Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Skalny Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 903
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Skalny Las   Sob Cze 02, 2012 4:55 pm

First topic message reminder :



Miejsce stworzone przez matkę naturę, wieki całe drążenia dróg przez rzeki czy strumienie stworzyły coś co kojarzy się z kamiennym lasem. Mnóstwo wąskich, ale długich skał może rzeczywiście tak wyglądać.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
April



Liczba postów : 449
Data rejestracji : 28/03/2013


SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sob Paź 08, 2016 11:44 am

Patrzyłam na Kisę, gdy ta mówiła o Razielu i Dragocie. Niestety ich imiona kompletnie nic mi nie mówiły, za to dowiedziałam się, że jeden z nich jest demonem, zupełnie jak Red. Od razu można było poczuć jego KI, było zdecydowanie inne niż drugie i tu już nawet nie chodzi o siłę. Wiedziałam też jedno, nikt nie zabierze dziewczyny, chyba że sama wyrazi na to chęć i zgodę. Ruszyłam za czarnowłosą w stronę naszego obozowiska, gdzie był już Red. Na wstępie demon od razu nas przywitał wręczając komplet ubrań. Jako, że byłam dosyć ciekawska zaczęłam przeglądać strój, który dostałam. Jedno trzeba przyznać, demon miał chyba miernik w oczach. Idealne wcięcie w talii jak moje. Wzięłam strój, ale już miałam trochę w wizji przerobienia go, skrócę spodnie.

- Zostawmy ich póki co, może jeden zabije drugiego to jeden problem mniej – powiedziałam wzruszając ramionami. Nie znałam żadnego z nich i nie zależało mi kompletnie na ich istnieniu. Generowali tylko dodatkowe problemy, których nie chcieliśmy. – Mam w takim razie pytanie. Jeżeli trening na Misticka trochę trwa i muszę mieć Boga, który zgodzi się mnie trenować, to jak to załatwić? W sensie, kto by się zgodził na taki układ biorąc pod uwagę, że mój charakter nie do końca jest taki jakby sobie pewnie Bogowie życzyli. Drugi pomysł całkiem nienajgorszy. Skoro jeden dzień trwa cały rok można się też nieźle wzmocnić.

Do tej pory w zasadzie oba pomysły mi się podobały. Można je w zasadzie połączyć, pytanie jednak czy znalazłby się ktoś, kto chciałby wziąć mnie pod swoje skrzydła? Czy istnieją w ogóle źli Bogowie? To było w zasadzie trafne pytanie. W ogóle nie zwracając uwagi na Kisę i Reda zaczęłam się przebierać. Miałam nadzieję, że oboje nie poczują się tą kwestią jakoś bardzo urażeni, zwłaszcza, że taka do końca naga przecież nie byłam. Nie mogłam powstrzymać swojego zachwytu nad ubraniem.

- Ekstra! Pasuje jak ulał! – powiedziałam już w pełni przebrana – Mam nadzieję, że nie obrazisz się jednak, jak wprowadzę jedną małą zmianę?

W sumie też nie czekając na odpowiedź skróciłam sobie spodnie w zasadzie tak, że wyglądały teraz bardziej jak szorty. Od razu lepiej. Mimo, że materiał był lekki i przyjemny było mi gorąco w dłuższej wersji. Przecież do tego miałam jeszcze buty, które sięgały za kostkę. W zasadzie byłam wniebowzięta swoim nowym wyglądem, idealnie dopasowana góra plus lekko zmodyfikowany dół.  Po chwili jednak od razu spoważniałam, gdy usłyszałam trzecią wersję wzmocnienia się, którą miał nam do zaoferowania demon. Po chwili poczułam jakby część mojej energii, którą dostałam od Reda wręcz zaczęła wrzeć w moim ciele i się budzić do życia.

- Nie wiem jak Ty Kisa, ale ja nie chcę stać się marionetką, która nie będzie potrafiła się nawet powstrzymać. Za to poprzednie opcje jak najbardziej mnie rajcują.

Zerknęłam na dziewczynę i w zasadzie w tej chwili poczułam ogromny impuls energii. W zasadzie trudno opisać to jakoś sensownie, ale to była olbrzymia KI. Zamarłam wpatrując się w niego skupiając całkowicie swoją energię próbując się przenieść na tamto pole. Byłaby w stanie zabić nas wszystkich, zamarłam. Nic się nie stało, ale jednak niesmak pozostał. Zwłaszcza, że demon nie potrafił znikać jak ten cały Hikaru. Stalibyśmy się materią całego tego kosmosu. Widziałam na twarzach pozostałych konsternację.

- Hm... przynajmniej jednego z głowy? Nie czuję jego KI. – powiedziałam jakbym co najmniej rozmawiała o pogodzie. April ty chyba naprawdę pozbyłaś się wszelkich uczuć. Problem jednak pozostał jeszcze w 1/2. Co z tym piekielnym demonem, który jednym atakiem może rozwalić całe istnienie na Ziemi. W zasadzie nie obchodzili mnie inni, na ten moment liczyłam się tylko ja, Kisa i Red.


OOC: Regeneracja HP już do pełna.
Powrót do góry Go down
June



Liczba postów : 1550
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Nie Paź 09, 2016 6:12 pm

Znalazły się. Kisa od momentu przyjścia z powrotem do obozowiska, nie odzywała się ani słowem, miała bardzo skwaszoną minę, nad czymś się mocno zastanawiała. Myślami bardzo uważnie śledziła poczynania tamtej dwójki, cały czas mając w głowie to, że ma ochotę tam polecieć i pomóc Razielowi. Powstrzymywało ją jednak coś, sama nie wiedziała czym to było. Może to czarne motyle w jej ciele zabraniały dziewczynie oddalić się od żywiciela KI? Walczyła z tym, a jej twarz coraz bardziej przypominała zmagania się nerwusa z tym, aby nie wybuchnąć.
Niemal od razu jak wróciły, dostały po stroju. Kisie się to bardzo przyda, bo do tej pory paradowała w saiyańskim kostiumie, co troszkę ją denerwowało i niezbyt było wygodne. W dodatku, kolor jaki został jej podarowany, od razu przypadł jej do gustu. Red musiał zapamiętać, że to właśnie ciemnoczerwony lubi młoda wojowniczka. Spodnie też wyglądały podobnie do tych jej, z planety Vegeta. Stroje miały w sobie charakter. Kisa od razu zaczęła się przebierać. Pasował jak ulał do niej i jej charakteru. Nadal jednak żadne słówko nie wyszło z jej ust. Nawet podziękowania.
Red zaczął mówić, ona tylko słuchała, choć sądząc po jej mimice, miałaby wiele do powiedzenia. Uważała, że powinni tam polecieć, bo energia tamtejszego demona nie wróżyła nic dobrego, miał wyraźnie złe zamiary, co było czuć na odległość. Lepiej było się go pozbyć teraz i nie martwić co przyniesie przyszłość.
Zauważyła zawahanie demona, w sumie nie sposób było nie zauważyć tego objęcia się. Wzrok Kisy zmiękł na chwilę, a nim się spostrzegła, miała wysuniętą dłoń w jego stronę. Co? Skąd to...? Nie ważne... schowała dłoń, za siebie. Nie planowała tego zrobić, to było mimowolne, tak jakby ktoś chciał nią pokierować, jakaś część jej chciała pocieszyć Red'a. Aaah, to tylko wrażenia.
___ - Zobaczymy co czas przyniesie. - stwierdziła tylko, gdy Red przedstawił dziewczynom opcje wzmocnienia się. - Na ten moment mam jeden cel, jak go osiągnę pomyślę nad resztą. - oczywiście chodziło jej o osiągnięcie poziomu drugiego, super wojownika. Stwierdziła, że da sobie z tym sama świetnie radę i nie potrzebuje do tego niczyjej pomocy, jak zawsze.
Wstała, a wtedy do umysłów wszystkich napłynęła ta fala KI. Złowroga fala, mająca zamiar zniszczyć planetę, na której się znajdują, ale najwyraźniej coś tam poszło nie tak i tylko dlatego teraz nadal mogą tu stać. Usłyszała słowa April.
___ - Tss... - na jej twarzy pojawiła się jej dawna złość. Złość na wszystko i wszystkich BO TAK. Jak można tak machać ręką na czyjeś życie? Wzrok Kisy stał się bardzo nieprzyjemny, niemal morderczy - Zginęlibyśmy teraz gdyby nie... - Nie odzywała się już więcej, zamamrotała coś tylko pod nosem, że jeszcze wróci czy coś w tym stylu, po czym odwracając się na pięcie odleciała stąd z wielkim hukiem i powiewem powietrza. Zostawiła za sobą tylko kurz oraz wściekłość.

Podgląd Kisy http://oi64.tinypic.com/2wrhyxf.jpg (Jak skończę arta to i Kisa wróci do swojej dawnej formy, jednak wcięcie Red nijak nie pasowało jak rysowałam).
Z tematu > Dżungla
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Nie Paź 09, 2016 8:58 pm

O, jak dobrze, że ubrania przypadły do gustu. Nawet jeśli potrzebowały drobnych przeróbek - warto było spędzić kilkanaście minut na snuciu magią nad materiałami dla sojuszniczek. Prezentowały się naprawdę ładnie, o wiele lepiej niż sobie wyobrażał. W nagrodę mógł popatrzeć za friko, jak przebierają się na jego oczach i nie kręcą nosami. April podziękowała, Kisa też - w swoim stylu. Uznał, że w razie czego przygotuje drugi komplet, nie mniej musiał oszczędzać energię na inne rzeczy.
A na jakie? Jak chociażby nad myśleniem o przyszłości pań. Obie pragną mocy, obie dążą do perfekcji, nawet po trupach. Ale czy aby na pewno? Nie zdecydowały się na klątwę Majin, przynajmniej oficjalnie z ust Błękitnookiej padła taka deklaracja. Druga wojowniczka coś milczała, wyraźnie czymś zaabsorbowana. Walką na pustkowiu? Red starał się o tym nie myśleć, wolał przekazać wskazówki. Nie to, że ignorował ważną bijatykę, lecz pragnął pokazać, że to dziewczyny są na pierwszym miejscu, w centrum uwagi Red'a. Stąd odpowiedział spokojnie na pytania April dotyczące Mistyczki.
>Znam pewnego Kaishina, właściwie Kaishinkę, która wyleczyła mnie z Tsufula. Nazywa się Kaede. Ale nie wiem, czy zechce pomóc w tej sprawie.
Odpowiedział na słowa April, chociaż co jakiś czas zerkał na Kisę, która nie za bardzo chciała brać udział w dyskusji. Wahała się. Wszak bardzo dobrze znała jednego z walczących, który poniósł porażkę w tej bitwie. I stąd jej wzburzenie, że nikt prócz niej z towarzystwa nie dążył do podleczenia ran Raziela, chociażby do sprawdzenia, co z niego zostało po destrukcyjnej mocy Dragota. Też go zastanawiała ta ręka wyciągnięta w jego stronę, gdy nieco odpłynął myślami, albo miał zwidy. Możliwe, jak wyostrzył wzrok - Kisa miała ręce przy sobie. Do czasu, gdy usłyszała komentarz April, że już mają o jeden problem mniej na głowie. Z punktu widzenia demona to dość logiczne podejście do sprawy - na chłodno - ale wtedy też zrozumiał, że ten jeden problem był kimś ważnym dla Ogoniastej. Odleciała stąd jak petarda, z pełną mocą i złością, wręcz z pretensją, że nie tknęli palcem w tej sprawie.
>>>Trzymaj się, Kisa.<<<
Zdołał tylko tyle odpowiedzieć telepatycznie, bo właściwie to zamurowało go na moment. Nie przypuszczał, że Książę Vegety to ktoś więcej dla Czarnookiej. Trochę kiepsko więc określili kłopot przybycia Raziela na Ziemię, cechując go negatywnie od samego początku. Kisa źle to odebrała i stąd... zostawiła ich na jakiś nieokreślony czas.
April musiała być w podobnym zdziwieniu, albo przynajmniej coś na ten wzór. Miała o wiele twardszy kark na głowie, odkąd spotkała ją tragedia z dzieckiem. Rogaty zaś... czuł się tak, jakby zawiódł oczekiwania Kisy. A teraz pewnie zawiódł oczekiwania April, skoro przejmował się tak tą sprawą. Z jego punktu widzenia wyglądało to tak, jakby nie dorastał do pięt Raziela, skoro jego dobro było ważniejsze niż jej własne życie. Wiele ryzykowała, nawet ponowną deportację, ale...
>Nie możemy podjąć za niej decyzji, bo znienawidzi nas. Nie mniej...
...dlaczego wciąż myślała o Księciu Vegety? Coś ją łączyło z Saiyanem? Więcej niż relacja podwładna-władca? To stąd to wahanie w jej postawie? Ta złość, że nie kiwnęli palcem w celu ratowania książęcych czterech liter? A to ich wina, że pociągnął za sobą niezrównoważonego czarciego pomiota? Że w ogóle zamierzał przylecieć na Ziemię? Niepozorna Błękitna Planeta omal nie stała się jego grobowcem.
Wyprostował się w kręgosłupie, a złote rogi rozjaśniły się wraz z krwistym blaskiem w ślepiach demona. Jeśli wolała zgodnie ze swoim sumieniem udzielić pomocy swojemu koledze, nie zabroni jej. Ale on nie poczuwał się w obowiązku do jego ratowania. Od tego jest Hikaru, zresztą miał za złe Razielowi, że niewolił potencjał Czarnookiej. Że to przez niego Kisa czuła się jak w zamknięciu, że bała się sprzeciwić jego woli. Red dał jej szansę z pomocą Mistica na wolność. Może za wcześnie to wszystko? Może nie do końca tak widziała współpracę z demonem i April? Póki wojowniczka nie będzie z nimi dzielić się przemyśleniami - sami będą tworzyć teorie, a to zły znak, zły omen. Tak wszak rozpadają się zżyte grupy.
Na szczęście nie został sam. April, Błękitnooka PółSaiyanka, towarzyszyła u jego boku. Możliwe, że też zdecyduje się wziąć los w swoje ręce, lecz postara się nie dopuścić do oddalenia się kolejnej sojuszniczki. Może nie pokazywał tego sobą, jednak bardzo źle zniósłby rozłąkę. Nie chciał być sam. Ale nie mógł nikogo zmuszać do swojego upiornego towarzystwa, chociaż teraz to Dragot zasługuje na miano świra.
>Możesz dołączyć do niej, jeśli chcesz. Ale skoro zostaliśmy sami, przeszlibyśmy do rzeczy. Bez technik energetycznych.
I tak nie mogli siebie ranić, gdy ich energie były bardzo spokrewione. Odwrócił się na moment tyłem do Halfki i zmrużył oczy. Jego ciało oblepiło się czarną warstewką z Ki, które wprawiało prawdziwy wzrok we złudzenie. Obraz na sylwetkę demona zniekształcił się, ale tylko na krótki ułamek. Po zwróceniu się przodem do Błękitnookiem stał ktoś inny. Ktoś, kogo doskonale znała.
- Tęskniłaś, Złotko?
Nawet głos zdołał zmodulować, nawet barwię Ki dookoła na złotą. Wyglądał niemal identycznie jak Kuro, chociaż to tylko iluzja. Nie mniej taki szok powinien sprawić, że April nie będzie patyczkować się, no i oswoi się z widokiem wroga. Chciała go wszak zabić, prawda? Demon postara się przypomnieć każdy szczegół dotyczący ruchu sylwetki, gestów, żeby jak najbardziej urealnić dziewczynie swojego rywala życia.
I ruszył na April, jak na swojego sztandarowego przeciwnika. Bez żadnego "przepraszam, muszę to zrobić", tylko pełna zimna rutyna. Celował pięścią wprost na wojowniczkę, i był naprawdę szybki.

Ooc: bijemy się czysto fabularnie, dla podkokszenia April.
Powrót do góry Go down
April

avatar

Liczba postów : 449
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sro Paź 12, 2016 2:09 pm

Czy miałam za złe Kisie to co zrobiła? Nie po prostu nie znałam ich i dla mnie to były niepotrzebne jednostki. Najwidoczniej dla niej był to ktoś ważny, nie chciałam wnikać kim tak naprawdę był ten tajemniczy Raziel. Najpierw jednak dziewczyna chciała poczuć wolność, a teraz chce ją stracić? To też jednak nie była moja sprawa, więc się w to nie mieszałam. Widziałam jak na mnie patrzy, a może tak właśnie ją zdenerwuje, aby osiągnęła kolejny poziom? W zasadzie nie byłoby to głupim pomysłem z mojej strony. Dziewczyna jednak postanowiła polecieć do ledwo żyjącej jednostki. Kisa może mnie nienawidzić, ale miałam swoje powody przez które tak traktowałam ludzi, kompletnie mi na nich nie zależało. Nie chciałam nikogo mordować dla zabawy, ale też nie miałam zamiaru pochylać się nad słabszymi, czy też ingerować w walkę. Uznawałam prawo dżungli. I tak, ono też mogłoby mnie dotknąć, jednak aby nie być hipokrytą stosowałam się do niego i byłam w pełni świadoma tych skutków.

- W sumie nie nasza sprawa, jak będzie chciała to wróci. Póki co jesteśmy tutaj, musi sama zdecydować czego chce. Czy żyć wolnością, czy pod dyktando Vegety, każdy powinien się odnaleźć w tym szeregu – powiedziałam wzruszając ramionami. W zasadzie tak też było trochę ze mną. Ja nie potrafiłam się odnaleźć na Vegecie, mimo że wszyscy mi usilnie próbowali w tym pomóc. – Myślę, że jestem tam zbędna. Oboje by mnie zaszlachtowali pewnie za mój niewyparzony język.

Uśmiechnęłam się, bo tak naprawdę lubiłam to w sobie i w zasadzie byłam gotowa do dalszego treningu. Skupiłam swoją uwagę tylko na demonie, który był przede mną. Wyłączyłam się całkowicie na otoczenie, które mogłoby mnie tylko dekoncentrować. Obserwowałam uważnie Reda, który nagle pokrył się czarnymi motylami. To co ujrzałam w chwilę potem zamroziło mnie całkowicie. Na dźwięk jego głosu aż cała pokryłam się gęsią skórką. Dokładnie taki sam jak go zapamiętałam, wydawał się taki w porządku, taki dobry. Zacisnęłam pięść i poczułam jak adrenalina zaczyna się przebijać przez mój krwiobieg. Kompletnie nie zwracałam uwagi na to, że jest to Red, zbyt mocno się wczułam widząc tego drania.

- Żryj ołów morderco! – warknęłam i w tym samym momencie ruszyliśmy na siebie. Wpatrywałam się w te paskudne czarne oczyska chcąc je wydłubać paznokciami. Poruszał się dosyć szybko, ale moja reakcja również nie pozostała sobie dłuższa, natychmiast zablokowałam cios jedną ręką drugą próbując trafić prosto w jego mordę, aby zbić go na kwaśne jabłko. Jednak i teraz on okazał się szybszy łapiąc w swoją dłoń moją pięść. Wyrzucił mnie wysoko do góry chcąc kontynuować swój atak z góry, wiedziałam że zbliżam się powoli do niego i zaraz będzie próbował mnie zgnieść na ziemię. Nie mogłam się tak po prostu zatrzymać dlatego użyłam siły zamieniając się w pierwszy stopień. Natychmiast zatrzymałam się w miejscu, a moje włosy od razu przybrały złotej barwy.

- Dojadę Cię gnoju – warknęłam bardziej sama do siebie niż do niego, przystąpiłam do kolejnego ataku, ale nim zdążyłam dolecieć, on już zniknął. Pojawił się tym za mną, aby wykonać kolejny cios, ale tym razem udało mi się go zablokować dwoma rękami. Trzymałam bardzo mocno ręce i ujrzałam jego uśmieszek, który jeszcze bardziej mnie zirytował, kopnęłam go, ale nie po to, aby otrzymał cios, ale po to, żeby się trochę odsunął. Zrobiłam to po to, aby gdy on się cofnie, ja miałam na niego napierać i skierować swój cios dokładnie pod mostkiem. Udało mi się! Widziałam jego grymas, ale i on nie pozostał mi dłuższy. Poprzez mój krótki triumf postanowił uderzyć mnie z całej siły łokciem w głowę. Leciałam szybko i długo, aż wbiłam się w ziemię i wyskoczyłam niczym petarda wprost na niego. Zatrzymaliśmy się tuż przed sobą, po czym ja zdecydowanie zamieniając się w super wojownika II stopnia obejrzałam się do tyłu skręcając tylko orientacyjnie głową. Zadarłam stopę do tyłka, po czym szybko wyprostowałam. Wiedziałam, że był zaskoczony tym posunięciem, zwłaszcza, że udało mi się prawie trafić tam, gdzie planowałam- strefę kroku. Następnym razem na pewno trafię i oby już nigdy nie został ojcem. Przeszłam ponownie do pierwszego stadium i dopiero teraz ochłonęłam i zaczęłam głęboko oddychać.

______________________

Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.


Prawdziwe oblicze April, Reda i Ósemki
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Paź 13, 2016 6:13 pm

April miała rację - Kisa sama musi podjąć decyzję, co zrobić. Może gdyby ostrzegł wojowniczkę, że wyśle po nią Hikaru w formie taksówki po planetach, od razu wyraziłaby swoje obawy? Sądził, iż zdołał zrozumieć chociaż cząstkę Ogoniastej. Najwyraźniej mylił się, lecz gdyby zechciała wrócić, ponownie przyłączy ją do harmonogramu treningu Halfki i razem będą doskonalić się. Jeśli zdecyduje wrócić na Vegetę - nie zabroni jej, ale będzie mieć dług do spłacenia. Wszak obiecała mu lojalność, zacisnęła dłoń w ramach przypieczętowania umowy. Prędzej czy później upomni się o przysługę.
Skinął raz głową rozumiejąc słowa Czarnowłosej. Widać było po wojowniczce, że zależy jej na swoim doskonaleniu, ponieważ nie ufała innym i nie chciała wtrącać się gdzieś, gdzie jej nie potrzebują. Co do braku zaufania to nic dziwnego - trauma z utraty dziecka przez niegdyś kochaną osobę musiało spowodować nieodwracalne skutki. Demon nigdy nie pojmie, jaki to ból, ale wiedział, że jest ogromny. Całe szczęście, że April zechciała mu zaufać i potrenować u jego boku. Naprawdę potrzebował kogoś, kto odwdzięczy się mu nawet w najtrudniejszych chwilach zwątpienia. Postara się, aby Długowłosa osiągnęła wszystko, co możliwe.
Może stąd też na moment przed rozpoczęciem treningu odezwał się telepatycznie do osoby, której najbliżej do miana Bogini? Oto, co przekazał Kaishinowi płci pięknej tuż po zamknięciu powiek:
Wiadomość telepatyczna do Kaede:
 
Po przekazie otworzył oczy i już w nowym, iluzjonistycznym wcieleniu ruszył na Czarnowłosą. Czas uciekał, musieli wykorzystać każdą wolną chwilę na mnożeniu strategii, polepszaniu szybkości i siły, hartowaniu ciała i ducha. April od razu odpierała ataki i tworzyła nowe, była zupełnie inna w relacji z Red'em a tym, kogo udawał. Czyli to prawda, że to Kuro wyrządził jej ogromną krzywdę. Atakowała z całej furii i wściekłości, chociaż miała głowę na karku i po pierwszej wymianie "uprzejmości" dała temu pokaz. Co Red w skórze Kuro zaplanował, ten zaraz musiał kontrować ataki przeciwniczki. Determinacja aż przebijała się przez złotą aurę dziewczyny, która nie oszczędzała się i przeszła na wyższą przemianę. Jak i on, to Red także. Dobrze, że podczas dwuletniego pobytu w domostwie Kuro widział doskonale i czuł na sobie ciosy Super Saiyana, więc wyglądał naprawdę autentycznie. To sprawiło, iż April uderzała nie tylko celnie, ale i prowokując demona do ukazywania części ciała, które miały być bezpośrednim obiektem zainteresowań kolejnych ciosów. To w mostek, to w udo, a to w klejnoty... to trzecie bolało już na samą myśl, chociaż kobieta nie użyła całej siły. Bardziej postraszyła, że jest zdolna do pozbycia się tego i owego u oponenta. No dobrze, jak lubi straszyć, to i niech i jej zjeży się odrobinę włos na głowie.
Bowiem rozmył się przed April i zjawił się za jej plecami starając się uderzyć z pięści w kark. Ale nie w pierwszym stadium transformacji, ale już w drugim. Wyraźnie ostre włosy pobłyskiwały od wyładowań elektrycznych. Uśmiech na iluzji mógł prowokować, tak jak i słowa:
- Przyznaj się April, już przegrałaś. Daj buziaka w nagrodę.
Ciekawe, czy aby na pewno tak powiedziałby Kuro, ale trochę demona poniosło w tej zabawie w przebieranki. Eh, gdyby umiał uśmiechać się naprawdę, albo śmiać, nie musiałby posługiwać się złudzeniem optycznym. Zaraz po tej krótkiej przerwie wymierzył serię dwudziestu siedmiu ciosów, które były trudne do przewidzenia i najczęściej celował w bark lub brzuch, chociaż i zdarzały się te w podbródek. Musiał mieć się na baczności, aby w odpowiednim momencie wychwycić refleks April, żeby go nie raniła śmiertelnie za obelgi i za tą okrutną zabawę. To ciężka lekcja, nie mniej jednak potrzebna, aby uzmysłowić później dziewczynie, gdzie popełniała błędy. I czy zawsze atakowała tak jak planowała, czy już ponosiły ją nerwy - od czego chciał ją uchronić przed prawdziwym starciem z Kuro.
Powrót do góry Go down
April

avatar

Liczba postów : 449
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Paź 18, 2016 3:48 pm

Można powiedzieć, że triumfowałam, ale tylko na chwilę. I byłam temu całkowicie świadoma. Nie trzeba było zbyt długo czekać na kontrę. Dostałam prosto w kark. Czułam jego ogromną aurę, była silniejsza niż moja. Ale to nie znaczyło, że mam zamiar się poddawać.

- Prędzej zdechnę niż to zrobię – syknęłam, bo nie mogłam aż się powstrzymać – A ty pójdziesz razem ze mną.

Taki był mój cel, gdybym nie była w stanie zabić Kuro poświęcę siebie i swoje życie żeby zabrać go ze sobą do piekła. Dostałam kolejne baty w postaci silnych ciosów. Czułam jak jego pięść niemalże wypala mi skórę w miejscach, w których uderzył. Zaciskałam pięści, zęby. Nie pokaże mu, że sprawia mi to potworny ból, chociaż tak cholernie bolało! Nie okażę swojej słabości, każdy kolejny cios odbierał mi racjonalny myślenie. Chciałam się uwolnić od tego bólu. Był ode mnie dużo silniejszy, jednak gdy tylko dostałam kolejny cios, który był wymierzony w brzuch zagotowałam się. Nie wiem, co się ze mną stało, ale wpadłam w furę, chwyciłam piasek w dłonie i rzuciłam w stronę, gdzie przewidywałam, że powinna być twarz chłopaka.

- Nie w brzuch! – zdołałam tylko tyle z siebie wyrzucić by natychmiast tak samo narwana przystąpić do kontry. Kompletnie nie kontrolowałam swoich ciosów, które wymienialiśmy niemalże na równi. Ciężko było za nim nadążyć, byłam już porządnie zmęczona, ale nie myślałam wtedy o tym. Miałam wrażenie jakbym dostała nagłego przypływu KI. Nie w brzuch, nie tam gdzie kiedyś było nasze dziecko. Poczułam jakby to był cios, który przebudził we mnie moc. Nie atakowałam na oślep, precyzyjnie chciałam trafić w punkty witalne na jego ciele, nie wiedziałam dlaczego akurat tam celowałam, ale wiedziałam, że tak trzeba. On za to precyzyjnie się bronił nie szczędząc ataków również w moją stronę. Czułam jednak jak z każdą minutą zaczynam po prostu wymiękać, dostałam porządnie w szczękę, co spowodowało, że upadłam z impetem na ziemię. Nie zdążyłam się nawet podnieść, a już dostałam kopniaka. Był szybszy, bardziej skuteczny, a ja wciąż taka słaba. Potrzebowałam odpoczynku, chociaż na chwilę, ale ciężko było mi się do tego przyznać. Nie chciałam okazać się słaba, tak po prostu. Wstałam, widziałam że dał mi na chwilę spokój. Patrzył na mnie tymi oczami. Tak bardzo chciałam go zabić, chęć zemsty była taka ogromna. Chciałam żeby poczuł to co ja. Być może utratę kogoś bliskiego? To zbyt prymitywne, nie mogę karać kogoś za jego własne przewinienia. Nie będę tak jak on. Bezwzględny tyran, który ukrywa się pod maską dobrego i wspaniałego. Chcąc nieść pomoc dla każdego kto jej potrzebuje. To takie słodkie do porzygu. Postanowiłam jeszcze raz ruszyć na niego z ponowną dawką energii. Nagle jednak się zatrzymałam przez po porządnie oberwałam w policzek, przeleciałam kawałek i zatrzymałam się.

- Nie mam szans, czegokolwiek nie próbuję i tak dostaję – powiedziałam to bardziej do siebie niż do kogokolwiek, ale on musiał słyszeć, bo nie chciał dać mi tak po prostu spokoju. Teraz to ja zaczęłam się bronić. Musiałam uważać, aby nie zrobić żadnej dziury, bo wtedy dostanę tak, że już w zasadzie się nie pozbieram. Złapałam go za nadgarstki, a nasze głowy niemalże się stykały. Oboje w najwyższej formie wpatrywaliśmy się siebie mając siebie tak blisko. Jego uścisk również był coraz mocniejszy. Pisnęłam aż cicho z bólu.

- Nie dawaj mi fory – wyszeptałam całkowicie skupiona na tej chwili, próbując odpędzić od siebie ból. Naprawdę miałam wrażenie jakby to był cały on. Wkręciłam się w tą sytuację na maxa i na dodatek nie chciałam odpuścić. Byłam już nieźle zjechana, lekko uszkodzona i rozczochrana, ale nie chciałam dać za wygraną. Jakaś część wewnątrz mnie wiedziała, że to Red, ale próbowałam nie dopuszczać tego do wiadomości. Dzięki temu byłam cholernie pobudzona do dalszej walki. Mimo, że on zdecydowanie wygrywał, nie było widać po nim nawet zmęczenia, to jednak byłam uparta i nie dawałam się tak szybko zmieść.


OOC: Trening start

______________________

Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.


Prawdziwe oblicze April, Reda i Ósemki
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Drag
Goat
avatar

Liczba postów : 466
Data rejestracji : 05/06/2013

Skąd : Warszawa

SCOUTER
HP:
179550/189000  (179550/189000)
Ki:
109280/149100  (109280/149100)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sro Paź 19, 2016 1:52 pm

Czasami miewam swoje gorsze momenty. Chwile w których moje samopoczucie nie stoi na najwyższym poziomie, każdy takie miewa. Wówczas zdarza mi się zastanawiać nad słusznością swoich działań, decyzji, odzywa się moja moralność.Jednak zwykle nie trwa to długo, a to dlatego że wówczas przypominam sobie że ci którzy wyrządzali mi krzywdy w przeszłości, i przeszli do historii, nigdy nie zastanawiali się czy robią dobrze. Robili jedynie to, co do nich należy. I ja zamierzam postępować według właśnie takich zasad. W sposób nie zawsze logiczny i opłacalny, ale najbliższy mojej wizji świata, z którą ten obecny będzie miał w najbliższym czasie coraz więcej wspólnego.

Leciałem nisko, wręcz na Poziomie pieszym aby upewnić się o anonimowości. Moje rany były już w większości zagojone, a te które pozostały były przykryte przez pancerz. Choć wciąż można było zobaczyć na mojej twarzy ślady walki. Może to wina transformacji, że wizualnie nie wracam do siebie w przeciągu sekund, nie wiem tego. Wygląda to bardziej jak regeneracja przez człowieka, tylko przyśpieszona. Jest to ironiczne, z racji na to że w moim wnętrzu wszystko co ludzkie wymarło.A mój słuch będący kilkukrotnie bardziej czuły niż ludzki, rejestrował ciekawe rzeczy w pobliżu. Konkretnie to hałas wywoływany przez ciosy. Mój zmysł Ki potwierdzał to, kto te ciosy wyprowadzał. Moja ekscytacja jeszcze bardziej wzrosła. Lali się na serio? Trenowali? A może biorą lekcje od Boba Budowniczego? Zaraz się przekonamy. Było na tym terenie całe mnóstwo skał, wyglądających na idealny teren do kamuflażu. Po ukryciu Ki można się tu łatwo ukryć. Przynajmniej do momentu w którym ktoś postanowi wysadzić całą okolicę. Ja bym tak zrobił. Ale dość o błahostkach, bo w pobliżu znajdowały się 2 powody dla których tu przyleciałem. I jak na doświadczonego myśliwego przystało, dojrzałem je z ukrycia.

Powód numer jeden to.... Kuro? Co do cholery... Jeszcze przed chwilą czułem tu Ki Reda... Widocznie się za niego przebrał, demony mają w zanadrzu takie sztuczki. A Energię Kuro mogłem wyczuć w innym miejscu, bardzo daleko stąd, musiałbym się skupić by ustalić dokładne położenie, ale wiem że tam jest. Natomiast tutaj to podrabianiec. No i powód numer dwa to moja stara znajoma, April. Którą właśnie obserwowałem podczas intensywnej potyczki. No no, widać relacje się ewidentnie zmieniły od ostatniego razu gdy ich widziałem. Najpierw jeden przyszedł na ratunek drugiemu, potem podczas rebelii walczyli o siebie nawzajem i się kleili do siebie, a teraz... Widziałem w niej prawdziwą nienawiść. Zresztą, nie tylko to się w niej zmieniło. Jej Ki miała jakby jakiś inny posmak. Jakby już nie była taka czyściutka, jak gdy widzieliśmy się po raz pierwszy. Styl jej ubioru stał się o wiele ciekawszy, prawie w moim guście można by rzec. Brakowało jej tylko piercingu i tatuaży. Na podstawie tego co teraz powiedziałem można by pomyśleć że przyszedłem tu na widoki, z których nic nie wynoszę. Jednak byłaby to ignorancka postawa, gdyż z ukrytą energią byłem małym punkcikiem w oddali którego nie sposób było dostrzec podczas zaciętej walki, a ja tą walkę obserwowałem analizując każdy ruch obydwu stron. Wyłapywałem błędy, znajdywałem skuteczne zagrania i strategie które stosowali. Zapewne mógłbym tak robić jeszcze przez jakiś czas, ale jest skuteczniejszy sposób na uczenie się takich rzeczy. Od obserwacji znacznie lepsza jest praktyka. Dlatego zszedłem ze skały na której ich obserwowałem i niezauważalnie przybliżałem się będąc na wysokości parteru. Gdy byłem już najbliżej jak się dało bez zostania zauważonym...

...zawyły syreny alarmowe. Dźwięk dochodził z każdego kierunku, i stawał się coraz głośniejszy. Po trzecim wyciu zaczęły się zmiany. Temperatura zaczęła się w szybkim tempie obniżać, oddech zaczął być widoczny, a na skałach pojawiać się zaczęła warstwa lodu. Wszystko straciło znaczną część swojej żywej barwy, nadając okolicy niepokojące i depresyjne oddziaływanie na psychikę. Temperatura zatrzymała się w okolicach dwudziestu stopni na minusie, co dla człowieka potrafiłoby być zgubne, ale od Saiyan wymaga się nieco więcej. A ja sam, czułem się w tej temperaturze zrelaksowany. I gdy już wszystkie zmiany się wykończyły i przejście do Netheru się odbyło, odkryłem się wchodząc na skalną kolumnę ponad terenem na którym walczyli. Po raz pierwszy mieli okazje ujrzeć mnie w nowej postaci i pancerzu, poczuć moją nieczystą Ki. Spojrzałem się w oczy obojgu, i przemówiłem:
-Znów się spotykamy, przyjaciele... Jest mi niezmiernie miło was znowu wiedzieć.
Powiedziałem to niskim, zagadkowym wręcz głosem sprawiającym wrażenie osoby albo szalonej, albo kontrolującym całą sytuację jak mistrz marionetek. Było w tym troche ironii bo nie miałem żadnej gwarancji że nie zostanę lada moment zaatakowany, nie mówiąc o byciu w przyjacielskich stosunkach. Ale stwarzałem pozory dobrych intencji. Jednak to było jedynie powitanie. Trzeba było im jeszcze przedstawić, po co ja tu.

-Uroczą macie zabawę. Pozwolicie że się do niej przyłączę?
To powiedziawszy wycelowałem dłonią w piękną April, podnosząc ją niewidzialną siłą i kierując tak by była tuż przede mną stojącym na skale, będąc jednocześnie wciąż w powietrzu. Ponownie wtedy spojrzałem się w jej oczy z uśmiechem odsłaniającym kły.
-Pamiętasz mnie, chéri?
Spytałem ją nie będąc pewien, gdyż nie mieliśmy aż tyle kontaktu, a jej wygląd wskazywał że sporo się w jej życiu stało ciekawego, a więc mogła zapomnieć. Zwracając się do niej użyłem słowa z innego języka, oznaczającego "Kochana, Droga". Z akcentem w którym oprócz psychopaty było sporo z kulturalnego gentlemana, okazującego drugiej osobie szacunek. Czy to było szczere, czy służyło manipulacji, tego już się stwierdzić nie dało. Wiedziałem natomiast, że tak jak April nigdy nie była moim wrogiem, tak jeszcze niedawno miałem potyczkę z Redem. I jestem odpowiedzialny za sporo z jego kłopotów. Manipulując nim, skłoniłem go do wypicia sporej ilości krwi, z którą wcześniej nie miał tyle kontaktu. Była to zemsta, za zostawienie mnie na śmierć gdy jeszcze nie miałem kontroli nad Netherem. Ja na jego miejscu nie czułbym żadnych negatywnych emocji w związku z moją osobą. Wszystkie złe rzeczy jakie mu się przytrafiły to karma. Tylko czy tak słaby psychicznie demon to zrozumie? Czas pokaże, póki co nie miał niestety zbyt wiele do powiedzenia. Byli w trakcie treningu, a ja nic złego nie robiłem. Wręcz przeciwnie, planowałem go trochę rozbudować.
-Uderz pierwsza, jeśli chcesz.
Powiedziałem dając jej 3 sekundy na zrobienie tego, nie utrzymując jej już telekinezą. Jeśli jednak nie dostałem ciosu, sam go wyprowadziłem korzystając z większości swojej siły, ale i tak była to tylko gimnastyka, a nie walka na sto procent. Podczas tego treningu każdy jej dobry i zły ruch zostanie przeze mnie zapamiętany. To samo ze mną. To jedyne co mnie interesuje. Stawanie się silniejszym.

OOC:
regeneracja 10%
trening start
nether invasion ON


Ostatnio zmieniony przez Drag dnia Sro Paź 19, 2016 6:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Sro Paź 19, 2016 5:45 pm

Widać było, i czuć na obijanym ciosami ciele, że złość April rosła, zamiast maleć. Była naprawdę zawzięta na Kuro, i nakręcała się jeszcze bardziej. Pewnie wiedziała, że Red pozoruje jej wroga, ale po sile uderzeń - nie dało się tego wywnioskować. I bardzo dobrze, miał dokładny podgląd na jej zaangażowanie, inwencję twórczą, lecz także na gniew, który nie wahała się przelać na pięści i celne uderzenia. Przez dwie minuty tylko blokował jej ciosy i wpatrywał się swoimi węglowymi oczyma na jej buźkę. Analizował wszystko, co się dało, a jej frustracja rosła. Chyba przesadził ze wzrostem mocy, lecz podziwiał jej determinację, bo nawet będąc słabsza - szukała wszelkich sposobów, aby pokonać Kuro. Napierała w przeróżnych kombinacjach, nawet raz zabrała piasek w garść jak jej wspomniał i cisnęła w twarz (ała, jego oczy!). Innym intrygującym uderzeniem zaskarbiła sobie uwagę demona - uderzeniem czoła w czoło. Nie było to przyjemne, jednak sam dopuścił do nabuzowania sojuszniczki. Jak byli tak blisko, April powiedziała, że ma nie dawać jej forów, nawet jeśli opadała już z sił - takie słowa podbudowywały ją i targały do dalszej akcji. Niesamowita dziewczyna. Jak Kuro mógł ją skrzywdzić?
Miarka przebrała się. Zaraz Długowłosa padnie ze sił, a nie na tym mu zależało. W oka mgnieniu zrzucił z siebie iluzję i stanął na przeciwko w swojej demonicznej postaci. I tak oberwało mu się jeszcze - z impetem nie ma żartów. Nie pozwoli dziewczynie przemęczać się zbytecznie. Swoje już zrobiła, i rezultaty były naprawdę obiecujące. Aż nie zrezygnuje z pomysłu, jaki przyszedł mu do głowy w sprawie jej potencjału i dążeniu do poziomu Mistica. Są inne sposoby.
>April, już dość. Spójrz na mnie.
Pochwycił rękoma za jej ramiona i unieruchomił tułów, żeby już otrząsnęła się z amoku. Jak było to za mało - uwolnił swoją prawdziwą aurę, która lekko ich otoczyła. Chwyt demona zelżał i jak dziewczyna doszła do siebie, to zjechał rękoma z ramion na jej szczupłe dłonie i pochwycił je subtelnie nie puszczając ich. Był z niej dumny, chociaż nie uśmiechał się. Jedynie rubinowe tęczówki złagodniały w wyrazie. Nawet jeśli miał posiniaczone i obite ciało, nie zdradzał bólu. Najważniejsze, aby wojowniczka szybko przekroczyła kolejne bariery. Pomoże jej, tylko odpoczną. Tak zakładał mało skomplikowany plan.
>Dobrze się spisałaś. A teraz-...
Nie dokończył swoich słów, gdyż rozległy się zewsząd dziwne głosy. Aż położył kocie uszy po sobie i od razu spoważniał. To nie były jego sztuczki. Wnet zrobiło się zimno, a kamienne skały oblekły się lodem i chłodem. Znał tylko jedną osobę, która kontrolowała zmieniony drastycznie krajobraz.
Dragot.
Zmienił nie tylko otoczenie, ale i swój wygląd. Możliwe, że to dzięki transformacji, której nie był naocznym świadkiem. Niby z zewnątrz ludzki, jednak charakter zdawał się być ten sam. Bezczelny, pewny siebie, uparty, być może aż za bardzo pamiętliwy. Miał też dobrą cechę - pomysłowość. Nie wiadomo, od jak dawna ich widział, ale musiał już widzieć to i owo, skoro zdecydował się wtrącić do towarzystwa bez zaproszenia. Może uważał, że nikt nie wystosuje do niego oficjalnego pisma z powiadomieniem o zajęciach nad staniem się silniejszym? Tak czy inaczej Red nie przywitał się tak grzecznie jak przybysz, tylko skomentował jego kolejne słowa, które już były prawdziwsze w swoim przesłaniu:
>Zrobiłeś to.
To, czyli wtrącenie się do "zabawy". Można powiedzieć, że swoim Netherem dodał scenerię, a osobom - nowe zagrożenie. O ile zaufał Błękitnookiej, o tyle jego pobratymcowi - już nie. Zresztą pewnie ze wzajemnością. Może i nie był silny psychicznie, ale poza manipulowaniem Red'em w związku z zemstą za Nether, nie można zapomnieć, że Arcydemon tego samego dnia chciał wysadzić Ziemię. Planetę, na której mieszkał i pragnął odsapnąć od Vegety. Plus - tak jak zauważył sam inicjator Netheru - ich ostatnie spotkanie nie przebiegało w przyjacielskim tonie.
Może dlatego wolał zadrzeć z April, która nie miała do niego aż takich uprzedzeń? Jak mogła mieć, skoro nie pamiętała go, i większości wojowników? Już nadeszła pierwsza wymiana ciosów, a Red zdawał się być odsunięty na dalszy plan w oczach Błękitnowłosego. Wzruszył lekko ramionami, lecz czujności nie tracił, wręcz zdecydował się ostrzec przybyłego znajomego:
>Skoro chcesz poćwiczyć - zgaduję po wykonanym ciosie, że z April - musisz wiedzieć, że cokolwiek, co wyda mi się podejrzane, będzie mieć swoje konsekwencje. Nie pozwolę, abyś dążył z nią do tego samego, co kilka godzin temu z Razielem.
Nie mógł stracić wspaniałej sojuszniczki z powodu zachciewajek spontanicznego Manipulatora. No i dał tym samym znać Halfce, że to on jakiś czas temu pojedynkował się niemal śmiertelnie z Księciem Vegety. Na zachętę do wzięcia udziału w walce z Dragotem - zbliżył się do wojowniczki i delikatnie musnął palcami jej rumiany od zziajania policzek. Mogła poczuć, jak zmęczenie ubywa, jak mięśnie na nowo są w pełni sprawne, że kwas mlekowy odpuścił i że nawet oddech miała swobodny. Tatuaż na jej plecach odrobinę mrowił od przepływu Ki demona, lecz to było bardzo kojące doznanie. Wystarczające, by nabrać pewności siebie po nagle przerwanym treningu z imitacją Kuro i mieć chęć na kolejną. Zresztą... April była bardzo ambitna, więc nie trzeba było jej zachęcać, ale i tak lepiej być w lepszej formie od wielkiej niewiadomej. Nie był świadkiem bezpośredniej bitwy, gdy Dragot przeszedł transformację.
>>>Jeśli sytuacja zmusi Cię do skorzystania z technik energetycznych - nie wahaj się ich użyć.<<<
Odezwał się telepatycznie do Czarnowłosej odsuwając się ku tyłowi. Zajmie się sędziowaniem? Sam nie wiedział, jak sytuacja się rozwinie - czy aby na pewno Arcydemon nie kombinował czegoś podobnego, co miało miejsce z Razielem? Red pilnie kontrolował obie najbliższe Ki, czyli April i Dragota. Dla bezpieczeństwa zasłonił sobie usta i nos maską, aby w razie przelewu krwi mieć jeszcze szansę na zapanowanie nad sobą.

[Ooc: trening, post pierwszy]
Powrót do góry Go down
April

avatar

Liczba postów : 449
Data rejestracji : 28/03/2013

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
103935/103935  (103935/103935)
Ki:
104625/104625  (104625/104625)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Czw Paź 20, 2016 11:11 am

Dopiero po chwili do mnie doszło to, co Red do mnie powiedział. No właśnie Red, nie Kuro. To już stop, koniec. Odetchnęłam z ulgą. Byłam już naprawdę zmęczona, gdy poczułam jego kojącą energię od raz się rozluźniłam i moje kolana lekko się ugięły, a adrenalina wróciła na swoje stałe miejsce. Okazałam trochę słabości, ale w końcu to był już demon, a nie on, mogłam sobie na to pozwolić. Trzymał moje dłonie, a ja spojrzałam na niego. Wyglądał już dokładnie, tak jak on. Uśmiechnęłam się. Tak, to było dziwne, ale zrobiłam to całkowicie szczerze, pierwszy raz od pół roku, na mojej twarzy pojawił się prawdziwy uśmiech. Chciałam mu tym podziękować za to, że pokazał mi, że wciąż nie jestem gotowa na to, aby zmierzyć się z Kuro i on to doskonale mi uświadomił. Red nie zdążył dokończyć swoich słów, bo oboje nagle to poczuliśmy. Ten dźwięk, przeraźliwy, natychmiast zakryłam uszy dłońmi. Zrobiło się zdecydowanie zimno, nawet ja to poczułam mimo, że mieszkałam na tej planecie i zdążyłam się przyzwyczaić do chłodnych warunków. Stanęłam wyprostowana jak struna oczekując kogokolwiek. Wiedziałam, że Red tego nie zrobił, on również był całkowicie skupiony. Przygotowałam się do walki, czyżby ktoś chciał nas podejść? Mój umysł szalał. Przed chwilą walczyłam, ale będę, muszę być gotowa na kolejne starcie jeżeli zajdzie taka potrzeba. Tylko Kuro może mnie zabić.
Po chwili w końcu ukazał się i on. Wysoki, przypominający człowieka. Blada skóra, krótkie niebieskie włosy. Surowy wzrok, ostre rysy twarzy. Demon? Dlaczego tak pomyślałam? W zasadzie trochę przypominał mi Reda, oboje tylko tworzyli kontrast. Patrzył prosto w moje oczy, więc i ja nie pozostałam mu dłużna. Po jego słowach ponownie się wyprostowałam. Byłam od niego niższa, ale to nie oznaczało, że nie można mnie nie traktować poważnie. Oparłam dłonie o biodra będąc całkowicie pewna siebie. Znowu się spotykamy? Czyli się znamy. Improwizować, udawać? Nie chciałam żeby on poznał moje cele, na pewno zna też Kuro. A może to go właśnie tak zaciekawiło. Postanowiłam póki co obrać strategię obserwacji i oczekiwania na rozwinięcie całej sytuacji. Nie chciałam dać niczego po sobie poznać, nawet zmęczenia. On kontynuował swój wywód, ja w tym czasie rozwiązałam włosy, po czym związałam je luźno w połowie. Nie zamierzałam się go bać, chociaż wytarzał wokół siebie taką otoczkę. Ja jednak bałam się tego, że go nie znam. Zerknęłam na Reda, który również w końcu zareagował. Tak to prawda, wpierzył się tutaj chociaż nikt go o to nie prosił, a to mogło zwiastować tylko jedno, nie przyszedł porozmawiać o pogodzie. Zaczęłam wczuwać się w jego energię, nie potrafiłam jej zdefiniować, oprócz tego, że przed chwilą walczył z tym kolesiem, do którego poleciała Kisa. Poczułam po chwili jak coś niewidzialnego przyciąga mnie do niego. Nie panikowałam, byłam cały czas w tej samej pozycji obserwując go. Przenikliwy spojrzenie, musieliśmy wyglądać dosyć osobliwie patrząc sobie w oczy.

- Nie dokończyłeś chyba swojej sprawy. On żyje. – powiedziałam mając na myśli jego pojedynek. W zasadzie nie wiedziałam, czy właśnie nie przekroczyłam cienkiej granicy. Ale czy to takie ważne? On zdawał się być bardzo opanowany, idealnie dopasowywał słowa, tak jakby sam nie chciał przesadzić. Wydawał się bardzo kulturalny, aż za. Mieszane uczucia miałam, co do jego osoby. Z jednej strony widziałam reakcję Reda, czułam jak się pojedynkował bezwzględnie, a z drugiej strony przybywa tu i czaruje. – Nie wiem, z kim miałeś wcześniej do czynienia, ale ona już nie żyje. Poznaj nową osobę. Jestem April.

Postanowiłam być również kulturalna, dokładnie tak jak on sobie tego życzył. Wypadałoby się przedstawić, co właśnie uczyniłam. Nie chciałam przy tym zdradzać zbyt dużo szczegółów z mojego życia, jak to się stało, dlaczego. Miałam wrażenie, że on właśnie po to tutaj przyszedł. Byłam jednak ciekawa naszych wcześniejszych relacji skoro tak się do mnie zwracał. Na moje szczęście Red postanowił interweniować. Od razu kamień zszedł mi z serca. Gdyby istniała taka potrzeba pomoże mi, wie. On wie, że tylko jedna osoba może mnie zabić. On wie, że muszę spełnić swoje przeznaczenie. Poczułam jak mnie dotyka i w tym momencie jakbym całkowicie się odstresowała. Poczułam ukojenie dla moich mięśni, zamknęłam na chwilę oczy chcąc się oddać całkowicie temu przyjemnemu uniesieniu, mój tatuaż jakby się uaktywnił, ale to wszystko tylko koiło moją duszę i ciało. Po chwili dostałam wiadomość telepatyczną od niego, więc i ja postanowiłam odpowiedzieć.

- Red, dziękuję. Wiem do czego on jest zdolny, gdy walczył z tamtym gościem. Jest ode mnie silniejszy, ale wiedz, że nie zawiedziesz się na mnie. Nie zawaham się niczego. Ciekawe, po co tu przyleciał, raczej nie na herbatkę.

Uderz pierwsza.

- Twoje życzenie jest w tym momencie dla mnie rozkazem przyjemniaczku – powiedziałam uśmiechając się nonszalancko w jego stronę. Ciągle byłam w swojej drugiej formie. Nie wiedziałam, jakie relacje łączy ta dwójka. Ale postanowiłam w końcu uderzyć, nie było na co czekać. Zamachnęłam się i skierowałam swoją małą piąstkę wprost na niego. Złapał ją w swoje ręce, oboje byliśmy w dalszym ciągu bardzo spokojni i opanowani. – Co Cię tu sprowadza? Chyba nie przyleciałeś sobie tylko żeby potrenować ze słabszą jednostką.

Nie zamierzałam odpuścić, aby się dowiedzieć, jakie były jego zamiary. Nie chciałam też się poddawać, więc wymierzyłam również drugi cios z boku, ten również został przyblokowany. Póki co chciałam go tylko rozeznać. Następnie poszedł kopniak, w momencie, w którym puścił moją dłoń, aby zablokować kolejny cios, ja ponownie uderzyłam ręką. Był szybki i nadążał za moimi ruchami, a nawet był przed nimi. Podobało mi się to, byłam już rozluźniona, a my znowu staliśmy naprzeciwko siebie. jednym, zdecydowanym ruchem ruszyliśmy na siebie w tej samej sekundzie. Nasze ruchy były precyzyjne, dało się wyczuć, że nie były jednak oni w pełni takie jak być powinny. Pierwsza oberwałam ja, dokładnie już w lekko uszkodzoną twarz, ale ja również nie pozostałam dłużna, w powietrzu idealnie celując nogą w jego żebra. Czułam jego przewagę, ale nie chciałam, aby on ją odczuł, a przynajmniej nie tak znacząco. Pojedynek z Redem był trudniejszy, bo gdy on zwiększył swoją siłę był silniejszy, a ja ledwo nadążałam, tutaj byłam trochę w tyle, ale nie na tyle, aby on mógł się zagapić. Więcej cisów póki co wyprowadzał on, ja musiałam je blokować. Nie wszystkie się dało i obrywałam, jednak to wcale mnie nie zniechęcało, wręcz przeciwnie. Po każdym jego trafnym ciosie napierałam mocniej, silniej. Póki co nie korzystaliśmy z ataków energetycznych, poznawaliśmy tylko swoje mocne i słabe strony.


OOC: Pierwszy post treningowy.
Ale wena mnie przez was naszła. Razz

______________________

Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A trepów do domu wariatów.


Prawdziwe oblicze April, Reda i Ósemki
Spoiler:
 


Ostatnio zmieniony przez April dnia Sro Paź 26, 2016 10:56 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 809
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Skalny Las   Wto Paź 25, 2016 7:15 pm

Nie spodziewał się, że April aż tak bardzo zależało na zgładzeniu Kuro - znaczy się wiedział, iż bardzo tego pragnęła, lecz jeszcze nie mogła. Była na bardzo dobrej drodze ku realizacji swojej zemsty, w której osobiście nie może wziąć udziału, ale przygotuje ją jak najlepiej było to możliwe. Dzięki jej towarzystwu przestał myśleć o swojej klątwie i mógł pomagać sojuszniczce. Jakby nie spojrzeć - pomagając jej, pomagał sobie. Nie musiała odwdzięczać się ponad lojalność, a mimo wszystko nie przeszkadzało jej uśmiechać się na koniec udanego sparringu. Przez kilka sekund zdziczały młodzieniec poczuł coś na wzór ciepła, kiedy utkwił ślepia w jej wesołej buźce. Może dlatego nie puszczał jej rąk przez jakiś czas? Poczuł tęsknotę za czymś, co było dawno i minęło bezpowrotnie? Możliwe.
Ale trzeba było odłożyć na bok przyjemności i skupić się na przybyłym. Mroczny demon nie patyczkował się - rzucił wyzwanie Halfce, na co ochoczo odpowiedziała pięściami. Tak mniej więcej zaczęła się walka, a Red nie przeszkadzał dwójce, tylko co jakiś czas pojawiał się nieopodal i pod różnymi kątami, perspektywami oglądał i analizował walkę w głowie. Otoczenie w postaci Netheru było po stronie Dragota, który dzięki swojej pomysłowości i kreatywności utrudniał już z tego tytułu skupienie się dziewczyny na przeciwniku. Ale to za mało, aby zniechęcić Czarnowłosą, ba - nie dało się jej powstrzymać przed zamierzonym działaniem. Tak więc wymiana ciosów szła z obu stron - a to fizycznie, a to podejściem psychologicznym czy po prostu podstępem - aż dymiły się ich dłonie wśród lodowej scenerii, która czasem nabierała innych kształtów - z korzyścią oczywiście dla Twórcy.
Tłukli się tak mniej więcej godzinę, bez wytchnienia, kiedy kogoś za bardzo poniosło i zaczęły się o wiele bardziej krwawe rozdania. Ten próg tolerancji dla Długowłosego został przekroczony.
>Wystarczy.
Rzucił komendę w trakcie wymiany ciosów, ale nie słuchali go. Wpadli w amok, być może właśnie od pierwszej przelanej kropli krwi. Potem było jeszcze gorzej - aż go skręcało w środku i nici ze sztuki panowania nad swoim głodem. Musiał przerwać walkę, inaczej będą mieli kolejną osobę do bójki, tylko nie wiadomo po czyjej stronie.
>Dosyć!
Nawet stanął pośrodku oddzielając wojowniczkę od demona, który albo specjalnie, albo nie zauważył zmiany osoby tuż przed nim i uderzył w tors Red'a. Mina Rogatego w pierwszych sekundach wyrażała zdziwienie, lecz po kolejnych od razu spoważniała. Tak jak zapowiadał - za według niego zbyt gwałtowne posunięcia ze strony Dragot'a będzie mieć wyciągane konsekwencje. I nie było odwrotu - pięść ugrzęzła w plastycznym ciele demona i unieruchomiła przedstawiciela Drakonian od ucieczki. Wtedy pojawił się szkarłatny blask w oczach Czarnowłosego i jego pobratymca przemienił się w kolejną formę. W ciasteczko w kształcie czarnego motyla. Pochwycił smakołyk w dwa palce i przyglądał się uważnie wypiekowi.
>Jak ochłoniesz - pogadamy na serio.
Mogło to dziwnie wyglądać, kiedy tak przemawiał do ciastka, ale April była świadkiem, że Długowłosy nie zwariował. Miał przez chwilę ochotę zjeść słodycz, lecz i tak nie sprawiłaby mu radości dla podniebienia - niestety krew wypaczyła całkowicie słodkie menu. Po drugie - Dragot był zbyt silny, żeby dało się przeprowadzić taki proces bez szwanku dla ciała Łakomczucha. Po trzecie - wolał mieć go przy sobie w jak najmniej naruszonej postaci, bo nigdy nie wiadomo, jaka będzie przyszłość. Już i tak nie chciał bardziej pogarszać relacji, jakby nie spojrzeć... był demonem, jak Red.
Podrzuciwszy kilka razy ciastko ku górze i łapiąc, i rzucając znów, podszedł do kompanki, z której wyciśnięto siódme poty. Radziła sobie wspaniale, rozpierała go duma tak, jakby był ojcem Czarnowłosej. Chociaż i tak nadal wolał relacje partnerskie, jak nie troszkę bardziej... mniejsza o to. Stanął naprzeciwko Długowłosej i ponownie przesłał dziewczynie leczniczą moc. Przezorny zawsze ubezpieczony. Niby nie zapowiadało się, aby pojawiły się zagrożenia, lecz lepiej dmuchać na zimno. Poza tym cieknąca krew z ran drażniła Red'a, o czym zdołali się przekonać obecni.
>Zaimponowałaś mi. Jesteś na dobrej drodze w dokonaniu zemsty, ale i nie tylko w tym.
Nie mógł mówić na głos w towarzystwie cukierkowego demona, więc jak będzie potrzeba - przekaże swój plan telepatycznie. Nie mniej niech waleczna kobieta nieco odpocznie. Miała za sobą dwa solidne treningi, drastycznie różniące się od siebie scenerią, mechaniką, motywami. Trzeba przyznać, że Błękitnooka poradziła sobie wzorowo ze wszystkimi, albo prawie ze wszystkimi, elementami, jakie demony zsyłały na Halfkę.
A co z jego inną podopieczną? Do tej pory nie było po niej śladu w tychże okolicach. Pamiętał, co mówiła April, lecz demon wszak miał w sobie chociaż trochę chaosu, i na nowo, niczym dziecku, trzeba byłoby wyłuszczać swoje zdanie. Czyli po prostu uparł się, by widzieć się z Czarnooką. I to od zaraz.
>Muszę wyegzekwować umowę z Kisą. Byłbym wdzięczny, gdybyś towarzyszyła mi przy tym.
Rzekł śmiertelnie poważnym tonem, chociaż nie był jakoś szczególnie spięty na ciele czy zły. No, może odrobinę zły. Musiał przekonać się, dlaczego dziewczyna nadal wolała przebywać u boku Księcia Vegety, który zgotował jej los kadetki, kiedy jej moc - ta odkryta i skryta - nie zasługiwała na tak niskie wynagrodzenie. Aura Red'a nabrała na chłodzie, który mogły odczuć na sobie obie Mocobiorczynie. To było coś więcej niż tylko odczuwanie Ki Feelingiem - przez moment mogły mieć styczność z jego o wiele doskonalszą formą. Wszak miały w sobie sporą część mocy demona.
Wyciągnął dłoń ku biwakowi i całość zamknął w drewnianej szkatułce, którą zdeponował w brzuchu, a ciastko z drugiej ręki - ulokował w kieszeni spodni. Po tym wszystkim stał przez chwilę w milczeniu ze ślepiami wlepionymi w niebo. O czym myślał? Czyżby zmysłem Ki próbował sięgnąć kosmosu i odszukać prawdziwego Kuro? A może...
>April? -odezwał się po jakimś czasie powoli skręcając głowę ku niej i spoglądając na nią- Jeśli robię coś źle, jesteś z czegoś niezadowolona lub nieusatysfakcjonowana - nie krępuj się o tym powiedzieć. Zaradzimy coś na to.
...może wtedy myślał o tym pięknym i szczerym uśmiechu, którym obdarowała go April tuż przed pojawieniem się Dragota? Ta myśl koiła jego nerwy, których nie miał za mocnych, zwłaszcza ostatnio. Być może to tylko chwilowe przewrażliwienie, ale wiedział, że jej radosna twarz dawała mu odrobinkę ciepła dla mroźnej duszy Red'a.
>Nie chcę Cię stracić.
Nie chodziło mu tylko o walkę, czego zapewne Błękitnooka mogła domyśleć się bez problemu. Ale raczej nie odpowie, co dokładnie miał na myśli - na to był zbyt nieśmiały i zamknięty w sobie. I tak, że to powiedział na głos było sporym sukcesem. Mówienie rzeczy na głos pomaga w koncentracji, a musiał oddalić problem z krwią jak najdalej było to możliwe. Tak czy inaczej - niebawem nie było po nich śladu w Skalnym Lesie, które było świadkiem wielu wspaniałych walk, i na pewno jeszcze będzie areną dla niejednej potyczki.

z tematu x3 -> do dżungli, do Kisy i Raziela, la la la
Zgoda Dragota na przemianę w cukierka.

[Ooc: trening, post końcowy]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Skalny Las   

Powrót do góry Go down
 
Skalny Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: