Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Leśny strumień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 903
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Leśny strumień   Nie Cze 10, 2012 9:43 pm

Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Cze 22, 2013 3:21 pm

Po długim czasie poszukiwań Dragot odnalazł idealne miejsce, uwielbiał spędzać czas przy leśnych strumieniach, tylko tutaj odnajdywał spokój. Pogoda była dla niego odpowiednia a krajobrazy sprawiały że chciało mu się żyć na tej planecie. Otępiającą ciszę natomiast usuwa chociażby szum rzeki, czy śpiewanie ptaków, z czego to drugie może stać się dla Demona udręką. Brakowało mu jednak porządnego radia by mógł trenować z muzyką, co było jednym z jego ulubionych zajęć. Dragot podszedł do rzeki i usiadł tuż przed strumieniem. Musiał zastanowić się co warto wyćwiczyć jako pierwsze, siedział tak i postanowił że pierwszą techniką którą przećwiczy będzie Kiaiho, rzeka będzie to tego idealna.
OOC::
 
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Cze 22, 2013 6:11 pm

Dragot wstał na równe nogi po czym skoncentrował się, przed treningiem techniki musi się odpowiednio przygotować, w końcu jeszcze nic ze swoją energią nie robił. postanowił że zacznie manipulować energią ki. przeciągnął się, strzelił z kostek, po czym podjął próbę stworzenia kuli ki. Ponownie usiadł, zamaczając swe nogi w wodzie. Wyciągnął prawą ręke przed siebie i skoncentrował się. Ponowne uczucie wirowania energii w jego ciele, tego Demon dawno nie doświadczył. otworzył oczy i....nic. Żadna energia nie uwolniła się z jego ciała. *No dobrze, spróbujmy jeszcze raz* pomyślał, lekko go irytowało że coś tak banalnego zajmuje mu tyle czasu. Ponownie zamknął oczy, skoncentrował się, tym razem poczuł ciepło dochodzące z jego wyciągniętej dłoni, koncentrował się jak mógł, ciepło było coraz większe. Na szczęście tym razem, udało mu się. Nadzieja mu powróciła, pomyślał że sprawdzi siłę nowo stworzonego pocisku. wrzucił kulę energii do rzeki...pożałował tego. Pocisk nie zniszczył niczego lecz wywołał "tsunami" i Demon skończył cały zmoknięty.
-Już wiem co będe robił gdy polecę do miasta i znajdę basen publiczny...
Teraz Dragot chciał sprawdzić czy uda mu się zrobić pocisk bez wysiłku. Tym razem chciał dokonać rzeczy trudniejszej, wytworzyć ki blast na czubku palca. Czarny Demon uniósł swój palec jak do death balla i nim się obejrzał wytworzył na niej ki blasta. W tym momencie Dragot postanowił że pobawi się w marionetkarza, oddalił kulę ki od palca i zaczął zmieniać jej kształty, od kwadratów, przez kolce i narzędzia ludzkie aż po napisy.
OOC:
Pierwszy post treningowy
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Cze 23, 2013 10:15 pm

Trening Dragota był długi i wyczerpujący, zaraz po robieniu napisów z energii ki zaczął tworzyć z niej inne przydatne kształty. Najpierw zrobił z Ki mini nunczako, którym wymachiwał przez długi czas ćwicząc jednocześnie swą zręczność. Po jakimś czasie udało mu się zbudować z energii ki przerośnięte shurikeny, którymi walczyć mógł na średnim dystansie. Wyczyniał z nimi prawdziwe cuda, tornada z shurikenów, obcinanie nimi drzew czy używania ich w charakterze silnika motorówki to tylko niektóre z wymyślnych zastosowań energii Ki które Dragot miał na porządku dziennym. Jego chyba najciekawszym pomysłem było wrzucenie 6-ciu shurikenów do wody i wirując nimi utworzyć wodne tornado i przenieść ogromną elipsę z wody wysoko w powietrze. Dragot próbował ją utrzymać tak długo jak tylko może, czuł ogromną satysfakcję z używania swej wyobraźni i realizowania jej. W końcu nie wytrzymał i sprowadził wodę z powrotem do rzeki. Czarny Demon na tym etapię ledwo dyszał, jednak myśl ta doprowadzała go do wściekłości. Myśl że tak banalna czynność którą niegdyś mógłby robić kiwnięciem palcem doprowadza go teraz do takiego stanu. Przypomniało mu się że powinien wytrenować jeszcze jedną, ważną technikę. Jeśli nie będzie mógł odepchnąć swego przeciwnika gdy będzie równie wyczerpany jego przygoda skończy się. Miał zamiar odwzorować jak robił tą technikę gdy był jeszcze silny: schowanie obydwu zgiętych rąk i zebranie ki w zamkniętych pięściach, po czym złączenie ich przed sobą i wypuszczenie Kiaiho oburącz. Niegdyś sprowadzał tak każdego do parteru. Łatwiej powiedzieć trudniej zrobić jak się okazało. Zebrał swą energię, której niewiele zostało. Po czym wypuścił ją w stronę rzeki przeskakując przez nią i wystrzeliwując ją do góry nogami. Efekt okazał się...całkiem udany. Lecz zasięg tego ataku był mierny, zaledwie metr od wystrzału pojawił się efekt mojrzesza. Na którym Dragotowi bardzo zależało.
-Kurna rzeczna mać!
Ten jakże inteligentny tekst rzucił Dragot w sytuacji niepowodzenia. Uwielbiał wymyślać słowa na poczekaniu. Powtarzał tą sztuczkę kilkukrotnie. Zadowalający efekt udał się dopiero za.... niezliczonym razem. Finalna wersja spowodowała całkowite rozstąpienie się strumienia w dużej odległości.
-Udało...się....
Dragot zasnął zaraz po tym wydarzeniu, był wykończony po tylu przetrenowanych godzinach. Jeszcze rok temu zjadł by taki wysiłek na śniadanie. Teraz to ten wysiłek zjadł jego...
OOC:
Koniec treningu, 23 czerwca 30h


Użyj tego kodu:
Kod:
[table][tr][td][img]Link do obrazka[/img][/td][td]Tekst obok[/td][/tr][/table]
~ June
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pon Cze 24, 2013 4:02 pm

Dragot wstał wyjątkowo późno, po raz pierwszy wstał taki długi czas od południa. Gdy Dragot leniwie wstał na swe nogi poczuł skutki treningu...nie tyle skutki co wady, bo dostał ogromnych zakwasów. Mocno naciągnął sobie stawy po takich akrobacjach, prawie każdy ruch ręki wykonywał powoli i ospale. Jednak nogi miał wciąż sprawne więc postanowił że zrobi z nich użytek. Rozciągnął się, zrobił krótką rozgrzewkę i wystrzelił jak z procy. Niczym Struś pędziwiatr poruszał się z dużą prędkością nie potrzebując wcale umiejętności lotu. Postanowił że uda się na pustynię, tam zwykle trenują potężni wojownicy a on ledwo z ziemi wyrasta. Musi po prostu wyczuć komu się pokazać by ujść z życiem. Doskonale pamiętał gdzie jest pustynia, jak się wysili dojście tam zajmie mu nie więcej jak godzinę czasu.
OOC::
 
Powrót do góry Go down
Chepri

avatar

Liczba postów : 607
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pon Lip 15, 2013 11:39 pm

Nie mylił się, nie wystarczyło mu sił na dolecenie do West City. Postanowił wylądować nad leśnym strumieniem, który dostrzegł z góry. Zmniejszał pułap powoli, żeby nie uderzyć mocno o ziemię. Mimo to nie mógł się powstrzymać od jęku bólu, gdy tylko jego noga dotknęła podłoża. Najwidoczniej naciągnął sobie w niej jakiś mięsień. Nawet nie miał siły siedzieć, położył się na trawie. Plecy odezwały się, ale miękka trawa zrobiła swoje. Chciał jeszcze założyć ręce ze głowę, ale te kategorycznie odmówiły kującym bólem. Widać i one ucierpiały. Normalnie cieszyłby się z takich zakwasów, ale nie tym razem. Zwykle znaczyło to, że dał z siebie wszystko, a tym razem przecież nie pokazał wszystkiego co umie, ledwie niedużą część swoich możliwości. Ale cóż...
Zaczął się zastanawiać, kiedy uda mu się dogonić demona, bo przecież ten był od niego silniejszy jakieś... Dziesięć razy? Coś około tego. Nie dałoby mu nic, nawet gdyby miał jeszcze siedem aur. Wcale nie znaczyło to, że się poddaje. O nie. Wręcz przeciwnie. Gdy tylko odzyska siły, to będzie trenował o wiele ciężej, niż do tej pory. Tylko ile mu to zajmie? Nie spocznie dopóty, dopóki nie znajdzie sposobu na uratowanie dobrego Reda. Płomienie motywacji buchały z jego oczu jak nigdy i pewnie rosłyby w siłę z każdą sekundą i myślą, gdyby nie...
Auuaaa... - jęknął przeciągle i dosyć głośno, że aż spłoszył kilka ptaków, kiedy spróbował podnieść się do pozycji siedzącej.
Mięśnie brzucha też oberwały i to chyba najmocniej. Opadł ciężko.
-"To będzie długi odpoczynek..."
Dla klimatu:
 
Ostudził nieco swoje emocje, a resztę zrobił wiatr. Bawił się jego dwoma kosmykami, które zawsze opadały na twarz. Z początku szkarłatnowłosy przyglądał się tej zabawie. Zamknął jednak oczy, kiedy tylko zza przesuwającej się na tle słońca chmury wydostały się oślepiające promienie słońca. Ptaki śpiewały wesoło w akompaniamencie poruszających się drzew, na których siedziały, i znajdującego się tuż obok strumyku. Zielonooki słuchał z uwagą, jakby starał się doszukać prostego, lecz nieuchwytnego sensu tej naturalnej symfonii, i czerpał z tego przyjemność. Do pełni szczęścia brakowało mu tylko gałązki w ustach.
-Pięknie...
Chociaż był wojownikiem, to potrafił się wyluzować tak jak teraz i ukoić swe nerwy na łonie natury. Zasnął.

OOC:
Reg 10%

Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
Chepri

avatar

Liczba postów : 607
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Wto Lip 16, 2013 5:57 pm

Tym razem nikt go nie odwiedził podczas snu, aż się zdziwił. Ale na tym skończyło się jego przejęcie tą sytuacją. Częściowo z powodu bólu, jaki fundował mu prawie każdy mięsień ciała.
Mógł zapomnieć o podniesieniu się, albo...?
Spróbował poruszyć ręką, niestety nie dało to dużo poza kolejną falą męki. Inaczej tego się niestety nazwać nie dało. Musiał leżeć i czekać, aż będzie w stanie się podnieść.
Nie mając wielu pozycji na liście "rzeczy, które mogę teraz robić", stwierdził, że najlepszą będzie myślenie o najbliższym treningu. Tak, zgadza się. Ruszać się nie mógł, a już mu trening w głowie. Dlaczego tak było? Po części wiązało się to z jego nowym i aktualnie najważniejszym celem, uwolnieniem dobrego Reda, a po części z pewnym faktem. Mianowicie, zakwasy najlepiej rozruszać. Ciekawiło go, czy jego nowy partner treningowy dotrzyma mu kroku, bo fakt faktem, czuł się teraz bardzo silny. Nie da się zaprzeczyć, jeszcze nigdy nie miał takiej mocy jak teraz, a przecież przy jego zapale będzie tylko lepiej. Nadal jednak dręczyło go pytanie, jak długo będzie musiał trenować? Z całą pewnością go nie opuści, a przynajmniej przez jakiś czas. Chociaż tak naprawdę nie chciał znać odpowiedzi, oznaczało to niepewność, która nie jest niczym przyjemnym, lecz znajomość odpowiedzi mogłaby być dla niego wielkim rozczarowaniem, otuchą także, on jednak wolał pozostawić to tak jak jest. Czas tutaj grał najbardziej istotną rolę, demon na pewno będzie szukał przeciwników by wypróbować swoje możliwości. Na Ziemi pewnie są tacy... A nawet jeśli nie, to zawsze jest cały wielki kosmos.
Właśnie... Zebrał w sobie siły i z grymasem bólu na twarzy włożył dłoń pod strój, w poszukiwaniu mechanicznej części. Nadal tam była. Odetchnął z ulgą.
Zastanawiało go jeszcze, czy powinien powiedzieć Brasce o tym co zaszło. Z jednej strony, wydawało mu się to istotne, bo przecież walczył z demonem, który stał się zły i zyskał wielką moc. Gdyby wiedział kim był ten demon i jakie były jego wcześniejsze losy, nie miałby najmniejszych wątpliwości i już w tym momencie leciałby do swojego nauczyciela. Ale nie wiedział.

Reg 15% HP
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
Chepri

avatar

Liczba postów : 607
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Wto Lip 16, 2013 9:20 pm

-"Do diabła... To odpoczywanie jest strasznie nudne" - zmrużył oczy w geście zdegustowania.
Miał już tego dosyć. Odpoczynek, odpoczynkiem, ale ile można? Ktoś o tak małej cierpliwości i tak dużym zasobie energii nie mógł tak po prostu siedzieć. Mam szczęście, ból zelżał na tyle, żeby mógł dosyć swobodnie się poruszać, a nawet biegać. Oznaczać to mogło tylko jedno...
Zacznie trening, no bo musi rozruszać mięśnie, prawda?
Tylko co by zrobić? Bo przecież na samych ćwiczeniach fizycznych daleko nie zajedzie.
Zawsze może poeksperymentować z Ki. Chepri to człowiek bardzo pomysłowy, a energia jest materiałem na nieskończenie wiele pomysłów. Miał okazje, nawet na własnej skórze, się o tym przekonać. A nigdy by nie pomyślał, że da się kogoś przemienić w cukierek. Cóż, teraz go już chyba nic nie zdziwi.

OOC:
Reg 15%
Start treningu
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
Chepri

avatar

Liczba postów : 607
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sro Lip 17, 2013 12:26 pm

Trening:
 


OOC:
Koniec treningu
Reg 15%
ZT -> West City -> Capsule Corp.
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Lip 20, 2013 12:07 am

Zatrzymałem się w tym samym miejscu co niegdyś trenowałem by odrosnąć od ziemi. Teraz poprzeczkę podniesiono. W tak gwieździstą noc to miejsce podobało mi się jeszcze bardziej. Nie mogłem się doczekać aż nauczę się kolejnej przydatnej techniki. Tym razem planowałem się nauczyć jak niczym smok ziać ogniem, używając KI. A gdy wystarczająco się wzmocnie spróbuję nauki szybkiego wystrzeliwania pocisków KI. Przede mną wiele pracy, więc nie miałem czasu do stracenia. Po utracie przytomności byłem nadzwyczaj wypoczęty. Długa noc się szykuje, mam zamiar podołać wyzwaniu. Jak zawsze zacząłem od krótkiej medytacji.
OOC:
Trening Start
Regeneracja 10% HP i KI
Moje HP: 428 + 60 = 488
Moje KI: 112 + 105 = 217
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Lip 20, 2013 8:20 pm

Cała nocka przeminęła błyskawicznie. Zaraz po koncentracji użyłem nowo zdobytej aury i dałem z siebie wszystko. Chciałem zapamiętać co poszło nie tak w mojej ostatniej walce i zapracować by następnym razem nie nabrać się na tą samą sztuczkę. Znowu użyłem swoich ulubionych szurikenów, teraz mogę je tworzyć bez żadnego wysiłku. Z tego co zauważyłem podczas treningu z tą aurą byłem dużo szybszy, a siła moich ciosów się podwoiła. Z czymś takim pokonałbym tego Demona dużo szybciej, lecz wtedy nie miałem dość KI by coś takiego utrzymać. Lecz skoro już myślałem o Ki to trzeba nauczyć się nowej techniki. Jaki ze mnie Demon jeśli nie będę umiał ziać ogniem? Potrafiłem już "wypluwać" KI ale to zupełnie inna struktura ataku. Tutaj nie ma wielu drzew i nie ma zbyt wielu rzeczy do podpalenia, a jeśli już to jestem tuż obok strumienia a mój trik z podnoszeniem wody był na wyciągnięcie ręki. Najlepiej zbiorę trochę drewna z okolicy i spróbuję rozpalić ognisko, to będzie świetny trening kontroli nad KI. Użyłem nowo nabytej szybkości i w około 30 sekund wróciłem pod strumyk z drewnem na opał. Ok, pierwszy krok z pierdyliarda innych można uznać za zakończony. Teraz trzeba się jak zwykle skoncentrować i zrobić oczywistą oczywistość. Usiadłem po turecku przed drewienkiem i próbowałem dmuchać jednocześnie kumulując w sobie ki. Dość szybko zaczęło mi wychodzić, co prawda kilka minut zajęło mi przyjęcie odpowiedniej struktury Ki ale udało mi się wywołać całkiem stabilne ognisko. Jednak wtedy coś mi przyszło do głowy, jeśli mój GACK może mieć taką barwę jaką sobie zażyczę, czemu by nie zabarwić płomieni? Spróbowałem i tak i na początku moje próby kończyły się fiaskiem, gdyż trzeba było połączyć obie struktury:płomienne i energetyczne. Jednak miałem dużo czasu i mnóstwo energii więc w końcu udało mi się wyzionąć płomień o barwie bardzo skoncentrowanego fioletu. Ale takim płomieniem nie dam rady skrzywdzić przeciwnika, to dopiero fundament. Czas by zacząć trening ziania ogniem do celu. Użyłem do tego tego samego drewna które próbowałem podpalić gasząc je uprzednio oczywiście. Wziąłem mały kawałek i podrzuciłem go wysoko w górę. Śledziłem jego spadanie i dopiero gdy był w odległości około 5M od ziemi wyzionąłem falę. Tym razem była ona ogromna i przemierzyła spory kawałek drogi docierając do celu. Mógłbym już porzucić trening ale wciąż nie byłem usatysfakcjonowany. Tym razem wziąłem dwa kawałki drewna i wyrzuciłem je jeszcze wyżej. Fioletowy ogień tym razem zwiększył swój zasięg, byłem w stanie trafić nim kogoś z odległości dziesięciu metrów. Ponownie trafiłem w cel, moje panowanie nad energią KI znacznie się poprawiło. Teraz mogę z powodzeniem robić sztuczne ognie, jakich ten świat nie widział. Po tym jak skończyłem praktykować zianie ogniem powróciłem do walki z cieniem. Nie chciałem by mój mistrz zawiódł się na mnie przy naszym pierwszym treningu. Musiałem dać z siebie wszystko i więcej. Koniec końców nastał ranek, a ja skończyłem trening. Po całej nocy treningu stałem się znacznie groźniejszy, kto wie? Może spotkam jeszcze jakieś demony. Wziąłem chwilę wolnego, musiałem odpocząć po takim wysiłku. Byłem ciekawy jak sobie teraz radzi reszta, czy znaleźli worek i czy znaleźli kolejną roślinkę? Teraz ta sprawa mnie nie dotyczyła, i dobrze. Mogłem wreszcie być sobą. Na Krwawe Berło by się nie nadawali, a szczególnie Frost.Tym razem jednak wyciągnąłem wnioski z poprzednich wydarzeń i pozostałem czujny przez cały czas.
OOC:
Koniec treningu

Regeneracja HP i KI 10%
Moje HP:488 + 80 = 568
Moje KI: 217 + 105 = 322
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Lip 20, 2013 11:13 pm

Koniec końców obijanie czas zakończyć, na szczęście tym razem nic mnie nie zaatakowało. Jednak miałem zamiar przeszukać tą Puszczę by upewnić się że więcej takich niespodzianek nie zastanę. Może demony mają tu całą wioskę? może żyją w jaskiniach jak ja? Rozmarzyć się można. Wstać było mi ciężko, było mi bardzo wygodnie. No może nie całkiem bo rogi to i owo mi utrudniały. Koniec końców ponownie wzniosłem się na zaledwie metr od ziemi i wystrzeliłem z powrotem w stronę puszczy. Umiejętność Lotu stała się dla mnie niezwykle przydatna. Co prawda przeszukiwanie takiego dużego terenu trochę mi zajmie, ale lepsze to niż nic nie robienie. Kto wie, może znajdę coś ciekawego. Moje KI już powoli do mnie wracały, czułem się już dużo lepiej od czasu tej walki. Teraz kiedy pracę z obcymi miałem za sobą zostało mi już tylko czekanie aż Rikimaru mnie tu znajdzie. A do tego czasu muszę wzmocnić się tak bardzo jak tylko mogę.
OOC:
Zt/do Mroczna Puszcza
Regeneracja HP i KI 10%
Moje HP: 568 + 60 = 600MAX
Moje KI: 322 + 105 = 427
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Sie 03, 2013 12:13 pm

[z Lasu]

Lot jego zakończył się niedługo po wystartowaniu. Znalazł się nad brzegiem Lasu, w którym wypluła go June. Przepływał tędy rześki strumyk z kojącą wodą, aż musiał zanurzyć bose stopy do kostek. Milczący demon przycupnął w ten sposób nad skrajem rzeczułki i rozmyślał. A myślenie w jego wydaniu nie należy do najbezpieczniejszych, przynajmniej przeważnie. W przypadku tego młodzieńca im głębiej zanurza się w refleksjach, tym wychodzi z nich bardziej ponury niż przed pomyślunkiem. Może to normalne, lecz jakże przykre, iż nie potrafił w ramach uruchomienia szarych komórek znaleźć kreatywnego zajęcia, pomijając walki na śmierć i życie.
O czym tak dumał? A o tej więzi jaką stworzono w Szkole Światła pod patronatem Hikaru. Będąc w June wyczuwał jej pozytywne emocje, ale też po części widział jak inni zachowywali się wobec niej. A czym się różniła June od Reda, że dano jej taki kredyt zaufania i nawet zaprzyjaźnili się? Dlaczego on nie mógł nikogo znaleźć, kto zaakceptowałby Czarnowłosego i na odwrót? Był zazdrosny o te doznania, których on w swoim życiu też miał, ale daaawno temu. Nawet nie był pewny czy istoty z tamtych dziejów (oprócz Hikaru, który do przyjaciół nie zaliczał się, ale wrogiem takim zupełnym także nie był) przetrwały do czasów dzisiejszych. Być może potomstwo, jednak i w to wątpił szczerze. Zresztą... kto opowiadałby o tym demonie w superlatywach, jak zdarzyło mu się zrobić okrutne rzeczy. Tylko nieliczni znali powód tych zniszczeń, ale po nich nic nie zostało. Przez to czuł się bardzo osamotniony, chociaż tłamsił to w sobie, żeby z zewnątrz udawać kogoś twardego. A taki nie był.
Bał się, że okazując słabości czy tęsknotę za tolerancyjnym towarzystwem sam siebie wpędzi do grobu.
Nagle poczuł, że coś miziało jego palce, które wraz z dłonią i ramieniem podpierały posturę demona. Ostrożnie skręcił głowę w kierunku tego czegoś i dostrzegł futrzaste zwierzątko. Wyglądał śmiesznie - duże uszka, okrąglutki ogonek - przypominał zajączka. Chłopak rubinowymi oczyma pochłonął ów widok i uśmiechnął się lekko do siebie. Ale gdy tylko drgnął palcem, to płochliwe zwierzątko dało nura w krzaki. Coś drgnęło w demonie, ruszył za malcem, bo chciał go tylko pogłaskać. Nie zdążył go złapać przed wilkiem, który jednym susłem wskoczył na stworzonko i na oczach Reda rozszarpał doszczętnie. Widział w ślepiach tego potwora złośliwy błysk, na co nie mógł się powstrzymać i z gniewu wypuścił z dłoni jednego Ki Blasta rozwalając w drobny mak bestię. Dopiero gdy opadł tuman kurzu młodzieniec oprzytomniał i cofnął się dwa kroki do tyłu. N-nie chciał tego tak rozstrzygnąć, ale przez krótką chwilę wyczuwał silną więź z zajączkiem, że widząc morderstwo nie mógł się pohamować. Odwrócił się tyłem do czerwonej plamy krwi z wilka i wrócił do strumyku, w której umył się z posoki zabitego zwierzaka. Zacisnął palce w pięści i z zawziętością zaczął ćwiczyć, bo to mu najlepiej wychodziło.
A może to spontaniczne zdarzenie miało mu coś uświadomić? Zasygnalizować? Stać się symbolem? Symbolem, że nie jest mu dane nawet towarzystwo zwierzęcia.


Ostatnio zmieniony przez Red dnia Pon Sie 12, 2013 1:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Sie 11, 2013 4:05 pm

Obudził się nagle w jakiejś dziczy, nie mogąc zorientować się gdzie jest. Leżał pośród jakiś zarośli które w niektórych miejscach rosły tak że oplotły ciało bio-androida. Nie mógł sobie odpowiedzieć na to skąd wziął się w tym miejscu, mrugnął kilka razu i mlasnął całkowicie się budząc z snu. Słońce było wysoko w górze więc pewnie było już południe. Uwolnił się z gąszczu. Wokół było wiele drzew i można było usłyszeć płynącą wodę. Musiał szybko się zbierać bo miał kupić ubrania dla siebie i June. Gorączkowo zaczął przeszukiwać kieszenie w poszukiwaniu karty kredytowej którą dostał, niestety musiała mu wypaść gdy stracił przytomność. A właśnie to ciekawe czemu ją stracił? Coś na pewno nie było w porządku z jego ciałem bo przecież wszyscy nie chodzą sobie po prostu i nagle urywa im się film czyż nie? Uh miał wątpliwości też co do kwestii bycia dalej uczniem Hikaru. Na początku było ok. ale później coraz bardziej zawalał sprawę, szczególnie w chwilach gdy był najbardziej potrzebny. Jaki jest pożytek z kogoś takiego jak szatyn?-Żaden. Powrót tam nie byłby dobrym pomysłem, powinien zamknąć ten epizod swego życia i znów zacząć od nowa.

Rozprostował zastygłe kości, zwrócił uwagę na obciążenia które miał na sobie jako uczeń. Nie były już mu potrzebne więc powinien się ich pozbyć. Raz już mu się to udało zrobić, podczas walki z dzikami w jaskini. Strzelił kośćmi palców u dłoni poczym stanął napinając mięśnie. Powoli wyzwalał swoją energię powodując mocniejszy powiew wiatru wokół niego.
-No to zaczynamy…
Uśmiechnął się lekko i wyzwolił swoją ciemnoniebieską aurę. Obciążenia nie dawały za wygraną i nie chciały opaść z jego kończyn, musiał użyć jeszcze większych pokładów energii jakie miał. Żyły zaczęły się pojawiać na jego ciele, to wymagało od niego mnóstwo wysiłku, jednak po kilku minutach wreszcie udało mu się porzucić zbędny balast. Pozbył się nareszcie ostatniej rzeczy która łączyła go z szkołą światła.

Usłyszał nagle dobrze znany takim jak on dźwięk- ktoś używał nieopodal energii.
-*Ki blast…*
Co ktoś mógł robić na takim pustkowiu jak to? Na Ziemi żyło ponad 5 miliardów ludzi a on sam musiał akurat trafić znów na kogoś kto potrafi korzystać z KI co było rzadkością wśród mieszkańców planety. Czyżby szukano go?  Eh zwyczajnie powie im że zrezygnował z dalszej nauki i niech dadzą mu spokój. Szedł spokojnie w stronę z której usłyszał hałas, ku jego zdziwieniu był to ktoś kogo nie znał. Nie wyglądał na typowego ziemianina co zdradzało jego ubranie. Nie miał pojęcia co zrobić- jeżeli jest to ktoś kto go zaatakuje przy pierwszej lepszej okazji? Mógł być sporo silniejszy od długowłosego.

OCC:
 
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Nie Sie 11, 2013 9:22 pm

Co to... co to za nagły wybuch energii nieopodal?! To nie było coś małego, ba! Wzięło się znikąd, aż poczuł ów wibrację Ki na swojej skórze. Musiał przerwać trening i z ciekawością, i pewną dozą ostrożności skierował uwagę ku źródle mocy. Pojawiło się znikąd, a zmierzało w stronę demona. Nie rozpoznawał tej energii, być może to ktoś zupełnie nowy.
Jak później się okaże (lub i nie) niezupełnie.
Zza linii horyzontu wyłoniła się sylwetka wojownika o aparycji zwykłego człowieka, ale to mogły być tylko pozory. Wzajemnie się lustrowali spojrzeniami, co czasu gdy Red uznał, że są zbyt blisko siebie. Wysunął dłoń przed siebie w geście zatrzymania nieznajomego na dziesięć metrów przed czołowym zderzeniem.
-Stój, nie zbliżaj się! -w tym momencie doznał olśnienia, gdy tylko dostrzegł uważniej z kim miał do czynienia, nieco zawahał się- Zaraz, zaraz... chyba widziałem Cię kiedyś...
Mimo, że w głosie dało się usłyszeć szczere zdziwienie, to tak po sylwetce Długowłosego nie dało się odczytać żadnej emocji. Ani radości, ani gniewu, zupełne oziębienie i opustoszenie wewnątrz wojownika. Tak jakby został dopiero co wybudzony z transu, a prawda była znacznie gorsza.
On trwał w tym koszmarze całym sobą nie mogąc sobie poradzić z przytłaczającym mrokiem gaszącym wszelkie ludzkie i mniej ludzkie odruchy serca. Ano tak, Red nie miał serca. Tylko zimna pustka, którą wypełniał walką, czyli jedyna czynność w której był dobry. Tylko to znał, nic więcej. Jakże okrutnie zadrwił z niego los, gdy dostał drugą szansę na życie, a nie potrafił jej odpowiednio wykorzystać.
Spuścił wzrok z towarzysza jedynie na chwilę, gdyż zaczął drapać się w tyle głowy z małym zmarszczeniem brwi na czole. Taka nieznaczna zmarszczka świadcząca, iż coś dzieje się w głowie Reda. Powiedział cicho, lecz wyraźnie w kierunku obecnego:
-Jedyne co mi chodzi po głowie to to, że Twoje imię zaczyna się na "Ra". Nie pamiętam jednak okoliczności... chyba, że...
No tak, to oczywiste! Tsu, ta Bioandroidka która oddała swoje życie za egzystencję demona Reda! Tak, to by wyjaśniało niejasne kadry ze spotkania tego jegomościa o szatynowych włosach i kitce za plecami. Widział go w ułamkach sekund z lekkim uśmiechem i życzliwością, lecz nie rozumiał słów - kłębiły się i szumiały jak rój pszczół w ulu. I bądź tu usatysfakcjonowany nie swoimi wspomnieniami! Nic nie mógł z nich wydedukować, tylko bardziej irytował się, zupełnie niepotrzebnie! Chociaż... jak tak skupił się i wyczyścił te scenki z niepewnych wątków do samych faktów, to otrzymał pewien strzęp informacji. Całkiem przydatny, lecz tylko do jednego celu.
Ponownie utkwił oczy w Bioandroidzie.
-Ciekawe, nie było Cię wśród uczniów Hikaru, gdy znęcano się nad nieznajomym. A prawie mam pewność, że jesteś jednym z nich... nie chciałeś w tym uczestniczyć, czy wysłano Cię po mnie? A może to zupełnie nie o to chodzi, co? Tylko powiedz szczerze...
W spojrzeniu demona widać było zimne ogniki świadczące o tym, że nie podda się woli Mistica i nie da się pojmać. Nie bez walki, z której za wszelką cenę chce wyjść zwycięsko. Oczywiście nie będzie nakłaniać nieznajomego-znajomego, aby odbył się pojedynek rozstrzygający kwestię. Najlepiej jakby wyjaśnił okoliczności swojego przybycia w to miejsce, w którym ćwiczył poprzednio Red. Długi warkocz kołysał się lekko na wietrze, ale to był jedyny element jego wizerunku podatnego na wiatr, który zerwał się od lewej strony. Tak to stał jak stał, i tylko ślepia krwistej barwy nie schodziły z twarzy Szatyna. Skoncentrował się w całości nad osobnikiem, a cały świat zniknął w czarnej mgle. Gdyby miał serce, to jego tętno także zaniknęłoby, bo czas zatrzymał się w ułamku sekundy ciągnącej się normalnie z dobrą minutę.

[post treningowy - mentalny pierwszy]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pon Sie 12, 2013 7:37 pm

Razer nie spuszczał ani przez chwilę wzroku z nieznajomego, był skupiony w razie ewentualnego ataku z strony ów osoby która zatrzymała go gdy był już wystarczająco blisko aby nawzajem mogli zobaczyć dobrze swoje sylwetki. Jak wielkie zdziwienie wywołały u bio słowa obcego. Ale skąd mógł go kojarzyć? Sam nie kojarzył czerwonookiego podobnie jak jego dawna osobowość. Chyba pomylił go z kimś, był niemal w 100% pewny tego że nigdy go nie spotkał. Szatyn tylko zmarszczył brwi
-Szczerze wątpię abyśmy mieli okazję kiedykolwiek się spotkać.
Założył ręce na piersiach, czuł niepokój w stosunku do nieznajomego, było w nim po prostu coś dziwnego czego nie mógł określić- nie wykazywał żadnych odczuć tak jakby był nieobecny. Brunet kojarzył imię bio ale niezbyt dokładnie
-Jestem Razer.
Powiedział z nutą nieufności w głosie, nie wiedział o nim nic. Przysiadł na głazie nie spuszczając wzroku z demona. Miał już sam zadać pytanie jednak został ubiegnięty, dopiero co zostawił za sobą bycie uczniem Hikaru a już znów wrócił do niego ten temat. Zastanowiło go to co ma namyśli czerwonooki mówiąc że znęcano się nad kimś. Fakt trening tam był niemal że syzyfowy i był on jednym z powodów odejścia ale raczej nie znęcano się tam nad kimkolwiek.
-Chcesz szczerej odpowiedzi? Nie wiem o co ci chodzi ale nie jestem już jego uczniem i nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Zostałem wysłany ale nie po ciebie tylko do miasta jednak straciłem przytomność i obudziłem się tutaj. Myślałem że to ktoś z jego szkoły przybył tutaj Mnie szukać.
Zauważył w oczach obcego wolność… to czego przez te dwa dni które były dla niego jak wieczność nie miał. Może i jego były mistrz był jakimś tam mistykiem ale to nie znaczy że wszystko wie najlepiej. Nie nauczył się poza tym nic w jego szkole, ciągle musiał latać jak chłopak na posyłki to tu, to tam tak jakby na siłę chciał go odsunąć od swoich nauk. No cóż skoro tak chciał to teraz będzie tak miał, nigdy już tam nie powróci nawet jakby mieli go zabrać siłą.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pon Sie 12, 2013 9:15 pm

Oj mieli okazję spotkać się, tylko nie bezpośrednio. Tylko (teraz drobniutka) część demona należąca dawniej do Tsu rozpoznawała w Bioandroidzie kolegę ze wspólnego obozu przetrwania pod szyldem Mistica. Nic więcej, żadnych szczegółów, tylko wymiana uprzejmości rozpoznając po kadrach z radosnymi minami. Nurtowało to Reda, do czasu, gdy w końcu jedna niepewność została rozwiana konkretną informacją.
-Ah... Razer.
Powiedział tak jakby chciał utrwalić jego miano, bo miał wrażenie, że przyda mu się ta wiedza na przyszłość. Nie wiedział co Bioandroid miał począć z nowym rozdziałem w swoim życiu, lecz miał przeczucie, iż jeszcze skrzyżują się ich drogi. Być może nawet teraz będzie to dłuższe spotkanie niż początkowo przypuszczał. Co prawda wyczuwał nieufność w głosie i geście obecnego, ale nie dziwił mu się. Sam zachowywał ostrożność, starał się też nie być zbyt naiwnym w stosunku do wypowiadanych słów. Dopiero po kilku chwilach uświadamiał sobie, że ani Razer ani Red nie mieliby po co kłamać zważywszy, że nie znali się. Czyli nie byli ani przyjaciółmi, ani wrogami. Można walić prosto z mostu, o ile jest się otwartym na rozmowy, czego nie można w pełni powiedzieć o Czarnowłosym. Nie miał doświadczenia w tym zakresie.
Gdy tylko przybysz skończył opowiadać o nowej obranej ścieżce życia, demon zdementował od razu podejrzenia Szatyna, aby nie trzymać go w niepewności.
-Nie przybyłem po Ciebie, Razer. W przeciwieństwie do niektórych nie miałem nigdy do czynienia ze szkołą Światła czy jak to się zwie, ale trafiłem tam po przegranym pojedynku z June. Niewiele wiem o tamtej instytucji, właściwie to nie są moje wspomnienia...
Za późno zreflektował się, dlatego szybko uciekł wzrokiem na bok, gdyż powiedział o połowę zdania za dużo w swoim mniemaniu. Nie znał tak dobrze tego Szatyna, a jakoś samo wymsknęło mu się. Co robi samotność z istotami - przy nadarzającej się okazji chcą się wygadać. Demon w porę ugryzł się w język. Nawet nie przedstawił się do tej pory, nie przykładał do tego wielkiej wagi, i tak nikt go nie znał z imienia. Właściwie to przykre, lecz Szatyn był dopiero czwartą istotą, którą spotkał na swojej drodze, i nie zanosiło się, iż w najbliższym czasie nadrobi zaległości. Miał wiele obaw, w tym to, że przynosi pecha i ze zwykłej rozmowy czy sparingu może nagle wpaść w bojowy zapał. To mogłoby być destruktywne zarówno dla otoczenia jak i dla siebie.
Red z każdą chwilą wydawał się być coraz mniej obecny umysłem w rzeczywistości. Poszukiwał bowiem czegoś w swoich wspomnieniach czy w rozsądku co mogłoby chcieć zatrzymać na chwilę wojownika z małpim ogonem. Chociaż przez chwilę chciał z kimś być, ale nie walcząc o przetrwanie, tylko odegnać samą obecnością Razera mroczne wizje pojawiające się znikąd i trujące umysł młodego demona. Czyli to się dzieje, kiedy nie posiada się serca? Wszystkie Zło ciągnie do Reda niczym żelazo do magnesu? Aby wrócić na Ziemię, wysunął palec wskazujący w kierunku leżących na brzegu strumienia kamyków i dzięki technice zamiany przedmiotów w różne artykuły spożywcze i nie tylko przeobraził otoczaki w słodycze. Podniósł je leniwie z podłoża i trzymając je w garści podszedł bliżej Bioandroida. Nagle też odezwał się z nutką dziecinności:
-Chcesz trochę?
Jedną ręką przysunął "dar losu" jakieś pół metra przed nosem Razera, a drugą brał pojedynczo cukierki i delektował się nimi. Chciał pokazać, że nie są zatrute, ba - są lepsze od ludzkich frykasów, bo jeszcze cieplutkie i świeżutkie. I do tego bardzo pyszne, mmm! Chociaż jest takie powiedzenie: "Nie trza miodu ino głodu", które i tutaj pasowało jak ulał.
Czerwone patrzałki, teraz znajdujące się troszkę ponad metr od oblicza towarzysza, chłonęły posturę mężczyzny i analizowały każde jego zachowanie. Jak wspomniano, nie miał okazji do zbyt wielu znajomości, toteż poprzez baczne obserwacje nawet świeżo poznanej osoby uczył się tego lub owego o relacjach czysto pokojowych. Jaka to odmiana od krwi i siniaków...

[post treningowy - mentalny drugi]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Wto Sie 13, 2013 7:52 pm

Było mu trochę lżej wiedząc że nie przybył po niego. Jednak zdziwił się na wieść o tym że jego towarzysz przegrał z… June!? Czerwonooki nie wyglądał na słabego a mimo to pokonała go dziewczyna która była słabsza od bioandroida i to o wiele. Czyżby przespał więcej niż kilka godzin? Jeżeli tak rzeczywiście było to Razer miał duże zaległości w samodoskonaleniu się. Nieznajomy wspomniał też o tym że nie są to jego wspomnienia więc zapewne był demonem
-Hm zaabsorbowałeś kogoś i stąd wiesz o szkole białowłosego prawda?
Pamiętał dobrze z pobytu na Dark Star jak zachowywały się i co potrafiły demony tam mieszkające. Sam będąc tam stał się jednym z demonicznych strażników Shutsu, no cóż nauczył się tam bardzo wiele ale przez te wszystkie zawirowania w swoim życiu większość nauk odeszło w zapomnienie z jego pamięci. Zabawne mogło być to że nieznajomy był mimo wszystko piątym, poznanym demonem Być może przybysz znał Foxa ale nie miał zamiaru na razie o to pytać. Ów demoniczny jegomość właśnie zamienił kilka kamieni w słodycze- no cóż ciekawa umiejętność przynajmniej nie może narzekać na brak jedzenia, i na dodatek chciał poczęstować nimi szatyna.
-Chętnie, dzięki.
Bio z chęcią wziął kilka smakołyków na spróbowanie, nie był głodny ale spróbować nie zaszkodzi. Poza tym jeżeli byłyby szkodliwe to poznanemu chłopakowi też by zaszkodziły, więc mógł mu zaufać.

Wypadało odbyć trening, nie mógł zaniedbywać jego jeżeli chce być silniejszym, a przynajmniej  rozprostuje kości.
-Uch wybacz jeśli pozwolisz to trochę potrenuje, jak chcesz to możesz do Mnie dołączyć.
Uśmiechnął się lekko, przydałby mu się towarzysz w treningu. Najpierw zaczął od czegoś prostszego a mianowicie od pompek na jednej ręce, męczył się szybciej niż wcześniej i było po nim dobrze to widać. Skończył robić serię aby odetchnąć trochę, był wystarczająco silny fizycznie jednak zaniedbywał trening nad kontrolą swojej energii. Już podczas walki z Kuro miał problemy z tego powodu mimo iż jego sparingpartner był od niego wolniejszy i mniej wytrzymały, nie miał jak odpowiedzieć na techniki saiyana- potrafił tylko masenko które nie było zbyt efektywne w walce przez co również i bezużyteczne. No cóż wypadałoby nauczyć się tego co zaobserwował podczas pojedynku a miał dosyć dobrą pamięć i nadal wiedział doskonale jak wygląda wykonanie technik.

OCC:
 
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Wto Sie 13, 2013 9:40 pm

Aż tak łatwo się można było domyśleć, że Red zjadł kogoś znajomego dla Razera i tak pozyskał informację? Mrugnął dwukrotnie oczyma ze zdziwienia prawidłowej drogi dedukcji kolegi i przytaknął ostrożnie głową. Nie do końca wiedział jak zareaguje na szczegóły. Przecież znał ów dziewczynę, może nie tak rewelacyjnie, ale jednak.
-Tak... zabsorbowałem pewną dziewczynę. Nazywała się Tsu, znalazła mnie i oddała swoje życie za to, abym mógł ożyć. Nie zmusiłem jej do tego.
Powiedział zimnym głosem, jakby chciał mieć to za sobą i nie przejmować się tym co zaszło. Prawda była taka, że wciąż ta sytuacja nie dawała mu spokoju, stąd też musiał odbyć liczne medytacje, aby załagodzić rosnącą z dnia na dzień niewiedzę. I tak guzik z tego wychodziło, toteż starał się każdą wolną chwilę spędzać na rozmyślaniach, w przerwach między fizycznym treningiem. O ile z zewnątrz wydawał się być oschłym i bez uczuć, to w środku Reda trwała walka o równowagę i o spokój zamieszkujących w nim istnień. Nie tylko Tsu, ale Mroku czy Ki. Nawet Pustka była swego rodzaju żywiołem istniejącym zamiast serca po lewej stronie klatki piersiowej.
Mógł trochę odetchnąć, iż po pierwsze Ogoniasty nie sprzeciwił się poczęstunkowi, a zwłaszcza to, że zadeklarował wspólne ćwiczenia... zaraz, zaraz... czy dobrze usłyszał? Wspólne ćwiczenia? To brzmiało całkiem dobrze, i był to sposób na poznanie Bioandroida od strony wojownika. Może podpatrzy co umie i sam w przyszłości wykorzysta sztuczki znane Szatynowi? Przytaknął raz jeszcze głową zgadzając się na propozycję towarzysza.
-Okey, będzie ciekawie.
Długowłosy co prawda był w trakcie innego treningu, to jest tego umysłowego, lecz to będzie wyzwanie okiełznać dwa światy jednocześnie. Rozpoczął jak kompan od rozgrzewki, która w jego wykonaniu mogła wydawać się dziwna - biegł w miejscu wymachując rękoma. Każdy ma swój styl, a w sumie Red rozgrzał się tuż przed spotkaniem z Razerem, więc teraz tylko poprawiał gotowość mięśni. Zmrużył na kilka sekund oczy, by mógł wydobyć z siebie pokłady uśpionej energii i stanąć w treningowe szranki z Bioandroidem, który kończył przygotowania. Od ciała młodzieńca ulatniała się czarna aura i odrywały się takie małe fragmenty w kształcie czarnych motyli. Był gotów, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Właśnie w związku z tym drugim mógł powoli wracać całym sobą do świata realnego. Pewnie po jednym ciosie Razera oprzytomnieje w zupełności.
-Zacznij.
Powiedział i przyjął postawę defensywną.

[post treningowy - mentalny trzeci, ostatni]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Czw Sie 15, 2013 1:07 am

Zdziwiła a zarazem i ucieszyła trochę wiadomość o tym kogo to chcący bądź niechcący pochłonął . Może to drugie nie było zbyt odpowiednie ale przynajmniej ktoś wreszcie od dłuższego czasu zaufał jemu dosyć skoro powiedział swoją tajemnicę. Trochę szkoda tego że różowowłosa umarła bo raczej na to nie zasługiwała no ale skoro poświęcenie się uważała za odpowiednie to uszanuje jej decyzję. Nieznajomy przystąpi do treningu, ten fakt był dobrą wiadomością dla Raza, który aż się palił gotowy do walki. No cóż może rozgrzewka nowo poznanego chłopaka mogła się wydawać dziwna ale bioandroidowi w zupełności to nie przeszkadzało, każdy robi to jak mu się podoba. Sparing będzie dobrym pomysłem szczególnie że w walce szatynowi pod wpływem adrenaliny zawsze wszystko szło lepiej a więc i pojedynek będzie dobry do nauki techniki.
-Żeby nie było nie domówień, nie mam tobie za złe tego że Tsu nie żyję. Dziękuje że mi o tym powiedziałeś.
Uśmiechnął się lekko, był już gotów do walki jednak w przeciwieństwie do sparingpartnera nie uwolnił swojej energii.
Nie będzie od razu ukazywał pełnie swoich, nie to było dla niego priorytetem a wręcz sprawą trzeciorzędną. Najważniejsze było nauczyć się tego co wyniósł z walki z Kuro a drugie ujrzeć styl swojego towarzysza. Nawet jak przegra nie będzie to nic wielkiego, z przegranej człowiek wynosi więcej niż z zwycięstwa, chociaż on raczej nie był człowiekiem a mieszanką- i demonem i małpą zarazem, chociaż tego pierwszego z zewnątrz nie było widać wcale to jednak płynęła w nim ich krew zaś po drugiej rasie odziedziczył wygląd oraz ogon który niestety stracił w niezbyt przyjemnych okolicznościach, no ale cóż-życie czyż nie?
Ustawił się w pozycji bardziej ofensywnej, poczym ruszył na przeciwnika. Wystrzelił ki blasta za którym błyskawicznie podążył. Wiatr poruszał za nim nerwowo rosnącą trawą i kamieniami, tuż przy przeciwniku podchaczył jego nogę poczym uderzył swoim lewym prostym prosto w brzuch przeciwnika. Poczuł twardość w kontakcie jego ręki z ciałem oponenta, na pewno nie będzie mógł powalić go zwykłymi ciosami co zapowiadało ekscytującą walkę. Skierował swój wzrok prosto na twarz demona, ciekawe czy chociaż trochę go to zaboli? Szczerze w to wątpił chociaż jakiś cień szansy był, poza tym musi wpaść w rytm walki a początek zawsze nie jest jego mocnym aspektem.

OCC:
 
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Czw Sie 15, 2013 6:31 pm

Nie czegoś takiego spodziewał się od Razera. Nie był głęboko wstrząśnięty wieścią, iż jego znajoma już nie zawita w tym świecie (szczerze to nawet nie trafiła do raju, rozpadła się na miliony cząsteczek Ki tchnąc życie w demona). Ba, nawet nie odniósł się bezpośrednio do umarłej, tylko do istniejącego dzięki niej młodzieńca. Najwyraźniej albo nie zapadła mu w pamięć tak dobrze jak dziewczynie, albo... nie chciał sprawić przykrości Czarnowłosemu. Nie miał co prawda wtedy wpływu na to czy dziewczyna pomoże mu czy nie, ale do tej pory to dostał solidny łomot od Braski za ten uczynek, i bał się komukolwiek więcej o tym opowiedzieć. June sama doszła do sedna prawdy podczas walki, i może nie była zniesmaczona co po prostu starała się nie okazywać ani radości ani smutku z tego powodu. Pewnie później po absorpcji Reda dowiedziała się szczegółów, lecz nie powiedział jej o tym "face-to-face". A teraz...
...naprawdę był przytkany ów reakcją Szatyna. Serio spodziewał się furii i zadośćuczynienia za los jego koleżanki, a ten zrozumiał ów niefortunne wydarzenie i perspektywę Długowłosego. Kto wie, może wyżyje się podczas sparingu za tą zbrodnię, ale słowa Bioandroida mocno zmieszały nie spodziewającego się takiego obrotu spraw demona. W dodatku dziękował za to, iż powiedział mu o tym. Gdyby miał serce to pewnie wzruszyłby się i rozpłakał, tak teraz nie mógł tego odreagować. I ta niemoc gromadziła się ponownie w ów Pustce niezmierzonej żadną miarą.
>N-nie masz za co dziękować.
Odpowiedział cicho widząc niespodziewany lekki uśmiech Razera. Był tak zamknięty w sobie od tej samotności, że zapomniał o odrobinie radości z dobrych czy mniej dobrych chwil, a teraz widział miłą mimikę na twarzy towarzysza. O ile Red był wolny od Szkół czy innych ograniczeń fizycznych, to zazdrościł Bioandroidowi wolności w emocjach, nawet tych najlżejszych a widocznych gołym okiem. Mogliby się zamienić miejscami, nie miałby nic przeciwko.
Rozterki rozterkami, czas zająć się męską rzeczą - mordobiciem hehehe. No dobra, nie tylko mordo- ale wszelakobiciem. Sparing to dobry sposób na wyrzucenie z siebie emocji, których nie był w stanie wyrazić. Plus nauka panowania nad sobą, gdyż nie zawsze rozróżniał zwykłą potyczkę treningową od walki na śmierć czy życie. Ostatnio przykładem była walka z Cheprim, którego ostatecznie zjadł i dzięki niemu przeszedł metamorfozę. Z June to już z góry ustalono jak będzie przebiegać bijatyka. Też wyszedł z równowagi ciała i ducha, ale dostał lekcję pokory. Może teraz uda mu się od A do Z przeprowadzić sparing nie wychodząc z siebie.
Skupienie momentalnie objęło Bioandroida, Red za bardzo bujał myślami wte i wewte, dlatego nie uniknął przemyślanego ataku kolegi. Owszem, ugiął się od lecącego pocisku Ki, lecz nie umknął podhaczeniu i w ten sposób oberwał w brzuch z gołej pięści. Pierwszy kontakt z Razerem spowodował, iż odblokował się. Zamyślenie zniknęło, nawet w oczach powrócił blask i trzeźwo chwycił rywala za barki, uleciał dwadzieścia metrów z nim ku górze, okręcił się z nim pięć razy wokół własnej osi i cisnął jak workiem treningowym w kierunku ziemi. Tak jak przeciwnik miał problem z pierwszy groźnym wrażeniem, lecz niech pozory Was nie zmylą. To był dopiero początek, możecie im wybaczyć "nieśmiałe" ataki. Zresztą dopiero teraz Red w pełni uczestniczył w TYM świecie, a na twarzy malował się lekki grymas bólu. Lekki ale był, nienawidził być rannym przed oponentem!

Ooc:
Atak szybki = 750 dmg
HP = 15000 - 386 dmg = 14614
KI = bez zmian
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Sie 16, 2013 1:37 pm

Tak jak przypuszczał jego atak nie przyniósł większego efektu, wręcz przeciwnie został złapany przez demona. Próbował wydostać się zadając kopniaki jednak nic to nie dało i został ciśnięty prosto w glebę. Jego atut jakim była szybkość nie zda się tutaj na nic bo i tak był wolniejszy od przeciwnika. Wstał i otrzepał się z tumanów kurzu, nie dawał po sobie znać jak bardzo bolesny był dla niego ten atak a przecież nawet jeszcze dobrze nie zaczeli. Zastosuje środki których nie używa w normalnej sytuacji, uniósł się kilkanaście metrów nad ziemię poczym skupił energię w dłoniach, nie stosował tego ataku prawie wcale ponieważ często w walce jego ataki fizyczne dawały większe efekty, ale ta sytuacja go do tego po prostu zmusiła.
-Zobaczmy czy obronisz się przed tym!
Krzyknął, wypuszczając jeden pocisk za drugim, cała seria ciemnoniebieskich kulek poleciała na bruneta.

Na ziemi pojawiły się leje po pociskach zaś wszystko spowiły tumany kurzu. W końcu skończył, ciężko oddychając, nie był przyzwyczajony do wykorzystywania aż takiej ilości energii w krótkim odstępie czasu. Miał nadzieję że po tym ataku zrani przeciwnika na tyle aby mógł sobie z nim poradzić. Musi też wymyślić jak uniknąć kolejnego ataku ze strony demona, inaczej może nie skończyć się dla niego dobrze ta walka. Wiedział już że jest słabszy ale i tak nie załamał go ten fakt. Nie podda się, walczył już z gorszymi na Dark Star!

OCC:
 


Ostatnio zmieniony przez Erik dnia Pią Sie 16, 2013 9:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Sie 16, 2013 1:53 pm

Tumany kurzu powoli opadły, a wraz z nich niknięciem jawiła się dokładniej postura młodego demona, który miał gdzieniegdzie przypalone ubranie i skórę. Nawet warkocz w tyle przyfajczył się nieco, o czym świadczył mały dymek z końcówki długich włosów. Nie mógł obronić się przed tym atakiem, gdyż wyprowadzony został w ekspresowym tempie. Najwyraźniej przeciwnik już całkiem przystosował się do walki, o czym nie można było powiedzieć o Redzie, który dopiero teraz został wyprowadzony z równowagi.
>Khhyy...
Wycedził przez zaciśnięte zęby coraz mocniej zgniatających się ze sobą od góry i dołu. Pięści zacisnęły się w sobie kryjąc palce. Musiał uspokoić się na tyle, aby nie wyjść spod kontroli. Był mocno wkurzony, co dało się już odczytać z jego spojrzenia - palącego i ostrego. Aura wokół Reda powiększyła się, a drobne fragmenty podobne do motyli rozprzestrzeniały się na dłuższy promień od epicentrum i zanikały w powietrzu. Nie mniej jednak moc demona chciała uciec i prawdopodobnie przywalić solidnie oponentowi. Spuścił na chwilę głowę i mobilizował siebie do zaprzestania myśli o mordzie.
>To tylko sparing, to tylko sparing...
Powtarzał sobie cicho jak mantrę, lecz nie mógł stać bezczynnie. Nie chciał okazywać słabości jaką była słaba psychika - podatna na każdą nawet najmniejszą zmianę. Ruszył więc z ziemi ku unoszącemu się Bioandroidowi z dwoma pięściami, ale jedna z nich wydłużyła się, niczym lasso owinęła ciało wojownika uniemożliwiając mu ruch, a druga zadawała ciosy w twarz, w bark i w lewe ramię. Pod koniec tej już zbyt gwałtownej serii uderzeń owinął szczelnie wojownika i razem z nim runął na ziemię upewniając się, że odniesie poważne rany. To ostatnie zagranie było obusieczne, odłamki skalne drasnęły także demona. Ale to chyba mały koszt widząc krótki grymas bólu rywala, prawda? Mroczne moce coraz bardziej dopominały się swojego udziału w pojedynku, stąd nie był na tyle skoncentrowany, aby atakować z umiarem. Przecież to miał być trening! Jeśli nie pohamuje się, to jego ćwiczenia medytujące na nic się zdadzą!

Ooc:
Atak podstawowy = 1810 dmg (1500 dmg dla Razera, a 310 dmg dla Reda)
HP = 14614 - 310 - 900 = 13704
KI = bez zmian
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Pią Sie 16, 2013 10:25 pm

Szczęka opadła mu z zdziwienia (w przenośni) gdy zobaczył lekko poparzonego demona. Wykorzystał na ten atak spory zapas swojego KI a i tak wszystko na nic? Był poirytowany tą sytuacją bo niby jak miał powalić kogoś takiego jak nowopoznany towarzysz? Stracił na chwilę czujność przez co został złapany przez bruneta. No tak kolejna cecha demonów czyli brak ograniczeń cielesnych. Słyszał o tym wiele razy jednak nigdy nie dane było mu tego zobaczyć na własne oczy aż do teraz. Uścisk coraz bardziej zaciskał się zaś młody bioandroid z każdą chwilą łapał mniej powietrza w płuca. Poczuł uderzenie w lewą rękę jakby ktoś zadał mu cios żelazem. Nie mógł nic zrobić z wyjątkiem przygotowania się mentalnie na kolejne uderzenie, które zostało zadane jemu prosto w twarz. Nos złamał się pod wpływem siły a nie dość tego nie wytrzymał też tzw. szew międzyszczękowy. Ogarnął go ogromny ból nie do wytrzymania, przez co krzyknął na cały głos. Wylądował ranną głową prosto w ziemię, prawie nie mdlejąc. Przynajmniej czerwonooki puścił go już, nie wiedział co ma dalej robić, ogarnęła go wściekłość.

Zacisnął pięści, NIE PODDA SIĘ! Powoli wstawał z gleby trzymając się za ranne ramie, na całe szczęście nie było złamane i mógł nadal walczyć. Po walce jego ciało powinno się zregenerować jak zawsze.
-Chcesz walczyć na 100%? To będziesz to miał.
Ciemnoniebieska aura spowiła całe jego ciało, w oczach pojawiły się małe ogniki świadczące o tym że nie będzie się litował, da z siebie wszystko!. Ruszył z całą prędkością prosto na przeciwnika, wślizgiem powalając go na ziemię poczym złączył dłonie i uderzył prosto w twarz. Zrobił to co jego sparingpartnerowi się należało, oko za oko, ząb za ząb tak jak kiedyś powiedział starożytny ziemski władca.

OCC:
 
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Leśny strumień   Sob Sie 17, 2013 9:51 am

Nie było to zbyt mądre, aby tak ostro potraktować rywala w treningu. Nie potrafił się powstrzymać, rozpierała go demoniczna energia, która chciała za wszelką cenę zneutralizować cel, a to przecież tylko sparing! Teraz zapłacił za to słoną cenę - potyczka zrobiła się agresywniejsza i ostrzejsza. Z winy demona oczywiście, mógł pohamować się a nie dać się skusić Mrocznym siłom mieszkającym w jego naiwnym ciele.
>Ksaaa..!
Tamował jedną ręką krwotok z nosa, którym chciał zassać wydzielającą się posokę, lecz tylko dławił się krwią. Musiał po prostu przetrzeć to co miał pod nosem i ostrożnie wybadać palcami kondycję nosa. Co z tego, że miał gumowe ciało, jak nos odkształcił się tak, iż miał twarz niczym pekińczyk - wgniecioną przez gniewne pięści zjednoczone w całość. Bioandroida. Nie lubił być bity po twarzy, bo to jedna z wrażliwszych na zmiany część ciała demona. Przetarł przedramieniem bordową, niemal czarną substancję z oblicza i myślał nad tym co zrobić z sobą i z przeciwnikiem. Z sobą, żeby umieć się pohamować i wyładować negatywne Ki, a z oponentem, żeby poczuł to, iż to tylko sparing a nie walka na śmierć. Niestety to drugie wrażenie już zaprzepaścił, nie mniej jednak spróbuje to naprawić.
Podniósł ostrożnie wzrok na wkurzonego Razera i powiedział w jego kierunku zdyszanym głosem:
>Nie chciałem tak mocno... nie przywykłem do sparingów, tylko do walk o przetrwanie. Postaram się... nie szaleć... khh...
Spuścił wzrok jak u zbitego psa i zamilknął. Jako, że nie umiał przepraszać tylko tak okazał częściową skruchę za to co zrobił. Zacisnął pięści i starał się wyciszyć swoją energię, stłumić w sobie, żeby nie wyjść spod kontroli, albo nie dać się zmanipulować głosowi Złu, który podpowiadał agresywne zagrania. Uspokajał tętno, także w tym czasie Szatyn mógł złapać oddech i odpocząć na stojąco. Przerwa trwała z dwie minuty, kiedy ponownie Red przystąpił do ataku. Tym razem chciał pokazać swoje możliwości, a nie tylko brutalną siłę, toteż wyskoczył jakieś dziesięć metrów ku górze i uniósł ku górze swoją rękę, w której gromadziła się Ki. Nie był to zwykły Ki Blast, ale jego energia do Genocide Attack'u. Z niej wystrzelone zostały pięć wstęg, wąskich a rażących swoją precyzją, które mknęły w stronę Razera. Nie zajęło im to wiele czasu dotarcie do rywala.

Ooc:
Genocide Attack = KI (max 12%) = 800 DMG
Koszt = 135% DMG = 1080 KI
HP = 13704 - 856 = 12848
KI = 14250 - 1080 = 13170
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Leśny strumień   

Powrót do góry Go down
 
Leśny strumień
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: