Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Równina Trivarro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Równina Trivarro   Czw Maj 31, 2012 10:46 pm

First topic message reminder :

Rozległe tereny planety Namek, jest to jedyne miejsce, gdzie na tak dużym obszarze nie występuje woda. Ziemie te przesiąknięte są czystym i wręcz dziwnym złem. Od dawien dawna niektórzy z nameczan dostawali gorączki, a następnie zaczęli znosić dziwne jaja. Z ich wnętrza wykluwały się paskudne i wredne istoty. Większość z racji swego zachowania i małej siły musiała uciekać ze swoich wiosek... Właśnie to miejsce stało się skupiskiem tych zmutowanych istot. Zapuszczanie się w te okolice nie będąc wprawionym wojownikiem jest głupotą lub aktem najwyższej odwagi. Zmutowani tubylcy nie cierpią swoich krewnych i tylko Ci, którzy udowodnią lojalność mogą czerpać korzyści i czuć się bezpiecznie na tych terenach...




-Po zabiciu jednego z nameczan na oczach zmutowanych dają oni możliwość nauczenia się następujących technik:
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
NPC.



Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sob Lut 23, 2013 3:03 pm

Rozmówca Van'a nagrodził brawami jego małe przedstawienie. Uśmiechając się szyderczo spojrzał na pozostała trójkę, jakby zastanawiając się, czy i ich wyzwać przeciwko Saiyan'owi. Jednak rozmyślił się gdyż rzekł:

- Nie najgorzej. Ale pokonanie tej pokraki nie spowoduje, że od razu Ci zaufam. Mam dla Ciebie jeszcze jedno zadanie, bardzo łatwe. Jakieś pół kilometra stąd, o w tamtym kierunku - wskazał palcem - znajduje się jaskinia. Urzędują tam moi znajomi. Pójdziesz tam i przyniesiesz mi srebrny przedmiot, podobny do talerza. Mieli mi go oddać wieki temu. Już dawno miałem się po niego wybrać, ale nie mam na to czasu... - westchnął przeciągle - Jeśli to zrobisz, to pogadamy o szczegółach.
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sob Lut 23, 2013 7:24 pm

" Chcesz zrobić ze mnie sługusa, pożałujesz tego może nie teraz ale w przyszłości kiedy odzyskam utracone moce, nikt i nic nie będzie bezpieczne..."

Wojownik nie takiej odpowiedzi się spodziewał, najwidoczniej stwór wciąż go nie doceniał mimo tego że posłał jego podwładnego na tamten świat, cóż będzie musiał przystać na warunki tego tajemniczego typa. Ma się udać do jaskini oddalonej o pół kilometra i odebrać jakiś srebrny przedmiot należący do jegomościa. Skrzywił się ale przyjął to beznadziejne zadanie odpowiadając istocie z równin...
- Pewnie twoi znajomi... Nie miło mnie ugoszczą ale mniejsza z tym... Odzyskasz swój przedmiot i lepiej żeby na tym się skończyło.
Wystrzelił w ziemi w kierunku jaskini, wróci jak najszybciej się da i zabije każdego który będzie mu przeszkadzał w odzyskaniu tego bezwartościowego przedmioty. Przecinał powietrze aż jego oczom ukazało się miejsce spoczynku tej tak wartościowej zabaweczki. Runął na ziemię wzbudzając drobiny skalne do lotu we wszystkie strony stanął przed wejściem wpatrując się w mrok jaki ogarniał wnętrze. Nie było światła które mogło by rozjaśnić to mroczne miejsce a on dawno swoje stracił. Zrobił krok zaraz następny aż jego sylwetka znikła w nieprzeniknionych ciemnościach.
" Czysty mrok... Czuje się jakbym odwiedził śmierć szydząc z niej że to ja przyszedłem po nią..."
Szedł przed siebie nie obawiając się ataku, czekał aż jego oczy znajdą przedmiot jeśli zobaczą cokolwiek tutaj.
- Przyszedłem odebrać własność pewnej istoty... Zwróćcie mi srebrny przedmiot...
Nie zamierzał czekać wyjdzie stąd tylko jeśli w jego ręku znajdzie się owy talerz, choćby miał wybić wszystko co się tu znajduje i żeby znalazł się choć jeden który sprosta jego wyzwaniu. Zacisnął pięści jakby wiedział że zaraz po niego przyjdą, jego zmysły szalały gotów był rozpocząć rzeź...
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Nie Lut 24, 2013 12:01 am

Przez kilka sekund nic nie było słychać. Aż nagle gdzieś z głębi jaskini dało się słyszeć szyderczy szept, doskonale słyszany z absolutnej ciszy:

- Własność pewnej osoby? Chyba żartujesz. Niech zgadnę, przysłać Cię tu ten tępak?

Z mroku wyszły 3 postacie, bardzo podobne do przywódcy, który przysłał tu Van'a. Strzelając palcami otoczyli ogoniastego.

- A więc w ten sposób zamierza Nam wykraść to cacko - odezwał się ten stojący na wprost - jestem rozczarowany, kiedyś był bardziej pomysłowy. Myślałem, że bardzo mu na tym zależy - wskazał palcem za siebie, gdzie na płaskim kamieniu leżał srebrny talerz - tak czy siak małpko zostałeś zrobiony w konia. Ten padalec zapewne szukał okazji aby się Ciebie pozbyć. Kiedyś zapłaci mi za to, już któryś raz wysługuje się Nami w ten sposób. Albo jest naprawdę głupi skoro sądzi, że jego chłopcy na posyłki są w stanie Nas pokonać.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Pon Lut 25, 2013 2:03 pm

" Tego się mogłem spodziewać a więc to tak działają interesy z tobą ty przebrzydły padalcu... Niech tylko wrócę do niego popamięta mnie, specjalnie mnie tu wysłał dobrze wiedział że typy stąd nie są mu przychylne... Ghh-h i mam kłopoty no cóż nic nowego jak dotąd..."

Wszystko było już jasne istota z którą wcześniej rozmawiał half wysłała go na pewną potyczkę, sam najwidoczniej nie był wstanie odebrać tym storom przedmiotu więc posłużył się błękitnym. Była tylko jedna dobra wiadomość te gady miały większą moc niż tamten i jego przydupasy. Van wysłuchał tego co miał do powiedzenia rozmówca, krew w nim wrzała z każdym nowym zdaniem, nie pozwoli się tak traktować jak jakieś mięso wojenne które ma słuchać rozkazów i ryzykować życiem dla pierdoły.
- Nie jestem chłopcem na posyłki... Ale jeśli to co powiedziałeś to prawda, mam gdzieś ten przedmiot jednak nie na darmo tu leciałem... Oddajcie mi go lub zabiorę go siłą a później pozbędę się tego który mnie tu przysłał...
Tak czy siak half był rozwścieczony i z chęcią pozbędzie się tych trzech zabierze ich cacko i wróci bo tamtego. Nie da z siebie drwić a jeśli pokona ich to tamten nie będzie stanowił wyzwania skoro sam nie potrafi się tu pofatygować musi być marnym wojownikiem. Wojownik był przygotowany do walki z pewnością nie pójdzie to wszystko po dobroci ale cóż, nie ma wyboru...
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Wto Lut 26, 2013 6:57 pm

Cała trójka wybuchła śmiechem. Patrzyli rozbawieni na Van'a, a jeden z nich ocierał palcem łzy.

- Zabierzesz go siłą? A to ciekawe. Masz tupet gnojku, przychodzisz tutaj i pierdolisz takie bzdety. Jesteś pewny siebie, ale zaraz przekonasz się, że lepiej było podkulić ogon i się stąd ulotnić.

Przestali się uśmiechać. Spojrzeli groźnym wzrokiem na Saiyan'a i przyjęli pozycję obronną.

- Dajesz, atakuj pierwszy. Taki mały, pożegnalny prezent od Nas.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sro Lut 27, 2013 11:44 am

Słowa rozbrzmiały po całej jaskini szydząc, upokarzając, rozwścieczając młodego wojownika. Czarni jak noc, bezduszne stwory drwiły z stojącego na przeciwko halfa ich pycha nie miała granic. Podda ich zatem próbie... Mrok i pustka taki krajobraz towarzyszył zbliżającej się bitwie, zaledwie parę kroków od siebie trzy bestie szykowały się zachęcając błękitnego do ataku on jednak stał czujnie obserwując ich błyszczącym okiem... Potrzebował sił, każdej jaka znajdywała się w jego ciele a nawet tych które dopiero się pojawią wzbudzone dając o sobie znać... Dzielni amatorzy będą dźgać pięściami na oślep i zginą pod naporem próby...

Van najwidoczniej nie przyjął tych słów tak lekko jakby można było, rozwścieczony zacisnął pięści a jego ciało przyjęło dawkę emocji. Z jego ust wypłynęły proste i zrozumiałe słowa niech jego przeciwnicy mają się na baczności.
- Żegnajcie...
Zapadła cisza, duch halfa został pobudzony do działania, koncentrował on bowiem wszystkie swoje siły ale to nie wszystko. Dobrze wiedział co może spowodować rosnący gniew, krew wzburzona płynęła przez całe ciało zbierając ze sobą ogromne pokłady sił. Pojawiające się żyły świadczyły o nadciągającej nawałnicy która spadnie na wroga odprawiając ciała poległych w niebyt...
Zaczęło się, impuls przeszywający myśli pozostawia w nich pustkę wszystko odchodzi na bok a pozostaje czysta fala emocji. Mięśnie strzeliły roznosząc huk, odpowiedzią było drżenie pobliskich skalnych ścian. Sylwetka przybrała na masie a mętne światło wypływało z ciała halfa. Cząstki jego Ki wprawione w ruch szalały rwąc się poza powłokę cielesną dając dowód rosnącej siły. Kształt przyjmował formę aury a jej końce wyostrzały się jakby miały zaraz przeciąć wroga. To nie był zwykły pokaz sił, on je na nowo zdobywał... Zdejmował z siebie ograniczenia jedno po drugim, wprawiał w ruch wiatr który tylko utrwalił otaczającą go powłokę. Rozgrzane ciało zmieniało się zabarwiając czerwienią, powieki spowiła biel. Obróci klęskę w zwycięstwo, odzyska stracone moce i stanie się na powrót bezwzględnym złotowłosym wojownikiem. Góra stroju rozpadła się na strzępy rozszarpywana nieustającym potokiem tnącego powietrza i aury. Twarde jak stal mięśnie przyjmowały kolejne dawki sił wypełniając się do granic wytrzymałości. Raz przyjęty oddech wracał w potwornym okrzyku, długim i głośnym dając odwagę. Czas wtedy płynie wolno a oczy wroga napawa ludzki, prosty strach, sztywnieje ciało czekając na złamanie przedstawienia... Tak było i tym razem czuł przy sobie obecność wszystkich pokonanych, każdego z osobna, stali za nim, pamiętał o nich... A teraz zabierze następnych tych co stoją przed nim rzucając słowem... Wróg miał raptem trzykrotną przewagę liczebną dla halfa było to w sam raz.

" Zostałem stworzony dla świata lecz przyniosę mu tylko zniszczenie..."
Słowa nie były potrzebne, nogi ruszyły pierwsze odrywając się od ziemi każdy krok pozostawiał ślad a każdy następny będzie kąsał odwagę wrogów. Ile minęło czasu od pamiętnych walk i tak jak teraz idzie przed siebie. Uznany za martwego, przeżył, gotowy by rozwiać nadzieje na dobro. Uderzył na najbliższego, ciskając pięścią w ciało wroga tak aby przebiła stwora nie zostawiając cienia nadziei na jego odpowiedź. Z okrutną siłą chwycił przeciwnika zacisnął dłonie i wbił się z nim w skalną ścianę wzniecając kurz oraz drobiny jakie powstały przy uderzeniu. Gniew dodawał mu sił, mając przytwierdzonego stwora oburącz cofnął głowę i z impetem uderzył na jego twarz. Będzie walczył do końca, taki był, takiego go stworzono do tego był szkolony...
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Lut 28, 2013 5:14 pm

Chwilę po ataku Vana widoczność była bardzo ograniczona. Spowodowała to masa kurzu, wzniecona przez ogoniastegojego atakiem. Przeciwnik z grymasem złości na twarzy był przyciśnięty do ściany. Już miał otrzymać kolejny cios, gdy jego noga trafiła Saiyan'a prosto w brzuch. Błękitnowłosy odleciał parę metrów do tyłu. Tam został pochwycony przez pozostałą dwójkę. Każdy z nich chwycił za jedną rękę i podniósł do góry.

- A masz! - ryknęli uderzając w brzuch.

Dwa ciosy trafiły Van'a prosto w żołądek. Tymczasem ten, któremu oberwało się pierwszemu, zbierał się teraz ze ściany, ocierając krew spływającą po brodzie.

OCC:
60 dmg.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Nie Mar 03, 2013 11:16 am

" Co jest grane!... A-Aaaa, niemożliwe jest w stanie oddać mi po takim ciosie i to tak szybko... Nie dobrze Ghhh jeszcze tamci dwaj..."

Akcja z jaką wystartował half skończyła się szybciej niż podejrzewał, przygwożdżony przeciwnik dość szybko się pozbierał i nim wojownik zdążył przygotować drugi atak oberwał. Cios posłał go w tył wprost na dwóch innych stworów, nie wyglądało to za ciekawie nie tak to przewidywał. Za chwilę wyglądało to jeszcze gorzej, uniesiony w górę przez napastników dostał prosto w brzuch, wystarczyło by posłać chłopaka w dal. Błękitny runął na ziemię rozkładając ręce na boki. Potężnie zadany cios, nawet postura fizyczna nie zatrzyma pełnej siły takiego uderzenia. Łapał oddech jak tylko się dało, podparł się na łokciach żeby nie stracić z oczu przeciwników, obraz przez chwilę stał się niewyraźny ale gdy zmysły się uspokoiły wszystko wróciło do normy. Half splunął na ziemię zbierając się z niej, jego atak również był imponujący gdyż kreatura zbierała się dopiero z gruzowiska skalnego.
" I co teraz, muszę walczyć z całą trójką a tam było by tylko dwóch... No nic, walka w miejscu błąd tej trójki będzie moją szansą...Chociaż...Heh-heh"
Nowy pomysł zaświtał to głowy ogoniastego, wykorzystał już pokłady złości lecz skutek był połowiczy teraz skorzysta z inwencji twórczej. Ocena sytuacji ważna jeżeli rozkład sił jest aż tak wyraźny, trzech przeciwników, atak z pełnym, dostępnym arsenałem spowodował niewielkie straty ale przeciwnik wciąż się zbiera lecz reszta jest gotowa do walki.
- Nieźle... Heh-h ale to nie jest koniec...
Zagrał chwilę na czas aby przemyśleć i dopracować następny atak, mógł liczyć tylko na siebie tamten przydupas go wykiwał i wysłał samego na śmierć. Wojownik dostrzegł średnie dwa odłamki skalne schylił się i poderwał je w powietrze, nadawały się w sam raz. Tamte młotki na pewno nie skumają o co chodzi. Chwycił je pewniej w dłoniach i ruszył z biegu przed siebie. Skróci dystans a następnie ciśnie oba kamienie w tych dwóch, będą musieli je odbić lub uskoczyć a wtedy sytuacja będzie jasna. Gdy zbliżał się już wystrzelił jak proca z miejsca wzbijając pył, nabrał prędkości i rzucił w przeciwników oboma odłamkami, musiał się zgrać z ich reakcją jakakolwiek by była to już będzie koniec, to czy odeprą atak jedną ręką czy uskoczą da mu kilka sekund by ich minąć. Nagle dotknął stopami podłoża i dopieo wtedy starając się odbić z nóg i wprawić w jak najszybszy lot jak pocisk strzelił w potwora z rumowiska skalnego. Tego wykończy pierwszego, zmienił kierunek tuż przy nim robiąc lekkie odbicie w prawo, spojrzał mu w oczy i z szyderczo się uśmiechnął. Jego lewa ręka była wyprostowana od ciała w linii prostej. Ściął krtań wroga uderzając całą ręką, momentalnie nabrał siły w ramieniu i wypchnął przeciwnika z powrotem w ścianę skalną... Padając samemu na kolana, oddychał ciężko, wykorzystał bowiem ogromne pokłady sił na tą akcję, nie był tak silny jak kiedyś a jeszcze poprzedni atak dał o sobie znać odbierając mu teraz dech...
" EH-h muszę to skończyć jak najszybciej inaczej zginę... Ten cholerny stwór mi za to zapłaci jak wyjdę z tego zwycięsko..."

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sro Mar 06, 2013 10:05 am

Gość uderzony ramieniem przeleciał przez jaskinię i wpadł na ścianę. Jego bezwładne ciało opadło z hukiem na ziemię. Był martwy. Pozostała dwójka spojrzała z przerażeniem na Van'a. Najwyraźniej nie spodziewali się takiej siły przeciwnika. Po chwili jeden z nich zaczął kumulować w dłoniach sporą ilość Ki.

- Pożegnaj się z życiem, bo tym poślę Cię do piekła - krzyknął.

Następnie wystrzelił dość sporą falę uderzeniową, która trafiła Saiyan'a, oraz spowodowała zawalenie się części sklepienia. Srebrny talerz pozostał w nienaruszonym sektorze jaskini. Teraz walka przeniesie się na zewnątrz.

OCC:
100 dmg za falę.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Mar 07, 2013 3:29 pm

" Udało się teraz zajmę się tamtą resztą póki mam jeszcze siły i oznaki zmęczenia nie są ogromne... Ech ale już tak łatwo się nie nabiorą, jednak strach to potężna broń... Heh-eh..."

Akcja jaką wykonał błękitno włosy udała się tak jak planował, martwe ciało osunęło się i zostało mu tylko dwóch przeciwników jedynym minusem było to że obaj byli nietknięci. To nie był koniec pojedynku tym bardziej niespodzianek jeden z mutantów porwał się na atak energetyczny. Jedyne czego nie uznawał half stosowania takich marnych sztuczek jak energia skupiona, to nie wyglądało dobrze, liczą się umiejętności bitewne a nie chowanie za ilością technik. Mimo to taka opcja jest dla niego wysoko ryzykowna, potwór skumulował odpowiednią ilość Ki i wystrzelił w niego...
" Cholera! Zawsze to samo... Zapłacicie mi za To!"
Nie zdąży, światło rosło, pędząc w jego stronę z niszczycielską mocą porwie jego ciało raniąc je doszczętnie. Nie miał za wiele czasu jedyne co mógł zrobić to ponownie zmierzyć się z przeszkodą, ogromny blask otoczył jego ciało, chłopak otworzył szeroko oczy a jego mina była osłupiała. Żar ciskany z pocisku był ogromny momentalnie podrywając go w dal. Znikł w centrum wybuchu, impet uderzenia wyrzucił go aż poza jaskinie wywołując częściowe zawalenie.
" GH-hhh... Będę musiał popracować nad szybkością wątpię żeby siła mięśni zatrzymała takie coś..."
Znów stracił większość stroju a jego strzępy zwisały z rannego ciała, to nie zmęczenie go dopadło to destrukcyjny atak który pozostawił po sobie ślad, tak wielki że górne kończyny odmówiły posłuszeństwa. Wojownik przewrócił się na bok starając pozbierać bez ich wkładu lecz to wdawało się trudniejsze, amok ogarnął jego myśli, podupadając na nogach przybrał chwiejną postawę. Rozmyty wzrok nie mógł dojść do siebie mimo skupienia wciąż wydawał się daleki od ideału. Dawniej coś takiego rozbiło by się o jego ciało nie wyrządzając najmniejszej szkody a teraz ledwo trzyma się na nogach, to wprawiało go w złości, doprowadzało myśli do obłędu, pobudzało jego ciało... Drżące dłonie przybrały formę zaciśniętych pięści, ciało dotleniało się coraz szybciej, wiatr wprawiony zostaw w taniec wokół jego sylwetki unosząc kosmki włosów w górę. Poczuł zimne powietrze w płucach, jego ręce były gotowe pozycja zmieniła się w doskonałą, teraz tak jak wtedy pewny siebie występuje przeciw liczniejszym. Czekała go szalona bitwa, zapadła cisza a słudzy mroku opuścili swoją jaskinię. Tym razem oczy nie znikały w bieli lecz przybierały nową barwę, one pierwsze odzyskały dawną potęgę... Ruszył przed siebie, widząc przerażenie w oczach wrogów zyskiwał na sile, wybrał swoją ofiarę koncentrując się na niej w pełni. Dystans nie robił mu różnicy, wystrzelił z miejsca, serce pełne nienawiści kierowało nim. Atakował zażarcie wymuszając cofanie się w tył, wiedział że drugi zaraz mu pomoże, miał mało czasu. Odsłonił się przyjmując cios wroga, grymas na twarzy zastąpił szyderczy uśmiech, miał cel w zasięgu chwytu. Zacisnął dłonie splatając je ze sobą, ogromny ryk wydobył się z niego a on wystrzelił w powietrze wraz ze swoją ofiarą. Szamotał się i zaklinał, dopadł go strach był krok od śmierci. Zostanie jeden, runęli z powietrza half pościł przeciwnika tuż przed twardą skalistą ziemią, robiąc łuk uderzył o ziemię odbijając się następnie przeturlał parę metrów. Nie mógł przeżyć, wypuszczając krew z ust podparł się na kolanie spoglądając na ostatniego.
- Atakuj!... Użyj swojej najsilniejszej techniki, No Dalej!...
Czekał na atak, wiedział ze zużył większość sił a przeciwnik nie pozwoli mu odpocząć a więc wzburzy w nim obłęd. Jeśli znów użyje techniki błękitny stanie do próby przyjmując atak na siebie, przeżyje by zaraz odebrać życie.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Wto Mar 12, 2013 8:29 pm

Zaatakowany przez Van'a przeciwnik był martwy. Jego ciało było do połowy wbite w ziemię. Pozostał ostatni. Prowokowany przez Saiyan'a spojrzał na niego ze złością. Sam już nie był taki pewny siebie. Tak czy siak postanowił postawić wszystko na jedną kartę. Wystawił prawą rękę przed siebie, następnie podparł ją lewą.

- Jak sobie życzysz! - ryknął, po czym wystrzelił ogromny pocisk, wprost na ogoniastego.

Ataku nie dało się odeprzeć. Pozostało przyjąć go na siebie i walczyć dalej. Zakładając, że będzie się w stanie.

OCC:
150 dmg.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Wto Mar 12, 2013 11:28 pm

" Nareszcie! Yeaa, pełen arsenał jeśli to przeżyje zwycięstwo jest moje... To pewne, no dalej szybciej rzuć we mnie swoim Asem..."

Chłopak posłał drugiego potwora w objęcia śmierci a raczej ziemi bo tylko część z niej wystawała. Teraz oczekiwał na najsilniejszy atak ostatniego z przeciwników specjalnie go to tego podburzył. Przedstawienie było imponujące zgromadzona energia ogromna i zaraz miała się spotkać z ciałem halfa.
- Atakuj !!! Pokaż na co Cię stać i ile warta jest ta technika...!!!
Szaleniec, tak można było to określić nie zamierzał nawet schodzić z toru lotu pocisku, stał ciesząc się coraz głośniej. Rozłożył ręce jakby dodatkowo zachęcał do wystrzelenia, dłoń stora wybiła z siebie blask. Zaskakująco szybko zaczęło się rozchodzić i nabierać na mocy czyżby nie docenił mutanta. Otworzył szeroko oczy, nie miał do czynienia z tak silnym atakiem jeszcze. Upewnił swoją postawę, twardo na nogach lecz to nie wystarczyło został oderwany momentalnie od ziemi i pochłonięty przez pocisk. Imponujące, lecz niewystarczające by go zabić. Wybuch nastąpił zaraz po trafieniu w najbliższy głaz pozostawiony po zapadniętej części jaskini, pogrzebał bo w rumowisku...
" Wstań... Żyje... No dalej, wstawaj podnieś się do cholery do tej pory nie znalazł się nikt kto byłby wstanie odebrać mi życie..."
Odgrzebał jedną z dłoni, następnie drugą ten gruz go nie powstrzyma. Sylwetka powoli opuszczała zaspę skalną jednak po twarzy halfa obficie płynęła krew. Chwycił się dłonią przez której palce ściekała krew. Najwidoczniej ten atak odebrał mu coś więcej niż mógł przewidywać. Rozwiązał opaskę z czoła i powoli zawiązał ją przez lewe oko mocno zaciskając, szybko miejsce nasiąknęło krwią lecz walka musiała trwać.
- To tylko oko lecz bogowie obdarzyli mnie zapasowym a twoje życie jest jedno... Szykuj się żeby mi je oddać...
Ruszył w stronę wroga a ten już nie miał w sobie ani grama energii, był bezbronny zdany na łaskę błękitnego. Half podniósł z ziemi ostro zakończony skalny grot, ocenił odległość choć był zmieszany mając tylko jedno oko, czy będzie wstanie wycelować. Musi być pewien, ruszył na przeciw przeciwnikowi biorąc rozbieg chwycił pewniej swoją broń, zderzył się z nim ciało w ciało aby mieć odsłonięty cel... Pchnął prosto w serce skalne ostrze przebiło ciało stwora zostając w nim, nie zabiło go ale było idealnym wstępem. Zaśmiał się szyderczo i wybił nogę " Front kick" wprost na zagłębione w ciało ostrze dopychając je jeszcze dalej. Odrzucony mutant padł na plecy a błękitny wskoczył na jego klatkę piersiową odbierając ostatni dech. Skończyła się bitwa, nie miał sił bym ranny i to wszystko dla jakiegoś badziewnego talerza, nie to po to by odzyskać siły. Potykając się szedł w stronę jaskini, ranne ciało mu ciążyło jednak był o krok od celu. Dotarł, przedmiot był nienaruszony miał przez chwilę ochotę zgnieść go w dłoni ale się powstrzymał. Zabrał go ze sobą i w miarę sił kierował się w kierunku tajemniczego zleceniodawcy. Oglądając martwe ciała poległych, czuł do nich wstręt bo nie byli wstanie odebrać mu życia mimo ich liczby. Wznosił się powoli co jakiś czas opadając ze zmęczenia, jego mglisty wzrok dostrzegł tamto miejsce pobudzony złością rzucił talerzem wprost w tajemniczego jegomościa.
- Masz swoją zabawkę... Kosztowała wysoką cenę więc teraz zrównoważ mi to... Oszukałeś mnie i nie będę miał cierpliwości...
Rozgniewany był gotów zabić i ich jeśli usłyszana odpowiedz mu się nie spodoba, sytuacja zaczynała robić się napięta.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sob Mar 16, 2013 5:03 pm

Herszt bandy zręcznie chwycił przedmiot i spojrzał na Van'a. Na jego twarzy widniało olbrzymie zaskoczenie, najwyraźniej nie spodziewał się, że ujrzy jeszcze ogoniastego. Przez chwilkę po prostu wpatrywał się w Saiyan'a, po czym zaczął się cicho śmiać. Z każdą sekundą śmiech był coraz głośniejszy. Nie była to jednak oznaka kpiny czy braku szacunku. Gość wyglądał jakby właśnie dokonał wspaniałego odkrycia. Podał talerz jednemu ze swoich pupili, następnie podszedł do Van'a i podając mu dłoń rzekł:

- Udowodniłeś mi, że nie jesteś byle kim. Pomogę Ci, zgładzenie tej wioski również jest mi na rękę. Daj mi trochę czasu, a ja zgromadzę małą armię. Do tego czasu odpocznij, ta walka kosztowała Cię mnóstwo wysiłku.

Po czym zniknął gdzieś w czeluściach jaskini.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sob Mar 16, 2013 5:47 pm

" Jasne-e... Co innego możesz powiedzieć cóż przynajmniej miałem niemałą rozrywkę z tamtymi mutantami... Trzeba odpocząć..."

Błękitny wysłuchał tajemniczego stwora, wyszło na to że zdziwił się że half w ogóle wrócił. Kazał mu odpocząć dodał też że zgromadzi mała armię i zrównają wioskę z ziemią ale potrzebuje trochę czasu. Nie pozostało nic jak skryć się w cieniu jaskini do której wlazł i zregenerować się jak najszybciej. Coś jednak ruszyło myśli Van'a przecież to oczywiste...
- Wydaje mi się że mógłbyś spokojnie wyleczyć mnie bez czekania tak jak Ci zieloni goście...
Nie czekał na odpowiedź, przecież nie będzie się płaszczył rany same się zasklepią i w końcu wróci do formy tak czy siak. Usiadł pod ścianą, oparł się spuszczają głowę w dół i oczyścił myśli. Czekał aż tajemniczy jegomość wróci na pewno zna jakieś sekrety lub techniki walki których half mógłby się nauczyć.

Occ: Odpoczywam sobie i czekam aż wróci tamten typek.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Mar 21, 2013 9:44 pm

Sporo czasu minęło zanim boss bandy wrócił. Nie był sam, towarzyszyła mu świta złożona z około dwudziestu zielonych mutantów. Od wysokich, potężnie zbudowanych, po malutkich, pokracznych stworków. Część uśmiechała się pewnie, inni mieli nietęgi wyraz twarzy.

- To wszyscy, których udało mi się załatwić na tę chwilę - rzekł herszt - drugie tyle dołączy później na polu bitwy. Zanim ruszymy muszę Cię o coś spytać. Masz jakiś plan? - kucnął metr przed Van'em i spojrzał mu uważnie w oczy - i jeszcze jedna sprawa. Xinus, przywódca tej wioski jest mój. Mam z nim parę niepozałatwianych spraw - zaśmiał się złowieszczo.

Podchwycili to pozostali wojownicy, nawet Ci wyglądający na niepewnych siebie. Efekt zwielokrotnionego przez echo, grupowego śmiechu powodował ciarki na plecach.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Van'D

avatar

Liczba postów : 116
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1802/1950  (1802/1950)
Ki:
396/525  (396/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Lip 02, 2015 8:02 pm

" Zaczęło się nowa historia którą mieli zacząć powoli pisać obaj wojownicy... Stali już na przeciw siebie po małej wymianie ciosów... Demon bacznie obserwował swojego nowego kompana w zadaniu jakie im powierzono, można powiedzieć że był gotów na wszystko... "

Van spowity czarnymi smugami aury czuł się wyśmienicie, wrócił do świata żywych w pewnym sensie ale to wystarczy że jeszcze raz dać o sobie znać w tym świecie. Nie mógł się nadziwić czym teraz dysponuje, oczywiście pamiętał jak się powinno walczyć jeszcze za czasów ogoniastych. Ale tym razem czuł że będzie jeszcze bardziej bezwzględny. Powoli rozciągając się zaczął rozmowę z Changelingiem jakby od dawna się znali.
- Więc już wszystko jasne to My... Znowu My Fridge...
Zacisnął mocno prawą pięść jakby nie wierzył że naprawdę przeżył. Po dłuższej chwili wypuścił powietrze z ust i wrócił do swojego mroźnego spojrzenia. Wokół było dość spokojnie jak na tak dziwne miejsce, dało się odczuć negatywna aurę. Nawet dla demona było to coś dziwnego że cześć planety jest otoczona mroczną siłą. Mimo wszystko należało zachować ostrożność, nawet jeśli byli tutaj we dwójkę przeciwników mogło by być dużo więcej i wpadli by w kłopoty. Wiatr zawył tworząc chwilę niepewności, dłonie demona zacisnęły się jakby coś miało się zaraz wydarzyć. Białowłosy otworzył szeroko oczy, momentalnie ujrzał jakąś zamazaną postać tuż nad zmiennokształtnym.
" Wyciągnął daleko swoją prawą dłoń jakby chciał ostrzec sojusznika... I tak by nie zdążył, jego ciało zareagowało szybciej, zmienił się w kłęby dymu które ruszyły za ciało Fridge'a... Dłoń wroga była już tylko ułamek od ciała jaszczura kiedy zablokowało ją kopnięcie Białego..."
- Burokkingukikku !!! ( Blokujące Kopnięcie !!!)
Z skupionego dymu powoli ujawniła się reszta sylwetki Van'a który zderzył się z nieznaną istotą wybijając mu dłoń z zasięgu karku zmiennokształtnego. Napastnik momentalnie odskoczył kryjąc się w cieniu znajdujących się nieopodal skał. Był tak zwinny że demon nie był wstanie nawet go rozpoznać.
- Tu nie jest bezpiecznie ale to idealne miejsce na trening Hehe... Od tego chyba powinniśmy zacząć Fridge, co ty na to?
Kiedy Białowłosy był już na ziemi raz jeszcze się rozejrzał i uśmiechnął ironicznie jakby chciał dodać sytuacji trochę pewności. Teraz muszą się trochę wzmocnić aby bez problemu poruszać się po nowo poznanej planecie. Być może znajdą tu coś naprawdę godnego uwagi...

OCC: Trening
Powrót do góry Go down
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Pią Lip 03, 2015 3:09 pm

Historia zaczęła pisać się od nowa. Po tak długim czasie Fridge powrócił i miał tajemnicze zadanie do wykonania. Powrót do świata żywych wiele jednak go kosztował. Stracił całą swoją moc i umiejętności, ale nie pamięć. Może jego ciało było niczym ciało nowicjusza, ale umysł pozostał jak najbardziej weterana. Zamachnął nerwowo ogonem i zlustrował wzrokiem swojego nowego towarzysza.
-To my i mamy zadanie do wykonania. Musimy jak najszybciej urosnąć w siłę, nie mam zamiaru znowu dać się zabić.
Gwałtowny powiew wiatru wzbudził w Lodówce dreszcz. Atmosfera stała się nagle tak gęsta, że można by ją kroić nożem. Przeczucie mówiło mu, że zaraz stanie się coś przykrego i miał rację.
Został zaatakowany przez dziwną istotę. Mogłoby się to skończyć groźnie jednak Van zareagował i sprawnym kopnięciem wytrącił ich oponenta z rytmu tym samym ratując jego fioletowy tyłek. Changeling natychmiast odskoczył i przyjął gardę. Kilka sekund później w polu widzenia pojawił się drugi cień. Na twarzy wojownika pojawiło się zaskoczenie, ale szybko zostało zastąpione przez lekki uśmiech zadowolenia.
-Jak dawno tego nie robiłem. Trening to bardzo dobry pomysł, pokażmy tym pokrakom jak wielki błąd popełnili. Mały zakładzik? Kto pierwszy pokona swojego przeciwnika ten wygrywa?
Jaszczur wybił się i ruszył w skupieniu do przodu.
-Wróciłem i tym razem nie poddam się tak łatwo...
OCC: Post treningowy
Powrót do góry Go down
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Nie Lip 05, 2015 7:03 pm

Pięść wystrzeliła do przodu. Oponent Lodówki sprawnie odbił nadchodzący cios i wyprowadził niskie kopnięcie wycelowane w kolana. Szybki podskok i uderzenie ogonem. Wojownicy wymieniali się a na ich ciałach pojawiały się kolejne zadrapania. Po pięciu minutach Fridge zaczynał dominować w tym starciu. Prawy, następnie lewy sierpowy, złączone ręce wystrzeliły do przodu tuż przed klatką piersiową dziwnej istoty, ręce zaświeciły fioletowym blaskiem. Pocisk ki wystrzelił porywając za sobą przeciwnika i rozbijając go na skalnym bloku. Changeling splunął.
-Wstawaj do cholery, nie mam całego dnia. Swoją drogą dziwna kreaturo - jestem Fridge. Miej przynajmniej świadomość kto zakończy twój nędzny żywot.
Jaszczur ponownie przyjął gardę. Skoncentrował się na swoim celu i uważnie go obserwował. Napastnik podniósł się chwiejnie. Z jego rozciętego czoła oraz z kącika ust sączyła się krew. Na gadzim pysku pojawił się wyraźny grymas bólu. Zmiennokształtny uśmiechnął się tryumfalnie po czym zaatakował. Jego przeciwnik starał się bronić, ale siły opuściły już jego ciało. Pierwsze kilka ciosów zostało sparowanych jednak w końcu przedarł się przez jego obronę. Szybka seria sprawnie wymierzonych ciosów wystarczyła by stwór opadł na kolana. Lodówka chwycił go jedną ręką za gardło i podniósł. Przyłożył prawą dłoń w okolice mostka, ręka ponownie pokryła się fioletową aurą. Pocisk ki przebił ciało nieszczęśnika na wylot. Część posoki wystrzeliła na changelinga, ale ten nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. Prychnął i rzucił truchłem w dal. Oparł się o jedną z licznie występujących na tym terenie skał czekając na swojego towarzysza.
Occ:Koniec postu treningowego
Powrót do góry Go down
Van'D

avatar

Liczba postów : 116
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1802/1950  (1802/1950)
Ki:
396/525  (396/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Nie Lip 05, 2015 7:46 pm


" Znów wrócił do swej profesji... Cień jaki dostrzegł to nikt inny jak obca mu postać emanująca złowrogą aurą... Udało mu się już wyprzedzić atak na swojego kompana tak więc mógł ruszyć do otwartej walki z najeźdźcą... Zaciskając pięści ruszył przed siebie powoli..."

Van był zadowolony że znów może walczyć i rozlewać krew swoich przeciwników, namierzył wzrokiem niewyraźną postać i zaczął powoli iść w stronę stwora. Będąc coraz bliżej jego krok robił się szybszy aż intruz zdecydował się na rozpoczęcie wymiany. Sylwetka odbiła się od ziemi i szybkim krokiem zbliżał się do chłopaka który wciąż tylko szedł pochylony z pochmurną miną.
" Zawył wiatr i dłoń złożona w cięcie przeszła przez sylwetkę demona rozdzierając mu krtań... Uleciał ciemny dym jakby atak po prostu przeszył burzową chmurę... Młody wojownik zmienił swój wyraz twarzy ujawniając ironiczny uśmiech... Jego dłoń powędrowała na gardło przeciwnika i ściskając je przygwoździła wątłą sylwetkę do ziemi..."
Wszystko wyglądało nadzwyczaj dynamicznie, Van kontrolował sytuacje od początku pozwalając przeciwnikowi zainicjować swój atak. Miał nowe ciało z nowymi możliwościami i musiał je wykorzystać na swój własny sposób. Dezorientacja tutejszego nie trwała długo i składając ręce przed twarzą demona rozniósł falę energii skupionej która rozerwała strukturę ciała. Kłęby ciemnego dymu na moment się rozniosły więc przeciwnik miał czas wymknąć się spod uchwytu młodego. Kiedy ciało odzyskało wyraźną budowę mroczny się zaśmiał.
- Podoba mi się, naprawdę niezła przyjemność... No ale cóż przejdźmy do ofensywy!
Ruszył za swoim wrogiem doganiając go po chwili wystrzelił kolanem na wprost. Jedno, dwa, trzy uderzenia żeby oderwać napastnika od ziemi łamiąc jego gardę. To jeszcze nie był koniec bestia zamaszystym ruchem ścięła powietrze pazurami znów rozmazując ciało chłopaka. Białowłosy odpowiedział miażdżącym uderzeniem na gardło, zgiął rękę o łokciu i całym pędem zgarnął szyję tutejszego wysyłając go na ziemię. Przeciwnik przesunął się kilka metrów od ziemi i ani drgnął co zdziwiło chłopaka. Przez chwilę myślał że to rodzaj zasadzki ale był zbyt daleko żeby coś mu zrobić. Jednak szybko okazało się że odległość nie robiła tu żadnej różnicy. Ręka stwora w dziwny sposób wydłużyła się i uderzyła chłopaka w twarz, niestety atak był tak szybki że Van nie zdążył nawet się rozpłynąć. Nowo nabyte zadrapanie dało dowód że wciąż jest podatny na ciosy i musi dać z siebie więcej.
- To było naprawdę szybkie...
Napastnik nie czekał długo i momentalnie skrócił odległość między nimi, wysyłając na Białowłosego serię Ki. Lecące promienie deformowały postać chłopaka w pół widoczną chmurę gdzie nie mógł on kontratakować.
" przeszywały go pociski, jeden po drugim... Czekał na moment kiedy będzie mógł ruszyć do natarcia i skończyć walkę... Po ostatniej fali pięść demona trafiła wroga w brzuch zabierając mu sporo oddechu..."
- Żegnaj...
Białowłosy wykonał dynamiczny obrót wokół własnej osi łącząc swoją szybkość z siła tworząc maksymalne uderzenie. Dwie pięści w tym samym czasie trafiły na ciało potwora. Dało się słyszeć impet ciosy który wzniósł pobliskie drobiny piasku i pyłu. Struga krwi wypłynęła z ust jego przeciwnika a martwe już ciało runęło na ziemię. Z rąk demona przez chwilę unosiła się para, zadowolona z przebiegu potyczki doskoczył nad ciało trupa. Uniósł je lekko do siebie następnie w górę prostując rękę. Koncentrując niewielka ilość Ki przebił go w okolicach brzucha emitując niewielką ilość energii skupionej. Upuścił rozszarpane ciało na ziemię i zaczął iść w kierunku Fridge'a.
- To najwyraźniej tyle... Mój przeciwnik pokonany teraz zajmijmy się czymś bardziej twórczym są tu na pewno jakieś warte uwagi istoty lub czołowi przywódcy tych gówien...

OCC : koniec Treningu.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Lip 09, 2015 3:17 pm

- Gówien? A kogo konkretnie miałeś na myśli? - w polu widzenia walczącej jeszcze przed chwilą dwójki pojawił się Nameczanin, zapewne zwabiony tutaj odgłosami walki.
 - Bo chyba nie mówiłeś o tych oślizgłych gadach, które zresztą reprezentuje Twój koleżka - wskazał podbródkiem na Fridge'a - Swoją drogą, co dwójka takich słabeuszy robi w takim miejscu? To niebezpieczne tereny, przychodząc tutaj prosicie się o śmierć.


Nie był on typowym przedstawicielem swojej rasy. Miał znacznie ciemniejszy odcień skóry, a także emanował dziwną aurą, nieco inną niż spokojni i uprzejmi Nameczanie zamieszkujący wioski rozsiane po całej planecie.

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Lip 09, 2015 6:22 pm

Fridge spokojnie siedział pod skałą kiedy nagle w jego polu widzenia pojawił się nameczanin. Dosłyszał słowa Vana i wygłosił swój monolog. Fridge powoli podniósł się z ziemi, otrzepał z kurzu i założył ręce na piersi, jego ogon leniwie poruszał się w powietrzu. Na twarzy zmiennokształtnego pojawił się kpiący uśmiech.
-Bardzo udana riposta przyjacielu, długo nad nią myślałeś? Swoją drogą podoba mi się Twój cięty język. Myślę, że Ci go nie utnę.
Na jego twarzy pojawił się paskudny uśmiech, jeden z tych których raczej nikt wolałby nie oglądać. Szybko jednak spoważniał i jego gadzi pysk ponownie zamienił się w maskę z której kompletnie nic nie dało się wyczytać. Nie ruszając się z miejsca kontynuował:
-Piszesz powieść czy jak chloroplaście? Zaspokoję jednak Twoją ciekawość- trenowaliśmy. Potem zjawiłeś się Ty, ten dzień jednak może nie będzie aż tak nudny, prawda Van?
Zerknął obojętnym wzrokiem na swojego towarzysza po czym ponownie nawiązał kontakt wzrokowy z chloroplastrem.
-A Ty przybłędo czego tu szukasz? Towarzystwa? Widzę po Tobie, że coś jest nie halo i pewnie Twoje ziomki nie przepadają za Twoim towarzystwem. Zawsze tak jest, wszystkie społeczności nie lubią odmieńców.
Powrót do góry Go down
Van'D

avatar

Liczba postów : 116
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1802/1950  (1802/1950)
Ki:
396/525  (396/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Lip 09, 2015 6:55 pm

" Zła energia zgromadziła się w jednym punkcie... Był to bowiem nieznany wojownikom tubylec otoczony iście złowieszczą aurą... Zmysł demona wie kiedy w pobliżu pojawia się coś równie piekielnego, chłopak jednak nie tracił czasu i wtrącił się..."

Van ruszył tylko gałkami oczu aby nie wzbudzać niepotrzebnej paniki że zjawiła się nieoczekiwana postać. Było mu to na rękę żeby ktoś się w końcu pojawił tak więc bez dłuższego zastanowienia objął wzrokiem resztę krajobrazu. Chciał się upewnić że nic nie czai się wokół nich lub szykuje zasadzkę.
- Słabeusze ? Ech to co powiesz o tych martwych stworach... Mniejsza, powiedz mi kim jesteś i czego chcesz.
Demon był całkowicie poważny, nie bawiła go ta sytuacja ani trochę. Jeśli ktoś potrafi się od tak pojawić między dwójką doświadczonych wojowników mimo ubytków w energii coś musi być nie tak. Białowłosy bacznie obserwował nieznajomego, przyjrzał mu się dokładnie i nie dostrzegł aby ten wyróżniał się czymś w posturze lub czymkolwiek innym. Przeszło mu przez myśl zaatakowanie nowo poznanego tubylca ale nie był pewien jakimi mocami może dysponować. Chłopak nie zmieniał tonu swojej wypowiedzi, musiał wiedzieć co chce od nich ten stwór.
- Śmierć powiadasz... Rozmawiasz z nią właśnie... - Białowłosy przyjął szyderczy szeroki uśmiech a jego oczy szeroko się otworzyły. Ponownie otoczyła go ciemna aura jakby ostatnie słowa nameczanina wyraźnie go uraziły. Nie miał zamiaru być traktowany jako słabeusz i mógł to szybko udowodnić. Smugi czarnego dymu przeszły mu pod stopami i rozniosły się wokół zaostrzając klimat w jakim znajdowała się cała trójka.
- Czekam na twoją odpowiedź...
W tym wszystkim zapomniał całkiem o Fridge lecz nie miało to znaczenia, był pewien że dadzą sobie radę w razie kłopotów. Pokładał w towarzyszu dość spore nadzieję, znając jego możliwości był pewien że tanio skóry nie sprzeda.
Powrót do góry Go down
NPC.

avatar

Liczba postów : 1752
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sob Lip 11, 2015 12:34 am

Nameczanin parsknął śmiechem, słysząc ripostę Fridge'a. W zasadzie spodziewał się po nim takiego zachowania, wszak ich rasy, mówiąc delikatnie, nie pałały do siebie sympatią.
 - Jesteś pewien że potrafisz posługiwać się ostrymi narzędziami? Uważaj bo jeszcze sam sobie coś utniesz - syknął, po czym zrobił krok w stronę Van'a. Ten akurat bardziej przykuł jego uwagę, nie był tak wyszczekany jak towarzysz i chłodniej oceniał sytuację. 
 - Nie kłopocz się, nikogo poza mną tu nie ma. Jak zapewne zdążyliście zauważyć, jestem Nameczaninem. Moje imię i tak niewiele wam powie, zresztą nie zwykłem przedstawiać się byle komu - zaśmiał się kpiąco - Jesteście ciekawi co robiłem w okolicy? Mały rekonesans, nic więcej, jednakże narobiliście takiego rabanu, że z ciekawości przyszedłem sprawdzić co tu się dzieje. Widzę że zabawiliście się z tymi miernotami - tknął stopą jednego ze stworów - nie ma się czym chwalić, zwykłe płotki. Wydaje mi się jednak, że macie ochotę zmierzyć się z kimś silniejszym... - stwierdził powoli spoglądając to na Fridge'a, to na Van'a, cały czas pozostając wyluzowanym i spokojnym. Nie zamierzał atakować, ruszy do boju dopiero gdy będzie zmuszony się bronić...

______________________


Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Pią Lip 17, 2015 12:08 pm

Fridge westchnął i pokręcił z niedowierzaniem głową. Następnie wbił swe błękitne oczy w chloroplasta i odparł.
-Zaczynam rozumieć czemu moja rasa z tak wielkim umiłowaniem wybija was jeden po drugim. Zarówno siłą jak i irytacją dorównujecie muchom.
Wycedził. Lodówka lekko pochylił się do przodu. Jego ciało samo ułożyło się do gardy którą stosował za dawnych czasów. Pozwalała na wyprowadzenie bardzo szybkiego ataku i jednocześnie zapewniała ochronę w razie niespodziewanego zajścia.
-Czy jest tu sam czy z kimś, kompletnie niema to żadnego znaczenia Van. Albo jest zwykłą płotką i nawet jeżeli jest ich więcej to oni również zdechną jak te śmieszne owady. To pierwsza opcja, może być również tak, że faktycznie jest od nas dużo silniejszy i czy jest sam czy są tu jego ziomki- i tak jesteśmy już martwi. Jest zaś tylko jedna opcja by przekonać się który z tych wariantów jest tym prawdziwym.
Twarz changelina przybrała poważny i opanowany wyraz. Wszystkie jego zmysły oraz wszystkie jego mięśnie przeszły na tryb bojowy. Changeling w tym momencie był całkowicie skupiony na jednym i nic z tego skupienia nie mogło go już wyprowadzić. Była jednak jedna rzecz... Coś niepokojącego wisiało w powietrzu i jaszczur wyraźnie to czuł. Bardzo brakowało mu zmysłu wykrywania energii czy nawet głupiego scoutera który pozwoliłby mu na upewnienie się czy faktycznie jego przeczucia są słuszne... Bynajmniej nie chodziło mu o ewentualnie ukrywających się w pobliżu nameczan, było to coś zupełnie innego...
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1215
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Pią Lip 17, 2015 1:53 pm

Nameczanin zrobił wpierw krok do przodu, a po chwili wystrzelił jak z procy i znalazł się tuż przed Fridgem. Różnica mocy jednak między nimi była widoczna i chyba tylko razem z Vanem sobie z nim poradzą. To też nie jest pewne, ponieważ oni dopiero co zostali przywróceni do życia i nie panują dobrze nad swoimi ciałami i ki.
Nameczanin uderzył z kolanka w podbródek Fridga, który wystrzelił w górę, a ust trysnęła krew.
Patrząc się w niebo changeling mógł zauważyć coś dziwnego. Mianowicie nad nimi przeleciały 4 znajome okrągłe kapsuły.
- Już Cię wykończyłeeee... eee... - nagle zaniemówił wędrując wzrokiem za kapsułami, które wylądowały niedaleko.
Fridge swobodnie opadł nieprzytomny, ale bardzo szybko się ocknął. Van'd nie mógł zareagować, ponieważ również nie dorównywał szybkością nameczaninowi, który po nokaucie podbiegł do changelinga i wokół jego dłoni pojawiło się światło. To ono ożywiło changelinga, który znów był pełny sił.
- Mam nadzieję miernoty, że macie coś do pokazania, bo zaraz się zrobi gorąco. - Nameczanin spojrzał niepewnie na Vana i Fridga.

OoC: Zróbcie sobie temat z technikami i dodajcie te startowe i link wrzućcie w profilu. Trenujcie, trenujcie.
Widziałem, że Vana ma nie być, więc jak chcesz to możemy bez niego albo czekać aż wróci.

______________________

♫♫ Where Riki now? ♪♪
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Pią Lip 17, 2015 6:22 pm

Lodówka został sprawnie znokautowany przez nameczanina. Upadł na ziemię, czuł cieknącą z ust krew. Cios był na tyle silny, że pociemniało mu w oczach. Ręce zacisnęły się w pięści rozgrzebując ziemie. Nie był w stanie wstać, mógł jedynie leżeć i spoglądać nie do końca świadomym wzrokiem w niebo. Nagle jego uwagę przykuła dziwna anomalia. Niebo przecięły cztery kapsuły, szybko zniknęły za horyzontem, jednak to wystarczyło by umysł Fridg’e ponownie zaczął pracować. Już miał się podnosić gdy pole widzenia przysłoniła mu czyjaś ręka. Otoczyła ją zielonkawa aura i changeling poczuł jak rozcięta warga zasklepia się a on sam czuje się jak chwilę przed zadanym mu ciosem. Wstał na nogi, chloroplast który jeszcze przed chwilą był ewidentnie nastawiony do nich wrogo zmienił jednak zamiary gdyż zrozumiał co nadciąga. Jaszczur również od razu połapał się co oznaczają spadające z nieba kapsuły.
-Sayianie…Inwazja…
Umysł zmiennokształtnego od razu przeskoczył na tryb planowania. Zdawał sobie sprawę, że w tym momencie skończyły się przelewki i wszyscy na tej planecie walczą o swoje życie.
-Nie martw się nameczaninie i lepiej się szykuj. To będzie najdłuższa i najcięższa bitwa jaką w swoim marnym życiu stoczyłeś. Na całe szczęście mamy jeszcze chwilę czasu…
Changeling oddalił się kawałek i znalazł sobie trochę miejsca. Widząc odległość z jakiej spadały kapsuły wyliczył, że zdąży odbyć jeszcze trening który może zdecydować o życiu lub śmierci.
-najpierw rzecz priorytetowa…
Stanął w rozkroku i odrzucił ręce na bok. Uniósł wzrok ku niebu i zamknął oczy. Zamknął się wewnątrz siebie wsłuchując się w bicie swojego serca i pracę organów. Siłą własnego umysłu zaczął naginać każdą cząstkę własnego organizmu do pełnego posłuszeństwa. Wymagało to pełnego skupienia i czasu… Gdyby był świeżakiem nigdy w życiu nie wyrobiłby się na czas… Jednak Fridg’e był weteranem w każdym tego słowa znaczeniu. Mimo, że jego ciało było nowe i niedoskonałe – umysł pozostał ten sam. Był bogatszy o każde przeżycie i każde bitewne doświadczenie z „poprzedniego” życia i to właśnie dawało mu tak dużą przewagę nad każdym nawet silniejszym od niego oponentem. Po dłuższym nieokreślonym czasie gdy uznał, że jego ciało i umysł jest gotowe zaczął gromadzić swoją ki w całym ciele. Bez pośpiechu i spokojnie przyzwyczajał swoje nowe ciało do przepływu tej życiowej energii. Siłą woli kierował ją w każdym kierunku by wypełniła cały jego organizm, starannie rozprowadzał ją by jej natężenie urosło do wystarczającego poziomu. Trwało to chwilę jednak było konieczne by przejść dalej. Gdy nazbierał wystarczającą ilość ki zaczął nią manipulować. Delikatnie i ostrożnie uwalniaj ją na zewnątrz tak by dokładnie go otoczyła stwarzając powłokę. Fioletowa poświata – z początku niczym cienkie nitki kokonu zaczęły go oplatać. Z każdą kolejną chwilą rozrastała się powodując że aura przybierała na sile i stawała się coraz wyraźniejsza. Jaszczur skoncentrował się w pełni stabilizując przepływ oraz utrzymując już uwolnioną ki. Gdy ten proces zakończył się pozostała ostatnia rzecz do wykonania. Wyostrzył swoje zmysły i pozwolił by jego energia wykonała wydany jej rozkaz- wzbić go w przestworza. Fridge uwolnił dodatkowe pokłady energii a z jego ust wyrwał się krzyk. Energia wystrzeliła do góry a on sam zaczął się powoli odrywać od ziemi. Otworzył oczy i wystrzelił do przodu wykonując kilka szybkich okrążeń tak by przyzwyczaić swoje nowe ciało do tej prostej, ale bardzo przydatnej techniki.
-Jeden problem z głowy...
Zadowolony z efektu wylądował, odciął dopływ ki i usiadł by chwilę odsapnąć.

OOC: Trening latania oraz trening statystyk.
Link wklejony, na razie robię trening. Jak wróci jutro to zaczekamy, jak nie - to jedziemy dalej.
Powrót do góry Go down
Van'D

avatar

Liczba postów : 116
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1802/1950  (1802/1950)
Ki:
396/525  (396/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sob Lip 18, 2015 7:34 pm


" Wróciłem !!!... Zmysły demona zostały rozmyte przez energię jaka skupiała się wokół zielonego przybysza... Niestety na tyle intensywnie że został powalony bardzo szybko... Jego sojusznik potrzebował pomocy to było pewne, gniew w białowłosym zawrzał jakby ktoś nieczysto powstrzymał go od interwencji... Miejsce w którym leżał po prostu eksplodowało, wiatr, mieszanina kruszcu i większych drobin skalnych została rozrzucona na boki... Było widać tylko czerwień, barwę wściekłości... "

Van dziwnie powstrzymany od interwencji nie był wstanie pomoc swojemu towarzyszowi co tylko powiększyło jego wściekłość. Skupił ogromne siły mentalne aby przełamać opór jakie nałożyła na niego dziwna aura zielonego. Gdy tylko umysł wyrwał się spod oszołomienia ciało momentalnie przeszło do ofensywy. Gwałtowny podmuch wzniósł wszystko co było wokół młodego, teraz zaczynała się runda druga a Biały był już odpowiednio zmotywowany. Jego wściekłość rosła zależnie od sytuacji a ta tutaj niewątpliwie wprowadziła go w stan ponad przeciętny. Uderzenia powietrza wzmagały się a ich częstotliwość rozchodzenia nabrała na sile.
- Jak śmiesz ze mnie szydzić !!!!
Wściekłość sięgnęła górnej granicy, Van jednorazowo zgromadził tyle energii że momentalnie pojawił się za plecami nameczanina. Tak to siły cienia dodały mu brakującej mocy, teraz dopiero zacznie się prawdziwa zabawa.
" Zło rośnie w siłę kiedy Bohaterowi upadają... takie słowa zostały mu przesłane przez jego stwórców tych którzy na nowo tchnęli w niego destrukcyjną moc... Dobrze je zapamięta i złamie ducha walki w tych którzy staną mu na drodze obracając ich nadzieję w nicość... Został stworzony dla świata lecz po to by przynieść mu zniszczenie... "
kamienny wyraz twarzy spowił demona a jego ciało rzuciło cień na stojącego go niego nameczanina. Dłoń zaciśnięta w pięść generowała ki która ostatecznie zaczęła przyjmować kształt na wpół przejrzystej kuli. Momentalnie zrobił się jeszcze mroczniej, teraz do białowłosy emanował bez porównania prawdziwym złem.
- Żegnaj...Tsūretsuna ichigeki... ( miażdżące uderzenie )
Dało się słyszeć pustkę w głosie chłopaka dopingowaną przegłosami demonów. Pięść powędrowała z góry na zielonego wroga, była dosłownie ułamek przed jego ciałem gdy coś lub ktoś pojawił się w pobliżu robiąc strasznie dużo hałasu. Ki na dłoni demona się rozproszyła a jemu natychmiast wróciły wszystkie pierwotne zmysły jakby wybudził się z morderczego transu. Spojrzał na swoją rękę i zaraz obrał kierunek z którego dochodziły dziwne odgłosy. Nim wszystko do niego doszło sytuacja zdążyła się już rozwinąć jak i zaostrzyć. Fridge nie tracąc czasu przeszedł do powiększenia sił co wcale nie zdziwiło mrocznego. Dobrze wiedział co oznacza słowo Sayianie a nie wróżyło to nic dobrego dla tej dwójki.
- Sayianie... To naprawdę piękny dzień Fridge, mam okazje posłać mój lud jako pierwszy do samego diabła... Pozwolisz że pierwszy się poczęstuje...
Słychać było zadowolenie z ust chłopaka, dobrze wiedział skąd pochodzi i kto dał mu śmiertelna misje zbadania ruin gdzie został pogrzebany. Teraz Ci sami sprawcy sprawili mu tą przyjemność i przylecieli. Nie mogło być już lepszej okazji do zemsty jak ta.
" Uśmiech spowił usta demona... Oczy delikatnie się przymrużyły a on sam stał oczekując swoich dawnych krewnych, to była dopiero niespodzianka... Zdawał sobie sprawę że minie chwila zanim tamci się tu zjawią więc pozostało mu w cierpliwości spożytkować dany im wszystkim czas..."
Białowłosy oczekując nowych wrogów gromadził w ciele potrzebną energię jednocześnie skupiając się na taktyce jaką obierze w tej walce. Dobrze znał styl walki kosmicznych wojowników i jako dawny weteran walki wręcz nadawał się do tego starcia idealnie. Liczył na to że głupcy noszą maksymalne opancerzenie łącznie z naramiennikami wtedy Ci niezdarni błaźni ugną się przed jego doświadczeniem a on bez problemu wykorzysta ich własną siłę przeciwko nim. Jego rasa słynie z brutalnej siły i niezłomności lecz brak im precyzji tak więc łatwo z nich zadrwić i oszukać w walce. Musiał tylko przekazać wszystko jaszczurowi a ten jako zmiennokształtny będzie wiedział co robić.
- Hej Fridge to zwykłe kołki które przekładają siłę dużo nad precyzje, jeśli złamiesz ich i tak mało bogatą sekwencję ciosów... Wygramy.
Lecz to tylko połowa sukcesu trzeba jeszcze przeżyć potworną siłę która będzie przychodzić cios po ciosie, zostaną wystawieni na próbę godną ich dwóch. Nie pozostało nic do dodania, chłopak ruszył w ślady sojusznika powoli przygotowując się do walki. Gromadząc Ki w ciele zaczął wprawiać ją w ruch, tak aby obiegało każdy możliwy zakątek postury. W miarę jak opanowywał ruch energii poprawiała się jego kontrola oraz minimalizacja w stratach Ki. Walcząc z samym sobą zaczął się unosić w powietrzu tak by przypominało to odruch przyzwyczajenia. Ważne było to aby umiejętność weszła w nawyk i precyzje to pozwoli na wszelkie wymiany ciosów lub uników. Samo przemieszczanie się nie było rzeczą trudną. Demon chciał wyraźnie podkreślić przewagę podczas walki w powietrzu a do tego potrzebował dużego skupienia i przyzwyczajenia ciała do Ki. Mając jeszcze chwilę powoli przypominał sobie dawne ruchy i kierowanie siłą skupioną. Nie miał zamiaru zawieść changelinga podczas starcia z wrogiem którego oboje znali.

OCC: Traning Latania + Trening Statystyk
Zaczynajmy prawdziwe odpisy panowie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   

Powrót do góry Go down
 
Równina Trivarro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: