Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 869
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Las   Sob Cze 02, 2012 8:08 am

First topic message reminder :


Perełka na Ziemi. Poza wielkimi oceanami i górami, które mają śnieżne szczyty lasy pokrywają wielkie połacie lądów. Mnóstwo drzew, zwierzyny strumyków mniejszych lub większych. Świetne miejsca dla tak zwanych outsiderów. Wszystkie rodzaje drzew występują najczęściej pomieszane ze sobą by w razie jakiejś choroby wyginęły tylko jedne nie tworząc przy tym pustego miejsca niczym łysiny u starszego pana.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Las   Sro Paź 17, 2012 9:34 am

To, co stało się było spełnieniem marzeń, które zaskoczyło ją. Niebieskowłosy okazał serce wobec niej, choć swym zachowaniem wobec niego zasłużyła na gorsze potraktowanie. Radowała się, choć mina wskazywała na spokój ducha. Już miała się pożegnać, jak jego jak i jej uwagę zwróciły dziwne szelesty dobiegające niedaleko w krzakach.
dziewczyna skupiła się na dojrzeniu, czegokolwiek w nich. Może to bezbronne przestraszone zwierzątko potrzebujące pomocy. Dlatego zrobiła kilka kroków wprzód wytężając wzrok. Dojrzała coś świecącego, ale nie zdawała sobie sprawy, co to i czy nie jest oby niebezpieczeństwo. Dalej niewinnie przyglądała się zamiast tak naprawdę już uciekać. Gdy wylazło i halfka je ujrzała w całej swojej okazałości z trudem przełknęła ślinę. Poruszała dość szeroko otwartymi usta chcąc wydać jakiś dźwięk, ale nie wychodziło jej. Była sparaliżowana strachem. Dokładnie obejrzała wygląd potwora jedynie dysząc. Czując jak i on ja obserwuje. Zrobiła zaledwie niepewny krok do tyłu jak bestia o, aż trzech parach oczu ryknęła. Neya lekko pochyliła się zakrywając dłońmi uszy drżąc. Miała już serdecznie dość tego wszystkiego. Pragnęła wrócić do domu i przytulić się do mamy przy której zawsze było bezpiecznie.
Kompletnie nie wiedziała, co ma zrobić, nagle Kyo stanął przed nią. Nerwowo położyła dłoń na jego plecach i próbowała się uspokoi. Widząc trzy takie same pokraki wiedziała doskonale, że jest tylko ciężarem. Sprawiającym jedynie problemy, a nie chciała robić za ofiarę lub dziewczynę w opałach. Słysząc słowa mężczyzny przytaknęła mu, nie chcąc zwracać nie potrzebnie jego uwagi już na sobie. Miała inne zmartwienie, a ona spokojnie oddalając się od niego upadła. Straciła równowagę jak tylko ziemia pod jej stopami zaczęła dziwnie się trząść. Nie wiedziała, co się dzieje, ale nie miała zamiaru się dowiadywać akurat w tej chwili. Odwróciła się wstając i jak najszybciej biegła w stronę drzew. Chowając się za jednym zerknęła ostatni raz na dwójkę.
-Powodzenia...
Szepnęła znikając w mgnieniu oka.

ZT---> Wodospad

OOC:
 
Powrót do góry Go down
NPC



Liczba postów : 869
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Las   Sro Paź 17, 2012 2:18 pm

Tymczasem gdy Kyo z June zajmowali się poczwarami, które ich zaatakowały, to jedna z nich się odłączyła od reszty i pobiegła za uciekającą Neyą. Dwójka walczących była zbyt zajęta by zauważyć brak Neyi. Dopiero się zorientowali gdy najsłabsza z bestii znikła w chaszczach.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Las   Czw Paź 18, 2012 5:37 pm

Muzyczka

_____ Czerwonowłosa podpatrywała jednym okiem co robi dwójka by spróbować tego samego, jednak jej każda próba zmałpowania kończyła się tak samo - niepowodzeniem. Nie poddawała się jednak, tylko uparcie siedząc na kamieniu starała się wytworzyć w dłoniak kulkę KI. Skupiła wszystkie myśli na tym by jej mała misja zakończyła się powodzeniem, aż w końcu po kilkunastu dobrych minutach udało się jej wykrzesać z siebie drobinkę czerwonej poświaty, która przybrała pożądany kształt kulki KI. Uśmiechnęła się do siebie szeroko i wchłonęła wytworzoną energię po czym spuściła głowę tak by oczy zostały zasłonięte przez gęstą grzywkę. I tak w bezruchu czekała grzecznie, aż Kyoraku skończy trenować nieznajomą dziewczynę. Szczerze mówiąc była nieco zazdrosna, ale nie marudziła. Siedziała posłusznie w jednym miejscu i starała się znaleźć sobie jakieś ciekawe zajęcie, aż tu nagle...
Usłyszała dziwny szelest za sobą, więc szybko wstała i skoczyła zwinnym krokiem w stronę Kyoraku. Ustawiła się w bojowej pozycji gotowa do ataku tego, co wyskoczy. A wyskoczyło coś o bardzo dziwnej ... twarzy. Jakby ktoś skrzyżował dzika z wilkiem. Za tym czymś przytoczyły się jeszcze dwa mniejsze. Neya nie wyglądała na taką, która miałaby walczyć z jednym z nich, więc Kyo wziął na siebie dwóch, a June zostawił ostatniego. Przytaknęła tylko głową i bez słowa rzuciła się na swojego przeciwnika. Uderzyła potwora z buta w twarz po czym wyskoczyła w powietrze i wylądowała... na jego grzbiecie. Dziko-wilk zaczął wierzgać i wydawać przeróżne dziwne dźwięki próbując zwalić z pleców June, jednak ta się nie dawała. Chwyciła go za grzywę jedną ręką, a drugą zacisnęła w pięść i go tłukła ile tylko mogła. W pewnym momencie bestia wkurzyła się i stanęła na tylnych łapach po czym zamachnęła się mocno na bok przez co czerwonowłosa poleciała w kierunku rzutu. Wylądowała głową na kamieniu, na którym niedawno siedziała i opadła bezwładnie na ziemię. Przez jakiś czas widziała przed oczami dziwne błyski, gwiazdki i światełka. Nie bardzo wiedziała gdzie jest, kręciło się jej w głowie, nie czuła reszty ciała... Aż po minucie powoli podniosła się chwiejąc i podeszła do drzewa, którego się przytrzymała by nie spaść. Była strasznie blada na twarzy, a gałki oczne drżały dziewczynie jak i reszta ciała. Coś mówiła cicho do siebie, aż w końcu przeszła na nieco wyższy ton:
___ - Fox... Jak mogłam o Tobie zapomnieć? Jak...? - poruszyła ustami i zamknęła mocno oczy krzycząc z całych sił - FOX! - Ta cała sytuacja spadła na nią jak grom z jasnego nieba... wszystkie utracone wspomnienia wróciły pod wpływem zwykłego uderzenia w głowę. Wszystko stało się jasne. Już wiedziała skąd zna te dziwne tatuaże, skąd wie, że ogień nie jest tak na prawdę groźny... Wszystko pamiętała.
Zaciskając zęby demonica uniosła głowę ukazując mieniące się od łez złote oczy. Chwyciła obiema rękoma drzewo, o które się opierała i napięła wszystkie mięśnie próbując unieść masywny dąb do góry. Po krótkiej chwili korzenie zaczęły wynurzać się z ziemi, aż całkowicie drzewo zostało wyrwane. Czerwonowłosa warknęła i machnęła ogromnym "kijem" uderzając swojego przeciwnika i dodatkowo go przygniatając sporym kawałkiem drewna. Gdy skończyła swoją robotę skumulowała w sobie energię i wystrzeliła w powietrze w mig przypominając sobie technikę latania. Zniknęła.


Koniec Treningu i Z Tematu.
Wybacz Fen, nie chcę Cię zamulać.


Ostatnio zmieniony przez June dnia Czw Paź 18, 2012 5:38 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Las   Czw Paź 18, 2012 5:37 pm

The member 'June' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Las   Sob Paź 20, 2012 7:11 pm

Potwory chyba były bardzo głodne, skoro tak potężnie wgryzły się w kolana chłopaka. Mimo iż wytrzymałość ma potężną, to jednak najbardziej odczuł ból po lewej stronie. Wygląda na to, że lider grupy okazał się być całkiem mocny i trzeba będzie podejść do tej walki na poważnie. Niebiesko-włosy tylko lekko zagryzł swoją wargę, po czym zaczął doszczętnie wykonywać serię ciosów w ich ciała, aby przeciwnicy odczepili się od jego dołu. Jeden z nich nie przeżył, ponieważ ataki doszczętnie go zdruzgotały. Drugi zaś puścił nogę i odskoczył do tyłu. Wojownik spojrzał dokładniej we wszystkie oczodoły potwora, po czym zaczął uginać palce, z których wydobywał się charakterystyczny dźwięk łamanych kości. Jego aura była jeszcze bardziej widoczna, a teren wokół niego powoli zaczął drgać. Drobinki piasku zaczęły wirować do góry, wraz z kamieniami i małymi gałęziami.
Czekał tylko na ruch potwora, jednocześnie obserwując kątem oka na poczynania swojej przyszłej uczennicy. Bardzo mu się spodobał sposób, w jaki pięknie tłukła swojego rywala, który po otrzymaniu takiego gradu ciosów w końcu musiał paść martwy. Troszkę był zaskoczony, gdy dostrzegł, co później dziewczyna zrobiła. Zaczęła coś mówić do siebie, lecz nie mógł tego usłyszeć, ponieważ jej ton był zbyt cichy. Gdy jednak wykrzyczała czyjeś imię, to w pewnym momencie chłopaka olśniło. Zignorował potwora, odwracając się w kierunku June. "Jakim cudem ona zna Foxa?" - Myślał, gdy dziewczyna kontynuowała szarżę na potworze. W końcu trój parowy bandyta został przygnieciony twardym pniem i wyzionął ducha. Ale co później dziewczyna zrobiła? Uciekła bardzo szybko, tworząc wcześniej poświatę, w której się oddaliła. Nie wiedział, co było powodem jej odejścia, a zapytać już nie mógł, bo była daleko stąd. No, ale skoro ma jakieś plany, to nie będzie jej na razie szukał. Sam ma zresztą przeciwnika, z którym musi się rozprawić.

- Długo czekałeś? - Zapytał dość głośno, odwracając z powrotem wzrok na stojącego po prawej stronie potwora. - Pewnie nie, ale to dobrze. Ponieważ śpieszy mi się trochę i będę musiał cię znacznie szybciej wysłać do piachu. - Chłopak uniósł dłonie do góry, które zaczęły powoli napełniać się energią. Cwaniacki uśmiech zagościł na jego twarzy, a wcześniejsze drgania w jakiś sposób się uspokoiły. Widać, że wcześniejsze działania miały poinformować tubylców, którzy potrafią wyczuwać Ki, aby się nie zbliżać do tego obszaru. Może się tutaj zrobić naprawdę niebezpiecznie, gdy Kyoraku zacznie doszczętnie palić i niszczyć.
- Baw się ze mną szkarado!!!! - Wykrzyczał, odmachując energicznie ręką, aby stojący w oddali potwór w końcu ruszył do działania. Widać było w każdym oku czteronoga rządzę mordu, która wręcz napawała radością wojownika. Wielu wydałoby się to dziwne, ale on chciał powalczyć, a lider tej grupy mniej więcej dorównywał mu potęgą.

OCC:
 
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Las   Sob Paź 20, 2012 7:11 pm

The member 'Fen' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Las   Sob Paź 20, 2012 7:34 pm

Chłopak nie spodziewał się, że przeciwnik może okazać się tak sprytny, żeby uniknąć jego ataku. Widocznie nie docenił potencjału potwora, co się więcej nie powtórzy. Powoli poruszał się w przeciwnym kierunku, co przeciwnik, jednocześnie obserwując i będąc czujnym. Przeczuwał, że za moment poczwara ruszy w jego kierunku. I w sumie miał rację, ponieważ brzydal wyszczerzył kły i wyskoczył wysoko, próbując ugryźć wojownika w prawy bark, jednak człowiek był na tyle skoncentrowany, aby odskoczyć bardziej w bok. Tym razem mu się poszczęściło, jednak wiedział, że to był wielki fart. Potwór nie wyglądał na słabego, co było widoczne po jego kolosalnej prędkości. Wiedział, że jeśli chciał zaatakować, to musiał pierw w jakiś sposób przymknąć jego oczy. I wtedy nasunął mu się ciekawy pomysł. Uniósł dłonie na wysokość czoła, po czym zaczął gromadzić tam energię, która przekształciła się w świecącą kulę.

- Taiyoken! - Wykrzyczał, a w pewnym momencie kula zaczęła się powiększać, jednocześnie broniąc w swój zasięg większą ilość obszaru. Potwora oczywiście oślepiło, co dało na jakiś czas przewagę człowiekowi, który natychmiast ruszył na przeciwnika i zaczął go doszczętnie wgniatać w ziemię. To raz uderzył pięścią, to nogą, to głową, a nawet nie bał się na nim usiąść. Za każdym razem przesyłał mu odpowiednią dawkę bólu, po której na pewno będzie drętwo chodził. W pewnym musiał zakończyć swoją szarżę, ponieważ dostrzegł, jak potwór zaczął otwierać swoje oczy. Wygląda na to, że efekt ślepoty zniknął całkiem szybko, co nie było dobrą wiadomością. A może i było? Po takich gradach potwór ledwo, co potrafił ustać na nogach i zwycięstwo chłopaka było prawie pewne. Prawie, ponieważ szkarada dalej była gotowa do przyszłej szarży.

- Całkiem nieźle się trzymasz, jak na głupiego potwora. Chyba twój stwórca całkiem nieźle cię wyposażył, hmm... Jednak nie myśl, że twoja wytrzymałość będzie tutaj górować. Zniszczę cię i poszukam doktorka, któremu podaruje twój łeb! - Rzekł głośno, unosząc dłoń do góry, którą uformował w pięść. Ten gest był informacją, która mówiła o tym, żeby potwór miał się na baczności. Raz powiedziane musi zostać wykonane. Tak sobie głośno powiedział i wiedzcie, że na pewno będzie tak, jak powiedział. Nie było pewne, czy potwór zrozumiał, ale na pewno miał dalej ochotę na kontynuowanie tego zaciętego boju.

OCC:
 
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Las   Sob Paź 20, 2012 7:34 pm

The member 'Fen' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Las   Nie Paź 21, 2012 8:55 am

*Wcześniejszego posta proszę usunąć, bo zapomniałem dodać walkę automat... ;/*

Kto by się spodziewał, że potwór będzie jeszcze w stanie utrzymać się na nogach, gdy wcześniej oberwał tyle razy. Wygląda na to, że był znacznie bardziej wytrzymalszy. Tylko jakiemu idiocie by się chciało hodować coś tak potężnego? Przecież gdyby wojownik nie spotkał tego bydlęcia, to pewnie nawet by nie wiedział, kiedy potwór zacznie wybijać ludzkie istnienia. No, ale miał szczęście, że maszkara postanowiła powędrować sobie w stronę lasu, gdzie aktualnie przebywał. Teraz musi za wszelką cenę pozbyć się tego czegoś i poszukać jakieś zajęcia. Troszkę zmartwiło go to, że energia demonicy z każdą chwilą zaczęła maleć, no ale uznał, że po prostu poddaje się treningowi. Przez jakiś czas nie będzie zawracał jej głowy, ponieważ powinna poukładać sobie w głowie kilka spraw. Nadal trochę zastanawiał się, dlaczego ona wie o istnieniu Foxa. Czyżby miała z nim jakąś wspólną przeszłość? Najwidoczniej było to coś poważnego skoro tak intensywnie zareagowała. No, ale zostawi na chwilę pytania, a powróci do walki. Potwór najwidoczniej miał już dosyć czekania i natychmiast ruszył w kierunku chłopaka, poruszając się całkiem zwinnie po łukach. W pewnym momencie wyskoczył, drapiąc wojownika w klatkę i wbijając się z całej siły cielskiem w niego. Kyo odczuł lekki ból, który tylko podwyższał w jego organizmie adrenalinę. Zaczął mocno dyszeć, jednocześnie łapiąc potwora za głowę i cofając go do tyłu, aby mógł spokojnie odskoczyć. Tak też zrobił, kumulując przy okazji energię w prawej dłoni. Nie miał jeszcze okazji użycia tej mocy, ale skoro trafił na takiego przeciwnika, to nie będzie się powstrzymywał. Uzyskana aura przekształciła się w srebrny miecz, który od teraz dzierżył. Energia broni zwiększała jeszcze bardziej jego siłę, a on sam od teraz wiedział, że jego ciosy będą znacznie potężniejsze. Pewny nadchodzącej wygranej wystartował jak burza. Nie minęła chwila, a już był przy przeciwniku. Wykonał proste nacięcie po lewej stronie ciała, jednocześnie ruszając energicznie dłonią, aby powolutku wyrywać wnętrzności potwora. Nie wiedzieć dlaczego, ale mu się podobało ta akcja. Już dawno nie miał okazji powalczyć całkiem na serio. Może i miał przeciwników na obcej planecie, ale za każdym razem wysyłał ich do piachu. Tamte potwory nie umywały się do tego, który mimo, że miał głęboką ranę ciętą, to dalej potrafił ustać na nogach. Wojownik chyba nie będzie miał wyboru i będzie musiał w jakiś sposób uciąć łeb maszkarze. Wtedy będzie pewny, że już więcej nie powstanie. A gdy już to zrobi, to zacznie szukać tego, który stworzył to bydle. Podejrzewał, że takowy jest gdzieś nie daleko i pewnie szuka swojej zguby. Tylko, że coś mu się wydało dziwne, że walczy teraz z tylko jednym. Rozejrzał się, wcześniej stając kilka metrów przed potworem. Tak jak przeczuwał. Jednego zabrakło i podejrzewał, że tamten musiał udać się za Neyą. Mocno by się zmartwił, gdyby nie to, że dalej wyczuwał jej aurę w okolicy. To był znak, że poradziła sobie z tym przeciwnikiem, albo w ogóle nie doszło do pojedynku i w jakiś sposób uchroniła życie.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Las   Nie Paź 21, 2012 8:55 am

The member 'Fen' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Las   Nie Paź 21, 2012 8:05 pm

Dobra passa chyba nie opuszczała przeciwnika, który po raz kolejny zdołał w jakiś sposób wymigać się od nadchodzącej śmierci. Chłopaka trochę to denerwowało, ale również mocno inspirowało do działania. Mimo iż ciągle przyjmował na siebie ciosy, to był naprawdę zadowolony z tego pojedynku. Z dumą może powiedzieć, że tamten potwór jest prawdziwym przeciwnikiem. Niestety jednak zła passa musi w końcu przyjść. Maszkara musi szybko pójść do piachu, ponieważ chłopak miał w planach inne zajęcia. Chciał jak najszybciej zacząć trenować z uczennicami, bo później może okazać się już za późno. Przeczuwał, że obie niebawem zaczną podążać swoimi drogami i na tym skończą się wspólne przygody. Trzeba wykorzystać ten czas, który Bóg im nadał...
Przeciwnik nie dawał za wygraną. Gotowy do kolejnej szarży zaczął rozkopywać pazurami ziemię i mocno dychać. Chłopak zrobił malutki kroczek do tyłu, jednocześnie koncentrując energię. Wiedział, że nie zdoła odskoczyć, więc nawet nie próbował. Miał w zanadrzu zupełnie inny plan, który na pewno wypali. Gdy w końcu potwór ruszył z ponowną szarżą, to w pewnym momencie wojownik ugiął dwa palce, jednocześnie wysyłając w jego kierunku stężoną aurę. Energia w niej bazująca stworzyła coś na wzór fali uderzeniowej, która skutecznie odepchnęła nadbiegającego czteronoga do tyłu. Dzięki tej czynności mógł ponownie zaatakować i tym razem wiedział, że nie spudłuje. Natychmiast wystartował, a gdy potwór lądował, to w pewnym momencie poczuł, jak coś zaczęło wirować w jego cielsku. Sprawcą był oczywiście wojownik, który za pomocą swojego magicznego miecza, wkrajał się w nic nie spodziewającego się przeciwnika. Wycinał mu wnętrzności, jednocześnie zadając potworowi kolosalne obrażenia. Mimo wszystko musiał w pewnym momencie zaprzestać swojego ataku, ponieważ czteronogi potwór otrząsnął się całkiem szybko. Widocznie fala miała krótkotrwały efekt. No, ale chłopak się tym nie przejmował. Natychmiast odskoczył do tyłu, jednocześnie kręcąc z podniecenia swoim srebrnym mieczem. Ahh, naprawdę podobała mu się ta walka. Mimo iż powoli dobiegała końca.

- Muszę przyznać, że jesteś całkiem wytrwałym przeciwnikiem. Zaszczytem będzie posłanie cię w czeluści Hadesu, hehe... - Rzekł głośno, a na jego twarzy namalował się cwaniacki uśmieszek. Przeczuwał, że potwór i tak nie zrozumiał przesłania tego zdania, no ale chłopak od zawsze lubił dużo mówić. Może i gadał czasem sam do siebie, ale to już jego problem, co robił, co nie?

OOC:
 
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Las   Nie Paź 21, 2012 8:05 pm

The member 'Fen' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Las   Nie Paź 21, 2012 9:11 pm

Trwała zacięta walka pomiędzy wojownikiem, a stojącą w oddali maszkarą. Łącznie liczyła ona już kilkadziesiąt minut, co było naprawdę rekordem. Chłopak jeszcze nigdy nie toczył tak długiej walki. A może i toczył, tylko po prostu tego nie pamięta? W sumie kto mógłby mu się dziwić? Przez ponad rok przesiadywał na obcej planecie, gdzie nie interesował się przeszłością, tylko teraźniejszością. Tam nie było czasu na użalanie się nad sobą, czy rozpamiętywanie dawnych dziejów, ponieważ każda minuta, czy godzina była walką o życie. Po kilku miesiącach potrafił nawet oznaczać pory, w których atakowały go potwory. Oczywiście ciągłe ataki wiązały się również z pożywieniem. Mimo iż walczył, to przecież musiał jeść. Wytrzymałość nic człowiekowi nie da, jeśli wnętrzności zaczną zjadać się nawzajem. A tak. Ciągłe skurcze, denerwujący odgłos i boleści dawały mu nieźle popalić. No i ten cholerny posmak, gdy zjadał potwora, obrzydliwe! Jednak po jakimś czasie potrafił się przyzwyczaić. W końcu jeśli chciał wyżyć, to musiał zadowalać się czymś takim. Ten potwór jednak nie będzie się musiał martwić. Jego wojownik na pewno nie skonsumuje. Akurat tą maszkarę chciał najszybciej posłać do piachu. No i widział, że i jemu bardzo się tam śpieszyło. Przeciwnik mocno krwawił z wielkiej rany, lecz nadal był gotowy do ataku. Ponownie ruszył na chłopaka, lecz ten tym razem postanowił przyjąć na siebie atak. Mimo iż potwór wyskoczył, drapiąc go mocno po klatce i wgryzając się w jego lewe ramię, to dalej cwaniacko się uśmiechał. Ręka mu lekko drgała, lecz nie czuł bólu. To, co maszkara wyczyniała z jego ciałem wcale nie robiło na nim wrażenia. Po treningach i ciągłych walkach, takie rany były dla niego niczym. Jednakże nie mógł pozwolić, aby potwór konsumował cały dzień. W pewnym momencie wyzwolił w lewej ręce energię, która wypchnęła potwora do tyłu, tym samym dając mu możliwość ostrej szarży. Oczywiście wykorzystał dany mu czas i natychmiast wystartował, robiąc wszelakie nacięcia na cielsku potwora. Każdy zadany cios pozbawiał czteronoga żywotności, która mu została. Ale taki już był jego los. Chłopak nic nie mógł na to poradzić. Dzisiaj to on jest kostuchą, która ma skraść komuś życie. Tylko, że ofiara dalej trzymała się na nogach, mimo iż oberwała już tyle razy. No, ale śmierć stwora była już tylko kwestią czasu.

- Poddajesz się? Pewnie nie, bo nie znasz takiego słowa. Nie wiem nawet, czy potrafisz mnie zrozumieć. Pewnie też nie, no i po raz kolejny się powtarzam, eh... - Rzekł, spoglądając, to raz na potwora, a to raz na jego rozległą ranę, z której lała się struga krwi. Barwiła ona podłoże, zmieniając jego kolor na czarną czerwień. Żałował trochę, że to nie był na przykład zielony, ponieważ wtedy miałby pewność, że potwór nie pochodzi z tej planety.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Las   Nie Paź 21, 2012 9:11 pm

The member 'Fen' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Las   Nie Paź 21, 2012 10:17 pm

Zwycięstwo wojownika było już niemalże pewne. Potwór oberwawszy wcześniejszą falą cięć ledwo, co potrafił utrzymać się na nogach. Wielka rana, którą chłopak wykopał swoim magicznym mieczem zaczęła robić się czarna. Krew lała się strumieniami, a wnętrzności powoli zaczęły wydostawać się na zewnątrz. Widząc to wszystko dziękował, że żadnej z jego uczennic nie ma w pobliżu. Jednak nie chciałby, żeby widziały coś tak okropnego. Aż zbierało się w gardle. Gdyby nie to, że przyzwyczaił się już do takiego widoku, to pewnie zwymiotował na ziemię. Pobyt na obcej planecie nie okazał się zatem wcale taki zły. Tylko dlaczego potwór dalej może się poruszać? Przecież po takich cięciach powinien już zdychać. Chłopak nie potrafił tego pojąć, lecz w pewnym momencie go olśniło. Słyszał kiedyś o pewnym zwierzęciu, który nawet gdy był na skraju śmierci, to dalej twardo atakował przeciwnika. Ponoć posiadał niesamowitą odporność, która w połączeniu z gniewem, czy rządzą mordu dawała katastrofalne skutki. Czyżby miał do czynienia właśnie z tym bydlęciem? A może temu potworowi wstrzyknięto tylko jego geny? Długo nie musiał się zastanawiać, ponieważ dostrzegł, że przeciwnik przygotowuje się do kolejnej szarży. Jako, że musiał przygotowywać obronę, to natychmiast się otrząsnął. Uniósł swój miecz do góry i cierpliwie czekał. Maszkara w końcu odważyła się porządnie zaatakować, co bardzo zaskoczyło chłopaka. Potwór poruszał się bardzo zwinnie, co wydawało się dla niego dziwne, ponieważ z takimi ranami powinien nie zrobić nawet kroku. No, ale na samym biegu się nie skończyło. Przeciwnik miał jeszcze siły, żeby wyskoczyć wysoko i wgryźć się w prawy bark wojownika. Chłopak tym razem odczuł ból, ponieważ bestia zaczęła majstrować zębiskami w jego nerwach, które były niczym nie osłonięte. W rezultacie musiał w jakiś sposób strzepnąć stwora, który nie chciał puścić mięska. Przymknął oczy, jednocześnie generując w całym ciele energię. Niebieska poświata zaczęła się robić jeszcze bardziej intensywniejsza. Jego moc wrastała do granic możliwości, tym samym blokując każdemu w pobliżu ruch. Ciśnienie wrastało, oddech był cięższy, a wszystko inne zaczęło unosić się do góry. W pewnym momencie zgiął lewą dłoń, którą uformował w pięść. Bez wahania przyfasolił w ciało potwora. Impet uderzenia był tak silny, że czteronogi stwór poleciał wysoko do góry. Chłopak tylko spojrzał lekko do góry, po czym zniknął, pojawiając się nad przeciwnikiem. Bez jakichkolwiek skrupułów zaczął ciąć z każdej strony mieczem, tym samym niszcząc obrzydliwe cielsko potwora. Na koniec uderzył bydle z kopniaka, przez co stwór zaczął lecieć w kierunku ziemi w niewiarygodnie szybkim tempie. On sam wylądował jakieś kilka metrów przed spadającym przeciwnikiem i patrzył.

- A niech cię skurwysynu... Wgryzłeś się mocno i teraz pewnie będę miał cholerne blizny. Tego cię nie podaruje, już teraz szykuj się na śmierć... - Rzekł, zmieniając swój wyraz twarzy na bardziej ponury. Powolnym krokiem zaczął zbliżać się w stronę potwora, jednocześnie ściskając z całej siły swój srebrny miecz, który zaczął lśnić jeszcze potężniejszą barwą. Tym razem nie miał zamiaru już próbować się bronić przed atakami potwora. Chciał tylko go dobić i mieć już święty spokój...

OOC:
 
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 564
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Las   Nie Paź 21, 2012 10:17 pm

The member 'Fen' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Las   Wto Paź 23, 2012 6:08 am

Walka dobiegała już końca. Bestia była wystarczająco mocno poraniona, by jeszcze próbować jakiś sztuczek. Rana, którą chłopak jej wywiercił w brzuchu zaczęła odkrywać znacznie więcej elementów. Śmierć dla tego zwierza była już tylko kwestią czasu. No, ale dlaczego ma się męczyć, skoro wojownik może przyspieszyć ten proces? Na dodatek zrobi to tak szybko, że potwór nawet nie odczuje bólu. To będzie nagroda dla tego czteronoga za tak piękny opór, który stawiał podczas pojedynku. Chłopak docenia każdy unik, każdą ranę, którą bestia zdołała zostawić na jego ciele. Jednakże wszystko dobre musi się kiedyś skończyć. A "dobre" odnosi się tutaj do życia maszkary. Ciężki oddech, zainfekowana rana, zniszczone ciało. Przez te trzy rzeczy biedne stworzonko tylko cierpiało. Wojownik nie mógł już na to patrzeć. Na swój sposób chciał pomóc bestii. Mimo iż każdy krok, który stawiał przybliżał potwora do śmierci, to dalej uparcie szedł. Ściskał rękojeść swojego magicznego miecza, który zaczął mienić się intensywniejszą, szarawą barwą. Wiedział, że broń zjadała mu energię, jednak właśnie jej chciał użyć do zadania ostatniego ciosu. Troszeczkę zmęczony zaczął przejeżdżać ostrzem pod ziemi, jednocześnie tworząc w niej kratery. Podłoże po prostu nie mogło wytrzymać takiego nakładu mocy. Wzrok skierowany w ofiarę. Jedyna myśl, która mu teraz krążyła w głowie - dobić.

W końcu doszedł do prawie martwego zwierzęcia, lecz gdy uniósł wysoko swój miecz, to w pewnym momencie potwór ponownie zaatakował. Zadrapał klatkę piersiową chłopaka, lecz tym razem cios nie był tak potężny, żeby mógł wyrządzić poważniejsze szkody. Wojownik przymrużył oczy, patrząc na bydle. Nie wiarygodne mu się wydało to, że bestia miała jeszcze jakiekolwiek siły na atak. Po takich ciosach powinna być unieruchomiona, lecz widać coś poszło nie tak. Albo potwór miał tak potężną siłę woli, że zdołał jeszcze wykrzesać z siebie tą ostatnią iskrę. Tym razem o wiele słabszą, lecz to zawsze było coś. Wojownik szanuje postawę swojego rywala i z dumą wykona egzekucję. Ręka z bronią uniesiona wysoko, wzrok skierowany w prawie martwego potwora, wystarczyło tylko machnąć. Lecz gdy chłopak miał wykonać wyrok, to w pewnym momencie jakiś chory pomysł mu wpadł do głowy. A czemu by nie zostawić tego potwora żywego? Może mógłby nim nastraszyć doktorka, hmm... Nieee. Niestety bestia była zbyt potężna, żeby darować jej życie. I tak bez skrupułów machnął mieczem, odcinając maszkarze łeb, który zaczął powoli zmierzać ku ziemi, a później poturlał się pod nogi Kyoraku. Reszta ciała padła, a z szyi zaczęła strumieniem wylewać się czerwona ciecz. Miecz wykończył prawie całą energię chłopaka, po czym zniknął, rozbryzgując się na miliony mikroskopijnych kryształków. Piękny byłby to widok dla kobiecych oczu, gdyby tylko jakieś znajdowały się w okolicy... Wróćmy jednak do tego, co dalej było. Chłopak postanowił chwycić wolną dłonią za włosy umiejscowione na głowie i podnieść łepetynę potwora, którą uniósł wysoko do góry, jako znak swojego triumfu.

- Patrze i podziwiajcie! Oto łeb potwora, który śmiał zakłócać mi spokój, ha! - Rzekł, choć nie bardzo miał do kogo. No, ale trwał w takiej pozycji przez dłuższą chwilę, a później zaczął się głębiej zastanawiać. - Tylko co teraz? Mam poszukać uczennicy, która zwiała, czy może odpocząć? Hmm.... - Tak też dumał przez pewien czas...

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Las   Wto Paź 23, 2012 3:47 pm

Trzeba cofnąć się o wiele, wiele dni jak nie tygodni. Ciężko opisywać ile się działo, ile się nudziło, gdy nie jest się na bieżąco... ale cóż, niestety pewną chronologię zdarzeń należy utrzymać.
Od czego zacząć? Wiele się działo, to niewątpliwe. Hazard powrócił do swoich, bo kapitan znalazł swojego podopiecznego i niezbyt miłym tonem "zachęcił" Haza do odwrotu z Ziemi. Miała nadzieję, że jednak stanie się coś więcej niż ściśnięcie dłoni i słówka. Ale co takiego? Coś, co spowodowałoby u niej skok adrenaliny. Nic takiego nie zaszło, może i lepiej, ponieważ Tsu nie jest za silną osóbką. Poznała przelotnie inną dziewczynę, której imię nie zapamiętała, ale wizerunek już tak. Zawsze będzie mogła w przyszłości wydębić drobniaki na busa w imię "znajomości". Jak szybko pojawiło się towarzystwo, tak też zniknęło, i znów zagościło inne. O dziwo wróciła wcześniej widziana nastolatka, ale z kimś zupełnie innym. Niebieskowłosy umięśniony chłopak i czerwonowłosa złotooka dziewczyna, która miała dziwnie podobne oczy do Alestrii. Czy to przez to, iż zdążyła przywiązać się do Blondynki i jej śmierć wstrząsnęła Hybrydą? Niewątpliwie coś ją tknęło.
Oczywiście nie widziała tych wszystkich osób face-to-face. Te trzy ostatnie wypatrzyła z kryjówki jaką okazał się namiot cały obłożony krzakami i gałęziami, w którym przebywała i obserwowała otoczenie. Byli pieruńsko silni, o czym świadczyły treningi na wysokim poziomie. W ogóle pokazywali takie umiejętności, że zamierał dech w piersiach. Swoją droga to dlatego, że musiała być bardzo cicho, aby nie zostać nakrytą. W takiego chowanego zdołała grać dwa dni, później potrzeby fizjologiczne dały o sobie znać, dlatego bardzo szybko zwinęła camping i w nadarzającej się okazji czmychnęła na drugi kraniec lasu. Ale bogatsza nie tylko o dodatkowe twarze w głowie, ale i o bagaż doświadczenia. To co mogła powtarzała w ślad za tamtymi istotami (chyba byli ludźmi, ale po spotkaniu Saiyanina nie była już niczego pewna na sto procent), spokojnie, a rytmicznie i płynnie. Chciałaby się czegoś nauczyć, nie tylko manipulację powietrza od podmuchu. Jak nabierze sił, to przystąpi do dzieła.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 869
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Las   Wto Paź 23, 2012 5:29 pm


Z pobliskich krzaków, a raczej drzew ukazało się kilka osób ubranych jak na tropikalną wycieczkę do dżungli. Mieli przy sobie broń oraz maczety. Jedna z nich wyróżniała się w tym gronie i to był stary znajomy. Prezes firmy Capsule Corporation jak zawsze w swoim białym kitlu i okularach. Obecnie stał oniemiały widząc głowę stwora w ręce wojownika.

-Ale, ale ale.....- był roztrzęsiony tym co widział i obecnie nic nie mógł z siebie wydusić.
-Nie, to niemożliwe. Eksperyment M-22.0a zabity. Mo, mo, moje zwierzaczki... Ty, to twoja sprawka ?! Powiedz !- bał się ruszyć, a tym bardziej podejść. Strach panował nad nim. Łeb stworzenia napawał go grozą, nawet po śmierci. A to miały być jego nowe pupilki, które miały strzec Capsule Corp. Po to zostały wyhodowane i akurat musiały uciec. Tyle czasu stracił na poszukiwania więc nawet nie miał pojęcia, że niebieskowłosy niedawno odwiedził jego firmę. W końcu zaczął dukać z siebie, by w końcu wystrzelić oskarżycielskim palcem na Kyo. Już wiedział kto mu zamordował stworzonka i już jego twarz nabiegła krwią jak wtedy gdy Kyo został niesprawiedliwie oskarżony o gwałt przez jego niesforną, nastoletnią córkę.

OOC:

spotkanko zaczynamy i 15 pkt za całą walkę
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Las   Wto Paź 23, 2012 6:33 pm

... Ten czas minął, gdy w pewnym momencie zaczął gibać się na lewo i prawo. Wszystko spowodowane przez utratę energii. Nie mógł utrzymać się na własnych nogach. Nawet łeb go zaczął boleć tak, że musiał usiąść sobie na kamieniu. Ciężko by było, gdyby nie miał czegoś w zapasie. Pewnego przedmiocika, który natychmiastowo regenerował ciało, jak i również zapewniał posiłek na cały tydzień. "Owym" przedmiotem była oczywiście czarodziejska fasolka. Położył na chwilę głowę potwora na ziemi, po czym wyjął z kieszeni woreczek, z którego wysypał jedną sztukę. Wrzucił ją sobie do ust, po czym zaczął przeżuwać, przy okazji chowając wcześniejszą, wyjętą torebeczkę. Efekt był widoczny natychmiastowo. Chłopakowi wróciły siły, a wszystkie rany po walce zniknęły. Uradowany zastanawiał się, co ma teraz robić, gdy w pewnym momencie coś usłyszał. Podniósł z powrotem łeb potwora, po czym odwrócił się w stronę krzaków, z których dobiegały czyjeś głosy. Jeden był bardzo znajomy, ale czy należy do tego, o którym myślał człowiek? O tak... Tego się nawet wojownik nie mógł spodziewać. Chyba jego największy wróg sam postanowił wepchać się w jego sidła. Chłopak tylko miętolił resztki fasolki, przy okazji mierząc wzrokiem profesorka, jak i kilku jego sługusów. Uśmiechał się cwaniacko, ponieważ mężczyzna zaoszczędził mu czasu na ponownie poszukiwania.

- Nie pokazuje się na kogoś palcem, doktorku... - Rzekł, uśmiechając się cwaniacko i wyrzucając łeb potwora pod nogi mężczyzny. - Weź sobie swoją zdobycz. Mi już nie jest na nic potrzebna. - Ponownie dodał, chwilę później znikając i pojawiając się dokładnie za mężczyzną. Nim cokolwiek sługusy zdołały zrobić, to w pewnym momencie chłopak chwycił za koszulę doktorka i w dość szybkim tempie wzniósł się z nim do góry. Zatrzymał się jakieś 100m nad ziemią, a później zakręcił nim tak, żeby profesorek mógł spojrzeć chłopakowi prosto w oczy. I pewnie zobaczył w nich gniew i rządzę mordu. Wojownik nie mógł pohamować swojej złości i złapał starca za szyję, lekko uginając tylko palce. Wiedział, że gdyby mocniej zacisnął uchwyt, to mógłby go pozbawić życia. A nie chciał, żeby szybko umierał. Miał dla niego więcej cierpienia. - Dlaczego zgrywasz takiego idiotę? Czyżbyś zapomniał twarzy tego, który ponoć zgwałcił ci córeczkę? Co ci jeszcze o mnie naopowiadała? Powiedz, powiedz... Jestem zajebiście ciekawy. A może nic ci już nie powiedziała? Grała później gitara, nie? Bo po co się przejmować byle pierwszym chłopakiem, którego zamieniło się w płeć przeciwną. A otóż trzeba było się przejmować. Bo teraz ten chłopak utrzymuje jebanego staruszka w powietrzu i może go w każdej chwili pozbawić życia. No chyba, że się mylę, a nie mylę się, prawda? - Wydukał mu prosto w twarz, uśmiechając się szyderczo. O tak. Wojownik jeszcze nigdy się tak nie zachowywał. Miał wyjątkowe szczęście, że żadna z jego przyszłych uczennic nie musiała oglądać, w jakim stanie jest teraz ich mistrz.

- Dlaczego milczysz? Masz już pełne pory? Mokro, a może gorąco w rowie? Taki sam ból sprawiłem Twojej żałosnej ochronie. Pewnie do teraz nie mogą spokojnie wysiedzieć, bo dupa ich boli. A Twoja sekretareczka... Lubi się stawiać. Możesz jej dziękować za to, że nie rozniosłem w pył tej cholernej ruiny. Nie wiem czego ona użyła, ale przeniosła mnie na lodowe krainy. Ale nie narzekam. Było mi tam nawet dobrze. A jak ze staruszkiem było? A było pewnie tak. Staruszek zamieniał innych mężczyzn w kobiety, a później z nudów postanowił STWORZYĆ PIERDOLONE POTWORY, KTÓRE PRZYPADKOWO WYMKNĘŁY SIĘ Z POD KONTROLI, HA?! A może było inaczej? - Wykrzyczał, zaciskając lekko uchwyt, i unosząc jeszcze wyżej profesorka, który był w niezbyt dogodnej sytuacji.

OOC:
 
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Las   Czw Paź 25, 2012 9:05 pm

Ćwiczyłaby dalej, gdyby nie to, że padła z sił. Leżała na plecach niezadowolona z siebie. Jak to możliwe, że tyle osób wokół niej potrafiło robić takie niesamowite sztuczki z energią? Nawet nie wiedziała o ile mil świetlnych wyprzedzają jej umiejętności. To wiedziała, że są lepsi pod każdym względem, przecież zwykły śmiertelnik nie umiałby takich rzeczy. Westchnęła i z przymusu głodu wstała z trawy, aby powziąć myśl o polowaniu. Na cokolwiek zjadliwego. Prowiant skończył się dwie dekady temu, a dziewczynie kiszki grały marsza żałobnego. Sprawdzi o ile wyostrzył się jej wzrok, o ile powiększyły się jej możliwości łowieckie i czy będzie w stanie długo gonić za ofiarą czy zastosuje jakąś pułapkę.
Próbowała oczywiście najpierw w ramach ćwiczeń pogonić jakąś zwierzynę, ale skończyło się przewidywalnym wynikiem. Była za mało zwinna na takie gonitwy. Intryga wpadła nagle, przy kolejnym niepowodzeniu. Wystarczy wypłoszyć jakieś zwierzę niedaleko Tsu, aby zaczynało uciekać. Królicza nora zapowiadała, że tam znajdzie swój cel. Nie wsadzała ręki do jamy, ale tupała intensywnie nogami, żeby wykurzyć stamtąd jedną sztukę mięsa z futrem. Powiodło się, tłusty dorosły wykicał ze środka, aby sprawdzić niebezpieczeństwo jakie na niego i jego rodzinkę czekało. Tsu natychmiast wysunęła ręce przed siebie i już miała użyć techniki Kiaiho, gdy usłyszała donośne wrzaski. Zdanie ów kończyło się pytającym słowem HA. Zadudniło dziewczynie we wrażliwych uszach, aż nie zorientowała się, kiedy cel zniknął z zasięgu wzroku.
-Nie, nie, nie!
Kopnęła z nerwów kamyk, który poleciał hen hen przed Bioandroidkę. Znów będzie musiała zadowolić się grzybami i owocami lasu, bo ktoś nie wie jak zachowywać się w lesie. Eh, miała niejasne przeczucie, iż powinna zmienić lokalizację. Najlepiej na knajpkę z kebabami. Z darmowymi kebabami, mhm... Tsu nie miała przy sobie dużo pieniędzy, a nie zamierzała wrócić do rodziny Alestrii po gotówkę. Musiałaby tam opowiedzieć co zaszło, albo zadeklarować, że im pomoże. O nie, nie. Nie lubi zobowiązań. Krępować sobie życie niepotrzebnymi obietnicami? To nie dla niej.
Zwinęła manatki w formie plecaka i udała się wściekłym truchtem gdzieś przed siebie.

[z tematu]
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 869
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Las   Czw Paź 25, 2012 11:28 pm


Jego tzw odwaga szybko go opuściła gdy niebieskowłosy rzucił mu łeb jego niedoszłego ochroniarza. Zaraz potem na twarzy malowało się zdziwienie gdy tamten zniknął. Grupa z karabinami i maczetami, która przybyła razem z profesorem w poszukiwaniu bestii już chcieli strzelać. Jednakże nie mogli bo ten trzymał ich pracodawce. DO uszu wojownika dotarło kilka przekleństw nim wystrzelił ze staruszkiem w powietrze.

-Zostaw mnie, Tyyy !!- jednak zaraz słowa ugrzęzły w gardle gdy ujrzał ten wzrok. W błękitnych oczach widział mord i chęć zemsty. Tylko nie miał pojęcia o co temu chodzi. Doktorek trząsł się i próbował chwycić jakąś broń schowaną w kieszeni fartuchu, ale mu zaraz wypadła gdy ten złapał go za szyję z zamiarem uduszenia pewnie. Źrenice staruszka były rozszerzone do maksimum. Starszy mężczyzna gorączkowo rozmyślał o tym czego chce owy przyszły jego zabójca. Przecież nic mu nie zrobił, to o co szło ? W końcu usłyszał słowa, których się raczej ni w ząb nie spodziewał.

-Mmmoją córke ? Czego od niej chcesz i ode mnie. Kim jesteś?-wychrypiał przez zaciśnięte gardło. Nie poznawał go. Ostatnim razem widział chłopaka o podobnym kolorze włosów, ale w porównaniu z tym wyglądał bardzo mizernie. Nawet jak ten potem gadał coś o zmianie płci i chłopakach jego córeczki, to nadal nie miał pojęcia z kim ma właśnie do czynienia. Stary potem nic nie mówił, bo się za bardzo bał. Cały się spocił, że nawet okulary zaczęły mu się z nosa obsuwać. Po kolejnych słowach niebieskiego zaczął mieć pewne podejrzenia co do tego faceta co go trzymał za gardło i jakimś cudem lewitowali nad lasem. Chwila, chwila... On się włamał do jego firmy ? Jeszcze go nikt nie powiadomił o tym, bo akurat w lesie zasięg z telefonu komórkowego był prawie niemożliwy. Nagle ucisk się nasilił, ale nie na tyle by miał zaraz się udusić. Teraz z trudem łapał oddech. Zaczął wierzgać nogami chcąc się uwolnić, ale to było na nic.

Kyo był wściekły, że nawet prawie mógłby ciskać błyskawicami z oczu. Nawet zaczął potrząsać starcem jak szmatą chcąc wycisnąć z niego odpowiedź. Jednak to było na nic i ten zaczął się powoli dusić. Musiał zwolnić nieco uchwyt na tyle by ten mógł swobodnie oddychać. Czuł wyraźnie jak ten cały drży. Podobało mu się to, że tak nastraszył znienawidzoną przez siebie osobę. Ponownie się szyderczo uśmiechnął, bowiem wpadł mu do głowy pewien pomysł. Postanowił wznieść się wyżej i puścić doktorka tak by się ten zabił jeśli nie otrzyma odpowiedzi na pytania. W końcu profesorek został przełamany.

-Jestem tylko ojcem co się martwi o córkę. A z tą zmianą płci to był jej pomysł. Ja tylko stworzyłem do tego maszynę, która spisała się świetnie. A teleporter to był mój zamysł, który w razie czego stosujemy na intruzów. Nikt takich maszyn nie ma, bo to są prototypy. -ostatnie słowa wypowiedział z lekką dumą w głosie mimo, że mu się załamywał w trakcie mowy.
-A eksperyment M-22.0a nie miał nic wspólnego z tobą. Miały mi służyć do ochrony firmy i poszło coś nie tak. Ktoś musiał je wypuścić. A jeszcze nie przeszły ostatniego etapu, który by pozwolił na ich kontrolę.- na chwile zamilkł by złapać tchu. Gwałtownie łapał powietrze w płuca. Serce łomotało mu jak oszalałe.
-Nie wiem czemu chcesz to wiedzieć, nie znam cię. I co robiłeś w mojej firmie ?- prawie to wykrzyczał i przypadkiem opluł twarz wojownika.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Las   Pią Paź 26, 2012 12:45 am

Stary profesorek nie spodziewał się, że przyjdzie mu wisieć wysoko w powietrzu. Najwidoczniej popełnił wielki błąd, gdy zdecydował się wyruszyć na poszukiwania swoich zgub. Zwierzątka zostały zabite, a i może on niebawem wyzionie ducha. Teraz życie profesorka spoczywa w dłoni człowieka, która utrzymuje za szyję jego żałosną osobę. Wojownik spoglądał na starca, nie zmieniając wyrazu twarzy nawet na sekundę. Od bardzo dawna nie wykazywał takiej agresji, która tylko wzmagała nienawiść do doktorka. Jednakże musiał się opanowywać, ponieważ już kilkakrotnie próbował zaciskać uchwyt. No, ale jeśli by to uczynił, to wysłałby staruszka na tamten świat, a nie chciał jeszcze tego czynić. Nie otrzymał przecież jeszcze odpowiedzi. A chciał usłyszeć od niego praktycznie wszystko. Tylko, że ten wydawał się być bardzo przestraszony. Takie zachowanie denerwowało człowieka, który jeszcze bardziej tracił cierpliwość. Gorączkowo zaczął nim potrząsać, próbując wydusić na nim jakąkolwiek reakcję, lecz przez jakiś czas nie było skutku. W końcu postanowił przejść do praktyki. Skoro słowa nic tutaj nie zdziałają, to musiał spróbować czegoś innego. Wzniósł się jeszcze wyżej i puścił profesorka. Ah, jak cudnie leciał w kierunku ziemi, hmm... Mógłby go tak zostawić, no ale śmierć mu jeszcze nie była pisana. Gdzieś w połowie drogi człowiek chwycił staruszka i ponownie wzniósł się z nim do góry. Dalej trzymał go za szyję, blokując mu ruch i wzmagając w nim strach. Podejrzewał, że staruszek nigdy nie zapomni tego dnia, jeśli zdoła się w jakiś sposób wykaraskać z kłopotów. Może zdoła, wszystko zależy od nastawienia wojownika i jego kaprysów. Staruszek nawet jakby chciał, to nie zdoła nikim się poratować. Jego służba, czy ci cali ochroniarze nie potrafili uratować swojego zleceniodawcy. Nie było dla niego ratunku. Gdy w końcu profesorek się przełamał, to chłopak lekko się uśmiechnął, trawiąc w głowie, to co mu zdołał wydukać.

- Córunia zatem wymyśliła, a kochany ojczulek postanowił spełnić wymysł swojego aniołka? Normalnie zajebiście, doktorku. Coraz bardziej mam ochotę rozjebać was wszystkich. - Rzekł, a na dłoni, która utrzymywała staruszka pojawiła się charakterystyczna żyła. Nie oznaczała ona jednak, że uchwyt został zwiększony. Chłopak po prostu emanował potężną mocą. - Wiesz co? WIESZ CO KU*WA? Przez tą kłamliwą ździrę miałem istne piekło. Nie polecam żadnemu mężczyźnie przechodzić przez to, co ja doświadczyłem, gdy przemieniliście mnie w kobietę. Atak na psychikę był zabójczy. Dłuższa chwila, abym zwariował. A może już zwariowałem? Chyba wystarczająco mnie pojebało, nie uważasz? - Podczas tej wymowy zbliżył jego twarz bliżej swojej i mocno mu darł się do ryja, a po to, aby staruszek przyswoił do swojej łepetyny wszystko, co mu wydukał. - Widzę, że zajebiście cieniutką masz tą pamięć, doktorku. No, ale skoro nie potrafisz sam sobie przypomnieć, to ci podpowiem. Jestem tym chłopakiem, który miał zabrać tamtą sukę na spacerek. Dzięki temu miałem dostać statek. Wykonałem pierdolone zlecenie, ale zamiast transportu otrzymałem JEBANĄ NIESPODZIANKĘ!! Zgadzasz się ze mną, prawda? A z nią też się zgadzałeś? A i pewnie uwierzyłeś jej? W sumie córeczce wierzyć trzeba, bo one takie słodkie, niewinne, co nie? -

Kontynuował dalej, aż w końcu padło na słowa doktorka. Jakoś mało chłopaka obchodziło do czego zostały stworzone pupile profesorka. Teraz i tak nie miałby z nich żadnego pożytku. Ale gdy mężczyzna wyjechał z tym melem na twarz... Kara boska! Wojownik trawił obecność staruszka, choć coraz bardziej chciał się go pozbyć. Przetarł ręką ślinę profesorka, którą postanowił zwrócić właścicielowi, po przez wytarcie dłoni o jego fartuch. Chwilę później spojrzał na niego gniewnym wzrokiem i ponownie wydukał.
- Gówno mnie obchodzi do czego zostały zrobione Twoje potwory. Teraz i tak mogą się jebać. A co do Twojego imperium, hmm... Postanowiłem cię tam poszukać, aby powspominać razem dawne czasy. No, ale cię tam nie zastałem, przykre. - Rzekł, aż w pewnym momencie odsunął nieco staruszka i uśmiechnął się cwaniacko. - No, ale dość o tym, co robiłem. Teraz posłuchasz dokładnie, co ci powiem... Jeśli chcesz uratować dupę, to musisz mi powiedzieć dokładnie, gdzie teraz przebywa twoja córeczka. - Postawił warunek, lecz w pewnym momencie go olśniło. - Hmm, no ale przeczuwam, że będziesz chciał ją uchronić, wmawiając mi, że nie wiesz, gdzie ona przebywa, hehe... - Uśmiechnął się, w pewnym momencie rozprostowując prawą dłoń, w której zaczęła gromadzić się niebieska kula energii. Wycelowana ona była w służbę na dole. - Dlatego od tego, co powiesz będzie zależało życie Twojej służby, a może i potem wszystkich w tej jebanej norze. - Cóż zatem profesorek uczyni?

OOC:
 
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 869
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Las   Czw Lis 08, 2012 10:15 pm


Starszy facet jeszcze bardziej się wystraszył jak Kyo zaczął na niego paszcze drzeć. Jeszcze bardziej drżał i starał się jakoś skulic, ale obecna pozycja nie pozwalała mu na to. Niebieskowłosy wojownik był wściekły i wywrzaskiwał wszystko to co go spotkało w Capsule Corp. Oskarżał profesorka o wszystkie swoje krzywdy. Nawrzucał o jego córce przeklinając. Kyo ledwo trzymał już nerwy na wodzy. Już ledwo wytrzymywał by nie rozwalić tego dziada na atomy. Wojownik wyjaśnił, iż był w firmie razem z jego córką. Jednak staruszek trochę nie dowierzał póki się nie przyjrzał dokładniej. Ze swej nieciekawej pozycji patrzył na Kyoraku z dużymi oczami. Przecież tamten chłopak to było dosłownie chuchro, chłoptaś, a ten to był wielki jak dąb posturą dorównujący kulturystom. Jedynie nietypowy kolor włosów mógł potwierdzić, że ten prawdę mówi. Profesorka ścisło ze strachu po raz kolejny, aż zaczął szczękać zębami i zamknął przy okazji oczy. Nawet nie zauważył jak ten się wytarł z jego kitel po uprzednim przypadkowym opluciu. Staruszek zaczął się modlić w duchu mimo tego, że był raczej ateistą i jako naukowiec nie wierzył w takie rzeczy. Jednak są takie chwile gdy trzeba się zwrócić do sił wyższych. Nie chciał umierać z rąk takiego szaleńca. Chciał jeszcze pożyć. Kyo gówno obchodziło co on teraz czuł i miał gdzieś, to że w każdej chwili może go zabić. Chciał informacji, które mu pozwolą na zemszczenie się za krzywdy do jakich doszło. Siwowłosy przez jakiś czas słuchał słów tamtego mając wciąż zamknięte oczy. Uniósł na chwilkę powiekę, lecz zaraz ją zamknął widząc nieprzyjemny uśmiech na twarzy Kyo. To nic dobrego nie wróżyło. Zawsze mogło być gorzej. Niebieskowłosy wojownik przedstawił swoje warunki profesorkowi.

-Nnn Nie powiem !- dość cicho i słabo wykrzyczał nim zajął się kaszlem. Ręka wciąż była zaciśnięta na szyi, a oni nadal byli w powietrzu. Starszy mężczyzna słysząc dalsze słowa Kyo odważył się otworzyć oczy. Facet celował w tych na dole. W jego ręce świeciła kula energii. Niesamowite... Siwowłosy szybko wrócił do rzeczywistości gdy rozległy się strzały z dołu. Tamci na dole strzelali do Kyo, ale żadna kula nie drasnęła ciała mimo trafienia. Byli niczym w porównaniu z niebieskowłosym. Staruszek momentalnie pobladł widząc to.

-Zostaw ich, przecie mnie chcesz.- wychrypiał przez ściśnięte gardło. Obfity pot wystąpił mu na czole. Świetlista kula powiększyła się nieznacznie nabierając mocy. Kyo nie chciał odpuścić. Nie po tym co przeszedł. Chciał by ten naprawił szkody wyrządzone jemu i innym facetom mających jakikolwiek kontakt z tą smarkulą. Albo ten zacznie śpiewać albo tamci zginą i razem z nimi połowa lasu. Kyo widział jak ten z coraz większym strachem zerka to na niego a to na tych w dole. Profesorek wahał się. Widać cenił swe życie jak i współpracowników. Decyzja o wydaniu córki była bardzo trudna dla niego. Niebieskowłosy się wprost napawał jego strachem, wątpliwościami. Widział jak ten zaraz się złamie jak chwile temu jak nim potrząsał.

-Ona, ona jest teraz na zakupach. Jak zawsze o tej porze.- powiedział ku radości swego obecnego oprawcy. Na twarzy Kyo zagościł uśmiech satysfakcji. Przybliżył do siebie profesorka tak, że ten czuł na twarzy jego oddech. Kula energii znikła w mgnieniu oka. Niebieskowłosy mógł być z siebie zadowolony, bo jakieś postępy były. Jednak wciąż to za mało było. Puścił profesorka, którzy zaczął zaraz krzyczeć. Jednakże zawisł przed nim w powietrzu wymachując kończynami nim się zorientował. Tak, teraz Kyo korzystał z mocy demona, z którym się połączył jakiś czas temu. Sam nie wiedząc jak to robi, ale może się kiedyś samoistnie nauczy tym posługiwać. Z dołu znów rozległy się strzały. Byli pewnie zbyt głupi sądząc, że to w ogóle coś da. Tchórze bez rozumu. Mina Kyo przybrała groźny wyraz twarzy. Tą sama ręka co chciał przed chwila tamtych ustrzelić, to nią zamachnął się w tamtą stronę. Chłopaczki z zabawkami polecieli w tył w głąb lasu, a za nimi parę drzew wyrwanych z korzeniami. Taki to silny był zamach. Równocześnie druga ręka chwyciła lewitującego nieszczęśnika za krocze. Wojownik groził, że mu jaja urwie jak reszty nie powie. Kyo chciał więcej informacji, bo staruszek mu wszystkiego nie powiedział. Bo tamto to było za mało. Musiał się dowiedzieć dokładnie gdzie ta zdzira jest. Ścisnął to co miał w dłoni. Tamten skręcił się z bólu jęcząc. W końcu wyśpiewał to co miał z łzami w oczach i w przekrzywionych okularach.

-Jest w Centrum Handlowym w West City. Proszę, zostaw mnie już.- między nogami staruszka zrobiło się wilgotno, a to już było niestosowne go dalej tam trzymać w tym miejscu.


OOC:

Telekineza do nauki Fenisławie
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Las   Pią Lis 09, 2012 1:22 pm

Strach, który wojownik widział w oczach profesorka, był dla niego jak prawdziwe ukojenie. Już od bardzo dawna chciał wymierzyć mu karę za wszystkie krzywdy, które mu wyrządził. Chciał żeby poczuł ten sam ból, który on również doświadczył, gdy musiał walczyć będąc przemienionym w kobietę. To były ciężkie czasy. Lecz jedni by pewnie mówili, że skoro powrócił do swojej formy, to powinien zapomnieć. Ale on nie mógł. Duma i honor nie pozwalały mu zostawić tej sprawy nierozstrzygniętej. Tym bardziej, że ofiarą córeczki doktorka nie był tylko on. Było jeszcze wielu śmiałków, którzy dali się nabrać na jej sztuczki. Teraz ci biedni mężczyźni pewnie proszą o cud. A tym cudem będzie Kyoraku, który postanowił do reszty zakończyć tą złą passę i wymierzyć porządną karę dla tej, która do tej złej passy doprowadziła. Tym razem to ona będzie przeklinać dzień, w którym spotkała wojownika...
No, ale jeśli ma dojść do tej sytuacji, to pierw musi wycisnąć od profesorka jakieś informacje. I było dokładnie jak przewidział. Starzec początkowo nie chciał nic wyśpiewać, ale gdy zobaczył, że swoi pracownicy są w opałach, to jakimś cudem rozwiązał mu się język. Odpowiedź nie była zbytnio jasna, ale wystarczyła, żeby anulował świetlistą kulę. Teraz jednak chciałby poznać więcej szczegółów, a żeby cokolwiek od niego wycisnąć, to musiał ponownie zaserwować mu troszeczkę tego strachu. Puścił go, wyczekując momentu, w którym ponownie go złapie. Nim się jednak spostrzegł, to profesorek zaczął powoli unosić się do góry, a on sam czuł w dłoni przepływ energii. Czyżby energia demona postanowiła przekazać wojownikowi jakieś informacje? Prawdopodobnie na temat techniki, o której czytał w starożytnych księgach. A mowa tutaj konkretnie o telekinezie, która pozwala użytkownikowi na kontrolowanie energii przeciwnika tak, żeby ten mógł przejąć nad nim chwilową kontrolę. Chętnie wyuczy się tej umiejętności, ale dopiero później. Teraz musiał zająć się kłopotliwym tłumem, który postanowił ponownie zacząć strzelać z karabinków. No cóż. Wojownik nie miał wyboru i kumulując trochę energii w lewej dłoni, zamachnął się dość porządnie tworząc wielką falę wiatru, która doszczętnie wypchnęła sługusów starca, jak i również zniszczyła trochę pięknego krajobrazu. Równocześnie chwycił drugą dłonią mężczyznę za krocze, ściskając dość porządnie, aby pięknie wszystko wyśpiewał.

- Myślisz, że to wszystko, co chciałem wiedzieć? Informacja o tym, że twoja córeczka jest na zakupach mnie nie zbawia, ROZUMIESZ?! Jeśli nie chcesz stracić jajec, to lepiej mów dokładnie, gdzie ona przebywa. Nie mam zamiaru przeszukiwać każdego miasta i każdego sklepu, bo to tylko stracony czas, nie uważasz? - Rzekł głośno, ściskając jeszcze mocniej jego jaja. Starzec oczywiście zaczął głośno jęczeć, co wcale nie było przyjemne. Chłopak mimo wszystko wolał, jak to kobieta jęczy, bo jest to znacznie bardziej podniecające. No, ale krzyku nie było dużo, bo w końcu staruszek wyśpiewał prawdziwe położenie córeczki. Na twarzy wojownika zagościł prawdziwy uśmiech. - Teraz gadasz od rzeczy, hehe... - Zaśmiał się pod nosem, ale gdy poczuł coś mokrego, to błyskawicznie puścił trzymane krocze i złapał staruszka za jego nogę. Wytarł o spodnie swoją lekko oszczaną dłoń i zaczął energicznie potrząsać starcem, jednocześnie drąc się głośno. - NIECH CIĘ SZLAG JASNY TRAFI! Przez cały ten czas trzymałeś twardo ten cholerny mocz, ale postanowiłeś poczekać, aż dojdzie do takiego momentu, w którym będę miał osyfioną dłoń, co? Masz szczęście, że wyśpiewałeś mi położenie tej zdziry, bo inaczej byłbyś już trupem. - Rzekł głośno, jednocześnie lecąc w kierunku ziemi, na której wypuścił oszczanego pasażera. W prawdziwe mógłby już teraz lecieć do jego córeczki, lecz za nim to zrobi, to pierw coś mu powie. - Jeśli chcesz umrzeć w naturalny sposób, to obiecasz, że odnajdziesz każdego zamienionego mężczyznę i przywrócisz mu jego prawdziwą formę. Prośba to to nie jest, a i również nie próbuj uciekać, to bezcelowe. Wiedz, że znajdę cię wszędzie. Jako, że widzę, że się rozumiemy, to teraz poszukaj swoich ludzi gdzieś w lesie i zacznij robić to, co ci powiedziałem. Ja sobie teraz polecę do twojej córuni. Muszę z nią porządnie porozmawiać. - Stwierdził, uśmiechając się szyderczo i robiąc kroczek w tył, po którym zniknął, lecąc w kierunku miasta West City. Obrał taki kurs, a nie inny, bowiem wiedział, że właśnie tam przebywa ta niegrzeczna dziewczynka.

ZT:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Las   Pią Lis 09, 2012 2:05 pm

Aghatiro, po powrocie z biblioteki postanowił zajrzeć do lasu ponieważ było tam dużo drzew do treningu, a także dużo miejsc do odpoczynku.
Idąc czuł zapachy drzew iglastych, a także spotkał dużo zwierząt, które mogły by stać się jego "obiadkiem". Szedł tak dalej i zauważył krzak malin, przyjrzał się im dokładnie i zaczął je jeść.

Po zjedzeniu pysznych malinek wszedł na drzewo i przysnął na chwilę. Po jakichś 20 minutach krótkiej drzemki zszedł z drzewa i zaczął ćwiczyć; wpierw 40 kółek dookoła lasku tak na rozgrzewkę, aby mu mięśnie nie zanikły. Nie zrobił 40 kółek ponieważ jedna rzecz przyciągnęła uwagę Aghatiro. Zatrzymał się jak koń i pobiegł w tamto miejsce.

Było to drzewo ,które nagle się złamało tuż przed nim przestraszył się i odskoczył, nie mając jednak dobrej równowagi upadł na ziemię i złapał się za głowę , myśląc że nikt nie widział tego żenującego wypadku.
Wstał otrzepał się z piasku i poszedł dalej szukając wystarczająco grubego drzewa ,a by trenować uderzenia nogami jak i pięściami.
Powrót do góry Go down
NPC

avatar

Liczba postów : 869
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Las   Sob Lis 10, 2012 4:01 pm

Gdy taki głupiutki człowieczek zwany Aghatiro szukał rzekomego drzewka do ćwiczeń, to ktoś go właśnie śledził uważnie. Z dołu to coś było niewidoczne będąc ukrytym w koronach drzew. Błyszczące ślepia przypatrywały się każdemu ruchowi chłopaka. Nagle noga młodzika na czymś stanęła. Pułapka się zatrzasnęła na jego nodze. Metalowe zębiska zagłębiły się w miękką tkankę kończyny. Ag zaczął się wydzierać wniebogłosy płosząc ptaki i zwierzęta. Czy ktoś mu pomoże ? Czy straci nogę ?


OOC:

50 dmg

te, to jakiś absurd z tym bieganiem wokół lasu skoro on się ciągnie hektarami
Ag możesz mieć śmieszne te posty, ale trzymaj się jakoś realiów
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Las   

Powrót do góry Go down
 
Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: