Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Skalny Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Skalny Las   Sob Cze 02, 2012 4:55 pm

First topic message reminder :



Miejsce stworzone przez matkę naturę, wieki całe drążenia dróg przez rzeki czy strumienie stworzyły coś co kojarzy się z kamiennym lasem. Mnóstwo wąskich, ale długich skał może rzeczywiście tak wyglądać.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
June



Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Lip 19, 2013 3:46 pm

______Może nie było widać efektów uderzenia po wyrazie twarzy June, który skupiony i skoncentrowany nie wyrażał bólu, ale tak na prawdę jej ciało rwało i bolało na tysiąc sposobów. Udawało się jej jakoś uspokajać oddech gdy stała nieruchomo i spokojnie, lecz gdy przychodziło do poruszenia się odczuwała skutki ciosów. Bóle po złamanych żebrach, po zmielonych wnętrznościach, siniakach były nie do zniesienia. Błagała w myślach by przeciwnik dał sobie już spokój i padł wykończony. Chciałaby wrócić już do szkoły Hikaru i palnąć się na miękką trawkę, zasnąć oraz zregenerować ciało. No, ale uparty demon nie dawał za wygraną.
Zmarszczyła brwi skupiając się na przeciwniku, który okrył się czarną jak smoła aurą. Ona jego nie widziała, ale on ją zapewne tak, bo w końcu potrafi wyczuwać energię. Musiała wyostrzyć w tym momencie wszystkie swoje zmysły by nie dać się zajść podstępnie. Usłyszała jakiś szmer, jakby niszczenie skał, lecz nie potrafiła dokładnie stwierdzić skąd dobiega ten odgłos. Niedługo potem dowiedziała się. Poczuła pochwycenie za kostki, a potem dała nura w skały jak w wodę. Obijała się o skały, które rozcinały oraz raniły jej skórę. Kolejne nabite siniaki będą zapewne będą pamiątką po tej walce jeszcze przez długi czas. Dobrze, że szczęka jest cała mimo silnego ataku na koniec tego pokazu. Pomknęła jakiś czas w powietrzu po czym przywaliła silnie plecami w skały, które zawaliły się na nią. Zbierała się minutę by dostać siły i zdjąć z siebie wielki kamulec przygniatający jej ciało. Podniosła się na chwiejnych nóżkach z trudem łapiąc pion. Nie była w stanie nawet wytrzeć kolejnej stróżki krwi z ust. No, trzeba przyznać, że dobry jest. Chętnie jeszcze kiedyś z nim stoczy pojedynek. Takich przeciwników się nie zabija...
___ - Chcesz przełożyć walkę? - spytała - Nie wiem czy cieszyłabym się z wygranego pojedynku z kimś, kto nawet nie potrafi zapanować nad swoim ciałem. - oczywiście widziała te trudności z osobowością Red'a. W końcu przez ułamek sekundy pozwolił Tsu wtargnąć na jego tereny myślenia. Jeśli to tak dalej pójdzie to straci całkowicie nad sobą kontrolę co mogłoby tylko ułatwić wygraną June. A cóż to za wygrana? Żadna.
Nie czekała jednak na odpowiedź demona. Podniosła jeden z kamieni po czym podrzucając go chwilę do góry myślała głośno:
___ - Ludzie w miastach kopali okrągłe rzeczy, sprawiało im to radość... ciekawe dlaczego. - Podrzuciła nagle kamień wyżej by po chwili kopnąć go przy opadaniu prosto w stronę Red'a. To jednak byłą tylko zmyłka, bo gdy kamień był już blisko czarnowłosego to dziewczyna rozmyła się w powietrzu i pojawiła szybko za nim kopiąc go prosto w kark. - Oczywiście, nie do końca znam zasady... - Mruknęła uśmiechając się cwaniacko, a następnie uderzyła w niego serią ciosów.


OOC
Atak potężny: 2635 DMG

HP: 10160 - 3840 = 6320
KI: 9504
Powrót do góry Go down
Red



Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Lip 19, 2013 4:47 pm

Umiejętność powstrzymania się od wyrażania emocji podczas walki to naprawdę dobry sposób na zmylenie przeciwnika i rozzłoszczenie go. Rudowłosa doskonale sprawdzała się w tej roli. Najwyraźniej nauczyła się tego we szkole, do której uczestniczyła - albo metodą prób i błędów albo na własnej skórze. Sparingi towarzyskie naprawdę wnoszą sporo doświadczenia przy stosunkowo niewielkich obrażeniach. A jak wyglądały walki Reda? Każda była o śmierć i życie, nie miał obycia ze sparingami, chociaż Tsu akurat podjęła takowe wyzwanie właśnie z Długowłosą, ale Red jako Red - nigdy. Zawsze bój był krwisty i ktoś musiał odpaść. Nie została mu wpojona informacja, iż nie zawsze tak musi być. Stąd propozycja przeciwniczki nie była do przyjęcia, a ze względu na przelewająca się falę gniewu przez jego ciało i umysł nie mógł wyartykułować odpowiedzi słownej:
>Wrrr!
Złapał się przez chwilę za głowę. Nie chciał słyszeć o poddaniu się! Nawet jeśli to miało być zwykłe przełożenie walki. Niech nie ośmiela się go poniżać taką propozycją! Zaraz pozbiera się, zaraz, dosłownie! Musi to zrobić! Gdyby przez proces transformacji ktoś mu towarzyszył i wspierał, tak jak jeszcze niedoceniona obecność Hikaru w umyśle June podczas Jej przemiany, to nie byłby teraz tak zdezorientowany. Wiele rzeczy w sobie nie pojmował, tak jakby ktoś trzeci przejął stery, a imię jego brzmiała AGRESJA. Taka czysta agresja wobec kogoś, kogo znał i nie chciał życzyć Jej źle. Gromadzące się myśli, że będzie gorzej jeśli na moment spuści gardę nie poprawiała jego psychiki.
Na szczęście instynkt wojownika nie został uśpiony, zdołał dostrzec w ostatniej chwili spisek Złotookiej przeciwko niemu. Co prawda ze słów nie mógł zorientować się o co chodziło dziewczynie z ludzkimi zachowaniami (przecież nie znał tej rasy - tylko z jednym przedstawicielem walczył!), lecz zmysł podpowiadał mu, aby się bronić. Tak też zrobił w trybie natychmiastowym. Stanął pomiędzy skałą a rywalką i wyciągnął skrwawione ręce na oba cele.
>KIAIHO!
Odepchnął od siebie zarówno lecący głaz jak i rywalkę, która dosięgnęła go tylko pierwszym ciosem w kark. Udało mu się cudem rozdzielić obie przeszkody od siebie i dryfować w powietrzu wielce skołowany i zagubiony. Wzrok miał mętny i rozkojarzony, ale jakaś wewnętrzna siła z samego dna demona kazała mu brać się w garść. Otrząsnął się i ruszył z impetem na oponentką, która odepchnięta przez wcześniejszą technikę zdążyła się już pozbierać. Może to i głupie, iż nie zrobił żadnego zwodu, ale nie marnował na to energii i czasu. Mknął wprost na dziewczynę chcąc jak najszybciej wprowadzić Ją na odpowiednią drogę, to jest na drogę porażki! Jak powie wprost, że poddaje się, to odpuści, ale on tego pierwszy nie powie! Za wiele ta walka dla niego znaczyła, nawet jeśli dla June miał to być niewinny pojedynek. Nie posiadał w swoim życiu niczego ponad to co pokazywał w bitwie. Chciał złamać prawą rękę dziewczyny swoim kolanem (niczym C18 na Vegecie), żeby straciła w niej czucie i nie mogła nią ruszać, a co dopiero atakować.

Ooc:
1) KIAIHO, akcja defensywna - anulowanie ataku
Koszt = 10% dmg przeciwnika = 264 KI
2) Atak podstawowy = 1810 dmg

HP = 8085
KI = 8764 - 264 = 8500
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Lip 19, 2013 8:48 pm

_____No i się doigrała. Została potraktowana podobnym zagraniem, którego użyła dość niedawno. Powietrzną techniką została odepchnięta i wbita w ziemię tworząc któryś z kolei lej. Ogólnie cała okolica była już nieźle urządzona. Spokojne, nietknięte przez człowieka miejsce w mig zamieniło się w ruiny jak miasto po trzęsieniu ziemi. Tu dziura, tam dziura, tu zniszczona skała, która przez długie lata siedziała wygodnie w jednym miejscu nikomu nie wadząc. Ogólnie, dramat.
Ledwo się pozbierała po jednym ataku, a już otrzymała kolejny. Kolano wbiło się z impetem w jej ramię gruchocząc jej kości. Otworzyła szeroko oczy, których źrenice zamieniły się w dwa  małe punkciki. Na chwilę czas dla niej zatrzymał się zamieniając barwy na szare. Szybko jednak ruszył ponownie obdarowując demonicę niewyobrażalnym bólem. Przeciwnik oddalił się, a ona upadła na kolana trzymając się mocno lewą ręką za prawą. Po skroni spłynęła jej stróżka potu, aż po brodę by następnie spaść na ziemię. Nagle krzyknęła głośno z bólu. To było nieporównywalne, złamana kość w ręce chciała przebić się przez skórę na wierzch naciskając na mięśnie. Bolało, bolało. Skurwielsko bolało!
___ - DOSYĆ! KONIEC! KOŃCZĘ TĄ ZABAWĘ! - wrzasnęła po czym skierowała zezłoszczony wzrok na demona. Było w nich widać powagę i to, że dziewczyna nie blefuje. Pokaże teraz swojego asa w rękawie, zabawa dobiegła końca. Teraz czas na śmierć.
Wystawiła lewą rękę w stronę demona. Pojawił się różowy promień, który za chwilę wystrzelił wprost w Red'a. Malinowa poświata objęła jego ciało, a następnie zmieniła w małego, słodkiego brązowego cukierka. Bezbronny smakołyk został pochwycony w dłoń dziewczyny. Uśmiechnęła się szaleńczo czując, że teraz wygrana należy do niej. Poszerzyła obłęd na ustach wystawiając czekoladkę w swoją stronę pod sam nos.
___ - Kosztowałeś mnie wiele wysiłku. Nie zamierzam Cię zjeść. Chcę jeszcze kiedyś stoczyć z Tobą pojedynek. - powiedziała do słodkości, po czym pochwyciła go w pięść i mocno ścisnęła. Poczuła oraz usłyszała chrupnięcie, które ją bawiło. Gdyby miała taką możliwość to by połamała mu rękę w odwecie lecz okrągła rzecz nie miała odnóż. Szkoda.
Podrzuciła przeciwnika w powietrze, a następnie robiąc obrót dookoła siebie zdzieliła go idealnie ogonem i posłała w skały. Wbił się w nie jak pocisk pistoletu zostawiając tylko dziurkę po sobie. Ponownie strzeliła różowym promieniem odmieniając Red'a. Powinien i tak już być niezdolny do walki.
Upadła na jedno kolano ciężko dysząc. Chwyciła się zdrową ręką za tą złamaną próbując złapać oddech, była wykończona. Jeśli miałaby się ruszyć znowu i uderzyć zemdlałaby z wykończenia. Nawet jej ciało ma limity. I taki właśnie nadszedł.

OOC
1) CHOCOLATE BEAM - zamiana na 3 tury w cukierka.
Koszt: - 500KI

2) Atak podstawowy: 1820 DMG
3) Atak podstawowy: 1820 DMG
4) Atak potężny: 2635 DMG
Suma: 6275 DMG

HP: 6320 - 1810 = 4510
KI: 9504 - 500 = 9004
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Lip 19, 2013 9:36 pm

O tak! Złamał Jej rękę jak nic! Tak, tak, tak, tak, TAK! A może to było przegięcie? Cóż, tak to jest działać pod wpływem nacisku przez niebezpieczeństwo. Mówi się, że najlepszą obroną jest atak, ale czy musiał być aż tak brutalny? Hm, nie musiał, a jednak... możliwe, iż sięgnął nawet granicy czystej furii, gdyby nie to, iż kontratak ze strony Złotookiej nie był ciosem, a umiejętnością. Doskonale ją znał - toż to sam Chocolate Beam we własnej osobie! I tak oto jego ulubiona do tej pory umiejętność udupiła go w jednym momencie. Bo nie mógł się ruszyć, a obrywał tak boleśnie, że wszystko w nim odkleiło się od swojego miejsca położenia i obijało. Jak był rozmiarem podobnym do gumki do mazania to co mógł zrobić przeciwko rękom demonicy? Nic! Nic, tylko skupić się w sobie, w swoim słodkim sobie, żeby zdzierżyć te ataki. Ale to było niemożliwe! Tylko ból, ból i cierpienie!
Dlatego nie dziwota, że gdy tylko został odczyniony urok zamiast urodziwego młodzieńca leżał wrak wojownika. Poturbowany to za mało powiedziane - został zjechany i to równo pod każdym aspektem: fizycznym i psychicznym. Ani tu ani tam nie był w całości.
>Kh... kh...
Nie mógł poruszyć się, chociaż mógłby odwdzięczyć się tym samym, czyli przemianą w cukierka. Ale... nie zrobił tego. Co się stało, że tego nie zrobił? Miał wielki mętlik w głowie, oddech nierówny świadczył o piekielnym zmęczeniu. Nie mógł w takiej formie walczyć, nie było szans. Co prawda starał się chociaż podźwignąć na rękach, lecz te całe skrwawione i obdarte do żywego mięsa nie reagowały na polecenia wyniszczonego agresją mózgu. Ów zły bodziec zanikał i rozluźniał gniewny wyraz twarzy Reda. Musiał uznać wyższość June, a to oznaczało, iż powinien pożegnać się z życiem. Gdyby mógł komuś coś powiedzieć na pożegnanie, to tylko Kaioshince. Krótkie zdanie: "Przepraszam i dziękuję, Kaede" I tak nie był pewny czy w ogóle zasługiwałby an to, aby zjawić się przed Jej obliczem w takim stanie, to jest z mrokiem zamiast serca. Znów w miejscu mroku pojawiła się pustka, zupełna i niezmierzona. Zrobiło mu się chłodno od traconych płynów, a mimo to starał się jeszcze coś z siebie wykrzesać.
I mimo, iż June wyraźnie powiedziała, że nie ma zamiaru wchłaniać demona, bo chce go widzieć i walczyć z nim w przyszłości, to jego przyszłość była pod wielkim znakiem zapytania. Będąc w krytycznym stanie potrzebował pomocy z zewnątrz. Leczenie samoistne trwało za długo, aby do tej pory znaleźć bezpieczny kąt na tej nieprzyjaznej planecie zwanej Ziemią. Zbyt wielu wojowników kręciło się po krainach, aby móc spać spokojnie. Zmarszczył nieco brwi i zacisnął zęby. Kolejna fala cierpienia przebiegła po jego wyniszczonym organizmie. Szybko musiał powiedzieć to co było dla nich najlepszym rozwiązaniem. Skierował już matowe, wykończone spojrzenie na dziewczynę i mówił z wieloma przerwami:
>Zjedz mnie... umowa to umowa... Wewnątrz Ciebie zabliźnię nieco rany... a tak to inny demon... mógłby mnie wchłonąć... Chyba nie chcesz... powtórki z rozrywki w najbliższym czasie... prawda June?
Uśmiechnął się blado, lecz musiał skręcić szyję na bok i zrzucić z siebie mnóstwo posoki z zupełnie pokiereszowanych wnętrzności. Rozbita głowa bolała najbardziej, praktycznie widać było samą krew, nie było miejsca na ciele bez otwartej rany czy siniaka. Miał ogromne problemy z oddychaniem, gdyż posoka nie mogła spłynąć przebitym przełykiem. Czuł jak odchodzą od niego siły, dlatego ostatkiem wolnej woli powiedział ciszej:
>Pospiesz się...
Ciężkie powieki zamykały się, aż ślepia zniknęły pod kotarą rzęs. Oto dotąd niepokonany demon został zwyciężony i poniżony u stóp June. Być może istniał cień szansy na pokonanie dziewczyny, ale dzięki Niej zrozumiał parę spraw. Być może dowie się więcej będąc Jej częścią, a być może wypluje go kiedyś i znów zmierzą się w boju. Jeśli dostałby szansę na życie, to po to, aby udowodnić, iż zrewanżuje się za tą porażkę. Ale teraz musiał trzymać się swej egzystencji tak długo jak to było możliwe.

Ooc:
Koniec walki z mojej strony, było super! :3
Wykrwawiam się fabularnie, żeby dodać dramaturgi (-1500 HP)

HP = 8085 - 6275 -1000 = 1810 - 1500 = 310
KI = 8500
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sob Lip 20, 2013 1:24 pm

______Podniosła się z trudem i podeszła chwiejnym krokiem do upadłego przeciwnika. Fart zadecydował o jej wygranej, jeśliby Red teraz wstał i ją uderzył to wygrana byłaby jego. Nie miałaby już sił by wstać, nawet teraz ledwo chodzi. Powrót do Szkoły Hikaru będzie długi i ciężki mimo, że nie odleciała wcale daleko. Ciekawe czy w ogóle potrafi jeszcze latać... może jakoś doleci. Najwyżej przekima się na jakimś drzewie gdy spadnie.
Dalej trzymała rwącą na tysiąc sposobów prawą dłoń. Potrzebowała kogoś, kto zna się na medycynie i uśmierzy ból. Ogólnie cała wyglądała jak człowiek potrącony kilkutonową tirówką dwadzieścia razy. Krwawiący nos, usta, nawet z oka sączyła się posoka. Całe ciało miała podrapane i poobijane, a najgorzej wyglądała złamana ręka. Ma szczęście, że żyje.
Spojrzała na swojego przeciwnika, który chyba też był na skraju życia i śmierci. Ostatnia akcja June była dla niego deską z napisem "porażka" prosto w nos. Wykrwawiał się znacznie bardziej niż demonica, wyraźnie uchodziło z niego życie. O nie, tak łatwo nie odejdziesz z tego świata Red! Przeciwnik idealny powinien żyć tak długo jak ona! Nigdzie się nie wybierasz, a już na pewno nie do drugiego świata.
___ - Hympf. Jeśli znalazł by się ktoś, kto by teraz machnął by się na moje życie gdy jestem w takim stanie... marny byłby jego los. - powiedziała nie mówiąc do końca o co jej chodziło. Oczywiście miała na myśli Kuro czy Reito, którzy na pewno nie daliby jej zabić. Wierzy w to, że jest ktoś kto by nie pozwoliłby jej odejść w zaświaty oraz, że może liczyć na pomoc w każdej chwili. Oczywiście bez nadużywania. Pomocna pięść przydałaby się w momentach, w których ktoś silniejszy by się nad nią znęcał... ale... na szczęście nikt taki się jeszcze nie zjawił.
Ukucnęła i przyłożyła lewą rękę do klatki piersiowej Red'a. Pojawił się jasny, błękitny promień, który objął całe ciało demona lecząc go. Nie wyleczyła go całego, nie chciała by jej zdobycz uciekła. Zatamowała jedynie krwawienia by jej tutaj nie wykitował. Zgodnie z jego prośbą wchłonie go, lecz nie będzie czerpała od niego energii jak to zrobiła z Reito i tym samym jej wygląd nie ulegnie zmianie. Będzie tam tylko gościem, którego wypuści w odpowiednim momencie gdy dojdzie do siebie. Zostawiając go tutaj może faktycznie narazić go na niebezpieczeństwa ze strony padlinożerców, że tak się wyrażę.
Usiadła demonowi okrakiem na brzuchu niezbyt przygniatając i nachyliła się nad nim. Ledwo oddychał, jego wdechy były chyba rzadsze niż u umarłego dlatego rudowłosa nie czekała zbyt długo by przystąpić do wchłaniania. Zamknęła oczy, a wtedy jej włosy zaczęły poruszać się jakby każdy z nich dostał własną duszę i życie. Wydłużając się oplotły ciało Red'a jak bandaże mumię i wchłonęły błyskając jasnym światłem. Po wszystkim wróciły do pierwotnej długości, a przeciwnika już nie było. Siedział gdzieś w jej głowie owinięty w kokon wygodnie kurując się. A June?
___- Khh... - czując przeszywający ból w klatce piersiowej opadła twarzą na ziemię. Zużywając energię przybliżyła się tylko do mostu śmierci, jej ciało nie mogąc znieść tego wszystkiego poddało się. Nie była w stanie poruszyć nawet małym palcem u nogi. Wykończony organizm odpadł, dziewczyna zemdlała.

OOC
The end.

Healing: -3000KI = 1000HP dla Red'a
Fabularne wchłonięcie Red'a (Nie dodaję jego statystyk do siebie)

HP: 4510 - 2000 (też dla da funu) = 2510
KI: 9004 - 3000 = 6004


Walka cudna. :3
Powrót do góry Go down
Reito



Liczba postów : 533
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
26122/30150  (26122/30150)
Ki:
0/37350  (0/37350)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Nie Lip 21, 2013 1:00 pm

___Leciał z maksymalną prędkością nie zważając na otoczenie. Przebił się nawet przez  jedną górę byle skrócić sobie drogę. Huk jaki po sobie pozostawiał był porównywalny do lotu F16 tuż nad ziemią. Ponaddźwiękowa prędkość wybijała szyby z okien i sprawiała że nawet naczynia w domach pękały. Musiał się spieszyć jeśli chciał ją uratować a nie było z nią za dobrze. Co też jej odbiło… Kazał jej leżeć w łóżku a ona to zlekceważyła. Jednak demony to skomplikowane stworzenia. A może każda kobieta taka jest…? Nie poznał ich zbyt wiele w swoim życiu ale te, które przyszło mu spotkać rzeczywiście były nieco dziwne. Szczególnie jedna, która spotkał w akademii. Ta pobiła wszelkie rekordy udziwnienia. I jeszcze ten jej ojciec psychopata. Całe szczęście nie musiał jej już widywać. June była całkowicie inna. Było w niej coś co przyciągało do siebie innych. Również i Reia. Nie była to już sama wdzięczność za jej wcześniejszą pomoc. Teraz nie chciał jej stracić. Za wszelką cenę musiał się dostać do niej jak najszybciej. Chyba zemdlała. Była ledwo wyczuwalna. Jeszcze bardziej przyspieszył dając z siebie wszystko. Jego aura była na tyle gęsta, iż z boku wyglądał jak jakiś pocisk Ki pędzący z ogromną prędkością. Był coraz bliżej. Zauważył liczne skały tworzące coraz to gęstszy „las”. Gdzieś tam znajdowała się rudowłosa. Nawet nie musiał długo szukać. Od razu rzuciło mu się w oczy pobojowisko. Świeżo zniszczone otoczenie. Jeszcze niektóre skały dymiły od nadmiaru gorąca. A w samym centrum leżała June. Poobijana i zakrwawiona. W dodatku miała złamaną rękę. Nie wyglądało to dobrze. Szybko znalazł się obok niej. Delikatnie przekręcił ją na plecy tak by nie zrobić jej przy tym krzywdy. Widząc ją w tym stanie nieco się przestraszył. Nie wiedział co robić, jak jej pomóc. Wziąć na ręce i zanieść do szkoły Hikaru? Odpadało. Zanim by doleciał jeszcze by się wykrwawiła. Uderzył pięścią w ziemię.
- Cholera… Nie mogę nic zrobić. Moje samolubne życzenie sprawia, że potrafię uleczyć jedynie sam siebie. Innych już nie…
Klął waląc pięścią nieustannie. Wtem przypomniało mu się, że w pałacu Kamiego dostał fasolkę senzu. Schował ją do kieszeni na czarną godzinę. Widać była to dobra decyzja. Wziął ją w dwa palce i wsunął do lekko rozchylonych ust June podtrzymując dłonią jej głowę nieco w górze.
- Proszę, połknij to. Poczujesz się lepiej.
Czekał niecierpliwe aż otworzy swe oczy trzymając ją w swych ramionach. Miał nadzieję, że to jej pomoże.
Powrót do góry Go down
http://dragon2326.deviantart.com/
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Nie Lip 21, 2013 1:58 pm

______Nie miała pojęcia ile czasu spędziła leżąc tutaj, tracąc przytomność traci się poczucie mijanych minut, godzin czy sekund. Zaczęła się nagle cucić, ktoś ją dotykał i mówił do niej na co jej ciało zareagowało. Miała coś małego w ustach, marszcząc brwi ugryzła ową rzecz. Nie była zbyt dobra, ale zgodnie z poleceniem głosu połknęła. Gdy tylko fasolka przeszła przez jej gardło poczuła nagły przypływ mocy. Tak znikąd... wszystkie siły wróciły tak jakby w ogóle nie stoczyła żadnej walki.
Otworzyła oczy zdziwiona i pierwsze co zobaczyła to twarz Wybawiciela:
___ - Reito? - spytała nie będąc pewna tożsamości saiyana. Z twarzy faktycznie to był on, ale o ile dobrze pamięta to nie miał jasnych włosów tylko brązowe. Do tego oczy... to na pewno Rei? Uniosła dłoń w górę dotykając jego włosów, pociągnęła. Dziwnie sterczały do góry, to jakaś przemiana? No cóż, potem spyta.
Dopiero teraz zauważyła, że dłoń, którą podniosła to ta, którą złamał jej Red. Zszokowana zaczęła oglądać ją ze wszystkich stron, żadnej rany. Tak samo na twarzy gdy się po niej pomacała, zero ran, krwi, bólu w klatce piersiowej.
___ - Co to było? - Wydukała z siebie zszokowana. - Co mi dałeś? - spojrzała na Niego niezrozumiale. Dopiero po chwili przestała się tym interesować bo w końcu nie otruł, a uleczył ją. Na jej twarzy pojawił się uśmiech. Cieszyła się, nie myliła się co do tego, że zawsze znajdzie się ktoś, kto jej pomoże i nie zostawi na pastwę losu. Z tej radości nawet nie zauważyła kiedy rzuciła się Reito na szyję z wdzięczności - Dziękuję i przepraszam. - Miała za co przepraszać. W końcu nie dość, że nie posłuchała go lecąc sobie ze szkoły to jeszcze musiał się tutaj fatygować by ratować jej demoniczny tyłek.
Zaczęła machać delikatnie ogonem tuląc się do Reito. Wydawał się być silniejszy dzięki tym złotym włosom, poczuła w tym momencie, że jeszcze wiele przed nią. Dużo treningów, wysiłku i litry wylewania potu. Walka, którą przed chwilą stoczyła to tylko przedsmak prawdziwych przeciwników. Chciałaby w przyszłości móc zmierzyć się na równi z Hikaru.
___ - Moc robi z głowy siano, chciałam się przetestować i trafiłam na kogoś silniejszego. Wygrałam, ale jakim kosztem... - wytłumaczyła się nawet nie ruszając się z miejsca. Było jej przyjemnie ciepło. Miała wrażenie, że już kiedyś kogoś tak przytulała. A może tylko się jej wydaje?

OOC
Full HP i Ki.
Powrót do góry Go down
Reito



Liczba postów : 533
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
26122/30150  (26122/30150)
Ki:
0/37350  (0/37350)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Nie Lip 21, 2013 9:51 pm

___Obudziła się. Całe szczęście. Jej rany się zagoiły. Ta fasolka była niesamowita. Wystarczyło zjeść tylko jedno a wszelkie rany a nawet połamane kości się zagoiły. Wypowiedziała jego imię. Odetchnął z ulgą. Powróciła do zdrowych zmysłów. Zmrużył nieco oczy pod wpływem bólu gdy go szarpnęła za włosy. Czyżby go nie poznała? No tak… jeszcze nie widziała go w tej formie. Dla każdego kto pierwszy raz zobaczy Super Saiyana może być to lekki szok. Uśmiechnął się do niej.
- Nie poznałaś mnie? Fakt. Mój wygląd się nieco zmienił ale to przejściowe. Co też Ci odbiło? Miałaś leżeć w łóżku…
Był nieco zły na nią ale cieszył się, że już nic jej nie jest. June była trochę jak mała dziewczynka. Trzeba było ją pilnować na każdym kroku by nie zrobiła czegoś głupiego. Kuro mu o tym opowiadał jak przez przypadek przebiła gwoździem jego ogon. Było to zabawne co prawda ale oznaczało jednocześnie, że ona nie za bardzo jest świadoma tego co robi. Jakby dopiero co poznawała świat. I nic w tym dziwnego. Żyje zaledwie kilka dni w co trudno mu uwierzyć bo przecież… wyglądała jak dorosła kobieta. Ale to demon. Jak wiele ich jest tak każdy jest inny. I jak widać różnią się nie tylko wyglądem.
- Dałem Ci fasolkę senzu. Wystarczy zjeść jedną a goją się wszystkie rany.
Wtulona w niego wydawała się być szczęśliwa. Nie potrafił się na nią gniewać w tym momencie. Objął ją swym ramieniem i przytulił do siebie jeszcze mocniej.
- Już dobrze… Najważniejsze, że nic Ci się nie stało.
Powiedział jej do ucha miłym głosem. Również on nie mógł się od niej oderwać. Było mu przyjemnie i ciepło. W tym rozluźnieniu powrócił samoistnie do swojej zwykłej formy.
- Nie sama moc sprawia, że wygrywamy. Trzeba potrafić ją kontrolować. Musisz się tego nauczyć jeśli nie chcesz by coś takiego znów się powtórzyło. Nie rób więcej takich głupstw, dobrze?
Zapytał kładąc rękę na jej głowie i delikatnie ją głaszcząc.
- Co się stało z Twoim przeciwnikiem? Zginął?
Rozejrzał się dookoła doszukując się jakiegokolwiek skrawka jego ciała. Po chwili rozluźnił nieco uścisk i spojrzał na nią trzymając dłonie na jej barkach.
- Wracajmy do siebie. April z pewnością się o Ciebie martwi.
Pociągnął ją za sobą i polecieli razem w stronę szkoły światła.



Zt---> Szkoła światła.
Powrót do góry Go down
http://dragon2326.deviantart.com/
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pon Lip 22, 2013 1:33 pm

_____ - Ja i leżenie bezczynnie? Hehe, brzmi jak dobry kawał. - wytknęła język śmiejąc się cicho. Usłyszała potem, że lek, który ją uleczył to zwykła-niezwykła fasolka senzu. Ciekawa była skąd ją miał i gdzie można nabyć takie cudeńko. Coś takiego może ratować życie June gdy będzie w tak ciężkich sytuacjach jak ta. No, ale na razie sprawa fasoli musi odejść na boczny tor. Może w końcu Hikaru coś jej powie. HA! Właśnie! Winny jest jej wytłumaczenie! Musi go dorwać za wszelką cenę gdy wróci już do jego szkoły. Wcześniej fart jego chciał, że go nie było gdy go szukała. Teraz tak łatwo mu nie pójdzie.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech zapominając przez chwilę w jakim świecie żyje. Przyjemne ciepło drugiej osoby wprowadzało ją w ten stan zapomnienia. Choć pewnie to June była tu ta cieplejsza. Trzydzieści sześć i sześć jest dobre dla zwykłych ludzi na tej planecie. Temperatura ciała rudowłosej przekracza czterdzieści stopni na luzie i jest to normalne. Dla szarego ludka może nawet śmiertelne. Ciekawe ile mają saiyanie...
Wtulała się i wtulała starając się zebrać tyle ciepła ile tylko mogła. Przyjemne słowa, które padły z ust Reito jeszcze bardziej ucieszyły demonicę na co zareagował jej ogon poruszając się energicznie na boki. Ale jak zawsze w tak pięknych chwilach przychodzi czas na przerwanie ich. Pogłaskana po głowie została trochę odsunięta. Nieznacznie, ale i tak wolałaby być wtulona... neh. Polubi ten gest.
___- On... kazał się wchłonąć. Jak dojdzie do siebie i wyleczy rany wypuszczę go na wolność. Chcę z nim jeszcze kiedyś zawalczyć. - odpowiedziała na pytanie o losy przeciwnika. Zauważyła, że Rei znowu był Szatynem, dziwna magia. Chciała znowu pomacać go po głowie, ale trzeba było już wracać do szkoły bo jak powiedział mężczyzna - April się martwiła. Pociągnięta za rękę posłusznie poleciała za Reito...
___ - Jestem szczęśliwa, że was wszystkich mam. - powiedziała cicho uśmiechając się.

Z tematu > Za Reiem


Ostatnio zmieniony przez June dnia Nie Sie 04, 2013 4:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sob Sie 03, 2013 9:42 pm

Przechodząc pomiędzy stalagmitami i wyrzeźbionymi kamieniami zastanawiał się co mogło wydrążyć tak piękny krajobraz, tak chaotyczny. Rozglądał podziwiając widoki, dla wszystkich innych byłaby to tylko szara kraina z kamieniami rzeźbionymi przez rzekę, lecz dla niego było to coś więcej, coś niezwykłego. Stwierdził, że chciałby spojrzeć na teren z trochę innej perspektywy, zaczął się wdrapywać na górę jednej z większych kolumn. Droga była ciężka i trudna, gdy wszedł na szczyt rozejrzał się dookoła - jest tu dużo większych kolumn - powiedział do siebie i usiadł podpierając głowę podbródkiem i nerwowo machając ogonem - mógłbym wykorzystać je do treningu, przydałby mi się jakiś - znów mruknął pod nosem i spojrzał na dół - wysoko - stwierdził. Chwilę zajęło mu dojście do tego, jak ma zejść na dół, w sumie nie myślał o tym podczas wchodzenia. Gdyby od tak zeskoczył, mogłoby mu się coś stać, a wolał nie ryzykować. Zsunął się po krawędzi i powoli schodził na dół zeskakując z półki skalnej na inną. Gdy był już wystarczająco nisko, zeskoczył na dół. Tupnął kilka razy pod sobą, twardy grunt. Lubił mieć go pod nogami.
Gdy stanął na dolę, rozejrzał się w poszukiwaniu wyższego wzniesienia. Nie znalazł nic w zasięgu wzroku więc na początku zajął się zbieraniem kamieni, które później przywiąże do swoich pleców. Po znalezieniu wystarczającej ilości na wyczerpujący trening, wsadził kamienie do płaszcza i obwiązał go tak, by nie wypadły. Po chwili wszystko było już gotowe, on złapał się mocno ściany wielkiej kolumny i spojrzał do góry - wysoko - powtórzył pod nosem i zaczął się wspinać. Był to wyczerpujący trening. Lecz po jego zakończeniu dał odpocząć chwilę swoim mięśniom - cholera.. - poczuł, że nogi odmawiają mu posłuszeństwa więc zmusił się do wstania.

OCC: Początek treningu
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Skalny Las   Nie Sie 04, 2013 10:58 pm

To było cholernie głupie - wyprostował się strzykając pancerzem, nerwowo poruszył ogonem uderzając nim kilka razy o ziemię. Po chwili zastanowienia i podpierania podbródka przez dłoń, kucnął i wyciągnął ręce przed siebie. Zaczął robić przysiady, dużo przysiadów. Chciał jak najbardziej przeciążyć nogi by były silniejsze, pracował również nad kondycją. Gdy poczuł, że osiąga kres swoich możliwości, zaczął biec się robiąc kółko i wyskoczył tuż przed krawędzią, w stronę kolumny znajdującej się obok. Niestety skok był za słaby i Bas ledwo dosięgnął krawędzi. Złapał się mocno obiema dłońmi i zahaczył pazurami o litą skałę. Zaczął się podciągać przy okazji zrzucając stary pancerz. Po kilkunastu tuzinach podciągnięć zrobił ostatnie które wciągnęło go na górę, w międzyczasie jego nogi odpoczywały a słońce zdążyło schować się za pagórkiem. Poczuł przyjemny chłód. Rozłożył się na środku kolumny i gdy myślał, że nic nie przeszkodzi mu w przyjemnym lenistwie po jego wysiłku, jego przemyślenia zostały rozwiane przez wstrząsy. Coś uderzyło w kolumnę na której leżał a przez to, ta zaczęła się kiwać. Bas wstał niechętnie, był wyczerpany. Wczepił się pazurami i otoczył ogonem wystający głaz. Przemyślał dokładnie swoje ruchy, gdy kolumna zbliży się do sąsiedniej ,to on wyskoczy wczepiając się w nią. Jak pomyślał, tak też zrobił. I udało mu się to prawie bezbłędnie, zjechał po kolumnie na dół i mruknął pod nosem dość zmęczony - chyba mnie tu nie chcą. - wybrał jedną z losowych dróg i ponownie udał się w podróż w nieznane.

z/t Mroczna Puszcza

OCC: Koniec treningu
Powrót do góry Go down
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sro Sie 14, 2013 8:19 pm

Mimo iż Chepri leciał bardzo szybko, to jednak jego nauczyciel nie miał najmniejszych problemów z dogonieniem go. Podobnie jak lecący z nim robot. Gdyby tylko mógł, to od razu zacząłby walczyć, bo naprawdę go korciło. Od środka rozpalał go ogień motywacji, a pod skórą czuł coś jakby leciutkie wyładowania elektryczne. Z twarzy nie schodził mu chytry uśmiech. Ale czy ten zapal nie wyjdzie mu aby na szkodę? W końcu, zawsze jest szansa, że przeciwnik zdmuchnie go jak płomień zapałki. On to wiedział, ale niezbyt się przejmował. Bo po pierwsze, to tylko sparing, po drugie, Braska nie chce się go pozbyć tak szybko, prawda? Tak, czy inaczej, był już praktycznie na miejscu. Przywodziło to wspomnienia. To tutaj się najpierw zatrzymał na swojej drodze wojownika - pierwsze wyczerpujące treningi, pierwsze prawdziwe zakwasy i postępy... Pierwszy demon, walka z nim i przysięgnięcie zemsty... Zemsty, która się najpewniej nie sprawdzi. Ani nie miał pojęcia gdzie jest Ichiro, ani jak go znaleźć. Nie znał jego Ki, więc nie ma na to dużych szans. Ale cóż, ten cel już dawno nie był ważny dla szkarłatnowłosego, teraz miał zupełnie co innego na głowie. Dużo ważniejszego... Wylądował na ziemi. Małe było prawdopodobieństwo, że znajdzie się w tym samym miejscu, co wtedy, nawet bardzo małe. A tu niespodzianka, to samo niedopalone ognisko i ten sam kamień, którego używał jako przyrządu do ćwiczeń. Los ma czasami dziwne poczucie humoru i dziwni kieruje śmiertelnikami.
Wszyscy byli już na miejscu. Ale skąd u zielonookiego to dziwne wrażenie, że długo tego nie zapomni?

OOC:
Regen 10%


Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Sie 15, 2013 1:34 am


- Ah te świeże powietrze! Nie to co nasz Wulkan. Trochę ten zapach siarki zepsuł mi nos. - podrapał się po nosie wbijając ogromny miecz w ziemię. Oparł się o niego i zaczął coś mamrotać dłubiąc kawałkiem trawy w zębach. Po sytym żarciu trzeba resztę nieproszonych gości wyrzucić z gęby... ekhm. I tak mu wali z mordy. Nigdy zębów nie mył.
- Dobra, Pan Żółty pewnie chętnie by coś, albo kogoś rozwalił. Pozwól, że ja będę sędzią. - rzekł krótko po czym uniósł rękę. - Zaczynajcie rozpierduchę moje dzieci!
Braska zdawał sobie doskonalę sprawę z tego, że jego obecność tutaj może wywołać zaciekawienie wśród silniejszych osobników znajdujących się w pobliżu tego zadupia. Narazi siebie i Chepriego na nieproszonych gości, ale "rozprostowanie kości", o którym mówił w wulkanie właśnie na tym polega. Obić, połamać kości cwaniakom, którzy będą mieli dość odwagi by odwiedzić Króla Demonów Braskę. Celowo nawet zmniejszył swój poziom mocy... Kto wie, może jakaś rybka złapie się na ten prymitywny haczyk?

Spoiler:
 

OOC
Jeszcze raz dla wglądu:

Siła: Zawsze taka jaką ty masz (128)
Szybkość: Zawsze o 25% większa (153/534)
Wytrzymałość: Zawsze o 50% większa (185/645)
Energia: Zawsze o 25% większa. (154/538)

Techniki: Zawsze takie jakie masz Ty.


______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Sie 15, 2013 2:30 pm

Człowiek jednym susen odskoczył od swojego Mistrza na jakieś osiem, może dziesięć metrów, a robot powtórzył tą czynność. Miał tylko nadzieje, że blaszak nie kopiował każdego jego ruchu, bo to będzie strasznie trudne zadanie. Nie zmniejszało to entuzjazmu młodego. Przybrał pozycję do walki. Tak, jak sądził, T1 zrobił to samo. Nie wróżyło to dobrze, a nawet całkiem źle. Walczył już kiedyś z samym sobą, ale to była strasznie naciągana walka, bo miał nad nią całkowitą kontrolę. Teraz, chociaż wie czego może się spodziewać, to nie jest to ani troche pocieszające. No, ale przecież nie odda walki walkowerem, co to to nie. Co by był z niego za wojownik, jakby się poddawał w walce z kimś silniejszym? Gdzie byłby jego honor, jego duma? Przeiceż nie stchurzy przed byle puszką z nogami i rękami. To byłby straszny wstyd... I jakby mógł spojrzeć w oczy swojemu Mistrzowi...? Otóż to. On się nie cofnie przed tym wyzwaniem.
Soundtrack:
 
Zmarszczył groźnie brwi i zacisnął zęby.
-Czas zobaczyć na co cię stać, puszko - uśmiechnął się chytrze.
Najpierw obserwował przez kilkanaście sekund przeciwnika, tak jakby chciał dostrzec jakieś jego słabsze punkty, coś jednak wydawało mu się, że będzie ich musiał szukać w walce, bo gdy tak stoi, nie będzie ich widać i tak. Przeniósł ciężar ciała bardziej na lewą nogę, która była zgięta w kolanie i, z której miał się zaraz wybić. Ten ruch nie był bezsensowny, miał spowolnić nieco ruch szkarłatnowłosego i nieco zmylić przeciwnika. Chepri ruszył nagle do przodu, bo wyglądało na to, że T1 nie zaatakuje pierwszy. Odległość ich dzieląca nie była duża, może dziesięć metrów, człowiek pokonał ją w mgnieniu oka. Ciężar, wcześniej spoczywający na lewej nodze, został przeniesiony na prawą, którą to zielonooki zrobił zamach, starając się trafić nią w blaszaną łepetynę robota.

OOC:
Potężny - 250 dmg w T1

T1:
Siła: 128
Szybkość: 153
Wytrzymałość: 185
Energia: 154
PL: 4230
HP: 2775
Ki: 2310

Start trening


Ostatnio zmieniony przez Chepri dnia Czw Sie 15, 2013 7:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 570
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Sie 15, 2013 2:30 pm

The member 'Chepri' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Sie 15, 2013 4:34 pm

Haha, trafienie było bezbłędne. Aż Ziemianin zaśmiał się cicho pod nosem, kiedy usłyszał dźwięk zderzenia robota za skałą da nim. Ten odkleił się od niej, i spadł na ziemię. Uniósł się nieco kurz.
-Co, już masz dość?
Robot jednak podniósł się i znów przybrał pozycję do walki. Nie było na nim widać najmniejszego wgniecenia, czy rysy. Braska mówił prawdę, że jest wytrzymały.
-Tak jak sądziłem... Czyli jednak damy radę się trochę pobawić.
W którymś momencie dekoncentracji szkarłatnowłosego, robot uniósł się nad ziemię i niemal natychmiast znalazł się przy ludzkim wojowniku i wbił mu pięść w brzuch. Boleśnie odczuł swój błąd, szczególnie, gdy wbił się w ścianę.
-Au... -jęknął, podnosząc się z ziemi.
-"Cholera, muszę się skupić, bo źle się to dla mnie skończy" - pomyślał.
Cios nie był taki mocny dzięki stroju, który to dostał od demona, ale nie zmieniało to faktu, że T1 był szybszy. Dawało mu to przewagę, niestety...
-Skoro tak...
Człowiek postanowił przeciwnikowi na szybki cios odpowiedzieć siłą. Ruszył biegiem w stronę maszyny. Złączył dłonie w prowizoryczny młot i wykonał cios, choć toporny i na odlew.

OOC:
Podstawowy - 128 dmg

Moje HP: 1845 - (154 - 120 = 34) = 1811
Ki: Bez zmian
HP Pancerza: 1300 - 120 = 1180

T1:
Siła: 128
Szybkość: 153
Wytrzymałość: 185
Energia: 154
PL: 4230
HP: 2525/2775
Ki: 2310/2310
(uniki/bloki/kontry - 1/1/1)


Ostatnio zmieniony przez Chepri dnia Czw Sie 15, 2013 4:43 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 570
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Sie 15, 2013 4:34 pm

The member 'Chepri' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Sie 15, 2013 6:44 pm

Mimo pewnych wątpliwości człowieka, robot oberwał po korpusie. Cios był na tyle mocny, że ten się zachwiał i przewrócił. Niwelowało to wtedy jego przewagę. Chepri miał jednak w sobie wystarczająco dużo honoru, by z tego nie skorzystać, a nawet podał mu dłoń, by ten wstał. I to był jego błąd. Zdążył tylko puścić mechaniczną rękę T1, zanim oberwał w brzuch drugą. Ziemianin ponownie nie odczuł go tak mocno, jaki naprawdę był. Jednak jeszcze kilka takich ciosów i z jego stroju zostaną strzępy. Szczególnie, że maszyna nie grała fair. Obaj odskoczyli od siebie.
-Walka to nie czas na uprzejmości! Jak nie będziesz uważał, to ci mogą łeb odstrzelić! - wrzasnął Braska, wyraźnie wzburzony tym, co widział. Chepri przełknął tylko szybko ślinę i ponownie skupił się na walce.
-"Czas potraktować to bardziej serio"
Zacisnął mocniej zęby, zacisnął pięść. Znów przybrał pozycję, sunąc prawą stopą po ziemi. Doskoczył do T1. Przywarł do ziemi, wysuwając nogę i obracając się. To skutecznie zaburzyło jego równowagę. Szkarłatnowłosy wyprowadził silny cios lewą ręką w korpus robota.

OOC:
Podstawowy - 128 dmg

Moje HP: 1811 - (128 - 120 = 8 )= 1803
Ki: Bez zmian

T1:
Siła: 128
Szybkość: 153
Wytrzymałość: 185
Energia: 154
PL: 4230
HP: 2397/2775
Ki: 2310/2310
(uniki/bloki/kontry - 1/1/1)
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 570
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Sie 15, 2013 6:44 pm

The member 'Chepri' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Sie 15, 2013 8:10 pm

Na nieszczęście Chepriego, jego przeciwnik zablokował zadany mu cios. Okazało się to zadziwiająco bolesne dla wykonującego. Ale tak to jest, kiedy się uderza pięścią w bryłę twardego metalu.
-Cholera! -syknął z bólu człowiek i okrył wolną dłonią tą obolałą. A to wcale nie koniec niespodzianek... Robot odskoczył odruchowo, znajdował się teraz jakieś dwa, trzy metry od Ziemianina. Wystawił rękę przed siebie.
-"He? Co on planuje, czyżby...? Nie..."
Zielonooki nagle poczuł, że unosi się w powietrze, coraz wyżej i wyżej. Czyli miał potwierdzenie, jego przeciwnik znał telekinezę. Zastanawiało go, jakie inne techniki zaprogramował mu Braska, bo to byłaby naprawdę przydatna informacja. Ale zaraz, skoro on wykonywał podobne ruchy do szkarłatnowłosego, to by znaczyło... O nie, czy ten robot zna wszystkie techniki ludzkiego wojownika? Jeśli tak, to to starcie będzie dużo trudniejsze, niż ten się spodziewał. A przeciwnik był taki niepozorny, wręcz można by rzec, że wygląda jak zabawka. Potężna zabawka. Szesnastolatek znajdował się już na wysokości jakichś siedmiu, no może ośmiu metrów. Stamtąd został ciśnięty mocno w podłoże, robiąc w nim spore wgłębienie. Bolało... Poprawka, bardzo bolało.
-Do diabła... Au... -syknął.
Znowu strój go nieco odratował, niestety był już w nieciekawym stanie, przez ochrona jaką dawał zmalała. Długowłosy też odczuł pierwszą krew tej walki, spływała ona z policzka, do tego miał liczne zadrapania. Napiął mięśnie i podniósł się. Czuł już pierwsze oznaki zmęczenia, ale na razie niewyraźne i niewiele znaczące. Bardziej odczuwał podirytowanie spowodowane tym, z jakim przeciwnikiem przyszło mu się mierzyć. Nie był jeszcze zdenerwowany, ale to tylko kwestia czasu, zanim taki będzie. A wtedy walka przejdzie na zupełnie inny poziom.
Zmarszczył jeszcze bardziej brwi, z jego oczu buchał ogień walki. Z mechanicznego oblicza T1 nie dało się natomiast wyczytać niczego, było zimne i bezduszne, jak on sam. Chepriego tylko jeszcze bardziej denerwowało takie coś. Teraz jego kolej na atak. A może by tak odpowiedzieć techniką na technikę? Zielonooki wystawił dłoń przed siebie i przy pomocy telekinezy przeniósł robota między dwa skalne filary. Gdy już się tam znalazł, zaczął go obijać to o lewy, to o prawy.

OOC:
Telekineza - 251 dmg, 154 Ki

Moje HP: 1803 - (283 - 60 = 223) = 1580
Ki: 1812 - 154 = 1658
HP Pancerza: 1060 - 60 = 1000

T1:
Siła: 128
Szybkość: 153
Wytrzymałość: 185
Energia: 154
PL: 4230
HP: 2397/2775
Ki: 2187/2310
(uniki/bloki/kontry - 1/0/1)


Ostatnio zmieniony przez Chepri dnia Pią Sie 16, 2013 1:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 570
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Sie 15, 2013 8:10 pm

The member 'Chepri' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Sie 16, 2013 1:41 am

Po którymś uderzeniu o filar, T1 upadł na ziemię. Miał już na sobie zarysowania, ale jeszcze żadnego wgniecenia. Tak, zdecydowanie był wytrzymały, aż trochę za bardzo, jak na gust człowieka. Coraz bardziej go irytowało to, że on angażował się w walkę całym sobą, a maszyna nic, zero udziału. Właśnie dlatego nie lubił maszyn, wręcz nie cierpiał. Takie baz życia, bez duszy. Uhh... musiał się mieć jednak na baczności, mógł w każdej chwili paść ofiarą ataku. Spojrzał szybko na miejsce, gdzie leżał robot... Nie było go tam.
-"Gdzie on się podział?!"
Oj źle się to zapowiadało dla Chepriego, a jeszcze gorzej skończyło. Wyprowadzony od tyłu, z zaskoczenia, cios w plecy prawie posłał posłał młodego na ziemię. Prawie. Choć nie uniknął ciosu, to zdołał się utrzymać na nogach. W tym momencie mógł zrobić tylko jedno. Złapał blaszaka za jedną rękę, wyrzucił przed siebie. Natychmiast po tym zrobił przewrotkę w przód i wbił sparing partnera w glebę kopniakiem. W jego zielonych oczach buchały już płomienie gniewu. Jakby z każdą sekundą stawały się coraz większe i większe. To zmierzało w zdecydowanie złym kierunku...

OOC:
Potężny - 250 dmg

Moje HP: 1580 - (153 - 60 = 93) = 1497
Ki: bez zmian
HP Pancerza: 1000 - 60 = 940

T1:
Siła: 128
Szybkość: 153
Wytrzymałość: 185
Energia: 154
PL: 4230
HP: 2146/2775
Ki: 2187/2310
(uniki/bloki/kontry - 1/0/1)


Ostatnio zmieniony przez Chepri dnia Pią Sie 16, 2013 1:43 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 570
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Sie 16, 2013 1:41 am

The member 'Chepri' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Sie 16, 2013 1:44 pm

Walka trwała dalej, na razie było jeszcze zbyt wcześnie by określić zwycięzce. Zarówno człowiek, jak i maszyna mieli spore szanse na wygraną. Ten drugi miał w prawdzie pewną przewagę, ale nie na dużo mu się zdała. Ale to miało się właśnie zmienić.
-Wstajesz, czy już wymiękłeś?
T1 wstał jednak. Chyba już coś zaplanował dla ludzkiego wojownika, bo nagle odskoczył od niego i wykorzystując swoją szybkość, zniknął gdzieś. Dla Chepriego oznaczało to bardzo trudny test refleksu. Cios może nadejść z każdej strony, a nawet nie cios, tylko atak, bo przecież mógł zaatakować inaczej. Coś mu jednak mówiło, że to będzie właśnie cios. Przymknął oczy i wytężył słuch. Starał się wychwycić jakiś cichy dźwięk, będący ruchem robota. Usłyszał go jednak trochę za późno, nie było mowy o uniknięciu. Metalowa stopa starła się z żebrami chłopaka, możliwe, że łamiąc jedno z nich. Kopniak, prawie zgadł. Szkarłatnowłosy wytrzeszczył oczy w grymasie bólu. Padł na ziemię. Co się z nim do licha ciężkiego działo? Dawał się robić jak chciał przeciwnik, i to nie byle przeciwnik, to był robot! A on nie cierpiał maszyn. Tak bardzo ich nie cierpiał... Oddychał ciężko. Ta sytuacja budziła w nim wielką frustrację.
-Nie... Ja się tak nie dam... Nie dam się robić jakiemuś przeklętemu robotowi!
Odbił się od ziemi, od razu unosząc w powietrze. Ale nie oddalił się bardzo, akurat na tyle, by mieć jak wykonać odpowiednią odpowiedź na atak T1. Kopniak, za kopniak.

OOC:
Podstawowy - 128 dmg

Moje HP: 1497 - (128 - 60 = 68 ) = 1429
Ki: bez zmian
HP Pancerza: 940 - 60 = 880

T1:
Siła: 128
Szybkość: 153
Wytrzymałość: 185
Energia: 154
PL: 4230
HP: 1896/2775
Ki: 2187/2310
(uniki/bloki/kontry - 1/0/1)
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 570
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Sie 16, 2013 1:44 pm

The member 'Chepri' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Sie 16, 2013 2:57 pm

On... Zrobił unik? Choć Chepriemu nie chciało się w to wierzyć, to jednak była to prawda, jego przeciwnik odskoczył, jednocześnie unosząc się w powietrze.
-Dobra, dosyć tych żartów, czas powalczyć na poważnie.
Rzekłszy to, napiął mocno mięśnie, podkurczając ramiona i nogi. Skupił się na wewnętrznej mocy i... I coś mu przerwało to skupienie. Popełnił karygodny błąd, zapominając na chwilę o oponencie i taki oto był tego efekt. Metalowa pięść wbita w brzuch, znowu... Coś jednak było chyba nie tak. Człowiek powinien dosyć mocno odczuć uderzenie, a przynajmniej się skrzywić, a on... Nic, zero reakcji.
-To teraz się zabawimy - uśmiechnął się chytrze, w tym samym momencie pokryła go zielono-biało-czerwona poświata, mięśnie jego zaś jakby spuchły i nabrały czerwieńszej barwy. Dyszał ciężko. Ledwo co aktywował swoje aury, a tu proszę, już czuł ich cenę. Czasami żałował, że był człowiekiem. Ale... Chwila, co się dzieje? T1 zaczął wydawać jakieś dziwne dźwięki z siebie, po czym i jego okryła poświata, srebrna, tak się składało. Gdyby to było możliwe, to nad głową Ziemianina pojawiłby się dymek z trzema kropkami, ale nie było to możliwe.
-No bez jaj... -zmrużył oczy w geście zdegustowania. -To już przesada...
Zmarszczył brwi. Wokół jego dłoni pojawiła się zielona, wrzecionowata poświata. Już był gotowy do ataku, kiedy...
-"Zaraz... Skoro on kopiuje moje ruchy i nawet moje aury... "
Bez dodatkowego namysłu wyłączył tą aurę, która dawała mu większą wytrzymałość.
Po sekundzie był już prawie przy przeciwniku, wszystko działo się jak w zwolnionym tempie, obrót szkarłatnowłosego, jego Ki sword przejeżdżający po korpusie robota i głęboki ślad po nim, na koniec popchnięcie robota i wyhamowanie w powietrzu. Z bruzdy na środku metalowego pancerza, wystawały jakieś obwody i wyciekał olej.

OOC:
Ki Sword - 900 dmg

Aktywacja aur szybkości i energii - 100 HP

Moje HP: 1429 - (128 - 60 = 68 ) - 100 = 1261
Ki: 1658*3,5 = 5803 - 900 = 4903
HP Pancerza: 820

T1:
Siła: 128
Szybkość: 534
Wytrzymałość: 185
Energia: 538
PL: 8814
HP: 1896/2775
Ki: 2187/2310
(uniki/bloki/kontry - 1/0/1) - ma jeden unik dzięki zwiększonej szybkości


Ostatnio zmieniony przez Chepri dnia Pią Sie 16, 2013 4:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 570
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Sie 16, 2013 2:57 pm

The member 'Chepri' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Skalny Las   

Powrót do góry Go down
 
Skalny Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Skalny Las

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: