Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Rzeka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
NPC

avatar

Liczba postów : 877
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Rzeka   Sob Cze 02, 2012 8:06 am

First topic message reminder :


Rzeka, czyli strumień wody często zimnej pochodzący ze źródła bardzo wysoko wylewającego się z jakiegoś szczytu w górach. Bardzo często przecinają cały kontynent by stracić swój impet gdzieś w morzu stając się jego częścią. Czym bliżej źródła, tym woda jest bardziej krystalicznie czysta.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f53-regulamin-i-informacje-ogolne-obowia

AutorWiadomość
Red



Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rzeka   Pią Kwi 07, 2017 7:49 pm

Siedział tak z Kisą w dziupli dębu, który nasiąkł wilgocią od wielogodzinnego deszczu. Nie zmieniał za bardzo swojej pozycji, przypominało to bardziej medytację, ale do tego było mu daleko. Próbował odpędzić straszne dla jego resztek moralności zapędy, jak ponowne wbicie kłów w ciało wojowniczki. Wiedział, że to była jego przyjaciółka, lecz będąc znużony prym wiódł instynkt. Jeszcze osłabił się na rzecz wojowniczki, z własnej woli, ale i tu organizm był ślepy na takie zagranie i nie patrząc logiką... po prostu chciał na nowo zwilżyć gardło jej posoką.
Zastygnięcie w bezruchu zatem było formą obrony przed zdawało się nieuniknionym. Dobrze, że udało mu się odczekać, gdyż prawie zasypiając usłyszał Kisę i poczuł jej dotyk. Pierwsze zdanie słyszał jak przez mgłę. Mając przyklapnięte kocie uszy z trudem je wyprostował z próbą wysłuchania więcej jej głosu. Musiał wybudzić się z transu, a dotyk w tym pomógł. Skinął niemrawo łbem, że Saiyanka dobrze rozpoznała towarzysza. Przyglądała się mu, na co nie zareagował jakoś specjalnie, tylko zdawało się, że zaraz urwie się mu kontakt z rzeczywistością.
Na ratunek przybyła Ocalona, która bez lęku o utratę palców u ręki wetknęła demonowi w usta coś dziwnego.
Bezwiednie przegryzł to coś. Niesłychane, jakaś nowa moc wstąpiła w niego! Mętny wzrok ożył po fasolce, zresztą nie tylko spojrzenie. Mógł chociaż przez jakiś czas myśleć o czymś innym niż o głodzie, który tak jakby w ogóle nie istniał na ten moment. Na pytanie o ty, co go tu sprowadza i czemu przerwał poszukiwanie artefaktów, chwilę milczał. Szukał odpowiednich słów, zwłaszcza, że dopiero co myśli kłębiły się wokół jej szyi.
>Wybrałem Twoje zdrowie.
Powiedział cicho, bez cienia emocji w głosie patrząc na towarzyszkę. No ładne mi zdrowie, skoro wpierw nie mógł rozpoznać w niej sojuszniczki i chciał po prostu wrzucić ją na ząb. Całe szczęście, że Ki podpowiedziała otępiałemu demonowi, kogo śmiał tknąć. Pewnie podejrzewała, iż Red ją skonsumował, że mimo naprawienia ubytków w Ki i w witalności czegoś jej brakowało w żyłach. Mimo wszystko nie uciekała od niego, nawet nie zmieniła za bardzo pozycji. Dzięki temu teraz to jej głowa spoczywała na udach demona, a nie odwrotnie. Potwór o surowym, wyniszczonym wyrazie twarzy starał się nie wykonywać gwałtownych ruchów. Nie miał odwagi nawet zetknąć palców, tak jak przedtem Kisa, na twarzy wojowniczki. Trzymał szpony przy sobie, które utytłane w brudzie z posoki nie kojarzyły się z czymś przyjemnym. Jego włosy stanowiły coś na wzór baldachimu nad leżącą kumpelą, i tylko słyszalny oddech zdradzał, że Red nie był kompleksem wypoczynkowym.
Dzięki niepozornemu pożywieniu, które miał po raz pierwszy w ustach od dnia swoich narodzin (nikt nigdy nie częstował go też Senzu Beanem), mógł chociaż trochę poukładać chaotyczne myśli, które przedtem otoczyły się mgłą drapieżcy. Nie wiedział, jak długo ten stan będzie trwać, dlatego chciał naprawić swój błąd w postaci towarzyszeniu Kisy, aż uzyska pełnię sił i odbuduje jej się krew w żyłach. Potem nie będzie jej nękać, jeśli nie życzyłaby sobie jego towarzystwa. Lecz póki nie wyrażała sprzeciwu, ba, pomogła mu z głodem, pragnął z siebie wyrzucić kilka słów.
Nie zwierzyłby się nikomu innemu ze swoich przemyśleń, Czarnowłosa mogła być tego pewna. Pytanie tylko czy coś zrobi z tą wiedzą?
>Poniosłem porażkę. To, czego chciałem uniknąć, stało się za szybko.
Tu podniósł dłoń ze wspomnianymi wcześniej pazurami na wysokość swoich oczu i patrząc się na brudne paznokcie i palce nie miał wybrzydzającej miny jak dotąd. Jakby oswoił się za bardzo ze zwierzęcym instynktem i nie raził go taki widok. Wręcz wydawało się, że zaraz zetknie się jego zimny język z palcami i zliże posokę. Ostatecznie przy cichym sapnięciu spuścił rękę poza zasięg jego jarzących się ślepi. Nie chciał stawiać dziewczyny w mało komfortowej sytuacji, jak patrzenie się jak czyści szpony długie na trzy centymetry. Wrócił do zgubionego po drodze wątku.
>Trzecia kula była ponad moje siły. Doszedłem do wniosku, że tylko straciłem czas na szukanie Kul.
Mógł lepiej wykorzystać czas, na przykład pomagając dziewczynie z nierównym przeciwnikiem, który nie miał żadnych hamulców. Albo na znalezienie innego sposobu na realizację swoich marzeń. Zbyt łatwo wierzył, że zebranie Smoczych Kul będzie bułką z masłem. Borykał się też z innym problemem.
>Uwierzysz, że jeszcze kilka godzin temu łudziłem się, że dam radę? Że mogę żyć bez tej bordowej cieczy, którą pożarłem z Twojego ciała? Teraz wiem, jak bardzo się myliłem. Ale jakoś... wtedy przestało mnie to obchodzić. Właściwie nic się nie liczyło, oprócz pustoszącego głodu, który trzeba zabić. Dopiero jak natknąłem się na Ciebie...
Westchnął i zmrużył na moment powieki. Tu go zatkało, ponieważ nie miał odwagi powiedzieć, jak bardzo zasmakowała mu krew Kisy. Ani tego, że nie darowałby sobie życia, gdyby ją pozbawił żywota. Może zrozumie bez słów? Oby, bo z Reda kiepski mówca. Inna sprawa, że nie zrzeknie się tej diety, jednak zakiełkowała nadzieja po wciśnięciu przez wojowniczkę na siłę mu w usta roślinki. Nie chciał ulegać naiwności. Ciekawe skąd miała ów fasolkę.
Otworzył oczy i po ciszy, w której próbował wykrzesać z siebie coś milszego niż do tej pory mówił lub czynił.
>Lepiej się czujesz? Jeśli chcesz... pomogę Ci w zemście.
Heh, nie zabrzmiało to najmilej, najwyraźniej nie miał odpowiedniego nastroju. Chociaż naprawdę był szczęśliwy, że Czarnowłosa odzyskała przytomność i co najważniejsze przeżyła atak psychopatycznego arcydemona.

Ooc: Dzięki połówce fasolki od Kisy - Regeneracja połowy całej Ki, czyli Full licząc z 10% regeneracją za post
Powrót do góry Go down
June



Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012


SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rzeka   Czw Kwi 13, 2017 12:39 pm

Już jestem, wybacz jeszcze raz za zwłokę, bo sama byłam zwłokami.

Nie wiedzieć czemu, serce Kisy zabiło mocniej, gdy usłyszała słowa demona. Pierwszy raz poczuła, że ktoś o nią dba i mówi to bez ogródek prosto z mostu, zamiast coś kręcić. Zrobiła się nawet lekko czerwona na niezwykle bladej twarzy, która zazwyczaj promieniała opalenizną. Młoda wojowniczka nigdy, przenigdy nie przywiązała się do kogoś tak jak do demona. Był dla niej kimś na prawdę ważnym, mentorem, nauczycielem, przyjacielem, choć często zachowywał się z dystansem do niej, ale rozumiała to w zupełności, bo chciał ją chronić przed samym sobą. To tylko sprawiało, że miała jeszcze więcej ochoty spędzać czas z Red'em. Czuła się tak swobodnie, mogła się szczerze uśmiechać, czego chyba jeszcze nikt inny nie widział na twarzy Kisy. Można powiedzieć, że czarnowłosy został mocno wyróżniony.
Słuchała go dalej, nawet nie ruszając się z miejsca, było jej dziwnie przyjemnie, a z resztą ten chory demon mógł gdzieś latać nad niebem i szukać młodej wojowniczki. Co prawda nie wyczuwała jego KI, ale kto wie, czy nie postanowił poszukać jej na piechotę, sprawdzając każdy kąt. Siedzenie w dziupli teraz było najlepszym pomyłem, choć przy Redzie była bezpieczna, ale nie chciała narażać go na gniew.
Otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia słuchając ostatnich słów mężczyzny. Zacisnęła zęby w gniewie, zaczęła się trząść, jak ktoś, kto zaraz ma wybuchnąć krzykiem. Mówiła jednak spokojnie.
___ - Więc...  zbierałeś smocze kule po to, by życzyć sobie uwolnienia od tego głodu? Sądzisz, że tylko one są w stanie Ci pomóc? A w dodatku... wybrałeś moje zdrowie nad swoje... Red... - zmarszczyła brwi w niebezpiecznym grymasie, a następnie po lekkim podniesieniu się uderzyła demona z otwartej dłoni w policzek. Widać, że była jeszcze bez siły i z lekka niespełna rozumu, skoro ponosiła rękę na kogoś, kto mógł zabić ją jednym ciosem w ułamek sekundy. - Głupi jesteś?! Ratujesz kogoś kto i tak niedługo rozpadnie się w nicość, kogoś, kto nawet nie ma duszy... możliwe, że to była jedyna droga dla Ciebie... - zaczął się załamywać jej głos, więc uniosła się dumą i zaczęła wyczłapywać z drzewa, byleby nie było widać jej wyrazu twarzy. Zerwała z siebie resztę strzępków ubrania, zostawiając w sportowej, czarnej bieliźnie i podeszła do strumienia wody. Spojrzała na swoje niewyraźne odbicie i skrzywiła się jakby zjadła cytrynę. Obmyła twarz lodowatą wodą, a następnie zanurzyła swój cały łepek. Trzymała go tak kilkanaście sekund, po czym wyciągnęła, łapiąc powietrze w płuca.
___ - Pomożesz... stać mi się silniejszą. Resztę wykonam sama. Płacę tym co zawsze. - to nie koniec. Trochę się poukrywa, będzie trenować tak długo, aż nie prześcignie tego samoluba. To nie powinno zająć długo w jej przypadku. - Red... chodź tutaj. - Spojrzała na demona kątem oka - Wyglądasz jak siedem nieszczęść, trzeba Cię doprowadzić do porządku, spójrz na swoje włosy... - w oczekiwaniu na demona zmyła resztę błota ze swojej skóry.

+10% KI
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rzeka   Czw Kwi 13, 2017 10:27 pm

Zaiste, to istny cud, że zerkając na Kisę mógł dostrzec na jej bladej twarzyczce nie tylko rumieńce, ale i też uśmiech. Tak, teraz miał zupełną pewność, że wybrał właściwie. Nie mniej na ziemię chciała ściągnąć go Saiyanka, bo nie zawahała się użyć argumentów cięższego kalibru w postaci uderzenia w policzek. I chociaż sam w sobie nie był aż taki mocny, bardziej bolał go psychicznie. Faktycznie Red był wewnętrznie w rozsypce, co z trudem ukrywał, a i tak niektóre symptomy były widoczne gołym okiem. Nawet obrócił głowę na bok nie chcąc patrzeć się na wojowniczkę, która piekliła się, że odrzucił jedyną szansę na wyjście z nałogu na rzecz ratowania jej życia. Dziwna proporcja, nieprawdaż? O ile Kisa nie doceniała się tak bardzo, o tyle Red nadrabiał jej zaległości i martwił się o nią bardziej niż o siebie. Niestety, nie wiedział o wszystkim, a ujawniony szczegół rzucał nowe światło na sprawę.
>C-co...? Jak... jak rozpadnie w nicość...?
Utkwił duże oczy w Kisie, która wychodziła już z dziupli, a Red osłupiały i ociężały od bezruchu dopiero po dwóch minutach wykaraskał się z ukrycia. Powoli kroczył ku dziewczynie i przystanął, gdy zobaczył, że Małpiatka brała kąpiel. Jak to możliwe, że ta wojowniczka mogłaby przestać istnieć, bo jest kopią innej Kisy i posiada geny June? Już sama ta mieszanka powinna dać długowieczność, a jednak nie. Nie wiedział dlaczego, koniecznie będzie musiał nanieść poprawki. Póki co objął się ramionami i trzymając dystans na odległość mroźnego oddechu ze swoich ust przysłuchiwał się przyjaciółce. Nie chciała bezpośredniej pomocy demona, tylko jego nauk, rad, treningu. Skinął głową, chociaż przy formie zapłaty nieco zmarszczył brwi.
>Jeden raz zapłacisz mi inaczej.
To już postanowione. Czy to kara za cios w policzek, czy zbawienie? Tego musiała się domyślić osoba, wobec której skierował powyższe, nieco tajemnicze słowa. Trzeba wziąć poprawkę, że to Red. A czego mógł chcieć demon oprócz krwi?
Co do jego kołtunów na głowie - to nic takiego. Westchnął tylko cicho spoglądając to na kompankę, to na rzeczkę, w której powinien spłukać się z brudu, a najlepiej wyszorować. Red jednak nie lubił wody, i tylko w ostateczności z niej korzystał. Mimo wszystko podszedł bliżej Kisy i kucnął przy Niej z lekko nieobecnym obliczem. Dawniej zabiłby samym wzrokiem na samą myśl o ucięciu chociaż kosmyka włosów, a teraz chyba zapał przeszedł. Może po zgoleniu fryzury odczułby zmianę, ale wtedy prawdopodobnie wysadziłby siebie i Ziemię.
Sam nie tknął się wilgotnej cieczy, jednak jeśli wojowniczka miała ochotę na zabawę w fryzjera, nie będzie oponować. Usiadł tak, że siedział na piętach, dłonie położył na udach i zmrużył całkiem ślepia. Przez ten moment naprawdę czuł się błogo. Zero niebezpieczeństw (nie licząc nieobliczalnej Saiyanki, ale bez przesady!), zero głodu, zero zmartwień. Fasolka działała wyśmienicie. Dla umilenia czasu, a niemożnością przeprowadzenia ćwiczeń, zajął się niezwykle trudną dla niego sztuką rozmowy. To też swoisty rodzaj ćwiczeń.
>Podobno Smok spełnia trzy życzenia. Jedno, tak jak mówiłaś, rzeczywiście miało dotyczyć głodu, ale w szerszym zakresie. Drugie chciałem przeznaczyć na Twoje i April udoskonalenie w walce, żebyście były silniejsze ode mnie. A trzecie... miałem jeszcze inny pomysł, lecz życzenie mógłbym oddać Tobie, żebyś nie "rozpadła się w nicość". Chociażby ze względu na drugie życzenie.
Otworzył powoli powieki i mając je zmrużone do połowy powiedział jeszcze coś, bardzo cicho:
>Jeśli życzenie nic nie da, odejdę z Tobą.
Oświadczył bardzo spokojnie, jakby planował to od dłuższego czasu, ale przecież dopiero dzisiaj dowiedział się o kruchości życia Kisy. Mimo swojej żywotności z charakteru. I nie, nie bał się kolejnego ciosu w policzek za głupotę, bo mówił serio. Na takie tematy nie ma co żartować. Red nie miał prawa żyć dłużej niż ktoś, kto zasługiwał na dobre i owocne życie. Nawet, jeśli ta osoba myślała inaczej, i nawet jeśli nie zawahała się zostawić czerwonego śladu w kształcie ręki na policzku marnego pocieszyciela.
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rzeka   Sob Kwi 15, 2017 2:14 pm

No tak, powiedziała ciut za wiele z tych emocji. Mogłaby zwalić na to, że uderzyła się za bardzo w głowę, ale niestety na Red'a to nie podziała. Był zbyt cwany by dać się oszukać. Nie chciała o tym głośno mówić. Nikomu. Wzbudzałaby tylko litość, niepotrzebną litość. Również jest to powód, dla którego Kisa ma taki, a nie inny, trudny charakter. Odrzuca od siebie ludzi, by przypadkiem jej nie polubili, choć w przypadku demona zerwała tą zasadę na rzecz stania się silniejszą. Nawet w Komnacie Ducha i Czasu trzymała ogromny dystans co do April, a do Raziela to już w ogóle dystansuje się tak bardzo, jak tylko się da. Odchyły ma, to racja, ale stara się być nieugięta. Jeszcze by się ktoś za bardzo do niej przywiązał i ciężej byłoby przyjąć fakt, że niedługo zniknie. Tak jak teraz właśnie zrobił to  Red. Coś zaczęło pękać w saiyance. Stało się coś, czego się najbardziej obawiała.
Długi czas milczała, walczyła sama ze sobą, by nie poryczeć się jak malutkie dziecko złapane przez matkę jak zbija ulubiony wazon rodzicielki. Zastanawiała się również o jaki rodzaj innej zapłaty chodziło demonowi, ale miała teraz zbyt wielki chaos w głowie, by móc coś sensownego wymyślić. Na szczęście czarnowłosy postanowił zabrać głos za saiyankę. Potwierdził jej przypuszczenia o życzeniu, jakie chciał spełnić po zebraniu wszystkich kul. To bardzo mądry cel, w żadnym wypadku samolubny. Przy drugim życzeniu dziewczyna parsknęła śmiechem. Jakże mogłaby być silniejsza od Red'a? To nie jest możliwe, nawet z jej szybkością szkolenia się.
Szeroko otwarte oczy przeniosły się na twarz demona. Chyba... chyba oszalał. Może... może jest możliwym, by smok uratował w jakiś sposób Kisę, ale to szalone, kompletnie szalone. Żadne z nich nie zna możliwości kul, prawdopodobnie wysiłek włożony w ich zdobycie pójdzie na marne! Chociaż może Red'a by się dało uratować... koszmarny mętlik w głowie.
Słysząc ostatnie słowa, choć ciche, doszły do uszu młodej wojowniczki, na której twarzy zaraz pojawił się rumieniec, nie wiadomo czy to z zawstydzenia, czy ze złości. Nabrała powietrze w usta.
___ - Głupek! Brud masz w mózgu chyba! - krzyknęła, a następnie popchnęła demona do rzeki. Rozległ się plusk, ale na tym się nie skończyło. Zaraz pojawiła się zaraz nad Nim i zaczęła bezlitośnie szorować brudasa, skupiając się głównie na włosach. Nie dała za wygraną, aż ten nie został czysty.
___ - Jak możesz tak mówić... - powiedziała, wychodząc z zimnej cieczy. Usiadła naburmuszona na trawie - Umrę szybko, to jest pewne. Klon... nie ważne z jakich komórek zlepiony... jest tylko klonem. Od początku wiedziałam co mnie czeka, zaakceptowałam to. Nie wiem ile mi jeszcze zostało. - przyłożyła rękę do twarzy - ... godzina, dzień, miesiąc, rok, dziesięć lat... nie wiem. - wzięła parę głębokich wdechów - Odwołaj swoje słowa... albo się obrażę. - marszczyła swoje brwi i spojrzała grożąco na demona. Powinna udać się do pałacu Kami-samy i poprosić o więcej fasolek dla Red'a skoro ich działanie jest takie dobre dla głodu. Może wtedy na poczekaniu coś wymyślą lepszego... ale latać nie może bo ujawni w ten sposób swoją obecność.
___ - Potrafię opanować komórki demona w swoim ciele. Nie do końca, ale potrafię... - mruknęła.

+10% KI
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rzeka   Nie Kwi 23, 2017 4:53 pm

To normalne, że jeśli komuś na kimś zależy, to zaczyna się martwić. Może jedynie dziwić, że ktoś, kto w przeszłości zabijał miliony istnień, dla większości istot żywych był zagrożeniem... wobec Kisy zachowywał się inaczej. I to nie dlatego, że udawał. Nie rozumiał, dlaczego wojowniczka nigdy wcześniej nie wspominała o tym, iż jej byt jest niestabilny. Tu nie chodziło o dumę, tylko o coś więcej.
Potwierdziło to zachowanie Kisy, gdy usłyszała wszystkie trzy życzenia demona. Jak się postawiła! Obrzuciła go nieprzyjemnymi słowami i wrzuciła całego z góry na dół do wody! Brrrr, ziiiimna! Trochę się szarpał, kocie geny nie przepadały za taką ilością cieczy naraz, lecz wojowniczka dopięła swego. Przynajmniej w tej kwestii. Wykąpany, wręcz wyprany demon siedział baaaaaardzo przybity z powodu kąpieli. Jego uszy leżały płasko na głowie, nie patrzył się z własnej woli na tą, która tak go bezczelnie potraktowała. Owszem, wiedział, że musiał się pozbyć brudu, ale nie w taki sposób!
Dopiero kiedy dziewczyna odezwała się, demon zmusił się do uniesienia mokrej głowy, z której ściekała woda po długich włosach. Jej gniewne spojrzenie i niezrozumiałe słowa nie spodobały się Redowi. Ich oczy krzyżowały się, te ze strony dziewczyny krzyczały wręcz o wykonanie rozkazu. Wydawało się, że Rogaty wybuchnie podobną złością, lecz zachowywał milczącą powagę. Przez kilka sekund atmosfera była ciężka, parna. Do czasu, gdy Red przegrał pojedynek na spojrzenia i zbesztany jak karny pies skierował ślepia na dół. Nie, nie odwoła swoich słów, Saiyanka żądała od niego czegoś niemożliwego. Nie wyprze się swoich celów, musiałby okłamywać samego siebie. Było mu bardzo przykro, w dodatku po zmieszaniu z nerwami, z ostatnimi wydarzeniami i z tym, jak wychłeptał krew Ogoniastej, chociaż tego nie chciał... nerwy ze stali nie wytrzymały napięcia.
Zatem nic nie odezwał się na tamte słowa dziewczyny. Jeśli się na niego naprawdę obrazi, samopoczucie będzie jeszcze gorsze. Wziął głos dopiero wtedy, gdy Kisa wspomniała o komórkach, jakie posiadała jako klon, i że podobno umie nad nimi panować. Na nowo nawiązał kontakt wzrokowy. W ślepiach demona dało się dostrzec jeszcze resztki wilgoci, i to nie od kąpieli. Przetarł nadgarstkiem oczy i westchnąwszy cicho rzekł:
>To... to nie są zwykłe komórki demona.
Kucnął przed Kisą z lekkim zamyśleniem na twarzy. Nieco upiorne, chociaż zmiękczone resztkami łez spojrzenie utkwił w jej czarnych jak węgle spojrzeniu, po czym dodał:
>Masz w ciele komórki potężnej demonicy imieniem June. Jeśli umiesz wykorzystać jej atuty, jest szansa, że rzeczywiście będziesz najsilniejszą wojowniczką.
Nie sprecyzował, czy bardzo bliska mu postać Rudowłosej żyje czy nie, ponieważ nie chciał myśleć w negatywnym kontekście. Tyle miesięcy już minęło... ani śladu jej życia. Oprócz w ciele Kisy. Będzie walczyć o to, by Saiyanka mogła w pełni wykorzystać swój potencjał i nie myślała o kruchości swojej egzystencji. Może i jest klonem, lecz w oczach Reda była kimś naprawdę ważnym. Pamiętał pierwsze spotkanie w kociej postaci, wspólne treningi na Vegecie, opiekę nad skołowanym Rogatym w legowisku, jej walkę o to, by demon najmniej ucierpiał w szale krwi wywołanym przez Rukeia. Nawet te chwile zwątpienia w demona, gdzie Ogoniasta wybierała stronę Raziela, ale nie miał jej za złe. Nigdy, przenigdy. Naburmuszenie po wtrąceniu do lodowatej wody także minęło.
Póki Senzu Bean działał, Red musiał także podjąć konkretne kroki, aby Kisa osiągnęła maksimum mocy. Zwłaszcza, że kiedyś ich ścieżki mogą się rozdzielić, gdy Bestia będzie silniejsza od Reda i go pochłonie. Był bliski tej granicy, lecz miał dla kogo walczyć. Niech więc przyjaciółka też walczy o każdy dzień dla siebie. Zacisnął dłonie w pięści i wstał na równe nogi. Wiedział, że czeka ich trudne zadanie, lecz nie powinien się poddawać. Teraz miał dodatkowy powód, dla którego nie mógł porzucić tej misji.
>Zanim ruszymy w drogę po Smocze Kule... Czego nauczyłaś się w Komnacie? To tam poznałaś swoją demoniczną stronę?
Zapytał po czym zerknął na radar zjednoczony z nadgarstkiem. Saiyanka mogła go doskonale widzieć, tak jak wtłoczone dwie Smocze Kule w torsie demona. Zapis o ostatniej kuli nie był wyraźny. Czyżby jego zniknięcie z tamtych rejonów przyczyniło się do czegoś gorszego niż przedtem zastał? Mógł tam wrócić, bo miał odpowiednią sojuszniczkę u boku.
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rzeka   Nie Kwi 30, 2017 10:28 pm

Ciekawe czy skojarzysz do jakiego anime ta kapela robiła opening. Very Happy To nie ta piosenka, ale ta kapela.  
Spoiler:
 

Ciekawe jakiej reakcji Kisy się spodziewałeś. Dziewczyna dziwnym wzrokiem obdarowała demona, gdy ten stwierdził, że wie, jakie komórki demona mieszkają w ciele dziewczyny. Na początku minę miała bardzo mocno zdziwioną, ale po chwili to zdziwienie zamieniło się w naburmuszone policzki, oraz czerwoną twarz. Teraz zgaduj, czy to ze złości, czy też z zawstydzenia... w przypadku saiyanki to pewnie to pierwsze:
___ - I chcesz mi powiedzieć, że wiedziałeś o tym cały ten czas?! - krzyknęła - I... I znasz ją?! - zamieszała się na pyszczku. Dalsze bicie demona nie miało sensu, dlatego też dziewczyna tylko odwróciła się do niego plecami z widocznie sfochowaną miną. Też coś! Wiedział...
___- June... - powtórzyła cicho do siebie. - Nie brzmi to groźnie, była taka silna? Skoro ją znasz... musisz mnie nauczyć jak te całe atuty wyciągnąć ze mnie... - nadal miała focha, ale chyba już mniejszego, skoro dojrzała opcję stania się silniejsza. Ten jej popęd seksualny do większej mocy będzie dla niej zgubny.

___ - Chętnie bym Ci pokazała czego się nauczyłam w komnacie, ale chyba musisz się zdać na moje słowa. Opanowałam kolejny poziom super saiyana, ale... cóż, najwyraźniej to nadal za mało i muszę szkolić się jeszcze bardziej. Wiem jak Raziel osiągnął trzeci poziom, więc dla mnie nie powinien to być też wyczyn. Jeszcze skopię dupsko temu zarozumiałemu demonowi. Na razie lepiej by myślał, że nie żyję. Majin zeżarł mu mózg. Mówiłeś prawdę, że jest to najgorszy z możliwych wyborów do podniesienia sobie mocy. To było... żałosne. Dobrze, że mnie nie podkusiło by się tego chwycić. Kto wie, co mogłoby się stać z moją głową. I tak mam w niej nieźle namieszane. Ej. - spojrzała na demona. - Dasz radę wyczarować dla mnie jakieś nowe ubranie? Nie musi być do walki, trochę mi zimno. Jakaś bluza byłaby okej. - rzuciła demonowi krótki, ale szczery uśmiech, po czym podsunęła się na tyłku do Niego, jednak nadal była odwrócona plecami. - Nie smuć się... - chyba nie umknął jej fakt tej wilgoci w jego oczach. Chyba zaczęła obwiniać samą siebie za to. Powinna zamknąć jadaczkę, ale niestety kilka słów za dużo... zniszczyło cały jej misterny plan. Nie chciała by ktoś żałował jej odejścia. Wolałaby zostać zapomnianą jako osoba, ale wiecznie w pamięci jako wojowniczka. By nikt nie rozpaczał, ale podziwiał za siłę... ciężkie. Cóż. Przynajmniej nie wypłynął na wierzch fakt, że im silniejsza się staje i więcej walczy, tym bardziej skraca sobie życie, bo by jeszcze zabronił jej trenować!
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rzeka   Wto Maj 02, 2017 9:29 pm

Jasne, że skojarzyłam - Tales of the Abyss! : 3

Cóż, na pewno nie będzie lekko. Wiedział, że prędzej czy później wyszłoby na jaw, że znał zarówno saiyański pierwowzór Kisy jak i jej demonicznej połówki. Może niekoniecznie wybrnął z tej opresji dyplomatycznie, skoro zaraz dostrzegł na twarzy kompanki zaczerwienienie i pioruny w oczach. Oho, podniosła znów na niego głos. Spuścił kocie uszy po sobie już zupełnie i nieco drgała mu brew nad prawym okiem. Miała stanowczo za wiele pretensji do niego jak na jeden dzień, może i słusznie, lecz Red nie był w najlepszym humorze do przyjmowania takich ciosów. Próbował odeprzeć atak Kisy.
>N-nie wiedziałem. Wspominałaś, że jesteś klonem dwóch osób. Dopiero tuż przed rozstaniem, kiedy leciałaś z ekipą do Komnaty, ujawniłaś cząstkę demonicznej mocy. I to jej konkretny odcień.
Bronił się jak mógł, żeby nie zostać oczernionym, ale i tak foch poszedł, więc całkiem sposępniał. Jak tu być wiarygodnym, kiedy nie mówi się o kluczowych sprawach od razu? Być może Kisa już od dłuższego czasu poszukiwała drugiej połówki swojej egzystencji, a Red od tak przemilczał. Tak to wyglądało, niekorzystnie z punktu widzenia Rogatego. Nie pozostawało mu nic innego, jak zaspokajać ciekawość dość mocno obrażonej towarzyszki, która jednak nie zdecydowała się uciekać z jego kolan. To miłe, jakby nie spojrzeć na okoliczności.
>Owszem, znam June. Znaczy znałem... -tu uciekł wzrokiem gdzieś na bok przez chwilę milcząc, ale wróciła mu mowa po cichym westchnięciu- Była kimś więcej niż wielką wojowniczką. Stała na tym samym poziomie mocy co ja. Nie przestawała się doszkalać, tak jak Ty, w swoim fachu. Potrafiła znaleźć w sobie siłę, gdy inni ją gnoili za samo pochodzenie. Umiała podzielić rolę bojowniczki, ale także i matki, bo w przeciwieństwie do innych demonów nauczyła się czegoś więcej niż przelewu krwi. Dbała samotnie o swojego synka Shigo. Do tego stopnia, że nawet dla niego była w stanie poświęcić się i ukryć go wśród ludzi, aby nie musiał cierpieć na widok krzywdzonej demonicy, ani sam doznać urazów z ręki wrogów. Ale jej miłość ostatecznie nie pozwoliła porzucić swego dziecka. Była gotowa oddać za niego życie.
Właściwie Red także, bardzo przywiązał się do tego szkraba. Głos demona, mimo zwyczajnej dla niego obojętności, podczas wymawianych słów na temat demonicy zyskiwał dodatkową barwę. Kisa mogła ją usłyszeć wcześniej, kiedy po raz pierwszy Rogaty zrzucił kocie futro przed Saiyanką i wyjaśniał na spokojnie zamiary. Można powiedzieć, że również i on traktował Ogoniastą wyjątkowo, że nawet potrafił dla niej wykrzesać z siebie więcej mocy. Red nie przepadał za długimi przemowami, lecz dla niej poszedł na odstępstwo od reguły.
Wreszcie zszedł z głośnych wspominków na konkrety, o które starała się zarówno towarzyszka, jak i on. Odnaleźć atuty June w ciele Saiyanki to nie lada wyzwanie. Nie chodziło tu o fizjonomię ciała, a o konflikt rasowy. Trzeba to jakoś ogarnąć. Nie zważając na to, jak bardzo Kisa była na niego zła czy obrażona, odezwał się tak:
>Wiele zależy od Ciebie, w jakim stopniu odkryłaś w sobie jej moc. Jej podstawowym żywiołem był ogień, chociaż dawniej także potrafiła manipulować otoczeniem i swoimi włosami. Władała magicznym mieczem przywołanym z Ki. Nauczyła mnie nawet jednej techniki, którą niemal oberwałaś na Vegecie. Musiałbym pomyśleć...
Kiedy dziewczyna opowiedziała o swoich osiągnięciach z Komnaty, Kotowaty słuchał uważnie. Fakt, demonstracja swojej siły mogłaby nie tylko nadwyrężyć dopiero-co podreperowane zdrowie Saiyanki, ale ściągnąć na siebie uwagę tego, który ją tak urządził. Dragot... a więc to dlatego był taki silny i brutalny, chociaż i bez Majina potrafił nieźle przywalić. Ostatnio poczuł jego moc na sobie podczas walki na Vegecie. Nie wiedział, za co Czarnowłosa oberwała, ale nie ujdzie mu to na sucho. Dobrze, że dziewczyna zrozumiała, jak bardzo magia Majin potrafiła namącić w życiu i że nie posunie się tak daleko w osiągnięciu potęgi.
Nieco drgnął, gdy nagle Kisa wspomniała o tym, że przydałby się jej nowy ubiór. Bluza... no tak, nie pomyślał, że mogło być dziewczynie zimno, a przecież dopiero co wyszła z lodowatej wody, a teraz stykała się z zimnym ciałem demona. Jego dłonie powoli spłynęły na ramiona towarzyszki i w otoczce czarnych motyli utkał czerwono-czarną bluzę z kapturem, sięgającą dziewczynie do połowy ud. Eh, mało oryginalnie, lecz nie miał zupełnie teraz głowy do projektowania praktyczniejszego ubioru. Rzeczywiście głęboki smutek wyrysował się na obliczu i posturze demona. Stąd Czarnowłosa zdecydowała się go pocieszyć krótko, acz wystarczająco treściwie. Red docenił troskę towarzyszki, chociaż ciche westchnięcie z mroźnym obłoczkiem wskazywało, że ciężko będzie poprawić nastrój, gdy na nowo kostniały mu kończyny. Wtedy też zrobił coś dziwnego. Ostrożnie objął Kisę rękoma w pasie, lekko przycisnął ją do swego torsu i robiąc za w miarę wygodny, ale lodowaty fotel, oparł delikatnie podbródek o ramię dziewczyny i wyszeptał cicho koło jej ucha:
>Jeśli Ty też nie będziesz smutna i przestaniesz się na mnie gniewać.
To oznajmiwszy nagle doznał olśnienia. Kocie źrenice powiększyły się odkrywając kawałek nadziei, która się w nim rozbudziła. Powoli wyswobodził dziewczynę z uścisku i odchylając głowę ku tyłowi, a wzrok wbijając w przestrzeń nad głową Kisy, rzekł innym tonem:
>Chyba mam pomysł, jak mogłabyś poznać tajniki June. Nie mniej musisz zgodzić się, czy będę mógł poprzez Twój umysł połączyć się na chwilę z demonicą. Jeśli się nie mylę, Twoje geny byłyby wystarczającym łącznikiem, aby skontaktować się.
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rzeka   Czw Maj 04, 2017 7:05 pm

Chyba to był najlepszy moment, aby przestać się boczyć bez powodu oraz schować swoją wredną naturę rozpieszczonej tsundere w kieszenie. Na dłuższą metę przy Red'zie mogłoby się to źle skończyć, co chyba powoli się zaczynało dziać.
Wsłuchała się w opowiadania demona o June, tak jakby rodzic opowiadał swojemu dziecku o skarbie ukrytym za podwórkiem. Miała jej moc w zasięgu ręki, choć może nie dokładnie TAKĄ moc, ale na pewno coś z niej może sobie zapożyczyć, skoro ma te geny. To by wyjaśniało dlaczego ostatnio emanuje tak ciepłą, czerwoną aurą, jak przy walce z Dragotem. Taka moc dodawała jej wiele mocy oraz odwagi, rozpalała serce. Tera, jak znała historię osoby, której geny są w jej cie... czuła się lżej, lepiej. Wiedziała, że teraz powinna skupić się bardziej na swojej gorącym odcieniu KI, zamiast na tym wywołującym wyładowania elektryczne. Tak, KI również posiada barwy. Kolory nie są zazwyczaj przypadkowe, co potwierdza opis June. Moc Kisy to elektryczność. Avalon, Kaminari, która ma za dodatkowe zadanie paraliżować. Zakres możliwości ogoniastej zaczyna się rozszerzać o nowe możliwości, świetnie.  
___ - To... gdzie ona teraz jest? - odchyliła głowę do tyłu, spoglądając na demona. Założyła wytworzony przez Niego kaptur na swoją rozczochraną czuprynkę, dziękując przy okazji za ciepły kawałek materiału. Bez niego by za chwilę zamarzła na kość, nie może ogrzać się KI, bo to automatycznie równa się z tym, że by zdradziła swoje istnienie.
Odetchnęła spokojnie i z głębokim westchnieniem, podkulając pod siebie nóżki, w tym momencie Red objął małpiatkę, przybliżając do siebie nie za gwałtownie, za zgodą dziewczyny. Zrobiło się jej wygodnie, przyjemnie i wygodnie. Zmrużyła oczy, oddając się wygodności 'siedzonka' jakim były splecione nogi Red'a. Zrobiło się jej bardzo przyjemnie, mimo chłodu bijącego od mężczyzny. Nie sądziła, że bycie przytulanym przez kogoś może być takie... najlepsze...
___ - Nie gniewam się... - powiedziała z lekkim burakiem na twarzy. W końcu powinna zachować resztki bycia Kisą, a palenie buraka co chwilę jest jedną z nich.
___ - S... skontaktować się? - otworzyła oczy i lekko odchylając się do tyłu, spojrzała na demona zdziwiona. - Jeżeli myślisz, że to się uda... jeśli ją znajdziesz. Proszę bardzo. - wróciła do poprzedniej pozycji, wyczyszczając umysł z głupot by demonowi łatwiej było się skontaktować z ową osobą. Lekko zaczęła się denerwować. O co by miała zapytać taką osobę? To jak odnalezienie zaginionej siostry! O czym gadać?!
Powrót do góry Go down
Red

avatar

Liczba postów : 811
Data rejestracji : 21/07/2012


SCOUTER
HP:
180000/180000  (180000/180000)
Ki:
234000/234000  (234000/234000)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rzeka   Czw Maj 04, 2017 9:11 pm

Cóż, Red dużo rzeczy brał dosłownie i dosadnie. To, że Kisa pokazywała swój charakterek, nie miało oznaczać, że dziewczyna musi się na siłę zmieniać. Po prostu ten silny fizycznie demon borykał się od zawsze z psychiką. Ale tutaj towarzyszka spisywała się na medal w tej kwestii. Może z zewnątrz wydawało się, iż psuła mu humor swoimi fochami, to przynajmniej nie zostawiła go. Trwała przy nim i pragnęła czerpać garściami jego doświadczenie czy rady lub pomysły. Dla tych samych powodów i on nie opuszczał Kisy. Uzupełniali się w tej niezwykłej mieszance, jak dawno tego mężczyzna nie uświadczył.
Nawet nie wiedział, że swoim opowiadaniem mógł w jakiś sposób udzielić wskazówek, w którą stronę ma podążać towarzyszka. W jaką stronę żywiołu próbować okiełznywać swoje demoniczne oblicze. Być może tylko podkreślił fakty, które już naocznie wojowniczka przeżyła i tylko utwierdziła się w przekonaniu, że to jest to. Mimo wszystko najważniejsze w tym momencie było pełne zjednoczenie dusz w ciele Czarnookiej, która ożyła bardziej na myśl o możliwości złamaniu kolejnej bariery, pokonaniu następnych trudności w zasięgu ręki.
Nie odpowiedział na pytanie dotyczące June, ale Kisa mogła doskonale wyczytać z zachowania Reda, że źle się czuł z tą niewiedzą. Bardzo. Tak jakby odkryła dodatkowy powód smutku demona niżeli gniew Saiyanki. Skierował na oblicze kompanki swój smętny wzrok, lekko zamglony, a jednocześnie wyjaśniający wszystko. Dobrze, że dziewczyna zmieniła temat, że mógł oderwać się na moment od nierozwikłanej zagadki w sprawie braku jedności Kisy z genami demona, jak i w sprawie zniknięcia bliskiej mu osoby. Nowa bluza może nie była super ciepła, lecz i to wystarczyło Czarnowłosej, żeby podziękowała. Jednak to nie ten moment najbardziej dodał mu otuch. To był ten niezwykły, w którym dostał pozwolenie na przytulenie Ogoniastej do siebie. Tak dawno... tak dawno tego nie robił, że myślał, że zapomniał jak powinien objąć ramionami. Jak powinien zetknąć podbródek z ramionkiem towarzyszki. Jak wykrzesać z siebie odrobinę dobroci. Ale po jej słowach z domieszką rumieńców na policzkach już wiedział jedno.
Na skrzyżowanych nogach posiadł największy skarb, którego będzie chronić, nawet kosztem własnego życia.
Może to dzięki tej odmiennej atmosferze udało mu się wpaść na pomysł? Może to Kisa była natchnieniem? Może wszystko za bardzo wyolbrzymił... ale sprowadziło się to do tego, że podzielił się planem z Zainteresowaną. I to jeszcze jak Zainteresowaną! Od razu zaczęła koncentrować się i przygotowywać do telepatycznego połączenia. Nie wiedziała jednak, że Red włoży w ten proces o wiele więcej sił, żeby mieć pewność, iż spotkanie dojdzie do skutku.
>Muzyczka<
Samo zetknięcie się dłoni wojowników spowodowało zadrżenie otaczającej rzeczywistości. Z ciała demona uleciały pojedyncze czarne motyle, które lekkim trzepotem skrzydeł mieszały zimne powietrze z aurą magii. Kadry jak migawki - przerywane i spowolnione. Gdzie inne bardzo wolno taneczne owady rozpadały się w nicość, zaraz pojawiały się kolejne i krążąc coraz ciaśniej wokół pary zaciemniały obraz na realny świat. Ich ciała były coraz lżejsze z każdą sekundą. Przecież mieli dotrzeć do sedna Kisy, do jej osoby i odnaleźć ukrytą w Niej June. Chociaż Jej namiastkę. Na pewno nie bez powodu ujawniała się w tym trudnym okresie dla nich wszystkich. Subtelnie, ale efektywnie dała o sobie znać, żeby o Niej nie zapomnieć. Dokładnie tak samo jak wyczekiwała Kisa od innych, którzy będą śledzić Jej historię.
Gdy rozwiały się czarne motyle, pojawili się w zupełnie innym miejscu niż nad rzeką. Owszem, też otaczały ich drzewa, lecz te były koloru różu i pachniały dojrzałymi wiśniami, chociaż nigdzie nie widać było tych owoców. Powiew świeżości przeczesały delikatnie ich fryzury i ocieplały zziębnięte sylwetki. Dało się słyszeć śpiewy pojedynczo rozkwitających pąków kwiatów, jakby na przywitanie właścicielki tego tajemniczego królestwa. Stąpali ostrożnie po tafli wody tak płytkiej, że nie sięgała nawet centymetra, a tak ciepłej, jakby kroczyli po świeżo wylanych łzach radości. Może to były te łzy, które dumnie chowała w sobie Ogoniasta? Idąc w ramię w ramię wreszcie stanęli we dwójkę przed małym budyneczkiem okolonym z trzech stron głębszą wodą podmywającą pnie drzew aromatycznych wiśni. Krystalicznie czysty obraz zakłócały płomienne języki okalające drewniane ścianki altany w stylu japońskim. Schludna, mała, tradycyjna, ozdobiona kwieciem, który June lubiła najbardziej. Różami, które co prawda nie mogły się równać z tymi z Podnóży Gór, lecz były łudząco podobne. To tylko sztuczka Reda stworzyła ów miejsce, żeby spróbować nakłonić demonicę do wyjścia z ukrycia. W tym wyobrażeniu Rogaty trzymał się blisko Kisy, nie mógł bardziej ingerować w umysł dziewczyny. To Ona musi wykonać właściwy krok. Nie znaczy to, że zostawi Małpiatkę na pastwę losu.
Będzie tuż przy Niej, tak jak powinien być zawsze przy June. Odkąd June mu wybaczyła okrutne występki będąc zarażonym Tsufulem. Odkąd była sama z synkiem. Odkąd Shigo nie miał ojca. Odkąd brakowało Jej kogoś, komu mogłaby się wyżalić bez żadnych konsekwencji. I odkąd stała się dla niego całkiem nowym, lepszym światem, do którego chciałby wracać najbardziej w samotne dni. Całe szczęście, że Czarnowłosa wojowniczka pragnęła dowiedzieć się więcej
>Przyjdziesz do nas, June?
Utkwił wzrok przed siebie i ostrożnie splatając palce z drobnymi paluszkami Kisy oczekiwał na przybycie Tej, która to miała otworzyć nowy rozdział w życiu Saiyanki. Miała... o ile zechciała w tym uczestniczyć. Red być może w swojej naiwności wierzył, iż wszystko dobrze się potoczy. Wszak Rudowłosa mogła czuć się intruzem w ciele Saiyanki, tak jak zawsze to bywało w świecie żywych.
Powrót do góry Go down
June

avatar

Liczba postów : 1569
Data rejestracji : 28/05/2012

Skąd : Hmm.

SCOUTER
HP:
75750/75750  (75750/75750)
Ki:
54600/68250  (54600/68250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Rzeka   Nie Maj 07, 2017 1:50 pm

Świat zmienił się, ze zwykłego szarego w kolorowy i bajkowy. Ciężko byłoby nie pomyśleć w tej sytuacji, że to nie jest sen, tylko w pewnym sensie projekcja umysłu Red'a. Czy to nie to samo? Nie... swoje ciało tutaj można kontrolować... w śnie zazwyczaj wszystko za nas robi mózg.
Rozejrzała się, wyraźnie zaskoczona i chyba przerażona tym miejscem, oraz dość sporą zawartością słodyczy w powietrzu. Schowała się nieco za demona, zaciskając swoją dłoń na Jego, z czystego zdenerwowania. Nogi zaczęły zachowywać się jak galareta, a serce waliło jak oszalałe. Uszy zrobiły się gorące, mrowiły. Pierwszy raz doznała takiego uczucia, jakby miała za chwilę poznać swoją rodzicielkę, której nie widziała przez wiele lat. Strach zmieszany z nutką szczęścia.
___ - Red? - rozległ się nagle głęboki, kobiecy głos, wyraźnie zmęczony. Kisa w tym samym momencie schowała się już całkowicie za burzą rozpuszczonych włosów Red'a. Wystawał tylko jej ogon. Znajomy głos dobiegał zza jednego z wiśniowych drzew, puszczających lekką mżawkę różowych płatków. Było widać za nim bardzo dobrze sylwetkę wysokiej, rudowłosej kobiety z długim, bordowym ogonkiem z kitą na końcu. Wydawała się wyglądać dokładnie tak, jak ją zapamiętał ostatnio demon. Nie pokazywała jednak twarzy, była odwrócona do dwójki plecami. - ... zmieniłeś się. - tutaj zdało się usłyszeć smutek, rozczarowanie w głosie demonicy. Jednak to było raczej rozczarowanie sobą, nie demonem. Mogłaby przecież zapobiec temu co się z Nim stało...
___ - Red... - powiedziała nagle Kisa, spoglądając z dołu na Niego. Zacisnęła dłoń jeszcze bardziej, a następnie przeniosła wzrok na sylwetkę kobiety. Serce zabiło mocniej, rozpalając ciało czarnowłosej dziewczyny, co było widać po jej czerwonych policzkach oraz cięższym oddechu. Im dłużej wpatrywała się w swojego dawcę DNA, tym bardziej czuła, jak owe geny zaczynają szaleć coraz bardziej w jej ciele, namnażając się, rosnąć w siłę, chcąc uciec z jej ciała. Ki zaczęła dosłownie wyciekać z jej ciała, w postaci lekkiej, ognistej poświaty.
___ - Ta osoba z Tobą... jej KI... kim jest? - zwróciła się do demona zdziwiona June, lekko przechylając głowę. Wbiła wzrok w saiyankę... chwila milczenia, zastanawiania się, po czym objawienie. Już widziała tą osobę, znaczy... chyba nie dosłownie tą, ale wyglądała niemal identycznie jak ktoś, kogo już spotkała. Wyglądem przypominała w stu procentach  ją, jednak posiadała coś zupełnie innego, odmiennego. Łącząc wątki nie potrafiła jednak zrozumieć skąd jej KI znajduje się w tym ciele oraz dlaczego Red ją tutaj przyprowadził. Cóż, może demon zechce to wyjaśnić, dlategoż miodowe oczy przeniosły się na demona z wyraźnym zapytaniem.

Kisie robiło się coraz słabiej. Uścisk na jego dłoni zelżał, wydawała się powoli lecieć na podłoże, ale dzielnie utrzymywała się na nogach. Miała w końcu przed sobą drogę do opanowania własnego ciała w stu procentach, nie mogła teraz się poddać z byle powodu.
___ - Jak opanować Twoje KI... powiedz... proszę. - powiedziała w końcu coś więcej, jednak z lekkim bólem. W końcu Kisa bardzo rzadko kogoś o coś prosi, takie sytuacje można wyliczyć na palcach jednej ręki.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rzeka   

Powrót do góry Go down
 
Rzeka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi-
Skocz do: