był w opłakanej sytuacji i nie zapowiadało się aby miała się ona zmienić ,gdyż nie mógł zrobić nic poza obroną w formie krycia się za skrzyżowanymi rękoma i osłoniętej twarzy. Nogi zaczęły mu się uginać pod naporem niebieskiego, miał już dość tej rundy lecz nie miał jak odpowiedzieć. Ku zdziwieniu kosmiczny przestał ponawiać swój atak i spoczął w bezruchu. Teraz nowy Van mógł zaczerpnąć oddechu lecz tylko na chwilę, nim zdążył przeanalizować sytuacje jego stara postać znów przeszła do ofensywy. Jednak to co zobaczył demon wprawiło go w osłupienie...
- High Speed Hell !!!!
Jeszcze wyższy poziom prędkości w wykonami Błękitnego który posłał falę kolejnych pocisków w postaci pięści. Krew rozlała się po twarzy Demona a on sam nie był wstanie pozbierać się z ziemi o własnych siłach. Było to coś czego dawno nie widział nawet jeśli kiedyś faktycznie dysponował takim arsenałem to teraz był daleko w tyle... Został rozbrojony i ciężko będzie mu wrócić do walki choć nie miał zamiaru się poddać. Użył rąk jako podpory i na ugiętych nogach znów się podniósł z ziemi planując odwet. Przyjął postawę wyłącznie do walki wręcz, rozstawił nogi i wystrzelił ku małpie prostymi pchnięciami. Choć starał się jak tylko mógł jego poprzednik wciął był poza jego zasięgiem...

OCC: Odpis + Trening Fabularny.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Pią Paź 23, 2015 2:18 pm

Mucha wydawała się zniesmaczona tym, jak została potraktowana. Jak? Oprócz paru słów w jej stronę nie doczekała się żadnych wyjaśnień o jakie prosiła. Mało tego, Van jakby się odciął i zajął sobą… Ba, zaciął się. Mucha zła latała brzęcząc wokół niego, próbując go wybudzić z „letargu”, lecz nic nie działało. W końcu zawiedziona odleciała, zostawiając tylko wiadomość na scouterze.
Spoiler:
 
Gdy demon się ocknie, ujrzy, że został sam. Jego detektor zawiadamiał go o nagranej wiadomości oraz zbiorowisku Ki na północny wschód od niego. Było ich kilka, w dodatku słabych a jedna wyraźnie już dogorywała.

OOC
Dokończ spokojnie trening, potem, jeśli zachce Ci się sprawdzić energie, możesz się udać tutaj ---> Rajski Las

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pią Mar 03, 2017 8:28 pm

" Minęło bardzo wiele czasu, zbyt wiele aby ktoś mógł pamiętać Białowłosego i historię którą pisali... Coś jednak trzymało ich przy życiu, chęć zemsty którą obaj niewyobrażalnie pałali do swoich ras... Obsesyjnie zależało im na tym aby raz na zawsze pozbyć się dawnych wrogów... Tym razem będą wstanie dokończyć porachunki i jeszcze raz podejmą wyzwanie... Od tamtej chwili myśleli tylko o jednym, o odwecie..."

Tego dnia znów walczyli, kolejny raz o przetrwanie na planecie Namek. Nie było w tym nic dziwnego, ilość ras jaka się pojawiła wywoływała tylko kolejne konflikty. Nikt nie mógł czuć się bezpieczny, nie wiadomo co przyniesie następne parę godzin. Plac boju był wyjątkowo urządzony a ciała ogoniastych walały się w różnych odległość od siebie, co niewątpliwie dodawało uroku temu miejscu. Białowłosy był na zupełnie obcej mu planecie. Poruszanie się, przemierzanie ziem, z których pochodził było zupełnie inne.

" Nic nie było tak jak powinno... Jego ciało jakby odzyskiwało powoli sprawność, przebudził się... Był wstanie zacisnąć pięść a później ze spokojem otworzyć dłoń, brakowało tylko zastrzyku energii... Pusty wzrok skierowany ku niebu zaczął łączyć elementy, umysł się ożywił a sam wojownik dalej spoczywał na ziemi..."

Obecnie wyspa jest bogata w sieć mini jaskiń po kraterach i i sztucznie stworzonych tuneli, co było efektem potyczki. Sam demon nie był wstanie stwierdzić ile upłynęło czasu ale nie miało to teraz większego znaczenia. Musiał podjąć konkretną decyzję. Bystry wzrok Białowłosego wypatrzył w oddali, gdzieś na lewo idealne miejsce do przeczołgania się. Dobrze wyrobione zagłębienie z którego ciężko go będzie zobaczyć nawet z powietrza. Nie mając innego pomysłu, zmienił najszybciej jak to możliwe swoją lokację. Trzeba było się teraz wyjątkowo skupić i odszukać Fridge'a. Zmiennokształtny niewątpliwie posiadał szeroki wachlarz umiejętności ale jego stan na chwilę obecna był nieznany. W takiej sytuacji trzeba było się szybko, w miarę możliwości przystosować. Van starał się zbadać wzrokiem wszystko co było w zasięgu, nie miał czasu do stracenia.
- Gdzie jesteś Fridge... Dlaczego czuję się tak osłabiony... cholerni Saiyanie, zapłacą nam za to...
Wojownik starał się pozbierać fizycznie jak i psychicznie, było to o tyle trudne że nie wiedział na co może liczyć. Ledwo stojąc na nogach ruszył przed siebie, wypatrując jakiś charakterystycznych punktów. Ożywił się dopiero kiedy spostrzegł sylwetkę towarzysza, musiało go nieźle wyrzucić skoro wylądowali tak daleko od siebie.
- Nareszcie, ty stary draniu...
Niestety gad nie dawał oznak życia a to nie wróżyło nic dobrego, przynajmniej na obecną chwilę. Demon wiedział ze jest wstanie dzielić się energią i mogło to uratować sytuację. Van nie był pewien ile sił udało mu się zregenerować ale trzeba było zaryzykować.

" Mroczna energią znów miała swojego championa... Gdy tylko chłopak skupił się na Ki, jaka wypełniała jego ciało, wszystko zaczęło powoli się budzić... Smugi mroku uchodziły za jego sylwetki otaczając wojownika w niespokojny sposób... Nie było to do końca chaotyczne, miało jakiś swój hipnotyzujący urok...Wszystko odbierał innymi zmysłami podczas kontrolowania mrocznej energii..."
Z boku wyglądało to na odprawianie czegoś w rodzaju rytuału, lub innej złowrogiej praktyki. Gdy tylko mroczne siły było odpowiednio zgromadzone zaczęły powoli unosić się wokół ciała lodówki. Przenikały go, może nie z taką łatwością jak Białowłosego ale jednak. Sam demon nie był wstanie wyjaśnić tego zjawiska ale niewątpliwie sytuacja się poprawiała. Ki w swoim własnym tempie oddziaływała na stan Fridge'a, niewątpliwie go poprawiając. Nie wiadomo jakie mogło to nieść na sobą skutki ale w takich warunkach nikt by o to tak naprawdę nie dbał. Podczas całego widowiska młody wojownik pozostawał w skupieniu ignorując otaczający ich obu świat. Miał tylko nadzieję że nie pojawi się żaden niechciany patrol. Porachunki musiały poczekać aż obaj staną na nogi i obmyślą kolejny plan działania. Była jeszcze jedna rzecz która utkwiła Vanowi w głowię. Gdy tylko Jego Ki przeniknęła przez zmiennokształtnego, zaczęły pojawiać się nieregularne obrazy, niekompletne historię. Powtarzało się tylko jedno słowo, kluczowe, które będzie mieć później ogromne znaczenie.
- Xenon... - powtórzył pod nosem Białowłosy...

Spoiler:
 


Ostatnio zmieniony przez Van'D dnia Sob Mar 04, 2017 11:25 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Sob Mar 04, 2017 11:26 am

Rozpętał się czas pożogi i zamętu. Z nieba spływał krwawy deszcz, planeta drżała od niezliczonych eksplozji, a powietrze... Powietrze przesiąknięte było zderzającą się ki. Trzy rasy, które pałały do siebie śmiertelną nienawiścią spotkały się na ubitej ziemi, sayianska inwazja rozpoczęła się.

     Fridge oraz Van byli jednymi z tych którzy pierwsi napotkali ogoniastych najeźdźców. Rozpoczęła się długa i brutalna walka na śmierć i życie. Lodówka widział wiele starć w swoim życiu. Sam jego styl walki oraz charakter zazwyczaj prowokował brutalne starcia, ale to. To było zdecydowanie najbrutalniejsza walka w jakiej brał udział. Woń nienawiści była niemal tak samo wyczuwalna jak krew i pot. Sayianie byli bardzo uparci, nie chcieli umierać i sztuka unikania śmierci wychodziła im nadzwyczaj dobrze, bitwa więc trwała bardzo długo. Fridge czuł drżące i palące mięśnie, płuca rozrywał ból doprowadzający go do szaleństwa, oddech stawał się płytszy z sekundy na sekundę. Musiało się to skończyć teraz, inaczej skończyłoby się na zawsze. Jednakże jak zwykle towarzyszyło mu szczęście.

     Otworzył oczy. Czuł wypełniającą go powoli ki, żył. Było to jednak za mało, ciałem wstrząsały drgawki, ale najgorszy był głód. Głód energii którego nie dało się zaspokoić. Ta odrobina która zaczęła przenikać jego ciało, była niczym okruchy rzucone wygłodniałej hienie. Ostatkiem sił, a raczej własną wolą, zmusił ciało by podniosło się na kolana. Skoncentrował pozostałe mu resztki własnej ki oraz tej mrocznej, cudzej, ale jakże słodkiej w tym momencie. Z gardła zmiennokształtnego wydobył się cichy warkot, otoczyła go oślepiająca fioletowa poświata. Nagiął energię życiową do swej woli i gwałtownie ją uwolnił. Całą okolicę skryły tumany piachu.

      Kurz utrzymywał się w powietrzu, znacznie ograniczając widoczność. Jaszczur ponownie zebrał w sobie energię. Tym razem jednak, odpowiedziała. Ponownie ją uwolnił, wywołując kolejny silny podmuch wiatru, tym razem odsłaniając cały obszar. Zmiennokształtny wykonał kilka ruchów by rozprostować własne gnaty. Świadomie powrócił do swej pierwszej formy. Z niewytłumaczalnego powodu jego ciało, nie było wstanie utrzymać kolejnej transformacji -I tak jej nie cierpię - mruknął sam do siebie. Wyspa na której się znalazł wyglądała w opłakanym stanie. Niezliczone kratery i kilka ciał ogoniastych. Bitwa naprawdę musiała być krwawa, Fridge jednakże nie był w stanie nic sobie przypomnieć. W myślach pojawiały się obrazy, fragmenty z wyjątkowo mocno pociętego filmu. Wspomnienia niczym pojedyncze puzzle z których nie dało złożyć się kompletnego obrazu. Szybko jednak odrzucił te myśli, zajmie się tym potem. Teraz miał ważniejsze sprawy na głowie. Szybko zlokalizował Vana, swego towarzysza. Wzbił się kilka centymetrów nad ziemię i podleciał w jego kierunku, jak zwykle zakładając ręce na piersi.
- To jak? Zaczynamy wszystko od nowa? Musieliśmy tu leżeć kupę czasu.

OCC: Post skipowy, Van wyżej napisał i wyjaśnił.
Powrót do góry Go down
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Nie Mar 05, 2017 1:12 pm


" Pokaz sił zmiennokształtnego zawsze robił wrażenie o ile rósł w nią a nie tracił... Zmuszeni byli na nowo gromadzić utraconą energię aby przeżyć na tej planecie trochę dłużej... Kto wie jak teraz wyglądała cała rozgrywka, trzeba było działać szybko i zdecydowanie..."

Białowłosy cały czas przyglądał się z uwagą spektaklowi jaki wykonał jego towarzysz, nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to że Fridge zmalał. Znów wrócił do podstawowej formy co wcześniej się nie zdarzało, najwidoczniej stracili więcej sił niż myśleli. Teraz w głowie demona tliły się pomysły na kolejny ruch, musiał to przedyskutować z lodówką i to prędko. Dobrze pamiętał że na tej okupowanej planecie non stop kręcą się patrole. Nierozważnie było by pchać się w kolejną potyczkę bez konkretnego planu. Zdecydowanie potrzebowali informacji, być może gdzieś przy rozkładających się ciałach znajdą cokolwiek.
- Hej Fridge, nie wiem ile tu byliśmy ale z pewnością nie ocalał żaden detektor... Inaczej już dawno ktoś by tu wpadł i nas zmasakrował... Ja wyglądam jak ogoniasty ty jesteś changelingiem... Plan mamy prosty  ukrywamy się dalej zbierając siły albo... Odważniej zabierzesz mnie do jednej z baz jako zakładnika...- mówiąc to usiadł na jednym z kamieni w zamyśleniu.


" Co innego mogli zrobić... Demon siedział jakiś czas w zamyśleniu, nic nie przychodziło mu jednak do głowy...Mieli jasny i sprecyzowany cel, po to wrócili do świata żywych... "

Niebyły to jednak wszystkie opcje jakie mieli dostępne, być może zmiennokształtny będzie wstanie wpaść na lepszy pomysł. Białowłosy w końcu wyrwał się z zadumy i stanął na równe nogi. Zadarł głowę do góry i zaczął się rozglądać, szpiegując teren wzrokiem lecz nic nie wypatrzył. Archipelag był dość daleko od jakiejkolwiek cywilizacji, był to niewątpliwie plus na tą chwilę. Demon uniósł się powoli w powietrze koncentrując swoją Ki.
- Dokończymy rozmowę w locie, nic tu już nie zdziałamy...
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Mar 06, 2017 11:07 am

Plan, to było zdecydowanie to czego potrzebowali, trzeba było działać, może uda się trafić na jakiś ślad? Zmiennokształtny ruszył w kierunku najbliższych sayiańskich zwłok. Denat leżał na plecach, więc Fridge obrócił ciało nogą. Odór drażnił nozdrza, ale jaszczur jedynie uśmiechnął się pod nosem, był to jeden z tych zdecydowanie, niemiłych uśmiechów.
-Gniją, leżą więc już kawał czasu. - scouter wojownika również był w tak opłakanym stanie, że nawet po niego nie sięgał. Ruszył w kierunku kolejnych zwłok.
Zaśmiał się po słowach swojego towarzysza i odpowiedział.
-Może wzięli nas za martwych? Lepiej dokładnie przeszukać te szumowiny... - kolejny ogoniasty również nie miał przy sobie nic ciekawego, w trakcie potyczki stracił scouter, Lodówka nigdzie go nie widział.
-Ten też jest goły, nic tu po nas. Chcesz być zakładnikiem? Odważnie, ale to Twój najgłupszy pomysł jak do tej pory. Zbieramy się, tutaj nic nie znajdziemy.
Wzbił się w powietrze i wystrzelił do przodu. Miał dziwne uczucie...Jakby kierowała nim intuicja.

OCC: z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Archipelag   

Powrót do góry Go down
 
Archipelag
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Archipelag

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: