Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Skalny Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 869
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Skalny Las   Sob Cze 02, 2012 4:55 pm

First topic message reminder :



Miejsce stworzone przez matkę naturę, wieki całe drążenia dróg przez rzeki czy strumienie stworzyły coś co kojarzy się z kamiennym lasem. Mnóstwo wąskich, ale długich skał może rzeczywiście tak wyglądać.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Kuro
Drobik
Drobik


Liczba postów : 1045
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pon Lis 05, 2012 7:04 pm

Gdy zjechał na dół złapał kilka oddechów i skoncentrował się na chwilkę. Wyczuł energię ogoniastego brioandroida. Jeszcze nie dolecieli, więc wspinaczka nie zajęła mu aż tyle czasu ile się spodziewał. Za to jego żołądek odezwał się całkiem głośno. Czas coś zjeść i doprowadzić się do względnego porządku. Tylko najpierw trzeba znaleźć dogodne miejsce. Szedł dalej przed siebie przeskakując co jakiś czas ze skały na skałę. Po drodze pozbierał kilak drewienek i porozrywał kilka krzaków na opał. Ziemia to naprawdę interesująca planeta niedaleko las tętni życiem, a tu pustki, ani żywej duszy, chociaż……..Do jego uszu dotarł szum, oby to było to o czym myślał. Biegł, jak wystrzelony z procy, kierował nim głód, było nie było na przemianę spalił dużo kalorii. Nie pomylił się, dobiegł do niewielkiego strumienia, który o dziwo spływał raźnie ze szczelin pomiędzy skałami. Rzucił wszystko na ziemię i wsadził głowę do wody gasząc pragnienie. Postanowi tutaj zatrzymać się na posiłek. Ułożył zgrabny stosik z patyków i podpalił ki blastem. Następnie bez najmniejszego problemu diamentowym nożem odciął wężowi łeb, zdarł skórę i pokroił na kawałki, które nadział na patyki i powsadzał naokoło ognia. Kiedy mięso się piekło chłopak doszedł do wniosku, ze wypadałoby nieco doprowadzić się do ogólnie względnego stanu używalności. Ściągnął buty i wszedł w uniformie do strumienia. Ściągnął brudne rzeczy uprał je a potem sam się obmył. Mimo trzystu lat z materiału równie dobrze schodziły plamy błota i krwi. Przy okazji zauważył w wodzie pływające stworzenia. Nie wiedział jak się nazywają ale już raz je jadł i miały mnóstwo dziwnych kujących igiełek w środku. Spojrzał na ognisko, na kilka kawałków węża i doszedł do wniosku, że będzie mu zdecydowanie za mało. Wziął nóż i sprawnie przebijając jedną ryboza drugą wyrzucał na brzeg. Wyszedłszy z wody założył wilgotne spodnie, nadział ryby na patyki i także umieścił naokoło ognia. Wyczyścił buty z błota i ubrał je. Nim jedzenie się upiecze umieścił jeszcze bluzę na jednym z kijów i suszył nad ogniem.
Czekając na śniadanie rozmyślał dalej o słowach mentora. Tym razem myślał o powrocie do domu. Już do niego dotarło, że ucieczka na nic się zda. Co było dla Kuro niepojęte, mistic potrafił w mgnieniu oka się przemieszczać i to na odległość wielu set kilometrów. Do tego teraz nie mógł wrócić na Vegetę, jak go zobaczą, to go zaraz zabiją. To nie fair, nic złego nie zrobił. Chcąc nie chcąc musiał uwierzyć Hikaru na słowo, że nie może wrócić. Chyba by go nie okłamał, chyba. Kuro zdecydowanie nie ufał srebrnowłosemu, ale w tej sytuacji lepiej będzie nie przekonywać się na własnej skórze jak go powitają na rodzinnej planecie. Zdecydowanie tak jest bezpieczniej. Zresztą jak miał zaufać tej bryle lodu. Zarówno Fox, jak i młody Saiya-jin byli niczym dwa płomienie. Ogień plus ogień mógł wywołać niezły pożar ale też ogień wypalał ogień. Do tego mimo swojego wieku lisi demon był niczym dziecko więc złapał z ogoniastym szybko kontakt. Są bardzo nikłe szanse aby ten ogień choćby w małym stopniu roztopił kawałek tej bryły lodu. Z drugiej strony dostał od wojownika ubranie, nie głodował, miał własny kat i zrobił nawet broń dla niego. Nie był taki zły ale Kuro wolałby tego nie mieć, a mieć kogoś komu ufa i nie być sterowanym niczym pajacyk na nitce. Wszystko było okej, póki wykonywał polecenia. Nie miał zamiaru być taki jak Greefis, bezmózgi baran potrafiący tylko wykonywać polecenia.
Chłopak nawet nie przypuszczał, że Hikaru ocenia go tak nisko, że ma go za takie słabeusza, który popełniłby samobójstwo. „Śmierć nie uchroni Cię przede mną” – zamyśli się dłużej nad tym zdaniem. Chłopak nie ukrywał przed sobą, że zaczął bać się mistica i to nie na żarty.
Cały czas stara się stawić czoła problemom, chociaż w tej chwili nie był pewien, czy czasem od nie uciekał. Zycie nie było takie proste jak to mu się wydawało. Podjecie odpowiedniej decyzji i działania wcale nie jest takie proste i oczywiste.
I tak rozmyślając stał przy ognisku susząc bluzę na kiju. Nawet lisi tatuaż ucieszył się odczuwając ciepło płomieni. Jego ogon poruszał się spokojnie i powoli. Czuł, że niedaleko są jakieś dwie istoty ale z taką siłą nie mogły mu zagrozić ani on nie miał zamiaru ich krzywdzić. Dym z ogniska unosił się ku górze, a dookoła roztaczał się zapach pieczonych ryb.

OCC:
Piekę śniadanko nieopodal - zapraszam Very Happy
W ekwipunku jest dokładnie opisane, co mam na sobie. Aktualnie nie mam tylko zbroi.
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
June



Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pon Lis 05, 2012 8:38 pm

_______Walka toczyła się dalej. Szarża June może w połowie okazała się skuteczna, bo nie wszystkie jej ciosy trafiły w wymierzony cel. Niektóre ataki zostały cwanie uniknięte przez przeciwniczkę na co June się uśmiechała tylko cwanie i atakowała dalej nie chcąc dać za wygraną. Starała się jak tylko mogła, ale Tsu była równie silna co demonica więc nie należało to do najprostszych zadań bronić się i zarówno atakować by trafić. Może dlatego w porę nie zareagowała techniką kiaiho gdy Bio-Android'ka chwyciła jej chcącą zadać kolejny cios rękę i rzuciła jak worek ziemniaków o ziemię. Demonica palnęła się plecami i zakasłała czując jak kurz naleciał jej do gardła po czym szybkim ruchem wstała i niemal chwilę potem podleciała do Różowowłosej chwytając ją za kark. Odbiła się ponownie, tym razem wzlatując w górę po czym wzięła mocny zamach i cisnęła dziewczyną w jakieś pobliskie skały. Chciała atakować jeszcze, ale gdy miała już lecieć z kolejną niespodzianką poczuła coś dziwnego. Zawisła w powietrzu i poruszyła kilka razy nosem wchłaniając okoliczne zapachy, które... które... które były cudne! Aż odezwał się jej demoniczny brzuszek chcący jakiegoś pożywienia.
Rozglądnęła się w poszukiwaniu epicentrum tego zapachu i dojrzała po prawej stronie jakąś pionową ściankę dymu, najwyraźniej z ognia. Widziała takie coś w lesie gdy Sedu rozpalił patyki tworząc płomienie! Wtedy też smażyli ryby. Najwyraźniej ktoś tutaj przybył i zachciało mu się wszamać coś dobrego. Jak na taką okolicę jest tutaj dość tłoczno ostatnio.
Zleciała nieco niżej, ale bliżej dymu, aż w końcu dostrzegła płomienie i jakąś dziwną osobę siedzącą obok, pichcącą sobie rybki ze stawiku, w którym przed chwilą się kąpała z Tsu. Dojrzała czarne, długie włosy i ... majtający się na boki brązowy ogonek! A to ci checa, ogon!
___ - Woooo... - Aż się jej oczy zaświeciły. To już druga osoba z takim cudeńkiem w tyle. Zaczęła żałować, że ona czegoś takiego nie posiada, bo pewnie jest wielofunkcyjne, taka trzecia ręka.
Przechyliła głowę na bok i zmrużyła lekko powieki widząc coś jeszcze, ale mało wyraźnie. Po chwili przyglądania się stwierdziła, że to tatuaż, ale nie byle jaki! Przedstawiał jakieś zwierze podobne do tego, który zaczepił ją niedawno. To był wilk, ale tutaj jest jakby zbyt szczupły pysk. A gdyby się bliżej wpatrzyć to jest w nim coś znajomego, coś, co powoduje, że June jest spokojniejsza. Nie wiadomo czemu nagle posmutniała, tak jakby przypomniała sobie jakąś bolesną przeszłość. Jednak nic takiego nie miało miejsca.
Przez swoje zaciekawienie zupełnie zapomniała o Tsu przez co odsłoniła się na atak i była bardzo łatwym celem. Czy Bio-Androidka to wykorzysta? Dowiemy się w następnym poście!


OOC
Atak potężny - 72
HP: 300 - 50 = 250
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pon Lis 05, 2012 9:30 pm

Leżała jeszcze w skałach, poobijana. Złotooka dała jej nieźle w kość, a to dopiero początek walki. Mogła przypuszczać, iż sparing szybko nie zakończy się, ale żeby przegrywać? Liczyła na swoje zwycięstwo, bo potencjał miała spory, ale liczyły się także umiejętności, których Bioandroidka nie posiadała. No nic, póki co trzeba ruszyć tyłek, rozmasować bolący kark i rzucić się z pięściami na rywalkę.
Już miała zaatakować, ale widząc, że June zamarła w bezruchu zaciekawiła się tym faktem i postarała się dowiedzieć o co chodzi.
"Czemu nie atakuje? Co się stało?" pomyślała skupiając się bardziej na otoczeniu, i wtedy poczuła impuls w sobie. Ten demoniczny impuls.
Dziwne. Źrenice w oczach Tsu zniknęły, sama dziewczyna wydawała się jakby wyłączona z poprzedniego zasilania. Zadziałał teraz wbudowany instynkt. Coś, co przekazywane było z pokolenia na pokolenie, taka powinność, przed którą dziewczyna nie mogła uciec. Na twarzy pojawił się szaleńczy uśmiech, zupełnie inny niż do tej pory. Dało się wyczuć łowczynię w Różowowłosej, która zaczęła biec w kierunku ogniska i chłopaka przy nim. Najdziwniejsze było to, że przecież nie dostrzegała z rumowisk skalnych sylwetki Czarnowłosego, ale jakiś wewnętrzny radar namierzył... ogon!
Nie minęło dużo czasu, kiedy wparowała na teren przy oazie zieleni i wpadła całą sobą na włochatą własność Kuro. Była zupełnie w amoku, nie reagowała na bodźce, dopiero jak ugryzła ogon swoimi zębami to zdała sobie sprawę, że nie znalazła się w ciekawej pozycji. Podniosła nawet przepraszający wzrok na nieznajomego, ale wciąż w ustach miała jego kitkę. No ładnie, nawet nie wiedziała co przez chwilę omotało nią do żywego. A najgorsze było to, że nie znała tego kogoś, a sama nie była w najlepszej formie. Przecież przed chwilą została zmieciona na skały przez June!
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1045
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pon Lis 05, 2012 10:15 pm

Czuł, że dwie istotki zbliżają się do niego. Bardzo się zdziwił, gdy okazało się że jedna z nich lata. Ziemianie to ciekawa rasa. Jedna z istotek zaczęła zbliżać się szybciej. Stał do niej tyłem. Chciał obrócić się w ostatniej chwili i złapać ją jeszcze, żeby nie wbiegła prosto do ognia. Obrócił się na pięcie jednocześnie pilnując aby jego bluza nie znalazła się w płomieniach. W dziwny sposób, ziemianka nie zaatakowała go od frontu tylko poleciała wprost za jego ogonem, czego totalnie się nie spodziewał. Sekundę później poczuł mocne ugryzienie, natychmiast zaczął tracić siłę. Upuścił kij z ubraniem, który szczęściem nie znajdował się już nad ogniem i potoczył się po ziemi. Kuro opadł na oba kolana a potem jeszcze na dłonie. Dyszał ciężko i pot zalewał mu czoło. Przez lata przywykł do tego, że ciągano go za karę za ogon, co nieco podniosło mu odporność i nie leżał teraz jak długi bez możliwości jakiegokolwiek ruchu.
Mimo to nie wiedział, co ma teraz zrobić, przecież nie trzepnie tych muszek. Zresztą Karin powiedział mu, że za zranienie jakiegokolwiek mieszkańca tej planty Hikaru rozerwie go na strzępy. Obrócił głowę w lewo i zobaczył dwie dziewczyny, chyba dziewczyny. W zasadzie nie widział dziewczyn ziemianek, obie wyglądały mu bardziej na kosmitki. Dziwne fryzury i kolory. Z ziemian widział tylko rosłych mężczyzn noszących pióra we włosach, mieszkających pod wieżą Karina. Niemniej trzeba było wybrnąć z tej sytuacji. Odezwał się spokojnie do amatorki futrzanych ogonów:

- Powinnaś odstawić kofeinę……Taki jest sposób mówienia Dzień dobry w tych okolicach? Tak gwoli ścisłości ja nie jestem jadalny ale proszę bardzo częstuj się. Koleżankę też zapraszam. – wskazał drżącą ręką smażące się ryby i kawałki węża.

- Byłbym wdzięczny gdybyś puściła – tym razem głos już mu się łamał i drżał na całym ciele.

Z drugiej strony obie były nawet całkiem, całkiem. Zganił się szybko, że w takiej chwili przyszło mu to na myśl. Nie widział swojej Zory już 5 miesięcy, tęsknił za nią.
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pon Lis 05, 2012 11:41 pm

_______ June wciąż wpatrywała się w nieznajomego nie interesując się nawet tym czy wie o jej obecności czy też nie. Była skupiona na dwóch rzezach w tym momencie, pierwszą, był dziwny tatuaż u Czarnowłosego, a drugą krzyczące niemal imię "Fox". W sumie mógłby mieć wyryte to imię na ramieniu i to by dla demonicy nie zrobiło różnicy. Czuła, że te dwie rzeczy są jakoś ze sobą powiązane, tylko nie mogła wymyślić w jaki sposób. Zleciała całkowicie na ziemię i zaczęła powoli iść w stronę nieznanej osoby mijając sterty kamieni gdy nagle... coś jej przeleciało bokiem. Nieco jeszcze mokre, czerwone włosy demonicy rozwiały się, ale w porę je chwyciła i ustawiła do pionu po czym spojrzała na... o kurcze!
W tej krótkiej chwili zachciało się jej śmiać widząc, jak Bio-Android'ka, z którą przed chwilą walczyła jako nowy cel obrała sobie puszysty, brązowy ogon nieznajomego. Demonica wyszczerzyła się w szerokim uśmiechu i złapała jedną ręką za brzuch, a drugą za twarz starając się opanować, jednak sytuacja była zbyt rozbrajająca. Wybuchła głośnym śmiechem opierając się o jeden ze skalnych filarów patrząc jak Tsu przeżuwa ogon jakby to był jakiś cukierek, a czarnowłosy jakby stracił siły i opadł na kolana nie mogąc nic z tym zrobić. Szybko się jednak opanowała gdyż jej bursztynowe oczy znowu napotkały ten tatuaż. Momentalnie przestała się śmiać i jak zahipnotyzowane nową zabawką dziecko zaczęła się powoli zbliżać do dwójki. Będąc tuż przy saiyanie ukucnęła i przysunęła łepek tuż pod sam lisi obrazek. Wpatrywała się w niego przez dłuższy czas co chwilę zmieniając wyraz twarzy, raz na poważnego myśliciela, a raz na smutną dziewczynkę. Ostatecznie jednak wygrał ten drugi typ mimiki.
___ - F-O-X. - Powiedziała do siebie cicho jakby wyczytywała to imię z tatuażu po czym wyciągnęła dłoń, którą powoli zbliżyła do ramienia saiyana by dotknąć obiekt zainteresowania, jednak zatrzymała się tuż przed samym zetknięciem i speszona spojrzała na właściciela odsuwając się powoli. Usiadła w pozycji "ucznia" i spuściła głowę w geście przeprosin czekając na reakcję zarówno Jego jak i Tsu.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Lis 06, 2012 7:20 am

Wyplucie ogona nie nastąpiło tak szybko. Bioandroidka sama dziwiła się czemu przyciągnął ją akurat puszysty, brązowy ogon, i straciła jakby panowanie nad sobą. Źrenice wróciły na jej malinowe oczy i puściła w końcu kitę nieznajomego. Odsunęła się od niego na dobre dziesięć metrów robiąc sobie facepalma stojąc bokiem, ale zauważyła, że tym razem to June przykucnęła blisko Czarnowłosego. Wpatrywała się w jego tatuaż zupełnie tracąc kontakt z rzeczywistością, aż wydukała powoli nazwę z angielskiego dla lisa. Paliła się ze wstydu, więc nie miała ochoty rozpoczynać dialogu, który jednak byłby wskazany. W ustach jeszcze mieliła kłaczki z ogona Saiyanina, które połknęła bez mniejszych problemów.
Doszło jej do głowy, że Czarnooki stracił jakby siły po jej akcie gryzienia. Zaoferowałaby mu wizytę u lekarza, lecz nie chciało jej przejść przez gardło nic innego jak kłaczki. Patrzyła się nienachalnie na dwójkę i milczała z wymuszoną powagą na obliczu.
"Zdaje mi się, że coś ma wspólnego z Hazardem, ale nie wiem co dokładnie... może tą bujną fryzurę?" pomyślała sobie przeczesując własne kłaki na boki. Zerwała się z zamyśleń widząc nienajlepszy humor koleżanki. Podeszła wolno obok niej i kucnęła obok poklepując ją po ramieniu.
-Hej, co jest? Chciałabyś mieć taki tatuaż? Znam dobre studio tatuaży.
Chciała jakoś pocieszyć dziewczynę, ale też postanowiła odezwać się w kierunku "możliwego" Saiyanina:
-Nie kontrolowałam się... ale muszę przyznać, że smaczny masz ogon.
Uśmiechnęła się lekko, po czym westchnęła i usiadła obok June w podobnej pozycji, z podobnym wyrazem twarzy. Że też nie wiedziała co nią trzasnęło, aby gryźć ogony! Ph, to było głupie z jej strony, gdyby ten amok trwał dłużej to nie wiadomo jakby to się skończyło.
-Za rybę dziękuję, ale nie chcę.
Dopowiedziała po chwili milczenia patrząc się w oczy nieznajomego.
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1045
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Lis 06, 2012 6:02 pm

Słyszał za sobą tylko śmiech rudowłosej dziewczyny. Faktycznie to musiało wyglądać komicznie, pewnie też by się śmiał gdyby to nie jego ogon by gryziony. Chłopak patrząc na obie dziewczyny zrobił niewyraźną minę  --„ Po chwili przestała się śmiać i podeszła obok Kuro przyglądając się tatuażowi lisa na jego ramieniu. Gdy wypowiedziała to imię, młody Saiyan doskonale zrozumiał o co chodzi. Przyglądał się jej uważnie, miała piękne złociste oczy i……. obfite piersi zapakowane w sporym dekolcie. Czuł, że ogarnia ją smutek. W sumie to w ciągu ostatniej godziny spotkał już drugą osobę, która znała lisiego demona i tak jak w przypadku ogoniastego bioandroida była z nim blisko powiązana. Jemu też dokuczał brak obecności rudzielca.

- Tak to on - wyszeptał cichutko do June.

Dobrze, że akurat w tym czasie tamta druga dziewczyna puściła jego ogon. Kuro automatycznie podkulił go i głęboko odetchnął. Czuł jak momentalnie wracają mu siły. Dziewczyna w zielonej bluzie też miała ładne oczy. Doszedł do wniosku, że ziemianki ubierają się bardzo skąpo.
Teraz obie dziewczyny zaczęły patrzeć się na lisi tatuaż, aż się zawstydził. Wstał energicznie, podniósł z ziemi ubranie i zaczął zakładać bluzę. Sam wyglądał nieszczególnie. Był wychudzony, bo miesiąc spędził w więzieniu do tego na jego ciele było pełno siniaków, po wczorajszym treningu. Trening na szybkość polegał na unikaniu sterowanych telekinezą kamieni, jak widać wielu z nich nie udało mu się uniknąć. Przynajmniej jednak pod bluzą nie było widać mizernego szkieletu saiyajina. Poprawiając bluzę odezwał się do dziewczyn:

- Na przyszłość, jak spotkacie innego posiadacza takiego ogona lepiej nie podchodźcie do niego i uciekajcie. Odradzałbym też gryzienie go w ogon, można to przypłacić życiem. Z mojej strony nic Wam nie grozi, możecie być spokojne.

Nie chciał ich zrazić do siebie ale doskonale wiedział, jacy potrafią być członkowie jego rasy i wolał aby na przyszłość lepiej się nie zbliżały. Saipanie niosą ze sobą śmierć i zniszczenie niewinnych.
Złapał koniuszek kity i obejrzał obrażenia, trochę krwawiło i było widać ślady zębów, cóż trudno. Na wszelki wypadek owinął ogon wokół pasa. Nie wiedział, czy komplement o smacznym ogonie ma wziąć na serio. Uśmiechnął się do dziewczyn. Zastanawiał się co takie dwie istotki tutaj robią, to chyba niezbyt odpowiednia okolica dla nich. Tym bardziej, ze teraz siedziały tak rozbrajająco niewinne.
W tramach przełamania lodów i poprawienie nieco humoru na smutnej twarzyczce złotookiej. Usiadł obok nich zwrócony lewym profilem i zaczął podciągać rękaw ukazując ponownie tatuaż z lisem.

- Mam na imię Kuro, a to nie jest zwykły tatuaż. Wypalił mi go swoim ogniem Mistrz Fox. Znałem go tylko kilka godzin. Fox wziął mnie na swojego ucznia ale wdał się w walkę z jakimś wojownikiem i niestety przegrał. Po jego śmierci zaopiekował się mną Mistrz Hikaru. W tym tatuażu jest cząstka niego samego. Bardzo za nim tęsknie ale dzięki temu czuję jakby był zawsze obok i wpierał mnie. Spokojnie możecie go dotknąć.

Mówiąc to uśmiechał się mile. Postanowił nie mówić dokładnie wszystkiego. To Hikaru zabił Foxa, a do tego jeszcze na Vegecie demona opętał shadow i rozszarpał Kuro krtań. Chłopak przeżył tylko dzięki interwencji Hikaru. Saiyajin czuł jak od tatuażu po jego ciele rozchodzi się uspokajające przyjemne ciepło. Zdawać by się mogło, że tatuaż poruszył swoim pyskiem zachęcająco lub nawet figlarnie mruknął okiem. Chłopak dawno nie czuł się taki spokojny i odprężony, przymknął oczy i siedział w milczeniu pozwalając dziewczynom robić co chcą.
Cierpliwie siedział tak kilka minut gotów odpowiedzieć na każde pytanie. Był ciekaw kim dla Foxa jest ruda dziewczyna. Po kilku minutach rozległ się dźwięk grzmotów dobiegający z żołądka czarnowłosego chłopaka.
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Lis 06, 2012 9:45 pm

______Za chwilę do siedzącej jak piesek, który pogryzł ulubione kapcie swojego pana dołączyła Tsu wstydząc się tego, że przeżuła ogon saiyana. Spojrzała tylko przelotnie na nią chcąc się znowu śmiać jednak się przed tym napadem powstrzymała i dalej siedziała z niewyraźną miną. Oczy skryła za fikuśną grzywką spoglądając tylko co chwila zza firany na Kuro, który jakoś dziwnie się speszył i ubrał górną część garderoby zakrywając tatuaż po czym strzegł obydwie o niebezpieczeństwie jakie może je spotkać gdy zaczepią kogoś podobnego do Niego. Ale jakby nie patrzeć został odkryty słaby punkt takich małpek. Wystarczy mocno ścisnąć brązowy ogonek i już są na wygranej pozycji. Na pewno Tsu myśli tak samo jak June. We dwie pokonają największego wroga z takim ogonem! Bio-Androidka będzie gryźć ogony, a demonica atakować z całych swoich sił. Haha!
Za chwilę bursztynowe i malinowe oczy obu dziewczyn z powrotem ujrzały lisi tatuaż. June mrugnęła parę razy zbliżając się nieco do Bio-Androidki jak wystraszona dziewczynka. Oparła jedną dłoń o Jej ramię, schowała się nieco za jej plecami i wpatrywała się w znamię wysłuchując krótkiej historii skąd pochodzi i co się stało z tym, który Mu to zrobił. Demonica zaczęła się bawić swoimi włosami jakby nad czymś myśląc. Niedługo potem podzieliła się swoimi myślami z całą resztą:
____- June puknęła się chyba w głowę i nie pamięta Fox'a, ale czuje, że Go znała. June myśli, że powinna pamiętać i źle jej z tym. Fox pewnie byłby zły gdyby Go nie poznała przy spotkaniu. - Przełknęła głośno ślinę owijając wokół palca kosmyk czerwonych kudłów i spuściła wzrok. Zaczęła powoli rozumieć dlaczego tak polubiła ogień. Z opowiadań Kuro wynikało, że Mistrz Fox władał ogniem i za jego pomocą właśnie stworzył takowy tatuażyk. W sumie zainteresowała ją jedna kwestia:
____- Przegrał...? Ale dobrze się czuje? Tylko ćwiczyli? Fox już wyleczył rany, prawda? - Zadała masę pytań wpatrując się błagalnym wzrokiem w Kuro. Aż żal było jej powiedzieć, że ten lisi osobnik już dawno zwiedza piekło w zaświatach. To tak jakby powiedzieć dzesięcioletniej dziewczynce, że jej mama zginęła w wypadku. Mimo, że nie pamięta to i tak pewnie byłby to dla niej szok.
Mimo zaproszenia do zmacania omawianego obrazka demonica nie ruszyła się nawet na krok. Przetarła oczy mając wrażenie, że to dziwadło poruszyło pyskiem. Wysunęła jedynie nieco twarzyczkę, ale zaraz gwałtownie schowała się za Tsu wystraszona burczeniem w brzuchu Kuro. Ah, głupia demonica.
Jak tak by nie patrzeć to i brzuch June się odezwał. Postanowiła więc skorzystać z zaproszenia do 'uczty' przez Kuro i dziabnęła szybko jedną z upieczonych już ryb po czym wróciła za Bio-Android'kę wcinając smakołyk, który jej zasmakował mimo, że nie był niczym doprawiony.
Powrót do góry Go down
Kuro
Drobik
Drobik
avatar

Liczba postów : 1045
Data rejestracji : 29/05/2012


SCOUTER
HP:
138945/138945  (138945/138945)
Ki:
141870/141870  (141870/141870)
HP Pancerza:
5500/5500  (5500/5500)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sro Lis 07, 2012 1:59 pm

Ech a jednak je przestraszył, szczególnie tą złotooką ale kiedy się odezwała wiele zrozumiał. Najprawdopodobniej była jeszcze dzieckiem. Nie wiedział jak długo może żyć przeciętny ziemianin ale po sposobie wypowiedzi domyślał się, że to jeszcze mała dziewczynka. Nie wiedział co ma powiedzieć. Chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią. Kupił sobie trochę czasu usadawiając się koło ogniska dalej od dziewczyn. Przestraszona June chowała się za czerwonką bardzo milczącą dziewczyną. Czuł, że tamta mimo wszystko ma na niego oko, a nie chciał ich dodatkowo straszyć więc przezornie postanowił zachować odległość. Sięgnął po kawałki upieczonego węża i zajadał ze smakiem. Był głodny. W międzyczasie zaczął spokojnie odpowiadać June na pytania. Nie zraził się taką ilością pytań. Sam taki był, jak tylko coś go zainteresowało też zamęczał całe otoczenie zarzucając innych pytaniami.

- Wiesz, ..... myślę, że Fox by się o to nie gniewał, za to on na pewno by poznał Ciebie. Zresztą jestem pewien, że z czasem go sobie przypomnisz.
Hmmmm ta walka to był zwykły pojedynek, a potem Fox zniknął, gdzieś się pewnie schował. Pewnie chciał sobie odpocząć albo poleciał zwiedzać inne planety. Na pewno gdzieś tam jest. To niesamowity gość. Skoro potrafi zamieniać kamienie w cukierki to pewnie jest dobry w chowanego.


Mówiąc to starał się cały czas być uśmiechnięty. Starał się mówić jej językiem i nie miał serca powiedzieć jej prawdy, takiej jakiej się domyślał. Była jak małe przestraszone zwierzątko. W sumie sam nie wiedział co dokładnie się stało. Gdy Fox wypalił mu znamię pobiegł walczyć z Hikaru, a nim Kuro po tym doszedł do siebie pojawił się srebrnowłosy i oświadczył, że demon zniknął. Wtedy jeszcze nie potrafił wyczuwać Ki ale na pewno nie słyszał odgłosów walki. Ile czasu mogło wtedy minąć? Może z 10 minut. Choć teraz też na planecie nie wyczuwał energii Foxa też chciał wierzyć w to, że ten zniknął, bo miał taki kaprys. W zasadzie jednak powiedział prawdę i dzięki temu stwierdzeniu chyba mu nawet ulżyło. Może to złudne ale teraz przynajmniej sam nie będzie wierzył, że lis nie żyje. Z drugiej strony może zachował się samolubnie, może lepiej pozbawić się takich niedorzecznych złudzeń i siebie i ją ale ona była taka niewinna. Nawet to okazało się nie być takie proste. Miał nadzieję, że podjął właściwą decyzję. Mistic pewnie by go za to nieźle wyśmiał, ale nie obchodziło go to.
Chłopak schrupał jeszcze rybę. Dalej był głodny ale głupio mu było zjadać wszystko i zostawiać dziewczyny bez niczego. Nie miał pojęcia czy sobie poradzą, chociaż obie nie wyglądały na niezdarne księżniczki, które ciągle trzeba ratować z opresji. Niemniej ciepła strawa i dostęp do bieżącej wody to zawsze coś. Saiyajin wstał i podszedł do stawu napić się jeszcze wody. Ściągnął w dół rękaw zakrywając tatuaż i powiedział:

- Ja jestem już najedzony. Zostawiam Wam resztę na wszelki wypadek, w razie co może przydać się na przynętę. Ja muszę już iść dalej, bo nauczycielowi ciśnienie skoczy za to że się spóźniam. Arogancki buc jeden.

Odwinął swoją kitę i załapał końcówkę, po czym zwrócił się bezpośrednio do Tsu.

- Potrenuję go trochę, a przy naszym następnym spotkaniu obiecuje, że będziesz mogła go spokojnie sobie gryźć Trzymajcie się.

Przykucnął, po czym odbił się od ziemi i wskoczył na najbliższy szczyt skały, jakieś kilka metrów w górę. Zaczął oddalać się od June i Tsu przeskakując sprawnie z wierzchołka na wierzchołek. Dobrze mu zrobiło to spotkanie nie tylko trochę się odprężył po wydarzeniach z rana ale też dzięki nim już wiedział, o co będzie walczył w życiu.

ZT--> Kurnik

OCC:

Pozostawiam kilka ryb i jednego węża pokrojonego na kawałki


Ostatnio zmieniony przez Kuro dnia Pią Lis 09, 2012 7:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://www.db4evwer.com
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Lis 08, 2012 6:56 pm

Oho, czyżby June była tak przywiązana do Foxa jak ona do Alestrii? Nie, na pewno bardziej. Wypytywała Nieznajomego o szczegóły walki mając nadzieję, że nic się nie stało większego jej znajomemu. Wolała milczeć i ukradkowo zerkając podsłuchiwała o czym rozmawiają. Jak Saiyanin tłumaczył koleżance kolejne możliwe scenariusze z walki. Wsłuchiwała się nie tak łapczywie jak June (wszak nie miała nic wspólnego z niejakim Panem Lisem, a ta dwójka owszem), ale nie uszło jej uwadze ton i dobór słów zastosowany przez młodzieńca. Mówił protekcjonalnie, albo taki był albo coś ukrywał. Nie chciała wtrącać się do nieswoich spraw, więc taktownie milczała.
Prychnęła lekko pod nosem słysząc dziwną obietnicę, ale gdy podniosła na niego wzrok to uśmiechnęła się subtelnie.
-Moje kły też nie będą się lenić.
"Odgryzła się" Nieznajomemu, który zostawił im całkiem dużo prowiantu. Ale naprawdę szybko przemieszczał się po skałach... nie mogła wszystkich ruchów ująć swoimi oczami, był naprawdę prędki. Mrugnęła parokroć oczami zastanawiając się, czy to wszystko nie było jakimś snem, ale kłaki na języku i smutna June - te znaki mówiły same za siebie. Przysiadła przy posiłku i wzięła kawałek węża do ust. Nie miała spokojnego oblicza podczas konsumpcji.
-Hyh, dziwny z niego typ. Kuro. Dziwny typ z dziwnym imieniem.
Rzekła tak jakby jej imię było normalne. Nie miała za bardzo pomysłu na swoje pseudo, więc wzięła je z nazwiska. Anada nie pasowało do niej z założenia, więc jak tylko potrafiła to dostrzec, to na własną odpowiedzialność zmieniła sobie miano.
Ale do rzeczy, przydałoby się jakoś pocieszyć koleżankę. Przyglądała się jej bacznym spojrzeniem przez chwilę, po czym głęboko odetchnęła i powiedziała:
-Słuchaj June. Wiem, że nie masz za bardzo nastroju, lecz...
Cwany uśmiech nie świadczył, że udzieli rady dotyczącej kogoś kto jest jej znany tylko z imienia. Zaatakowała z byka w brzuchu demonicy i lekko zamroczoną dziewczynę przerzuciła przez swoje ramię. Hiii-yaaaa! Odwróciła się na pięcie w kierunku Czerwonowłosej i
-...Na pozbycie się smutku najlepsza jest walka! Wyżyj się na mnie jak umiesz!
Nie dla niej były gatki, uważała, że skuteczniej wyrzucić siebie przez argument pięści i poprawić poglądy solidnym kopniakiem. Czy to nie było okrutne ze strony Bioandroidki, że nie dała szans na odosobnione pomyślunki? Pewnie tak, ale mówi się trudno i walczy się dalej.

Occ:
Atak potężno-silny = 80 dmg
HP = 543 - 72 (poprzedni atak June) = 471
KI = 600
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Lis 09, 2012 9:06 pm

______Odprowadziła wzrokiem Kuro nadal mając niewyraźny wyraz twarzy. Mimo słów saiyana dodających otuchy jakoś nie czuła się lepiej. Głupiutka nie wiedziała, że omawiana przed chwilą osoba nie żyje, a słowa, że szlaja się po planetach były zwykłym kłamstwem mającym uchronić ją od bolesnej prawdy. Jednak od momentu pojawienia się tutaj nabrała trochę więcej rozumu. Już wie bardzo wiele i zorientowała się łatwo, że to był blef. Nie dała jednak tego po sobie poznać w obecności saiyana. Dopiero gdy odleciał maska szczęścia została zdjęta i June siedziała na ziemi patrząc na szkielecik ryby, którą właśnie zjadła. Wrzuciła ją po chwili do ogniska by całkowicie spłonęła powoli wstając. Chciała coś powiedzieć do Tsu i iść sobie gdzieś gdzie będzie zupełnie sama, ale poczuła jak ta uderza ją potężnym ciosem w brzuch. Demonica zaskoczona i zupełnie nie przygotowana na ten atak z zaskoczenia zgięła się w pół wypluwając z ust nieco krwi. Nadal zdezorientowana i zajęta bólem brzucha nie zauważyła nawet kiedy Bio-Androidka przystąpiła do następnego ataku. Raz-dwa Czerwonowłosa przeleciała przez ramię dziewczynie i wylądowała na ziemi uderzając o nią mocno plecami. Jęknęła z bólu nie mogąc przez chwilę złapać oddechu i chwyciła się obiema dłońmi za brzuch skulając ciało do pozycji embrionalnej.
___ - Kkkssa... June nie chce... - Powiedziała trzęsąc się i po chwili zaczęła się podnosić nieco niezdarnie, bo miała wrażenie, że tym ciosem Tsunami pogruchotała jej wszystkie wnętrzności wraz z kośćmi. Zachwiała się, ale szybko złapała równowagę pozbywając się czarnych plamek przed oczami. Spojrzała bursztynowymi oczami na Różowowłosą po czym spuściła głowę w geście poddania się. W tych patrzałkach było poddanie się, słabość, niemoc i niechcenie. Nie atakowała, tylko stała w miejscu z nosem na kwintę jak jakiś słabiak. Zupełnie popadła w depresję, musiał się znaleźć ktoś, kto jej to wybije (dosłownie) z głowy i wróci jej chęć walki. Bo co to za demon nie umiejący i nie chcący się bić? Dupa, nie wojownik.
June sama siebie nie poznawała. Chyba wolała gdy była głupiutką i niemądrą osóbką bo wtedy przynajmniej nie wiedziała to co smutek i cierpienie. Do szczęścia potrzebowała jedynie białej pościeli na nagie ciało i jakiegoś zapchlonego kota z ulicy. I z godziny na godzinę, kiedy rozumiała coraz więcej czułą się coraz gorzej bo doszła do wniosku, że jest złą osobą. Bardzo złą osobą, która powinna trzymać się z daleka od innych.



OOC
Nie atakuję,
HP: 250 - 80 = 170
KI: Bez zmian

Przy okazji START TRENING
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Pią Lis 09, 2012 9:43 pm

Oo nie, nie będzie tolerować takiego zachowania. Miała gdzieś to, że były powody ku załamaniu nerwowym. Kto jak kto, ale to Tsu nie odpuści czegoś takiego. Jeszcze spojrzenie zbitego psiaka, rezygnacja w każdym punkcie ciała, jakby patrzyła na zombiaka. Chłód bił od Różowowłosej niewiasty, która nie skończyła swojego. Drobiła drobne kroczki niczym modelka i zbliżała się do rywalki:
-Nie ma "June nie chce". Albo walczysz, albo umierasz.
Widać było, że Tsu nie odpuści od tak. Widziała jej smutek i coraz bardziej pojęte spojrzenie na wszystko co ją otacza. Nie powinna marnować czasu na roztrząsanie przeszłości. Najwyraźniej nie mogła znaleźć bliższego celu, a inne wydawały się za bardzo odległe i nierealne. Bioandroidka stworzy jej możliwość dopięcia swego, ale czy weźmie June swój los w ręce - to już zależy tylko od Czerwonowłosej. Przeciwniczka przypominała osobę skazaną na ścięcie, nawet nie broniła się szczególnie. Tsu nie miała problemów, aby zadać cios w podbródek i pchnąć znów na ziemię, tym razem stawiając swoją stopę na uchu Demonicy i wwiercając piętę w jej oblicze do skał pod spodem. Nie wierzyła, że walczy z tą samą dziewczyną co godzinę temu dawała Malinowookiej w kość. Skwasiła minę i wolno negowała głową patrząc się wprost w złote oczka koleżanki.
-Takie emocje robią cię miękką jak gąbka. Patrz jak wgniatam ci głowę do podłoża, niemal wyciskam krew z ciebie, a ty nic. Jeszcze trochę, a znudzisz mnie.
Zadziorny uśmiech nie znikał. Nie był to uśmiech triumfu, ale tak - prowokowała Demonicę do działania. Jeśli nadal będzie się ociągać, to albo zrobi jej krzywdę albo zignoruje zupełnie, a tego nie chciała. Brutalną siłą zmusi dziewczynę do podniesienia się z depresji, oto terapia jaką może zaoferować za darmo.
Przytrzymywała stopą głowę June, nachyliła się nad Złotooką i pięściami uderzała rytmicznie w jej plecy. Z dużym zamachem, wolne ciosy, żeby odczuła każde otłuczenie. Tsu nie była wprawną mówczynią, dlatego jej argumentem był prawy skośny i pięść w kręgosłup kumpeli. Fajna mi kumpela, która bije. Nie przerywała, chciała pobudzić dziewczynę do działania. Nie wolno poddawać się, zwłaszcza przed kimś, kogo nie zna się od A do Z. Miała nadzieję, że niedawno poznana dziewczyna ogarnie się i tak przyfasoli Bioandroidce, że nigdy nie będzie wątpiła w jej ducha walki. Albo tak, żeby zablokować June na facebooku.

Occ:
Atak normalny = 50 dmg
HP = 471
KI = 600
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Nie Lis 11, 2012 6:41 pm

_______ June stała jak to cielę oczekując jakiegoś ruchu ze strony Bio-Androidki. Zamknęła mocno oczy i zacisnęła pięści wyczekując jakiegoś osądu, przed którym nie zamierzała się bronić w jakikolwiek sposób. I go dostała w postaci kolejnych ciosów. Dostała prosty cios w podbródek i jak mała bezbronna istotka obróciła się po czym upadła na skalną podłogę brzuchem. Zadrżała mając wciąż zaciśnięte powieki wraz z pięściami walcząc by nie uronić żadnej łzy, które cisną się do oczu demonicy od jakiegoś czasu. Nie podnosiła się, bo wiedziała, że Tsu na tym prostym ciosie nie zaprzestanie dręczenia June. Krzyknęła z bólu gdy nagle poczuła jak stopa Różowookiej staje na jej głowie. Nic jednak dalej sobie z tego nie robiła tak jak ze słów dziewczyny, dała się nawet okładać. Reagowała jedynie stłumionymi krzykami i pojękiwaniami dającymi do zrozumienia, że ataki są skuteczne choć nie do końca.
Każde uderzenie powodowało, że z ust dziewczyny wylatywało nieco krwi. Czuła jak kości w kręgosłupie zamieniają się w pyłek, pękają jak stłuczona szyba, słabła od uderzeń, a mimo to nie stawiała żadnego, najmniejszego oporu. Ofiara, słabizna, nic nie warte ścierwo - Tak można by ją nazwać. Wojowniczka? Który wojownik dałby się okładać!?
____ - Khh... K... - wydusiła nagle z siebie w krótkiej przerwie między zadaniem kolejnego ciosu przez Tsu w plecy demonicy. - Kia... Kiaa... - kontynuowała opierając dłonie o podłoże. Zaczęła używać siły by się podnieść, udało się jej unieść na kilka centymetrów głowę i wtedy wokół June pojawiła się czerwona aura, która buchnęła jak ogień z dopiero co zapalonej zapałki. - KIAIHO! - Warknęła i wtedy aura znikła na sekundę by za chwilę wystrzelić jak rakieta sylwestrona wprost na Bio-Androidkę. Korzystając, z tego, że noga dziewczyny opuściła głowę demonicy ta odbiła się od ziemi i szybko wstała po czym wzleciała wysoko w powietrze. Ciężko dysząc szukała wzrokiem Tsunami, która gdzieś jej nagle zniknęła. Otarła brodę z krwi, którą wypluła i zacisnęła pięści napinając przy tym wszystkie mięśnie. Tak! Skończyła się zabawa, wojownicza June wróciła z wielkim wejściem.
Warknęła, a na jej twarzy pojawił się grymas niesmaku gdyż nie mogła jakoś zbytnio określić gdzie znajduje się Tsu. Postanowiła rozwalić okolicę w drobny mak skoro zachciało jej się bawić w chowanego. Tylko jak?
Zamknęła oczy i skoncentrowała się wystawiając dłoń przed siebie. Miała zamiar stworzyć atak na wzór kulki KI, którą opanowała niedawno. Wzięła więc kilka głębokich wdechów i skupiła się na swojej demonicznej naturze stwarzając w dłoni czerwoną kulkę wielkości piłki do tenisa. To nie był jednak efekt, na który teraz pracowała, bo to była jedynie garstka KI mogąca rozwalić tylko co najwyżej bałwana ze śniegu. Zatapiając się głębiej w swój umysł wydobyła gorąc lawy, która ją w przeszłości stworzyła. Tak kiedyś tworzyło się demony na Dark Star, wychodziły z lawy, a potem z niej czerpały moc. Jednak jej rodzinna planeta została zniszczona, ale jej moc nadal drzemie w demonach stworzonych na niej.
June nagle otworzyła bursztynowe patrzałki, energia w dłoni w jednej chwili zmieniła się w coś na wzór gorącej kuli, która wystrzeliła w przestrzeń przed nią niszcząc po kolei wszystkie skały. No! Tsu! Wyłaź!

OOC
Kiaiho, lecz nie anuluję poprzedniego ataku.
Hohnoo, (jeśli zostanie zaakceptowana) - 67 dmg
HP: 170 - 50 = 120
KI: 750 - 5 - 87= 658

Koniec Treningu
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Lis 13, 2012 7:25 am

-Ło, ło, ło, ło!
Zawołała widząc jak z przymusu jej noga wędruje ku górze od rosnącej aury June, i nawet silne przygniatanie nic nie wskórało. W sumie przesadziła z rozdrażnianiem "byczka", a teraz będzie musiała ponieść tego konsekwencje. Demonica uniosła się w powietrze, więc postanowiła nie ułatwiać dziewczynie namierzanie Tsu, schowała się w przewalonych półkach skalnych główkując co mogłaby zrobić rywalce.
"Albo mi się wydaje albo wróciły jej chęci na wojowanie. Z jednej strony to dobrze, bo taki miałam zamiar, ale nie jestem w stu procentach pewna czy ta zawziętość zostanie po sparingu. Jeśli nie, to będziemy musiały to powtórzyć. No dobra... a co ja mam teraz zrobić z kimś, kto jest kilkadziesiąt metrów nade mną?" Długie przemyślenia dały jej chwilę na złapanie oddechu, ale nie znalazła żadnego planu awaryjnego. Chociaż... spojrzała na swoje ręce i zastanawiała się czy dałaby radę wykrzesać chociaż trochę energii, aby w jakiś sposób zaatakować z dystansu. Najwyraźniej nie tylko Malinowooka miała taki zamiar.
Widząc co się wyprawia, to jest dziwnym sposobem roztapia się otoczenie, nie mogła nadziwić się skąd to się wzięło. Dopiero poczuła strumień ognia na swoich plecach i wyskoczyła jak Filip z konopi z kryjówki, machając rękoma, żeby zgasić ogień "na tylnym froncie".
-Ksa!
Biegała w kółko, trochę tarzała się po ziemi, żeby tylko dogasić pożar jaki zaistniał. A powodem była rozwścieczona June. Poparzone plecy dawały się we znaki, ale nie przestanie walczyć z byle spalenizny, o nie! Tylko gdy podnosiła się na nogi zauważyła pod swoimi stopami kosmyki włosów. Jej spalone na węgiel kosmyki włosów. Bioandroidka pochwyciła garść kudłów i zacisnęła pięści. Początkowo tylko mamrotała do siebie:
-Moje włosy... podpaliłaś mi moje włosy... -i ścisnęła mocniej zwęglone resztki patrząc surowym spojrzeniem na winowajczynię, po czym wydarła się: -ZAPŁACISZ MI ZA TO!
Włosy Tsu to rzecz święta, tylko ona miała prawo modyfikować ułożenie różowych kłaczków na głowie. Przypalone końcówki bardziej ją zezłościły niż podpalone ubranie na plecach, które w sumie zsunęło się, bo było przepalone do skóry. Została w samym staniku i nietkniętej dolnej części ubioru. Zacisnęła pięści i skacząc ze skały na skałę, rozdrażniona jak nie wiadomo po czym, wysunęła obie dłonie ku górze i wystrzeliła różowe kulki w stronę June. Idealnie wymierzyła, ale ich moc nie była taka wielka. Nic nie szkodzi, to nie był tylko jeden cel, aby zranić Czerwonowłosą. Chciała, żeby zniżyła lot, bo Tsu znów kierowała się na skały, ale nie po to, aby się schować, ale żeby w dogodnym momencie wskoczyć na demonicę. Ciekawe czy jej się to uda?

Occ:
Atak Ki Blast: Ilość = 2, Obrażenia = 8 dmg
HP = 471 - 67 = 404
KI = 600 - 8*1,5 = 600 - 12 = 588


Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sro Lis 14, 2012 8:10 pm

__________Ha! Po jakiejś chwili zabawy z ognistym promieniem demonica w końcu trafiła w swój ukryty cel, który ... zaczął latać w te i wewte próbując ugasić palący się tyłeczek. Chcąc nie chcąc nie mogła powstrzymać śmiechu i wisząc tak w powietrzu trzymała się za brzuch wypuszczając ust salwę śmiechu. No cóż. Ogień z jej tyłka wyglądał przekomicznie gdy w dodatku jeszcze latała jak spłoszona kurka dookoła i tarzała się po ziemi. Zbyt długo jednak nie było jej dane się śmiać, bo chyba Tsu nie było do śmiechu tak jak June. Coś powiedziała do siebie ściskając w dłoniach skrawki swoich malinowych włosów po czym krzyknęła w stronę demonicy słowa, które przyprawiły ją o gęsią skórkę. Przestając się śmiać nieco wzdrygnęła się i chciała zwiewać widząc, jak przeciwniczka podskakuje niczym sarenka w jej stronę z zamiarem pewnie zamordowania, ale ta była szybsza. Odwróciła się, ale wtedy oberwała jedną kulką prosto w plecy, a drugą prosto w twarz gdy chciała sprawdzić położenie dziewczyny. Straciła równowagę i zupełnie zapomniała, że unosi się w powietrzu, przez co grzmotnęła plecami o ziemię przy okazji ucierpiała jej głowa. Chwyciła się za obolałą łepetynkę i starała się wypatrzeć przeciwniczkę, ale powoli zamazujący się wzrok znacząco jej to utrudniał. Postanowiła się nieco podnieść i na klęczkach zmierzyła jeszcze raz okolicę złotym wzrokiem tym razem z powodzeniem. Gdy dostrzegła różową czuprynę Tsu zacisnęła pięści i podniosła się momentalnie chcąc odegrać się za ten atak czymś bombowym, lecz coś jej przeszkodziło.
Usłyszała dźwięk przypalania oraz zapach palonego mięsa dopiero gdy spojrzała na swoją dłoń ... poczuła przeszywający ból, niewyobrażalne pieczenie. Ręka się jej fajczyła, dosłownie! W dodatku nie cala, tylko jej część przy nadgarstku. Wypalał się na niej znak, jakby jakaś wstęga owinęła jej tamte okolice. Krzyknęła przeraźliwie i upadła na kolana tak szybko jak wstała. Po czole spływały jej kropelki potu, oddychała ciężko wpatrując się w nadgarstek. Zupełnie nie miała pojęcia o co biega. Cholera!
___ - Kusooo! - Warknęła trzymając się w miejscu wypalania drugą ręką, ale to nie łagodziło bólu, wręcz przeciwnie. Do gry weszła jak na złość druga ręka, która zaczęła się również fajczyć jak prawa. Może trwało to dziesięć, dwadzieścia sekund. Po upływie tego czasu demonica obaliła się na ziemię mdlejąc zaś na nadgarstkach nie miała jednak przypalonej skóry jak u kurczaka z rożna. Znajdował się na nim dziwny tatuaż w kolorze zimnego, fioletowego bzu wpadający pod niebieski o kształcie, który już był wcześniej opisany. To było dziwne.
Skąd takie coś? Na pewno nie od głupiego uderzenia się w głowę, choć kto wie. Może demoniczna część June, która nie mogła do końca wyjść na powierzchnię 300 lat temu teraz ubiega się o miejsce na tym padołku zwanym światem? Jeśli tak, to przy Hikaru i Kyoraku za bardzo nie wyjdzie jej wojowanie i próba zawładnięcia nad światem. Miała swoją szansę, gdy jeszcze Juvette owładnęła ciało demonicy. Wtedy mogła bez problemu zniszczyć nawet Mistica.


OOC
Nie atakuję, mdleję, nie będę na razie pisać, więc zrób to co chciał Kuro z Hikiem. Wybacz.
HP = 120 - 8 = 112
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Lis 15, 2012 4:59 pm

Nie miała pojęcia co się działo z ciałem June i nawet udało się jej wytrząść z amoku walki, aby tylko sprawdzić czemu demonica krzyczy. Fajczyła się jej dłoń! Czy to od tamtego podmuchu ognia? Nie, to coś działało od środka i wypalało znamię na przedramieniu. Dziwny kolor, jak żyły, nieco bardziej fioletowe. Tak czy siak dostrzegła jak upada na ziemię, więc podbiegła do June, ale nie dotykała jej. Nie wiedziała co zrobić w takiej sytuacji. Znamiona rozrosły się także na drugiej ręce kumpeli. Cokolwiek to było, nie przyprawiało Tsu o uśmiech. W końcu zdecydowała się podejść do nieprzytomnej dziewczyny i przyłożyła dwa palce do tętnicy szukając pulsu. Żyła, ale straciła świadomość. Zmarszczyła brwi, nie podobało jej się to, że to nie ona pobiła ją do nieprzytomności, a to coś wewnątrz niej unieruchomiło Czerwonowłosą. Wzięła ją na plecy i postanowiła podejść bliżej wody, bo wszystko wokoło paliło się od poprzedniego ataku płomieni z ust Złotookiej. Musiała jakoś powstrzymać ten pożar, a jedyne co wymyśliła to wejście do sadzawki z wodą po kolana i wyciągnięcie rąk przed siebie z krzykiem:
-KIAIHO!
Wykonała podmuch na wodzie, który zrobił się falą i oblał rozgrzany ląd dziesięć metrów od wody. Dalej nie sięgnął, ale wilgoć ziemi nie powinna sprzyjać podpaleniu, dlatego to tutaj zostawi June. Oczywiście w cieniu, żeby nie nabawiła się udaru słonecznego. Usiadła przy koleżance i odpoczywała po sparingu, bardzo trudnym dla niej. Dawała z siebie wszystko, ale to było za mało. O czym zapominała? Co powinna rozwijać? Widok nieprzytomnej koleżanki nie poprawiał jej nastroju, wręcz denerwowała się bardziej. W końcu westchnęła głęboko i zanim opuściła June, to uśmiechnęła się wrednie i przybliżyła się do Czerwonowłosej.
-Wybacz słodziutka, ale tobie póki co nie będzie to potrzebne...
Bardzo ostrożnie, ale z wielkim bananem na obliczu, dobierała się do pomarańczowej bluzki rywalki. Przynajmniej zakrywała to co miała, a Tsu nie miała zamiaru paradować w samym staniku, dlatego wzięła górny kostium June jako "zapłatę" za zniszczoną bluzę. Ubrała na swoje ciało nowy ciuszek i po wyregulowaniu ramiączek opuściła demonicę. Niech się cieszy, że nie zrobiła czegoś gorszego.

z tematu
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 869
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Lis 22, 2012 8:34 pm

Jakiś czas June leżała nieprzytomna na Ziemi. Zdawało się że nie ma nikogo w tej okolicy. Było słychać jedynie jakieś wrzaski i ryki dzikich zwierząt. W pewnym momencie grunt zaczął drżeć corat to intensywniej z odstępami czasu zbliżonymi do czyichś bądź czegoś kroków. Był coraz bliżej. Cień osobnika zakrywał coraz bardziej ciało demonicy. Wreszcie zatrzymał się tuż nad nią. Jego lepka ślina ściekła na ciało dziewczyny. Drgnęła podświadomie tak jak to zwykle się dzieje gdy coś powoduje nasz dyskomfort. Był to jeden z ogromnych gadów zamieszkujący owe tereny. Widać miał ochotę pożywić się młodą niewiastą. Otworzył już swoją paszczę by chwilę po tym zatopić swoje zęby w świeżym mięsie. Nim jednak zdążył to zrobić coś oddzieliło jego głowę od reszty ciała. Spadła bezwładnie obok June nadal z tym samym wyrazem twarzy(?) lecz oczami wyraźnie wyłupionymi. Reszta ciała nadal się ruszała i zaczęła biegać wkoło niczym kurczak o podobnych obrażeniach. Ciało stworzenia omal nie rozdeptało dziewczyny lecz nim zdążyło to zrobić, ogromny miecz przebił jego serce. Stworzenie padło tuż obok swojej głowy. Krew powoli tworzyła niewielką sadzawkę na tej pokrytej niemal samymi skałami ziemi.

Ów wybawiciel oderwał kawałek swojego odzienia i przykrył nim nagą część ciała June. Owinął go wokół niej i zawiązał tak by się nie zsunął. Wziął ją na ręce i odleciał w nieznanym kierunku.

ZT--> Tu
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Kwi 02, 2013 12:33 am

Im bardziej się zbliżał do owej formacji, tym bardziej imponował mu "las" kamiennych słupów. Spokojnie można by się tutaj zgubić i długo szukać wyjścia. Szkarłatnowłosy wolał tego uniknąć. Zatrzymał się jakieś dwadzieścia metrów od miejsca, w którym przekroczył granice tego skalnego świata. Usiadł na kamieniu wielkości zbliżonej do worka ziemniaków i położył torbę z rzeczami obok siebie.
-"Satra na pewno stała się dużo silniejsza, zbyt dobrze ją znam, żeby tego nie wiedzieć... Pytanie tylko jak bardzo?" - zamyślił się na chwilę. -"Dobra, nie ma co marnować czasu, muszę popracować nad sobą!" -zmotywował się w myślach.
-"Nie mam co liczyć na partnera sparingowego, ale zwykłe ćwiczenia to też zawsze coś".
Nie było mowy o profesjonalnych przyrządach ćwiczeniowych, jakie to miał w domu, ani o jakichkolwiek przyrządach, aczkolwiek natura w swej łaskawości dała mu coś na ich kształt.
Wstał, spojrzał na kamień na którym siedział i uśmiechnął się chytrze.

OOC: Post treningowy


Ostatnio zmieniony przez Chepri dnia Sob Kwi 13, 2013 7:41 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Kwi 02, 2013 7:55 pm

-"Czyli będę musiał się posłużyć tym kamieniem... No dobrze".
Przez chwile zawahał się, chciał sobie dać spokój, ale była to tylko jedna myśl pośród wielu mówiących inaczej. Została zagłuszona przez resztę...
Spoiler:
 
Ćwiczenia tak pochłonęły nastolatka, że nawet nie spostrzegł kiedy zapadł zmierzch.
Wybierać się jak na razie nigdzie nie wybierał, więc nie pozostawało nic innego, jak rozpalić tutaj ognisko. Miał niestety tego pecha, że wokół same kamienie, a jemu nie bardzo chciało się nigdzie iść, między innymi dlatego, że zmęczył się.
Jednakże ponownie zebrał się w sobie i ruszył nieco obolałe cielsko po drewno.
Znalazł trochę drewna i rozpalił ognisko, nie długo jednak przyszło mu cieszyć się tym zwycięstwem umysłu nad ciałem. Niedługo po tym zasnął.
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Kwi 02, 2013 8:20 pm

Ichi wyszedł po treningu z chatki aby zaczerpnąć świeżego powietrza, najwyraźniej ludzkie ciało tego potrzebowało. Przechodząc przez las podziwiał piękno tej planety, niezwykle przyjemnie musiałoby być niszczenie jej. Ale musiał się na razie powstrzymać, życie go nauczyło że trzeba być ostrożnym, nigdy nie wiadomo jak silni są mieszkańcy danej planety. Przechodząc zauważył śpiącego czerwonowłosego chłopaka. Na początku się zdziwił, może to demon? Może go wchłonąć? Niee nie znał jego siły, wchłonięcie mogłoby go obudzić a wtedy by miał problem. Postanowił więc go spokojnie obudzić i dowiedzieć się czegoś o tej planecie. Na początek zaczął go lekko szturchać, ale nic to nie dało prócz tego że chłopak przewrócił się na drugi bok. Potem zaczął mocniej szturchać ale to było za mało. Na koniec postanowił użyć większej siły, uderzył czerwonowłosego całkiem mocno w plecy. Starał się być delikatny ale nie potrafił do końca kontrolować swojej siły...

OOC:
kontrolowany podstawowy połowa mojej siły czyli 5 dmg chyba przeżyjesz xD
Powrót do góry Go down
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Kwi 02, 2013 8:35 pm

Trening mocno zmęczył chłopaka, tak więc spał niemal jak zabity. W pewnym momencie przyśniło mu się, że latała nad nim mucha. Z początku ignorował ją, ale mucha stawał się coraz bardziej natrętna, siadając mu co chwila na nosie. W końcu odegnał ją ręką i przewrócił się na drugi bok. Mucha jednak nie chciała dać za wygraną i zdzieliła go mocno po plecach, czego efektem było natychmiastowe obudzenie się szkarłatnowłosego.
Nie wiedząc co się dzieje rozglądał się chaotycznie po okolicy.
W końcu jego wzrok spoczął na znajdującym się obok niego chłopaku. Zgadywał, że to on go obudził.
W tej chwili miał ochotę go za to zdzielić, gdyż sen był dla niego czymś na kształt świętości, którą się czci.
Chłopak miał śnieżnobiałe włosy i krwistoczerwone oczy, co od razu budziło niepokój.
-Kim jesteś? -zapytał Chepri. -Ale co ważniejsze... Dlaczego mnie budzisz? -dodał nieco rozzłoszczonym tonem.
-Nie lubię, kiedy ktoś mnie budzi, szczególnie tak mocno... -kontynuował masując się wierzchem dłoni po plecach.

OOC:
Moja hp: 120 - 5 = 115
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Kwi 02, 2013 8:52 pm

Gdy tylko chłopak się obudził i spojrzał na niego z wyrzutem Ichiro zrozumiał że "trochę" za mocno go uderzył. A gdy tylko czerwonowłosy spytał kim jest Ichi i dlaczego go budzi to zaczął się zastanawiać, w sumie to nie wiedział czemu go obudził a nie od razu pochłonął, może dlatego że od dawna, baardzo dawna z nikim nie rozmawiał...
- Ja? Jestem... Ciężko mu było to określić, niby mógłby powiedzieć że jest człowiekiem, z drugiej demonem.
- Mam na imię Ichiro. Budzę się bo chcę się czegoś dowiedzieć o tym miejscu. Postanowił na razie nie mówić że jest demonem, choć czerwonowłosy powinien się zorientować prędzej czy później to mówienie mu o takich rzaczej mogłoby być ryzykowne.
- Za mocno cię uderzyłem? Nie wiem jak się budzi innych...

OOC: nawijaj Very Happy
Powrót do góry Go down
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Kwi 02, 2013 9:17 pm

Chepri wysłuchał tłumaczeń chłopaka. Wyczuł w jego głosie nutkę niepewności, co tylko utwierdziło go w przekonaniu, iż chłopak jest jakiś dziwny.
Nie do końca zrozumiał jego pytanie, nie wiedząc, czy chodzi mu tylko o to miejsce w którym się znajdują, czy też o coś innego.
-O tym miejscu... Co masz dokładnie na myśli? Bo jeśli chodzi o to tutaj, to jak widzisz są tutaj kamienie, kamienie i jeszcze więcej kamieni - rzekł chłodno.
Zdziwiły go słowa białowłosego odnośnie budzenia innych.
-Nie wiem, jak cała reszta populacji tej planety, ale mnie jednego się tak nie budzi. A tak przy okazji jestem Chepri -odrzekł.
Spojrzał badawczo na chłopaka, chciał się dowiedzieć o nim więcej, nie pytając o nic.
Tak, jak zazwyczaj był ufny wobec obcych, tak teraz wolał zachować ostrożność.

OOC: regeneracja 10% hp


Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sro Kwi 03, 2013 8:11 pm

Rozmowa zaczęła iść w złą stronę, widać było że Ichi miał teraz mały limit zaufania, o ile kiedykolwiek go miał u kogokolwiek, musiał się szybko uratować.
- Jestem tu nowy, znasz jakieś miasto blisko stąd? Pokazałbyś mi okolicę?
W sumie to co powiedział było prawdą, zależało mu na tym aby poznać tą planetę, w końcu chciał na niej trenować.

OOC:
sorry że tak krótko, nie wiedziałem o czym pisać o.O
Powrót do góry Go down
Chepri

avatar

Liczba postów : 608
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Poznań

SCOUTER
HP:
13500/13500  (13500/13500)
Ki:
12600/12600  (12600/12600)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sro Kwi 03, 2013 9:00 pm

Z chwili na chwilę bardziej było widać, że białowłosy coś ukrywa. Jednakże za jego pytaniem nie kryło się nic podejrzanego zdaniem szkarłatnowłosego.
-Więc mówisz, że jesteś nowy?
-"Przynajmniej nie jesteśmy tak daleko od West City... Ale z drugiej strony, jak mnie tam wuj zobaczy, to będę bladym, zimnym, i kto wie co jeszcze, trupem... Ale wysyłać go samego to już tym bardziej nie wypada. Jak mus, to mus".
Chepri westchnął cicho.
-Nie daleko stąd jest West City, pójdę tam z tobą. Tylko musimy zachować dyskrecję, zrozumiałeś? -rzekł piętnastolatek, posyłając adresatowi swoich słów wymowne spojrzenie.
Wstał z ziemi i otrzepał ciuchy z piasku i pyłu.
-No i raczej zależałoby mi na czasie - skwitował.


Mam was na oku. Dłuższe posty pisać bo kamieniem strzele. ~ June
Powrót do góry Go down
http://rexvil.deviantart.com/
April

avatar

Liczba postów : 451
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Kwi 04, 2013 1:13 pm

Można powiedzieć, że znowu znalazła się w punkcie wyjścia. Krążyła trochę bez celu, aż znalazła odpowiednie miejsce i wylądowała. Postanowiła trochę odpocząć, bo zaczynało ją już to wszystko męczyć. Założyła, że trochę tutaj potrenuje i nie spocznie dopóki nie odnajdzie żywej duszy, jakiejkolwiek. Dziewczyna usiadła na jednym z kamieniu i zaczęła się rozglądać, ale tak jak wcześniej, wszędzie była cisza i spokój, nic się nie działo i nie widziała nikogo. Żałowała trochę, że nie wróciła na swoją Vegetę, tam zawsze był ruch, a może spotkałaby kogoś ze starych znajomych? Ale po chwili szybko się opanowała, gdy tylko przypomniała sobie warunki, jakie tam panowały, a przede wszystkim traktowanie trenera wszystkich, którzy byli pod nim. Na samą myśl, aż poczuła nieprzyjemne ciarki po plecach. Wzięła jeden kamień, który miała pod ręką i cisnęła nim z całej siły ze złości, którą ją aktualnie przepełniała. Jeszcze chwila, jeszcze moment, a zaraz oszaleje, albo wpadnie w większy gniew. Widząc u siebie powoli ten stan, musiała coś ze sobą zrobić. Wzięła sobie za punkt honoru, że po treningu nie odpocznie dopóki nie znajdzie tutaj żywej duszy. Dla zabawy, a raczej dla rozluźnienia zaczęła w dłoniach tworzyć kulę energii, którą co chwilę troszeczkę zwiększała. Drażnił ją fakt, że miała jej tak mało w porównaniu z tym co było kiedyś, a dokładniej rzecz ujmując- kiedy była na turnieju. Przypomniała sobie miecz, którym całkiem nieźle władała i naszła ją ochota na sprawienie sobie takiego samego. Musi nad tym pomyśleć, ale jeszcze nie teraz...
- Dobra, nie mam co się obijać, czas wziąć się do pracy, samo nic nie przyjdzie. - przeszło jej przez myśl i posuwiście wstała przygotowując się do kolejnego treningu. Miała jedynie nadzieję, że ten wyjdzie jej mniej żałośnie niż za pierwszym razem.

Occ: Następny post treningowy.
Powrót do góry Go down
Zerb

avatar

Liczba postów : 134
Data rejestracji : 01/04/2013


SCOUTER
HP:
795/795  (795/795)
Ki:
825/825  (825/825)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Kwi 04, 2013 7:57 pm

Cięzko było stwierdzić czy rozmowa pójdzie dobrze, w każdej chwili mogło się wydać że Ichi jest demonem, a tego by nie chciał, raczej mało możliwe że takie istoty jak on są tutaj mile widziane... Demon był tu nowy, ba był nowy na tej planecie i gdy tylko tu przybył stał się do tego inną istotą, niestety nie chodzi tu o charakter. Ichiro zauważył że rudowłosy ziewnął, gdy tylko to się stało pomyślał że zaraz chłopak odmówi i pójdzie dalej spać, na szczęście tak się nie stało gdyż Chepri zgodził się na oprowadzenie po mieście pod warunkiem zachowania dyskrecji.
- Dlaczego mamy być dyskretni? Jest tam niebezpiecznie? Ciekawiło go to, bo jakby nie miało, w końcu to przez ciekawość go obudził czyż nie? Wstał, otrzepał ręce gdyż ciągle je trzymał na ziemi i powiedział
- A więc prowadź. West City ha? ciekawe co ich tam czeka...

OOC:
napisz już posta w West City Smile
Z/T razem z Chepri do West City
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Skalny Las   

Powrót do góry Go down
 
Skalny Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: