Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Rajski las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Rajski las   Sro Paź 10, 2012 7:44 pm

First topic message reminder :

Lasów na Namek jest mnóstwo, mimo tego ten ma w sobie coś niesamowitego. Jest dziewiczy, nikt jeszcze nigdy nie próbował ingerować w jego naturę. Pradawne wieści mówią, że tego, który odważy się niszczyć chociażby jedno drzewo, bądź zabiję jakąkolwiek istotę w tym rejonie, spotka okrutna klątwa. Mimo tego miejsce to jest często odwiedzane przez Nameków. Jest ono bowiem jedyną drogą, którą można dostać się do jeziora.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rajski las   Wto Maj 14, 2013 8:17 pm

Krazgel dostrzegł jakiś ruch w opuszczonej wiosce, miał nadzieję na spotkanie nameczan a jeśli nie to z chęcią rozprawiłbym się łotrami. Przyspieszył i nie minęła chwila a był już na miejsce całego zajścia. Znów przeczesywał teren gdy dostrzegł młodych nameków, byli jeszcze dziećmi. Był przerażone, mógł sobie tylko wyobrazić co ujrzały ich oczy, jakie zło wyrządziła im jego rasa.

Spokojnie, nic wam nie zrobię. Jestem dobrym changelingiem, przybyłem aby wam pomóc. Przykro mi, że doświadczyliście takiego okrucieństwa, walczę z tymi, którzy to wyrządzili.

Changeling nie podchodził bliżej, nie chciał ich bardziej wystraszyć. To co tu się wydarzyło nie powinno mieć miejsca, gdyby szybciej się tutaj zjawił...

Chodźcie, zabiorę was do innej wioski tylko musicie mi ją wskazać. Nie bójcie się, możecie mi zaufać. Mamy wspólnego wroga.

Krazgel przykucnął czekając aż nameczanie mu zaufają i podejdą....
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sro Maj 15, 2013 12:37 pm

Nameczanie nie dali się tak łatwo przekonać. Zaczęli szeptać coś między sobą, wskazując na Jaszczury.

- Gadaj zdrów - rzekł ten sam osobnik - nie damy się tak łatwo podejść. Wy wszyscy myślicie tylko o jednym. Wynoś się stąd i nigdy tu nie wracaj!

Pozostali mieszkańcy ochoczo przyłączyli się do niego. Zaczęły się niemiłe komentarze, a kilku z nich groziło nawet Frost'owi pięścią. Pobratymcy ogoniastego musieli wyrządzić im naprawdę sporo krzywd, uzyskać od nich pomoc będzie bardzo ciężkim zadaniem.


Tymczasem w zniszczone wiosce, Nameczańskie dzieci wpatrywały się przerażone w Krazgel'a. Jego słowa odniosły odwrotny skutek od zamierzonego: miast zaufać Jaszczurowi, maluchy rzuciły się do ucieczki. Nie miały zbyt dużego pola manewru, toteż ukryły się za pozostałościami jakiegoś domku, kilkanaście metrów dalej. Jednak nawet z tej odległości dało się słyszeć ich płacz.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 520
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Sro Maj 15, 2013 1:31 pm

- Jakiego dowodu potrzebujecie?! Poczekacie aż mój znajomy umrze przez tę chorobę? To nie problem, nie sądzę by została mu więcej niż godzina życia. Możemy poczekać, bo nigdzie indziej pomocy nie otrzymamy. - Po tych słowach usiadłem pod barierą kładąc Pulasa obok. - Moglibyście chociaż podejść do bariery i ocenić nasz stan. Raczej zauważycie że nie jesteśmy zdolni do walki i moglibyście nas łatwo zaszlachtować jakbyście chcieli. Mój kolega nawet nie ma siły ręką ruszyć!

Po tych słowach utkwiłem wzrok w nameczanach. Gdybyśmy byli w wiosce gdzie uratowałem życie jednemu z nich to nie byłoby problemu. Tam to pewnie z uśmiechem na ustach by nam pomogli, lecz nie tutaj. Ci zapewne doświadczyli wiele okropności od lodowych jaszczurów i szansa że pomogą dwóm z tej rasy była bardzo mała. czemu każdy zawsze wrzuca nas do jednego worka.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sro Maj 15, 2013 5:55 pm

Krazgel westchnął i pozwolił uciec dziecią, wiedział już, że nie łatwa przeprawa czeka na niego. Usiadł spokojnie na gruzie i rozpoczął medytację, miał nadzieję, że coś wymyśli i nie traci cennego czasu. Po kilku godzinach zerwał się i zaczął krzyczeć

Posłuchajcie! Gdybym chciał was skrzywdzić już bym to uczynił! Zrozumcie mnie, sam zostałem zdradzony przez moją rasę i nie zamierzam z nimi współpracować! Tym bardziej postępować jak oni!

Chgangeling rozprostował kości, wykonał kilka ćwiczeń rekreacyjnych poczym znów przechadzał się po zgliszczach. Wiedział, że nie ma z byt wiele czasu, musiał zaryzykować i otwarcie przedstawić sprawę. Wrócił do miejsca w którym znalazł dzieci i znów rozpoczął nawoływać.

Zostałem zakażony, potrzebuje waszej pomocy by przeżyć! Jeśli nadal nie chcecie ze mną współpracować to zostawię was tutaj! Ostatnia szansa by dostać się do reszty współplemieńców!

Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sob Maj 18, 2013 10:31 pm

Frost nie zdołał przekonać Nameczan o swojej racji. Jednak kilku z nich przypatrywało się Pudas'owi szepcząc między sobą i pokazując palcami na chorego Jaszczura. Rozmówca ogoniastego pokręcił tylko głową i skierował się z powrotem do swego domku. Pozostali mieszkańcy poszli jego śladem. Wtem nagle rozległ się czyjś niski głos.

- Naprawdę nie jesteście jednymi z tych, którzy atakują i plądrują Nasze wioski?

Nastała kompletna cisza, najwyraźniej przemawiał ktoś ważny. Słowa te zdawały się wypływać z domostwa ulokowanego w samym centrum miasteczka. Również w tamtym kierunku spojrzało kilku tutejszych.

- Opowiedz mi nieco więcej o tej chorobie.


W opuszczonej wiosce Krazgel godzinami oddawał się medytacji. Nameczańskie dzieci siedziały nadal skulone kawałkiem ściany. Nagle dało się słyszeć donośny chlupot, a następnie ciężkie kroki które zatrzęsły terenem. Z wody wyszła wielka, kilkumetrowa gadzina.
Godżilla:
 
Schyliła swą wielką paszczę w dół i porwała maluchy. Biedactwa nie miały szans i zostały pożarte. Dinozaur połknął zdobycz, lecz nie wystarczyło to na zaspokojenie jego apetytu. Rozejrzał się wokoło i dostrzegł Krazgel'a. Oblizał się zielonym jęzorem i ruszył po kolejną zdobycz. Sam Jaszczur natomiast zaczął odczuwać skutki zarażenia wirusem.

OCC:
Staty przeciwnika:
Siła -70
Szybkość - 30
Wytrzymałość - 55
HP - 825
Walczysz kośćmi. Jak wypadnie technika to stwór uderza kolczastym ogonem za 120 dmg. Ponadto opisujesz postępy choroby (sam zdecyduj jak przebiega paraliż, gdzie najpierw się pojawia itd.). Z każdym kolejnym postem zadajesz o 5 dmg. mniej.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 520
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Nie Maj 19, 2013 12:04 am

Widać ci nameczanie wycierpieli bardzo wiele od jego ludu że mimo wszystko nie chcieli pomóc przypadkowym Jaszczurom. Zieloni wskazywali nas palcami i szeptali. Wszystko zależało od ich decyzji. Gdybym miał więcej siły, albo znał tą technikę której chciał nauczyć mnie trener to bym może miał siłę by przebić się przez ich tarczę. Zwykłymi blastami nie było szansy na moim obecnym poziomie.
Dlatego siedziałem, nie zostało mi juz dużo siły. Wysypka na moim ciele już też postępowała. Obliczałem że mógłbym sam lecieć jeszcze nie dłużej niz dziesięć minut. Wątpliwe by w takim odstępie drogi była inna wioska.
Uderzyłem pięścią w ziemię. To nie może sie tak skończyć. Wtem usłyszałem że ktoś odważył się ze mną porozmawiać. Podniosłem wzrok szukając źródła głosu.
- Klnę się na moje życie które bez pomocy niedługo dobiegnie końca. A mojemu towarzyszowi nie zostało więcej niż dziesięć minut, tak mi się wydaje. A co do choroby... pierw pojawiło się swędzenie, następnie zaczęły pojawiać się krosty na skórze. Pojawia się ich coraz więcej i następuje paraliż. Po niedługim czasie po paraliżu zapewne nastąpi zgon. Podobno znacie tę chorobę i wiecie jak leczyć. Błagam was o pomoc. - Nie uśmiechało mi się zginanie karku przed obcymi jednakże wolałem zgiąć się i przeżyć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Wto Maj 21, 2013 4:45 pm

Krazgel widząc zbliżającego się dinozaura został z paraliżowany, zakażenie dawało się we w znaki. Brak możliwości ruchu sprawiło iż wściekłość w nim za buzowała. Emanowała od niego siła o której istnieniu nie podejrzewał. Treningi robiły swoje i teraz ukazała się ich finalna wartość. Jakby gadzinie było mało po zjedzeniu nameczan ruszył na changelinga. Jednak ten już panował nad swym ciałem i wyskoczył w górę wyprowadzając silne uderzenie serią ciosów w głowę dino. Następnie odskoczył podziwiając swój wyczyn.


OCC:

Atak potęzny 110 dmg

Dino:
HP=715
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Wto Maj 21, 2013 4:45 pm

The member 'Krazgel' has done the following action : Rzut Kośćmi

#1 'Walka automat ' :

#1 Result :


--------------------------------

#2 'Walka automat ' :

#2 Result :


--------------------------------

#3 'Walka automat ' :

#3 Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Wto Maj 21, 2013 5:00 pm

Potwór jednak zakołysał się na nogach i ruszył w kierunku jaszczura taranując go swym ciałem. Obolały changeling podniósł się jednak i ocierając się z kurzu wyskoczył by kopnąć w plecy biegnącą bestię. Nim to uczynił poczuł nagły ból a jego ręka pozieloniała jednak paraliż objął tylko fragment tak iż mógł poruszać jeszcze pięścią.
Bestia już sunęła paszczą po ziemi rozwalając budynki przed nią. Szybko jednak się podniosła i machnęła ogonem uderzając changa w twarz i obalając na ziemię. Krew spłynęła po poliku Krazgela, to wywołało dodatkową złość w nim, która spotengowała się w uderzeniu serią ciosów w tułów bestii. Gdy changeling odskoczył ugiął się i padł na kolano, zakażenie postępowało i nie czuł już ręki jednak udawało mu się co jakiś czas nią poruszać.

Widać było iż dino ucierpiał jednak w jego oczach zapłonął ogień i z wielkim impetem uderzył w changelinga swym kolczastym ogonem, zadając wiele obrażeń. Krazgel leżał w gruzach zastanawiając się czy przeżyje, leżąc tak skazywał się sam na potępienie. Odrzucił głazy i ruszył na dinozaura, już wyprowadzał cios gdy prawa ręka odmówiła posłuszeństwa, była cała zielona jednak nie mógł w tym momencie się nad nia zastanawiać musiał uderzyć potwora i tak też uczynił wyprowadzając kopnięcie w podbródek...

OCC:
I tura
Dino
Atak podstawowy 70 dmg
HP =670
Krazgel
Atak podstawowy = 60 dmg -5 za chorobę = 55 dmg
HP= 830

II tura
Dino
atak podstawowy = 70 dmg
HP= 615
Krazgel
Atak szybki 45 dmg
HP=760

III tura
Dino
technika= 120 dmg
HP = 565
Krazgel
Atak podstawowy = 50 dmg
HP= 640
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Wto Maj 21, 2013 5:00 pm

The member 'Krazgel' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Wto Maj 21, 2013 9:58 pm

W wiosce nastała cisza. Mieszkańcy cofnęli się o krok i spojrzeli ze strachem na Frost'a, jakby się bali, że zarazi ich na odległość. Niski głos zacmokał, po czym rzekł:

- Pierwszy raz słyszę o takiej chorobie. Zgaduję, iż jest zakaźna, inaczej nie pojawilibyście się tu we dwójkę. Co też Wy wyczyniacie w tych swoich laboratoriach....

Na dźwięk słowa "zakaźna" większość tutejszych przeraziła się na serio i pochowała w swym domkach. Jedynie kilku odważniejszych, a może ciekawskich, stanęło w progu i obserwowało całe zajście.

- Monis, wpuść ich proszę.

- Ale... nie! Nie możemy, to zbyt duże ryzyko!

- Monis, zaufaj mi, wiem co robię.

Jego głos był bardzo spokojny. Uwierzył w historię Jaszczurów i być może pomoże im w ich beznadziejnej sytuacji. Nameczanin będący dotąd negatywnie nastawiony do obcych, westchnął zrezygnowany, po czym spełnił wolę swego przywódcy. Wykonał kilka energicznych gestów dłońmi, szepcząc coś pod nosem. Rozległ się dziwny dźwięk, a bariera zaczęła wyparowywać, aż znikła całkowicie.

- Właźcie - rzekł, wskazując dom usytuowany w samym centrum osady.

W środku znajdował się wiekowy mieszkaniec planety Namek.
Spoiler:
 
Wstał i podpierając się laską, pokuśtykał w stronę ogoniastych. Przybliżył twarz ku wysypce, przejechał też po niej palcem. To "badanie" trwało dobrych kilka minut, podczas których Frost poczuł się jeszcze gorzej. Co ciekawe, Guru przez cały czas miał przymknięte powieki. W końcu rzekł:

- Mam dwie wiadomości, jedną dobrą i jedną złą. Dobra jest taka, że jestem w stanie pomóc. A zła, że niestety tylko Tobie. Dla Twego przyjaciela to już koniec, zjawiliście się o kilkadziesiąt minut za późno.

Po raz pierwszy otworzył oczy i spojrzał na rozmówcę przenikliwym wzrokiem. Sprawiał teraz wrażenie jakby umiał czytać w myślach. A być może posiada taką zdolność? Kto to wie.

- Mam jeden warunek. Jeśli się na niego zgodzisz - wyleczę Cię.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 520
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Wto Maj 21, 2013 11:05 pm

Gdy opisałem chorobę w wiosce nastała cisza. Wyglądali na przerażonych, coś czułem że to co usłyszę nie będzie miłe. Okazało się że albo ci tutaj nie słyszeli nigdy o takiej chorobie, albo kłamali. Nie widziałem jednak powodu by robili to z tej drugiej opcji ponieważ koniec końców nasz żywot i tak chylił się ku końcowi.
Zdziwiłem się jednak niezmiernie gdy Nameczanin pozwolił nam wejść. Skoro choroba była zakaźna, a oni nie potrafili nam pomóc to po co ryzykować.
Nie mając jednak pojęcia co robić wziąłem mojego kompana pod ramię i przeszedłem przez barierę która teraz nie sprawiała żadnych kłopotów. Muszę przyznać że bardzo ciekawa technika, ciekawe skąd ją znają.
Przeszedłem do wnętrza i wreszcie go zobaczyłem. Musiał być przywódcą wioski skoro reszta się go słuchała tak pokornie. Musiał być też dosyć stary. W sumie to był jeszcze promyk nadziei, może jej nie znał ale może był uzdrowicielem. Trzymając się tej myśli czekałem aż zakończy swoje badanie.
Na jego słowa wzruszyłem ramionami i położyłem mojego "martwego" znajomego na ziemi. Ja nic nie mogłem zrobić, ważne było dla mnie teraz że ja mogłem przeżyć. Nawet powieka mi nie drgneła.
- Powiedz mi co to za warunek Nameczaninie. Pewnie i tak nie mam wyboru i musiałbym się na niego zgodzić. - odrzekłem sucho.
Byłem dość rozdrażniony, ale to pewnie przez tę wysypkę i trzeba było mi wybaczyć.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Czw Maj 23, 2013 4:55 pm

Mędrzec spojrzał na leżące ciało Pudas'a. Życie uchodziło z niego z każdą sekundą. Nie było dla niego ratunku.

- Monis! - zawołał.

Po chwili do środka wkroczył młody Nameczanin. Omiótł wzrokiem scenerię, a jego wzrok zatrzymał się dłużej na pół-martwej istocie.

- Zadbaj o jego godny pochówek. Potem wróć do mnie.

Gdy już zostali sami, starzec spojrzał uważnie na Frost'a. Położył rękę na jego głowie i zamknął oczy. Na chwilę zapadła cisza, po czym rzekł:

- Obiecaj mi, że póki żyjesz, nigdy nie skrzywdzisz żadnego przedstawiciela mojej rasy. Miałeś w przeszłości do czynienia z moimi krajanami i obyło się bez rozlewu krwi. Niech tak zostanie.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 520
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Czw Maj 23, 2013 5:11 pm

Patrzyłem przez chwilę jak nameczanin wlókł gdzieś ciało Pudas'a. Nawet oko mi nie drgneło. Nasza rasa już dawno pozbyła się współczucia dla innych. Ciekawe dlaczego tak było? Czy naszą rolą w galaktyce musiało być tylko sianie zniszczenia?
Potrząsnąłem głową i spojrzałem na swojego rozmówce mrużąc oczy. Walka sprawiała mi przyjemność, walka na równi, a nie wyżynanie wiosek czy słabych mieszkańców.
Dla innych to zabawa, dla mnie to strata ponieważ niektórzy z nich mogliby wyrosnąć na wspaniałych wojowników. Nie czułem do nich przyjaźni, nie czułem nienawiści. Szczerze to ich los był mi obojętny.
- Czytasz mi w myślach? - spojrzałem na niego nerwowo.
Nigdy nikomu nie powiedziałem że pomogłem Nameczaninowi wcześniej. Nie czerpałem radości z wybijania tych słabych zielonków. No, jakby mnie wkurzyli to istotnie bym ich wybił.
Zresztą , teraz liczyło się tylko by przeżyć.
- Niech tak będzie. I tak nie czerpię radości z zabijania słabych. Teraz mam inny cel. Zemścić się na paru osobach. Moi krajanie mi to zrobili i nie zamierzam popuścić tym kilku którzy doprowadzili do mojego stanu. Pomożesz mi? A jeśli pomożecie stać mi się silniejszym to mogę wam nawet pomóc się bronić, słyszałem że w waszym społeczeństwie też zdarzają się silni wojownicy.

Wiedział już że swój gniew skieruje na doktorze który go wsadził do tej celi jak i tego naukowca który kazał mu nosić te worki z łajnem. Dla mnie ta cała akcja z nameczaninami to był tylko biznes. Nie wiedziałem jak mnie przyjmą w bazie po powrocie zdrowym, bo jeśli mnie nie przyjmą to może chociaż poznam tutejszych silnych wojowników.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Nie Maj 26, 2013 9:28 pm

Stary Nameczanin wysłuchał słów rozmówcy. Złożył ręce jak do modlitwy i przez dłuższą chwilę nie odzywał się, koncentrując energię w dłoniach. Pojawiła się na nich jasnozielona poświata, najwyraźniej to za jej pomocą Frost miał zostać wyleczony. Starzec spojrzał Jaszczurowi głęboko w oczy i rzekł:

- Nasze rasy od jakiegoś czasu żyją we wrogich stosunkach. To Wasza wina, my z własnej woli nie zaatakowalibyśmy Was. Pozwoliliśmy Twoim pobratymcom osiedlić się na Naszej ziemi, oddaliśmy Wam spory kawałek Namek. A to i tak za mało, ciągle jesteśmy atakowani, zmuszani do walki i opuszczania rodzinnych wiosek. Może i nie jesteś taki jak inni, lecz ostatnią rzeczą jaką bym zrobił byłoby wchodzenie w układy z przedstawicielem rasy Changeling'ów. Pomogę, wyleczę Cię z tej straszliwej choroby, a wtedy odejdziesz i miejmy nadzieję nigdy już tu nie powrócisz.

Bo tym szczerym monologu, przystawił rozświetlone na zielono dłonie do klatki piersiowej Frost'a. W następnej chwili Jaszczur został jakby przyssany do palców mędrca. Jednocześnie wysypka bladła, przyjmując naturalny odcień skóry wojownika. Paraliż ustępował, wracało czucie w kończynach. Ten niespotykany zabieg trwał blisko minutę. Nameczanin dysząc ciężko oderwał dłonie z ciała ogoniastego. Ta cała czynność kosztowała go chyba sporo sił, gdyż cofnął się i cały roztrzęsiony zasiadł na zajmowanym wcześniej tronie. Minęła chwila zanim się odezwał.

- Skończyłem. Jesteś zdrowy, możesz odejść. Pamiętaj o złożonej obietnicy. Niech Cię diabli jeśli ją złamiesz....

OCC:
Tyle jeśli chodzi o questa - 20 pkt. Poproś któregoś z adminów o dodanie. Rób co chcesz, jakbyś coś jeszcze chciał porobić w tej wiosce to Ci odpisze.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Xanas

avatar

Liczba postów : 520
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Nie Maj 26, 2013 11:43 pm

Z każdą sekundą czułem jak paraliż ustępuje, a w moje ciało wstępuje życiodajna energia. zabieg trwał minutę , a ja rozkoszowałem się każdą chwilą tego leczenia gdyż było to bardzo przyjemne. Każdy lodowy changeling zapewne zaraz po tym by zaatakował wioskę i wybił ją do nogi ale nie ja. Wioska wyświadczyła mi przysługę więc jeśli teraz dotrzymam obietnicy będą skorzy pomóc mi w przyszłości.
Dalej mi nie ufali, co było oczywiste, ale teraz po prostu bardziej opłacało mi się by żyli niż umarli. Gdy leczenie dobiegło końca nie miałem na sobie ani trochę wysypki.
Spojrzałem na swą dłoń i zacisnąłem ją mocno. Czułem się dziwnie spokojny, wyglądało tak jakby mój umysł był bardziej odświeżony jak nigdy dotąd.
Zapewne była to zasługa tego nameczanina. Ich techniki leczące były na bardzo dużym poziomie. Nie pamiętam by ktoś na naszej ojczystej planecie posługiwał się takimi. Jak na moje powinniśmy żyć się z nimi w zgodzie i nauczyć się takich technik od nich.
Wtedy to maszyny leczące zostałyby zastąpione takim szybkim leczeniem. Parę minut i jesteś zdrów jak ryba. Szkoda tylko że reszta mego ludu tego nie widzi.
Miałem teraz inne zmartwienia, musiałem albo zacząć się ukrywać, albo wrócić do bazy i wyjaśnić cała tą sprawę. Zastanawiało mnie czy dowódca wie w ogóle o tych eksperymentach.
Czułem sie jednak jak młody bóg więc postanowiłem wykorzystać najpierw czas na naukę tej techniki której nie mogłem opanować wcześniej. Możliwe też iż ten wycieńczający lot wzmocnił jakoś mój organizm co było bardzo prawdopodobne. Tak czy inaczej czułem się świetnie.
Uśmiechnąłem się złowieszczo do wodza Nameczan i rzekłem.
- Jasne, nie zapomnę wam tego. Teraz mam jednak coś do zrobienia.
Mówiąc te słowa w odwróciłem się do reszty zgromadzonego tłumu i wystrzeliłem w górę nawet nie sprawdzając czy odpowiednio zajęli się Pudasem. Tak samo nie interesował mnie changeling który został z tyłu, ponieważ ja byłem zdrowy i to się tylko liczyło.
Wleciałem pomiędzy drzewa i stanąłem w środku lasu. To było idealne miejsce na trening i zamierzałem wykorzystać odświeżone ciało by zapanować nad techniką.
Tak jak ostatnio najpierw usiadłem po turecku i zamknąłem oczy. Skupiłem się na przepływie Ki w moim ciele. Prawidłowe formowanie KI było bardzo ważne i już wiedziałem o tym w poprzednich próbach ale czegoś mi brakowało.
Odświeżony umysł sprawił że czułem swoje pokłady mocy o wiele wyraźniej. otworzyłem oczy i skupiłem duże pokłady Ki w swojej prawej ręce. Światło zamigotało gdy energia zmaterializowała się w mojej dłoni. Trzymałem ją przez chwilę gromadząc jej większe ilości.
Gdy zaczęło mnie szczypać wypuściłem ją z dłoni. Kula ta była większa niż normalny Ki blast i poleciała prosto na drzewo. Jednak po chwili skręciła wybuchając na innym.
Zakląłem, w końcu udało mi się zgromadzić odpowiednia ilość energii i nią cisnąć, jednakże problemem teraz było prowadzenie pocisku. Energia była o wiele większa niż normalny blast przez co trudniej ją kontrolować w locie.
Wiedziałem jednak że to kwestia treningu. Kolejne godziny spędziłem na rzucaniu tymi lepszymi kulami energii i starałem się je dobrze kontrolować w locie. Wiele było prób i wiele niepowodzeń lecz każda następna coraz lepiej rysowała tor lotu.
W końcu pociski zaczęły idealnie trafiać w wybrane drzewa sprawiając że te przewracały się z hukiem.
W końcu opadłem z sił i zacząłem odpoczywać. Wiedziałem że po wielu dniach udało mi się okiełznać tą wymagającą technikę. Teraz potrzeba było mi chwilę przerwy po czym ruszę w kierunku bazy Słonecznych.

-trening
Powrót do góry Go down
Xanas

avatar

Liczba postów : 520
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Wto Maj 28, 2013 7:39 pm

Potrzebowałem chwili by zregenerować Ki i swoje siły witalne. Nie mogłem lecieć do bazy nieprzygotowany ponieważ mogło zdarzyć się tak że szef nie będzie chciał mnie nawet wysłuchać i od razu skaże na śmierć. Mogło też być także on o niczym nie wie i nawet wynagrodzi mnie za poinformowanie go o tym. To wszystko jednak wiązało się z pewnym ryzykiem. Jeśli on był w to też zamieszany moje szanse na przeżycie zależały od przygotowania.
Zacisnąłem pięść, czułem się o wiele lepiej po nameczańskim leczeniu oraz treningu. Byłem co prawda zmęczony, lecz moje ciało było silniejsze i sprawniejsze niż przedtem. Czułem też że moja kontrola Ki jest o wiele lepsza niż poprzednio. Dowodem na to było to że potrafiłem nauczyć się silniejszej techniki niż zwyczajny Ki blast. Zapewne za jego pomocą mógłbym przebić się przez niejedną barierę, jednak teraz nie było mi to potrzebne.
Przesiedziałem pod drzewem przez kilka godzin, do czasu aż byłem pewien że moje ciało odpoczęło wystarczająco by nie mieć problemów w ewentualnej walce. Podniosłem się powoli i rozejrzałem wokół. Wszędzie walały się połamane drzewa, a także było pełno dziur po nieudanych pociskach. Wzruszyłem ramionami, to tylko kilka drzew, nic wielkiego.
Ruszyłem przed siebie, by za chwilę wnieść się do lotu jednakże w pewnym momencie przez moje ciało przeszedł dość spory dreszcz. Dodatkowo zacząłem czuć mrowienie we wszystkich kończynach. Zląkłem się nie wiedząc czy to nie nawrót wysypki. Dokładnie zbadałem swoje ciało, ale objawów takich jak przy poprzedniej chorobie było brak.
Po chwili jednak ustąpiło i się nie pojawiło. Przeszedłem kilka kolejnych kroków i znów wydarzyło się to samo, tym razem było silniejsze. Nagłe poczułem także ból w brzuchu, zgiąłem się wpół i padłem na wilgotna ziemię skracając się mocno.
Ten ból był nieziemski, czułem się tak jakby mój żołądek eksplodował. Po chwili jakby nie było gorzej to moja skóra zaczęła robić się gorąca.
- C-co.. się dzieje?! - sapnąłem zaciskając zęby.
Spazmy trwały w najlepsze i co chwila dochodziły kolejne objawy. Następnie poczułem że moja Ki zaczęła wariować, nie mogłem jej kontrolować i czułem jakby chciała wydostać się na zewnątrz. Nie miałem siły jej powstrzymać i po chwili moja energia zaczęła wyparowywać ze mnie w i wielkich ilościach. Ki objęła mnie od zewnątrz i ból zelżał. Sapałem głośno, a energia wokół mnie gęstniała cały czas . W końcu nie byłem wstanie zobaczyć niczego poza czernią, moje ciało przeszedł kolejny spazm. Tym razem było to jednak zupełnie inne niż poprzednio. Czułem się rozrywany. Krzyknąłem głośno, ale wątpiłem by ktokolwiek mnie usłyszał w tym wielkim lesie. Czułem się rozciągany, czułem jak każda komórka mojego ciała jest deformowana.
Bolało jak diabli i trwało to bardzo długo. Na zewnątrz powietrze drżało od wyzwalanej energii. Drzewa drżały od nagromadzonej mocy, a nawet kawałki ziemi odrywały się od podłoża. Nie widziałem tego ponieważ kula ciemności w której się znajdowałem nie przepuszczała niczego. Nie byłbym nawet wstanie podziwiać żadnych widoków. Cokolwiek się ze mną działo nie należało do najprzyjemniejszych.
- ARGH!!!! - wrzasnąłem gdy poczułem jakby ktoś rozrywał mój mózg.
Przed oczami zamajaczyły mi białe plamki, a ja ledwo uniknąłem padnięcia nieprzytomnie na ziemię.
Po minutach które trwały jak wieki wszystko ustało. Nie czułem żadnych nieprzyjemności ani bólu który przed chwilą dominował nade mną. Energia która mnie otaczała rozleciała się z wielkim hukiem sprawiając niewielką falę uderzeniową w każdym możliwym kierunku.
oddychając głęboko zacząłem opadać na ziemię. Moje ciało mimo że doświadczało przed chwilą wielu cierpień zdawało się dalej w dobrej formie. Po tych nieprzyjemnych chwilach zostało tylko wspomnienie. Odetchnąłem ponownie i rozejrzałem się ponownie. Moja energia wywołała jeszcze większe zniszczenia lasu niż były tu wcześniej. Nie obchodziło mnie to, zrobiłem krok do przodu i nagle zamarłem. Nie wiedzieć czemu patrzyłem na ziemię z zupełnie innego kąta niż zazwyczaj. Spojrzałem w dół, na swoje ciało.
Oczy mi się rozszerzyły i ruszyłem do strumyka który wypatrzyłem niedaleko. Gdy byłem już nad wodą przejrzałem się w tafli jak w lustrze. Zaniemówiłem, moje ciało wyglądało zupełnie inaczej. Byłem wyższy, zniknęła też kość która przesłaniała mi zawsze usta, mięśnie zrobiły mi się dwa razy większe a moja twarz uległa całkowitej zmianie.
Przez chwilę przeglądałem się sobie w milczeniu, aż wreszcie na moje oblicze wypełzł demoniczny uśmiech i zacząłem się śmiać. Zrozumiałem co się stało. Każdemu jaszczurowi mówiono za młodu że im silniejszy będzie tym jego ciało będzie się zmieniało ponieważ obecna forma nie będzie wstanie utrzymać takich pokładów energii jakie w sobie uwalniają z biegiem czasu.
To musiała być moja pierwsza transformacja, czułem się silniejszy niż kiedykolwiek w swoim całym życiu. Czułem że jestem niezwyciężony, że mógłbym góry przenosić. Teraz byłem pewny że mogę wrócić do bazy i rozprawić się z kilkoma parszywcami. Teraz stanowiłem liczącą się siłę i prawdopodobnie szefowi nie opłacałoby się mnie pozbywać w obecnej sytuacji.
Napiąłem mięśnie i odbiłem się do gruntu wystrzeliwując w niebo szybciej niż dotychczas. Za cel obrałem sobie bazę Słonecznych. Wracałem do domu.

OOC:
Nowy wygląd:
http://th00.deviantart.net/fs70/PRE/i/2013/138/3/a/db_heroes_gm_freezer_render_by_metamine10-d65q3ed.png

II forma i
Z/t -> http://dbng.forumpl.net/t127-zamek-slonecznych-wejscie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Czw Maj 30, 2013 3:00 pm

Changeling czuł że słabnie do tego tak okropna wysypka już całkowicie sparaliżowała jego rękę, czuł że zginie lecz nie chciał dać się pożreć, kołysał się delikatnie na nogach a jego głowa wirowała. Nie wiedział co się z nim dzieje czuł tylko ucisk na całym ciele, tak jakby zamykało się w środku, jakby coś go wciągało. Nim się zorientował dino potraktował go ogonem w tułów kilka razy wyrzucając tym samym changa kilka metrów dalej w gruz. Czas mijał, a Krazgel nie dawał oznaków życia, ziemia zaczynała się trząść pod ciężarem zbliżającego się dinozaura...

W głowie changelinga wirowało, widział obrazu których sobie nie przypominał, nie wiedział gdzie jest w dodatku ten ból od wewnątrz jakby go coś rozrywało. Leżał teraz pod stertą gruzu gdzieś w jakimś dole, a raczej ukrytej jaskini. Mógłby uciec ale wysypka mu na to nie pozwalała, stawał się bez silny, jego los zdawał się być przesądzony. W dodatku te obrazy, bitwy o których nigdy nie słyszał, w których nigdy nie brał udziału w planeta która się rozpada? Czy to halucynacje wywołane chorobą?

Obraz przed jego oczami zamazywał się, czuł że odchodzi, nie potrafił ruszyć ręką, która była cała od wysypki. Krew wypływała z jego ust, nie mógł tak skończyć, obrazy w jego głowie uświadamiały mu że nie tak giną wojownicy. Jego duma nie mogła upaść, jeszcze nikt o nim nie usłyszał, co z jego sławą? Próbował skupić wzrok i opanować omamy nie było to łatwe, wymagało niesamowitej energii której nie miał. Na jego twarzy jak i na całym ciele pojawiły się widoczne żyły a krew w nich pulsowała jakby chciała je rozerwać. Krazgel zacisnął zęby z których tryskała uchodząca fioletowa maź, mięśnie się napięły a on sam zaczął krzyczeć. W tym momencie obraz się rozjaśnił chociaż nadal widział wszystko zamazane. Obrazy przeistaczały się w myśli, że nie może się teraz poddać, że czekają go wielkie bitwy i że to on będzie potężnym wojownikiem i dowódcą a może nawet władcą. Myśli te sprawiały, iż napływały do niego siły, miał już powstać z gruzu i rozwalić bestie gdy nagle ból przeszył jego ciało a on upadł ponownie zakrwawiony. Wysypka dawała o sobie znać mimo , lecz on nie mógł tak zginać, nie był zwykłym changelingiem, honor mu nie pozwalał. Złość buzowała w jego głowie jakby chciała ją rozsadzić i to właśnie się stało w miejscu gdzie znajdowały się rogi wytrysła krew i coś wyrywało się z jego głowy tak jakby ktoś wyciągał mu je. Ból wywołał u Krazgela niesamowity wybuch energii, ciało było otoczone fioletową aurą emanującą z changa. Nie wyobrażalny ból rozchodził się w jego ciele, czuł się rozrywany, czyżby dinozaur właśnie go pożerał? Nie mógł otworzyć oczu, czuł jak krew je zalewa, w efekcie stracił przytomność...

Gdy się obudził był pod stertą gruzu nie czuł się wcale zmęczony a tym bardziej ranny, w dodatku ręką którą miał zarażoną znów była w jego władaniu. Nie miał pojęcia co się stało, wyskoczył w powietrze rozwalając zapadlisko. Jego ciało było większe, bardziej umięśnione a do tego był wyższy i to dwukrotnie, posiadał teraz większy zasięg rąk i nóg co dawało mu pewną przewagę. Pomacał się pogłowie, jego rogi także urosły i delikatnie się zakrzywiły. Nie potrafił ukryć zadowolenia z swojej nowej postury...
Miał wrażenie, że jest nie do pokonania, przeszedł przemianę o jakiej nigdy mu się nie śniło. Żaden trening nie dał takich efektów, zarówno wizualnych jak i duchowych. Krazgel wiedział, że długa droga jeszcze przed nim ale postanowił trenować dalej by doskonalić swoją, jakże wspaniałą moc i posturę. W tym momencie emanował energią która dawała mu przewagę nad wieloma wojownikami w kwaterze jednak nie miał zamiaru wracać tam by pokazać że jest doskonalszy...

Uśmiech na jego twarzy sugerował jedno czas zniszczyć wroga. Dinozaur już się oddalał pewnie zrezygnowany próbą odnalezienie pożywienia. W ten Changeling rzucił w niego kamienie skutecznie zwracając jego uwagę. Walka wciąż trwała a Krazgel czekał na atak by odpowiedzieć z nową, lepszą siłą...

OCC:

Dane odnoście ataku zaktualizuje później
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sob Cze 08, 2013 12:40 pm

Changeling wyskoczył do Dinozaura i zadał mu serię silnych ciosów w w tułów a nastąpnię złapał za ogon i wyrzucił daleko w stertę gruzu. Czuł się niesamowicie silny a w dodatku bestia zaczynała krwawić co dawało mu niezwykłą satysfakcję. Jakby tego wszystkiego było mało transformacja pomogła mu zwalczyć zakażenie, nie było po nim śladu, bynajmniej na razie.

Potwór wstał i spojrzał na Krazgela, nie poznawał swojej ofiary ale nadal miał ogromny apetyt. Apetyt posiadał także changeling, chciał dopiąć swego i zwyciężyć, rolę łowcy i zwierzyny się odwróciły.

OCC

Dino
HP=565

Krazgel

Hp=1320
Atak potężny 164 dmg


Ostatnio zmieniony przez Krazgel dnia Sob Cze 08, 2013 12:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sob Cze 08, 2013 12:40 pm

The member 'Krazgel' has done the following action : Rzut Kośćmi

#1 'Walka automat ' :

#1 Result :


--------------------------------

#2 'Walka automat ' :

#2 Result :


--------------------------------

#3 'Walka automat ' :

#3 Result :


--------------------------------

#4 'Walka automat ' :

#4 Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sob Cze 08, 2013 12:56 pm

Dinozaur rozpędził się w kierunku changa, zbliżał się z dużą szybkością a jego ciężar powodował iż ziemia pod nimi się trzęsła. Gdy Krazgel odskoczył aby nie zostać sparaliżowany otrzymał cios z ogonu, który powalił go na ziemię. Nie czekając długo doskoczył do bestii i silnym kopem w potężny dziub przewrócił ją na bok.

Nim zdążył wylądować z tego samego dziobu który przed chwilą leżał na ziemi został odepchnięty na bok jednak to nie zrobiło na nim dużego wrażenia i ponownie uderzył w to samo miejsce powodując wywrócenie dinozaura, który szybko jednak stanął na nogach. Nim changeling się zorientował znów otrzymał cios, kolejny bez większego skutku, zdenerwowany takim mizernym atakiem wyprowadził serię ciosów w tułów poczym odskoczył patrząc jak bestia dławi się krwią...

Widać było że walka jest już przesądzona a zwycięstwo należy do changa, mimo to dino zaatakował poraz kolejny szybki zamachem ogona, wytrącając z równowagi Krazgela poczym zaczął uciekać jednak tym razem changeling nie miał zamiaru dać zwiać wrogowi, wzbił się w powietrze i zanurkował wprost w tułów dinozaura przebijając się przez niego, powodując jago ostateczną klęskę. Potwór padł martwy a Krazgel miał powód do dumy...


OCC

Dino
I tura
atak potężny 100 dmg
Hp=401
II Tura
atak zwykły 70 dmg
Hp= 304
III tura
szybki 30 dmg
HP= 207
IV Tura
szybki 30 dmg
HP=0

Krazgel
I tura
atak zwykły 97 dmg
II tura
atak zwykły 97 dmg
III tura
atak szybki 67 dmg
IV tura
atak potężny 164 dmg
HP=1090
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Czw Cze 13, 2013 3:08 pm

Mimo iż changeling odniósł zwycięstwo nie dawała mu to pełnej satysfakcji, musiał bowiem przejść transformację aby osiągnąć zamierzony cel. Nadal był zbyt słaby by cokolwiek zdziałać. Miejsce w którym się znajdował było dogodne aby rozpocząć trening, dookoła rozpościerało się pustkowie i w dodatku pełno gruzu, który można wykorzystać. Czuł się tutaj pewnie i bezpiecznie lecz teraz musiał poważnie skupić się na swoich umiejętnościach...

OCC:

Post Treningowy:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sro Cze 19, 2013 2:46 pm

Praca a tym samym trening szybko przerodził się w pouczającą rozrywkę... 

Post treningowy:
 

Changeling po odpoczynku postanowił poszukać towarzyszy, miał nadzieję że ich znajdzie...
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sro Cze 19, 2013 8:48 pm

Nagle zza najbliższych drzew wybiegł... Nameczanin. Nie powinno to aż tak zdziwić Krazgel'a, wszak to teren należący to tej właśnie rasy. Na widok ogoniastego zamarł w bezruchu z wyrazem przerażenia na twarzy. 

 - Aaaa! Co tu robisz!? Nie możesz tu być, to Nasza ziemia!

Jednak nie był zbyt skory do wyrzucania stąd Jaszczura. Powoli cofał się, czekając na odpowiedni moment do ucieczki. Najwyraźniej spodziewał się jakiegoś ruchu ze strony nieznajomego.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Pon Cze 24, 2013 12:33 pm

Changeling spokojnymi ruchami obrócił się do przybysza. Przyjrzał się mu i czuł że to jego szansa na pełne uzdrowienie. Zrobił kilka wolnych kroków w stronę nameczanina...

Witaj, nie bój się mnie. Jestem pokojowo nastawiony, sam walczę z moją rasą. Myślę, że możemy sobie pomóc. Wiem, że to wasza ziemia, tak jak całą planeta ale potrzebuje waszej pomocy w zamian oferuje wsparcie oraz ochronę...

Krazgel obawiał się, że nieznajomy będzie próbował uciekać, nie wyglądał na takiego, który lubił walczyć...

Zwę się Krazgel....

Liczył, iż jego gest skłonni nameczanina aby ten chodź trochę obdarzył go zaufaniem...
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sro Cze 26, 2013 2:45 pm

Nameczanin, z początku zdenerwowany, uspokoił się po słowach Krazgela. Ten zapewnił ochrone, a to było to czego potrzebował bezbronny mieszkaniec planety.

Moje imię to Garshin- powiedział Zielonoskóry robiąc kilka ostrożnych kroków w kierunku Ogoniastego. Jego wzrok przykóła wysypka wyraźnie widoczna na ramieniu Changelinga.

Nie wygląda to za ciekawie- powiezdiał wskazująca palcem na wysypkę- zrobimy tak. Odprowadzisz mnie do wioski. Jeśli oboje przezyjemy to na miejscu zbadamy cię i wyleczymy. Co Ty na to?-dodał na koniec.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sro Cze 26, 2013 3:48 pm

Krazgel uśmiechnął się widząc, iż zdobył zaufanie nameczanina. Miał racje twierdząc, że są sobie nawzajem potrzebni, lecz nie był pewny co ich czeka. Wysypka dawała o sobie znać mimo transformacji, musiał szybko ją wyleczyć...

Pozostaje mi coś innego do wyboru?

Uśmiechnął się...

Ruszajmy w drogę Garshinie nim pojawi się tutaj coś co będzie trzeba zniszczyć... Prowadź towarzyszu, mam nadzieję, że nie oferujesz tylko pustych słów.

Krazgel rozprostował kości, gotów ruszać w drogę czekał, aż Garshin zaprowadzi go do ich wioski.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rajski las   

Powrót do góry Go down
 
Rajski las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Rajski las

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: