Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Archipelag

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Archipelag   Pon Gru 03, 2012 11:05 pm

First topic message reminder :

Trzy duże wyspy otoczone przez kilka mniejszych. W promieniu kilkudziesięciu kilometrów nie znajduje się żadna Nameczańska wioska, toteż rzadko ktoś tędy przelatuje. Idealne miejsce na odizolowanie się i samotny trening, lub uknucie jakiegoś spisku....

Wygląd:
 


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Pon Lut 25, 2013 11:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
NPC.



Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Sob Kwi 11, 2015 12:42 am

PS.
Oczywiście jest to fuzja fabularna, niepełna, czyli w dziale TRANSFORMACJE tego nie musisz opisywać. Jest to tylko powiedzmy nieduże zadanie opisowe na dodatkowy bonusik.
Za ten opis +5 pkt, żebym potem nie zapomniał. W treningu się w razie czego upomnisz jak zakończysz, że dodatkowe +5pkt z linkiem do tego posta.

Kontynuuj x)
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Archipelag   Nie Kwi 12, 2015 11:08 am

Nameczanin zacisnął ponownie swoje pieści, po czym rozluźnił je i odskoczył kilka metrów do tyłu. Przybrał pozycję do ataku, lekko uginając kolana i wystawiając jedną nogę trochę do przodu oraz obie ręce, jedną trochę dalej. Nie zaciskał pięści, dłonie pozostawił luźne. Po chwili wykonał ruch jedną z rąk w przód jak gdyby wyprowadzał cios, a robił to trzymając rozluźnione ręce, pięść bowiem zaciskał dopiero na chwilę przed pełnym wyprostowaniem rąk. Cofnął rękę i wykonał ruch w ten sam sposób, drugą ręką. Powtarzał tę czynność, z czasem przyśpieszając. Rozpoczął walkę z urojonym przeciwnikiem, która miała na celu sprawdzenie jego aktualnych możliwości i porównania, jak bardzo w rzeczywistości wzrosły jego umiejętności. Po kilku seriach ataków rękoma w przód, wykonał pierwszy atak nogą, pod małym kątem. Po pierwszym ataku nogą, ponownie zaczął atakować rękoma i po chwili drugi raz wykorzystał swoją nogą, lecz tym razem utrzymując kąt 90 stopni wykonał kopnięcie po poziomie. Wykonywał wszelkiego rodzaju uderzenia po różnymi kątami, wyskakiwał nawet w górę i uderzał powietrze jak największą ilość razy, nim spadnie.
Po paru minutach, zakończył walkę z urojonym przeciwnikiem, ponieważ poczuł, że przyzwyczaił się już do swojej nowej mocy. Nie zmienił jednak swojej pozycji, a po prostu usiadł w ten sam sposób w którym siedział, nim spotkał Ghoula. Jedyną różnicą było, że teraz nie trzymał rąk założonych na kolanach, a trzymał je przed sobą złączone czołówkami palców. Zamknął swoje oczy i skupił się, chciał wyobrazić sobie swoją moc i przemienić ją w energię, która miała pojawić się w jego dłoniach. Trwało to kilka chwil, ale po chwili w jego dłoniach ukazała się malutka kulka energii. Kaiios zaczął powoli rozłączać dłonie i już z otwartymi oczami skupiał się tylko na niej, a ta powoli zaczęła unosić się do góry. Gdy osiągnęła pewien stopień wysokości, namek spróbował ją teraz zmusić za pomocą swojej woli, by ta zaczęła opadać. Po chwili, udało mu się to.
Przyszedł czas, na kolejny etap jego treningu. Ponownie się skupił, lecz tym razem położył ręce na swoich kolanach i tak jak wcześniej, zamknął oczy. Wyciszył swój umysł i myślał w tej chwili jedynie o swojej energii, którą zaczął koncentrować w swoim ciele. Wyobraził sobie, że energia która się w nim zbierała to kulka energii, którą wcześniej kierował. Po paru minutach skupienia i koncentracji, zaczął się powoli unosić w pozycji, w której siedział. Zatrzymał się jednak na wysokości 10 cm, a po chwili zaczął powoli opadać. W chwili, gdy dotknął podłoża odsapnął i ponownie rozpoczął skupienie, w ten sam sposób co chwilę wcześniej. Oczywiście ponownie udało mu się i znalazł się na wysokości około 30 cm. Przez kilka minut lewitował w tej pozycji i nie przerywając tego, zaczął powoli zmieniać swoją pozycję, poruszając się w przód i w tył. Była to powolny, ale jego zdaniem skuteczny sposób na opanowanie techniki latania, a dodatkowo mógł poprawić swoją kontrolę Ki.
Nagle z pozycji siedzącej zaczął przybierać postawę stojącą, cały czas będąc oderwanym od podłoża, a po chwili wyprostował się stawiając swoje nogi na ziemi. Tym razem już nie siadał i nie zamykał oczu, po prostu się skupił i nie było trzeba długo czekać, gdy udało mu się oderwać od ziemi. Odległość między jego stopami, a ziemią wynosiła teraz około 2 metry. Oczywiście w ten sposób, nie zdziała za wiele w powietrzu dlatego musiał się przyzwyczaić do bycia w powietrzu. Postanowił wrócić do swojej walki, lecz tym razem walka miała się potoczyć jedynie ponad ziemią. Na początku powoli przybrał pozycję, do walki i po chwili wykonał pierwsze ruchy rękoma w przód, w ten sam sposób jak poprzednio. Wykonał również kilka kopnięć, jednak nie zmieniając swojego położenia. Dopiero po paru chwilach, wykonując początkowo dość powolne ciosy, zaczął poruszać się do przodu, po chwili dodał też do tego ataki nogami. Z czasem przyśpieszał, a po paru minutach osiągnął podobny poziom szybkości ataków, jak gdyby stał na ziemi.
Po kilkuminutowym treningu w powietrzu, opadł powoli na ziemie delikatnie na niej lądując. Podszedł do Ghoula. - Myślę, że jestem już gotowy do przyjęcia naszych gości.
Powiedział, a następnie założył ręce i spojrzał w górę, w oczekiwaniu na pojawienie się wroga.


OOC:
1. Kontynuacja treningu
2. Nauka Bukujutsu
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Nie Kwi 12, 2015 8:42 pm

Przez moment stał praktycznie bez ruchu, jedynie co jakiś czas mrugając oczami i delikatnie poruszając głową, by mu szyja czasem nie zdrętwiała. Po chwili przez jego głowę przeszedł identyczny błysk, jak wcześniej i było jasne, że wróg jest coraz bliżej i za chwile wyląduje. Czas oczekiwania nie był długi, ponieważ zaledwie po paru chwilach oczom nameczanina ukazał się pierwszy obiekt, a po chwili następny. - Już tutaj są, przygotujmy się. Powiedział, jednak od razu po wypowiedzeniu tych słów zorientował się, że nie mogą zostać w tym miejscu. Spojrzał na Ghoula. - Nie możemy tak stać, oddalmy się. Wiedział, że ten jest od niego znacznie silniejszy, dlatego nie czekał na niego i postanowił sam zapewnić sobie bezpieczeństwo. Zaczął odskakiwać do tyłu, nie spuszczając wzroku z pierwszej kapsuły, która była najbliżej. Po chwili na niebie ukazała się reszta statków najeźdźców. Kaiios wyczekiwał momenty, gdy będzie w stanie precyzyjniej określić uderzenie, ale nie trwało to długo. Obiektów było zbyt wiele, by marnować czas na tego typu obliczenia. Szybko odwrócił się i zaczął biec przed siebie, tak szybko jak tylko umiał.
Uniknięcie pierwszej kapsuły nie było takie trudne, ponieważ mniej więcej Kai'owi udało się przewidzieć, gdzie spadnie i oddalił się na tyle daleko, że wybuch który towarzyszył uderzeniu, kapsuły z ziemią, nie dosięgnął go. Nameczanin nie mógł jednak pozwolić sobie na odpoczynek, ponieważ ciągle pozostały 4 obiekty, które zaraz wylądują. Nie przerywając biegu, spojrzał do tyłu i spostrzegł, że reszta statków będzie lądować pod trochę innym katem. Zmienił trochę kierunek swojego biegu, bowiem skręcił w lewo i biegł teraz w nowym kierunku. Kolejna kapsuła wylądowała, kilkanaście metrów za nim i aby być pewnym uniknięcia wybuchu, odbił się mocno od podłoża i wyskoczył w przód, dzięki czemu przyśpieszył trochę czas, w jakim oddalił się od miejsca lądowania drugiej kapsuły. Chwilę później, trzecia kapsuła zbliżała się do lądu i mknęła prosto na naszego nameka. Tak wiec nie pozostało mu nic innego, jak kontynuowanie swojej ucieczki. Niestety okazało się, że ziemia się kończy, ponieważ miał przed sobą jezioro, a dalej kolejne mniejsze wysepki. Biegł więc po prostu w ich kierunku, a przy brzegu odbił się i zaczął skakać z wysepki na wysepkę, chcąc oddalić się jak najdalej. Trzecia kapsuła uderzyła prościutko w jezioro i wybuch nastąpił pod powierzchnią wody, w wyniku czego woda wystrzeliła w górę, jednak jedyne co trafiło nameczanina, to krople wody spadające po wybuchu.
Kaiios'owi udało się wrócić na inną większą wyspę, a dwie ostatnie kapsuły rozbiły się jakby równolegle, w odstępie 20 metrów. Namecznanin, był wówczas jakby pomiędzy nimi, jednak w porę się zorientował i zaczął mocno odbijać się od ziemi, kilka razy. Ostatecznie wszystkie kapsuły się rozbiły, a on uniknął wszystkich. Wskoczył na wyższą skałę, w celu dostrzeżenia Ghoula. Po chwili udało mu się go zauważyć i tak jak przypuszczał Kai, tamtemu udało się wszystkiego uniknąć. Zeskoczył ze skały i podbiegł do sojusznika i stanął obok niego. - No to teraz się zacznie, walczmy za naszą planetę. Za Namek.


OOC:
1. Zakończenie treningu
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Kwi 13, 2015 1:00 am

Jeden z czterech klonów Ghoula został wchłonięty przez Kaiiosa. Dzięki temu młody nameczanin zyskał nie tylko cząstkę mocy, ale również zdolność do wykorzystywania dość ciekawej techniki, a było to kiaiho, które idealnie nadawało się do obrony przed atakami, a w momencie gdy staną do walki przeciw piątce wojowników to przyda się taka umiejętność. Co najważniejsze Kaiios znał również dość ciekawego Zanzokena, ale niestety nie był w stanie go w pełni wykorzystać. Na to przyjdzie jeszcze czas. Najważniejsza będzie teraz walka.
Kapsuły otworzyły się i wyszła z nich piątka białych wojowników i wszyscy mieli czarne włosy, a na oku jakieś szkło. Spoglądali dziwnie na nameczan przez chwilę, a potem jeden z nich wyszedł przed szereg:
- Witajcie. Czy oddacie nam swoją planetę w nasze ręce?
Na jego słowa reszta parsknęła śmiechem. Ciężko nameczanon było zinterpretować o co mu chodzi, ale wyczuwało się nieprzyjemną atmosferę. Mieli uśmiech typu zaraz wam damy popalić, gdzie poza uśmiechem i ukazaniem zębów mieli zmarszczoną skórę na nosie.
Kaiios ma tyle szczęścia, że nie atakują od razu. Przywyknie do tej małej fuzji.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Pią Kwi 17, 2015 2:56 pm

Nameczanin czekał cierpliwie, aż ukażą mu się sylwetki właśnie przybyłych obcych, którzy z pewnością nie mieli dobrych zamiarów. W chwili, gdy saiyanie ukazali się im, Kaiios zaczął przyglądać się im uważnie, wręcz nie spuszczał z nich wzroku. Mężczyźni byli dziwnie ubrani, a także mieli coś dziwnego na oku. Owe szkło bardzo zaintrygowało nameczanina, który po raz pierwszy w życiu widział coś takiego. Po chwili, kiedy jeden z nich zabrał głos, najprawdopodobniej robiąc sobie żarty z obecnych nameków. Zachowanie i słowa jednego z czarnowłosych mężczyzn, bardzo zaniepokoiły Kai'a. Zrobił krok do przodu, zaciskając delikatnie swoje pięści. - Czego tutaj szukacie? Ta planeta należy do nameczan i żaden z nas, nigdy nie odda tej planety. To nasz dom. Wypowiedział owe słowa w stronę obcych, bardzo poważnym tonem.
- Nie wiem kim jesteście, ale opuście Namek. Nie macie tu czego szukać. Wykonał gwałtowny ruch ręką, dając małpom jasny rozkaz, opuszczenia planety.
Teraz już tylko wystarczyło czekać na ruch saiyan, którzy albo posłuchają się nameczanina i odlecą lub przypuszczą atak. Niestety pierwsza opcja wydaje się, niemożliwa. Największym problem stanowił fakt, że dysponowali oni ponad dwukrotną przewagą liczebną. Jednak nie można okazywać strachu, trzeba bronić ojczyzny.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Pią Kwi 17, 2015 7:35 pm

Wróg wciąż czekał i nie atakował. Saiyanin przed szeregiem podrapał się pod nosem i kontynuował dalej rozmowę.
- Jesteśmy saiyanami. Silnym ludem wojowników. Jestem Sorbetto. Lubię mieć w swoim zespole różnorodność. Co powiecie na układ? Walka jeden na jeden. Któryś z was stanie do walki ze mną. Jeżeli wygram to dołączycie do mnie i będziecie mi służyć, a jeżeli wygra jeden z was... to możecie zabić moich ludzi, bo w innym wypadku oni zabiją was.
Nie wyglądało to za dobrze. Ghoul miał teraz swoje trzy kopie, więc razem z oryginałem i Kaiiosem było pięć na pięć. Z drugiej strony nie mogli wiedzieć jak to wszystko się potoczy. Mieli ciężki orzech do zgryzienia.
- Co robimy Kaiiosie? - zapytał bardzo cicho Ghoul. Mógł to usłyszeć tylko jego pobratymiec dzięki supersłuchowi. Saiyanie tej rozmowy między nimi nie usłyszą.
Co zrobi Ghoul, co zrobi Kaiios?

OoC:
Opcje. 1. rozmawiasz dalej z saiyanem. 2. Ty stajesz do walki. 3. Ghoul staje do walki i mu to komunikujesz. 4. rozmawiasz jeszcze z Ghoulem. 5. Masz inny pomysł.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Nie Kwi 19, 2015 10:39 am

Saiyanie? Pierwszy raz o nic słyszę. Nameczanin był trochę zaniepokojony faktem, że ma do czynienia z ludem, który określa się jako lud wojowników. Nagle jeden z wrogów, ten który stał najbardziej z przodu wypowiedział dziwne słowo, układ. Zamierza się z nimi układać? Wydawało się, że takie rozwiązanie powinno być sprzeczne z rozumowaniem wojowników, którymi oni byli. Po chwili okazało się, że wątpliwości nameka były słuszne, ponieważ propozycja, która została im zaproponowana była nie do przyjęcia. Słowa kosmicznego wojownika otaczała wielka chmura niepewności i zastanowienia. - Bracie, ja pierwszy stanę do walki. Jesteś ode mnie znacznie silniejszy więc, gdyby coś poszło nie tak. Gdyby inni się wtrącili, ty będziesz miał większe szanse. Wydaje mi się, że jeśli inni nasi bracia wyczują zagrożenie, również przybędą. Będę grał na czas, a przy odrobinie szczęścia uda mi się go pokonać. Powiedział cicho, w ten sposób by tylko Ghoul był w stanie usłyszeć jego słowa. Na szczęście Kaiios należał do w pewnym sensie inteligentnych istot, dlatego wyszedł trochę przed szereg, zaciskając pięść.
- Jaką mamy gwarancję, że twoi ludzie nie wtrącą się i nie zaatakują, nim skończy się nasza walka? Owe słowa oczywiście były skierowane do saiyanina, który zaproponował układ. Oczywiście Kaiios, nie wierzył w to, by dotrzymali jakiejkolwiek obietnicy, jednak tak jak wspomniał wcześniej dla swojego pobratymca, trzeba grać na czas. - Nawet jeśli przegram i będę musiał dołączyć do waszego oddziału, nigdy nie zwrócę się przeciw swojemu ludowi.
- Jeśli natomiast ja wygram, po prostu opuścicie naszą planetę raz na zawsze. Wypowiadając te słowa, zaczął się zbliżać do obcych do momentu, gdy zostanie zachowana bezpieczna odległość między nim, a Ghoul'em. Po chwili zatrzymał się, a następnie przybrał pozycję obronną, oczekując na ruch jednego z kosmicznych wojowników.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1919
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Nie Kwi 19, 2015 11:58 pm

Saiyanin podszeł bliżej Kaiiosa i stając metr od niego uderzył pięścią w swoją klatkę piersiową. Wtedy donośnym basem zapytał:
- Gwarancję?! - Tu zrobił na chwilę wymowną pauzę. - Teoretycznie nie musiałbym Ci jej dawać, ponieważ gdybyśmy zaatakowali wszyscy na raz to pewnie byście padli bardzo szybko, ale odpowiem Ci! Duma! Ci którzy dotarli wcześnie na tę planetę są zmanipulowani, głupi i słabi. Pozjadali wszystkie rozumy, ale nie ja, nie mój zespół. Należę do niskiej klasy, ale dzięki silnej woli stałem się natto. Podobnie jak moja drużyna. Nasza moc jest niska, ale dzięki naszemu uporowi mamy zamiar stać się super saiyanami! Dlatego stanę z Tobą do walki nameku sam. Ponieważ moja i ich duma nakazuje nam by zachować honor. W innym wypadku żaden z nas nie może nazywać siebie wojownikiem. To będzie ujma dla każdego.
Saiyanin wysłuchał dalsze słowa nameczanina, a następnie dodał.
- Opuścić planetę? Mój zespół jeszcze nie przegrał ani razu. Tylko raz miałem przykrość stracić wojownika. Przystanę na taki układ. Isotonica. Jeżeli przegram to Ty zostaniesz liderem, zostawicie planetę namek w spokoju i wrócicie na Vegetę. Nikt nie podważy tego, ponieważ będzie to ostatni rozkaz waszego dowódcy, wycofać się. Zrozumiano?
- Tak jest!
- Odpowiedziała kobieta.
- Wystarczy nameku? Co do drugiej prośby... Myślę, że dla was znajdziemy przeciwników. Powiem szczerze, że są pewni saiyanie, którzy mi podpadli, a są na tej planecie. Myślę, że dla Ciebie to też będzie na rękę zabić ich, ale wróćmy do walki...
Zacznij! Namek-seiyjin...

Saiyanin odskoczył na metr i przyjął pozycję bojową.

OoC:
Walczysz z saiyanem, który siły ma 100 i szybkości ma 100. Wytrzymałość oraz energia na razie nieznana dla Ciebie. Podam ją później. Na razie pisz DMG w danej turze i sumę zadanego przez wszystkie tury.

Masz dwie opcje na walkę. Albo ja Ci odpisuje albo możesz walczyć przy użyciu kości, wtedy możesz szybciej tę walkę ogarnąć niż czekać np. na odpis ruchu. Wystarczy, że skorzystasz z opcji POST REPLY albo naciśniesz PODGLĄD w szybkiej edycji i masz pełny edytor. Pod okienkiem edytora masz pole RZUT KOŚĆMI. Wybierasz walka automat i zostawiasz jedynkę. Jak napiszesz posta to dajesz normalnie SEND i następnie losuje atak.
Pod tym linkiem masz fajnie podany przykład walki z kościami i opisy. Może Cię zainspiruje.

Jeżeli jednak chcesz walczyć i czekać na odpisy, to nie rzucaj wtedy kością.

Jak się decydujesz na kości to opisujesz teraz atak i rzucasz.
Jeżeli wypadnie technika to używa kiaiho defensywne, czyli broni się przed Twoim atakiem.
Jeżeli wypadnie atak potężny, unik, unik+(atak jakikolwiek) to robi unik Twojego ataku, on nie atakuje.
Jeżeli wypadnie blok, blok+(atak jakikolwiek) to robi blok Twojego ataku, on nie atakuje.
Jeżeli wypadnie atak szybki to pierwszy atak to 10% jego szybkości, każdy kolejny mocniejszy jest o kolejne 10%. Czyli pierwszy szybki to 10, drugi to 20, trzeci to 30 itd.
Jeżeli wypadnie atak podstawowy to pierwszy atak to 20% jego siły, czyli 20, a każdy kolejny jest silniejszy o kolejne 20%, czyli pierwszy 20, drugi 40, trzeci 60 itd.

W razie pytań, pisz PM do Rikimaru Dragonashin.
PS. Dodaj sobie w profilu linka do swojego tematu z Twoimi technikami.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Nie Wrz 06, 2015 12:10 pm


" Rozległe tereny zaczynały działać demonowi na nerwy tym bardziej że wszystko wyglądało tu identycznie, gdzie Ci ranni kosmiczni mogli się ukryć... Powoli tracił nadzieję że jakiegoś znajdą ale to nie wróżyło nic dobrego... Lepiej ich podobijać teraz..."

Leciał gdzieś nad Archipelagiem rozglądając się czy nie ma w pobliżu rannych ogoniastych, zaintrygowały go jednak słowa towarzysza. Kule spełniające życzenia to piękna sprawa przede wszystkim godna uwagi, trzeba będzie się nad tym dłużej zastanowić. Mroczny myślał jak można wkupić się w łaski nameków, otóż to że nie można. Rasa zielonych była zbyt nieufna i posiadali szczególne umiejętności o czym demon już się przekonał.
- Nie wiem Fridge brzmi całkiem dobrze ale zdążyłeś zauważyć jak szczególnymi wojownikami są zieloni... I jeszcze ten który eliminuje każdego napotkanego kosmicznego... Trzymajmy się w cieniu walki, możemy spokojnie gnębić niedobitków i prowadzić swoją grę bez większych obaw...
Van doskonale wiedział co muszą zrobić a sprawy obecne na Namek doskonale im sprzyjają przy odwróceniu uwagi od mało znaczących dwóch wojowników. Jeśli tylko wzmocnią się i utworzą pewnego rodzaju znaczącą stronę na planecie z pewnością będą mieli więcej opcji niż łaska generała lodowych.
- Pamiętasz zmutowanego tubylca, biła od niego mroczna siła... Jeśli chcemy odnaleźć skarb nameków będziemy musieli sprzymierzyć się właśnie z kimś takim... Wracając to zadania, skupmy się aby odebrać działający detektor... Zaatakujemy i jak najszybciej zabijemy wroga żeby nie było niespodzianek trzymajmy się w górze... Są wykończeni walka w powietrzu nie będzie dla nich niczym dobrym a na ziemi mogą jeszcze targnąć się na walkę z nami...
Białowłosy lecąc dalej wypatrywał gdzieś w dole przeciwników, mógł być spokojny ponieważ lecąc nikt ich nie zaskoczy, na pewno nie ktoś na wpół żywy.

OCC: Szukamy Kosmicznych, wszystko z powietrza tak na wszelki wypadek.
Powrót do góry Go down
Online
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Nie Wrz 06, 2015 12:29 pm

Los przygnał ich na tak zwane archipelagi. Trzy duże wyspy na krzyż i masa mniejszych wysepek. Pełno zasranej zieleni i mętnej jak gówno wody. Kompletnie nudny i goły obszar, ale miało to swoje plusy. Gołym okiem mogli zlokalizować jakieś cele i szybko do nich dotrzeć. Changeling skoncentrował się i dokładnie rozglądał się za sylwetkami w dole. Ich pierwszorzędnym celem było dorwanie scoutera- urządzenia pozwalającego lokalizować ki na całej planecie. Dopóki sami nie rozwiną swoich zmysłów, to urządzenie było dla nich niezbędne.
-Mroczna siła nie tylko biła od tubylca, nasz generał również emanował dziwną i niespotykaną energią. Coś mi w nim nie do końca pasuje, jednak jeszcze nie wiem dokładnie co... Musimy na niego uważać dopóki cała ta sprawa się nie wyjaśni.
Jaszczur zatrzymał się w powietrzu i rozpoczął dokładną obserwację wysp pod nim. Minusem tak otwartej przestrzeni było to iż oni również stanowili łatwy i bardzo dobrze widoczny kąsek, z łowczego bardzo łatwo jest zmienić się w zwierzynę...
-Bądź ostrożny i czujny Van, bez żadnego źródła nie wiemy kto znajduje się na tym obszarze. Zlokalizujmy jak najszybciej kilku sayian, pozbądźmy się ich, zgarnijmy scouter i zmywajmy się stąd, zastanowimy się później jakie należy podjąć kroki.
Changelinga niepokoiła również jeszcze jedna rzecz... Fakt, że generał tak szybko się zmył. Na jego twarzy było widać wyraźne zaintrygowanie? Zaniepokojenie? Coś wisiało w powietrzu i gad nie był pewny czy chce być częścią tych wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1209
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Wrz 07, 2015 12:35 am

Lecąc tak ujrzeli walkę w dole. Widać było walczących dwóch nameczan z czwórką saiyan, ale ciężko było ocenić ich stan. Nie mniej jednak, obok leżała dwójka nameczan oraz jeden martwy saiyanin. Byli ewidentnie pochłonięci walką i raczej nie zauważyli wiszacych w powietrzu Fridga i Vana.
Martwy saiyanin leżał tuż za niewielkim wzniesieniem około 200 metrów od walczących. Widać było, że ogoniaści jakby odcinali nameczan od dwójki ich leżących, być może martwych towarzyszy. Jeden z nameczan był wyraźnie szybszy od wszystkich, ale przeciw takiej liczbie wroga i tak to było za mało.

OoC:
Fridge, masz akcept treningu, więc sobie możesz punkty odpowiednio rozdzielić. Van'd dostałeś wcześniej przy akcepcie +4 pkt za fabułę, teraz Fridge otrzymał +4+5 za fabułę, więc Van'd Tobie też wiszę +5 za fabułę w ostatnim czasie, przypomnij przy okazji następnego treningu.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Wrz 07, 2015 7:10 am

W końcu oczy wojowników dostrzegły pojedynek w dole. Dwóch nameczan ścierało się w nierównej walce z sayianami. Kawałek dalej znajdowały się zwłoki kolejnych dwóch ogoniastych i jednego chloroplastra. Po sposobie walki nasza dzielna kompania wydedukowała, że coś tutaj śmierdzi i sayianie prawdopodobnie odcinają zielonych od swych poległych towarzyszy...A może oni wciąż żyją i istnieje możliwość postawienia ich na nogi tak jak zrobił to z nimi ich poległy ziomek... Fridge nie zwlekał długo, skinął Vanowi i rzekł do niego.
-Wchodzimy Van. Niech nas popamiętają, psie syny.
Wewnętrzny ogień zapłonął wyrzucając aurę na zewnątrz i changeling ruszył do przodu szybko lądując na miejscu starcia tym samym przerywając go. Obydwie strony stanęły ja wryte i spoglądały na dwójkę nowo przybyłych. Jaszczur stanął na szeroko rozstawionych nogach i założył ręce na piersi. Ogon leniwie powiewał, całe "ja" nie mogło doczekać się nadchodzącego starcia i adrenaliny. Na ustach gada pojawił się szyderczy uśmiech. Stał tak przez chwilę pozwalając by napięcie jeszcze odrobinę urosło... W końcu by rozładować atmosferę przemówił jako pierwszy.
-Witam zacni ogoniaści i was zieloni. Sprawa wygląda następująco, na namek z powodu migracji mamy nadmiar małp który zakłóca ekosystem, czas na zasraną rzeź i zmniejszenie waszego nędznego gatunku do wymaganego minimum! Nie wiedziałem, że bycie ekologiem może być tak przyjemne!
Lodówka uśmiechnął się podle i przyjął gardę szacując siły. Zazwyczaj wychodził z ofensywą pierwszy, ale nie znał potencjalnych sił swych oponentów więc musiał być gotowy na wszelkie możliwości. Gdy już przyjął odpowiednią pozycję zwrócił się do jednego z zielonych, ale starając się zrobić to dość dyskretnie i na tyle cicho by pozostała czwórka nic nie dosłyszała. Wiedział, że nameczanie mają dość wyczulony słuch i postanowił to wykorzystać.
-Hej Ty, czy wasi towarzysze żyją? Jeżeli tak to wynocha postawić mi ich na nogi. Skoro Ci tchórze lubią walkę z przewagą liczebną to żaden problem, ale odwrócimy nieco szalę. Ja i mój towarzysz chwilę ich przytrzymamy i kupimy Ci trochę czasu.

OOC:
Więc zaczynamy zabawę! Propozycja skierowana do zielonego by postawił swoich towarzyszy na nogi, zobaczymy co z tego wyniknie.
Powrót do góry Go down
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Wrz 07, 2015 3:13 pm



" Nareszcie są... Ale zaraz przecież to zieloni... Czyżby włączyli się do walki z ogoniastymi, wszystko zaczynało nabierać odpowiedniego tempa... Tym razem nam się poszczęściło jeśli im pomożemy z pewnością tamta dwójka straci życie... Być może tubylcy wiedzą czego chcą tu małpy..."

Dostrzegli walkę gdzieś w dole mimo wszystko do jaszczur zachwycony wieścią że znaleźli trop uderzył nurem na ziemię. Bardziej opanowany demon opadał powoli z skrzyżowanymi rękoma na piersi przyglądając się otoczeniu. Ta potyczka musiała trwać już jakiś czas skoro są trzy ciała rozrzucone wokół teraz należało ocenić jak mocni byli przeciwnicy. Jeśli faktycznie przybyli tu w piątkę to ich siły nie są rewelacyjne żaden dowódca nie wysłałby tylu dobrych wojowników w jednej grupie. Demon założył że są mniej lub więcej ich poziomów.
- Za dużo was tu trochę... Co tu robicie i czego tak naprawdę chcecie od tej planety...? Spotkałem waszego dowódce Nara'e... Odpowiadać...
Jego ton był raczej obojętny, ich odpowiedź nie wpłynie na los jaki podzielą za inwazję na planetę Namek. Jaszczur chciał dać czas zielonym aby uzdrowili swych pobratymców, cóż nie była to zła opcja wtedy siły znacznie przechylą się na korzyść tutejszych. Mroczny całkowicie zgadzał się z planem towarzysza będzie to rozsądne a czas jaki im ofiarują na pewno zwróci im się momentalnie.
- Słyszeliście Changelinga, sprawdźcie czy da się coś zrobić z waszymi braćmi i dobijcie tamtego co leży i udaje...
Białowłosy odwrócił się w stronę czwórki ogoniastych mając mieszane myśli. Ich rasa była mocna w grupie za mocna żeby głupio dać się ponieść walce. Chłopak nie dał po sobie nic poznać czekając na ewentualną odpowiedź któregoś z nich. Mimo to dla pewności okrył ciało aurą przygotowując potężną technikę obronną ofensywną. Gdyby tylko chcieli go zaatakować wyśle wszystkich na bezpieczną odległość uderzeniem Ki.
" Przecież mogę dużo więcej... Hmm Fridge już dawno podniósł swój poziom mocy czemu i ja na to nie wpadłem... To oczywiste... Jeśli wzmogę siły na pewno coś z tego będzie... "
Demon wciąż posiadał wnętrze Kosmicznego wojownika to czyniło go maksymalnie groźnym przeciwnikiem. Teraz jego kolej aby rozpocząć przyrost sił na miarę ogoniastego. Lekki wiatr przeszył ciała wszystkich wokół, najbardziej odczuć mógł to jaszczur stojący tuż obok. w jednej chwili rozległ się krzyk mrocznego spowity dziwną barwo głosu. Podłoże skalne pod nogami zaczynało pękać a jego aura dwukrotnie się powiększyła. Było jasne że szykował się do walki ale wyciągając tyle sił na prawdę zależało mu na wygranej.
" Ciało pokryły coraz bardziej widoczne żyły, wędrujące wraz z pompowaną krwią... Nie przybierał na masie lecz jego sylwetka doznała udoskonalenia... Mięśnie były dużo bardziej sprężyste i kształtne a sam Demon czuł przyrost sił... Rozpierał go nadmiar mocy dobrze znał to uczucie ten dawny impuls jaki przecinał ciało tuż przed przemianą... Zaostrzona aura wiła się ku górze dając znak że nie da się od tak poskromić... Strzelały drobiny skalne, wiatr wzmagał efekt a chłopak powoli się uspokajał... "
Był gotów, natychmiastowo rozłożył ręce uwalniając zgromadzone sił które porwały pył roznosząc go po wszystkich walczących. Jeśli miał tutaj przeżyć i odnieść sukces tak właśnie będzie to wyglądać. Zrobił krok przed siebie aż znalazł się w zasięgu z którego będzie wstanie zaatakować, miał obok zmiennokształtnego więc tym bardziej byli godnymi przeciwnikami których małpy nie mogły zignorować. Chęć zemsty dodawała mu sił z każdym napotkanym Saiyaninem a tutaj była ich aż czwórka, nic bardziej pięknego. Ciekawiło go jak zareagują na wieść o ich dowódcy Nara'e wtedy wiadome by było że oddział poległ być może to da im jakąś przewagę.

OCC: Damy szansę zielonym. Stoję jako pierwszy Wink Biała Aura?
Powrót do góry Go down
Online
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1209
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Wrz 07, 2015 8:39 pm

Zarówno nameczanie i saiyanie zostali zaskoczeni przez nagłe pojawienie się dwójki wojowników. Nameczanie stali w bezruchu, a saiyanie nieco się cofnęli. Na mocnych nie wyglądali. Czuli się niepewnie. Słowa Fridge zmieszały saiyan, którzy cofnęli się o kolejny krok. Nameczanie natomiast popatrzyli po sobie i skinęli głową. Saiyanie dalej stali i blokowali im drogę, ale teraz mogło dojść do sytuacji, że będzie 4 na 4, a więc ogoniaści mają dużo mniejsze szanse niż wcześniej.
Jeden z nich tylko się nie cofnął. Widocznie był przywódcą i to on się odezwał pierwszy w stronę Vana.
- Nara? Niemożliwe. - Głos mu drżał. - Ta suka nie jest moim dowódcą. Ma tą samą rangę co ja. A Ty gnoju zdradziłeś nas dla changelingów? Nie pokazał Ci nikt Twojego miejsca?
Pokaz Van'd nie zaskoczył dowódcy, ale pozostali jeszcze się trochę cofnęli. Nie znali prawdziwej mocy aż do teraz. Scoutery pokazały moc saiyano-podobnego demona. Trójka z nich była słaba, ale dowódca zacisnął dłoń i po chwili pojawiła się kula energii. Wystrzeliła w górę... a następnie... to było oczywiste. Saiyanie zaczęli rosnąć poza jednym, który stracił ogon. Nameczanie to wykorzystali i ruszyli do swoich towarzyszy i wtedy zamiast ich uleczyć... połączyli się dzięki nameczańskiej fuzji. Ich moc urosła na tyle, że zdołali zabić jednego z małpiastych który rósł, ale przez dalszą rzezią zatrzymał ich dowódca. Nameczanie zaczęli walczyć więc z najsilniejszym, a na polu boju pozostał jeden Oozaru i jeden saiyanin.

OoC:
Na razie bez ataków żadnych.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Wrz 07, 2015 9:32 pm

Stało się dokładnie to co planował osiągnąć swoim oraz Van'a przybyciem. Po jego słowach sayianie postąpili krok do tyłu łamiąc ich wolę walki. Nameczanie wydawali się zyskać na pewności siebie słysząc jego słowa. Jednak jeden z sayian nie poszedł w ślady swoich pobratymców i jego wola walki została niezłamana. Na zdanie wypowiedziane przez niego, jaszczur uśmiechnął się paskudnie i odparł.
-Ta suka niestety zwiała nam z podkulonym ogonem. Jej niebieski pies jest zmasakrowany a dwóch jej przydupasów gryzie glebę, zapewne w piekle mają już dla nich jakieś ciekawe zajęcie.
Małpy ponownie wykonały krok w tył a changeling postanowił zagrać jeszcze bardziej na psychice swych przeciwników i w tym samym momencie wykonał krok do przodu. No i generalnie wtedy się wszystko rozkręciło. Dowódca sayian wystrzelił sztuczny księżyc w niebo powodując ich przemianę w gigantyczne orangutany, poza jedną ciamajdą która swój ogon straciła. Zieloni wykorzystali chwilę zamieszania i ruszyli do swoich towarzyszy...Wchłaniając ich. Gad przyglądał się temu dziwnemu zjawisku z lekkim zaskoczeniem na twarzy i odrobiną zniesmaczenia.
-Można i tak...
Kilka sekund później jedna z małp otrzymała serię potężnych ciosów energetycznych i runęła martwa. Dowódca rozpoczął batalię z tubylcami. W takim układzie sił Van oraz Fridge mieli na wyłączność sayiańskie pionki. Jednego w formie oozaru i jednego w formie podstawowej. Jaszczur mrozu spojrzał na swoich przeciwników i zmierzył ich wzrokiem po czym zwrócił się do swojego towarzysz.
-No to jak Van? Bierzesz tego patałacha bez ogona a ja tego dużego czy losujemy przeciwnika?
Lodówka zerknął ponownie na swoich oponentów i rzucił w ich stronę.
-Kiepski pomysł z tą przemianą. Jeżeli pamięć mnie nie myli spotkałem się z tym na Xenonie. Co z tego, że pierdolnięcie większe jak łatwiej Cię pogruchotać i tracisz znacznie na szybkości... Zresztą co ja Ci będę tłumaczył. Może będę miał zaszczyt wytrzeć Tobą glebę to sam się przekonasz.
Zmiennokształtny wrócił do swojej gardy i obserwował oponentów czekając na rozwój wydarzeń. Najchętniej zacząłby już starcie, ale wiedział, że jest to moment w którym mogą uzyskać informację o celu przybycia małp na tą planetę i nasz bohater nie miał zamiaru tej okazji przepuścić.
-Nim zaczniemy lekcję... W jakim celu tu jesteście? Udzielcie zwięzłej i satysfakcjonującej odpowiedzi a macie moje słowo, że nie będę się nad wami znęcał, zakończę żywot szybko a śmierć będzie godna wojownika... Odmówcie lub skłamcie...
Gad został otoczony ciemną i mroczną aurą a twarz przybrała groźny wyraz. Jego celem było jak najbardziej złamać ich ducha walki i sprawić by zaczęli śpiewać...
-A śmierć będzie dla was cholernym wybawieniem...
Powrót do góry Go down
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Wrz 07, 2015 9:36 pm


" W mrocznym rosła nieoceniona wściekłość... kosmiczny śmiał się odnieś do zdrady, tego nie mógł mu przepuścić... Rasa która wysłała go na śmierć śmie w ten sposób zarzucać mu winę... Sytuacja zaostrzyła się do tego stopnia że uwolniona siła demona rosła wraz z postępującą furią... "

Białowłosy stał opanowany przez własną wściekłość, słowa dowódcy tak go dotknęły że był gotów rozpłatać ich tu i teraz jednak nameczanie zrobili robotę. Połączyli się ze swoimi pobratymcami co wyglądało naprawdę imponująco oraz dodało im mnóstwo sił. Rozpoczęli natarcie które powstrzymał przywódca grupy, tak jak myślał chłopak reszta nie dysponowała olbrzymią mocą. Dlatego też było tu ich aż tylu, marni amatorzy szukający doświadczenia. Osamotnieni kiedy ich mistrz walczy z dwójką zielonych nie będą wstanie poradzić sobie z demonem i zmiennokształtnym.
- I co... Wasz przywódca walczy z Namekami którzy połączyli siły a wy... Dwójka ludzi Nara'y również myślała że nas zatrzyma jednak była to tylko dwójka... jesteście od nich silniejszy? Jeśli nie... Wracając, nikogo nie zdradziłem raczej to wy zdradziliście mnie a teraz za to zapłacicie... Zapewne Nameczański Champion już tu leci na ratunek braciom...
Mroczny grał w grę na granicy paniki reszty oddziału, dobrze wiedział że nie są wstanie zrobić nic więcej. Szalony atak zakończyłby się śmiercią obu ogoniastych tym bardziej że Fridge mógł spokojnie odciąć ogon powolnej bestii. Nie było tu nic co mogli faktycznie zrobić, dysproporcja sił i morale po stronie kosmicznych wskazywały że ta banda prędzej zleje się w zbroje niż ruszy do ataku. Na wieść o tamtej małpie już panikują a zwłaszcza że musiała uciekać a cała jej grupa poległa.
- Decydujcie... Kapitulacja? Czy śmierć... Jeśli wasz przywódca odda życie wy swoje zachowacie, równa wymiana...
Słowa Vana były przesiąknięte powagą, jego aura znów zapłonęła a obszar wokół zaczął nerwowo uginać się pod napływem rwącego wiatru. Wierzył że tamten zielony który poruszał się błyskawicznie nie powinien mieć problemów z takim drewnem jak Oozaru zwłaszcza po wchłonięciu brata. Jaszczur też był gotów by natychmiast zadać potrzebne obrażenia...
- Mnie to obojętne Fridge... Nie są wstanie walczyć... Stracili już na mocy trącając się z tubylcami czyż nie? Wasze siły są już uszczuplone nasze nie... Moja propozycja wciąż jest bez odpowiedzi...

OCC: Uderzmy w ich chęć zachowania życia... Jeśli chcą żyć to zdradzą szefa...
Powrót do góry Go down
Online
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1209
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Wto Wrz 08, 2015 12:54 am

Ich szef ścierał się z nameczanami, którzy nagle również się zwiększyli za pomocą lgendarnej kyodaiki. Ich ruchy zwolniły, ale pierdolnięcie było konkretne. Wyrównali szanse z tamtym i spychali go do defensywy. Ten teraz był odciągnięty od swoich ludzi, którzy to zauważyli.
Ten, który był Oozaru drapał się po głowie i nie reagował, a ten mniejszy skoczył w kierunku Vana. Zamarkował uderzenie. Miał podobną szybkość.
- Niemożliwe, że Nara zwiała. Musiałeś przez scouter usłyszeć to imię psie. Nie mniej mnie interesuje dlaczego Ty pomagasz nameczanon i współpracujesz z changelingiem. I dlaczego u diabła nie przemieniłeś się!? Kapitulacja? Żartujesz? Nie odmówię sobie walki. Jeżeli ten mały wiaterek miał być Twoją najmocniejszą stroną to sądzę, że możemy się nieźle zabawić.
Saiyanin nie zamierzał odpuścić. Jak to nie jeden stanął, a raczej miał zamiar stanąć do walki. Z kolei jego towarzysz ruszył gdzieś w stronę wzgórza ignorując całkowicie wszystko. Ich szef próbował coś powiedzieć, ale nameczanie sprawnie sobie z nim poradzili.
Fridge z kolei tak naprawdę nie miał teraz co robić... w teorii. Zapomnieli o pewnym fakcie.

OoC:
Jak chcesz Van to możesz walczyć. Zdecydowaliście się na konfrontacje zamiast wykorzystania sytuacji, ale czy na pewno? Fridge się ponudzisz teraz. W pewnym sensie będzie to kara za przedstawienie w poprzednich postach smoczych kul. Rozumiem, że jesteście "odmrożonymi" postaciami, ale jednak pewne rzeczy do czasu muszą pozostać TABU...
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Wto Wrz 08, 2015 3:18 pm


" Jego przeciwnik naprawdę zdecydował się na atak... Nic bardziej głupiego przecież to idiotyczne... Jak amator sztuki wojennej może rzucać się na doświadczonego przeciwnika... Głupota kosmicznych przerosła wszystkie wyobrażenia, rasy która dominowała i dawała przykład odwadze święcą teraz błazenadą i nieróbstwem... "

Białowłosy był rozbawiony, ten nieszczęśnik faktycznie chciał się z nim bić jak równy z równym. Jeśli znałby choć połowę dokonań byłego halfa uciekałby gdzie pieprz rośnie. Tym samem skazał się na śmierć każdy kto rzucił wyzwanie mimo propozycji deklarował gotowość na odejście samotną ścieżką. Van ułożył się w pozycji do walki, była to jedna z bardziej zaawansowanych technik jaką wykorzystał podczas turnieju w podziemiach. Mianowicie, rozkład stup pozwalał mu na walkę bez ich odrywania od podłoża, mógł spokojnie walczyć w miejscu jak niejeden mistrz sztuk walk. Do tego był stworzony, ćwiczył całe swoje życie łamiąc sekwencje ciosów wroga i doskonaląc swoją. Okazja była wyśmienita, mroczny gibał się jak łodyga w porywistym wietrze będąc wstanie odbić każdy nadchodzący atak wroga otwartą dłonią. Zwracając uwagę na przygotowanie fizyczne ogoniastego technik idealnie wpasowała się w bitwę. Demon był nie do tknięcia, małpa mogła na własne oczy zobaczyć prawdziwy kunszt precyzji i panowania nad ciałem swoim oraz impetem wroga.
- O to dziedzictwo kosmicznych wojowników... Sztuka bitewna... Zaczęło wam być wygodnie, przestaliście udoskonalać to z czym się urodziliście zawierzając głupim przemianom... Czas żebyście otworzyli oczy... Szykuj się...
Defensywa chłopaka imponowała lecz to tylko początek całego przedstawienia, jeżeli wróg atakował bezmyślnie należało wykorzystać to przeciw niemu. W dawnych czasach dobrze wyszkolony piętnastolatek dałby sobie radę z tym bałwanem, wstyd należeć do takiej rasy co tylko potęgowało irytację mrocznego.
" Precyzja... Jego ruchy były skupione na odruchach wroga... Przechwycenie impulsu i kontrofensywa zaraz gdy ciało dostanie rozkaz do ataku... Schemat był zbyt prosty i łatwy do odczytania aby wyrządzić krzywdę... Płasko ułożona dłoń zbiła zamkniętą w pięść kierując ją ku dołowi wraz z resztą sylwetki przeciwnika... Brak równowagi kosztował kolejne obrażenia w postaci uderzeń na stawy i spięte partie mięśniowe... Mistrz Ćwiczeń Qeran byłby dumny z postępów swego ucznia... Wydawało się że poruszał się niczym Kleryk odprawiając złego ducha... "
Moment w którym wytrącił małpę z panowania nad własnym ciałem był ekscytujący, nie chodziło tu bowiem o złamanie nosa czy ręki tylko rozpracowanie. Stan fizyczny ogoniastego będzie coraz bardziej upośledzony jeśli w porę się nie otrząśnie niedługo jego mięśnie odmówią mu posłuszeństwa. Jeden białowłosy nie przestawał prowadzić kosmicznego po jego ścieżce wojownika pokazując mu w każdym aspekcie że jest do niczego i przynosi Hańbę ludowi. Ostatecznie odepchnął rywala na dystans tak aby ten mógł przemyśleć sytuacje i zaczerpnąć powietrza.
- Rozumiesz już ? Czego tu szukacie...?
Nie był pewien czym zajmuję się Fridge ale żeby go otrząsnąć zwrócił się także do towarzysza. Oozaru zaczął się przemieszczać co nie wróżyło dobrze a ktoś się tym musiał zając.
- Fridge otrząśnij się i obetnij mu ogon... I dobij tego co udaje że nie żyje szybko...
Z jego strony wszystko było pod kontrola zawsze będzie mógł skorzystać z technik jakich nauczył się od generała oraz zielonego. Problemem było to że nie chciał się rozleniwić więc użył swoich dawnych możliwości. Musiał udowodnić młodemu amatorowi że już dawno przestał być kosmicznym wojownikiem a stał się pojemnikiem na Ki.

OCC: Trochę bardziej fabularnie. Czysta mechanika jest nudna Smile Statystyki psują zabawę z walki, lecimy z tą .. .;D
Powrót do góry Go down
Online
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1209
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Sro Wrz 09, 2015 10:48 pm

Sayianin, który stał naprzeciw Vana zrozumiał, że dojdzie do walki. Przynajmniej się trochę zabawi w walce jeden na jednego o ile changeling się nie wtrąci, chociaż to by mu tak nie przeszkadzało. Uważał, że jest w stanie nawiązać walkę. Energia KI jego rywala zrobiła na nim wrażenie dopiero teraz, przy bliskim kontakcie.
Będąc w pewnej odległości mógł rozplanować swój atak i pierwszym było zbadanie mocy energetycznej przeciwnika. Odepchnięcie pokazała szybkość i siłę, a zmęczony saiyanin odczuł to dużo bardziej niż gdyby miał pełne siły. Tak więc na początek postanowił poczęstować "wtrącalskiego" ładnym pociskiem. Kula energii na jego dłoni utworzyła się w bardzo szybkim tempie, a następnie została rzucona wprost na Vana, który musiał zareagować odpowiednio. W końcu nie znał dokładnie mocy przeciwnika, a siła i szybkość były nieznacznie lepsze u wroga, ale powód to zmęczenie.

OoC:
Fridge, możesz pisać kiedy Ci pasuje i robić co chcesz teraz, a z Vanem będę prowadzić walkę niezelżnie, więc możesz możesz walczyć z Oozaru, pomóc Vanowi, co tam Ci pasuje.
My Van możemy jak coś pisać, ale do soboty słabo z czasem stoję.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Czw Wrz 10, 2015 9:28 pm


" Przeciwnik oczywiście odwołał się do energii skupionej... Nie był to wojownik, tchórz kryjący się za siłą technik, upokarzające że demon należał kiedyś do tej rasy... Nie pozostało mu sic innego jak dać dobra lekcje małpie, bolesną lekcje..."

Zmęczony wróg to słaby i niegodny przeciwnik mimo to sam zaczął pojedynek więc Van nie zamierzał mieć litości. Nie zaskoczyło go odwołanie się do technik miotanych, każdy słaby fizycznie wojownik skorzysta z takiej drogi ratunku. Wywoływało to w mrocznym odrazę i brak jakiegokolwiek szacunku to wroga.
- Ty cholerna miernoto... Będziesz krył się za technikami zamiast stawić mi czoła na pięści jak wojowniki... Dość czasu przynosiliście wstyd tej rasie...
W myśli chłopaka znów wpełzła wściekłość tak wielka że ujście znajdzie tylko po przez atak na tego gnojka. Gdy pocisk uformował się w dłoni małpy ten natychmiastowo rzucił nim w białowłosego jakby to miało coś zmienić. Demon nie lubił takich rozwiązań gdyż dużo bardziej odpowiadała mu walką w zwarciu. Przyszedł czas żeby zmienić taktykę i dostać się do tego tchórza jak najbliżej wtedy nie będzie wstanie się nawet bronić. Raz już mu się udało uniknąć takiego ataku gdzie przeciwnik był dużo potężniejszy. Tak to było podczas pojedynku z przybocznym Nara'y który identycznie rozpoczął walkę. Coś było w tej rasie że zawsze próbowali tych samych głupich zagrań. Mroczny skupił odpowiednią ilość Ki i powtórzył wyczyn z równin. Odbił na bok przy pomocy fali uderzeniowej która stworzyła przeciw lot dla techniki ogoniastego. Wybuch ukrył jego położenie co tylko pomogło mu na wykonanie kontrataku.
" Wyłonił się ze smugi pyłów jak cień... Jego ciało pokrywała zaostrzona aura która pulsowała z nadmiaru mocy... Wróg był na wyciągnięcie ręki, a żelazny uścisk mrocznego miał zamiar dopaść swą ofiarę... Destrukcyjna kombinacją ataków rozbiła się o kosmicznego wojownika... Demon wsunął swoje ręce między te wroga odbijając je na boki... Po czym zasypał całą odsłoniętą klatkę piersiową gradem ciosów... Jego głos, krzyk niósł się daleko... Godzina zemsty nadchodziła..."
Nawałnica pięści trafiła ma ciało małpy, było by to jeszcze pół biedy gdyby te ciosy leciały byle gdzie. Jednak doświadczony Demon wybrał najodpowiedniejsze punkty, cała brutalność wspierana była Białą Aurą która strzelała przy każdym zetknięci się z wrogiem.
- Walcz jak przystało na wojownika!!! Kyōfu tengoku!!! ( Terror Niebios )...
" Obrócił się wokół nadając dynamikę ciału oraz prostującemu się ramieniu zakończonemu otwartą dłonią która skręcając uderzyła o środek klatki piersiowej... Fala uderzeniowa w wersji ofensywnej wręcz wystrzeliła kierując ogoniastego w wzniesienie skalne... "
Wszystko było skończone, Van posłał tego tchórza prosto w grupkę skał żeby go tam pogrzebać. Dobrze wiedział że tamten nie jest już w pełni sił i jeśli demon podniesie poziom mocy będąc ukrytym w smudze pyłu nie da przeciwnikowi czasu na reakcje. Nim ta runda się skończyła mroczny wojownik ustawił się do pozycji bitewnej aby odeprzeć możliwy nadchodzący cios...

OCC: Użyje doświadczenia z walki z tym mniejszym bardziej umięśnionym ogoniastym Nara'y... W cieciu wybuchu włączam białą aurę i atakuję z użyciem ofensywnego Kaiho. Wszystko fabularnie więc nie będę jeszcze nic odejmował Smile cieszmy się odpisem.
Powrót do góry Go down
Online
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1209
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Sob Wrz 12, 2015 6:19 pm

OoC: Kiaiho nie służy do obrony przeciw technikom (taka tylko uwaga).
Wybuch techniki tuż przed przeciwnikiem zaskoczył saiyanina,  ale fala uderzeniowa i tak miała prawie pełną moc. Demon bez wątpienia odczuł to. Mogło nieco sparzyć jego skórę, ale w ferworze walki nawet nie zwrócił na to uwagi, ponieważ prawie od razu ruszył na swojego przeciwnika. Saiyanin był zmęczony, więc ataki przeciwnika były dla niego bardzo groźne. Ledwie nadążał za jego ruchami, a nawet nie miał siły złapać oddechu, żeby odpowiedzieć na marne zaczepki.
W pewnym jednak momencie odparł swojego wroga i użył mocnego kiaiho. Tak się złożyło, że za Van'dem znalazła skała. Pewnie tego się nie spodziewał. Ataki saiyanina i tak mocne być nie mogły. Ładnie się bawili z nameczanami w przewadze, ale walka jeden na jeden to było wyzwanie. Saiyanin uznał, że to dobry moment na osiągnięcie wyższej mocy. Dopiero teraz odniósł się do wcześniejszych słów demona.
- Przemiany jak super wojownik faktycznie są wygodne i faktycznie wielu z nas zapomniało o sposobie, który dawał prawdziwą moc. Ja dlatego postanowiłem z Tobą walczyć. Walczyć do końca śmieciu. Zapłacisz za zdradę rasy śmiercią. A jeżeli los będzie inny i to Ty staniesz się mocniejszy, to znajdzie się ktoś kto bez poziomu super wojownika Cię załatwi.
W tym momencie podleciał do Van'd i wymierzył cios z kolanka. Wtedy też zrobił ruch palcem i niemal znikąd pojawiła się druga kula, podobna do wcześniejszej. To nie była typowa saiyańska technika. Po pierwszym pocisku, który eksplodował saiyanin wystrzelił drugi, którym mógł manipulować. Technikę tę poznał od ojca, który to z kolei zobaczył ją podobno podczas jednej z wypraw na Ziemii, aby odebrać swego syna "niegodnej jego opieki" ziemiance.

OoC:
Zaskoczenie?

Z kolejnym postem poczekam już na Fridża, co by nie został za dużo w tyle, chyba że nie odpisze przez kilka dni to go oozaru nadepnie...

Jak chcecie to trening zacznijcie.

Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Sro Wrz 16, 2015 6:18 pm


" Zaczynało się robić coraz bardziej ciekawie... Kosmiczny nie zamierzał się poddać co więcej dysponował dziwaczną technika kontroli pocisków... Teraz demon musiał się skupić gdyż pierwszy raz walczy przeciw czemuś takiemu... "

Van dostrzegł w końcu że lekko się spiekł ale w sercu walki to nie miało najmniejszego znaczenia. Jeśli walka trwa żadna inna sprawa nie jest ważna, teraz liczył się jego przeciwnik. Jedyne co wpłynęło na ciekawość mrocznego do dziwna technika manipulacji pociskiem. Musiał na szybko opracować odpowiednia kontrofensywę aby nie dać złapać się w pułapkę.
" Hm... Jak się przeciw temu przygotować... Jeśli faktycznie steruje swoim pociskiem to jest tylko jeden sposób aby go zatrzymać... Nic innego teraz mi nie wyjdzie na szybko..."
Demon dotknął plecami pułki skalnej więc dalej już nie mógł się cofnąć, czas aby przejść do planu B. Kosmiczny zdecydował się na atak kolanem który w jego stanie nie był nawet dynamiczny ale technika to co innego.
- Dobrze !!! Pokaż na ile Cię stać... Jestem wrogiem nasz rasy, walcz i udowodnij że jesteś coś wart... Dałem Ci wybór mogłeś się przyłączyć...
Białowłosy zablokował uderzenie kolanem łącząc ręce w poziomie i gdy tylko się zetknęli wystrzelił z oczy promień paraliżujący. To był sposób aby wygrać te wymianę na chwilę obecną więc należało z niego skorzystać. Gdy tylko oczy rozbłysły czerwienią Van był pewien że teraz technika ogoniastego jest dezaktywowana a on ma czas na atak.
- Teraz moja kolei... żegnaj...
Demon odepchnął się od ramion wroga i wyskoczył za jego plecy lądując kawałek dalej. Skupił wszystkie posiadane siły i znów wzburzył aurę która na dawała mu dużą przewagę w sile. Rozległ się krzyk i mroczny ruszył do natarcia z otwartą dłonią. Ułożył ją tak aby objąć głowę wroga, impet z jakim wleciał mu na plecy był wystarczający żeby wbić twarz małpy w skałę. Po prostu wbił go w ścianę najmocniej jak potrafił. Zdawał sobie sprawę jak wytrzymali są kosmiczni wojownicy zwłaszcza Ci najbardziej zawzięci, jeśli ma go pokonać musi mu zadać krytyczne obrażenia. Zwykłe ciosy są skuteczne ale nie na tyle żeby złamać w nim ducha walki.

OCC: Paraliż + Krytyczny atak, wbijam kolesia w skałę jego własną głową. Smile Na czas nieobecności fridge'a nie wiem niech go generał zabierze na tajny trening a my lecimy z fabułą.
Powrót do góry Go down
Online
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1209
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Czw Wrz 17, 2015 8:38 pm

Oczna technika, która powoduje niesamowite kłucie w mięśniach blokuje wszystko. Od stóp do głowy każdy kawałek mięśni. Wojownik utracił panowanie nad kulą przez to, która minęła o włos Vana, ale niechybnie trafiła w jego towarzysza prosto w jego plecy. Eksplozja była ogromna. Moc tej kuli bez wątpienia niesamowita i dzięki temu demon mógł odkryć jaką naprawdę mocą dysponuje ten saiyanin.
Jednak nie miał teraz czasu na analizowanie, ponieważ szybko przeszedł do ataku i atak przyniósł spodziewany efekt. Czaszka saiyanina lekko trzasnęła. Być może pękła, a może to tylko nos albo szczęka. Krew trysnęła z nosa i ust plamiąc ubranie Vana i pół twarzy oraz rękę. Trochę tego sporo i jego przeciwnik był bliski śmierci. Nie ruszał się. Wtedy demon został zaskoczony przez atak saiyanina, który walczył z nameczanami. Podobna kula uderzyła go prosto w brzuch. Nie mógł tego uniknąć, bo kula była szybsza, ale znacząco słabsza. Odrzuciła demona na około !1 kilometr od miejsca walki, ale jedynie nieznacznie poparzyła skórę na brzuchu.
Przeciwnik Vana, o ile da radę jeszcze walczyć ma czas, krótki, ale ma, na pozbieranie się. Za to Oozaru nagle stanęło i odwróciło głowę w kierunku Fridża. Oblizywanie ust przez tak wielką małpę nie wróży zbyt dobrze.

OoC:

Unikasz kulki swojego przeciwnika i skutecznie zadajesz spore obrażenia. Za to znienacka dostajesz kulką taką samą od ich lidera. Nie ma dużej mocy.

PS. Polecam rozpoczęcie treningu, jeżeli jeszcze nie zacząłeś ^^
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Czw Wrz 17, 2015 10:00 pm


" Rozbłysło światło tak jasne że oczy demona przestały odbierać jakikolwiek obraz... Atak sięgnął wojownika wiercąc w nim ranę która zabrała go daleko, daleko poza pole walki... Oszołomiony uderzył o ziemię sunąc prawie po skraj wyspy... Niestety pozostawał w bezruchu... "

Wszystko nabrało ciemnych barw, oczywiście Vanowi udało się trafić ogoniastego krytyczną kombinacją lecz kosztowało go to towarzysza. Nim zdążył zareagować lider tej piekielnej grupy rzucił w niego techniką która ewidentnie położyła go na łopatki. Ciśnięty w dal przetarł powierzchnie wyspy aż na jej koniec. Jak mogło do tego dojść skoro aż dwóch nameków uderzyło na wrogą tym bardziej że połączyli się ze swymi braćmi. Cała przewaga lekko się zachwiała ale efekt jaki odniósł ostatni atak powinien wyłączyć cwaniaka na dobre. Nie było szans aby pozbierał się po takim ataku, demon specjalnie wykonał uderzenie obejmujące obrażenia krytyczne. Mroczny wciąż się nie podnosił mimo to palce u dłoni zaczęły nerwowo podrygiwać jakby chciały uruchomić resztę ciało.
"F - Fridge.... Cholera.... Niech was... Zaatakowaliście mojego towarzysza od pleców... Zapłacicie mi za to... W-Wstań... Wstań... Rusz się ty kupo czarnej materii... Zaraz Ci pomogę... "
Wola walki na nowo zaczynała się w nim przebudzać jako że jego towarzysz został niespodziewania trafiony pociskiem Vana ogarnęła wściekłość. Coś czego nie czuł od dawna jakby budziły się w nim dawne siły, tak to był ten czas. Może i nie pojawiała się złota aura ale mrok jaki ogarnął wyspę dowodził że budzi się zło. Zło które przychodzi pod postacią śmierci, zwiastuna niosącego zamęt i zniszczenie. Champion mrocznych władców budził w sobie nowe moce gotów sprowadzić zemstę na lud kosmicznych wojowników.
- ZAPŁACICIE MI ZA TOOO!!!!
Zapanowała groza gdy wyspą wstrząsnęło od nagłego wybuchu energii, fale wezbrały uderzając o brzegi. Rana na brzuchu była wciąż widoczna ale energia chłopaka powoli zaczęła minimalizować obrażenia. Powoli z tego powodu że wzrost wydzielanych sił był tak ogromny że sam demon nie mógł nad tym panować. To gniew był teraz sprawcą tego wszystkiego a w odpowiedniej chwili jest o oręż gotów pokonać najsilniejszego wroga. Całe ciało białowłosego zaczęło parować a jego skóra błyszczała jakby pokrywała ją oliwa lub tafla wody. Para nie przestawała się unosić a mięśnie mrocznego nabrały na wielkości. Niesamowite zjawisko, do czego może tak naprawdę doprowadzić wściekłość. Nagle czas przestał mieć znaczenie i wszystko przeniosło się do martwej strefy gdzie panowały zupełnie inne zasady. Puste oczy Vana dostrzegały tylko cele nic poza tym, kierował nim instynkt, zabójcze pierwotne odruchy demonów.
" Oderwał się z transu nie wymawiając ani słowa, wyspę okrył tylko krzyk tak intensywny że bębenki uszy zwłaszcza nameków mogły odczuć zgrozę... Oczy wypełniała smuga światła jakby ciało kierowane było zupełnie czymś innym... Lub kimś... Z każdym krokiem pękała pod nim ziemia a ranna na brzuchu zanikała... Szeroki nienaturalny uśmieszek wstąpił na demona jakby bawiła go ta cała sytuacja... Ruszył do ataku... Był teraz o wiele szybszy niż wcześniej, dużo bardziej zwinny... Może nie tak dokładny ale na pewno stał się drapieżną bestią... "
Białowłosy obrał sobie za cel wielkiego goryla którego ruchy były smoliste i dziecinnie proste. Miał zamiar pomścić atak na towarzysza właśnie w ten sposób. Rozpłynął się w czarnej chmurze dymu i nie dając czasu na reakcje wrogowi zmierzał ku walczącym. Dystans nie był aż tak znaczący aby nie móc zaatakować zwłaszcza przy tak obfitych siłach. Natarł na Oozaru również od pleców, wiedział że ten ograniczony umysłowo olbrzym nie będzie stanowił zagrożenia jeśli odpowiednio go potraktuje. Wyskoczył na wysokość paszczy i wbił mu w powieki dłonie ułożone w szpony, nie mając ani grama litości. Chciał pozbawić go wzroku tak aby po powrocie do normalnej formy był już bezużyteczny. Gdy tylko opadł na ziemię a ciało stwora zaczęło wymachiwać kończynami zdecydował że wyniesie ciało towarzysza. Złapał go gwałtownie i przeniósł ich poza zasięg goryla, korzystał z maksymalnej prędkości starając się być coraz to szybszym.
- Teraz Ty... Zapłacisz mi za ten Atak...
Spojrzał na roztrzaskanego ogoniastego który ewidentnie odczuł ostatni atak na swoją głowę. Wyglądało to naprawdę groźnie co dawało tylko nadzieję że to już koniec walki z jego udziałem. Mimo to należało mu się odpłacić więc Van ruszył w jego kierunku unosząc z niemi olbrzymi odłamek skalny cisnął nim we wroga. Zaraz jeszcze jeden i następny nie dając mu szansy na cokolwiek, miał ochotę go zmasakrować.

OCC: Trening Fabularny Start Smile + odpis
Powrót do góry Go down
Online
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1209
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Nie Wrz 20, 2015 11:34 am

Ataki Vana miały w sobie na tyle wściekłości, że wielkie skały bez problemu dobiły saiyana z którym przed momentem walczył Van, a do tego ich przywódca, który walczył z nameczaninem poprzez rzucenie tej kulki rozproszył się i nameczanie zadali mu krytyczne obrażenia. To jednak nie był koniec tego osiłka. W ostatnim tchnieniu skoncentrował bardzo dużą ilość energii i wysadził swoje ciało pochłaniając nameczan w wielkiej kuli ognia. Wielki podmuch odrzucił Vana i przewrócił Oozaru, które wcześniej zostało poważnie zranione przez demona. Miotał się wielki goryl, ponieważ jego wzrok był poważnie osłabiony. Teraz Van mógł dokończyć dzieła zniszczenia, ale saiyanin nagle zaczął się zmniejszać. Kulka, która zmieniła saiyan w oozaru zniknęła przez eksplozję ich szefa, ale ciężko było stwierdzić czy przyczyną był wybuch ki, czy też sama śmierć twórcy.
Po tym jak saiyanin się zmniejszył wyciągnął z kostiumu pilot i nacisnął przyciski. Po chwili znalazła się przed nim kapsuła.
Fridge jeszcze żył, ale był poważnie zraniony.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Van'D

avatar

Liczba postów : 153
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
3375/3375  (3375/3375)
Ki:
525/525  (525/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Wrz 21, 2015 9:27 pm


" Wszystko zmierzało ku końcowi, lider poświęcił się aby zabrać ze sobą obu nameczan choć i to nie zmieniło szali zwycięstwa... Został tylko jeden i duża grupa będzie zniszczona... To już drugi oddział odkąd są na tej planecie ale nie to było problemem... Jeżeli ten tu odleci i złoży raport wszystko przepadnie..."

Van był już wyczerpany, ataki jakie zadał kosztowały go mnóstwo sił a jednak jeden z ogoniasty wciąż chwytał się życia. Małpa wezwała sobie kapsułę aby zbiec z pola walki jak tchórz, był prawdopodobnie ślepy więc nic innego mu nie pomoże. Mroczny chciał go zatrzymać ale wysiłek nie pozwolił mu ruszyć na przeciwnika. Trzeba było działać szybko ale leżący obok nieprzytomny jaszczur nie pomagał.
- Nie dam Ci uciec... Nie ma mowy... Fridge przydasz się nawet nieprzytomny....
Demon wpadł na pierwszy lepszy pomysł który na pewno nie spodobałby się gadowi o ile byłby świadomy. Dłoń białowłosego pokryła się białą aurą, nie miał on już wiele Ki ale tyle na pewno wystarczy aby stworzyć sobie zabójczy grot. Wojownik bez namysłu ułamał jeden z rogów Fridge'a u głowy i ściskając go cisnął w bezbronną małpę. Jeśli się uda zabije go bez utraty sił które przeznaczy na utrzymanie towarzysza przy życiu. Van padł na tyłek i spoglądał w stronę kosmicznego czy czasem jego atak zakończy życie ostatniego z oddziału.
- Zaraz Ci pomogę...
Teraz priorytetem było przekazać zmiennokształtnemu odpowiednia ilość energii życiowej tak aby jego organizm odżył i zaczął sam się regenerować. Skupiając to co jeszcze mu zostało zaczął wysyłać dawkę mocy aby tchnąć trochę życia w gada. Być może zjawią się inni zieloni lub generał lodowych, mógłby być to ktokolwiek byle po ich stronie. Osłabiony całą bitwą demon uderzył plecami o ziemię zostawiając swój ostatni atak losowi. Długo się nie ruszał, nie był pewien ile czasu minęło i kto mógłby być w pobliżu. Chciał tylko odzyskać siły...

OCC: Koniec Treningu + Odpis w Fabule.
Powrót do góry Go down
Online
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1209
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Wrz 21, 2015 9:47 pm

Walka praktycznie dobiegła końca, a ostatni z saiyan został ugodzony rogiem Fridga rzuconym przez Vana. Saiyanin jednak się trzymał na nogach. Dostał w bark, ale wyrwał "broń" i rzucił ją na bok.
- Marna próba. Gdybym chciał to bym was załatwił. Ukrywałem swoją moc, bo liczyłem na taki rozwój wydarzeń. Jeżeli spotkaliście Narę i żyjecie to znaczy, że ona też ma w dupie króla. Nowa piątka jeszcze namiesza.
To, że róg wbił się w ciało saiyanina wskazywało, że nie był aż tak mocny jak Nara, ale swoje zamiary zdradził. Nie wiadomo w jakim celu, ale wszedł do kapsuły, machnął Vanowi ręką i odleciał w przestrzeń kosmiczną.
Pozostali teraz na placu boju sami. Tuż obok Vana znajdował się scouter. Nawet nie zauważył kiedy, ale bez wątpienia taki niespodziewany podarek się przyda.

OoC:
Droga wolna, możecie polatać po lokalizacjach albo może ktoś wam popisze teraz przez tydzień z innych MG/adminów. Mnie do niedzieli nie ma.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Archipelag   

Powrót do góry Go down
 
Archipelag
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Archipelag

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: