Dragon Ball New Generation Reborn


Dragon Ball New Generation ©

 
IndeksGalleryFAQRejestracjaZaloguj
Menu

Share | 
 

 Równina Trivarro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
NPC.

avatar

Liczba postów : 1890
Data rejestracji : 29/05/2012


PisanieTemat: Równina Trivarro   Czw Maj 31, 2012 10:46 pm

First topic message reminder :

Rozległe tereny planety Namek, jest to jedyne miejsce, gdzie na tak dużym obszarze nie występuje woda. Ziemie te przesiąknięte są czystym i wręcz dziwnym złem. Od dawien dawna niektórzy z nameczan dostawali gorączki, a następnie zaczęli znosić dziwne jaja. Z ich wnętrza wykluwały się paskudne i wredne istoty. Większość z racji swego zachowania i małej siły musiała uciekać ze swoich wiosek... Właśnie to miejsce stało się skupiskiem tych zmutowanych istot. Zapuszczanie się w te okolice nie będąc wprawionym wojownikiem jest głupotą lub aktem najwyższej odwagi. Zmutowani tubylcy nie cierpią swoich krewnych i tylko Ci, którzy udowodnią lojalność mogą czerpać korzyści i czuć się bezpiecznie na tych terenach...




-Po zabiciu jednego z nameczan na oczach zmutowanych dają oni możliwość nauczenia się następujących technik:
Powrót do góry Go down
http://poke-life.net/pokemon.php?p=58946863&nakarm

AutorWiadomość
Van'D



Liczba postów : 140
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
Ki:
95/525  (95/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Sie 13, 2015 3:51 pm


" Wszystko powoli zaczynało się wyjaśniać, zmiennokształtny wyjaśnił jaka jest lub będzie sytuacja gdy ta walka się zakończy... Nie mieli zbyt dużo wyjść a do tego obaj nie byli zbyt mocni zostało tylko zaufać tubylcowi być może to on odmieni ich los... Van spojrzał w niebo starając się rozjaśnić myśli lecz nic nie przychodziło mu do głowy a został jeszcze do zabicia kosmiczny... To nie mogło czekać..."
Wojownik wciąż leżał objęty paraliżem i nic nie zapowiadało że uda mu się uwolnić. Był to naprawdę przykro widok jak przedstawiciel rasy kosmicznych został pokonany w ten sposób. Nie dało się wiele powiedzieć o tym pojedynku bowiem był on z góry przesądzony. Wiele razy życie ogoniastych ratowała transformacja zdejmująca z nich ograniczenia siłowe. Tym razem jednak nic się nie wydarzyło obity wręcz zmasakrowany małpolud czekał na śmierć. Demon odegrał swój akt do końca tak jak planował od początku, odebrał mu wszystko co gnojek posiadał.
- Nie wiem Fridge... To i tak wygrana walka on już nic nie zrobi ale tamten to już inna liga... Zobaczymy co przyniesie nam los póki co dość nam sprzyja...
Po tych słowach nie zostało nic jak zabrać się i sprzątnąć przeciwnika na amen zbyt długo już zajmował ich cenny czas. Mroczny postanowił oddać jeszcze jeden z jego ulubionych ataków tak jak za starych czasów. Wskoczył do wgłębienia i wydostał z niego małpę wyrzucając go poza obszar. Następnie sam się wydostał i kierował w stronę kosmicznego tamten nawet nie drgnął rażony promieniem paraliżu. To był idealny moment, białowłosy podrzucił saiyanina w górę tak aby ten opadał mimowolnie a sam rozpędził się biegnąć na miejsce spadku. Gdy zobaczył że gnojek zaraz dotknie ziemi wyskoczył i złączył ze sobą obie nogi wpychając je w klatkę piersiową ogoniastego. Tamten wystrzelił jak z procy wypuszczając z ust strugę krwi a jego ciało odbijało się od ziemi aż nie uderzył o małe wzniesienie. Piękna sprawa chociaż na tyle mogli sobie pozwolić w tej z początku nie równej walce...

OCC: Atak Podstawowy 190

Moje Statystyki:
Hp=3300 Ki= 2833
Siła: 190
Szybkość: 185
Wytrzymałość: 320
Energia: 270
Powrót do góry Go down
Online
Fridge



Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Sie 13, 2015 4:10 pm

Zegar tykał nieubłaganie wyznaczając ostatnie minuty starcia. Małpi wojownik był na skraju załamania, jedną nogą po drugiej stronie. Jaszczur z coraz większą niecierpliwością czekał na zakończenie starcia. Wręcz rwał się by zakończyć żywot tamtego.
-To ścierwo nie stanowi dla nas już żadnego zagrożenia... Jednak co dalej? Co za ciężki dzień. Ledwo co wracasz do życia i od razu kowadło na ryj. Zasrane szczęście, szlak by to trafił.
Jaszczur leniwie obserwował poczynania swojego towarzysza i to jak rzuca sayianinem. Jego ogon leniwie przecinał powietrze a on sam stał wyprostowany i czekał na swoją kolej.
-Faktycznie nam sprzyja. Zasrana inwazja małp kilka chwil po tym jak wracam do życia a to nowe ciało jest gówno warte. Sram szczęściem.
Odparł zmiennokształtny i prychnął.
-Dobra, teraz moja kolej.
Skoczył i żwawym krokiem ruszył ku obitemu oponentowi. Tamten jeszcze się ruszał lecz bardziej przypominało to ostatnie podrygi martwego niż ruchy istoty żywej. Bez chwili wahania podszedł do niego i położył nogę na jego głowie dociskając ją do ziemi. Założył ręce na piersi i zwiększył nacisk na czaszkę tamtego.
-Musiałem zmarnować na Ciebie tyle czasu... A ja bardzo, ale to bardzo nie lubię marnować swojego czasu...
Całe jego ciało otoczyła aura, następnie zdjął nogę z głowy tamtego i kopnięciem posłał go do góry. Szybkim ruchem chwycił za szyję i wyprowadził jedno lecz niezwykle silne, szybkie i precyzyjne uderzenie wymierzone w nerkę. Gdyby ogoniasty był w pełni sił atak ten nigdy by się nie udał, lecz obity i niemal niezdolny do obrony nie mógł w żaden sposób się zabezpieczyć; nerka została uszkodzona doprowadzając do wewnętrznego krwotoku. Sayianin charknął krwią zaś Lodówka zwiększył ucisk na szyi i po chwili cisnął go pod stopy Vana.
-Tak czy siak jest już trupem. Przyjemność wydarcia z niego życia- zostawiam Tobie.

OOC:
Szybki za 100
HP: 750
Ki: 4 +100(od Vana za tą turę) +100(w tamtej turze zapomniałem dodać więc doliczę w tej, chyba nic się nie stanie :v) -80=124ki

Sayianin:
Hp:483-290=193
Ki: 3000


Ostatnio zmieniony przez Fridge dnia Czw Sie 13, 2015 4:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 578
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Sie 13, 2015 4:10 pm

The member 'Fridge' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Walka automat ' :

Result :

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Van'D

avatar

Liczba postów : 140
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
Ki:
95/525  (95/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Sie 13, 2015 4:38 pm


" Długo musieli czekać na ta chwilę, zmiennokształtny oddał honoru i rzucił rannego w stronę demona... Ładny ruch aby to mroczny zakończył męczarnie ogoniastego tym samym torując drogę do nameczanina... Pokonali ich, moglu być dumni z takiego obrotu sprawy... Wrócili do gry..."

Demon spoglądał na to co wyczynia jego zimnokrwisty towarzysz broni, najwidoczniej lubił wszelkiego rodzaju tortury. Bądź co bądź taka była jego natura on również był stworzony do wszelkiego rodzaju wyzwań i starć na śmierć. Dumny z tego że może wykończyć ogoniastego od razu zabrał się do ataku. Już dawno powinni to zrobić ale trochę się to odwlekło, ród tych skurczybyków jest naprawdę oporny a ich wola życia ogromna.
- To już koniec wojowniku... Nie doceniłeś nas ale nie będę dłużej cię męczył... żegnaj...
Białowłosy chwycił swojego przeciwnika w pasie i podniósł na te samą wysokość co on sam. Doskonale wiedział że ten atak wykończy go bez wątpienia. Jego aura wzburzyła się otaczając obie postaci, wystrzelili w powietrze z ogromną prędkością zatrzymując się poza zasięgiem wzroku zmiennokształtnego. Van wzmocnił uścisk i spiął wszystkie mięśnie miażdżąc ciało małpy jak tylko mógł przed wielkim finałem. Rozległ się krzyk który opanował przestworza na tyle efektywnie że nawet gad mógł go słyszeć. Chmury przeciął promień na wzór spadającej gwiazdy lub wiązki energii, mroczny kierował ich wprost na ziemię jak wprawiony samobójca. Uderzenie z takiej odległości prawdopodobnie zabiło by kosmicznego na miejscu ale chłopak musiał mieć pewność tym razem że się uda. Im bliżej byli tym wyraźniejszy był krzyk demona który dawał do wiwatu na ostatni atak w tej walce, najwidoczniej musiało mu to bardzo poprawić szaleńczy humor. Runęli obaj rozrzucając skały na wszystkie strony tak że zniknęli gdzieś w kłębach dymu. Chwile później zapadła cisza, został tylko gęsto unoszące się drobiny kurzu i odłamków.
- To jest dopiero atak... Ha-hahah....
Van wyczołgał się ze skał z rozbitą głową z której sączyła się krew, mimo to zachował jeszcze pokaźne pokłady sił. Lekko poturbowany kierował się w stronę Fridge'a. Pogrzebał kosmicznego wojownika w stercie skał i pyłu a więc zostało im tylko dołączyć do zielonego i kontynuować robotę. Mroczny pojawił się przy nim pierwszy więc od razu rzucił nie tracąc czasu.
- Nameku nie wiem co od nas na początku chciałeś ale wychodzi na to że los poddał nas niezłej próbie jesteśmy Ci wdzięczni za pomoc... Ale co teraz, nowo przybyły to...
W tym momencie urwał jakby szukał odpowiedzi w oczach tubylca, sytuacja mogła być lepsza lub gorsza byli skazani na tą dwójkę.

OCC : Potężny 375 DMG przeciwnik zabity Smile
Powrót do góry Go down
Online
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Sie 13, 2015 9:14 pm

Zdecydowanie jeden z najdłuższych i najcięższych dni w życiu changelinga dobiegał powoli końca. Tak rozpaczliwego i ciężkiego starcia nie przeżył prawdopodobnie nigdy w życiu. Sam dziwił się, że wyszedł z tego cało. Szybko doszedł do wniosku, że faktycznie musi być jakaś siła która bardzo się o nich troszczy... Zapewne by potem wykorzystać ich do własnych celów, ale hej. Żyli i to liczyło się w tym momencie najbardziej. Fridge swym poprzednim ciosem spowodowałby bardzo długą i bolesną śmierć małpy, ale pojedynek znudził go już tak bardzo, że postanowił dać Vanowi możliwość wywarcia zemsty i tym samym by to on zakończył żywot tego marnego robaka. Otrzepał się z całego kurzu i innego syfu który zebrał się na nim po tym długim i mimo wszystko męczącym starciu. W tym czasie jego towarzysz odbierał ostatni oddech małpy. Krzyk tego drugiego słyszało chyba całe pieprzone Namek. Po samym tym fakcie uznał, że demon bawi się wybornie i niegrzecznie byłoby go pośpieszać. Chwilę później obydwoje uderzyli z ogromną prędkością rozbijając się o glebę. Sayianin został pogrzebany pod gruzami. Będąc całkowicie szczerym, changelingowi bardziej podobała się opcja z zostawieniem zwłok gdzieś w łatwo dostępnym miejscu tak by drapieżniki rozszarpały tego śmiecia, ale cóż. Nie miał zamiaru sprzeczać się o takie pierdoły. Wykonał kilka ruchów gdyż obolałe mięśnie zaczęły się odzywać. Nic dziwnego gdyż dostał ogromny wycisk a jego nowe i marne ciało nie było przystosowane kompletnie do tak wielkich przeciążeń.
-Kolejnego mniej... Jednak wszystko wyjaśni się dopiero teraz.
Gdy tylko złapał oddech skierował się w stronę nameczanina. Van już tam był i zapewne zaczął rozmowę. Zmiennokształtny zjawił się chwilę po nim i oparł się plecami oraz jedną nogą o pobliskie drzewo. Jego wzrok spoczął na bezchmurnym niebie zielonej planety.
-I jak zielony? Mam nadzieję, że lepiej gdyż być może to dopiero początek i prawdziwy pojedynek dopiero przed nami. Tak czy siak dobrze się spisałeś.Spojrzał na Nameczanina i skinął porozumiewawczo głową.
Jego wzrok szybko jednak przeniósł się na odległą walkę która jeszcze trwała, ale intuicja jaszczura podpowiadała mu, że i to starcie za chwilę dobiegnie końca. Odległość była spora, ale Lodówka doskonale wiedział, że nie chciałby znaleźć się w pobliżu tej bitwy. Natężenie ki było tak ogromne, że zapewne albo straciłby przytomność albo zwyczajnie by go rozerwało.
-Skur******. Pomyśleć, że gdybym wtedy nie dał ciała to dzisiaj zabiłbym całą tą hołotę jedną ręką a tak muszę być na ich łasce. Żałosne.
Fridge patrzył na dwie ścierające się sylwetki i żałował, że nie jest w stanie nawet w najmniejszym stopniu wyczuć ki. Dzięki temu mógłby chodź w małym stopniu zorientować się kto prowadzi i ewentualnie zacząć układać jakiś plan.
-Nameczaninie, kto wygrywa? Powinieneś się zorientować po poziomie ki walczących.
Następnie zwrócił się do demona.
-Przygotuj się na każdą ewentualność. No i pytanie najważniejsze, jak długo będziesz w stanie utrzymać jeszcze tą postać?
-Zbyt wiele niewiadomych, mam już tego dosyć... Za wiele wrażeń jak na jeden pieprzony dzień.

OOC: No to czekamy na ciąg dalszy.
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1208
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Sie 13, 2015 10:55 pm

TEAM wins

Podsumowanie walki (klik hir):
 
Nagle Van po tej zakończonej walce odczuł coś nieprzyjemnego. Jego moc zaczęła spadać, a tym samym również wygląd wracać do poprzedniego stanu. Moc demona była zbyt mała do podtrzymania efektu "fuzji" oraz utrzymania przy życiu ledwie żywego saiyanina, który wyleciał z ciała Van'da. Nie ruszał się.
- Świetna robota. Khaa... - Rzekł nameczanin w swoich ostatnich słowach. Niebieski potwór z którym walczył zaskoczył go i przebił tą samą techniką, którą przed chwilą użył zielony. Niebieski potwór użył najwidoczniej Sai Sei. Uciążliwej nameczańskiej techniki, ale zużył na Makankosapo i regenerację całą ki i stał w bezruchu ciężko dysząc. Nameczanin z kolei upadł i się nie ruszał.
Mimo wszystko niebieski demon wydawał się bezsilny w tym momencie. Z kolei walka między saiyanką, a tajemniczym changelingiem stawała się coraz ciekawsza. Jaszczura spowijała coraz większa czarna mgła i podążała za nim tworząc na niebie ciemne plamy, a wokół saiyanki widać było dziwne żółte przebłyski. Ich uderzenia wywoływały fale uderzeniowe, które docierały do dwójki wojowników. Changeling i liderka agresorów używali bardzo często Zanzokena.

OoC:
Upomnijcie się w treningu o punkty z podsumowania.
Krótkie wyjaśnienie różnicy. Van'd świetnie wymyśliłeś z przekazaniem KI. Tu mnie zaskoczyłeś. No i dobrze, że paraliż wykorzystałeś. Dobra współpraca.
A teraz tak. W kolejnym poście chciałbym:
Van'd - opisz (najlepiej dłuższy opis) jak walczysz z saiyanem wewnątrz siebie. Liczę na inwencję. Oczywiście na końcu opisz jak wypluwasz martwe truchło. Później możesz uwzględnić już sytuację związaną z niebieskim i namekiem oraz walkę changelinga i saiyanki.
Fridge - chciałbym żebyś się skupił na walcę changelinga. Fajnie opisz, wymyśl sam cokolwiek. Możesz opisać użycie przez changelinga jednej z technik do nauki z trenerem (wybierz sobie dowolnie, którą opiszesz - ale jej się nie uczysz). Oczywiście jak Van'd możesz odnieść się do śmierci nameka i ewentualnie jeszcze jakieś własne przemyślenia.

Btw. możecie zacząć trening, bo myślę, że coś podczas treningu wymyślę dla was. If You know what I mean. Czyli piszecie teraz posty z rozpoczęciem treningu i czekacie na mój odpis.


Ostatnio zmieniony przez Rikimaru dnia Czw Sie 13, 2015 11:00 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
KOŚCI

avatar

Liczba postów : 578
Data rejestracji : 02/06/2012


PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Sie 13, 2015 10:55 pm

The member 'Rikimaru' has done the following action : Rzut Kośćmi

'Procent' : 49



@Rikimaru :

(Rzut kości określa ile HP i KI sobie odejmujecie. Jest to nagłe uczucie zmęczenia i w pewnym sensie uderzenie części z fal uderzeniowych walczących oraz nieznaczne odparzenia po Makankosappo niebieskiego).

______________________


Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/f43-treningi
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Pią Sie 14, 2015 8:49 pm

Szczęście prawdopodobnie przestało im sprzyjać. Gdy dwójka wojowników zebrała się wokół nameczanina szybko okazało się, że biedak został przebity przez tą samą technikę którą użył na niebieskim stworze. Jak to mówią "kto od miecza wojuje ten od miecza ginie.". Changeling uklęknął obok zielonego i szybko dodał widząc iż żywot tamtego zaraz dobiegnie końca.
-Dzięki nameczaninie. Mimo iż nasze rasy gardzą sobą nawzajem to mam u Ciebie dług i zamierzam go spłacić.
Po tych słowach delikatnie położył dłonie na bokach jego głowy i gwałtownie skręcił łamiąc tym samym kark tamtego i skracając jego męki. Następnie wstał i wyciągnął przed siebie rękę.
-Robię się chyba ku*wa zbyt sentymentalny.
Dłoń rozbłysła fioletową poświatą i kilka sekund później wydobyła się z niej silna fala ki która zmiotła ciało poległego wojownika zmieniając je w proch. Po wykonaniu tej czynności jaszczur upadł na kolana wyraźnie wyczerpany. Prawdopodobnie jego ciało wypełniała adrenalina i dopiero teraz organizm poczuł ogromne wyczerpanie i brak wypełniającej żyły ki. Kątem oka spostrzegł, że z Vanem również jest coś nie tak. Jego ciało wyrzuciło martwego sayianina a on sam zaczął przybierać swoją dawną postać...Jak na złość mniej więcej w tym momencie do gada i demona dotarła ogromna fala uderzeniowa która odrzuciła ich do tyłu i zwiększając jedynie obrażenia. Przez kilka dobrych minut changeling leżał na ziemi ciężko dysząc i nie będąc w stanie w ogóle się podnieść. Pozwolił swemu ciału odpocząć i by rozpalone i obolałe mięśnie złapały choć chwilę wytchnienia. W końcu przeczołgał się z trudem do pobliskiego wystającego kamienia. Udało mu się podnieść a następnie usiąść opierając o niego plecami. Przez długi czas po prostu siedział i obserwował wciąż trwające w oddali starcie a w jego głowie pojawiały się tysiące myśli. Tysiące rozwiązań i miliony obrazów... Wspomnienia odległej przeszłości. Uderzył pięścią w ziemię i zaczął się podnosić.
-Dość tego... Czas się przygotować.
Stanął w rozkroku i skoncentrował resztkę wypełniającej go energii która zdążyła się nagromadzić po jego odpoczynku. Nie było tego wiele... Jednak powinno wystarczyć by zrealizować cel który sobie wyznaczył. Ki zaczęła gromadzić się a następnie sprawnie została skierowana do prawej ręki. Changeling szybko poczuł przebiegające ciarki i to charakterystyczne pulsowanie. Mentalna siła powoli zbierała się by następnie zostać wykorzystana. Technika którą właśnie próbował sobie odświeżyć Fridge była niezwykle prosta, ale zdecydowanie należała do grona najbardziej ulubionych. W międzyczasie w jego pamięci pojawił się obraz... Z początku niewyraźny, oglądany z daleka i jakby przez mgłę. Szybko jednak nabierał ostrości. Było to jego odległe wspomnienie... Jaszczur ścierał się ze swoim sobowtórem zaś walczących otaczały ówczesne elity Lodowatych z samym przywódcą na czele... Lodówka wykonał serię szybkich ciosów a następnie jego dłoń z przedramieniem rozbłysła fioletem. Wykonał szybkie i precyzyjne cięcie oddzielając głowę oponenta od tułowia. Fioletowa krew prysnęła niczym fontanna a sam zmiennokształtny pochwycił ogromny i podłużny łeb i uniósł go wysoko nad ziemię tak by każdy obcy mógł go zobaczyć. Następnie cisnął trofeum pod nogi władcy lodowatych i krzyknął w jego stronę: "Próbujesz zabić mnie tym ścierwem? Zabiłbym takich dwóch, to na nic. Jestem niezwyciężony!".
Gad powrócił do rzeczywistości a z jego ust wydobył się krzyk. Wykonał zamach a na prawej ręce uformował się idealnie utworzony ki-sword. Jednak znaczne osłabienie i mizerne pokłady ki zrobiły swoje... Energetyczne ostrze rozpłynęło się a sam bohater upadł na twarz tracąc przytomność... Nie był to jednak koniec...
Zablokował nadchodzące uderzenie i potężnym podmuchem energii odrzucił sayiankę do tyłu. Jej garda została rozbita i nie postanowił tego w żaden sposób marnować. Momentalnie otoczyła go czarna aura zwiększając jego możliwości bojowe - ruszył. Uderzył dwa razy. Pierwszy cios padł pod żebra zaś drugi został skierowany na prawy policzek. Dla ogoniastej był to jak kubeł zimnej wody. Momentalnie zablokowała trzeci cios i oddała potężnym kopniakiem. Mięśnie boleśnie zacisnęły się i gad syknął z bólu, złapał prawą rękę która już nadchodziła i przyciągnął przeciwniczkę do siebie rozbijając jej nos własnym czołem. Krew trysnęła na twarz changelina. Małpa odskoczyła i chwyciła nos błyskawicznie go nastawiając. Z jej ust wyrwało się przekleństwo.
-To nic osobistego, moim zadaniem jest zabić was jak najwięcej i mam zamiar wykonać to zadanie.
Dowódczyni prychnęła i odparła.
-Bodaj byś zdechł sku*****.
Otoczyła ją złota aura i wystrzeliła do przodu. Gad jednak był doskonale przygotowany. Ustawił się w pozycji na szeroko rozstawionych nogach, złączył palce wskazujące i środkowe na obu dłoniach. Pierwsza wystrzeliła prawa ręka. Na koniuszkach palców utworzyła się niewielka kula ki która z ogromną prędkością została wystrzelona trafiając w kolano kobiety i tym samym zatrzymując ją w połowie szarży. Odruchowo złapała się za trafione miejsce. Najwidoczniej atak musiał być bardzo bolesny. Sekundy później wystrzeliła lewa ręka, zaraz za nią ponownie prawa... Na sayiankę spadł grad pocisków a ona sama tańczyła zależnie od tego gdzie została trafiona. Gdy to niezwykle urocze przedstawienie zostało skończone nadszedł na dalszy ruch zmiennokształtnego. Wybił się chwytając ją za włosy i brutalnie cisnął o ziemię. Następnie ruszył w jej kierunku. Złączył nogi i w ten sposób uderzył posyłając ją by rozbiła się o glebę. Ta jednak w ostatnim momencie rozłożyła szeroko wszystkie kończyny i wykorzystując część ki wyhamowała unikając rozbicia. Jej oponent był wyraźnie zaskoczony takim obrotem sprawy. Wykorzystała to małpa wyprowadzając potężny cios w szczękę, następnie chwyciła go za ogon i trzasnęła z całej siły o ziemię robiąc w niej ogromny krater. Demon mrozu splunął na bok krwią i szybkim ruchem podniósł się do pionu, spiął mięśnie a z ust wydobył się ponownie krzyk. Czarna aura zwiększyła swe natężenie a na twarzy właściciela pojawił się wyraźny uśmiech zadowolenia.
-Nie wygrasz ze mną, ta technika jest zbyt potężna byś mogła się jej oprzeć.
Ruszył na nią a ich dłonie złączyły się w brutalnym uścisku. Obydwoje ze wszelkich sił starali się zmiażdżyć przeciwnika, ale do rozstrzygnięcia pojedynku czekała ich daleka droga... To było starcie tytanów. Tylko jeden mógł wyjść z tego pojedynku żywy... Czarna aura wystrzeliła wysoko w niebo przykrywając żółtą poświatę która wydobywała się z ciała dowódczyni. Gad ścisnął jej dłonie i boleśnie wykręcił. Z ust ogoniastej wyrwał się rozpaczliwy krzyk. Oponent nie czekał i brutalnym kopnięciem w pierś przewrócił ją na ziemię.
-Jesteś martwa.
Fridge ocknął się gwałtownie podrywając się z ziemi. Spojrzał na własne dłonie a następnie rozglądnął się całkowicie rozkojarzony.
-Co do...
Odwrócił się spoglądając w miejsce w którym tamta dwójka ścierała się w śmiertelnym tańcu.
-Przecież ja byłem... Nie może być...

OOC:
Post fabularno-treningowy
Zgodnie z tym co napisał Riki : Zaobserwowałem użycie Crazy finger beam.
Nauka ki-sword + staty.
Powrót do góry Go down
Van'D

avatar

Liczba postów : 140
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
Ki:
95/525  (95/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Nie Sie 16, 2015 7:16 pm


" Dostrzegł upadającego towarzysza... Zielony oddał ducha przez niespodziewany atak z za pleców, niegodne wojownika... Coś pękło w demonie, dobrze wiedział że tubylec pomógł im i dał szansę na wyjście cało z tej sytuacji... Teraz jednak był przebity... A oni nic nie mogli zrobić..."


Walka miedzy dwójką towarzyszy a kosmicznym wojownikiem dobiegła końca, byli już w srodze do zielonego gdy bestia którą pokonał ich ziomek po prostu wstała i oddała morderczy atak. Przebił ich wybawiciela a demon stracił nad sobą kontrolę przez co wchłonięta małpa dokonała desynchronizacji. Van padł na kolana a jego ciało momentalnie zostało sparaliżowane, dobrze wiedział co to oznacza, ktoś chciał się wydostać. Zdołał tylko zacisnąć pięści i przenieść się do martwej strefy aby rozprawić się z tą cholerną dywersją.
" Przez was zginął jeden z naszych... Rozumiesz... Teraz poznasz siłę zemsty... Zniszczę waszą rasę raz na zawsze wraz z tą cholerną planetą... Dopadnę każdego choćby nie wiem gdzie się skryj wytłukę was... S-Szykuj się .... !!! ... "
Krajobraz jak przy pierwszym starciu nabrał kolorów czerni i bieli i obaj ujawnili swoje postaci. Mrok rozszedł się i ustąpił z ciała małpy przez co ten był wstanie stawiać wciąż opór mrocznemu. Tego było już za wiele, białowłosy musiał go zabić i wyrzucić poza ciało. Wściekły i ogarnięty rządzą zemsty zbliżał się do ogoniastego. Z każdym krokiem pojawiały się pęknięcia miedzy wymiarowe w których zamknął ich obu.
- Zlikwiduje całą rasę Kosmicznych Wojowników... Ty już o tym nie opowiesz... Będziesz pierwszy... Będę was ścigał aż nie zabije wszystkich...
Van był cholernie poważny, miał już dość powodów aby odegrać się na dawnych pobratymcach ale tym razem to oni najechali go na innej planecie. Nie miał zamiaru im tego darować, ruszył do walki z małpą miażdżąc go doszczętnie. Cała przewaga była po jego stronie jako posiadacza ciała i tego że zdążył wyczerpać już ogromne pokłady sił tamtego. Kosmiczny zwątpił widząc jak pole w jakim się znajdowali oddziaływało na stan mocy demona z każdym kolejnym krokiem uczucie grozy zwiększało się.
- Zabiliście go na jego własnej planecie...
Emocje sięgnęły szczytu, nie był wstanie się dłużej powstrzymywać krzyk jaki rozległ się po martwej strefie zaczął naruszać jej stabilność. Chłopak otworzył szeroko dłoń i zaczął zbierać mroczną energię w postaci schodzącej się mgły. Gdy poczuł jak wypełnia go zło momentalnie zamknął pięść formując na wpół przeźroczystą kulę. Dokładnie otaczała cała dłoń gotowa zmieść wroga z powierzchni ziemi. Białowłosy rozbiegł się gotowy do zadania śmiertelnego uderzenia, był już o kilka kroków od celu.
- Co!? Co ty wyprawiasz... Demonie...!!!
Ogoniasty spiął pięści jakby chciał zmieść chłopaka swoją olbrzymią ręką ale nie był na tyle sprytny. Jego cios przeszedł przez sylwetkę mrocznego rozdzierając ją na chwilę. Gdy tylko Van znalazł się poza atakiem znów się zmaterializował i wysłał pięść prosto w serce saiyanina. Czarna fala przebiła go na wylot zostawiając na jego ciele mroczny płomień. Siła ciosu była tak silna że przedostała się do świata żywych i wypchnęła martwe ciało na ziemię przed siebie. Stara sylwetka białowłosego wypadła w tył rozdzielając ich na dobre. Oszołomiony demon nie zdążył pozbierać myśli gdyż momentalnie zmiotła go fala uderzeniowa emitowana od dwójki walczących. Zmiennokształtny musiał wciąż pojedynkować się z dowódcą tamtych. Energią chłopaka nie pozostawiała złudzeń że nie jest on wstanie dłużej walczyć, był zbyt słaby i wyczerpany. Próbował odszukać swojego towarzysza ale ciągłe wstrząsy i wybuchy zbyt wypływały na niego. Musiał jednak dokonać zemsty jeszcze raz zapłonęła aura czarnego koloru i demon wystrzelił na bezsilnego stwora który uśmiercił ich wybawiciela.
- TYYYYYY !!!!
Rzucił się do ataku z zaciśniętymi pięściami, liczył się tylko śmiertelny cios aby oddać honor i spokój duszy poległemu. Nie miał litości nadlatując przeciął powietrze opadającą nogą która finalnie rozbiła się o kark olbrzyma. Następnie upadł ocierając się o podłoże skalne nie mogąc skupić myśli, było bardzo źle. Walka wciąż trwała ale on już nie uczestniczył w niej, spowity zmęczeniem obierał się o wzniesienie i jednym okiem obserwował co się wokół działo. Imponujące starcie miedzy zmiennokształtnym a kosmiczną napełniało go nadzieją że to może jeszcze nie koniec. Van starał się użyć ciała jako zbiornika na energię jaka wytwarzała się wokół, zebrać jak najwięcej negatywnej energii która wzmocni jego własne zasoby. Im przeciwnicy dłużej walczyli tym tracili znaczne pokłady Ki, chłopak dzięki głębokiej koncentracji starał się wprawić w ruch pozostałe resztki mocy aby zebrać te które go otaczają. Tym razem musiał postawić na siły skupione bowiem nie każdą walkę będzie mógł wygrać sama siłą mięśni.

OCC: Trening - Fabulary
Powrót do góry Go down
Online
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1208
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Nie Sie 16, 2015 9:56 pm

Mordercza walka między saiyanką, a changelingiem trwała w najlepsze i to nie był koniec ich niesamowitych popisów. Van wykończył kosmicznego wojownika wewnątrz siebie i wypluł go, a jego siła spadła. Fridge w tym czasie odczuł na sobie telepatyczny wpływ połączenia między bogiem ciemności, a potężnym gadem. W pewnym momencie więź zniknęła, ponieważ changeling zdecydował się uruchomić mroczną technikę, która znacząco zwiększała siły.
- Dakuken. - Szepnął, a potem pojawiła się wokół niego czarna aura, ostra niczym zwisające w jaskiniach skały, a do tego dawało się odczuć mordercze zamiery. - Wyśmienita walka saiyanko, ale muszę to kończyć. Wiem, że na wyższym poziomie będziesz równie silna.
- Nie pozostanę Ci dłużna. Nie tylko Tobie. Zginęła dwójka moich ludzi. HAAAAA!!! - Wtedy wokół saiyanki pojawiła się ponownie złota aura, ale intensywniejsza i równie wyostrzona co czarna aura changelinga. Jej moc również znacząco urosła, ale nim finalnie weszła na poziom ssj, changeling używając Zanzokena zjawił się tuż przed niebieskim potworem i strzelił tak zwanym Punishing Blaster wprost w tors zmutowanego nameczanina. Dziura wielkości głowy owego mocarza nie mogła obejść się bez echa.
Saiyanka używając również Zanzokena zjawiła się obok swojego "towarzysza", lecz ciut za późno. Nie chciała pozostać dłużna i postanowiła skorzystać z większej mocy i wykończyć ewentualną konkurencję. Demona, wyglądającego jak saiyan zdecydowała się zostawić, ale zabicie changelinga, który mu towarzyszył to lepsza opcja. Jednak nie dane jej było wykonać atak, ponieważ potężny rosły changeling ocalił Fridga odpychając go.
- Kurde mać gówniarzu. Ogarnij swój tyłek i orientuj się. Szybkie kocie ruchy, dynamiczna praca nogami. Najważniejsze to kopiować ruchy. Musisz w jednym miejscu znaleźć się kilka razy i piękny obraz tworzysz. Czaisz bazę? Powtarzaj za mną ruchy. Nie będę w stanie ogarniać i Cię obraniać cały czas. Uciec to przed nią nie uciekniesz, ale możesz uniki robić, nie?! Więc dawaj. Na początku może unik nie do końca wyjdzie, ale nawet żeby się jakiś atak udał to już coś. Jestem Antarctidus, lodowy generał.
Changeling dał krótką instrukcję, a potem wrócił do uderzeń. Zajął saiyankę walką wręcz i używali razem Zanzokena przez co jedno drugie nieustannie zasypywało celnymi ciosami. Oko za oko, ząb za ząb. Kto wie, kiedy następnym razem przyjdzie im oglądać taką walkę.

OoC:
Możecie trenować dalej. Fridge możesz uczyć się Zanzokena, wersja neutralna.
Van masz na razie za mało statów (własnych) na naukę techniki Zanzoken. Jeżeli nie masz kiaiho def-ofe to możesz się go nauczyć za 1pkt treningowy (2pkt mniej).
Możecie opisać dalszą walkę saiyanki z changelingiem, ale bardziej się skupcie na nauce technik. Czekam na dobry, ciekawy lub oryginalny pomysł ^^

PS. Tym razem Fridge fajny pomysł z wejściem w rolę changelinga, wizję walki jego oczami.
Na razie z Crazy Finger Beam wątku nie będzie, ale za pomysł opisu +1pkt dodatkowy.


PS2. Trening spokojnie możecie kończyć jutro czy pojutrze. Trochę się to opóźniło przez fabułę i moją krótką nieobecność także bez stresu.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Pon Sie 17, 2015 9:40 pm

Changeling podniósł się całkowicie oszołomiony. Przez pewien czas jego zmysły zostały całkowicie odcięte. Nie widział chodź jego oczy patrzyły, nie słyszał chodź jego uszy słyszały, nie czuł chodź czuć powinien. Dopiero po chwili efekt zniknął a jaszczur stał na nogach lekko pochylony opierając się o kolana. Potrząsnął głową wyrywając się ostatecznie z amoku.
-Cholera... Co tu się do diabła stało...
Nie miał jednak zbyt wiele czasu na analizowanie i dokładne poukładanie wszystkich spraw, sayianka postanowiła wywrzeć swoją zemstę. Najwidoczniej jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności przypomniała sobie, że przecież przybyła tu z drużyną! I o dziwo ta jej zapchlona drużyna właśnie gryzła glebę. Szybko myśli lodówki się potwierdziły gdyż mroczny changeling pojawił się obok zmutowanego nameczanina i odebrał mu życie jednym atakiem. Ogoniasta w tym czasie obrała sobie cel. Oczywiście szczęście zawsze mu dopisywało i to on poszedł na pierwszy ogień. Z pewnością zostałby połknięty przetrawiony i wypluty jednak jego pobratymiec wspaniałomyślnie postanowił wyciągnąć pomocą dłoń. A raczej biodro. Odepchnął Fridge tym samym ratując jego tyłek. Następnie wygłosił nudną jak flaki z olejem przemowę. Zmiennokształtny dowiedział się jednak z niej bardzo cennej rzeczy. A w zasadzie dwóch. Pierwsza i ta ważniejsza: Mieli do czynienia z generałem lodowatych. Co się stanie dalej było jednak zagadką, jeżeli go pozna to i tak jest trupem. Może nawet lepiej gdyby wykończyła go sayianka. Byłoby to z pewnością o wiele bardziej humanitarne. Jednak istniała szansa iż tamten nie będzie miał pojęcia kim nasz bohater jest. I właśnie na to drugie wyjście Fridge ogromnie liczył. Skinął głową generałowi i odparł.
-Miło poznać i dziękuje za radę. Z przyjemnością ją wykorzystam.Po tych słowach odskoczył i uciekł na bezpieczną odległość w momencie kiedy jaszczur mrozu ponownie zajął dowódczynię walką. Gdy dystans był odpowiedni zatrzymał się i wylądował w miarę na równym terenie.
-Dobra... Czas odświeżyć pamięć.
Gad spiął wszystkie mięśnie w swoim ciele i zaczął koncentrować ki. Po chwili skoczył do przodu wykonując serię szybkich ciosów i akrobacji. Różniło się to jednak drobnym szczegółem. Nie była to czysta siła fizyczna. Połączył wcześniej wspomnianą siłę mięśni z własnymi zasobami ki. Energia służyła jako pewnego rodzaju "dopalacz" wzmacniając go i jednocześnie sprawiając iż był w stanie osiągnąć prędkość którą normalnie by nie wykrzesał nawet przy największym wysiłku. Zajęło mu chwilę rozgryzienie i odpowiednie dostarczanie ki tak by wykorzystać 100% swego potencjału i by "klonów" było jak najwięcej oraz wyglądały jak najbardziej realnie. Pierwsze próby były raczej żałosną imitacją machania kończynami w różnym kierunku. Jednak z każdą minutą poświęconą na lepsze rozpracowanie tej techniki widać było wyraźne efekty. Fridge atakował, uchylał się, blokował, odskakiwał. Z każdą sekundą podnosząc tempo i skomplikowanie ciosów. Po czole zaczął spływać pot a oddech stawał się coraz bardziej przyśpieszony... Im bardziej zwiększał się jego wysiłek tym bardziej przejrzyste miał myślenie i tym samym w głowie zaczął formować się pewien plan... Jednocześnie gdzieś w zakamarkach jego umysłu odblokował się kolejny fragment. Jeszcze bardziej mglisty od poprzedniego...Dawno zapomniana technika stworzona i udoskonalana przez niego... Na pysku zmiennokształtnego pojawił się jeden z tych ohydnych uśmiechów. Zdał sobie doskonale sprawę jaką ścieżką ponownie ma podążyć i wiedział już jakich środków użyć by osiągnąć swój najbliższy cel, ale najpierw...
-Sprawdźmy czy wszystko dokładnie zrozumiałem...
Ki w jego ciele zawrzała rozchodząc się po niemal całym organizmie. Postawił trzy pewne kroki i przy czwartym wykonując skręt całego ciała. Uwolniona energia błyskawicznie znalazła ujście i Lodówka został otoczony przez cienie... Prawa ręka tego właściwego rozbłysła i wykonała cięcie a powietrze rozdarł syk... Dźwięk ten miał dokładnie od tego momentu nieść zgubę i śmierć wszystkim żywym istotom we wszechświecie. Nikt nie mógł ujść z życiem i nikomu to się nie uda... Plan zaczął być realizowany i z pewnością żadna zapchlona małpa nie stanie mu na drodze...
Powierzchnie Namek przeciął okrutny i lodowaty śmiech. Gad śmiał się do rozpuku. Gdy skończył otoczyła go fioletowa aura a jego poziom mocy zaczął ponownie skakać. Raz rosnąć a raz maleć. Nadeszła ta chwila i ten dzień. Prawdziwy Fridge powrócił.

OOC:
Koniec treningu
Opanowany Zanzonken i ki- sword
Powrót do góry Go down
Van'D

avatar

Liczba postów : 140
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
Ki:
95/525  (95/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Wto Sie 18, 2015 3:31 pm


" Fridge... Oczy demona zapłonęły jeszcze bardziej wyraźnym światłem, czerwona barwa rozchodziła się wokół chłopaka... Jego nogi drżały mimo to wzniósł się na wpół ugięte kolana i obserwował gada jednym okiem... Generał wciąż walczył a siły młodszego pobratymca rosły z biegiem walki, tego nie mógł darować... "

Wszystko zaczynało nabierać niezbyt ciekawego obrotu dla samego demona który stał teraz między dwoma gadami i kosmiczną. Jeśli generał lodowych wygra mógł po prostu pozbyć się mrocznego jednym ruchem ręki nie robiąc sobie przy tym żadnego kłopotu. Van ledwo zebrał się na drżących nogach wciąż popychany przez fale uderzeniowe walczących. Byli tak cholernie silni że same ich zderzenia były wstanie rzucić wojownika na ziemię. Zapowiadało się na to że nie zamierzali przestać a zmiennokształtny był wstanie wygrać co nie zmieniało sytuacji na lepszą. Oko białowłosego bacznie obserwowało cały przebieg przedstawienia do momentu kiedy kosmiczna postanowiła zaatakować Fridge'a. Szybkim ruchem pozbyła by się go gdyby nie pewna interwencja fioletowego, był jeszcze szybszy odpychając współplemieńca. Godne podziwu choć w sumie był generałem powinien być pewnym filarem w szeregach gadów. Towarzysz musiał dostać coś w rodzaju wytycznych ponieważ momentalnie zaczął szykować identyczną technikę jaką stosowała tamta dwójka. Demonowi nie pozostało nic tylko obserwować i zapamiętywać sekwencje tajemniczego zjawiska. Jeśli złamie kolejkowanie ruchu i wykorzystanie odpowiedniej ilości Ki będzie wstanie się jej nauczyć równie dobrze a wtedy zmniejszy różnicy między nim a resztą. Cierpliwie wpatrywał się w changelinga jak maszyna zapisująca a następnie kopiująca dane na własny nośnik. Gdy tylko Fridge skończył mroczny zamknął oko i zaczął się śmiać w głos, nie do końca wiadomo co mogło go aż tak rozbawić ale wsparł się i pewniej stanął na nogach.
- Wspaniałe przedstawienie, iście pouczające...
Następnie odwrócił głowę w kierunku dochodzących wyładowań Ki i starał się wypatrzeć walczących. Dobiegające do niego fale uderzeniowe mogły w każdej chwili wysłać go z powrotem na ziemie ale miał pewien pomysł. Nadal szyderczo się uśmiechając spiął mięśnie swojego ciała tak że na wierzch wyszły pasma żył. Wydawało się że nawet powierzchniowo było go więcej lub robił takie złudzenie. Zamykając zdrowe oko skupił się na nadlatujących podmuchach odmierzając czas między każdym następnym. Powoli gromadził swoją Ki kierując ją w okolicę dłoni, czekał aż odczuje nagły przypływ sił. Przypomniał sobie że jest wstanie odpierać ataki nieprzyjaciół właśnie dzięki wysłaniu przeciw nim tego samego rodzaju fali. Teraz jednak chciał powiększyć jej siłę rażenia jednocześnie stworzyć jej udoskonaloną wersję. Zaraz miała nadlecieć kolejna bomba według wyliczeń, chłopak poderwał jedną rękę uwalniając swoją skumulowaną Ki. Mocy starczyło aby zatrzymać nawałnicę jaką emanowała tamta dwójka nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Została mu druga dłoń którą cisnął w zablokowany wcześniej atak tak aby wysłać wszystko z powrotem do walczących, jednak jego celem było trafienie w kosmiczną...

OCC: Trening Kaiho OF-DF + wątek fabularny przeciwko kosmicznej
Powrót do góry Go down
Online
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1208
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sro Sie 19, 2015 6:51 pm

Wyglądało na to, że walka nie dobiegnie szybko końca. Wręcz przeciwnie. Ich poziomy mocy były niezwykle do siebie zbliżone i żadne z nich nie odpuszczało. Takie zderzenie mocy było teraz czymś całkowicie normalnym. Aktualnie na całej namek walczyło kilka tak silnych jednostek. Głównie changelingi przeciw saiyanom, ale byli oczywiście mocarze jak Trols Lolo, którzy zabijali jednego wroga za drugim. Smoczy klan musiał działać, ponieważ zginęło już kilkunastu nameczan w tych niepotrzebnych walkach. Oczywiście część saiyan zwiała, ale znaczna większość zginęła.


Po parunastu kolejnych minutach w końcu oboje byli tak zmęczeni, że ledwie się ruszali. Antarctidus zbyt długo korzystał z mrocznej mocy i ledwie się ruszał, a saiyance prawie skończyło się ki. 
- Jesteś dobra. Nie widzę w Tobie chęci mordu. Dziwne, bo u Twoich podwładnych było inaczej. Chyba się nam nie przydasz. Skończymy tę walkę innym razem.
- To dobry pomysł changelingu. Słyszałam, że zwiesz się Antarctidus. Ja nazywam się Nara Granatte. - po czym zwróciła się do Vana. - Jesteś podobny do kogoś. Jesteś pewnie mieszańcem? Chcesz się przyłączyć do mnie. Jestem blisko odkrycia wyższej mocy saiyan.
Changeling podleciał do dwójki wojowników i spojrzał na demona.
- Coś mi mówi, że mógłbyś dobrze ją wykorzystać w przyszłości, ale ciemność w Tobie bardziej podoba się mi. Co wybierasz?
Nagle Van znalazł się w walce o swoją osobę między potężną saiyanką i niezwykłym changelingiem nad głową którego wisiała aureola. Fridge na chwilę stał się dla Antarctidusa chmurą.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Van'D

avatar

Liczba postów : 140
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
Ki:
95/525  (95/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sro Sie 19, 2015 8:54 pm


" Teraz bawią się w dyplomację, to przecież bez sensu mogli by nas zabić i niczym się nie przejmować jednak chcą żebym dokonał wyboru... Wszystko zaczęło układać na swój sposób czyżby to była część misternego planu lub jedna z ewentualności ale czy coś to zmieni w efekcie końcowym... Nic nie mogło być pewne no cóż.. Demon miał wybór..."

Białowłosy bacznie obserwował poczynania walczących, ich siły były na wyczerpaniu więc nic nie stało na przeszkodzie przy próbie ucieczki mimo to zostali. Nie mniej sytuacja na nowo się zmieniła, zmiennokształtny i kosmiczna zaczęli rzucać do Vana swego rodzaju propozycje co było dość dziwne. Ponieważ tuż obok stał jeden z kamratów gada, równie bezlitosny co generał.
- Podobny? Interesujące ale nieistotne ten ktoś dawno odszedł i to dzięki wam kosmicznym wojownikom... Wysłaliście mnie na śmierć, wystawiliście żebym zginął w tamtych kanałach... Ale śmierć wraca a jej zemsta będzie okrutna. Jestem Van' D...
Chłopaka ogarnęła mroczna aura tak intensywna że nie była to nawet Ki tylko jego wnętrze. Ukazała się jego prawdziwa natura która przyjęła postać mściciela. Miał określony cel i jedyne co go mogło zatrzymać to on sam. Wojownik spoglądał na kosmiczną jakby rozbawiła go propozycja którą przedstawiła.
- Wyższa moc saiyan, kto mógł jeszcze w to wierzyć, tylko tchórze kryjący się za symbolami potęgi które dawno przeminęły... Jeśli są tu inni kosmiczni wojownicy idź i ich przestrzeż... Moja odpowiedź brzmi NIE.
Demon cofnął się kilka kroków i przystanął obok Fridge'a uśmiechnięty jakby właśnie wydał na siebie wyrok. Mógł być pewien że teraz małpy nie dadzą mu spokoju i nie jeden raz spróbują pozbawić życia ale jeszcze nie dziś. Zmiennokształtni byli dobrymi wojownikami, wprowadzali zamęt klnąc i atakując swoich wrogów nie patrząc na żadne ustępstwa. Ale to nie oznaczało że mógł im ufać z racji tego że Fridge był jednym z nich chłopak wybrał właściwą stronę konfliktu. Nie czekając dłużej odpowiedział na słowa generała lodowych.
- Ciemność wita Cię Generale Antarcidus...
Mroczny zwinnie pochylił się cofając jedną z nóg w tył jednocześnie rozkładając ręce na boki. Z niecierpliwością czekał na reakcję ogoniastej, jeśli zaatakuje to będzie jej koniec.

OCC: Staję obok Fridge, odrzucam propozycję Nary i witam się z Generałem.
Powrót do góry Go down
Online
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Czw Sie 20, 2015 1:52 pm

Fridge stał i przyglądał się temu wszystkiemu z boku. Nikt nie zwracał na niego kompletnie uwagi, stał i uśmiechał się pod nosem słysząc jak dwójka potężnych wojowników bawi się w dyplomacje i próbuje przekonać Vana do siebie. Z góry wiedział jaka decyzja zostanie podjęta gdyż zdawał sobie sprawę jak ogromną nienawiścią demon darzy sayian... I w tym uczuciu nie był sam, gdyż changeling również nienawidził ich z całego serca i chciał zmieść tą rasę z powierzchni ziemi i ten cel osiągnie, nieważne jaki miałby ponieść koszt. Jego towarzysz w końcu dokonał prawidłowego wyboru i ustawił się obok zmiennokształtnych i tym samym rzucając rękawice wojowniczce. Jaszczur skinął mu głową i machnął ogonem wyraźnie zadowolony z obecnego obrotu spraw, cała ta szopka zmierzała do końca i myśl o chwili odpoczynku wywołała jeszcze większe zadowolenie na jego twarzy. Van był gotowy na przyjęcie gniewu małpy i wystawił się jej tak by mogła zaatakować, ale jaszczur nie miał zamiaru w ogóle dać jej możliwości na jakikolwiek ruch, miał zamiar uwolnić ukryte w nim pokłady mocy i wydusić z niej jej marne życie. Zaśmiał się i stanął na szeroko rozstawionych nogach, ręce cofnęły się do torsu i napięły. Całe ciało zaczęło pracować a gada otoczyła gęsta fioletowa aura która z każdą sekundą zaczęła rozrastać się. To samo tyczyło się jego poziomu mocy który również zaczął świrować. Z jego ust wyrwał się krzyk, mieszanka ukrywanej złości, dawnej nienawiści i obecnego bólu, wszelkie emocje uwolniły się w jednym momencie dając mu kopa i dodatkowe zapasy siły. Ki wrzała rozpalając całe ciało i powodując pierwsze zmiany w changelingu. Pojedyncze kamyczki wystrzeliły w górę by tam całkowicie rozpaść się pod wpływem uciekającej siły. Aura zaczęła przybierać kształt spirali a krzyk stawał się coraz głośniejszy. W pewnym momencie jaszczur mrozu gwałtownie się wyprostował a z gardła wydobył się finalny krzyk. Fioletowa spirala otaczająca go, wystrzeliła we wszelkie możliwe strony wbijając ogromne ilości kurzu. Gdy ten opadł oczom zebranych ukazał się obszar z niemal całkowicie wypaloną zielenią a po środku niej na jedynej kupce trawy stała w pełnej okazałości Lodówka. Jego oczy płonęły błękitnym ogniem...
-My zmiennokształtni możemy przybierać nowe formy które zwiększają naszą skuteczność bojową. Osobiście nienawidzę dwóch pierwszych, gdyż przyrost mocy jest żałosny a one same są zwyczajnie nieporęczne przez swój rozmiar... Ale irytowałaś mnie i pogrywałaś ze mną...A czegoś takiego nie wybaczę. Dostąpisz zaszczytu oglądnięcia przemiany, ale będzie to ostatnia rzecz którą zobaczysz nędznymi oczami,zaraz potem osobiście Ci je wydrapię.

Narodziny
Nasz bohater ponownie skoncentrował się, starając się wykrzesać z siebie ogromne pokłady energii i ponownie pochylił się do przodu angażując każdą komórkę swego ciała. Siłą woli nagiął je wszystkie do pełnego posłuszeństwa i podkręcił je tak by pracowały na 101% by umożliwić mu osiągniecie potężniejszej formy i pozyskanie nowych niezbędnych sił, gotujący się w nim gniew jedynie nasilał cały proces i przyśpieszał go. Lodówka przechodził już raz transformację i mógłby obejść się bez dodatkowego bodźca psychicznego, jednak wtedy osiągnięcie sukcesu byłoby trudniejsze i trwałoby dłużej... Równinę Trivarro ponownie przeszył jego wrzask, budząc prawdopodobnie wszystkie żywe istoty w pobliżu. Mniej więcej w tym samym momencie jego ciało rozbłysło jednak było w tym coś dziwnego, gdyż działo się to od środka... Najpierw rozjaśniła się klatka piersiowa, potem nogi i ręce... Po chwili cały nabrał lekko czerwonego koloru, każda wypustka i żyła nabrały wyrazistości. Witalne siły wojownika osiągnęły maksymalny poziom skumulowania, był gotowy by przejść do kolejnego kroku i długo nie zwlekał. Przyszła kolej na prawdziwy spektakl i coś czego nikt o zdrowych zmysłach raczej nie chciałby osobiście oglądać. Rozległ się trzask przypominający dźwięk łamanej kości i głowa jaszczura gwałtownie urosła niczym napompowana w ułamku sekundy. Wraz z nią powiększyła się szyja gada a żyły wyraźnie nabrzmiały. Zbyt duża do reszty ciała opadła bezwładnie, jednak z gardła nadal wydobywał się wrzask który wyraźnie informował, że Fridge żyje nadal, teraz jednak bardziej przypominał wycie z bólu. Chwilę później to samo stało się z lewą ręką i z lekkim opóźnieniem z prawą. Obydwie kończyny urosły do ogromnych rozmiarów, natychmiast opadły i lekko drżały nie do końca wiadomo z jakiego powodu. Zmiennokształtny nadal krzesał z siebie jak najwięcej energii brnąc w to ogromnie dziwne zjawisko dalej, nie mógł teraz odpuścić... Mimo bólu i zmęczenia trzeba było doprowadzić to do końca i wiedział, że ta sztuka w pełni mu się uda. Kolejnym etapem było rozszerzenie i powiększenie się całego torsu, ten jak poprzednio reszta ciała został gwałtownie napompowany. Dzięki temu zabiegowi górna część ciała zachowała proporcję. Dłonie wylądowały na trawie zaciskając się w pięści a głowa nadal zwisała w dół. Kilka sekund później do reszty dołączyły nogi. Fridge wył na kolanach a w jego nowej posturze zachodziły ostatnie poprawki. Wkrótce i te dobiegły końca i nagle wszystko ustało. Cisza. Lodówka powstał ciężko zipiąc na jedno kolano i oparł się o nie prawą ręką. Otoczyła go ledwo widoczna aura która po chwili rozeszła się kierując silny podmuch wiatru w każdą stronę. W końcu zaczął podnosić się z klęczek ukazując swą nową formę w pełnej okazałości. Cała trójka mogła w końcu ujrzeć efekt końcowy. Zmiennokształtny mierzył równe dwa metry wzrostu. Cały łeb wraz z rogami na głowie urósł, te drugie zaś lekko zagięły się do środka formując coś na kształt "wideł". Dało się zaobserwować wyraźny przyrost masy mięśniowej. Chluba gada - ogon wraz z "szpikulcem" urósł do ponad metra. W tej formie wyglądał całkiem imponująco, zniknęła chuderlawość i pozorna słabowitość, ale mimo wszystko jego siła nie urosła aż tak bardzo jak z pozoru mogłoby się wydawać... Był to jednak dopiero pierwszy krok by wywrzeć swoją zemstę i osiągnąć cel do którego cały czas dążył- zniszczenia wszelkiego życia a w szczególności pozbycie się ogoniastych. Gdy w końcu jego organizm nieco uspokoił się a oddech zwolnił wracając do normalnego tempa; przemówił do całej trójki.
-Antarcidusie, Van...Skończmy to teraz.

OOC:
Transformacja!
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1208
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Nie Sie 23, 2015 1:47 pm

Saiyanka na słowa Van'd otworzyła usta, ale nie powiedziała nic więcej. Zauważyła, że osobnik, który jak zrozumiała niegdyś należał do jej rasy teraz był czymś... kimś zupełnie innymi, zwraca się w kierunku wyraźnie mrocznej mocy changelinga, który również nie powinien należeć do tego świata. Dopiero teraz zauważyła aureolę, ale jej uwagę na moment odwróciła transformacja changelinga, który zmienił rozmiar, ale również moc.
Odwróciła się w powietrzu i na koniec rzekła:
- Z Tobą Antarctidusie chyba już nie stoczę walki w tym życiu. Natomiast z Tobą Van'd i Tobą changelingu się jeszcze kiedyś spotkam.
Odleciała w kierunku miejsca, gdzie wcześniej wylądowały kapsuły. Wyraźnie zamierzała odlecieć, ale to również oznaczało odwrót, niewykonanie rozkazu, dezercję? Nie wiadomo, ale tajemnicza saiyanka coś ukrywała.

Changeling obserwował przemianę swojego pobratymca. Po jej zakończeniu i propozycji zakończenia tej walki skwitował:
- Świetnie. Jeżeli chcesz skończyć to dobij tego niebieskiego mutanta. Możesz to zrobić za pomocą techniki wielu promieni. Im więcej części jego ciała uszkodzisz tym mniej energii mu zostanie. Crazy Finger Beam. Musisz strzelać szybko krótkimi promieniami. Mają dość mocne działanie, ale zużywają dużo ki.
Przeciwieństwem jest technika wielu ki-blastów. Rezoku Energy Dan. Jest słabsza. Zaznaczę, że nieznacznie, ale zużywa dużo mniej Ki. Oczywiście sam wybierz co użyjesz.
Ty Van'd możesz również opanować technikę Rezoku Energy Dan w odpowiednim momencie. Obecnie nie wyczuwam w Tobie dużych pokładów KI. Dla Ciebie bardziej odpowiednia byłaby taka technika regeneracji jak ten niebieski olbrzym. Z badań, które przeprowadziłem na nameczanach wynika, że oni potrafią to robić poprzez koncentrację komórkową w ranach. Widziałem, że Twoje rany szybko się zasklepiają i Twój organizm posiada takową zdolność. Mroczna siła, która opętała saiyanina. Coś wspaniałego. Nie mam wiele czasu, więc wyjaśnię to szybko.

Następnie changeling wytłumaczył zasadę działania regeneracji u nameczan, tak żeby Van'd spróbował to przekuć na swój organizm.
Usiadł na chwilę na kamieniu i czekał na rezultat opanowania tych technik. Niebieski demon trochę się ruszał, coś jęczał i kaszlał jasnoniebieską krwią. Jego jęki jednak były dziwne, jakby od niechcenia i z rozpaczy. Antarctidus wydawał się dziwnie spokojny, mimo że dwójka wojowników wcześniej nie radziła sobie z niebieskim zmutowanym nameczaninem.

OoC:
Fridge. Możesz uczyć się Crazy Finger Beam za -9pkt treningowych czyli pod dyktando trenera lub Rezoku Energy Dan za -9pkt treningowych (czyli 5 pkt mniej) wybierasz tylko jedną na teraz.
Van'd dostajesz instrukcję do nauki Regeneration.
Możecie robić trening.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Wto Sie 25, 2015 1:52 pm

Przemiana dobiegła końca. Jego ciało wypełniła nowa energia i nowe możliwości. Wziął głęboki wdech i następnie wypuścił powietrze z płuc. Co prawda jego rasa nie potrzebowała tlenu w ogóle do przeżycia jednak ten proces uspokajał i pozwalał oczyścić myśli. Cała sprawa nie do końca potoczyła się po myśli zmiennokształtnego gdyż sayianka wykonała taktyczny odwrót i wyraźnie zaznaczyła, że jeszcze stoczą walkę. Fridge jedynie skinął głową i miał nadzieję, że na kolejne starcie będzie przygotowany o wiele lepiej niż teraz. Jedynie pomoc tamtego nameczanina i przybycie Antarctidusa uratowało ich tyłki. Coś takiego nie może się więcej powtórzyć gdyż może oznaczać to ich ostateczny koniec.
Gad podążał wzrokiem za oddalającą się dowódczynią i miał ogromną ochotę ruszyć za nią i zabić ją już teraz, ale zdawał sobie sprawę, że ta akcja byłaby czystym samobójstwem. Nawet wycieńczona stanowiła dla niego śmiertelne niebezpieczeństwo. W tym samym czasie ich nowy towarzysz skomentował zaistniałą sytuację i zaczął ich pouczać przekazując część swej rozległej wiedzy. Changeling zaczął słuchać generała z rosnącym zainteresowaniem. Punktem kulminacyjnym był moment kiedy Antarctidus oświadczył, że Van tak jak zieloni jest w stanie regenerować swój organizm. Lodówka doskonale znał technikę nameczan gdyż stoczył z nimi wiele walk i wiele widział. Jednak fakt iż Van również posiadał tą zdolność ogromnie go zaskoczyła. W zdumieniu i jeszcze większym zaciekawieniu wysłuchał do końca ich nowego mentora. Gdy ten objaśnił już wszystko to nasz bohater postanowił zabrać się do pracy.
-Cóż, najlepiej chyba będzie zacząć od nauki techniki. Następnie zobaczę do czego zdolne jest to ciało po pierwszej transformacji. Może być ciekawie.Jak postanowił tak zrobił. Wzbił się wysoko w powietrze i ustawił przodem do skomlącego w dole mutanta. Biedak co prawda żył, ale mimo iż uratował swój niebieski tyłek to nie miał sił by stawić większego oporu. Pozbawiony całej ki i mimo tego nadal solidnie ranny. Wrak którego żywot trzeba zakończyć. Jaszczur mrozu lekko się pochylił i cofnął swoje kończyny koncentrując się. Całe ciało zostało spowite mroczną fioletową poświatą.
-Technika wielu ki blastów... Trzeba odpowiednio skorygować ich lot i odpowiednio dobrać ich siłę. Świetnie.
Energia zaczęła buzować i zbierać się na całej długości górnych kończyn. Umysł wysłał sygnał by ciało przygotowało się na użycie pewnej ilości ki. Mózg natychmiast wysłał sygnał do odpowiednich organów i komórek by te wyzwoliły swe pokłady i użyczyły ich w celu totalnej destrukcji. Jego ciało coraz lepiej radziło sobie z przepływem ki i jej gromadzeniem, dla tego też cały proces za każdym razem skracał się. Powoli wracał do dawnej formy, powoli. Natężenie rosło aż osiągnęło wystarczający poziom i Fridge był gotowy do ataku. Jego ręce wystrzeliły do przodu z każdym zamachem wyrzucając nową porcję ki blastów. Pociski z charakterystycznym dźwiękiem skierowały się w stronę leżącego na dole mutanta. Jaszczur wyrzucał kolejne porcje z zadowoleniem na twarzy. Przestrzeń między nim a celem została wypełniona przez świszczące blasty. Kanonada rozbiła się o powierzchnię planety wzbijając ogromne pokłady pyłu. Lodówka założył ręce na piersi i powoli opadł w dół lądując na wyprostowanych nogach. Jego spojrzenie cały czas utkwione było w punkcie w którym znajdował się morderca ich nameczańskiego ziomka. Stał i spokojnie czekał aż mgła opadnie...
-Teraz czas przetestować to nowe ciało. To Twój kiepski dzień, mutancie.

OOC:
Nauka Rezoku energy dan +staty.
Post treningowy.
Powrót do góry Go down
Van'D

avatar

Liczba postów : 140
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
Ki:
95/525  (95/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sro Sie 26, 2015 3:23 pm


" Technika regeneracyjna, to był chyba ich szczęśliwy dzień... Mistrz zmiennokształtnych ogarnięty mrocznymi siłami był skory do pomocy w sposób jaki mogli sobie tylko wymarzyć... Obaj będą wstanie teraz przejść na znacznie wyższy poziom walki a ich możliwości znacząco wzrosną... Historia zaczęła nabierać lepszego obrotu..."

Van uważnie słuchał generała nie dlatego że mówił mądrze tylko z powodu informacji jakie przekazał. Regeneracja była idealnym pomysłem, to było to czego potrzebował demon. Jeśli tylko udało by mu się opanować samoodnowienie to większość przeciwników o podobnym poziomie mocy nie miałaby z mrocznym szans w walce jeden na jednego. Uradowany wieścią że też może coś takiego w sobie obudzić odpowiedział na słowa jaszczura.
- Dokładnie Generale... To doskonałe wieści, jeśli tylko mogę to opanować będę Ci bardzo wdzięczny... Twoja aureola... Zostawisz nas tutaj czy planujesz coś innego?
Kończąc swoją wypowiedź odszedł kawałek ponieważ jego towarzysz robił zbyt wiele zamieszania szykując się do nowej techniki. Olbrzym jeszcze trzymał się swojego życia ale już niedługo, nie było sensu nawet go wchłaniać skoro wykorzystał on większość sił na utrzymanie organizmu. Białowłosy spojrzał na swoje dłonie, na rany jakie jeszcze były widoczne po wcześniejszym starciu i zaczął rozmyślać. W jaki sposób mógł przyspieszyć regeneracje ciała tak aby była o na błyskawiczna być może chodzi tu o kontrole Ki ale ona jest wewnątrz. Van rozluźnił się i wprawił energię skupioną w ruch po całym ciele to jednak nie odniosło skutku bowiem obrażenia były powierzchowne tak więc trzeba było to zrobić inaczej. W walce Ki eksploduje tworząc mocno zaostrzoną aurę dodającą sił ale tutaj musi to być bardzo kontrolowane tak aby siły nie rozchodziły się. Musiały one bowiem opaść na ciało lub dać się wchłonąć. Tak też próbował to zrobić mroczny, wyciągnął on bowiem niewielkie pokłady mocy która momentalnie pokryła całą sylwetę promieniując przy tym czarno-złotym światłem.
- Rozumiem... Będzie to coś takiego jak przy mojej przemianie... Gdy władcy odnowili moje ciało po przez resztę kosmicznej Ki jaka pozostała mi z bycia Halfem...
Młody wojownik koncentrował się w miarę możliwości utrzymując harmonię między ciałem a siłami skupionymi. Tutaj liczył się czas i wykorzystanie wiedzy generała, nameczanin również to potrafił. Białowłosy otoczył się pewniejszą oraz bardziej widoczną aurą i obserwował jak reagowały na to rany. Wyglądało to dość imponująco jak na pierwsze zetknięcie się z tego rodzaju techniką o ile można to tak nazwać.

OCC: Post Treningowy Nauka Regeneracji i Staty + Reszta opisu w kończącym poście treningowym
Powrót do góry Go down
Online
Van'D

avatar

Liczba postów : 140
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
Ki:
95/525  (95/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sob Sie 29, 2015 10:19 pm


" Obca planeta dawało o sobie znać z minuty na minutę, sytuacja non stop się rozwijała a demon rósł w siłę... Miał okazję dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy, najlepszą było poznanie nameczanina i generała zmiennokształtnych... Dzięki nim podniósł swój poziom mocy i zmierzył się z grupką kosmicznych... "

Wszystko co zdarzyło się do tej pory musiało mieć swój powód, kierowany rządzą siły Van trenował dalej. Technika jaką przedstawił mu generał była więcej niż przydatna po prostu to coś czego potrzebował na obecna chwilę. Obaj byli na obcej planecie bez większej orientacji w terenie więc opcji było nie wiele. Gdyby tylko mieli detektor lub dostali lepsze informacje co do lokacji w jakiej się znajdują i tych rozrzuconych wokół. Bazy gadów były priorytetowe ponieważ musieli się trzymać od nich z daleka. Tubylcy póki nie byli niepokojeni zachowywali się równie dobrze więc nie pozostało nic jak zbadać nieznane tereny. Teraz jednak demon miał inny problem, opanowanie samoregeneracji na poziomie mistrzowskim. Jego ciało bardzo oddziaływało na przebieg Ki, bez problemu poddawało się większym dawką energii skupionej. Wszystko co trzeba było zrobić to przyzwyczaić się do stanu jaki towarzyszy przy krytycznych obrażeniach. Czas reakcji również musiał być skrócony aby czasem młody nie zginął na skutek odniesionych ran.
- Zadziwiająca umiejętność, jestem Ci wdzięczny Generale... Jedyne co mnie niepokoi to twoja pozycja i strona jaką obierasz. Lodowi mają tu znaczącą pozycję prawda? Więc co zamierzasz z nami zrobić...
Demon odszedł kawałek dalej koncentrując się nad opanowaniem do końca przyspieszonej samoodnowy. Przez chwilę wpadł na pomysł zadania sobie obrażeń aby mieć okazję wykorzystać potencjał maksymalnie ale gdyby coś poszło nie tak mógłby żałować. Miał mętlik w głowie dlatego że z jednej strony było to dość głupie ale najpewniejsze rozwiązanie. Van zebrał się w sobie i otwierając dłoń zgromadził trochę Ki. Nie było jej wiele ale na tyle żeby zadać sobie kontrolowane obrażenia. Przed całym przedstawieniem zaśmiał się jakby zdał sobie sprawę co właśnie robi i jak bardzo niedorzeczne to jest. Eksplozja zajęła lewą stronę ciała mrocznego tak że kłęby dymu prawie go zakryły. Gdy opadł ukazała się ranna sylwetka Demona. Nie miał on całego ramienia, widać było tylko unoszącą się postrzępioną pelerynę. Wojownik zmrużył oczy z bólu jednak nie wydobył z ust żadnego słowa, kontrolując się. Następnie skupił wzrok na rannej części ciała gromadząc Ki, nie mógł długo czekać. Jego sylwetka zajaśniała oślepiając całe towarzystwo a on sam na moment znikł w promieniach. Poczuł jak opuszcza go energia ale na jej miejsce zaczyna formować się nowa ręka. Zdziwiony szybkością i dokładnością umiejętności był nieco oszołomiony.
- Naprawdę działa...
Białowłosy zadowolony z efektów rozrzucił pył znajdujący się wokół niego i zaczął rozgrzewać zregenerowane ciało. Wszystko było w porządku, działał sprawnie jak wcześniej. Na myśl przyszło mu coś nowego, skoro Fridge podniósł swój poziom mocy przyjmując nową posturę nieco bardziej przypominająca olbrzyma.
- Fridge przestań katować to coś... I tak już nic z niego nie zostało. Musimy ruszyć się z tego miejsca za dużo uwagi przyciągamy jak na pierwsze godziny przebywania tutaj. Tylko czekać aż kosmiczni wrócą tu w poszukiwaniu nas...
Sprawa była poważna jeśli ogoniasta powie komuś gdzie są to na pewno za moment zjawi się więcej kosmicznych.

OCC: Nauka Regeneracji + Fabuła
Powrót do góry Go down
Online
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Nie Sie 30, 2015 5:56 pm

Changeling wystrzelił niczym błyskawica roztrącając mgłę. Zmobilizował wszelkie siły by osiągnąć jak największą prędkość. Przeciął chmurę pyłu i runął w miejsce gdzie powinien stać mutant. Gdy ujrzał swój worek treningowy wyprowadził serię błyskawicznych ciosów. Obierał wrażliwe miejsca dbając o jak największą precyzję ciosów jednocześnie starając się osiągnąć jak największą szybkość w zadawaniu ich. Jego kończyny przecinały powietrze niczym seria z pocisku karabinowego. W końcu sprawnym zwodem wylądował na jego plecach i jednym kopnięciem zwiększył dystans między nimi. Ponownie zebrał w sobie ki, która momentalnie uwolniła się i całkowicie poddała swemu panu. Fridge skoncentrował się a jego ciało zostało spowite fioletową aurą. Mięśnie wyraźnie zarysowały się a na twarzy pojawił się wyraz gniewu. Dłonie zabłysnęły fioletem i Lodówka ponownie rozpoczął prawdziwą pożogę tym razem celując w plecy obcego przybysza. Pociski wystrzeliły w ogromnej ilości rozbijając się na całym obszarze i ponownie strasznie bałaganiąc. Piach i przeróżnego rodzaju drobinki wystrzeliły w powietrze ponownie zmniejszając widoczność do minimum. Changeling uznał, że to koniec i niema potrzeby dalej znęcania się nad niebieskim monstrum skoro zapewne w tym momencie wyzionęło ducha. Oddalił się kawałek i skoncentrował na rozwijaniu swych dalszych umiejętności. Rozpoczął serię ćwiczeń mających na celu rozwinąć jego ciało. Zaczął od prostych ofensywnych technik przechodząc do coraz bardziej skomplikowanych ataków. Z każdą minutą zwiększając stopień trudności i swoją szybkość. Po kilku minutach latał po sporej powierzchni atakując niewidzialnych przeciwników. Jego ciało reagowało z coraz większą sprawnością. W końcu zadowolony z efektów postanowił przejść do uników. Tym razem skakał, uchylał się, wzbijał w powietrze wykonując przeróżnego rodzaju akrobację i uniki. Jego mózg pracował i analizował, cały czas wyciągał wnioski i rozpatrywał jaka zagrywka może uratować mu życie w danej sytuacji. Nadszedł jednak moment kiedy jaszczur poczuł zmęczenie. Usadowił się w wygodnej pozycji i przez chwilę obserwował swego towarzysza i jego trening, w międzyczasie skupił się na rozmowie między Vanem a generałem lodowatych. Postanowił na razie w rozmowę się nie wtrącać i dokończyć swe ćwiczenia. Zamknął oczy i rozpoczął głęboką medytację starając się wejść w głąb siebie i jak najlepiej zrozumieć działanie swego organizmu. Czas jednak uciekał i zmiennokształtny podniósł się po czym zwrócił się do pozostałej dwójki.
-Zostać tutaj czy nie? Tak czy siak nas wykryją. Co proponujesz generale?

OOC:
Koniec treningu.
Powrót do góry Go down
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1208
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Pon Sie 31, 2015 10:48 pm

Lodowy przypatrywał się rozgrywającym się scenom treningowym. Demoniczno-wykształcony wojownik z wyglądu saiyanina sprawnie opanował technikę regeneracji i do tego miał bardzo dobre pomysły na rozwój. Były ryzykowne, balansowały na granicy życia, ale taki trening generał uważał za dający najlepsze efekty.
Również changeling radził sobie nie najgorzej. Grad pocisków tak zmasakrował ciało niebieskiego mutanta, że nie miał on już wiele do gadania. Raczej już nic nie powie, ani nawet się nie zajęknie.
- Drogi Van'd. Moja strona jest nieważna. W zasadzie przyleciałem tu tylko po to, aby się zemścić. Oczywiście zemsty swojej dokonałem, zabiłem kilku dodatkowych saiyan i pewnie jeszcze kilku dorwę, ale walki się powoli kończą. - Tutaj changeling przerwał, aby wysłuchać Fridga. Chwilę milczał. Obejrzał się w prawo, a potem w lewo. Potem w górę. Machnął ogonem parę razy i w końcu odezwał się, ponieważ obaj wojownicy mogli być już zniecierpliwieni czekaniem. - Spokojnie. Ci ze scouterami pewnie mogli zobaczyć wahania mocy i w obawie się nie zbliżą. Ci silniejsi walczą z jakimś potężnym nameczaninem, który wykańcza ich jednego za drugim, ale nie dobija. Czeka mnie ciekawa robota. Może chcecie mi pomóc niedobitki wykończyć? Tylko jest jeden problem. Faktycznie ktoś was może dopaść, więc ukryjcie moc. Dobijanie wam nie powinno sprawić trudności, bo już dysponujecie ciekawymi technikami. Niedobitki mają minimum mocy, więc znaleźć ich nie będzie trudno.


OoC:
Dobra trening na razie macie z głowy. Fridge, na razie nie dam Ci akcepta treningu i nie dodam punktów, bo teoretycznie jeszcze nie masz zaakceptowanej przemiany (tylko ja zaakceptowałem...) [- myj głowę na SB innym o sprawdzenie przemiany - masz moje przyzwolenie xP]
Do piątku mogę średnio z czasem stać, ale najwyżej coś krótkiego napiszę.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sob Wrz 05, 2015 4:46 pm

Jaszczur po chwili odpoczynku skierował się w stronę towarzyszy, wylądował nieopodal swego o wiele potężniejszego kompana. Wysłuchaj wszystkiego co ma do powiedzenia a na ustach zagościł złowrogi uśmiech.
-Wydaje mi się, że udamy się wraz z Tobą, pomożemy wykończyć resztę ogoniastych. Będzie to doskonały moment na sprawdzenie naszych nowych możliwości oraz na praktyczne wykorzystanie nowych technik, co Ty na to Van?
Może tym razem trafimy na równych sobie a nie na kogoś kto jest w stanie zmieść nas przy pomocy jednego palca... - dodał w myślach zmiennokształtny.
Stanął w wygodnej pozycji oczekując na dalszy przebieg wydarzeń i czekając aż demon zabierze głos. Pozostanie w tym miejscu nie miało niemal żadnego sensu. Zdaniem changelinga należało jak najszybciej wzmocnić się i przygotować się do realizacji planu na skalę globalną, jednak plan był zarezerwowany jedynie dla uszu Vana... Mimo, że generał uratował ich tyłki - nie do końca mu jeszcze ufał. Zmiennokształtny z natury był podejrzliwy i wolał załatwić to na własną rękę. Czas naglił a jaszczur coraz bardziej się niecierpliwił, odwrócił się w stronę swego kompana.
-No więc jak Van?

OOC:
Wybaczcie, że tak długo bez odpisu i bez znaku życia, ale w październiku jadę na staż i od samego początku suszą mi głowę w szkole Very Happy.
Powrót do góry Go down
Van'D

avatar

Liczba postów : 140
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
Ki:
95/525  (95/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sob Wrz 05, 2015 8:11 pm


" Niedobitki, był to z jednej strony dobry pomysł... Nie mogli tak po prostu pozostawić na wpół żywych ogoniastych dlatego że gdy wyleczą rany będą dużo potężniejsi... Demon zastanowił się chwilę a jego myśli wirowały między opcjami jakie mieli..."

Białowłosy stał obok towarzysza i słuchał co ma im do powiedzenia generał, jeśli faktycznie tubylec nie dobija pokonanych to może to być później spory problem. Z punktu widzenia kosmicznych taka opcja będzie im odpowiadać ponieważ wrócą do sił i to znacznie silniejsi a na to demon nie mógł pozwolić. Plan był prostu, musieli ruszyć z fioletowym i zlikwidować jak najwięcej małp które odniosły już obrażenia krytyczne. Przy odrobinie szczęścia mogą pozyskać detektor lub dwa a wtedy ich pozycja na Namek będzie bardziej przejrzysta. Mroczny wysłuchał do końca tego co przekazał im gad i sam włączył się do rozmowy.
- Dobry pomysł nie możemy pozwolić żeby wrócili do pełni sił to doda im mocy... Prowadź Generale tylko zostaje jeden niejasny mankament... Cel? Jaki cel mieli aby się tu zjawić...
Ta jedna sprawa nie dawała chłopakowi spokoju, coś musiało być na rzeczy skoro jest ich tu aż tyle. Lecz póki zieloni mają w swych szeregach kogoś kto ich dziesiątkuje nie będzie większych problemów z przeżyciem. Jedyne na co musieli uważać to nie niepokoić nameków do pewnego czasu.
- Fridge, osiągnąłeś następną formę zmiennokształtnego, dobrze wiem jak to działa... Jeśli znajdziemy niedobitków może któryś będzie miał sprawy detektor to by nam ułatwiło tu życie na jakiś czas... Do tego czasu równiny powinny być wystarczająco odstraszającym miejscem ze względu na otaczającą je mroczną aurę więc po powrocie... Przyjmiemy to miejsce jako główne...
Van spojrzał na towarzysza i dał znak że jest gotów do lotu, im szybciej zaczną tym szybciej uszczuplą zaplecze siłowe kosmicznych. Teraz gdy są trochę silniejsi powinni dać sobie dużo lepiej radę z wrogiem jak silny by nie był to wciąż śmiertelnicy.

OCC: No to Gotowi na wylot Smile
Powrót do góry Go down
Online
Rikimaru
Ex Admin
avatar

Liczba postów : 1208
Data rejestracji : 20/08/2012

Skąd : Świ-ce

SCOUTER
HP:
1200/1200  (1200/1200)
Ki:
1800/1800  (1800/1800)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sob Wrz 05, 2015 9:47 pm

Changeling zmarszczył czoło i spojrzał na tą dwójkę z politowaniem. Głowa mu opadła i przywalił konkretnego face palma. Bez wątpienia zauważyli jego ostentacyjną reakcję. Odchrząknął i znów zaczął wywód.
- Po kolei. Ja lecę w jedną, a wy w drugą. Przynajmniej taki miałem zamysł i się nie zrozumieliśmy, ale teraz widzę problem. Po Tobie Fridgu mogłem się tego spodziewać, ale po Tobie ex-saiyaninie... Widocznie nie osiągnąłeś poziomu super wojownika w poprzednim wcieleniu. Jest coś takiego jak... Nie wiem jak to wytłumaczyć... Szósty zmysł?
Antarctidusie! Skup się. - Changeling nie kontynuował. Miał teraz szeroko otwarte oczy i lał się z niego pot. Coś odwróciło jego uwagę. Fridge i Van mogli po jego nagłej reakcji odczuć podobne przerażenie.
- Przepraszam. Muszę coś ważnego załatwić teraz. Później wrócimy do tematu. Scouter to dobry pomysł. Niedobitki, bez sił albo zmasakrowani po walce z jakimiś changelingami, których zabili z trudem, a sami już sił nie mają albo nameczanie ich po prostu niedobili - a tacy będą raczej w bardzo kiepskim stanie, bo Ci co wygrali z changelingiem... a też może być różnie. A teraz wybaczcie.
Zniknął niczym mrugnięcie oka, a potem mogli zobaczyć tylko smugę na horyzoncie otoczoną przez czarną aurę. Już mogli się domyślić, że należy do niego. Dostali proste wytyczne. Wyglądało też na to, że miał im coś do przekazania. Coś ciekawego i tajemniczego, ale będą musieli na to zaczekać.

OoC:
Możecie lecieć do dowolnego tematu i wykonać propozycję zadanka lub zrobić co innego.
Powrót do góry Go down
http://dbng.forumpl.net/t146-mechanika-czyli-jak-kogos-zlac
Van'D

avatar

Liczba postów : 140
Data rejestracji : 28/06/2015


SCOUTER
HP:
1950/1950  (1950/1950)
Ki:
95/525  (95/525)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sob Wrz 05, 2015 11:51 pm


" Zmiennokształtny szydził z demona co doprowadzało go do furii... Nienawidził tego tak bardzo że gdyby nie różnica sił prawdopodobnie gad już teraz musiałby się bronić przed jego gniewem... Były jednak sprawy ważniejsze które nie mogły czekać..."

Białowłosy zaczął nerwowo generować Ki mimowolnie, słowa lodowego generała najwyraźniej go denerwowały. Nie był przyzwyczajony do tego rodzaju komentarzy i surowo za nie karał każdego śmiałka tutaj jednak nie pozwoliłaby na to przepaść jaka dzieliła go z jaszczurem. Musiał to puścić w niepamięć i zacząć myśleć co może zrobić wraz z towarzyszem. Sytuacja zmieniła się dopiero gdy changeling nienaturalnie wyglądał, coś zawisło w powietrzu. Przerażenie malowało się na ich twarzach i nie była to byle błahostka. Nie minęła chwila i po generale nie zostało nic, wystrzelił w powietrze znikając z oczy obu wojowników. Być może to i lepiej mogli teraz skupić się na własnych sprawach choć zostali jeszcze kosmiczni. Potrzebowali znaleźć kilu zabić ale przede wszystkim wyciągnąć potrzebne informacje.
- Fridge... Niech leci, nie ma co mu za bardzo ufać... Co do kosmicznych, powinniśmy sobie dać radę jeśli będziemy napotykać pojedyncze jednostki... Może coś z nich wydusimy i dowiemy się po jaką cholerę tu przybyli... W razie kłopotów odwołamy się do techniki zielonego powinna dać nam wystarczający czas na wycofanie się... Ruszajmy...
Van nerwowo wzburzył aurę i wystrzelił w powietrze, nie miał zamiaru tracić czasu lub spotkać kolejnej przeszkody. Będą lecieć aż nie znajdą tego czego szukają a gdy już dorwą ogoniastego być może się wzbogacą. Pozostając w powietrzu mroczny jeszcze raz zwrócił się do towarzysza.
- Jest nas dwójka więc i tak nie rzucamy się zbytnio w oczy może poza tym że różnimy się rasowo... Zabijajmy ich szybko nie mamy czasu na błędy... Myślisz że któraś z frakcji udzieli nam ochrony? Namecy nic nam nie zrobią puki nie zaczniemy z nimi zwady ale słoneczni czy lodowi to już inna bajka...
Przemierzając tereny planety Namek wojownik bacznie obserwował otoczenie wypatrując czegoś na horyzoncie.

OCC: ZT > Archipelag w poszukiwaniu rannych kosmicznych wojowników czy tego co nas spotka xD
Powrót do góry Go down
Online
Fridge

avatar

Liczba postów : 58
Data rejestracji : 28/10/2012


SCOUTER
HP:
480/480  (480/480)
Ki:
540/540  (540/540)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Nie Wrz 06, 2015 11:23 am

Jaszczur machnął ogonem i spojrzał na sylwetkę oddalającego się Antarctidusa. Słowa generała bardziej go rozśmieszyły niż zdenerwowały. Biorąc pod uwagę chwile spędzone w koszarach i tamte komentarze- skubaniec był bardzo wyrozumiały.
-Dupek, jak większość mojej rasy, ale w tym momencie nie jest to aż tak istotne.
Fridge zamyślił się zastanawiając się nad kolejnymi słowami swego towarzysza, w końcu odpowiedział z lekkim wahaniem.
-Informacje powiadasz...Może uda nam się dorwać jakiegoś nameczanina i go przesłuchać... Van, zapewne Ty tego nie wiesz, ale na tej planecie znajdują się kule spełniające życzenia. Moje wspomnienia są zbyt mętne i nie jestem w stanie przypomnieć sobie gdzie są przechowywane i ile ich jest, ale to jest trop którym powinniśmy podążyć i skoncentrować się na zdobyciu ich. Pomyśl tylko... Potęga? Nieśmiertelność? Są na wyciągnięcie ręki, musimy tylko po nie sięgnąć.
Lodówka ruszył za demonem i wzbił się gwałtownie w powietrze równając z nim lot, przystosował się do jego tempa tak by mogli swobodnie rozmawiać w trakcie podróży.
-Jeżeli o to pytasz widzę dwa rozwiązania. Albo udać się do lodowatych i modlić się w duchu o to, że uznają nas za pożytecznych a nie za ścierwa do unicestwienia lub grać podwójnych agentów i wkupić się w łaski nameczan by dokładnie ich rozpracować od środka. W tym momencie jeszcze nie wiem jaka opcja będzie dla nas właściwa. Ustalmy w trakcie podróży plan działania. Najpierw wykończymy sayian a co dalej?
Changeling pruł do przodu w zamyśleniu. Tyle opcji a żadna ścieżka nie jest pewna...

OOC:
ZT Archipelag
Powrót do góry Go down
Fanalis

avatar

Liczba postów : 132
Data rejestracji : 18/03/2015

Skąd : Wrocław

SCOUTER
HP:
2700/2700  (2700/2700)
Ki:
3650/5250  (3650/5250)
HP Pancerza:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   Sro Wrz 16, 2015 3:45 pm

Lot nie miałby końca, gdyby nie jego szybkość i swoboda, jaką przy tym czuł Fanalis. Zupełnie inaczej niż w przypadku żmudnego marszu po bezdrożach planety. Przy pomocy tej techniki był w stanie dotrzeć od wioski do wioski w krótkim odstępie czasu, albo tak jak teraz na dalekie równiny. Słyszał o miejscach, które budziły grozę. Nie dlatego, że były terenami Changelingów, czy jaskiniami bez światła. Powiadali, że gdzieś czaiły się złe moce, a pod ich wpływem nieliczni stawali się odmieńcami. Mogły to być zwykłe opowieści, plotki wyssane z palca. Nie zaszkodziło być odrobinę bardziej czujnym i mieć co nieco na uwadze.
W każdym razie nasz bohater szybował pełen sił i rozglądał się przez soczewki scoutera, które nie wskazywały niczego szczególnego. Dioda lokalizująca pozostawała czujna, lecz nie miała na czym skupić swojego zainteresowania. Tak samo Fan szukał dookoła śladów walki lub przeciwnika. Nie mógł już usiedzieć w jednym miejscu bez czegoś do roboty. Zajęcie mogło polegać na czymkolwiek, lecz prawdziwa natura wskazywała na jedno - walkę. Bitwa za bitwą, aż wpadnie w rutynę i zestarzeje się na polu walki. Namek cały czas miał w głowie słowa drugiego, tajemniczego Changelinga, że gdzieś tutaj odbywała się walka z udziałem dziwnych osobników. Postacie te różniły się od siebie i jeden był określony, jako... demon. Coś w tym guście. Nie wątpił, że już dawno mogli stąd odejść, kiedy przez ten czas Fan robił różne inne rzeczy. Mimo to fajnie byłoby dowiedzieć się czegoś nowego poza naturalnymi ciekawostkami tej planety. Widział już różnych Changów, Sayian zamieniających się w wielkie małpy - rozumne i nierozumne - oraz rozmaite techniki czy też urządzenia lub kapsuły kosmiczne. Wszystko to wtargnęło do świata Fanalisa w mgnieniu oka, lecz mimo wszystko był bacznym obserwatorem i zapamiętywał w ten sposób mnóstwo szczegółów. Najwyższa pora, żeby zacząć je systematycznie poznawać do końca. Na razie to z niego wyciskali wszelkie soki, ale opłaciło się. Trud był owocny w pobudzenie ciała do ciągłego wzmacniania i rośnięcia w siłę. Teraz może powiedzieć o sobie, jako o wojowniku, który bronił planety za wszelką cenę. Długo potrwa zapewne całkowite wypędzanie niedobitków, o ile ktokolwiek zajmie się oczyszczaniem planety z obecności po Wielkiej Walce na Namek. Tak określiłby odgrywane, podniosłe wydarzenie.
- To gdzieś tutaj mieli walczyć. Ciekawe, co się z nimi stało? Na pewno pozostawili po sobie ciała, w końcu ten Changeling musiał tutaj być, a jest silny, jak diabli. - napomknął do siebie, żeby nie popaść w monotonną ciszę. W rezultacie przemyśleń zleciał na równe nogi, żeby poszukać oznak walki. Być może kogoś z ocalałych pobratymców lub kogokolwiek. Nie był wybredny, co do gatunku. Chyba, że okażą się zbyt nieprzyjemni dla niego i wrogo nastawieni. Wtedy szykuje się niezłe lanie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Równina Trivarro   

Powrót do góry Go down
 
Równina Trivarro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejca na Namek-
Skocz do: