Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Rajski las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Rajski las   Sro Paź 10, 2012 7:44 pm

First topic message reminder :

Lasów na Namek jest mnóstwo, mimo tego ten ma w sobie coś niesamowitego. Jest dziewiczy, nikt jeszcze nigdy nie próbował ingerować w jego naturę. Pradawne wieści mówią, że tego, który odważy się niszczyć chociażby jedno drzewo, bądź zabiję jakąkolwiek istotę w tym rejonie, spotka okrutna klątwa. Mimo tego miejsce to jest często odwiedzane przez Nameków. Jest ono bowiem jedyną drogą, którą można dostać się do jeziora.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
Soma
Moderator
Moderator


Liczba postów : 236
Data rejestracji : 26/03/2014


SCOUTER
HP:
1185/1185  (1185/1185)
Ki:
1185/1185  (1185/1185)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Sob Lut 27, 2016 2:37 am

Udało się, a na twarzy Somy pojawił się uśmiech, jednak to nie był czas na popadanie w samozadowolenie. Jego zielony sojusznik też nie odpoczywał. Problemem niebianina był fakt, że wszystko wskazywało na to, że nawet jeżeli dołączy do Nameka, to prawdopodobnie będzie mu tylko przeszkadzał. Obaj osobnicy byli dla niego po prostu zbyt szybcy. Nie mógł tez stać jak kołek, a frontalny atak za pomocą Kami no Ikari, też nie wchodził w grę. Technika niosła za sobą zbyt duże ryzyko zranienia jego nowego towarzysza. Mógłby spróbować sparaliżować jaszczura za pomocą telekinezy, ale jednak szybko odrzucił tą opcję. Jego kiaiho, w które musiał włożyć dużo więcej energii niż się spodziewał jedynie sparowało jego atak, a nie odrzuciło go tak jak zamierzał. Spiczastouchy być może nie był orłem, ale nie był aż tak głupi, żeby nie rozumieć, że próba takiego zagrania z góry skazana jest na porażkę, a koszt jaki mógłby przez nie ponieść zbyt duży. Musiał wymyślić coś innego. Rozglądnął się szybko dookoła siebie. Nie zobaczył nic, poza zniszczonymi w trakcie walki drzewami. W całkiem szerokim promieniu nie ostało się zbyt wiele, wciąż stojących na swoim miejscu. Wiele z nich zostało przerobionych na drzazgi, a gdzieniegdzie leżały powalone pnie. Widok ten podsunął mu pewien pomysł. Skoncentrował się dokładnie tak samo jak jeszcze dosłownie chwile temu, gdy stał przed jaskinią, w której ukrył chłopca. Swoją mentalną mocą podniósł jedno z powalonych drzew. Dopiero co nauczył się tej techniki, więc nie szło mu to zbyt łatwo, a schody miały dopiero się zacząć. Ustabilizował przepływ swojej ki, a co za tym, również lewitujące drewno. Gdy tylko miał pewność, ze bez problemu utrzyma je w powietrzu, ze spokojem widocznym w jego ruchach podniósł drugie, znajdujące się dokładnie po drugiej stronie walczących w zwarciu. Gdy tylko zauważył odpowiedni moment, skierował oba obiekty, z dwóch przeciwległych stron na changlinga, tak żeby zderzyły się z nim końcami. Nie poprzestał jednak na tym. Skierował dodatkową dawkę energii po to, żeby wywrzeć dodatkowy nacisk, co zaowocowało efektownym zgnieceniem obu pni. Soma miał nadzieję, że nie tylko samo uderzenie zaboli przeciwnika, ale również pokaźna ilość kawałków drewna utkwi na stałe w jego ciele.

Koniec Treningu

OOC:

Użycie telekinezy, za którą nie wiem czy mam sobie odjąć ki. Jeżeli tak to nie wiem ile, 50 za uzycie, czy 100 za dwa obiekty przenoszone?

Przepraszam tez za zwłokę, postaram się odpisywac szybciej. Smile
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sob Lut 27, 2016 3:57 pm

Walka zmierzała do swojego końca nieubłaganie… Bowiem choć w furii, Changeling tracił swe siły, doświadczony wojownik mógł ujrzeć jak jego ruchy stają się ospalsze, wolniejsze. Ryczał wściekle próbując choć ich zadrasnąć, a ślepota w tym nie pomagała. Ciosy Fanalisa trafiały bezbłędnie, Jaszczur wił się, chcąc uniknąć ataku i jednocześnie zadać jak największe obrażenia. Oczywiście pozbawiony ważnego zmysłu nie widział co się dzieje, a tym bardziej co szykuje dlań Soma. Dwa wielkie pnie uderzyły w plecy i pierś, wbijając się w jego ciało. Uszkodzony kopniakiem bark również został zakleszczony, coś chrupnęło i Jaszczur ryknął. Spróbował się wyrwać akurat w momencie w którym Soma wzmocnił nacisk, powodując zgniecenie pni oraz karku przeciwnika. Jego bezwładne ciało opadło wraz z tym co zostało z drewna, gdy tylko młody bóg przestał używać swojej technik.
Na moment zapadła cisza…
Którą przerwała mucha. Mechaniczny owad zaczął latać nad głowami tymczasowych sojuszników, trzepocząc w euforii skrzydełkami i machając odnóżami.
- Zerozz nie żyje! Bzz..! Nawtz nie wiezcie jaki… Bzzz… Trach! Był okrpzny! – przestał wirować i zastygł mniej więcej na poziomie ich spojrzeń, bucząc cicho silniczkiem. – Ciezę szię, że bzzz wam zię udało! Sssaiyan tez już nie ma. N-nie pzedstawiłem się, jeztem Trach! Brzdęk! Polar. Fanaliz mniez bzzz zzzna!
No tak… Losy bywają poplątane i jak nie tworzy się podsłuchu, którzy koledzy z laboratoriów kradną i przymocowują do żab, to buduje się mechaniczne muchy…

OOC
Zero nie żyje Very Happy
50 Ki styknie Soma
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Sob Lut 27, 2016 8:38 pm

Do momentu ostatecznego pokonania Changelinga nie było można pozwolić sobie na frywolne go traktowania. Presja ciążąca na Fanalisie dopomogła mu w koncentracji i nie pozwoliła na błędy. To ważne, kiedy wojownik chce ciągle się rozwijać, a jest daleko za swoimi rówieśnikami. W końcu nie chodzi o samą dominację nad wrogimi rasami czy swoimi pobratymcami. Rywalizacja interesowała Fanalisa przede wszystkim jako czysta forma samodoskonalenia. Te mądre słowa nie pasowały do niego, toteż ograniczyć się można do cichej radości. Śmierć na planecie była znacząca. Być może największa od wielu dziejów, jakie niegdyś przyszło się jej mierzyć. Namek zachował powagę, w trakcie której nastała cisza. Mimo wszystko nie chciał jego śmierci, a miał nieodpartą chęć wypytania: dlaczego chcieli akurat małego Enyię? Oszałamiające zakończenie sprawiło, że postać Niebianina nie wypadła wcale tak źle. Nadal jednak kompletnie nic o nim nie wiedział.
- Uf, i po problemie. - westchnął z ulgą, bo wreszcie mógł skupić się na zadaniu. Nie mógł zwlekać, chociaż teoretycznie nigdzie się nie paliło i nie było spieszno do ucieczki. Spokojna dzicz tego miejsca nie wykazywała już żadnych oznak walki. Wtem dosłyszał niewyraźny głos, który coś mu mówił. Lampka zabłysnęła szybko, kiedy w miarę rozwoju wypowiedzi odkrył mechaniczną muchę i skojarzył w swojej głowie pokracznego Changa, Polara.
- Racja, my się znamy. Co słychać Polar? Wiesz może, dlaczego ten wściekły jaszczur chciał schwytać małego Nameczanina? - wypowiedział z entuzjazmem i zbliżył się do kolejnego, technologicznego tworu początkującego wynalazcy. Zawsze przyda się taki znajomy naukowiec, choćby z tego względu, że zawsze może trzymać rękę na pulsie i wiedzieć, co dzieje się dookoła. Fanalis nieczęsto ma z tym problemy, żeby zdobywać wywiadowcze informacje ze świata.
W następnej kolejności odpuścił sobie martwienie się Enyią, który powinien w gruncie rzeczy nie ucierpieć od czekania. Gorzej, jeśli się obudzi i będzie przerażony. Z tego, co słyszał to dzieciak miał bojowe usposobienie. Może nawet był zadziorny i trudny w obyciu. Mimo wszystko w drugiej kolejności zerknął na nowego znajomego, nie z tej ziemi. Soma o nietypowym, błękitnym odcieniu skóry wydawał mu się jednak spokrewniony. Posiadali te same, spiczaste uszy i wzrok, jakby mierzący podobną odległość.
- Dzięki za pomoc. Ta ostatnia technika. Była świetna. - zagadał wprost do Niebianina, a wzrok zdradzał od razu, że jest zainteresowany takim sposobem walki. Nie wiedzieć dlaczego, ale być może podświadomie miał gdzieś w planach wyuczenie się już z góry wiadomych zdolności. Nie było jednak wiadomo, kiedy i jak natknie się na nie. Taka telekineza wywoływała same superlatywy i dawała niezłe możliwości.
Powrót do góry Go down
Soma
Moderator
Moderator
avatar

Liczba postów : 236
Data rejestracji : 26/03/2014


SCOUTER
HP:
1185/1185  (1185/1185)
Ki:
1185/1185  (1185/1185)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Nie Lut 28, 2016 3:26 am

Po wszystkim. Krótka chwila ciszy upłynęła Somie głównie na złapaniu oddechu, oraz otarciu potu z czoła. Był pod wrażeniem, tego jak skuteczny okazał się jego atak. Nawet zbyt skuteczny, nie czuł się dobrze z myślą, że zabił śmiertelnika. Gadająca mucha jednak szybko rozwiała jego poczucie winy.
-Skoro mówisz, że był taki okropny, to pewnie mu się należało- Po wcześniejszym zachowaniu jaszczura bez zawahania uwierzył owadowi. -Enma to co prawda stary pierdziel, ale na pewno wymyśli mu jakąś sprawiedliwą karę.- Na twarzy niebianina pojawił się szeroki uśmiech. Zanim jednak podjął jakiekolwiek następujące działania, z zainteresowaniem zaczął przysłuchiwać się ciekawej konwersacji pomiędzy jego nowymi znajomymi. Okazało się, że tak jak podejrzewał, gadające muchy w świecie śmiertelników musiały być czymś normalnym. postanowił, że jak będzie miał w przyszłości troszkę czasu dla siebie, to postara się o pozwolenie na ponowne odwiedziny tego dominum, gdyż musiało ono skrywać więcej fascynujących ciekawostek. Dodatkowo z rozmowy wynikło, że cała ta walka rozegrała się z powodu malca, którego ukrył w grocie.
"Może jest jakimś genialnym kucharzem? Tak to musi być to!"- Uśmiech na jego twarzy powiększył się jeszcze bardziej, na myśl o specjałach jakie muszą być tutaj serwowane. Jednak największą radość sprawiał mu fakt, że w końcu dowiedział się jak wygląda stan rzeczy związany z tymi całymi Saiyanami, a mianowicie, że nie ma ich już na planecie, co świadczyło o tym, że wywiązał się ze swojego zadania. No przecież nie mógł wątpić w słowa takiej życzliwej muchy. Z tego błogiego stanu wybiły go nagle podziękowania zielonego.
-Nie ma za co!- To było bardzo miłe uczucie, wdzięczność pierwszego śmiertelnika jakiemu pomógł. -Mówisz o telekinezie? Sam się nauczyłem tego... całkiem niedawno. W sumie jak chcesz to mogę ci pokazać jak to się robi.- Uznał, że jeżeli jego towarzysz przystanie na propozycję to treningiem będzie przeniesienie głazu zagradzającego wejście do jaskini.- Co prawda już się chyba przedstawiałem, ale nie zaszkodzi drugi raz. Jestem Soma, bardzo mi miło...- Spojrzał na zielonoskórego z nadzieją, że ten tez zdradzi swoje imię.

OOC:

W sumie to zapomniałem się tez wcześniej spytać ile kosztowało mnie Kiaiho, bo nawet jak teraz odejmę te 50 ki, to od razu mi się zregeneruje to za "bezpieczny" post, a myślę, że jednak jakiś wysiłek za tamtą akcję powinienem ponieść. Tak więc:

Regeneracja Hp 10% czyli +87
Regeneracja Ki w następnym poście. Smile

P.S. Fanalis, ja nie mam niebieskiej skóry. ^^

______________________



-Powiedział.-
"Pomyślał."-
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Pon Lut 29, 2016 10:09 pm

- Bzz… Nie mamz pojęzia. Niezmniezzzz Bzzzz brzdęk trach, cieszę się, żze Cię widzzę! BzzZZzzzZZzz… – mucha zakręciła się w kółko – Powinnizcie zzzstąd iśćz, Changi majązzz Bzzz trach, szcoutery. Mogą wazzz BzzZZzzzZZ namierzzyć. Zzero był ważny, trach, będąz zźli… Zzakłócę bzzz ich zsygnał, ale muszicie leciećz zzz.
Mechaniczny owad przemawiający głosem małego Jaszczura podleciał do swojej pułapki – czyli dwóch gładkich kul. Rozległo się metaliczne syczenie, ciche strzelani iskier i sfery uniosły się w powietrze. Wyglądało na to, że działały! … Rychło w czas, było przecież po walce… Obie diody świeciły się na czerwono i po jednej kuli wpadło w ręce Nameczanina i młodego boga.
- Maczie. Wam przydadzzą się bardzzzziej zzzBzzZZzz ode mniez. Musizcie mocno zz trach naciznąć światełko trach, brzdęk, bzzzzZzzz i rzucić kulą, a wtedy wybuchniezz.
Kulka, która znalazła się w dłoni Somy kopnęła go prądem. Mucha zapikała i podleciała bliżej.
- Akczelerator… Już zzzBzz jezt ok![ – owad bucząc wzleciał w górę – Mazskuję zzzsygnał. Zwiewajczie! Do zzzobaczzenia Fanalizs!
Po chwili go nie było.

OOC
Za całokształt ode mnie dostajecie po 10pktów oraz po metalicznej kulce od Polara. Jak tłumaczył, wybuchowa, możecie użyć jej w walce, choć bardziej przydać się może poza nią. Gdy już chcecie użyć jej na kimś, robi za normalną akcje ofensywną – atak energetyczny i może zostać zablokowana czy uniknięta jak każda inna technika. Daje 500dmg. Oczywiście jak wybuchnie nie możecie jej wykorzystać drugi raz bo zamieni się w pył.
Póki co jesteście wolni, odezwę się jeśli będzie potrzebna interakcja z NPCetem. Enya dalej jest nieprzytomny, (lepiej dla was, bo to okropny dzieciak) także na razie nie zaprzątajcie sobie nim głowy.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Sob Mar 05, 2016 9:31 pm

Pojawienie się Polara pod niezmienną, lecz nadal dziwną postacią mechanicznego owada wzbudziło w Fanalisie pozytywne emocje. Zaprzyjaźnił się z nim jakiś czas temu, kiedy to faktycznie grupa innych naukowców przywłaszczyła sobie jego zabawki i przykręciła je do niczego niewinnych żab. Zabawna historia, jak teraz na to spojrzeć. Tym samym Namek zyskał ważnego sprzymierzeńca i w zasadzie nie martwił się jego odmiennością rasową. Changi to czasami wredne stworzenia, jednakowoż widać, że nie każde.
- Ty również uważaj. Powodzenia. - odpowiedział na pożegnanie.
W porywie całego zamieszania i najazdu międzygalaktycznego zginęło sporo osób, jak widać także tym silniejszym. Jak na ironię Fan dawałby sobie nikłe szanse, ale oto tu stoi. Ciekawa kulka od rozwijającego się badacza Polara stanowiła kolejny dowód na to, że Fanalis zaczynał zbierać niezwykły arsenał. Całkiem niepodobny dla Nameka. W końcu miał jeszcze detektor od Changelinga oraz zestaw medykamentów. Nie wykorzystał z pośród całej apteczki nieopisanych trzech pigułek i strzykawek ze wzmacniaczem. Korciło go, żeby je przetestować, jednak nie był pod murem, żeby stawiać na coś, co może okazać się przydatne tylko w desperacji lub jako karta atutowa. Przez ciągły czas rozwijał swoje zdolności bojowe i to jak dotąd wystarczało.
Skupił się ponownie na Somie. Wyobrażenie jego wyglądu z innej perspektywy trochę mu nie wyszło i przesadził w swej twórczości. Niemniej na myśl przychodziło kilka nierozwiązanych zagadek. Może zdoła je rozwiązać, kiedy tylko oddalą się stąd. Przyjazna postawa Niebianina od razu przypadła mu do gustu. Na początku wydał mu się nazbyt ekscentryczny, ale to widać zależało od wczucia się w nową sytuację. Niecodziennie pewnie pojawia się w środku zagorzałej walki i nie usiłuje przekazać ważnych wieści. Dla Fanalisa nadal było to przybycie podobne do przylotu Sayian. W końcu przebywali na planecie i nijak się z niej wydostać. Nic zatem dziwnego, że myślenie miał bardzo przyziemne.
- Mnie mówią Fanalis. Lepiej faktycznie stąd lećmy, Soma. - zakomunikował przybyszowi z zaświatów. Mogli teraz wyruszyć gdziekolwiek, jednakże była tylko jedna ważna rzecz, która ich łączyła. Muszą choćby sprawdzić, czy Enyia nadal jest cały i zdrowy tam w jaskini nieopodal. Jak dotąd nie posiadał złego wyczucia w terenie, to myśl o szukaniu malucha wywoływała niestrawność. Mogło przecież okazać się, że nie wyszuka niczego pożytecznego albo, co faktycznie możliwe, nie zdoła zauważyć ważnych śladów. Różne opcje potrafiły mu przyjść do głowy. W trakcie odlotu pozwolił, żeby to Soma prowadził, bo znał mniej więcej drogę do miejsca docelowego. Jemu przypadło za to kontynuowanie rozmowy, której był niezmiernie ciekaw.
- Więc to nazywało się Telekineza czy jakoś tak? Wydawało się, jakbyś używał jej bardzo dobrze. - rozpoczął i napomknął o wcześniejszym ataku. Pod wpływem widowiska zapomniał o jakiejkolwiek urazie, bo nie chciał tak do końca dobijać przeciwnika. Wywarł podziw przyjemnym w odbiorze śmiechem.
- W dodatku zjawiłeś się dość nieoczekiwanie. To też sprawka tej twojej techniki? - w głównej mierze chodziło mu o prosty zwrot: skąd pochodzisz, ale w języku Nameków mogło to brzmieć nieco pokracznie. Oni zamieszkiwali jedną planetę i nie znali nic poza ciągle nasłonecznionym klimatem ogromnej, zielonej planety. Stąd pierwsze, co zainteresowało Fanalisa w Somie, to skromne zapytanie o jego pochodzeniu. Miał nadzieję, że go tym nie uraził, ani nie był zbyt nachalny. Nietutejszy wygląd był tego główną przyczyną.

zt. + Soma > Jaskinia w Rajskim Lesie
Powrót do góry Go down
Soma
Moderator
Moderator
avatar

Liczba postów : 236
Data rejestracji : 26/03/2014


SCOUTER
HP:
1185/1185  (1185/1185)
Ki:
1185/1185  (1185/1185)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Pią Mar 18, 2016 7:29 pm

Mucha miała rację. W pobliżu mogło się czaić więcej takich przyjemniaczków, a walka z jednym wystarczająco dała do zrozumienia Somie, że śmiertelników na tej planecie nie powinno się lekceważyć. Jego uwagę na chwilę skupiła znajoma mu już metaliczna kulka. Dla młodego niebianina był to fascynujący rodzaj magii. Co prawda widział już podobne zdolności w Zaświatach, ale możliwość stosowania czegoś takiego bez wcześniejszej nauki i treningu, była czymś nowym. Ze słów insekta wynikało, ze po wciśnięciu czerwonego światełka powinna się uaktywnić. Jak zwykle zaczęło go korcić żeby wypróbować ustrojstwo, ale wystarczyło lekkie kopnięcie, które poczuł gdy wziął kulkę do ręki, oraz to, że sobie przypomniał jak doznał jej działania na własnej skórze ostatnim razem. Na koniec pomachał serdecznie gadatliwemu owadowi na pożegnanie, mając nadzieję, ze będzie w stanie się kiedyś odwdzięczyć.
-Tak, masz rację, za mną.- opowiedział Fanalisowi, po czym wzbił się w powietrze, obierając kierunek w stronę jaskini.
-Pod wpływem chwili chyba troszkę przesadziłem. Nie chciałem zabijać żadnego śmiertelnika podczas mojej pierwszej wizyty tutaj...- Na jego twarzy znowu pojawiło się lekkie zakłopotanie, ale po chwili ustąpiło. -... ale tak jak powiedziałem, nie wyglądał na dobrą osobe, więc Emna pewnie wysle go do piekła gdzie jego miejsce. Co do mojego pojawienia się, to tak jak mówiłem, zostałem tutaj wysłany żeby sprawdzić jak się sprawy mają przez Kaio. Zapewne jest bogiem opiekuńczym tej planety. Telekineza to coś zupełnie innego. Oho! Jesteśmy już prawie na miejscu.- Przyspieszył lekko w kierunku celu podróży.

Z/T Jaskinia w Rajskim lesie

______________________



-Powiedział.-
"Pomyślał."-
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rajski las   

Powrót do góry Go down
 
Rajski las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
 Similar topics
-
» Rajski las

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: