Dragon Ball New Generation Reborn

Share
Go down
avatar
NPC
Liczba postów : 1042
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Pomieszczenie Regeneracji

on Sob Cze 02, 2012 1:04 pm
Miejsce zarezerwowane szczególnie dla elity i weteranów. Lądują tu zazwyczaj pacjenci z bardzo ciężkimi obrażeniami. Znajduje się tu dość duża ilość maszyn regeneracyjnych potrafiących postawić na nogi każdego w przeciągu zaledwie kilku godzin.
avatar
Hazard
Liczba postów : 863
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Wto Paź 16, 2012 10:42 pm
Jego ostatni atak nie doszedł do skutku. Znikąd między nim a Nat'em pojawił się Trener, który z łatwością powstrzymał jego i tak osłabiony cios. Bezproblemowo postawił go na ziemię i zaczął podsumowywać ich walkę. W trakcie jak mówił Haz przyklęknął na jednym kolanie, nie był w stanie ustać dłużej ma nogach. Trafiało do niego co drugie słowo przełożonego. Doszło do niego tylko tyle, iż Trener jest zadowolony z ich postępów, on sam lepiej panuje nad Ki niż Nat, oraz że w Skrzydle Szpitalnym czekają na nich maszyny regeneracyjne. Następnie oddalił się on od nich. Nie był w stanie wydusić z siebie żadnego słowa, ograniczył się jedynie do zasalutowania. Powoli zbierał się w sobie aby powstać i skierować się do Szpitala, gdy nagle tuż przy nim pojawił się Nat, oferując mu swą pomoc. Z chęcią z niej skorzystał, sam nie dałby chyba rady tam dojść. Podtrzymywany przez swego towarzysza opuścił Salę Treningową. Tuż przy wyjściu Nat zagarnął jeszcze jakiegoś osobnika, lecz Hazard nie miał pojęcia po co i dlaczego.

Przemierzali powolutku korytarze, a za nimi ciągnęła się strużka krwi, jego własnej. Rana nadal dawała o sobie znać. Z każdym metrem było mu coraz trudniej, coraz większym ciężarem opierał się o Saiyan'a. Wreszcie, po paru długich minutach wędrówki, stanęli przed drzwiami Skrzydła Szpitalnego. Wkroczyli do środka i udali się w stronę pomieszczenia regeneracji, przy okazji zostawiając nieprzytomnego kadeta na najbliższym łóżku. Haz rozejrzał się po sali. Przypomniał sobie jak całkiem niedawno sam spędził tu całą noc, na skutek łomotu który spuścił mu Nat. Teraz pokój ten był prawie w całości zapełniony, trudno było znaleźć jakieś wolne łóżko. Niektórzy jego rodacy byli całkiem przytomni, leżeli na wyrkach gawędząc z sąsiadem, bądź czytając książkę, inni natomiast znajdowali się w dużo gorszym stanie. Odwrócił wzrok od tego niezbyt przyjemnego widoku i ruszył do celu ich podróży.

Gdy tylko przekroczył próg tej sali rozdziawił usta ze zdziwienia. Maszyny prezentowały się imponująco, wystarczyło spojrzeć by zdać sobie sprawę że to naprawdę zaawansowana technologia. Sporo słyszał o cudownych właściwościach płynu używanego w tych urządzeniach, lecz po raz pierwszy będzie miał okazje wypróbować go na własnej skórze. Zwolnił Nat'a z własnego ciężaru. Spojrzał na niego z pod przymkniętych powiek.

- Dzięki za pomoc - wymamrotał zachrypniętym głosem - Sam nie dałbym rady tu dojść.

Następnie oddalił się w stronę jednej z przydzielonych im maszyn. Oparł się o szklaną kopułę by zaczerpnąć parę głębszych wdechów, po czym powoli zaczął się rozbierać. Pomimo tego, że nie miał zbyt dużo ubrań do zdjęcia, zajęło mu to sporo czasu. Wgramolił się go kapsuły, przyjął najwygodniejszą pozycję jaką był w stanie, po czym rozejrzał się. Wiedział mniej więcej jak samemu uruchomić to cacko. Chwycił maskę tlenową i nałożył ją na usta i nos, zabezpieczając ją gumką aby nie spadła. Gdy był już gotowy, wcisnął przycisk startu. Kopuła zamknęła się, a wnętrze maszyny zaczęło napełniać się zieloną substancją.

OCC:
Leczenie start: 22:42
avatar
Go??
Gość

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Wto Paź 16, 2012 11:36 pm
Spacerek do pomieszczenia, w którym znajdowały się kapsuły regeneracyjne nie trwał zbyt długo gdy tam już się znaleźli Nat był w niezłym szoku, pierwszy raz widział takie urządzenia i do tego w jednej z tych kapsuł miało odbyć się jego leczenie. Kiedy Haz już go uwolnił od swojego ciężaru mógł oprzeć się nieco o ścianę i odsapnąć w końcu walka była dość męcząca dla każdego z nich. Obserwował uważnie kapsuły regeneracyjne, wiele słyszał jak i czytał o właściwościach płyn jaki jest tu używany, w prawdzie to raczej był jednorazowy zaszczyt skorzystania z tych urządzeń więc warto było chociaż na dłużej nacieszyć oko. Słysząc Hazarda odwrócił wzrok w jego kierunku, musiał mu pomóc bo jakby nie było pokazał że jest godnym przeciwnikiem, Nat jeszcze niejeden pojedynek chciałby z nim stoczyć gdy jeszcze bardziej się wzmocnią.
-Nie ma sprawy.
Kiedy już chwilkę odsapną zaczął pozbywać się swoich i tak zniszczonych łachów, wyciągną z kieszonki nieco przycięte zdjęcie ale zawsze jeszcze jakiś fragment z niego został, no cóż, schował z powrotem zdjęcie i podszedł do kapsuły uprzednio zostawiając ubrania w takim miejscu by nikomu nie przeszkadzały. Nim postanowił wejść do urządzenia ustawił najpierw odpowiednio maszynę po czym dopiero wszedł gdy kapsuła się zamykała on usadawiając się wygodnie i założył maskę na usta i nos zabezpieczając ją gumką przez zsunięciem się, zamkną powoli oczy gdy niebieskawo-zielony płyn wypełniał wnętrze kapsuły, wiedział że niebawem stanie na nogi dzięki właściwościom tego właśnie płynu aczkolwiek nie przepadał za siedzeniem w jednym miejscu to musiał to jakoś przecierpieć dzięki czemu będzie za kilka godzin w pełni sił.

OOC:
Start Leczenia: 23:36
avatar
Hazard
Liczba postów : 863
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Sro Paź 17, 2012 12:01 pm
Nigdy w życiu nie czuł czegoś podobnego. Siedział w całości zanurzony w jakimś zielonym płynie. Jego właściwości były cudowne. Z każdą minutą ból ustępował, w dodatku wpływał na niego kojąco i relaksująco. Coś niesamowitego! Wiedział, że ten rodzaj leczenia jest zarezerwowany raczej dla najwyższych rangą wojowników na tej planecie i nieprędko przyjdzie mu ponownie skorzystać z tego urządzenia. Zamiast spędzać całe dnie na powolnej kuracji w łóżku, wchodzą tu i w kilka godzin są postawieni na nogi. Przynajmniej tak słyszał. Jako że musiał siedzieć w bezruchu, zaczął rozmyślać nad walką którą dopiero co stoczył. Była wspaniała, choć dla nikogo nie jest tajemnicą, iż ani Nat ani on nie dali z siebie wszystkiego. Jeżeli o niego chodzi to miał jeszcze w zanadrzu parę sztuczek, podejrzewał że tak samo ma się sytuacja u jego przeciwnika. Z jednej strony żałował, że Trener szybciej zakończył ich pojedynek, z drugiej jednak miał wątpliwości czy dotrwałby do końca walki. Teraz gdy jego ciało się regenerowało, zaczął przypominać sobie coraz więcej szczegółów z przemowy przełożonego. Zaraz po zakończeniu leczeniu mieli wrócić do Sali. Ciekawiło go dlaczego. Czyżby miał dla nich jeszcze jakieś zadanie? Czy walka którą stoczyli była swojego rodzaju testem? Trener sam przyznał, że oboje spisali się dobrze, więc może czeka ich jeszcze jakaś niespodzianka.

Przypominało mu się również jak miała się sytuacja z kadetem, którego odstawili po drodze tutaj na jedno z łóżek w Sali Szpitalnej. Jeśli dobrze pamiętał, został on ukarany za niesubordynacje. Co dokładnie zrobił - tego nie wiedział, ale gdy o tym rozmyślał przypomniało mu się jak sam, pierwszego dnia w Akademii, został ukarany za nieokazanie szacunku przełożonemu. Co jak co, ale w wojsku panują ścisłe reguły i za ich nieprzestrzeganie sypią się kary. Zapewne wielu nowych którzy dopiero co przekroczyli progi tegoż budynku przekonało się o tym. On sam nie zamierzał już nigdy popełniać takiego błędu.

Minuty mijały, a on poddawał się rozmyślaniom nad coraz głupszymi rzeczami. Żałował, że nie jest senny, uciąłby sobie drzemkę i czas minąłby szybciej. W końcu maszyna pikającym dźwiękiem dała znać, iż to już koniec. Komora powoli opróżniała się z płynu. Gdy tylko poziom tej substancji obniżył się do jego szyi zdjął z ust maskę tlenową. Jeszcze kilka sekund czekał, aż wnętrze maszyny całkowicie opróżni się z tego cudownego specyfiku, po czym uruchomił kopułę i wyszedł. Czuł się jak nowonarodzony. Nie bolało go absolutnie nic, zniknęły też wszystkie rany, zadrapania i sińce których nabawił się podczas walki. Sięgnął ręką za siebie i pomacał się w miejscu gdzie jeszcze parę godzin temu znajdowała się obficie krwawiąca rana. Znajdowała się, bo teraz nie było po niej śladu. Coś wspaniałego. jakby obudził się po bardzo długim śnie, całkowicie wypoczęty i w pełni sił. Podszedł do miejsca gdzie pozostawił swoje ubrania. Nałożył je szybko na siebie, chociaż i tak wiedział że wkrótce będzie musiał udać się do magazynu po nowy uniform. Nie może przecież paradować po Akademii w strzępionych spodniach i na gołej klacie. Spojrzał na kapsułę w której znajdował się Nat. Niebawem on również powinien wyjść. Oparł się o ścianę i czekał.

OCC:
Koniec leczenia.
avatar
Go??
Gość

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Sro Paź 17, 2012 3:54 pm
Chwilę po tym jak kapsuła wypełniła się niebiesko-zielonym płynem Nathaniel mógł w spokoju odpocząć i zrelaksować się po walce, przez początki leczenia siedząc rozmyślał o całym pojedynku i zaczynał myśleć iż mógł dać z siebie dużo więcej, ale znając życie Haz również coś jeszcze nie jednego asa ukrywał w rękawie, ale nie było teraz po co długo rozprawiać nad tym co było aczkolwiek bardzo go zaskoczyła oczywiście pozytywnie ta walka, dawno nie cieszyła go tak potyczka z kimś z kim mógł walczyć na równi. Po dłuższym czasie rozmyślania zwyczajnie zasnął, dzięki temu będzie jeszcze bardziej wypoczęty po całym leczeniu, nie śniło mu się nic specjalnego jedynie tylko przelatywały mu przez głowę wyrywkowe wspomnienia nie koniecznie przyjemne. Co jakiś czas marszczył czoło pod wpływem owych wspomnień, które mu się nie specjalnie podobały. Pogrążony w dość lekkim śnie po kilku godzinach usłyszał dźwięk informujący go o zakończeniu leczenia, poczekał aż kapsuła opróżni się z płynu kiedy sięgał ledwie do kostek Nathaniel zdjął maskę z twarzy i otworzył oczy, w tej chwili czuł się już o niebo lepiej. Opuścił kapsułę gdy już całkowicie cudowny pły znikną z maszyny, stawiając pierwszych kilka kroków po zimnej podłodze rozmasował nieco ścierpnięte mięśnie od pozostawania w bezruchu, czuł się świetnie jak nigdy zrelaksowany i w pełni sił. Przyjżał się swojemu ciału na którym przed kilkoma godzinami było pełno ran ciętych i lekkich oparzeń po ataku Hazard’a był bardzo zadowolony z tego leczenia i miał nadzieję że jeszcze kiedyś będzie mógł ponownie skorzystać z tej cudownej metody.
-Czuję się jak nowo narodzony.
Mrukną do siebie po czym podszedł do miejsca, w którym zostawił swoje ubrania i od razu zaczął się ubierać, Haz już był gotowy do opuszczenia tego pomieszczenia, Nat spokojnie założył na siebie swoje poniszczone już ubrania i mógł spokojnie udać się po nowe umundurowanie, spojrzał na towarzysza no jego strój nie wyglądał na odpowiedni więc musiał zabrać go do magazynu w końcu każdemu przysługuje odpowiednie umundurowanie.
-Przydadzą nam się porządne ciuchy nie możemy chodzić jak obdartusy. Swoją drogą to była dobra walka.
Rzucił do Haz’a zakładając swój poniszczony pancerz, nie podobał mu się taki stan własnego munduru, nie chciał tak chodzić po akademii wygląda teraz jak ostatni obdartus, ale nie przeją się tym zbytnio w końcu przysługuje mu odpowiednie ubranie a nie takie łachmany co ma w tej chwili na sobie. Skierował się do wyjścia pokazując Hazard’owi by poszedł za nim.

z/t ----> Magazyn
avatar
Hazard
Liczba postów : 863
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Bydgoszcz

Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Sro Paź 17, 2012 4:29 pm
Długo nie musiał czekać. Po paru minutach i Nat był ubrany i w pełni sił, co wywnioskował z jego słów. Na uwagę o ciuchach przyznał mu całkowitą rację, w końcu jego obecny "uniform" nie był nawet w pełni kompletny. Aż wstyd chodzić w czymś takim. Saiyan rzucił jeszcze uwagę na temat ich walki po czym wyszedł z pomieszczenia. Haz uśmiechnął się, pochwala od przeciwnika z którym stoczył pojedynek to chyba najlepszy dowód na to, że wypadł dobrze. Swoją drogą, ciekawe czy zrobił jakieś postępy. Zacisnął pięści, jakby chciał sprawdzić czy przybyło mu sił. Nie było jednak sposobu żeby zmierzyć to w takim sposób, przekona się gdy ponownie przyjdzie mu walczyć. Skierował się do wyjścia, po raz ostatni rzucając okiem na maszynę leczniczą. Miał nadzieję, iż jeszcze kiedyś będzie mu dane z niej skorzystać.

Z/T --> Magazyn/Zbrojownia
avatar
NPC
Liczba postów : 1042
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Pon Maj 06, 2013 4:52 pm
Cz.1 - http://dbng.forumpl.net/t88-ladowisko#5067

Do sali leczniczej wpadł nagle jeden z żołnierzy niosąc na plecach ze sobą rannego saiyana, którego przed chwilą zgarnął z lądowiska. Był wciąż nieprzytomny, a scouter już prawie nie wykrywał energii więc trzeba było działać szybko. Przekazał go doktorkowi, a ten nie czekając, aż wyzionie ducha natychmiast wsadził go do komory regeneracyjnej z leczniczym płynem. Ustawił na konsoli czas po czym usiadł przy biurku tyłem do rannego. W tym czasie żołnierz udał się w stronę koszar.
Mijały minuty, nie działo się nic dziwnego, ani też nadnaturalnego. Wyglądało na to, że zwiadowca niedługo wróci do zdrowia i opowie co go zaatakowało. Wyglądało.

Saiyan w komorze nagle otworzył szeroko oczy po czym spojrzał na siedzącego doktora. Sięgnął powoli ręką po maskę dostarczającą tlen i ją zdjął wypuszczając z ust falę bąbelków. Na ten dźwięk doktorek opuścił długopis odwracając się. Dostrzegł... -------------------------------------------------------

______________________


avatar
Colinuś
Liczba postów : 382
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:
http://www.pl

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Sro Maj 08, 2013 5:21 pm
Droga z koszar do pomieszczeń regeneracji nie była taka długa. Chłopak by pomóc sobie i szybciej dotrzeć do miejsc regeneracji użył białej aury. Pewnie miał tyle samo czasu na dowiedzenie się, o co chodzi, co tamten kadet, który zignorował polecenie koszarowego. Dziesięć minut. Czas nieubłagalnie. Im był bliżej celu tym bardziej się bał. Jego serce zaczynało bić coraz szybciej. Podszedł do drzwi. Były uchylone.. Chłopak wyłączył białą aurę i zatrzymał się. Przez szparę obserwował wnętrze pomieszczenia. Widział tylko fragment wielkiej kapsuły leczniczej i doktora. Nic ciekawego się nie działo. Uspokoił się. Nogą szturchnął drzwi, które właściwie bezgłośnie otworzyły się na oścież. Zrobił krok. Stanął w przejściu i patrzył na całe pomieszczenie, które było bardzo duże. Widział doktora w białym kitlu, który na stojąco wpatruje się w jakiś dziwny monitorek, na którym wyświetla się ciągłą kreska a głośnik zamontowany na nim wydaje z siebie wysokie piszczenie, które irytowało brązowookiego. Jego wzrok był skoncentrowany na jakieś wielkiej maszynie. Vernil także skupił na niej swój wzrok i ujrzał coś jakby wielki pojemnik. Na tyle duże by mógł zmieścić się w nim dorosły Saiyan. I tak było, wewnątrz był wojownik, pewnie ten, o którym mówili Ci dwaj mężczyźni, którzy wbiegli do koszar. Mężczyzna wykonywał ruchy. Zdjął sobie maskę a z jego ust wylatywały bąbelki. Był cały zanurzony w dziwnej, ciemnozielonej cieczy.

-Miałem się zgłosić, przysyła mnie trener z koszar by sprawdzić, co z tym wojownikiem z kapsuły, ale widzę, że dobrze...-w tym momencie Vernil skończył mówić. Ujrzał bladą, przerażoną twarz doktora, na której widok spokojne już serce Brązowookiego znów zaczęło pracować szybciej. Chyba nie wszystko poszło zgodnie z planem. Half był nieco zdezorientowany.

-Skoro pacjent się rusza to, dlaczego doktor jest taki przerażony? Nie znam się na tych urządzeniach…-pomyślał widząc całą sytuację. Jakby nie patrzeć to doktor powinien znać się na tych wszystkich maszynach. Jego strach musi być czymś uzasadniony.

-Nie, poddam się, nie stchórzę-mówił wpatrując się wraz z doktorem w wojownika, który wykonywał coraz więcej ruchów. Nie wiadomo, kto teraz był bardziej zdenerwowany.
avatar
NPC
Liczba postów : 1042
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Sro Maj 08, 2013 6:54 pm
Doktor Ząbbruchen:

Minęła chwila, a przerażona twarz doktorka uległa zmianie. Stała się neutralna, po przerażeniu nie było śladu. Zaś wojownik w komorze z powrotem nałożył sobie maskę na twarz jakby nigdy nic.
- Sorka, wydawało mi się, że koleś wykitował. - Powiedział szybko doktorek, a następnie odwrócił się plecami do Vernila grzebiąc w panelu. Kliknął jeden przycisk, a następnie wkurzający uszy dźwięk piszczenia zamilkł. Systematycznie co jakiś czas urządzenie zapiszczało w rytm serca. Z pacjentem chyba było wszystko ok.
- Jest z nim dobrze. - Powiedział kątem oka patrząc się na chłopaka. Na ziemi znajdowało się nieco krwi. To pewnie od rannego wojownika, który teraz siedzi w komorze. Choć... - Jesteś kadetem? Jak Ci idzie? - Spytał doktor.

______________________


avatar
Colinuś
Liczba postów : 382
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:
http://www.pl

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Sro Maj 08, 2013 9:20 pm
Strach panował w sercu Vernil'a. Wszystko potęgował piszczący dźwięk wydobywający się z maszyny. Half bacznie obserwował wojownika, który jakby na chwile zastygł w bezruchu. Bał się tego, co się zaraz stanie. Jego oczy zniżyły nieco swój pułap. Purpurowa ciecz... Była przed maszyną. Chłopakowi momentalnie przypomniało się o tym, co mówił trener. Potwór przejmuje ciało przez rany. Ponownie spojrzał na doktorka. Plama znajdowała się krok przed nim i łączyła się bardzo wąskim pasem z plamą pod maszyną regeneracyjną. Odwrócił się za siebie. Krew ciągnęła się od wejścia. Wszystko zaczynało łączyć...

Doktor nie krwawi.. To krew tego wojownika. Ciągnie się od wejścia. Jakby nie patrzeć muszę trzymać się na baczności...-pomyślał chłopak spoglądając na ciemnozieloną ciecz, w której pływa wojownik. Nagle znowu się poruszył. Brązowowłosy zaczął się pocić z nerwów. Prawą ręką przetarł mokre czoło a jego lewa dłoń zamieniła się w pieść. Saiyan jakby nic się nie stało nałożył na swoją twarz maskę... Brązowooki spojrzał na doktora, który raczył się uspokoić. Jego twarz w ciągu ułamku sekundy zmieniła się. Teraz była bez emocji. Nic nie pokazywała. Doktor otwarł usta. Powiedział, że zdawało mu się, że koleś umarł. Światło z lampy na suficie odbiło się od złotego zęba lekarza i "uderzyło" prosto w oczy Halfa. Odwrócił się. Vernil także nieco się uspokoił jednak cały czas nie spuszczał gardy. Dokładnie obserwował to doktorka to wojownika z maszyny.

- Cholera... szkoda ze nie poznałem go wcześniej...-powiedział w myślach sam do siebie młody kadet. Osoba przejmująca ciało zmienia nieco charakter osoby przejętej. Tak mówił trener i to mogłoby pomóc doktorowi. Ten podszedł do maszyn. Nagle wkurzające do granic możliwości piszczenie ustało a pozioma kreska zaczęła tworzyć krzywą a gdy ta się tworzyła to w pewnym momencie dało się słyszeć jednorazowe pisknięcie o tym samym tonie. Doktor uspokoił chłopaka mówiąc, że wszystko z nim dobrze. Chłopak mimowolnie spojrzał na wojownika z maszyny. Odsunął się kilka kroków i stanął w wejściu jednak przodem do pomieszczenia, w którym był wojownik. Już chciał dziękować za informacje i iść się zameldować, gdy doktor zadał pytanie, na które half szybko i bez namysłu odpowiedział. Po tych słowach momentalnie się uspokoił.

-Emm czy ja wiem czy dobrze. Regularny trening w sali, jakieś misje, co jakaś czas. Wiadomo jak to kadet...-odpowiedział doktorowi skupiając swój wzrok na jego neutralnej twarzy.


-Pan doktor wybaczy, ale jeśli to wszystko to pobiegnę już do koszar. Trener nie dał mi za wiele czasu na wypełnienie zadania a nie chciałbym być na czarnej liście koszarowego...-dodał chłopak nieco się denerwując, jednak tym razem zdolnie to ukrywał. Przypomniał sobie, co trener mówił o tamtym wojowniku, który poszedł do kwatery. Kara była mała strach było pomyśleć, co zleci Vernilowi za niewykonanie misji. Czas mijał nieubłagalnie.
avatar
NPC
Liczba postów : 1042
Data rejestracji : 29/05/2012

http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Czw Maj 09, 2013 7:12 pm
Doktor Ząbbruchen:

Doktorek wysłuchał w milczeniu tego co miał do powiedzenia Vernil. Half nie widział tego, ale ten uśmiechał się szyderczo pod nosem pokazując białe zęby oraz ozdobny złoty.
- Nie, jest jeszcze coś. - Powiedział facet odwracając się powoli na obrotowym krzesełku w stronę mężczyzny. Wcisnął jeden z przycisków na panelu, a wtedy metalowe drzwi do Pomieszczenia Regeneracyjnego zatrzasnęły się z hukiem. Doktorek zdjął okulary, zmiażdżył je w dłoni, a następnie powiedział - Jesteś silny. - Poszerzył demoniczny uśmiech. Nagle Vernil mógł poczuć coś gumowatego i ciepłego na swojej ręce. Nim zdążył zareagować strząsając to poczuł jak to coś rozcina jego skórę. Potem reszta działa się bardzo szybko. Z otworów na twarzy doktorka (oczy, nos, uszy, gęba) zaczęła wyciekać ta sama guma fioletowego koloru, którą przed chwilą na ręce miał half. Jak strzała poleciała wprost na swoją biedną ofiarę...

OOC
Opisz jak się przemieniasz. Podaj nowe staty po zainfekowaniu, a następnie idź do Koszar. Oddaję Cię Hazardowi.

______________________


avatar
Colinuś
Liczba postów : 382
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:
http://www.pl

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Czw Maj 09, 2013 9:00 pm
Doktor w milczeniu wysłuchał tego, co mówił Half. Był odwrócony tyłem, i krótko odpowiedział na pytanie Brązowowłosego. Doktorek odpychając się nogą od podłogi powoli okręcał się na swoim obrotowym krześle w taki sposób by móc ujrzeć brązowookiego stronę chłopaka. Ten chciał szybko usłyszeć odpowiedź złoto zębnego jednak wszystko potoczyło się w zupełnie innym kierunku. Mężczyzna w białym kitlu wcisnął jakiś guzik, który błyskawicznie zamknął metalowe drzwi a te o mały włos a zmiażdżyłyby Vernila. Chłopak przełknął głośno ślinę, machnął energicznie rękoma. Białą aura zaczęła pulsować dokoła jego ciała. Zaczynał domyślać się, co się święci. Doktor odwrócił się w jego stronę powoli zdejmując ciemne okulary, które z szerokim diabolicznym uśmiechem na ustach, zgniótł je. Powiedział, że Half jest silny. Kadet szybko skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Przygotowywał kiaiho. Miało być na tyle mocne by powalić doktora. Nagle poczuł jak dziwne coś w dotyku podobne do galarety chodzi po jego ręce.

-KIAIHO!!-wykrzyczał chłopak. Mały impuls wystarczyłby pobudzić jego zdenerwowany umysł i spowodować użycie techniki. To coś zaczęło delikatnie rozcinać jego rękę. Niestety defensywna technika nie przyniosła oczekiwanych skutków. Glut cały czas był na lewej ręce Vernil'a. Chłopak zaczął uderzać w rozcinane miejsce prawą ręką jednak By odrzucić to, co się na niej znajduje-bezskutecznie. Zaczął się coraz bardziej denerwować. Spojrzał na doktora. Fala energii przewróciła go wraz z krzesłem, na którym siedział. Źrenice halfa zaczęły podnosić się wyżej i wyżej. Chowały się za powiekami. Doktor błyskawicznie wstał, z jego otworów na głowie zaczęła wyciekać guma fioletowego koloru, które momentalnie leciała w kierunku Vernila. Ten odskoczył nieco w prawo, jednak fragment tego czegoś dopadł brązowookiego a za nim poleciała cała reszta. Kierowały się w ranę, która byłą pod kombinezonem na jego prawej ręce. Wszystko powoli wchodziło do organizmu Vernil'a. Źrenice całkiem się schowały. Biała aura zaczęła być dwa razy większa. Wszystkie mięsnie chłopaka były naprężone. Zęby ściśnięte. Głowa powoli odchylała się w tył. Energia powróciła. Chłopak przez zaciśnięte zęby znów wykrzyknął nazwę techniki obronnej jednak poza przewróceniem otumanionego doktora to nic ona nie dała. Chłopak odchylił głowę najdalej jak mógł i zaczął drzeć się w niebogłosy...



Chłopak znalazł się w pustym pomieszczeniu. Rozejrzał się dokoła, wszędzie panowała biel i idealna cisza, jakiej nigdy nie zaznał. Zaczął krzyczeć "halo" kilkukrotnie a między słowami był spokój. Żadnego echa ani szmeru. spojrzał na swoją prawą rękę. Nie krwawiła, była czysta. Coś mu tutaj nie pasowało. Biała aura była wyłączona.

Do chłopaka zaczął dochodzić dźwięk kroków. Nie był w stanie ustalić źródła. Gdziekolwiek się nie obrócił słyszał je idealnie. Zaczął się strasznie denerwować. Taki dźwięk byłby możliwy tylko gdyby dokoła niego w idealnym rytmie chodziłyby jakieś osoby. Uważnie rozglądał się dokoła. W oddali zaczął widzieć kropkę, która z każdym krokiem była coraz bliżej i stawała się większa. Jednak dźwięk kroków nie stawał się głośniejszy. Nie spieszyło się jej. Chłopak stworzył w ręce ki-blast'a i cisnął nim w kierunku tej istoty. Nieznajomy nic nie zrobił. Oberwał z małej kulki jednak nawet się nie zatrzymał. Szedł uparcie w stronę Vernila. Ten pstryknął palcami prawej ręki. Jego ciało zaczęła otaczać biała aura. Nie taki był tego cel. Chciał tym się trochę od stresować. Postać była już blisko. Wyraźnie było widać jej niewielki wzrost i krwiste oczy. Vernil cisnął dwoma ki-blastami w ową postać, jednak ta odbiła je jednym szybkim ruchem ręki. Stwór był fioletowy i nie przypominał posturą człowieka. Miał na głowie dziwny dziwne uszy przypominające jakieś robotyczne słuchawki. Nie miał włosów. Zamiast nich miał on wyciągnięty w przód jakby fragment swojego gumowatego ciała. W miejscach stawów jego skóra była czarna. Chłopak chciał ruszyć w jego stronę, lecz był sparaliżowany. Stwór wyciągnął prawą rękę przed siebie. Wyciągnął palec wskazujący, resztę schował i skierował go na miejsce gdzie Vernil, powinien mieć rozcięcie. Half zaczął czuć ból. Gumowaty powoli przesuwał ręką w dół, a w miejscu gdzie wskazywał zaczęła powstawać cienka rana. PO tym opuścił rękę. Chłopak znów mógł się ruszać i momentalnie rzucił się na potwora, który chce przejąć jego umysł. Trafił go w głowę. Ręka przeleciała na wylot. Na twarzy Halfa pojawił się uśmiech, jednak reszta ciała niskiego przeciwnika zaczęła powoli wchodzić na rękę Kadeta i zmierzać w kierunku rany. Z twarzy Vernila zniknął uśmiech i powrócił dziwny grymas zdenerwowania. Brązowooki wykrzyczał "kiaiho" oraz zaczął energicznie machać ręką by zrzucić z siebie fioletową maź. Tym razem szczęście było po jego stronie i glut spadł z jego ręki lądując kilka metrów dalej. Przez chwile był tylko fioletową plamą na białym jak śnieg podłożu. Chłopak cisnął w nią ki-blastem. Jednak plama przesunęła się kawałek w lewo i błyskawicznie uformowała się w tą samą niską istotą. Chłopak delikatnie opuścił powieki zwężając swoje pole widzenia. Był dziwnie spokojny. Spojrzał na rękę. Ta krwawiła w miejscu, które wskazał przeciwnik. Jednak Half nie odczuwał bólu. Spojrzał ponownie na fioletowego.

-Kim lub czym jesteś?-zapytał kadet wpatrując się w przerażające krwiste oczy przeciwnika.



OCC:
To, co napisane kursywą dzieje się już w umyśle chłopaka, w którym walczy o wolność.

Początek treningu.
avatar
Colinuś
Liczba postów : 382
Data rejestracji : 12/01/2013

Skąd : Leszno

Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:
http://www.pl

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Sob Maj 11, 2013 5:49 pm
Mała fioletowa glutowata postać znów podniosła rękę. Tym razem wskazała na twarz Brązowookiego.

-Teraz jestem tylko Tsufulem...-powiedziała postać niskim, przerażającym tonem głosu. Wpłynął on na umysł chłopaka i czoło Brązowookiego momentalnie zlało się zimnym potem.


-Za chwile przejmę Twój umysł i Ciało. Tak się rozwijam i rosnę na sile. A wasz lud... no cóż jesteście bardzo silni. Idealne pożywienie-dopowiedział po chwili Tsuful. Twarz Vernil'a po tych słowach zmieniła się. Nerwy znów próbowały przejąć kontrole nad jego ciałem. Nie był to dobry znak dla żadnej z dwóch osób. Chłopak momentalnie rzucił się na potwora. Chwycił go za gardło i uniósł w górę, jednak reszta ciała Tsufula zaczęła ruszać się w kierunku rany chłopaka. Ten zaczął sukcesywnie uderzać w to, co pełzło mu po przedramieniu i w końcu zrzucił to na ziemie. Całość znów błyskawicznie przybrała postać tego samego niskiego stworka.

NIE PRZEJMIESZ MOJEGO CIAŁA! -wykrzyczał głośno chłopak. Wyciągnął prawą rękę przed siebie i wskazał jednym palcem na fioletowego przeciwnika.

A mój lud jest silniejszy niż Ci się wydaje! Zniszczymy Cię!-dopowiedział chłopak zamieniając wyciągniętą rękę w pięść. Potwór stał naprzeciw. Z początku nie reagował jednak po chwili wybuchnął śmiechem, którego źródło było ciężkie do namierzenia gdyż zewsząd dobiegało do uszu przerażonego chłopaka. Zrobił krok w przód. Vernil cofnął się. Ilekroć ten posuwał się w jego stronę to Kadet oddalał się, aby zachować stałą bezpieczną odległość.

-Ile ja już to razy słyszałem "moj lud cie zniszczy"-powiedział stwór robiąc kolejne kroki w kierunku Brązowowłosego zestresowanego Halfa.

Planeta M2, Vidal. Może i nie mają tak silnych przedstawicieli jak Vegeta, ale ich siła jest teraz MOJA!-wykrzyczał na tyle głośno, że dłonie Vernila powędrowały na obolałe uszy. Na chwile się zatrzymał. Dystans niebezpiecznie się zmniejszał. Im Tsuful był bliżej tym rana zaczynała boleć. Tak jak jeszcze chwile temu nie bolała w ogóle tak teraz ból powiększał się z każdym słowem, gestem, krokiem małego potwora.

I Twoja też będzie.-po tych słowach nagle rzucił się w stronę chłopaka o brązowych oczach. Jego dolne partie ciała deformowały się tworząc jakąś dziwną maź. Leciał w kierunku chłopaka jednak ten był wściekły. Biała Aura także dodała mu sił i zdołał odskoczyć całkowicie od lecącego potwora. Momentalnie cisnął w niego ki-blastami, które nic nie robiły glutowi.

-Może on ma racje? Nie jestem w stanie go zranić...-pomyślał błyskawicznie Vernil, gdy cofał się od przeciwnika. Ten odbił się od podłoża i po raz drugi próbował pikować w kierunku chłopaka. Vernil postanowił, chociaż spróbować znaleźć jakiś słaby punkt potwora. Leciał w jego kierunku z wyciągniętymi otwartymi rękami. W niech stworzył ki-blasty. Mały fioletowy, próbował po łuku wyminąć kule w dłoniach Kadeta, jednak bez skutecznie. Doszło do konfrontacji. Oba ki-blasty wybuchły na ciele gluta, lekko raniąc także ręce chłopaka. Zaczęła płynąć z nich krew. Chłopak kopnął potwora w górę. Jego żądza zabicia potwora była na tyle ogromna, że w jego krew zaczęła płynąć szybciej. Biała aura przybrała odcień czerwieni, a jego oczy nie zamykały się. Wszystkiemu towarzyszył przerażający krzyk wydostający się z ust Halfa. Potwór leciał w górę. Za nim pojawił się Vernil. Uderzył go splecionymi rękoma w głowę i posłał go na nieskazitelnie białe podłoże. Na chwile powstała fioletowa plama, która zaczęła być bombardowana ki-blastami. Vernil zaczął głośno sapać i zaprzestał atakować przeciwnika. Był zmęczony. Jego energia opuszczała go kilka razy szybciej niż normalnie. Furia jednak nie przemijała. Znów usłyszał śmiech małej postaci. Znów źródło było nie do namierzenia. Zaczął się rozglądać….. Nie zdążył nic zrobić. Tsuful zaczął wkradać się w jego ranę na przed ramieniu. Tym razem ciosy i machania ręką nic nie dały. Chłopak znajdował się w powietrzu. Cała biel panująca dokoła przybrała kolor skóry przeciwnika. Vernil zaczął bezsilnie opadać w dół. Uderzył w ziemie..

-Mówiłem, że Twoje ciało i umysł będą moje? Teraz nie masz już własnej woli…. To było ostatnie, co usłyszał chłopak. Nie panował już nad niczym…


Głośny krzyk cały czas panował w pomieszczeniu. Doktor leżał na ziemi. Wojownik powoli wracał do zdrowia. Ciało chłopaka było cały czas naprężony, gdy nagle krzyk na chwile wzmocnił się w ostatnim zrywie by po chwili napadła błoga cisza. Było słychać tylko, co jakiś czas wypuszczane bąbelki z ust mężczyzny w maszynie oraz charakterystyczne pikanie w rytm serca. Chłopak, który już nie panował nad swoim ciałem, uspokoił się. Odchylił głowę nieco w prawo i w lewo powodując strzelanie kostek. Wyciągnął ręce przed siebie. Spojrzał na nie.

Hmmm dobrze, że tego puścili na zwiad. Z silniejszym mógłbym sobie nie poradzić. Nawet nie wie jak blisko był pokonania mnie, i już się nie dowie. Jest idealny…-powiedział na głos do siebie. Zaczął uderzać w powietrze… Prędkość oraz precyzja ciosów zwiększyła się znacznie. To już nie byłą ta sama osoba…
Brązowooki podszedł do doktora. Pochylił się nad nim, wyprostował dłoń i cofnął ją by znajdowała się na wysokości jego ramienia. Jego oczy na chwile zmieniły barwę na czerwoną.

Ci też mi się jeszcze przydadzą. Nie wiem, co mnie tutaj czeka, ale wiem, że wielu silnych wojowników odleciało z planety. Mimo wszystko muszę mieć się na baczności. -pomyślał opuszczając rękę i patrząc na wojownika w maszynie uzdrawiającej. Podniósł doktora, posadził go na krześle tyłem do drzwi. Kliknął jakiś guzik a przejście, które uwięziło kadeta otworzyło się. Podszedł do niego. Ostatni raz spojrzał na pomieszczenie. Na jego twarzy pojawił się złowrogi uśmiech. Wyszedł z pomieszczenia i szybkim krokiem kierował się do koszar. Cel miał prosty. Zniszczyć słabszych, przejąć kontrole nad silniejszymi…

OCC:

Koniec treningu,
avatar
Vanilla
Admin
Admin
Liczba postów : 762
Data rejestracji : 23/07/2013

Skąd : Kraków

Identification Number
Punkty Życia:
2700/2700  (2700/2700)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki: 1

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Pon Paź 14, 2013 3:49 pm
Młoda saiyanka nie miała najmniejszych problemów z podniesieniem drobnej Vulfili. Z lekkością wzięła ją na ręce i zaniosła nieprzytomną do pomieszczenia regeneracyjnego. Znajdowało się tam wiele komór regeneracyjnych, a te nadzorował jeden z lekarzy. Kobieta ułożyła ciało Halfki na leżance, a następnie zdarła z niej resztki ubrania, które i tak było w strzępach. Dopiero po tym ponownie wzięła dziewczynę na ręce i ułożyła w nienapełnionej jeszcze maszynie. Przyczepiła kilka przyssawek do strategicznych punktów ciała, a następnie umieściła na jej ustach maskę gazową. Dopiero sprawdziwszy szczelność zamknęła szklaną pokrywę i ustawiła odpowiedni dla nastolatki program medyczny. Chwilę później wokoło rozszedł się syczący dźwięk pompy doprowadzającej wodę, dzięki której komora powoli zapełniła się roztworem.

Vulfila śniła cały czas, ale urywki zdarzeń i emocji były tak nieprzewidywalne i nierealne, że nie sposób było je zapamiętać. Czuła tylko swoisty progres z minuty na minutę. Najpierw w snach widywała koszmarne stwory, odczuwała strach. Z czasem przechodziło to w miły stan relaksu, tylko od czasu do czasu przerywany niepokojem. Najgorsze jednak było to, czego Halfka nie potrafiła się pozbyć. Poczucia żalu do Hazarda. Nie umiała odgonić wciąż powracających scen w parku, przekształcających się nagle w coś mrożącego krew w żyłach. Wciąż zadawała sobie pytanie, na które nie znalazła odpowiedzi. Czemu? Czemu w tak krótkim czasie z wrażliwego i troskliwego chłopaka przemienił się w psychopatycznego mordercę?

Vulfila jeszcze wiele godzin leżała w maszynie, zanim jej ciało dokonało pełnej regeneracji. W międzyczasie jej stan nadzorował lekarz, zaglądając co jakiś czas do wnętrze kapsuły lub na wskaźniki na monitorze. Halfka nie wykazywała żadnych niepokojących oznak. Pływała w komorze skulona w pozycji embrionalnej. Jej włosy rozkładały się wokół jej głowy niczym wachlarz. Oczy miała mocno przyciśnięte. Ręce złożyła skrzyżowane przed klatka piersiową. Nogi podkuliła pod siebie, tworząc niemal owalny kształt.

Dopiero po kilku godzinach lekarz rozpoczął etap wybudzania. Między innymi do tego służyły owe przyssawki na skroniach. Po przepuszczeniu wiązki elektrycznej do mózgu Vulfili dotarł sygnał o konieczności obudzenia się. Powoli otworzyła oczy. Ku swemu zaskoczeniu zauważyła przed sobą tylko zamglony obraz pod wodą i niewielkie okienko na zewnątrz. Zanim wpadła w panikę lekarz zamachał do niej i zaczął spuszczać wodę. Dziewczyna rozprostowała nogi i położyła je na posadzce, a kiedy woda całkiem spłynęła, zdjęła z twarzy maskę gazową i odpięła wszystkie przyssawki. Czuła się... tak nieporównywalnie lepiej niż jeszcze krótki okres czasu temu. Wręcz... wręcz mogłaby stwierdzić, że nigdy nie czuła się lepiej! Miała ochotę skakać i biegać i... co najdziwniejsze kąpiel w tym roztworze wpłynęła także na jej samopoczucie. Nie była już tak rozwścieczona i przestraszona zarazem.

Drzwi komory otworzyły się, a wtedy Halfka zorientowała się, że stoi całkiem nago i jest cała mokra. Szybko dostała gęsiej skórki. Lekarz natomiast bez słowa podał jej ręcznik i wskazał na leżance nowe ubranie. Chwyciła zawstydzona ręcznik, starając się zasłonić niewielki biust rękami. Vulfila wytarła włosy, którym niewiele było trzeba, żeby znowu ułożyły się niesfornie na bok. Po tym przetarła ciało i owinięta w ręcznik podeszła po strój. Miał nogawki... Ale musiała się z tym pogodzić. Nie było czasu na robienie przeróbek. Pozwoliła ręcznikowi opaść na podłogę i przez chwilę znów stojąc nago, ale zwrócona przodem do ściany, zaczęła zakładać na siebie kombinezon kadeta.

Ten jednak jak widać nie zdawał się na wiele ani nie chronił przed jakimikolwiek obrażeniami. A Vulfila wciąż pamiętała, co sobie obiecała. Zemści się na Hazardzie. Jeszcze nie wiedziała jak, ale zrobi to, nawet, jeśli miałaby rozwlec to w czasie. Póki co zapewne znajdował się wciąż na placu przed akademią. Ale zanim tam wyruszy, musi wyjąć swój skarb spod łóżka.

OCC: Do tematu->Kwatera Vulfili

______________________

Vanilla,
Head Admin
avatar
Atarashii Ame
Liczba postów : 195
Data rejestracji : 07/12/2013

Skąd : android ma duszę?

Identification Number
Punkty Życia:
600/600  (600/600)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:
http://dbng.forumpl.net/t1654-zasady-specjalne-androidy-wip

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Nie Lis 01, 2015 12:03 pm
Ame się spieszyła, ale zwracała teraz uwagę na wszystko. Odpowiedziała Kisie i czekała na dalszy ciąg rozmowy, a równocześnie rozglądała się szukając zagrożenia lub kolejnych sojuszników. W ostatnich kilku minutach, czy też godzinach zrozumiała, że samodzielnie nic nie zdziała i musi zawierać znajomości, które w przyszłości mocno zapunktują. Każdy przyjaciel w przyszłości może okazać się nieoceniony. Siostra zawsze będzie siostrą, ale z nią samą nic nie zdziała o ile nie stało się to, czego się zaczęła obawiać. Jeżeli Raziel jest po wpływem trucizny, to jej siostra również może być, a to oznacza, że może być zmuszona do walki z nią lub obezwładnienia jej do czasu znalezienia odtrutki. Tym samym ich plan może walnąć w łeb i nic nie zdziałają. Chyba, że jedynym sposobem jest zabicie kogoś, a później reanimacja za pomocą diod i wrzucenie do komory regeneracyjnej. Mogą spróbować i tego, ale wolałaby żeby jej siostra grała na nosie tylko po to, żeby polepszyć się w swych umiejętnościach. Ame również była gotowa lizać dupę przez odpowiedni czas, żeby stać się silniejszą. Czuła, że odpowiednie podejście może dać jej sukces. Później to zaufanie może obrócić na swoją korzyść i uderzyć w odpowiednim momencie.
Czujność zachowywała z powodu nie tylko tego, że nagle ktoś może ich zaatakować z powodu wcześniej agresji na wyższego rangą pana Zahne, ale również z powodu tajemniczego głosu. Nie była tego do końca pewna, ale przypuszczała, że to może być ten zwierzak. Przypomniała sobie jak dawno temu na misji tamtej planecie po ataku na tego wielkiego kota usłyszała głos. Wydawało jej się, że był to krzyk. Nie dochodził on z zewnątrz, a jakby od środka. Te sytuacje były bardzo podobne i tu na łączniku między salami, a pomieszczeniami regeneracyjnymi poczuła to nownie. Tutejszy głos miał mocno brzmienie, odczuła w nim wielką siłę. Trochę ją to przeraziło, ale brnąć myślami dalej stwierdziła, że to musiał być ten kot. W końcu ten tajemniczy głos i ta odpowiedź nawiązywała ewidentnie do pytania czarnowłosej w kierunku czarnego kotka. W końcu więc i ona się do niego zwróciła po raz pierwszy.
- Jeżeli to Ty mały przyjacielu, to uważaj, bo nie zawsze będziemy w stanie Ci pomóc. Jest tu niebezpiecznie. Jak się wabisz?
Wcześniej nieco go ignorowała, ponieważ nie przedała za zwierzętami, ale jeżeli takie zwierzę potrafi przemawiać to nabiera dla niej bardziej osobowej postaci. Zaczyna podejrzewać wtedy, że zwierzak nie jest zwierzęciem, a tylko kimś kto potrafi się przeobrażać. Tak jak saiyanie w pełni w oozaru. PEŁNIA! Może ktoś zamienił się w kota podczas pełni. Przypomniała sobie którąś z lekcji, gdzie omawiano niektóre rasy, wraz z tymi podbitymi. Byli tacy co potrafią się zamienić w wilkopodobne twory, a inni zamieniali się w myszy. Podobno we wszechświecie są jeszcze demony, które potrafią zmienić się z sayanopodobnej, człowiekopodobnej istoty w przerażającego potwora, belzebuba.
Teraz przyszło jej do głowy, że powinna spróbować zrobić pewną modyfikację. W końcu przez bardziej mechaniczne ciało nigdy nie zmieni się w oozaru, ale może dzięki technologii będzie w stanie? Przynajmniej zachowa pozory sayanki. A może lepiej po prostu zakładać okulary i udawać, że chce się wystrzec przez przemianą? Łatwiejsze rozwiązanie niż tracenie czasu na zbędne badania. Lepiej znaleźć sposób na dużo większą moc. Póki co cały czas jej ciało gromadzi ki i prawdziwe komórki łączą się ze sztucznymi zwiększając jej poziom energii i wytrzymałość całego ciała. Zauważyła to jakiś czas temu, ale nie miała czasu zbadać jak to dokładnie działa.
W końcu dotarły, dotarli? Nie wie jakiej płci jest kotek. Może jak się przedstawi to się dowie. Tak czy owak. Wszystkie komory wyglądały na zajęte, a przy nich mnóstwo lekarzy w białych kitlach. Cóż. Wygląda na to, że tu znajduje się elita medyków, a jeżeli jej siostra należy do tej elity? Duży awans. Ame wiedziała, że lekarzowi łatwiej się jest przebić jeżeli ma odpowiednie umiejętności. W końcu leczyć elitę musi elita, więc po prostu dobry lekarz szybko awansuje z Budou, poprzez Nashi, do Kiui. Nie wie tylko czy lekarz może otrzymać stopień Reishi, ale pewnie walczący lekarz tak. Kiui z kolei pewnie ma 80% lekarzy tutaj, a może nie? Może wielu z nich to Nashi? Nawet jeżeli 90% z nich to high class, to wciąż każdy z nich może wydać polecenie Ame i Kisie, a te jeżeli się sprzeciwią to mogą już mieć niemałe kłopoty.
Robienie awantur w takim miejscu, gdzie krople krwi od razu są sprzątane i zachowywana jest bezwględna sterylność? Zaczęła się rozglądać za siostrą.

OC: Byłam w pokojach szpitalnych.
Koniec treningu.
avatar
Gość
Gość

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Pon Lis 02, 2015 8:44 pm
Pokoje szpitalne
___ - Chudzielec... ah, ten. Został przy Razielu, musiały mieć dużo szczęścia by przeżyć. - powiedziała do Ame gdy ta się zorientowała o braku jednego z członków grupy. Wysłuchała ją, ale Jej wypowiedź przemilczała. No może faktycznie to ona się uczepiła jej, ale tylko dlatego, że ta ma dobre znajomości, które się mogą Kisie przydać.
Jakże wielkie zdziwienie pojawiło się na twarzy Kisy gdy tylko kot przemówił telepatycznie do obu obecnych tutaj dziewczyn. Prawie też omal nie wpadła na ścianę przed nią. W ostatniej chwili udało jej się na nią wskoczyć i się odbić, po czym pognać dalej. Nic już nie mówiła do kota, po prostu rzuciła go na swoje ramię. Może nie powinna zaraz wierzyć w same słowa, ale po prostu postanowiła, że mu zaufa. W końcu do tej pory nie zrobił nic, co by mocno przeszkodziło Kisie czy Ame. Zapewne jemu chodzi o coś znacznie więcej, bo w sumie kto by zainteresował się dwoma kadetkami kiedy wokół jest o wiele więcej bardziej ważnych osób. Nie czuła się zagrożona.

Już tutaj
Od razu do jej zmysłów napłynęła fala strumieni KI jaka wypełniała pomieszczenie Regeneracji, do którego obie z kotem zmierzały. Oj nie, nie będzie tutaj robić burdy, bo nie ma zamiaru zaraz zginąć. Za dużo tutaj koksów i to w za dużej ilości na raz. Jeśli byłaby niegrzeczna, mogłaby skończyć w lochach, albo tam, gdzie przed chwilą była. A tego w tej chwili nie chce.
Obie stanęły przy wejściu, dziewczyna rozglądała się za swoją siostrą, a Kisa starała się jej jakoś pomóc. Zapewne mają podobny kolor skóry, więc znalezienie jej powinno być tutaj łatwe.
___ - I co teraz? - spytała nagle. - Powinnyśmy się rozdzielić? - zaproponowała po czym nie czekając na odpowiedź pognała w jeden z korytarzy, zaglądając po kolei do pokoi - Jesteś silny? - zwróciła się jeszcze raz do kolegi na jej ramieniu. Powinna to wiedzieć w razie czego, mieć pewność, że kocur sam się obroni gdy coś złego się wydarzy.
Te pokoje. To wszystko wyglądało jak miejsce jej narodzin oraz gdzie się wychowała. Kapsuły z zielonym płynem w środku wyglądają bardzo podobnie jak te w laboratorium, lecz te tutaj zapewne nie służą do utrzymywania płodów przy życiu. Te leczą, mają inne przeznaczenie. Mimo wszystko ciarki przechodziły dziewczynę, wracały wspomnienia sprzed paru tygodni, gdy widziała na własne oczy jak mordowani są wszyscy naukowcy z jej 'domu' - bo tak to można w końcu nazwać. Wzbierała się w niej złość, ale mocno ją tłumiła, to nie czas i miejsce.
Start Treningu
19 październik - 8 listopad
avatar
Red
Liczba postów : 810
Data rejestracji : 21/07/2012


Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Czw Lis 05, 2015 6:53 pm
Rozglądanie się w pośpiechu nie jest zbyt dobre, jeśli chodzi o znajdowanie kogokolwiek, jednakże nie mieli wyjścia. Mnóstwo pomieszczeń, a czasu mało. Lada chwila wszyscy mogą się wytłuc, i byłoby tyle niepotrzebnego przelewu krwi. Jedna receptura i siostra Ame mogłaby nawet sama przygotować lub przynieść odtrutkę. Na szczęście we trójkę szybciej dało się obejść wszystkie sale. Ale z drugiej strony czy warto się rozdzielać? Eh, nie był strategiem...
Wtedy z rozmyślań obudził go głos Androidki, która nie do końca zdawała sobie sprawę, skąd i kto przemówił do niej w głowie. W sumie nie dziwne. Ale dziwne było stwierdzenie, żeby uważał, bo nie zawsze będą w stanie stanąć w obronie kociaka. Naprawdę nie przesłyszał się? Przejmowały się czarnym futrzakiem? Pokiwał łebkiem, że zrozumiał, i odpowiedział na pytanie Ame:
>>>Red... nazywam się Red.<<<
Po chwili namysłu dodał jeszcze:
>>>Wy też uważajcie na siebie.<<<
Szczerze to był wielce zdumiony, że ktoś obcy troszczył się o niego. Dziewczyny naprawdę nie chciały go stracić po drodze, a to znaczyło, że chyba coś się liczy w ich oczach, chociaż był tylko kotem. Albo przypuszczały, iż nim nie jest, i trzymały z nim sztamę, dopóki prawdziwe oblicze nie wyjdzie na światło dzienne. Mogłyby nie być pozytywnie do niego nastawione, zważywszy, że jest przybyszem z kosmosu, a nie rdzennym mieszkańcem planety Vegeta, na której prawdopodobnie obie wojowniczki urodziły się i wychowywały. Takie zderzenie dwóch odmiennych światów rzadko kiedy wychodzi na dobre. Zwłaszcza, że przeciwników Króla popierają ci spoza Czerwonej Planety.
No a ich dotąd zgrane trio rozpadło się za sprawą pewnej decyzji Kisy, która zabrała go na swoje ramię i udali się w inną stronę. także i z jej ust padło pytanie, czy jest silny. Niesamowite, iż zupełnie nieznana dziewczyna zdecydowała się mu zaufać i znać jego możliwości, gdyby był potrzebny... a przynajmniej, żeby się obronić.
>>>W tej formie niezbyt, ale dam radę.<<<
Pokokosił się na ramieniu Kisy i uczepił się mocniej pazurkami jej ubioru. Nie chciał spaść, poza tym było mu tak wygodnie o dziwo. Jeszcze we włosach Saiyanki dobrze się miewał, lecz nie chciał odbierać powagi dziewczynie, która wraz z Ame planowała poznać recepturę serum, albo wziąć próbkę, żeby uratować Raziela. Przydałoby się więcej specyfiku, żeby odtruć resztę zombiaków. Nie jest najlepszym strategiem, zazwyczaj używał przemocy do rozwiązywania problemów, albo po prostu ktoś inny tym się zajmował. Oby zarówno Ame jak i Kisa znalazły rozwiązanie bez przelewu krwi. Jeśli zaś będzie to nieuniknione… zrobi to po swojemu. Nie jest z tego dumny, ale i tak nie miał nic do stracenia.
Zastanawiał się, czy wzrok dziewczyny spoglądający na szklane kapsuły z zielonym płynem był obarczony złością, czy tylko ma takie omamy. Czyżby była już tu kiedyś? Jeśli tak, może sprawniej poruszałaby się po tutejszych okolicach niż kot. Lepiej nie rozdzielać się bardziej. I w sumie trochę żałował, że spuścili Ame z oczu. Nie miała obecnie wsparcia, w dodatku nie dało się wyczuć od niej Ki. Problematyczne…
avatar
NPC.
Liczba postów : 2083
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Czw Lis 05, 2015 7:26 pm
Gdy trójka osobników wchodziła do pomieszczenia - zanim zaś postanowili się rozdzielić - prócz zwyczajnego bulgotania maszyn, zdało się słyszeć jakieś przytłumione szepty, których normalne ucho, nie byłoby w stanie wychwycić. Normalne nie, lecz kocie...
ONLY FOR RED:
- Ależ panie doktorze, świat się wali, co pan robi?
- To, co powinienem już dawno, siostro! Kocham cię!
- Ale panie doktorze, ja jeszcze...
- Ćśśś... I tak pewnie zginiemy, więc co z tego?
Ame poszła w zupełnie inną stronę, szukając swojej siostry. Z drugiej strony, jedynie kilka kroków dzieliło Kisę oraz zwierzątko do źródła dźwięków, które w miarę nabierania decybeli, traciły na merytoryce - stawały się bardziej onomatopeiczne. Aż nagle...
Spoiler:
- Aaa! Co wy tutaj robicie?!
- Jak chcecie nas zabić, to za godzinę, co?! - Cała sytuacja wydawała się banalnie idiotyczna, jakby wyciągnięta z głowy naprawdę zmęczonego kretyna na haju. Krzyki dwójki z personelu słyszały wszystkie obecne w segmencie regeneracyjnym osoby, niektóre spłonęły rumieńcem, inne śmiały się w głos. A na środku sprawcy - niska, czarnowłosa dziewczyna i towarzyszący jej kot - czuli na sobie ciężar wszystkich spojrzeń, jednocześnie ze strachu, jak i rozbawienia i ciekawości, a para, której przeszkodzili, niecierpliwie czekała odpowiedzi, nie wiedząc, czy mogą dokończyć, czy raczej mają się ubrać, czy raczej już wszystko straciło sens, bo i tak umrą za kilka sekund. Atmosfera gęstniała niczym stygnąca galaretka (w tym wypadku definitywnie truskawkowa).

OCC: Co robicie?
PS: Sorry, że krótko. Wena ssie. EDIT: Przedłużone, poprawione, bez zmiany kontekstu.


Ostatnio zmieniony przez NPC. dnia Pon Lis 09, 2015 2:32 pm, w całości zmieniany 1 raz

______________________


avatar
Atarashii Ame
Liczba postów : 195
Data rejestracji : 07/12/2013

Skąd : android ma duszę?

Identification Number
Punkty Życia:
600/600  (600/600)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:
http://dbng.forumpl.net/t1654-zasady-specjalne-androidy-wip

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Nie Lis 08, 2015 12:40 am


Tutaj musiały zachować spokój, ponieważ sayanie byli silniejsi, a przynajmniej powinni być i głównie wyżsi rangą. Coś tu było nie tak, ponieważ było tu raczej pustawo. Gdzie są ranni, gdzie są lekarze? Może najsilniejsi wojownicy wciąż walczą? Nagle zrozumiała jak głupie mogło być nastawienie, że mogą mieć kłopoty. Rewolta zaczęła się nie dawno, a przypominając sobie sytuację z tamtej wyprawy zrozumiała, że oni na pewno wciąż walczą albo po prostu zginęli. Żaden elitarny sayan nie odpuści. Nie pozwoli na hańbę, a trafiając na mocnego przeciwnika, który jest na tym samym poziomie będzie z nim walczył co najmniej godzinę. Pewnie osobiście odprowadzi do więzienia i zajmie się kilkoma płotkami, a dopiero wtedy sam się tu stawi na regenerację. Większość komór, które widziała były puste. Kisa zaproponowała rozdzielenie, a kot im się przedstawił. Zastanawiała się jakim cudem się to dzieje, ponieważ jeżeli inna rasa potrafi przemawiać wprost do myśli albo myślami, to czy ona też to może?
- Tak, możemy się rozdzielić Kisa, ale starajcie się zachować spokój. Moja siostra ma nieznacznie jaśniejszą cerę i oczy nie są zupełnie czarne. Mają taki leciutki odcień fioletu. Dawno jej nie widziałam, więc niestety nie wiem czy jest wysoka czy niska teraz. No i jest... - Na moment się zawiesiła, bo miała powiedzieć, że jej siostra jest młodsza, a przecież Ame od kilkunastu lat nie postarzała się nic, a nic. Jej siostra natomiast z wyglądu będzie od niej starsza. Trochę ją to przeraziło. - ...starsza ode mnie. Ma 20 lat.
No i rozdzieliły się. Ame zaczęła myśleć nad tym dopiero teraz. Przez długi czas w ogóle na to nie zwróciła uwagi. Przecież teraz jej siostra ją przerosła, postarzała się i jest zupełnie inna. Być może i faktycznie stała się zwolenniczką króla, a to by była najgorsza rzecz jaka mogłaby spotkać teraz androidkę. Przypomniała sobie ich pożegnanie przez tamtą misją. Raishi płakała wiedząc, że nie będą się widziały przez dłużej niż rok. Nie widziały się jeszcze dłużej, ale tego uroczego obrazka nie pozbędzie się nigdy z głowy.
Spoiler:

Wpadła do jednego z pokoi. Drzwi się zamknęły za nią. Kapsuły wyglądały na puste, a w pomieszczeniu chyba nikogo nie było. Sala była niemała, bo mieściła 4 kapsuły. Nagle odezwał się jakiś głos obok niej.
- Lekarze poszli do innych pokoi młoda damo.
Był ciepły i znajomy. Przez moment nie chciała się odwracać, ponieważ wiedziała kogo tam zobaczy. Nie spodziewała się tak szybkiego spotkania. Przynajmniej chciała jeszcze poczekać, a może w ogóle się ukryć. Zrobiła błąd, że nie zmieniła swojej fryzury tak znacząco. Być może powinna była wymienić swoją skórę oraz zmienić kolor oczu, ale wtedy jeszcze nie potrafiła aż tak bardzo zmodyfikować swojego ciała, a oczy były bardzo specyficznym narządem.
Brak zmian sprawił, że jej matka mogła ją rozpoznać bez najmniejszych problemów, ale bez wątpienia była zaskoczona faktem, że jej starsza córka jest wciąż tak młoda. Ksero Oven miała już parę siwych włosów, a większość z nich pojawiła się w ciągu ostatnich kilku godzin.
- AME! Na litość króla, gdzieś Ty się podziewała?!
Teraz już nie miała odwrotu i musiała stanąć naprzeciw matki i wdać się w rozmowę, ale dlaczego ona tu była? Coś jakby zabulgotało w jednej z komór, ale Ame odwróiła się i podeszła do siedzącej na krześle mamy.
- Ohayou haha.
- Kiedy wróciłaś z misji?
- Parę dni temu. Musiałam parę spraw załatwić. Miałam do was zajrzeć za parę dni.
- Najważniejsze, że nic Ci nie jest. Jak się dowiedziałaś?
- Jak się dowiedziałam o czym?
Dopiero teraz zauważyła, że twarz matki była lekko zaczerwieniona, a oczy podpuchnięte. Czyżby walczyła i właśnie się uleczyła?
- Raishi się Tobą zajęła?
- Co? O czym Ty mówisz? Tu nie chodzi o mnie. To Raishi... ona. Próbowała bronić jakiegoś kadeta. Tamten zginął...
- GDZIE ONA JEST?! - wrzasnęła androidka tak głośno, że aż szkło w kapsułach leczniczych zadrżało, ściany się prawie zatrzęsły, a jej ki się wzburzyło. Zrozumiała, że stało się coś złego i nie była pewna czy chce to słyszeć. Tylko co to zmieni. Cierpienie później nie będzie mniejsze. Emocji nie zatrzyma ani teraz, ani później. Efekt będzie taki sam.
- Spokojnie Ame. Nie denerwuj się i nie postępuj pochopnie. Teraz jest duże zamiesz...
- GDZIE ONA DO CHOLERY JEST?!
Tupnęła nogą, żeby przerwać matce, która próbowała ją bez skutku uspokoić. Nie było możliwości, żeby ktokolwiek mógł teraz uspokoić buzującą w ciele androidki energię, wprawioną w ruch przez niesamowitą złość, pretensjonalność i poczucie winy. Czuła się winna tego, że coś stało się jej siostrze, a jeszcze nie wiedziała co. Ale zauważyła to. Wzrok jej matki co chwila gdzieś uciekał. Szukał obiektu w tym pomieszczeniu. Tutaj znajdowały się tylko kapsuły lecznicze, a więc w jednej z nich bez wątpienia znajdowała się jej siostra. Odwróciła się i ruszyła do przodu. Pojawiła się niemożliwa do zmierzenia panika, która zaczynała odbierać jej zmysły. Dolna warga drżała jej, a w oczach pojawiły się łzy. Teraz już wiedziała, że jej siostra tam jest. Nikogo nie leczy, ale sama jest w tej chwili leczona. Jej rany muszą być poważne, skoro znajduje się tutaj. Twarz matki zdradzała zbyt wiele. Mimo ciepłego głosu zdarzało się jej często być zimną i wyrachowaną. Pewnie to wpływ ojca. Dobrali się idealnie. Rzadko jej matce zdarzało się, żeby coś wywoływało tak skrajne emocje, żeby płakała, a już nie napewno aż tak, żeby miała twarz opuchniętą od płaczu.
Z powodu tej paniki Ame ledwo już szła. Nogi były jak z waty. Niepewność tego co zobaczy, co przeczyta w karcie, która wisi obok kapsuły. Nie była w stanie podnieść chwilowo ręki po kartę medyczną. Wszystko jej wirowało przed oczami. Wydawało się jej, że cały jej świat wywrócił się do góry nogami. Stała teraz bokiem do szyby, za którą miała znajdować się jej siostra. Przez jeszcze krótką chwilę nie odwracała się. Zbierała w sobie siły, bo wiedziała, że gniew przejmie nad nią kontrolę. Ten kto to zrobił zapłaci za to. Zrobi wszystko, żeby dowiedzieć się i odpłacić za...
W końcu zdecydowała się odwrócić.
Spoiler:
Jej reakcja była ciężka do opisania. Próbowała krzyczeć, ale nie mogła. Odebrało jej na chwilę mowę. Widok zakrwawionej i mocno posiniaczonej siostry, która straciła rękę i nogę mógł sprawić ogromny ból i szok. Aż tak strasznego widoku się nie spodziewała, ponieważ to przekreślało szanse jej siostry na karierę na zawsze, ponieważ chirurgiem, ani medykiem dobrym nie będzie bez dwóch sprawnych rąk, a co najwyżej będzie mogła pozostać pielęgniarką lub konsultantką. Przez jej ciało przeszły ciarki tak jakby odczuła ten sam ból, co jej siostra. Energia eksplodowała w tym momencie. Jej mięśnie się nieco powiększyły, nawet urosła z pięć centymetrów. Do tego jej włosy stały się nieco gęstsze i nagle pojaśniały niczym u super wojownika, ale ich kolor był inny. Bardziej przechodził w jasną zieleń. Złota aura spowiła jej ciało, a posadzka pod nią pękła, a wiele przedmiotów w pomieszczeniu uniosło się. Próbowała okiełznać moc, która z niej kipiała, ponieważ bała się, że pęknie szyba od komory i przystopuje proces leczenia siostry, o ile uda się ją wyleczyć. Na nieszczęście jej wzrok skupił się na karcie. Opis:
"Stan bardzo ciężki. Śpiączka. Ciężkie obrażenia narządów wewnętrznych. Przewidywany okres wybudzania do 5 lat. Okres rekonwalescencji 10-15 lat."
Łzy, których nie powinna mieć z powodu zmian jakie przeszło jej ciało, a płynęły niczym rzeka. Jednak aż tak bardzo nie zniszczyła swojej saiyańskości. Jej odczucia w danym momencie były jak najbardziej w pełni rasowe. Widziała w szybie swoje odbicie, czuła przepełniającą ją moc i zrozumiała, że właśnie prawdopodobnie osiągnęła coś, do czego wielu z jej pobratymców dąży przez lata. Jej też to długo zajęło i przez wiele lat była słaba. Dopiero tak tragiczne wydarzenie poprowadziło jej ciało do tego. Nie potrafiła ocenić jak dużo dzięki temu zyskała, ale miała teraz wroga dla którego stanie się potężna jak nigdy, żeby go zmiażdżyć jak robaka i się zemścić. Podeszła do kapsuły i położyła rękę na szybie. Liczyła, że jej siostra poczuje to, że się przebudzi, ale nic się nie działo. Otarła łzy drugą ręką i cofnęła się. Odwróciła głowę na jej matkę, która miała otwarte usta i wpatrywała się z niedowierzaniem.
- Ame...
- Zaopiekuj się nią. Broń jej, dowiedz się kto to zrobił i lepiej żeby trafił do pierdla nim ja się dowiem kto to i go lub ją zabiję!
Próbowała się opanować i wrócić do poprzedniej formy. Postanowiła zachować to dla siebie, ale ją przyblokowało. Gniew jeszcze nie zszedł. Odeszła od kapsuły. Stanęła przed drzwiami. Oddychała głęboko i próbowałą obniżyć energię. Wzrost energii i ta przemiana wpływały dużo bardziej na gniew, nienawiść niż na odczucia jakie powinna mieć w tej chwili i jakich sama się wcześniej spodziewała. Rozpacz gdzieś się ulotniła pod napływem przepełniającej jej siły. Wrażliwość została unicestwiona przez rosnącą w jej myślach brutalność. Czuła zanikający oddech, słyszała ostatnie tchnienie tego, kto dokonał tej zbrodni. Wyobraźnia tworzyła teraz wyłącznie obrazy walki, łamania ducha swojego przeciwnika i miażdżenia mu każdej kości. Rozrywania jego mięśni i wyciągania wnętrzności. "Patrz Raishi. To serce Twojego oprawcy. Wyrwałam mu wszystko. Hahaha" - Potrząsnęła głową, żeby odgonić te brutalne myśli. Zorientowała się, że przestaje powoli nad sobą panować. O ile ta moc była piękna i dodawała jej pewnego niespotykanego uroku. Ciemnoskóra saiyanka z prawie białymi włosami spowita przez złotą aurę. Ale było w tym też to przerażające oblicze. Czerwone ślepia rządne krwi i myśli niepochamowane pchające do najgorszych rzeczy. Potrzebowała czegoś co pozwoli jej zachować w tym stadium zdrowy rozsądek.

OC:
Zakładam, że po rozdzieleniu się to wy trafiacie na tą parę, a ja...
Przemiana Evil Aura.
avatar
Gość
Gość

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Sro Lis 11, 2015 1:23 pm
Czarnowłosa nie wiedziała już po jaką cholerę to wszystko robi. Przecież nic jej nie trzyma z tymi ludźmi, więc po co próbuje dla nich coś zdziałać? Dlaczego chce uratować Raziela? Powinna się wycofać już teraz póki nie napytała sobie biedy.
Stanęła. Zacisnęła mocno pięści i z nienawiścią w jej czarnych jak węgiel oczach wpatrywała się w pustkę przed nią. Korytarz dziwnie wyludnił się. Przed chwilą przeciskała się przez ludzi, a teraz nic. Czyżby źle skręciła? Powinna zawrócić, bo w takich pustkach na pewno nie znajdzie siostry Ame. Eh.
Spuściła lekko głowę. Spojrzała na swoje ręce w białych rękawiczkach. Może to po niej nie widać, ale Kisa nienawidzi siebie. Nienawidzi tych ludzi, którzy ją stworzyli. Co to za życie, gdy ma się tą świadomość o byciu tak mocnym odmieńcem? O byciu jedynie obiektem doświadczalnym, który nie spełnił wymagań stwórców. Tak, co tu się oszukiwać. Nie została przecież idealnym wojownikiem rasy saiyan. Nawet nie potrafi zamienić się z łatwością w ten super poziom wojownika, jakim operuje Raziel, nie jest tu wcale silna, może pokonać jedynie płotki.
___ - Kso! - krzyknęła waląc pięścią w ścianę obok. Zaczęła oddychać ciężko, chwyciła się za serce, a nogi się pod nią lekko ugięły. Za bardzo się tym wszystkim przejmuje, gdzie jest ten jej imidż, który starała sobie wyrzeźbić przez te lata? Zimna, bezuczuciowa nie przejmująca się niczym i nikim saiyanka. To zniknęło wraz z laboratorium - Dlaczego nie mogłam być taka jak wszyscy...? - szepnęła, jakby zapominając o obecności kota na jej ramieniu - Mieć matkę i ojca, urodzić się... - po chwili jednak otworzyła szeroko oczy i potrząsając głową jakby nigdy nic poszła dalej, nawet nie patrząc na Red'a. Chyba ona jak i kocur powinni zapomnieć o tym co teraz tutaj zaszło.

/#4 Obiekt ma zbyt duże wahania nastroju/

W końcu jednak wparowała do jakiegoś pokoju, z dość dużym hukiem, bo użyła do otwarcia drzwi buta, zamiast kulturalnie dłoni i klamki. Jej dość głośne zachowanie przywołało parę osób, jednakże to nie na niej się potem skupiono, lecz na dwójce, która obściskiwała się na łóżku. Saiyanka mrugnęła kilka razy powiekami po czym odwróciła się na pięcie. Ma ich w nosie, niech robią co chcą, cokolwiek oni robią (tak, Kisa nie miała zielonego pojęcia co tutaj się dzieje, nie doświadczyła w życiu nawet przytulenia, a co dopiero czegoś takiego), to nie jej sprawa. Nie są tym, czego dziewczyna w tej chwili szukała. Westchnęła i poszła po prostu dalej, z rękami w kieszeniach i na spokojnie.

Koniec tereningu
avatar
NPC.
Liczba postów : 2083
Data rejestracji : 29/05/2012

http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Sob Lis 14, 2015 8:00 pm
Wszystkie osoby obecne w pomieszczeniu, nagle przestały zwracać jakąkolwiek uwagę zarówno na Kisę gorączkowo przeszukującą całość placówki, jak i obściskującą się parę, która z kolei skorzystała z okazji i ulotniła się, prawdopodobnie w jakieś ustronne miejsce, by skończyć to, co zaczęli. Ame zaś musiała zdawać sobie sprawę z faktu, iż każdy skupił się na niej i na tym, co zrobi. Matka starała się ją uspokoić, póki co bezskutecznie. Tymczasem futro Reda nagle się najeżyło niespokojnie, jakby ktoś przejechał zimnym palcem po jego kręgosłupie, gdy ten otrzymał wiadomość telepatyczną:


SMS TO RED:
Witaj, Onii-san, kopę lat. Ciężko cię namierzyć przez tę... formę kamuflażu. Co słychać?


Głos, niewątpliwie męski, przywodził na myśl jednocześnie wężowy syk, zimny i niebezpieczny; z drugiej zaś strony uwodził ciepłem i pozytywnymi wibracjami. Jednakże demoniczny kot nie miał nawet sekundy, by się nad tym zastanowić, gdyż do pomieszczenia wpadło trzech Saiyan, ewidentnie wrogo nastawionych.
- Mówiliśmy wam, śmiecie! Nie pozwolimy wam leczyć tych pieprzonych sługusów Zella! Brać ich, chłopaki! - Trójka wystartowała szarżą, jeden ze słabszych wojowników wystrzelił niewielkim promieniem KI w jakiś komputer, powodując eksplozję i powiększający się ogień.
- Brawo młody! Żebym wiedział, że z ciebie taki piroman, wzięlibyśmy cię do tego labo wcześniej! - Zaśmiał się gardłowo, choć w sumie brzmiało to bardziej jak szczekanie wściekłego psa.

OCC:


Dwóch identycznych mechanicznie przeciwników:

  • Siła - 200
  • Szybkość - 100
  • Wytrzymałość - 300
  • Energia - 50
  • HP - 4500
  • KI - 750
  • Power-up: biała aura - po 25 do siły i szybkości
  • Bez ataków energetycznych


Dowódca:

  • Siła - 600
  • Szybkość - 550
  • Wytrzymałość - 400
  • Energia - 300
  • HP - 6000
  • KI - 4500
  • Power-up: Ograniczony FPSSJ - wszystko x2
  • Technika - Na zmianę Masenko i Burning Attack


______________________


avatar
Red
Liczba postów : 810
Data rejestracji : 21/07/2012


Identification Number
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Sob Lis 14, 2015 8:31 pm
Nie wiedział co myśleć o tym wszystkim. Niby dobrze, że miał na oku obie wojowniczki, ale cóż z tego, skoro nawet nie może powiedzieć, kim jest naprawdę. Że pod czarnym futerkiem kryje się demoniczna persona. Nie do wiary, iż jeszcze nie zdemaskował się, ale czy to tak naprawdę ważne, kiedy prawda wyjdzie na jaw? Teraz czy później... oby nieco później, szczerze nie mógł przewidzieć swojego zachowania, jak wróci z "Krainy Kocimiętki" *. Czy będzie mógł tolerować tyle niepewności jak obecnie? Czy przypadkiem nie wbije kłów w najbliższą osobę i nie wyssie z niej wszystką krew? A najgorsze - czy uda im się znaleźć serum, które rozwiązałoby beznadziejną sytuację z mieszkańcami Vegety, jednocześnie nie komplikując jeszcze bardziej sprawy kolejnymi niepotrzebnymi zgonami?
Kisa zdawała się przeżywać podobne, jak nie gorsze katusze. Słuchał jej uważnie, ale nie natarczywie, by dawał po sobie poznać, jak bardzo zaciekawił go fakt, iż Saiyanka być może nie jest także tą osobą, za którą się podaje. Z tego co pamiętał, Saiyanie posiadają rodziców, wręcz dlaczego Czarnowłosa nie? I co to znaczyło, że chciałaby móc się urodzić... czyżby to samo, co z Redem? Stworzenie nie zawsze znaczyło zrodzenie. O Kami, a jeśli Kisa byłaby demonem? Tylko... albo starannie skrywała aurę, albo i tu pudło. Zatem to ona była w tej chwili większą zagadką niż gadający kot.
Inna sprawa, że za moment pojawiło się jeszcze coś bardziej niebywałego. Energia Ame, dotąd niewyczuwalna, na kilka sekund mogła zostać rozszyfrowana. A to dlatego, iż była przepełniona dobrze mu znanym jadem i wściekłością. Złem. Aż zabłyszczały mu ślepia, lecz musiał powstrzymać to swojskie uczucie, które nie było adekwatne do sytuacji. Nie mógł wpaść w gniew, nie powinien był rozglądać się spojrzeniem Ki dookoła.
W dodatku nie było końca atrakcji. Zdawało się, że tylko on słyszał głos, który dudnił mu w czaszce, wraz ze słowami zakochanej parki wspominającej coś o siostrze. Siostra, brat? Skąd te słowa nagle stały mu się bliskie, tęskne?
>>>Onii-chan? To pomyłka... <<<
Właściwie tylko tyle zdążył odpowiedzieć, a zjawili się wojownicy Vegety. Nie wyglądali na tych, którzy mogli posiadać zdolność telepatii. Dało się to wywnioskować nie tylko po ich gniewnych minach, które nijak miały się z tajemniczym głosem pełnym intrygi, ale i po ich poziomie mocy czy zachowaniu. Ksa! Nie obejdzie się bez walki!
Zeskoczył z ramienia dziewczyny i nasrożył jeszcze bardziej futerko fukając wściekle na przeciwników.
>>>Zajmę się nimi, Wy idźcie szukać serum!<<<
Zawołał, aczkolwiek wątpił, by dumne wojowniczki zrezygnowały z szansy rozładowania swojej rosnącej frustracji. W takim bądź razie będzie mógł im służyć jako mięso armatnie. Dosłownie. Dużo wytrzyma, byleby tylko Ame i Kisa skutecznie odparły szarżę tych oto nadgorliwych bufonów.

* Zapożyczone sformułowanie od Vama.
avatar
Atarashii Ame
Liczba postów : 195
Data rejestracji : 07/12/2013

Skąd : android ma duszę?

Identification Number
Punkty Życia:
600/600  (600/600)
Punkty Pancerza:
0/0  (0/0)
Tokeny Ki:
http://dbng.forumpl.net/t1654-zasady-specjalne-androidy-wip

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Wto Lis 17, 2015 6:52 pm
Ame stała jeszcze chwilę przed drzwiami. Walczyła sama ze sobą i ze swoją nową mocą. To był dla niej doskonały trening wytrzymałości i kontroli energii, ponieważ nie chce zbyt wcześnie ujawniać się ze swoją nową zdolnością. Poziom super wojownika w tej postaci, w formie androida był czymś niezwykłym, ale nie czuła, że jest to pełna przemiana. Czegoś tu brakowało, ale nie ma teraz czasu się nad tym zastanawiać. Właściwie to nie była teraz pewna czy w ogóle ma zamiar ruszać się z tego miejsca. W końcu znalazła swoją siostrę. W ciężkim stanie, ledwo żywą, ale głupio byłoby teraz zostawić Raishi. Dla jej bezpieczeństwa jest gotowa pozostać na straży tak długo jak trzeba, a z drugiej strony jest tu ich matka, która prawdopodobnie jest na tym samym poziomie co Ame. We dwie dadzą sobie radę nie byle komu, a w razie potrzeby obie mogą zwiększyć moc i zaskoczyć wroga.
Androidka nie wie tylko z kim przyszłoby jej walczyć. Sama już nie wie, po której stronie stoi, jak widzą ją inni, ani co o niej sądzą lub czy cokolwiek o niej wiedzą. Jako córka Tatara i Oven mogła dostać jakieś fory ze strony królewskiej mości i jego armii, ale nie zamierzała ujawniać swojej tożsamości. Nie chciała udowadniać kim są jej rodzice, ale nagle wszystko się zmienia i może się to okazać potrzebne. Z drugiej strony trafiła już na kilku przeciwników, a może ich być znacznie więcej i jeszcze nie wie kto tak naprawdę zaatakował jej siostrę.
- Matko. Raishi została zaatakowana przez popleczników czy przeciwników króla?
- Nie wiem. Nic nie wiem. Wiem tylko jak do tego doszło. Teraz wszędzie trwają walki. Twój ojciec jest poza Vegetą. Mnie powiadomiono o wydarzeniach. Zgłosiłam się jako jeden ze strażników sal.
Nic jej to nie wyjaśniło. Nie stanie po żadnej ze stron. Będzie walczyć z każdym kto po prostu na to zasłuży.
- Rozumiem. A raczej nic do cholery nie rozumiem. To co się dzieje to jakiś obłęd. Mam do Ciebie prośbę mamo. Nie mów ojcu, że wróciłam. Nie mów nikomu, że osiągnęłam ten poziom.
- Ani mi się śni mówić. Ta Twoja moc. Jest inna. Słyszałam o niej z legend. Ten kolor włosów i szaleństwo w oczach. Nie bądź lekkomyślna, bo Twój ojciec dowie się prędzej czy później, a wtedy trafi go szlak, że ta, którą za słabą uważał, stała się silniejsza od niego.
- Nie sądzę, żebym była taka mocna.
- Cóż. Chciałam sprawdzić Twój poziom mocy, ale scouter w ogóle Cię nie wykrywa. To nie jest normalne.
- Owszem. Nie jest... - dopowowiedziała ciszej androidka, bowiem to nie zasługa jej przemiany, a forma jaką przybrała. Lekko zmechanizowana sayanka nie wydala ani krzty energii i aury na zewnątrz. Raczej jest mało możliwe, żeby ktokolwiek mógł zrozumieć co teraz czuje, ile krzepy ma w rękach i nogach, ani jak bardzo stała się wytrzymała. Chociaż w porównaniu do króla to się nie liczy. Zmiażdżyłby ją w sekundę, a wie to na przykładzie Raziela, który jest tylko jednym z jego pionków. Natto, którego moc jest dużo wyższa od jej.
Ale teraz starała się okiełznać tlący się gniew. Jej zielonkawe włosy zaczęły nieco matowieć, a oczy znów nieco ciemniały. Niewielkie wyładowania wokół ciała zniknęły całkowicie. Wraz z tym jej mięśnie przestały być takie napęczniałe. Przez moment wyglądała jak kulturystka, ale wszystko wróciło prawie do normy. Ki jeszcze szalała, a ciało drżało. W końcu nie jest łatwo tak po prostu odrzucić z myśli to, że ktoś skrzywdził jej siostrę. Nie da się. Po prostu pewne rzeczy są nie do przekroczenia, ale Ame długo nad tym pracowała. Na planecie RaiNeWorld miała wystarczająco czasu na medytowanie i zgłębianie zdolności swojego ciała, które było teraz niezwykłym naczyniem potrafiącym magazynować, kumulować ki. Każda sekunda sprawiała, że pojemność się zwiększała. Ki napierała na jej duszę, na jej podświadomość. Energia po prostu w niej ewoluowała z każdą chwilą. Czekała do tego momentu. Do wyzwolenia w prawdziwie sayańskiej formie.
Kilka głębokich oddechów i skupienie się na swojej głębi pozwoliło znów zniewolić ki. W końcu włosy wróciły do poprzedniej barwy i ułożenia, a skóra znów ściemniała. Oczy również nie świeciły tym krwistym blaskiem. Energia w jej wnętrzu gotowała się jak woda w czajniku elektrycznym, ale zaczynała powoli nad nią panować. Nagle odczuła jak ta energia na nowo wypełnia każdy element jej ciała i poczuła przyrost. Nie taki jak przed momentem, ale będąc na tej zwykłej formie miała więcej mocy niż przez przekroczeniem poziomu super wojowniczki. A teraz energia znów zaczyna wypełniać jej umysł i myśli. Znów zaczyna poszerzać granice wytrzymałości. Nagle...
Nastąpił wybuch. Za drzwiami coś się zaczęło dziać, a tam była Kisa i kot.
- Pojawiły się jakieś osiłki.
W dodatku doszły ich głosy do wnętrza sali. Ame zerknęła na komorę z jej siostrą. Znów jej ciśnienie skoczyła i parę wyładować obeszło po jej skórze. Ktoś może pochopnie zaatakować każdego, a na to androidka nie pozwoli. Kliknęła przycisk i wyszła z sali. Stanęła za nimi, a wtedy doszedł jej głos futrzastego przyjaciela. Ten mały kotek chciał się nimi zająć. Zastanawiała się jak chce to zrobić. Trzech sayan, którzy w szpitalu zaczynają rozróbę. To już jest cios poniżej pasa atakować rannych, a to robią tylko tchórze. Takich śmieci nie cierpi najbardziej. Przypomniały jej się chwile z sali treningowej ponad 15 lat temu. Taki sam typ człowieka. Miała ochotę rozwalić im te głupio wyglądające ryje.
- Red. Załatwimy ich szybko i zaoszczędzimy więcej czasu. Mam ochotę rozkwasić komuś nos i gówno mnie obchodzi czy jesteście strażą króla, czy rebeliantami czy też turystami. Jeżeli jeszcze raz coś wysadzicie to bez wględu na to co jest przede mną. WYSADZĘ PRZED SOBĄ WSZYSTKO!
Była wściekła i nawet nie zamierzała tego ukrywać, a obojętność wobec tego kogo reprezentują mogła zbić z tropu nawet ich, bo ciekawe czy chcą walczyć z kimś kto niekoniecznie jest za królem, a może być przeciw niemu.

OC: Trening start
Wybaczcie, że tak długo. Bawię się nowym tabletem.
avatar
Gość
Gość

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Wto Lis 17, 2015 9:30 pm
Bez sensu.
Zupełnie bez sensu.
Chodzi w te i w tamtą, ale nikt nie wie tutaj nic o serum, ma nadzieję, że Ame się powiodło o wiele lepiej niż Kisie, bo inaczej będą w dupie. Cóż. Jeżeli ich plan spali na niczym to będą musiały po prostu stąd odejść i patrzeć na to wszystko z daleka. Może to mało honorowe, ale skoro żadna z nich nie wie po której stronie powinny walczyć, to chyba będzie to najlepszym wyjściem. Że ucieczka? Dezercja? Nie... niepewność. Nie powinna żadna z nich brudzić sobie rąk krwią tych, którzy mogą okazać się 'tymi dobrymi'. Eh. Powinien znaleźć się tu ktoś, kto by jej wytłumaczył powoli kto jakie ma poglądy. Może wtedy by była w stanie coś zadecydować, wybrać. Ah.
Nagle po ciele dziewczyny przeszły nieprzyjemne dreszcze sygnalizujące jasno, że ktoś się zbliża. I to nie był byle kto, bo ktoś na prawdę silny, silniejszy od Kisy. Może nie pojedynczo, ale grupą mogliby jej łatwo spuścić łomot. Dziewczyna przełknęła głośno ślinę i ustawiła się w pozycji obronnej z rękoma uniesionymi ku górze. Cóż, skoro już tu biegną, nie może się wycofać. Najwyżej zginie, ale zginie jak prawdziwy wojownik - w walce.
Nagle, z wielkim hukiem i krzykiem na korytarze wpadła banda, a konkretnie to trzech saiyan i ich dowódca. Na początku nie spojrzała na tego stojącego najwyżej, zwróciła uwagę na tych mniejszych rangą kmiotków, którzy śmieli cisnąć pociskami w urządzenia. Wszystko zaczęło się palić, a panika w skrzydle spowodowała, że zaraz nikogo tutaj nie było. Akurat Kisa przechadzała się po pustych salach, więc poza nią i personelem nie było tu nikogo. No, teraz tylko tu trochę tłoczniej.
___ - Nie ładnie. - mruknęła niezadowolona, lecz jakoś specjalnie to nie wkurzała się. Kot zeskoczył z jej ramienia i poinformował, że to on tutaj będzie walczył. Zdziwiło to Kisę nawet bardzo. Przecież KI ich wszystkich było spore, więc... jest silniejszy niż oni wszyscy skoro tak dziarsko przystępuje do walki? Możliwe. Ciekawa istota.
Wtem postanowiła przenieść wzrok na ich dowódcę i... wtedy znieruchomiała. Otworzyła szeroko oczy, trochę z szoku, trochę z niedowierzania. Zmiękły jej nogi zupełnie, a w głowie się zakręciło:
___ - Astar?! - krzyknęła nagle, a wtedy do akcji przyłączyła się Ame, która również była chętna do walki. Kisa nic nie mówiła, nie mogła mówić, wpatrywała się jedynie jakimś pustym wzrokiem w dowódcę bandy. Nie, to nie mogła być prawda, zupełnie... to nie możliwe.
___ - Oh, to Ty. - odezwał się mężczyzna ciut lekceważąco i tak jakby nie planował tego spotkania. Nic dziwnego.
___ - Jakim cud...
___ - Oh, chcesz wiedzieć co tu robię? No cóż. Pozwól, że Ci wszystko wyjaśnię, i tak już to wszystko nie ma znaczenia, bo plan spalił na panewce. Trudno się mówi. - jego wredny, sarkastyczny ton to nie było to samo jak wtedy, gdy pomagał jej zwiedzać miasto Vegety. Inna osoba. - Wiesz kto wpadł na pomysł by zezwolić Ci wyjść na powierzchnię? Ja. A te dupki z laboratorium złapały haczyk tak jak tego ja chciałem. Potem było już z górki, dałem znaka swojej małej armii, że labo jest bez Ciebie, więc mogą je wyrżnąć. Dlaczego pytasz? Cóż, ich nie potrzebowałem. Poza tym inaczej byś nie wstąpiła do tej Akademii. Niestety tutaj zaczęły się schody. Miał Cię wziąć pod skrzydła jeden z moich ludzi, lecz coś poszło nie tak i dostał Cię ten cały Raziel czy jak się tam wabił. On by Cię wyszkolił jak trzeba, bo w końcu jesteś niczym innym jak zwykłą repliką, która ma za zadanie się słuchać swoich panów, potem tylko mały kroczek  do pokonania Zella, a wtedy ja bym był nowym Królem. - no nie ma co, miał bujną wyobraźnię. - Ale jak mówiłem, plan nie wypalił... ale... teraz dzięki tej niespodziewanej rebelii... to wszystko jest o wiele łatwiejsze i szybsze! - rozłożył ramiona szeroko na boki i zaśmiał się w głos rechoczącym wręcz głosem.
Kisa stała nieruchomo ze spuszczoną głową w dół.
___ - Teraz już nie jesteś mi potrzebna, więc po prostu Cię zabiję... jesteś niewypałem, powinienem Cię już dawno zneutralizować, nędzny klonie. - powiedział pewny siebie.
Drgnęły jej ręce, zacisnęły się w pięści.
___  - I wszystkich zabiłeś dla tego głupiego planu... - warknęła przez zaciśnięte mocno zęby. Wszystkich. Przecież dobrze dogadywał się z naukowcami, był taki uprzejmy, miły i pomocny. Pomagał jej w treningach, szkolił ją w technikach walki. Kiedy ten szatański plan zrodził się w jego kopniętej głowie do jasnej cholery? Nie zauważyła tego, zupełnie. To dla niej jakiś koszmar. Tyle niewinnych istnień... - Draniu...
Przez moment mogłoby się wydawać, że oczy saiyanki zabłysły turkusowym kolorem, włosy zaczęły delikatnie falować, choć nie było wiatru. Nawet szalejący tutaj coraz bardziej ogień zaczął jakby niespokojnie tańczyć. Wijący się niespokojnie ogon mówił wyraźnie, że właścicielka nie ma już nic wspólnego z równowagą i spokojem, a wyładowania elektrycznie były tego już niezbitym dowodem.
I dla czego to wszystko? Dla chęci bycia Królem? Co to za chore pragnienie? Przecież ten cieć jest nikim w porównaniu do władcy Vegety, może go zmieść jedną ręką. I chciał użyć jeszcze jej do tego? To już kompletna paranoja, szaleństwo! Nawet ona... jest beznadziejna. Chyba faktycznie jest niewypałem...
Nagle przez ciało młodej wojowniczki zaczęły przepływać gwałtowne impulsy wzrostu mocy. Wydawała przy tym stłumiony jęk, jakby z bólu. Włosy przybierały na ułamki sekundy wraz z tymi na ogonie złotawy kolor, ziemia zaczęła się trząść.
___ - Ja... ja... - drżała, jej głos również, próbowała jakby złapać powietrze w usta - Z-zabiję Cię... - wypowiedziała te słowa z wielkim trudem, a wtedy podniosła turkusowe, wściekłe oczy na potwora przed nią. Włosy wciąż mieniły się co chwilę złotym kolorem, a potem wracały do czerni. Astar uśmiechnął się kpiąco, to już wystarczyło by uruchomić to co kumulowało się w niej od dłużej chwili. Nagle wyrzuciła z siebie ogromne pokłady mocy w postaci dużej, złotej aury. Zmiażdżyła ona podłogę, sufit oraz ściany wokół, a ogień zdmuchnęła jakby to była tylko zwykła świeczka.
Tak oto Kisa osiągnęła moc Super Saiyan...

OOC
To moja przemiana, a zarazem początek treningu. Cóż, co do Ame i Red: Kisa mogła rozmawiać z przywódcą, ale wy w tym czasie mogliście walczyć, wasz wybór, nie chcę was ograniczać co do postów. ^^ W każdym razie biorę najsilniejszego. xDD

Super Saiyan


Ostatnio zmieniony przez Kisa dnia Wto Lis 17, 2015 9:31 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
KOŚCI
Liczba postów : 638
Data rejestracji : 02/06/2012

http://dbng.forumpl.net/f43-treningi

Re: Pomieszczenie Regeneracji

on Wto Lis 17, 2015 9:30 pm
The member 'Kisa' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Sponsored content

Re: Pomieszczenie Regeneracji

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach

Copyright ©️ 2012 - 2018 dbng.forumpl.net.
Dragon Ball and All Respective Names are Trademark of Bird Studio/Shueisha, Fuji TV and Akira Toriyama.
Theme by June & Reito