Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Archipelag

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1891
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Archipelag   Pon Gru 03, 2012 11:05 pm

First topic message reminder :

Trzy duże wyspy otoczone przez kilka mniejszych. W promieniu kilkudziesięciu kilometrów nie znajduje się żadna Nameczańska wioska, toteż rzadko ktoś tędy przelatuje. Idealne miejsce na odizolowanie się i samotny trening, lub uknucie jakiegoś spisku....

Wygląd:
 


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Pon Lut 25, 2013 11:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Archipelag   Pią Cze 21, 2013 11:10 pm

Toin stanął w miejscu, lekko nachylił się do przodu i złapał się za uda, by odsapnąć. Ani razu nie spuścił wzroku z Rekinka, bo ten tylko czychał na okazję, by zajść go od tyłu i coś krzyknąć. Przynajmniej tak zdawało się changelingowi. Zobaczył, że przeciwnik oddycha dużo ciężej niż on. To pewnie było spowodowane mniejszymi płucami zwierzaka, możliwe też, że większość czasu spędza w wodzie i jego organizm jest bardziej przystosowany do życia w środowisku wodnym, takie jak to morze, jezioro, czy coś w ten deseń. Toin dostrzegł też, że jest coraz bliżej złapania go, zawsze Rekinek minimalnie mu ucieka, praktycznie spod samych rąk, nieraz też lekko musnął go palcami (co najczęściej kończyło się uderzeniem głową o ziemię). Ten zmiennokształtny był typem wojownika, który walczy dotąd, aż wygra, albo umrze. Tak przynajmniej sobie wmawiał, bo nigdy nie był bliski śmierci. Tak czy inaczej, zabawa toczyła się dalej. Toin wciąż uganiał się za sapiącym już lekko stworkiem. Co chwila próbował do niego doskoczyć, podstawić mu nogę, sypnąć piachem w oczy - to wszystko kończyło się klęską. Oczywiście, czasami był bliski złapania Rekina, coraz bliżej.

Toin obmyślił plan. Postanowił biegać za rekinem jeszcze kilka chwil - na wyczucie, jakieś dziesięć minut, by stworek zmęczył się dosyć mocno. Przez te minuty changeling postanowił się oszczędzać i tylko biegać krok za krokiem za przeciwnikiem, jednocześnie co chwile udając, że chce go złapać, żeby ten nie dostrzegł tego, że to może być mały podstęp. W końcu changeling widział i słyszał mocniejsze zmęczenie przeciwnika i zaczął uganiać się za nim już na poważnie. W pewnym momencie udał, że chce go złapać i przewrócił się. Tak na prawdę prawą stopą zrobił niewielką górkę, idealną, żeby stopa Rekina mogła o nią uderzyć, a ten przewróciłby się. Żeby tak się stało, przeciwnik nie mógł jej zobaczyć, to skutkowałoby przeskoczeniem lub ominięciem przeszkody, a tak, pewnie biegł już na pamięć. Zrobił tak - zatrzymał się i powolnymi krokami zbliżał się do Rekina, ten powoli się cofał, w końcu rzucił się na niego wybijając z prawej nogi, Stworek odwrócił się i próbując postawić krok - pocałował zieloną trawę - w tym samym momencie Changeling wybił się w locie z drugiej nogi i doskoczył do szybkonogiego wodnego agresora.

- Mam Cię! Haha, POWOLNIAK!

Zadowolenie Toina było widoczne na pierwszy rzut oka. Miał on lekko przymknięte oczyska i szeroko otwarte usta co chwilę się podśmiechując. Rekina oczywiście trzymał bardzo mocno, nie dając mu żadnej szansy na ucieczkę. Całe szczęście, że nie był przed chwilą w wodzie, bo byłby bardzo śliski i na nic spryt changelinga. 
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1891
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Wto Cze 25, 2013 11:03 pm

Rekinek zamknął oczy i zwiesił głowę. Przegrał wygrany pojedynek, było mu wstyd. Zmrużył oczy, spojrzał na Toin'a i rzekł:

 - Powolniak? Taki z Ciebie cwaniak, bo udało Ci się mnie złapać? Miałeś szczęście, to wszystko. 

Wyszarpnął się z uścisku i odmaszerował parę metrów dalej. Stał odwrócony plecami do Jaszczura, najwyraźniej przeżywając porażkę. Gdy już doszedł do siebie, zwrócił się z powrotem w jego stronę i rzekł:

 - Więc co teraz? Jesteś gotowy by dołączyć do swoich?

Niezmiernie ciekawiło go co teraz zrobi ogoniasty. A może po prostu nie chciał by ten odchodził, ponownie zostałby sam? Któż wie co siedzi w głowie tego dziwnego stworka.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Wto Cze 25, 2013 11:19 pm

Mimo tego, że Rekinek mógł mieć rację, dlatego, że Toin nie osiągnął wielkich rzeczy podczas jednego treningu, to nadrobił to swoim sprytem i dzięki temu złapał przeciwnika. Pewnie szczęście miało tu swój procent, i to zapewne nie taki mały. Ciekawym zjawiskiem było to, że Rekinek wyszarpnął się jakby złapał dużego focha i odszedł, jakby obrażony, niedaleko. W tym samym czasie changeling postanowił nie przejmować się Roślinożernym, więc wstał podpierając się ręką o kolano i zaczął otrzepywać się z trawy i piachu, którego miał na sobie pełno. Minęła chwila, a Zwierzak odwrócił się, gdy Toin jeszcze robił porządki ze swoim ciałem. Dziwnie zabrzmiało jego pytanie. Na tyle dziwnie, że Ogoniasty zaczął się porządnie zastanawiać nad swoją odpowiedzią. W jego mniemaniu to wyglądało tak, że Niebieski nie chciał, by Toin go już opuszczał. To tłumaczyłoby jego zachowanie i ten ton w jego głosie podczas pytania.

- Myślę, że zanim dołączę do reszty powinienem jeszcze potrenować. To dobrze mi zrobi, zapewni lepszy start u innych z mojej rasy. Więc... możesz potrenować ze mną, a później zaprowadzić mnie gdzieś tam daleko. Ha! Może pozwolą Ci zostać ze mną, miałbym z kim się drażnić.

Changeling powiedział ostatnie zdanie strasznie przyjaźnie, z uśmiechem na ustach łapiąc się prawą ręką za tył głowy, jakby był również lekko zakłopotany. Bo kto by się spodziewał, jak zareaguje Stworek?
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1891
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Sro Cze 26, 2013 2:35 pm

Odpowiedź Toin'a niezmiernie ucieszyła rekinka, chociaż nie dał po sobie tego poznać.

- Więc nadal będę musiał znosić Twoje towarzystwo? Ja to mam pecha.

Pokręcił z dezaprobatą głową, jednak gdy tylko się odwrócił ja jego twarzy zagościł szeroki uśmiech. W tym momencie rozległ się huk, a zaraz potem pisk. Odgłosy te dochodziły z wysepki znajdującej się kilkadziesiąt metrów dalej. Rekinek spojrzał w tamtą stronę. Rozległ się kolejny pisk, tym razem głośniejszy. Stworek otworzył szeroko oczy.

- O nie, o nie, o nie....

Sekundę potem już go nie było. Popisując się swoją niezwykłą szybkością wskoczył do wody i popłynął w tamtym kierunku.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Sro Cze 26, 2013 5:05 pm

Changeling doskonale wiedział, że Rekinek chciał z nim zostać. Inaczej by zareagował, gdyby było inaczej. Na przykład stwierdziłby, że Toina pogrzało i z ironicznym śmiechem wskoczył by do wody i uciekł, zanim do Ogoniastego dotarłoby co się stało, a kilka kropel wody, które pojawiłyby się na jego twarzy po wskoczeniu do wody, świetnie dałyby do zrozumienia, że nie jest mile widziany w otoczeniu Stworka. Jednakże było inaczej, Toin już podchodził do Niebieskiego, by zapytać się co dalej, gdy nagle usłyszał głośny huk. W otoczeniu cały czas było spokojnie, więc Changeling podskoczył do góry ze strachu. Nie zdążył nawet się odwrócić w stronę słyszanego huku, gdy rozległ się pisk. Rekinek spojrzał w tamtym kierunku, zaraz po nim Toin. Znowu pisk! Changeling był już wystraszony, tym bardziej, że nowy towarzysz również na takiego wyglądał. W głowie Jaszczura cały czas pogłębiane było echo słów "O nie, o nie, o nie..." z każdym coraz głośniej.


- Co się... CZEKAJ!


Nie zdążył nawet dostrzec kiedy zwinny towarzysz wskoczył do wody, zobaczył wokół fale i kilka bombelków z powietrzem, które unosiły się przez krótką drogę. Dzięki temu Toin wiedział, w którym kierunku płynie Rekinek. Nie zastanawiał się długo, wskoczył na główkę do wody i szybko wypatrzył mknącego przed siebie Stworka, więc spiął wszystkie mięśnie i płynął za nim nie dając mu uciec zbyt daleko.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1891
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Czw Cze 27, 2013 6:18 pm

Rekinek był na miejscu szybciej. Gdy Toin wyskoczył z wody spostrzegł, iż jego nowy towarzysz gna ile sił  w stronę olbrzymiej skały. Pod wielkim kamlotem znajdowało się coś jasno niebieskiego. Okazało się że to... inny rekinek. Ten był nieco mniejszy i miał jaśniejszy odcień skóry.

- Siostrzyczko! Siostrzyczko! - wołał - Siostrzyczko! Co się stało!?

- Szukałam jedzenia o tam - wskazała bardzo wąskie wejście do jaskini - ale przy wyjściu zaklinowała mi się noga. Gdy chciałam ją wyciągnąć ten wielki kamlot zaczął spadać ze szczytu! Zatrzymał się, ale lada moment stoczy się na ziemię i mnie przygniecie! Braciszku pomóż mi!

Kamlot znajdował się niecały metr na ziemią. Stworek próbował z całych sił podnieść go i prawdopodobnie rzucić gdzieś obok, lecz nie dawał rady. To zadanie dla kogoś, kto posiada dużo większe muskuły. Ciekawe czy w pobliżu znajduje się ktoś taki....

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Pią Cze 28, 2013 1:13 am

Changeling obserwował zmagania dużego Rekinka z wielkim kamieniem przy szczycie góry, nie miał siły choćby go drgnąć, a gdyby został tam dłużej, kamień mógłby się zsunąć i po drodze przygnieść go i jego siostrę na raz. Toin nie zastanawiał się ani chwili po usłyszeniu kwestii młodszej siostry jego nowego towarzysza. Natychmiast ostrożnie wskoczył pod kamień, zepchnął lekko siłującego się z nim dotychczas wodnego Stworka dając mu jasno do zrozumienia, żeby pomógł siostrze wyciągnąć zaklinowaną nogę ze szczeliny. Ogoniasty chwycił wielkiego kamlota jakby chciał go objąć, spiął wszystkie mięśnie i próbował go podnieść do góry. Tak, myślał, że jest to prosta sprawa - bo co to dla kogoś takiego jak on! Jednak się mylił, musiał użyć całą swoją siłę, by kamień w ogóle uniósł się na kilka centymetrów. Słychać było ciche jęki Ogoniastego, jego twarz zrobiła się niemalże czerwona jak cegła, a na ramionach powychodziły żyły, przez które płynęła teraz dużo większa ilość krwi zmieszana z adrenaliną. Dzięki temu i jego wysiłkowi udało mu się przenieść głaz o kilka metrów dalej, by stoczył się zupełnie z innej strony w bezpieczne miejsce. Changeling odprowadził skałę wzorkiem na sam dół i natychmiast podbiegł truchtem w stronę dwójki niebieskich Roślinożerców.


- Wszystko w porządku? - zapytał się lekko dysząc - Mała, nic Ci nie jest? Z nogą wszystko w porządku? Masz szczęście, że masz takiego brata.


Uśmiechnął się szeroko przymykając delikatnie oczy. Ruszał ogonem w lewo i w prawo tak szybko, że zamiatał powiewami wiatru piach osadzony w trawie znajdujący się tuż za nim. Widać było na pierwszy rzut oka dumę niemal wylewającą się z Toina z powodu pomocy Rekinkom.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1891
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Lip 01, 2013 7:47 pm

Podczas gdy Toin przenosił ogromny głaz, rekinek pomógł swojej siostrze wyciągnąć nogę z pułapki. Nie było chyba tak źle, lekkie obtarcia, ale w gruncie rzeczy nic poważnego. Po wszystkim, siostrzyczka uśmiechnęła się do Jaszczura i rzekła:

- Nic mi nie jest. Dziękuję za pomoc.

- Na pewno? - spytaj troskliwy brat - możesz chodzić? Może zanieść Cię do domu? - przeniósł wzrok na Toin'a - powolniak z Ciebie, ale siły Ci nie brakuje. To oczywiście rezultaty treningu który Ci pokazałem. Tak czy siak dzięki za uratowanie mojej siostry.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Wto Lip 02, 2013 3:36 pm

Skoro dwa Rekinki teraz będą zajmować się sobą, to może by tak mały trening? Troskliwy braciszek miałzamiar zanieść ranną siostrę do domu, warunki klimatyczne odpowiadały Toinowi, nie czuł się zmęczony więc nie zastanawiając się ani chwili dłużej postanowił sobie, że wykona teraz trening. Prawdopodobnie będzie miał sporo czasu, bo dwa małe skrzatki będą poruszać się dosyć mozolnie, a domu pewnie też nie mają kilka metrów stąd.


- Hej! Skrzacie, teraz sobie chwilę popływam, zanieś siostrę, a później pewnie mnie jakoś znajdziesz... jak będziesz miał taką ochotę. Do następnego!


Pożegnał się w locie skacząc na główkę do wody. Tym razem czuł się dużo bezpieczniej poruszając się w tych warunkach. Poznał już jak jego ciało zachowuje się znajdując się w takim oporze, a to będzie skutkowało rewelacyjnym treningiem. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie ta świadomość, że znajduje się tak daleko od domu... Jego myśli były zajęte, a on sam płynął coraz głębiej i coraz szybciej w dół. Po chwili męczącego nurkowania dotknął rękami piachu na dnie, wywinął koziołka i stanął na nogi. Może powinien zacząć od rozgrzewki? Na co to komu, kiedy już jest na samym dnie! Do rozgrzewki można zaliczyć to żmudne nurkowanie. Changeling jako pierwsze ćwiczenie przyjął sobie wykonywanie uderzeń pięściami. Na początek zwykłe proste, później przeplatał je sierpowymi, a na koniec uczył się przeróżnych kombinacji uderzeń jakie można zadać samymi rękoma. Następnie pomyślał sobie, że da wysiłek swoim nogom. Wykonywał przysiad, a później za całej siły wybijał się no góry - oczywiście nie pomagając sobie rękoma płynąc w górę. Ogoniasty wykonał chyba kilkaset takich powtórzeń, jakby znajdował się na powierzchni pot spływałby z jego głowy hektolitrami. W walce przydają się również nogi. Toin robił to samo co z rękami - wykonywał różne serie uderzeń nogami. Wysokie kopnięcia, średnie, niskie, uderzenia kolanami - plątał to tak samo w kombinacje.


OOC:
Rozpoczęcie treningu
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Sob Lip 06, 2013 2:59 pm

Toin spędził pod wodą kilkadziesiąt godzin, powtarzając cały czas ten sam cykl treningowy. Doskonalenie własnego ciała było wspaniałym uczuciem, czuł ten ból mięśni, czuł wysiłek i trudność złapania oddechu. Chcąc, nie chcąc - tyle czasu spędzonego bez chociażby jednego promyka światła spowodował u changelinga ból głowy. Odbił się więc z całej siły od podłoża i płynął pionowo ku górze. Z każdym metrem robiło się jaśniej, a flora i fauna różnorodnie się zmieniała. Minęło kilka chwil zanim znowu mógł zaczerpnąć świeżego powietrza, a gdy się to w końcu stało wyskoczył na jedną z większych wysepek i postanowił kontynuować trening na słońcu. Było dosyć ciepło, więc warunki sprzyjały wyschnięciu z ostatnich kropel wody na ciele ogoniastego. Tutaj mógł wykonać pompki, przysiady i inne proste ćwiczenia. Jak myślał tak robił. Zaczął od przebiegnięcia dwudziestu okrążeń wokół wysepki. Przez ten czas nie miał na sobie ani jednej oznaki bycia kilkunastu godzin w wodzie. Następnie robił pompki - miał zamiar zrobić około stu, jednak ten trening był tak ciężki, że zrobił niecałe pięćdziesiąt. Przysiady analogicznie jak pompki. Changeling czuł okropny ból mięśni, postanowił, że nie wykona ani jednego ćwiczenia więcej, położył się na plecach i odpoczywał.

OOC:
Zakończenie treningu
Powrót do góry Go down
Vitolo

avatar

Liczba postów : 95
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
525/1290  (525/1290)
Ki:
1078/1140  (1078/1140)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Archipelag   Czw Lip 11, 2013 10:04 pm

Vit mógł się spodziewać, że przeciwnicy nie zrezygnują z próby pochwycenia go i zaraz po odpowiedzi spróbują to zrobić. Młody nameczanin dzięki zadanemu pytaniu, miał przynajmniej chwilę czasu na rozejrzenie się gdzie może uciec. Nie było zbyt wielu opcji a nawet jeśli jakaś się pojawiła to nie gwarantowała ona ucieczki, a jedynie chwilowe odroczenie wyroku. W każdym razie było to lepsze rozwiązanie niż starcie z kilkoma wojownikami. Co gorsze Vitolo nie mógł stwierdzić czy są oni od niego silniejsi czy słabsi. Wyglądali na bardzo silnych, a gdyby nawet byli słabi przewaga liczebna dawała im duże szanse na pokonanie Vita.

Tak czy siak młody wojownik musiał poważnie zastanowić się co ma zrobić, mógł albo zostać i walczyć co było by zgodne z jego zasadami, ale znacznie skróciło by jego żywot. Dwie inne opcje zakładały ucieczkę, jednak nie wiadomo było który sposób jest bardziej prawdopodobny oraz czy w ogóle uda mu się dostatecznie szybko oddalić się od przeciwników. W każdym razie mógł on albo wskoczyć do wody i schować się gdzieś w jej głębinach licząc że rywale nie podejmą pościgu albo nawet jeśli wskoczą to odpuszczą sobie zanim jemu zabraknie powietrza w płucach. Drugim sposobem był po prostu powrót drogą, którą tu wrócił wymagało to, jednak ominięcia oponentów i dość szybkiego biegu w kierunku z którego przybył. Strażnicy nie wyglądali na dość szybkich, większym problemem było ominięcie ich i ucieczka zanim zdążą zareagować. Tak czy siak ten pomysł wydał się nameczaninowi najbardziej prawdopodobny dlatego też poczekał chwilę aż dwaj strażnicy podejdą do niego i gdy znaleźli się około dwa metry przed nim Vit zrobił krok do przodu i wyskoczył kopiąc ich obu w twarz, następnie wykorzystał okazję, że utworzyła się przed nim prosta droga i przebiegając po prostu pomiędzy nimi dwoma ruszył szybkim biegiem w kierunku rajskiego lasu.

Młody namek, biegł przez długi czas, słyszał za sobą głosy tych strażników, jednak po pewnym czasie one ucichły Vitolo nie przestał jednak biec. Vit wiedział, że uciekając złamał swoje zasady, teraz nie miał już nic. Ani domu, ani znajomych ani honoru dlatego też postanowił jak najszybciej zaszyć się w lesie i zająć swoje myśli treningiem lub obmyślaniem planu jak odzyskać wszystko co stracił.

z/t - Rajski Las
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1891
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Lip 15, 2013 1:29 pm

Podczas gdy Toin odpoczywał po treningu, z wody na ląd wyłaziła właśnie okropna, oślizgła bestia. Wyglądem przypominała nieco zwykłą rybę, jednak posiadała 4 odnóża, a także 2 rzędy dużych, ostrych zębów. Stwór rozejrzał się po okolicy w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Jego wzrok padł na Jaszczurze. Zaryczał z uciechy i oblizując się fioletowym jęzorem ruszył w jego kierunku.

OCC:
Statystyk nie daję, przynajmniej na razie. Póki co czysto fabularnie, opisujesz próbę ucieczki, czy ataku, jak wolisz.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Lip 29, 2013 5:27 pm

Odpoczynek Toinowi przerwał zadziwiający szum wody, jakby ktoś, lub coś poruszało się z ogromną prędkością w wodzie. Nagle z wody na ląd wypełzała brzydka jak murzyni bestia. Na twarzy Changelinga pojawiło się niesamowite skrzywienie z odrazy spotkanego brzydala. Nie było czasu przyjrzeć mu się bliżej, Ryba od razu otworzyła gębę z chęcią uzyskania posiłku kosztem małego Toina. Trzeba było działać.

Przybrał pozycję bojową niemal od razu. Zacisnął mocno pięści i ruszył do ataku. Wybił się z obu nóg, od razu robiąc ogromny zamach z biodra lewą pięścią wycelowując w pierwsze lepsze wystające, ostre kły potwora. Uderzył go z ogromną siłą.

OOC:
Czysto fabularnie. Przepraszam za marny post.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1891
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Czw Sie 01, 2013 12:36 pm

Celowanie w paszczę potwora było chyba najgorszą rzeczą jaką Toin mógł zrobić. Bestia kłapnęła pyskiem i zahaczyła zębiskami o rękę Jaszczura. Trysnęła krew. Lewa górna kończyna wojownika była niezdolna do walki. A stwór już sposobił się do kolejnego ataku....

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Pon Lis 04, 2013 10:45 pm

Dziewczyna po paru godzinnym chodzeniu doszła na archipelag, nie widziała stąd za dużo, jednak to miejsce było na tyle puste i przestrzenne, że wyglądało wręcz idealnie na samotne treningi. Haruka teraz jedynie musi wydobrzeć na tyle by zacząć trening jednak sama nie miała pojęcia ile to może potrwać, parę godzin, czy może dni ? To czekanie zawsze jest frustrujące i nie wiadomo ile trzeba czekać.

Dziewczyna usiadła na jednym z przydrożnych kamieni i dotknęła swojej rany zagoiła się i już wcale nic jej nie piekło , więc mogła sądzić, że wszystko poszło gładko dzięki tamtemu namecznaninowi jego ziółek, które zdziałały cuda. Teraz czułą się o niebo lepiej mogła chodzić i latać, mimo ,że chód nawet po dłuższym czasie robił się męczący, teraz kiedy siedziała na kamieniu jej oddech był przyspieszony, minęła może minuta albo dwie, a jej oddech się unormował. Kiedy była już uspokojona głową zaczęła rozglądać się na boki, dostrzegła dużo drzew i zieleni, ale żadnych domków mieszkalnych, dla Haruki był to wielki plus, bo wiedziała ,że będąc całkowicie zdrowa nie będzie musiała się ograniczać ani hamować w jakiś technikach albo zwykłych ciosach.

Zastanawiała się czy mieszkanie w takim miejscu było by możliwe,odpowiedź pewnie była by "tak" jednak wtedy archipelag nie miał by tego klimatu, takiego tajemniczego. Siedząc na tym głazie zastanawiała się od czego mogła by zacząć swój trening nie miała nawet pomysłu od czego mogła by zacząć chociaż zrobiła by pewnie tak jak zawsze od rozgrzewki całego ciała pompki, kilka kółek wokół wyspy, a na końcu powinna nauczyć się jakiejś techniki , jednak jest ich tak wiele ,że Haruka nie wiedziała by od czego w ogóle miała by zacząć. Jednak ,kiedy wszystko by przemyślała na spokojnie to zdecydowała się na coś, o ile by ta chwila kiedyś nastąpiła.

+5% hp
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1891
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Sob Lis 16, 2013 2:52 pm

Changalingowie znali położenie niektórych wiosek. Otwarty atak byłby złym pomysłem. Szpiegowanie także, gdyż słuch i wzrok nameczan, wzmocniony techniką wyczuwania Ki, bardzo ułatwia im obronę wioski. Jaszczurki dostali informacje o tym, że jedna z nich została dzieckiem na posyłki i skacze między wioskami. W końcu ją znaleźli...

Wyższa od Haruki postać pojawiła się za nią. Chwyciła ją od tyłu dłonią za szyję. Zbliżyła swoje usta do jej uszu i powiedziała po cichu.
 
-Albo będziesz współpracować albo zginiesz. -Powiedziała postać. Jej głos był niski i chłodny. W połączeniu z cichą intonacją brzmiał bardzo przerażająco.
 
-Co za informacje przerzucałaś między wioskami? -Dodał po chwili.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Wto Lis 19, 2013 10:03 pm

Siedziała zamyślona na jakimś kamieniu aż tu nagle ktoś ją chwycił za gardło i podniósł do góry zaskoczona krzyknęła i złapała obiema rękami dłoń dziwnego osobnika. kurde nawet dobrze nie wyzdrowiałam pomyślała z lekka przestraszona zaczęła wierzgać i próbując uwolnić się,  ale jej próby nic nie dały, jedynie zużyła więcej siły niż powinna.-Czego chcesz ? Nie wiem o co ci chodzi Powiedziała spokojnym głosem co było zaskakujące w takiej sytuacji w jakiej się znalazła. Nie wiedziała o jakie informacje mu chodzi przecież nie przekazywała żadnych, no chyba ,że chodzi mu o wodza nameczan to inna sprawa..

+5%hp
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1891
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Czw Lis 21, 2013 12:36 pm

Odpowiedź Haruki jeszcze bardziej zdenerwowała Changelinga. Cofnął wolną rękę i stworzył w niej Ki-sworda. Jego kolor był niemalże przezroczysty, zamarznięta woda. Przyłożył jego czubek do ramienia Haruki. Momentalnie powstała niewielka kropka z której powoli wylatywała krew.

-Wiemy, że latałaś między nameczańskimi wioskami i przekazywałaś jakieś informacje.-powiedział swoim głosem. -Raz prawie zginęłaś. Wiem więcej niż Ci się wydaje. -dodał po chwili. Ki-swordem pomachał jej przed oczyma. -Powiedz co to były za informacje, albo odetnę Ci głowę !!-krzyknął Changeling.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Czw Lis 21, 2013 8:44 pm

Powoli od tego uścisku zaczęła się dusić i brakowało jej tlenu w płucach, a w dodatku jeszcze nie wyzdrowiała porządnie, otworzyła oczy szerzej widząc miecz stworzony z Ki kurde on ie żartuje pomyślała powoli zaczęła panikować. Otworzyła oczy szeroko przestraszona słysząc jego słowa CO ?! To są żarty.., jej myśli przebiegały błyskawicznie przez głowę i nie mogła się skupić na żadnej na tyle długo by się skoncentrować.-Jeden z namaczan zginął musiałam o tym poinformować wodza nameczan, tylko to robiłam! Powiedziała głośno już spanikowanym głosem nie marzyło się jej już umierać. A w dodatku nie miała pojęcia skąd ten changeling wiedział to wszystko.

+5%hp
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1891
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Pią Lis 29, 2013 5:54 pm

Jaszczur zagwizdał z wrażenia. Najwyraźniej nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Opuścił dłoń z wytworzonym Ki Swordem, lecz nie opuścił Haruki.

- Wódź Nameczan? Masz na myśli najwyższego Wodza? - ścisnął jej szyję nieco mocniej - i kim był ten który zginął? Posłaniec? Informator? Gadaj do cholery!

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Sob Gru 28, 2013 7:06 pm

To co powiedziała najwidoczniej zbiło z tropu tego gościa jednak ten nie dawał jej za wygraną ,kiedy ten zaczął mocniej ściskać jej gardło powoli zaczęło brakować jej powietrza w płucach.-Tak najwyższy wódz i nie wiem kim był ten nameczanin Odpowiedziała trochę spanikowana tym co się dzieje , w w dodatku nie może normalnie złapać powietrza w płucach gdyby tylko mogła użyć jakiejś dobrej techniki na nim to od razu by leżał, niestety dziewczyna znała mało technik, a teraz kiedy są one jej tak bardzo potrzebne to ich nie zna.

+5%hp
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Czw Lut 13, 2014 4:02 pm

Time Skip post


Walka z nieznanym jej nameczaninem dobiegła końca. Wreście mogła oddychać normalnie, zakaszlała kilka razy uspokajając sięi jednocześnie wyrównując swój oddech. Była zdziwiona, że ten odpuścił tak szybko, ale przynajmniej ta wygrana była jej z czego ni e była zadowolona. Walka sama w sobie nie dawała jej radości, a raczej była smutna ponieważ odbierała komuś życie. Walka była dla niej czymś ostatecznym, a nie coś co można robić codziennie, a w dodatku czerpać z tego radość. Wiedziała , że powinna słuchać się swoich dowódców i spełniać ich zadania. Zabijała to co miała zabić z obojętnością na twarzy, a brwi marszczyła jakby do modlitwy by ta walka skończyła się jak najszybciej i bezboleśnie.
Robiła to co miała i słuchała się tych, których powinna. Była posłuszna jak pies, bo tak powinna robić jako żołnierz. Z wieloma rzeczami się nie zgadzała jednak wiedziała, że jej zdanie jest nic nie warte dlatego trzymała język za zębami. Była teraz słaba , wiedziała o tym bardzo dobrze, dlatego kiedy tylko mogła trenowała swoje ciało umysł i duszę, jednak po jakimś czasie takiego trenowania nie widziała żadnych efektów swoich działań co ją w jakiś sposób denerwowało i chciała zrezygnować z treningów, ale nie mogła. Kiedy będzie miała więcej siły i mocy wtedy może uda się jej przenieść w inne miejsce, jakieś lepsze niż Namek, ale teraz nie zostało jej nic innego jak trenować, trenować i jeszcze raz trenować by stać się silniejszą. W czasie swoich wędrówek po planecie Namek spotkała chang Foku, była zaskoczona ,że spotkała kogokolwiek . Nawiązała z nim rozmowę jednak trwała ona krótko, ale teraz kiedy wiedziała ,że jakaś cząstka jej rasy przetrawiała cieszyła się. Wiedziała, że powinna stać się silniejsza by bronić osoby słabsze od niej. Na razie jedynym priorytetem yo był fakt, że ma się stać silniejsza nie ważne za jaką cenę. Wiedziała ,że ta ścieżka nie będzie ani łatwa ani przyjemna, ale jeżeli przez nią przejść.
Przez te dwa lata robiła to co do niej należało, jednak wiedziała ,że jeżeli będzie robić jak się należy dostanie pochwalona, a może nawet dostanie jakiś awans, który był mało prawdopodobny, ale mimo wszystko szansa na to była. Latała tu i tam w milczeniu przyglądając się zwłokom, które leżały na ziemi coś powinno się z nimi zrobić , spalić, albo jakąś inna rzeczy, by tak nie leżały i gniły. Wiadomo, że wtedy smród w takich okolicznościach jest niesamowity. Przynajmniej cieszyła się ,że jej nie kazano robić takie rzeczy jak zakopanie czy spalenie zwłok. Czując sam zapach zwłok puściła by pawia a nie mówiąc tutaj jeszcze dodatkowo o paleniu czy zakopaniu zwłok.
W tym czasie, kiedy robiła swoje misje zdążyła całkowicie wyzdrowieć i wrócić do stanu pierwotnego, dopiero wtedy poczuła się sobą i to wtedy wiedziała ,że powinna zaczać, robić jakiś porządny trening by wylać z siebie siódme poty. Jednak miała taką pustkę w głowie, że nie wiedziała od czego nawet powinna zacząć, tak naprawdę od długiego czasu, nawet rozgrzewki nie robiła,a co tutaj dopiero mówić o jakimkolwiek treningu. Zrezygnowana podrapała się po głowie i usiadła na jednym z kamieniu na archipelagu. Po długim siedzeniu dopiero teraz zauważyła, że tutaj dwa lata temu zaatakował ją Nameczanie chcąc od niej wycisnąć jakieś informacje, jednak nie dała się i uszła z życiem. Rozejrzała się po okolicy, a mimowolnie na jej ustach zawitał uśmiech lubiła to miejsce, zwłaszcza, że było opuszczone i mogła zostać sama ze swoimi myślami i przemyśleniami. To było chyba jedne z niewielu miejsc, do których dość często wracała by się uspokoić czy odstresować się niszcząc jakiś głaz po drodze. Po swoich zamyśleniach stwierdziła, że może skieruje się do Sali Treningowej i może uda się jej spotkać jakiegoś kapitana ,a przy okazji dostanie jakieś nową misje dla niej. Albo przynajmniej zobaczy jakieś nowe twarze przez ten czas. Sporo się zmieniło i bałagan zrobił się niezwykły . A ktoś w końcu to wszystko musi posprzątać.

z.t => Sala treningowa
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Wto Kwi 07, 2015 9:59 pm

Kaiios miał w zwyczaju odbywać długie spacery po swojej planecie, Namek. Nogi nameka, przywiodły go właśnie w to miejsce. Dawno tu nie byłem. Pomyślał, a następnie z rękoma założonymi do tyłu, zaczął kierować się w stronę brzegu. Po chwili zatrzymał się przy nim i dosłownie przez dwie sekundy wpatrywał się w wodę, w pozycji stojącej. Rozejrzał się na boki, a następnie nie zmieniając miejsca przysiadł na trawie, krzyżując nogi, a ręce opierając na kolanach. Spokojnie tutaj. Pomyślał i ucieszył się, w głębi swej duszy. Patrzył cały czas przed siebie, jedynie mrugając od czasu do czasu.
W pewnej chwili zamknął oczy i zaczął się zastanawiać. Czy gdyby on żył...siedziałby teraz niedaleko mnie? Zamknął oczy i pogrążył się we śnie, który nie trwał długo. Dosięgło go znane mu uczucie, spragnienia. Wyciągnął mały bukłak, w którym zawsze przechowuje swój napój, wyciągnął korek i chcąc się napić, przybliżył go do ust, po czym przechylił. Niestety, nie poczuł ani kropelki. Bukłak okazał się pusty. Przecież muszę się napić. Nie zastanawiał się długo i cały czas trzymając naczynie w reku, wstał. Wstał by po chwili przykucnąć na jednym kolanie przy krawędzi brzegu, w celu uzupełnienia zapasów. Tak też postąpił i po chwili jego bukłak został napełniony wodą. Kaiios nie tracił czasu, od razu skosztował wody z jeziora wypijając większość zawartości w naczyniu. Nie pozostało mu nic innego, jak ponownie napełnić go je wodą. Tak też zrobił, a bukłak schował za pas.
Po pozytywnie zakończonym działu, jakim było zaspokojenie pragnienia, wrócił do swojej poprzedniej pozycji i ponownie pogrążył się w przemyśleniach. Jak stać się lepszym?
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1891
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Czw Kwi 09, 2015 6:24 pm

Nagle nameczanin mógł wyczuć coś nietypowego. W jego głowie pojawił się dziwny, nieprzyjemny błysk, a potem przytłaczająca moc. Bez wątpienia miał zadatki na wojownika i tak też uznał jeden z nameczan z wioski, który podążył za Kaiiosem. Oczywiście ta nieprzyjemna siła nie należała do Ghoula, ale do całkiem sporej ilości saiyan pod wpływem pewnego specyfiku, którzy za głosem króla zmierzali ku Namek. Ghoul wyczuwał, że właśnie tu wyląduje część kapsuł. Nie mógł pozostawić młodego pobratymca samego toteż pojawił się, aby mu towarzyszyć.
- Kaiiosie. - Odezwał się Ghoul z którym nameczanin miał styczność kiedyś w jednej z wiosek, więc mógł pamiętać go. - Wyczułeś zagrożenie? Nie rozsądne z Twojej strony było samemu tu się pojawić. Sam ich nie pokonasz. Pomogę Ci w walce, ale musisz się teraz dobrze skoncentrować. Musisz się wzmocnić, a pomogę Ci w nietypowy sposób.
Kaiios nie mógł być pewien o czym do końca mówił Ghoul, ale brzmiało poważnie. Wyglądało na to, że ktoś miał się tu pojawić, kto stwarza zagrożenie. Nagle wokół nameczanina z wioski pojawiła się aura, a potem jakby się rozdzieliła. Po paru sekundach z jednego ghoula zrobiło się czterech.
- Z obecną mocą być przeszkadzał, ale podaruję Ci część swojej! Pokażę Ci tajniki nameczańskiej fuzji. Przyłóż rękę na jednej z kopii.

OoC:
Teraz masz czas na zrobienie treningu. Czego oczekuje? Zaczynasz trening, jeżeli czytałeś regulamin to wiesz, że np. piszesz posta START, potem w dziale treningi wpisujesz date i godzinę rozpoczęcia. W czasie treningu możesz pisać posty treningowe, walczyć (bo to też forma treningu, ewentualnie alternatywnie według zaleceń NPC, czyli zrobimy nietypowy przyspieszony trening Smile
1. Zaczynasz trening i w poście: Opisz jak przykładasz rękę, jak przebiega fuzja z jego klonem, co czujesz, jak rośnie Ci moc (bez konkretnych wartości, po prostu to czujesz)
2. Drugi post treningowy: Opisz jak przyzwyczajasz się do nowej siły, czyli jakieś pompki, bieg, czy coś. Możesz też przy okazji nauczyć się np. techniki latania - bukujutsu.
3. Trzeci post na zakończenie treningu po 30h: Opisz jak unikasz spadających saiyańskich kapsuł, które niemal w Ciebie uderzają (jest ich 5).
Jak fajnie to wszystko opiszesz to dostaniesz jakiś bonus pkt do treningu.


______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Pią Kwi 10, 2015 6:29 pm

Nameczanin kilkukrotnie zadawał sobie wcześniejsze pytanie w myślach i starał się odnaleźć na nie odpowiedź. Trening...ale czy zwykły trening sprawi, że jego moc osiągnie odpowiedni poziom, by kiedyś zmierzyć się z namekiem, który przyczynił się do śmierci przyjaciela naszego nameczanina? Nie musiał rozmyślać długo, bowiem nieświadom tego, iż za chwilę odpowiedź sama się znajdzie.
Nagle całe jego skupienie, odeszło. Nameczanin w jednej chwili otworzył oczy, bowiem przez jego głowę przeszło dziwne uczucie, coś czego doświadczał nie wiele razy.  Błysk, który w sekundzie przeszył umysł Kaiios'a, nagle przeobraził się w coś innego. Nameczanin poczuł pewnego rodzaju przytłoczenie, coś co wywołało w nim negatywne uczucia, strach i niepewność.
- Cóż to? Wypowiedział owe słowa dość niepewnym głosem i podniósł się, wykonał kilka chaotycznych kroków w tył, spoglądając przy tym w górę. Po chwili, do jego uszu dotarł jakby znajomy głos. Należał on do osoby, która znała imię naszego nameka, lecz on nie potrafił go od razu rozpoznać. Odwrócił głowę, w kierunku z którego, usłyszał swoje imię. Odwrócił się i spostrzegł, swojego rodaka. Musiał się chwilę zastanowić, by przypomnieć sobie imię. - Ghoul.
Kaiios podszedł do niego kilka kroków i przystanął, naprzeciw niego. Zagrożenie? O czym on mówi? Zagadkowa była dla niego wypowiedź znajomego mu nameczanina. To musi mieć związek z energią, która przeszywa mój umysł. Starał się zrozumieć i poskładać wszystkie fakty, do jednego worka.
Nameczanin, uważnie słuchał wypowiedzi Ghoula i wyglądało na to, że odnalazł szansę udzielenia odpowiedzi, na wcześniej nurtujące go pytanie. Pojawiła się szansa, na szybsze wzmocnienie. -Ja, przybyłem tu szukając spokoju i byłem pogrążony w odpoczynku oraz w swych myślach, gdy przez moją głowę przeszło coś dziwnego. Przełknął ślinę. -Ktoś tu zmierza, kto zagraża naszej planecie prawda? Spojrzał ponownie w górę, a po chwili skierował swój wzrok ponownie na znajomego i wystrzelił palce u obu rąk. -Zatem dobrze się składa, że tu jestem. Będę bronił mojego, nie... naszego domu. Nawet, gdybym miał to przypłacić swym życiem.
Jeden, dwa, trzy...Ghoul stworzył, aż cztery swoje kopie. Pierwsza myśl, która przeszła przez głowę nameczanina, walka treningowa. Lecz, mylił się?
W nietypowy sposób? Fuzja? Kaiios'owi obiły się kiedyś o uszy słowa, nameczanska fuzja. Nie znał jednak szczegółów z nią związanych. W jego głowie zrodziło się następne ziarnko niepewności.  - Co masz na myśli, mówiąc o nameczańskiej fuzji?
Nie czekał jednak na wcześniejsze wyjaśnienia, po prostu skierował się w stronę jednego z klonów wojownika i wyciągnął w jego stronę swoją prawą dłoń, po czym położył ją na jego piersi. - Co te... Nie zdołał dokończyć swojej wypowiedzi, ponieważ jego ciało zaczęło ogarniać przytłoczenie mocą, która w tej chwili zaczynała wędrować z ciała wojownika(klona) do ciała Kaiios'a. Kopie otoczyła wówczas gęsta, jasno biała aura, która po chwili zaczęła w dziwny sposób błyskać. Małe kawałki skał oraz ziemi poszły w górę, zaś na wodzie, która była w pobliżu formowały się małe okręgi wywołane, niskim poziomem drgań ziemi.  Przytłoczenie, które mu towarzyszyło było znacznie silniejsze niż te, spowodowane przez wroga, który zmierzał w ich kierunku. Nameczanin pod jego wpływem się delikatnie ugiął się, wręcz zapierając, otworzył usta i po cichu zaczął wydawać z siebie odgłosy, podobne do krzyku. -Aaaaaa... Zacisnął mocno wolną pięść oraz spiął swoje mięśnie, próbując oprzeć się energii, która powoli wypełniania, jego ciało. Z każdą chwilą aura oraz jej błyski były coraz mocniejsze, zaczęły wręcz oślepiać Kai'a, lecz on nie odrywał wzroku od kopii wojownika. Bicie serca oraz tętno nameczanina, zaczęło przyśpieszać z każdą chwilą, a na jego twarzy zaczynały ukazywać się pierwsze oznaki potu.
Aura, która otaczała klona Ghoula przez cały proces fuzji w jednej chwili nasiliła się i całkowicie przeszła na Kai'a, a klon zniknął tworząc małe kłęby białego dymu. Przytłoczenie, które towarzyszyło przejściu aury z klona, na naszego nameczanina było silniejsze i sprawiło, że namek bardzo się napinał utrzymując zgromadzoną energię, lecz to było chwilowe. Aura szybko zniknęła, a moc która wcześniej  go przytłaczała, już nie była obciążeniem. Kai mógł odetchnąć. Na jego twarzy i ciele pojawił się dość obfity pot, złapała go również dość mocna zadyszka, co sprawiło, że zaczął szybciej oddychać. Wyprostował się i spojrzał na swoje ręce, zaciskając i rozluźniając dłonie. - Czuję... czuję moc. Zadyszka po chwili przeszła. Nameczanin podszedł do brzegu i spojrzał na swoje odbicie, po czym odwrócił wzrok w stronę Ghoula. - Niesamowite uczucie. Czuję, że teraz jestem wstanie pozwolić sobie na więcej, stałem się...silniejszy. Zaszły małe zmiany w wyglądzie Kaiios'a, polegające głównie na przyroście masy mięśniowej, ale nie tylko. Jego twarz, upodobniła się znacząco do twarzy nameczanina, który podarował mu część swojej mocy. Był to można powiedzieć, skutek uboczny fuzji.


OOC:
1. Start treningu


Ostatnio zmieniony przez Kaiios dnia Sob Kwi 11, 2015 6:46 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1891
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Archipelag   Sob Kwi 11, 2015 12:42 am

PS.
Oczywiście jest to fuzja fabularna, niepełna, czyli w dziale TRANSFORMACJE tego nie musisz opisywać. Jest to tylko powiedzmy nieduże zadanie opisowe na dodatkowy bonusik.
Za ten opis +5 pkt, żebym potem nie zapomniał. W treningu się w razie czego upomnisz jak zakończysz, że dodatkowe +5pkt z linkiem do tego posta.

Kontynuuj x)

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Archipelag   Nie Kwi 12, 2015 11:08 am

Nameczanin zacisnął ponownie swoje pieści, po czym rozluźnił je i odskoczył kilka metrów do tyłu. Przybrał pozycję do ataku, lekko uginając kolana i wystawiając jedną nogę trochę do przodu oraz obie ręce, jedną trochę dalej. Nie zaciskał pięści, dłonie pozostawił luźne. Po chwili wykonał ruch jedną z rąk w przód jak gdyby wyprowadzał cios, a robił to trzymając rozluźnione ręce, pięść bowiem zaciskał dopiero na chwilę przed pełnym wyprostowaniem rąk. Cofnął rękę i wykonał ruch w ten sam sposób, drugą ręką. Powtarzał tę czynność, z czasem przyśpieszając. Rozpoczął walkę z urojonym przeciwnikiem, która miała na celu sprawdzenie jego aktualnych możliwości i porównania, jak bardzo w rzeczywistości wzrosły jego umiejętności. Po kilku seriach ataków rękoma w przód, wykonał pierwszy atak nogą, pod małym kątem. Po pierwszym ataku nogą, ponownie zaczął atakować rękoma i po chwili drugi raz wykorzystał swoją nogą, lecz tym razem utrzymując kąt 90 stopni wykonał kopnięcie po poziomie. Wykonywał wszelkiego rodzaju uderzenia po różnymi kątami, wyskakiwał nawet w górę i uderzał powietrze jak największą ilość razy, nim spadnie.
Po paru minutach, zakończył walkę z urojonym przeciwnikiem, ponieważ poczuł, że przyzwyczaił się już do swojej nowej mocy. Nie zmienił jednak swojej pozycji, a po prostu usiadł w ten sam sposób w którym siedział, nim spotkał Ghoula. Jedyną różnicą było, że teraz nie trzymał rąk założonych na kolanach, a trzymał je przed sobą złączone czołówkami palców. Zamknął swoje oczy i skupił się, chciał wyobrazić sobie swoją moc i przemienić ją w energię, która miała pojawić się w jego dłoniach. Trwało to kilka chwil, ale po chwili w jego dłoniach ukazała się malutka kulka energii. Kaiios zaczął powoli rozłączać dłonie i już z otwartymi oczami skupiał się tylko na niej, a ta powoli zaczęła unosić się do góry. Gdy osiągnęła pewien stopień wysokości, namek spróbował ją teraz zmusić za pomocą swojej woli, by ta zaczęła opadać. Po chwili, udało mu się to.
Przyszedł czas, na kolejny etap jego treningu. Ponownie się skupił, lecz tym razem położył ręce na swoich kolanach i tak jak wcześniej, zamknął oczy. Wyciszył swój umysł i myślał w tej chwili jedynie o swojej energii, którą zaczął koncentrować w swoim ciele. Wyobraził sobie, że energia która się w nim zbierała to kulka energii, którą wcześniej kierował. Po paru minutach skupienia i koncentracji, zaczął się powoli unosić w pozycji, w której siedział. Zatrzymał się jednak na wysokości 10 cm, a po chwili zaczął powoli opadać. W chwili, gdy dotknął podłoża odsapnął i ponownie rozpoczął skupienie, w ten sam sposób co chwilę wcześniej. Oczywiście ponownie udało mu się i znalazł się na wysokości około 30 cm. Przez kilka minut lewitował w tej pozycji i nie przerywając tego, zaczął powoli zmieniać swoją pozycję, poruszając się w przód i w tył. Była to powolny, ale jego zdaniem skuteczny sposób na opanowanie techniki latania, a dodatkowo mógł poprawić swoją kontrolę Ki.
Nagle z pozycji siedzącej zaczął przybierać postawę stojącą, cały czas będąc oderwanym od podłoża, a po chwili wyprostował się stawiając swoje nogi na ziemi. Tym razem już nie siadał i nie zamykał oczu, po prostu się skupił i nie było trzeba długo czekać, gdy udało mu się oderwać od ziemi. Odległość między jego stopami, a ziemią wynosiła teraz około 2 metry. Oczywiście w ten sposób, nie zdziała za wiele w powietrzu dlatego musiał się przyzwyczaić do bycia w powietrzu. Postanowił wrócić do swojej walki, lecz tym razem walka miała się potoczyć jedynie ponad ziemią. Na początku powoli przybrał pozycję, do walki i po chwili wykonał pierwsze ruchy rękoma w przód, w ten sam sposób jak poprzednio. Wykonał również kilka kopnięć, jednak nie zmieniając swojego położenia. Dopiero po paru chwilach, wykonując początkowo dość powolne ciosy, zaczął poruszać się do przodu, po chwili dodał też do tego ataki nogami. Z czasem przyśpieszał, a po paru minutach osiągnął podobny poziom szybkości ataków, jak gdyby stał na ziemi.
Po kilkuminutowym treningu w powietrzu, opadł powoli na ziemie delikatnie na niej lądując. Podszedł do Ghoula. - Myślę, że jestem już gotowy do przyjęcia naszych gości.
Powiedział, a następnie założył ręce i spojrzał w górę, w oczekiwaniu na pojawienie się wroga.


OOC:
1. Kontynuacja treningu
2. Nauka Bukujutsu
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Archipelag   

Powrót do góry Go down
 
Archipelag
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: