Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Mroczna Puszcza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 903
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Mroczna Puszcza   Sob Cze 02, 2012 5:01 pm

First topic message reminder :



Puszcza tak gęsta, że nie dopuszcza prawie w ogóle światła słonecznego przez co pod koronami drzew panuje przez cały dzień półmrok, pełen mrok nastaje bardzo szybko. Zwierzęta, które tu żyją przyzwyczaiły się do warunków, ale ludzie zwykle omijają to miejsce.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Czw Wrz 05, 2013 6:38 pm

Basi'Jan rozpoczął trening. Zanzoken, jak dźwięcznie nazwał to chłopiec, była techniką uniwersalną co wywnioskował Bas. Można było jej używać do iluzji ataku, jak i unikania, zastanowił się czy nie jest to przypadkiem technika nie do pokonania, lecz prawdopodobnie on jest po prostu zbyt słaby by móc skontrować tą technikę. Uznał, że warto się jej nauczyć. Przystanął w lekkim rozkroku jak to miał w zwyczaju podczas skupiania się, przez jego żyły zaczęła płynąc energia. Tworzenie kopii, nigdy nie praktykował takich dziwów, nie pamiętał nawet czy widział coś takiego wcześniej, przed wejściem do lasu. Zastanawiając się nad znaczeniem słów wypowiedzianych przez chłopca zaczął działać, po chwili odlepiła się od niego kopia która wyglądała jak bańka mydlana w kształcie karalucha. Pierwsza próba była naprawdę beznadziejna, po chwili bańka pękła a z niej wydostał się okropny zapach który obrzydził resztę drużyny. Bas miał filtry więc jedynie się uśmiechał widząc grymasy wywołane smrodem.
Druga próba nie była najgorsza, gdyby nie fakt, że odlepiony klon zaczął unosić się w powietrzu i dryfował nad grupą ćwiczących wyglądając jakby dostał epilepsji, wielki robak z drgawkami. Po chwili uniósł się niestety za wysoko, po czym spadł znikając zanim uderzył o ziemię. Bas był już nieco zniecierpliwiony, podczas gdy Dragotowi się już udało on dalej był w kropce. Skupił się porządnie.
Spróbował trzeci raz, od razu stworzył dwie iluzje przenosząc się z jednego punktu do drugiego, nikt prócz chłopca nie widział nawet jak się porusza. Zafascynowany nabytą umiejętnością Bas przystanął i spojrzał na Dragota, wyśmiewając go i jego iluzje. Po usłyszeniu propozycji zerknął na Hudiniego.
- Szarak wyprowadzi nas z Puszczy, twoja gumowa struktura może mi się przydać, chcesz iść ze mną? - odwrócił się w stronę drogi do której miał go zaprowadzić Dragot.
- Jeśli tak, to chodź - poszedł w tamtą stronę, odchodząc krzyknął do chłopca - Dziękujemy za pokazanie techniki! Załóżmy, że ci wybaczam twoje przewinienia, materio organiczna!

OoC:
Nauka zanzoken, koniec

z/t prowadzony przez Dragota
Powrót do góry Go down
NPC.



Liczba postów : 1915
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Czw Wrz 05, 2013 7:31 pm

Chłopak zdenerwował się, gdy nazwano go "Rudym".

-JA CI DAM "RUDY"!! -Wykrzyczał w kierunku Basiego. Skoncentrował Ki w prawej ręce, następnie cisnął Ki-Blastem w rogacza. -Nigdy tak do mnie nie mów dobrze? -Powiedział, przechylił głowę i uśmiechnął się. Potrafił być groźny, ale wszystko robił dla śmiechu. Czasem tylko swojego, czasami udało mu się rozbawić wszystkich.

-Dobra, jak chcecie iść to bywajcie. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś mnie odwiedzicie -pokiwał Rogaczowi i Dragotowi. Spojrzał, na Hudiniego. Ten cały czas męczył się z techniką. Wyczuł jego energię.

-Emm, różowy pan nie uważa, że nie jest za słaby na tę technikę? -Spytał uprzejmie.


OCC:

200 DMG drogi Baśku.

AA jak uciekacie to przydałaby się nagroda (Hudini, Ciebie też się tyczy, mimo ze nie wiem czy zostajesz czy idziesz z nimi ^^)

Wszyscy dostajecie po 5 punktów w samą wytrzymałość, kruki podziobały ^^
.
Drag- dobra decyzja żeby gonić tego ziomalka, gdy lina się naprężyła Smile-10 punkcików do rozdania.
Basiek- straciłeś wzrok, ale udało Ci się "wczuć" w postać ślepca -10 punktów

Hudini- Twoje wczuwanie w postać jest epickie ^^ 10 punktów.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Pią Wrz 06, 2013 10:03 am

Hudini dał sobie spokój z zanzokenem gdyż kopia mimo tego że była idealna, to udało mu się utrzymać ją tylko przez ułamek sekundy. Gdy miał próbować dalej, podszedł do niego mały cudak i z niespotykaną dotąd u niego grzecznością zapytał czy nie jest za słaby.
-Hmpf! Ja, za słaby nie ma mowy dzieciaku, abym był za słaby na tą technikę, po prostu nie mam ochoty jej dalej trenować. A tak w ogóle to muszę się już zbierać, gdyż moi towarzysze także wyruszają.
Starał się zachować pozory, Ilicz mimo tego że ewidentnie był za wolny do tej techniki. Głupio mu było w ten sposób się żegnać więc postanowił dać małemu kilka rad.
No, ja już będę ruszał a więc, tego, no, jedz więcej warzyw, i ten no yyy brzydzi się alkoholem i ludzimi go pijącymi, oraz do dołów-pułapek nie dodawaj naostrzonych palików gdyż to może być strasznie niebezpieczne. Gdyby ktoś wpadł na przykład Bas to mógł by stracić oko. Chociaż i tak stracił, więc...a nieważne. Trzymaj się ru...młody. Na razie!
Powiedział i ruszył za demonami, wolał się nie odwracać aby nie zobaczyć jak mały rudzielec leży na ziemi i zwija się ze śmiechu. Gdy już prawie dogonił tamtych przypomniało mu się że o czymś zapomniał. Przyłożył ręce do ust i ryknął na całe gardło.
-BAZYL!!!! DO NOGI!!!!

Mały smok natychmiast wyskoczył z krzaków cały upaćkany resztkami wiewiórek i tych obrzydliwych kruków, wywalając Hudiniego. Normalnie nie zrobiło by to na nim wrażenia ale otworzyło się kilka ran które zadały mu kruki i zaczęły strasznie szczypać. Gdy zebrał się z ziemi podbiegł do Dragota i zapytał.
-Ej, Drag mam prośbę. Mógł byś użyci na mnie tego no fakju czy kjafu ...yyy no tego leczenia, bo strasznie mnie wszystko nap******a?
Hudini zrobił minę jak kot ze Szreka i dodał.

Proszeeee?

OoC:
koniec treningu


Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Sob Wrz 07, 2013 10:19 am

Puszcze znałem jak własną kieszeń, wiedziałem też gdzie czają się niebezpieczeństwa. Najbezpieczniejsza oraz najszybsza droga na zewnątrz tego labiryntu prowadzi na północny wschód od miejsca naszego treningu. Jednak będę musiał mieć się na baczności. W czasie gdy tamci zbierali sie do kupy ja dopracowywałem plan, przypominałem sobie szczegóły drogi oraz ryzyko ataku -Nodemonów. Skierowałem kroki w te stronę i zawiadomiłem resztę.
-Chodźcie, im ciszej będziemy tym większa szansa że nie zostaniemy ponownie zaatakowani. I mówię tu o czymś poważniejszym od kruków.
Dzięki moim demonicznym zmysłom nie miałem problemu w poruszaniu się po ciemnym terenie. I choć chodziłem trochę zamyślony, gdyż wszedł mi do głowy pomysł odbudowania pewnej stworzonej przeze mnie techniki jeszcze za czasów Krwawego Berła. Obecnie nie mam techniki która pozwoliła by mi płynnie uniknąć ataku energetycznego. To dlatego Frost położył mnie tak szybko. Jednocześnie starałem się skupić na tym co dzieje się wokół mnie, i akurat gdy starałem się to zrobić podszedł do mnie Hudini. Na początku ciężko mi było zrozumieć co do mnie mówi ale gdy wspomniał o leczeniu połapałem się o co chodzi. Jego rany poważne nie były, ale na oko nie jest to wojownik o dużym stopniu witalności.A jednocześnie skrzywiłem się gdy zorientowałem się jak mnie nazwał... trudno, ja też wymyśliłem Rikimaru skrót.  Wyciągnąłem rękę w jego stronę.
-W porządku, ale bądź łaskaw wykorzystać tą energie. Nie mam ochoty leczyć cie codziennie.
Po tym jak to powiedziałem z mojej dłoni zaczęła emanować aura o barwie srebrzystej z morską otoczką .Energia spłynęła na ciało Różowego demona. Zaledwie po dwóch sekundach aura emanowała już jedynie z ran Hudiniego, a te się zagoiły w szybkim tempie. Całość przeszła błyskawicznie, nie był to wielki wysiłek. Prowadziłem ich dalej, drogi pozostało niewiele. Powinniśmy wyjść tuż przed mokradłami. Było coraz jaśniej...
OOC:
Z/t do Mokradła-bagna
Uleczenie Hudini'emu 90pkt HP za pomocą kaifuku - 270KI
Moje KI: 1065 - 270 = 795
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Pią Wrz 13, 2013 10:53 pm

Granicę Mrocznej Puszczy przekroczyłem,  czy też zrobiło to moje bezwładne ciało, niesione przez jakiegoś Demono - czegokolwiek. W tym czasie odezwał się mój błękitny przyjaciel...

***

Otworzyłem oczy z zamiarem ujrzenia napastnika, jaskini, czy też jakiegoś innego zadupia w które by mnie zaciągnął. Ale ujrzałem Demona - Archanioła. W tym samym dziwnym miejscu, fioletowym kosmosie. Archanioł zamknął oczy i z lekkim uśmiechem kiwnął głową na nie. Po czym odezwał się.
-Mówiłem, byś udał się do wioski po skończeniu z tamtym. Lecz mnie nie posłuchałeś. Zanim udałeś się w emocjonującą podróż na południe jeden z moich znajomych doprowadza cię teraz do porządku.
Na co ja mu odpowiedziałem:
-Nieźle, śpioch w twarz to u was przywrócenie do porządku. Może jeszcze witacie się kopniakiem w krocze?
-To tak nie działa. Dostało ci się lekko, inaczej spałbyś do końca. Gdyby Valtiel miał cię przekonywać do pójścia z nim do tej pory siedziałbyś na bagnach. I dla ścisłości: pamiętasz co masz powiedzieć Przywódcy wioski?
-eeeee... "Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, myślałem jak dziecko, czułem jak dziecko"?
-Zła kolejność."Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko."
-Ok, zrozumiałem. Możesz mnie już odesłąć z powrotem? będziemy tu tkwić wieczność.
-Nie zupełnie. Kontroluje bieg czasu w tym wymiarze. Aktualnie go przyśpieszyłem. Lada moment będziesz w wiosce.
-Jak tak to ok.

***
Czas dalej płynął, a ten cały "Valtiel" trzymając mnie za nogę przemieszczał mnie coraz bliżej wioski. Nie wiem czego się spodziewać... Na pewno nie miłego powitania.
OOC:
Z/t do Wioska Drakonian
Regeneracja 10% KI i HP
Moje HP:1353 + 150 = 1500MAX
Moje KI:1065 + 150 = 1215
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Sob Lis 16, 2013 10:06 pm

Lecieliśmy, a ja wciąż przyzwyczajałem się do prawdziwego świata. To było strasznie dziwne, nie wiedziałem czy czuć się jak w domu, czy jak poza nim. Niby tam było nieciekawie, ale to tylko dlatego że zżyłem się z ludźmi. Zżyłem, co nie znaczy że polubiłem. Im dłużej ich chroniłem tym mniej odczuwałem że powinienem to robić. Lecieliśmy kilkanaście metrów nad ziemią, mając pod sobą ciemne drzewa tej puszczy. Prędkość była spora, a jasno błękitne niebo sprawiało że chciało się tutaj żyć. Ale coraz mniej to odczuwałem, słyszałem że Drakonianowie mają zdolność modyfikacji rzeczywistości. Będę musiał z tego skorzystać. Może kiedyś stworzę własny zakamarek. Ale na myśli przemeblownicze skończył się czas. Dolecieliśmy. To był gród, podobny do ludzkich bardzo wczesnych. Mury zbudowane z jakiegoś materiału kamienno podobnego, a wnętrze podobne jak we wiosce. Jednak teraz pełno było tam popiołu, a połowa domków była podpalona. Widziałem Drakonian walczących ze wszystkich sił. Niektórzy mieli zaledwie po 0,9 jednostki(900PL) Drakonian. Ozzie zatrzymał się i z dość przestraszoną miną zerknął na swoich ludzi. Każdy czerwony messenger ma co najmniej dwie jednostki. Nasi wojownice mieli przewagę taktyki i inteligencji, a oni liczebności i siły.Ciężko było jednak stwierdzić, kto ma przewagę.
-Mam pomysł, ja zejdę na dół i pomogę im ogarnąć sytuację, a ty załaduj jakiś atak dzięki któremu rozwalisz wszystkich z góry. Ten gród ma też podziemia.
Zastanowiłem się chwilę, przypomniałem sobie ataki które pokazał mi Red. Trzeba je obadać!
-Jasne.
Powiedziałem. Ozymandiak poleciał z Hukiem razem ze słową pomarańczową aurą i zaczął robić rzeź na Czerwonych messengerach, robiąc wszystko by Drakonianowie nie ucierpieli. Ja w tym czasie się skoncentrowałem...
OOC:
TRENING START
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Nie Lis 17, 2013 11:16 pm

Dobra, co się wydarzyło. Gonił nas potwór, a Red wystrzelił kilka pocisków jednocześnie używając do tego techniki. To kolejna rzecz której nie używałem, bowiem miałem w zanadrzu dużo silniejsze moce. Znowu poczułem w sobie żar mojej własnej Ki, lecz nie tylko. Teraz miałem w sobie cząstkę Reda, a jego moc była nie do przeliczenia. Ozzie aż cały się świecił na pomarańczowo, na oko miał moc 10 albo 15 jednostek, ale nie jestem tego pewien. Najpierw cały stałem się czarny jak noc, a wydobywała się ze mnie aura owado podobna. Potem energia zaczęła się kondensować i poczułem jak dostaje się do mojego prawego ramienia. Po chwili jedynie moja prawa ręka była nasiąknięta energią. Teraz trzeba to odpowiednio rozegrać. Wycelowałem tą ręką w gród i zacząłem wystrzeliwać grac pocisków ki, o dymnej strukturze i czarnej barwie. Pociski trafiały w budynki, ziemie, ale niestety ani razu nie trafiły we wroga. To wymaga poprawy. Zaprzestałem serii, skoncentrowałem się, i ponownie wystrzeliłem serię pocisków z tej samej ręki. Tym razem ucierpiało pare Messengerów, które mnie zobaczyły i postanowiły coś ze mną zrobić. Teraz mi się udało, jeszcze tylko to dopracować....NIE. To nie była ta technika. To nie był grad pocisków ale ich mnóstwo w dodatku do różnych odbiorców. Ta technika nazywała się inaczej. Rendoku energy Dan bodajże, ale to dobrze. Upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. Następna technika powinna zmieść ich wszystkich na raz.... Znowu koncentrujemy całą swoją energię do jednej ręki. Tym razem kieruje ją w stronę nieba.  Jak najwięcej pocisków......ładujemy.....ładujemy.....ładujemy.......i....
BUM
Cały sztorm czarnych pocisków zakrył pobliskie tereny, tysiące jeśli nie miliony kul energii zaczęły spadać na gród. Zaczęły powodować ogromne zniszczenia, używałem całej siły woli by trafiały we wrogów, a nie w przyjaciół. Cały drżałem i czułem się jakby moje żyły były rozpalone do temperatury magmy. To tak jakby ta ki sama czuła, jakby była odrębną częścią mnie. Jakby sama wiedziała kogo zaatakować, to było strasznie nienaturalne. Po minucie intensywnych opadów wszystko ucichło. Jedynie Drakonianowie byli na powierdzchni. Ozymaniak uchronił wszystkich zarówno od messengerów, jak i mojej techniki. Wszyscy patrzyli się na mnie. I co im teraz powiedzieć....
OOC:
TRENING KONIEC
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Sob Lis 23, 2013 4:16 pm

Jak on to zrobił? Czy to Dragot? Wooow, ale siła! Mało nas nie pozabijał! Uratowani! Dobra robota Dragot! Czy go do reszty pogieło?
takie słowa słyszałem lądując w grodzie Messengerów. Wyjątkowo spektakularna technika której użyłem sprawiła że każdy patrzył się na mnie. Byłem troche zawstydzony, troche dumny, a troche czułem że tracę czas.
-Dragot, świetnie to załatwiłeś. Wszyscy są cali, możemy ruszać do podziemi.
Powiedział do mnie Ozzie, na co mu odpowiedziałem:
-Tak.
Dziwnie, ale nie zdążyłem się poprawić. Wejście było w największym budynku. weszliśmy przez bramę, położyliśmy kilku messengerów którzy przerwali, i weszliśmy piętro niżej....

Czymże jest ziarnko piasku na pustyni? czymże jest kropla w jeziorze? dopiero gdy wszyscy się zjednoczą i będą działać jako jedno będą znaczyć coś w przyrodzie.


Podzieliliśmy się na grupy pięcio osobowe. Ja byłem z Ozymandiakiem, Garondem,Romanem oraz niestety z Krzychem. Podziemia były oświetlone pochodniami, ciemno pomarańczowe światło oświetlało korytarze i pokoje wyglądające rodem z opowieści fantasy.
-Jak myślicie gdzie ją trzymają?
-Pewnie w magazynie albo skarbcu.
Odpowiedział mi niestety Krzychu, a nie wódz. Ciężko było mu zarzucić głupotę w tym zdaniu, ale trzeba być ostrożnym.
-Nie Krzychu, to by było za oczywiste. Jeśli gdzieś trzymają porwaną Drakoniańską kobietę to pewnie jest już na sali egzekucyjnej.
Ja zrobiłem wtedy wytrzeszcz i wydarłem się:
-EGZEKUCYJNEJ!!!!!!!!!!???????????
Niestety wtedy przed nami zobaczyliśmy nieciekawy widok, bowiem leciało w nas 10 czerwonych Messengerów...
-PIĘKNIE DRAGOT!!!
Krzykneli wszyscy moi towarzysze poza Krzychem który nie zdążył nic powiedzieć. Rozpoczęła się potyczka...
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Sob Lis 23, 2013 11:09 pm

Odpowiednia Muzyka
Podwójna przewaga liczebna. Byliśmy w dość szerokim korytarzu, wszystko wyłupione w skale. Widać że są tu co najmniej kilka miesięcy. Walka była w większości oparta na ki blastach oraz odpowiednim korzystaniu z otoczenia.Stworzenie tarczy za pomocą telekinezy to przykład.  Fioletowe, pomarańczowe, brązowe, złote i zielone pociski zderzały się z czerwonymi tworząc huczne wybuchy. Walka była epicka i toczyła się z niezwykłą prędkością. Dałem radę na oko ocenić siłę moich towarzyszy.
Ozymandiak(prawdopodobnie tłumiony) - 6 jednostek Drakonian.
Garond(prawdopodobnie tłumiony) - 4,5 jednostki Drakonian.
Roman - 3 jednostki Drakonian
Krzychu - 2,5 jednostki Drakonian.
Swoją drogą to krzychu wbrew pozorom był dobrym wojownikiem, jego styl walki opierał się głównie na zadaniu jakiegoś mocnego ciosu, po czym oddaleniu się i atakowaniu na odległość. Pokonaliśmy ich. ja załatwiłem swojego przeciwnika poprzed wbicie go kolanem w ścianę i spopielenie Honoo. Jak zwykle widowiskowy finisher. Ozymandiak wybił aż czterech jednym atakiem Gack, zaś reszta zwykłymi atakami fizycznymi wykluczyli Messengerów z gry. Dobra była z nas drużyna. Pokonalibyśmy swego czasu Xanasa i paczkę. Jednak zmęczyło nas to. Szczególnie Krzycha który nieco oberwał.
-Jasper, to nie wygląda dobrze. Chcesz się zawrócić?
-Chy-chyba cie po-po-rąbało. Dam rradę.
-Krzychu, ja mogę temu zaradzić. Kaifuku zatamuje krwotok.
-Kaifuku? jestem pod wrażeniem Drag.
-Co to jjest Kakifaku?
-To technika uzdrawiająca. Trzy, cze-ry!
Po krótkiej wymianie zdań srebrzysta energia z pozytywną dla oka morską otoczką spłynęła na ranę na szyi Jaspera, powodując jej częściowy zanik. Krzychu był wyraźnie zdziwiony, a reszta zdumiona.Poklepał się w to miejsce po czym spojrzał na mnie tak samo niewyraźnym wyrazem twarzy jak zawsze i powiedział:
-Dzięki Dratagot.
-Dragot.

***
Żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy strzelać do niej z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza - wie, jak przeżyć.
-Jonathan Caroll

***

Muzyka
Po godzinie byliśmy z powrotem na powierzchni. Dlaczego nie wspomniałem co wydarzyło się wcześniej? bowiem ani na sali egzekucyjnej, ani w skarbcu, ani nigdzie indziej, nie bylo Roodaki. Nie było osoby której nigdy nie widziałem, a jednak oddałbym za nią bardzo wiele.
-Drag, nie przeszejmuj. na ppewno ją znajdziesz.
-Na pewno, ale czy żywą... i czy w jednym kawałku...
To ostatnie co wtedy powiedziałem. Udałem się powiem na lot byle gdzie. Znowu ból i cierpienie opanowały moje ciało. Znowu opanowwały mną przemyślenia i refleksje. Ale w życiu bym nie pomyślał że ból skłoni mnie do takich czynów... Poleciałem do West City(...)
OOC:
Z/t do Muzeum
Powrót do góry Go down
Atarashii Ame

avatar

Liczba postów : 188
Data rejestracji : 07/12/2013

Skąd : wiesz, że Cię lubię?

SCOUTER
HP:
2300/4500  (2300/4500)
Ki:
900/4500  (900/4500)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Czw Sty 30, 2014 1:47 pm

Lekki zgniły zapach był dla niej bardzo przyjemny. Tak samo przyjemny jak woń ciepłej krwi tryskającej z ran zadanych ludziom, których zabiła w ostatnich godzinach. Wokół tej puszczy nie widziała żywej duszy. Zauważyła w oczach naczelnych coś takiego śmiesznego dla niej. 
- To jest strach. Nie powinnaś była zabijać większości tych ludzi.
Jak zwykle mistrz mógł mieć rację, ale nie spodobało jej się kilka osób tego gatunku i ich zachowanie. Nameczanie z natury są spokojnie i dobrzy. Walczą w ostateczności, a ziemianie są inni. Jej mistrz to też dostrzegał, ale nalegał. Pragnął, żeby jej życie było spokojne i znalazła dobroć w gatunku z którym przyjdzie jej dzielić planetę. Dzielenie się czymś zawsze przychodziło jej z trudem.
Puszcza wyglądała na opuszczoną przez życie. Drzewa były szare, porośnięte mchami, zwisały z nich gałęzie. Dużo zgnilizny, podmokła ziemia i ściółka. 
- Przecież człowiekowi nie przeszkadza mieszkanie w lodowatej krainie, a nikt tutaj nie mieszka? Czym się kierują wybierając miejsca na dom?
Dla niej nie ma miejsca na dom. Nigdy nie czuła się przywiązana do jednego miejsca. Była włóczykijem bez kija. Wolała walić z pięści i czułą przy tym większą satysfakcję. Od czasu do czasu jednak musiała coś zabić dla napełnienie własnego ego. Była zła do szpiku kości i nie czuła wyrzutów sumienia. Była diabelskim nasieniem, ale ktoś zapomniał dać jej wystarczająco siły, żeby mogła coś niszczyć bardziej efektownie. 
W środku puszczy było ciemno i dziwna mgła, a potem ujrzała zabudowania. Wkroczyła w mgłę. Skóra zaczęła swędzieć i paliło w gardle, ale szybko się przyzwyczaiła. Czy ludzie tam mieszkają? 

z/t do wioski drakonian
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t751-kp-atarashii-ame
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Pią Maj 30, 2014 7:28 pm

-W końcu spokój.
Jak wszyscy zniknęli, to zszedłem z tronu i również się przeniosłem. Ośmieszony i upokorzony demon to nie ktoś kogo chce się spotkać. Okazuje się że sporo ludzi ma dzisiaj szczęście. Mniej niż kilometr od wioski wydobywały się dźwięki które należały oczywiście do zwyczajnych mieszkańców tej planety. Stawiałem kroki właśnie w tym kierunku i śledziłem tamtejsze wydarzenia słuchem myśliwskim. Sytuacja bardzo mnie potrzebowała, głos należał bowiem do zdaje się dwóch nastolatek, i co najmniej dziewięciu chłopów. Trochę szumu, śmiechów chichów z ich strony. Młodsze głosiki zaś, nie brzmiały tak pewnie.


-No i co kochaniutkie, zapuściliśmy się trochę za głęboko w ten ciemny las?

Ten najgłośniejszy miał niski tępy głos i akcent którego za nic nie rozszyfruję. Ze wszystkich chłopów słyszałem tylko jego, pewnie lider jakiejś bandy. Strach jaki przejawiały wtedy te dziewki wyczuwałem jeszcze przed zejściem z tronu.
-Na co czekasz, zostaw nam koleżankę i uciekaj! Hahaha... Ty nadal masz obie nogi, może cie nie dogonimy. Ale co to? zostajesz? Widocznie bardzo ci nasze towarzystwo pasuje...heh...

-Zostawcie ją....proszę...ja..
Czułem smród z pyska tej szumowiny po jego ciekawej przemowie. Inni reagowali po jego słowach jak naćpani, to są ci "ludzie" których mam chronić. Im bliżej byłem tej imprezy tym bardziej się nakręcałem.


-Ależ oczywiście słodziutka! Jak tylko troche się zabawimy zostawimy was tutaj, co nie chłopaki?
-Nie możecie nam tego zrobić, zlitujcie się...
-Spójrzcie no tylko jaka grzeczna, oporów prawie nie stawia! Widać że potrzeba jej troche relaksu, już my się o ciebie zatroszczymy...heheh.. A jako że uciekłaś nam tak daleko, to nikt was tutaj nie usłyszy! Jak moi koledzy skończą z tobą i twoją koleżanką nie będziecie już mieli siły krzyczeć. No to jak, same sie rozbierzecie czy mamy użyć siły?

Nie słyszałem już żadnych dialogów, ponieważ zagłuszyły je odgłosy bandy zboczeńców. To dla nich baaardzo złe miejsce. Nie miałem już jednak potrzeby używania słuchu myśliwskiego, ponieważ pare sekund później znajdywałem się na gałęzi drzewa. Na korzeniach leżała blondwłosa dziewczyna na oko pietnastoletnia. Była ona nieprzytomna i miała rozległy krwotok z nogi, ale wyczuwałem płytki oddech. Ta druga była jednak w jeszcze mniej ciekawej sytuacji. Zdejmowała bowiem koszulkę przed prawie tuzinem największych ścierw jakie widziałem od dawna. Szlag mnie trafił, i zeskoczyłem. Trzeba mnie było już dzisiaj nie wkurzać.
OOC:
Trening start
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Pon Cze 02, 2014 5:12 pm

Wzrok tych istot po ujrzeniu mnie miał sporo wartości. Gdybym nie miał na sobie hełmu prawdopodobnie już by uciekli. Chociaż jak o tym pomyślę, to to by dobrze o mnie nie świadczyło. Cała dziesiątka miała na sobie dość nietypowy ubiór, sprawiający wrażenie robionego przez ich samych techniką średniowieczną. Ich przyszłe ofiary zaś nosiły typowy mundur szkolny, nieprzytomna była blondynką, druga miałą fioletowe włosy i oczy, których nigdy nie widziałem u normalnego człowieka. Już po chwili imprezowiczom wrócił humor.
-Te, człowiek-słoń! Jak chcesz dołączyć to wystarczy po-
-Nie pozwoliłem ci otworzyć paszczy.
Powiedziałem z wyczuwalnym gniewem przerywając tym samym pewnie czującemu się facetowi. Dałem w tym samym czasie znak dziewczynie by się cofnęła i zajęła koleżanką. Niestety główny ochłap nadal nie poznał się na roli i już za chwilę podjął ponowną próbę wyjaśnienia sytuacji.


-Wiesz do kogo się zwracasz wybryku natury, jestem...

Biedaczek nie dokończył zdania po raz kolejny. Samymi zamiarami skazywał się na śmierć, a teraz próbował się ze mną kłucić. Popchnąłem go po czym wymierzyłem kopnięcie w podbródek o sile która moze go nie zabiło, ale skutecznie położyło spać. Całe zdarzenie trwało może sekundę, ale satysfakcja z wyrzucenia śmieci była tego warta. Jednak dopiero zacząłem sprzątanie. Cała reszta po zobaczeniu jedynej wartości w ich życiu nieprzytomnej uznała pomysł rzucenia się na mnie z rzucenia się na mnie z pięściami niczym stado małp za słuszny.

Słuchem śledząc jednocześnie poczynania zagubionej, odwracałem uwagę reszty udawając że ich ciosy wywołują ból. Czułem się jak ten polityk, który tylko czeka by zabrać wszystko i uciec do domu. Prędzej wkleją mi łaskotki i mnie zaczną łaskotać aniżeli zaczną mi zadawać jakieś obrażenia. Mój plan jednak nie wypalił, i gdy ta zaczęła uciekać kilku z nich zwróciło tam swoją uwagę i rozpoczęła pościg. Niestety, nie tak to działa. Momentalnie odepchnąłem całą resztę szkodników po czym wystrzeliłem kilka pocisków ki celując w nogi pozostałych.

Jęki bólu muzyką dla moich uszu gdy ich źródłem są takie istoty jakie dziś spotkałem. Od razu wystrzeliłem kilka kolejnych i po chwili żaden z tych zboków nie mógł chodzić. Wtedy zamarłem w bezruchu i czekałem aż tamte wystarczająco się oddalą. Przez pół godziny karmiłem się cierpieniem tych zwierząt, które zbliżyły się ze swoimi planami zbyt blisko mnie. Żaden człowiek nie skazałby innego na taki los, dlatego też przysięga mnie nie obowiązuje. Wtedy, gdy już wszyscy mnieli wyzionąć ducha, użyłem swoich mocy by absorbować każdego z nich. Nie mogę ich zabić, nie mogę też pozwolić im dalej żyć. Każde zwierze będzie kończyło w klatce. Srebrny materiał oplótł każde ciało i wrócił do mojego, w krótkim czasie nadając ten sam kształt i kolor jaki był na nim wcześniej. Stałem w tym samym miejscu głęboko oddychając, i czując zarówno wzmocnieniejak i mdłości po pożarciu prawdziwego ścierwa.
OOC:
Koniec treningu

Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Sro Cze 11, 2014 3:47 pm

Siedziałem pod drzewem z którego zeskoczyłem by zaatakować tych ludzi, zatrzaśnięty w ich wspomnieniach. Mnóstwo zwyczajnej głupoty, złych i żałosnych decyzji. To wszystko skumulowało się w wyrok śmierci od Arcydemona. Pożywki dla diabłów mnie sprowokowały lecz to ja w tym momencie płaciłem cenę swych czynów. Ludzie są gorszymi istotami niż sądziłem. Jeśli jednak o nich już mowa, słyszałem kroki takiego pochodzenia. Nie ruszyłem się ani o milimetr, a twarz pokryta maską nie zmieniła swego wyglądu, miałem teraz inne zmartwienie. Jeśli to kolejna szajba, to pozbędę się jej prędzej niż tu przyjdzie. Czułem się silniejszy niż przed absorbcją, to normalne. Krew ludzkich grzeszników daje mi więcej mocy niż zwykłych demonów. Jednak powoli dochodziłem do wniosku że to nie grzesznik błąka się po tej puszczy. Ewidentnie podążało w moim kierunku, a po innych wyczuwalnych cechach poznałem się na tym kim jest.

W końcu mnie znalazła, ubrana w ten sam ubiór wyraźnie przerażona nastolatka. Jeszcze godzinę temu mogła stracić jedną z cenniejszych rzeczy, gdyby nie moja interwencja. Może gdybym im na to pozwolił, zyskałbym więcej mocy? Widocznie mogłem popełnić błąd. Wyczuwałem jednak w niej coś dziwnego, na co nie zwracałem wcześniej uwagi. Jakieś takie inne bicie serca, inna temperatura, niemalże wyczuwalna energia. Choć dość długo się zbierała to po jakimś czasie podeszła bliżej, i odezwała sie.
Studentka:
 

-Rozumiesz co mówię? Zaraz..to oczywiste.. Dlaczego mi pomogłeś?
Zwróciłem powoli głowę w jej kierunku i widziałem w jej oczach sporo strachu i.. coś znajomego.
-A ty pozwoliłabyś by szkodniki wyżarły dekoracje w moim domu? my nie lubimy szkodników.
Zapytałem nie podejmując nawet próby najmniejszej modulacji głosu. Miałem błogi spokój który był bliski zakłucenia. Miałem wrażenie że ten nieoczekiwany gość coś mało się mnie przestraszył, skoro tak początkowo reagował spodziewałem się zachowania większego dystansu. A ta była prawie metr ode mnie. Gdy zbliżyła się dostatecznie, zrozumiałem kogo mi przypominała. Miała taką samą twarz jak Roodaka, i co jeszcze dziwniejsze wyczuwałem w niej krew demona. Oczy coraz bardziej mi się rozszerzały, bo ona też wyglądała jakby mnie pamiętała. Zazwyczaj prędko przewidywałem rzeczy, ale w tym momencie wszystko było pomieszane.
-To maska? Czy mogę ją...
Powiedziała niepewnie jednocześnie kładąc dłonie na własnoręcznie wyrobionej masce, jakby myślała że dotyka mnie w twarz. Nie zareagowałem jednak jednoznacznie, kto to do cholery jest? przeżyła atak na wioskę? Wyduszenie z siebie słowa było trudniejsze niż do tej pory, i po chwili dłonie blade jak mleko zjęły ze mnie kilku kilugramowe pokrycie twarzy, odsłaniając prawdziwą twarz. Dziewczyna przez chwile była jak posąg, wpatrując się we mnie dokładnie po czym nieoczekiwanie.... przytuliła mnie!?
-Co do...
to już trochę przegięcie, odepchnąłem ją lekko z nieco zirytowaną miną i zapytałem:
-Kim jesteś, kogoś mi przypominasz.
Nastolatka odsunęła się z trudną do rozszyfrowania miną. Tak jakby czegoś oczekiwała. Po chwili zastanowienia ta ponownie się przybliżyła i odpowiedziała:
-Przypominam ci moją Matkę.
Tym jednym zdaniem rozwaliła moją percepcję świata. A jednak wszystko się zgadzało, przypominała ją, nawet częściowo mnie przez włosy i oczy w kolorze zbliżonym do mojej aury wykorzystywanej przed transformacją. To demon, i wszystko wskazywało na to że jest to także..... moja córka? Nie odnalazłem Roodaki przez te 2 lata, ktoś inny odnalazł mnie?

-Jak?
Zadałem pytanie częściowo zdziwiony, a częściowo również zdziwiony. Byłem w stanie uwierzyć w taką wersję zdarzeń, ale jak!?
Wzruszyła ramionami wyglądając jednocześnie jakby miała paść z wycieńczenia. Kilka godzin temu uratowałem ją od ludzi, to musi oznaczać że jest bardzo słaba. Gdzie była przez ten cały czas, czemu ma na sobie szkolny uniform? Odpowiedzi nie dostałem, gdyż jak przewidywałem koleżanka nie wytrzymała i padła ze zmęczenia na Ziemie. Ze skrzywioną miną przeniosłem ją telekinezą obok mnie na pozycję siedzącą, nie odrywając od niej wzroku. Ten zapach, ten wygląd, ta ki i uroda mojej żony. Potomek Arcydemona wycieńczony do swoich granic, a ja wciąż nie znam odpowiedzi na swe pytania. Zabieram ją do domu.
OOC:
Z/t do Wioski Drakonian
Powrót do góry Go down
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 609
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Sob Paź 14, 2017 10:49 am

Przekroczyła wrota portalu, przelatując przez bezkresną czerń portalu. Jeszcze będąc w jej wnętrzu zastanawiała się nad tym skrawkiem przestrzeni, którego nikt nigdy nie przebadał. Co by było gdyby ktoś utknął w tym wymiarze? Być może inne byty egzystują tutaj i zaburzają równowagę świata żywych, bądź zaświatów. Jak dotąd sprecyzowano zaledwie istnienie dwóch równoległych światów, co gdy istnieje trzeci?
Jej rozważania nie trwały długo, gdyż niemalże w ułamku chwili wylądowała ponownie na Ziemi. Nie było wątpliwości, że to właśnie ta planeta, struktura ki wskazywała na to cała swoją egzystencją. Wokół czuła różne zwierzęta, zdecydowanie lepiej przystosowane do ponurej aury mrocznej puszczy. Właśnie w niej się znalazła, cień zdawał się nie opuszczać nielicznej przestrzeni na nieboskłonie. Nielicznej, bo drzewa przysłaniały skutecznie widnokrąg. Mogła jednak polegać na swoich wyczulonych zmysłach i jedności ze wszechświatem. Łagodna aura kaio promieniała wokół niej, niczym niewidoczne światło, tworząc w obrębie zasięgu jej rąk, wymarzoną strefę komfortu dla wszystkich, którzy być może żyli tutaj cały czas i dawno już wpadli w depresyjne stany. Czy mogła się spodziewać, że demony wyślą ją w przyjemne miejsce?
Po krótkiej, rzeczowej analizie udała się w głąb w poszukiwaniu celu jej misi.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1915
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Pon Paź 23, 2017 7:06 pm

Miejsce, w którym znalazła się młoda Kaio z całą pewnością nie należało do najprzyjemniejszych. Na wakacje nikt by się tu nie wybrał, no chyba że byłby niespełna rozumu, lub musiał wykonać jakieś zadanie. Tak też było w przypadku Kaede, która musiała się przedzierać przez brudne ścieżki, pnie drzew, setki pajęczyn oraz uważać na dzikie zwierzęta, że o błocie nie wspomnę. W końcu jednak doszła do miejsca, gdzie miała odbyć swoją misję.

Olbrzymia kamienna budowla, do której prowadziły długie schody, a wejścia strzegły dwa kamienne lwy. Wyglądała jakby została stworzona z góry, gdyż niemożliwym było zniesienie takich ilości kamienia do samego środka Puszczy. No, ale w końcu była to konstrukcja członków jej rasy o czym świadczyła energia, którą Kaio mogła wyczuć ze środka budowli. Zanim jednak zdążyła wejść na pierwszy schodek to wokół niej pojawiła się cała zgraja demonów.
Szef demonów:
 
- Czego tu szukasz?! – warknął największy i najbrzydszy z nich. Prawdopodobnie był to szef tej bandy. Kiedy zwrócił się do boginki to odór z jego ust o mało nie przyprawił jej o mdłości.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
NPC.

avatar

Liczba postów : 1915
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Pon Paź 23, 2017 7:06 pm

Miejsce, w którym znalazła się młoda Kaio z całą pewnością nie należało do najprzyjemniejszych. Na wakacje nikt by się tu nie wybrał, no chyba że byłby niespełna rozumu, lub musiał wykonać jakieś zadanie. Tak też było w przypadku Kaede, która musiała się przedzierać przez brudne ścieżki, pnie drzew, setki pajęczyn oraz uważać na dzikie zwierzęta, że o błocie nie wspomnę. W końcu jednak doszła do miejsca, gdzie miała odbyć swoją misję.

Olbrzymia kamienna budowla, do której prowadziły długie schody, a wejścia strzegły dwa kamienne lwy. Wyglądała jakby została stworzona z góry, gdyż niemożliwym było zniesienie takich ilości kamienia do samego środka Puszczy. No, ale w końcu była to konstrukcja członków jej rasy o czym świadczyła energia, którą Kaio mogła wyczuć ze środka budowli. Zanim jednak zdążyła wejść na pierwszy schodek to wokół niej pojawiła się cała zgraja demonów.
Szef demonów:
 
- Czego tu szukasz?! – warknął największy i najbrzydszy z nich. Prawdopodobnie był to szef tej bandy. Kiedy zwrócił się do boginki to odór z jego ust o mało nie przyprawił jej o mdłości.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 609
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Sob Paź 28, 2017 5:17 pm

Tanecznym lotem dryblowała pomiędzy konarami drzew, aż nagle zatrzymała się tuż przed ogromną pajęczyną.
-O ble…- na ja twarzy pojawił się grymas obrzydzenia, a tuż po chwili ulgi, że nie wpadła w gęstą, białą nić. –Pewnie już zacierał swoje nóżki, ciesząc się z posiłku.- zawyrokowała, dumna z siebie, bo przecież przechytrzyła obrzydliwego robala. Dziś to nie był pierwszy pająk, który chciał ją zjeść w tym domatorium paskudnych stworów. Na szczęście nie miała w zwyczaju stawiać stóp na podłożu, odkąd pamięta lata sobie parę centymetrów powyżej podłoża, jakby przesuwała się na ruchomym chodniku. Gdyby nie jej zwyczaj, cały mundur byłby dodatkowo ubrudzony równie obrzydliwym błotem. Przeszła już w życiu nie jedno, wbrew temu co uważała większość, robiąc z niej uroczą lalę. Trochę sama była sobie winna, wcielając się w rolę ziemskiego celebryty i tworząc tysiące fotek z dziubkiem na portalach społecznościowych.
Teraz jednak udzielała się w realnym świecie, zbliżając się do energii, która zdawała się być bardzo podobna do tej, którą kojarzyła z miejsca swojego pochodzenia. Tak, bez wątpliwości było to dzieło jej rasy. Nie tylko struktura ki o tym świadczyła, ale też wyrzeźbione kamienie w ilości i masie większej niż to bywa w takim otoczeniu. Była bardzo zaciekawiona jak jest wewnątrz świątyni, którą niebawem dostrzegła.
Była już naprawdę blisko i z Nienacka otoczyły ją demony. Paskudne, złe i pozbawione ogłady demony, które najwyraźniej nie wiedziały czym jest higiena. Po chłodnym przywitaniu zakryła nos swoją chustą i nie robiąc sobie nic z obecności zgrai, spokojnym lotem kierowała się do schodów świątyni.
-Powinieneś mi dziękować, właściwie to jestem tu dla was. Jak masz jakieś wątpliwości, to zapytaj swojego cesarza. Mogę ci obiecać, że przeszkadzanie mi nie przymnoży ci jego wdzięczności.- Ta rasa jakoś ostatnio jej zbrzydła. A tak dobrze zaczynała się przyjaźń z Grd’er. Wolała pająki.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1915
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Sro Lis 08, 2017 8:51 pm

Miejsce, w którym aktualnie się znajdowało nie należało do najprzyjemniej wyglądających, pachnących i prawdę mówiąc z własnej woli na pewno by się tu nie zjawiła. No, ale trzeba umieć szukać pozytywów nawet w morzu minusów. Dla przykładu maseczka błotna świetnie działała na cerę o czym Kaede jako ziemska celebrytka na pewno doskonale wiedziała. Tutaj zaś wystarczyła chwila nieuwagi, jedno potknięcie i miała kosztowny zabiega za darmo, a przy odrobinie szczęścia mogła go też zamienić na błotną kąpiel. Same profity. Taka kąpiel na pewno przydałaby się demonom, które otoczyły boginkę, a co jeden to piękniejszy. Zachowanie Kaede zirytowało ich, ale żaden nie wykonał agresywnego ruchu. Słuchali tego co mówiła, albo udawali i czekali na znak swojego dowódcy. On jako jedyny wyglądał na najmądrzejszego. Ciężko było więc stwierdzić czym kierował się Rukei wyznaczając tą zgraję do pilnowania czegoś tak cennego dla ich rasy.
- Śmierdzisz bogami. Nie lubię cię. Ale rozkazy to rozkazy. Idzie na górę. Tam na nią czekają. – powiedział szef potwornej paczki, a następnie cały oddział zniknął. Jednakże Kaede w dalszym ciągu mogła wyczuć ich obecność. Kiedy boginka ruszyła po schodach i dotarła na górę, to ukazała się jej trójka osób. Dwa demony stały przy wejściu do świątyni, które chroniła jakaś bariera pokryta runami, a trzeci opierał się o ścianę, lecz gdy zobaczył dziewczynę to podszedł do niej.
Trzeci demon:
 
- Długo każesz na siebie czekasz. Co wiesz? – zapytał bez ogródek. Nie wyglądał na zbyt miłego typa, ale z pewnością wiedział co to higiena.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 609
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Czw Lis 09, 2017 10:01 pm

Została skierowana na górę, tak jakby nie domyśliła się już wcześniej, że to właściwy kierunek marszu. Zawsze są to szczyty, albo dna. Gdzie mógłby być skarb w świątyni, jeśli nie w jej koronnej części? Dobrze, że przynajmniej wyminęła tę śmierdzącą grupę i olewając ich zyskała cenne minuty misji.
Kmiotki zniknęły tak szybko jak się pojawiły, dając do myślenia Kaede co do ich liczebności i rozlokowania. Doskonale wyczuwała to, że jedynie się ukrywają po krzaczorach, a nie przenieśli się do innego miejsca.
-Cuchnę bogami? To prawdziwa woń perfum przy waszej higienie…- odcięła się, wachlując dłonią powietrze tuż przed nosem, ale tamci już sobie poszli.
Więc prawdopodobnie żaden ruch nie wywołałby tutaj portalu wpuszczającego demony, a ich obecność wynika ze stacjonowania wokół boskiej budowli. Że też jej rasa wymyśliła miejsce, do którego nie mogą wejść demony, a nikt nie pomyślał o tym, żeby tą samą metodą zamknąć wszystkie w jednym miejscu. Dziś musiała być sprytniejsza od całej tej rasy, musi podejść do tematu bezemocjonalnie i czysto fachowo. Prawdą było to, że pragnęła dobra również dla tych pomiotów zatruwających innym życie, wierzyła, że dla nich też mogą istnieć zbawienne warunki, ale skoro ich egzystencja zależy od powodzenia jej misji, to czy nie powinna przemyśleć tego, czy po prostu nie przyczynić się do zniszczenia ich raz na zawsze? Uraza do cesarza demonów zatruwała jej umysł, stając się opozycyjnym wariantem wyboru w stosunku do jej miłującej wszystko i wszystkich natury. Smak zemsty, którą odczuwała tawał się tak przyjemny, jak te rozkoszne chwile w siedzibie czerwonego trenera. Sama była w szoku jak pokusy zatruwają jej życie, już raz uciekła niwecząc swoje powołanie do służby wszechświatowi i zostając zwyczajną ziemską mamą, a teraz ponownie chodziło jej po głowie, że mogłaby rozegrać wszystko inaczej niż chce tego świat. Czy jednak nie pragnęła awansu na kaioshina? A z nowym myśleniem bliżej jej do tych mrocznych shinów, którzy dawno zeszli z właściwej ścieżki. Ale to takie pociągające…
Przywołała w umyśle twarze wszystkich, o których walczyła i rozproszyła chwilowo chęć zemsty na Rukeiu. Jak w zakonie liczyło się posłuszeństwo i dobro całego wszechświata.
Z kolejnych stopni wyłoniła się postać następnego demona, który o dziwo nie śmierdział żadną nieznaną bliżej, ale cuchnącą substancją.
-Gdyby twoi paskudni koledzy nie wchodzili mi w drogę, a cesarz nie starał się uczyć manier, byłabym tu już dawno temu.- znów odpyskowałą, po czym uśmiechnęła się czarująco do mięśniaka. –Ale też się cieszę, że widzę tak uroczego pana demona.- słodycz aż kipiała. –Wiem, że sami nie możecie tam wejść i że mam znaleźć artefakt – wazę. Z ogromną mocą, która pomoże wam, to znaczy demonom uratować tyłki. Wyglądasz na takiego, co wie coś więcej więc może podzielisz się ze mną szczegółami o zagrożeniach? W przeciwnym razie mogłabym się nie zdecydować na pójście tam, a to byłaby ogromna strata, prawda?- zatrzepotała niewinnie rzęsami w stylu podpatrzonym na plakatach pin-up.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1915
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Sro Lis 15, 2017 8:25 pm

Kaede znalazła się na nieprzyjaznym terytorium, lecz nie przeszkadzało jej to w dysputach z demonami na temat zapachu. Dla niej mogły to być perfumy, lecz dla dzieci mroku cuchnęła odwiecznym wrogiem i tyle było dla nich w temacie. Oni nie byli negocjatorami, tylko zwykłymi żołnierzami. Osoba, z którą miała rozmawiać czekała na nią na górze i najwidoczniej nie lubiła tego robić. Świadczyło o tym stukanie palcami w przedramiona, znudzone spojrzenie i natychmiastowy ruch, gdy tylko ją zobaczył. Demon patrzył na nią złowrogo i chyba tylko dokładne rozkazy powstrzymywały go od rozsmarowania dziewczyny o kafelki. Jednakże słowa boginki doszły do pozostałej dwójki, która pracowała przy barierze. Wyglądali jakby mieli się na nią rzucić, a jeden zrobił już dwa kroki do przodu, zaś jego energia zafalowała niebezpiecznie. Kaede mogła teraz wyczuć, że jest ona prawie tak wysoka jak jej własna. Jednakże ten, który rozmawiał z młodą Kaio dał tylko znak ręką, by się zatrzymali. Zrobili to bez żadnego sprzeciwu, ponownie ukrywając swoją moc.
- Jeszcze raz tak powiesz o naszym władcy, a wyrwę ci język. Bez niego też powinnaś dać sobie radę. – powiedział demon, będąc zupełnie nie wzruszony na ton głosu jak i słodkie zagrywki swojej rozmówczyni.
- Czyli jednak umiecie zapamiętywać podstawowe informacje. Brawo. – powiedział i nawet obdarzył Kaio cynicznym uśmiechem. – Ratując nasze tyłki, ratujecie swoje. Twoi przełożeni doskonale znając naszą moc i tego jak jesteśmy ważni. Tak więc nie próbuj skakać wyżej, niż sięgasz wzrokiem. Co do zagrożeń, to jak już zauważyłaś nie możemy tak wejść, bo otrzymujemy rany. Tak wiec musisz sobie poradzić bez dokładnej rozpiski i chodzenia za rączkę. Zapewne są tam jakieś pułapki i inne rzeczy, ale ciężko stwierdzić. W końcu twoja rasa projektowała ten budynek, więc można się spodziewać różnych chorych rzeczy. Radzę ci się przygotować, gdyż za jakieś dziesięć minut złamana zostanie ochrona i będziesz mogła wejść.
Po tych słowach demon odwrócił się od Kaioshinki i podszedł do swoich. Coś chyba jednak wpadło mu do głowy, gdyż zawrócił i spojrzał jej prosto w oczy.
- I nie próbuj nas oszukać. Waza wydziela odpowiednią energię i żadne sztuczki tego nie podmienią. Jeśli zaś ją uszkodzisz czy będziesz coś kombinowała to cię zniszczymy. Nie jesteś jakaś specjalnie cenna. Sojusz jest ważniejszy, a pojedyncze ofiary są wliczone w cenę. Tak więc graj czysto jeśli nie chcesz zdobyć większej ilości wrogów.

OCC:
Kaede możesz się przygotować do wejścia do Świątyni.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Kaede
Higashi no Kaiō
avatar

Liczba postów : 609
Data rejestracji : 29/10/2012


SCOUTER
HP:
46670/56670  (46670/56670)
Ki:
67665/70665  (67665/70665)
HP Pancerza:
3000/3000  (3000/3000)

PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   Czw Lis 16, 2017 9:47 pm

Post treningowy

Wyszczerzyła się na kpiący ton rozmówcy.
-No popatrz, to jednak macie też poczucie humoru.- odgryzła się inteligentnie i wysłuchiwała co mówi dowódca. Pozostałą dwójkę, która manifestowała swoją siłę obdarzyła spojrzeniem, który rzuca się uroczym pupilkom, ale nic nie powiedziała, pozostawiając ich w wątpliwości. Niech się zastanawiają psiaczki.
Kolejne informacje były coraz to ciekawsze, jakby celowa prowokacja wyciągnęła z dowódcy więcej prawdy. To bogowie boją się, wojny z demonami i idą na ustępstwa, czy może rzeczywiście potrzebują tych osobników? A co by było gdyby zniknęły zarówno demony jak i bogowie? Podleciała do rozmówcy bardzo łagodnie, bez agresji i wyszeptała mu na ucho.
-Kaede ostatnia bogini, pogromca demonów? Brzmi rozkosznie.- brzmiała zalotnie, jakby podnieciła się samą myślą. W rzeczywistości trochę grała, ale w jakiś pociągający sposób myśl stała się kusząca. Czy nie spełniłaby tym samym misji swojej mamy? Coś działo się z jej miłującą naturą, coś negatywnego, co zwalała na zbyt dużą obecność demonów. Zdecydowanie musiała przeprowadzić rytuał oczyszczający.
-Żartowałam, a co do oszustwa, to gdybym chciała, nigdy byście mnie nie złapali. Ale jak chcecie żeby mi się powiodło, to teraz dacie mi czas na przygotowanie.- znów brzmiała jak urocza, kochana Kaede. Zawisła w powietrzu w pozycji kwiatu lotosu, zamknęła oczy i oddała się głębokiej medytacji.
Jej serce i organizm powoli wracały do stabilności, a dobrotliwa aura promieniała z niej aż do bariery. Wiedziała, że czasu jest mało, toteż musi skupić całą uwagę na tej chwili medytacji i osiągnąć stan maksymalnej koncentracji. Stawała się jednością z naturą, była w każdym szumie wiatru, każdym pigmencie malującym świat żywością barw. Jej duch wzlatywał do wszechświata, zlepiając się z całością, a pozostawiając ciało gdzieś z boku. Odsuwając się w niebyt, ponownie odpowiadała sobie na pytanie kim jest. Jest kompatybilna z tym co ją otacza, jak nikt inny. Ma w sobie ki kreatorów, a wszystko co istnieje jest stworzone z ich własnej ki, które są tak bardzo powiązane. Dlatego też tak bardzo kocha otaczającą przyrodę, całą faunę i florę. Żyje dla nich i to właśnie jest jej misją. Pani i służąca, dająca życie i radość.    
Z jej ciała w tym samym czasie promieniały złote motyle stworzone z jej emanującej ki. W swoim wyrazie były bliźniacze do bariery wokół świątyni, którą miała niebawem zwiedzić. Aż ciężko było uwierzyć, że ta cicha i tajemnicza dziewczyna mogła być tak opryskliwa jak przed momentem. Niewinność i dobroć stanowiły jej najszczerszy obraz. W którym mogła tkwić i tkwić…
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mroczna Puszcza   

Powrót do góry Go down
 
Mroczna Puszcza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Iglasta Puszcza

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: