Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Rajski las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1830
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Rajski las   Sro Paź 10, 2012 7:44 pm

First topic message reminder :

Lasów na Namek jest mnóstwo, mimo tego ten ma w sobie coś niesamowitego. Jest dziewiczy, nikt jeszcze nigdy nie próbował ingerować w jego naturę. Pradawne wieści mówią, że tego, który odważy się niszczyć chociażby jedno drzewo, bądź zabiję jakąkolwiek istotę w tym rejonie, spotka okrutna klątwa. Mimo tego miejsce to jest często odwiedzane przez Nameków. Jest ono bowiem jedyną drogą, którą można dostać się do jeziora.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
Red



Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Sro Maj 07, 2014 4:16 pm

Oczywiście, że puścił Słonecznego, nie wahał się po usłyszeniu słów Bogini w swojej głowie. Poniekąd to frustrujące, że wszyscy gadają telepatycznie w jego myślach, a demon nie potrafił odwdzięczyć się tym samym. Chyba po minach towarzyszy domyślił się, iż nie do końca mieli to na myśli mówiąc o "powstrzymaniu" Changelinga. Cóż, takie rozumowanie przyszło mu w chwili "wydania polecenia". Ale zamiana w cukierka nie mogła się odbyć - nie mógłby udzielać odpowiedzi na pytania czy dyskutować. Zresztą z pewnością to nie jest miłe uczucie być jednym z rodzai łakoci.
Przysłuchiwał się rozmowie milcząc zawzięcie. Nie uprawiał polityki jak Nameczanie grządek, tak jak wspomniano wcześniej, dla niego ważniejsze były pojedyncze jednostki. Oczywiście rodziły mu się pewne wątpliwości, lecz nie mówił ich na głos. Na przykład na temat osób, które pod względem zasobów sił i energii miażdżyły za jednym pstryknięciem palcami. Wszystko jest możliwe, nawet że ktoś posiadał taką moc, by niszczyć całe planety. Znał osobiście dwie takie osoby - Braskę i Hikaru. Wiadomo, iż mogło być takich istot jeszcze więcej, lecz posiadł wiedzę na temat potęgi wspomnianych wojowników, toteż nie dziwił się jaki los dopadł Xeon. Nie mniej jednak to przykre, kiedy odbierają komuś ojczyznę. Chyba. Red był ciągłym wędrowcem, nie miał swojego jedynego miejsca we Wszechświecie.
Nie zapominał o drugim Ogoniastym, który miał cięty język, ale nie starał się wkurzyć oddział dowodzony przez Kaede. Przez całą przemowę Xanasa patrzył się uważnie na zachowanie Nieznajomego. Mógłby zdradzić coś więcej niż ripostę, jakieś mrugnięcie okiem czy szept, a wtedy demon zareagowałby odpowiednio do swojej intuicji. O tyle dobrze, że nie musiał go "unieruchamiać". Towarzysze nie byliby z tego faktu dumni. Eh, wolałby użyć pięści, nie był dobrym demagogiem, chociaż czasami miewał przebłyski sprytu. Musiał jakoś nadrabiać, jeśli nie znał się (przypominam do znudzenia) na dyplomacji, do tej pory zależało mu tylko na kilku osobach, które raczej nie tworzyły politycznej opozycji. Jego społeczeństwo demonów wybijało się wzajemnie, i tylko nieliczni zdecydowali się na odmienny styl egzystencji. A i tym było trudno, ze względu na korzenie i ogólny przesąd o złu jaki czyha w ich ciałach i czynach. Było w tym ziarenko prawdy, lecz o tym innym razem.
Tak czy inaczej, wracając do rozmowy, nie odezwał się ani jednym słówkiem, chociaż wpadł na pomysł jak dałoby się w pewnym sensie wszystkich pogodzić. Jest to jednak ryzykowny plan, toteż przydałoby się go przedyskutować z najbliższymi współpracownikami. Nie mogą jednak oddalić się od Changelingów, gdyż zwieją i zaalarmują swoich pobratymców z różnych klanów. Mogą to zrobić, ale tylko za zgodą Kaede. Został więc tylko sposób na telepatię, którą nieraz odczuwał na sobie od strony innych. Tak rozmawiali z nim: Kuro, April, Kaede i Vernil. Całkiem spora grupka, chociaż zdawał sobie sprawę, że nie przyszło im to z łatwością. Mimo wszystko podejmie rękawicę i nauczy się. Chociażby dla satysfakcji.
Wyczulił szósty zmysł i koncentrując się na dwóch czynnościach (to jest łamanie barier psychicznych osób tu przebywających i ich monitoring w rzeczywistości) w ciszy towarzyszył lewitującemu HalfSaiyanowi. Red i tak był piątym kołem od wozu jeśli chodzi o spotkanie, gdyż przeszło ono w rozmowy (dobra, oszczędzę Wam powielania do znudzenia powodów). Nie wiedział czy mu to wyjdzie, ale i tak nie ma za bardzo co zrobić ze sobą.

[Ooc: Post treningowy - post pierwszy]
Powrót do góry Go down
Colinuś



Liczba postów : 384
Data rejestracji : 12/01/2013


SCOUTER
HP:
7478/13500  (7478/13500)
Ki:
1/31500  (1/31500)
HP Pancerza:
500/500  (500/500)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Pią Maj 09, 2014 11:04 am

-Polityka chyba nie jest dla mnie-pomyślał młody half... No w sumie już nie taki młody. Gdy wstąpił do akademii miał osiemnaście lat. Od tamtego wydarzenia minęły ponad dwa lata. Plus taki, że przez te dwa lata w ogóle się nie zmienił. Jego twarz wygląda dokładnie tak samo. Jedynie jego mięśnie się zwiększyły, chociaż może trafniejszym jest słowo, pojawiły. Dzięki treningowi u Kaio, nie jest tak umięśniony jak wszyscy jego pobratymcy. Jest normalnym, zwykłym chłopcem, ale to tylko pozory. Spojrzał na Reda. Jego kompan był bardzo zamyślony. Główna rozmowa toczyła się między Kaede oraz Frostem. Czy Demona też to wszystko nudziło? O czym tak intensywnie myślał. To by była przydatna umiejętność. Czytanie w myślach. Możnaby odczytać ruch przeciwnika i przyszykować idealną obronę.
-Skup się! –Chłopak szybko przyprowadził się do porządku. To, co mówili bogini i changeling może było nudne, ale za to ważne.  Vernil rozejrzał się po okolicy. Dużo drzew. Bardzo, bardzo dużo drzew, a do tego wszystkie bardzo wysokie. Niektóre miały na sobie różnego rodzaju owoce. Chłopak wskazał palcem na jakieś podłużne, zaokrąglone u dołu, na górze dużo węższe niż na dole, zielone jedzenie. Za pomocą telekinezy przyciągnął trzy do siebie. Dwa utrzymywał przed swoim tułowiem, a ostatnie ugryzł. Były słodkie i soczyste. Podsunął jedną pod nos Redowi.
-Smaczne są. Spróbuj –powiedział z uśmiechem na twarzy. Jedząc spojrzał w prawo. Kilkanaście metrów dalej była spora polana. Jak by się nie starał, to nie mógł się skupić na tym, co mówią Kaede i Frost.  Spojrzał w dół. Jego przykuł ten zielony, mniejszy Jaszczur. Half zaczął zbliżać się ku ziemi. Uśmiechnął się, gdy wylądował przed istotą o wybitnie ciętym języku. Zjadł swój owoc, wyrzucił pestki. Tego nauczył go Kaio. Nie każda cześć jedzenia jest zjadliwa. To tak jak z kośćmi mięsa. Chwycił ostatni zielony owoc i rzucił go zielonemu.
-Hej, co powiesz na mały sparing. Musiałbym w końcu rozruszać kości, a pewnie obu nam trening się przyda. A to coś jest bardzo dobre– powiedział z uśmiechem na ustach. Zrobił jeszcze kilka kroków w kierunku Zielonego i wyciągnął rękę wystawiając dłoń do uścisku.  Ten gest miał wytłumaczyć zielonemu, że to faktycznie ma być treningowy pojedynek a nie batalia na śmierć i życie.  W gruncie rzeczy chodziło mu o poznanie mocy wojowników z Namek. Obecnie trzymał stronę Kaede i rdzennych mieszkańców planety. To ich poznał i to oni dali mu nameczański strój. Byli bardzo mili. A Changelingowie? Ich planeta została zniszczona. Przybyli tutaj i co? Nie prościej było udać się na audiencje u jakiegoś wodza i załatwić wszystko pokojowo? Wtedy Kaio planety nie musiałaby się fatygować i walczyć o pokój. Wyszło jak wyszło, nie ma, co mówić, co by było gdyby. Teraz jest teraz. Trzeba starać się pogodzić obie rasy w taki bądź inny sposób. Najlepszym wydawało mu się użyć tych potężnych smoczych kul do odtworzenia planety Xseno.. Xnos? Jakoś tak. Ach ta pamięć do nazw i imion. Spojrzał na zielonego. Czekał na jego odpowiedź w sprawie sparingu. Poznać nowe zdolności, poznać moc nieznanej rasy. To chyba coś cenniejszego niż zwykły trening. Bez ujawniania energii oraz bez zmiany wyrazu twarzy zaczął wyszukiwać energii Reda.
-Jeśli dojdzie do sparingu, mógłbyś, co jakiś czas rzucić okiem na pojedynek? Ja trzymam nerwy na wodzy, ale nie wiadomo jak zachowa się ten zielony oraz co potrafi. Jakby zaczął traktować sparing zbyt poważnie to wkroczysz i go uspokoisz dobrze? Chyba, że będzie silniejszy od Ciebie to wtedy możemy mieć nie lada problem… -powiedział telepatycznie do swojego Demonicznego kompana. Mimo, jego sympatycznej i wesołej natury, czasami krew Saiyańska dawała o sobie znać. Zachciał walczyć, przyszła do niego taka myśl i nie dało się jej stłamsić.

OOC:
Foku, jak chcesz się sparować to stwórz temat w sparingach i jedziem z tym śledziem. Very Happy
Trening start!
Powrót do góry Go down
http://www.pl
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Pią Maj 09, 2014 7:28 pm

Gdy wreszcie jasno przedstawił swoje stanowisko odnośnie zaistniałej sytuacji, z rozmowy zaczęły wynikać jakieś konkrety. Postawiono warunki, nie groźby. To przemawiało do niego o wiele bardziej. Oczywiście, mogli go zmusić do współpracy siłą, jednakże wtedy musieli liczyć się z możliwością zdrady z jego strony. Zresztą, zapewne i tak brali to po uwagę. Nie sądził, by byli aż tak naiwni. Chociaż, różne rzeczy już zobaczył. Niemniej, w tym wypadku oszustwo wcale mu się nie opłacało, chyba. Odsunął na chwilę te nęcące oferty i pomyślał nieco naprzód. Zastanawiał się, czy przyzwolenie na wybicie doszczętnie swojej frakcji faktycznie będzie dla niego na dłuższą metę korzystne. Istniała możliwość, iż później po prostu dostanie się w niewolę do słonecznych, a Ci, choć "pokojowo" nastawieni, mogli się mścić za przeprowadzony zamach oraz wciąż trwający spór. Mówili tutaj o całkowitym zakłóceniu, bądź, co bądź, panującej równowagi. Może i ta równowaga nie do końca tyczyła się Nameczan, ale przecież też nie o nich mu tutaj chodziło, lecz o niego. - Ziemia, huh. - pomyślał. To był jego pierwotny cel. Mógł go wreszcie zrealizować. Pytanie pozostawało jedno. Czy w obecnej chwili jest jakikolwiek sens udawać się tam teraz? Obecna sytuacja, jak żadna inna uświadomiła mu, iż jest niezmiernie słaby. Czy był sens wystawiać swoje życie na większe niebezpieczeństwo? - Wyjaśnijmy sobie jedno. Wymagasz ode mnie, bym zdradził całą własną frakcję. Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale przekreśla to w przyszłości wszystkie moje kontakty z własnymi pobratymcami, którzy bądź, co bądź zapewniają mi mniejsze lub większe bezpieczeństwo. - odparł, z naciskiem na jeden wyraz. Chciał jej uświadomić, że żąda od niego stosunkowo wiele. Jeżeli chce być w stosunku do niego fair, to musi przedstawić coś równoważnego. - Co więcej... uczynię z siebie wyrzutka, bo stracę przynależność do mojej kasty, a raczej nie wierzę, by przeciwna przyjęła mnie z otwartymi rękami. Przylgnie do mnie brzemię zdrajcy. Mówiąc wprost i kolokwialnie, w tym wypadku robię sobie pod górkę. - dodał, kończąc ostatnie zdanie stanowczym akcentem. Mówił spokojnym, wyważonym tonem przedstawiając kolejne, zdawało się klarowne i przejrzyste argumenty. - Uzmysławiam wam tylko, że mnie potrzebujecie, tak jak ja potrzebuję was. Nie jestem niezastąpiony, fakt. Jednakże szukanie wśród lodowych kogoś bardziej kompetentnego może wam trochę zająć. Ba, zdziwię się, jeżeli większość z tych idiotów nie będzie próbować wysadzić was w powietrze. Poza tym takimi próbami jedynie zwrócicie na siebie uwagę. - ciągnął dalej, chcąc powoli przejść do sedna sprawy. - Podsumowując. Zrobię to, pod jeszcze dwoma warunkami. Jeżeli się na to zgodzisz, to z mojej strony nie uświadczysz komplikacji. - oświadczył. Chciał zabezpieczyć się na przyszłość. Oczywiście, chwilowo nie miał gwarancji, że po całej tej szopce po prostu nie odstrzelą mu głowy, jednakże cóż więcej mógł zrobić. Przemilczał już fakt jej wątpliwego miłosierdzia. Zachęcali go do przeprowadzkę na Ziemię. Ciekawe czy zdawali sobie sprawę z tego, że to właśnie ktoś stamtąd zniszczył ich rodzimą planetę. Drugi Changeling wydawał się o tym nie wiedzieć. Chwile potem, to właśnie on zabrał głos. Foku wysłuchał go dogłębnie. Tym razem niespodziewanie mówił z sensem. - Tutaj się wyjątkowo zgodzę. - rzucił lakonicznie. Swoją drogą zainteresowała go ta wzmianka o "przywróceniu" planety do dawnego stanu. Sposób ten nie mógł należeć do banalnie prostych, toteż chętnie dowiedziałby się, jak ma to wyglądać. Na razie jednak musiał uzbroić się w cierpliwość. Zielony jaszczur zamyślił się na chwilę. Jak też można wywabić najsilniejszego osobnika ze swojej siedziby? Cóż, do takich indywiduów przemawiały pieniądze, moc, władza lub... terytorium. - Nie prościej będzie najpierw odtworzyć planetę, a potem poinformować obie strony o tym fakcie? W ten sposób konflikt przeniesie się z powrotem na tamtą planetę, a maruderów, którzy pozostanę będzie o wiele łatwiej wyeliminować. Jeżeli w jakiś sposób chcemy przemówić do tych najsilniejszych, to tylko solidnymi argumentami. - stwierdził, rozumując z punktu widzenia kogoś, kto ma pod sobą spory arsenał militarny, a do tego umysł przyćmiony władzą.

Zamilkł, czekając na odpowiedź. W jego kierunku poszybował owoc. Pewnym ruchem przechwycił obiekt. Zainteresowała go ta technika. Musiała to być swego rodzaju moc psychiczna. Wcześniej sparaliżowali tamtego bez żadnego wysiłku, a teraz to. Wydawało się bardzo przydatne. Mogło to mieć wiele zastosowań, nie koniecznie militarnych, jak zresztą przed chwilą sam zaobserwował. Spojrzał na trzymaną roślinę. Nie znał się na botanice, ani florze Namek, jednakże skoro tamten przetestował ów przysmak na sobie, to czemu nie spróbować, zwłaszcza, że odczuwał już lekki głów. Od rana nie miał niczego w ustach, a dochodziło już przecież południe. - Hmmmm... - mruknął, nie kryjąc swojego zainteresowania. Zerknął na jego rękę. To mogło być ciekawe. Tylko, czy aby była na to teraz pora. Przeniósł wzrok na Kaede i jaszczura. Byli dosyć niezdecydowani. - Niech będzie. - odpowiedział brunetowi po krótkiej chwili, podając mu swoją gładką, aczkolwiek twardą w dotyku, trzypalczastą dłoń. Jednak przeczuwał, że zapowiada się na dość jednostronny pojedynek. - Namyślcie się. - powiedział do dwójki intrygantów, oddalając się w kierunku polany, którą wybrał nieznajomy.

OOC:

Start treningu.
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 597
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Sro Maj 21, 2014 10:17 am

Jejku… niezłe bagno z tego wyszło… Każdy ma swoje racje i plan coraz bardziej się rozjeżdżał. Mimo, że Foku wyglądał na takiego, który ma gdzieś społeczność, opowiedział się po stronie swojej frakcji, no cóż… Ma do tego święte prawo… Z kolei Frost wydawał się równie niezadowolony z powodu poczynań słonecznych, cały czas kombinował jak je odmienić i pewnie samemu przejąć panowanie. Czy ich dowódcy rzeczywiście mogą być tak silni? Z tego wszystkiego wyłoniła się mała szansa na pokojowe rozwiązanie, co prawda minimalna, ale istniała. Może Tatko naprawdę ma jakiś sposób na odbudowanie planety? Może mógłby jej pomóc były przełożony Kaioshin i swoją mocą wykreować takową? W każdym razie sposób na pewno się znajdzie, bądź co bądź Kaede to bogini i musi sięgać dalej niż inne rasy. Czym są kryształowe kule i dlaczego jeszcze o nich nie słyszała…
-Spokojnie Vernil, muszę najpierw pogadać z moim nameczańskim tatą.- zataiła telepatycznie swoją niewiedzę. Prawdopodobnie nameczanin władający ziemią miał jej o tym powiedzieć, po tym morderczym treningu, ale nie wróciła do niego. To bardzo możliwe, żeby ta rasa władała jakimiś artefaktami.
-Foku, Frost? Zorganizowalibyście spotkanie z waszymi przywódcami? Chcę żeby dali mi miesiąc bez agresji w stronę rodowitych mieszkańców tej planety. Jeśli posłuchają, oddam im planetę changelingów, z całym zagospodarowaniem. Przekażcie im tą informację dobrze?- dała im chwilę na zebranie myśli. Rzeczywiście, wcale nie trzeba kombinować podstępu, aby wszyscy byli zadowoleni, być może nie będzie trzeba walczyć z lodowymi, o ile powstrzymają chwilowo swoją rządze krwi. Miłująca mana bogini rozleciała się wokół w postaci ogromnego stada złotych motyli, dając każdemu sercu, które tego chciało zastrzyk pozytywnych emocji. –Zależy mi na waszym dobrze, podobnie jak na dobrze każdej rasy.- uśmiechnęła się do nich w sposób pełny miłości i współczucia, że tyle wycierpieli. Obserwator mógł odczytać z jej twarzy naprawdę głębokie emocje i nabrać otuchy od samego patrzenia.
-Vernil, Red. Za jakiś czas udam się do guru, zacznijcie już pokojowo szukać kryształowych kul ok?- przekazała telepatią. Nie wiedziała czym są, ale skoro zasugerowano jej, że mają ogromną moc… Mogą się przydać, zapyta o to ojca.
-Znam już wasze ki, to pozwoli mi was zlokalizować i odwiedzić kiedy zajdzie potrzeba, albo kiedy będziecie tego chcieli. Nie chcę już dłużej zabierać waszego czasu, ale proszę spełnijcie moją prośbę. Pozostaniemy w kontakcie.- Ukłoniła się jak ktoś, proszący o przysługę, ton jej głosu wciąż był pełen słodyczy i ciepła. Była szansa, że wszystko pójdzie ku dobremu.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Czw Maj 22, 2014 9:25 am

Pierwszy post w temacie Sparingu:
 
Drugi post w temacie Sparingu:
 
Tak jak wspominał narrator - Red był w trybie czujnego snu. Na jakąkolwiek zmianę w otoczeniu mógłby zareagować prawie natychmiast. Leżąc na trawie z zamkniętymi oczyma poddawał się relaksacji i próbował ze wszystkich złych myśli wyciągać pozytywne strony. Nawet z tej ostatniej, że nie wziął w końcu udziału we sparingu. Faktycznie mogło to się źle skończyć, a jeszcze inna sprawa, iż tak naprawdę to demon nie dopiął swego. Mógł bardziej nalegać, a nie po byle słowach sprzeciwu odpuścić sobie walkę od tak. Ani Vernil ani Foku nie byli mamisynkami, staraliby się na sto procent wykazać swoją solidną szkołę, przez jaką musieli przejść, aby być na tym poziomie, na którym są obecnie. I kto wie - może podnieśliby o odrobinkę swoje kwalifikacje do mordobicia? Tak czy inaczej, trochę żałował, iż złość przesłoniła mu oczy i od razu zszedł z areny między Halfem a Changelingiem. Mógłby właśnie tą złość zredukować, a tak to wciąż musi kisić to w sobie, by nie sprawiać kłopotów otoczeniu. Będzie musiał coś z tym zrobić w przyszłości, i chyba wiedział co, tylko znów trzeba czekać.
Kiedy senna medytacja trwała w najlepsze od może kilkunastu minut przez myśli demona przeszła wiadomość telepatyczna od Kaede, która od razu zerwała młodzieńca z krainy marzeń. Kryształowe kule? Czyżby to były te, które dawno temu przyszły mu z pomocą? I znów przypomniały mu się słowa Vernila twierdzące o istnieniu takich także na Ziemi. No, no... rodzą się nowe opcje nie do odrzucenia. Podniósł się na równe nogi i wolnym spacerem podszedł jeszcze na chwilę do Bogini i Xanasa, którzy chyba powoli kończyli dyskusję. Słodycz Białowłosej biła od kilku metrów, dlatego nie zbliżył się zanadto do Kaishinki. Zupełnym przeciwieństwem można określić aurę Reda, która przytłaczała nie ilościowo, a jakościowo czarną energią. Stał spięty jakieś pięć metrów za plecami Różowookiej, by nie musiała na niego patrzeć. Byli w tej chwili jak Ying i Yang. Biel i czerń. Gęsta grzywka zasłaniały w większości oczy, ale Xanas mógł widzieć (bo był przodem do demona), że cień rzucający na połowę twarzy młodzieńca rozjaśniały rozpalone do czerwoności tęczówki i dwa rubiny: jeden na czole, drugi na naszyjniku. Gdyby w tej chwili odwróciła się Bogini, Red ubiegłby jej zatroskane spojrzenie odwracając się prędko tyłem do parki. Tak też zrobił i rzucił tylko krótkie słowa na pożegnanie:
>Do później.
Wystrzelił jak rakieta w niebo i przez chwilę wahał się w którą stronę lecieć. Okręcał głową od lewej do prawej i prawej do lewej, aż zdecydował się kierunek na wschód od siebie. Wątpił w to, aby udało mu się porozumieć z mieszkańcami o Smocze Kule, ale może za rekomendacją Kaede będą bardziej przychylniejsi?

[z tematu - Wioska Jednogwiezdnej kuli]

[Post treningowy - drugi]
Powrót do góry Go down
Xanas

avatar

Liczba postów : 534
Data rejestracji : 31/10/2012


SCOUTER
HP:
38115/59895  (38115/59895)
Ki:
79335/124665  (79335/124665)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Sob Maj 24, 2014 9:09 pm

- Moją misją było wybicie wszystkich lodowych na tym obszarze. - Frost spojrzał na walczącego Foku beznamiętnie. - Zostawienie go teraz godzi w moje rozkazy, ale ze względu na nowe zajścia teraz mu odpuszczę, bo i tak wiadomość została przekazana, a Lodowi zajęli sie pewnie kolejna wioską.
Changeling machnął ogonem i spojrzał z powrotem na boginię mimo tego dalej nie ufny. Ciężko ufać komuś kto przylatuje i obiecuje niestworzone rzeczy. Nie wierzył także w istnienie kogoś takiego kto kochałby wszystkich bez wyjątku. Nie wiedział co to za magia, ale w jej obecności czuł się dziwnie spokojny.
- Wiesz też że jeśli to podstęp to może mieć też odwrotny skutek prawda? Może się zdarzyć że to Słoneczni zmienią nastawienie i staną się Lodowymi, czego sam bym nie chciał. Słoneczni nie widzą zagrożenia w Nameczanach, ale jeśli poczują za twoja sprawą to nasz władca może nie być dłużej tolerancyjny. Tak czy inaczej spróbuję załatwić ci rozmowę z nim jako delegacja Nameczan. Myślę że nie odmówi takiemu spotkaniu.
Teraz Frost zerknął na demona z którym widział się wcześniej, a ten szybko odleciał. Jaszczur wrócił wzrokiem do różowej postaci i przekrzywił głowę.
- Zatem na razie to wszystko tak? - Szybkim krokiem podszedł do ciała martwej kobiety swojej rasy i zarzucił ją na plecy, a jej scouter założył sobie na oko w zastępstwie swojego, który zniszczył. - Trzeba będzie ją pochować.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Xanas dnia Nie Cze 15, 2014 1:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Online
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 597
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Pon Cze 02, 2014 3:49 pm

Skoro wszystko zostało ustalone, bogini stwierdziła, że nic tu po niej. Red odleciał, Vernil tez wiedział co robić, Frost jest skłonny do współpracy, a ona musi wypytać tatkę o wiele spraw. Przydałoby się również potrenować, ostatnio bardzo długo tego nie robiła, a w nowych okolicznościach musi być silna. Zawsze może wesprzeć się demonem, ale jako opiekunka wszechświata powinna dysponować siłą przynajmniej równą z tymi najsilniejszymi oponentami. Pogada z ojcem, a silny nameczański brat poduczy ją w walce.
-Nie bój się Froście. W moich ustach nigdy nie ma kłamstw, to by godziło w godność mojej rasy.- uśmiechnęła się kojąco. –Wiesz, współczuje z powodu towarzyszki, zadbam to, aby tam gdzie trafi po śmierci miała super warunki, mogę to zrobić…- przerwała na tyle wcześnie, żeby nie wyznać za dużo. –Jakbyś chciał coś ode mnie, wystarczy że skierujesz do mnie swoje myśli, usłyszę je i pojawie się przy tobie. Bywaj zdrów.- puściła oko i użyła swojej teleportacji, żeby wrócić do domu nameczańskiego Guru- jej przyszywanego ojca.
Złote motyle wciąż unosiły się w powietrzu po jej zniknięciu, przesyłając ciepła atmosferę tym, którzy pozostali w rajskim lesie. Zostawiła dwa changi bez nadzoru, jednak jej wiara w dobroć serc wszystkich stworzeń, dawała przeczuci, że nic sobie nie zrobią. Bogini odeszła, ale to co z niej boskie przez długi czas wzmacniało atmosferę duża dawką miłości i pokoju.

ZT--> siedziba Guru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Pon Sie 25, 2014 1:57 pm

Wszyscy się zmyli, cała czwórka. Każdy w swoim kierunku. Prawdopodobnie mieli jakiś plan. Mniej lub bardziej inteligentny. Ogólnie zabawa w bratanie ras wydawała mu się po prostu stratą czasu. Tutaj po prostu chodziło o braki w inteligencji poszczególnych osobników, w tym tych rządzących, którzy stali na czele poszczególnych frakcji. Jeżeli ktoś jest na tyle ograniczony, by z powodu innego wyglądu zabijać to nie pomogą tutaj ani żadne negocjacje, ani nawet interwencje zbrojne. Ostatecznie jeżeli wybiją wszystkich o tych sprzecznych poglądach, to czym się będą różnili od prześladowców. Prawdopodobnie tym, że byli silniejsi i mieli przebicie w przedstawieniu swojej ideologi. Banda skończonych idiotów. Zamiast zająć się własnym samodoskonaleniem, postanowili bawić się w głupie piaskownicowe przepychanki. Zabrałeś mi moje grabki, więc wbiję Ci kosę w plecy itp.

Postanowił dokończyć swój trening. A przede wszystkim nauczyć się techniki, którą zaprezentował mu nieznajomych w masce. Wybrał kilka mniejszych obiektów znajdujących się w okolicy. Przykładowo skały, które wydawały się świetnym modelem testowym do tego rodzaju przedsięwzięcia. Zdolność kontrolowania ciał znajdujących się dookoła siebie byłaby niewymiernie korzystna. Pozostawał jedynie problem zgłębienia teorii. Najprawdopodobniej w pewien sposób należało nie tylko skoncentrować się na danym obiekcie do granic możliwości, ale także otoczyć go swoją własną energią. Wyciągnął prawą rękę przed siebie, kierując ją na średniej wielkości głaz o masie mniej więcej dwudziestu kilogramów. Najgorsza była sama świadomość tego, jak bardzo dziwne i bezsensowne jest wlepianie wzroku w kawał gruzu. No, ale cóż... Stopniowo wydzielał coraz większe pokłady energii, próbując otoczyć nimi swój cel. Początkowo kamień nawet nie drgnął. Po kilkunastu minutach i sporej ilości straconej Ki zaczął lekko drgać. Chociaż możliwe, że to po prostu zdrętwiałe mięśnie gałek ocznych dawały o sobie znać. Po kilku godzinach imitowania zachowań przywodzących na myśl atak nagłego zaparcia skała lewitowała już dobre kilka centymetrów nad ziemią. Z poruszaniem nią szło już nieco gorzej, aczkolwiek wierzył w siebie i miał nadzieję, iż uda się mu to dopracować w serii kolejnych krótkich treningów. Zmęczony Foku zaprzestał mimo wszystko owocnego treningu. Postanowił udać się w kierunku bazy, by zregenerować nieco siły. Plus czekało go zdanie raportu z misji. Musiał wymyślić jakąś dobrą wymówkę na to, co robił, co się stało z transportowaną wiadomością i dlaczego żyje.

[zt do Obiekt Leczniczy]
Powrót do góry Go down
Vitolo

avatar

Liczba postów : 95
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
525/1290  (525/1290)
Ki:
1078/1140  (1078/1140)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Nie Lut 08, 2015 1:10 pm

Vitolo przez dość długi czas krążył po lesie sprawdzając czy w najbliższej okolicy jego kryjówki na drzewie nie ma kogoś kto mógłby mu zagrozić. Na szczęście nie znalazł nikogo takiego, co prawda widział paru changelingów, a także jakieś trzy dziwne postacie, z których jedna posiadała ogon bardzo podobny do małpiego. Wyglądali oni na bardzo potężnych, a poza tym rozmawiali z dwoma jaszczurami wydało się to Vitowi bardzo podejrzane jednak wiedząc że nie ma z nimi najmniejszych szans po prostu wszystko obserwował z bezpiecznej odległości, kryjąc się za drzewami. Niestety z tej pozycji nie mógł ani usłyszeć ani chociażby wyczytać z ruchu ust o czym oni mówią, a zanim odważył się podejść wszyscy odlecieli w swoich kierunkach. Nameczanin był bardzo zaniepokojony tym co oni planowali, ale wiedząc iż odlecieli z terenu lasu czuł się bezpiecznie dlatego też postanowił wrócić do swojej kryjówki na drzewie. Wracał tą samą trasą którą przyszedł w to miejsce, obserwując przy tym czy przypadkiem ktoś się tutaj nie kręci i czy coś u nie grozi na szczęście jedyne co było wokół niego to drzewa dlatego jego podróż przebiegła dosyć spokojnie. Po kilku minutach marszu zobaczył drzewo z widocznym z daleka znakiem X, gdy tylko do niego dotarł od razu na nie wskoczył i położył się na jednej z gałęzi patrząc w niebo. Prawie od razu zaczął rozmyślać o tym co zobaczył, zaniepokoiło go pojawienie się tych trzech dziwnych postaci, o ile changeligów widział i walczył z nimi więcej razy niż może spamiętać to o tych przybyszach nie wiedział nic, nie znał ich słabych ani silnych stron, tego co planują albo czy mają w ogóle przyjazne zamiary względem jego rasy albo i całej planety. Jedyne z czego sobie zdawał sprawę to to że byli oni bardzo potężni, sam nie ma szans sobie z nimi poradzić a nie może liczyć na pomoc swoich pobratymców, ponieważ wszyscy uważają że jest zdrajcą i morderca starszego wioski gdyby tylko jakkolwiek udało mu się oczyścić swoje imię byłby w dużo lepszej sytuacji a tak jest zdany tylko na siebie. Po pewnym czasie przyszedł mu nawet pomysł aby pójść do changelingów, jednak od razu wyparł go z pamięci po jego doświadczeniach z nimi wiedział że jedyne na co może liczyć to walka, a w najgorszym wypadku utrata życia. Nie mając za bardzo pomysłu co robić Vit usiadł na gałęzi i zaczął przypatrywać się okolicy, lepiej być czujnym jeśli ma się ktoś pojawić, może ten ktoś pomoże mu odzyskać dobre imię i zrozumieć sytuację jaka panuje na jego rodzimej planecie.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1830
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Pon Lut 09, 2015 9:05 pm

Szedł sobie przez las, pewien jegomość ubabrany po pas. Wyglądał na ryju jak changeling, co miał dopiero peeling. Gwizdał sobie on donośnie, a dla Vitolo mogło brzmieć to nieznośnie. Rozglądał się on między drzewami i skrobał po korze długimi pazurami. Gwizdanie coraz głośniejsze się stawało, aż dla nameczanina już nie było miło. Złapać się mógł jedynie za uszy, a wtedy pewnie spadnie na głowę i się ogłuszy.
Changeling był już pod nameczanina schronem, walnął lekko przypadkiem w drzewo ogonem. Wtem Vitolo spadł tuż za jaszczurem, który śmierdział kiszonym ogórem. Niepewnie się odwrócił i wtedy gwizdanie ukrócił.

OoC:
Primo. Uzupełnij Listę swoich technik: Tutaj. Zrób temat, wpisz swoje techniki i dodaj linka w profilu!
Segundo. Spadasz z drzewa na głowę z powodu gwizdania. Z powodu gwizdania tracisz 25 KI i z powodu upadku 50 HP. 
Tercero. Po upadku jesteś zblokowany i nie możesz zaatakować i ledwo widzisz sylwetkę changa. Co robisz?

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vitolo

avatar

Liczba postów : 95
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
525/1290  (525/1290)
Ki:
1078/1140  (1078/1140)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Czw Lut 12, 2015 9:46 pm

Vitolo siedząc na drzewie nie zobaczył zbliżającego się w jego stronę Chagelinga, dopiero gdy usłyszał jego gwizdanie od razu poczuł jakby coś wierciło mu dziurę w głowię, za którą się natychmiast chwycił starając się zatkać uszy aby nie słyszeć tego przeklętego dźwięku. Niestety na niewiele się to zdało, dźwięk nadal dochodził do uszu Nameczanina i wwiercał się w jego głowę. Vito wiedział jednak ze tak długo jak jest na drzewie raczej nie będzie musiał się wplątywać w walkę z Changelingiem, na jego nieszczęście jaszczur przechodząc obok drzewa uderzył w nie, co spowodowało że zatrzęsło się ono. Vitolo mając ręce przy swojej głowie nie zdołał utrzymać równowagi i spadł za plecy przechadzającego się Changelinga.

No to się wpakowałem. Pomyślał od razu Vitolo i natychmiast spojrzał się w stronę gdzie stał Changeling, liczył na to ze ten nie zauważył jego obecności. Jaszczur jednak doskonale to zauważył i stał teraz skierowany w stronę leżącego na ziemi Nameczanina. Vito próbował dostrzec jego twarz, sylwetkę, lub cokolwiek innego co pomogło by mu na określenie jak silny jest ten Changeling. Upadek był jednak na tyle silny aby nie tylko uszkodzić Nameczanina, ale także by odbić to na jego percepcji. Vito mógł zobaczyć jedynie kontur sylwetki jaszczura a to nie dawało mu o nim za dużo informacji. Wiedząc że najprawdopodobniej zbliża się walka Vitolo spróbował wstać jednak natychmiast pożałował tej decyzji, gdy tylko wstał poczuł okropne zawroty głowy i dosłownie sekundę po tym jak wstał wrócił do pozycji, z której się podnosił. Od razu zrozumiał, że nie ma szans ustać o własnych siłach dlatego też zaczął czołgać się w stronę najbliższego drzewa i gdy znalazł się obok niego wstał i oparł się o nie tak aby móc w miarę stabilnie stać.

-Jeśli masz zamiar mnie zabić, to wiedz że nie obejdzie się bez walki. - rzekł ledwo Vitolo, a zaraz po tym dotarło do niego samego to co właśnie powiedział, on nie jest wstanie stać o własnych siłach a co dopiero wyprowadzać ciosy i mierzyć się z kimś kto być może jest silniejszy od niego. No cóż musi spróbować, kto wie może ten Changeling nie jest wrogo nastawiony, a jeśli jednak będzie chciał walczyć to Vitolo chociaż zginie w walce i nie ugnie się przed wrogiem tak jak to zrobił w przeszłości.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1830
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Czw Lut 12, 2015 10:36 pm


Changeling spojrzał nieco zdziwiony, po słowach nameczanina był zaskoczony. A raczej była, bo ciemność z jej lica się zaraz zmyła. Vitolo wstając z trudem przy pomocy drzewa, czując jak bolą go trzewia. Lecz wtedy lepiej mógł to ujrzeć, ale nie jest pewne czy musi teraz umrzeć.
- Czy Ty jesteś nameczanińskim osobnikiem? Spoglądasz na tą co chce być kierownikiem. Księżniczka wśród swoich braci, każdy przy niej swój urok traci.
Miała ona lekko gwiżdżący głos, ale melodyjny niczym śpiewający kłos. Było coś w niej dziwnego i mrocznego, ponieważ nie jak changeling się zachowywała, a wyglądało na to jakoby się z nameczaninem bratała. Lecz mógł on coś poczuć na swym ciele, ponieważ ruszać mógł się niewiele.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vitolo

avatar

Liczba postów : 95
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
525/1290  (525/1290)
Ki:
1078/1140  (1078/1140)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Pią Lut 13, 2015 10:19 pm

Po krótkiej chwili Vitolo mógł dojrzeć dokładną sylwetkę Changelinga, jak się okazało był on płci żeńskiej. Nameczanin nie zdawał sobie do tej pory że w tej rasie występują także kobiety, zawsze mierzył się jedynie z przedstawicielami płci męskiej, którzy zazwyczaj napadali na jego wioskę lub też go atakowali. Być może to i lepiej, że spotkał właśnie ją, po jej słowach i zachowaniu nie sprawiała wrażenia jakby chciała zaatakować Vitola, jeśli by miała zamiar to uczynić już by to pewnie zrobiła i Nameczanin najprawdopodobniej leżałby teraz martwy. Musiał liczyć na jej dobre zamiary.

Ciekawe kim ona jest? Mianuje się księżniczką Changelingów, jeśli to prawda lepiej aby jej nie złościć, bo wtedy zginę nie tylko ja ale najprawdopodobniej w ramach zemsty również inni Nameczanie. Muszę być miły i grać na zwłokę, może uda mi się wyjść z tego cało. Ucieczka nie wchodzi w grę, lepiej odpowiem na jej pytanie, kto wie być może do czegoś jej się przydam dało by mi to szanse na dokładniejsze poznanie rasy tych jaszczurów, jak do tej pory spotykałem jedynie wojowników. Vito bardzo szybko otrząsnął się ze swoich rozmyślań i w momencie jak to zrobił poczuł nagły odpływ sił z jego organizmu. Chcąc mieć jak najszybciej za sobą rozmowę z tym Changelingiem natychmiast odpowiedział na jej pytanie.

-Tak, jestem Nameczaninem. A o co chodzi?- rzekł ledwo Vitolo i jeszcze mocniej złapał się drzewa aby się nie przewrócić. Było mu strasznie ciężko mówić, zdawało mu się także że z każdą chwilą w jej obecności traci coraz bardziej na sile. Każdy ruch był teraz o wiele cięższy do zrobienia niż normalnie, Nameczanin zdając sobie z tego sprawę stwierdził, że kolejna akcja jaką wykona może być ostatnią przed upadkiem. Nie wiedział ile dokładnie sił mu zostało ale każda kolejna sekunda, w każdym razie bardzo mało. Nie wiedział czym było to spowodowane, może to przez upadek, jej głos lub gwizdanie albo po prostu jest ona tak silna, że samo przebywanie w jej obecności osłabia Nameczanina.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Pią Lut 13, 2015 11:14 pm

Pierwsze miejsce w jakim się znalazł zaraz po opuszczeniu Wioski Dwugwiezdnej kuli, to Rajski las. Bardzo szybko wyszedł z wioski. Chciał zacząć coś nowego i brnąć w przyszłość. Oczywiście nie zamierzał zapomnieć o niej, jak i o swoim poprzednim domu. W końcu to to dodawało mu zawsze otuchy - jeśli nie stanie się silniejszy, to nigdy nie będzie mógł pomścić swoich braci. Najwyraźniej los tak chciał, by przeżył on. W każdym razie ruszył dalej, trochę w głąb lasu, by odnaleźć większą polankę, czy coś w ten deseń, by móc spokojnie potrenować. Idealne miejsce udało mu się znaleźć po kilku minutach poszukiwań. Młody wojownik zatrzymał się na chwilę, by ogarnąć wzrokiem miejsce jego przyszłego treningu. Na oko polanka miała około dwudziestu metrów długości i pewnie tyle samo szerokości. Nie była największa, ale na początek starczyła, by się trochę spocić. Sprawdził, czy ciężarki w butach i w opaskach faktycznie się tam znajdują, a następnie rozpoczął rozgrzewke, która miała przygotować go do właściwego treningu.

- Pora w końcu coś potrenować.


OCC: Następny post treningowy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sob Lut 14, 2015 3:35 pm

Trening:
 

Po męczących ćwiczeniach położył się na trawie, by odpocząć i nabrać trochę sił. Dał z siebie wszystko. To go cieszyło najbardziej. Leżąc starał się nie myśleć o niczym i odprężyć się, by dojść do siebie. Po dłuższym czasie wstał i rozejrzał się po lesie. Ruszył w stronę, z której słychać było najwięcej odgłosów.

- Tam gdzie jest głośno zawsze jest ciekawie.


OCC: Koniec treningu i post fabularny.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1830
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sob Lut 14, 2015 8:02 pm


Tym razem rymu już nie będzie, ponieważ trochę to męczące słysząc go wszędzie...
Kobieta changeling... ? Spojrzała na niego swoim zalotnym wzrokiem i uśmiechnęła się. Widziała, że coś jest nie tak z nameczaninem.
- Spadłeś na głowę? To z mojego powodu? Podobam Ci się?
Jakkolwiek to brzmiało... Zdecydowanie coś było nie tak. Vitolo nie może być pewien co się stanie, bo ta kobieta zdecydowanie nie pasowała do tego co słyszał o tej rasie i oczywiście spotkanie damulki changeling nie mogło wyjść mu na dobre, ponieważ po paru chwilach pojawiła się dwójka jaszczurów. Przybiegli migiem, ale nie wyglądali na zbyt szybkich!
Obrazek do pierwszego. - Pani moja! Dlaczego nam uciekasz?
Obrazek do drugiego. - Następnym razem zakuje Cię w kajdany Pani.
Jeden z nich wyglądał na lalusia, a drugi wydawał się znacznie silniejszy. Tym bardziej, że miał całkiem niezłą bronią. Vitolo teraz nie znajdował się w komfortowej sytuacji, bo o ile Pani changeling nic do niego nie miałą...
- W dodatku zobaczył Cię ktoś, kto nie powinien. Trzeba to będzie załatwić.
- Naprawdę? Szkoda... - Odpowiedziała lekko zawiedziona, ale zawsze słuchała tego fioletowego z bronią.
- To oznacza zgodę na zabawę. - Powiedział zielonawy i zaczął się śmiać.
Następnie ten z bronią ruszył na Vitolo i zrobił zamach bronią, celując w głowę. Z kolei zielony podbiegł do boku i zrobił zamach rzucając pojedynczego ki-blasta, żeby zmylić nameczanina.

OoC:
Dokładnie tak. Walczysz z dwójką changów. Staty na razie szczątkowe. Pierwszego takie, bo atakuje fizycznie, staty drugiego takie, bo rzuca ki-blasta, reszta zostanie ujawniona w kolejnych turach. PS> Pamiętaj o regeneracji w postach bez walki. Czyli w poprzednim poście zregenerowało Ci się 10%, a więc masz jakby co to full hp.
Ten z bronią:
Siła: 50
Szybkość: 30
Zielony:
Energia: 40
KI: 600 - 6ki= 594

Z bronią: Atak potężny = 80 dmg + 20dmg z broni = Razem 100dmg
Zielony: Ki blast = 4dmg / -6ki

Kolejność taka: Ja, Vitolo, Canin.
Walka. Jak chcesz Canin to możesz się przyłączyć do walki albo obserwować.


BTW. Canin, jak chcesz walczyć albo się przyglądać to możesz kontynuować trening w kolejnych postach i zakończysz go po pełnych 30h, przeedytujesz wtedy w treningach.
Vitolo, możesz zacząć trening i będzie walka jako trening.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vitolo

avatar

Liczba postów : 95
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
525/1290  (525/1290)
Ki:
1078/1140  (1078/1140)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Nie Lut 15, 2015 10:16 pm

Na szczęście dla Nameczanina, Kobieta Changeling nie miała wobec niego żadnych złych zamiarów wyglądało to nawet tek jakby chciała się z nim zaprzyjaźnić. Vitolo uwierzył, że uda mu się wyjść z tej sytuacji z życiem a jedynie lekkimi obrażeniami na powierzchni jego głowy. Młody Namek czuł się już lepiej, zaczął odzyskiwać siłę i nie musiał się już tak kurczowo trzymać drzewa aby nie upaść, a nawet mógł stać już o własnych siłach. Vito miał własnie odpowiedzieć na pytanie postawione mu przez rozmówczynie, ale zanim zdążył cokolwiek wykrztusić jakby znikąd pojawiło się jeszcze dwóch Changelingów, ci bardziej przypominali tych których Vitolo spotykał w przeszłości.

Oho, będą kłopoty. Pomyślał Nameczanin, a następnie zaczął przysłuchiwać się rozmowie pomiędzy przybyszami, a kobietą Changeling. Z ich słów wynikało, że ona na prawdę jest księżniczka lub w każdym razie kimś wysoko postawionym a ci dwaj zdawali się być jej ochroną. Vito słysząc parę ich ostatnich zdań zdał sobie sprawę, że niestety bez walki się nie obędzie. "Księżniczce chyba niezbyt się podobało, że jej ochrona chcę pozbyć się Nameczanina, ale jednak nie powstrzymała ich przed atakiem. Vitolo przyjął postawę do walki i wyczekiwał na atak oponentów, jeden z nich uderzył frontalnie w Nameczanina próbując uderzyć go w głowę. Vito wiedział, że jeśli oberwie tym atakiem to najprawdopodobniej nie będzie wstanie dalej walczyć i znowu będzie musiał opierać się o drzewo żeby tylko móc stać, a wtedy nie byłoby mowy o dalszej walce. Dlatego też starał się uskoczyć przed atakiem wroga, i dzięki temu nie oberwał w głowę, a w ramię. Cios był bardzo potężny, dlatego też Vito został wytrącony z równowagi co przyczyniło się do tego że oberwał także pociskiem wystrzelonym przez tego drugiego. Nie chciał pozostać dłużny swoim oponentom dlatego zaraz po odzyskaniu równowagi doskoczył do przeciwnika z bronią i uderzył go z całej siły prosto w brzuch. a później poprawił to jeszcze kopnięciem z półobrotu, a zaraz po tym odskoczył do tyłu na kilka metrów i zaczął obserwować swoich rywali tak aby ci nie mogli go zaskoczyć.

Ten z bronią jest strasznie silny, muszę na niego uważać na szczęście jest nieco wolniejszy ode mnie dzięki czemu mogę wyprzedzić jego ruchy o kilka setnych sekundy. Co prawda to nie wiele, ale zawsze lepsza taka przewaga niż inna. Ten drugi nie wydaje się groźny, jego pocisk był strasznie słaby ledwo co mnie zadrapał. Muszę się skupić na tym pierwszym i nie pozwolić mu się za wszelką cenę trafić w głowę. Jeśli tak się stanie to będzie pozamiatane. Pomyślał sobie Vit, aby zaraz po tym przyjąć postawę obronną i skupić całą swoją uwagę na silniejszym z jaszczurów, musiał się go priorytetowo pozbyć tylko w takim wypadku miał szanse na zwycięstwo przynajmniej tak mu się zdawało nie wiedział przecież czy ten drugi nie dysponuje jakimś asem w rękawie.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Pon Lut 16, 2015 6:08 pm

Zaraz po treningu postanował ruszyć w stronę największego hałasu. Słysząc coraz donośniejsze odgłosy spowodowały, że Nameczanin szybszym krokiem ruszył w ową stronę. Po krótkim czasie rozpoczął bieg. Gdy dotarł do miejsca wydarzenia, schował się za grubym drzewem, by uniknąć na razie sytuacji, w której wróg odkrył jego położenie. Dopiero wtedy rozejrzał się dokładnie po lesie. W całym zajściu uczestniczyło trzech changelingów, przy czym ten trzeci, dość dziwnie ubrany prawdopodobnie nie ingerował w walkę. Niestety nie był w stanie wywnioskować niczego więcej, gdyż udało mu się usłyszeć tylko ostatnie słowa, które świadczyły, że prawdopodobnie nie walczący jaszczur mógł być ich szefem, chociaż i tego nie był prawie w ogóle pewny. Po przeciwnej stronie stał Nameczanin. Chwilę później został zaatakowany przez uzbrojonego wojownika. Drugi także zaatakował. W tym momencie akcja nie rozwijała się ciekawie dla krajana.

- Cholera! Muszę mu pomóc, bo raczej nie da rady sobie z dwoma na raz. Jeśli ja zająłbym się jednym z nich, to drugi pozostałbym jemu. Ciekawi mnie, czy ten Nameczanin jest silny, bo wytrzymał dwa na prawdę konkretne ciosy.

Zacisnął zęby. Tyle czasu na to czekał. W końcu miał szansę walczyć z Jaszczurem. Od zawsze chciał skopać ten fioletowy tyłek i w końcu ta okazja się nadażyła. Nie czekając dłużej wyskoczył zza drzewa stając obok swojego rodaka. Ocenił sytuację. Dwóch walczących, jeden uzbrojony, a drugi nie. W tej sytuacji była walka dwa na dwa, plus dodatkowo jeden Changeling, o których zamiarach nie miał żadnych informacji. Wiedział tylko, że musi być uważać na tego trzeciego.

- Witaj. Jestem Canin. Mam nadzieję, że przyjmiesz moją pomoc. - nie wiedział jakiej reakcji może od niego oczekiwać, ale miał nadzieję, że ten się zgodzi, bo raczej wielkiego wyboru nie miał.

Nie czekając na odpowiedź Nameczanina zielony ryszył w stronę wojownika, który był nie uzbrojony, a następnie starał się zamarkować uderzenie pięścią w tył głowy, by złapać swojego przeciwnika za jego łeb i przycisnąć w dół, by zadac uderzenie kolanem w przednią część twarzy przeciwnika. Odbiegł na średnią odległość od przeciwnika, by mógł obserwować jego dalsze ruchy.

OCC:
 
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1830
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Pon Lut 16, 2015 8:12 pm

Pani Changeling oparła się o drzewo, natomiast dwójka jej wojowników szykowała się do kolejnego ataku, ale wtedy nameczanin przeprowadził całkiem solidny atak na tego z bronią i przez moment nie mógł złapać tchu. Ten zielony przyjął pozycję jak do biegu, ale nie zdążył nawet wystartować, bo pojawił się drugi nameczanin.
- Hoho. Proszę. Kolejny do zabawy.
Nameczanin próbował zaatakować zielonego changelinga, ale ten bardzo sprytnie powstrzymał Canina za pomocą Kiaiho. Zaśmiał się tylko z powodu ataku pomocnika.
- Nie widziałem tak wolnego nameka od wieków..
- Załatwmy to szybko Shooler. Szkoda czasu na takich słabiaków.
Następnie podbiegł nieco i wyskoczył w górę robiąc zamach bronią, ale wykonał zmyłkę, bo zrobił obrót broni i wycelował w bok Vitolo.
Z kolei zielony, który zwał się Shooler dzięki swej niezłej szybkości okrążył Canina i spróbował go uderzyć prosto w plecy.

OoC:
Ten z bronią:
Siła: 50
Szybkość: 30
Wytrzymałość: 40
HP: 600-120=480
Zielony:
Siła: 30
Szybkość: 50
Wytrzymałość: 10
HP: 150
Energia: 40
KI: 594-2=592

Z bronią: Atak podstawowy = 50 dmg + 20dmg z broni = Razem 70dmg na Vitolo
Zielony: Kiaiho = anuluje atak Canina. Za 2 KI. Atak potężny = 80dm na Canina
Tak Canin, możesz od tej tury liczyć swoje nowe staty.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vitolo

avatar

Liczba postów : 95
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
525/1290  (525/1290)
Ki:
1078/1140  (1078/1140)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Wto Lut 17, 2015 3:30 pm

Tak jak Vitolo sądził jego cios zrobił wrażenie na przeciwniku z bronią, atak był na tyle silny aby tamten musiał przystanąć na chwilę i nabrać tchu. Vito widząc zapał tego drugiego do ataku przygotowywał się na przyjęcie jego uderzenia, jednak nagle pomiędzy nim a przeciwnikiem pojawił się inny Nameczanin, starał się on zaatakować Changelinga jednak jego atak nie doszedł do skutku, gdyż tamten odepchnął go samą siłą woli. Vitolo był zaskoczony nie tylko pojawieniem się jednego z jego rasy, ale także sposobem w jaki jaszczur obronił się przed atakiem jego sprzymierzeńca. Sytuacja była teraz dla Nameczanina dużo lepsza, nie musiał już walczyć z dwoma oponentami dzięki czemu mógł skupić się na jak najszybszym wykończeniu jednego z nich.

-Jestem Vitolo. Oczywiście, że przyjmę twoją pomoc. - rzekł Vitolo, na jego nieszczęście mówiąc to obrócił się w stronę Canina przez co stracił koncentracje i przestał skupiać się na oponencie, widząc go jedynie kątem oka nie wystarczająco szybko dostrzegł zmierzający w jego stronę atak przez co zdołał jedynie zasłonić się ręką co i tak nie zdało się na nic, ponieważ rywal skręcił broń i przekierował atak na bok Nameczanina. Ten cios był słabszy niż poprzedni, Vitolo od razu to wyczuł. Albo jego przeciwnik zaczął opadać z sił, albo po prostu w ten atak nie włożył aż tyle siły co w tamten. Raczej to drugie, nikt tak szybko nie opadł by z sił. Vito korzystając z okazji, że broń przeciwnika jest przy jego boku natychmiast chwycił ją z całej siły i natychmiast wyprowadził bardzo silny kopniak w twarz oponenta, i zaraz po tym poprawił lewym sierpowym liczył na to, że te dwa ataki będą na tyle zaskakujące i silne że rywal wypuści z rąk swoją broń, tracąc nie tylko ją ale również przewagę zasięgu jaką dawała mu ona podczas ataków nad Nameczaninem.

Vitolo czuł, że ma przewagę nad oponentem, który nie był aż tak potężny jaki wydawał się na początku. Problemem był ten drugi, Vitolo nie wiedział jak silny i szybki jest tamten przeciwnik, nie znał także możliwości poznanego przed chwilą Nameczanina. Liczył na to iż jest on na tyle silny aby poradzić sobie z rywalem bez większych problemów. Vito nie mógł nad tym, jednak za długo rozmyślać, musiał skupić się na swoim wrogu. Mimo iż wydawał mu się nie wystarczająco silny aby go pokonać, musiał mieć się na baczności nie wiedział w końcu czy tamten nie ma jakiegoś asa w rękawie.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Wto Lut 17, 2015 8:54 pm

Był mocno zawiedziony, tym z jaką łatwością przeciwnik odparł jego atak. Nie spodziewał się, że może być aż tak słaby, by nie móc nawet drasnąć swojego przeciwnika. Jednocześnie do rozczarowania czuł także wzbierającą w nim złość. Jego przeciwnik okazał się bardzo szybszy, prawdopodbnie nawet poruszał się z większą szybkością niż rywal nowo poznanego Nameczanina, z którym walczył u boku. Rozmyślałby dalej, gdyby nie został ponownie zaatakowany przez Changelinga, który tym razem z gigantyczną siłą zadał mu cios w plecy. Canin padł na trawę i zaczął pluć fioletową krwią. Minęło dobre kilka sekund zanim zrozumiał co się wokół niego dzieje, więc gdy tylko odzyskał świadomość, oddalił się od jaszczura. Miał conajwyżej kilka sekund, by zdjąć opaski z rąk oraz buty, które miały przecież w sobie ciężarki i do tego zaatakować jeszcze Shoolera. Tak też uczynił. Dosłownie kilka sekund później opaski spadły na ziemię tworząc malutką chmurę dymu. Buty znalazły się obok nich. Rozprostował ręce (chciałem uzasadnić fabularnie przyrost szybkości i siły podczas walki, nic więcej) i nogi.

- Nie jestem tu po to by się ośmieszyć. Chcę ci tylko skopać dupę. - uśmiechnął się, a następnie ustawił się w pozycji gotowej do walki.

Wiedział, że jeżeli przegra, to będzie jego koniec. Nie dość, że nie będzie mógł pomścić swoich braci, ponieważ za przegraną idzie także śmierć. Zacisnął zęby. Nie mógł przegrać na samym początku. Wziął rozpęd, a gdy był około półtora metra przed nim wyskoczył do góry i spadając starał się zadać potężnego kopniaka w twarz Changelinga.

Co jakiś czas zerkał na to jak radził sobie krajan, po jego stylu walki mógł wywnioskować, że miał Vitolo miał już za sobą parę walk i jego doświadczenie oraz umiejętności zdecydowanie przewyższają te Canina. Jednak szybko przerwał swojego rozmyślania, by skupić się na walce i nie zostać niczym zaskoczony.

OCC:
 
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1830
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Wto Lut 17, 2015 10:12 pm

* Music *
Walka stawała się coraz ciekawsza i coraz bardziej zacięta. Nikt nie miał zamiaru odpuścić, ale nameczanie nie byli świadomi z czym walczą. Po ciosach nameczan tamci wydawali się niezbyt wzruszeni, a zielony się wciąż uśmiechał. Ten drugi jednak groźnie warknął i miał zaciśnięte zęby. Wyglądał jak wściekły wilk.
- Dość tego. Nie będą jacyś głupi nameczanie nam się stawiać!
Wbił swoją włócznię w ziemię dość mocno, a ta zaczęła przez chwilę błyszczeć, a później ciemna strużka chmury wędrowała z rękojeści włóczni w stronę fioletowego changelinga. Podszedł dwa kroki do przodu i zacisnął pięści.
- Ooo... oł... Macie przechlapane.
A teraz fioletowy wygląda tak...
Nagle fioletowy urósł jeszcze z pół metra, a mięśnie mu nieco przyrosły, a najbardziej jednak rogi. Biła od niego niezwykle mroczna aura, a ciemna chmura wciąż w niego wnikała.
Nim Vitolo zdążył zareagować to tajemniczy wojownik znalazł się tuż przed nim i mocnym kopniakiem posłał nameczanina wprost w koronę drzewa.
Zielony wyraźnie pobladł i cofnął się do pani changeling. Fioletowy tymczasem spojrzał na drugiego nameczanina i ochrypłym głosem rzekł.
- Patrz jak morduję Twego brata. - A następnie ruchem ręki sprawił, że telekineza unieruchomiła Canina. Teraz naprawdę może jedynie się przyglądać temu co się dzieje. Był bezradny. Szaleństwo w oczach tego changelinga było niepojęte. Jedynie niewiadomo jak długo będzie trwała przemiana... I czy czeka nameczan masakra. Co gorsza część rajskiego lasu zaczęła nagle zamierać. Drzewa wokół pola walki stawały się coraz czarniejsze, a z ziemi unosiła się zielonawa mgła. W dodatku wszystkie liście opadały i od razu się rozpadały. Czy nameczanie domyślą się o co w tym wszystkim chodzi? Dowiedzie się w następnym odcinku.

OoC:
Ten z bronią:
Siła: 250
Szybkość: 250
Wytrzymałość: 200
Energia: 200
HP: 480-80= 400/600 = 66% = 2000/3000
KI: ∞/∞
Zielony:
Siła: 30
Szybkość: 50
Wytrzymałość: 10
HP: 150-23= 127
Energia: 40
KI: 592

Z bronią: Transformuje się.
Atak podstawowy na Vitolo | 250dmg |
Ma w tej chwili praktycznie, że nieskończoną KI. Canin jesteś sparaliżowany na dwie tury za pomocą Telekinezy tego z bronią. Możesz oczywiście pisać.
Zielony: Nic nie robi.

Fioletowy mógł wykonać dwa ruchy, ponieważ: 1 dodatkowy atak - 70 siły i szybkości więcej od przeciwnika wg mechaniki.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Vitolo

avatar

Liczba postów : 95
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
525/1290  (525/1290)
Ki:
1078/1140  (1078/1140)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Sro Lut 18, 2015 2:14 pm

Vitolo patrzył na atak Canina, nie był on bardzo silny ale w każdym razie osłabił chociaż trochę zielonego Changelinga, który nie dawał po sobie poznać aby cokolwiek mu się stało. Natomiast ciosy Vitola chyba zrobiły nawet spore wrażenie na fioletowym, który wyszczerzył zęby po czym wbił swoją włócznie w ziemię, wokół której pojawiła się dziwna mroczna mgła. Zdawało się jakby jaszczur wchłaniał do swojego ciała tą mgłę a ona zapewniała mu dodatkową moc. Dało się wyczuć bijącą od niego złość i moc jaką otrzymywał z każdą chwilą. Vito zdołał zaobserwować, że Changeling urósł, a także zwiększyła się jego tkanka mięśniowa. Zaraz po zobaczeniu całej sylwetki jaszczura po przemianie Vitolo leżał już na ziemi. Natychmiast wypluł krew, która naszła mu do ust. Nie wiedział co się stało, ani w jaki sposób znalazł się na koronie drzewa domyślał się jednak że to jego oponent go zaatakował, ale jak? Siłą woli czy po prostu jest tak szybki ze Vito nic nawet nie zauważył, będzie musiał się bardziej przyglądać przy jego kolejnym ataku.

Nameczanina nie namyślając się za długo nad tym co się stało zeskoczył z drzewa i spojrzał w stronę Changelingów. Pani Changeling oraz ten zielony po prostu stali natomiast jego rywal powiedział coś pod nosem wykonując przy tym szybki ruch ręką. Canin zaraz po tym znieruchomiał, wyglądał tak jak gdyby tamten trzymał go w żelaznym uścisku i nie miał zamiaru wypuścić. Vito nie wiedział co ma teraz zrobić, w najbliższym czasie nie mógł liczyć na pomoc swojego pobratymca nie wiedział w końcu jak działa pułapka jaszczura. Musiał walczyć sam na sam z o wiele silniejszym i szybszym przeciwnikiem, poza tym było jeszcze dwóch innych Changelingów, którzy co prawda póki co stali pod drzewem, ale Vito nie mógł być pewien czy nie włączą się oni do walki. Nameczanin zanim zdołał pomyśleć nad tym co może zrobić w tej sytuacji dostrzegł pewną rzecz, z ziemi zaczęła wydobywać się zielona mgła różniąca się tylko kolorem od tej, którą wchłaniał w siebie jaszczur. Sama mgła nie rozproszyła zbytnio Vitola, zrobiła to inna rzecz którą Nameczanin ujrzał dopiero po chwili. Na obszarze, w którym walczyli uschły wszystkie drzewa a liście, które z nich spadały rozpadały się w locie.

Co to za magia, która wysysa życie z okolicznej roślinności. To pewnie jego sprawka, ale w jaki sposób? Może to przez tą zaabsorbowaną przez niego czarną mgłę, być może sprawia ona że wszystko co żywe obumiera, chociaż w takim wypadku ja też bym już pewnie nie żył. Bardziej prawdopodobne wydaje się to iż w jakiś sposób absorbuje on energię z otoczenia, niszczy otoczenie ale wzmacnia siebie. Trzeba go będzie w jakiś sposób wyciągnąć z lasu aby sprawdzić czy to prawda, ucieczka nie ma sensu. On może mnie zbyt łatwo pochwycić, albo może mu pomóc ktoś z tamtej dwójki. Nie mam wyjścia muszę przetrzymać jego najbliższe ciosy, kto wie może jego moc się wyczerpie wtedy razem z Caninem damy mu radę. Do tej pory muszę jak najbardziej wyczerpać jego siły.

Vitolo stał przez chwilę w zamyśleniu, a gdy tylko opracował jakąkolwiek strategię ruszył jak najszybciej tylko mógł w stronę swojego oponenta. Nie liczył na to, że jakoś bardzo uszkodzi swojego rywala albo chociaż jego atak dosięgnie celu ale zawsze warto próbować dlatego też gdy młody Nameczanin znalazł się blisko swojego oponenta wyskoczył w powietrze i postarał się trafić go prosto w twarz z największą siłą jaką mógł z siebie tylko wykrzesać.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sro Lut 18, 2015 8:44 pm

Atak Canina wyszedł mu tak jak chciał. Walka rozpoczęła się na dobre i stawała się z każdą sekundą coraz bardziej zacięta. Nameczanina w tym wszystkim zdenerwowała reakcja jego przeciwnika, który mimo że oberwał, to nadal się uśmiechał. Zielony wojownik starał się zachować spokój, by nie działać impulsywnie i narazić się na coś groźnego. Spojrzał na drugiego Changelinga, z którym walczył Vitolo i ten okazywał zdecydowanie więcej powagi. Można było śmiało powiedzieć, że był bardzo zdenerwowany. Najwyraźniej nie podobało mu się, że nie jest w stanie pokonać swojego przeciwnika i do tego walka pomiędzy nimi jest mocno wyrównana. Według Canina ten Changeling uważał ich za tak słabą rasę, że nie mógł teraz przyjąć do wiadomości, iż nie jest w stanie pokonać marnego Nameczanina. Wojownik oczywiście miał inne zdanie na ten temat - Vitolo był na prawdę silny i na pewno miał bardzo duże szanse pokonać uzbrojonego rywala. Jednak tego co się wydarzyło później kompletnie się nie spodziewał. Jego wygląd zmienił się drastycznie, do tego urósł o conajmniej kilkadziesiąt centymetrów. Sytuacja nie rozwijała się w dobrą stronę dla Nameczan. Tym bardziej, że jeżeli weźmiemy pod uwagę, iż prawdopodobny powód przyrostu masy mięśniowej u Changa - ciemna chmura, która wydobywała się z włóczni, cały czas wciągana była przez niego. Nie zdążył nawet dobrze się ustawić, by być przygotowanym na każdą ewentualność, a już chwilkę później nie mógł się nawet ruszyć i zastygł w bezruchu, mogąc tylko przewracać oczami.

Wiecie jak to jest kiedy w pewnej sytuacji zaczyna was swędzieć tyłek, a wy nawet nie jesteście się w stanie po nim podrapać? Takiej "przyjemności" mógł doświadczyć Canin, który stał bez ruchu z mocno swędzącymi czterema literami i przyglądał się temu co działo się przed nim. Jednak nie to go zdenerwowało. Było coś gorszego od swędzenia - słowa, które wypowiedział zmutowany jaszczur. Nie mógłby żyć, gdyby na jego oczach kolejny jego brat został zamordowany.

Wyrzucił te myśli z głowy jak najszybciej. Rozejrzał się po lesie. Transformacja Changelinga z laską wyparła na środowisku bardzo duże zmiany. W miejscu, w którym toczyła się walka po prostu wszelaka roślinność wymierała. Według Canina może chodzić o to, że jaszczur "pompuje" energie życiową ze wszystkich organizmów w okolicy i przemienia ją w moc, z której może korzystać. Nie był jednak tego pewien, bo jeśli tak to działało, to dlaczego nie czuł żadnego spadku energii?
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1830
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Rajski las   Czw Lut 19, 2015 12:21 am

Teraz to już naprawdę wszystko wyglądało kiepsko i jeżeli nameczanie szybko czegoś nie wymyślą to będzie z nimi krucho. Vitolo miał jednego asa w rękawie. Nawet nie w przenośni, ale mógł dorównać wielkością swojemu rywalowi. Problem był tej natury, że nie miał wystarczająco dużo ki, aby to zrobić. Nie mniej był sposób... Bolesny i uciążliwy, ale nameczanie z natury są raczej spokojni...
Cóż... Musi się mierzyć z trudnym rywalem, a Canin jeszcze mu nie będzie w stanie pomóc. Changeling sądził, że zakończy to w ciągu paru ciosów, nim ten którego sparaliżował się poruszy, ale już niedługo...
Pani changeling z kolei klasnęła po ciosach obu walczących.
- Jej. Nie zobaczyłabym tak wspaniałej walki, gdybym nie wyszła na przechadzkę. Zamiast mnie pilnować to powinniście ze mną tak wędrować. Widzicie ile frajdy może być?
Przypominała trochę z charakteru Freezera radującego się z rozgniatania robaczków. Nawet śmiech miała podobny. Z początku może wydawała się sympatyczna dla Vitolo, ale wygląd może mylić. O ile nie własnymi rękoma, to jednak czerpała z tego frajdę.
- Pani. Powinnaś wrócić do bazy. Zabierz ją Shooler.
- Gouma jak zwykle chce sam zakończyć sprawy. Ja mam na koncie 0, a Ty już 9 i Ci dojdzie 2 kolejnych. Oby Ci zlali mordę. - Rzucił do Goumy Shooler. Nameczanie się tylko mogli domyślić, że ten licznik to ilość zabitych ich braci.
Gouma oczywiście nie puścił płazem tych słów, odepchnął lekko Vitolo i tym razem wymierzył silniejszy cios swojemu koledze...

OoC:
Ten z bronią:
Siła: 250
Szybkość: 250
Wytrzymałość: 200
Energia: 200
HP: 480-80= 400/600 = 66% = 2000/3000
KI: ∞/∞

Atak podstawowy (15%) = 37dmg na Vitolo. Ile procent jest Twojego HP po tym ciosie, co możesz zrobić?
Atak szybki na Shoolera.
Shooler z panią changeling zaczynają się wycofywać.
Canin jeszcze nie możesz nic zrobić w tej turze.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Rajski las   Sob Lut 21, 2015 9:22 pm

Canin oglądał wszystko z boku. Nie dlatego że się bał, po prostu nie miał wyboru. Nie wiedział przez ile będzie jeszcze sparaliżowany i przez jaki czas nie będzie w stanie pomóc swojemu bratu w walce. Oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, że nie miał większych szans z jaszczurem, którego siła zwiększyła z niewiarygodnie. Pomysł jak go pokonać zaświtał mu w głowie dopiero po jakimś czasie obserwowania walki. Gdyby przyjrzeć się całej postaci Changelinga, to cała jego moc tak jakby brała się laski. Jakby jego broń wysysała energię z organizmów i przetwarzała ją na KI. Przynajmniej tak mu się zdawało. Nie mógł wymyślić nic innego, nie znalazł żadnego sensu w innych teoriach, które mogły być powodem tak dużej siły jaszczura. Dlatego wraz z kolejnymi minutami utwierdzało go w przekonaniu, jakby jego jedynym słabym punktem była włócznia. Chciał już krzyknąć do Vitolo, żeby ten postarał się coś z tym zrobić, jednak stwierdził, że jeżeli byłaby to prawda, to i Changeling byłby o wiele bardziej ostrożniejszy, dlatego postanowił, że gdy tylko czar przeciwnika minie postara się przekazać tę informacje krajanowi jak najszybciej i możliwie tak cicho, jak się tylko da.

Na dwójkę Changelingów nie udzielających się w walce, spojrzał dopiero po tym, jak jeden z nich się odezwał. Bo słowach jakie usłyszał, wywnioskował, że jeden z nich, jest samicą i jest na prawdę ważną osobistością w swojej rasie. Chwilę później wszystko potoczyło się na prawdę szybko. Jednak wystarczyło to, by porządnie zdenerwować Canina. Najpierw dowiedział się, że jeden z tych jaszczurów zabił już dziewięciu braci, a później ten sam Changeling zaatakował swojego towarzysza. To już nie była walka dwóch na dwóch, jaszczur zdawał się tak rozwścieczony, że mógł zaatakować praktycznie każdego na polu bitwy. Najwyraźniej pozostała dwójka wrogów także to zobaczyła i zaczęła się wycofywać.

OCC::
 
Powrót do góry Go down
Vitolo

avatar

Liczba postów : 95
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
525/1290  (525/1290)
Ki:
1078/1140  (1078/1140)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rajski las   Nie Lut 22, 2015 10:41 am

Z każdą kolejną chwilą, każdym atakiem Vitolo słabnął a jego oponent nie tracił wcale sił, a wręcz przeciwnie wyglądał jakby ataki Namecznina tylko go denerwowały i prowokowały do kolejnych coraz potężniejszych ciosów. Tym razem Vito miał, jednak dłuższą chwilę na przygotowanie się na atak. "Księżniczka" Jaszczurów wypowiadając się zatrzymała jednego z wojowników przed przystąpieniem do ataku. Jej ton, sposób wypowiedzi a także to jak się zachowywała sprawiło, że Vitolo natychmiast zmienił o niej zdanie o ile z początku myślał że nie jest ona jak reszta z ich rasy teraz zobaczył, że tak samo jak inni cieszy się z oglądania czyjegoś cierpienia. Mogło mu się to nie podobać, ale w każdym razie dawało mu to dodatkowy czas na obmyślenie strategi, jednak zanim zdołał cokolwiek pomyśleć wojownicy zaczęli się kłócić. Jeden z nich był wyraźnie zazdrosny o to, że tylko Gouma się bawi i zabija Nameczan. Vitolo, słysząc to chciał natychmiast doskoczyć do fioletowego jaszczura i odpłacić mu za wszystko, jednak zanim zdołał się poruszyć Changeling prześmignął obok niego by zaatakować swojego towarzysza. Gouma lecąc obok Vitola odepchnął go, nie było to na tyle silne by uszkodzić poważnie Nameczanina jednak wystarczające aby go przewrócić i wyhamować jego popędy do ataku. Vito leżąc na ziemi, pomyślał jeszcze raz o tym o czym mówili Changelingowie. Gouma zabił już dziewięciu z jego rasy, on i Canin mieli być kolejnymi. Młody wojownik wiedział, że najprawdopodobniej są to jego ostatnie chwile pomyślał jak musieli cierpieć wszyscy zabijani przez Jaszczura, spojrzał na sparaliżowanego Canina który najprawdopodobniej również zginie w meczarniach nie mogąc ruszyć nawet palcem.

-Gdybym tylko miał więcej mocy!- krzyknął Vito i uderzył w ziemię, czuł rosnącą w sobie złość na Changelina za to co zrobił jego pobratymcom, na to co zrobi jemu oraz Caninowi, czuł wściekłość także na samego siebie za to że nie jest wystarczająco silny, by obronić siebie, a co dopiero rodzinną wioskę czy planetę. Zarzucał sobie także to, że zamiast ćwiczyć wolał po prostu siedzieć i ukrywać się na drzewie. Vito zobaczył jak Gouma atakuje swojego towarzysza, z nieznanych mu powodów to także wywołało u niego gniew. Nameczanin zrozumiał, że jeśli czegoś nie zrobi to Changeling zabije nie tylko ich, ale również swoich druhów. Vito wiedział że Jaszczur na tym nie zakończy i pewnie zaraz po tym poleci do najbliższej wioski by wyładować swoją agresję, a także powiększyć liczbę zabitych Nameczan poprawiając tym samym swoją statystykę. Vitolo myśląc o tym wszystkim czuł jak jego ciało wypełnia gniew, było mu to obce uczucie, czuł jednak że z każdą chwilą staje się silniejszy, na początku starał się to hamować, Nameczanie to w końcu spokojna rasa jednak jak trzeba to trzeba. Vito nie mając wyboru przestał się powstrzymywać i pozwolił swojej złości się uwolnić. Vitolo zaczął krzyczeć, ziemia wokół niego zaczęła pękać od nadmiaru mocy, a także od uderzeń Namecznina który z każdym kolejnym ciosem uderzał coraz mocniej zupełnie jakby nie miał żadnych ograniczeń. W pewnym momencie ciszę panującą w okolicy rozdarł wrzask Vito zaraz po tym poczuł jakby jego gniew wszedł w jego mięśnie i znacznie zwiększył ich wydolność. Wojownik nie sądził, że napad furii może mu przynieść aż tyle mocy, czuł jak jego siła, szybkość a nawet energia KI gwałtownie rośnie. Vito po uwolnieniu mocy powoli wstał, wiedział że jest silniejszy jednak nadal nie na tyle by mierzyć się z swoim rywalem. Mając świadomość, że jego energia wielokrotnie się zwiększyła postanowił wykorzystać jedyną technikę jaką znał, tylko ona mogła zapewnić mu zwycięstwo. Skupił swoją energię w całym ciele, po czym zaczął ją rozszerzać zupełnie jakby chciał przekroczyć swoją wytrzymałość i zdetonować energię razem ze swoim ciałem, jednak kontrolując ją sprawiał że moc nie niszczyła go tylko jeszcze bardziej zwiększała jego siłę a także jego wzrost. Po kilkudziesięciu sekundach Vitolo ponownie zaczął krzyczeć tym razem nie ze złości, tylko z bólu. Energia rozpierająca jego ciało i zwiększająca jego wzrost sprawiała mu ogromne cierpienie, Vito wiedział jednak że musi to przetrzymać dlatego też krzyczał coraz głośniej starając się nie tracić przy tym kontroli Ki, by ta przypadkiem go nie niszczyła. Każda sekunda trwała jak wieczność, ból coraz bardziej się zwiększał, ale zwiększała się także moc bojowa Nameczanina. Po ponad minucie Vitolo poczuł nagłą ulgę, udało mu się, pierwszy raz użył tej techniki nie wiedział czego może się spodziewać, a na pewno nie tego że sprawi mu ona aż tyle bólu. Efekt przewyższał jednak jego najśmielsze oczekiwania, Vitolo był teraz o wiele wyższy od swojego oponenta, wiedział że teraz może bez problemu się z nim rozprawić dlatego też chwilę po przemianie ruszył w jego stronę i posłał w jego stronę potężnego kopniaka, po którym zaraz poszło kilka kolejnych tak aby jego przeciwnik nie mógł się pozbierać.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rajski las   

Powrót do góry Go down
 
Rajski las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Rajski las

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: