Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Leśna Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 876
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Leśna Polana   Nie Sie 05, 2012 2:00 am

First topic message reminder :

.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Garromo



Liczba postów : 19
Data rejestracji : 22/06/2016


SCOUTER
HP:
765/765  (765/765)
Ki:
165/165  (165/165)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśna Polana   Pią Lip 15, 2016 4:22 pm

Garo zadał pytanie i dość długo nie czekał na odpowiedź. Miał nadzieje, że po tym się uspokoją, ale się przeliczył. Szyszka trafiła w jego ramię i usłyszał tylko "Zepsułeś". Już tutaj zrozumiał, że nic tutaj nie zrobi. ~Głupie niecywilizowane chochliki! Chce przeprosić, naprawić błędy, a one nie słuchają!~ Zacisnął swą jedną pięść ze wściekłości, aż pojawiła się na niej mała żyłka.
Coraz więcej było tych stworzonek oraz ich amunicji, która coraz gęściej spadała na Chłopaka. Gniew w nim coraz bardziej rósł. Do takiego stopnia, ze już zaczął planować wejść na drzewo, pościągać te małe stworzonka, zdzielić przez tyłek i se pójść. ~Niech no ja dorwę te małe cholerstwa!~ Zaciskał jeszcze bardziej pięść, miał już zrobić jeden krok w stronę drzewa, aż usłyszał ich zarzuty względem jego. Zniszczył im domki, bo zaśmiecał las, zepsuł jakoś i rzucił w trawę tym czymś. Trochę te oskarżenia go ochłodziły, a takto zaciekawiło go przez chwilę czym jest "tym czymś". ~Co ja rzuciłem na ziemię? Patyki? czy co?~ Szybko zadał sobie pytanie, aż nagle wpadł na pomysł co to mogło być. ~Czy to papierek od batonika? Chyba tak, bo raczej nie znają takich rzeczy... ale to nie znaczy, że mają być zaślepione! I tylko rzucać! Cholery!~ Znowu na jego twarzy wrócił gniew, spojrzał w górę i miał dalej podejmować się wyzwania, by wejść na drzewo, ale stało się coś nowego.
Coś lekkiego uderzyło w ucho blondyna. Odrazu mógł poczuć, że to nie szyszka, bo nie była tak twarda oraz ciężka. Podniósł rękę do góry automatycznie, kiedy coś na niego spadło i wylądowało coś na niej. Odrazu na to spojrzał. To co wylądowało na jego dłoni to było jedno z tych stworzonek, które go ciągle obwiniało, jakby zniszczył cały las. Była to dziewczynka, która spoglądała wystraszona na wielkoluda.
Garromo za to był jeszcze zdenerwowany i jego mina była dość typowa. Z jego oczu leciały w jej stronę przysłowiowe gromy.
~Mam jedną z nich... może im się odpłacić?~ Przeszły przez niego takie myśli. Naprężył swoją drogą wolną rękę i już sięgał po nią, ale zobaczył, jak ta mała wróżka próbowała odfrunąć, ale nie mogła, bo jej skrzydełko się pogniotło. Ostatnie jej zachowanie zszokowało młodego wojownika. Skuliła się, skryła swą twarz i zaczęła szlochać.
-Jestem debilem...- Powiedział do siebie po cichu. Poczuł się źle, że myślał, by się im odpłacić za te szyszki. Na początku był na nie złe, ale kiedy zobaczył to małe bezbronne stworzonko to przypomniał sobie, że nigdy nie bedzie krzywdził mniejszych oraz słabszych od siebie. ~Kim bym był, gdybym jej zrobił krzywdę... zwykłym chuliganem... jestem debilem, że o tym pomyślałem.~ Jego wyraz twarzy zmienił się, nie była już cała we gniewie, ale była w lekkim smutku, ale próbował wykrzesać z siebie uśmiech, by dalej nie straszyć stworzonka na jego dłoni.
Wolną dłonią znowu ruszył w stronę malucha, ale powolutku, kiedy tylko znalazła się przy niej to bardzo, ale to bardzo leciutko próbuje dwoma palcami wygładzić jej skrzydełko. Tutaj bardzo powoli to robił oraz najdelikatniej, jak tylko potrafił. Wiedział, że te małe stworzonka są bardzo kruche, a jeszcze widząc teksturę ich skrzydełek to można było stwierdzić, że to ich słaby punkt.
-Już dobrze, nie bój się.- Powiedział na głos do malucha, kiedy to wygładzał jej skrzydełko. Uśmiechał się do niej, by ją uspokoić, ale nie wiadomo, jak to zadziała.
Kiedy tylko wygładzi jej skrzydełko to wyciąga dłoń z małym stworzonkiem do jej pobratymców i pozwala jej odlecieć, albo po prostu ją zabrali. -Proszę.- Jego wzrok wbił się w resztę tych stworzonek. Tutaj się do nich nie uśmiechał, a tylko posłał im swe poważne spojrzenie.
-Nie jestem waszym wrogiem. Na prawdę mi przykro, że zniszczyłem wam domki. Pójdę wszystko posprzątać. Bardzo przepraszam...- Kiedy tylko już malucha nie było na jego dłoni to odwraca się i rusza posprzątać to co zostawił po sobie.
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1795
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Leśna Polana   Nie Lip 17, 2016 7:05 pm

Zapadła dziwna cisza na polanie. Chochliki na drzewie zamilkły w napięciu wpatrując się w dół. Garro mógłby unieść dłoń i klasnąć, pozbywając się chochliczki jak natrętnej muchy, lecz zamiast tego dwoma palcami delikatnie wygładził jej skrzydełko. Istotka uniosła wolno głowę, wpatrując się w twarz, która już nie patrzyła na nią z jawną wściekłością. Słysząc przeprosiny i poważny, spokojny głos, zatrzepotała skrzydełkami i uniosła się w powietrze. Zatoczyła koło wokół głowy chłopaka i dała mu znak, by leciał za nią. Wolno i wyraźnie trzymając dystans reszta opuściła drzewo, lecąc za nimi.
Przeszli kawałek, do miejsca gdzie wcześniej obozował Garro. Chochliczka poprowadziła go w wysokie trawy, aż znaleźli się na kawałku wydeptanej ziemi, skrytej między gęstą zielenią. Stał tam duży kamień, a w jego cieniu trwała budowa, zielono-brązowe istotki uwijały się jak mrówki. Parę chochlików uniosło się w górę, ale przewodniczka chłopaka uspokoiła ich szybko. A co budowały? Wyglądało to jak połówka kuli wielkości sporej piłki plażowej, ale skonstruowana tak, że przypominała gniazdo szerszeni. Jej wnętrze było wydrążone, ale wypełnione stożkowatymi chatkami wielkości pięści. Chochliki kleiły je obok gniazda z jasnej masy przypominającej żywice. Trzy domki były przygniecione plastikową butelką po wodzie... Aż dziw, że coś tak lekkiego zgniotło jak plastelinę te chochlicze chatki... Ale przy dotknięciu masa była miękka jak puch i najlżejsze muśnięcie palca robiło w niej wgłębienie. Wyglądało na to, że delikatne budowle musiały wyschnąć, nim przytwierdziły je do gniazda... A śmiecenie nie przyszło ani Garro ani chochlikom na dobre.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Garromo

avatar

Liczba postów : 19
Data rejestracji : 22/06/2016

Skąd : Łódź

SCOUTER
HP:
765/765  (765/765)
Ki:
165/165  (165/165)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśna Polana   Sro Sie 10, 2016 8:00 pm

Cisza. Wszystkie małe stworzonka zamilkły. Chłopak teraz mógł się pobawić w Pana śmierci. Ponurego żniwiarza, który zakończył, by żywot małego stworzonka na jego dłoni. Lecz tego nie zrobił. Postanowił okazać łaskę, a nawet pomóc. Dzieciak nie był zły. Wiele razy się denerwował, ale w jego sercu nie czaiło się zło i chęć nękania słabszych.
Naprawił skrzydełko małemu chochlikowi, a ten spojrzał się na niego, pofrunęła do góry i zaczęła zataczać wokół jego głowy koło. Garromo już wiedział, że są tutaj jakieś postępy. Już w niego nie rzucają, a nawet ma z nimi inny kontakt niż szyszki, które uderzały w niego chmarą.
Pojawił się znak. Małe stworzonko, które przed chwilą miało pogniecione skrzydełko pokazało młodemu wojownikowi, by za nim ruszył. ~Gdzie ona chce mnie zaprowadzić...~ Rzucił do siebie zaciekawiony młodzieniec i poszedł za swym małym przewodnikiem.
Kątem oka spojrzał za ramię i zobaczył, jak reszta ruszyła za nimi, lecz postanowiła trzymać dystans przed wielkoludem. Blondyn westchnął ciężko i rzucił do siebie po cichu. -Chociaż nie rzucają szyszkami...-
Dotarli do miejsca gdzie obozował Garo. Już wtedy zdał sobie sprawę oco tutaj może chodzić. ~Zaprowadzą, bym posprzątał swe śmieci pewnie. I oto tyle zachodu, by rzucać szyszkami.~ Wywrócił oczami, ale nic dalej nie robił, bo postanowił po sobie posprzątać i jeszcze raz przeprosić.
Poszli dalej. W wysokie trawy, aż wreszcie dotarli do wydeptanego miejsca na którym znajdował się kamień i jakieś pracę budowlane? To co zobaczył na pierwszy rzut oka tak mu właśnie wyglądało. Na plac budowy. I jak się dobrze przypatrzył to tak było. Chochliki pracowały nad czymś, nawet parę porwało sie do góry, ale przewodnik Chłopaka zatrzymał budowniczych i uspokoiła ich.
-No nie...- Zacisnął pięść bardzo mocno. Zobaczył co dokładniej jego butelka zrobiła, zniszczyła parę domków tych małych istot. Z tym widokiem zrozumiał, że w jego podróży nawet najmniejsze decyzje mogą zaszkodzić innym. Można, by powiedziec, że jest to pierwsza lekcja, którą odbył w swej podróży. Powoli oraz uważnie, by niczego nie zniszczyć albo zrobić komuś z tych małych żyjątek krzywdy siada na trawie. Pochyla głowę i mówi głośno jeszcze raz. -Bardzo przepraszam, za to co zrobiłem. Byłem głupi, że tak wyrzuciłem śmiecia w trawę. Nie wiedziałem, że zrobie komuś krzywdę. Bardzo przepraszam!- No i tutaj chwila, by chochliki, go opierdzieliły.
-Chcę jakoś odpłacić za szkody, co spowodowałem...- Spojrzał na to "gniazdo szerszeni" i zobaczył jego butelkę, która nadal była na trzech domkach. -Na początek chętnie podniosę tą butelkę. Ułatwi wam to pewnie pracę...- Szybkie stwierdzenie, ale możliwe, że nie potrzebowali jego pomocy. Lecz jeżeli pozwolili mu pomóc, to podnosi butelkę bardzo powoli, by nie zniszczyć czegoś nowego i następnie wkłada ją do plecaka. Nauczył się tez tutaj, by nie śmiecić po lesie i swe śmieci będzie nosił ze sobą, by w jakimś mieście wyrzucić.
Jeżeli będzie mógł jakoś inaczej pomóc to chętnie zrobi to co mu każą małe stworzonka. I po skończonej robocie, albo nawet, jak go wygonią to rusza dalej w podróż.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1795
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Leśna Polana   Pią Sie 12, 2016 4:14 pm

Krótką chwilę trwało zastanawianie się chochlików, którymi gestami przekonywała przewodniczka porywczego chłopaka. Jak na ustalony znak rozsunęli się, robiąc mu drogę w kierunku butelki, odsuwając ostrożnie lepione chatki. Kilka z nich unosiło właśnie wyschnięty domek, by przymocować go do wnętrza kokonu. Chochliczka podfrunęła do Garro, wskazując butelkę i kiwając głową, jakby mówiąc, że jej bracia przyjęli za dobrą monetę jego słowa i nic nie stoi na przeszkodzie by posprzątał. Podprowadziła go nawet, a gdy zabrał co swoje, wskazała stary pień, tkwiący na granicy miejsca budowy. Niemym gestem poprosiła by usiadł. Pozostała zgraja skrzydlatych istotek kręciła się jak mrówki, zajmując swoim zajęciem ze zdwojoną siłą. Wyglądało to bardzo zjawiskowo, ich gniazdo rosło niemal w oczach. Ich rozmowy przypominały coraz bardziej bzyczenie oraz ciche piski, nawet te skrzydlate stworzenia, które przyleciały za Garro z sosny zaczęły mówić niezrozumiale - bardziej niż wcześniej, gdy rzucały w niego szyszkami. Przestały go jednak obrażać, nigdzie nie było widać amunicji, tylko ich pracowitość. Chochliki znosiły żółtą masę, którą budowniczy następnie przerabiali na budowle i zostawiali do wyschnięcia, reszta zajmowała się wzmacnianiem ścian. Przewodniczka ulotniła się na chwilę, a wróciwszy, pokazała Garro cieniutką, zieloną łodyżkę, na której czubku kołysał się biały dzwonek. Położyła mu kwiat na kolanie, po czym uniosła dłoń i gestem wskazała swoje usta. Bawiła się z nim w szarady, próbują przekazać, by najwyraźniej zjadł mały, polny dzwonek.

OOC
Zjedz kwiatek Very Happy
Jest kwaśny, ale dzięki niemu zrozumiesz bez wyjątku co mówią chochliki. Możesz sobie powymyślać jak ciekawe mają rozmowy, możesz też zadać kilka pytań, przewodniczka na nie odpowie.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Garromo

avatar

Liczba postów : 19
Data rejestracji : 22/06/2016

Skąd : Łódź

SCOUTER
HP:
765/765  (765/765)
Ki:
165/165  (165/165)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśna Polana   Sro Sie 24, 2016 10:32 pm

Chłopak zaproponował małą pomoc tym istotą. Chciał podnieść swój śmieć z miejsca ich pracy, by mogli szybciej oraz łatwiej naprawić szkody przez niego wyrządzone. Chochliki zaczęły się zastanawiać nad tym wszystkim. Nawet ta mała zaczęła z nimi gadać. ~Ciekawe o czym gadają...~ Przypatrzył im się dobrze i zaczęło mu się wydawać, jakby stała po jego stronie i ich przekonywała do tego, by „wielkolud” im pomógł. ~Chyba to jedyna istota, która mnie tutaj nawet lubi...~ Westchnął ciężko.
Nagle stworzonka się rozsunęły tworząc przejście Blondynowi do butelki. Najwyraźniej jedyna mała istotka po stronie Garromo wygrała w konwersacji i postanowili przyjąc pomoc od osoby, która spowodowała szkodę. Na sam ten widok młodziak uśmiechnął się lekko do siebie. Poczuł się trochę lepiej, że ma możliwość na pomoc w naprawie.
Mała kobietka podfrunęła do Bohatera tej powieści. Pokazała na butelkę i pokiwała główką na znak, że może zabrać swojego śmiecia. Z uśmiechem pochylił się, zabrał zgniecioną butelkę, schował do bocznej kieszeni plecaka i wyprostował się. Można, by powiedzieć, że jego praca tutaj, jak na razie skończona, ale kto wie, może mu zaproponują jeszcze jakąś robotę? Przy której zrobi więcej.
Jak na razie nic na to nie wskazywało, że by go poprosili o pomoc, bo został odesłany na stary pień, by nikomu nie przeszkadzał i patrzył, jak ciężko pracują. Kolejny raz westchnął. Miał wielką nadzieje, że poproszą go o pomoc i będzie mógł bardziej odkupić swe winy. Ale jednak nie i najwyraźniej na wszelki wypadek kazali mu usiąść i nie przeszkadzać, bo może coś nowego zniszczyć.
Nie mając co robić postanowił usiąść na tym pieńku i popatrzeć przez chwile, jak im praca idzie. To co zobaczył to trochę go zdziwiło. Kiedy tylko posadził swe cztery litery leśne stwory zaczęły pracować ze zdwojoną siłą, a ich cała konstrukcja zaczęła rosnąć w oczach.
~No, no... szybko się z tym uwijają...~ Nagle stwierdził, że to jest, jak z jego rodzinnym miastem. Też został tak samo zbudowany przez współpracujących ludzi. Nie różnili się tak mocno od siebie. Wszyscy żyli w społeczeństwie, każdy miał odmienne zdanie, ale żyli razem oraz walczyli przeciw większym ramie w ramie. Tylko jedni są nadal połączeni z naturą, a drudzy odcięli się od niej. Tak oczywiście to wszystko przyrównał Garromo.
Praca na tej budowie nadal trwała. Było słychać ich zmęczenie oraz rozmowy? Na to wyglądało, lecz nic z ich mowy nasz wojownik nie mógł wyłapać. Spojrzał na latające stworzenia lekko zdziwiony. ~Co jest?~ Rzucił do siebie w głowie. Spojrzał wokół siebie i dodał. ~Niedawno przy drzewie ich rozumiałem.~ Podniósł swą głowę trochę wyżej i zaczął im się przyglądać bardzo uważnie. Ich mowa była podobna do bzyczenia oraz małych niezrozumiałych pisków. To go bardzo zaciekawiło, że nie może ich zrozumieć. Nawet nie zwrócił uwagi na to, że nie mają już więcej szyszek. Był zafascynowany ich mową.
Po chwili poczuł coś na kolanie. Spojrzał w dół i zobaczył swoją przewodniczkę, która położyła dość ładny kwiatek na jego kolanie. -To dla mnie?- Zadał to pytanie podnosząc kwiatek do góry. Przez sekundę mu się przyglądał i uśmiechnął się. ~Bardzo to urocze~.
Jednak źle zinterpretował ten dar. Na początku myślał, że to dla niego i ma się to zatrzymać. Lecz się pomylił, mała chochliczka kazała mu gestykulując zjeść roślinkę. Na te gesty Garo lekko się zdziwił. Jego brwi podniosły się do góry. Pokazał na kwiatek paluszkiem, potem na swoje usta ruszając nimi, jakby jadł. Chciał się upewnić czy dobrze zrozumiał, że ma zjeść kwiatek. Po sekundzie potwierdziła. Musiał to zjeść. Chłopak lekko się skrzywił i włożył do swych ust kwiatek, zjadł go, po czym przełknął go ociągale. Uderzył w pierś, by przeszedł i spojrzał na nią z lekkim uśmiechem. Nie wiedział po co miał to zrobić, ale zaczął się domyśleć, że to ich jakiś przysmak i poczęstowali go, więc wypadałoby to zjeść i pokazać, że mu smakuje.
Minęło parę chwil przyglądaniu się całej budowie i coś zaczęło się zmieniać. Młodziak już przestał słyszeć jakieś bzyczenie, a słowa, które w stu procentach zaczął rozumieć. Jego oczy prawie wyszły z orbity. Znowu zaczął przyglądać się chochliką, jak wcześniej i wszystko rozumiał co gadają. Niektórzy se po prostu gadali o pierdołach, inni coś tam sobie śpiewali w chórku. Wiele rozmów się tutaj odbywało, które były zrozumiałe, lecz przez ich ilość zlewały się w całość.
Spojrzał zszokowany na swą przewodniczkę i rzucił do niej niedowierzając.
-Rozumiem co mówicie...- Wyczekiwał przez chwilę jej odpowiedzi. Ale tutaj pewnie długo nie powinien na nią czekać, więc kiedy ją dostanie to gada dalej.
-Przepraszam, że zniszczyłem wasze domki. Nie wiedziałem, że mogę to zniszczyć. Jeszcze raz przepraszam.- Postanowił jeszcze raz przeprosić za swój wybryk, kiedy tylko mógł z nimi normalnie gadać.wiedział dlaczego z nimi gada, ale wykorzysta to w tej chwili, jak tylko może.
-Jak się zwiesz? Oraz czym albo kim dokładnie jesteście? Pierwszy raz widzę takie stworzonka, jak wy.- Uśmiechnął się lekko do niej, ale jego wzrok nadal był poważny. Nagle wpadł na pewien pomysł! Jak tak siedzi, jak zwykły dureń i patrzy na pracę innych to może on sam popracować. Pewnie zadajecie sobie pytanie. Jak on chce popracować? Oczywiście popracować nad sobą. Nie zapominajmy, że ten Chłopak jest w podróży, by stać się silniejszy, a siedzenie i patrzenia, jak ktos naprawie po nim szkody nie zrobi z niego silniejszego, więc jak tak siedzi to może sobie trochę potrenuje przez ten czas, kiedy Ci będą sobie budować.
-Do tego pewnie nie ma dla mnie tutaj nic do roboty. Bo pewnie nie chcecie mojej pomocy przy odbudowie oraz może coś zepsuje moimi dużymi łapami. Więc nie będziecie źli, jeżeli odejdę sobie kawałek, by sobie trochę potrenować?-

OCC: następny post treningowy lecz fabułe można dalej poprowadzić.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1795
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Leśna Polana   Nie Sie 28, 2016 5:39 pm

Chochliczka przytaknęła i zatrzepotała skrzydłami wyraźnie ucieszona tym, że bez przeszkód zjadł magiczne ziele. Przyklasnęła, unosząc się w górę, by zrównać się z nim spojrzeniem. Ukłoniła się wdzięcznie zanim zaczęła przemawiać.
- Kilku z nas potrafi mówić w języku ludzi, ale jest on dla nas trudny i nie posługujemy się nim zbyt dobrze. Ten kwiat pozwala Ci zrozumieć nasze słowa, ale czas jego działania jest ograniczony i do następnej pełni księżyca minie. - wzbiła się nieco wyżej i usiadła Garro na ramieniu. Spojrzała na krzątające się przed nimi stworzonka i rosnący w oczach ul. - Przeprosiny przyjęte, ale następnym razem, proszę, uważaj. Mój ród jest bardzo... Łatwo wpada w gniew i trudno mu się uspokoić. Jesteśmy stworzeniami które ludzie określają mianem chochlików, wróżek leśnych albo elfów... Prawdziwe nasze miano jest nie do wymówienia w Twoim języku. Ja sama nazywam się Hermia. Nie pokazujemy się ludziom za często... Chyba, że nas kto rozzłości. - dokończyła nieco stropiona, po czym wzbiła się w powietrze i spojrzała na chłopaka. Rozejrzała się wokoło wyraźnie zamyślona, po czym wskazała północ, gdzie znajdował się kraniec polany. - Jeśli możemy prosić... Dużo czasu zajmuje nam zawieszenie gniazda na gałęzi drzewa. Do zmierzchu wszystko skończymy, gdybyś tylko mógł trochę poczekać i nam potem z tym pomóc, będziemy bardzo wdzięczni i odwdzięczymy się... Tutaj, za tymi głazami jest szeroka polana, możesz na niej ćwiczyć. Na jej krańcu rośnie dużo jagód i porzeczek, gdybyś poczuł głód.

OOC
Trenuj spokojnie

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Garromo

avatar

Liczba postów : 19
Data rejestracji : 22/06/2016

Skąd : Łódź

SCOUTER
HP:
765/765  (765/765)
Ki:
165/165  (165/165)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśna Polana   Nie Sie 28, 2016 9:14 pm

Pierwsza spokojna rozmowa z przedstawicielem tej rasy i jeszcze nie dostał szyszką, to już jest postęp, czyż nie? Lecz mniejsza.
Młodziak dowiedział się, że tylko mała ilość chochlików zna jego język oraz mają z nim dość wielkie problemy. Na tą informację lekko się zdziwił. Dla niego nie było w tym nic cieżkiego, a nawet może stwierdzić, że język tych stworzeń jest pokręcony oraz ciężki.
-Do następnej pełni księżyca? Krótkie, ale ważnę, że mogę was zrozumieć.- Stwierdził i przelotnie spojrzał na wszystkie pracujące stworzonka, która przypominały swą pracowitością mrówki.
Tutaj mała kobieta usiadła Garromo na ramieniu. Spojrzał na nią kątem oka i wrócił do obserwacji.
-Dziękuje za wybaczenie.- Kiwnął głową i tyle. Skończył temat, bo stwierdził, że nie ma potrzeby go ciągnąć w nieskończoność i przepraszać ze sto razy. Dalej to zostało mu wyjaśnione, że większość ludzi nazywa ich chochlikami, jak chłopak, bądź elfami oraz to, że ich nazwa w ojczystym języku jest nie do wymowienia w języku znanym dla blondyna.
-A ja nazywam się Garromo.- rzucił szybko, kiedy usłyszał, że ten mały elfik nazywa się Hermia.
-Jasne.- Stwierdził, kiedy tylko mała Hermia poprosiła go, by później jakoś wieczorem pomógł im zawiesić ul na drzewie. Widać, ze zostanie tutaj do wieczora, ale mu to wielkiej różnicy nie robi. Nigdzie się nie śpieszył. Wyruszył w podróż, by stać się silniejszy, ale też poznać świat. Właśnie poznaje jego małą część, a do tego ma czas, by trochę poćwiczyć.
Wstał, otrzepał się i rzucił. -Jakby co wołajcie.- Machnął ręką i ruszył w wyznaczonym mu kierunku, lecz tutaj uważał, by nie zdeptać kogoś po drodzę albo też czegoś nie zniszczyć.
Kiedy tylko dotarł na miejsce to wziął głęboki wdech, a później wydech. Rzucił z pleców swój plecach, jego lewy kącik ust uniósł lekko się ku górze. -No dobra...- Powiedział uginając swe nogi w kolanach, naprężył swe małe muskuły w ramionach i dodał. -Czas kontynuować trening.-
Na początek rozpoczął od rozgrzewki. Pobiegał sobie w młym kółku i robił zwykłe ćwiczenia rozciągające, które pamięta ze szkoły, a dokładniej lekci wychowania fizycznego. Po dobrej rozgrzewce przyszła pora na główną część treningu. Garo wobraził sobie przed sobą wroga, a dokładniej dla lepszego efektu pewnego kolesia, który mu kiedyś spuścił łomot. Tak teraz z iluzją przeciwnika ruszył i zaczął wykonywać uderzenia. Jego wymyślony sparing partner unikał jego kopnięć oraz zamachów bardzo sprawnie, lecz z czasem młody wojownik minimalnie przyśpieszał, bądź raczej starał się przyśpieszyć oraz pokonać swą granicę szybkości, by być dużo szybszy.
Następną części treningu były oczywiście pompki, podnoszenia ciężarów oraz podciąganie się na drzewie. Te treningi dla blondyna były bardzo odpowiednie, by jego szybkość oraz siła wzrosła. Lecz teraz pewnie się pytacie co z wytrzymałością. O niej też nie zapomniał. Postanowił trenować aż do upadłego, by przy okazji ją też trochę wytrenować.
I tak po długim oraz wyczerpującym treningu dla Chłopaka przyszła pora na odpoczynek.
-Ciekawe czy już skończyli...- Stwierdził dysząc.
~Niby skończyłem mój trening. Podejdę i sprawdzę czy skończyli, jak nie to se poczekam.~ Złapał za plecach i spocony wraca na plac budowy. Oczywiście uważał gdzie stąpa.
-Gotowe?- Rzucił, kiedy zobaczy chochliki.
Jeżeli ich ul będzie gotowy to pomaga im go powiesić na drzewie, a jak nie to czeka aż skończą i wtedy wywiesza.

OOC:Koniec Treningu.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1795
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Leśna Polana   Sro Sie 31, 2016 9:52 pm

- Gotowe! - zawołała Hermia, przywołując Garro do siebie. Wskazała mu gniazdo, dużą "piłkę", chropowatą w dotyku i całkiem lekką. Była twarda jak stal i ważyła mniej niż można by sądzić, tak, że mógł z łatwością ją unieść. Chochliki wskazały drzewo, gdzie miał je przytwierdzić do miejsca, gdzie tą samą substancją z której zrobiły gniazdo pomazały korę. Przykleiło się jak magnes, a skrzydlate stworzenia zaczęły latać pisząc radośnie. Połowa z nich schowała się w gnieździe, reszta pomachała Garro, zaś podfrunęła do niego Hermia i skłoniła się znowu.
- Dziękujemy Ci bardzo! - zawołała i pocałowała go w policzek, unosząc się w wyżej. - Chciałam się odwdzięczyć, chodź, pokażę Ci coś. - zaprowadziła chłopaka na polanę, gdzie uśmiechnęła się i usiadła mu na włosach. - Wiesz, że ludzie nie potrzebują skrzydeł by latać, jak my? Wystarczy wam siła woli, widziałam takie osoby, a żyję już... Trochę na tym świecie. To prosta sztuka, choć przez was zapomniana i już nie tak powszechna. Teraz ludzie wszędzie jeżdżą w tych metalowych puszkach, zrobiliście się strasznie leniwi... Za to sądzę, że Ty dasz radę latać. Wystarczy, że skupisz się, na tej energii w Twoim ciele i spróbujesz wprowadzić ją w ruch by wzbić się w powietrze. Najpierw powoli i spokojnie, nauczę Cię. Musisz wziąć głęboki oddech i wyobrazić sobie jak się unosisz...

OOC
Hermia uczy Cię latania, zaczynasz trening Very Happy

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Garromo

avatar

Liczba postów : 19
Data rejestracji : 22/06/2016

Skąd : Łódź

SCOUTER
HP:
765/765  (765/765)
Ki:
165/165  (165/165)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśna Polana   Pon Wrz 12, 2016 8:44 pm

-Oh, wreszcie.- Uśmiechnął się lekko, kiedy to mały chochliczek powiedział, że ich ul jest gotowy do wywieszenia. Podszedł do tej piłeczki, pochylił się i ją podniósł. Przez ułamek sekundy zastygł. Ten dom małych stworzeń był twardy, ale za to leciutki niczym piórko. To zszokowało młodziaka. Był pewien, że takie coś będzie delikatne, bo butelka zrobiła uszkodzenia w czymś takim, a tutaj taka niespodzianka. Po chwili zaskoczeń postanowił przytwierdzić te domki do miejsca na drzewie, które małe skrzydlate diabełki mi wskazały. Przytwierdziło się dość szybko.
~Te małe stworzonka ciągle mnie zaskakują...~ Stwierdził w duchu i po chwili jego myśli znowu zawędrowały w stronę tego ula. ~Jak to możliwe, że w dotyku było twarde... a plastykowa butelka zrobiła szkody, jak jakiś wulkan na wyspie...~ Odszedł parę kroków i zaczał się przyglądać budowli.
-Ah!- Szybko oprzytomniał, kiedy zobaczył, że maluchy mu machają radośnie. Na sam ich widok kącik jego ust lekko podniósł się do góry oraz odmachał im powoli. Poczuł się teraz bardzo dobrze. Naprawił swe błędy, które zrobił nie umyślnie. Był wolny, mógł ruszyć dalej w podróż, by stać się najsilniejszym wojownikiem na ziemi, a może nawet we wszechświecie.
Blondyn już postanowił się odwrócić, niczym stylowy bohater w anime, lecz ktoś mu przeszkodził. Jakiś Elfik podleciał do niego. Spojrzał na niego kątem oka i zobaczył, że to Hermia. Odwrócił się do niej i zaczął ją słuchać, bo widać, że miała coś do powiedzenia.
Z krzykiem podziękowań pocałowała młodego wojownika. On tylko lekko zaczerwieniony zrobił jeden krok do tyłu i złapał się za policzek. Był trochę zaskoczony tym gestem. Trochę to może za mało powiedziane, ale niech będzie. Garo nigdy nie był całowany przez inną osobę niż przez jego Matkę i nie był przygotowany psychicznie na taki atak ze strony małej elficy. -N-nie ma za co...- wydukał z siebie wreszcie słowa. Na całe szczęście długo to zawstydzenie długo nie trwało, bo Hermia poszła dalej z tematem i zaczęła gadać, że ma mu coś do pokazania. Pokazała na polankę, by ruszył w tamtą stronę oraz usiadła mu na głowie, jak na tronie. Chłopak postanowił tam ruszyć, nie miał nic do stracenia, a do tego nawet zyska, bo maluch chce mu się odwdzięczyć za przyczepienia ich nowego domku do drzewka.
Szli sobie tak spokojnie i jego mała kompanka zaczęła gadać, że niby ludzie potrafią latać sobie od tak. ~Co? Latać od tak? To jest niedorzeczne...~ Rzucił do siebie w umyśle, komentując to co słyszy.
-Co? Ile ty takto żyjesz?- Szybko zapytał, kiedy usłyszał, że dziewczynka żyje już trochę na tym świecie. Nie może trochę w to wierzyć, bo wygląda na młodą.
-Hmmm... nie rozumiem oco Ci chodzi, ale spróbuje...- Stwierdził na koniec, trochę bez entuzjazmu.
Stanął sobie na środku polany... i co teraz? Takie sobie pytanie zadał w główce. Hermi gadała, że musi użyć siły woli, więc Młodzieniec postanowił wyobrazić sobie, że ma skrzydła i że unosi się nimi nad ziemią, do tego zaczął podskakiwać do góry, jakby próbował odfrunąć.
Nic z tego. To nie zadziałało.
-Łatwo powiedzieć.... temu kto ma skrzydełka.- Powiedział do siebie pod nosem.
Nagle olśnienie!
~Zaraz, zaraz... na początku wydawało mi się, że to niemożliwe, by ludzie sami z siebie mogli latać.~ Tutaj spojrzał w górę. Chciał tak spojrzeć na chochlika na jego główce, lecz to było niemożliwe, więc se popatrzy w niebo. ~Spotkałem te dziwne stworzonka, zjadłem coś co pozwoliło mi rozumieć ich mowę choć na początku nic nie rozumiałem. Ona pewnie mówi prawdę.~ Położył jeden paluszek na swej brodzie i dalej się rozwodził w swej głowie. ~Przy tym krótkim spotkaniu mogę już stwierdzić, że to plemię jest łatwowierne, lecz prawdomówne...~ Zacisnął pięść i rzucił na głos. -Wierze Ci. My ludzie potrafimy latać. Daj mi chwilkę.-
Stanął w lekkim rozkroku. Zamknął swe oczęta i zaczął brać bardzo głęboki wdechy. Tutaj postanowił wziąć się za naukę latania na sto procent, a nie na odwal się, jak przed chwilą kiedy skakał, jak małe dziecko.
Na początek musi wyczyścić swój umysł ze zbędnych rzeczy, które mu zaprzątają główkę. Kiedy to już miał pustą główkę to postanowił wybrać sobie cel myślenia?... no właśnie tylko jaki? To małe stworzonka wspomniało coś o energii w jego ciele, która w nim tkwi. Tylko czym ona jest? To Blondynek nie wiedział, lecz będzie musiał się bez tej wiedzy obejść. Wyobraził sobie, że to taka jego energia życiowa. Tak na dobry początek. I tylko, jak jej użyć? Tutaj kolejne pytanie. Lecz nie bójcie się! Chłopak postanowił dalej zadziałać swą wyobraźnia oraz siła woli w duecie. Postanowił wytworzyć w sobie niewidzialna rękę, która wyciąga energię z niego i otacza się nią na zewnątrz. Otacza całe swe ciało i siłą woli oraz wyobraźnią wyobraża sobie, że się podnosi do góry.
Otwiera oczy i patrzy na efekty.

OOC:Rozpoczęcie treningu? czy jak?
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1795
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Leśna Polana   Pią Wrz 16, 2016 3:36 pm

- Źle, źle. To nie tak. - skomentowała głośno Hermia, widząc wygibasy i podskoki Garromo. Postanowiła jednak, że będzie milczeć i zobaczy, jak chłopak sobie poradzi bez jej wskazówek. Przyniosło to oczekiwany dla niej efekt, bo ten zaczął chyba łapać sens nauki latania.
- Wydaje mi się, że najpierw powinieneś zapanować nad swoją wewnętrzną energią. Spróbuj ją urzeczywistnić, uformować, uprzedmiotowić. Stwórz w swoich rękach gorącą kulkę, o taką! - zawołał chochlik pokazując mu miniaturowego KI blasta w swoich malutkich rączkach. Wyglądał bardzo niewinnie. - Jeśli opanujesz przepływ mocy w swoim ciele, to latanie nie powinno być problemem! - powiedziała i rzuciła ową kulką chłopakowi w policzek. Mogło go to lekko poparzyć, jak rzucona zapałka.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Leśna Polana   

Powrót do góry Go down
 
Leśna Polana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Polana nad strumieniem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: