Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Skalny Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 878
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Skalny Las   Sob Cze 02, 2012 4:55 pm

First topic message reminder :



Miejsce stworzone przez matkę naturę, wieki całe drążenia dróg przez rzeki czy strumienie stworzyły coś co kojarzy się z kamiennym lasem. Mnóstwo wąskich, ale długich skał może rzeczywiście tak wyglądać.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
April



Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013


SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Kwi 04, 2013 1:13 pm

Można powiedzieć, że znowu znalazła się w punkcie wyjścia. Krążyła trochę bez celu, aż znalazła odpowiednie miejsce i wylądowała. Postanowiła trochę odpocząć, bo zaczynało ją już to wszystko męczyć. Założyła, że trochę tutaj potrenuje i nie spocznie dopóki nie odnajdzie żywej duszy, jakiejkolwiek. Dziewczyna usiadła na jednym z kamieniu i zaczęła się rozglądać, ale tak jak wcześniej, wszędzie była cisza i spokój, nic się nie działo i nie widziała nikogo. Żałowała trochę, że nie wróciła na swoją Vegetę, tam zawsze był ruch, a może spotkałaby kogoś ze starych znajomych? Ale po chwili szybko się opanowała, gdy tylko przypomniała sobie warunki, jakie tam panowały, a przede wszystkim traktowanie trenera wszystkich, którzy byli pod nim. Na samą myśl, aż poczuła nieprzyjemne ciarki po plecach. Wzięła jeden kamień, który miała pod ręką i cisnęła nim z całej siły ze złości, którą ją aktualnie przepełniała. Jeszcze chwila, jeszcze moment, a zaraz oszaleje, albo wpadnie w większy gniew. Widząc u siebie powoli ten stan, musiała coś ze sobą zrobić. Wzięła sobie za punkt honoru, że po treningu nie odpocznie dopóki nie znajdzie tutaj żywej duszy. Dla zabawy, a raczej dla rozluźnienia zaczęła w dłoniach tworzyć kulę energii, którą co chwilę troszeczkę zwiększała. Drażnił ją fakt, że miała jej tak mało w porównaniu z tym co było kiedyś, a dokładniej rzecz ujmując- kiedy była na turnieju. Przypomniała sobie miecz, którym całkiem nieźle władała i naszła ją ochota na sprawienie sobie takiego samego. Musi nad tym pomyśleć, ale jeszcze nie teraz...
- Dobra, nie mam co się obijać, czas wziąć się do pracy, samo nic nie przyjdzie. - przeszło jej przez myśl i posuwiście wstała przygotowując się do kolejnego treningu. Miała jedynie nadzieję, że ten wyjdzie jej mniej żałośnie niż za pierwszym razem.

Occ: Następny post treningowy.
Powrót do góry Go down
Zerb



Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Kwi 04, 2013 7:57 pm

Cięzko było stwierdzić czy rozmowa pójdzie dobrze, w każdej chwili mogło się wydać że Ichi jest demonem, a tego by nie chciał, raczej mało możliwe że takie istoty jak on są tutaj mile widziane... Demon był tu nowy, ba był nowy na tej planecie i gdy tylko tu przybył stał się do tego inną istotą, niestety nie chodzi tu o charakter. Ichiro zauważył że rudowłosy ziewnął, gdy tylko to się stało pomyślał że zaraz chłopak odmówi i pójdzie dalej spać, na szczęście tak się nie stało gdyż Chepri zgodził się na oprowadzenie po mieście pod warunkiem zachowania dyskrecji.
- Dlaczego mamy być dyskretni? Jest tam niebezpiecznie? Ciekawiło go to, bo jakby nie miało, w końcu to przez ciekawość go obudził czyż nie? Wstał, otrzepał ręce gdyż ciągle je trzymał na ziemi i powiedział
- A więc prowadź. West City ha? ciekawe co ich tam czeka...

OOC:
napisz już posta w West City Smile
Z/T razem z Chepri do West City
Powrót do góry Go down
Reito



Liczba postów : 533
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
26122/30150  (26122/30150)
Ki:
0/37350  (0/37350)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Kwi 04, 2013 8:10 pm

___Leciał przed siebie właściwie nie zastanawiając się czy to dobry kierunek. Zatrzymał się gwałtownie zawisając w powietrzu.
- Właściwie jak ja mam znaleźć tego Mistica…?
Podrapał się po głowie. Widział, że ten ukrywa swoją moc. Mimo wszystko postanowił go poszukać. Może część z niej da się wyczuć a może znajdzie kogoś innego… Skupiony rozszerzył swoją świadomość i niczym radar smoczych kul szukał jakichś żywych istot przekraczających mocą zwykłego mieszkańca tej planety. Po chwili znalazł kogoś całkiem blisko. Nie była to osoba zbyt silna ale coś mu mówiło, że powinien tam lecieć. Miał jakby wrażenie, że ta Ki jest mu całkiem znana mimo, iż nigdy wcześniej jej nie czuł. Dyszał ciężko przez ten trening u Kame-senina. Stracił strasznie dużo Ki. W dodatku nie miał teraz czasu na odpoczynek. Dość długo zwlekał i tak ze znalezieniem wszystkich kul. Jednakże tamtą Ki postanowił sprawdzić. Nie dawało mu to spokoju. Poleciał w kierunku, z którego była wydzielana owa energia.

Przecinał chmury niczym nóż masło. Leciał całkiem wysoko. Na chwilę coś go zmuliło i zamknął oczy. Odpłynął całkowicie a raczej stracił przytomność. Prawdopodobnie przez wycieńczenie. Nie wiadomo czemu przyśniły mu się dni gdy jeszcze był w Akademii na Vegecie. Ostatnio nie wracał myślami tak daleko. Pranie mózgu zafundowane przez Greeneza całkowicie zmieniło jego myślenie. Ciągłe przebłyski wydarzeń z kilkaset lat wstecz. Jakiś Grefis, Slash. W tym momencie te imiona nic mu nie mówiły. Teraz w końcu przypomniał sobie jak to tam było, gdy dopiero zaczynał swoje dorosłe życie. Zostawił dom i wszystko na rzecz służby w armii saiyańskiej. A mimo to wcale tego nie żałował. Poznał tam parę osób. Większość z nich nie przypadała mu do gustu. Z April chyba najdłużej przyszło mu przebywać i to ją najlepiej zapamiętał. Do tej pory nie wiedział co się z nią dzieje. Był ciekaw czy nadal jest w Akademii. Wtedy kazał jej iść na wykład a sam poleciał szukać oprychów, którzy zrobili mu ten „kawał”, o ile można to tak nazwać. Nie wiedział co się z nią naprawdę stało. I właśnie ten dzień mu się przyśnił. Ocknął się dopiero jak wylądował na jednym z drzew bo akurat przelatywał nad lasem. Nie było to nic miłego. Zderzył się czołowo z jego pniem i przyklejony do niego niczym samochód, który wbił się w przydrożny słup, powoli zsuwał się na ziemię. Gdy już upadł od razu złapał się za obolały i zakrwawiony nos. Turlał się z bólu na wszystkie strony.
- Chyba powinienem nieco odpocząć skoro zasypiam w locie… - Rzekł sam do siebie powoli podnosząc się z ziemi. Zaklął cicho. – Nie mam na to czasu. – Masował przez chwilę obolałe części ciała.
- Hmm… Przydała by się zdolność natychmiastowej regeneracji… Takie zadrapania nie stanowiły by dla mnie wtedy problemu.
Ponownie wzniósł się nad ziemię i tym razem już był nieco bardziej uważny. Oczy same mu się kleiły ale tylko potrząsał głową na boki i leciał dalej. Był już całkiem blisko swojego celu podróży bo coraz mocniej czuł wydzielaną przez ów osobę energię. W końcu zwykły las zastąpił skalny. Idealnie miejsce do stoczenia pojedynku. Taka opcja też mu przechodziła przez myśl. W końcu nie wiedział do kogo tak właściwie leci.

Zauważył kogoś stojącego samotnie na środku tego pustkowia. To była ciemnowłosa dziewczyna. Ale nie taka zwykła jakby się mogło wydawać. Gdy podleciał bliżej widział ją już bardzo dokładnie. Nie mógł uwierzyć swoim oczom. To była April albo ktoś do niej bardzo podobny. Nie… tej twarzy nie mógł pomylić z żadną inną. To z pewnością była ona. Błyskawicznie znalazł się przed nią i zredukował swoją transformację do podstawowej formy szatyna z wiecznie roztrzepanymi włosami (jak na saiyana przystało).
- April? To ty prawda? Skąd się tu wzięłaś?
Dawno jej nie widział i był ostrożny chociaż chętnie by się rzucił na nią by ją uściskać. Nawet na tej planecie Rei odczuwał samotność. Ostatnio czas spędzał jedynie z Misticiem, pomijając oczywiście Kame-senina i inne przypadkowo poznane osoby. Powoli nawet się przyzwyczajał do bycia takim samotnikiem. Być może właśnie zachowanie Hikaru miało na niego taki wpływ. Osobiście uważał go za gbura no ale był mu coś winien za kilkakrotne uratowanie życia. Spoglądał na dziewczynę z niedowierzaniem. Patrzył na te błękitne, niesamowite, duże oczy czekając na jej reakcje.

OOC: Doczekałaś się Razz
Powrót do góry Go down
http://dragon2326.deviantart.com/
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Kwi 05, 2013 8:13 pm

Trening:
Spoiler:
 

Nie odpoczęła jednak długo, bo nagle stało się coś, czego czarnowłosa kompletnie się nie spodziewała. Tak bardzo pragnęła znaleźć jakąś osobę, która opowie jej, gdzie się znajduje i udzieli jej paru informacji, że w końcu jej się doczekała. Nie była jednak do końca świadom, że to padnie akurat na niego. Wątpiła, że jeszcze kiedykolwiek w życiu go zobaczy, przecież z fizycznego punktu widzenia to było niemożliwe. Rei’a zapamiętała bardzo dobrze jeszcze za czasów akademii, kto wie co by się stało, gdyby nie jej cholerne porwanie, prawdopodobnie zostaliby przyjaciółmi albo czymś więcej. Po dostaniu się na Ziemię, niebieskooka czasami rozmyślała, co stało się właśnie z chłopakiem i jeszcze z Kuro, którego również dobrze zapamiętała, chociaż bardzo słabo go znała. Uśmiechnęła się na samą myśl sytuacji, w której zastał ją w łazience.
Zobaczyła postać, która zbliżała się w jej kierunku, leciała. Nie spodobało jej się to, wiedziała, że na pewno jest to osoba obdarzona jakąś mocą. Nie miała informacji na jej temat, także obawiała się, że może przebywać w złych zamiarach. Jedynym plusem tej sytuacji mogłaby być fakt, że w końcu dowiedziałaby się czegoś. Postać zbliżała się bardzo szybko, dziewczyna wstała. Zaczęła się denerwować wewnętrznie, gdy nagle stanął przed nią wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna o złotych włosach. Znała te rysy, zmarszczyła czoło i brwi. Jej oczy natychmiast powiększyły się, a ona niemal zaniemówiła zwłaszcza, gdy przeszedł do podstawowej formy. Usłyszała tylko swoje imię, nie kontaktowała, bo wydawało jej się to jakąś fatamorganą albo jakąś podpuchą. Spoglądała cały czas na niego bez słowa. Mogła godzinami wyłapywać błyszczące iskry z jego oczu. Nie wiedziała, czy powinna mu zaufać, ale była zbyt naiwna, aby stało się inaczej. W jej oczach pojawiły się łzy, które natychmiast opanowała.
- Rei! Rei! Ty świnio! – wykrzyknęła i nawet nie zastanawiając się ani minuty dłużej rzuciła się na niego z euforią przytulając się do niego. Mocno do niego przywarła próbując powstrzymać emocje, które nią targały. – Rei ty świnio!
Powtórzyła ponownie odchylając głowę, aby jeszcze raz na niego spojrzeć z dołu, bojąc się, że zaraz przeistoczy się w inną istotę, która będzie zagrażała jej życiu, zaciśniętą pięścią uderzyła go w klatkę piersiową, oczywiście cios nawet nie zrobił na niego wrażenia, ale dziewczyna musiała wyrzucić wszystko, co obecnie w niej kipiało aż. Nie potrafiła ułożyć w głowie żadnych odpowiedzi na pytania, które bezlitośnie kroiły jej tępym nożem serce pełne chaotycznych uczuć, pytania które szarpały ten wybijający rytm życia narząd na małe kawałeczki, duszę, która wyparowała gdzieś niczym poranna mgła, rozgoniona przez wiatr kłujący w oczy i prażące promienie słonce oraz głowę sprawiającą wrażenie gotowej do wybuchu od naporu niewyjaśnionych myśli, które dręczyły ją niemiłosiernie.
- Co ty tutaj robisz? Gdzie ja się znajduje? Jak ty się tutaj znalazłeś? Co tutaj robisz! Dlaczego mnie nie szukałeś?! Jak mnie znalazłeś? – zaczęła zadawać pytanie jedno po drugim bardzo szybko, nawet nie dając czasu na odpowiedź. – Rei! Świnio! Nie wierzę, że tutaj jesteś!
Skwitowała całość jeszcze mocniej się przytulając. Nie mogła pojąć tego, że on tutaj teraz stoi i jest prawdziwy, że czuje jego ciało, że słyszy jego głos. Tak długo się nie widzieli, tak dużo czasu minęło, a jednak los ich ponownie złączył. Nie mogła zrozumieć tego wszystkiego. Jeszcze parę sekund była zdenerwowana, że trafiając tutaj na Ziemię straciła wszystkie swoje moce, na dodatek nie było żywej duszy, a teraz w pełni okazałości stał jej ktoś bliski...

Occ: Miło Cię widzieć w końcu! Very Happy

______________________

Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.


Prawdziwe oblicze April, Reda i Ósemki
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Reito



Liczba postów : 533
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
26122/30150  (26122/30150)
Ki:
0/37350  (0/37350)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sob Kwi 06, 2013 2:38 pm

___Był nieco oszołomiony. Nie był do końca świadom co się dzieje. Raczej nie spodziewał się takiej reakcji dziewczyny, chociaż… Sam nie wiedział czego tak naprawdę się spodziewać. Tyle dni spędził jedynie z Misticem skupiając się tylko i wyłącznie na walce i treningu. Nie było miejsca na jakiekolwiek uczucia. Nie było czasu nawet na pozbieranie własnych myśli. To co się stało już się nie odstanie a część shadowa na zawsze pozostanie w jego głowie. Potrzebował ciepła drugiego ciała jednakże gdy już stał naprzeciwko April wolał trzymać dystans sam nie wiedząc czemu. Jako, że ta sama przylgnęła do niego to odwzajemnił uścisk. Wyzwany od świń i zbity drobnymi rączkami uśmiechał się tylko patrząc z góry na dziewczynę jak na małe dziecko, któremu ktoś zabrał zabawkę. Choć trochę różniła się od niego. Była bardziej jak zagubiona dziewczynka, która wreszcie znalazła kogoś bliskiego.
- Jestem… świnią?
Zrobił nieco głupią minę ale zaraz po tym się roześmiał i przytulił jeszcze mocniej dziewczynę do siebie. Zarzucony gradem pytań sam nie wiedział jak na nie odpowiedzieć i czy w ogóle odpowiadać. W końcu trwając jeszcze przez moment w tym uścisku puścił dziewczynę, choć może nie do końca bo jego dłonie nadal spoczywały na jej barkach.
- Co ja tu robię!? Co ty tu robisz? Myślałem, że zostałaś w akademii. Gdzie miałem Cię szukać? Po tym jak się rozdzieliliśmy działo się tak wiele… Długo by o tym opowiadać. Nie mogłem wrócić na Vegetę… To jest Ziemia. Nie byłaś tu nigdy? Ja nie bez powodu tu trafiłem i chyba zostanę na dłużej.
Nie chciał zadręczać dziewczyny swoimi przeżyciami. Wolał pozostawić to dla siebie, tym bardziej, że wspomnienia z czasów gdy był opętany przez shadowa przysparzały mu ból głowy. Jakby część jego wspomnień została mu zabrana i zastąpiona innymi. Całkowicie obcej osoby. Nie odpowiedział na wszystkie jej pytania. Mówiła za szybko by był w stanie zapamiętać to wszystko.
- Jak się tu znalazłaś?
Przerwał swoją wypowiedź i zręcznie przeszedł do odpytywania April. Sądził, że w ten sposób uda mu się wymigać i nie będzie musiał jej zanudzać swoimi przeżyciami.
- Co ty tu właściwie robisz?
Widać obydwoje znaleźli się tu nie z własnej woli skoro ona sama nie wiedziała gdzie jest. Reito może po części godził się na przebywanie tutaj. W sumie nie miał wyboru. Planował jednakże powrót na Vegetę bo miał tam jeszcze parę spraw do załatwienia ale czy to był dobry pomysł to się okaże z czasem… Teraz stał tu gdzie stał i tym powinien się na razie przejmować. Na tej planecie przyjdzie mu spędzić jeszcze trochę czasu.
Powrót do góry Go down
http://dragon2326.deviantart.com/
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sob Kwi 06, 2013 6:45 pm

Ona w przeciwieństwie do mężczyzny cieszyła się jak mała dziewczynka, gdy go tylko zobaczyła. Po pierwsze miło było zobaczyć znajomą twarz, a po drugie czuła bliskość w stosunku do niego. W końcu najlepiej jakoś skumplowała się właśnie z nim. Zauważyła jednak, że coś nie gra, nie dawała jednak tego po sobie poznać, a przynajmniej nie na razie. Patrzyła na niego z dołu, bardzo tego nie lubiła, ale już dawno przyzwyczaiła się do faktu, że zawsze jest niższa od wszystkich i to dosyć sporo.
- Jesteś największą świnią, ale i tak Cię uwielbiam! – powtórzyła szczerząc się szeroko, nie mogła praktycznie oderwać od niego oczu, miło było patrzeć na kogoś, kogo dawno się nie widziało. Jej uwadze nie umknął ogon. – O proszę, jak nowy!
Nie miała ochoty nawet puszczać Rei’a z uścisku, ale w końcu nie było wyjścia i sama również rozluźniła ręce, ale uśmiech ciągle nie schodził jej z ust.
- Ja co tu robię? To śmieszna historia, po tym jak się rozdzieliśmy nie wiadomo dlaczego i jak znalazłam się na jakimś statku kosmicznym, potem okazało się, że wiozą nas na jakąś planetę, aby zorganizować turniej... trochę powalczyłam, a główną nagrodą, że tak to powiem był powrót do domu, bo reszta była zabijana. Na szczęście zdobyłam drugie miejsce, no i nagle obudziłam się tutaj! Co gorsze straciłam wszystkie swoje moce, też nie wiem dlaczego, no i muszę zaczynać od nowa, co jest w tym momencie straszne, ale koniec o mnie, bo nawijam jak jakaś katarynka, teraz trochę o Tobie. Opowiadaj wszystko i niczego nie pomijaj nawet! Ziemia? Ta Ziemia? Pięknie tutaj jest, podoba mi się. Co w takim razie robisz tutaj? Bo na pewno nie jesteś bez powodu. Wciąż nie mogę uwierzyć, ze stoisz przede mną i tutaj jesteś. Jak dobrze Cię widzieć, mega tęskniłam za Tobą.
Nie wiedziała, czy powinna mówić ostatnie zdanie biorąc pod uwagę to, że szatyn zachowywał trochę dystans, ale nie mogła się powstrzymać, miała typowy słowotok i najchętniej wszystko opowiedziałaby mu z odpowiednimi emocjami, ale ostatecznie trochę się powstrzymała. Pomimo tego jednak ciągle żywo gestykulowała i bez przerwy się śmiała, tego nie potrafiła już wstrzymać. Wpatrywała się w niego swoimi błękitnymi oczkami, które aż świeciły z radości, była bardzo ciekawa jaką misję ma tutaj. Znając jego, była pewna, że nie znalazł się tutaj bez powodu. Miała również nadzieję, że wyciągnie z niego cokolwiek na temat tego, co robił wcześniej, był bardzo tajemniczy i nieufny, co chciała chociaż troszeczkę zmienić. Przecież to ona, może jej powiedzieć wszystko, a przynajmniej tak to dobierała w tym momencie.

______________________

Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.


Prawdziwe oblicze April, Reda i Ósemki
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Reito



Liczba postów : 533
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
26122/30150  (26122/30150)
Ki:
0/37350  (0/37350)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Kwi 09, 2013 12:13 am

___Patrzył na nią cały czas i choć może tego nie okazywał, on również się cieszył. Choć nieco dziwnie się czuł tuląc ją do siebie. Tak jakby to była obca osoba. Fakt dość długo się nie widzieli i tak naprawdę chyba to był pierwszy raz gdy zbliżył się do niej tak bardzo. W akademii jedynie ze sobą rozmawiali. Chyba za krótko trwała ta znajomość by okazywać sobie czułości. April gdzieś zniknęła a Rei nie miał nawet czasu by jej szukać i do tej pory nie wiedział, że rzeczywiście zaginęła. Teraz wszystko stało się jasne. Zaraz po tym jak ją puścił, zaczęła opowiadać jak to z nią było i w jaki sposób dostała się na Ziemię. Brzmiało to dość dziwnie bo nikt tak po prostu nie znika i nie pojawia się w innym miejscu. No może prawie nikt. Hikaru był wyjątkiem. Rei domyślał się, że ktoś o podobnych zdolnościach mógł ją po prostu porwać. To było całkiem prawdopodobne. Tylko po co robić coś takiego? Czerpać przyjemność z oglądania zabijających się zawodników… Ten kto to wymyślił musiał być niezłym psycholem. Całe szczęście udało jej się przeżyć. To, że trafiła na Ziemię to pewnie za sprawą zdobycia drugiego miejsca. Swoją drogą Halfy pochodzą po części z Ziemi… Najbardziej go jednak zdziwiło, że straciła całą swoją moc. Nawet wszelkie techniki jakich się nauczyła. Czyżby zrobili jej jakieś pranie mózgu i wyssali z niej energię?



___Mówiła dość szybko, jak nakręcona. W końcu sama przeszła do odpytywania. Rei próbował uniknąć odpowiedzi na wszystkie pytania ale dziewczyna chyba nie da mu spokoju.
- Rozumiem… Musiało być Ci ciężko. Ja też za Tobą tęskniłem.- Powiedział ze spokojem i lekkim uśmiechem na twarzy. Patrzył jeszcze przez chwilę na nią. Widział, że jest bardzo zadowolona z tego spotkania. Nie mógł jej odmówić.
- W porządku, skoro chcesz wiedzieć… Nie długo po tym jak się rozdzieliliśmy okazało się, że jeden z kadetów został porwany. Dostałem awans i rozkaz by go sprowadzić do akademii. Na początku nie wydawało się to nic trudnego. Poleciałem wraz z innym kadetem do skalnego lasu na Vegecie. Okazało się, że nie mieliśmy szans. Przeciwnicy byli zbyt silny i cudem uszliśmy z życiem a Kuro, czyli porwany kadet, został przez nich zabrany na Ziemię. Musiałem jakoś odpokutować za to i tym razem przyleciałem właśnie tu. Zabrałem ze sobą dwie osoby, które miały mi w tym pomóc ale jak tylko wylądowaliśmy jedna z nich strzeliła focha a druga poleciała za nią. Poznałem tu jednakże pewnego androida, który zgodził się mi pomóc. Posiadał ciekawą zdolność, dzięki której bez trudu mógł namierzyć inne osoby tak jak scouter. Trafiliśmy w okolice jakiegoś wulkanu i jedyne co potem pamiętam to…
W tym momencie nieco się skrzywił. Kolejny raz poczuł okropny ból głowy i masa myśli i wydarzeń przeleciała mu przed oczami. Złapał się za skroń i z trudem udało mu się utrzymać równowagę. Z powoli ustającym bólem dokończył:
- Dziwna postać zwana shadowem zawładnęła moim ciałem i zrobiła mi pranie mózgu. Pamiętam jedynie wybuch jakiejś planety. Uratował mnie Hikaru. To on porwał Kuro. Gdyby nie on stałbym się teraz kosmicznym pyłem. Potem polecieliśmy na inną planetę - Xenon by zlikwidować tego shadowa ostatecznie, gdyż i jemu udało się uciec jak tylko opuścił moje ciało. Nie mogłem za wiele pomóc. Byłem osłabiony. Gdy i tamta planeta zaczęła się sypać z trudem zdążyliśmy ją opuścić. Cały czas czuję, że ten miesiąc został mi wyrwany z życia. Długo dochodziłem do siebie. Przebudziłem się tuż przed wylądowaniem na Ziemi. Jakimś cudem zyskałem dużo większą moc. Nie wierzyłem w to ale widać była to prawda. Saiyanie gdy unikną śmierci stają potem znacznie silniejsi.

___Zrobił krótką przerwę i usiadł na kamieniu. Tym razem patrzył już nie na Apil a na otaczającą go okolicę.
- Hikaru nakazał mi zebrać 7 kul z gwiazdkami. Specjalnie przerobił w tym celu mój scouter by działał jak radar. Kolejny raz cudem uniknąłem śmierci w walce z pewnym demonem i kolejny raz zostałem uratowany przez Hikaru. Po tej walce mogłem się już bez problemu przemieniać w super saiyana co z resztą widziałaś gdy tu przyleciałem. Właśnie zebrałem ostatnie dwie kule i lecę by mu je oddać.
Wtem przypomniało mu się, że nie musi wcale namierzać ki Mistica. Przecież on też ma kilka kul. Wystarczy, że włączy radar. Zamyślił się przez moment. Następnie wstał i powiedział do April.
- Leć ze mną. Chyba to potrafisz? Zaprowadzę Cię do niego. Może pomoże Ci odzyskać twoje moce. Facet podobno przeżył 300 lat. On też jest halfem. Może jest nieco gburowaty ale myślę, że da się go polubić.
Uśmiechnął się do niej patrząc prosto w jej oczy i trzymając ręce na jej barkach. Miał nadzieję, że mu zaufa nawet po tym co usłyszała.
Powrót do góry Go down
http://dragon2326.deviantart.com/
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sro Kwi 10, 2013 8:14 pm

Patrzyła na niego z lekko zdumioną buźką. Uważała, że to co ona przeżyła było dla niego straszne, ale słysząc historię mężczyzny była w lekkim szoku. Chciała powiedzieć cokolwiek, ale żadne słowo, nie mogło zastąpić jej zróżnicowanych myśli. Co można powiedzieć w momencie totalnego załamania z jednej strony, a z drugiej takiego szczęścia. Słuchała milcząc, to było najlepsze lekarstwo na wszystko. Przygody, które opowiadał mężczyzna wydawały się niczym z jakiejś bajki, ale wierzyła mu, nie miała powodu, aby było inaczej. Współczuła, bo widać, że to niektóre momenty oddziaływały na nim w negatywny sposób. Chciała go jakoś pocieszyć, ale nie potrafiła, ciągle była w dużym szoku. W końcu jednak spojrzała mu prosto w oczy.
- Teraz już będzie dobrze. – powiedziała, Z współotwartych w uśmiechu ust, ukazujących dwa rzędy białych, równych jak perły zębów wydobywał się urwany oddech; nozdrza jej wznosiły się lekko. Oczy jej zabłysły, a górna warga z lekka zadrżała. – Smocze kule? Niemożliwe... jak to spełniają życzenia? Od tak? Jestem ciekawa jak to wszystko wygląda, mogę spytać o Twoje życzenie, czy to ściśle tajne?
Wyszczerzyła zęby śmiejąc się głośno, była bardzo podniecona tym wszystkim o czym mówił jej Rei, a gdy tylko usłyszała o Kuro, uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
- To on tam jest? Zobaczę go?! Niemożliwe! – wykrzyknęła nie mogąc opanować kolejnej dawki euforii, która co chwile coraz bardziej się pogłębiała. Po chwili zaczęła się zastanawiać nad ostatnimi zdaniami, które wypowiedział szatyn. – 300 lat? To w ogóle możliwe? Myślisz, że mi pomoże? Zresztą nieważne! Lecę z Tobą, pewnie, że lecę z Tobą, nie zostanę tutaj sama, mam tylko nadzieję, że twoim towarzyszom nie będzie to przeszkadzało. Prowadź!
Miała jak zwykle słowotok, ale była skłonna polecieć tam gdzie on, nieważne, czy wrobi ją w jakąś pułapkę w co nie wierzyła ani przez chwilę, była bardzo łatwowierna, zwłaszcza w stosunku do osób, które już znała.
Co teraz będzie się działo? Ciężko sprecyzować. Mówi się dużo. Dużo pięknych i kolorowych słów, chociaż aby podtrzymać te kolory muszę wziąć kredki w swoje ręce i nie pozwolić, aby barwy wyblakły. Dużo też zależy od innych ludzi, którzy w dzisiejszych czasach są zaślepieni własnymi korzyściami i chęcią wyzyskiwania innych (na szczęście tak bardzo dotkliwie jeszcze mnie to nie spotkało, ale muszę być przygotowana na wszystko). Na pewno zdystansowałam, głównie do ludzi, przez nich samych. Nie chcę już słuchać wielkich słów, chcę po prostu zacząć działać i tylko na tym się teraz skupiam. Działam, efekty tego będą za jakiś czas, mam nadzieję.
Jej myśli krążyły wokół treningu i utraty jej starych mocy, wciąż nie mogła zrozumieć i nie chciała, jak to się stało. W życiu przechodzi się z jednego etapu do drugiego, dzieje się tak przez kilkadziesiąt naszych lat życia. Każdy etap nas czegoś uczy i kształci. Wybory innych, nie były jej wyborami, mimo iż czasem mogą przewrócić cały świat do góry nogami. I tak było tym razem, była gotowa na kolejny etap, już się z tym pogodziła i nie wierzyła w to, że owy trzystuletni, czy nawet więcej half jej pomoże, zresztą to się teraz nie liczyło.
- Muszę Cię jednak poprosić, abyś nie leciał za szybko, bo wiesz... - mruknęła trochę pod nosem, było jej strasznie wstyd, że musi mówić o takich rzeczach, ukazując swoją wielką słabość. – Mam nadzieję, że nie zirytuje to Cię tak bardzo.
Powiedziała to robiąc lekko naburmuszoną minę, zrobiła krok do przodu i swoim starym, ciapowatym zwyczajem potknęła się o kamień i przewróciła się tuż przed nogami Rei’a. Wstała z wielkim zażenowaniem, jej policzki spąsowiały jeszcze bardziej niż zwykle, a ona sama zaczęła się głośno śmiać.
- April ewidentnie wróciła, co widać na załączonym obrazku. – skomentowała tylko gotowa do podróży, która ją czekała.


Occ: Prowadź w takim razie i z/t tam gdzie ty. Very Happy

______________________

Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.


Prawdziwe oblicze April, Reda i Ósemki
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Reito



Liczba postów : 533
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
26122/30150  (26122/30150)
Ki:
0/37350  (0/37350)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Kwi 11, 2013 12:59 pm

___Patrzył na nią i obserwował każdy jej ruch. Była zdumiona nie jednym słowem wypowiedzianym przez Reia. Wcale go to nie dziwiło. W końcu on sam na początku nie był w stanie uwierzyć, że można chociażby od tak zniknąć i pojawić się w innym miejscu. Przez Hikaru zaczął poznawać wiele tajemnic tego świata. Teraz już nie wiele go zdziwi. Nawet gadający żółw, którego też przyszło mu poznać. Nie wiedział skąd dziewczyna wiedziała o smoczych kulach. Przecież prócz tego, że mają gwiazdki i jest ich 7 nie powiedział nic więcej. No nie ważne. Bardziej skupił się na Kuro. Nie był pewien czy on żyje. W ogóle skąd takie wnioski? Właściwie to cały czas uważał, że on zginął skoro nie szukają go na Ziemi. Chociaż w sumie po drodze zabił jakąś parkę małpowatych. Nie wyglądali w sumie na poszukiwaczy. Bardziej na zakochaną parę, która wybrała się w podróż na Ziemię. Jak tylko sobie przypomniał ich zmasakrowane ciała to od razu zachciało mu się zwymiotować co powstrzymał przyciskając rękę do ust. Hikaru fakt, porwał Kuro ale potem nie było go miesiąc. Inna grupa poszukiwawcza mogła go odnaleźć i zabić albo sprowadzić na Vegetę i tam dokonać na nim egzekucji. W sumie mógł też gnić w więzieniu ale tak czy inaczej prawdopodobieństwo, że znajduję się teraz z Misticem na Ziemi nie było zbyt duże.
- Nie wiem co się stało z Kuro. Nie widziałem go ponad miesiąc.
Nie chciał niepokoić dziewczyny swoimi domysłami. Jeśli rzeczywiście nie żyje to przynajmniej dowie się tego nieco później. Teraz póki co jest szczęśliwa, że spotkała w końcu kogoś znajomego i nie chciał tego psuć. Uśmiechnął się nieco słysząc, że zgadza się lecieć razem z nim. W sumie jakby na to nie patrzeć nie miała zbyt dużego wyboru. Na jej miejscu zrobiłby to samo. Słysząc słowo „Prowadź” rzekł do niej tylko:
- W porządku. No to lecimy.
Był gotów już wystartować jednakże dziewczyna jeszcze na moment go zatrzymała. Dała mu do zrozumienia, że nie jest w stanie lecieć zbyt szybko czego z resztą Rei był świadomy.
- Nie martw się. Może tego nie widać ale jestem już skrajnie wycieńczony i sam nie jestem w stanie lecieć zbyt szybko. Mamy czas. Nie musimy się spieszyć.
Jak zwykle powiedział to miły głosem i z uśmiechem na twarzy. Widać dziewczynie pozostały stare nawyki bo gdy tylko zrobiła krok do przodu od razu się potknęła i zaczęła upadać. Reito szybko się zorientował i złapał ją tuż przed zderzeniem z twardym sklepieniem. Podnosząc ją z ziemi zapytał:
- Wszystko w porządku?
Zaśmiał się słysząc odpowiedź.
- Może wziąć Cię na barana ofermo?
Zażartował z niej ale nie mając nic negatywnego na myśli. Słowa wypowiedział w ten sposób by nie brzmiało to jak obelga.
- Żartowałem… Lećmy już bo noc nas zastanie.
Po ostatnim zdaniu wzniósł się już nad ziemię oglądając się na April. Gdy i ta poszła w jego ślady nabrał nieco więcej tempa i uruchamiając radar smoczych kul zaczął namierzać Hiakru. Nie minęła chwila i już wiedział, w którym kierunku się udać.


ZT---> Hiku przybywam xD
Powrót do góry Go down
http://dragon2326.deviantart.com/
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sob Kwi 13, 2013 8:33 pm

Szedł wolno. Nadal odczuwał zmęczenie, ale już małe. Do skalnego lasu doszedł niedługo przed zmrokiem, rozbił "obóz" w tym samym miejscu, co wtedy. Ponownie musiał zebrać drewno i rozpalić ognisko. Aż mu żyła pulsowała na czole, dlatego, że nie mógł od razu wziąć się za trening, ale siła wyższa sprawiła, że zapadła noc. Zaklął pod nosem, przewrócił się na drugi bok i zasnął.

Rankiem obudził się, no może nie wypoczęty, ale czuł się lepiej, niż wczoraj. Na obrażenia ze sparingu już właściwie w ogóle nie zwracał uwagi, ból był już nieduży. Wyjątkiem było oparzenie na brzuchu, które samym swym widokiem zniechęcało do brzuszków. Nie było jednak taryfy ulgowej, ból jest towarzyszem każdego wojownika, od narodzin, aż do śmierci. Zresztą, gdy czujesz ból, to wiesz, że żyjesz i skupiasz się na tym, co jest tu i teraz. Tak, to niezaprzeczalna prawda życiowa, ból jest potrzebny, a nawet pomocny.
Ale wracając...
Było jeszcze dosyć chłodno, ale był to rześki chłód, który dobrze rozbudzał ze snu. Tak też było z Cheprim. Rozbudził się, zimno było mu niestraszne, ponieważ zapłonął w nim wczorajszy ogień walki i nie zapowiadało się na to, żeby szybko osłabł. Energia go wręcz rozpierała, było to w jego mniemaniu dobry znak, że ma z siebie dać jak najwięcej.
-"Haha, no to zaczynamy!" -zagrzał się jeszcze bardziej do treningu.

OOC: Start treningu
Regeneracja 10%
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Nie Kwi 14, 2013 10:58 pm

Zielonooki strzelił palcami i rozejrzał się po okolicy, niemal od razu zauważył tamten kamień, który to niemal uszkodził mu kręgosłup. Pokiwał przecząco głową, potrzebował czegoś lżejszego. Po krótkiej chwili zobaczył kolejny, wielkością zbliżony do dojrzałego arbuza. Według niego idealny. Ale to za chwilę, najpierw musiał się trochę porozciągać, bo przecież nie ma nic gorszego od naciągnięcia mięśnia podczas treningu. Nie były to jakieś wyrafinowane ćwiczenia, byle wuefista znałby nawet ciekawsze, były jednak one skuteczne i to był ich plus. Następnie mała przebieżka, raptem kilometr, określił to na podstawie swoich kroków.
-"No to jazda!"
Spoiler:
 
Była już noc. Chłopak był wykończony i prawie natychmiast natychmiast zasnął. Udało mu się jedynie wytrzeć z potu, zjeść jeszcze małe co nieco, które miał w swojej torbie i rozłożyć prowizoryczne łóżko.
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Kwi 16, 2013 8:52 am

Gdy chłopak się obudził i wstał... Poprawka, spróbował wstać, poczuł przeszywającą falę bólu z każdego mięśnia, którego użył. Jak zgadywał, pozostałe też by bolały przy próbie użycia.
Niektórzy teraz by przeklinali los, ale nie on. Miał świadomość, że na treningu dał z siebie wszystko. Założył ręce za głowę, nie było to najłatwiejsze zadanie, ale i nie najtrudniejsze. Taki ból, jaki czuł, był w stanie znieść. Pomagał mu w tym jego wrodzony optymizm.
Leżałby tak sobie pewnie i do jutra, gdyby nie jeden drobny fakt...
Był głodny. Głośne burczenie brzucha tylko to potwierdziło. Chcąc nie chcąc, musiał wstać i znaleźć coś na ząb. Był on tym typem człowieka, który jedzenie uważa za coś niezmiernie ważnego, nie tylko do samego życia, ale tak po prostu, jako wartość.
Taka postawa mogła nieco dziwić, choć nie jeden kucharz powiedziałby to samo. Nie zważając na ból, który się nasilał z każdym ruchem, wstał z ziemi. Zrobił pierwszy krok, dało się przeżyć. Zrobił drugi krok, też się dało przeżyć. Po nim trzeci, czwarty i piąty. Było nawet łatwiej, niż sądził. Wiedział, że nie powinien robić się za bardzo pewny siebie.
I tak, powolnym krokiem udał się w poszukiwaniu strawy.
Bez wątpienia tutaj jej nie znajdzie, na tamtej łące też by pewnie nic nie było. Gdzieś po drodze, w oddali, widział normalny las. Tam powinien znaleźć chociażby jagody i grzyby, zawsze to już coś. Przy odrobinie szcześcia nawinie się jakiś dzik. W prawdzie miałby teraz spory problem z zabiciem go, o bieganiu za nim już nie mówiąc, ale jak to stwierdził w myślach:
-"Coś wymyślę".

OOC:
Regeneracja 10%
z/t -> Las
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pon Cze 10, 2013 7:05 am

Przyleciał jednak w inne miejsce, gdyż to Ki, które obserwował, przemieszczało się. Nie miał zbyt dużej ochoty gonić za kimkolwiek. Jakoś tak przyszło mu do głowy, że powinien pozwiedzać planetę. Podążał więc za wspomnieniami Tsu, które rozmywały się. Niewiele ich zostało, pewnie pokłady jej energii zostały całkowicie pochłonięte przez głodny organizm demona. O dziwo, słodycze już mu się przejadły...
Ścisnął żołądek zajmując miejsce na skalnej igle. Nawet jak zapychał się na siłę smakołykami, to ten głód różnił się od poprzednich. Skulił się nieco w sobie i dumał w ciszy. Jak można coś takiego zaspokoić? Kolejnym wysiłkiem fizycznym? To mijało się z celem! Po co to miał robić? Nikogo nie obchodził, mógłby równie dobrze położyć się plackiem na ziemi i nie kiwnąć palcem, albo wręcz nadstawiać karku za każdego - na to samo by wyszło! Nie posiadał żadnej motywacji jak tylko ten uśpiony instynkt przetrwania, który każda istota miewa jako podstawę egzystencji. Rany, brakowało mu solidnych rzeczy, fundamentów, a później ścian swojego bytu. Był demonem, tak? Tak. Mógł to wykorzystać w jakiś sposób? Do ludzi miał nie podchodzić sam, tylko z obecnością Kaede. Nie wiedział gdzie jest, ani co robi, ale wiedział, że prędzej czy później zostawi go. I że będzie musiał radzić sobie sam. Tak, pozwolił jej odejść, nie krępował się z tym wyznaniem, jednakże tak mało wiedział o kruchym życiu... kruchym życiu ludzi. Tuż po narodzinach poznał kruchość życia wykończonej demonicy, do teraz nie miał zielonego pojęcia dlaczego tak bardzo chciała go uratować. Braska tylko wściekł się porządnie i omal nie zabił Czerwonowłosego. Jak za dawnych czasów, nieprawdaż? To ten sam Władca Demonów wzbudził w Redzie wielką złość i pozwolił na pozbawienie życia kilku jednostek. Później miał takie wyrzuty sumienia, że wyrwał sobie serce. Tam, gdzie był organ, hulał wiatr, niezmierna pustka, która wypełniała się nie tym czym powinna.
Wzmocni się, owszem, ale co dalej? Musiał być ostrożny, aby nie rozbudzić dawnych obyczajów. Tyle dni pod okiem Bogini poszłoby na marne, a chciała dla niego i tych istot zamieszkujących Ziemię dobrze. Trudno, będzie głodować tak długo jak to będzie konieczne, nie może przecież zjadać ludzi jak dawniej! I tak wtedy to byli wojownicy, od których tylko na parę dni czerpał siły, później uwalniał, ale czy teraz okazałby taką łaskę wobec nich? Wątpił, nie miał silnej woli ani czystego serca. Póki co skupi się tylko na treningu, cel jeszcze sam do niego przybędzie na klęczkach i wtedy przygarnie do siebie.
Wystrzelił niczym z harpunów swoje ręce w stronę dwóch, rozmieszczonych po obu stronach demona, skalnych iglicach, żeby poćwiczyć wytrzymałość na rozciąganie. Był naprawdę zdeterminowany, w każdym calu chciał wzmocnić się i w przyszłości być bardziej elastyczny od dzisiejszej formy. Wiedział, że gdy tylko przekroczy kolejne granice, to będzie w stanie naprawdę zaskoczyć rywala. To trochę przykre, że nie widział żadnego innego godnego zajęcia dla siebie.

[post treningowy pierwszy]
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sob Cze 22, 2013 8:37 pm

Ćwiczył zawzięcie, na różne sposoby. Wykorzystał do tego infrastrukturę terenu, na jakim się znajdował. Rozciągał ciało do maksymalnych możliwości przy nieznośnej temperaturze zarówno w dzień jak i w nocy. Wiele od siebie wymagał, bo tylko w tym kierunku mógł się rozwijać. Powtórzę więc myśl z ostatniego zdania poprzedniego postu - naprawdę przykre, iż tylko tym mógł zajmować się w swoim demonicznym życiu. Miał unikać ludzi, u swoich pobratymców też nie powinien przebywać (zabił jakby nie spojrzeć swoją krewniaczkę), inne skupiska silnych energii nie należały do ludzi, a Kaede była daleko w mieście ludzkim. Dlatego robił tylko to co do tej pory - trenował zawzięcie.
Utkwił zmęczone oblicze na swoje ramiona, które już drżały z nadmiaru obciążeń. Mimo bólu jeszcze próbował wytrzymać z dwie godziny przy nieznośnych upałach. Słodki pot spływał z niego strumieniami, to miało poprawić jego wytrzymałość, siłę, oraz psychikę. O ile z tymi dwoma poprzednimi czynnikami poradził sobie wspaniale, to z tym trzecim... nie za dobrze. Tylko z tego ostatniego powodu przerwał ćwiczenia i schował się pod jedną ze skał, w głębokim cieniu. Kiedy zwijał swoje nadwyrężone ręce do siebie, to kontynuował ponure myśli. A co jeśli nie było żadnego spotkania z Boginią, tylko to wszystko mu się śniło? Że nigdy nie znajdzie sposobu na odzyskanie serca? Miał tyle obaw, iż żałował po pewnym czasie, że rozstali się w podróży po Ziemi. O ile Białowłosa na pewno zwiedzała zakątki planety, tak demon nie za bardzo chciał się przemieszczać. Obawiał się konsekwencji, i powoli przyzwyczajał się do samotności.
Najgorsze w tym wszystkim był fakt, że gdy nie ćwiczył, to robił się głodny. Same słodycze tylko tłumiły prawdziwą chęć posiłku, ale sam do końca nie wiedział o co w tym chodziło. Może... chodziło o wzrost siły poprzez absorpcję kogoś? Zasłonił rękoma twarz i próbował się skupić na czymś innym. O, już wie, poobserwuje wędrujące po świecie Ki. Było ich mnóstwo, lecz najsilniejsze nie należały do ludzi, to oczywiste. Ale do kogo? Demonów? Nie tylko. Podniósł się ostrożnie z ziemi i przejechał dłonią po fryzurze. Gdyby znalazł kogoś równemu w sile, to mógłby sprawdzić jak ulepszył swoje ciało, a tak to... to co mu innego zostało? Nic innego. To nieprawda, że jest zdolny do dobrych uczynków, skoro myśli tylko o walce, a z walk nigdy nic dobrego nie wynika. Dobrym uczynkiem też nie jest zjadanie kogokolwiek, w jakiejkolwiek postaci. A wciąż oscylowały wokół tego tematu myśli. Albo to od słońca, albo naprawdę... rośnie w nim pokład zła, dawno uśpionego pod warstwą grubego lodu.
Poderwał swoje stopy od podłoża i wyruszył w podniebną wyprawę. Będzie obserwować z góry energie, a gdy jakaś go zainteresuje - to złoży wizytę.

z tematu

[post treningowy drugi]
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Lip 16, 2013 8:41 pm

[Z Podnóży Gór]

Leciał przez chmury z nadzwyczajną prędkością. Miał wrażenie, że powinien zatrzymać się gdzieś w tych okolicach, że nie po raz pierwszy tutaj zawitał. I rzeczywiście, to już będzie jego trzecia wizyta. Nie kojarzył tych skał z porażką, chociaż była takowa jeszcze w egzystencji Tsu w walce z June. Pierwsze co zrobił, to wylądował z impetem na jednej z iglicy i wgniótł pięścią wgłąb ziemi, jakby wciskał igłę w wodzie - z wielką prostotą. Ah jak przyjemnie demonstrować przed samym sobą nowe możliwości!
Trochę zakurzył tutejsze okolice swoim wyczynem, a było mu jeszcze mało. Rozpierała go energia, którą za wszelką cenę chciał spożytkować w szczytnym celu. O tak, pokonać kogoś równego sobie, to jest to! Powinien wysłać wiadomość, prawda? Ale jak to zrobić? Cóż, w tej sytuacji pozostało mu tylko usiąść na ziemi i pomedytować, a wydzielająca się aura powinna zachęcić odważnych do wzięcia w potyczce. Co prawda nie krzyczała "Chodź i zjedź mnie jeśli potrafisz", lecz jej esencja mogła wprowadzić taką podprogową wiadomość. Skupiał w sobie energię próbując rozgrzać ciało od środka. Z zewnątrz nie przypominał kogoś żądnego walki, lecz ta Ki mówiła wiele o sobie. Mając zamknięte oczy badał najmniejsze zakamarki swojego ciała, aż zdał sobie sprawę, iż tak na dobrą sprawę mógł jakość ścierpieć i mieć ludzkiego wojownika w sobie. Z drugiej strony Chepri mógł komuś powiedzieć już o wydarzeniu i sprowadzić kogoś odpowiedniego. Długi warkocz powiewał na wietrze i łaskotał po karku, co ani trochę nie przeszkodziło mu w treningu umysłowym. Powinien przygotować kilka wariantów dla przeciwnika, z którym przyjdzie mu stanąć do boju. Coś ze starych, coś z nowych sztuczek, o tak!
Nucił coś nawet pod nosem, gdy skoncentrował się tak bardzo, iż zamilknął. Dotarł pewnie do tej części siebie, która wołała cichutko do opamiętania się. Musiał to w końcu raz na zawsze wyjaśnić. Nie może być tak, że przez samego siebie niszczy całą taktykę, bo to niemoralne, bo to tak nie wypada... nie! Musiał być stanowczy, a póki zło dominuje, to dobrym przykładem świecić nie będzie. Wewnątrz siebie właśnie bił do nieprzytomności znacznie słabszego dobrego siebie, aż w końcu mógł szczelnie owinąć go w plazmatyczną ciecz i mieć spokój na długi czas. Hm, ciekawe założenie - dać się chwilowo osłabić, żeby w przyszłości móc dać większy wycisk. Tylko logika demonów to pojmie.
W trakcie medytacji sięgnął sobie ręką po warkoczy i otoczył się nim po ramionach. Jakiś dziwny dreszcz przebiegł po nim. Czyżby coś przeczuwał? Wyniuchał walkę w powietrzu? Albo inaczej: wojownika mogącego zmierzyć się z nim na równi? Hm, jakże interesujące! Powinien lada chwila ogarnąć się już na tyle, by podjąć wyzwanie.

[post treningowy drugi, ale nie ostatni]
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Lip 16, 2013 9:18 pm

<<< Ze szkoły Hikaru
_____ - "Uhh, od paru kilometrów żywej duszy nie ma. Zaczynam tracić wiarę, że znajdę jakiegoś wojownika. Uh, dlaczego Kuro musiał sobie pójść!? On i Reito byliby idealni..." - rozmyślała dziewczyna lecąc nad skalnymi słupami. Dopiero teraz zorientowała się, że w tym miejscu już była i to całkiem niedawno. Razem z Tsu stoczyły tutaj pojedynek, który nie został do końca rozstrzygnięty. Chciałaby się odegrać, ale niestety nie miała ku temu okazji bo... ehh, ciężko jest znowu sobie przypominać złą wiadomość od Red'a o śmierci jej koleżanki. Nadal nie potrafi tego przegryźć i boi się powiedzieć to Kuro i Hikaru. Mogą się na nią zezłościć, uderzyć, wygnać, przestać lubić - a to byłby cios w samo serce demonicy. No cóż, musi to odłożyć... znowu.
Tak czy siak, dziewczyna nieco znudzona lotem postanowiła wylądować na jednym z bloków. Stanęła gładko na prostej powierzchni po czym wyprostowana zbadała teren przed sobą. Nie ruszał się tutaj nawet żaden dinozaur czy smok, okolica wyglądała na wymarłą. To dobry moment by przetestować swoje nowe możliwości. Wysunęła swoją rękę przed siebie tworząc w niej małą kulkę czerwonej KI, która zaczęła się powoli zwiększać. Wtem poczuła wibracje ziemi. Cofnęła energię i obróciła się. Widząc nieznajomego osobnika wsunęła się szybko za filar skalny po czym wychyliła delikatnie podglądając. Dziwnie wyglądał, ale lądowanie miał mocne - aż dreszcze przeszły całe jej ciało. Niestety nie była w stanie ocenić poziomu mocy tego osobnika bo nikt jej tego nie nauczył. Byłoby prościej z taką umiejętnością, kuso.
Uśmiechnęła się cwaniacko do siebie:
____ - Show time. - mruknęła i wyskoczyła w powietrze. Wylądowała niecałe kilka metrów przed długowłosym. Zacisnęła pięści i stojąc prosto zaczęła machać ogonem jak kot szykujący się do ataku. Przechyliła głowę na bok po czym przywitała się krótko - Yo. - na kilometr było czuć od niej chęci walki. Niektóre demony mają to do siebie, że potrafią między sobą wysyłać sygnały informujące o takich rzeczach niczym pszczoły czy mrówki. Ale... June oczywiście nie zorientowała się, że ten, który przed nią stoi to... Red.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sro Lip 17, 2013 10:54 am

A może jest sposób na odegranie się za nieudany sparing, a June o tym nie miała jeszcze pojęcia. Jakby nie spojrzeć, geny Tsu zostały zmieszane z genami Reda, tak więc można powiedzieć, że w najbliższym czasie ma szansę zrewanżować się. Jak widać los uśmiechnął się do Czerwonowłosej, bo nie dość, że spotkała kogoś równego sobie, to jeszcze po malutkiej części kogoś, z kim chciała wyrównać rachunki.
Długowłosy siedział jeszcze po turecku, gdy zjawiła się tuż przed jego nosem przyszła rywalka. O tak, dało się rozszyfrować Jej energię bez problemów. Nie będzie więc trzymać dłużej gościa w niepewności co do zamiarów. Zmierzą się, gdy tylko w głowie demona powstanie jedność. Jeszcze chwilkę to będzie trwało, dlatego mając wciąż zamknięte oczy powiedział pewnym głosem, bez cienia wątpliwości:
>Przegrany zostanie wchłonięty.
Jak to wchłonięty, hm? Skąd wiedział, że ma do czynienia z demonem? Przecież doskonale kojarzył tą dziewczynę, poza tym Jej aura bardzo przypominała tą, którą posiadał. Nie mógł uwierzyć, że cały czas byli sobie równi! Gdyby wcześniej potrafił rozszyfrowywać Ki, to mógłby o wiele wcześniej złożyć dziewczynie wizytę i stłuc! Dlaczego wtedy pohamowywał się?! Ah tak, jego miękka połówka słuchała się rad bogini, która była na drugim końcu świata. Przecież nie dowie się o tym wszystkim, Red zmienił swój wygląd, a jeśli do tej pory nie zjawiła się - to znaczyło że nie potrafiła wyczuć energii demona. Tylko oczy świeciły rubinami jak dawniej i były jedyną wskazówką co do tego kim jest.
Gdy wreszcie doszedł do konsensusu z samym sobą, to ostrożnie wstał i otworzył ślepia. No no, June wiele nie zmieniła się z wyglądu. Tylko ta kręcąca się kitka za demonicą wskazywała, że i ona przeszła metamorfozę. Moc jednak mówiła wszystko, nawet niepozorny image Złotookiej nie przeszkadzał mu w ocenie sytuacji. Przekręcił nieco głowę tak, że przerzucił warkocz do tyłu i przyjął pozycję obronną. Powiedzmy, że tu okazał się dżentelmenem, żeby to oponentka rozpoczęła walkę, a nie on. Zobaczymy jak sobie poradzą oboje, i czy będzie potem ktoś na sali, żeby wyleczyć ich z ran. Wyleczenie June raczej było możliwe, ale kto zająłby się nieznajomym? Chyba nikt, musiał liczyć na samego siebie - tak jak w walce, która będzie mieć za chwilę miejsce.

[post treningowy trzeci, ostatni]
Ooc: Ponieważ masz więcej szybkości to zaczynasz.
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sro Lip 17, 2013 2:02 pm

______ Nutka zwątpienia pojawiła się na twarzy demonicy gdy usłyszała słowa przeciwnika. Dotarło do niej, parę rzeczy. Pierwsza to to, że jest to demon, a druga, że żarty się tutaj kończą. Smok, z którym walczyła to pikuś w porównaniu z tym tutaj. Przegrany zostaje wchłonięty. To gra jak w rosyjskiej ruletce, fart zadecyduje o życiu i nieżyciu. A tak w ogóle jakby się zagłębić...
___ - "Czy tylko ja nie potrafię wyczuwać energii!?" - krzyknęła do siebie w myślach. Ten mężczyzna potrafił bez wahania stwierdzić kim jest June, zapewne po barwie jej KI. Nie przypomina sobie by z nim gadała i chwaliła się swoim pochodzeniem. To niesprawiedliwe. Dlaczego nikt nie dał jej wskazówek jak wyczuwać KI? Ktokolwiek, byle jakie! Co to za wojownik, który nie potrafi czegoś tak banalnego zrobić? W dodatku mając taki poziom mocy co June. Czuje, że jest silna, ale nie potrafi porównać swojej siły z siłą innych.
___ - W porządku. W takim razie mam nadzieję, że smaczny z Ciebie demon. - Uśmiechnęła się cwaniacko ustawiając w pozycji do ataku. Dostała w prezencie od przeciwnika pierwszy cios i zamierza z niego w pełni skorzystać. Może nie najlepiej jak potrafi, ma zamiar na początku określić siłę długowłosego czując ją na sobie. Chwilę się pobawi z demonem nim zacznie prawdziwą jadkę.
Cofnęła jedną nogę nieco do tyłu szurając po ziemi. Zawiał lekki wiatr porywając długie rude włosy dziewczyny, które falowały teraz jak flaga. Zapadła długa cisza w momencie gdy świst powietrza ucichł. June skoncentrowała się zastanawiając przez chwilę jak ostatecznie uderzyć. Z całej siły czy tylko jej cząstką? Jeśli uderzy potężnym ciosem może liczyć na to samo w rewanżu. Ale na razie...
Potężna chmura przysłoniła nagle słońce nad terenem i wtedy dziewczyna zniknęła rozmywając się w powietrzu pozostawiając po sobie tylko kłębiasty okrąg pyłu. Szybko pojawiła się nieco nad Red'em wymierzając mu cios ogonem działającym jak bicz prosto w twarz. Wylądowała gładko na ziemi i wtedy poprawiła uderzenie swoim atutem - prawym prostym.
Nie liczyła nawet na to, że jej ciosy dosięgną przeciwnika. Jedyne czego w tej chwili chciała to oddania uderzenia - najlepiej z całą mocą. Miała tylko nadzieję, że nie przegra. Nie ma ochoty zostać czyjąś przekąską.

OOC
Atak podstawowy - 1820 dmg
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sro Lip 17, 2013 3:51 pm

Czas się zabawić, a jakże! Nie będzie się oszczędzać, bo jak już dowiedział się po poprzedniej walce - kto nie ryzykuje ten ginie. Dobra, nikt nie zginął, ale było bardzo blisko. Słowa Długowłosej sprawiły, iż na twarzy śmiertelnie poważnego demona pojawił się cień uśmiechu. Ale nie takiego do rany przyłóż, tylko... szalonego. Nawet oczy zaświeciły krótkim błyskiem - o tak, zrozumiał aluzję! Chociaż raz udało mu się to zrobić w swoim krótkim żywocie.
Szykowanie się do ataku sprawiło, iż znów skupił się na dziewczynie. Był ciekaw Jej możliwości, i poczuł je doskonale na sobie. Co prawda chciał uniknąć uderzeń, ale plask w twarz zdezorientował go. Przecież... pierwsze uderzenie powinno tyknąć innej części ciała, a nie oblicze! No nie, i w dodatku poprawka z pięści zrobiła swoje. Jego stoicki spokój wyburzał się z każdym takim poniżającym zagraniem, ale tak to bywa. Nie zostawił tego bez odpowiedzi. Po pierwsze z jego ciała zaczęła wypływać aura, która swoją kolorystyką i kształtem przypominała odlatujące czarne motyle. Tak pobudzał swój organizm do ruchu i ocucenia się z przydługiej medytacji. Po drugie, z brzucha swojego ciała wydobył pewien przedmiot, którego to użyje na dziewczynie. Zagrał nieco inaczej niż June: zaczął biec na demonicę, żeby rozmyć się przed Jej nosem, ale tylko dla zmyłki, gdyż znów zjawił się przed Jej obliczem i zarzucił na Jej szyję błyskotkę. To był ów podarunek od babuleńki z plaży, lecz nie zrobił tego w podzięce za cios. O nie, tym niepozornym narzędziem zacisnął szyję Złotookiej i przyduszał w silnym uścisku. Kły z naszyjnika mogły się wbijać w ciało, tak byłoby nawet lepiej dla Reda, hehe.
A teraz jak się "odwdzięczyć" za cios w nos? Wpadł mu do głowy iście szatański plan. I co z tego, że nieprzyzwoity, kto powiedział, że miał skrupuły nawet w tej kwestii? Zagrają w pewną grę, mhihihi! Mając pewność, że nie ucieknie mu z najbliższego zasięgu zagadał wielce spokojnie:
>Lubisz Zgadywanki? Bo ja tak! Hm... niech zgadnę o czym sobie teraz myślisz... Aha! Już wiem! Chcesz się dowiedzieć czy warto mnie zjeść, prawda?
Ścisnął mocniej podarowany naszyjnik na Jej szyi, uśmiechnął się zadziornie, przybliżył siłą Jej usta do swoich warg, po czym złączyli się w tym miejscu na dłuższą chwilę. Nie myślał o miłosnym karesie, tylko chciał przerazić swoją rywalkę, a pamiętał ze wspomnień Tsu jak wtedy Rudowłosa niemal była sparaliżowana. Dla pewności jeszcze ścisnął mocniej w tyle prezent z koralami tak, aby zabrakło Jej powietrza i zamroczyło. Zawsze lepiej zapobiegać najgorszym niżeli leczyć skutki na swoim ciele. Pod koniec tego krótkiego, lecz intensywnego wstępu uderzył z łokcia między łopatkami demonicy i posłał Ją w kierunku skalistej ziemi. Ścisnął się rękoma za brzuch i lewitując w powietrzu śmiał się do rozpuku. Ten żart, możliwe że mało śmieszny dla oponentki, bardzo go rozbawił, mimo iż z nosa ciekła mu krew od poprzedniego uderzenia June.

Ooc:
Atak podstawowy = 1810 dmg

HP = 15000 - 1820 = 13180
KI = bez zmian

Zawieszony naszyjniczek... :3
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sro Lip 17, 2013 5:29 pm

______Odskoczyła do tyłu gdy zadała cios pięścią. Stanęła przyszykowana do kolejnego ataku z pięściami w górze szykując się na ostre lańsko. Przełknęła nawet głośno ślinę gdy pojawiła się aura wokół mężczyzny. Włączyła również swoją, która buchnęła w powietrze niczym ogień, nawet była w takich barwach.
Zdziwiła się gdy zobaczyła przedmiot, który to wynurzył się z brzucha przeciwnika jak z wody. Nie wiedziała czym to jest, ale wiedziała, że powinna być uważna nawet jeśli wygląda to jak zwykły naszyjnik. No i nie była taka, bo w momencie gdy ten podleciał do niej i się rozmył w powietrzu zdekoncentrowała się. Myślała, że pojawi się za nią, dlatego odwróciła głowę w tamtą stronę, ale ten zrobił inaczej niż się tego spodziewała. Zobaczyła tylko błysk naszyjnika, a potem poczuła ból wbijających się kłów na szyję.
___ - Khhsaaa... - warknęła nie mogąc wydusić z siebie słowa. Nie była w stanie wziąć porządnego wdechu przed zaciśnięciem się tego diabelnego przedmiotu na jej szyi. Liczyła, że będzie w stanie go po prostu rozerwać za pomocą siły, ale to coś diabelnego było niezniszczalne! W dodatku zaczynało brakować jej powietrza, wisiała w powietrzu nie czując gruntu pod stopami, ale nie wiadomo dlaczego nie mogła poruszyć nogami. Robiło się jej ciemno przed oczami... musi użyć kiaiho...
Zawarczała groźnie po słowach demona. Bawił się z nią tak jak ona chciała się bawić z nim! To jest niewybaczalne! W dodatku to, co się stało potem spowodowało, że poziom gniewu w ciele June zwiększył się niemal do maksimum. Już raz coś takiego przeżyła, z Tsu. Potem Kuro jej wytłumaczył, że pocałunek powinien być zarezerwowany dla kogoś ważnego. Może i demonica jest głupiutka, ale jak się jej coś wytłumaczy raz to potem pamięta to przez całe życie. A pocałowanie jej przez Red'a było błędem niewybaczalnym.
Została po tym wszystkim rzucona jak szmatka o ziemię. Wbiła się w nią tworząc pod sobą lej i tak leżała przez parę sekund. Podniosła się szybko na równe nogi i chwyciła za dziadowski pomiot na jej szyi, który spróbowała zdjąć, ale z negatywnym skutkiem. W momencie schodzenia z szyi naszyjnik zaczął się świecić i zastygał w miejscu nie dając się zdjąć. Trudno, potem się tym zajmie. Na razie wchłonęła go w siebie by nie przeszkadzał.
Pomasowała się po szyi, na których były ślady po duszeniu, a następnie podniosła wzrok na śmiejącego się w najlepsze przeciwnika. Aż żyłka pojawiła się na czole dziewczyny, która za upokorzenie miała ochotę wyrwać temu typkowi flaki. Włączyła ponownie aurę i wyskoczyła w powietrze pogłębiając lej pod sobą. Niby logicznym powinno być, że przed atakiem powinna wykonać jakiś zwód w bok lecz nic takiego nie zrobiła. Zaszarżowała prosto na demona sprzedając mu cios z kolanka prosto w 'zwierzaka' między nogi, a gdy ten się zgiął uderzyła go ze złączonych ze sobą dłoni w plecy. Cios był tak potężny, że wiatr powstały w skutek tego uderzenia powalił parę słupów skalnych.

OOC
HP: 13500 - 1810 = 11690
KI: Bez zmian.

Atak potężny - 2635dmg
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sro Lip 17, 2013 6:46 pm

Może faktycznie przegiął, lecz był niezły ubaw widząc tą rozgniewaną minę i zmiany w aurze. Tak się roześmiał, że stracił poczucie czasu i chwili. Śmiać bowiem można się gdzieś, gdzie jest bezpiecznie: nikt nie czyha na Twoje życie lub gdy ktoś Cię ochroni. A tak to sam wystawił się jako łatwy cel, gdyż śmiał się do rozbolenia żeber i dryfował raczej w jednym miejscu. Dlatego szarża demonicy była więcej niż skuteczna. Była pieruńsko mocna i z łatwością przebijał się przez kolejne szczyty skalne, aż wylądował wbity w największą skałę. Ponieważ miał gumową konstrukcję ciała, to rozplaskał się niczym naleśnik i spłynął na ziemię, gdzie ponownie skupił się w ludzkie kształty. I to jakie kształty! Obolałe i niepocieszone!
Red i jego reakcja:
 
Ściskał mocno rękoma swoje nogi, aby ochronić swoje poturbowane klejnoty. Turlał się po ziemi w wielkim lejku, chyba bardziej przejęty tym pierwszym ciosem niżeli tym w plecy. Nie dziwota, musiało boleć, gdy wściekła demonica z wielką złością kopnęła z kolana w czuły punkt. Remis, jeden do jednego.
>Nuuu...uuuu...uhh...
Wołał cicho i sopranem z bólu i nie przestawał się wiercić, aż te pierwsze boleści nie minęły. Uh, to było cięta riposta, ale czy aby nie przesadna za podduszenie i całusek? Tak czy siak, po przerwie minutowej, gdzie dziewczyna tym razem mogła się pośmiać, podniósł się z kurzu i otrzepał spodnie oraz w końcu starł posokę spod nosa. Spojrzał jaką drogę przebyło jego ciało od tego silnego ciosu June i musiał przyznać, że nieźle przyfasoliła. Musiał skoncentrować się, żeby takie głupoty nie przychodziły mu do głowy jak drażnienie swojej krewniaczki - w pewnym sensie. Poznał przynajmniej potęgę Złotookiej i tym bardziej ochoczo będzie starał się Ją pokonać, a później zjeść. Byłby naprawdę trudny do zdarcia, haha!
Marzenia marzeniami, trzeba więc pomóc szczęściu i sprawić, aby z pozoru niewinna dziewczyna poddała się. Zrobi to ciężko pracując, bo nie widzi, iż dobrowolnie zrezygnuje z walki o swoje. Cóż, trzeba więc na tyle nakłonić Jej wolę walki, aby osłabła i miała wobec niego respekt. Sam szanował rywalkę (no co, ten całus to była tylko prowokacja i kusząca myśl, na którą zadziałał impulsywnie), dlatego pokaże wszystko co miał w swoim asortymencie. Wzniósł się ku górze, jakieś dziesięć metrów nad ziemią i wycelował otwartą dłonią w demonicę. Wraz z pojawiającą się czerwono-czarną kulą Ki ręka wędrowała nad jego głowę, aż z wyładowania kulistego wystrzeliło dziesięć wiązek mknących idealnie na June. Niczym naprowadzane pociski, nawet przebijając się przez skały, trafiały w różne części ciała Długowłosej. Na twarzy demona malowała się śmiertelna powaga i koncentracja. Śledził dokładnie ruch przeciwniczki i nie pozwalał Jej na uniknięcie chociażby jednej z dziesięciu wiązek. Od wybuchów cały teren przeobrażał się i zalatywał kurzem, mimo to bardziej zależało mu na zmęczeniu oponentki.

Ooc:
GENOCIDE ATTACK, DMG = KI (max 12% z całości, i tyle zużywam) = 12750*0,12= 1530 dmg
Koszt = 1,35*1530 KI

HP = 13180 - 2635 = 10545
KI = 12750 - 1530*1,35 = 10684,5 ~ 10684
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Lip 18, 2013 1:07 pm

_____ Demonica zawisła w powietrzu po wykonanym uderzeniu. Splunęła na bok i wzrokiem pełnym gniewu obserwowała jak Red zbiera się do kupy. Jego ciało dziwnie się zachowywało, jakby było z gumy balonowej. Mimo, że oboje są demonami ulepieni zostali chyba z innej gliny. W dodatku nie sądziła, że pierwszy cios był silniejszy od drugiego - więc dlaczego bolało go bardziej właśnie miejsce gdzie znajduje się "zwierzak"? Mężczyźni są dziwni.
Założyła ręce na piersiach i patrząc się wciąż na wijącego się z bólu demona uniosła jedną brew ku górze. Machnęła kilka razy ogonem na boki wpadając na pewien pomysł. Postanowiła, że od teraz 'zwierzak' będzie jej głównym celem do ataku. Skoro to sprawia tak wiele bólu to atakowanie tam będzie jej kluczem do zwycięstwa - ale czy fair? Nie ważne.
Przeciwnik wzniósł się w powietrze, a następnie stworzył kulę, którą zniósł nad siebie. Przez ułamek sekundy myślała, że chce popełnić tym samobójstwo bo dotarło do niego, że nie ma szans z Rudowłosą, lecz przeliczyła się. Przed jej oczami stworzony został atak, którego jeszcze nie widziała. Kaskada pocisków pomknęła prosto na nią nakierowana jak rakieta samonaprowadzająca. Widząc to dziewczyna chciała dać nogę i nie dać się trafić. Gdy pierwszy pocisk pojawił się przed nią uskoczyła w bok, ale ten jak ogon pomknął za nią i uderzył prosto w plecy. Nie miała już wtedy szans na uniknięcie kolejnych dlatego zasłoniła twarz rękoma oraz skuliła nieco zmniejszając obrażenia. Grad ki uszkadzał całe jej ciało zostawiając pamiątki w postaci poparzeń. Wzniosły się kurz był dla niej naturalną tarczą, którą za chwilę wykorzysta. Gdy kulobicie skończyło się dziewczyna szybko zlokalizowała przeciwnika, po czym wzleciała nieco bardziej w górę. Jej aura ponownie wystrzeliła w górę, rozgniewana i tryskająca chęcią rozlania krwi. June ponownie zaszarżowała na długowłosego, szybko pojawiła się za jego plecami i obiema dłońmi chwyciła za jego długi czarny warkocz. Nogą kopnęła go silnie w plecy by ogłuszyć na chwilę:
____ - Lubisz się kręcić? - spytała po czym zaczęła robić za karuzelę kręcąc się dookoła. Gdy szybkość obrotów sięgnęła maksimum możliwości demonicy za pomocą dłoni odcięła mu włosy przy samej głowie powodując, że ten wbił się w ziemię z niewyobrażalną szybkością.
Zadowolona z siebie rudowłosa wisiała w powietrzu wymachując jego warkoczem oraz merdając wesoło ogonkiem. To pewnie bardzo wkurzy Red'a.

OOC
Atak podstawowy: 1820

HP: 11690 - 1530 = 10160
KI: Bez zmian


Ostatnio zmieniony przez June dnia Czw Lip 18, 2013 5:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Lip 18, 2013 2:30 pm

Nie odrywał ani na chwili wzroku od dziewczyny, dopóki nie miał pewność, iż otrzymała wszystkie dziesięć pocisków. Cóż, trochę zadymił się krajobraz, ale w końcu przypiekł i tak gorącą demonicę. O tak, miała swój charakter, o czym przekonał się na sobie. Trochę to dziwne, że traktował June jak obcą, bo w sumie jako Red niewiele o Niej pamiętał - to już Tsu miała więcej informacji o rywalce. I tak nie aż tak wiele - można powiedzieć, że w ten sposób dokładniej badał Złotooką. Nie widział póki co większych słabych punktów, chociaż ten ogon...
Nie! Nie myśl o ugryzieniu ogona! Taki krótki dystans mógłby narazić go na szybką kontrę, a to jest niedopuszczalne. Te nawyki różowowłosej wytrącą go z koncentracji!
No i proszę, oto i jej utrata! Nie wiadomo skąd wyskoczyła nagle June i chwyciła jego warkocz od tyłu. Ogłuszyła go tylko po to, by zakręcić nim niczym lassem i przy końcowej fazie przyciąć fryzurę! Wylądował oczywiście twardo na ziemi, w której pojawiły się liczne pęknięcia i jedno wgniecenie. Ciało nadal zachowywało się jak guma, ale i tak pioruńsko bolało! Uh, co by tu zrobić, co by tu... zaraz...
Nagle zdał sobie sprawę z tego, że czegoś mu brak. Dostrzegł trofeum w dłoni dziewczyny, która machała nim na boki wielce zadowolona ze swojego podstępu. Dla upewnienia się pokiereszowaną dłoń skierował za tył głowy i nie wymacał nią niczego. Faktycznie, brakowało mu jego pięknego warkocza. Ścisnął ręce i wysunął je nieco przed siebie zgięte w łokciach. Przez chwilę wzrok wbił w próżnię, jakby analizując to co zaszło przed chwilą. Albo chcąc pobudzić wszystkie swoje moce do dzieła.
-Moje włosy... -i ścisnął mocniej pięści patrząc surowym spojrzeniem na winowajczynię, po czym wydarł się, głos ów bardzo przypominał kobiecy i to dobrze znany June: -ZAPŁACISZ MI ZA TO!
Buchnęła potężna czarna aura wokół sylwetki demona i przebył naprawdę daleki dystans w dwie sekundy, żeby wcisnąć swoją pięść w brzuch June. Omal nie przebił się nią przez ciało dziewczyny. Drugą poprawił cios w to samo miejsce, żeby cierpiała, tak jak on, a przynajmniej podobnie. Nie podaruje Jej tego! Nie dość, że ukróciła jego piękne włosy, to jeszcze wzbudziła w nim wspomnienia innego demona! Tak nie może być! Ma być skupiony przez całą walkę! A tak to teraz musiał ogarnąć się, co mu nie najlepiej szło.
>Na wszystko co złe i mroczne... nie pozwolę Ci wygrać, June!
Z tej złości zapomniał trzymać języka za zębami i wypaplał miano przeciwniczki. Nawet nie zorientował się, że zdradził więcej siebie niż zamierzał. Po prostu wychodził z siebie i prawie stanął obok. Czarne motyle coraz gęściej otaczały jego sylwetkę i zdawało się, że szumiały jak liście na silnym wietrze. Jego Ki przelewała się gorącem i nie pozwoli jej długo siedzieć w jednym miejscu. Miał wrażenie, że powinien jeszcze więcej z siebie dać, ale jak? Gdyby Braska był po jego stronie, to poprosiłby go o zwiększenie potencjału zła, jak to było 300 lat temu! Oh, wtedy to kipiał mocą! Zmiótłby Rudowłosą, a potem zjadł ku chwale demonom! Trochę szkoda, iż akurat trafił na swoją krewniaczkę, lecz zaszła mu już nieźle za skórę... i nie ustąpi.

Ooc:
Atak potężny = siła + szybkość = 1810 + 750 = 2560 dmg

HP = 10545 - 1820 (popraw u siebie zadany dmg, bo masz 1820 siły nie 1810) = 8725
KI = 10684
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Lip 18, 2013 7:18 pm

_____Wisiała w powietrzu zadowolona wielce z siebie wymachując swym trofeum. Tak jak się spodziewała, reakcja na utracony warkocz była podobna do tej reakcji June po pocałunku, gniew i złość w jednym. Zapewne demon teraz chciał się wyładować na Rudowłosej, o tak, o to jej chodziło. Pokaż pełnię mocy! Pokaż co na prawdę potrafisz!
Chytry uśmiech wpełzł na twarz dziewczyny, lecz za chwilę zniknął ustępując zdziwieniu, jakże wielkiemu zdziwieniu. Głos, który teraz usłyszała nie należał do tego tutaj czarnowłosego przed nią, lecz do Tsu. Była tak zszokowana, że nie potrafiła się obronić przed szybkim atakiem Red'a. Dobrze, że jej ciało jest wytrzymałe, bo gdyby nie to, pięść przebiłaby się przez nią na wylot. A tak to tylko wypluła z ust sporą ilość krwi oraz poczuła pękające żebra u dołu. Kolejny cios jednak jej nie dosięgnął. Oczywiście, Red mógł pomyśleć, że trafił bo jego pięść dotknęła jej ciała, ale były to jedynie dłonie June. Pochwyciła go mocno, a następnie uniosła zezłoszczone bursztynowe oczy wprost na niego gdy wykrzyczał coś, co trafi do niej dopiero trochę później.  
Wyzwoliła z siebie nagle energię, która w postaci potężnego podmuchu powietrza zmiotła stąd Red'a chroniąc tym samym June przed ostatnim ciosem. Ona sama zaś wylądowała bezpiecznie na jednym ze słupów skalnych zdyszana i zmęczona:
___ - Zaraz... nie przedstawiałam Ci się. - wysapała wycierając nadgarstkiem krew z kącika ust. Cofnęła się trochę myślami wstecz, do osób, które poznała. Przedstawiały się jej tylko trzy demony: Sedu, Tsu, Red. Ten tu przed nią to nie może być Sedu, on nie był tak silny i nie składało się na to by miał być. Po coś w końcu przygruchał sobie June, by była jego ochroniarzem. Zostaje Tsu i Red. Przed chwilą usłyszała jej głos, lecz ona nie żyje... została pochłonięta przez...
___ - Red? - spytała niemal bezgłośnie. Wszystko stało się teraz jasne. On też przeszedł przemianę tak samo jak demonica lecz wygląd tego zmienił się całkowicie. Cwanie starał się ukryć swoją wiedzę, ale złość przerosła logiczne rozumowanie - Wybacz, ale zbyt mało przeżyłam by dać się teraz zjeść. - dodała ustawiając się w pozycję obronną. Była gotowa by przyjąć na siebie kolejny atak.

OOC
Kiaiho (Wersja defensywno-ofensywna) - anulowanie ataku i zadanie 640 dmg

HP: 10160
KI: 15% z 640 = 96
9600 - 96 = 9504
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Lip 18, 2013 7:57 pm

Ale jak? Ale dlaczego!? Nie, nie, nie! Był niemal pewny, że wszystkie jego ciosy powinny skutecznie zmusić demonicę do odstąpienia i poddania się! Jednak miała tak samo jak on swój honor i nie zamierzała się poddać. Sama mu to powiedziała wprost, jakby nie domyślał się do tej pory. I ta chytra sztuczka z Kiaiho... jego misterny plan poszedł w p*zdu! A co więcej...
>O nie...
Walnąłby facepalm'a, ale zabolałoby go to, gdyż miał uszkodzony nos. Jednak usłyszała swoje imię z ust Red'a i nie zawahała się tego oznajmić. W dodatku odgadła jego miano, co wcale nie ułatwiało sprawy. Rozpoznała go! Aż musiał na chwilę kucnąć z wrażenia, a może to nie z wrażenia a ze zmęczenia? Być może buntu dwóch demonów w środku przeciwko rozlewowi krwi June? Przez jego ciało przebiegały dreszcze, a żyły uwidoczniły się na rękach i odkrytym brzuchu. Czemu nie może dogadać się ze swoim ciałem!? Był w środku walki, nie mógł się położyć i medytować nad sobą! Chyba za wcześnie odnalazł rywalkę do pojedynku, był zbyt pewny siebie. Obnażył kły, przez które przecedził przeciągle:
>Ksaaaa...!
Nie wyglądało to dobrze. W tamten atak naprawdę dał z siebie wszystko, a po rywalce nie było wiele znać cierpienia, tylko cieknąca posoka z ust. Ścisnął pięści i uderzał nimi o podłoże chcąc zmusić siebie do podjęcia radykalnych kroków. Co by tu zrobić, co by tu zrobić... myśl! Jedyne co mógłby zrobić to zaatakować z zaskoczenia. Widział jednak, że June stała w pozycji bojowej na jednym ze słupów skalnych i nie spuszczała demona ze swoich złotych patrzałek. Czuł to świdrujące spojrzenie na sobie, co wywierało jeszcze większą presję. Wymyśl coś!
Wpadł na pewien pomysł, musiał tylko dobrze to rozegrać. Ponownie podnosiła się czarna aura wokół niego i otaczała jego ciało szczelnie. Pot spływał mu z czoła, lecz starał się dobrze ocenić swoje i June położenie. Dzieliło ich kilkadziesiąt metrów, to sporo, aby wykonać niespodziewany atak, lecz...
>KHAAAAAA!
...nie zawahał się spróbować. Zamiast wzbić się w powietrze to nadal kucał przy ziemi wbijając z całych sił swoje ręce w skały i przemieszczał je pod powierzchnią, aż wystrzelone niczym ostrze z harpunów dosięgnęły stóp demonicy i wciągnęły Ją przez kamienny słup pod ziemię, gdzie obijała się o rozkruszone skały. Wciągał June tak długo, aż nie przysunął Ją pod swój nos i nie dokończył kopniakiem w wysuwającą się szczękę dziewczyny. Szybko zwinął ręce do normalnych rozmiarów i odskoczył do tyłu. To było ryzykowne zagranie, miał teraz bardzo zdarte (aż do krwi) ręce, przez co uciekała z niego szybko posoka, ale nie miał innego asa w rękawie. Odczuwał pierwsze oznaki przemęczenia organizmu - krótkotrwałe zawroty głowy, wzrost zakwasów, ogólne potłuczenia i siniaki. A przecież nie może polec! Walka to jego treść życia, nie może przegrać w swojej jedynej dziedzinie życiowej, w której się sprawdzał! Żądza walki przerosła się w coś znacznie groźniejszego. Powoli tracił nad sobą kontrolę.

Ooc:
MYSTIC ATTACK, DMG = 1,5*(siła+szybkość) = 1,5*(1810+750) = 3840 dmg
Koszt = 50% dmg = 1920 KI

HP = 8725 - 640 = 8085
KI = 10684 - 1920 = 8764
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Lip 19, 2013 3:46 pm

______Może nie było widać efektów uderzenia po wyrazie twarzy June, który skupiony i skoncentrowany nie wyrażał bólu, ale tak na prawdę jej ciało rwało i bolało na tysiąc sposobów. Udawało się jej jakoś uspokajać oddech gdy stała nieruchomo i spokojnie, lecz gdy przychodziło do poruszenia się odczuwała skutki ciosów. Bóle po złamanych żebrach, po zmielonych wnętrznościach, siniakach były nie do zniesienia. Błagała w myślach by przeciwnik dał sobie już spokój i padł wykończony. Chciałaby wrócić już do szkoły Hikaru i palnąć się na miękką trawkę, zasnąć oraz zregenerować ciało. No, ale uparty demon nie dawał za wygraną.
Zmarszczyła brwi skupiając się na przeciwniku, który okrył się czarną jak smoła aurą. Ona jego nie widziała, ale on ją zapewne tak, bo w końcu potrafi wyczuwać energię. Musiała wyostrzyć w tym momencie wszystkie swoje zmysły by nie dać się zajść podstępnie. Usłyszała jakiś szmer, jakby niszczenie skał, lecz nie potrafiła dokładnie stwierdzić skąd dobiega ten odgłos. Niedługo potem dowiedziała się. Poczuła pochwycenie za kostki, a potem dała nura w skały jak w wodę. Obijała się o skały, które rozcinały oraz raniły jej skórę. Kolejne nabite siniaki będą zapewne będą pamiątką po tej walce jeszcze przez długi czas. Dobrze, że szczęka jest cała mimo silnego ataku na koniec tego pokazu. Pomknęła jakiś czas w powietrzu po czym przywaliła silnie plecami w skały, które zawaliły się na nią. Zbierała się minutę by dostać siły i zdjąć z siebie wielki kamulec przygniatający jej ciało. Podniosła się na chwiejnych nóżkach z trudem łapiąc pion. Nie była w stanie nawet wytrzeć kolejnej stróżki krwi z ust. No, trzeba przyznać, że dobry jest. Chętnie jeszcze kiedyś z nim stoczy pojedynek. Takich przeciwników się nie zabija...
___ - Chcesz przełożyć walkę? - spytała - Nie wiem czy cieszyłabym się z wygranego pojedynku z kimś, kto nawet nie potrafi zapanować nad swoim ciałem. - oczywiście widziała te trudności z osobowością Red'a. W końcu przez ułamek sekundy pozwolił Tsu wtargnąć na jego tereny myślenia. Jeśli to tak dalej pójdzie to straci całkowicie nad sobą kontrolę co mogłoby tylko ułatwić wygraną June. A cóż to za wygrana? Żadna.
Nie czekała jednak na odpowiedź demona. Podniosła jeden z kamieni po czym podrzucając go chwilę do góry myślała głośno:
___ - Ludzie w miastach kopali okrągłe rzeczy, sprawiało im to radość... ciekawe dlaczego. - Podrzuciła nagle kamień wyżej by po chwili kopnąć go przy opadaniu prosto w stronę Red'a. To jednak byłą tylko zmyłka, bo gdy kamień był już blisko czarnowłosego to dziewczyna rozmyła się w powietrzu i pojawiła szybko za nim kopiąc go prosto w kark. - Oczywiście, nie do końca znam zasady... - Mruknęła uśmiechając się cwaniacko, a następnie uderzyła w niego serią ciosów.


OOC
Atak potężny: 2635 DMG

HP: 10160 - 3840 = 6320
KI: 9504
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Lip 19, 2013 4:47 pm

Umiejętność powstrzymania się od wyrażania emocji podczas walki to naprawdę dobry sposób na zmylenie przeciwnika i rozzłoszczenie go. Rudowłosa doskonale sprawdzała się w tej roli. Najwyraźniej nauczyła się tego we szkole, do której uczestniczyła - albo metodą prób i błędów albo na własnej skórze. Sparingi towarzyskie naprawdę wnoszą sporo doświadczenia przy stosunkowo niewielkich obrażeniach. A jak wyglądały walki Reda? Każda była o śmierć i życie, nie miał obycia ze sparingami, chociaż Tsu akurat podjęła takowe wyzwanie właśnie z Długowłosą, ale Red jako Red - nigdy. Zawsze bój był krwisty i ktoś musiał odpaść. Nie została mu wpojona informacja, iż nie zawsze tak musi być. Stąd propozycja przeciwniczki nie była do przyjęcia, a ze względu na przelewająca się falę gniewu przez jego ciało i umysł nie mógł wyartykułować odpowiedzi słownej:
>Wrrr!
Złapał się przez chwilę za głowę. Nie chciał słyszeć o poddaniu się! Nawet jeśli to miało być zwykłe przełożenie walki. Niech nie ośmiela się go poniżać taką propozycją! Zaraz pozbiera się, zaraz, dosłownie! Musi to zrobić! Gdyby przez proces transformacji ktoś mu towarzyszył i wspierał, tak jak jeszcze niedoceniona obecność Hikaru w umyśle June podczas Jej przemiany, to nie byłby teraz tak zdezorientowany. Wiele rzeczy w sobie nie pojmował, tak jakby ktoś trzeci przejął stery, a imię jego brzmiała AGRESJA. Taka czysta agresja wobec kogoś, kogo znał i nie chciał życzyć Jej źle. Gromadzące się myśli, że będzie gorzej jeśli na moment spuści gardę nie poprawiała jego psychiki.
Na szczęście instynkt wojownika nie został uśpiony, zdołał dostrzec w ostatniej chwili spisek Złotookiej przeciwko niemu. Co prawda ze słów nie mógł zorientować się o co chodziło dziewczynie z ludzkimi zachowaniami (przecież nie znał tej rasy - tylko z jednym przedstawicielem walczył!), lecz zmysł podpowiadał mu, aby się bronić. Tak też zrobił w trybie natychmiastowym. Stanął pomiędzy skałą a rywalką i wyciągnął skrwawione ręce na oba cele.
>KIAIHO!
Odepchnął od siebie zarówno lecący głaz jak i rywalkę, która dosięgnęła go tylko pierwszym ciosem w kark. Udało mu się cudem rozdzielić obie przeszkody od siebie i dryfować w powietrzu wielce skołowany i zagubiony. Wzrok miał mętny i rozkojarzony, ale jakaś wewnętrzna siła z samego dna demona kazała mu brać się w garść. Otrząsnął się i ruszył z impetem na oponentką, która odepchnięta przez wcześniejszą technikę zdążyła się już pozbierać. Może to i głupie, iż nie zrobił żadnego zwodu, ale nie marnował na to energii i czasu. Mknął wprost na dziewczynę chcąc jak najszybciej wprowadzić Ją na odpowiednią drogę, to jest na drogę porażki! Jak powie wprost, że poddaje się, to odpuści, ale on tego pierwszy nie powie! Za wiele ta walka dla niego znaczyła, nawet jeśli dla June miał to być niewinny pojedynek. Nie posiadał w swoim życiu niczego ponad to co pokazywał w bitwie. Chciał złamać prawą rękę dziewczyny swoim kolanem (niczym C18 na Vegecie), żeby straciła w niej czucie i nie mogła nią ruszać, a co dopiero atakować.

Ooc:
1) KIAIHO, akcja defensywna - anulowanie ataku
Koszt = 10% dmg przeciwnika = 264 KI
2) Atak podstawowy = 1810 dmg

HP = 8085
KI = 8764 - 264 = 8500
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Skalny Las   

Powrót do góry Go down
 
Skalny Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Skalny Las

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: